BezChaosowania: Jaruha- Sławiańska Agma Zdrowia
[fragment wystąpienia] link do całości w opisie

BezChaosowania: Jaruha- Sławiańska Agma Zdrowia
[fragment wystąpienia] link do całości w opisie

Wolna Woda – Droga Przepływu Prawdziwej Wolnej Energii Niosącej Życie

Kolejny przykład tzw Harmonii Kosmosu (subtelnej ingerencji Świadomości Nieskończonej) to cały ten występ publiczny Marka Mokwińskiego, który tutaj przedstawiam za NTV. Przejawów materialnych tejże Harmonii (Układności RzeczyIstności), czyli zgodności Tendencji Wszechświata z wydarzeniem pod Ślężą, jakim było to spotkanie Wolnych Ludzi, mogliśmy zaobserwować znacznie więcej. Było nim na pewno Wołanie Słońca w trakcie wystąpienia Janusza Zagórskiego, które też tutaj przedstawiałem.
Myśl i Słowo z Polski płynie w Słowiańszczyznę !
Na początek przypomnę, że to Polska była pierwszym krajem z obozu socjalistycznego, który się wyzwolił i zaprowadził demokrację, choć ograniczoną – jak widać, ale w dziedzinie religijnej w zasadzie nieograniczoną. W okresie PRLu Polska była też tym krajem tzw „obozu”, który dopuszczał największą swobodę obrotu sztuką i ideami, w tym dziełami na temat filozofii, zachodnich prądów umysłowych i myśli religioznawczych. Mimo tego „Słownik etymologiczny języka polskiego” Aleksandra Brucknera (1927) wyszedł jako reprint po raz pierwszy po II wojnie światowej w roku 1970, a słownik Franciszka Sławskiego nigdy nie został ukończony, także w III RP. Także religioznawcze książki Aleksandra Brucknera, „Starożytna Litwa Ludy i Bogi” – 1904, „Mitologia Słowiańska i Polska” – 1918-1924, zostały wydane w PRL dopiero w latach 1980-1985 na skutek Rewolucji Solidarności. Wcześniej z trudem udawało się te książki pożyczyć z Biblioteki Jagiellońskiej – takie były realia PRLu , do którego niektórzy idioci tęsknią i wskazują jego liczne „lepsze” strony. III RP pod względem reglamentacji tego rodzaju wiedzy też nie jest lepsza – wydanie kolejne „Starożytnej Litwy…” 2014. Mimo wszystko Polska uchodziła po II wojnie za oazę wolności i wolnomyślicielstwa wśród Demoludów.
Wydawnictwo Kraina Księżyca powołane do życia w 1991 roku, jedna z książek, wydana 1993. Wydawnictwo zamknięte w roku 2010. Od 2010 działa Studio KK.
Jaki chram znajdował się przy Źródle Świętego Wita w Żywcu?

Jaki chram i gaj święty znajdował się w miejscu Lasku i Źródełka Świętego Wita w Żywcu? Podany opis mówi że był to chram bogini Żywi, ale nie może to być prawdą. Nie znaczy to oczywiście, że miano miejscowe dzisiejszego miasta nie pochodzi od bogini Żywi – pochodzi na pewno. Jej kącina jednak (pogańska świątynia – jak to stoi w opisie znad Źródła Świętego Wita) musiała znajdować się w innym miejscu, być może na Górze Żar, albo jeszcze na innym szczycie.
zdjęcia: Jarosław Ornicz
Leszek S. Pręcikowski: Kalendarz Słowiański – środowisko neopogańskich mistyków w Polsce w latach 1946-1947
Parę rzeczy w tym starym tekście z roku 1998 można by sprostować. Na przykład to, że Władysław Kołodziej był księdzem. Ksiądz to urzędnik katolicki, najniższy w hierarchii pracownik Międzynarodowej Handlowej Korporacji Watykańskiej. Władysław Kołodziej był co najwyżej pastorem chrześcijańskim, chociaż w chrześcijaństwo neopogańskie jakoś trudno uwierzyć. Ale nie czepiajmy się, drobiazgów. Warto poznawać historię prześladowań Rodzimowierstwa Polskiego w czasach PRL. Jak stwierdzicie zapewne po lekturze tego tekstu, w sensie medialnym środowisko rodzimowiercze przed II wojną światową miało znacznie większy stan posiadania, jeśli idzie o czasopisma i periodyki, niż ma obecnie.

Dragomira Płońska Co każdy Słowianin wiedzieć powinien – Zeszyt I
Aktualizacja 22 07 2018 – KSIĄŻKA JEST JUŻ W SPRZEDAŻY TUTAJ: https://ksiegarnia-armoryka.pl/Co_kazdy_Slowianin_wiedziec_powinien_Zeszyt_I_Dragomira_Plonska.html
Wczoraj otrzymałem z Wydawnictwa Armoryka książkę Dragomiry Płońskiej (ponad 160 stron) „Co każdy Słowianin wiedzieć powinien – Zeszyt I”. Tym samym Dragomira zrobiła mi fantastyczny prezent imieninowy, bo właśnie dzisiaj jest Czesława. Bardzo dziękuję i cieszę się, że książka będzie w sprzedaży lada dzień. Nie mogę pominąć milczeniem udziału w pracy nad tym dziełem (będącym częścią większej całości) Adama Smolińskiego, człowieka bardzo mi bliskiego, członka naszego Zrzeszenia. Przyłączam się Adamie do podziękowań Dragomiry dla Ciebie.
Najpierw Andrzej Dębek, potem Dorota Bałuszyńska-Srebro, teraz Dragomira Płońska! Do tego jeszcze, także wczoraj, kolejny w tym roku świeżuteńki, doskonały artykuł na RudaWeb.pl – co za piękny czas!
Ktoś zdaje się wieszczył, że 2018 będzie rokiem przełomu? Tak jest! – Siędzieje!!!

Rozmowa z Władysławem Kołodziejem; Alicja Sienkiewicz

Polecam kanał Czesława Michałowskiego BezChaosowania na Youtube, jako doskonałe źródło materiałów dających świadectwo ciągłości Wiary Przyrodzonej Słowian przez wieki, ale także jako źródło wiedzy o filozofii przyrody/przyrodzonej i współczesnym słowiańskim podejściu do (współ)życia z Przyrodą i bycia w Przyrodzie.
9.8.7 -Ciągłość Wiary Przyrodzonej w propagandzie watykańskiej

Stanisław Ząbkowic – Młot na czarownice. Strona tytułowa wydania z 1614 r w Krakowie. Foto: wikipedia.org.
Pracując na propagandowym materiale watykanistycznym i analizując go krok po kroku, docieramy oto do XVI i XVII wieku, znów z lekkim przeskokiem czasowym, lecz darzymy pełnym zaufaniem Propagandę Handlowej Korporacji Watykańskiej, co do jej zapewnień o ciągłości pracy i działania Strażników Wiary Przyrodzonej.
W tym odcinku zahaczymy już mocno o samą Polskę, a więc natkniemy się na pracę naszych polskich/słowiańskich Strażników Wiary Przyrodzonej Słowian. Mogłoby się to stać o wiele wcześniej gdyby autor artykułu o Zagrożeniach Mentalnych/Duchowych dla Katolików, od starożytności do XXI wieku ze strony Wiary Przyrodzonej (w tym oczywiście Wiary Rodzimej Słowian), polegał na alternatywnej „Niekatolickiej Historii Polski” choćby takiej, jaką prezentujemy na tym blogu. Wtedy natknąłby się na Strażników Wiary Przyrodzonej już w XI wieku, czyli zaraz po rzekomym Chrzcie Polski z 966 roku.
Dziad i baba – guślarz i czarownica w państwie bez stosów

Najsławniejsze święta słowiańskie to święta dziadowskie. Żaden wyraz nie ma u nas tylu znaczeń, co słowo baba. Do dziś mówimy: Gdzie diabeł nie może tam babę pośle albo Rozpuszczony jak dziadowski bicz. Powiedzenia te jednak nie odnoszą się do starych ludzi. Baba i dziad to nie wiek czy płeć, lecz profesja. Dziady i baby w dawnej Polsce tworzyli swoistą korporację guślarsko-czarowniczą. Pełnili role pośredników, zielarzy, wróżbiarzy. Nasze czarownice wpasowały się w kulturę chrześcijańską: ich modlitwom nadawano szczególną moc. Stawali się także żebrakami kościelnymi, dzięki którym chrześcijanie mogli realizować cnoty miłosierdzia, dając jałmużnę. Pełnili kluczowe funkcje w obrzędach przejścia: baby przyjmowały porody oraz przygotowywały ciała do pochówków. Regulowały także płodność: zapobiegały lub usuwały niechciane ciąże, ale i leczyły niepłodność oraz impotencję. Szlachciankom służyły za kosmetyczki, m.in. ucząc sposobów farbowania włosów. Szlachcie służyli do przenoszenia tajemnej korespondencji tudzież szpiegowania. Był także wśród możnych zwyczaj trzymania przez dziady i baby dzieci do chrztu. Można powiedzieć, że Polska stała się państwem bez stosów, bo polskie czarownice i guślarze byli potrzebni zarówno polskiemu ludowi, szlachcie, jak i księżom. Barwny i cyniczny opis dziadów i bab zostawił nam Kraszewski, tekst z ok. 1840. [Mariusz Agnosiewicz]