Nawałnica Słowian/Awarów na Bizancjum w 626 roku u Jerzego z Pizydii

Nawałnica Słowian/Awarów na Bizancjum w 626 roku – Jerzy z Pizydii

scylla-charybdis-1

Cieśnina Messyńska – Skylla i Harybda

Jerzy z Pizydii (Jerzy Pizydes, Georgios Pizydes) żył w VII wieku, urodzony przed 600, zmarł między 631 a 634 rokiem. Był greckim poetą i posłańcem patriarchy Konstantynopola Sergiusza I przy cesarzu Herakliuszu. W latach 622-623 wziął udział w wyprawie cesarza przeciw Persom. Uchodzi za twórcę wersyfikacji dwunastozgłoskowej. W swych utworach opiewał zwycięstwa nad Persami i odzyskanie relikwii Krzyża Świętego (poematy O wyprawie cesarza Herakliusza na Persów, O oblężeniu dokonanym przez barbarzyńców i o ich klęsce). Po 630 roku pisał poezje moralizatorskie i teologiczne (Przeciw bezbożnemu Sewerowi z Antiochii, O świętym zmartwychwstaniu Chrystusa Boga), a także epigramaty o żywotach świętych. Wydał również poetycką parafrazę pod tytułem Opis 6 dni stworzenia. Z utworów Jerzego z Pizydii czerpali Teofanes, Jan Tzetzes oraz autor Księgi Suda.

Jerzy Pizydes urodził się w Pizydii, w południowo-wschodniej Azji Mniejszej. Był związany z dworem cesarza Herakliusza w Konstantynopolu. Należał również do kręgu przyjaciół patriarchy Sergiusza. Był jednym z 12 diakonów świątyni Hagia Sophia, pełnił urzędy skeuofylaksa, odpowiedzialnego za skarbiec i liturgię oraz chartofylaksa, sprawującego pieczę nad zbiorami archiwalnymi świątyni. Uczestniczył w pierwszej wyprawie wojennej Herakliusza na Persów w 622 roku, prawdopodobnie w roli piewcy spodziewanych przyszłych sukcesów cesarza. Przebywał w Konstantynopolu podczas groźnego oblężenia stolicy Cesarstwa przez połączone siły Awarów, Persów i Słowian w 626 r. Twórczość poetycka Pizydesa znalazła wyraz w poematach historycznych, filozoficzno-religijnych i w epigramach[1].

Wytłuściłem część tekstu z polskiej Wikipedii, bo to te rzeczy będą nas u Pizydesa interesować najbardziej. Na początek potrzebne jest pierwsze sprostowanie: Pizydes nie pisze nic o Persach. Atakujących Bizancjum nazywa po imieniu: Awarami, Scytami, Słowianami, Bułgarami, Hunami i Medami.

Oblężenie Konstantynopola w 626 roku tylko cudem, określonym jako wstawiennictwo Maryi, nie skończyło się upadkiem miasta i upadkiem Wschodniego Cesarstwa Rzymskiego. Stałoby się to, gdyby nie ów cud,  o 800 lat wcześniej niż dokonali tego Turcy. Notki Pizydesa na temat owego oblężenia, które noszą naprawdę tytuł „Bellum Avaricum”, mówiące dokładnie o ataku połączonych sił Awarów, Scytów, Hunów, Słowian, Bułgarów i Medów, pozwalają nam zrewidować pogląd na owo wydarzenie dziejowe. Nasza interpretacja będzie odbiegać od tej w Wikipedii, ponieważ kilka zdań jakie Pizydes zawarł w tym utworze jest wskazówką do zupełnie innego widzenia Słowiańszczyzny w VI i VII wieku (a także wcześniej w IV do VI wieku), niż chcieliby chrześcijańscy naukowcy polscy, czy nauka niemiecko-anglosaska, a już na pewno do innej wizji organizacji Słowian i ich sojuszów wojennych, niż traktuje to polska Wikipedia.

Opisywana przez Pizydesa wojna była wojną Wschodniego Cesarstwa Rzymskiego na wielu frontach, jednym z kolejnych epizodów w łańcuchu trwających wówczas już ponad 300 lat wojen Cywilizacji Wedyjskiej z Cywilizacją Rzymską.

My jako Słowianie, staliśmy w tej wojnie bez wątpienia po przeciwnej stronie barykady niż Bizancjum, z jego chrześcijaństwem.  Nie widzę więc powodu abyśmy mieli przyjmować optykę Pizydesa, jego apoteozę chrześcijaństwa, hymny pochwalne dla Herakliusza, czy Sergiusza i Cywilizacji Zachodniej.

W IV,V, VI i VII wieku n.e. wcale nie byliśmy częścią tejże cywilizacji, ani częścią formującego się dopiero  chrześcijaństwa europejskiego.

Czytaj dalej

Krytyka artykułu Jakuba Linetty „Trudne początki archeologii – odkrycia, interpretacje i nadinterpretacje w dociekaniach archeologicznych Tadeusza Wolańskiego”

Krytyka artykułu Jakuba Linetty „Trudne początki archeologii – odkrycia, interpretacje i…

Jeżeli ktoś ma ochotę prześledzić analitycznie w jaki sposób metodami oportunizmu naukowego potwierdza się w XXI wieku tezy autorów z wieku XIX i XX to poniższy artykuł jest doskonałą tego ilustracją. Autor zamiast wnosić swój oryginalny wkład do nauki i uprawiać naukę w sposób twórczy z zastosowaniem metod holistycznych, sięgając w pracy także po badania aktualne z innych dyscyplin wiedzy, stosuje tzw „klasyczne” podejście , które jest absolutnie bezpieczne dla piszącego i pozwala mu trwać w zgodzie z zarządcami katedry na swojej uczelni. Mało tego, dzięki temu oportunizmowi będzie niedługo uchodził za wykładowcę „doskonałego”, za pedagoga „najwyższej klasy”, a także będzie mnożył publikacje (podobnej jakości) co uprawni decydentów do przedstawiania go jako wnoszącego „cenny wkład” w naukę, jako osobę, której po prostu „należy się” tytuł naukowy.

Że taka metoda jest dla nauki szkodliwa – nic to!

Prosiłbym czytelników żeby tej krytyki nie łączyć z nazwiskiem autora – czyjaś praca musiała posłużyć nam za przykład,  a że ta dotyczy Tadeusza Wolańskiego, który nie zasłużył na potraktowanie z buta przez tzw. naukę polską XXI wieku, więc ten tekst wybraliśmy do krytyki. Opisana tu sytuacja jest powszechna, jeśli chodzi o szeroko rozumiane nauki humanistyczne na uniwersytetach i w innych wyższych uczelniach w Polsce, i dotyczy wszelkich katedr, nie tylko archeologii, czy historii, ale np. psychologii, religioznawstwa czy historii sztuki. Ja znam ją doskonale z tych czterech ostatnich przykładów. 

Polscy naukowcy są ponadto tak uwikłani w różne gierki na uczelniach, w tym w grę o zachodnioeuropejskie granty fundowane głównie przez Niemców, Skandynawów, Francuzów i Anglosasów oraz w grę o międzynarodowe publikacje, że gotowi są napisać największą bzdurę byle była ona zgodna z ogólnym chórem międzynarodowym i przebiła się do poważnego periodyku naukowego na Zachodzie. Mogę podać setkę przykładów personalnych z polskich uczelni, które to potwierdzą. Składa się to na ponury obraz polskich nauk humanistycznych, które są szczególnie narażone na wodolejstwo i oderwanie od potwierdzonych faktów naukowych na rzecz potwierdzania  koncepcji, o delikatnie mówiąc, niepewnych podstawach faktograficznych, ale za to wciąż powszechnie na świecie głoszonych. Jest to stan skostnienia, który wskazuje, że nauka zaczyna się przeradzać w swoisty Kościół oparty na Dogmatach.

Ostatnio pewien czynny historyk starożytności z Uniwersytetu Warszawskiego, uwikłany w różne zależności w opisany powyżej sposób, zarzucił ludziom nauki domagającym się rewizji przedstawianych dziejów Polski (zwłaszcza przedchrześcijańskiej) i wspierającym ich amatorom historii i archeologii, lingwistyki, czy genetyki (jak np. autorom piszącym na tym forum internetowym), że stawiane przez nich hipotezy oparte są zawsze o różnorodne dziedziny nauki. Jest to zatem zarzut o podejście holistyczne i badania źródeł i artefaktów pod kątami wielu dyscyplin nauki. Uważam to za kuriozum wołające o pomstę do nieba – zwłaszcza, że uczynił to w niemieckim, polskojęzycznym tygodniku „opinii” o dużym nakładzie.

Na polskich uniwersytetach króluje tego typu narracja pseudonaukowa, która pozwala pisać „bezpiecznie” w nieskończoność dzieła w istocie literackie, powtarzać po innych ich archaiczne już dzisiaj wypracowania, mnożyć publikacje i zbierać punkciki niezbędne do kolejnych akceptacji rocznych i otwarcia doktoratu. Takie postępowanie pozwala trwać na pozycji wykładowcy uniwersyteckiego, a w zasadzie zbijać bąki przez całe lata, szkodząc polskiej nauce i środowisku naukowemu i wykorzystując polskiego podatnika, który na te pseudonaukę humanistyczną łoży swoje pieniądze. Na końcu tejże oportunistycznej kariery naukowej czeka na autora tego wypracowania tytuł profesora. Tytuł ten będzie mu pozwalał „wychowywać” kolejne pokolenia powtarzaczy nieaktualnych bzdur w rodzaju, że „Ziemia jest płaska”.

Czesław Białczyński

Czytaj dalej

Paweł Szydłowski: Szokująca historia pierwszych chrześcijan-Neron, Kaligula i fenicki Chrystus.Historia.

Szokująca historia pierwszych chrześcijan-Neron, Kaligula i fenicki Chrystus

 https://www.youtube.com/watch?v=QdTmz0ThAQ4

 

To co wyznajemy nie jest żadną religią, proszę nie mylić WIARY z religią. Religia to system dogmatyczny, który wyrządza na świecie tylko i wyłącznie zło – w każdej swojej postaci. Religia jest źródłem nieustannych wojen i nieszczęść, źródłem nietolerancji i krzywdy wyrządzanej ludziom przez pośredników boga – kapłanów-Pasożytów oraz krzywdy wyrządzanej jednym zwykłym ludziom przez innych zwykłych ludzi.

 

Czytaj dalej

"Jeszcze Polska nie zginęła" na blogu Wspaniała Rzeczpospolita

Jeszcze Polska nie zginęła; na blogu Wspaniała Rzeczpospolita

Ryszard Wagner – uwertura Polonia (motyw hymnu Polski od 4’14”).

 

Mało kto wie, że Mazurek Dąbrowskiego (nie tylko jako motyw instrumentalny, ale także słowa pieśni), był jednym z największych europejskich przebojów muzycznych XIX wieku. Zapraszam wszystkich na stosunkowo „młody”, ale bardzo interesujący blog: Wspaniała Rzeczpospolita. Ci którzy znają Księgę Tura i Księgę Ruty znajdą tam nieco odmienne oświetlenia różnych słowiańskich etymologii, ich powiązania z innymi językami świata i masę ciekawostek, w tym także historycznych. Pozostali mają szansę niektóre etymologie po prostu poznać, a także odkryć dla siebie wiele uzupełnień i rozwinięć, również powiązań z materiałem prezentowanym przeze mnie tutaj. Cieszę się, że tan blog powstał – jest świetny, więc mam nadzieję, że będzie trwał i się rozwijał.

Dla zachęty artykuł z 8 września na temat „Jeszcze Polska nie zginęła”. Myślę, że wiele osób będzie zaskoczonych. U nas tylko fragment (całość tutaj: http://wspanialarzeczpospolita.wordpress.com/):

  Czytaj dalej

„Jeszcze Polska nie zginęła” na blogu Wspaniała Rzeczpospolita

Ryszard Wagner – uwertura Polonia (motyw hymnu Polski od 4’14”).

 

Mało kto wie, że Mazurek Dąbrowskiego (nie tylko jako motyw instrumentalny, ale także słowa pieśni), był jednym z największych europejskich przebojów muzycznych XIX wieku. Zapraszam wszystkich na stosunkowo „młody”, ale bardzo interesujący blog: Wspaniała Rzeczpospolita. Ci którzy znają Księgę Tura i Księgę Ruty znajdą tam nieco odmienne oświetlenia różnych słowiańskich etymologii, ich powiązania z innymi językami świata i masę ciekawostek, w tym także historycznych. Pozostali mają szansę niektóre etymologie po prostu poznać, a także odkryć dla siebie wiele uzupełnień i rozwinięć, również powiązań z materiałem prezentowanym przeze mnie tutaj. Cieszę się, że tan blog powstał – jest świetny, więc mam nadzieję, że będzie trwał i się rozwijał.

Dla zachęty artykuł z 8 września na temat „Jeszcze Polska nie zginęła”. Myślę, że wiele osób będzie zaskoczonych. U nas tylko fragment (całość tutaj:http://wspanialarzeczpospolita.pl/2014/09/08/jeszcze-polska-nie-zginela/):

  Czytaj dalej