© by Goran Pavlovic
© tłumaczenie by Czesław Białczyński
© Komentarz Ogólny do wszystkich kolejnych części poświęconych Zmarłym: by Czesław Białczyński

After Vespers on the eve of All Saints’ Day, Bretons would commonly visit the cemeteries to kneel at the graves of their loved ones; to pray and anoint the hollow of the gravestones with holy water or milk…
Po nieszporach w wigilię Wszystkich Świętych Bretończycy często odwiedzali cmentarze, aby uklęknąć przy grobach bliskich; modlić się i namaszczać wgłębienia nagrobków wodą święconą lub mlekiem…

A very interesting custom indeed…Here we have pretty explicit water/milk libation sacrifice to the dead…
To naprawdę ciekawy zwyczaj… Mamy tu dość wyraźną ofiarę libacyjną z wody i mleka dla zmarłych…
I first talked about the „thirsty” dead first in my posts „Thirst” and „White feast” about South Slavic beliefs that the dead are linked to rain and grain fertility…And that thirsty ancestors will „drink rain from the clouds and will cause drought”…
Po raz pierwszy wspomniałem o „spragnionych” zmarłych w moich postach „Pragnienie” i „Biała uczta”, o południowosłowiańskich wierzeniach, że zmarli są związani z deszczem i urodzajem zboża… I że spragnieni przodkowie „piją deszcz z chmur i powodują suszę”...

I then talked about „thirsty dead” in my post „Lapis Manalis” about Roman belief that the dead are linked to rain and grain fertility…BTW, do you see the similarity between cup and ring marked stones and rain caused ripples on water? Or is it just me?
Następnie wspomniałem o „spragnionych” zmarłych w moim poście „Lapis Manalis”, o rzymskich wierzeniach, że zmarli są związani z deszczem i urodzajem zboża… A tak przy okazji, czy dostrzegacie podobieństwo między kamieniami z kielichami i pierścieniami a deszczem powodującym zmarszczki na wodzie? Czy tylko ja to widzę?

I finally talked about „thirsty dead” in my post „Care of the dead” about Hittite and Sumerian belief that the dead are linked to rain and grain fertility…And if you forget to respect the sacred bond with the dead…
W końcu wspomniałem o „spragnionych zmarłych” w moim poście „Opieka nad zmarłymi”, o hetyckim i sumeryjskim wierzeniu, że zmarli są związani z deszczem i urodzajem zboża… A jeśli zapomnimy o uszanowaniu świętej więzi ze zmarłymi…

It is interesting that in Brittany, the libation was poured into what looks like a stone mortar (quern) hole…
Ciekawostką jest, że w Bretanii ofiarę wlewano do czegoś, co wygląda jak otwór w kamiennym moździerzu (żarnach)…
These are knocking stones from Scotland…
To są kamienie do ubijania ze Szkocji…

They were used as mortars for husking and pounding barley and other cereals…I talked about them in my post „Knocking stones„…
Używano ich jako moździerzy do łuskania i tłuczenia jęczmienia i innych zbóż… Wspominałem o nich w moim poście „Knocking stones”…
Interestingly, some of them were locally known as „fonts”…Confusion? Well, no, not really. From:
Co ciekawe, niektóre z nich były lokalnie znane jako „fonts”… z-mieszanie? No cóż, nie do końca. Od:
In Baltic countries, quern stones were once buried as „corner stones”, the most important stones in the house foundation…
W krajach nadbałtyckich kamienie żarnowe były niegdyś zakopywane jako „kamienie węgielne”, najważniejsze kamienie fundamentowe domu…


And milk libations were poured into the hollow „for the house snake”, which was believed to contain the spirit of the ancestors…I talked about this in my post „Stones with narrow bottom bowls„…
A do wgłębienia wlewano mleczne ofiary „dla węża domowego”, który, jak wierzono, przebywał z duszami przodków… Pisałem o tym w poście „Kamienie z miskami o wąskim dnie”…
Meanwhile in Scotland: in the Highlands, knocking stones were occasionally used as the receptacle into which a daily offering of milk for the Gruagach was poured. Gruagach, a domestic spirit which looked after the cattle/household…
Tymczasem w Szkocji: w górach, kamienie do ubijania były czasami używane jako naczynie, do którego wlewano codzienną ofiarę z mleka dla Gruagach. Gruagach, duch domowy, który opiekował się bydłem/gospodarstwem domowym…

The above is copied from historian, Stuart McHardy’s essay, „Gruagach; a wee remnant of something much bigger?„…
Powyższy tekst jest skopiowany z eseju historyka Stuarta McHardy’ego pt. „Gruagach; drobna pozostałość czegoś znacznie większego?”…
That’s the same house snake I talked about in my post „House snake„…
To ten sam wąż domowy, o którym pisałem w poście „Wąż domowy”…

In Belarus, when storytellers want to emphasise that something happened long time ago, they would say „in the old days, when people kept snakes in their houses”…And fed them milk…Again because they believed that these snakes contained the spirits of their ancestors and were protecting the family…
Interesting, right?
Na Białorusi, gdy gawędziarze chcą podkreślić, że coś wydarzyło się dawno temu, mówią: „w dawnych czasach, gdy ludzie trzymali węże w domach”… I karmili je mlekiem… Ponownie, ponieważ wierzyli, że te węże strzegą duchów ich przodków i chronią rodzinę… Ciekawe, prawda?
źródło: https://oldeuropeanculture.blogspot.com/2026/03/milk-for-dead.html
*
Komentarz ogólny do tego Opisu Obrzędow i Świata Zmarłych oraz do części kolejnych jakie będą tutaj publikowane
Ciekawe, bo rzeczywiście mamy tutaj do czynienia z obrzędami z XX wieku (a może gdzieś jeszcze i obecnie) na Białorusi czy Serbii i np. Litwie, Łotwie, które są rzeczywiście odbiciem starożytnych mitów, a więc podań wijozowijnych (filozoficznych) oddających w formie epickiej i poetyckiej (np. pieśniarskiej) obserwacje Nieba, Gwiazd i Przyrody oraz Świata Rzeczy (Rzeczywistości) stanowiące wierzenia głęboko starożytne. Nie są to wierzenia „aktualizowane”, a więc autentycznie starożytne, lecz nieco zatarte przez czas (1000-1500 lat chrześcijaństwa), z nowymi drobnymi naleciałościami, np.: poświęcane świętym zastępującym dawnych bogów (np. Jurijowi, Ilji), czy Maryji (Zielnej albo innej Deszczowej, Kwietnej, itp.), zastępującej wszystkie dosłownie pogańskie boginie. Odbywają się one z użyciem narzędzi / atrybutów czasami nieco odmiennych niż te starożytne, np. Palma zamiast starożytnej Rózgi albo Tyrsu-Rogali, ale oczywiście powtarzane są zgodnie z przekazami przodków. Są przy tym nie do końca zrozumiałe przez Współczesnych Obrzędników (lub Odtwórców Obrzędów) i przez to nie do końca wierne Wijozowii, którą powinny zawierać w sobie i ją w obrzędzie dokładnie odbijać.
Całej Słowiańszczyźnie znane jest podanie o Górze Onawielnej (kamiennej oczywiście), Górze Zmarłych (Ona-Wiel = Góra Welska), do której pośród Gór Kamiennych prowadzi Wąwóz Wąwel (Wawel). Góra Onawiel ma na szczycie Jamę (otwór – Wierzeje) przez którą Duchy Zmarłych schodzą po Drabinach do Komory Sowiego na Sąd i Wskazanie im Drogi (Pąci) przez Nawie. U stóp tej Góry czuwa Smok-Żmij – Wizunas, który przepytuje Dusze i zadaje im zagadki będące testami znajomości Wiarowiedy, a więc z Życia Ziemskiego, które Ludzie (Istoty Duchowo-Materialne) powinni pędzić Godnie, czyli w z-Godzie w Prawem Przyrodzonym i wymaganymi przez nie wierzeniami i obrzędami, czyli w Wiarowiedzie. Oczywiście Dusze Zmarłych otrzymywały bogate wyposażenie na Drogę Przez Nawie i w grobach (często pieczętowanych Kamieniem znajdujemy Naczynia Gliniane (z Matki Ziemi utoczone), w których była zapewne i Woda i Mleko i Piwo i Gorzała, spotykamy też w bogatych grobach liczne ozdoby, broń, wystawne szaty w jakie ubierano zmarłych (tych których nie spalono w obrzędzie ciałopalnym). Znajdujemy tam też czasami szkielety zwierząt i różne amulety (nawęzy z boskimi znakami-sekirami). Urny z prochami zmarłych zakopywano czasami w Urnach-Popielnicach, pod Progiem Drzwi Domu (Drzwi – to Wierzeje, Dź-wierze). Próg – zwracam uwagę na związek ze słowem Praga (Prażyć czyli Spalać Zwłoki i Pragnąć, czyli Pożądać w ogóle, nie tylko chcieć pić i ugasić fizyczne Pragnienie). Piszę o tym bo zbyt często trywializuje się obrzędowość Słowian i sprowadza ją do wyłącznie wątku materialnego i zabobonnego podczas gdy jest tp obrzędowość głęboko duchowa (w pełni Wijozowijna / filozoficzna) i wypływająca z obserwacji Prawideł Światła i Świata (ŚwiatłoŚwiata).
Wszystko z tego co Goran Pavlovic opisał powyżej zawarte zostało w Księdze Tura, Ksiedze Ruty i Księdze Tanów, w opowieści o Niwie Nawiów, Górze Onawiel, Smoku Wizunasie, Jamie-Wierzejach, Komorze Sowiego, Sądzie, Drogach przez Nawie i samych Nawiach jako miejscu welańskim oraz jako Nawiach-Duchach Zmarłych, jak też w opisach odpowiednich obrzędów pośmiertnych czy poświęconych Pamięci Przodków. Jest ten zapis CZWÓRKSIĘGU WIELKIEGO SŁOWIAN Pełnym Zapisem Wijozowii leżącej u podstaw Wiarowiedy, stanowiącej Korzeń Wiarowiedy: o Jawi, Nawi i Prawi oraz o Życiu Ziemskich Istot Ludzkich i Życiu Welskim Duchów Ludzi.
Wszystkie wymienione tutaj w opisie obrzędów elementy, jak także w kolejnych opisach związanych z Życiem Zaziemskich Duchów Przodków, które opisuje Goran Pavlovic w odcinkach, a które będę komentował są z-Godne z Duchem czyli z Wijozowijną Podstawą Wiarowiedy jaką otrzymaliśmy od Naszych Starożytnych Przodków.
Przy okazji przedstawiania dalszych części tej wielkiej opowieści obrzędowej opisanej w odcinkach przez Gorana Pavlovica wskażemy też faktyczne ich Starożytne Źródła jeśli będą pochodzić z innych niż ario-słowiańskie kultur i tradycji – np. celtyckiej, germańskiej, rzymskiej, greckiej, żydowskiej/judaistycznej, chrześcijańskiej, islamskiej, perskiej (zoroastryjskiej), windyjskiej (hinduskiej buddyjskiej), egipskiej, sumeryjskiej, stepowej (szamanistycznej), czy hetyckiej (zreformowanej, np. z Teszubem zamiast Peruna, itp).