Nowe wydanie Przygód Profesora Gąbki: trylogia w jednym tomie i audiobook oraz o Nowych Przygodach Gąbki i jego Kompanii

Dla tych wszystkich którzy mają małe dzieci (od lat 3 do 123), albo wnuki, którzy uważają, że ważne jest aby czytać dzieciom bajki  i planują gwiazdkowe prezenty a natrafili na problemy ze znalezieniem czegoś atrakcyjnego, głębokiego, dowcipnego, pogodnego, napisanego pięknie, nieagresywnego, z drugim dnem i atrakcyjnego  graficznie, mam dzisiaj dwie wiadomości przedgwiazdkowe i trzecią, która jednakże dotyczy dopiero wiosny 2012:

1.

Wydawnictwo Literackie wydało właśnie w jednym tomie całość przygód Profesora Gąbki i jego wesołej paczki. Ilustracje znane także z serialu, wykonane ręką Alfreda Ledwiga. Profesor Gąbka, Smok Wawelski, Książę Krak i Kucharz Bartolini, a także Doktor Koyot – i jak zawsze dokuczliwy – Don Pedro z Krainy Deszczowców, wracają w bardzo udanym wydaniu przygód, znanych już  trzem pokoleniom polskich dzieci.

Jak wiadomo czytanie dzieciom, powoduje, że one same potem chętnie czytają. Lada chwila, świat będzie się dzielił na wytwórców (tych, co kiedyś czytali i potrafią coś w związku z tym stworzyć, bądź skonstruować) i na konsumentów (którzy nie lubią i nie lubili  czytać, więc w związku z brakiem wystarczająco rozwiniętej wyobraźni, nie potrafią nic oryginalnego wymyślić).  Czytanie dzieciom ważna sprawa.

Piękna oprawa, idealny prezent gwiazdkowy, książka która zapada w pamięć na całe życie.

Czytaj dalej

Po 20 latach od premiery "Trzy dni bez wyroku" wciąż w czołówce największej oglądalności

Po 20 latach od premiery Trzy dni bez wyroku w czołówce oglądalności

Oto dzisiejsze notowania listy filmów Onet.vod

[koniecznie kliknij]

[koniecznie kliknij]

„Trzy dni bez wyroku” w czołówce mimo, że nie jest reklamowany obrazkami na zabójczym pasku gdzie widać „Kamikadze boski wiatr”, „Gorączkę” i inne mainstreamowe tytuły

Scenariusz: Czesław Białczyński, dopisał się do niego Wojciech Wójcik, do dialogów dopisano jeszcze jedną osobę.

W zespole filmowym OKO zrobiono wszystko, żeby obniżyć jakość tego filmu. Początkowe piętnaście minut, to prewencyjna cenzura kierownictwa literackiego i produkcyjnego tego zespołu, ukierunkowana na to żeby na podstawie scenariusza ukazującego  poważne problemy społeczne, dającego opis i diagnozę  skażonego, chorego systemu więziennictwa i sprawiedliwości, wyprodukować film, który będzie wyłącznie rozrywkowym, komercyjnym kryminałem. Zrobiono także wszystko w dystrybucji, żeby film nie odniósł sukcesu. Mimo tego, prawda wciąż wychodzi na jaw, nawet po 20 latach.

Czytaj dalej

Klasyczne ilustracje słowiańskie (tym razem także teksty i analiza) – Skrzynia B: Byliny według Georgija Judina

Klasyczne ilustracje słowiańskie – Skrzynia B

Grudzień to miesiąc prezentów, przez to że taki mroczny staramy się go rozjaśnić jak najmocniej i ubarwić. Dlatego rozpoczęliśmy od Siedmiu Cudów Królestwa SIS, czyli reportażu z Plitwic-Plątwic Chorwackich. Żeby rozjaśniło nam się w duszach jeszcze bardziej, w prezencie na Święto Mora-Mroza (znanego powszechnie jako Mikołaj), który sam dziwnymi dary (raz rózgami raz łakociami – jak przystało na starodawnego boga Zamętu – Mąda-Mętlika, Mikułę-Wikułę) wszystkich obdarowuje, od nas, ze Skrzyni B Klasycznych ilustracji słowiańskich w prezencie:

 

Русскиe  былины

Georgij Judin – Dobrynia Nikitycz i Żmij

Wszystko o ruskich bylinach, ale niestety po rosyjsku znajdziecie tutaj:

http://www.byliny.ru/

  Czytaj dalej

Kitka – Cykl rusałczy, czyli narodowa muzyka i muzyczny teatr ukraiński – prawdziwe słowiańska nowa sztuka XXI wieku

Kitka Women’s Vocal Ensemble – Harmonies from Eastern Europe

[powiększ]

Czesław Białczyński

Kitka – Cykl rusałczy, czyli narodowa muzyka i teatr ukraiński – prawdziwe słowiańska nowa sztuka XXI wieku

Ukraina zdaje się przechodzić ten sam stan, który w latach dwudziestych ubiegłego wieku przechodziła Polska odkrywając swoją tożsamość narodową po wiekach niewoli. Mają tam istny wysyp sztuki inspirowanej własnym folklorem. Przejawia się to nie tylko w bujnym rozkwicie Wiary Przyrodzonej, przywracaniu starych pogańskich świąt i rytuałów. Znajduje to wyraz przede wszystkim w sztuce. Dzieje się to w zgodzie z postulatami Stanisława Szukalskiego sprzed niemal wieku, a także z głoszonymi przez Zadrugę i Jana Stachniuka poglądami ideowymi na możliwość Odrodzenia Słowiańskiego Ducha.

Czytaj dalej

Andrzej Niemojewski – O Księżycu, Kraku, Smoku, Wawelu i Twardowskim w „Polskim Niebie”

Polecam wszystkim tę wspaniała książkę w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej:

http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/plain-content?id=112787

Tutaj tylko fragment dotyczący związków miedzy Wawelem i jego nazwą a wzorami Baji, Krakiem, Księżycem, Twardowskim i Smokiem i Wąwelem-Wawiłonem (Babilońską Wieżą) – Wieżą-Drabiną, Drogą do Nieba, czyli na Welę.

O Andrzeju i Lechu Niemojewskim członkach II Starosłowiańskiej Świątyni Światła Świata w Warszawie (związanych także z Sosnowcem i Lwowem) obiecuję opowiedzieć innym razem. Póki co można poczytać u Racjonalisty tekst Mariusza Agnosiewicza „Upadek postępowca”:

http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,2558

oraz w Wikipedii

To co jednych smuci, że przestał być socjalistą, rewolucjonistą a wolał pozostać właśnie po prostu RACJONALISTĄ rozumiejącym świat głębiej, i przede wszystkim wyzwolonym z dogmatów socjalizmu wolnomyślicielem, astrologiem, rodzimowiercą, poganinem,  z którego naśmiewał się Słonimski i Tuwim, AKURAT NAS zawsze bardzo cieszyło i cieszy nas to nadal. Dobrze zrobił, że socjalizmowi nie pozwolił się zbałamucić. 

O walce Żydów i chrześcijan z kultem Złotego Cielca można przeczytać w Biblii

CB

Czytaj dalej

Pomorska wizja Słowiańskiej Baji – Marek Hapon


Pamiętajmy że Pomorze Słowian sięgało od Zatoki Wenedzkiej czyli Gdańskiej aż po półwysep Jutlandzki i duńskie dziś wyspy. Także po północnej stronie Bałtyku (Morza Wędzkiego) siedzieli Wędzi Dalowie (Wądale – haplotyp R1a1a1g7) i Gąci (Goci – haplotyp R1a1a1 i I1 oraz I2) – to wszystko po północnej stronie morza nazywano Skanią, a potem doszli tam do nich Celtowie (Kiełtowie). Przedstawiana tutaj wizja Baji jest nie tylko wizją Kaszubów (Koszewian) ale całego Pomorza, także Obodrzyckiego i Drzewiańskiego, Wendlandzkiego – Słowiańskich Wikingów. [CB]


Zaklinacz

©® by Marek Hapon

Czytaj dalej

Jerzy Przybył – kilka nowych obrazów do Księgi Ruty

Jerzy Przybył – kilka nowych obrazów do Księgi Ruty

Na początek nieco starsza (powstała chyba zeszłej zimy o ile pamiętam), znana wam już Czarna Królowa- Czarodana i Biały Kruk Lasota.

Wszystkim z niecierpliwością czekającym na publikację drukiem Księgi Ruty chcę powiedzieć, że pojawiło się światełko w tunelu i rośnie nadzieja na pierwsze wydanie tej księgi. Jerzy nadesłał ze Szwecji, fotografie cyfrowe swoich nowych obrazów. W drugim tomie Wielkiego Tajemnika Słowiańskiego znajdą się brakujące do tej pory wizerunki bogów według jego koncepcji. 

Czytaj dalej

Międzynarodowe Centrum Kultury: Street art, Pomarańczowa Alternatywa i graffiti

Sawa – street art, graffiti, Major Frydrych i seniorzy

już od 9 września w Krakowie

Zmalujmy graffitti – seniorzy w MCK!

Graffiti zrobione przez nastolatków to wandalizm, przez seniorów – akt twórczy . Zobacz jak projekt  50+”Nowy wiek kultury” kształtuje ludzi dojrzałych do sztuki.

„ZMALUJMY” COŚ NA POMARAŃCZOWO!

Czytaj dalej

Seriale według powieści Stanisława Pagaczewskiego – Porwanie i Wyprawa profesora Gąbki

Stanisław Pagaczewski – Filmy

Jak do tej pory według powieści Stanisława Pagaczewskiego powstały tylko dwa seriale telewizyjne: Porwanie Baltazara Gąbki i Wyprawa Profesora Gąbki. W przypadku autora tak popularnych powieści dla dzieci, i Kawalera Orderu Uśmiechu to dosyć niezwykła sytuacja. Powiedziałbym, że typowa dla wszystkich autorów, którzy znajdują się poza „układem” ministerialno-towarzyskim TVP, Agencji produkcji Filmowej, Agencji Scenariuszowej i warszawskimi Salonami.

 

A przecież jego wiersze i fragmenty powieści weszły do szkolnych czytanek, Gąbka to była lektura obowiązkowa według kanonu ministerstwa kultury, a książki osiągnęły niespotykany w Polsce łączny nakład 2.500.000 egzemplarzy – Tak proszę państwa DWA MILIONY PIĘĆSET TYSIĘCY sprzedanych książek. Tłumaczenia na czeski, słowacki, węgierski, francuski, hiszpański, japoński.

Trzeci tom „Profesor Gąbka i Latające Talerze do dzisiaj nie doczekał się jednak sfilmowania.

Spotykam się z różnymi propozycjami ostatnimi czasy, ale co jedna to bardziej niepoważna. Wielokrotnie usiłowano realizować różne przedsięwzięcia filmowe, telewizyjne i inne (np gry komputerowe) związane z postaciami z Trylogii Stanisława Pagaczewskiego – tylko nikt nie chciał zapłacić za prawa autorskie, albo  dopuścić rodziny do podziału zysków, albo np. do produkcji scenariusza. Chlubny wyjątek stanowi teatr i produkcja zabawek pluszowych. Kombinacje jak tu ominąć prawa autorskie i podchody trwają od 20 lat.

Panowie – wystarczy zapłacić i prawa są wasze. Innych przeszkód nie ma. Na kradzież i oszustwo nigdy się nie zgodzę .

Zabawna byłaby ta polska rzeczywistość manufakturek telewizyjnych i filmowych, gdyby nie to że jest tak przerażająco żałosna. TVN i Polsat od początku okradały autorów ze scenariuszy, potem ta praktyka przeniosła się do TVP – a kto nie z nimi ten przeciw nim. Służę przykładami z pierwszej ręki. Nawet przy produkcji Gąbki nie obyło się bez oszustwa i ordynarnej kradzieży honorarium Stanisława Pagaczewskiego. Czy tak musi rzeczywiście być?!

Kiedy się patrzy na jakość polskiego kina w ogóle, widać gołym okiem, że dręczy je ta sama choroba co całą gospodarkę (stan gospodarki najlepiej oceniać po jakości dróg, które wciąż są w remoncie), co piłkę nożną – nepotyzm i korupcja. Kumple piszą, kumple filmują, kumple grają w filmach, kumple reżyserują, kumple dostają kasę od ministra na produkcję – a wszystko co z tego wychodzi jest nijakie, płytkie, obrzydliwie, miałkie. Widzą to ludzie na zewnątrz, którzy nie zależą od TEJ SAMEJ KASY i nawet już nie przyjmują polskich filmów do konkursów festiwalowych.

Paradoksalnie w czasach PRL dominowała wysoka jakość artystyczna przy całym ubóstwie formalnym i ekonomicznym.

Do niedawna wyjątek od tej reguły stanowił teatr. Jak jest teraz nie wiem, bo pełno teatrów komercyjnych. Czy dzisiaj Bogusław Schaefer przebiłby się gdyby nie miał kumpli na Salonach Warszawki – nie wiem ?! Wątpię.

W PRL ani on ani Mrożek nie mieli z tym problemu. To bardzo smutne. Za to seriale o Gąbce były wesołe. Pozostaje nam mieć nadzieję, że tak jak w książkach Stanisława Pagaczewskiego i serialach nakręconych w latach 70-tych i 80-tych XX wieku Największy Deszczowiec zostanie pokonany i całe zło zniknie z naszej pięknej Ziemi – z TEJ ZIEMI – zatem wszystko dobrze się skończy, choć może już nie za naszego żywota.

W tym dziale będziemy kompletować pełną filmografię seriali i filmów, które powstały lub jeszcze powstaną na bazie twórczości Stanisława Pagaczewskiego

Czytaj dalej

Leonardo Di Caprio upomina się o pamięć Stanisława Szukalskiego

Przedruk z Tygodnika Solidarność  artykułu Grzegorza Eberhardta(grudzień 2010)

Coraz więcej i to pozytywnie można przeczytać o Stanisławie Szukalskim i jego sztuce. tutaj przedruk – szkoda, że późno ale lepiej niż wcale. No i jeszcze trochę trzeba będzie popracować nad akceptacją JEGO POSTACI. Zwracam uwagę, że tzw „udany epizod polski ” wiąże się w wypadku Stanisława Szukalskiego ze Szczepem Rogate Serce w Krakowie oraz z Wiciarzami w Katowicach i na Górnym Śląsku. O Związku Wici pisałem już  na tym blogu. Artykuł ten znajduje się w dziale Strażnicy Wiary Słowian. Ktoś napisał gdzieś na jakimś forum, że Krak syn Ludoli to kicz a Szukalski był takim pisarzem jak większość rzeźbiarzy. To kompletne nieporozumienie i nie zrozumienie. Szukalski był wielkim erudytą i niezłym pisarzem, a jego teoria zermatyzmu zyskuje dzisiaj wsparcie ze strony genetyki – bo Wyspę Wielkanocną zasiedliła ludność o Haplogrupie Q – przodkowie nie tylko Indian Ameryki Południowej , ale i Ariów z R1a1 – Słowian i R1b1b2 – Celtów. Polecam tekst pana Słowińskiego na naszym blogu na temat wykładni Wiary Rodzimej zawartej przez Szukalskiego właśnie w Kraku synu Ludoli.

CB

Czytaj dalej

Słońcesław z Żołynii/Franciszek Frączek – Obrazy Przyrody (z prywatnej kolekcji)

Malarstwo Franciszka Frączka nie należy do łatwo dostępnych w Polsce. Trudno je znaleźć w muzeach i domach aukcyjnych. Rzadko zdarza się żeby ktoś wystawiał te obrazy na sprzedaż. Obrazy Franciszka Frączka mają to do siebie, że nawet jeśli nie przedstawiają wprost treści wierzeniowych Wiary Przyrody, nie są alegorią, ani zapisem emocji związanych z przeżywaniem wiary, to najczęściej pokazują  przyrodę i powiadają o niej jego oczami przepiękną Słowiańską Baję. Mają one zawsze swój niepowtarzalny klimat – jak choćby te powyżej, wprost rajskie, różowe stogi siana, malowane pod zachód razem ze złotym polem i niebieskim lasem.   Człowiek jest gdzieś blisko, choć na obrazie go nie ma, ale być może to pole i ta jego praca ma w ogóle wymiar welański, boski a nie ziemski tylko – tak jak i cały ten pejzaż. To nie jest zwyczajne malowanie widoczków. Dla Słońcesława z Żołyni malowanie było zawsze tylko zapisywaniem boskiego przesłania zaklętego w przyrodę.

Czytaj dalej