Od Poli Dec

Na terenie rezerwatu Bukowa Góra koło Bobrownik jest cmentarzysko kurhanowe. Było użytkowane przez ludność kultury łużyckiej w III okresie epoki brązu – od ok. 1300 do 1100 r. p.n.e. Warto to miejsce zobaczyć. – Nie widziało go na pewno jeszcze wielu mieszkańców regionu – mówi „Gazecie Lubuskiej” Robert Jurga, który przygotował rysunki na nowe tablice informacyjne.
Pod koniec marca pisaliśmy, że została otwarta nowa ścieżka przyrodniczo-historyczna w rezerwacie Bukowa Góra. Na szlaku możecie spotkać m.in. cmentarzysko kurhanowe kultury łużyckiej.
Zobaczcie zdjęcia z naszej galerii, a potem sami wybierzcie się w to miejsce!
„Popielnice z przepalonymi kośćmi”
Jest położone w połowie drogi między Bobrownikami a Dąbrową na wysokiej krawędzi doliny Odry.
Archeolog Julia Orlicka-Jasnoch przygotowała opisy na nowej ścieżce. Pisze, że cmentarzysko jest jednym z pierwszych stanowisk tego typu na środkowym Nadodrzu objętym badaniami wykopaliskowymi.
W trakcie prac prowadzonych w latach 1892-1893, początkowo przez amatora, miejscowego pastora, później przez archeologa Hansa Segera, przebadano 25 nasypów – podkreśla badaczka. – Wewnątrz znajdowano popielnice z przepalonymi kośćmi oraz dary grobowe – ceramiczne naczynia i przedmioty z brązu. Z przekazanych opisów wynika, że już wówczas kurhany były mocno zniszczone, o słabo czytelnej konstrukcji. Nasypy miały od 5 do 16 m średnicy i od 0,70 do ok. 1 m wysokości.
III epoka brązu
Orlicka-Jasnoch zwraca uwagę, że wewnątrz niektórych zachowały się konstrukcje kamienne – kręgi i bruki oraz jamy interpretowane jako miejsca ciałopalenia. I że kilka nasypów było całkowicie pustych.
Cmentarzysko było użytkowane w III okresie epoki brązu – od ok. 1300 do 1100 r. p.n.e. przez ludność kultury łużyckiej.
– Kolejne badania na tym stanowisku miały miejsce dopiero na początku XXI w. – tłumaczy archeolog. – Były to badania nieinwazyjne obejmujące wybrane cmentarzyska kurhanowe z województwa lubuskiego.
Pozwoliły na weryfikację całkowitego zasięgu cmentarzyska w Dąbrowie – ma 6 ha i 55-58 nasypów.
Jest jednym z ok. 50 takich stanowisk tworzących skupisko w dorzeczu środkowej Odry.
Orlicka-Jasnoch zaznacza, że społeczeństwa kultury łużyckiej zamieszkiwały te tereny ponad 800 lat – od ok. 1300 do ok. 500 r. p.n.e. Ich zwyczaje się zmieniały, ale główną formą pochówku pozostawało ciałopalenie.
Warto tam się wybrać, bo jest pięknie
Robert Jurga razem z żoną Izabelą przygotował tablice edukacyjne na Bukowej Górze, na których możemy podziwiać jego rysunki. Artysta ma na koncie ponad 90 wystaw krajowych i zagranicznych.
Sporo czasu tam spędziłem. W każdej wolnej chwili lubimy z rodziną wybrać się na spacer na Bukową Górę – mówi „Gazecie Lubuskiej”. – Mieszkam w Zielonej Górze i dopiero 2-2,5 roku temu po raz pierwszy zobaczyłem to miejsce. Nie widziało go na pewno jeszcze wielu mieszkańców regionu. Wcześniej nie było o nim głośno, brakowało trasy turystycznej, która teraz powstała. Teren jest odsunięty od wsi, trzeba wiedzieć, jak tam dojść. Warto, bo jest pięknie.
Jurga zaznacza, że to jedno z najciekawszych turystycznie miejsc w regionie.
– Rzadko się zdarza, żeby na krótkiej trasie było i grodzisko, i schrony, piękne widoki, możliwość obserwowania ptactwa, pomnikowe drzewa, a to wszystko na malowniczym terenie z gigantyczną skarpą i ślicznymi wąwozami – wymienia tylko kilka zalet Bukowej Góry.
No i te niesamowite kurhany, które są chronionym zabytkiem. Zielonogórski artysta zaznacza, że ich wyjątkowość polega m.in. na tym, iż teren jest w miarę płaski i nieporośnięty wysoką trawą, co powoduje dobrą widoczność. Ważna jest też sama ilość kurhanów i stan, w którym się zachowały.
Każdy rysunek jak dziecko
Jurga w kontekście tablic informacyjnych współpracował m.in. z Nadleśnictwem Przytok.
Podkreśla też rolę archeolog Julii Orlickiej-Jasnoch.
– Praktycznie prowadziła mnie za rękę podczas prac, mówiła, co narysować, na co zwrócić uwagę. Bardzo dokładnie przygotowuję się do rysunków: sprawdzam źródła, czytam teksty, rozmawiam z archeologami – opowiada. – Bali się tego rysunku, bo nie wiadomo, co jest tutaj charakterystyczne: jeden kurhan wyglądał tak, inny inaczej. A nam chodziło o to, żeby trafić w sedno. Na dobrą sprawę nie wiemy, jak wyglądają w środku.
Twórca tablic zaznacza, że to miejsce wymaga ochrony.
I przyznaje, że do każdego z rysunków podchodzi osobiście. Długość prac nad nimi powoduje, że traktuje je jak dziecko.
– Dlatego czasem trudno się z nimi rozstać – uśmiecha się. – Istnieje potrzeba obrazowania, bo jeżeli powie się, że tu był gród, to ktoś po nim przejdzie ścieżką i nawet się nie zatrzyma. A gdy jest rysunek – nawet taki, który nie odzwierciedla rzeczywistości jeden do jednego (w końcu nie było dużych badań) – to on skłania do dyskusji. Każdy gród powoduje pobudzenie wyobraźni archeologów czy historyków i zaczynają się czasem kłócić: tu czy tam Jurga źle narysował, ale o to chodzi, bo rysunek zaczyna żyć. Mam szansę go poprawić i wiedza posuwa się odrobinę do przodu. Gdyby go nie było, nie byłoby w ogóle rozmowy.
Lubuska perełka
Artysta zaznacza, że Lubuszanie jeżdżą turystycznie w różne miejsca w Polsce, ale pod nosem mają prawdziwą perełkę.
– Atrakcji jest tutaj od groma – mówi nam Jurga. – Kto tu nie był, nawet nie zdaje sobie z tego sprawy.
źródło i zdjęcia u źródła: https://gazetalubuska.pl/tu-forma-pochowku-bylo-cialopalenie-wyjatkowe-cmentarzysko-w-lubuskiem-z-epoki-brazu-warto-odwiedzic-to-miejsce/ar/c7p2-28888243