Tome Boszevski & Aristotel Tendov: Kamień z Rosetty – klucz do odczytania hieroglifów – w języku prasłowiańskim?

Kamień z Rosetty – klucz do odczytania hieroglifów – w języku prasłowiańskim?

rosetta_stoneJak łatwo nauka pada ofiarą ideologii pokazuje dobrze przykład odczytania napisów ze staroegipskiego Kamienia z Rosetty. Dotychczas sądzono, że napisy wykonane były w języku greckim, pismem egipskim świątynnym, obrazkowym  oraz w języku potocznym , mówionym egipskim okresu, kiedy powstała ta kamienna tablica. Kiedy dwaj profesorowie z Macedonii odkryli, że zapisane tam są słowiańskie wyrazy oficjalna nauka podniosła straszliwy szum, bo według niej Słowianie Macedońscy nie mogli być założycielami egipskiej dynastii Ptolemeuszy! Przecież ostatnia z tej dynastii była piękna jak Liz Taylor Greczynka, słynna kochanka cezarów Imperium Rzymskiego, Kleopatra!

Według dotychczasowej nauki starożytni Macedończycy (np Aleksander Macedoński) to byli Grecy! Natychmiast oskarżono autorów o to, że popełnili pseudonaukowe dzieło na zamówienie polityczne, przeciw Grecji, która nie pozwala na forum międzynarodowym używać Macedonii jej nazwy. Twierdzenie to oparto na dotychczasowej oficjalnej wersji historii świata, w której Słowianie pojawiają się na Bałkanach, w Grecji, a nie w Egipcie, w V-VI wieku n.e., a więc 1000 lat później niż tekst inskrypcji. Na tej podstawie do tej pory Grecja przypisuje Macedonię do swojej kultury. Tymczasem genetyka genealogiczna twierdzi coś innego i to począwszy już od dynastii Hyksosów, jeszcze starszej niż te napisy. Prasłowianie-Scytowie byli w Egipcie, więc dlaczego miało by tam nie być w zapisie prasłowiańskiego języka?

Oto jak nauka staje się narzędziem propagandowym. Po czyjej stronie jest racja i czy profesorowie Boszevski i Tendov nie padają przypadkiem ofiarą poprawności politycznej Unii Europejskiej, której Grecja jest członkiem a Macedonia nie?

 

boszewski-tentov-kamien-z-rosetty-1

 

Czytaj dalej

Kurhan w Przywozie – państwo plemienne nad Wartą w II-III wieku n.e.

Kurhan w Przywozie – państwo plemienne nad Wartą w II-III wieku

1280px-tumulusi_in_przywoz

Przywóz – wieś w Polsce położona w województwie łódzkim, w powiecie wieluńskim, w gminie Wierzchlas.

Wieś letniskowa nad Wartą, położona 12 km w kierunku pd.-wsch. od Wielunia. Wieś podstawowa (ponad 72 zagrody) rozczłonkowana na: Przywóz Górny w sąsiedztwie cmentarza w Mierzycach, Przywóz Dolny na lewym brzegu Warty i przysiółek Ogroble na prawym brzegu rzeki. Poza tym: Wieszagi, Nad Tartakiem i Drabki. W 1458 r. stanowiła własność Wiktora z Mierzyc. W latach 1975-1998 miejscowość położona była w województwie sieradzkim.

 

Ponieważ Allo-Allo-Anty-Polacy, czyli polscy Germanofile z Wikipedii byli przekonani, że w II-III wieku nad Wartą rządzili niemieccy Wandale lub równie niemieccy Goci, więc napisali w Wikipedii, bez specjalnych wątpliwości że w II – III wieku nad Wartą istniało państwo zarządzane przez miejscową dynastię książęcą.

 

Teraz kiedy okazuje się, że byli to Słowianie o hg R1a1a (co potwierdziły badania antropologiczne i genetyczne niemieckiej i polskiej nauki, które stwierdziły, że np. ludność na terenie Pomorza z epoki rzymskiej jest tożsama z ludnością tego obszaru w średniowieczu oraz że miała ona hg Y-DNA R1a1a) należałoby chyba zmienić ten wpis w Wikipedii, który przedstawiam poniżej, bo przecież nie jest możliwe żeby istniało jakieś państwo słowiańskie w II wieku n.e. nad Wartą czy Wisłą.

Czytaj dalej

19 01 2017 Spotkanie z Rocznikiem Polskiego Towarzystwa Historycznego w Gorzowie Wielkopolskim

Spotkanie z Rocznikiem Polskiego Towarzystwa Historycznego w Gorzowie Wielkopolskim
SSSSS s-1553W czwartek 19 stycznia 2017 r. o godzinie 17:00 w siedzibie Muzeum Lubuskiego im. Jana Dekerta przy ul. Warszawskiej 35 w Gorzowie Wielkopolskim odbędzie się spotkanie autorskie promujące Rocznik Polskiego Towarzystwa Historycznego Oddziału w Gorzowie Wlkp. pt. „Forum Historyczno-Społeczne nr 4/2016”.

 

Rocznik zawiera kilkanaście artykułów, pierwszy z nich jest autorstwa publikowanego na naszym blogu, a także u Dragomiry i SKRiBHy Adriana Leszczyńskiego. Artykuł poświęcony dziejom najdawniejszym pod tytułem „Dawne źródła historyczne łączące Wenedów, Wandalów i Słowian” otwiera Rocznik, który został ułożony chronologicznie.  Artykuł , jest kompilacją dwóch starszych publikacji autora „Wenedowie, Wandalowie i Słowianie”; „Źródła pisane o pochodzeniu Słowian i Polaków” (Taraka.pl) uzupełnioną o nowe fakty, które w czasie pisania wcześniejszych artykułów nie były jeszcze autorowi znane.

Sam Rocznik rozpowszechniany jest darmowo w niewielkim nakładzie (ponad 300 sztuk) głównie wśród lokalnych i wybranych ogólnopolskich muzeów, a także wśród osób zajmujących się sprawami historycznymi (lokalne media, instytucje, szkoły, nauczyciele historii, biblioteki).

Na spotkaniu będą obecni autorzy, którzy w kilku słowach naświetlą problematykę poruszanych w swoich artykułach tematów. Przewidziane jest zadawanie pytań i dyskusja, także ogólna związana z tematyką rocznika. Spotkanie rozpocznie i pierwszy wypowie się Adrian Leszczyński. Wstęp wolny.

Czytaj dalej

Marta Młynarska-Kaletynowa, Jerzy Rozpędowski: Czy Trzebnica była niegdyś ośrodkiem kultu pogańskiego

treb0

 

Odpowiedziałbym autorce tego naukowego tekstu bez wahania – TAK! Dlaczego? Bo był tam posadowiony na początku średniowiecza klasztor cysterski. Wiadomo, że Cystersi obejmowali majątki „zapisane” im, a raczej zagrabione Piotrowi Wszeborowi Włostowi (w ogóle Duninom), znanemu poganinowi śląskiemu, o którym kościół watykański ukuł legendę, iż był on „fundatorem” 77-ciu kościołów i sprowadził Cystersów do Polski. Nie sprowadził, lecz sami przyszli i nie „fundował”, bo to oni mu wyrwali język i wykłuli oczy, a potem okradli go z ziemi i majątku.  A to wszystko spotkało go „w nagrodę” za wierną służbę Polsce, Prawu Królewskiemu Ojców i brawurowe porwanie księcia przemyskiego Wołodara, które zapobiegło krwawej wojnie polsko-chorwackiej/ruskiej. Zwracam uwagę na sprytny przekręt historyczny księżulków, jaki widać w poniższym cytacie życiorysu Włostowica z Wikipedii. Zadajmy sobie i Kościołowi, który tę legendę wymyślił, pytanie: Czy można było zbudować na etapie polskiego średniowiecza 77 poważnych budowli sakralnych – sporych kościołów – między rokiem 1126 a 1145, a więc w niespełna 20 lat? A czy można je było zbudować nawet wliczając dodatkowy czas od przywrócenia go do łask w 1147 do 1153 roku, kiedy Piotr Wszebor Włost umiera w końcu od zadanych mu tortur? Dodatkowe 6 lat w naszych rachunkach wiele nie zmienia. Kto miałby budować 4 kościoły na rok? Skąd miałoby się wziąć tylu mistrzów i projektantów i tylu budowniczych – wolnych murarzy w Polsce? Wiemy za to o towarzyszących przejęciu majątków wielmoży na Śląsku wielu fałszerstwach kościelnych. Na koniec – wzrok i częściowo mowę Piotr Wszebor Włost odzyskał u wiedźm-łąkarek w pogańskim sanktuarium na świętej Górze Raduni, które jedyne miały wiedzę jak tego dokonać.

Czytaj dalej

Petko Nikolic Vidusa: KUMIR U SMEDEREVSKOJ TVRĐAVI

Petko Nikolic Vidusa: KUMIR U SMEDEREVSKOJ TVRĐAVI
Czyli, podważenie teorii dwóch „naukowców” z Ukrainy, którzy chcieli zrobić ze Świętowita ze Zbrucza figurę ogrodową z XVIII wieku.
CB
15327252_1208166682586916_7369382203364695060_n
Dowód nie jest absolutny, ale bardzo poważny. Godny rozważenia przez tych katopolaków, którzy pieją z zachwytu nad perspektywą podważenia starożytności Świętowita ze Zbrucza. Tak, wyobraźcie sobie, że spotkałem się z takimi idiotycznymi głosami, zaprawionymi radosną satysfakcją! Żenujące. Im się zdaje, że ten fakt mógłby zmienić cokolwiek w sprawie odrodzenia Wiary Przyrodzonej Słowian. Nie Turbokatopolacy, w tej sprawie nic zmienić się nie może. To mrzonka. Natomiast na pewno podważanie wiarygodności tego zabytku szkodzi wszystkim Słowianom, czy to katolikom, czy prawosławnym, czy też poganom. Mieli dwaj Ukraińcy swoje pięć minut sławy, a teraz  mieli będą, wielowiekowe łez wstydu łykanie.
         Od Dragana Nikolića iz Smedereva sa propratnim pismom dobijem fotografije kumira uzidanog u zid crkve u smederevskoj tvrđavi:

Czytaj dalej

Archiwum: Ireneusz Ćwirko – Wiadomość dla Boga (Kryształowy Wszechświat)

Ireneusz Ćwirko –  Wiadomość dla Boga (Kryształowy Wszechświat)

Wiadomość dla Boga

Zapoznaliśmy się dotychczas z rożnymi formami tekstów Etruskich o mniejszym lub większym stopniu ich zagadkowości. Oprócz tekstów prostych, zrozumiałych po pierwszym przeczytaniu, występują również takie o wymyślnym sposobie ich zaszyfrowania. Wiele z nich w ogóle nie daje się odczytać, przynajmniej jak na razie.

Istnieją jednak również takie teksty których autor nie miał zamiaru utrudniać nam ich odczytania a mimo wszystko możemy mieć z tym pewne problemy, to znaczy my nie, ale „nasi” debilowaci historycy na pewno.

Wynikało to z tego, że teksty te nie były adresowane do nas ludzi, ale do Boga i ich kierunek zapisu był oczywiście taki aby to właśnie Bóg mógł je łatwo odczytać.

Etruskowie przyjmowali, że siedzibą ich Bogów lub Boga jest niebo.

A więc ten patrząc na Ziemię widział by taki tekst odwrotnie w stosunku do nas. To jest przyczyną tego, że trzeba je czytać od dołu do góry.

Tak jest na przykład z brązowym hełmem etruskim

który został podarowany przez zwycięskiego wodza Syrakuz po bitwie pod Kyme dla świątyni w Olimpii.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_morska_pod_Kyme

Hełm ten zachował się w doskonałym stanie i napis na nim jest widoczny prawie że perfekcyjnie

helm

Oczywiście podaje się albo kompletnie bzdurne jego tłumaczenia albo uznaje się go za niemożliwy do odczytania.

Czytaj dalej

Kopiec Wandy odkrywa swoją tajemnicę?

Kopiec Wandy odkrywa swoją tajemnicę?

Kopiec_Wandy_4_VII_2005_001

Kopiec Wandy 2009

Na wyniki pierwszych archeologicznych badań Kopca Wandy będziemy musieli jeszcze poczekać, ale póki co zaczyna się obiecująco. Jeszcze nie rozpoczęto tam żadnych wykopek i najprawdopodobniej do wiosny nic takiego się nie stanie. Na razie Kopiec przebadano georadarem i okazało się, że urządzenie wykazało anomalie – puste miejsca, komory we wnętrzu kopca lub pod nim. Czy to nie dziwne, że takie badania następują tak późno? Pogańskie symbole i zabytki w Polsce ukrywa się wstydliwie po kątach. Pisaliśmy o tym wielokrotnie choćby tutaj: O ukryciu w magazynach głowy Swarożyca z Dobczyc.

Nie dziwi więc wcale reakcja wielu internautów na wiadomość, że badania zostaną w końcu przeprowadzone. To co tam ewentualnie zostanie odkryte, w kontekście faktu iż dawno już stwierdzono, że okolica tego kopca podobnie jak Kopca Kraka jest usiana artefaktami z epoki kultury łużyckiej już dzisiaj jest traktowane, jak zagrożenie i nie brak idiotycznych komentarzy w rodzaju „zrównać z ziemią wszystko co pogańskie”. Niestety jest to trend szerszy i dotyczy on nie tylko pospolitego ruszenia Ignorantów, ale jak widać z przykładu Swarożyca z Dobczyc, czy dzieła Bożyca Bronisława Trentowskiego (filozofa uznanego w Europie za jednego z największych w XIX wieku i najwybitniejszego z Polski) nie opublikowanego nigdy drukiem, a spoczywającego od XIX wieku w magazynach Muzeum Czartoryskich, także tzw. elit intelektualnych, a szerzej środowiska naukowego w Polsce. Środowisko to wciąż chętnie ulega narracji byłych okupantów, jej XIX wiecznych kolonizatorów – „nauki niemieckiej”, czy też po prostu propagandy Niemiec.   

Czytaj dalej

Krytyka artykułu Jakuba Linetty „Trudne początki archeologii – odkrycia, interpretacje i nadinterpretacje w dociekaniach archeologicznych Tadeusza Wolańskiego”

Krytyka artykułu Jakuba Linetty „Trudne początki archeologii – odkrycia, interpretacje i…

Jeżeli ktoś ma ochotę prześledzić analitycznie w jaki sposób metodami oportunizmu naukowego potwierdza się w XXI wieku tezy autorów z wieku XIX i XX to poniższy artykuł jest doskonałą tego ilustracją. Autor zamiast wnosić swój oryginalny wkład do nauki i uprawiać naukę w sposób twórczy z zastosowaniem metod holistycznych, sięgając w pracy także po badania aktualne z innych dyscyplin wiedzy, stosuje tzw „klasyczne” podejście , które jest absolutnie bezpieczne dla piszącego i pozwala mu trwać w zgodzie z zarządcami katedry na swojej uczelni. Mało tego, dzięki temu oportunizmowi będzie niedługo uchodził za wykładowcę „doskonałego”, za pedagoga „najwyższej klasy”, a także będzie mnożył publikacje (podobnej jakości) co uprawni decydentów do przedstawiania go jako wnoszącego „cenny wkład” w naukę, jako osobę, której po prostu „należy się” tytuł naukowy.

Że taka metoda jest dla nauki szkodliwa – nic to!

Prosiłbym czytelników żeby tej krytyki nie łączyć z nazwiskiem autora – czyjaś praca musiała posłużyć nam za przykład,  a że ta dotyczy Tadeusza Wolańskiego, który nie zasłużył na potraktowanie z buta przez tzw. naukę polską XXI wieku, więc ten tekst wybraliśmy do krytyki. Opisana tu sytuacja jest powszechna, jeśli chodzi o szeroko rozumiane nauki humanistyczne na uniwersytetach i w innych wyższych uczelniach w Polsce, i dotyczy wszelkich katedr, nie tylko archeologii, czy historii, ale np. psychologii, religioznawstwa czy historii sztuki. Ja znam ją doskonale z tych czterech ostatnich przykładów. 

Polscy naukowcy są ponadto tak uwikłani w różne gierki na uczelniach, w tym w grę o zachodnioeuropejskie granty fundowane głównie przez Niemców, Skandynawów, Francuzów i Anglosasów oraz w grę o międzynarodowe publikacje, że gotowi są napisać największą bzdurę byle była ona zgodna z ogólnym chórem międzynarodowym i przebiła się do poważnego periodyku naukowego na Zachodzie. Mogę podać setkę przykładów personalnych z polskich uczelni, które to potwierdzą. Składa się to na ponury obraz polskich nauk humanistycznych, które są szczególnie narażone na wodolejstwo i oderwanie od potwierdzonych faktów naukowych na rzecz potwierdzania  koncepcji, o delikatnie mówiąc, niepewnych podstawach faktograficznych, ale za to wciąż powszechnie na świecie głoszonych. Jest to stan skostnienia, który wskazuje, że nauka zaczyna się przeradzać w swoisty Kościół oparty na Dogmatach.

Ostatnio pewien czynny historyk starożytności z Uniwersytetu Warszawskiego, uwikłany w różne zależności w opisany powyżej sposób, zarzucił ludziom nauki domagającym się rewizji przedstawianych dziejów Polski (zwłaszcza przedchrześcijańskiej) i wspierającym ich amatorom historii i archeologii, lingwistyki, czy genetyki (jak np. autorom piszącym na tym forum internetowym), że stawiane przez nich hipotezy oparte są zawsze o różnorodne dziedziny nauki. Jest to zatem zarzut o podejście holistyczne i badania źródeł i artefaktów pod kątami wielu dyscyplin nauki. Uważam to za kuriozum wołające o pomstę do nieba – zwłaszcza, że uczynił to w niemieckim, polskojęzycznym tygodniku „opinii” o dużym nakładzie.

Na polskich uniwersytetach króluje tego typu narracja pseudonaukowa, która pozwala pisać „bezpiecznie” w nieskończoność dzieła w istocie literackie, powtarzać po innych ich archaiczne już dzisiaj wypracowania, mnożyć publikacje i zbierać punkciki niezbędne do kolejnych akceptacji rocznych i otwarcia doktoratu. Takie postępowanie pozwala trwać na pozycji wykładowcy uniwersyteckiego, a w zasadzie zbijać bąki przez całe lata, szkodząc polskiej nauce i środowisku naukowemu i wykorzystując polskiego podatnika, który na te pseudonaukę humanistyczną łoży swoje pieniądze. Na końcu tejże oportunistycznej kariery naukowej czeka na autora tego wypracowania tytuł profesora. Tytuł ten będzie mu pozwalał „wychowywać” kolejne pokolenia powtarzaczy nieaktualnych bzdur w rodzaju, że „Ziemia jest płaska”.

Czesław Białczyński

Czytaj dalej

RudaWeb: Koniec głagolicowych dyrdymałów

glagolica-2

Przez stulecia wmawiano kolejnym pokoleniom Słowian, że swoje pierwsze pismo zawdzięczają greckim mnichom. Dokładniej Cyrylowi, który sam miał stworzyć nowy alfabet, by przetłumaczyć Ewangelię z greki na słowiański. Dowodzono, że podobieństwo niektórych liter greckich i głagolicowych to właśne dowód na taki zabieg. Wszystko jednak wskazuje na to, że było wręcz odwrotnie. To pismo słowiańskie stało się źródłem dla pisma greckiego i nie tylko tego jednego.

Pisaliśmy już o odkryciach takich, jak najstarsze pismo ludzkiej cywilizacji i o odszyfrowanych inskrypcjach Filistynów. Kolejnym dowodem na rodzime pochodzenie pisma słowiańskiego jest praca Pawła Serafimowa, która analizuje genezę głagolicy głównie na gruncie śladów bułgarskich. Polskie tłumaczenie tego opracowania pochodzi ze strony falkonidas. Serafimow zauważa: „Propozycja, iż greckie pismo mogło mieć wpływ na głagolicę – święte słowiańskie pismo – jest kusząca, ponieważ Cyryl, któremu przypisujemy stworzenie głagolicy urodził się w greckich Salonikach. Jest także 8 liter dziewięciowiekowego greckiego pisma kursywnego, które było wprowadzane stopniowo w Grecji w czasie IX w. n.e. po tym jak pismo uncjałowe było używane w oficjalnych dokumentach i korespondencji, to pokazuje jednocześnie pewne podobieństwa do ich głagolitycznych odpowiedników. Te litery to: δ, γ, ω, ε, ρ, ο, θ, ϕ (delta, gamma, omega, epsilon, rho, omikron, theta i phi). Także parę hebrajskich znaków: ש , ר , ף , ב , א (a, b, p, r, š) ukazuje pewne podobieństwa ze swoimi głagolitycznymi odpowiednikami. Pozostałe pisma orientalne nie oferują żadnych znaczących dopasowań. Koptyjskie litery kopt (shei, hori, ti) ukazują podobieństwa z głagolicowymi Ⱋ, Ⱈ, Ⰰ (št, h, a) a samarytańskie litery samar (š, r, m) mogą przypominać głagolicowe Ⱎ, Ⱃ, Ⱋ (š, r, št).”

Czytaj dalej

Porozmawiajmy TV: Farah Yurdozu – O pochodzeniu Turków z Mu, Mickiewiczu, Reptilianach i korzeniach ludzkości w Syriuszu (Odcięta Noga Byka część 6)

Farah Yurdozu – O pochodzeniu Turków z Mu, Mickiewiczu, Reptilianach, Syriuszu

mu1

Pani Farah Yurdozu mówi o ludzie Gokan Turk, który jest protoplastą Turków. Jak wiadomo Turcy pochodzą z Królestwa SIS, a podania Scytyjskie (Skołockie) mówią, że stali się oddzielną nacją w Wielkim Stepie po tym jak wypowiedzieli posłuszeństwo Hunom-Heftalitom, czyli Białym Hunom, Guniom Hakownikom.  Kim byli Hunowie i Hunowie Biali? Wywodzili się z wieloplemiennej Konfederacji Xiongnu. Przywódczy lud Xiongnu nazywał się Kuszan – po słowiańsku Koszanie. Stworzyli oni w Indiach Zachodnich nad Gangesem (Gęgawą) Królestwo Koszan/Kuszan. Jest to nazwa podobna do MIANA tych wojowników ARYJSKICH, którzy podbili Indie – Koszetyrsów, później zwanych Kszatrijami.

Czytaj dalej

Lekcja 10 = 1: Jam Jest! – Kim jestem? – SięDzieje (część 2)

Lekcja 10 = 1: Jam Jest! – Kim jestem? – SięDzieje (część 2)

©® by Czesław Białczyński

koliada

Kolada-Kolęda-Kulęda-Kostroma-Ostroma-Ostara-Oster-Ister-Easter-Ester-Isztar

Bez odpowiedzi na pytanie kim jestem nie można wołać Jam Jest!

amazonki-nakrycie-glowy-krolowej-coiffe

Kim zatem jestem to kluczowe pytanie?

Ja na przykład jestem/byłem po pierwsze Ogrodnikiem Królewskim. A być Ogrodnikiem Królewskim to więcej niż być Wolnym Murarzem. Ogrodnictwo to Uprawa Żywego. Być Ogrodnikiem to być Zielarzem, Lekarem, Wiedunem.  Pisarstwo jest formą ogrodnictwa, uprawy, uprawiania sztuki ziemi, Siania Ziarna u Podstawy, u Fundamentu, tak jak budownictwo, czyli Murarstwo jest sztuką wznoszenia Bytu (Bytu Żywego, Istności Świadomej) ku górze (ku Niebu, ku Weli/Prawi). Oba te zawody to sztuki wyzwolone. Pisarstwo jest uprawianiem sztuki słowa – sianiem Ziarna Idei, to jedna ze sztuk wyzwolonych, zwanych też Wolnymi Zawodami. Uprawianie słowa, ze Słowa i przez Słowo uprawianie Ducha Bytu, jest duchowym ogrodnictwem  i murarstwem.

Jestem kolejnym wcieleniem Georgija Gurdżijewa, takim jego wcieleniem, które pozbawiono muzycznego słuchu i wyczucia rytmu, lecz nie pozbawiono go celu?

Czytaj dalej

Jak Rosjanie widzą swoją etnogenezę? – te i inne ciekawostki od księdza Stanisława Pietrzaka z Tropia

Jak Rosjanie widzą swoją etnogenezę? – te i inne ciekawostki

   Wypowiedzi Rosjan  na naukowym portalu rosyjskiej genealogii genetycznej Rodstvo
na temat praojczyzny Słowian z haplogrupą R1a-M417 – w rejonie Polski
Павел Шварёв (25.1.2011, 13:07)
„… Hе забывайте, что мы, славяне R1a , как выясняется, пришли сюда с запада, то есть со стороны Польши, и добрая половина поляков наши реальные братья. Мы от одних предков, просто одни братья когда-то решили податься на восток, а другие остались дома, через какое-то время дети ушедших и оставшихся начали забывать родство, а потом пришла вражда. Реально эта вражда возникла не из нашей среды, это наши правители делили территории, и воевали с помощью нас за эти территории.”
Paweł Szwarew (25.1.2011, 13:07). Tłumaczenie.

„… Nie zapominajcie, że my, Słowianie R1a,  przyszliśmy tu, jak się okazuje, z zachodu, to jest od strony Polski i ponad połowa Polaków to nasi dosłownie bracia. Pochodzimy od tych samych przodków. Po prostu jedni bracia kiedyś postanowili udać się na wschód, a drudzy zostali „w domu”. Po jakimś czasie ich dzieci – i ci emigranci, i ci, co zostali w domu – zaczęli zapominać o pokrewieństwie, a potem przyszła wrogość. Ta wrogość nie powstała wśród nas; to nasze rządy dzieliły terytoria i wojowali z naszą pomocą o te terytoria .

Igor1961 (10.02.2011 i 22.02.2011).
      „… Судя по филогении ветвей R1a1а1 (М417+), вектор их движения – с запада на восток (…). Kаких-либо заметных миграций из бассейна Волги в сторону Балтики пока не прослеживается”
„…Обратите внимание, насколько аккуратно западнославянскиe огибают территорию Литвы. Несмотря на свой вполне солидный возраст и тесное георгафическое соседство, западнославянская, а также родственная ей центрально-европейская ветвь весьма слабо представлены среди этнических литовцев. По всей видимости, их носители передвинулись к берегам Балтики относительно поздно, оттого и не успели перемешаться с будущими литовцами.
Довольно серьезный аргумент в пользу дунайской прародины славян, на мой взгляд. Припятские болота не проходят, поскольку они изобилуют протобалтской топонимикой, а это не стыкуется с низким процентом носителей субклада R1a1a1g-M458 у балтов.
Igor Rożanski (10.02.2011 i 22.02.2011). Tłumaczenie.
      „… Sądząc po filogenii gałęzi R1a1a1 (M417+), kierunek ich migracji z zachodu na wschód (…). Jakichś zauważalnych migracji od basenu Wołgi w kierunku Bałtyku dotychczas nie stwierdzono”.
      „… Zauważcie, jak ściśle zachodniosłowiańskie (SNP) omijają terytorium Litwy. Mimo swojego w pełni solidnego wieku  i ścisłego sąsiedztwa geograficznego zachodniosłowiańska, a także jej bliska krewna środkowoeuropejska gałąź słabo jest reprezentowana pośród etnicznych Litwinów. Widocznie jej nosiciele udali się ku brzegom Bałtyku stosunkowo późno, dlatego nie zdążyli przemieszać się z przyszłymi Litwinami.
To, moim zdaniem, dość poważny argument na rzecz naddunajskiej praojczyzny Słowian. Prypeckie błota odpadają, ponieważ one izolują prabałtycką toponimiką, która nie łączy się  nawet z niskim procentem nosicieli subkladu R1a1a1g2-M458 u Bałtów.

 

                W nowym i korzystnym dla nas świetle staje także wyjątkowa zwartość i liczebność etniczna oraz tożsamość słowiańska Polaków, od około siedmiu-ośmiu tysięcy lat (począwszy od Kultury Janisławickiej) biologicznie i etnicznie obecnych na tej ziemi, choć może z okresami znacznego regresu demograficznego, nazywanej przez niektórych archeologów pustkami osadniczymi. Kontrastuje to szczególnie na tle sąsiednich krajów, zwłaszcza Niemiec (gdzie Germanów z pierwotnie przedindoeuropejskiej haplogrupy I1 – nieco ponad 40%, z zachodniej (pierwotnie italoceltyckiej) haplogrupy R1b też blisko 40%, a z rdzennie indoeuropejskiej R1a – blisko 20%) oraz mieszkańców Czech  i Słowacji, gdzie oprócz pierwotnych Słowian żyje dość liczna grupa pierwotnie italo-celtycko-germańska z R1b, np. w Czechach 28% i Słowacji 17%  oraz pierwotnie przedindoeuropejska I2 – 18%. 

Czytaj dalej