

Tan Ósmy Wielki – Nowy fragment z Księgi Tanów (tom 1)
– Dzień drugi, czyli dwudziesty pierwszy Miesiąca Sierpowego, jest poświęcony zbiorom ziół i kwiatów z łąk oraz jarzyn z ogrodów i grządek. Zbiorom z łąk oddają się żeńszczyny, a wykopkom w ogrodach mężowie.
Kobiety zbierają ziele, obdzierają z płatków głownie kwiatów, a płatki owe pod owinem suszą. Będą je sypać w pochodzie w następnych dniach w Tanach Chocholich: Kukułczym, Gęsim i Przepiórczym.
– Zioła owe i kwiaty zbierzecie jako uosobienia roślinne, łąkarskie, wieńcowe i zróstowe wyłącznie tych Bogiń, które w obrzędzie owego Święta Ptasiego będą żegnane: Gogołady, Rodżany i Plątwy. Są to więc rośliny na Wysyp, z których powstanie kwietno-ziołowy dywan wyścielający drogę orszaków i pochodów, oraz na roślinny Pył Krzcielny. Te rośliny zbierane są przez gospodynie pod kierunkiem wiedźm i łąkarek dobrze znających się na zieleninie łąkowej, żeby nie „przyplątały” się tam inne ziela niż przynależne do tynów bożych Ładów, Rodów i Przeplątów.
Kiedy kwiaty i zioła są już całkiem wysuszone, część z nich kruszy się i ściera na drobny pył. Posłuży on razem z solą do krzczenia strawy obrzędowej jako rodzaj ziołowego pieprzu, lecz używanego nie jako przyprawa, ale wyłącznie jako ist godowy – krzcielny, taki sam jak popiół drewna, krople żywej wody, skry i żarki ognia czy dymy z kładzidła.
Dziewczęta i dziatwa pod przewodem młodych, bezdzietnych jeszcze swadziebnic zbierają z łąk ziele i nasiona roślin, które przez resztę roku służyć będą jako przyprawy do jadła, a to: lubczyku, rozmarynu, kozieradki, lebiody i lebiodki, tymianku, majeranku, macierzanki, cząbru, mięty, trybuli, bylicy (estragonu), kolędry i innych.
Wszystko, co zebrane, kobiety niosą pod owin i tam oporządzają, wiążąc w osobne wiązanki ziołowe i przyprawowe. Przy rozpalonym ogniu owinowym rozpoczyna się tego dnia suszenie Plonów Łąkowych – ziół, ziela boskiego i boskich kwiatów do obrzędów następnych dni, do strawy i żertw świątecznych, jak też ziół przyprawowych na cały przyszły rok.
Chłopy tylko pozornie prostsze mają w ów dzień zadania. Zrywają w ogrodzie to, co źrzałe, co z uprawianych jarzyn nada się do spożycia w ucztach obrzędowych tego dnia i następnych. Polewka Gogolina – Chołodziec – jest jako obiata, wieczerza i obiad, danią główną i głównym daniem tego i następnego dnia. Więc chłopy to samo niemalże rwą, co było rwane na Bogotwinę. Jednakże na tym się ich robota nie kończy.
Ponieważ kobiety bardzo są zajęte przygotowaniem ziela na Dzień Ptasi, to chłopy ów Chołodnik Gogoliny i wszystkie inne potrawy obrzędowe sami uwarzyć muszą. Jak wiadomo, Gogołada jest panią Wiedy Głębokiej, więc jej strawa nie może być strawą prostą.
Ważnymi składnikami Chłodnika Północnego, Gogoładzinego, Łotygolskiego, Golemowskiego, zwanego z prosta Litewskim (jako że wśród Istów na północy Białego Lądu jest on szczególnie lubiany i często przyrządzany), są szczaw, żur, mięso kury lub kuraka i mięso raka.
Liście szczawiu do chłodnika warzy się z lekka razem z botwiną. Bulwy buraków warzy się zaś do miękkości i na zimno obiera ze skórki, po czym trze drobno na tarce. Liście obwarzonego szczawiu i botwiny sieka się razem z innymi surowymi roślinami, czyli jarzynami. Do kwaśnego mleka dodaje się kwaśnego żuru, czyli barszczu białego – zakwasu z mąki żytniej. Żur Żytni w Chołodźcu jest szczególnie ważny w te dożynkowe święta. Chłodnik Dożynkowy ma swoje wydanie syte i lekkie.
Syty Chołodziec Łotygolemski (czy Golemowski) robi się z użyciem kwaśnej tłustej śmietany, dodatkowo mieszając ją z wywarem z mięsa kury lub cietrzewia-kuraka, czyli niewielką ilością rosołu. Dodaje się do niego także mięso Raka.
Mięso raka, głównie szyjki, jest równie ważną częścią tej strawy, tego bożego dania i dani, owej żertwy letniej, jak mięso Kura czy Kuraka, bo to Rak Niebiański jest gwiazdozbiorem rozpoczynającym Lato, a teraz – kiedy Lato końca dobiega – Raka owego zabija się razem z Kurem Ogniowym, Swarożym, na żertwę bożą, na strawę bożą i na potrawę świąteczną.
Lekki Dożynkowy Chołodziec Litewski przygotowuje się na kwaśnym mleku, bez mięsnych dodatków.
Prawdziwy Gogoładziny Święty Chłodnik ma jednak w swoim składzie bardzo ważny dodatek tajemny – są to gotowane i krojone w kostkę bulwy Czyśćca, zwanego też Gola lub Gogola albo Kucmerka. Zamiast Kucmerki można też dodać gotowany, krojony w kostkę korzeń Pasternaku lub Bulwy-Bulby[i].
Upolowanie Kuraka czy ubicie Kura i oprawienie go, jak też zdobycie bulw Goli, korzenia Wężymordu albo Pasternaku jest o wiele trudniejsze i pracochłonne niż ukopanie czy ścięcie odpowiednich jarzyn w ogródku i samo przygotowanie chłodniku. Tak więc dzionek zaczyna się dla chłopaków i mężczyzn o samej Jutrzni, a i później aż do wieczora mają oni tego dnia co robić.
Wspólny wieczorny posiłek domowy Dnia Płodów Łąk i Ogrodów, bo tak ten dzień jest zwany, odbywa się uroczyście u owinu, z użyciem czechołu i odświętnych statków. Do jadła siada się po odświeżającej kąpieli w rzece, jeziorze czy w bani. Domownicy ubierają się w uroczyste stroje. Na początek gospodyni i gospodarz odprawiają krótkie modły skierowane ku Rgłom (głównie Reży-Raganie i Żywi-Rzwie, ale też ku Rogołowi i Rgiełcowi), Podagom, Sporom i Ładom. Potem krzczą świętą strawę solą i pyłem ze startych ziół boskich.
Oprócz Chołodźca jedzone są tego dnia na gorąco: gęsta polewka warzywna, zwana też Jarzynową z Zacierką (mocno przyprawiana ziołami), gotowana Skorzonera (korzeń wężymordu) ze śmietaną i z bułkami Bajglami lub Pokolicami[ii], pieczona Rzepa, duszone i smażone z cebulą i marchwią plastry z korzenia Kobierza (Rzepu, Łopucha), słodkie placki z Pasternakiem bądź Kucmerką albo korzenie tych roślin pieczone na blasze. Do tego podaje się na koniec ciasta takie jak Kijownik Pierniczny, Strucle i Baby czy ciasteczka Ptakokształtne i Welańskie. Za główny napitek służy Młode Piwo Zielone, robione na słodzie żytnim, z miodową brzeczką i dodatkiem mięty.
– I tak przychodzi do Dnia Trzeciego, Obrzynkowego i Kaniowego, chocia nie Okrężnego – powiada do Ludmiły Matki, Królowej Ludu Lęchickiego, Bogini Żywia-Rzwa.
– Usiądź no ty wygodnie, a obwiń się dla ciepła opończą i zażyj Mocnego Zioła, Wieszczko Ślęży, Raduni i Wierzycy, bo wiela jeszcze opowieści onej i obrazków, gęsto na drewnie białą kreską rezanych, przed nami!
I Pani Siwa krusz zielony w faję krzywą wtyka, żarem z ogniska podpala i pyka… i pyka, pyka, pyka… po czem Ludmile fajkę podaje, jakby „w krąg”, chocia one tylko we dwie:
– Częstujże się i współczuj ze Światem Żywem, rozumiesz mnie, z Rzywem, z Ra-Światem?! Ra-Światło Najwyższego ty pochłaniaj, jako to czynię i ja, Żywia, Opiekunka Żywego-Rzwego i Żywiny-Rzwiny, Życia i Rzycia, Żywotów-Rzywotów, Żywności i Rzewności, Żywienia – Rzwy-Regu i Żeru-Oru – RA Świetlistego w Trawie, Strawie i Potrawie. Jako i Ja, Czółno-Czułno Ra Świętego, współodczuwam całem jestestewem mojem i chłonę. Tyś, jak i ja, czułnem-czelą, czółnem-cząstką Jego, kłodzią Ka dla Ra, współczuciem i współodczuciem Najwyższego Swąta.
Wzięła Ludmiła faję-waję z dłoni bogini i siwym dymem się zaciągła, we wątpia swe go wesnuła. A on ci w tętnice jej poszedł i tętno roztętnił, całą ją roznamiętnił i mlecznozmętnił. Zaraz świat innym obaczyła, źrenicą szeroką go chłonęła niczym ten dym żywy poprzez usta, a uśmiech szeroki na lico jej wstępował z każdym kolejnym oddechem i źrenicy weźrzeniem.
-Tak trzeba – rzuciła jej Siwa Bogini prosto w myśl. – Trzeba czasami z boku wejrzeć we świat i we siebie, żeby pojąć, iż niejedno jest pojęcie i nie jeden obraz rzeczy mają.
I rzeczywiście jakby obok siebie Ludka stanęła, jakby z siebie wyszła i innym okiem rzeczy uwidziała. Całkiem inaczej spojrzała na trzeci dzień świąt i te następne po nim. Dostrzegła to, czego nie widziała; to zrozumiała, czego zrozumieć dotychczas nie potrafiła.
– Nie ma jednego obrazu rzeczy świata! – ozwała się z cicha do siebie, czy też do Siwej Pani może, lub do tych drobinek świetlistych, co ją w powietrzu całą otaczały. A mieniła się owa kurzawa barwami tęczy w słońca promieniu. Jak śrzeżoga drobna lodowemi igiełkami w jasnym słoneczku kryształowo cały świat omżywa, jak kurz w strudze pomiędzy wierzchołkami jodeł niebotycznych w lawinie światła z wysokiego Nieba ku Ziemi falami kłusuje, tak całe powietrze wokół Ludmiły drobinkami drobnemi, drobniejszymi niż zwykle wzrok ludzki je chwyta, tańcowało. – Jakże inny jest świat kotka czy pieska, świat pszczółki, świat bociani, jakże inna jest ta sama ziemica i wodzica dla żaby, ryby czy człeka?! Jakże to wszystko dla różnych bytów różnym jest?! A każdy z nich do życia i rzycia prawo ma!
Zachwyt chwycił lęgijską królową i za kibić ścisnął, radość ją wypełniła na Raduni, kiej razem z Siwą Boginią boskie dymy w płuca chwyciła. Z każdym tchnieniem wozduch ten żywy w siebie wchłaniała, nozdrzami z niej w każdym wytchnieniu on uchodził, serce mocno jej tętniło, a Żywoświatło owoż ku ziemi, kręcąc się, opadało. Na dłoni zgiętej w kolibkę je przytrzymywała i mu się przypatrywała, podczas gdy jako samoistny byt onoż pulsowało, kłębiło się, skapywało i wytryskało niespodzianie to w górę, to na boki, wiedzione przez jakoweś niewidzialne wodzowskie isty. – Och, czy tu jest i je prowadzi Iskra-Iskon Wedrak Świetlisty?! Ach, co tam uwidziała! Tłum tysiączny żywych bytów kłębił się w kolistym tanie za ręce uchwycony pomiędzy sobą, w jednolity wir w zachwycie sczepiony, rozkoszą samoswoją to wznoszony, to znowuż kręcony! Ech! Jakież to piękne ludy kryształowo przejrzyste były, ludki przecudne, ludeczki-drobineczki, malizny niewidne!
– Uch! Kochamż ja was! – zakrzyknęła dziewina. – Wyście dobre, tak dobre! Wyście są mną, a ja wami!
– Pójdź, Ludmiło – rzecze Rzywia Żywa i Siwa. – Pójdź ze mną w trzeci i dalsze dni święte Tanu Wielkiego tego, pójdź w objęcia moje, Jam rozkoszą twoją prawdziwą! Ja ci świat prawy ukazuję, ja cię miłością do życia-rzycia, przychylnością do żywego-rzywego w pełni napełniam, czuciem dla żyjątka-rzyjątka każdego jednego ciebie nastrajam. Poprzez tę miłość i przychylność w sobie ty teraz, mimo iż takie same słowa usłyszysz jak poprzednio, cały dalszy porządek obrzędowy inaczej uwidzisz. Powiem ci o nim pełnię, o ładzie każdej następnej chwili świętej, o znaczeniu każdego ruchu ręki i każdego następnego kroku! O widzeniu świata przez drzewoświetliste istoty Boru i o Grzybowym Bogu, którego jestestwa ty zakosztujesz! Cały świat w sobie dzięki temu ty przenicujesz z miłością i prawym zrozumieniem! Próbując teraz jestestwa konopnego zrósta zawartego w sokach jego, z lekka ty w sobie świat i światło przewikłałaś, lecz z kęsem grzybogowego ciała tysiąc razy silniej całą RzeczyIstność pojmiesz. Słuchaj zatem o Dniu Trzecim i następnych święta tego! Czuj je w czole i w czółnie, w umie i sercu swoim, w całej czelności i naczelności cz(e)łowiecz(n)ej!
– Ten dzień Trzeci zwać będziecie Obrzynkami, Orzynkami, Obrzymkami, Obrym Dniem, Ostrężnicowym i Grzybowo-Borowym, jako że jest on obraniem Boru z borowych obrych – godnych owoców, z jego obrych – tęgich owocowych płodów.
Takoż i w ten dzień, jak we wszystkie pierwsze dnie Świąt Rujewitowych, obrzędy są krótkotrwające i nad wyraz skromne.
Główna rzecz to pójść o poranku w Bór na Obrzynek i poszukać Orzyny Obrej a dobrej i dobrych Obrych Grzybów, Białych Kani.
Jak pośród Ptasiego Zwierzyńca są Kanie, Gołąbki, Gąski czy Kurki, tak i pośród Grzybów są one, a poświęcone tak jak i ptaki różnym tynom bożym. Nawet jeśli jacyś ludzie Grzyba Borowiłów – Borowika nie nazywają mianem ptasim, to on i tak miano ptasie, tajemne posiada – jest bowiem pośród Owoców Boru grzybnym odpowiednikiem uosobień roślinnych i zwierzęcych bogów, w tym ptasich, ssaczych, owadzich, ropuszych czy wężowych. Tak więc Grzyby Kanie odzwierciedlają w Królestwie Hribowym na Ziemi Tum Rujewitowy.
Dzień Zbioru Białej Kani otwiera czas Wielkiego Grzybobrania w naszych północnych borach. Bo chociaż rosną po nich grzyby wcześniejsze niż sierpniowe, to są ich nieliczne rodzaje, a i występują od czasu do czasu. Miesiąc Sierpowy otwiera mnogie grzybowe wysypy i to grzybów najszlachetniejszych: Borowików, Podgrzybków, Koźlarzy, Gąsek, Gołąbków, Rydzów, Maślaków, Smardzy, Kań i Muchomorów-Grzybogów. Muchomor nie stąd zwanie swe bierze, że muchy zabija (Grzybem Muszym i Omorowym będąc, owadzim ucieleśnieniem pośród grzybów), lecz Orlim Istem zaiste po sokach swych, po orze-omorze jako ptasim w grzybie spełnieniu, O-Morowym i O-Mądowm grzybem jest, a też O-Swątowym (Oświetlającym i Świętym), Swarożym (O-Gnistym), Dziwym (O-Krasnym), Ładnym, Wennym i Białobożym.
Mus-om-or – Morokosen – M-or-kos-sen. To grzyb szczególny, iście Królewski, Carski, Kagański i Czarski. Morkosen-Grzybóg jest wam dany jako najpotężniejszy z grzybów leśnych. Dali go zaś bogowie ludziom w trzech głównych rodzajach:
jako sromotną truciznę – tego z zielonym kapeluszem,
jako najsmaczniejszą strawę i potrawę – tego najtęższych rozmiarów, grubego, z różowym miąższem,
i jako dawcę napoju czarownego, musu-rumu, sołwy-somy, boskiego napitku – który płynie z tego czerwonego w białe kropki.
Jest w borach i po łąkach także jego najmniejszy grzybny brat, Łysiczką zwany. Jak Morkosen jest Orłem pośród grzybów, tak Łysiczka jest grzybnym Szczygiełkiem. Mają one grzyby i wśród Zróstów swoje odpowiedniki, jako to Mak, Konopie, trawa Ruta, trzcina Mozga, Buławinka-Sporysz i inne.
Mają ci one też wśród pasorzytów (pasożytów) mikrych boskie swoje wcielenia, jako te, co trują lub życie ratują.
Od sołwy brać będziecie Światło Czyste, które Wiedę o Sobie jako Osobie wam da! Spijać sok jego przetworzony będziecie, a obrazy cudowne, widne i uwodzące, jako te, Ludmiłko, co je tu widzisz, dzięki niemu wszyscy wy uwidzicie. A zwać będą onego Grzyboga pośród plemion Słowa, Sławy i Sołwy przelicznymi mianami, jako to Zlatača, Paganka, Guba, Żabokreczina, Padłokrak, Krastawica, Krastacza, Muchomurka, Muchotrawka, Morkosen, Merges, Wrynos, Hatara, Biełoktar, Sungrybis, Peczura.
– Jak wśród Ptactwa i Grzybów (Hribów) bóstwo (bożstwo i nabożeństwo) jest odzwierciedlone i upostaciowane, tak i wśród pasorzytów mikrych jest uobecnione: w maliznach, grzybiznach i rzyciznach, wirzyznach, co gołem okiem twoim niewidziane są. Oneż potęgą są, bo inne Rzycia (Życia) i Rzywociny (Żywociny) swoim Rojem Opasują – Oroją Wieńcem je oplatają i na onych rzywinach (żywinach) i rzyjątkach (żyjątkach), a też wielgich rzywociach (żywociach-żywotach) się pasą.
Czy ktoś wyjawił ci, co to jest pasorzyt?!?! Grzyb jest wielkim pasorzytem. Nie pasożyt to, który niby pasie się na życie, chociaż i ten przecie na rzyciu się karmi, skoro żyto, jak wiesz, to naprawdę rżęto-reg-rzyto. Pasorzyt pasie swoją rzyć na twojej Rzyci! On swoje Rzycie (życie) na twoim Rzyciu (życiu) wiedzie. On twoję rzywość w swój rzywot obraca. Na Życie-Regu i owszem – też żyje-rzyje jeden piękny pasorzyt, Sporyszem zwany. On ci jest grzybem najprzedniejszym, chociaż mikrych rozmiarów, on ci Obrazy Boskie, Welańskie, Białe, Wielgie, w um wszego żywego (rzywocin wszelakich) prosto wnosi, w nim wybarwia je i kreśli! Onże grzyb-pasorzyt treściwość taką rzeczom i myślom nadaje, o jakiej ci się, Ludmiłko, nawet nigdy w życiu nie przyśniło.
Wiedz to i zapamiętaj, że nie Żyć, lecz Rzyć, Ludko przecudowna, Królowo Ślężańska ukochana, bo to pochodzi od Ryć jak Rylcem, Redlić jak Radłem, Rezać jak Scyzorykiem, Rysować jak Rysikiem (jako tutaj na tych Obrazunkach Białych), jako to Oradłem Orzyć, Orzywiać i Rzeźbić Kreskę Rzywota, Oradłem Ryć Ryty Rzywe, Rzywota Nieć ciągnąć Rysą i Rezą Ciągłą, Ryć Rowy, w Rów się Worywać i Rzywot Rzywy na świat z Rzyci-Rowni, Dajni Rzycia wywijać. Zatem poniższe powiedzenie zmienia trochę znaczenie:
Rzyj i daj Rzyć innym!
Ryj i daj Ryć innym!
Żyj i daj Żyć innym!
Rżyj i daj Rżeć innym!
Żryj i daj Żreć innym!
Źrej i daj Źreć innym!
Rzyj, rżyj, żrej, źrej i orz, ożywiaj!
– Ja, Żywie, ja Żywia-Rzwa ci to podpowiadam. Tych mikrych malizn, grzybizn, rzycizn i wirzyzn, ty okiem swoim dzisiaj nie uświadczysz, lecz wierzaj mi, że wiele w rzyciu twojem od nich zależy. Kiedyś człek posiędzie narzędzie odpowiednie, powiększające, Wyłupą – Wielkim Okiem zwane. Gdy Ludy Słowa do tego dojrzeją, będą mogły one malizny, grzybizny, rzycizny dojrzeć wzrokiem, sięgnąć ku nim własnym okiem.
One, wierzaj mi, obecne są w powietrzu, we wodzie, we krwi twojej, w twoim jestestwie, w twoim umie, na całem twoim ciele z wierzchu i w środku, we włosach twoich, w ślinie i ślozach, w każdym Zwierzorze i Zróście, w każdym ziarnku piasku i w każdym zakątku Matki Ziemi – i w ziemi samej, i pod ziemią – w całej Rodżanie-Przyrodzie i w ogniu, i w popiele. Wszędzie, wszędzie jak okiem sięgnąć, i gdzie nim nie sięgnąć.
Z boru zbierajcie same jeno obre orzyny, wielgie a źrzałe, słodziutkie, czerniutkie – w kosze, w kobiałki, w garnce. I te czarne połyskliwe, co je też ostrężynami zwą, i te niebieskie, matowe, co mianują je jeżą-jarzą, jeżyną-jerzyną.
Tego dnia zetnijcie z Kani-Grzyba same michy źrzałe a świeże, szeroko rozpostarte, z bielusieńką blaszką! Nogę grzybową w ziemi ostawcie. Nie tykajcie się też tych kań, co w ten dzień święty zwarte stożki mają – te niech źrzeją, niech dojrzewają, niech ziarnopył grzybowy wydają, coby się w Borze mnożyło i grzybiło.
Upieczcie chleb Borys ku czci Bogów Boru. Zebrawszy kanie i orzyny, przyrządźcie je odpowiednio na żertwę dla Bogiń Matek – Ziemi, Sporzy, Żywi-Rzwi, Przyrody, Pogody-Weni, Wody-Wądy, Stroi-Stryji i wszech innych. Na strawę obrzędową dla siebie, na wspólną ucztę pod Zapisem je zgotujcie. Kanie obtoczcie w mące rzytniej (żytniej), w jajku rozbełtanym, w kruszonej bułce, a upieczcie na gorącej blasze nad Ogniszczem świętym. Orzyny zaprawcie śmietaną i miodem. Zbiercie i pod Zapisem albo Rodowym Drzewem sporzyjcie (spożyjcie) po krótkiej modle na cześć Leśnych Bogów, Pani Przyrody, Matki Ziemi oraz Pani Śreczy Sporzącej bochny Borysa z masłem i wszystkie inne pokarmy owe. Orzynowym winem (orzywinem) je zapijcie.
Okrężny Tan Kani odtańczcie i Pienie-Pieśń do Kani i Orzyny ku czci Rujewitów – Rujany-Gaji i Rujana-Gaja, Borany Matki, Matki Ziemi i Rzywi-Rzwi wznieście.
Rzywio, Rzwo Mateczko, co przez Rzyto dane
Ludzkie rzycie puszczasz wianem z Kanim Tanem
Ziemio, Matko Syro, Rzycie z Ciebie mamy
w Tanie tem Okrężnem Tobie je składamy
Borano Borowo, ty Pani Grzybowo
Orzyny orzywiasz rzycie dać gotowo
Sokiem owych orzyn lico nam czerwienisz
Biełymi Kaniami Grzyby z Ptactwem rzenisz
Sporzycho, Rujano, Pogodo, Rodrzano
Dajcież krasne Jutro jak dałyście Rano
Dajcie piękne dzionki Krasowieczernice
Dajcie Rzycie wieczne, odegnojcie Nicę
Tańcz, Kanio Ptaszysto, w tem okrężnem Tanie
Krąż, Orzyno czysto jako święte Danie
Kręć się, Grzybno Kanio jako krążel Złoto
Płyń, Orzyno Sołwo – Swarożno Sołoto
„Tak się dzionek czeci ze Swarożo Tarczo w jeziorzech krasnych zatapio, a ćwarty dziń nadciągo, oby ziścić się z Jutrabogi wstoniem”.

Przypisy
[i] Kucmerka, Gola, Gogola – to roślina występująca w opisach botanicznych jako Czyściec Błotny Stachys palustris. Roślina z rodziny jasnotowatych (wargowych). Kwitnie na fioletowo w lipcu i sierpniu. Na zimę zamiera i przeżywa dzięki podłużnym bulwom.
Czyściec rośnie na mocno zachwaszczonych polach uprawnych, na glebach świeżych i wilgotnych, zarówno w zbożu, jak i wśród roślin okopowych. Jeśli przestaniemy uprawiać pole, możemy być pewni, że po roku będzie go tam mnóstwo. W większym rozproszeniu występuje na wilgotnych łąkach i na brzegach zbiorników wodnych, w miejscach zaburzonych, gdzie woda okresowo niszczy roślinność. Jako pożywienia używa się bulw czyśćca, które najczęściej zbiera się w okresie zimy lub przedwiośnia. Dawniej był to czas, kiedy zaczynało brakować żywności.
Bulwy pokrewnego gatunku dalekowschodniego Stachys affinis (Stachys sieboldii) uprawia się jako warzywo na Dalekim Wschodzie.
U nas bulwy czyśćca nazywano kucmerką. Tym samym słowem określano wcześniej marka kucmerkę (Sium sisarum L.), warzywo uprawiane w Polsce wciąż jeszcze w średniowieczu, a potem zapomniane, które ma słodkie zgrubiałe kłącza, podobne do czyśćca. To podwójne znaczenie słowa kucmerka odkrył znany botanik Józef Rostafiński.
Bulwy czyśćca – „kucmerki” mogą być jadane na surowo, ale też gotowane, chociaż najczęściej suszono je, ucierano na proszek i używano jako składnik polewek.
Czyśćca błotnego i nazwy kucmerka na jego określenie używano w środkowej części łuku polskich Karpat i na ich przedpolu (mniej więcej od Podhala po okolice Rzeszowa i Krosna).
Kucmerka baldaszkowata to Sium Sisarum (Marek Kucmerka Szerokolistna) z rodziny baldaszkowatych. Bardzo ważny ze względu na możliwość pomylenia z innymi baldaszkowatymi jest opis botaniczny tej rośliny. Wśród roślin baldaszkowatych występuje bowiem silnie trujący, a podobny szczwół plamisty.
Z kolei także jadalny Marek Szerokolistny (Sium latifolium L.) to gatunek rośliny z rodziny selerowatych, który rośnie dziko w Europie oraz na Syberii Zachodniej i w Kazachstanie.
Bulwa-Bulba to roślina znana dzisiaj bardziej pod nazwą topinambur, która ma bulwiste korzenie o smaku przypominającym bardzo ziemniaki.
[ii] Pokolica, bułka w kształcie podkowy znana na Łużycach, gdzie nosi nazwę Pakulaica, co znaczy pokolica. Nazwa bierze się od kształtu słowiańskiego okołu, czyli sioła, wsi, grodu, z jedną bramą wejściową. Tak samo wygląda polski rożek, ale jego nazwa nie oddaje „okolnego” znaczenia tego wypieku.

Alfred Kowalski, Dożynki, 1910
