Dowód na prawdziwość legendy o Amazonkach

Dowód na prawdziwość legendy o Amazonkach

My Słowianie na FB – polecam

Ta mapa ma wiele z poprawności zbliżającej ją do prawdy. Jednakże Czechów i Słowaków nie nazywałbym Slavo-Germanic, bo to jest nonsens – oni mówią „prawie” po polsku, białorusku i ukraińsku. Napis Slavo-Germanic powinien znaleźć się nad Łabą w dzisiejszych Niemczech Wschodnich i w Austrii oraz Bawarii i Szwajcarii. Tak samo nie nazwałbym Greco-Slavic ani Slavo-Greek, żadnego z krajów byłej Jugosławii, które mówią prawie że po polsku, ani Bułgarii, która mówi w sposób chyba najbardziej zbliżony do rosyjskiego. To Grecja jest Greco-Slavic – tylko i wyłącznie. Rumunia jest Slavo-Celtic, a Węgry są Pseudo-Awaro-Slavic, albo Huno-Slavic.
W ogóle napis Germanic czy Germano-coś tam, powinno się usunąć i wprowadzić Skano-Celtic, lub w Niemczech Skano-Celto-Slavic. Tak to wygląda z punktu widzenia języków jakimi się mówi w tych krajach i proporcji Halogrup Y-DNA.
Zaklęty w smoka On – drakon (2015- film fabularny Rosja)

Podczas swojego ślubu, księżniczkę Mirosławę porywa smok. Zanosi ją do swojego zamku na wyspie. Ale kim tak naprawdę jest ten smok? I czy świat przyjmie gorzką prawdę ?
Historia zapisana w tańcu – 2
Ukraińskie tańce kozak, hopak (j. ukr. gopak), trepak niewątpliwie są tańcami wojennymi. Nie ma, czemu się dziwić, gdyż Kozacy są potomkami wojowniczych Scytów oraz wszystkich innych naszych armii, które stacjonowały na południowych granicach Słowiańszczyzny.
Do tańczenia tych tańców potrzeba niezłej kondycji i bardzo silnych nóg. Zarówno Scytowie jak i Kozacy nie mieli problemów z kondycją i nogami, jedni i drudzy dysponowali przecież doskonałą piechotą i konnicą.
Taniec hopak powstał na Siczy Zaporoskiej. Została w nim zakodowana technika walki, w której sporo jest kopnięć i podcięć przeciwnika. Na jego podstawie utworzono sztukę walki – hopak bojowy.
Natomiast taniec „pełzany” wyraźnie przedstawia sztukę skradania się do oddziałów wroga.
Czytaj dalej
9.8.7 -Ciągłość Wiary Przyrodzonej w propagandzie watykańskiej

Stanisław Ząbkowic – Młot na czarownice. Strona tytułowa wydania z 1614 r w Krakowie. Foto: wikipedia.org.
Pracując na propagandowym materiale watykanistycznym i analizując go krok po kroku, docieramy oto do XVI i XVII wieku, znów z lekkim przeskokiem czasowym, lecz darzymy pełnym zaufaniem Propagandę Handlowej Korporacji Watykańskiej, co do jej zapewnień o ciągłości pracy i działania Strażników Wiary Przyrodzonej.
W tym odcinku zahaczymy już mocno o samą Polskę, a więc natkniemy się na pracę naszych polskich/słowiańskich Strażników Wiary Przyrodzonej Słowian. Mogłoby się to stać o wiele wcześniej gdyby autor artykułu o Zagrożeniach Mentalnych/Duchowych dla Katolików, od starożytności do XXI wieku ze strony Wiary Przyrodzonej (w tym oczywiście Wiary Rodzimej Słowian), polegał na alternatywnej „Niekatolickiej Historii Polski” choćby takiej, jaką prezentujemy na tym blogu. Wtedy natknąłby się na Strażników Wiary Przyrodzonej już w XI wieku, czyli zaraz po rzekomym Chrzcie Polski z 966 roku.
Svetozár Stračina a trombita z Púchovskej doliny

Przepiękna słowiańska hudba/gędźba/muzuka
Wielcy Polacy: Józef Hofmann (1876 – 1957) muzyk

Józef Kazimierz Hofmann (ur. 20 stycznia 1876 w Krakowie, zm. 16 lutego 1957 w Los Angeles) − polski wynalazca, pianista, kompozytor i pedagog, mieszkający przez szereg lat w USA.
Ostatni bohater (rosyjski film fabularny)

Ivan przez przypadek zostaje przeniesiony ze współczesnej Moskwy do fantastycznego państwa Belogorie. W tym równoległym świecie żyją bohaterowie rosyjskich bajek, a magia jest integralną częścią życia codziennego. Jakby tego było mało zostaje wplątany między walkę dobra ze złem.
Polskie obozy koncentracyjne Mieszka I czyli turbolewicowa historia Polski

Ilustracja: Bogumił Znicz – Mieszko Pierwszy
Poniższy artykuł dotyczy nie tylko sprawy „polskich obozów zagłady Żydów” i „polskiego handlu niewolnikami”, jądrem logicznym tego rodowodu Polski jest bowiem powiązanie Jedwabnego Szlaku ze Szlakiem Bursztynowym, czego współczesną analogię właśnie obserwujemy.
Pomińmy przy tym stwierdzenie Autora wysunięte przez niego jako zarzut w kierunku Wielkiej Lechii, jako jego zdaniem, teorii opartej jedynie na kronikach – tych bardziej uznanych przez naukę współczesną, czy mniej uznanych. Skoncentrujmy się na tym, jakie paliwo do swoich teorii posiadają turbolewacko-turbogermańscy „historycy”, którzy tak namiętnie rzucili się na Wielką Lechię z Uniwersytetu w Poznaniu. Pominiemy tutaj inny nurt pseudonaukowej krytyki Teorii Wielkiej Lechii, watykanistyczny z Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Oni atakują Teorię Wielkiej Lechii, co oczywiste, z pozycji turbokatolickich. Jest to, o dziwo, jednocześnie także nurt pseudonauki równie turbogermański, jak ten z Poznania.
To bardzo ciekawe, że różni ANTYPOLACY szukają wsparcia zawsze zagranicą, w opanowanej przez Niemców Brukseli, lub wprost w Berlinie dzielącym dzisiaj naukowe granty między zapóźnione w rozwoju polskie uczelnie, z ich anachronicznymi pseudonaukami humanistycznymi. Poniższy tekst jest doskonałą ilustracją „przepływu” „myśli naukowej” z Berlina, szerzej tzw Zachodu, na polskie uczelnie. Skutki tego „przepływu” są zgubne dla polskiej narracji historycznej, czego dowodzi nie tylko ten tekst. Dowodzi tego głośna obecnie sprawa Polskich Obozów Zagłady Żydów i Polskiego Antysemityzmu.