Dawni bogowie wracają – co zostało z dziedzictwa Słowian? – wywiad z Witoldem Jabłońskim

Czy mamy do czynienia ze „słowiańskim odrodzeniem”?

Jakub Napoleon Gajdziński

29 września 2017

Z Witoldem Jabłońskim, pisarzem, publicystą, rodzimowiercą, autorem takich pozycji jak „Słowo i miecz”, „Ślepy demon” oraz „Dary bogów” rozmawiamy o rodzimej kulturze, słowiańskich korzeniach i warsztacie autora powieści historycznych.

Czym dla pana jest słowiańszczyzna? W porównaniu do mitologii greckiej czy egipskiej, mitologia dawnych Słowian jest stosunkowo mało znana. Jednocześnie w pana książkach można znaleźć ogromną liczbę źródeł.

Witold Jabłoński: Słowiańszczyzna jest dla mnie fascynującą zagadką i tajemnicą. Każdy, kto zna choć trochę współczesną literaturę fantasy, ma również świadomość, że o bogach grecko-rzymskich, rycerzach króla Artura, Wikingach, a nawet elfach i trollach, napisano setki powieści i nakręcono dziesiątki filmów. To tematyka straszliwie wyeksploatowana, dlatego kolejne utwory nie wnoszą w tej dziedzinie nic nowego, poza banałem. O Słowianach pisano jak dotąd niewiele. W tej sytuacji tajemnicza, nierozpoznana słowiańszczyzna stanowi twórcze wyzwanie, dla tych, których nie ciekawi podążanie utartym szlakiem, lecz poszukują wciąż nowych dróg.
Czytaj dalej

Czy sprzedalibyście swojego psa za 100.000$?

Ja mojego Fenixa z azylu za którego dałem parę starych koców i 20 puszek karmy dla psów, nie sprzedałbym za nic w świecie!

Czyż ludzie, którzy naprawdę zaprzyjaźnili się ze zwierzętami i poznali je bliżej, nie są wspaniali? Czy psy i koty nie uczą nas lepiej niż szkoła i kościół czym jest prawdziwa miłość, świadomość, lojalność, oddanie, wierność, zasady, honor?

Czy ktoś kto uważa, że zwierzę nie ma nieśmiertelnej duszy nie sprzedałby go za 100.000 dolarów? Przecież za tyle sprzedalibyście bez wahania swój samochód, a nawet mieszkanie czy dom. Jeżeli ktoś nie rozumie na czym polega Nowa Świadomość i Wielka Zmiana ma szansę załapać się dzięki temu filmowi.

Test na człowieczeństwo?

Czytaj dalej

Peter Wohlleben – Duchowe życie zwierząt – audiobook (bezpłatne 10%)

Koguty okłamujące kury? Łanie pogrążone w żałobie? Zawstydzone konie? To przejawy fantazji ekologów czy naukowo udowodnione fakty z życia zwierząt? Czy bogate życie uczuciowe nie jest zastrzeżone jedynie dla ludzi?

Peter Wohlleben, leśnik i miłośnik przyrody, korzystając z najnowszych badań i własnych obserwacji, udowadnia, że zwierzęta i ludzie w sferze uczuć i doznań są do siebie podobni. Odkrywa przed nami niesamowite historie zwierząt, w których możemy zaobserwować ich mądrość, współczucie, troskę czy przyjaźń.

Podobnie jak w bestsellerowym Sekretnym życiu drzew Wohlleben przedstawia w fascynujący sposób świat przyrody, którego nie znamy. Kochasz zwierzęta? Dzięki tej książce przekonasz się, że są ci bliższe, niż ci się zdawało.

Czytaj dalej

Mircea Eliade – Kult Mandragory (Atropa Belladonna) u Wołochów (Rumunów)

Mircea Eliade – Kult Mandragory (Atropa Belladonna) u Wołochów (Rumunów)

Czy zastanawialiście się kiedyś nad innymi dowodami etymologicznymi na lechickość Bałkanów  i Północnej Italii niż wywodzenie ich nazw od Lah/Lad – Lacium, Latenia, L-Achaja. Oczywiście istnieją  ciągi wyrazów utworzonych z rdzenia wen- Wenec, Wętia, Wantia, Wenetia, Vanetia, Antia, Anatolia. Ale jest też jeden zupełnie zapomniany ciąg. Zawsze fascynowało mnie i zastanawiało dlaczego Polacy nazywają Italię – Włochy. W przeszłości Grecję nazywało się też Wlachja.  Tak się składa że obie te krainy nosiły u Słowian również nazwy Roma – Rzym i Romaja – Grecja. Jest też ogniwo pośrednie Wołosza, Wołochy, Wołotia czyli Rum-unia. Do tych pozornie oderwanych od tematu mandragory rozważań skłoniła mnie ich lektura. Autor nazywał siebie Rumunem, a dla nas Polaków był Wołochem, lub Mołdawianinem. Moł-Dawia/Dawania to jak najbardziej słowiańska nazwa. W czytanym przeze mnie tekście wybitnego rumuńskiego antropologa Mircei Eliade występuje mnóstwo na wpół słowiańskich słów, które zostały z-roma-nizowane, czyli nanizane po romajsku.

Czytaj dalej

Kinga i Rafał Witasik – 23 września i co dalej?

Czyli nasz mały manifest na „koniec świata”
Zapewne wielokrotnie, z powodu kataklizmów i nagłych zmian klimatycznych, życie na ziemi było o krok od unicestwienia. Mogło przestać istnieć, a jednak, mimo okresowych załamań i regresów trwa, rozwija się i jak widać ma się całkiem dobrze.
Warto uświadomić sobie, że pierwszorzędnym i chyba jedynym, choć do końca niezrozumiałym (dla nas)  ”paradygmatem”, jaki towarzyszy Życiu jest (PRZE)TRWANIE.
Forma w jakiej ono przetrwa, wydaje się być sprawą drugorzędną.
Tą formą wcale nie musi być człowiek.
Wszystko ponad ten „paradygmat”, wszystkie „-izmy” i „-logie”, są jedynie ludzką próbą wyjaśnienia, usprawiedliwienia, obłaskawienia… a nawet zaprzeczenia temu niezmiennemu i surowemu, lecz jakże pięknemu prawu (oraz instynktom).
Tym co zapewnia trwaniu niezliczone szanse na kontynuacje, jest różnorodność w jakiej przejawia się Istnienie.
Jesteśmy częścią tej różnorodności i dlatego dla osiągnięcia pełni ludzkiego życia niezbędne jest zarówno jej poszanowanie, jak i odkrycie w niej i w jej porządku, swojego prawdziwego miejsca, przynależnego nie tylko całemu naszemu gatunkowi i całemu stworzeniu… ale każdemu z nas z osobna.
r & k

Podpisuję się

Sprzyjaciele/Ku Jawie: Kręgosłup (moralny) – Krąg – Korowód

Korowód to także Koło-wód: czyli zataczanie kręgu dookoła wybranego miejsca – miejsca obrzędu, wioski np. na wiosnę, miejsca wybranego na biwak, miejsca osady. Po środku zatoczonego Koła sadzano drzewo zwane Zapisem. To drzewo było symbolem Drzewa Bogów – Drzewa Świata – Kosmosu – Weli/Prawi, było też świadkiem, a więc Zapisem wszystkiego co działo się przez pokolenia w rozwijającej się wokół niego wiosce. Było także świadkiem wieców, narad starszyzny i sądów starowieku jakie odbywały się pod nim w razie sporów. Kołowód i w ogóle akt okolenia (okół – słowiański gród i okręg; opole, pag/pąg) miały charakter uświęcenia ziemi wewnątrz kręgu i ochrony jej przed wszelkim złem z zewnątrz.

Czytaj dalej

Odcięta Noga Byka/Tura 8: Mircea Eliade o byku/turze, jeleniu i dziku w mitach założycielskich i kosmogonicznych Daków, Słowian, Persów i Hindusów

O byku/turze, jeleniu i dziku w mitach założycielskich i kosmogonicznych Daków, Słowian, Persów i Hindusów

„Od Zalmoksisa do Czyngis-chana” Mircei Eliade to jedna z tych książek, które są obowiązkowym źródłem wiedzy przy odtwarzaniu Mitologii Słowian. Wiem, że to nie jest miłe – także dla wyznawców Rodzimej Wiary Słowian – kiedy okazuje się, że dawne gmachy zdawało się dobrze posadowionego odtwórstwa Wiary Przyrodzonej Słowiańskiej, oparte o zapiski mnichów chrześcijańskich z X-XII wieku, chwieją się i  walą, przysypując swoimi nieświeżymi pyłami, nasze wyobrażenia o prymitywizmie pierwotnej religii Słowian wyszłych z Bagien Prypeci w VI wieku n.e..

Pragnę jednak zwrócić uwagę wszystkich Rodzimowierców, Sympatyków i wrogów jawnych Wiary Przyrodzonej Słowian, że istnieją dzieła – jak to, Mircei Eliade, kilkadziesiąt lat temu wskazujące już na spójność wierzeń Hindusów, Persów, Hunów, Daków i Słowian. Jak długo można pozostawać ignorantem i wypierać ze świadomości fakty? Do czego taka postawa ma Polaków doprowadzić? Czas ocknąć się i przyjąć do wiadomości, że Wiara Przyrodzona Słowian jest i była zawsze oparta na głębokim systemie filozoficznym (wijozowicznym) i wiedzy (wiedzie) astronomiczno-przyrodniczej jej twórców.

Czytaj dalej

Peter Wohlleben – Sekretne życie drzew – audiobook (bezpłatne 10%)

Dla chwili wytchnienia polecamy „Sekretne życie drzew”. Będziecie zaskoczeni, jak fascynująco można napisać o lesie i tajemnicach, jakie w sobie skrywa! http://fn.audioteka.com/fb/go/premier…

W lesie dzieją się zdumiewające rzeczy. Są tam drzewa, które porozumiewają się ze sobą, drzewa, które z oddaniem troszczą się o swe potomstwo oraz pielęgnują starych i chorych sąsiadów, drzewa, które doświadczają wrażeń, mają uczucia i pamięć. Niewiarygodne? Ale prawdziwe! Leśniczy Peter Wohlleben snuje fascynujące historie o zdumiewających zdolnościach drzew. Przytacza wyniki najnowszych badań naukowych i dzieli się swoimi obserwacjami z codziennej pracy w lesie. Otwiera przed nami sekretny świat, jakiego nie znamy.

Czyta Stanisław Biczysko.

Czytaj dalej

[Archiwum 2011]: Pogańskie rytuały w Gruzji i święte miejsca w Dolinie Jori: Mariamoba – 28 sierpnia

przedruk z Gruzja24.pl


Mistrz ceremoni – chewisberi zarzyna ofiarną owcę używając rytualnego chandżali (ros. kindżał) podczas święta „mariamoba” w 2007 r., fot. Dorota ChomiakKażdego roku 28 sierpnia Gruzini obchodzą wielkie święto – “mariamoba”. Mowa o największym dniu maryjnym w ciągu roku. To dzień Wniebowzięcia N.M.P, czyli odpowiednik polskiej “Matki Boskiej Zielnej”. Brzmi zwyczajnie, choć to tylko pozory…

Czytaj dalej