[Z Mojego Archiwum 2009 – Przedświątecznie]: Dla przypomnienia Polakom – Sarmackie korzenie, nie tylko na słowiańskim stole

Dla przypomnienia Polakom – Sarmackie korzenie, nie tylko na słowiańskim stole

To będzie o korzeniach, czyli o  skołockich przyprawach w słowiańskiej kuchni, ale też o korzeniach własnych Słowian – to znaczy nie o słowiańskich przyprawach, ale o genezie Sistanu, czyli Wielkiej Sarmacji (Serbomazowii).

Mapa przedstawia posiadłości Jagiellonów w roku 1490. Widać jasno, że Rzeczpospolita i Korona Jagiellonów nie ma sobie równych w Europie. Władcom tym udało się odzyskać i zjednoczyć pod swoim berłem ziemie Słowian od Łaby (bo Łużyce wchodzą w skład Czech), poprzez całe Uhorze (Węgry) aż po Chorwację Czarną (Nadśródziemnomorską). Na wschodzie poza ich władaniem pozostawała tylko Moskwa – której podporządkowanie Rzeczpospolitej, mimo zdobycia Moskwy  zaprzepaścił później Zygmunt III Waza. Przedstawiona w fioletowej barwie Wołoszczyzna była również we władaniu Polski do klęski Jana Olbrachta na Bukowinie w 1497 roku. Ziemia ta podlegała później rożnym wpływom, łącznie z okolicą ujścia Dunaju. Tak więc poza ziemiami Moskwy, Drzewiańskim Pomorzem z Rugią i tymi ziemiami słowiańskimi które leżały na południowy-wchód od Dunaju, nad którymi zapanowali Turcy – Jagiellonowie zjednoczyli prawie wszystkie białolądyjskie (europejskie) Ziemie Królestwa SIS z tzw. Nowych Czasów (po Wędrówce Ludów). Na mapie widać też Nurusję w widłach Wisły i Sanu z Krakowem, Lublinem i Lwowem, aż po południową zaznaczoną granicę Podola. (aby powiększyć trzeba pobrać ten obraz i otworzyć go sobie w programie Microsoft Office albo innym graficznym)

Czytaj dalej

Leszek Słupecki – Slavonic pagan sanctuaries (nadesłał Jarosław Ornicz)

slup0

Książka Leszka Słupeckiego ma już wiele lat, a wciąż mamy w Polsce masę ludzi, do których nie dotarła informacja, że istnieje w Polsce wiele śladów i pozostałości po pogańskich świątyniach i sanktuariach. Uświadamia mi to, że posiadam w moim domu istną kopalnię podobnych pozycji, które nadal są niedostępne do przeczytania w polskich cyfrowych bibliotekach państwowych – uniwersyteckich, ale też przede wszystkim w tych dwóch największych – Narodowej w Warszawie i Bibliotece Jagiellońskiej.  Od czasu do czasu postaram się tutaj opublikować więc także jakiś dokument, z tych które posłużyły mi przy odtworzeniu Mitologii Słowian, a o których istnieniu nie mają pojęcia nawet niektórzy światli i oczytani polscy Rodzimowiercy, tacy jak choćby pan Merski organizujący z Fundacją Związku Watra bardzo pozytywną inicjatywę budowy świątyni słowiańskich bogów.

Często wkurza mnie niewiedza Polaków, ale skąd mają wiedzieć? Czy „Mify Narodow Mira” wielkie dwutomowe, monumentalne opracowanie naukowe wydane przez Moskiewską Akademię Nauk, a opracowane przez największe autorytety światowego słowianoznawstwa i religioznawstwa,  są dostępne w Internecie? Oczywiście, że nie. A poza tym kto z młodego pokolenia umie czytać, czy mówić po rosyjsku? Te dwa opasłe tomiska kurzą się na mojej półce. A kto ma dostęp do Słownika Starożytności Słowiańskich – monumentu Polskiej Akademii Nauk w XIII tomiszczach. To też się kurzy u mnie na półce. Biję się w piersi – niewiedza tych ludzi to również moja własna wina. Postaram się to nadrobić.

Czytaj dalej

SKRiBH – 382 Tomasz Bagiński „Legendy Polskie”… i inne jego filmy z Allegro

SKRiBH – 382 Tomasz Bagiński „Legendy Polskie”… i inne jego filmy z Allegro

 

Odsyłam z przyjemnością do przeglądu filmów Tomasza Bagińskiego zaprezentowanych przez blog SKRiBH. Oto wstęp do prezentacji:

382 Tomasz Bagiński. Legendy Polskie… w podarku dla „pogańsko”-sarmackiego x. Kneblewskiego i Wszystkich Wielkich Wolnych Wolaków z Watykanu nad Wisłą…

Trochę rozrywki. Uważam, że z filmu na film coraz lepszej, bo „Smok” nie spodobał mi się i nadal mi się nie podoba,.. no ale to jak widać była tylko rozgrzewka…

Nazwę wiadomo jaką w większości usuwam, bo szanują za zaangażowanie i wkład wniesiony, ale i tak polecać nie będę, bo nie od tego jestem…

Tomasz Bagiński w „Katedrze” dla mnie był i jest niestrawny… i może niektórzy domyślają się dla czego… dlatego nie puszczę tu tego filmu…

Bardzo cieszę się, że przeszedł i on i inni, którzy pracowali przy tych filmach, na słowiańską stronę Mocy…🙂

Czytaj dalej

Słoweńska Baja na znaczkach pocztowych (nadesłał Jarosław Ornicz)

Słoweńska Baja na znaczkach pocztowych (nadesłał Jarosław Ornicz)

slovene-mythology-kresnik-mythological-character

Slovene Mythology – Kresnik (Mythological Character)

Dosyć dawno nie publikowaliśmy nic nowego w serii artykułów poświęconych sztuce polskiej i innej słowiańskiej, tworzącej cykl na bocznym pasku  „Sztuka Królestwa SIS”. Dzisiaj zdecydowanie nadrobimy te zaległości za sprawą przesłanego przez Jarka Ornicza cyklu znaczków słoweńskich. Ale nie tylko. W drugiej części dnia zapowiadam znaczący współczesny wkład Polaków do tego „bajnego”, mitologicznego cyklu. Jest to wkład niebagatelny, zapewniam was. Ale o tym napiszemy już w kolejnym artykule o godzinie 15.30.

Czytaj dalej

SKRiBH: O turbokatolickim rozdwojeniu jaźni i wielkiej „sarmackiej” ofensywie KK( część 03 ostatnia, a po drodze 02.)

O turbokatolickim rozdwojeniu jaźni i wielkiej „sarmackiej” ofensywie KK( część 03

381 Rozpruwacze ludzkich mózgów, czyli nofoczesna tradycja pustynna i jej turbo-katolickie przemyślenia, także o sarmackich korzeniach Wielkich Wolnych Wolaków z Watykanu nad Wisłą 03

Stanowisko archeologiczne Arkaim, założone na planie koła z widocznymi wałami ziemnymi

 

Czytaj dalej

(Z Archiwum 2014 – NAUKA): A.D.P. Lasso – Odkrycie zaginionego ogniwa pochodzenia języka łacińskiego

NAUKA): A.D.P. Lasso – Odkrycie zaginionego ogniwa pochodzenia języka łacińskiego

(Wstęp pochodzi z roku 2014, a więc zapoznałem się z tym artykułem w czerwcu roku 2011, niemal 6 lat temu, każdemu więc kto tego nie zna polecam, bo to dowody naukowe na pochodzenie alfabetu łacińskiego i run  oraz innych późniejszych rodzajów pisma od pisma prasłowiańskiego, czyli alfabetu Vincza) CB

Przedstawiam bardzo ciekawy tekst, z którym zapoznałem się dawno, 2 i pół roku temu, zaraz jak tylko został zamieszczony w Internecie. Jest to tekst będący fragmentami  z blogu: http://hesperyd.blogspot.co.uk/2011/03/odissea.html

Wtedy odłożyłem go na bok, nie znałem jeszcze prac Winicjusza Kossakowskiego, a problem pisma nie był jakimś centralnym zagadnieniem, nad którym pracowałem, więc uszedł mojej uwadze. Potem link gdzieś się zagrzebał i do teraz, do maja tego roku, sprawa leżała odłogiem. Kwestia pisma wraca jednak nieustannie jako jedna z wielkich zagadek Północnej Cywilizacji, która odżegnała się od zapisu zostawiając jakby pismo do „obsługi” tylko jednej funkcji Świętego Zapisu Taj. Ten ewidentnie widzialny w Barbarii zakaz posługiwania się pismem rytym obowiązujący przez długie stulecia w Warwarii-Wharatcie-Harcie-Harharii-Sistanie  ma swoje głęboko mistyczne źródło, o którym nie czas jeszcze mówić i pisać, bo to domysły niezbyt uprawdopodobnione. Owo źródło jednak istnieje bez wątpienia i świadomość jego istnienia nie dawała mi nigdy spokoju. Wciąż jest dla mnie nie do końca zgłębioną zagadką.

Zachęcam wszystkich do przeczytania pełnego tekstu na tym blogu. Nie zrobiłem tutaj redakcji poprawności w języku polskim, tekst jest tłumaczony z języka włoskiego i zawiera czasami niewłaściwe konstrukcje w języku polskim, ale to nie jest najważniejsze. Ważne, że mamy tutaj zarysowany sensowny obraz rozwoju pisma łacińskiego z uwzględnieniem prasłowiańskiej Kultury Naddunajskiej Vinca jako źródłowej dla tego i innych alfabetów runicznych. Oczywiście mechanizm tworzenia alfabetu, jaki przedstawia autor, moim zdaniem nie jest jedynym- równie prawidłowa może być taka motywacja znaków jaką przedstawia Winicjusz Kossakowski – nazwałbym ją psycho-fizjologiczną, bo znaki powstają też według niego jako schematyczny rysunek warg, języka i krtani ułożonych w charakterystyczny sposób podczas wymowy głosek. Jedno nie wyklucza drugiego gdyż i jedno i drugie zawiera się w naturze fraktalnej Wszechświata i jest powtórzeniem fraktalu na innym poziomie odniesienia. Nie wyklucza to też wcale równocześnie występującej motywacji znaków pisma zawartej w głagolicy – którą nazwałbym motywacją kosmiczną. Jest to wszak znów odwzorowanie tego samego fraktalu w skali super-makro. Jak dobrze wiemy „jako na górze tako na dole” zatem te wszystkie składniki odbite w strukturze alfabetów nie powinny wcale dziwić. Stanowią one jednak niezbite potwierdzenie istnienia owej zasady.

Przejdźmy teraz do pracy włoskiego naukowca przetłumaczonej na stronie: http://hesperyd.blogspot.co.uk/2011/03/odissea.html

Czytaj dalej

Rudaweb.pl: Lestek II Przemysł – pokorny władca Międzymorza w skrawkach dokumentów

Lestek II Przemysł – pokorny władca Międzymorza w skrawkach dokumentów

pan-miedzymorza-2

Wiejski biedak stanął przed nie lada wyzwaniem. Zadaniem jego życia stało się powstrzymanie najbardziej bezwzględnego imperium starożytności. Musiał zmierzyć się z największym wodzem jego dziejów i upadkiem własnego narodu. Jeszcze większa praca czekała go przez długie stulecia po śmierci, by potomni przypomnieli sobie o jego zasługach. Mimo niszczenia – celowego albo przypadkowego – zapisów o nim, co chwila przypominał o sobie w pozornie niespodziewanych miejscach. Dziś pod różnymi imionami wspominany jest przez narody Międzymorza. Późni następcy zaczynają odkrywać skazaną na historyczny niebyt postać.

Leszek/Przemysław/Ariowist/Burebista – król wielu ludów Lechii, wróg jednego Rzymu. Opiewany przez Getów i Słewów. Wspominany przez świadomych swoich dziejów Rumunów, Polaków i Czechów. Pierwszy, który powstrzymał twardy krok legionów i wyznaczył granicę ekspansji ich panów. Strabon z podziwem donosił, że Getowie pod jego władzą byli w stanie wysłać do boju dwieście tysięcy wojów. Tacyt pisał, że mieli do dyspozycji dwieście tysięcy wojów gospodarzy, z których połowa co roku wyruszała do boju, a druga uprawiała rolę, czekając na kolejny rok, kiedy zamienią się powinnościami. Długosz dodał, że „był to mąż przedziwnej łaskawości, czynny i do spraw wielkich pochopny, śmiałego i rycerskiego ducha”. Kadłubek napisał o nim: „On Juliusza Cezara pokonał w trzech bitwach (…). Rozkazywał i Getom, i Partom, a także krainom położonym poza Partami”. Natomiast Bielowski relacjonował: „Słyszano więc w Czechach o Przemysławie, czyli Lestku wtórym (Birrwiście) – trzecim, jeśli weźmiemy pod uwagę Lecha Wielkiego, założyciela narodu”.

Czytaj dalej

Upadający Kościół wpełza chyłkiem na Sarmackie Korzenie Narodu Polskiego, czyli watykański osinowy kołek w serce Allo-Katopolaków

Upadający Kościół wpełza chyłkiem na Sarmackie Korzenie Narodu Polskiego

kneblews

 

Ksiądz Knebelewski, niczym rasowy jezuita, za wzorcem korporacyjnym – swoim szefem Franciszkiem z Watykanu, wdział ornat i spod niego ogonem wywija. A siarką od nich obu zalatuje, że szkoda gadać. Jak to się człek potrafi odmienić gdy grunt się spod nóg usuwa!

Z poganożercy, który 3 lata temu (2013) twierdził , że starożytna tradycja przodków sarmackich i Wiary Przyrodzonej Słowian jest Spróchniałym Martwym Drzewem, na którym nic nie wyrośnie, ani listek, ani tym bardziej owoc, stał się nagle piewcą szlacheckiej tradycji starożytnej Sarmacji i polskiej Szlachty Herbowej.

„Zapomniał” oczywiście w tym wykładzie dodać, że owe herby pochodzą wprost od pogańskich sz-LACHECKICH znaków, zwanych tamgami lub TANAMI. A także o tym, że nadawali je już starożytni władcy Lechii, o których Kościół „zapomniał” w swoich rachubach powstania państwa polskiego, czyli z wymazanej przez watykanistów z podręczników historii, Wielkiej Lechii – Lechistanu, poprzedniczki Po-Lechii/Poleszy/Polszy/Polski.

Oni „zapominają” o prawdziwych właścicielach Polski tak jak urzędnicy Ratusza Warszawskiego przy reprywatyzacji majątku Polaków, „zapomnieli” o prawdziwych właścicielach kamienic.

Zapomniał więc ksiądz Kneblewski dodać, że dumnie wymieniani przez niego Kszatriowie – wraz z Braminami kasta wiodąca Indii, przynieśli tam ze sobą 1500 lat przed naszą erą Wedy, czyli podwaliny i podstawę całego obecnego, POGAŃSKIEGO systemu religijnego Indii, łącznie z buddyzmem.

Jeśli idzie o tamgi i herby opiszę szczegółowo w Księdze Tanów, nad którą obecnie pracuję, proces przyjmowania za znaki sz-Lachty, boskich run i tanów-taj-tamg, znaków pogańskiego Boga. 

Co za paskudny cios w Allo Allo-Katopolaków. To wprost osinowy kołek przywieziony ze stolicy Korporacji Watykańskiej króla Czarnego Piotrusia, który to kołek polski Kościół Katolicki wbija w serce swego Wampirycznego Struchlałego przed Bogiem Ludu.  Moc truchleje Bóg się rodzi?… Tak, ale to jakiś chyba inny Bóg i inny Duch – pogański, sarmacki, prawdziwie polski.  

Czytaj dalej

Archiwum – Kamil Dudkowski (Wspaniała Rzeczpospolita): Lechici – Panowie – Chleb

Publikuję aby te teksty Kamila Dudkowskiego nigdy nie przepadły w otchłani Internetu. Ten nasz tutejszy blog „Białczyński”, Blog Wielkiego Czynu, nie zostanie wyłączony już nigdy – dopóki będzie istnieć jakakolwiek forma elektronicznej komunikacji między ludźmi. A kiedy ludzkość przejdzie na wyższy tor – ten blog razem z nią przejdzie w inną formę. Nie wiem co stanie się z innymi blogami – niektóre posiadają żywot nieco efemeryczny.

Dotyczy to między innymi blogu uLeszka, czy jednego z pierwszych w sieci blogu Księgi Popiołów wraz z całym archiwum. Także dawne blogi związane ze Świątynią Światła Świata i pierwszymi publikacjami mojej Mitologii Słowian – najstarszy Najmici.net w USA (1995 – 2008), który publikował pierwsze wydanie „Stworzy i Zduszy”, kolejny Kraina Księżyca (1999 – 2005), czy przedostatni Mitologia Słowian Fundacji Turleja (2004 – 2010) przepadły już raz na zawsze i tylko strzępy udało się  nam ocalić tutaj, na tym blogu – dosłownie 10 może 12 artykułów.

Ponawiam propozycję, aby wydać dotychczasowe artykuły Kamila Dudkowskiego drukiem – żeby nigdy nie przepadły. „Księga Popiołów” Tomasza Markuszewskiego jest właśnie na wydaniu w Slovianskim Slovie, wyszedł już „Grzybóg” Waldemara Borowskiego. Jest więcej takich cennych pozycji wydawniczych i blogów, np. „Skribh – zeskrobywanie nieprawdy” na wordpress.com; nie chodzi jednak o to żebym je tutaj wymieniał, wskazywał palcem i narażał na baczną obserwację, albo obstrukcję internetowych napastników, czy jakichś ideologicznych służb państwowych.

Żeby tylko, za PO bywało znacznie gorzej! Z końcem 2015 roku jednak skończyły się jak nożem uciął włomy hakerskie, gdzieś wcięło wszystkich trolli – patrzajcie no jaki cud! Wspominam ich do dzisiaj z sentymentem – po ksywkach. Czy to nie dowód, kiedy działało POlskie PaństwO POlicyjne?

Jednak takie państwo może nadciągnąć w każdej chwili. Coś mi się zdaje, że już powoli nadciąga, gdyż publikacjami krytycznymi na temat religii katolickiej, kościoła katolickiego, świętych katolickich, świąt katolickich i katolickiej moralności, zaczynają interesować się już prokuratorzy i policja w Polsce, a nawet wydano na niektóre osoby wyroki sądowe za „obrazę uczuć religijnych”. Za to pewne internetowe portale-święte krowy PISu mogą wyzywać Polki protestujące przeciw skandalicznej ustawie wymierzonej w Istotę Człowieczeństwa i w Podstawowe Prawa Człowieka, w Osobistą Przyrodzoną Niezbywalną Wolność Człowieka, od dziwek, kurew, abortystek i jeszcze inaczej… nie będę powtarzał tej pisowskiej „mowy miłości bliźniego”.  

Czytaj dalej

Wyjątkowy dom sprzed blisko 4 tys. lat odkryto w Maszkowicach

Wyjątkowy dom sprzed blisko 4 tys. lat odkryto w Maszkowicach

pl en 3 grudnia 20168:37
http://www.nauka.gov.pl/
30.11.2016 Archeologia, Historia i kultura
maszkowice-odkrywka-cytadeli

Badania wykopaliskowe w 2016 r. w Maszkowicach. Fot. M. S. Przybyła

Miał kamienny fundament, był większy od pozostałych konstrukcji w obrębie osady. Wewnątrz archeolodzy odkryli przedmioty wykonane z brązu i ozdobę w bursztynu – naukowcy odkryli w Maszkowicach dom sprzed prawie 4 tys. lat, w którym mieszkała elita osady.

Wyjątkowy dom i pozostałe chaty znajdujące się w obrębie osady, które archeolodzy odkryli w czasie tegorocznych badań, chroniony był przez najstarszy znany na ziemiach polskich monumentalny, kamienny mur. Na jego doskonale zachowane relikty badacze natknęli się już w 2011 r., ale dopiero w zeszłym roku udało się im dokładnie określić jego wiek na blisko 4 tys. lat, co stało się sensacją w świecie archeologicznym.

Czytaj dalej