Bartłomiej Pucko – Widziałem kwiat paproci [Archiwum 2008]

©Bartłomiej Pucko

– Kwiat paproci to niezwykły kielich jaśniejący srebrzystym blaskiem – opowiada Stanisław Urbanik, emerytowany leśnik z Rudnika nad Sanem.

– Dawniej sądziłem, że to legenda. Teraz wiem, że to prawda – mówi o kwitnącej paproci Stanisław Urbanik.
Emerytowany leśnik baśniowe zjawisko zaobserwował przed trzydziestu pięciu laty. Do dziś pamięta każdy szczegół.
 

Noc z 23 na 24 czerwca. Wigilia św. Jana. Najkrótsza noc w roku. Jak chcą pradawne słowiańskie legendy: pełna magii, czarów, tajemnicza i niezwykła. Czczona jako święto ognia i wody, miłości i płodności, pomyślności i obfitości. Od wieków tej nocy Słowianie odprawiali obrzędy palenia ognia i zanurzania w wodzie. Panny puszczały wianki na wodzie, a kawalerowi je odławiali.

Czytaj dalej

RudaWeb: Wenedyjski kamień runiczny

To pozornie skromne znalezisko jest ważnym świadectwem przeczącym oficjalnej tezie, że nasi przodkowie nie znali pisma przed wprowadzeniem chrześcijaństwa. Głaz z wyrytymi znakami znalazł nasz Czytelnik. Z różnych względów – zarówno on, jak i my – nie chcemy przekazać dokładnej lokalizacji. Mogliby się znaleźć jacyś wandale, którzy zniszczyliby ten najprawdopodobniej wenedyjski, a więc wandalski zabytek. Zawodowi specjaliści zaś od razu orzekliby, że to przypadkowe symbole i schowali kamień w ciemnym magazynie lub wywnioskowaliby, że to praceltyckogermańskie zawołanie wojenne. Na szczęście znalezisko ma swoją dokumentację fotograficzną.

Czytaj dalej

Merkuriusz Polski: Czy Pyteasz dotarł do ujścia Wisły? Rok 310 p.n.e. (Adam Fularz – Archiwum 2014)

Czy Pyteasz dotarł do ujścia Wisły? Rok 310 p.n.e.

Pomnik Pyteasza. cc wikimedia

Pyteasz z Massalii (stgr. Πυθέας ὁ Μασσαλιώτης Pytheas ho Massaliotes), grecki podróżnik ur. około 350 p.n.e. w Massalii (dzisiejsza Marsylia), dokonał rzeczy zdawałoby się, w czasach antycznych niezwykłej. Ten wielki podróżnik i geograf starożytności dopłynął najprawdopodobniej do ujścia rzeki Wisły.

Czytaj dalej

Wincenty Lutosławski (1863- 1954) – Strażnik Wiary Przyrodzonej (I/IV Starosłowiańska Świątynia Światła Świata- Kraków/Wilno)

Wincenty Lutosławski (1863- 1954) – Strażnik Wiary Przyrodzonej

Pierwiastki romantycznego mesjanizmu w filozofii życiowej danej osoby, co wykazaliśmy na osobie i postawie życiowej oraz twórczej Adama Mickiewicza, nie stoją w sprzeczności z zasadami Wiary Przyrodzonej. Można, jak nasz wieszcz być w istocie wyznawcą Boga Porządku, czerpiąc siłę duchową z podstawy mesjanistycznej. Tak żył i tworzył Wincenty Lutosławski wnosząc olbrzymi wkład w Ruch Wolnych Ludzi i uruchomienie w człowieku na powrót wrażliwości magicznej/mogtycznej, umiejętności skupienia woli oraz bezpośredniego, przyrodzonego kontaktu ze Świadomością Nieskończoną, co jest istotą Wiary Przyrodzonej Słowian. CB

Wincenty Lutosławski (ur. 6 czerwca 1863 w Warszawie, zm. 28 grudnia 1954 w Krakowie) – polski filozof, profesor, poliglota i publicysta, działacz narodowy; najstarszy syn Franciszka Dionizego Lutosławskiego i Marii ze Szczygielskich.

Czytaj dalej

Adrian Leszczyński: Fotoreportaż z krainy Słowian – Słowiński Park Narodowy

Adrian Leszczyński: Fotoreportaż z krainy Słowian – Słowiński Park Narodowy

Słowiński Park Narodowy jest jednym z 23 parków narodowych w Polsce. Utworzony został w 1967 r. i zajmuje powierzchnię 18.069 ha (180,69 km2). Położony jest w północnej Polsce, w województwie pomorskim, w środkowej części polskiego wybrzeża, nad Morzem Bałtyckim. Słynie on przede wszystkim z ruchomych wydm, będących najpopularniejszą tutejszą atrakcją. Poza wydmami cechami charakterystycznymi wyróżniającymi Słowiński Park Narodowy są dwa duże jeziora (Łebsko i Gardno) oraz kilka mniejszych zbiorników, a także lasy nadmorskie, bagna, łąki, torfowiska oraz dwie mierzeje – Łebska i Gardneńska. Symbolem parku narodowego jest mewa srebrzysta, a jego siedziba mieści się w miejscowości Smołdzino.

Nazwa parku pochodzi od Słowińców, pierwotnej słowiańskiej ludności tej ziemi, będącej odłamem Kaszubów. Tutejsza okolica w zasadzie do dziś zamieszkana jest przez Słowińców, a dokładnie przez ich nielicznych potomków.
Mimo, iż w XX w. Słowińcy zatracili swą słowiańską mowę ulegając językowemu zniemczeniu, to mieli jeszcze świadomość swych słowiańskich korzeni. Do dziś w okolicach wsi Kluki, Smołdzino, Rowy i Gardna Wielka mieszkają rodziny o słowińskim pochodzeniu, niestety nie rozmawiające już w słowińskiej mowie swoich przodków. Ich śladem są też nazwiska, często o słowiańskim brzmieniu, ale równie często silnie niemieckie. Sami Niemcy nazywali Słowińców mianem Kaszubów, Wendów lub Wandalów.

Poniższe zdjęcia z pięknej polskiej, pomorskiej krainy zostały wykonane pod koniec maja 2018 r.

Fot. 1: Wydma Łącka – stale wędrująca, największa wydma w Europie. Jak podaje tablica informacyjna w parku – ze względu na wiatry wiejące z zachodu, wydma wędruje na wschód. Przy wietrze wiejącym z prędkością 5 m/s (18 km/h) zaczyna się ruch wydmy. Ziarenka piasku toczone przez wiatr wędrują na wschód, a gdy dojdą do stoku zawietrznego, gwałtownie osypują się w dół. W ten sposób wydma wędruje przesuwając się kilkanaście metrów w roku. Wędrująca wydma zasypuje wszystko, co spotka na swej drodze. W przeszłości tutejsze ruchome piaski zasypały wioskę o nazwie Łączka. Stąd nazwa wydmy – Łącka.

Czytaj dalej

NTV: Tadeusz Mroziński o głagolicy, Wielkiej Lechii i innych sprawach

 Tadeusz Mroziński o głagolicy, Wielkiej Lechii i innych sprawach

Niestety Tadeusz Mroziński wypowiada się tak dygresyjnie – taki ma styl i chaotycznie, używając często skrótów myślowych, że powstaje mnóstwo niedopowiedzeń, które łatwo interpretować jako przekłamania, albo błędy.

Nie można tłumaczyć Wielkiej Lechii takim skrótem myślowym jak „Ruś Kijowska i Litwa 1240”. Niby racja, dobry przykład,  jedno przekształciło się w drugie, a potem zjednoczyło z dawną Lechią – Koroną, która jednoczyła wokół siebie następnie Środkową Europę, czyli dawne ziemie starożytnej Lechii/Lugii/Wenedii/Antów/Siedmiorodzian/Białej Chorwacji. To jest jednak za duży skrót myślowy, trzeba było tę myśl pociągnąć przede wszystkim wstecz, poprzez Kaganat Awarski (800 n.e.), poprzez Państwo Wielkomorawskie (600 ne), poprzez Imperium Hunów (400 ne), poprzez Scytię Bosforańską, która sięgała do Sudetów w czasach około 200 .n.e., Morokumanów (Markomanów) od 100 p.n.e. – do 100 n.e. (Marbod/Morobuda), Traków Burebisty (Burysława – Burego Biesa 1 p.n.e. – 44 n.e.),  Decebala (87–106 n.e.) itp itd, aż do czasów Dardanów, Troi, Hetytów i kultury łużyckiej, a też do wcześniejszych – Bitwy nad Dołężą i fortyfikacji na Górze Zyndrama (kultura mykeńska), czasów kultury Vincza – pokazać ten ciąg zmian nazw i następstw panowania nad środkową Europą nad morzem Czarnym i na Północ od Dunaju, a nie iść takim skrótem myślowym o Wielkiej Lechii 1240.

To samo dotyczy niestety innych wypowiadanych w tej rozmowie treści- skróty myślowe typu, że chrześcijaństwo/krestiaństwo/bogomilizm jest słowiańskie, że Biblia jest słowiańska tyle, że spłycona i przekręcona, że są tam zapisy ruchów gwiazd i zdarzeń na niebie, że pochodzą one poprzez Wedy z Północy, że Chleb to gwiazdozbiór, a nie cud rozmnożenia chleba itp, to wszystko nie jest jasne dla ludzi niewtajemniczonych w te meandry wiedzy.

Trzeba mieć niezły zasób wiadomości, żeby zapanować nad tymi skrótami myślowymi, jakie tutaj mają miejsce. Mimo wszystko polecam – zwłaszcza tym Wiedzącym – do posłuchania, ale i niewiedzący mogą się nasłuchać, a potem pytać i otrzymają wyjaśnienia.

Czytaj dalej