
Złote Gody, Święto Plonów (nowy fragment z 2 tomu Księgi Tanów)
„Tak przed Parą Młodą, Zowiją i Budymem, wyjawili się Jaśnia-Jasienka i Jasion-Jasienek, Bożstwo Jesowitowe Kiru Jesieni, Jastra-Jastrub, Yesza-Jaśń. Wyjawili się z wirów czasu i o onych godach, gotowaniu się i o godowaniu, o doświatłczaniu, wszystko im rzekli, a też obrazami ukazali. Jeszcze przed ich ziemskim narodzeniem, we Wzorcowym Zamyku, w Rdzeniu Istoty, w Zaświatach to uczynili.
A to ci dziejawa! Jastrub-Jasieniek ku Zowiji jaskrawe swe lico pochylił i przaśnie ją w jej liczko ucałował. A przez nią jakby prąd jaki przeszedł i juści nie wie, ani gdzie jest, ani co się kiej wydarzyło. Ślicznym okiem rzeczywistość ogarnia i rodzinne strony w niej jużci rozpoznaje. Szczegół za szczegółem w jej duszy się odtwarza i przed wzrokiem rozemglonym jasno się kładzie… Sioło War Sławy i dom rodzinny w sercu Ziemicy Mazowskiej osadzony, mateczka, ojczulek, babuszka ukochana, siostry i bracia… Pośrodku sadku przydomowego dziewczyna siebie samą odnajduje, a Bóg Jasny prosto z jabłoni do niej schodzi i czule przemawia.
– Jak Zażynek jest Wielkim Tanem Początku Zbiorów – prawi Bóg – Świętem Lata i Rozpoczęcia Żęcia Żyta, a z nim pozostałych Zbóż, jak Dożynki są Letnim Wielkim Tanem Zakończenia Zbioru Zbóż przy ich zwózce i omłotach, tak Wielki Tan Plonów jest Świętem Początku Jesieni, które to święto czci Ukończenie Zbiorów Wszystkich Płodów Matki Ziemi, czas zbierania ostatków.
To jest prawdziwe Zwieńczenie całego bogactwa jej plenności, oddanie Matce wielkiej czci i obdarzenie wszystkich członków sielskiej społeczności owocami pospólnej pracy, darami Matki waszej i Pani waszych rolników.
– Jako się rzekło, przygotowania do świąt Dziewiątego Wielkiego Tanu trwają przez cały czas od początku tego godu, a tak naprawdę od ostatniego Wielkiego Okrężnego Tanu Plonów zeszłego roku. Że tak jest, Zowijo i Budymie, przekonacie się, gdy wam opowiemy o Okrężnem Werszenia, tanie, który będzie ozdobą ostatniego dnia świętowania – rzecze im Jasełka-Jasna, przewijając czarną swą kosę w warkosz czerwonowstęgi, a od pnia źrałej gruszy oddzielając dotychczas niewidzialne ciało swoje.
Wywili się młodej parze wprost przed oczy oniż Podwójni a Zjednani bogowie, we wrześniowe południe dnia, co poprzedzał pierwsze święto – Ograbki, które zwą też Pokosami albo Dostatkami.
Było to, kiej w sadku ostatnie gruszki do kosza delikatnie kładli, z drzewa je zebrawszy. Mateczki i ojcowie tam ich posłali, aby na osobności do siebie się zbliżyli, aby przy tej robocie zwyczajnej uczucia swoje do się odpamiętali.
Raz jeno wcześniej się spotkali, we grodzie Kyja. A takim zapałem wtedy zapałali, że zaraz dziewosłębowie Budymowi w Mazowię poszli.
A tu patrzcie, Pani Jasna wyjawiła się z pnia gruszy i pięknością swoją młodziana razi! Tak piękna jest ta bogini, zgrabna, delikatna a dostojna, suto odziana w barwy czarne i brązowe, w jarzębinowym wianeczku krasnym, w koralach czerwonych, że pan młody w nią się zapatrzył! Ani on czuje, jak go Zosieńka z zazdrości w bok trąca i w dłoń szczypie.
Byłby się Budym pewnie w bogini owej do cna pogrążył, gdyby na szczęście zaraz u jej boku Jasień-Jastrub w okazałości całej swojej nie stanął, a z nią się w jedno nie zjednał. A wtedy znów to Zowijka w oczyska boże na wskroś przenikające tak się ckliwie wlepiła, że Budym zazdrością ubodzion – jakoby kolcem jakim prosto w serce – przecknął się i sam narzeczoną za rękę szarpać począł.
– Patrzajcie, patrzajcie, myśmy bogi sute, Bogi Spasu, bogaci we wszystko! Dostatek niosący, piękno i uspokojenie, nasycenie! W złoto i orchę-narand, w czerwień rudą, w umorand was samych i krainę waszą ustroimy. Patrzajcie, bo jest na co, a od zazdrości wzajemnej się uwolnijcie, bo myśmy nie przyszli po to aby wasze serca wam skraść ani w głowie zamącić, a jeno po to, żeby wam o Złotych Godach wszytko jako trza wyjawiać i objaśniać – wyrzekła z ust swych słodyczy pełnych Jaśnia Pani.
– Patrzajcie, a i zapatrzyjcie się, zmysły swoje napełnijcie widokiem Jasienki i Jasienia do pełna. Nasyćcie się, bo myśmy są Uosobieniem Pełni i Sytości – rzekł głosem tak słodkim jak sok z tych gruszek, co je w koszu mieli, Pan Jesiennego Kiru.
– Przejdźmy do rzeczy – rzecze na to Jaśnia i gruszkę z kosza wyciąga, jakby myślą męża swego, Jastruba, wiedziona. – Zacznijmy od Ograbek-Zagrabek, Pokosów-Zakosów (Obkosków-Zakosków), Zawózki-Obwózki, Zaorki-Oborki[i], Pomłotków i Dostatków, czyli pierwszego dnia tego tanu, Święta Dopełnienia – powiada i białe zęby w owoc wbija, kęs duży odgryza, miażdży go, a sok pośród jej pełnych ust tryska i po brodzie się lije.
– Dostatki. Czemuż tak właśnie Pierwszy Dzień Świąt Poczęcia Jesieni nazywamy? Ano oczywiście… – powiada bogini, kęs smakowity przełykając – temuż, że Do Czasu Pełni Miesiąca Wrzostowego, do-sytości Księżyca, do do-sytku Ludzkiego (d)ostatnie płody Matki Ziemi z pól gospodarskich w ten czas wrześniowy zbieramy i do komór naszych zawozimy. A skoro zawozimy i zwozimy, to już wiesz, czemu zwą te dni Zawózkami. A Obwózkami znów, bo przecież Źrzenię Żenną, co jednocześnie w waszych obrzędach ziemiańskich uosabia męża mego, Jastruba-Jasienia, i mnie samą, Jaśnię Wać Panią, wkoło sioła, wkoło okołu, wkoło grodu się obwozi. A wraz z podobieństwem naszym Świat-Światło Szczodorgodowe żercy z chramu wyciągają. Wy Światło owo ręka w rękę z żercami zawieście Na Zapisie!
– A u siebie w domu też z lady-skrzyni owego Podłaźnika-Świata ze Światłami wyjmijcie i u powały, na dźwigarze w świetlicy, w izbicy świątecznej uwieście. Ku czci Swąta Świat ów się wiesza i ku czci Jasnej Pani oraz mojej, Jastruba, męża jej. Ale nie tylko – wtrąca się Jastrub‑Bóg i po tę samą nadgryzioną gruszkę rękę do bogini wyciąga. – Źrzenia Jasnokrasna, Pani Doźrzałości, nie tylko nas, Jesowitów, uosabia, lecz podobnie jak Śmierciucha czy Żarenica, także innych bogów, tutaj tych władających Jesienią: a to przede wszystkim obejmującego królowanie na Ziemi Czarnogłowa, a też Swaroga – Pana Ognia Niebieskiego, Peruna – Władcę Pierwszego i Ostatniego Pioruna, Łada – Rządcę Rzeczy, Chorsa – Władcę Wielkiej Zmiany i Taj oraz Roda – Pana Ludzkości.
– Nie w gospodarstwach rolnych jeno Dostatki i Dopełnienie owo się rozgrywa, lecz w całej Matce Przyrodzie, bowiem Koło Rozwoju wypełniło się, każda roślina i każda zwierzyna w ziemi waszej jest spełniona w przydzielonej sobie roli, każda do-statiła, czyli dostarczyła i doświadczyła wydania we świat Widny, w Jawię, pełnego płodu – plonu.
– Ostatnie rośliny właśnie w tym czasie, wypełniwszy dolę swoją, dopełniają plony – nasieniem, owocem, włóknem, korzeniem i liściem własnym.
– W pierwszy dzień świąt uczyńcie więc obrządek pod Zapisem, w którym pomocnikom Bogów Sporzenia, stworzom Plunkom-Plonkom, podziękujcie, a też Bożeboga-Bożycza ze środka Ogniszcza zdejmijcie i w miejsce jego Bożeboga-Radę Źrzałego postawcie. Swątowi i nam, Jessowitom, powieście Świat ze Światłami Białemi. Obrządkiem tym zawezwiecie do pomocy Plonki-Latawce ku Bogom Uprawy, aby to wszystko, co Przyroda dała i Matka Ziemia wydała, pomogły wam latająco zebrać. Bezlik, bezlik przypłodków to bowiem jest i do pomocy zaprosić trza stworzów bezlik. Sami wy bez Stworzy, Boskich Pomocników, tego nie ogarniecie. Obrzędem tym odstręczycie też Pleciugi i Pletuny (Męcice i Mątwy) od mącenia i psocenia – powiada Jastrub i kęs owocu odgryza, zgrabnie się w bok odchylając, aby sobie sokiem pasiastego kaftana nie polać.
– Pokoskami i Pomłotkami oneż dziełania zwą – powiada Jasna Pani Jesowitowa – jako że to, co po Dożynkach, czyli po skoszeniu zbóż i po ich omłóceniu, w polach do zebrania zostało, teraz właśnie do stodół zwozicie, albo jużeście zwieźli. Owe owoce, jarzyny, włókna i łoziny oraz inne ważne płody są właśnie Pokosami i Pomłotami – tym, co w Przyrodzie Matce pożytecznego ludziskom jeszcze zostało. Stąd też płynie miano Ograbki-Zagrabki i Dopełnienie Zbiorów.
– Ale skąd jeszcze nazwanie Ograbek bądź Zagrabek idzie? – rzecze Yessa-Jasień, ogryzek z gruszy z zacięciem tak zgryzając, że aż ci sokami w trawy tryska. – Ano stąd, że Matka Ziemia i Pani Przyroda zostały ograbione z płodów swoich, zagrabiono im ich plon, ich nasiona i owoce. Zatem trza im tę grabież suto darami i świętowaniem wynagrodzić. Po wrześniowych zbiorach nic w ziemi i przyrodzie już prawie nie zostanie, ino Resztki, Ostatki. Te resztki i ostatki, jakie po polach i łąkach jeszcze potem leżą, w następnym miesiącu znikną całkowicie zebrane przez ludzi albo zjedzone przez zwierzynę, a ów zbiór całkowity, owo posięście płodów Ziemi i Przyrody bez reszty, uczcicie świętowaniem Dnia Resztek, czyli Ostatkami i Posiadami Październikowymi.
– Jak Plunkom-Plonkom dziękować, a Plonki-Latawce-Wikłacze do pomocy zaprosić? Ano jak zwykle – przez naszykowanie Wiązanek i Wianeczków. Przy okazji jedno i drugie posłuży podczas odwiedzin na grobach Bliskich Zmarłych, gdyż pierwszy dzień świąt będzie też im poświęcony i nazwany Dniem Jesiennych Dziadów lub Pamięci Dziadów.
Mimo nazwania, które płynie stąd, iż w Równonoc Jesienną to męski pierwiastek we Wszym Świecie i w Ziemskiej Przyrodzie dochodzi do górowania, przez co Dziadów nad Baby się wywyższa, również i Baby czcimy, raźno i im hołdujemy pamięcią naszą oraz darami.
Pamięć Przodków i Bliskich tak bardzo ważna jest, gdyż bez niej człek traci całkiem swoje ukorzenienie w Miejscu i Czasie. Ta rzecz zawdy wiadoma Ludziom była i od najdawniejszych Czasów Niemierzonych sutym obrządkiem pogrzebowym i pamięcią pośmiertną dogadzali oni swoim Zmarłym.
Raz to dlatego, że przez Morów bliscy nasi umorzeni Odnawiają się w Nawiach, a Żywot Zerywański (człowieczy, zwierzorowy czy zróstowy) Kołem się Toczy, więc bliskie nam Istoty na Padół Ziemski wracają, osiadając w nowych wcieleniach.
Dwa to, że gdy wrócą, albo i nie wrócą, a na Górze siedzą, to gdzieś niedaleko (albo i daleko) są i czują nas oraz czuwają nad nami.
Trzy to, że nigdy nie wiadomo, w jaki Ist Boski się wcielą, dlatego poszanowaniem i uważnością, a też czcią, każdy Byt Ziemski, każdą Istotę darzyć trzeba.
– Co by to było, Zowijko, gdybyś ty swoją mateczkę czy babkę albo ciotkę jaką w osobie lochy ciężarnej albo róży krzewistej ukrzywdziła?! Co by to znaczyć miało, gdybyś ty, Budymie, w osobie rączego jelenia teścia swego ukrzywdził, albo i zmarłego brata. Oni chętnie swoje życie dla ciebie oddadzą w potrzebie – to jest z potrzeby własnego serca i ducha i ze zrozumienia potrzeb życia twego – ale jeślibyś ty bez potrzeby życie jakie odebrał, nigdy ci tego nie wybaczą.
Cztery to, że jeśli Przodkowie i Bliscy nasi dostępują zaszczytu i możliwości, aby zasiąść po Prawicy w Twerze Światła Świata, to stamtąd łączność z nami mają. Pamiętajcież też, że w Zamyku Wzorcowym Ducha, Duch raz do Bytu powołany jako Wzór duchową swoją cząstką boską na zawdy pozostaje. Stamtąd on również działa.
– Weźcie to wszystko pod uwagę i od Równonocy Jesiennej, kiedy Świat zmierza coraz mocniej i szybciej ku Ciemności, wy tę Ciemność coraz mocniej światłami na grobkach, przy popielnicach rodzinnych rozświetlajcie i z przodkami i z bliskimi łączcie się, świadomie darząc ich uwagą wzmożoną.
Tak więc w pierwszy dzień Tanu Plonów wykonajcie owe wianki i wiązanki. Mogą one być i wcześniej naszykowane, byleby nie obwiędły. Naszykujcie też strawę na Żer Boski. Powieście u tragarza w izbicy-świetlicy Świat Biały Szczodrogodowy[ii] wyciągniony z lady-skrzyni na znak Poczęcia Złotej Jesieni. Jedno Światło z niego oderwijcie, by je bliskim zmarłym podarować.
Potem idźcie na grobki, gdzie cześć owym Bliskim oddajcie ogniem i dymami kładzideł oraz wspólnym posiłkiem według zwyczajowego Małego Tanu Pamięci Zmarłych. Tam wianeczki-kładki kładziebne im pokładźcie i karabożki, i jadło, w którym Jaja Twardego (Twerowego) braknąć nie może. I Światło ze Światu im złóżcie. A wszystko to ogniem i dymem okrzcijcie oraz uczcijcie, a też mowy do Duchów Zmarłych wznieście.
– Mowy wasze niech ich wychwalą, a też prośby swoje im przedstawcie. O żadnej bliskiej Istocie Umorzonej, czy to człeczynie, zwierzynie czy zrostlinie, w chwalbie owej nie zapominajcie.
– Wrześniowe wianeczki nagrobne różnią się od składanych wcześniej swoim składem. Wplata się w nie jajko malowane (maszczonkę) nabite na zaostrzony patyczek i śliwki suszone na nić nawleczone, we wstęgę ułożone. Wwijcie we wianeczki owe owocującą jarzębinę, tarninę, kłokoczkę i głóg. Wplećcie zioła i kwiaty takie same jak w ograbkowej wiązance-rózdze (o czym zaraz powiemy), a wzbogaćcie je kwiatem wrzosu.
Wróciwszy z grobków, sielanie w południe zbierają się razem pod Zapisem i tam znoszą naszykowane Wiązanki Ograbkowe. Jedni zwą je wiązkami, a inni rózgami. A to drugie nazwanie bierze się stąd, że w tej wiązce jest sporo gałęzi obdartych z liści, a też i wiele patyczków. Oprócz gałązek zielnych ziołowych, takich jak macierzanka, bylica, mięta, piołun, bławatek, kopytnik i krwawnik, oprócz kwiatów ogrodowych, które we wrześniu kwitną, jak to na przykład miesiączki, gawędki, michałki, nieśmiertelniki-kocanki i złocienie, są też w rózdze ograbkowej kwitnące leśne wrzosy, gałęzie z owocami jarzębiny, orzeszkami laskowymi i bukwiami, strąki fasoli, gałązki głogu, tarniny, kłokoczki z torebkami nasiennymi, śliwy, owoce berberysu i róży. Na zaostrzone patyki nabija się kurze jaja malowane (maszczonki), małe jabłuszka, owoce pigwy i suszone śliwki. Na patykach zatyka się korzenie jarzyn, takich jak marchew, burak, rzepa, karpiel, pasternak, gula, skorzonera i inne. Wiązkę przetyka się kłosami wszystkich rodzajów zbóż łącznie z gryką. Wzbogaca się ją także lnem, konopiami i makówkami. Nie wszystko, co tu wymienione, musi obowiązkowo w wiązce być, ale im pełniejsza ona, tym Bogu Dostatku, Sporowi, milsza.
Sielanie, którzy chcą wziąć udział w obrzędzie Ograbek, stawiają się pod Zapisem w strojach uroczystych, oddających ich plemienną przynależność, barwę sielańską i pozycję rodową.
W Tan Wielki Plonów uczestnicy uroczystości powinni mieć nakryte głowy. Nakrycia owe wyrażają i oznaczają godność, czyli pozycję danego człeka zajmowaną w siole, bractwie lub siostrzeństwie, w rodzinie czy całej społeczności.
Dziatwa żeńska winna nosić odmienne nakrycia głowy niż dziatwa męska, młódź plemienna obu płci inne ma znaki i czapki, i czepki, niż panny i młodzieńcy-kawalerowie, którzy przeszli kupalną swaćbę. Kobiety zamężne i ich mężowie – ci, co zostali po rocznej próbie uroczyście oswadźbieni i weselem nowego stanu uczczeni, noszą się na swój sposób i wyróżniają się odmiennym od innych okryciem głowy. Jeszcze inaczej stroją się gospodynie i gospodarze albo starszyzna.
Dziatwa żeńska niech założy na włosy wianki z wrzosem i kwieciem białem. Zapleciona Młódź żeńska niech takie same wianki swoje i kabłączki białokwietne dodatkowo wstążkami ustroi. Panny Rozplecione niech zaś założą wianki z barwnego kwiecia i przeplotą włosy krajkami albo zawojem, albo obłąkiem-obręczą z chusteczki.
Kobiety zamężne niech okryją głowę czepeczkami, a gospodynie niech na czepki nadzieją chusty różnych krojów i rozmiarów albo sute czapki. Zwłaszcza na Tan Wielki Plonów niech ustroją się bogato, zakładając nawet trzop królewski – czapkę-kopułę, swój czepiec swadziebny uroczysty, który jest szczególnie kwieciem sycony i zdobny.
Żeńska starszyzna zakładać winna długie chusty opadające za ramiona lub jeszcze dłuższe, sięgające za połowę pleców.
Dziatwa męska niech zakłada skromne czapki jarmaćki-ograbki, a Młódź jarmądki-lisice. Młodzianowie z bractw niech okryją głowy prostym kapeluszem czy zwykłą skromną czapką.
Żonaci i gospodarze niech stroją głowy w czapki ozdobne, w czapy wysokie, na podobieństwo czap Harniosów z Haryjskich Gór Tartarów (Tater), albo inne w plemieniu zwyczajem stosowane.
Wodze, knagowie, ganowie, goniowie (gonni, konni), hanowie, huniowie, kuniowie, kaganowie czy kaganbogowie (kaganboki), księciowie, kniaginowie, kuningowie, agowie i aściowie, acani, aspanowie, waście i waćpanowie[iii] – gdy tacy w plemieniu są, albo w związku plemion lub w ludzie całym – czapy wysokie, lecz całe ze złota i drogich materii, albo szołmy-hełmy wyłożone kamieniami szlachetnymi i piórami barwnemi nosić winni.
Nie tylko w nakryciach głów, ale i w całym odświętnym stroju ludzkim, który wzoruje się na szacie godowej Zwierzów i Zróstów, zawarte być muszą oznaki przynależności i pozycji. Stroje chłopców, kawalerów, żonatych i gospodarzy winny różnić się między sobą także barwami, zdobnymi wzorami, szlaczkami, kitami, a też rodzajem zakładanych do nich pasów i ręczników obrzędowych. Pasy i ręczniki z przyrodzenia różnią się od siebie wszywanymi w nie znakami-sekirami oraz skromnością bądź sutością.
– Jako wam to bowiem, nadobne Słowianki i tędzy Słowiany, wcześniej przy Świętach Lata powiedziano, równi wy wszyscy między sobą jesteście, lecz jednocześnie różni. I tę różnorodność w strojach godowych oddawać należy. Zwierzyna i Zróstlina sama w szaty godowe się ustraja, kiedy przychodzi dla jej godowania właściwy czas. Takoż i ludzie muszą sami siebie ustroić, aby godnie stanąć do świętowania. Strój oznacza ustrój. Ustrój oznacza Ład. Pamiętaj przy tym, Ludzie Słowa i Sławy, że Strój nie służy ku wywyższaniu siebie, ale ma wyrazić wyłącznie Ustrój – skład plemienia, porządek panujący we wspólnocie oraz ład społeczny, czyli Boskie Uładzenie, Uporządkowanie i Osadzenie plemienia w Boskim Rzędzie RzeczyIstym.
– Przyjdzie czas nierówności i poddaństwa na Ziemi, wtedy to strój, ale też co innego niż strój czy barwa lub znak-sekir, wyróżniać będzie stany bogate, kniaziostwo, kapłaństwo, szlachectwo i wielkopaństwo – powiada Jastrub Pan Jesienny. – Na ten to czas o owych kaganbokach i acanach tutaj była gadka. Ten czas ciemny minie jednak – i wróci Lud Słowiański do Wiary Przyrodzonej, a wtedy znów wszyscy będą sobie równi. W tej równości wyróżnią się od siebie jedynie osadzeniem miejscowym z racji urodzenia, stopniem wiedy wynikającym z przebytych pasowań i umiejętnościami osobistymi, czyli uprawianym zawodem czy rzemiosłem. Jeno takie przymioty dadzą im umocowanie odpowiednie w układności Wspólnoty.
Poza powyżej powiedzianymi oznakami boskiego ładu plemiennego będą więc oni wyłącznie jeszcze pokazywać w strojach uroczystych oznaki swoich zdolności, oznaki bractwa czy siostrzeństwa robótnego i odznaki swoich osiągnięć zawodowych.
Wspólnoty powinny mieć różniące je uroczyste szaty, aby inni mogli ich po wyglądzie rozpoznać i należytą cześć ich zawodowi czy uładzeniu oddać.
Każdy jeden członek plemienia jednako jest mu potrzebny: rolnik i wojka, wiedunka i wróż, wójcina i uczeń, prządka i łąkarka, stara babka i dziadek, rybak i łowczy, i zwykły szary człek.
– Przez cztery pierwsze dni Tanu Wielkiego Plonów ciągle trwają polowe roboty – owe pomłotki, obkoski, pokosy, obżynki, wyżynki, obkopki i wykopki, obwózki i zwózki, zaorki i oborki, ograbki i zagrabki. Stąd płynie wprost nie tylko nazwanie pierwszego dnia owych świąt, ale też bierze się ta zasada, że uczestnictwo w pierwszych trzech świętach, podobnie jak przy Zarzynku i Dożynkach, nie jest obowiązkowe. Odmiennie niż przy Dożynkach i Zażynku także nie ma obowiązku uczestniczenia w dniu piątym tych obchodów. Jeśli kto ma dosyć czasu i ochoty, to jednak mile jest widziany w obrzędach, obchodach i spólnym radowaniu każdego jednego dnia świąt.
Kto zbiory musi skończyć, ten czasu na świętowania ni ma, każden głupek to zrozumie, a co dopiero bóg – siła wyższa.
Dopiero czwartego dnia świąt, a też szóstego i siódmego, obowiązkowo we wszystkich obrządkach trza uczestniczyć, jeśli się chce mieć powodzenie w uprawach i godowlach przyszłorocznych.
W pierwszy dzień święty w południe rozpala się Ogniszcze pod Zapisem. Wpierw palwan Bożeboga-Bożycza ze środka kręgu ogniowego się wywleka i w gnieździe po drugiej stronie Zapisu go ustawia. W jego miejsce godnie wkracza przez żerców w wózku wwieziony palwan Bożeboga-Rady, Pana Ognia Pełnego, Źrałego, Jesiennego.
Pod Zapisem wiązki-rózgi będą krzczone mlekiem, miodem, piwem, winem, sokami i pyłami roślinnymi, solą, wiórkami jątaru, rudy i metalu oraz opiłkami kamieni szlachetnych, ogniem, dymem i popiołem.
Wiązanek Plonowych nie krzci się wodą z tej prostej przyczyny, że Woda-Wąda – Pani Wód Słodkich – już zrobiła, co miała zrobić w uprawach. Teraz deszcze trza do ostatniego dnia zbiorów wstrzymywać, coby nie zepsuły jarzyn korzennych, które owoc plenny swój w ziemi trzymają. Gdy ziemia przemoczona, zaglinione korzenie skłonne są po zbiorze we składach podgniwać i parszywieć. Trza je wtedy rękami z ziemi obłupywać, obskubywać i w cieple owinu wysuszać.”

Przypisy
[i] Są to pojęcia i obrządki związane ze zbiorami pożytków rolnych znane całej Słowiańszczyźnie. Wiele nazwań owych obrzędów podaje w swojej książce Południowa Ruś: eseje, opracowania i notatki Аleksandra Jefimenko (A. Ефименко – Южная Русь: очерки, исследования и заметки). W dziale poświęconym Historii Prawowiernej Ukrainy przytacza relację z roku 1760 spod Kamieńca Podolskiego, gdzie wymienia nazwy czynności odrabianych w ramach pańszczyzny dla księcia, takich jak: ograbki i zagrabki, oborki i zaorki (chodzi o oranie, a nie o oborę), zakoski i obkoski, zażynki i obżynki oraz zawózki i obwózkia. Każda duża czynność gospodarska miała charakter nie tylko rzeczowy, ale i symboliczny, wierzeniowy, i była poprzedzona rytuałem. Ograbki, Zaorki i Zawózki to czynności końca lata i początku jesienib. Zażynkiem nazywano zarówno czynność żęcia zboża, jak i cały zbiór zbóż, a nawet plonów oraz towarzyszące im święto i rytuał tego święta. Obszernie problematykę różnic i następstwa Zażynku, Dożynek i Święta Plonów omówiono w Taji 26c.
a A. Jefimenko, Południowa Ruś: eseje, opracowania i notatki (A. Ефименко Южная Русь: очерки, исследования и заметки), str. 129.
b Patrz też: Słownik ruskich dialektów Karelii i określonych regionów; Wydanie 4 pod redakcją A. S. Gerda, L. V. Zubova, O. A. Czerepanova(СЛОВАРЬ русских говоров Карели и исопредельных овластей; Выпуск 4, pod redakcją А. С. Гердa, Л. В. Зубова, О. А. Черепанова), hasło Ograbki.
c Księga Tanów, tom Wiosna-Lato, Taja 26, przypis 69, str. 441.
[ii] Dokładne omówienie budowy i funkcji godowej Światu oraz Świateł – krążków uwieszonych u niego, znajduje się w Taji 28 przy opisie Szczodrych Godów i w przypisach do nich. Świat bywa nazywany też Światłem, Sadem albo Podłaźnikiem, ale są to w istocie określenia na różne części tego przedmiotu, który pełni ważną rolę obrzędową, symboliczną i jest uosobieniem samego Swąta/Swątlnicy.
[iii] Czapy-kopuły kobiece zachowały się w strojach ludowych w wielu regionach Słowiańszczyzny, na przykład na Połabiu czy Łużycacha. W Wielkopolsce znane są jako element stroju bamberskiegob, pochodzącego z okolic Bambergu, z ziem Wendów (Wądów, Wędów, Wenedów) – Załabian zgermanizowanych przez Niemców.
Znane są one w różnych formach jako część szczególnie uroczystych kobiecych strojów: mazowieckich, małopolskich, pomorskich (np. ślubny strój jameński, gdzie czapa ta nazywana jest koroną ślubną)c, śląskich (piekarskich, rozbarskich), kurpiowskich, ukraińskich, białoruskich czy rosyjskich – gdzie nazywane są kokosznikamid.
Czapy te nawiązują do czap-trzopów królewskich, wykonanych ze złota, a znanych z wykopalisk z ziem słowiańskich północno-zachodnich z okresu i kręgu kultury przedłużyckiej (kultury pól popielnicowych) i łużyckieje oraz późniejszych z królewskich grobów skołockich (scytyjskich) takich jak np. kobiece nakrycie głowy znalezione w kurhanie w Ryżanówcef.
Chusty i czepki oraz czapy kobiece, oplotki na włosy i wianki dla panien (Rozplecionych, Zaplecionych) mają przeróżne formy zależnie od regionu Słowiańszczyzny, w jakim występują.
Mężczyzn żonatych od kawalerów także wyróżniało nakrycie głowy – kapelusz lub czapka, skromna lub suta, bardzo ozdobna wysoka czapa, wysoki kołpak albo płaska jarmułka czy niski kołpak; a także różne rodzaje pasów obrzędowych noszonych w strojach świątecznych.
Wbrew powszechnym sądom nazwa jarmułka dla żydowskiego półokrągłego nakrycia głowy nie pochodzi z języka jidisz, lecz ma pochodzenie słowiańskie i była to nazwa skromnej czapki kawalerskiej bez ozdób – stąd człon jar w jej nazwie. Taka słowiańska czapka prawdopodobnie nazywała się jarmaćka, jurmaćka lub jarmątka, jurmądka. Mieć jar to znaczy być młodym, silnym, płodnym – jurnym. Istniała też forma tej czapki związana z Ograbkami i nazywano ją jarmaćka-ograbek, a nazwę tę przechowali w swoim folklorze Żydzi Polscyg.
Żydzi Polscy, np. z Mszany, przejęli też zwyczaj polski, słowiański, dzielenia się chlebem i chałką oraz palenia ogni (świecy) ku uczczeniu pamięci przodków w każdy szabas, odpowiednik słowiańskiej niedzieli, a nie tylko w wielkie świętah.
Stroje świąteczne, obrzędowe różniły się zależnie od stanu, ale też od roli społecznej, jaką ktoś przyjmował w danej gromadzie czy plemieniu. Prócz nakryć głowy i pasów charkterystyczny wygląd nadawały im wyszywane wzory, hafty i koronki, biżuteria (cekiny, przywieszki, naszywki), krajki, pióra, buty, torby i kąptorgi oraz inne dystynkcjei.
a Czesław Białczyński, Ocalmy Łużyce i pamięć Połabia, [w:] Bialczynski.pl [online], 05.03.2013, <https://bialczynski.pl/2013/03/05/ocalmy-luzyce-i-pamiec-polabia-galeria-lets-save-lusatia-and-memory-of-polabi-gallery-poleng/>.
b [b.a.], Bambrzy – ich dzieje i piękne stroje, [w:] folklorysta.pl, 21.09.2018, <https://folklorysta.pl/bambrzy-dzieje-i-stroj/>, dostęp 07.12.2019.
c Niezależne Forum Cheops: <http://www.cheops4.org.pl/cheos/viewtopic.php?t=1266>, dostęp 07.12.2019.
d Wikipedia polska, hasło: Kokosznik <https://pl.wikipedia.org/wiki/Kokosznik_(nakrycie_g%C5%82owy)>, dostęp 07.12.2019.
e Czesław Białczyński, Złote Czapy z epoki brązu, czyli archeologiczne i wikipedyczne kłamstwo anglo-niemieckie, [w:] Bialczynski.pl [online], 07.01.2019, <https://bialczynski.pl/2019/01/07/europejskie-zlote-kapelusze-z-epoki-brazu/>.
f Patrzy przypis 5 do tej Taji.
g Aleksander Kalczyński Wspomnienia o życiu mszańskich Żydów. W: Małopolska (Kraków , 1999). [T.] 17 (2015), s. 225-239.
h Aleksander Kalczyński Wspomnienia o życiu mszańskich Żydów. W: Małopolska (Kraków , 1999). [T.] 17 (2015), s. 225-239.
i Patrz np.: Portal Krzczonowa – stroje ludowe <https://krzczonow.eurzad.eu/stroje-ludowe/>, dostęp 07.12.2019.

Kalendarz obchodów Złotych / Spasłych Godów według Godowego Koła Lędnego
2023

Inne artykuły na ten temat:
2025