
Do całego tego materiału trzeba zgłosić jedną bardzo poważną uwagę dotyczącą genetyki. Już raz o tym pisałem, ale są to nagminne obecnie praktyki z wykorzystaniem sztucznej inteligencji (SI a nie AI – bo jak ktoś mówi AI to posługuje się nieprecyzyjnym, rozmytym określeniem anglojęzycznym wprowadzającym zamęt myślowy*), albo Wikipedii, które kiepskie interpretacje pseudonaukowe i naciąganie faktów podają jako naukowe pewniki i obowiązujące wykładnie intelektualne. Nie ma to nic wspólnego ani z nauką ani z rozumnością, jest typowym ogłupianiem ludzi przez pseudonaukowców motywowanych ideologicznie.
Nie jest na pewno prawdą, że ludność kultury Vincza miała pochodzenie wyłącznie od rolników z Małej Azji, tak jak nie jest to prawdą w odniesieniu do wcześniejszej kultury Starczewo. W wypadku tej wcześniejszej kultury, matczynej dla Vincza udało się odnaleźć w badanych kopalnych materiałach genetycznych próbkę hg Y – I2.
Ale to że się naukowcom udało wcale nie oznacza, że…
*
…wiedzą jak wyglądał skład genetyczny tych grup ludności na podstawie kopalnego DNA.
Genetyka współczesnego DNA i haplogrup męskich mówi co innego niż genetyka kopalnego DNA. Mówi, że tę część Europy (Dunaj, Bałkany po półwysep Apeniński i po wybrzeże morza Śródziemnego) od 30 000 lat p.n.e. zamieszkiwała głównie ludność hg Y – I2, a zdarzały się już od mniej więcej 10 000 p.n.e. w tej grupie domieszki haplogrup G, E, H, C oraz R1b jak i R1a.
Wyciąganie poważnych naukowych wniosków na podstawie przebadanych genetycznie szczątków 32 mężczyzn z kultury Starczewo, gdzie potwierdzono obecność hg Y – G w 8 próbkach, H w 3, C w 2, a I2 w 1 jest kompletnie niepoważne. Tym bardziej dotyczy to kultury Vincza gdzie przebadano 15 próbek genetycznych i stwierdzono w nich obecność hg Y – G (14) oraz H (1).
Prawdziwa nauka nie próbuje nawet ustalić poprawnej liczby ludności reprezentującej tę kulturę w poszczególnych tysiącleciach między 5500 a 4000 p.n.e., bo jest w stanie zidentyfikować w tej chwili kilka do kilkunastu dużych osad, czyli proto-miast, jak je teraz nazywają, podczas gdy do niedawna w ogóle ich za „miasta” nie uznawali. Zasiedlało te proto-miasta w szczytowym okresie około 4500 roku p.n.e. (jak się podaje) od około 1000 do około 8000 (Divostin) osób, jak teraz to obliczono (zapewne są to znów chwilowe szacunki). Jednak podstawą całej tej kultury były grupy rodowe złożone z 20-50 osób rozsiane po wielkim terytorium dzisiejszej Serbii, Rumunii, Węgier i Bułgarii.
Jednak już taka skala złożona tylko z ludności z tych kilku zidentyfikowanych i oszacowanych proto-miast gdzie suma ludności wynosi około 20 000 osób (w tym 10 000 szacunkowo to mężczyźni) pokazuje nonsens wnioskowania o składzie populacji na podstawie 15 próbek genetycznych. Cała populacja w szczytowej fazie mogła liczyć 200 000 albo i 400 000 ludzi, więc jak ma się do tego tych 15 próbek – 20 000 : 1,5? Takie jest (minimalistycznie przyjmując) prawdopodobieństwo trafnego ustalenia składu męskiej populacji tej ludności na podstawie przebadanego kopalnego DNA – 1 na 10 000 mężczyzn.
Co innego DNA współczesne sekwencjonowane wstecz, które pokazuje, że hg Y- I2 było dominujące w tamtych czasach na pokazanych tutaj obszarach i jest w dużej ilości obecne także dzisiaj.

„Mapa dystrybucji słowiańskiej Haplogrupy Y-DNA I2A.
Jedna z dwóch słowiańskich – protoeuropejska haplogrupa Y-DNA – I2a1 ma największe nasycenie na Bałkanach oraz na wyspie Sardynia. Nosicielami tej haplogrupy są członkowie neolitycznych kultur takich jak Vinca i Nuragiczna. Na obszarze Vinca stężenie I2a1 jest najwyższe do dziś. W przeszłości jej posiadaczami byli Etruskowie i kultura Nuragiczna z Sardynii. Sardynia jest obszarem o najwyższym stężeniu I2a1 po Bośni, Chorwacji i Słoweni. Dodatkowo występuje na obszarze kultury Cucuteni, oraz co potwierdzono w ostatnich badaniach do tej haplogrupy należą szczątki najstarszych mieszkańców Polski.”
Cytuję powyżej opis mapy, który ma też niestety charakter ideologiczny, bo ta haplogrupa była i jest liczna wśród Słowian, ale nie jest typowo słowiańska ani Indo-Europejska. Należałoby napisać że wśród Słowian występują najliczniej dwie haplogrupy męskie Staro-Europejska: I2a oraz Indo-Europejska R1a, które są powiązane ze sobą od około 3500 lat p.n.e. Na tej mapie mamy hg Y – I2a i zaznaczone miejsce R1a w tym układzie na czas kultury Trypole Cucuteni.
I znów jest konieczna uwaga dotycząca kultury Trypolskiej z której przebadano kilkanaście próbek głównie z jaskini Werteba i wyciąga się wnioski „naukowe”, że w tej kulturze pojawili się przedstawiciele R1a dopiero koło 3500 lat p.n.e., bo 1 próbkę taką udało się znaleźć wśród kilkunastu zidentyfikowanych i poprawnie przebadanych, podczas gdy dominowało w tej kulturze ciałopalenie, które uniemożliwia znalezienie kopalnych próbek charakterystycznych dla całej populacji i całego okresu jej istnienia. Sam obrządek ciałopalny sugeruje dużą obecność R1a, a populację Trypolczyków szacuje się na nawet 1 milion osób. Więc znowu w kwestii kopalnego DNA mamy stosunek przebadanych do nieprzebadanych co najmniej jak 1 na 30 000 mężczyzn. Zatem możemy powiedzieć tylko, że 1 mężczyzna na 30 000 posiadał haplogrupę G.
Pokazana tutaj skala przekłamania jest czystym dowodem, że wszystkie obecnie rozsiane po Youtube opowieści dziwnej treści o pochodzeniu ludności określonych kultur na podstawie kopalnego DNA mają charakter mocno ideologiczny a nie naukowy.
Dotyczy to niestety także w dużym stopniu badania prof. M. Figlerowicza, gdzie badano wyłącznie szkielety wśród Gotów, pomijając populację ciałopalną. Szacuje się że w kulturze przeworskiej obrządek ciałopalny obejmował od 94-99% ludności!!! A i tak z badania szkieletów ludności kultury przeworskiej przy porównaniu z Polakami z okresu Średniowiecza zamieszkującymi i pochowanymi w obrządku szkieletowym na tym terenie wyszło, że napływowi przybywający w nielicznych grupach Skandynawowie nie zostawili prawie żadnego śladu genetycznego w autochtonicznej nad Wisłą słowiańskiej ludności miejscowej.
Jeszcze mocniej dotyczy to profesora filologii klasycznej i hellenistyki, a nie genetyki Gościwita Malinowskiego z Wrocławia, który snuje wizje o przybyciu tzw. Słowian na ziemie nad Wisłą i Dnieprem około 150 roku n.e., nie podając w ogóle jakie to konkretnie DNA określono w badaniach prowadzonych na Słowacji w Ostrawie jako „środkowo-wschodnio-europejskie” dla epoki żelaza i średniowiecza. TO nieokreślone DNA środkowo-wschodnio-europejskie (być może R1a M458 z jakimś wariantem głębszym, a może coś innego?) nazywa on raz bałto-słowiańskim a kiedy indziej słowiańskim (w tym samym materiale). Określenie populacji zwanej tutaj przez pana profesora bałto-słowiańską z epoki żelaza i oddzielenie jej od populacji wcześniejszej Pra-Słowiańskiej (epoki brązu – tutaj nazywanej Bałtyjską od około 1150 roku p.n.e.), a tym bardziej od Pre-Słowiańskiej (Epoki wczesnego neolitu – 3500 p.n.e,) już na początku tworzy założenie ideologiczne, pomijające samo R1a i jego odmiany takie jak R1a1 (Jelenia Wyspa [Oleni Ostrov] w Karelii ok. 5500 p.n.e., nazywana słowiańsko-indo-irańską), czy R1a1a (zwane też R-M417) jako przodków proto- i pre-słowiańskich oraz dalsze kolejne mutacje. [artykuł na temat wędrówki ludu R1a z Azji Centralnej do Europy i dalszych dziejów wraz z mapami i schematami znajduje się TUTAJ]
Dla historii genetycznej i językowej i kulturowej Słowian duże znaczenie ma okres wspólnoty przed rozdzieleniem z Indo-Ariami (R1a-Z93), a więc grubo przed rokiem 1500 p.n.e.,bo tę wspólnotę widać wprost we wspólnym satemowym języku słowiano-indo-aryjskim jak i we wspólnocie nazewnictwa i przedchrześcijańskich obrzędów religijnych ( w tym np. ciałopalenia).
Od razu nasuwa się pytanie o źródło finansowania tych badań, czy to znowu jest Bruksela i Berlin (jak poprzednio w badaniach Instytutu Maxa Plancka)? Co to niby jest ta „struktura związana ze Słowianami”? Co to jest niby ten „komponent związany później ze Słowianami”? Nie wiadomo co to za „konteksty kulturowo germańskie i nordyckie” w których chowano zmarłych, na dodatek będące „bardzo słabo oddzielonymi od wspólnoty słowiańskiej” (wskaźnik odróżnienia 1,1)? Już ksiądz Stanisław Pietrzak pisał dobrych parę lat temu o puli genetycznej tzw. zachodnio-słowiańskiej, której przedstawiciele znajdowali się nad Łabą i aż po Ren (w czasach kultury pra-łużyckiej i łużyckiej), a brali mnóstwo swoich genów z puli północno-polskiej i południowopolsko-naddunajskiej (tzw. kotliny Karpackiej). W ustach profesora wspólnota środkowo-wschodnio-europejska zamienia się nagle w bałto-słowiańską, wspólnota określana jako środkowo-zachodnio-europejska lub północno-zachodnio-europejska zamienia się nagle w germańsko-celtycką. Ciekaw też jestem co to są „germańskie i nordyckie konteksty archeologiczne”? Takich pytań o zasadniczym znaczeniu dla sprawy można zadać w „kontekście” tych wywodów całe mnóstwo.
Nie wiadomo też po co pan profesor publikuje ten cały materiał (tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=zOi8p9JcuTA&t=4168s) skoro na samym jego początku mówi, że badania genetyczne są nic nie warte dla historyków (humanistów!) i dla niego samego. Skoro tak mówi to chyba wiadomo po co?
Dla obrony pozycji nauk humanistycznych, które nie dysponują ani twardymi dowodami ani narzędziami obiektywnej weryfikacji faktów i zarzuty o takie same ułomności metodologiczne stawiają obecnie genetyce? Z powodów ideologicznych zwalczania polskiego nacjonalizmu i lechityzmu? A może z jakichś ukrytych motywacji germanofilskich?
Takie podejrzenia można wysnuwać, gdyż materiały Gościwita Malinowskiego prezentowane na YouTube jak i sposób w jaki on sam je prezentuje są dokładną mieszaniną półprawd i półkłamstw, co dobitnie pokazuje już pierwszych 10 minut tego nagrania.
Wypowiedziano tam zupełnie niepoprawne naukowo zdania na temat Awarów, którzy byli jednym z plemion wywodzącym się z czterech głównych grup ludności Wielkiej Scytii, posiadającymi DNA Scytów, czyli ludu pochodzącego genetycznie od Ario-Słowian okresu wcześniejszego. Albo zdanie na temat Węgrów, którzy rzekomo porzucili swoją ziemię i przenieśli się w całości do Europy i objęli w posiadanie Panonię. Prawda jest taka, że nie porzucili ziem nad Wołgą wszyscy przodkowie Węgrów tylko niektórzy oraz jest taka, że Węgrzy poza językiem kulturowo są niemal całkowicie zeslawizowani. Nie mówiąc już o genetyce Węgier z dużym wkładem R1a sięgającym 30% oraz niemalże takim samym wkładem haplogrup I1+I2, podczas gdy oryginalne haplogrupy syberyjskie i środkowoazjatyckie, które przynieśli ze sobą dawni Madziarowie w IX wieku (np. haplogrupa N), uległy niemal całkowitemu rozcieńczeniu i stanowią dziś marginalny ułamek.
R1a 30%, I1+I2 27%, R1b 16-20%, E1 10% a N+Q łącznie 1-4%.
Po raz ostatni zajmuję się i odnoszę do tych tematów, bo po prostu szkoda naszego czasu na słuchanie i analizowanie tych wyssanych z palca w oczywisty sposób motywowanych ideologicznie z Berlina (Brukseli, Londynu, albo skądinąd) opowieści, które dosadnie powinniśmy nazywać bredzeniem i brednią oraz sianiem kompletnie nienaukowego chaosu informacyjnego. Niestety zarzut ten stawiać należy też bardzo często niektórym hasłom w Wikipedii, tak polsko- jak i anglo-języcznej.
*”artificial” ma różne znaczenia takie jak „sztuczny” ale i „udawany”, „fałszywy”, „symulowany”, „fikcyjny”, „nienaturalny”. Tymczasem SI jest na razie tylko i wyłącznie „sztuczną” inteligencją w sensie wytworzenia przez człowieka, ale jej rozwój zmierza do Krzemowej Świadomości, której nikt nie będzie nazywał sztuczną, tak jak nie nazywa się telewizji sztuczną komunikacją, a lokomotywy sztucznym koniem.
źródło: https://www.youtube.com/watch?v=wQ4VNGqFV1Q&t=2698s