
Doczekaliśmy się kąśliwego komentarza, ale na poziomie. Nasz krytyczny Czytelnik postanowił rzetelnie sprawdzić podstawy tego, o czym pisuje Web, czyli męska połowa naszego blogowego duetu.
Ponieważ to nie był wulgarny hejt, ale dociekliwy ciąg uwag i pytań, to nie sposób poprzestać na zwykłym opublikowaniu tego komentarza. Dlatego przedstawiamy go w osobnym wpisie z odpowiedziami Weba.
Tagelmust do nas napisał (zachowujemy oryginalną pisownię Jego komentarza) po lekturze wpisu „Leszek szwagier Cezara”:
Nie wiem czy jest na tyle miejsca żeby rozwodzić się tak nad tym tekstem, ale co mi tam. Mam kilka uwag i pytań, które nie dają mi spać po nocach. Odniosę się na razie do pierwszego podrozdziału „Germanie”, a co do kolejnych, się zobaczy…
A. „pierwszym wieku naszej ery, Publiusz Korneliusz Tacyt, w swojej „Germanii” wyjaśnia: „Marsowie, Gambrywiowie, Suebowi Wandyliowie (…)”
Zarówno w przekładzie Seweryna Hammera jak i Tomasza Płóciennika tłumaczeni są oni jako Swebowie, a nie Suebowie. Jest to różnica która może wydawać się niewielka ale właśnie taka nazwa (pisana przez W) jest przyjęta w polskiej nauce. Nie potrafię zrozumieć dlaczego tak uparcie autor zapisuje to inaczej? Po co kopać się z koniem i na siłę wprowadzać coś nowego?
Web odpowiada:
W najstarszych zachowanych łacińskich odpisach Tacyta występują formy Suevi/Sueui, czyli jeszcze bardziej „słowiańskie” niż przyjęte przeze mnie. Tak jak pod tym linkiem. W wiernym oryginałowi zapisie współczesnym np.: „Ergo iam dextro Suevici maris litore Aestiorum gentes adluuntur, quibus ritus habitusque Suevorum (…)”. Co do Esti (Estowie/Estończycy i częściowo Bałtowie) jakoś nie ma zastrzeżeń, ale Słewi – fuj, to chyba „turbosłowiaństwo”. Tymczasem przyjęta w polskich tłumaczeniach forma Swebowie to stosunkowo niedawne zniemczenie pierwotnej formy.
Jako ciekawostkę przytoczę fragment poglądów XIX-wiecznego francuskiego filologa o niemieckich korzeniach. Otóż Frederic Gustave Eichhoff w pracy „Obraz literatury średniowiecznych ludów” (tłum. Seweryny z Żochowskich Pruszakowej) zauważa: „ Od czci owego bóstwa ziemię wyobrażającego, Zemnonami, jakoby ziemianami czyli ziemi czcicielami, a od słowa czyli wspólnej sobie mowy Swewami, Swowami, jakoby sławami, słowami („w” i „ł” jedno ważą w mowie słowiańskich ludów), może od Gotów sąsiadów swych nazywani będąc, wzrośli w potęgę, gdy się z czasem w nowy połączyli związek, przybrawszy do swej rzeszy wiele różnych od siebie rodem i nazwiskami ludów. Wymieniając je Tacyt wylicza takie, które teutońskiego, i takie które słowiańskiego tudzież litewskiego, a może i fińskiego pochodzenia będąc, miały z owymi Suewami odwieczną, lub mogły mieć zażyłość. Świadczą bowiem o tem północne Sagi, że od niepamiętnych czasów obcowali z Teutonami Wanowie czyli Wenedowie, to jest właśnie owe wspólnego słowa ludy (…).”
B. „Wśród tych ludów Germanii, Tacyt wyróżnia więc co najmniej dwa – później przez setki, a nawet tysiące już lat – wiązane z dzisiejszymi Polakam Mowa o Sławach (Suebach) i Wandalach (Wandyliach).”
Ale kto wiąże te plemiona z dzisiejszymi Polakami? Jaki ośrodek, jaki badacz? O ile jestem jeszcze w stanie zrozumieć próbę włączenia Wandalów w jakieś kosmiczne autochtoniczne teorie. O tyle o Swebach nawet najzatwardzialsi zwolennicy tej teorii milczą.
Współczesną oficjalną polską naukową historię (choć sam ją „uniwersytecko” studiowałem) uważam za pseudonaukę i podsumowałem ją we wpisie „Naukowe bagna Prypeci”. Polecam też lekturę wpisu „Boski programista upomina błądzących historyków”.
C. „Jeszcze Mieszko I tytułowany był „Dux Vandaloru, a Słowianami wszyscy Polacy są do dziś.”
Natomiast obecny król Hiszpanii do dziś ma w tytule: „król dwóch Sycylii i Jerozolimy”, „arcyksiążę Austrii”, „książę Aten i Flandrii”. Naprawdę? To jest argument za „Wandalskością”? Naprawdę?….
Królowie Hiszpanii (z dynastii habsburskiej) panowali kiedyś w wymienionych krajach tak, jak Mieszko panował nad Wandalami.
D. „Dalej Tacyt wyjaśnia, że różne ludy Germanii posługują się różnymi językami, ale federacja plemion sławskich była jednej mowy i podobnych obyczajów.”
To u Tacyta jest coś o Słowianach? A zapomniałem to przecież sUebowie i Wandyliowie! Ale, ale! Co na to Tacyt? Otóż: „Teraz wypada powiedzieć o Swebach, a nie jeden to lud […]” (T.,:38) – ok, czyli nici z jedności. Przykro mi…
„Spośród nich Marsygnowie i Burowie językiem i kulturą przypominają Swebów […]” (T.:43) Dobra to jeśli ta „federacja plemion sławskich” miała, jak pisze autorka, „jedną mowę” i obyczaje to dlaczego według Tacyta plemiona tej federacji tylko „przypominają” Swebów?
Suewowie tworzyli federację, czyli związek ludów podobnych i jednego języka, ale nie jednolitych – taki, jakim np. była Jugosławia.
E. „Podobnie opisywani są Słowianie w późniejszych wiekach. W „Historii wojen”, spisanej przed 550 r., Bizantyńczyk Prokopiusz z Cezarei opisuje Antów i Sklawinów:”
Wesoło! Przed dwoma wielkimi historykami starożytności staje grupa barbarzyńców z jakichś opuszczonych przez Bogów i ludzi miejsc. Zastanówmy się jak ich opiszą? Miejmy najpierw na uwadze kilka niezwykle ważnych zależności:
1. Tacyt urodził się najprawdopodobniej w Gali w chwili największego rozwoju Imperium Romanum i działał na przełomie I/II wieku AD. Nie wiedział o Wojnach Markomańskich, podziale cesarstwa, Hunach i wędrówkach ludów
2. Prokopiusz z Cezarei urodził się ponad 400 lat później w Judei. Doświadczył wszystkiego tego czego nie znał Tacyt. Stał na progu rodzącej się cywilizacji Chrześcijańskiej i formowania się czegoś co później nazwano średniowieczem.
Na Boga, dzieli ich tak wielki okres czasu jak nas do końca dynastii Jagiellonów! Toć na logikę, chyba mogło się zdarzyć że opisywali społeczności które nie musiały mieć ze sobą absolutnie nic wspólnego! To tak jak powiedzieć że mieszkańcy Andaluzji i Gruzji są tym samym ludem tylko dla tego ze mają czarne włosy, ciemną karnację i lubią wino… litości!
P.S. a gdzie niebieskie oczy? U Tacyta mieli ale u Prokopiusza już nie? Czyżby soczewki?
Specjalnie przytaczam różnych autorów z różnych okresów, by podkreślić ciągłość opisywanego przez nich słowiańskiego osadnictwa często pod tymi samymi nazwami. Prokopiusz nie pisze o kolorze oczu, ale też nie twierdzi, że Słowianie nie mieli niebieskich.
F. „O tym, że wszystkie szczepy słowiańskie „pochodziły z jednej krwi” wspomina również „Getica” Jordanesa (VI w.), a później IX-wieczny Geograf Bawarski i X-wieczny historyk arabski AlMasudi.”
A przepraszam w którym miejscu „Geografa Bawarskiego” jest to napisane? O ile wiem to określenie Słowian pojawia się tylko raz: „Zeriuani quod tantum est regnum, ut ex eo cuncte genetes Sclauorum exorte sint et originem, sicut affirmant, ducant […]”
Czy autor w ogóle czytał to co „cytuje”? Proszę mnie wyprowadzić z błędu jeśli się mylę.
Al-Masudi akurat pisał że Słowianie pochodzą od wnuka Noego… Jeśli to argument za „jedną krwią” to głupio mi się nie zgodzić.
Wywodzenie różnych ludów od biblijnych przodków to stała praktyka historiografii średniowiecznej czy wczesnomuzułmańskiej. Na marginesie, lekceważenie starych ksiąg przez „oficjalnych” historyków to co najmniej badawcza lekkomyślność (patrz na przykład właściwego podejścia do źródeł: Homer – Iliada – Schliemann – Troja).
Dziękujemy Tagelmustowi za podjęcie rzeczowej dyskusji. Tylko tak możemy dociekać prawdy.
FOT: images68.fotosik.pl
źródło: https://rudaweb.pl/index.php/2016/08/24/swebowie-czy-slawowie/
artykuł ktory jest źrodłem tej polemiki znajdziecie tutaj:
oraz tutaj: https://rudaweb.pl/index.php/2016/08/06/leszek-szwagier-cezara/