Wielka Zmiana w polityce przyspiesza; Nowa Konstytucja Trzeciomajowa

Kiedy w roku 2010 pisałem o tym, że Polska może realnie wywołać wojnę chińsko-rosyjską, gdyż jeden człowiek praktycznie może taką wojnę sprokurować (w artykule „Polska-Rosja: Czy Polacy mogą wywołać wojnę chińsko-rosyjską, czyli krótkie dzieje Królestwa Jaksa nad Amurem”) i potem o tym, że Polska jest Sercem Świata („11.11.11. – Święto 11 Listopada – Czy Polska zadecyduje o losach świata?”) taka możliwość znajdowała się zupełnie poza wyobrażeniem prawie wszystkich Polaków. Myślę, że pamiętamy też próby dyskredytowania myśli zawartych w tych artykułach i trollowanie pod nimi niemieckiej i rosyjskiej agentury polskojęzycznej, głupich POwskich Lemingów, zwykłej UBecji, zwyczajnych zdrajców Polski, którzy strugali publicznie Ruchowi Wolnej Polski pietruchę, robili przemądrzalskie uwagi i ryli ze śmiechu nad politycznymi „wypocinami kompletnego oszołoma i wariata” Białczyńskiego (nie inaczej jak nad Mitologią Słowian). Chciałbym wiedzieć co mają do powiedzenia Polakom ci ludzie teraz, po sześciu latach!




Czym są obrazowania, medytacje, afirmacje i modły? Czym są myśli i marzenia? Jaki jest wpływ świadomości osobistej jednostki na jej byt materialny i realizację osobistych planów? Jaki jest ten wpływ na społeczność lokalną, jej stan i realizację zamierzeń w najbliższym otoczeniu? Jak to wszystko razem przekłada się na dzieje narodu, byt naszej ojczyzny i los wszystkich Polaków w kraju i na świecie? Wreszcie jak myśli, marzenia, wyobrażenia, obrazowania, intencje i określonego rodzaju koncepty duchowe wyrażane duchowo, a także spisywane w postaci opracowań i dzieł będących jednak wciąż w sferze „Wymyśloności” materializują/ufizyczniają się następnie w naszym świecie materialnym/fizycznym, jako produkty, czyny, przedsięwzięcia, formy zorganizowanej aktywności społecznej i politycznej?




Baju baju będziesz w Raju! – znacie to powiedzenie? Być może wielu młodych ludzi już go nie zna. My w Małopolsce, którzy mamy dzisiaj koło sześćdziesiątki (nie mówię o jeszcze starszych), a w latach czterdziestych do sześćdziesiątych XX wieku byliśmy małymi dziećmi, pamiętamy je bardzo dobrze. Tymi słowami każda mama kończyła, w czasach gdy nie istniała jeszcze telewizja, czytanie dzieciom bajek do poduszki.
