ZAGADKA ŚMIERCI PROF. JÓZEFA SZANIAWSKIEGO
Zamach Smoleński wciąż trwa?


To jeszcze inne podejście niż Winicjusza Kossakowskiego i Ireneusza Ćwirko
http://ksiegarnia-armoryka.pl/O_runach_slowianskich_tradycja_slowianska.html
REPRINT. Czy Słowianie znali pismo? Czy posługiwali się runami? Wznowienie niezwykle interesującej pracy dr Wojciecha Cybulskiego dotyczącej badań nad runami słowiańskimi. „Runy słowiańskie, świadectwo mowy wśród tysiąca niemych pomników – nie znalazły dotąd nikogo, co by je był szczegółowo, oddzielnie, w całości, stosownie do ważności przedmiotu i wymagań nauki traktował. Po odkryciu tak zwanych Obotryckich pomników, wykopanych pomiędzy 1687 a 1697 r. w Meklemburgii, we wsi Prilwic, w bliskości jeziora Dolen i rzeczki Dolenca (Tollense), w miejscu gdzie miała stać dawna Rhetra czyli Ratara z sławną świątynią Radegasta; a raczej po opisaniu ich w osiemdziesiąt kilka lat później przez Mascha, które dotąd jest głównym źródłem i pierwszą podstawą Nauki o Runach słowiańskich – nie brakło wprawdzie pisarzy pomiędzy niemieckimi i słowiańskimi a szczególnie też skandynawskimi uczonymi, którzy się pomnikami tymi, składającymi się z brązowych bałwanków i różnych naczyń i sprzętów obrządkowych, tudzież znajdującymi się na nich napisami runicznymi mniej więcej szczegółowo zajmowali. Zajęcie to w dwójnasób się powiększyło, gdy w dwadzieścia parę lat później pierwotny zbiór Mascha , składający się z 66 sztuk, pomnożony został zbiorem podobnych, także w Meklemburgii znalezionych posążków, naczyń i sprzętów w liczbie 118 sztuk, opisanych w dziele Jana Potockiego i na nowo się ożywiło, gdy w trzydzieści lat potem przybyło do tych zbiorów kilkanaście sztuk w tychże okolicach znalezionych kamieni runicznych, opisanych przez Hagenowa…”
[CB] Cytuję:Brak nam Forum na Blogu, ale to sprawia, że ważne dyskusje pod niektórymi artykułami przeradzają się w samodzielne artykuły i stają się przyczynkiem do kolejnych poważnych dyskusji na pokrewne tematy oraz o innych wynikających z nich zasadniczych sprawach.
Powodów jest kilka. Po pierwsze dlatego, że jesteśmy Wolnym Ludem tej Ziemi i z Prawa Przyrody należy się nam życie i dalszy rozwój. Po drugie dlatego, że jesteśmy narodem dość specyficznym, tylko nie wszystko o sobie wiemy. Szczególnie nasze osiągnięcia, które mieliśmy w przeszłości są przed nami przez „polskich naukowców” i „polskie media” ukrywane. Po trzecie dbamy o siebie dlatego, że taka jest nasza tradycja i tak chcemy.

A to próbka naszego Królewskiego Lechickiego genotypu pobrana przeze mnie w pięknych okolicznościach Kazimierza nad Wisłą 2 września 2012 roku w samo południe.
Zaraz zobaczymy, komu ten tak bliski naszym sercom genotyp przeszkadza i dlaczego.
fot M.N.

Paweł Kukiz domaga się od PIS zaprzestania działań mających doprowadzić do jedynowładztwa. Bardzo to szlachetne, ale naiwne. Wiadomo, że po to obejmuje się rządy, aby jak najskuteczniej rządzić. W tym wypadku także zmienić Konstytucję. Dążenie jakiejś siły politycznej do objęcia swoją władzą jak największego obszaru jest uzasadnione obiektywnie. Jedynym hamulcem może tu być prawo państwowe.
A co z innymi zarzutami z jego wystąpienia – na ile mają sens?
GMO: Blamaż i manipulacje PIS w ustawie – Będą truć Polaków
Wpadka Ministra – przeczytaj do końca!
Minister Szweda Lewandowski powiedział:
„…tylko, że jest taki problem, że w momencie jak zrobimy 30 km to, to jest de facto literalny zakaz uprawy GMO a tego zrobić nie możemy…”
7 grudnia 2017 w czasie posiedzenia łączonych komisji w sprawie ustawy o GMO(*) doszło do mimowolnego ujawnienia prawdziwych intencji kręgów rządowych w sprawie GMO. Minister Szweda Lewandowski w momencie rozpatrywania poprawki powiększającej do 30 km strefę buforową ewentualnych upraw GMO wyraził głęboki niepokój(!), że może to spowodować literalną, faktyczną blokadę tych upraw w Polsce…
Wypowiedź tę podsumował poseł Józef Brynkus z Kukiz’15:
…Pan Minister odsłonił prawdziwe intencje tej ustawy tego kształtu. Być może nieświadomie być może po prostu nie potrafił pohamować swoich emocji i stwierdził jednak, że ta ustawa w tym kształcie umożliwia wprowadzenie upraw GMO na terenie Polski. Powiedział to pan wręcz literalnie…
Dlaczego więc Ministerstwo Środowiska i PiS wprowadzają w błąd Obywateli twierdząc, że nowa propozycja ustawy o GMO w 100% zabezpiecza Polskę przed uprawami GMO?
KONIECZNIE ZOBACZCIE SAMI:

Chciałybyśmy się podzielić z Wami naszymi wrażeniami odnośnie Polski. Pierwsza myśl, po przekroczeniu „granicy”, co nam się podoba, czym się różnią Polacy i Gruzini i co mamy wspólnego – dowiecie się z naszego filmiku. Miłego oglądania.
Zachęcamy do polubienia naszego fanpejdża Gruziński po polsku. Przez język do serca Gruzji, poznajcie najzabawniejsze wyrazy języka gruzińskiego. https://www.facebook.com/gruzinskipop…
O maszynie społecznej Kościoła – Prof. Tomasz Polak

Prof. Tomasz Polak ukazuje Kościół jako maszynę społeczną nastawioną na podtrzymywanie samej siebie, działającą tylko dla siebie samej. Ludzie mają naddatki energii społecznej, którą mogą wkładać w dodatkową kreatywność. W przypadku maszyny społecznej nastawionej tylko na utrzymanie samej siebie ta energia, zdaniem profesora, jest marnowana.


Omówię tu wstępnie bardzo tendencyjny i wykorzystujacy niewiedzę historyczną i powszechne ogłupienie społeczeństw w dziedzinie historii tekst [1]. Niemiecki właściciel strony http://www.fakt.pl kazał jakiemuś swojemu polskojęzycznemu, niskopłatnemu (?), anonimowemu pracownikowi napisać, albo przetłumaczyć z niemieckiego, te bzdury, a Polakom wstydzić się za nie.
W zasadzie komentarze pod tekstem są wystarczającą krytyką tej kolejnej aroganckiej agresji mediów niemieckich na Polaków.
Agresja propagandowa Teutonów od czasów Hitlera niewiele się zmieniła, tylko środki są inne.
Wbrew obiegowym poglądom – Polska nie jest pozbawiona sztuki naskalnej. Nie są to odkrycia na miarę spektakularnych przedstawień z jaskini Lascaux. Znane są jednak dawne wizerunki wykute na skałach – donoszą badacze na łamach „Rock Art Research”.

Naukowcy długo sądzili, że Polska (podobnie jak Holandia) to jedyne europejskie kraje w zasadzie pozbawione sztuki naskalnej. Maciej Grzelczyk z Instytutu Religioznawstwa UJ w Krakowie, Krzysztof Rak z Instytutu Archeologii UJ w Krakowie i Michał Jakubczak z Instytutu Archeologii i Etnologii PAN w Warszawie podjęli się po raz pierwszy zebrania w jednej publikacji wszystkich informacji na ten temat.
Dodałbym tutaj od siebie tylko, iż rzeczywiście hodowle te pracują głównie na eksport, bo ludzie w Polsce są na tyle światli, że obecnie nie chcą kupować futer. Sam tego doświadczyłem usiłując sprzedać błam z norek po śmierci mojej matki. W Krakowie nie uświadczysz niemalże zakładu kuśnierskiego, a miasto jako aglomeracja ma 1.5 miliona ludzi. Tym bardziej powinniśmy to wszystko zlikwidować i to natychmiast. Tak jak w Afganistanie zlikwidowano produkcję maku i tym samym heroiny. Ludzie z tej branży powinni dostać od państwa polskiego fundusze przekwalifikowujące ich do innych rodzajów usług. CB
Norki, lisy i inne mięsożerne zwierzęta futerkowe na wielu polskich fermach przez całe swoje życie cierpią. Jedynie po to, by zaspokoić zachciankę posiadania futra, które w dzisiejszych czasach jest nam zwyczajnie zbędne. Trwają prace nad przepisami zakazującymi takiej hodowli.