Skała Czarownic – głos w dyskusji

Skała Czarownic – głos w dyskusji

Irlandczycy w swoich legendach twierdzą, że pismo przyniósł im scytyjski król. Nie wiadomo jednak kiedy Fénius Farsaid przybył na Zieloną Wyspę, ani czy był Scytą bądź tylko pochodził z szeroko pojętej Scytii, a jego ród był z Mazur. Bałtem był, Słowianinem czy Celtem? Może zwał się w rodowitym języku Weniusz Warszyd (jak sugeruje Czesław Białczyński). Odpowiedzi siłą rzeczy nie będą precyzyjne, bo wydarzenia sprzed tysięcy lat nie mogą być dokładnie odtworzone, a jeszcze przez stulecia niszczono świadectwa starej kultury. Przecież okoliczności śmierci niejakiego Adolfa H., największego dyktatora XX w. n.e., nadal wzbudzają sensacyjne interpretacje, a dotyczą czasów niedawnych i wszechstronnie udokumentowanych.
Światowit z Tumu pod Łęczycą?

Rosjanie wiedzą więcej niż Polacy na temat Światowita z Tumu pod Łęczycą?
Odkryto najstarsze ślady bytności człowieka w rejonie wyspy Wolin
nadesłał Adam Smoliński
(fot. PAP)
Archeolodzy z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu i Uniwersytetu Szczecińskiego znaleźli na Wyspie Chrząszczewskiej narzędzia krzemienne sprzed ok. 11 tys. lat. To najstarsze ślady działalności człowieka odkryte dotąd w rejonie wyspy Wolin.
Narzędzia i ślady poświadczające o obecności pracowni, w której je wykonywano badacze datują na schyłkowy paleolit (ok. 11 tys. lat temu).
Wbrew obiegowym poglądom – Polska nie jest pozbawiona sztuki naskalnej. Nie są to odkrycia na miarę spektakularnych przedstawień z jaskini Lascaux. Znane są jednak dawne wizerunki wykute na skałach – donoszą badacze na łamach „Rock Art Research”.

Naukowcy długo sądzili, że Polska (podobnie jak Holandia) to jedyne europejskie kraje w zasadzie pozbawione sztuki naskalnej. Maciej Grzelczyk z Instytutu Religioznawstwa UJ w Krakowie, Krzysztof Rak z Instytutu Archeologii UJ w Krakowie i Michał Jakubczak z Instytutu Archeologii i Etnologii PAN w Warszawie podjęli się po raz pierwszy zebrania w jednej publikacji wszystkich informacji na ten temat.
Kamienno-drewniany gród kultury łużyckiej na szczycie Babiej Góry!
© by Czesław Białczyński
Prawda o zasiedleniu Beskidów przez ludzi, w tym przez Słowian i Polaków to jedna rzecz, a oficjalna „prawda” przedstawiana jako tzw. Historia Polski, to zupełnie inna rzecz. Czyli, jak ładnie mówił pewien ksiundz gorol (Harnaś Twardowski), jest „Prowda, Tyz Prowda i Gówno Prowda”. Że tak dokładnie jest, pokażę na konkretach – tj. przypadku Babiej Góry → Zabrzeża (446 m n.p.m, to coś innego niż ta wielka Babia Góra), Lipnicy Wielkiej pod wielką Babią Górą, Żywca → Góry Grojec oraz Świnnej Poręby → Wadowic i Suchej Beskidzkiej. Przedstawiam wam coś co jest znane od dawna, ale jakoś zapomniane i przysypane kurzem, a przecież bardzo znamienne oraz coś, co odkryto bardzo niedawno i nie przebiło się to jeszcze do zbiorowej świadomości Polaków, mimo że znaleziska mają już 5-10-15, a nawet więcej lat.

Wielka Babia Góra – zajmiemy się najpierw nią i legendami na jej temat. Wyobraźcie sobie że okolice tej góry i po stronie polskiej i obecnie czeskiej/morawskiej/słowackiej były w czasach kultury łużyckiej (około 1600 – 500 lat p.n.e. i później) stosunkowo gęsto zasiedlone. Dzisiaj wciąż jeszcze niewiele odkryliśmy, ale nie może być inaczej ponieważ dotychczasowe prace archeologiczne, prowadzone przecież na chybił trafił (np przy okazji budowy dróg, czy zbiorników wodnych) potwierdzają, że gdzieby w polską ziemię nie wpić łopaty tam są starożytne osady, zabytki, skarby, skorupy, smętarze, żgliska, obwary, a nawet kamienne cytadele czy grody, czyli miasta.
Jeżeli zaczniemy kilometr po kilometrze systematycznie robić naloty i kopać w naszej rodzimej ziemi to przekonamy się, że żyło tutaj w starożytności dosyć ludzi, aby wystawić liczne armie i odbywać nie tylko Bitwy nad Dołężą, ale również w Egipcie, Jerozolimie, w Kraju Hetów, w Chinach/Kutaju, w późniejszej Persji, czy w Indiach. Nie są to słowa rzucane na wiatr i w tym artykule to udowodnimy. Ja sam, członkowie Zrzeszenia Słowian, redakcja TV Tagen, wiemy na przykład o olbrzymim starożytnym cmentarzysku kurhanowym zlokalizowanym nad Odrą, o którym archeologowie nie mają pojęcia i nigdy nic nie napisali. Jeżeli zgłosi się do nas archeolog z otwartą głową, odważny, gotów ujawnić tę sensację wbrew układom w tym środowisku i zapewnić POLSKĄ EKIPĘ BADAWCZĄ – bez konsultacji w Niemczech oraz tzw dotacji UE, to chętnie to miejsce wskażemy. Linia Odry to bardzo ważny i ciekawy obszar. Ale nie mniej ciekawy i obfity w obiekty z czasów np. kultury przedłużyckiej i łużyckiej (1600 – 500 p.n.e.) jest obszar wzdłuż Sudetów i Karpat po obu ich stronach, południowej i północnej.
Wikipedia:
Babia Góra (słow. Babia hora, węg. Babia-Gura, niem. Weiberberg) – masyw górski w Paśmie Babiogórskim należącym do Beskidu Żywieckiego w Beskidach Zachodnich (według słowackiej terminologii są to Oravské Beskydy)[1][2].
Najwyższym szczytem jest Diablak (1725 m, niem. Teufelspitze, czyli Diabelski Szczyt), często nazywany również Babią Górą, jak cały masyw. Jest najwyższym szczytem Beskidów Zachodnich i poza Tatrami najwyższym szczytem w Polsce, drugim co do wybitności (po Śnieżce). Zaliczany jest do Korony Gór Polski[3].
KOT, STOS I SŁOWIANIE BEZ GENÓW

Pod Krakowem było najstarsze w pełni ciałopalne cmentarzysko Europy (może i świata). Najstarszy zapis świadczący o rytuale kremacji pochodzi z rumuńskiej Tartarii. Polski cmentarz i gliniane tabliczki z Transylwanii pochodzą z około 7,5 tys. lat temu. Oba miejsca wiązane są z pierwszymi kulturami Słowian. Jednak na tych ziemiach, z tamtych czasów nie znaleziono śladów kopalnego Y-DNA, które dziś uznajemy za typowe dla Słowian, czyli mutacji haplogrupy R1a. Z drugiej strony modele genetyki genealogicznej wskazują, że takie geny powinny tam być. Pewnie wiele na ten temat mogłyby powiedzieć koty – gdyby gadały.


OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Już niemal rok czekamy na publikację badań georadarowych kopca Wandy w Krakowie. Po szumnej nawale medialnej nie pozostał nawet pył. Tajemnicza zasłona od stuleci okrywa nieodmiennie kopce lechickich władców. Po opowieści Miorsza i Kadłubka, legenda o Kraku i jego córce jest coraz bardziej udziwniana. A kiedy już ktoś zabiera się do przyjrzenia się zabytkom szkiełkiem i okiem nauki, to wkrótce zapada zagadkowa cisza. Brak nawet ploteczek o „złotym pociągu”.

Oto co napisała profesor Zofia Kurnatowska w swojej pracy:
WCZESNOŚREDNIOWIECZNEJ opublikowanej w Archeologia Polski, t. LIII: 2008, z. 1
Od tysięcy lat nasi przodkowie wiedzieli jaką ziemię trzeba wspomagać, a jaką nie, by dawała dobre plony. Botanicy z Krakowa ustalili, że pierwsi rolnicy na Kujawach przez ponad pół tysiąca lat korzystali z czarnoziemów bez ich nawożenia. Dopiero później, od ok. 4 900 r. p.n.e., zaczęli odżywiać tamtejsze gleby. Za to w Małopolsce nawożenie było powszechne już od początku uprawiania roli, ale te ślady są o ok. tysiąc lat późniejsze.
Andis Kaulins: Starożytna Ceramika i wczesne kultury
© tłumaczenie Czesław Białczyński
Czarnomorskie kultury powodziowe
Sztuka ceramiczna i liniowa (LBK, BK)
Bałtowie, kultury Morza Czarnego, Sumerowie i faraonowie
Baltic Culture ca. 5000 BC– Dnieper Donets 5000 BC
Obrazy mówią więcej niż słowa. Wzornictwo i kultury ceramiczne są w udowodniony sposób ze sobą powiązane. Kulturą łączącą Północ z Południem z okresu domniemanego „przelania się” Morza Czarnego (Potopu) ok. 5600 roku p.n.e. – jak zauważyła zmarła Marija Gimbutas z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles (UCLA) w swej monumentalnej pracy poświęconej prehistorii europejskiej „Cywilizacja Bogiń – Świat Starodawnej Europy” – jest Kultura Dniepr-Doniec.

Mapa wydarzeń jakie zaszły na skutek domniemanego Potopu Morza Czarnego około 5600 roku p.n.e.
Dlaczego Turbosłowianie sięgają do źródeł z XVIII i XIX wieku?
Europe at the start of the 6th century, 1846.

„Europa im anfang des VI: jahrhunderts” published in Spruner’s Historisch-Geographischer hand-Atlas, 1846. Finely detailed steel engraved map with original hand colouring. Some age browning and brittle around the edges, chipped with some loss to upper margin. Size 40 x 32 cms. Ref E7367
Ten krótki artykulik powstał z inspiracji Rafała Orlickiego, który przesyła mi niezliczone, czasami bardzo ważne linki, a ostatnio przesłał linki do map. Lwia część z tych linków nie pojawia się pod artykułami, lecz przychodzi na moją pocztę. Podobnie do niego zasypują mnie linkami Jarosław Ornicz, leliwa, mk, Laxim, vandal zlasu, Mezamir (obecny tu już prawie 9 lat), Stefan, Bez Chwili Zwątpienia, Michał, Robert, wścibski, Paweł Ruszczyński i bardzo, bardzo wielu innych aktywnych współpracowników. Nie wymieniam po kolei dalej nazwisk i nicków, bo zamieniłoby się to w wielką litanię pochwalną. Jak najbardziej zasłużoną, ale zbyt długą jak na jeden artykuł. Cała plejada innych osób śle też materiały na FB.
Wszystkim Wam moi drodzy serdecznie dziękuję. Czasami brak mi sił przerobowych, żeby to zgłębić, omówić, przetłumaczyć, opublikować, czasami nawet brak mi sił, aby wam odpisać krótko „dziękuję”. Więc jeszcze raz Wam dziękuję, teraz publicznie. Staliśmy się RAZEM – łącznie z innymi blogami i portalami, ważnym narodowym dobrem, wręcz instytucją, która wyręcza niezbyt wydolne najwyraźniej w tym zakresie, odradzające się państwo – Polskę.
Nie przesadzam z tą pompą, WCALE NIE PRZESADZAM – Tak POLSKA z mozołem się odradza w swojej narodowej Świadomości i w swojej dziejowej Tożsamości, razem z nią odradzamy się i my, pojedynczy Polacy, Wolni Słowianie, Wolni Ludzie. Wolni na wzór naszych Sz-Lacheckich przodków.
Przed nami jeszcze moc pracy. Więc do rzeczy:…
Wiele razy publikowaliśmy i oglądaliśmy różne mapy z zachodnich archiwów, wiele razy sięgaliśmy do starych XIX wiecznych opracowań naukowych i był to proces tak naturalny, że nie zastanawialiśmy się dlaczego to robimy. Ja przynajmniej nie miałem na ten temat żadnej refleksji. Aż do chwili, kiedy to nasze grzebanie w tamtych czasach nie stało się publicznym zarzutem. Oczywiście kłamliwie sformułowanym przez śmiertelnych wrogów Odrodzenia Narodowej Tożsamości Polaków i Wolnej Polskiej Myśli, w brzmieniu: „Turbosłowianie opierają się na nieaktualnych XIX wiecznych opracowaniach naukowych, albo wręcz na sfałszowanych artefaktach i kronikach”!
Nie potępiajmy w czambuł naszych przeciwników i adwersarzy, jako że między Prawdziwymi Potworami Propagandy i Pasożytami po tamtej stronie linii frontu, znajduje się sporo szlachetnych ludzi, którzy ulegli sączonej przez ostatnie 200 lat narracji historycznej i są zwyczajnie zagubieni. Ci z nich, którzy zechcą sami sobie pomóc, mają szansę wyrwać się z owej narracji. – Bramy Naszej Arki są szeroko otwarte i wiedza płynie przez nie szerokim potokiem. Nic tylko się nad tą strugą pochylić i czerpać. Okazuje się też, że nawet tym najzacieklejszym Propagandowym Potworom, Pasożytom i Jawnym Draniom coś zawdzięczamy.
W czasach faraonów na Warmii i Mazurach istniało potężne królestwo!?
Tak, z pewnością byli to autentyczni „celtyccy” lub „skandynawscy” protoplaści współczesnych Niemców czystej krwi „aryjskiej”. Tych spod Berlina-Kopanicy i znad Dołęży-Tollensee, tych z Krakowa w Wagrii i z Radgoszczy, tych z Arkony na Rugii/Ranie i z Lipska, a także tych z Drezna i Chociebuża oraz z Budziszyna (Y- hg R1a1a). No, ostatecznie niech to będą Wikingowie z Kodanu, który tak do dzisiaj zwą Czesi, ale który Polacy znają wyłącznie pod nazwą Kopenhaga.
Do tej wiadomości pozwalam też sobie od razu załączyć komentarz RudaWeb (wczorajszy), który stanowi ważną wskazówkę, gdzie poszukiwać producentów tychże świeżo odkrytych artefaktów. Jest w nim link do ich artykułu na ten temat. Oczywiście w żadnym wypadku nie szukajmy wśród Słowian.

Artefakty z Królestwa SIS, Wielkiego Królestwa Północy z XVII wieku p.n.e.?
Rondel sprzed 7000 lat w Polsce, tym razem nad Oławą
Ależ świat jest piękny! Co za wspaniałość! Dzień za dniem, dzień za dniem, a każdy nowy dzień przynosi jeszcze większe i ważniejsze odkrycia, które rujnują świat Allo Allo. Długo musiałem czekać aż nauka polska zbierze w sobie siły, po tej zapaści PRL i PRL BIS, ale w końcu się zebrała i krzepnie. Co takiego właściwie w sensie naukowym oznajmiono światu z Polski dnia 12 października 2017 roku?!
Im dłużej nad tym myślę tym bardziej chce mi się skakać i śpiewać. Wiem też, że kiedy ja tańczę to Allo Allo cichutko sobie w kąciku płaczą i zgrzytają zębami. Bo jest to taniec na ich grobach. Nie macie pojęcia jakie to wspaniałe uczucie codziennie otrzymywać potwierdzenie tego co mówi się 20 lat, z powodu czego pluto na człowieka i obśmiewano go ze wszech stron. Polecam tę drogę każdemu, pod warunkiem, że naprawdę wie co mówi, bo tylko wtedy istnieje szansa, że dożyje chwili takiej satysfakcji, jakiej ja właśnie dożywam. Ale przejdźmy do rzeczy, a zaczniemy od przeglądu polskich Rondeli lub Rondli, jak kto woli. Ja tam wolę słowo OBWAR. Na rozbieg ogólnie o Oławie i jeszcze ogólniej o obwarach.
„Historia Oławy sięga zamierzchłych czasów, o czym świadczy sama nazwa, wywodząca się z praindoeuropejskiego pierwiastka *el-, *ol- oznaczającego „wodę”, który na terytorium polskim przybrał postać *oła-. Skojarzenie z wodą jest nieprzypadkowe, gdyż osada powstała między dwiema rzekami: Odrą a Oławą, która zbliżając się do większej rzeki, nie wpada doń, lecz niesie swe wody aż do odległego o 27 km Wrocławia, co jest dużą osobliwością przyrodniczą. Trudny do zdobycia teren między rzekami, rozlewiskami i borami, lecz w miejscu przeprawy przez Odrę, wyjątkowo sprzyjał powstaniu targowej osady ślężańskiej, a potem grodu.”
Zanim jednak powstała osada targowa to w czasach praindoeuropejskich, w czasach Ariów, 7000 lat temu, kiedy kształtował się w kontakcie Człowieka z Przyrodą lokalny język, z pierwiastkiem *el-, *ol- oznaczającym „wodę”, który na terytorium polskim przybrał postać *oła-, budowano tutaj obiekty określane przez archeologów jako rondele, okrągłe świątynie. Ja nazwałem je 30 lat temu, przewidując ich istnienie w starożytnej przeszłości, chyba trafniej: OBWARAMI. Pełniły one faktycznie funkcje i świątynne/religijne i obronne/wiecowe. Mało tego, że są to obiekty-światynie o charakterze religijnym, są to wprost odwzorowania na Ziemi (w Jawi) Obwaru Swąta (Świętowita – Światła Świata) – Boga Bogów z Weli, czyli z Wierchu, z Góry Gór w Prawi.Pełniły też one jednocześnie jeszcze jedną ważną funkcję, która archeologom na razie nie przychodzi do głowy, ale o tym potem.
Ten cytat ze strony internetowej Oławy przytaczam, żeby pokazać, że ludziska mają dosyć tego Allo Allo-Bełkotu o 966 i VI-VII wieku, kiedy to Słowianie spadli z Nieba nad Wisłę. Ludzie mają dzisiaj nieograniczony dostęp do informacji, nie są analfabetami, jak 100 lat temu i sami kombinują. Odrobina wiedzy z różnych dziedzin (np językoznawstwa, czy ezoteryki, z mitologii świata) i intuicja oraz dobre chęci uruchamiają w nich kwantowy proces kontaktu ze Świadomością Nieskończoną, która „podpowiada” im całą PRAWDĘ i tylko PRAWDĘ. A prawda jest taka, że Słowianie nie spadli nad Wisłę i Łabę „z Nieba”, tylko odwzorowywali nad Wisłą i Łabą Niebo! I nie w VII wieku tylko już 7000 lat temu.
