Czosnek Harnaś i jego kwiat, skrzyp, wrotycz, żywokost

Aleksander Berdowicz o odkryciach M. Tellingera w Afryce
Al-Masudi w Łąki złota i drogich kamieni – Opis trzech pogańskich świątyń Słowian
Fragme
nt dzieła arabskiego historyka Al-Masudiego opisujący świątynie pogańskich Słowian doczekał się wreszcie polskiego przekładu. Jego tłumaczka, dr Urszula Lewicka-Rajewska, uważa, że podchodzono do tego opisu przesadnie krytycznie całkowicie dotąd odrzucając jego wiarygodność. Ponadto sama wciąż widzi szanse na odnalezienie innych arabskich dzieł podejmujących temat wczesnośredniowiecznej religii i kultury Słowian.
Według 66. rozdziału Złotych łąk napisanych w 956 roku przez Al-Masudiego, słowiański świat znał wiele budowli będących przedmiotem kultu. Opisuje trzy z nich. Wszystkie umiejscowione są na szczytach gór. Szczegóły wydają się dosyć fantastyczne – w jednej świątyni znajduje się mechanizm uruchamiany przez wschodzące słońce, drugą otaczają źródła różniące się kolorem i smakiem, trzecia ma być zbudowana z czerwonego korala i zielonego szmaragdu.
Mnie tam wcale te szczegóły nie wydają się fantastyczne, bowiem już wszystkie megalityczne piramidy/grobowce/świątynie w Wietrzychowicach sprzed 5500 lat skierowane są frontem ku wschodowi słońca. Piszę o nich „świątynie”, bo miały one komory kultowe, gdzie odbywano ofiary i uczty ofiarne (ze zwierząt). Taki status tych budowli jako nie tylko megalitycznych grobowców ale obiektów świątynnego kultu potwierdzają archeolodzy. Czy katolicki kościół przestaje być świątynią w związku z tym, że pod posadzką składa się zmarłych? Podobnie w Wietrzychowicach.
Opisana orientacja „mechanizmu otwierającego” świątyni na wschodzące słońce jest znana też z innych budowli megalitycznych, widzieliśmy to odnośnie np. megalitów w Wielkiej Brytanii. Ta celowa orientacja została dowiedziona i potwierdzona i była dziedziczona przez Wiarę Przyrody w całej Europie i nie tylko. Szczegółowo dla budowli i obiektów w Polsce pisał o tym cytowany u nas na blogu Jarosław Ornicz (Jarek z Bielska) odnośnie chociażby Żywca, czy Beskidów i tamtejszych Świętych Kamieni (choćby na Trzech Kopcach).
Al Masudi daje nam jako wczesnośredniowieczne źródło kronikarskie bardzo ciekawe opisy świątryń Słowian ZACHODNICH ( CZYLI LECHICKICH) , a o celowym zamknięciu pracowni na UJ tuż przed wydaniem tłumaczenia dr. Urszuli Lewickiej-Rajewskiej, pisał wtedy gdy to się działo Opolczyk:
Przeczytajcie zatem te opisy – bardzo ciekawe.
CB
Brahma – Czterogłowy Bóg Stworzyciel na Białej Gęsi Królewskiej
Taja Pierwsza:
„O POCZĘCIU ŚWIATA i Trzech Rzeczach Pierwszych, czyli Kaukach, Kirach i Jednogłowych, oraz o Czwartym Dziele Swąta”
„Pierw Nic Nie Było. Była zatem Pierw Nica; Pierwnica-Niebyta, zwana też Niebyłą albo
Niebułą. Co było przed ową Niebułą-Pierwnicą, tego nikt nie wie. Może tylko sam Bóg
Bogów, Najwyższy Stwórca, a może i on tego nie wie.”

Na obrazku Brahma – oczywiście nie z polskiej, lecz z anglojęzycznej Wikipedii. Jak widzicie ma cztery twarze/głowy, patrzy w cztery strony świata i dosiada Białą Gęś Królewską czyli Białego Łabędzia (a raczej lokalny hinduski odpowiednik tego ptaka, który ma identyczne cechy symboliczne). Łabęda-Łagoda zwana też Lędą to ta ziemska emanacja Bogini Łady, która po uprowadzeniu przez Boga Byka na Wyspę Skrytą i wydaniu tam królewskiego potomstwa (Wudnara-Radomudry, Męża-Mążynosa i Serpęty) ukryta została pod postacią Białej Gęsi Królewskiej wpierw nad rzeką Łabą, pod Łabędzią/Łabędzką Skałą gdzie osiadła i skąd władała Białym Lądem, a potem na Niebie Gwieździstym. Biały Łabądź/Gęś lub Biały Bocian jest symbolicznym ptakiem królewskim Białego Lądu – Europy (to wszystko to jest już Księga Ruty – Taja 19). Od tego ptaka-symbolu wzięła swe miano dynastia Albi-Gensów, Białych Gęsiorzyków, potomków Gęsiorka-Gęsiorzyka-Genzeryka, który był cesarzem Rzymu po podboju dokonanym przez Wądali/Wandali.
Ła-będź – Ła(dy)byt, Gęś ORza – Ptak tynu Ładów, boska emanacja ptasia tego tynu – Tynu Ładu Świata.
Wiki:Genzeryk (także Gejzeryk, Gaiserich, Geiserich, Genseryk; ur. ok. 390, zm. 25 stycznia 477), król Wandalów i Alanów w latach 428–477. Wyznawca arianizmu.) – Jak widać germański wywód jego miana jest tak niepewny, że ma ono nieustalone brzmienie – a to po prostu Gęsiorek lub Gęsi-e-Ryk (tak jak Węsiorek, Bajorek, tak i Gęsiorek/Gęsi-RAk). Zniemczone E-ryk to słowiańskie Or-Ryk – Orzyk (dzisiaj Jerzy, Jędrzej i Andrzej, Ondrasz, Ondraszek – od jądro, or – jak w orzech, jar-jary w imionach Jarosław, Jarowit itp). Co ciekawe Gęś Królewska nie „ryczy”, bo jest niema, chodzi tu o odniesienie do RA – światła i oru, orzy – substancji orzywiającej/ożywiającej. Skrzysta (skRA), świetlista zwierzyna to zwierzyna święta, welańska (Skrzysty Jeleń, czyli świetlisty i skrzydlaty, Skrzysty Tur, Skrzysty Wilk, Skrzysta Gęś, itd. to zwierzęta zasiedlające Welę-Prawię).
Propagujemy wiedzę o konopiach i same konopie w Polsce
Ariowita/Ariowista chętnie przypisują sobie Niemcy, podobnie jak Arminiusza. Tymczasem na wiele setek lat przez ich sensacjami większość europejskich kronikarzy/historyków wiedziała, że Ariów Wiodący nazywał się Leszek i był trzecim władcą Sławów (Suevi/Suebi) o tym imieniu. Stracił północną Galię na rzecz Juliusza Cezara, ale zmusił go do zawarcia pokoju i oddania siostry za żonę. W ten sposób boski Cezar został szwagrem wodza Ariów i Słowian.
Zanim przedstawimy kilka zaledwie zapisów – z kilkudziesięciu różnych – o przywódcy Sławów walczącym z największym wodzem Rzymian, wyjaśnijmy podstawowe terminy starożytne, które dziś stosowane wybiórczo pozwalają wielu historykom manipulować dziejami.
Nie było aryjskiej rasy! – genetyk Anatol Kłosow o pochodzeniu Słowian

Anatol Kłosow jest bardzo ważną postacią w badaniach genetyki genealogicznej. Jego prace są wysoko oceniane w czołowych ośrodkach badań genetyki genealogicznej na świecie (USA, Wielka Brytania, Niemcy). Mówiąc nie było RASY ARIÓW mówi że byli Ariowie ale nie RASA, tylko lud o określonym haplotypie (Y-DNA), chętnie przyjmujący trochę innych współplemieńców (o odmiennych haplotypach), na swoich własnych zasadach domowych, uczący się także od nich chętnie tego co nowe, a na dodatek zajmujący olbrzymie przestrzenie Królestwa Północy i nie tylko. W Rosji niestety trzeba to przypominać szaleńcom, którzy zaczynają się w swoim myśleniu ocierać o nazizm.

Daję ten film byśmy sobie uświadomili jaki jest sposób rozumowania Banksterów i jaka jest specyfika tego hermetycznego środowiska, które każdego próbującego mówić wbrew ich interesom gotowe jest rozszarpać na strzępy. Nie muszę was zapewniać, że mają oni nie mniejsze możliwości niż George Soros – jeden z nich – człowiek który dba nie tylko przecież o własne interesy w różnych krajach świata (w tym w Polsce finansując KOD, Fundację Batorego i Gazetę Wyborczą) z ramienia ich grupy. Czytaj dalej
Toponimia to nauka zajmująca się nazwami miejsc, np. nazwami osad ludzkich – miast, wsi, przysiółków, nazwami państw i krajów, nazwami rzek i jezior (hydronimia), lasów, pól, gór (oronimia), a nawet nazwami miejskimi (urbanonimy), nazwami ulic czy placów.
Nazwy te mogą wiele powiedzieć o regionie zamieszkania przez daną społeczność, zarówno etniczną jak i nawet zawodową. Od rodzaju praktykowanego zawodu przyjęły swe nazwy liczne miejscowości położone w Polsce. Na przykład od zawodu kowala powstały miejscowości o nazwach: Kowale, Kowalów, Kowalewo. Od nazwy zawodu łagiewnika (rzemieślnika wytwarzającego naczynia) istnieją miejscowości o nazwach: Łagiewniki.
Dość częste są nazwy nawiązujące do etnosu, np.: Rawa Ruska, Uście Ruskie (obecnie: Uście Gorlickie), Żydowo, Czechów, Lipinki Łużyckie, Polska Cerekiew. Na terenie państw niemieckich również istniały tego typu nazwy, których człony bądź przymiotniki powstały od nazw etnosów, często niezwiązanych z samymi Niemcami. Do najbardziej popularnych nazw należą te, które pochodzą od nazw Słowian, zwanych w Niemczech historycznie mianem Wenden (pol. Wenedowie) lub Winden (pol. Winidowie). Zazwyczaj jest tak, że niemiecka nazwa Wenden dotyczy Słowian zamieszkujących północne kraje niemieckie (bądź niegdyś do Niemiec należące), zaś określenie Winden dotyczy Słowian z południowych krajów niemieckich (współczesnych i dawnych). Toponimów odnoszących się do tych określeń jest w Niemczech, Austrii, a także w innych państwach niegdyś rządzonych przez Niemców, bardzo wiele. Nazwy te wskazują miejscowości i terytoria historycznie zamieszkałe przez Słowian. Nadane one zostały przez niemieckich zwierzchników ziem zamieszkałych przez Słowian. Dlatego na ich podstawie można określić historyczny zasięg osadnictwa słowiańskiego. Ponieważ nie sposób omówić w jednym artykule wszystkich nazw związanych z wyrazami „Wenden” i „Winden”, w niniejszym opracowaniu ograniczyłem się tylko do nazw zawierających przymiotniki „Wendisch” (pol. Wendyjski / Słowiański) oraz „Windisch” (pol. Windyjski / Słowiański). Toponimy o członach „wenden”, „winden”, „wend”, „wind” itp. pozostawiam na ewentualne przyszłe artykuły. Opisy miejscowości zawierają odnośniki do Wikipedii w poszczególnych językach (głównie niemieckim i polskim) z informacjami na ich temat.
Joanna Siedlecka – Biografie polskich pisarzy/artystów odtajnione
Mariusz Agnosiewicz – Słowiańskie dziedzictwo Polski

Opricznina w Nowogrodzie czyli rozprawa Moskwy z ruską Słowiańszczyzną
Słowiańskie dziedzictwo Polski [8]
Choć demokracja nowogrodzka zwana jest republiką bojarską, a nasza demokracją szlachecką, w istocie obie one miały inne formy. Ruś stworzyła republikę kupiecką — miejską, zaś Polska — republikę ziemską. Obie te formy się uzupełniają, co więcej, obie ku sobie wyraźnie ciążyły. Rzeczpospolita Nowogrodzka i Pskowska były przez pewien czas w unii rodzinnej z Polską: „prezydentem” Rzeczpospolitej Nowogrodzkiej był brat Jagiełły, Lingwen. W efekcie siły Republiki Nowogrodzkiej, ale także i Pskowskiej walczyły po stronie polsko-litewskiej pod Grunwaldem.
