Mircea Eliade – Kult Mandragory (Atropa Belladonna) u Wołochów (Rumunów)

Mircea Eliade – Kult Mandragory (Atropa Belladonna) u Wołochów (Rumunów)

Czy zastanawialiście się kiedyś nad innymi dowodami etymologicznymi na lechickość Bałkanów  i Północnej Italii niż wywodzenie ich nazw od Lah/Lad – Lacium, Latenia, L-Achaja. Oczywiście istnieją  ciągi wyrazów utworzonych z rdzenia wen- Wenec, Wętia, Wantia, Wenetia, Vanetia, Antia, Anatolia. Ale jest też jeden zupełnie zapomniany ciąg. Zawsze fascynowało mnie i zastanawiało dlaczego Polacy nazywają Italię – Włochy. W przeszłości Grecję nazywało się też Wlachja.  Tak się składa że obie te krainy nosiły u Słowian również nazwy Roma – Rzym i Romaja – Grecja. Jest też ogniwo pośrednie Wołosza, Wołochy, Wołotia czyli Rum-unia. Do tych pozornie oderwanych od tematu mandragory rozważań skłoniła mnie ich lektura. Autor nazywał siebie Rumunem, a dla nas Polaków był Wołochem, lub Mołdawianinem. Moł-Dawia/Dawania to jak najbardziej słowiańska nazwa. W czytanym przeze mnie tekście wybitnego rumuńskiego antropologa Mircei Eliade występuje mnóstwo na wpół słowiańskich słów, które zostały z-roma-nizowane, czyli nanizane po romajsku.

Czytaj dalej

Mariusz Agnosiewicz – Zapomniane dzieje: dawna Polska chemią stała [Racjonalista.pl]

Zapomniane dzieje: dawna Polska chemią stała

Skoro polityka steruje chemią, to co może zrobić z historią, albo archeologią??? To bardzo dobry i bardzo ważny artykuł – gorąco polecam. CB

Mieszko I podarował cesarzowi wielbłąda w prezencie wywołując tym nie lada sensację w Kwedlinburgu. Historycy traktują ten wątek jako ciekawostkę, ale to było zupełnie coś innego. Była to manifestacja zasięgu handlowego państwa Piastów, który sięgał samego serca Azji. Nie było to zresztą wydarzenie jednorazowe. W czasie zjazdu gnieźnieńskiego Bolesław Chrobry znów podarował wielbłąda cesarzowi Ottonowi III — i znów wywołał sensację.

 

 

„Lazuryt i wielbłądy w Polsce Piastów są czymś więcej niż ciekawostką. Jest to jedynie strzęp całego zapomnianego i zmistyfikowanego obrazu dawnej Polski. Nawet miłośnicy polskiej historii w dobrej wierze powtarzają dziś, że Polska jak i cały wschód stała na prostej roli i przemysłu nie znała a rzemiosło miała marginalne. Wszak dawna Polska pszenicą stała! Tylko w takiej optyce historycy piszą o wielbłądach Mieszka czy Chrobrego jako „ciekawostce”. Tymczasem kiedy zaczyna się kolonizacja Ameryki to Anglicy po specjalistów, którzy mają tam budować przemysł jadą nie gdzie indziej jak właśnie do rzekomo rolniczej Polski. To Polacy wybudowali pierwszą hutę szkła w Nowym Świecie. I też nie był to przypadek tak jak z tym wielbłądem, lecz efekt głównej polskiej specjalizacji gospodarczej, która jakoś umyka popularyzatorom historii.

Tym mianowicie, że dawna Polska chemią stała!

To w sarmackiej Polsce Michał Sędziwój z Mikołajem Wolskim (czyli ówczesnym „premierem” państwa) założyli tajne towarzystwo chemików, których celem miało być doskonalenie świata. Miało to miejsce w roku 1615 na zamku w Krzepicach, na granicy Małopolski, Wielkopolski oraz Śląska, czyli w sarmackim centrum górnictwa i hutnictwa żelaza. W ówczesnej Europie Sędziwój stał się najbardziej znanym Polakiem, czołowym alchemikiem, który zapoczątkował boom na różokrzyżowców, co doprowadziło do wyłonienia się masonerii. „

Czytaj dalej

RudaWeb: Cywilizacje równoległe – Bronocice i Uruk?

 

źródło: http://rudaweb.pl/index.php/2017/09/15/cywilizacje-rownolegle-bronocice-i-uruk/

Między Bugiem a Renem oraz między Tygrysem a Eufratem mniej więcej w tym samym czasie kwitły dwie cywilizacje. Główny nurt nauki nie wiąże ich i wręcz pomija pierwszą – całą swoją machinę koncentrując na mezopotamskiej. Tymczasem lechicka mogła być w wielu dziedzinach bardziej zaawansowaną. Ponad 11 lat temu polski archeolog przedstawił logiczną koncepcję, wskazującą na wymianę idei między tymi kulturami i to raczej w kierunku z Północy na Południe, a nie odwrotnie.

Czytaj dalej

Kinga i Rafał Witasik – 23 września i co dalej?

Czyli nasz mały manifest na „koniec świata”
Zapewne wielokrotnie, z powodu kataklizmów i nagłych zmian klimatycznych, życie na ziemi było o krok od unicestwienia. Mogło przestać istnieć, a jednak, mimo okresowych załamań i regresów trwa, rozwija się i jak widać ma się całkiem dobrze.
Warto uświadomić sobie, że pierwszorzędnym i chyba jedynym, choć do końca niezrozumiałym (dla nas)  ”paradygmatem”, jaki towarzyszy Życiu jest (PRZE)TRWANIE.
Forma w jakiej ono przetrwa, wydaje się być sprawą drugorzędną.
Tą formą wcale nie musi być człowiek.
Wszystko ponad ten „paradygmat”, wszystkie „-izmy” i „-logie”, są jedynie ludzką próbą wyjaśnienia, usprawiedliwienia, obłaskawienia… a nawet zaprzeczenia temu niezmiennemu i surowemu, lecz jakże pięknemu prawu (oraz instynktom).
Tym co zapewnia trwaniu niezliczone szanse na kontynuacje, jest różnorodność w jakiej przejawia się Istnienie.
Jesteśmy częścią tej różnorodności i dlatego dla osiągnięcia pełni ludzkiego życia niezbędne jest zarówno jej poszanowanie, jak i odkrycie w niej i w jej porządku, swojego prawdziwego miejsca, przynależnego nie tylko całemu naszemu gatunkowi i całemu stworzeniu… ale każdemu z nas z osobna.
r & k

Podpisuję się

Sprzyjaciele/Ku Jawie: Kręgosłup (moralny) – Krąg – Korowód

Korowód to także Koło-wód: czyli zataczanie kręgu dookoła wybranego miejsca – miejsca obrzędu, wioski np. na wiosnę, miejsca wybranego na biwak, miejsca osady. Po środku zatoczonego Koła sadzano drzewo zwane Zapisem. To drzewo było symbolem Drzewa Bogów – Drzewa Świata – Kosmosu – Weli/Prawi, było też świadkiem, a więc Zapisem wszystkiego co działo się przez pokolenia w rozwijającej się wokół niego wiosce. Było także świadkiem wieców, narad starszyzny i sądów starowieku jakie odbywały się pod nim w razie sporów. Kołowód i w ogóle akt okolenia (okół – słowiański gród i okręg; opole, pag/pąg) miały charakter uświęcenia ziemi wewnątrz kręgu i ochrony jej przed wszelkim złem z zewnątrz.

Czytaj dalej

Kuchnia pradziejowa: Łużyczanie – rolnictwo (z Archiwum 2014- smakizpolski.com.pl)

Fragment ciekawego archiwalnego artykułu z blogu kuchaniazpolski.com.pl

Na czerwono podałem ten fragment tekstu który dzisiaj w 2017 roku brzmi zupełnie inaczej niż w 2014, brzmi w sposób oczywisty. W 2014 to że Łużyczanie i Scytowie to ten sam lud nie było oczywiste, a więc związek między uprawą roli przez Scytów w Macedonii mógł budzić zdziwienie. W artykule autor zastanawia się także od kiedy używano do pługa czy sochy wołu. Odpowiedź na to pytanie mamy wiele wcześniej niż nastała kultura łużycka. Już w Bronocicach NA WAZIE MAMY WÓZ, A OBOK WAZY ZNALEZIONO BYCZE ROGI ZE ŚLADAMI SZNURA NA KTÓRYM WOŁU CIĄGNIONO. 

Wiek naczynia 5500 lat (3500 p.n.e.). Natomiast kultura łużycka to 1300 p.n.e. do 600 p.n.e., czyli ponad 2000 lat później. Pamiętajmy też, że przez cały czas mamy w Polsce – także w Bronocicach ciągłość osadniczą i kulturową oraz genetyczna y-DNA R1a + I2.

Cały wzór z wazy widzimy powyżej, na tablicy pamiątkowej z Bronocic poświęconej PRAOJCOM NASZYM.

Nie należy też mieszać plemienia Łużyczan z Łużyc  nad Łabą (Serbów Łużyckich z X wieku n.e. ze starożytną kulturą łużycką, która obejmowała obszar od Renu do Dniepru i jak widać na południe sięgała do scytyjskiej Macedonii. Witold Hensel jest wysoce cenionym przeze mnie archeologiem, z którego książek korzystałem bardzo często przy odtworzeniu mitologii, obrzędowości, zwyczajów gospodarskich i sposobu życia dawnych Słowian starożytnych.

Czytaj dalej

Michał Sikorski: Lwów – jak tam jest naprawdę.

KopiecUniiLubelskiejLwow

Lwów – jedno z najważniejszych miast w historii Polski, perła Kresów Wschodnich, a dziś najważniejszy ośrodek ukraińskości. Ale jak naprawdę jest we Lwowie?

 

Film Michała Sikorskiego o Białorusi nie wydał mi się obiektywny, nie podobał mi się w sensie zbytniego lukrowania rzeczywistości, która emanowała z ekranu obrazem przeciwnym niż zawarte w filmie tezy. Ale ten film jest inny – zrobiony z większym dystansem i poczuciem humoru. Widzę też, że autor zrewidował nieco swój stosunek do współczesnego Mińska CZEMU DAJE WYRAZ W TYM FILMIE. Ciekaw jestem filmu o Moskwie. Niezłe.  Pokazałbym to w TVP – czemu nie? Tak trzymać! – mówię to jako zawodowy filmowiec.
CB

Czytaj dalej

Historia zapomniana i mniej znana [na wordpress.com]: Słupcio ze Słupska – figurka bursztynowego niedźwiadka sprzed 3700 lat

Źródło: https://historiamniejznanaizapomniana.wordpress.com/

Neolityczna figurka bursztynowego niedźwiadka, datowana na od 1700 r. p.n.e. do 650 r. p.n.e. Została znaleziona w 1887 r. w okolicy Słupska podczas kopania torfu. Figurka była prawdopodobnie amuletem łowcy niedźwiedzi. Zabytek ma wymiary 10,2 cm długości, 3,5 cm szerokości i 4,2 cm wysokości. Obecnie figurka znajduje się w Muzeum Narodowym w Szczecinie. W słupskim ratuszu znajduje się jej replika, gdzie niedźwiadek jest pieszczotliwie nazywany „Słupciem”

Czytaj dalej

Old European Culture: You will trample the great lion and the serpent; czyli Zdepczesz Wielkiego Lwa i Węża!

© tłumaczenie Czesław Białczyński

Have you ever heard of the Psalm 91 (Greek numbering: Psalm 90), also known as the Psalm of Protection?

The psalm starts with:

Whoever dwells in the shelter of the Most High
will rest in the shadow of the Almighty…

And goes on to proclaim:

…If you say, “The Lord is my refuge,”
and you make the Most High your dwelling…
…you will trample the great lion and the serpent…

Czy kiedykolwiek słyszeliście o Psalmie 91 (numeracja grecka: Psalm 90), znanym również jako Psalm Ochrony?

Psalm zaczyna się od słów:

Kto mieszka w schronieniu Najwyższego
Odpocznie w cieniu Wszechmogącego …

I dalej głosi:

… Jeśli powiesz: „Pan jest moim schronieniem”
I ustanowisz Najwyższego swoim gniazdem …
… zdepczesz Wielkiego Lwa i Węża ..

This last bit, the verse 13, interpreted as a reference to Christ defeating and triumphing over Satan, was the origin of the iconography of „Christ treading on the beasts„, seen in the Late Antique period, and revived in Carolingian and Anglo-Saxon art. The earliest and one of the most beautiful example of the depiction of the „Christ treading on the beasts” scene can be found in the „Basilica of San Vitale” in Ravenna.

Ten ostatni fragment, werset 13, interpretowany jest jako odniesienie do Chrystusa pokonującego i triumfującego nad Szatanem. Był on  początkiem ikonografii „Chrystusa podbijającego bestie”, znanego w okresie późnego antyku i Odrodzenia sztuki w czasach Karolingów i Anglosasów. Pierwszy i jeden z najpiękniejszych przykładów obrazowania sceny „Chrystus podążający za bestiami” można znaleźć w „Bazylice San Vitale” w Rawennie.

Czytaj dalej

Odcięta Noga Byka/Tura 8: Mircea Eliade o byku/turze, jeleniu i dziku w mitach założycielskich i kosmogonicznych Daków, Słowian, Persów i Hindusów

O byku/turze, jeleniu i dziku w mitach założycielskich i kosmogonicznych Daków, Słowian, Persów i Hindusów

„Od Zalmoksisa do Czyngis-chana” Mircei Eliade to jedna z tych książek, które są obowiązkowym źródłem wiedzy przy odtwarzaniu Mitologii Słowian. Wiem, że to nie jest miłe – także dla wyznawców Rodzimej Wiary Słowian – kiedy okazuje się, że dawne gmachy zdawało się dobrze posadowionego odtwórstwa Wiary Przyrodzonej Słowiańskiej, oparte o zapiski mnichów chrześcijańskich z X-XII wieku, chwieją się i  walą, przysypując swoimi nieświeżymi pyłami, nasze wyobrażenia o prymitywizmie pierwotnej religii Słowian wyszłych z Bagien Prypeci w VI wieku n.e..

Pragnę jednak zwrócić uwagę wszystkich Rodzimowierców, Sympatyków i wrogów jawnych Wiary Przyrodzonej Słowian, że istnieją dzieła – jak to, Mircei Eliade, kilkadziesiąt lat temu wskazujące już na spójność wierzeń Hindusów, Persów, Hunów, Daków i Słowian. Jak długo można pozostawać ignorantem i wypierać ze świadomości fakty? Do czego taka postawa ma Polaków doprowadzić? Czas ocknąć się i przyjąć do wiadomości, że Wiara Przyrodzona Słowian jest i była zawsze oparta na głębokim systemie filozoficznym (wijozowicznym) i wiedzy (wiedzie) astronomiczno-przyrodniczej jej twórców.

Czytaj dalej

Peter Wohlleben – Sekretne życie drzew – audiobook (bezpłatne 10%)

Dla chwili wytchnienia polecamy „Sekretne życie drzew”. Będziecie zaskoczeni, jak fascynująco można napisać o lesie i tajemnicach, jakie w sobie skrywa! http://fn.audioteka.com/fb/go/premier…

W lesie dzieją się zdumiewające rzeczy. Są tam drzewa, które porozumiewają się ze sobą, drzewa, które z oddaniem troszczą się o swe potomstwo oraz pielęgnują starych i chorych sąsiadów, drzewa, które doświadczają wrażeń, mają uczucia i pamięć. Niewiarygodne? Ale prawdziwe! Leśniczy Peter Wohlleben snuje fascynujące historie o zdumiewających zdolnościach drzew. Przytacza wyniki najnowszych badań naukowych i dzieli się swoimi obserwacjami z codziennej pracy w lesie. Otwiera przed nami sekretny świat, jakiego nie znamy.

Czyta Stanisław Biczysko.

Czytaj dalej