© by Goran Pavlovic; tłumaczenie Czesław Białczyński
© komentarz Czesław Białczyński

While I was looking for a suitable illustration for this post about „lapis manalis”, the sacred stone used as part of a Roman „aquaelicium” (calling of the waters), rain making ceremony performed during droughts, I suddenly realised what cup and ring marks look like…
Szukając odpowiedniej ilustracji do tego wpisu o „lapis manalis”, świętym kamieniu używanym w rzymskiej ceremonii „aquaelicium” (przywoływania wód), czyli obrzędzie przywoływania deszczu, odprawianym podczas suszy, nagle uświadomiłem sobie, jak wyglądają ślady po kubkach i kręgi na wodzie…

Zostawmy to na tę chwilę…

Anyway, we have no ideas what this magic Roman „weather stone” looked like…What we know is that it was kept inside the Temple of Mars in Clivo near the Porta Capena…
W każdym razie nie mamy pojęcia, jak naprawdę wyglądał ten magiczny rzymski „kamień pogodowy”… Wiemy tylko, że był przechowywany w Świątyni Marsa w Clivo, niedaleko Porta Capena…
From there, the stone was brought into the Senate, where offerings were made to Jupiter petitioning for rain, and water was ceremonially poured over the stone…
Stamtąd kamień trafiał do Senatu, gdzie składano ofiary Jowiszowi z prośbą o deszcz, a następnie ceremonialnie polewano go wodą…
Now, have a look at this: In his 1925 paper „The Ring of Nestor„, Sir Arthur Evans, mentions a curious rain-making ritual which was performed in Ibrahimovci, near Skoplje, Macedonia, during droughts. Pic: Altar dedicated to Jupiter, Macedonia
A teraz spójrzcie na to: W swojej pracy z 1925 roku „Pierścień Nestora” Sir Arthur Evans wspomina o osobliwym rytuale przywoływania deszczu, który był odprawiany w Ibrahimovci, niedaleko Skoplja w Macedonii, podczas suszy.
Zdjęcie: Ołtarz poświęcony Jowiszowi [Perunowi], Macedonia


This is 1925 we are talking about. At least 1500 years since Jupiter was officially a god of rain…And yet, uneducated, illiterate SLAVIC villagers in Macedonia still remembered him in times of desperation…
Mówimy o 1925 roku. Minęło co najmniej 1500 lat, odkąd Jowisz został oficjalnie bogiem deszczu… A jednak niewykształceni, niepiśmienni SŁOWIAŃSCY mieszkańcy wsi w Macedonii wciąż go wspominali w chwilach rozpaczy…
[Słowiański Perun nie jest bezpośrednio bogiem deszczu, ani bogiem żadnych innych wód. Jest Bogiem Pioruna, Błyskawicy – plazmatycznego ognia i wyładowania i uderzenia, które sprowadza wiosenne deszcze, a często też idzie w parze z Panią Burz – Perperuną, ale przede wszystkim może spowodować zarzewie żywego ognia i pożar. Tak Perperunie jak i Perunowi towarzyszy Bogini Doli – Dodola, jako wskazująca miejsce uderzeń i do polewania niebiańskimi wodami – deszczem.
Logika obrzędowości związanej z wodą jako świętym płynem życia i różnorodność imion postaci demonicznych związanych z kultem wody w słowiańskich źródłach historycznych i etnograficznych wskazuje, że w Wierze Przyrodzonej Słowian musiała istnieć specjalna grupa bóstw odpowiedzialnych za Wodę jako jeden z czterech głównych Żywiołów. Stąd w Księdze Tura istnieje taka grupa w Kręgu Bogów i Tyn Bóstw Żywiołu Wody, a wśród nich: Bogini Deszczu – Śląkwa-Dżdża, Bogini Wód Słodkich Płynących i Stojących – Wąda, Bogini Wód Spadających i Tryskających Wodyca, Bogini Rosy i Dobrych Opadów – Rosza (córka Wodo-Wełma i bogini Sporzy-Śreczy należąca do Tynu Sporu), Władca Jezior i Rzek – Wodnik, jak i Wodo-Wełm – Władca Mórz (Pan Wody Słonej w Około-Naszu/Oceanie i w Naszu, czyli w Naszym Ciele).
Perun nie jest też słowiańskim bogiem najwyższym jakim był dla Rzymian Jowisz, skopiowany przez nich z greckiego Dzeusa / Zeusa – Pana Nieba, któremu u nas odpowiada Darzbóg / Dabog / Dażbog / Dagbog – Władca Nieba, będący zarówno Panem Kopuły Nieba jak i Jasnego Dnia. Dażbog/Darzbog u Słowian także nie jest bogiem najwyższym.
Logicznie i filozoficznie patrząc bez wątpienia najwyższym bogiem musi być i jest Światowid/Świętowit. Dzeus, inaczej Dyaus, czyli Dziew-Bóg i Dziej-Tworzyciel ma nie tylko słowotwórcze pochodzenie słowiano-bałto-tracko-aryjskie (słowiański Kupała-Dziw, litewski Dievas, Dievaitis, sanskrycki, wedyjski Dyaus/Dyaus Pita), ale także funkcjonalne i artybutalne, jako Ten Który Trzyma Niebo (włada nim) i jako Dawca Dnia – Jasności Nieba. Podobnie takie pochodzenie słowiano-baltyjsko-aryjsko-trackie ma Dionizos (Dzionizos = Dzień-Nyjos – Ściemniacz, którego odpowiednikiem w Mitologii Słowian jest Bod-Nyjak, Ociemniały Pan Nocy i Nocnego Nieba). Tracko-frygijski Sabazios (Sabaz-jusz / Savázios / Sauazios / Sabadios) stanowi mocną lingwistyczną poszlakę dla Swąta-Świętowita jako Najwyższego Boga, gdyż dosłownie znaczy Swo-jusz (Samoswój-jusz), a więc Swąt-jusz (albo jusz – wojownik Swąta), lub według klasycznej wersji lingwistycznej -zios = dyeus, czyli Swąt-Dziew. Według mnie jednak nie sam we własnej osobie Swąt-Dziew / Swąt-Jusz, ale jusz – wojownik Niebieski Swąta – Pan Nieba i Światła (Dnia).
Tego rodzaju powiązania trackie i bardziej jeszcze północne (słowiano-bałtyjsko-aryjskie) mocno uzasadniono też dla Demeter i Cerery. Nauka potwierdziła te fakty już ponad 130 lat temu (The Golden Bough – „Złota Gałąź” – James George Frazer, 1890), a potem także przez Roberta Gravesa w jego „Mitach greckich” (The Greek Myths, 1955) i w sensie bardziej ogólnym, archetypicznym w związku z neolitycznymi kulturami rolniczymi przez Mirceę Eliade w „Traktacie o historii religii” (1949), ale wciąż do dzisiaj te naukowe fakty z trudem przebijają się do świadomości powszechnej w Polsce i Europie Zachodniej. Podobnie jest ze stwierdzonym przecież przez naukę faktem, że kultury neolityczne (rolnicze) Słowian i Bałtów i języki słowiano-bałtyjskie rozdzieliły się już około 1500 lat p.n.e., a od języków aryjskich (sanskrytu i perskiego) oddzieliły się jeszcze wcześniej, czyli kiedy Grecja i Rzym w sensie kulturowym i religijnym nie istniały. Lingwistycznie, kultowo i co do opisu postaci bóstwa, greckiej Demeter odpowiada słowiańska Dziewanna (Demeter to Dew-Mater – Matka Boska, a nie Da-Mater – Matka Ziemia, ani Dar-Mater – Matka Niebo), a Cererze funkcjonalnie i językowo słowiańskie Reża-Ragana albo Sporza-Śrecza (które pokrywają się też częściowo funkcjonalnie i lingwistycznie z Demeter).
Czterogłowy Świętowit, jest bóstwem niesłychanie wysublimowanym, głęboko symbolizującym Świt (Jasność), Świat, Światło i Świętość w Jednym. A jako, że jest Najwyższy, to nigdy nie jest obecny bezpośrednio pod swoim imieniem w obrzędach. Za to jednocześnie jest w nich wszechobecny pod imionami swych niższych wcieleń (bogów, bogunów i boginek), w przedmiotach kultowych i pod postacią symboliczną: czynności uświęconych, postaci kultowych, poszczególnych obrządków i modeł (modłów).
Jak za chwilę zobaczymy wszystkie postacie boskie, te powietrzne, ziemskie, ogniowe, niebiańskie, zaświatowe i wodne, łącznie z Najwyższym, splatają się w obrzędzie przywoływania deszczu przechowanym i kultywowanym jeszcze w XX wieku przez Słowian.]
What is very interesting is that this altar „was lying face down normally but was lifted when the rain was needed”.
Co bardzo ciekawe, ten ołtarz „leżał normalnie licem do dołu, ale był podnoszony, gdy deszcz był potrzebny”.
[Warto chwilę zastanowić się nad tym, dlaczego Kamień a nie drewniana rzeźba i dlaczego licem do dołu? Bo Kamień ten to przede wszystkim ekwiwalent Ziemi jako Żywiołu – znów, jednego z czterech podstawowych. Jednocześnie nie ma to być forma żeńska, miękka i rodząca jak Matka Ziemia, ale reprezentant opoki, podstawy świata i lądu, męskich twardych sił ziemskich – S-Kała/Ka-Mień, Sim a nie Siemia (Sijemja).
Dlaczego zaś twarzą do dołu? Bo jakżeby inaczej miał leżeć Sim na swej żonie Siemi – tyłem? Nie, leży twarzą w twarz na naszej Matce – Ziemi! W ten sposób ta para bóstw tworzy wspólnotę, spółkuje nie niepokojona przez maluczkich. W przyrodzie ziemia leży na skale, opiera się na niej, okrywa ją, jest startym na glebę lub piasek kamieniem, jest w tym sensie miękka i nie posiada konkretnej formy (granicy), jest żeńska, obła, w odróżnieniu od twardej skały / kamienia – to prosta obserwacja. Jednocześnie pojedyncze wielkie kamienie i skały leżą jakby na ziemi (glebie). Kamień-Skała i Gleba-Ziemia tworzą jedność.
Oderwanie Sima-Kamienia od Siemi-Ziemi wymaga ofiary przeprosinowej za to zakłócenie ładu boskiego. Stąd żertwy-ofiary z pokarmów, płynów odświętnych (wino, miód pitny, woda źródlana – żywa i święta, wódka), z kwiatów, z ogni, z dymów. Stąd zaśpiewy i grajba (muzyka obrzędowa, tańce w kole i występy postaci zastępujących bóstwa) oraz stąd uczta na koniec obrzędów. Cały tak skonstruowany TAN łączy żywych, duchy zmarłych i wszystkie uczestniczące w wydarzeniu bóstwa (Siły Wszego Świata).
Zwróćmy uwagę na nazewnictwo. Ziemia oraz Sjemia: Zjemlja [ros.], Ziamlia [błrs.], ale Żeme [lit.] i nazwy litewskich bóstw ziemi wymieniane przez Brucknera w słowniku etymologicznym [SEB: str. 653], jak Żemine (odpowiednik Siemi – Matka Ziemia), Żempati (Padół-Ojciec odpowiednik Sima) oraz Żemininkas (Ziemiodziełacz – odpowiednik Ziemiennika). Sjemia także jako ród i rodzina człowiecza (ros. sjemia – rodzina, ród), co zachowane jest w polskim ziomek (człek z ziemi rodzinnej), a także w litewskim żmuo (człowiek), żmones (ludzie) i żmona (kobieta). Sim-Kamień (Ka-Mień) / Sim-Skała (s-kał = zakalony, twardy, zahartowany, zeskalony/zestalony, s-kamieniały [ska(mień)ały]). Czyli MatERia Miękka – Matka Rodzicielka i Twardy Ojciec – Opoka – razem ziemna i kamienna (skalona) podstawa Lądu, czyli Świata Ludzi (Ziomków / Żemunosów / Sijemian) – Ziemian. Pozostałość tego słowotwórstwa widzimy w polskich mianach miejscowości: Siemianowice, Siemianice, Siemionki, Siemiany itp., jak też w licznych białoruskich i ukraińskich np. Siemaszki, Siemieniówka (Siemenivka), i inne podobne jak Sjemiany, Siemeny, Siemjeniwy…]
Compare this with this Slavic rain making ritual from Belarus in which Dabog’s stone is ceremonially lifted (and water is poured on it 🙂). I talked about it in my post „Last megalithic ritual in Europe„…
Porównaj to z tym słowiańskim rytuałem sprowadzania deszczu z Białorusi, podczas którego kamień Daboga jest ceremonialnie podnoszony (i polewany wodą 🙂). Pisałem o tym w poście „Ostatni rytuał megalityczny w Europie”…

And compare this with other weather controlling Slavic rituals involving stones and rocks. I talked about this in my post „Water stones„…
Porównaj to również z innymi słowiańskimi rytuałami kontrolowania pogody, w których używa się kamieni i głazów. Wspominałem o tym w moim poście „Kamienie pogodowe”…

Have a look at this article too, „White cross„, about weather control „temple” from Slovenia…
Zerknijcie też na ten artykuł „Biały krzyż” o „świątyni” przywoływania pogody ze Słowenii…

And now compare all this with the Roman „calling the waters” (Latin: aquaelicium) ritual with the „lapis manalis” sacred stone…Interesting, right? It gets better…
A teraz porównajcie to wszystko z rzymskim rytuałem „przywoływania wód” (łac. aquaelicium) ze świętym kamieniem „lapis manalis”… Ciekawe, prawda? Dalej będzie jeszcze fajniej…
This was not the only sacred „lapis manalis” stone Romans played with…There was one more…This one covered the „mundus Cereris” (The world of Ceres), a pit thought to contain an entrance to the underworld…
To nie był jedyny święty kamień „lapis manalis”, którym bawili się Rzymianie… Był jeszcze jeden… Ten zakrywał „mundus Cereris” (Świat Ceres), jamę, o której uważano, że stanowi wejście w Podziemia…
This „lapis manalis” was removed on August 24, October 5 and November 8 and the pit was opened with the official announcement „mundus patet” („the mundus is open”)…
Ten „lapis manalis” był usuwany 24 sierpnia, 5 października i 8 listopada, a jama pozostawała wtedy otwarta z oficjalnym ogłoszeniem „mundus patet” („mundus jest otwarty”)…
Its opening offered the spirits of the dead temporary leave from the underworld, to roam lawfully among the living…This is very interesting…You’ll see soon why…
Jego otwarcie oferowało duchom zmarłych tymczasowe wyjście z Podziemi, aby mogły legalnie wędrować wśród żywych… To bardzo interesujące… Wkrótce zobaczycie dlaczego…
[Podobnie u Słowian, co było związane głównie z Jesiennymi Dziadami i listopadowymi obrzędami godowymi]
Anyway after the pit was opened, offerings were thrown into it for „the underworld deities” and „the agricultural deities”, including Ceres the goddess of grain „and guardian of underworld portals”…This is also very interesting…You’ll see soon why…
W każdym razie po otwarciu jamy wrzucano do niej ofiary dla „bóstw podziemi” i „bóstw rolnictwa”, w tym dla Ceres, bogini zboża „i strażniczki bram podziemi”… To również jest bardzo interesujące… Wkrótce zobaczycie dlaczego…
Roman tradition held that the „mundus Cereris” had been dug and sealed by Romulus as part of Rome’s foundation…
Rzymska tradycja głosiła, że „mundus Cereris” został wkopany i opieczętowany przez Romulusa w momencie założenia Rzymu…
[Podanie o Remusie i Romulusie ma powiązanie bardzo mocne z Etruskami, inaczej Rasenami lub Tyr-Renami (Tyranami).]
There are some suggestions that the „mundus Cereris” was the Rome’s first storehouse (penus) for seed-grain, which later become the symbolic penus of the Roman state…Which makes sense cause the pit was called „mundus Cereris” (The world of Ceres)…
Istnieją pewne sugestie, że jama „mundus Cereris” była pierwszym rzymskim magazynem (penus) na ziarno, które później stało się symbolicznym penusem państwa rzymskiego… Co ma sens, ponieważ dół nazywano „mundus Cereris” (Świat Cerery)…
However, most cities of Latium and Etruria contained a similar pit or ditch…Plutarch suggests that the custom of the „mundus Cereris” was of Etruscan origin…
Jednak większość miast Lacjum i Etrurii posiadała podobne jamy lub rowy… Plutarch sugeruje, że zwyczaj „mundus Cereris” miał pochodzenie etruskie…
[To ważna wskazówka, gdyż uzmysławia nam kierunek z jakiego przyszły te wierzenia i obrzędy wcześniej, za pośrednictwem Etrusków (czyli Rasenów lub Rasnów, jak sami siebie nazywali), którzy jak wiadomo pochodzili z Północy, zza Dunaju, ze starożytnych ziem słowiano-aryjskich. Ta nazwa ludu Etrusków podawana przez Wikipedię jest już skreolizowana w romajskim otoczeniu łacińskim i zapewne brzmiała pierwotnie czyściej po słowiano-aryjsku, nieco odmiennie, np. być może tak: Raznanie, Rezanie, Razanie, Razenowie, Rażanowie, Rażanie, Rożanie, Rzezanie… albo Rogale, może Brzeżanie, lub jakoś podobnie.
Samo pochodzenie Etrusków (Rasenów) i ich greckie nazwanie Tyrreni (czyli Tyrani), pokazuje, że byli oni władającymi a nie poddanymi. Byli najwyraźniej posiadaczami atrybutu władzy, jakim był tyrs – pierwowzór królewskiego berła (bierła). Tyrs miał różne postacie, a jedną z jego form był rogal /rogalka (inne to np. kopaczka, radło, rylec, motyka, ostry kij, dzida, łuk).
Te lingwistyczne i obrzędowe fakty rzymsko-greckie wiele mówią (przez pośredniczenie wstecz) o pierwotnej kulturze, obrzędowości i organizacji społecznej obszaru z jakiego przybyły do Grecji i Rzymu. Mówią też o sposobie ich przekazania do świata Greków a potem Rzymian, czyli o statusie pierwotnej podległości grecko-łacińskiego Południa krainom słowiano-aryjskim z Północny – archeologicznym kulturom zadunajskim, skąd pochodzili Rożanie, Rażanie, Tyrsowie, Kosze-Tyrsowie i Boha/Boga-Tyrsowie, czyli Tyrani / Rasenowie oraz Gier-Rusi (Gerros, Gieroje, Herosi). Artykuł o pochodzeniu berła od pierwotnych tyrsów z wczesnego neolitu opublikowałem w roku 2014, a powtórzyłem go w roku 2020, tutaj: Tyrs i Koszetyrs (koszetyrs) – co znaczą te słowa? (Archiwum 2014)].
He compares it to pits dug by Etruscan colonists, containing soil brought from their parent city, and into which they sacrificed the first fruits of the harvest…
Porównuje ją do jam wykopanych przez etruskich kolonistów, zawierających ziemię przywiezioną z ich macierzystego kraju, do których składano w ofierze pierwociny plonów…
Sooo…Here we have two stones with the same name, one used in rain making ritual, the most important agricultural ritual that there is, and the other one used in a thanksgiving agricultural ritual involving „the dead” and grain…
Więc… Mamy tu dwa kamienie o tej samej nazwie, jeden używany w rytuale przywoływania deszczu, najważniejszym rytuale rolniczym, a drugi w rytuale dziękczynnym z udziałem „zmarłych” i ziarna…
Apparently, grammarian Festus, who worked in the later 2nd century AD, „held the cover to the gate of the underworld and the rainmaking stone to be two distinct stones”….
Najwyraźniej jednak gramatyk Festus, który żył i pisał pod koniec II wieku n.e., „uważał, że pokrywa bramy podziemi i kamień wywołujący deszcz to dwa oddzielne kamienie”.
Possibly…But they were functionally and mythologically definitely related…Except, by the time of Festus, Romans probably had forgotten that fact…Well, not everyone forgot the link between the dead, the grain, the stones and the rain…Check this:
Możliwe… Ale były one funkcjonalnie i mitologicznie niewątpliwie powiązane… Z tym wyjątkiem, że w czasach Festusa Rzymianie prawdopodobnie zapomnieli o tym fakcie… Cóż, nie wszyscy zapomnieli o związku między zmarłymi, ziarnem, kamieniami i deszczem… Sprawdź to:
[Mamy tutaj wprost podniesiony przez Gorana Pavlovica ten sam wątek „zapominania” w nowych kulturach jak się sprawy miały w starych kulturach z których te wierzenia i obrzędy zaadaptowano, a w których miały swoje głębokie uzasadnienie wijozowijne i korzenie nie tylko obrzędowe, wierzeniowe, lecz wręcz brzmieniowe w mowie (w mianach bogów, bogiń, boginek i bogunów, czy boha-tyrsów, albo nazwach obrzędów, czy świąt).]
In the Balkans people believed that if the dead were not given water, they would drink it from the clouds, and would cause drought. More about the eternal thirst of the dead can be found in my post „Thirst„…
Na Bałkanach ludzie wierzyli, że jeśli zmarli nie dostaną wody, będą pić ją z chmur, co spowoduje suszę. Więcej o wiecznym pragnieniu zmarłych można przeczytać w moim poście „Pragnienie”…

This is why Bosnian Muslim Slavs would during droughts throw stones in the air making sure they fall in a river. The reason why a stone was thrown up in the air was „to bring the thirsty souls down from the clouds”…
Dlatego bośniaccy Słowianie muzułmańscy podczas suszy rzucali kamienie w powietrze, upewniając się, że wpadną do rzeki. Powodem, dla którego rzucano kamień w powietrze, było „sprowadzenie spragnionych dusz z chmur”…
[Mnie takie proste materialistyczne wyjaśnienie tego obrzędu zupełnie nie przekonuje, zwłaszcza w kontekście faktu, że w obrzędach przywoływania deszczu musiał brać udział Władca Nieba – Dażbóg / Darzbog / Dagbog (Dabog z Białorusi) jako że Niebo musiało „wypuścić” deszcz z chmur i tym sposobem „zasilić” ziemię i wody rzek i jezior. Kamienie rzucano w Niebo jakby „pukając nimi do Nieba Bram”. Stąd też nazwa Kamieni i ich użycie jako Kamieni do Stukania, Pukania, Tłuczenia (Ziarna, czyli Owoców Matki Ziemi i Ojca Niebiosów, albo Pani Niebieskiej Dażbogi i Ojca Sima – Pana Kamiennego – tego samego który dał Ludziom Osełkę).
Według nauk religioznawczych pogańskim miejscem pobytu duchów zmarłych miało być podziemie, a nie niebo? Skąd zatem rzut kamieniem w Niebo – do Bogów i Duchów Przodków? Ano stąd, że po pierwsze twierdzenie religioznawcze o podziemiu jako Hadesie / Zaświatach płynie z wtórnej kultury greko-rzymskiej, gdzie znów „zapomniano”, że Wela, czyli Świat Duchów Zmarłych i Bogów leżały w tym samym miejscu, wcale nie we wnętrzu Ziemi (podziemich), lecz ponad widzialnym Niebem, nie tylko tym Kamiennym i Wysokim ale nad tym Głębokim i Najwyższym – tam leżała Wela i dlatego Drogą Ptasią (Mleczną) Umory unosiły dusze w Zaświaty i dlatego to na Czarnym Niebie każde Życie „świeciło się i święciło się” Gwiazdą i było „gaszone” w chwili śmierci przez Lela-Lelija Gasidłem (tyrsem śmierci). To na Weli – Tam, hen wysoko, hen niewyobrażalnie daleko były Zaświaty, a właściwie Nad-Świat. Ten Nadświat podzielony był na Krainę Bogów – Niwy Boże, czyli Prawię, która dawała Jawi Prawa Przyrodzone boskie oraz na Nawię, która stanowiła Krąg Okalający Welę. Krąg ten podzielony był i jest na Cztery Nawie/Nawy. Nawia stanowiła (stanowi) więc zarazem Wielki Rów – Podziemie Weli (w jakimś sensie „podziemie” Prawi, czyli Pod-Prawie lub Pod-Welę [Podwalę / Powałę] a nie Pod-Ziemie Ziemi). Po drugie zaś do Bogów zwracano się w Górę a nie w Dół – pod ziemię, bo z Góry płynęły Prawa Przyrodzone.
Tam, na Górze znajdowały się też Duchy Przodków, które w wierzeniach Słowian zawsze wspomagały działania SWOICH Dzieci i Wnuków. Dzia-dowie (Dziełający /Dawający) wspomagali SWOICH Dzie-dziców (Dzie-ciców).
Rzucanie Kamieniem (Ziemią) w Niebo tak żeby Kamień potem wpadł w Wodę łączy Żywioły i Siły Boskie – ma więc SENS zwielokrotniony głęboki, zakorzeniony w wijozowji przyrodzonej / przyrody, SENS wierzeniowy / duchowy / abstrakcyjny, także niematerialny / niematerialistyczny.
Bo pogaństwo to nie było (i NIE JEST!!!) prostactwo jak je przedstawiało chrześcijaństwo i jak powtarza to do dzisiaj „zachrześcijaniona” po uszy i wciąż prymitywna nauka religioznawstwa, a za nią powtarza to też nasz wewnętrzny, przyjęty tą drogą STEREOTYP o pogaństwie jako „zabobonie i prymitywie”.]

Slavs believed that stones can capture the spirits of deceased…
Słowianie wierzyli, że kamienie mogą „schwytać i przytrzymać” dusze zmarłych…
[Wierzeje Zaświatów, czyli Bramy do Nawi były Kamienne, tak jak Kamienna była cała Krawędź Nawi na Weli. Wejście do Nawi odbywało się przez Niwę Welesa położoną blisko Krawędzi Nawi i przez Górę Kamienną Smoka/Draka Wizunasa zwieńczoną Jamą. Z wierchu tej Góry można było zejść do Komory Sądu, do jej wnętrza, do Jamy, tylko po Drabinach (dawanym zmarłym do grobu „na Drogę przez Zaświaty” podczas pogrzebania prochów lub ciała). Naw zwana zaś Założą czyli Brdem, albo Brodem miała Kamienne WROTA – Otwierające się na Świat Żywych, kiedy wychodziły z nich Dusze Przodków w Święta, albo Dusze OD-Nawione i Dusze Nowe (narodzone po raz pierwszy). Nazwa WROTA jest nie przypadkowa tak jak i WI(j)ERz-eje oraz B-RAma oraz Dźwi(j)ERze, co skrócono dla nazwania zwyczajnych d-Rzwi (ros. dwijERje).]
Slavs used to place stones in, on and around graves to prevent the dead from rising. I talked about this in my post „Tombstones„…I this why suspected vampires were buried with stones in their mouths…
Słowianie umieszczali kamienie w grobach, na nich i wokół nich, aby uniemożliwić zmarłym zmartwychwstanie. Wspominałem o tym w poście „Kamienie Nagrobne”… Właśnie dlatego osoby podejrzewane o wampiryzm chowano z kamieniami w ustach…

Hence why Romans also believed that their „lapis manalis” stone would keep the souls of their „blessed dead” inside the „mundus Cereris”…
Stąd też Rzymianie wierzyli, że ich kamień „lapis manalis” będzie utrzymywał dusze ich „błogosławionych zmarłych” w „mundus cereris”…
This belief in thirsty ancestors most likely originates in Neolithic…In this post, „One for the road„, I talk about the possibility that vessels placed in graves since Neolithic were not left there empty, but originally contained drink for the thirsty dead…
Ta wiara w spragnionych przodków najprawdopodobniej ma swoje korzenie w neolicie… W tym wpisie, „Jeden na drogę”, omawiam możliwość, że naczynia umieszczane w grobach od czasów neolitu nie były tam puste, lecz pierwotnie zawierały napój dla spragnionych zmarłych…
[Tak jest, mamy mnóstwo dowodów archeologicznych na to, także na umieszczanie w nich czystej wody, a nie tylko mleka, wina, czy piwa, czy miodu! Umieszczano też w nich pokarmy „na drogę”. Kamienie owszem, utrzymywały duchy zmarłych symbolicznie w Zaświatach, bo Wrota były Kamienne, ale przede wszystkim wyróżniały miejsce pochówku od innych zwyczajnych miejsc, tak samo jak kopce ziemne.]

We find the same belief among the Hittites, who blamed the effects of the climate change which eventually led to the collapse of the Bronze Age empires around Mediterranean, on themselves. Because they have forgotten to honour their ancestors. I talked about this in my post „House of bones„…
To samo przekonanie odnajdujemy wśród Hetytów, którzy winą za skutki zmian klimatycznych, które ostatecznie doprowadziły do upadku imperiów epoki brązu wokół Morza Śródziemnego, obarczali samych siebie. Zapomnieli bowiem o oddawaniu czci swoim przodkom. Pisałem o tym w poście „Dom z kości”…
[Nie zapominajmy, że Hetyci przejęli wierzenia także z Północy Słowiano-Aryjskiej, po podboju dokonanym około 2500 p.n.e. przez Nasilanów i Nasemilów znad morza Czarnego, zza Kaukazu i potem poprawionym w okolicach roku 1500 p.n.e. przez Hariów / B-Harat – Horoli / Górali – Ludy Gór Harskich (Harpątów / Karpat) a nie Ludy Morza.]
BTW, Slavs didn’t just believe that the ancestors controlled only rain. They firmly believed that it was their ancestors who were the source of all the good and all the bad in their lives. And particularly grain…
Przy okazji, Słowianie nie tylko wierzyli, że przodkowie kontrolują deszcz. Głęboko wierzyli, że to ich przodkowie byli źródłem wszelkiego dobra i zła w ich życiu. A szczególnie byli strażnikami urodzaju zboża…
Making Diduch or Did from grain, meaning grandfather, ancestor, the most important decoration made in the Carpathian villages in Western Ukraine during the traditional winter holidays…I talked about this in my post „Diduch„…
Wykonywanie Diducha lub Dziada ze zboża, oznaczającego dziadka, przodka, było najważniejszą ozdobą, którą wykonywano w karpackich wioskach na zachodniej Ukrainie podczas tradycyjnych świąt zimowych… Pisałem o tym w poście „Diduch”…

Greeks believed that too, BTW. It is this life giving power of the dead, which Pluto (Hades), the giver of wealth, appropriated for himself. And this is why Hades and Persephone are depicted sitting on their throne in the land of the dead, with sheafs of wheat and flowers…I talked about this in my post „Pluto„
Grecy również w to wierzyli. To właśnie ta życiodajna moc zmarłych, którą Pluton (Hades), dawca bogactwa, przywłaszczył sobie. I dlatego Hades i Persefona są przedstawiani siedzący na tronie w krainie umarłych, ze snopami pszenicy i kwiatami… Pisałem o tym w poście „Pluton”.
[W mitologii Słowian Weles przegrał w pojedynku z Kupałą władanie Mocą Życiodajną występując jako Kozioł-Wesel, ale w Nawiach tą mocą ródną, od-nawiajacą dysponuje. Odpowiednikiem Cerery jest Sporza-Śrecza, Pani Spotkań i Powodzenia, Dawczyni Szczęścia i Bogactwa oraz Strażniczka Upraw razem z Bodą (Strażniczką Nowonarodzonego Wedraka-Bedrika) i Reżą-Raganą (Strażniczką Zbóż). To Grecy i Rzymianie rozdzielili Prawię od Nawi robiąc z Prawi Górę Olimp a z Nawi Hades Podziemny. Jednak ich Hades składał tak jak Słowiańska Nawia z Czterech Naw (Pól):
Tartaru – najgłębsza, mroczna część, stanowiąca więzienie dla tytanów oraz dusz potępionych, którzy dopuścili się najcięższych zbrodni.
Erebu (Erebus) – mroczna kraina, przez którą dusze przechodziły zaraz po śmierci, często utożsamiana z całym podziemnym światem.
Elizjum (Pola Elizejskie) – kraina wiecznej szczęśliwości, miejsce przeznaczone dla dusz prawych, bohaterów oraz półbogów.
Pola Asfodelowych (Asfodel) – łąki, na których błąkały się dusze przeciętne, czyli takie, które za życia nie były ani szczególnie dobre, ani złe.
To chrześcijaństwo utożsamiło później cały Hades z Tartarem, i w końcu z Piekłem.]

So…Back to Romans and their sacred „lapis manalis” stones. Were they named the same because they were both linked with the worship of the ancestors? Doesn’t „lapis manalis” mean „Manes (blessed dead) stone”?
Więc… Wracając do Rzymian i ich świętych kamieni „lapis manalis”. Czy nazwano je tak samo, ponieważ oba były związane z kultem przodków? Czy „lapis manalis” nie oznacza „kamienia Manes (błogosławionych zmarłych)”?
Was the water poured on the rain making „lapis manalis” during the rain making ceremony, because it contained „thirsty souls of the ancestors”?
Czy woda wylewana była na „lapis manalis” podczas ceremonii sprowadzania deszczu, ponieważ zawierał „spragnione dusze przodków”?
You know, Manes, the blessed dead, who lived in the pit covered with the other „lapis manalis”…The pit which Romans opened so they can sacrifice to „the underworld deities” and „the agricultural deities”…
Wiecie, ci Manes, błogosławieni zmarli, którzy mieszkali w Jamie przykrytej innymi „lapis manalis”… Jamie, którą Rzymianie otwierali, aby składać ofiary „bóstwom podziemnego świata” i „bóstwom rolniczym”…
The pit which could have originally been the grain seed store…Thankfully, Slavs still remembered who to blame for the drought, and who to thank for rain and grain until recently: the ancestors…So we can now understand these ancient „obscure” Roman rituals a bit better…
Jamie, która pierwotnie mogła być magazynem ziarna… Na szczęście Słowianie do niedawna pamiętali, kogo winić za suszę i komu dziękować za deszcz i zboże: Przodkom… Dzięki temu możemy teraz lepiej zrozumieć te starożytne, „niejasne” rzymskie rytuały…
Oh, forgot. Slavs also prayed to and sacrificed to Dabog. Don’t forget Dabog, The Giving god. Dabog, The Sky god, Sun and Rain god, to whom Slavs prayed for just enough rain and sunshine, so their grain fields would yield plenty of grain…
Och, zapomniałem. Słowianie modlili się również do Daboga i składali mu ofiary. Nie zapominajmy o Dabogu, bogu dającym. Dabóg, Bóg Nieba, Słońca i Deszczu, do którego Słowianie modlili się o wystarczającą ilość deszczu i słońca, aby ich pola zboża dawały obfite plony…
Also Dabog, the god of the dead…Whom Serbs considered their ancestral deity, the first, original ancestor…And whom other Slavs knew as „Djed” (Grandfather)…So we are still in the realm of the ancestor cult…
Również Dabóg, bóg zmarłych… Którego Serbowie uważali za bóstwo swoich Przodków, pierwszego, pierwotnego przodka… A którego inni Słowianie znali jako „Dżed” (Djed, Dziadek)… Wciąż jesteśmy więc w sferze kultu przodków…
So there you have it…
No i proszę…
Finally, have a look at this:
Na koniec, spójrzcie na to:
Food for thought…
Dla refleksji…
Norman font from St Nonna’s Church at Altarnun. Decorated with Perunikas, Perun’s flowers, also known as thunder marks…and water marks…and flowers of life…Because it is rain that makes life possible??? What is the origin of stone fonts? Maybe rain filled ancient stone mortars? I talked about this link between holy water fonts and mortars in my post „Knocking stones„…
Normańska chrzcielnica z kościoła św. Nonny w Altarnun. Ozdobiona Perunikami, kwiatami Peruna, znanymi również jako znaki gromu… i znaki wodne… i kwiaty życia… Bo to deszcz umożliwia życie??? Skąd wzięły się kamienne chrzcielnice? Może to starożytne kamienne moździerze wypełnione deszczem? O tym związku między chrzcielnicami a moździerzami pisałem w moim poście „Pukające Kamienie”…
[To nie Peruniki tylko Świętowitowniki – czterotwarzowe!!! I to jest rzeczywiście wspaniała wiadomość na zwieńczenie tej opowieści.]

źródło: https://oldeuropeanculture.blogspot.com/2023/01/lapis-manalis.html