Czy szef NATO w Europie czyta blog Białczyńskiego?
Tych wszystkich, którzy czytając powyższy tytuł ryknęli nagle z ulgą:”Nareszcie! Oto mamy dowód wprost, że Białczyński to wariat!” pragnę głęboko rozczarować. NIE. Generał Philip Breedlove nie czyta blogu Białczyńskiego.
Jednakże szef NATO w Europie posiada wokół siebie sensownych ludzi, którzy uprawiają nieustannie biały wywiad i bardzo uważnie czytają to wszystko co się pisze w polskim internecie. Nie miejcie wątpliwości, że wszystko co ma sens jest czytane i dociera gdzie trzeba. Niektórych rzeczy nie może oficjalnie wyartykułować rząd polski, ani nawet partie polityczne, czy ruchy takie jak Kukiz 15. Groziłoby to im starciem bezpośrednim z lewactwem, czyli legionami marksistowskiego materializmu i poważnym uszczerbkiem wizerunkowym. To czego inni, nawet portale takie jak Niezalezna.pl, czy w.Polityce.pl napisać nie mogą, mogą napisać ci blogerzy, za którymi stoi tylko ich własne nazwisko i autorytet na jaki sobie sami zapracowali przez długie lata. Takie blogi i ludzie są skarbem narodowym, bo posiadają niezaprzeczalną wiarygodność. Zwłaszcza jeżeli ich prognozy i analizy potwierdzają się w 99,9%. Z takich opisów rzeczywistości i analiz w poważnych instytucjach, a WOJSKO jest najpoważniejszą z nich, wyciąga się daleko idące wnioski i buduje się na tych wnioskach realne strategie postępowania.





Tym draniom, tej banksterskiej sforze z Niemiec i reszty Europy mało, że mają 90% mediów w Polsce – chcieli mieć 100%, żeby siać tutaj swoją propagandę:
https://www.youtube.com/watch?v=dre2VQeiv98