Igor Górewicz, fot. FB. Wojciech Smarzowski fot. ZA. fe.KP
Znany reżyser na głównego konsultanta nowego serialu wybrał rekonstruktora historycznego i muzyka od lat związanego ze skrajną prawicą. Przyjrzyjmy się bliżej Igorowi D. Górewiczowi i jego związkowi religijnemu – Rodzimej Wierze.
Niezależnie jak sprawy się dalej potoczą i jakiej jakości filmowej serial z tego powstanie, i jak się on będzie miał w stosunku do znanych już nauce faktów o Starożytności Słowiańszczyzny, czyli Lechii, gratuluję Igorowi Górewiczowi roli jakiej się podjął i życzę sukcesu, bo nie jest to łatwe zadanie ani jeśli chodzi o szczegóły scenograficzne (mam nadzieję, że nie skończy się znów na „słomianych łapciach”), ani jeśli idzie o odtworzenie realiów Europy np. przełomu er koło I roku n.e., czy IV roku n.e. kiedy Imperium Rzymskie wciąż było w rozkwicie, a jednak za Dunaj przedostawało się z trudem i nie było w stanie się tutaj na stałe usadowić. Także odtworzenie obrzędowości, czy organizacji społecznej i osiągnięć cywilizacyjnych Słowian, które mają odbicie w archeologicznych artefaktach przedchrześcijańskiego czasu, począwszy od okresu kultury Ceramiki Sznurowej (ok. 3000 pn.e.) do powiedzmy upadku Starożytnego Rzymu około połowy V wieku n.e., będzie bardzo skomplikowane. Jednak byłoby to moim zdaniem konieczne, jeśli przyjmuje się chronologię królów starych kronik polskich, albo chronologię zrekonstruowaną przez Janusza Bieszka, czy też zbliżoną do niej chronologię umitycznioną prezentowaną przeze mnie w Księdze Ruty, albo u Bogusława Dębka (Słowiańskie dzieje) czy na portalu RudaWeb, którego współautorem jest Maciej Bogdanowicz.
Jakiego okresu dotyczy serial nie wiem, ale czy byłby sens robić film o dziejach Lechii, czyli Polski przedpiastowskiej, albo jej wojnach i roli w Europie przełomu er, gdyby tę chronologię zlekceważono? Oczywiście nie, szkoda byłoby i wysiłku i włożonych w produkcję pieniędzy. Jak rozumiem z wypowiedzi reżysera, Wojtkowi Smarzowskiemu chodzi o to aby pokazać, że Lechia przedchrześcijańska nie była wcale tym tworem „w słomianych kapciach” wprowadzonym do powszechnej wyobraźni przez Watykan i potem przez bismarckowską niemiecką „naukę historii świata”, której rozwiniętą nazistowską wersję uzasadniającą niemiecki Drang nach Osten, prezentował kossinizm.
Czytaj dalej →