Jerzy Zięba o śmierci Tomasza Kality

RudaWeb: Lęch władca łęgów
Nasz pierwszy Lech wcale nie miał takiego imienia. Miano, które mu przypisali potomkowie, było określeniem statusu społecznego. Przede wszystkim było tytułem władcy, posiadacza ziemskiego. Rozciągnięto je na całe – zróżnicowane rolami społecznymi – rody i plemiona, później narody, a w końcu na jedną narodowość. Ponadto to miano nie brzmiało tak, jak je dziś przyjmujemy. Za to wypowiedzieć poprawnie mogą je w zasadzie tylko Polacy/PoLachy.
„W starożytnych narzeczach słowiańskich, skiba ziemi zwała się lechą. Narzędzie używane do poruszania (mieszania) roli, dziś jeszcze w narzeczu polskim zowie się lemiesz (le(ch)miesz – dop. RudaWeb). Lechami, zważając na tę niezmienną pierwiastkowych języków własność wyrażania się krótko, nazwani być musieli władcy tych lech czyli ziemi.” Tak pochodzenie imienia naszego Lecha wyjaśnił Aleksander Tyczyński w „Rysie historycznym oświecenia Słowian”.
W związku z publikacją plagiatu Joachima Szyca, przypominam właściwego autora

Bronisław Trentowski to postać wybitna, wielka, niesłychana i zupełnie niemal nieznana Polakom. Był jednym z największych Polaków w dziejach, lecz także jednym z tych dla których nie ważna była sława ani doczesne powodzenie. Ważną była jedynie pasja i misja.
Dzisiaj mówimy o nim jako o twórcy, czy też pierwszym odtwórcy Słowiańskiego Pocztu Bogów. Pierwszym który spróbował zebrać wszystko i zebrawszy ułożyć w spójny system, a potem spowodować by zostało przeniesione w przyszłość – w sposób pewny, niezależnie od wszystkich przeciwności losu. I dokonał tego.
Ale czy wiecie że jego najważniejsza księga – Bożyca – nie została nigdy w całości opublikowana? Czy wiecie, że ta właśnie jej część która jest poświęcona słowiańskim bogom i opowieściom mitologicznym zebranym przez Trentowskiego w XIX wieku nie jest znana publicznie?!
Jego dzieło spoczywa nadal zamknięte – zakazane dla Polaków – w Muzeum Czartoryskich w Krakowie. Zostało ocalone przez księcia Adama Czartoryskiego, a obecnie znajduje się w posiadaniu Fundacji Czartoryskich (założonej w 1991 roku przez księcia Adama Czartoryskiego w celu objęcia zbiorów Muzeum Czartoryskich).
Adrian Leszczyński – Krótka historia rodu genetycznego R1a
© by Adrian Leszczyński
WSTĘP
Badania genetyczne rewolucjonizują podejście świata nauki do zagadnień pochodzenia ludności na świecie. Choć są one w początkowej fazie, to jednak już zdążyły wnieść wiele nowych faktów do świadomości osób zainteresowanych tym zagadnieniem. Badania te nakazują zupełnie inaczej spojrzeć na problem pochodzenia człowieka oraz poszczególnych ras i etnosów. Ostatnie lata przyniosły również przełom w badaniu historii Słowian i innych ludów. Badania genetyczne rzucają także nowe światło na zagadnienie pochodzenia i kształtowania się języków. Niestety, nie wszyscy te badania rozumieją. Nie wszyscy umieją wyciągać z nich właściwe wnioski. Istnieją także liczne i dość wpływowe środowiska ludzi, którzy za wszelką cenę próbują podważać te badania wprowadzając do ich interpretacji chaos, fałsz, a nawet oczywiste nieprawdy. Fakty te skłoniły mnie do napisania niniejszego artykułu, który w sposób możliwie krótki i zwięzły wyjaśnia o co chodzi w badaniach genetycznych. Skupiam się tu jednak głównie na historii rodu genetycznego R1a uznawanego za „gen słowiański” w Europie i jednocześnie „gen aryjski” w Azji. Ród ten jest bowiem ściśle związany z historią Słowian i Ariów oraz ich językami. Choć w dzisiejszych czasach nie każdy nosiciel haplogrupy wywodzącej się z R1a jest Słowianinem i nie każdy człowiek mówiący po słowiańsku posiada tę haplogrupę, to jednak historyczny związek tej haplogrupy i jej gałęzi pochodnych z językami słowiańskimi jest faktem. Wykształcenie się języka prasłowiańskiego i pokrewnego mu języka praaryjskiego nastąpiło właśnie w rodzie R1a, tudzież w jego gałęziach potomnych. Tym samym wykształcenie się wspólnego języka będącego przodkiem języków słowiańskich i aryjskich także nastąpiło w tym konkretnym rodzie genetycznym.
Współczesne przypadki, gdy R1a nie łączy się z wymienionymi językami spowodowane są wielowiekowym mieszaniem się pierwotnych etnosów ze sobą, asymilacjami, wynaradawianiem czy kreolizacją języków. Kilka konkretnych przykładów tych faktów podaję w podtytule „Kontrowersje”.
Góra Grojec w Żywcu – Najstarszy warsztat szklarski w Polsce
[Mój komentarz na temat tego odkrycia na końcu artykułu]

Dowody na to, że na terenie Polski w pradziejach wytwarzano i obrabiano szkło, są bardzo słabe. Tego typu działalność rozkwitła dopiero w okresie średniowiecza. „Dlatego nasze odkrycia są bardzo ważne” – podkreśla kierownik wykopalisk na górze Grojec, dr Tomasz Gralak z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Wrocławskiego.
Góra Grojec, obecnie porośnięta lasem, jest częstym celem wycieczek mieszkańców Żywca i wielu turystów. „Góra jest centralnie położona w Kotlinie Żywieckiej i doskonale nadaje się do obserwacji okolicy. Zapewne z tego względu założono tutaj ponad 2,5 tys. lat temu osadę” – opowiada dr Gralak.
Rafał Święcki – Chimborazo – najwyższy szczyt Ziemi i Ekwadorska Aleja Wulkanów

Mało kto z przeciętnych ludzi wie, że Czomolungma, czyli Mount Everest, nie jest wcale obiektywnie najwyższą górą naszej Matki. Najwyższy szczyt przerasta go o dwa kilometry, tak, o całe 2000 metrów, jeżeli liczy się wysokość nie od poziomu morza, lecz od Środka Ziemi. Leży on w Ekwadorze, w tak zwanej Alei Wulkanów – na styku płyt tektonicznych, w miejscu, które gdyby wybuchło spowodowałoby kataklizm nieporównanie większy niż wybuch słynnego Yellowstone, czy Krawędzi Kalifornijskiej. Czytaj dalej
Jerzy Zięba o sokach z kapusty i z buraka + polemika z Systemem Pan-Niewolnik

Wojna z Wolnymi Ludźmi i w ogóle z Wolnością wypowiedziana przez System Pan-Niewolnik wkracza w ostrą fazę. Konfrontacja ma miejsce na wszelkich polach. Obserwuję ostatnio próby przechwytywania przez System idei Wolnych Ludzi i obracani ich na korzyść kapitalistycznej machiny. W mainstreamowych mediach coraz więcej jest reklam preparatów probiotycznych i zestawów witamin produkowanych przez koncerny farmaceutyczne. Bidule połapali się już, że wymykają im się z rąk Miliony do nie dawna jeszcze łatwo golonych Owieczek Medycyny Akademickiej, które uprawiają samouzdrawianie poprzez chociażby właściwą dietę i nawodnienie organizmu oraz inne naturalne sposoby na zdrowie. Zamieszczam też link do polemiki Jerzego Zięby z jednym z Siepaczy Systemu Pan-Niewolnik w Medycynie, który atakuje wszystkich wyznawców Świątyni Ziębianizmu, podobnie jak Wikipedia zwalczała niegdyś tzw. białczyzmy w Mitologii Słowian, a dzisiaj propaganda Newsweeków, Sorosowska Gazeta Wyborcza oraz inna niemiecka agentura medialna w Polsce i tzw Pożyteczni Polscy Idioci zwalczają Turbosłowian, walczących o Wolną Myśl Polską i Polskę Polską tj. Słowiańską, a nie Anglosaską.
Wczoraj w banksterskiej telewizji TVN widziałem próbę organizowania debaty Młodych o przyszłości świata na kanwie informacji, że 8 osób gromadzi połowę majątku planety Ziemia – jest to działanie propagandowe Światowej Banksterki w języku polskim skierowane do wyzwalających się od obcej dominacji ekonomicznej Polaków. Mam nadzieję, że te Yetisyńskie działania trafiają jednak tylko do Lemingów. Widać, że tak chyba jest, ponieważ propozycja politycznego puczu tzw „Europejskich Demokratów” z KODu, Gazety Wyborczej, TVNu i Fundacji Batorego/Sorosa spotkała się jedynie z wykpieniem i wyśmianiem przez Wolnych Polaków.
Obserwujemy właśnie zjawisko, o którym napisałem kilka lat temu, że Yetisyny ze swoimi Lemingami spadną do swojego Piekła i tam będą się wzajemnie zagryzać. Właśnie to czynią: KODy, PO, NowoPO i inne yetisyńskie struktury + yetisyńskie media.
Kamień z Rosetty – klucz do odczytania hieroglifów – w języku prasłowiańskim?
Jak łatwo nauka pada ofiarą ideologii pokazuje dobrze przykład odczytania napisów ze staroegipskiego Kamienia z Rosetty. Dotychczas sądzono, że napisy wykonane były w języku greckim, pismem egipskim świątynnym, obrazkowym oraz w języku potocznym , mówionym egipskim okresu, kiedy powstała ta kamienna tablica. Kiedy dwaj profesorowie z Macedonii odkryli, że zapisane tam są słowiańskie wyrazy oficjalna nauka podniosła straszliwy szum, bo według niej Słowianie Macedońscy nie mogli być założycielami egipskiej dynastii Ptolemeuszy! Przecież ostatnia z tej dynastii była piękna jak Liz Taylor Greczynka, słynna kochanka cezarów Imperium Rzymskiego, Kleopatra!
Według dotychczasowej nauki starożytni Macedończycy (np Aleksander Macedoński) to byli Grecy! Natychmiast oskarżono autorów o to, że popełnili pseudonaukowe dzieło na zamówienie polityczne, przeciw Grecji, która nie pozwala na forum międzynarodowym używać Macedonii jej nazwy. Twierdzenie to oparto na dotychczasowej oficjalnej wersji historii świata, w której Słowianie pojawiają się na Bałkanach, w Grecji, a nie w Egipcie, w V-VI wieku n.e., a więc 1000 lat później niż tekst inskrypcji. Na tej podstawie do tej pory Grecja przypisuje Macedonię do swojej kultury. Tymczasem genetyka genealogiczna twierdzi coś innego i to począwszy już od dynastii Hyksosów, jeszcze starszej niż te napisy. Prasłowianie-Scytowie byli w Egipcie, więc dlaczego miało by tam nie być w zapisie prasłowiańskiego języka?
Oto jak nauka staje się narzędziem propagandowym. Po czyjej stronie jest racja i czy profesorowie Boszevski i Tendov nie padają przypadkiem ofiarą poprawności politycznej Unii Europejskiej, której Grecja jest członkiem a Macedonia nie?

Kurhan w Przywozie – państwo plemienne nad Wartą w II-III wieku

Przywóz – wieś w Polsce położona w województwie łódzkim, w powiecie wieluńskim, w gminie Wierzchlas.
Wieś letniskowa nad Wartą, położona 12 km w kierunku pd.-wsch. od Wielunia. Wieś podstawowa (ponad 72 zagrody) rozczłonkowana na: Przywóz Górny w sąsiedztwie cmentarza w Mierzycach, Przywóz Dolny na lewym brzegu Warty i przysiółek Ogroble na prawym brzegu rzeki. Poza tym: Wieszagi, Nad Tartakiem i Drabki. W 1458 r. stanowiła własność Wiktora z Mierzyc. W latach 1975-1998 miejscowość położona była w województwie sieradzkim.
Ponieważ Allo-Allo-Anty-Polacy, czyli polscy Germanofile z Wikipedii byli przekonani, że w II-III wieku nad Wartą rządzili niemieccy Wandale lub równie niemieccy Goci, więc napisali w Wikipedii, bez specjalnych wątpliwości że w II – III wieku nad Wartą istniało państwo zarządzane przez miejscową dynastię książęcą.
Teraz kiedy okazuje się, że byli to Słowianie o hg R1a1a (co potwierdziły badania antropologiczne i genetyczne niemieckiej i polskiej nauki, które stwierdziły, że np. ludność na terenie Pomorza z epoki rzymskiej jest tożsama z ludnością tego obszaru w średniowieczu oraz że miała ona hg Y-DNA R1a1a) należałoby chyba zmienić ten wpis w Wikipedii, który przedstawiam poniżej, bo przecież nie jest możliwe żeby istniało jakieś państwo słowiańskie w II wieku n.e. nad Wartą czy Wisłą.
Old European culture: Archangel Michael (nadesłał Jarosław Ornicz)

This is Archangel Michael, my family saint. He is celebrated today on 21st of November. I wish all people who celebrate Archangel Michael (Srećna Slava) Happy Slava.
Spotkanie z Rocznikiem Polskiego Towarzystwa Historycznego w Gorzowie Wielkopolskim
W czwartek 19 stycznia 2017 r. o godzinie 17:00 w siedzibie Muzeum Lubuskiego im. Jana Dekerta przy ul. Warszawskiej 35 w Gorzowie Wielkopolskim odbędzie się spotkanie autorskie promujące Rocznik Polskiego Towarzystwa Historycznego Oddziału w Gorzowie Wlkp. pt. „Forum Historyczno-Społeczne nr 4/2016”.
Rocznik zawiera kilkanaście artykułów, pierwszy z nich jest autorstwa publikowanego na naszym blogu, a także u Dragomiry i SKRiBHy Adriana Leszczyńskiego. Artykuł poświęcony dziejom najdawniejszym pod tytułem „Dawne źródła historyczne łączące Wenedów, Wandalów i Słowian” otwiera Rocznik, który został ułożony chronologicznie. Artykuł , jest kompilacją dwóch starszych publikacji autora „Wenedowie, Wandalowie i Słowianie”; „Źródła pisane o pochodzeniu Słowian i Polaków” (Taraka.pl) uzupełnioną o nowe fakty, które w czasie pisania wcześniejszych artykułów nie były jeszcze autorowi znane.
Sam Rocznik rozpowszechniany jest darmowo w niewielkim nakładzie (ponad 300 sztuk) głównie wśród lokalnych i wybranych ogólnopolskich muzeów, a także wśród osób zajmujących się sprawami historycznymi (lokalne media, instytucje, szkoły, nauczyciele historii, biblioteki).
Na spotkaniu będą obecni autorzy, którzy w kilku słowach naświetlą problematykę poruszanych w swoich artykułach tematów. Przewidziane jest zadawanie pytań i dyskusja, także ogólna związana z tematyką rocznika. Spotkanie rozpocznie i pierwszy wypowie się Adrian Leszczyński. Wstęp wolny.

Odpowiedziałbym autorce tego naukowego tekstu bez wahania – TAK! Dlaczego? Bo był tam posadowiony na początku średniowiecza klasztor cysterski. Wiadomo, że Cystersi obejmowali majątki „zapisane” im, a raczej zagrabione Piotrowi Wszeborowi Włostowi (w ogóle Duninom), znanemu poganinowi śląskiemu, o którym kościół watykański ukuł legendę, iż był on „fundatorem” 77-ciu kościołów i sprowadził Cystersów do Polski. Nie sprowadził, lecz sami przyszli i nie „fundował”, bo to oni mu wyrwali język i wykłuli oczy, a potem okradli go z ziemi i majątku. A to wszystko spotkało go „w nagrodę” za wierną służbę Polsce, Prawu Królewskiemu Ojców i brawurowe porwanie księcia przemyskiego Wołodara, które zapobiegło krwawej wojnie polsko-chorwackiej/ruskiej. Zwracam uwagę na sprytny przekręt historyczny księżulków, jaki widać w poniższym cytacie życiorysu Włostowica z Wikipedii. Zadajmy sobie i Kościołowi, który tę legendę wymyślił, pytanie: Czy można było zbudować na etapie polskiego średniowiecza 77 poważnych budowli sakralnych – sporych kościołów – między rokiem 1126 a 1145, a więc w niespełna 20 lat? A czy można je było zbudować nawet wliczając dodatkowy czas od przywrócenia go do łask w 1147 do 1153 roku, kiedy Piotr Wszebor Włost umiera w końcu od zadanych mu tortur? Dodatkowe 6 lat w naszych rachunkach wiele nie zmienia. Kto miałby budować 4 kościoły na rok? Skąd miałoby się wziąć tylu mistrzów i projektantów i tylu budowniczych – wolnych murarzy w Polsce? Wiemy za to o towarzyszących przejęciu majątków wielmoży na Śląsku wielu fałszerstwach kościelnych. Na koniec – wzrok i częściowo mowę Piotr Wszebor Włost odzyskał u wiedźm-łąkarek w pogańskim sanktuarium na świętej Górze Raduni, które jedyne miały wiedzę jak tego dokonać.

Ireneusz Ćwirko – Wiadomość dla Boga (Kryształowy Wszechświat)
Zapoznaliśmy się dotychczas z rożnymi formami tekstów Etruskich o mniejszym lub większym stopniu ich zagadkowości. Oprócz tekstów prostych, zrozumiałych po pierwszym przeczytaniu, występują również takie o wymyślnym sposobie ich zaszyfrowania. Wiele z nich w ogóle nie daje się odczytać, przynajmniej jak na razie.
Istnieją jednak również takie teksty których autor nie miał zamiaru utrudniać nam ich odczytania a mimo wszystko możemy mieć z tym pewne problemy, to znaczy my nie, ale „nasi” debilowaci historycy na pewno.
Wynikało to z tego, że teksty te nie były adresowane do nas ludzi, ale do Boga i ich kierunek zapisu był oczywiście taki aby to właśnie Bóg mógł je łatwo odczytać.
Etruskowie przyjmowali, że siedzibą ich Bogów lub Boga jest niebo.
A więc ten patrząc na Ziemię widział by taki tekst odwrotnie w stosunku do nas. To jest przyczyną tego, że trzeba je czytać od dołu do góry.
Tak jest na przykład z brązowym hełmem etruskim
który został podarowany przez zwycięskiego wodza Syrakuz po bitwie pod Kyme dla świątyni w Olimpii.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_morska_pod_Kyme
Hełm ten zachował się w doskonałym stanie i napis na nim jest widoczny prawie że perfekcyjnie

Oczywiście podaje się albo kompletnie bzdurne jego tłumaczenia albo uznaje się go za niemożliwy do odczytania.
Kopiec Wandy odkrywa swoją tajemnicę?

Kopiec Wandy 2009
Na wyniki pierwszych archeologicznych badań Kopca Wandy będziemy musieli jeszcze poczekać, ale póki co zaczyna się obiecująco. Jeszcze nie rozpoczęto tam żadnych wykopek i najprawdopodobniej do wiosny nic takiego się nie stanie. Na razie Kopiec przebadano georadarem i okazało się, że urządzenie wykazało anomalie – puste miejsca, komory we wnętrzu kopca lub pod nim. Czy to nie dziwne, że takie badania następują tak późno? Pogańskie symbole i zabytki w Polsce ukrywa się wstydliwie po kątach. Pisaliśmy o tym wielokrotnie choćby tutaj: O ukryciu w magazynach głowy Swarożyca z Dobczyc.
Nie dziwi więc wcale reakcja wielu internautów na wiadomość, że badania zostaną w końcu przeprowadzone. To co tam ewentualnie zostanie odkryte, w kontekście faktu iż dawno już stwierdzono, że okolica tego kopca podobnie jak Kopca Kraka jest usiana artefaktami z epoki kultury łużyckiej już dzisiaj jest traktowane, jak zagrożenie i nie brak idiotycznych komentarzy w rodzaju „zrównać z ziemią wszystko co pogańskie”. Niestety jest to trend szerszy i dotyczy on nie tylko pospolitego ruszenia Ignorantów, ale jak widać z przykładu Swarożyca z Dobczyc, czy dzieła Bożyca Bronisława Trentowskiego (filozofa uznanego w Europie za jednego z największych w XIX wieku i najwybitniejszego z Polski) nie opublikowanego nigdy drukiem, a spoczywającego od XIX wieku w magazynach Muzeum Czartoryskich, także tzw. elit intelektualnych, a szerzej środowiska naukowego w Polsce. Środowisko to wciąż chętnie ulega narracji byłych okupantów, jej XIX wiecznych kolonizatorów – „nauki niemieckiej”, czy też po prostu propagandy Niemiec.