Jesienne polowanie na polską ayahuaskę (somę) i nie tylko.

Jesienne polowanie na polską ayahuaskę (somę) i nie tylko

WP_20150927_11_52_17_Pro

WP_20150927_11_52_17_Pro_kompr

WP_20150927_11_52_33_Pro_kompr jesien

WP_20150927_12_13_48_Pro

WP_20150927_12_13_48_Pro_kompr jesien

WP_20150927_12_14_04_Pro_kompr jesien

WP_20150927_12_14_07_Pro_kompr

WP_20150927_12_14_43_Pro_kompr jesien

WP_20151004_12_51_58_Pro_kompr

WP_20151004_12_51_51_Pro_kompr

WP_20151004_12_51_46_Pro_kompr


WP_20151003_12_52_24_Pro_kompr

WP_20151003_12_52_39_Pro_kompr

WP_20151003_12_52_48_Pro_kompr

WP_20151003_12_52_56_Pro_kompr

WP_20151003_12_53_00_Pro_kompr

WP_20151003_12_53_09_Pro_kompr

WP_20151003_12_53_21_Pro_kompr

WP_20151003_13_14_18_Pro_kompr

WP_20151003_13_14_31_Pro

WP_20151003_13_15_01_Pro_kompr

WP_20151003_13_15_04_Pro_kompr

WP_20151003_13_15_25_Pro_kompr

WP_20151003_13_17_13_Pro_kompr

WP_20151003_13_17_55_Pro_kompr

WP_20151017_11_33_03_Pro_kompr

Dziwny grzyb – pod spodem blaszki.

WP_20151017_11_33_18_Pro-kompr

WP_20151017_11_44_35_Pro-kompr WP_20151017_11_44_48_Pro_kompr

opieńkiWP_20151017_11_45_01_Pro_kompr

WP_20151017_12_16_08_Pro_kompr

Muchomor  czerwony (soma) – i muchomor czerwonawy – jadalny rosnący obok tamtego.

WP_20151017_12_16_18_Pro_kompr

WP_20151017_12_16_24_Pro_kompr

WP_20151017_12_16_33_Pro_kompr

WP_20151017_12_16_43_Pro_komprA ten – czerwony czy czerwonawy? Czerwonawy ma również czerwonawy miąższ wewnątrz nogi, a czerwony ma miąższ biały.

Podziel się!

26 komentarzy do “Jesienne polowanie na polską ayahuaskę (somę) i nie tylko.

    • Szmaciak gałęzisty vel siedzuń sosnowy jest bardzo charakterystycznym i ciekawie wyglądającym grzybem z polskich lasów – przypomina pofałdowaną gąbkę. Kiedyś był pod ochroną, obecnie można śmiało przygotować z niego pyszne potrawy!

      Polskie lasy porastają najróżniejsze gatunki grzybów. Do jednych z ciekawszych należy szmaciak gałęzisty, który w wielu częściach Polski ma różne nazwy regionalne, są to np.: siedzuń sosnowy, kozia broda, leśny kalafior, baranie rogi, kwoka, strzępulec czy orysz! Nie ma wątpliwości, że wszystkie te nazwy powstały z obserwacji tego nietypowego okazu.

      KIEDY I GDZIE ZBIERAĆ SZMACIAKA GAŁĘZISTEGO?

      Grzyb ten jest pasożytem sosny, rozwijającym się na jego korzeniach, a czasem na ściętym pniu. Owocniki tego grzyba znajdziemy w lesie od połowy sierpnia do końca października. W naszym kraju jest to gatunek rzadko spotykany, a jego bardzo okazałe owocniki występują zawsze pojedyńczo.

      Ten niezwykle ciekawy mieszkaniec naszych lasów, jeszcze do niedawna był gatunkiem chronionym. Rozporządzeniem Ministra Środowiska z dnia 9 października 2014 r. w sprawie ochrony gatunkowej grzybów spowodowało usunięcie tego niezwykłego grzyba spod prawnej ochrony.

      Gatunek grzyba trafnie nazywany leśnym kalafiorem ma gruby, podziemny trzon, z którego wyrastają listkowate, kędzierzawe, połączone ze sobą gałązki. Grzyby tego gatunku wyglądem przypominają kulistą gąbkę morską, która w zarysie jest regularna i osiąga średnicę 10 – 15 centymetrów. Waga tego grzyba bywa zróżnicowana, ale zdarzają się czasem okazy, które osiągają ciężar 6 – 7 kilogramów!

      Wyrastające ponad ziemię rozgałęzienia są początkowo białawe, potem żółtawe, a w końcu brązowe i opylone pomarańczowymi zarodnikami.

      ZASTOSOWANIE W KUCHNI

      Miąższ siedźunia sosnowego na przyjemny, lekko korzenny aromat. Grzyb tego gatunku doskonale nadaję się do zup, smażenia w panierce, a także do suszenia. Najsmaczniejszym jednak daniem z jego dodatkiem są flaczki grzybowe.

      Do spożycia nadają się tylko młode owocniki, stare są bowiem łykowate i niesmaczne. Wadą szmaciaka gałęzistego jest to, że jego rozgałęzienia często są pełne ziarenek piachu i leśnych paprochów. Grzyba należy starannie oczyścić przed jego przyrządzeniem.

  1. Kiedyś rzucił mi się w oczy fragment tekstu
    w którym ktoś pisał że grzyby poza walorami smakowymi/węchowymi
    nie posiadają niczego ciekawego jeśli chodzi o składniki odżywcze
    Prawda to?

    • To nieprawda – był kiedyś taki trend, grzyby są przebogate w składniki, co widać choćby po tym jak skomplikowany maja zestaw alkaloidów, to samo dotyczy zestawu minerałów – i wszystko jest przyswajalne przez organizm człowieka. Tak samo mówili osoli że jest szkodliwa – owszem jest szkodliwa i niepotrzebna jeżeli jest biała warzona – odmineralizowana – z minerałami np. tybetańska, albo ciemna wielicka, kłodawska, z Soli-Słanowice jest ekstra i nie należy się jej bać. To samo dotyczy starych gadek o szkodliwości masła, jajek i konieczności utrzymywania niskiego cholesterolu – to zbrodnia na ludzkości.

  2. Z soli używam tylko tej różowej,himalajskiej a co do cholesterolu,są dwa rodzaje
    ten dobry i zły
    Płatki owsiane obniżają poziom dobrego cholesterolu
    dlatego jem jęczmienne,gryczane,żytnie i jaglane(owsiane są dobre do 7 roku życia)
    Błonnik pokarmowy witalny(połączenie nasion babki płesznik z łuskami babki jajowatej)
    ale z grzybami jest ten problem że las wygląda coraz gorzej
    Jest tak skażony że mało co w nim rośnie a jeśli już urośnie to strach wziąć do ust.
    Kiedyś na obiad chodziłem do lasu a teraz …strasznie to wygląda.
    Coś musi być w powietrzu i wodzie bo to nie jest naturalny stan gdy rośliny tracą kolor,zapach
    i wyglądają jakby je ktoś …nawet nie wiem jak to opisać
    Po prostu dawniej kolor roślin w lesie był błyszczący,soczysty
    a teraz rośliny wyglądają jak czarna tkanina po kilku cyklach praniach
    Niby nadal czarna ale jakaś taka zapruszona,przygaszona,wypłowiała

    • Warto posłuchać Jerzego Zięby – dobry i zły cholesterol to mit – nie ma czegoś takiego. Wiem co mówię bo wyleczyłem się z nadciśnienia po 8 latach łykania tabletek – jedząc żółtka i witaminy według metody Zięby – ciśnienie mam teraz 103/90 ekstra, a na dodatek procesy zwapnienia tętnic i żył cofaka się – to jest leczenie a nie powolne dodawanie wapnia i zatykanie arterii aż do konieczności balonikowania, a potem wymiany serca na inne. A jaka przyjemność wpieprzać jajeczka – do tego świeże masełko – pycha! bo witaminy, jod i magnez rozpuszczają się tylko w tłuszczyku – bez niego nie da rady. No i sok z aronii – doskonal;e obniża ciśnienie jako dodatkowy składnik w leczeniu. Wywalić cukier, solić do woli tąż solą różową, dopóki nie ma w sprzedaży naszej własnej – bo nasza jest lepsza, ale jej nie ma.

      Obecnie Jerzy Przybył leczy się tą metodą a miewał ciśnienie 220/140 – w ciągu miesiąca schudł o 8 kilogramów – SUPER – i je wszystko, smalec w zimie też nie zaszkodzi. Tzw zły i dobry cholesterol to tylko jak mówi Jerzy Zięba wagonik który dowodzi do żył wapń, albo wywozi go stamtąd. Kluczem do sprawy jest żeby dostarczyć cholesterol z zewnątrz żeby wątroba przestała produkować go w nadmiarze o żeby „wagoniki” dowoziły witaminę K2 i D3 która wygryza wapń z żył i pakuje na wagoniki, a wapń wtedy jedzie tam gdzie ma jechać, do kości, i nie ma osteoporozy – nie odkłada się na pierwszym przystanku wagonika czyli w żyle. PROSTE JAK DRUT!

    • Co do lasu to nie jest tak bardzo dramatycznie, pewnie zależy to od okolicy, ale generalnie lasy w Polsce są zdewastowane. Natomiast polecam naprawdę świadomością kierować organizm i procesy w nim – jeżeli jesteś przeświadczony ze jagody są trujące to są dla ciebie trujące, jeżeli jesteś przeświadczony że są OK to są OK – nie zaszkodzą ci. Oczywiście nie oszuka się alkaloidu, więc to nie jest tak, że można łykać bezkarnie truciznę, ale jeśli coś ma „jadalny” skład, bez chemicznych dodatków i GMO (jak często mamy w sklepach) to nie zaszkodzi jeśli wspomożemy nasz organizm kwantowo naszym myśleniem. NEGATYWNA myśl uruchamia zmianę – jak w czarnej magii – na mnie ona nie działa, bo już dawno byłbym trupem po egzorcyzmach na Ślęży, gdyby było inaczej.

      • Świat jest takim jakim go widzimy, a widzimy go takim jacy jesteśmy. Człowiek dobry, uczciwy, życiowy optymista nie myśli tunelowo , widzi zawsze wiele możliwości a wszechświat zrobi dla niego wszystko co najlepsze. Każdy ma jakąś tam pomyłkę na swoim koncie, ale ważne żeby żyć w zgodzie z sobą, mieć zasady moralne, wtedy na czas dostrzega się swój błąd i go rozumie,zaś nasza mądrość nie pozwoli drugi raz na to samo.

    • Kilka dni temu poszedłem do swojego lekarza rodzinnego po skierowania
      Jedno w związku z tzw „myszką stawową” a drugie do endokrynologa
      Chciałem sprawdzić jak wygląda u mnie sprawa hormonów bo nie zamierzam do końca życia
      łykać leków SSRI (które wiadomo jak pomagają,jedno leczą drugie niszczą)

      Okazało się że na NaziFZ będę przyjęty dopiero w lipcu przyszłego roku
      Mógłbym być przyjęty od razu prywatnie ale za 125zł.

      Wyniki tych badań były mi potrzebne do tego by opracować odpowiedni rodzaj diety
      dzięki której równowaga hormonalna zostanie przywrócona

      Jedyne co udało mi się wyczytać na ten temat to że olej lniany ma takie właściwości
      tyle że musi być zjedzony w ciągu 2 tygodni od otwarcia
      ponieważ potem nabiera właściwości rakotwórczych.

      Samym olejem i tak się nie wyżywię więc szukam(z miernym skutkiem)
      opisów diet dla osób takich jak ja
      Ciężko cokolwiek znaleźć bo objawy typu nerwica lub depresja
      które mogą być wynikiem złej diety,leczone są objawowo.

      Zamiast leczyć przyczynę(zmienić dietę) ładuje się w ludzi piguły
      a piguły obciążają wątrobę,upośledzają trawienie,wchłanianie mikroelementów jest coraz gorsze
      i potrzeba jeszcze więcej piguł.

      Przydałby się jakiś solidny artykuł na ten temat,a może nawet wywiad z panem Jerzym Ziębą
      Ciekawy jestem co on ma do powiedzenia na temat wychodzenia z „terapii” lekami SSRI
      bo z tego co czytałem ciężko je odstawić
      Nawet jeśli odstawię, po paru miesiącach czeka mnie nawrót objawów
      i konieczne będzie zwiększenie dawki leków.
      Tak więc wolę się faszerować prochami w takiej dawce jak dotychczas
      zamiast ryzykować że za jakiś czas będę ich musiał łykać więcej
      Niestety skutki uboczne dają się we znaki i jeśli coś szybko się nie zmieni
      jeśli nie zlikwiduję przyczyny,to za rok będę jak wyżuta guma

      • Co do depresji i nerwic diagności są w większości zgodni iż główna przyczyna leży w długotrwałych stanach zapalnych toczących się w organizmie. Niektóre patogeny maja to do siebie, że ukrywają się w komórkach przed układem odpornościowym, nasz układ często bywa niestety bezradny a próbując walczyć pojawia się autoagresja, często połączona z nietolerancją pokarmową.(chodzi o pewne grupy białek ) Takie patogeny to min. chlamydia, borelia i jej pochodne, mykoplazmy i yersinia, te występują najczęściej jako ukryci zbrodniarze.
        Warto zdiagnozować się i poznać przyczynę bo z niczego nie ma nic.
        Adaptogeny to grupa roślin , które pozwalają na zastąpienie syntetyków z grupy SSRI, warto poczytac nt. cytryńca chińskiego, katalpy, żeńszeńia syberyjskiego, pochrzynu, bosweli itp.
        Warto sprawdzić poziom homocysteiny i wit B12 .
        Sól różowa występuje u nas w Kłodawie.

        • chlamydia, borelia i jej pochodne, mykoplazmy i yersinia

          Czyli jak mam sprawdzić czy któraś z tych bakterii mnie gryzie?
          Zapytać lekarza rodzinnego o te konkretne ustrojstwa,są w ogóle badania którymi można je wykryć?
          Czy poczekać aż będę miał wizytę u endokrynologa i z nim o tym porozmawiać?

          • Można poprosić rodzinnego o skierowanie, czy da to już inna sprawa, najlepiej znaleźć dobrego diagnostę w okolicy i się do niego wybrać.
            Poziom homocysteiny mówi o zapaleniu w organizmie plus oczywiście morfologia, wit B12 o tym jak pracują jelita. To podstawowe badania, jeżeli lekarz nie chce dać skierowania nich to da na piśmie i szukać innego.

          • Temat depresji, uciążliwe stany psychiczne opisane są min. w książce „umysł w ogniu”. Zawsze jest jakaś przyczyna , trzeba j a znaleźć i wyeliminować. Najgłupsze co można zrobić to uważać coś za karmę albo dręczenie przez ” złe duchy” . Nieprawdą tez jest, że wit C dobra na wszystko , niejednokrotnie potrzebne są antybiotyki oraz wiele suplementów i ziół, które pomogą odbudować nasz organizm.

          • Ja depresji jeszcze nie mam ale działanie SSRI jest włąśnie takie:
            poziom serotoniny się wyrównuje przy jednoczesnym zahamowaniu dopaminy
            Czyli „leki” które biorę stopniowo wpędzają mnie w depresję
            Jeszcze rok albo dwa i wyląduję u lekarza z depresją
            Zamienię sobie nerwicę na depresję,z deszczu pod rynnę.
            Takie leczenie to nie jest leczenie,to tak jakby próchnicę zęba leczyć środkiem przeciwbólowym
            Zaraz się przejdę do lekarza i spytam o wszystko,ciekawy jestem co powie 🙂

        • Pięknie,badanie homocysteiny i wit B12 – 100zł
          Wizyta prywatna – 125zł
          Strój medyczny dla masażysty (kawałek ściereczki z kieszeniami)
          na 2 tyg praktyki – 100zł

          Trzeba mieć portfel żeby się leczyć ,tylko skąd brać kasę gdy choroba uniemożliwia pracę?

          • PIS ma to podobno zmienić, tylko czy dożyjemy – niektórzy nie dożyli, a jeszcze inni nie dożyją. I tak po prostu wszystko sobie leci, na służbę zdrowia zawsze jest czas – a ludzie umierają, bo jakiemuś „lekarzowi” nie chciało się przejść ze szpitala na drugą stronę ulicy gdzie człowiek miał zwał. Czyjś mąż, czyjś ojciec, czyjś dziadek. Ale nie jego dziadek, ani ojciec. Że ktoś taki śmie się w ogóle nazywać człowiekiem, a już LEKARZEM – to naprawdę jakiś obłęd.

          • Na ostrym dyżurze w dobrym szpitalu , gdy jest się w stanie „b. ciężkim” robią wszystkie badania za darmo.
            Co do lekarzy , wielu jest naprawdę takich z prawdziwego powołania, niestety to nadal mniejszość. Człowiekiem się zostaje dopiero wtedy gdy zna się wartość a nie cenę.

  3. Wszystko, co daje przyroda, jest w jakims sensie uzyteczne. A napewno, jest do czegos potrzebne. Nie wolno ufac wyksztalciuchom, wypisujacym bzdury, o szkodliwosci tego czy owego. Robia to glownie w celu nadmuchania wlasnego ego. Albo w innych niechwalebnych celach.

  4. Grzyby posiadają bardzo cenne składniki mineralne, odpowiadające za regulację zwierzęcej flory bakteryjnej (np. chętnie je jedzą niedźwiedzie) wpływając na prawidłowe działanie ich układu odpornościowego. U człowieka, wywołują prawdopodobnie przez ten sam efekt, zwiększoną odporność na wirusy, przeziębienia. Dlatego, przypuszczalnie najzdrowsze są grzyby zachowujące półsurowy stan, np. prawdziwki pokrojone do sałatki lub w plasterki na kanapki z sol lub cytryną, octem. Wysoka temperatura zabija pożyteczne mikroby, więc najlepiej grzyby jest dusić krótko.

    Żadnych; gołąbków, kani, pieczarek dzikich ani innych nie wykształconych grzybów zbierać nie polecam. Są od nich smaczniejsze inne grzyby, a przede wszystkim życie jest smaczniejsze. Śmiertelnie trujący muchomor sromotnikowy w zależności od barwy gleby, jej soli mineralnych, potrafi przybrać ich kształty i barwy. Trują się nim, głównie doświadczeni grzybiarze. Ja kiedyś jadałem kanie lecz od lat z nich zrezygnowałem i uważam, że to zdrowe nie być maksymalnym konsumpcjonistą, nie kosić wszystkiego co się da z lasu wyrwać. Podobnie, z wody wyłowić na wędkę.

    Grzyb na pierwszym zdjęciu, (gąbczak) najlepiej jest moim zdaniem wysuszyć i ścierając w dłoni na proszek, używać do bigosu. Nadaje mu, wyraźny posmak i zapach orzechów włoskich.

    Podobno najstarszą księgą drukowaną, jest napisana arjowym sanskrytem, Weda przechowywana w muzeum w Chinach. Liczy kilka tysięcy lat.

    • Ten druk chiński pochodzi z roku 832 n.e. a nie sprzed kilku tysięcy lat. Wedy nie były spisywane w starożytności lecz przekazywane ustnie.

  5. Zgadza się. Mnie chodziło o księgę drukowaną. Ale zachowały się starsze, spisywane ręcznie. Pierwsze Wedy spisywano znacznie przed nową erą. Wszystkie Rygwedy, pochodzą od Arjów jeszcze przed ich wejściem do Indii, bo kultura religijna bardzo często wyprzedza ekspansję militarną lub materialną. Zachowane zabytki pism wedyjskich – ewidentnie odsłowiańskich, są odpisami wyraźnie sprzed nowej ery i pewnie starsze od tych raseńskich (etruskich) książeczek ze złota. Tak stare pisma ręczne, przechowywane są również w Tybecie.

    Sumer, Egipt, ok. 2400 p.n.e – stemple służące do powielania wzorów metodą wytłaczania ich w glinianych tabliczkach, przed ich wypaleniem.
    Wynalazek papirusu; stemple trafiły z Bliskiego Wschodu do Chin, gdzie mogły liczyć nawet kilkaset znaków.
    Dysk z Fajstos datowany na XVII wiek p.n.e. pokryty obustronnie ciągiem ideogramów odciśniętych stemplem.
    Chiny, dynastia Zhou, ok. VII w p.n.e. – do odlewania brązów, na których umieszczano napisy, używano już pojedynczych „ruchomych” czcionek.
    Grecja – odbijanie barwnych wzorów na tkaninie.
    II w. p.n.e., Bliski Wschód – wynalazek pergaminu.
    Chiny, 105 r. – Cai Lun wynajduje papier czerpany, wyciskany na sicie, wytworzony z łyka drzewa morwowego i wodnej zawiesiny rozdrobnionej i zmielonej kory; współczesne wykopaliska dowodzą jednak, że wynalazek papieru może być co najmniej o 100 lat starszy[1].

    . Papier zostaje użyty do estampażu (m.in. kopiowania tekstów religijnych).

    VII wiek, Chiny – pierwsze druki drzeworytnicze na papierze.
    VIII wiek, Daleki Wschód – najstarszy drukowany tekst na świecie to buddyjski zwój z zaklęciami, datowany na 704–751 rok. Odkryto go w 1966 roku w świątynki w Bulguksa w Gyeongju w Korei. Druk trafił również do Japonii, gdzie pewną buddyjską sutrę z koreańskiego zwoju wydrukowano w roku 764 w milionie egzemplarzy.
    IX wiek – Za pierwszą wydrukowaną w całości książkę uważa się Sutrę Diamentową z 868 r. Jest to chińskie tłumaczenie sanskryckiego tekstu. Zwój ma 17,5 stopy długości i 10 cali szerokości. Odkrył go w 1907 roku Aurel Stein. Jest przechowywany w British Museum. Zwykłe książki osiągały już wówczas ogromne nakłady. W latach 847–851 wydrukowano kilkaset tys. egz. biografii alchemika Liu Honga. Masowo drukowano również kalendarze. Swoje wiersze drukowali poeci.
    ————————

    Ważniejsze cytaty z netu (wiki zaczyna być coraz bardziej słowiańska gdy chodzi o Wedy, ale to zasługa zachodnich naukowców, którzy potrafią przyznać starszeństwo językowe naszych nacji słowiańskich oraz ich wspólnotę etymologiczną z sanskrytem. Kiedyś, sanskryt wiązali z językiem angielskim co dzisiaj jest wręcz absurdalne. Pozostały jednak pewne zaszłości, jak tlumaczenie terminu ‚ryszi. Wiki; „Termin ryszi pochodzi z sanskrytu. Wywodzony jest od rdzenia ṛṣ. Pierwiastek ten objaśniany jest poprzez pośrednictwo języka angielskiego jako: to go, to move[8], to flow, to move near by flowing[9]
    movement oraz knowledge[10].” Jakby nie było szczególnie w języku polskim, bardziej oczywistych odpowiedników? Ryć, rysy, ryty, brykać, ryk, ryczeć, rym, rytm, itd… „Ryszi (sanskryt ऋषि, trl. ṛṣi, ang. rishi) – tytuł[1] hinduistyczny. W okresie wedyzmu przynależał się kapłanom – autorom hymnów wedyjskich[2] i niektórym bogom (np. Agniemu[3][4]”) ):

    Wedy, Weda (dewanagari वेद , „wiedza”; podobieństwo tych słów wynika ze wspólnego językowego praprzodka indosłowiańskiego[1]) – święte księgi hinduizmu, najstarsza grupa religijnych tekstów sanskryckich, które stanowiły całość ówczesnej wiedzy człowieka o świecie ludzi i bogów; antologia tekstów z różnych okresów, o różnej tematyce, budowie i przeznaczeniu. Objętością Wedy przewyższają Biblię sześciokrotnie.

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Wedy

    Indoariowie[1] lub Indo-Ariowie – ludy indoeuropejskie wyodrębnione z większej, indoirańskiej wspólnoty dawniej utożsamianej z Ariami. Ich przybycie na Półwysep Indyjski (ok. 1500 p.n.e.) oraz dalsza ekspansja w kierunku wschodnim doprowadziła do znacznego przemieszana z miejscowymi Drawidami oraz zmiany trybu życia na osiadły.

    Okres zasiedlania subkontynentu od świętych ksiąg Indoariów zwany wedyjskim, był czasem tworzenia podstaw kultury indyjskiej oraz przygotowania gruntu pod uformowanie się pierwszych, indyjskich państwowości.

    Współcześnie językami z grupy indoaryjskiej posługuje się większość mieszkańców Indii i Pakistanu, szacowana na około 750 mln osób.

    Bez wątpienia najbardziej wartościowym zabytkiem języka staroindyjskiego pozostaje jednak Rygweda. Ta najstarsza ze świętych ksiąg hinduizmu dostarcza wielu istotnych informacji począwszy od wierzeń i języka, po kulturę, a także w pewnym stopniu historię ludów przybyłych na subkontynent indyjski[12]. Pomimo wielu wątpliwości najstarsze hymny Rygwedy datuje się na przedział 1500-1200 p.n.e., a wiadomości w niej zawarte dają się weryfikować za pomocą badań archeologicznych.

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Indoariowie

    Warna (sanskryt: वर्ण trl. varṇa) – staroindyjski termin oznaczający klasę (stan) społeczną. Istnienie kilku warn jakościujących hinduistów jest formą i wyrazem hinduizmu jako systemu religijno-społecznego[1]. Przynależność do warny jest dziedziczna[1]. Warny tworzą system społeczny, wiążący się z wiarą w reinkarnację. Jednostki, które nie przestrzegają rytuałów i obowiązków swojej warny, w następnym wcieleniu (inkarnacji) odrodzą się w niższej warstwie społecznej. System warn określa dozwolone formy kontaktowania się członków hierarchii społecznej.

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Warna_(hinduizm)

    Wedyzm (religia wedyjska) – najstarsza względnie poznana religia Indii, henoteistyczna, wywodząca się prawdopodobnie z okresu między połową drugiego tysiąclecia p.n.e. a początkiem pierwszego p.n.e. Jej zręby ukazują teksty Wed, w szczególności najstarsze zbiory – sanhity. Była to religia ahierarchiczna, koncentrująca się wokół rozbudowanego ceremoniału ofiary wedyjskiej (jadźńa, śrauta); w mniejszym stopniu obecne były także praktyki magiczne i rytuały związane z ogniskiem domowym (patrz: Atharwaweda). Przebieg ofiary wedyjskiej był dla jej uczestników odtworzeniem aktu kosmogonicznego i zarazem czynnością podtrzymującą harmonijne istnienie wszechświata, co za tym, pomyślność życia ludzkiego – dlatego tak niezwykle ważny był jej prawidłowy przebieg. Świątynie i zwyczaj czczenia wizerunków bogów pojawia się w wedyzmie znacznie później, prawdopodobnie w efekcie obcych wpływów (być może drawidyjskich).

    Bogowie wedyjscy (dewa) to nadludzkie, nieśmiertelne istoty, przede wszystkim uosabiające zjawiska natury (np. Agni – ogień, Surja – Słońce, Waju – wiatr, Uszas – świt, Ratri – noc, itd.). Najważniejsi pośród nich to bóstwa związane z powstaniem wszechświata i utrzymaniem jego porządku: Agni (pośrednik między człowiekiem sprawującym ofiarę a przyjmującymi ją bogami), Mitra, Waruna, Wisznu (który zyska jeszcze na znaczeniu w późniejszym hinduizmie), Soma i Indra (król bogów, uosobienie wojowniczego charakteru Ariów). To te bóstwa przede wszystkim należy pokrzepić świętym napojem – somą, topionym masłem (ghi) i świętymi słowami Wed w trakcie ofiary wedyjskiej. Wielu bogów okresu wedyjskiego ma swoje starsze odpowiedniki w Aweście i mitologii irańskiej, choć często ich role uległy w wedyzmie znacznemu przekształceniu.

    Wedy, a w szczególności Rygweda ukazywały wierzenia najwyższych warstw społecznych (warn), ignorując w znacznej mierze mitologię tworzącą się w warstwach niższych oraz przenikające elementy niearyjskie, które najprawdopodobniej zadecydowały o późniejszym kształcie hinduizmu. Prawdopodobnie taki „ludowy” rodowód ma Wisznu i Rudra.

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Wedyzm

    Atharwaweda – jedna z czterech sanhit (zbiorów) wchodzących w skład Wed, zawiera głównie teksty magiczne (formuły magiczne, zaklęcia i egzorcyzmy) związane przede wszystkim z rytuałami domowymi (głównie odnoszącymi się do ogniska domowego).

    Śaunakija składa się z ok. 6 tysięcy strof zebranych w sukta, które podzielono na 20 rozdziałów (kanda). Zachowało się wiele manuskryptów z Śaunakiją, najstarsze pochodzą z XVII w.

    Paippalada składa się z 6,5 tysiąca strof, pogrupowanych w 20 rozdziałów, jednakże ich rozmiary, układ tekstów i tematyka są inne niż w Śaunakiji. Przez wiele lat posiadano tylko jeden manuskrypt z tą redakcją Atharwawedy i to w dodatku w bardzo złym stanie (pochodził z Kaszmiru, z początku XVI w.). Później odkryto jeszcze kilka manuskryptów w Puri (stan Orisa).

    Około 1/8 tekstów Paippalady jest oryginalna – nie pochodzą one z Rygwedy i nie mają swoich odpowiedników w Śaunakiji. Generalnie sukty w Paippaladzie są krótsze (najdłuższe składają się z 28 strof).

    Nie wiadomo, która redakcja jest starsza.

    Niektóre z tekstów Atharwawedy są prawdopodobnie starsze od najstarszych hymnów Rygwedy, ale sam zbiór jako całość jest zdecydowanie młodszy od Rygwedy. Trudno jednak określić czy Atharwaweda jest młodsza czy starsza od Samawedy oraz Jadźurwedy.

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Atharwaweda

    Rygweda (sanskr. ऋग्वेद, trl. ṛgveda, ang. Rigveda) – jedna z sanhit (zbiorów) wchodząca w skład Wed, najstarszy zabytek literacki indoaryjski, niejednolity treściowo i chronologicznie.

    W roku 2007 wpisana na listę UNESCO Pamięć Świata.

    Najstarsze znane cywilizacji zachodniej hymny Rygwedy mogły powstać około XIV wieku p.n.e., jeszcze przed wejściem Ariów do Indii. Miejscem powstania części tekstu mógł być Afganistan[2] . Główny zrąb powstał prawdopodobnie później, już na wschodnich terenach Pendżabu (wniosek ten wysnuto na podstawie analizy nazw geograficznych występujących w treści).

    Rygweda zachowała się w dwóch postaciach:
    sanhitapatha – normalny tekst
    padapatha – tekst nieuwzględniający zmian sandhi oraz zawierający analizę złożeń; tekst ten powstał dla celów dydaktycznych i praktycznych (ułatwia zapamiętanie hymnów)

    Fragmenty:

    Tat saviturvarenjam
    Bhargo devasja dhīmahi
    Dhijo jo nah praćodajāt
    (Hymny Rygwedy)

    To Sawitara najwspanialsze
    Obyśmy światło osiągnęli
    Niech nasze myśli w górę wzniesie!
    (tłum. Franciszek Michalski, 1971, Ossolineum)

    Ojcze – Matko/Ta-to (Tat) światło/świt-mocno-zamykający/niedostępny/ogarniający-nisko (sawit-tur-varen-jam)
    Bardzo/Mocno (Bhargo) ducha -wiedziesz (deva-vasja) do-góry/wysoko-życie (d-hīma-hi)
    Dnieje/Rozjaśnia (D(n)hijo) jest/to (jo) nam (nah) praca/prana-dawać (praćo-dajāt).

    Sens (modlitwa pochwalna):

    Boże nad światłem panujący,
    Mocą ducha wiodący do góry życie,
    Dniem jesteś nam ‚pracę czyniącym’/lub/’oddech dajesz’ (ludziom).
    (tłum. RKO)

  6. Z uwagi na sposób funkcjonowania plechy, grzyb „chłonie” to na czym rośnie i kumuluje w sobie. Jeśli podłoże będzie zanieczyszczone , to grzyb również. Wiadomo z czystością lasów jest u nas różnie, jednak radzę unikać grzybów pochodzących rejonów , które zostały skażone na skutek awarii elektrowni w Czernobylu, gdyż z uwagi na to o czym napisałem na wstępie , grzyby kumulują w sobie wyjątkowo dużo tego typu „pamiątek”.

  7. Do Jarek.
    Zgadza się. Bardzo ważna uwaga. Nie zbieramy grzybów przy leśnych – wiejskich i innych wysypiskach śmieci. Pamiętam jak mnie instruował Św.P. Wujek Prof. Sylwester Frejlak (Freylahg), autor wielu książek przyrodniczych, specjalista od grzybów, badający ich możliwości antynowotworowe, mówiąc, że „grzyby są czyścicielami natury”. Szczególnie groźne z tego powodu wtedy, gdy jest jakaś katastrofa nuklearna. Akumulują w sobie pierwiastki promieniotwórcze.

Dodaj komentarz

Zaloguj się lub zarejestruj aby komentować bez podpisywania i oczekiwania na moderację (od drugiego komentarza).

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.