Idole z Prilwitz a zasady polityki.
Profesor Jerzy Strzelczyk z Poznania w pracy „Mity podania i wierzenia dawnych Słowian” w słowie wstępnym o pracy Czesława Białczyńskiego „Stworze i dusze czyli starosłowiańskie boginki i demony” napisał: „Książka ….wolna od jakiegokolwiek związku z dostępną poznaniu naukowemu rzeczywistością, od jakichkolwiek rygorów postępowania naukowego……
Co zatem z tego że obraz piękny, może porywający, skoro nieprawdziwy?”
Cóż?
Jak na naukowca przystało, jest to ciekawy „naukowy” pogląd.
„Bajania mitologiczne muszą być „prawdą naukowo udowodnioną”, zapewne pisane przez znane autorytety naukowe a nie przez poetów i pisarzy.(?!?!)”.




Żeby ślub i wesele było słowiańskie i w Duchu Wiary Przyrody nie musi się wcale odbywać w obecności jakichś siwobrodych żerców, a wszyscy obecni nie muszą przebierać się w giezła. Stół nie musi być założony lnem ani drewnianymi michami. Oczywiście jeśli ktoś chce odbyć swadźbę słowiańską ze wszystkimi szykanami a w nastrojach i klimacie weselnym powrócić do prehistorii to jest to wielce chwalebne. Nie bądźmy jednak ortodoksami, bowiem wiarę i tradycję słowiańską można całkiem łatwo i fajnie przełożyć na współczesność. Jest ona obecna w nas i będzie obecna w klimacie naszego ślubu i wesela także bez drewnianych łyżek, chodzenia po ogniu i innych akcesoriów.










