Połabscy, Pomorscy i Łużyccy Strażnicy Wiary Słowian oraz bohaterowie narodowi – Książę Obodrytów Niklot (1090 – 1160)

Połabscy, Pomorscy i Łużyccy Strażnicy Wiary Słowian

f Obodrzytia Pomorze Przednie_of_Mecklenburg-Western_Pomerania.svg

Obodrzytia – Meklemburgia Wschodnia zwana Pomeranią – flaga narodowa Połabian

Ilość tematów jakie domagają się poruszenia, zapisania, utrwalenia i dyskusji wydaje się być nieskończona. Jeszcze dłuższa jest lista zasłużonych dla Wiary Przyrodzoney Słowian osób i Strażników Wiary, czy lista Wielkich Polaków, których życiorysy i dokonania domagają się natychmiastowej publikacji.  Ten natłok i zwiększająca się liczba publikacji  analitycznych czy monograficznych dotyczących Słowiańszczyzny w przeszłości i jej aktualnego „położenia” geopolitycznego i społecznego, liczba artykułów poświęconych duchowości i wiedzy płynącej ku nam ze starych przekazów innych Wiar Przyrodzonych, spokrewnionych głęboko ze Słowiańszczyzną, a będących niegdyś w obrębie starożytnej wspólnoty Królestwa  SIS powodują, że w niedalekiej przyszłości gruntownie zmodyfikujemy ten Portal Wiedzy o Słowiańszczyźnie, nadając mu bardziej przyjazny kształt technologiczno-graficzny, poprawiający znacznie jego użytkowość i dający możliwość uruchomienia także innych wersji językowych, niż tylko polska i angielska.

Nowe publikacje powinny się właściwie już obecnie ukazywać każdego dnia, a przecież przydałoby się tutaj też forum dla różnej „słowiańskiej ” tematyki, chociażby forum Genetyki. Ten obszar jest najwyraźniej obecnie areną zaciekłej walki i wydarzają się w nim bezprecedensowe sytuacje, jak zamykanie niewygodnych wątków przez niemieckich sponsorów takich serwisów jak Historycy.org, czy zamykanie w ogóle niewygodnej tematyki i dyskusji, z której wnioski są jednoznacznie nie w smak sponsorom z UE i Niemiec – jak np. Histmag, który w ogóle wyłączył bez uprzedzenia swoje forum. Dochodzą do nas wiadomości, że wręcz przerywa się konferencje naukowe w trakcie ich trwania, kiedy zaczynają się pojawiać tam „niechciane” tematy potwierdzające np. obecność Słowian nad Odrą, Łabą i Wisłą już około 3500 roku p.n.e, a nad Dunajem i we wszystkich archeologicznych kulturach europejskich już od 10.000 p.n.e.

Dzisiaj Polska staje się obszarem nasilonej walki ideologicznej Zachodu ze Słowiańszczyzną i germanofilskiej propagandy, uprawianej tutaj na niesłychaną skalę poprzez zorganizowane koncerny prasowe, stacje telewizyjne i wydawnictwa książkowe. Tak zwana „Polska Prasa” codzienna i kolorowa jest prawie w całości niemiecka, naukowe fora dyskusyjne są niemieckie, telewizje są niemieckie, radia są finansowane z Niemiec, z Niemiec są też zasilane finansowo i zaopatrywane w propagandowe materiały takie organizacje jak Ruch Autonomii Śląska.  Po zniszczeniu Połabia i Łużyc jesteśmy kolejnymi Słowianami do „odstrzału”.

800px-Flag_of_Mecklenburg_(1992_proposal).svgFlaga Meklemburgii (Obodrzytii) – barwy słowiańskie i Czarny Byk

Nikt nas nie obroni przed zalewem tego oceanu propagandy, której strategiczne ramy i kierunki wyznaczyli w RFN za Konrada Adenauera post-hitlerowscy urzędnicy wchłonięci przez Bundesrepublikę pod jej opiekuńcze skrzydła. Tak jak ich nie rozliczono z faszystowskiej „przygody życia” tak i nie rozliczono propagandy nazistowskiej i nie zweryfikowano ani jej, ani polityki w stosunku do Polaków i Słowian, opartej nadal o nazistowską filozofię.

Nikt nie wstawi się za nami, za polskością, za prawdą historyczną  i nikt nie będzie ZA NAS odkłamywał „przekrętów” i kłamstw jawnych, które są wspomagane przez niemiecki kapitał i rząd. Musimy zwalczyć to sami i jeszcze raz udowodnić im, że Polski i Polskości, ani Polaków nie da się POKONAĆ żadną propagandą, masowym medialnym kłamstwem, ani żadnymi formami przemocy czy zniewolenia.

Myślę, że oni już dawno pojęli, że jedynym skutecznym sposobem zabicia polskości będzie zabicie historii polskiej i języka polskiego. Sączą nam więc tutaj pod pozorem polskiej historii  historię germańską, swoją wersję nową starej propagandy, piszą nam podręczniki do nauki historii i piszą nam „prace naukowe” dokumentujące wiekowe germano-słowiańskie pokrewieństwo i braterstwo.

Ostatnio poprzez National Geografic opisują naszą najnowszą historię , np „Katastrofę Smoleńską w duchu Moskiewsko-Berlińskim” w filmach, podkładają nam granaty w rodzaju, że Mieszko I był skandynawskim wikingiem, założycielem Polski (w prasie), podrzucają miny w rodzaju „pra-germańskiej haplogrupy R1a” na EUPEDII (w internecie), i czynią inne kuglarskie sztuczki, które mają uzasadnić ich Nowy Drang Nach Osten. Oni oczywiście nie przyjmują do wiadomości, że to Słowianie byli wikingami zasiedlającymi Szwecję, Danię, Norwegię, Islandię – ta wersja w ich mediach niemieckich nie istnieje. Nie przychodzi im też do głowy, że są po prostu mieszaniną Celtów, Słowian i Staroeuropejczyków – tego nie znajdziecie w niemieckich czasopismach popularnych i audycjach telewizyjnych. Tam dalej obowiązuje MIT Starożytnego Cesarstwa Rzymsko-Niemieckiego, Germanii według notatek Cezara, Wielkiego Narodu Niemieckiego według Goebelsa i innych podobnych propagatorów niemieckiej kultury (kulturkampfu).

Uruchamiamy nowy dział, który przypomni całemu światu o Słowiańskości i ludziach, którzy byli bohaterami walki o słowiańskość swojej rodzimej ziemi nad Łabą i Renem, w Bawarii, w Grodzie Hama, w Kieł-Kolonii i Kodeniu-Kopenhadze i wszędzie tam, gdzie oni – NIEMCY – dzisiaj rozpanoszywszy się butnie – uważają SIEBIE za starożytnych gospodarzy tej ziemi.

Nie bez powodu na pierwszą postać jaką przedstawiamy w nowym cyklu wybraliśmy Księcia Niklota – Strażnika Wiary Przyrodzoney Słowian, władcę Obodrytów, polityka słowiańskiego, lechickiego bohatera narodowego, nieustraszonego wojownika o wolność swojej ojczyzny – Połabia i Łużyc.

niklot_smrtŚmierć Niklota (Niklots Tod) — obraz Teodora Schloepkego w Schwerinie (dawnym Zwierzynie)

Z Wiki

Niklot (zm. 1160) – książę obodrycki (1131-1160), był jednym z możnych plemienia Obodrzyców, który walczył z Niemcami i Duńczykami o wolność swego ludu m.in. podczas krucjaty połabskiej w 1147. Jedyny słowiański władca, który pokonał wyprawę krzyżową i powstrzymał przymusową niemiecką akcję chrystianizacyjną. Wrogo usposobiony do chrześcijaństwa, starał się jednocześnie przez całe panowanie o przyjazne stosunki z cesarstwem i panami saskimi, uważając to za główną podstawę istnienia państwa obodrzyckiego.

Stał, wspólnie z późniejszym księciem wagryjskim Przybysławem, w 1128 na czele zbuntowanych przeciwko narzuconemu przez cesarza Lotara III z Supplinburga księciu Kanutowi Lavardowi wschodnich plemion obodrzyckich (tj. Obodrzyców właściwych i Warnów). Wzięty do niewoli, został osadzony w twierdzy Szlezwik, i wypuszczony dopiero po uznaniu tego ostatniego za władcę obodrzyckiego, opłaceniu okupu i daniu za siebie zakładników.

Po zamordowaniu Kanuta Lavarda w 1131 obwołany księciem Obodrzyców i Warnów. W wyniku wyprawy wojennej cesarza Lotara na jego państwo musiał uznać niemieckie zwierzchnictwo nad księstwem. Był lojalny i wspomagał cesarza w jego działaniach na pograniczu (m.in. pomoc przy budowie twierdzy Segeberg). Zachował się biernie także w latach 1137-1143, kiedy to wskutek niepokojów w Saksonii po śmierci Lotara, władca sąsiednich Wagrów – Przybysław usiłował zrzucić zależność od cesarstwa.

Dopiero w obliczu wyprawy krzyżowej z 1147 aktywniej zaczął działać w kierunku obrony względnej niezależności swojego państwa. Zaczął fortyfikować najważniejsze grody, m.in. Dubin i starał się pertraktować ze swoimi sojusznikami w cesarstwie, głównie z Adolfem II z Schauenburga, grafem holsztyńskim, w celu ochrony swojego księstwa przed krucjatą. Wobec fiaska tych rozmów zaplanował najazd na sąsiednią, już saską, Wagrię (czerwiec-lipiec 1147), zakończony zdobyciem miasta Lubeki (zamek się obronił), twierdzy Segeberg i wzięciem do niewoli znacznej liczby kobiet i dzieci. Podczas krucjaty z tego roku Niklot dowodził osobiście obroną Dubina, zadając najpierw klęskę flocie duńskiej, w wyniku czego doszło do odstąpienia od oblężenia połączonych lądowych sił sasko-duńskich. Po zakończeniu działań wojennych zawarł pokój z wojskami krzyżowymi w Dubinie, na zasadzie status quo ante, i na mocy którego Obodrzyce mieli uznać zwierzchnictwo saskie i zobowiązać się do przyjęcia chrześcijaństwa.

Wobec zdecydowanej wrogości Niklota w stosunku do wprowadzonej na mocy pokoju dubińskiego organizacji kościelnej na jego ziemiach, nie doszło do napływu księży chrześcijańskich do jego państwa. Wyczerpane walką z wojskami krzyżowymi państwo Niklota nie było w stanie samo poradzić sobie z secesją dwóch plemion: Chyżan i Czrezpienian w 1151 i został zmuszony do szukania pomocy w ich ujarzmieniu u grafa Adolfa. Wobec osamotnienia państwa obodrzyckiego po 1147, Niklot pozostawał uległym wasalem saskim, posyłając posiłki na wojnę z Danią w 1156. Rachuby, aby utrzymać istnienie państwa, zostały przekreślone wyprawą Henryka Lwa, księcia saskiego i bawarskiego, wnuka cesarza Lotara III.

 

Wobec zawiązania w 1160 koalicji między księciem saskim a królem duńskim Waldemarem I Wielkim, próbował dokonać ataku na ziemie wagryjskie i ponownie zdobyć Lubekę. Niepowodzenie tej akcji spowodowało konieczność spalenia kilku grodów, takich jak Iłów, Mechlin, Skwierzyn i Dubin, aby nie wpadły one w ręce wroga, i wycofanie się Niklota wraz z wojskiem do grodu Orle (Wurle) leżącego nad rzeką Warnawą na granicy ziemi Chyżan, gdzie pragnął się bronić. Zginął w czasie bitwy pod Orłem (dziś Wurle k. Butzow w Meklemburgii) w 1160 roku podczas najazdu Henryka Lwa na jego ziemie. Zajęte tereny stały się lennem niemieckiego księcia, które nadał synom poległego władcy Słowian: Przybysławowi i Warcisławowi.

Od jego syna, Przybysława (Pribislav), wywodzi się dynastia książęca panująca w niemieckiej Meklemburgii do 1918 roku.

Bibliografia

Turasiewicz A.., Dzieje polityczne Obodrzyców od IX wieku do utraty niepodległości w latach 1160 – 1164, Warszawa 2004.

NIKLOT – Słowiański książę dzielny wielce – sierpień 2012

(fragmenty artykułu zbierającego wiadomości o Krucjacie Antysłowiańskiej na Połabiu –  z bloga slowianin.wordpress.com)

983104

Zamek w Schwerinie (dawna nazwa słowiańskiego grodu to Zwierzyn)
ma aż 24 fantazyjne kominy i 100 ozdobnych pinakli.
Fasadę rezydencji górującej nad Starym Miastem zdobi
potężny konny posąg białego jeźdźca z włócznią.
To książę Niklot – słowiański przodek władców Meklemburgii.

Niklot, choć stał się bohaterem legend, nie jest postacią z baśni, ale historycznym władcą ziem meklemburskich. W XII wieku był księciem Obodrytów, Słowian połabskich. Jego państwo leżało pomiędzy Saksonią i Danią. Rządził przez blisko 30 lat, od 1131 roku. Początkowo uznawał wymuszone niemieckie zwierzchnictwo, ale odrzucał chrześcijaństwo, woląc pogańskich bogów. W 1147 sprzymierzeni Sasi i Duńczycy podjęli wielką wyprawę krzyżową. Zamiast do Jerozolimy ruszyli na sąsiadujących z nimi Słowian.

Niklot postanowił uprzedzić atak. „Przygotowuje potajemnie siły morskie – i przepłynąwszy cieśninę (Meklemburską) skierowuje flotę do ujścia Trawny, pragnąc ugodzić ziemię Wagrów, zanim by jeszcze wojska saskie wtargnęły do jego państwa. O świcie dnia, w który obchodzi się święto męczenników Jana i Pawła (26 czerwca), flota Słowian wpłynęła (do Lubeki) przez ujście Trawny… ” – opisuje kronikarz Helmod. Mimo początkowych sukcesów Niklot musiał ostatecznie zgodzić się na warunki krzyżowców. Za cenę pokoju został wasalem saskim i zobowiązał, że jego państwo przyjmie chrześcijaństwo.

Pokój trwał do czasu, gdy na podbój ziem Obodrytów wyruszył Henryk Lew, książę saski. Niklot stanął do walki i zginął na polu bitwy pod grodem Orle, dziś Wurle. Ostatnią bitwę stoczoną przez słowiańskiego księcia przedstawia wielki XIX-wieczny obraz historyczny pędzla Theodora Schloepkego, wewnątrz zamku. Posąg na fasadzie jest dziełem rzeźbiarza Christiana Fryderyka Genschowa, także XIX-wiecznym.

Wieża na każdy dzień

Również Henryk Lew doczekał się pomnika – na rynku Schwerina. Ufundowali go mieszkańcy w 1995 roku, w 800. rocznicę śmierci pogromcy Słowian. Po jego triumfie ziemie Obodrytów stały się niemieckim lennem, zarządzanym przez syna Niklota – Przybysława i jego następców, którzy stopniowo się zgermanizowali. Do początku XX wieku w zamku rezydowali książęta, dziś obraduje w nim parlament Meklemburgii-Pomorza Przedniego.

Dzisiejszy kształt rezydencji pochodzi z XIX wieku, gdy książę Franz Friedrich II gruntownie go przebudował. Architekt Adolph Demmler znalazł inspirację do swego projektu podczas podróży do Francji – wzorem dla jego rysunków stał się renesansowy zamek w Chambord nad Loarą. Według tradycji zamek w Schwerinie ma 365 wież i wieżyczek, po jednej na każdy dzień roku. W rzeczywistości prawdziwych wież jest tylko 15. Ale ich różnych imitacji wybudowano zatrzęsienie – 24 fantazyjne kominy i 100 ozdobnych pinakli.

Monumentalna, a zarazem baśniowo piękna budowla ze złoconą kopułą nad wejściem, zwieńczoną skrzydlatym Aniołem, stoi na wyspie na Jeziorze Szwerińskim. Ze starówki prowadzi do niej most z rozpędzonymi kamiennymi rumakami i giermkami ściągającymi ich uzdy. Część historycznych wnętrz można zwiedzać. Licząca 25 m długości Galeria Przodków z portretami książąt Meklemburgii z pięciu wieków wiedzie do sali tronowej, wspieranej przez kolumny z marmuru karraryjskiego i dekorowanej herbami miast, insygniami władców i alegorycznymi figurami. Warto też zajrzeć    do dawnych pokojów dziecięcych, gdzie znajduje się imponująca kolekcja europejskiej porcelany, przede wszystkim miśnieńskiej.

Krasnal zawsze na straży

żaden zamek nie może się obejść bez ducha. W Schwerinie jest nim kobold Petermännchen. Krasnal mieszkający w sklepieniach piwnic zamku. Przedstawiany bywa z pękiem kluczy, la- tarnią lub mieczem. Jedni twierdzą, że jest starcem z siwą brodą, inni, że mężczyzną w sile wieku z wąsem, noszącym wielką białą kryzę i kapelusz niczym muszkieter. Jedni w nim widzą kowala, inni księcia. Jest też wersja, że w przedchrześcijańskich czasach był wiernym sługą pogańskiego boga, który na wyspie miał swoją świątynię. Legendy mówią, że Petermännchen czuwa nad żołnierzami pełniącymi wartę. Jeśli zasną, budzi ich. Sam też pilnie strzeże zamku.

Na tyłach zamku czeka na gości przeszklona ażurowa oranżeria z kawiarnią. Łączące się z nią tarasy w ogrodzie w stylu angielskim tworzą wspaniały punkt widokowy, skąd można podziwiać jezioro i rozległy park za obrotowym mostem. Park przecinają kanały wodne. W głównej alei stoi konny pomnik z brązu upamiętniający księcia Friedricha Franza II, fundowany po jego śmierci w końcu XIX wieku. Alegoryczne figury wokół cokołu sławią jego potęgę, mądrość, wiarę i prawość. Z zieleni wychylają białe marmurowe posągi, m.in. figura księżnej Alexandrine, matki Friedricha Franza II, największej piękności swoich czasów.

Ostatni książę Schwerina – Friedrich Franz IV – abdykował w 1918 roku po rewolucji listopadowej w Niemczech.

Autor: Monika Kuc / Źródło: Rzeczpospolita

Książę Niklot i krucjata przeciwko Słowianom

Książę Niklot, który zasiadł na tronie obodrzyckim w 1131 roku, był znakomitym władcą. Swoje panowanie starał się podporządkować odrodzeniu gospodarczemu i poprawnych relacjach z sąsiadami. Szybko zdobył opinię mądrego i sprawiedliwego i nawet Sasi udawali się przed jego sąd, by rozstrzygać swe zwyczajowe spory. Są to wydarzenia bez precedensu, ponieważ duch „Drang nach Osten” był cały czas żywy, zwłaszcza wśród biskupów marchii nadgranicznych. A w końcu Niklot był poganinem!

Jednak szybko przyszło mu się zmierzyć z chyba najpotężniejszą krucjatą, jaka kiedykolwiek została zorganizowana. Głównymi jej przywódcami byli margrabia Albrecht Niedźwiedź prowadzący 60-tysięczną armię, książę Saksonii Henryk Lew na czele 40 tysięcy, Duńczycy pod wodzą pretendentów do tronu Kanuta i Swena, którzy zaprzestali swych sporów i zdołali zebrać flotę w sile 1000 (tysiąca!) okrętów, oraz polscy książęta, Bolesław Kędzierzawy i Mieszko Stary, ten ostatni na czele (podobno) 20 tysięcy dobrze okrytych wojsk (okrytych za pieniądze Konrada III). Jednak jak się okaże, rola polskich władców będzie mocno dwuznaczna:) Oprócz tych wymienionych, najwybitniejszymi przywódcami było cale grono arcybiskupów, biskupów oraz opatów, którzy zawsze mieli najwięcej do powiedzenia. Nawet dowództwo floty duńskiej objął biskup Boeskilde, Ascerus.

To dzięki Konradowi III do tej krucjaty w ogóle doszło. Król sam zobowiązał się udać na wyprawę do Ziemi Świętej i nie zamierzał opuszczać swego kraju, nie dając pozostałym tu czegoś do roboty. Pomysł krucjaty spotkał się z dużym poparciem biskupów, choć pomniejsi sascy możnowładcy byli wobec niej niechętni. Jednak Konrad III zdołał uzyskać (u papieża) dla krucjaty połabskiej statut równy wyprawie krzyżowej do Ziemi Świętej, łącznie z odpustami dla jej uczestników.

Papież Eugeniusz III poszedł nawet dalej – udzielił odpustów pod warunkiem, aby „żaden z nich pod karą ekskomuniki nie przyjął od pogan pieniędzy czy okupu, co mogłoby ostudzić zapał religijny, a niewiernych w ich błędach umocnić”. Jak widać, papież nastawiał krzyżowców na eksterminację.

To wszystko spowodowało, że nastąpił wybuch fanatyzmu religijnego i do armii krucjatowej przyłączyła się masa zbrojnych – w końcu nie trzeba było odbywać dalekiej i ciężkiej podróży, a wielu rycerzy (pojawili się nawet z Italii!) było ciekawych tych „Saracenów z północy”, jak nazwano Słowian połabskich. Tawerny w Rzeszy, Danii i innych regionach opustoszały z szumowin. Rozentuzjazmowana ludność wielu miast kupowała wojsku dodatkowe wyposażenie, jak kusze, które były dozwolone w przypadku walki z poganami.

Jeśli spojrzycie na mapkę Połabia, na jej skromny obszarowo region, oraz uwzględnicie stan zapaści gospodarczej i dużego wyludnienia (wskutek nieustannych wojen i chrześcijańskich rządów Henryka Gotszalkowica), w jakiej te tereny wówczas się znajdowały, to można by sądzić, że krucjata odniesie błyskawiczny i bezproblemowy sukces. Nic bardziej mylnego.

Niklot doskonale zdawał sobie sprawę z zagrożenia, a jego przyjacielskie relacje z wieloma władcami (m.in. z Adolfem grafem Holsztyńskim) oraz duża liczba szpiegów (Połabianie tradycyjnie byli dwujęzyczni i bez problemów wnikali w szeregi armii krzyżowej) powodowały, że zawsze był krok przed nimi. W 1146 roku Niklot został na ogólnosłowiańskim wiecu w Zwierzynie uznany władcą Obodrzyców, Wieletów, Czerezpian, Chyżan, Doleńców, nawet plemion z Łużyc, które nominalnie znajdowały się pod władaniem Niemców.

Ponieważ armie krzyżowe zbierały się powoli, Niklot przeprowadził uderzenie wyprzedzające na Wagrię. 26 czerwca 1147 roku flota Obodrzyców wpłynęła o brzasku do ujścia Trawny, kierując się na Lubekę. Paląc znajdujące się w porcie okręty dokonała desantu na miasto, po czym zdobyła twierdzę Segeberg. Rozpuszczone oddziały jazdy przeprowadzały głębokie rajdy, zmuszając jeszcze nie zorganizowane armie krzyżowe do reakcji. Operacja wagryjska miała kapitalne znaczenie moralne, pokazując siłę obodrzyckich wojsk.

Plan krucjaty był prosty. Głównymi celami ataków miały być obodrzycki Dubin i lucicki (Wieleci) Dymin. Później flota Duńczyków miała przewieźć krzyżowców na Rugię i tam dokończyć dzieła zniszczenia. Jednak gdy Sasi i Duńczycy nieopatrznie rozbili swe obozy w miejscu rozdzielonym groblą i jeziorem, Niklot gwałtownym atakiem uderzył na wojska duńskie, zadając im duże straty. I zrobił to praktycznie na oczach bezsilnych Sasów.

Tymczasem duńska flota, zakotwiczona u ujścia Warnawy, została nagle napadnięta przez Rugiów, których mniejsze i znacznie zwrotniejsze okręty okazały się bardzo skuteczne, rozbijając duński szyk. Poza tym Rugiowie, nie bacząc na swe znacznie mniejsze siły, zastosowali blokadę wciąż ogromnej floty duńskiej od strony morza, jakby przygotowując się na przybycie posiłków i generalny atak (nawet przysłano kilka okrętów, bliźniaczo podobnych do jednostek Pomorców). Duńczycy nie wytrzymali nerwowo – hurmem wsiedli na swe okręty i w panice zaatakowali „blokadę”. Rugiowie łaskawie ich przepuścili i w ten sposób Dania zakończyła swój udział w krucjacie połabskiej.

Pod Dyminem Albrecht Niedźwiedź kilka razy znalazł się w rozpaczliwej sytuacji – Wieleci podczas zaskakujących nocnych ataków o mało nie opanowali jego obozu, gdyż wojska Albrechta zostały poważnie uszczuplone odejściem kilku kontyngentów biskupich, którzy szukali łatwiejszego łupu (o tym w innej notce).

„Czyż ziemia, którą pustoszymy – powtarzano w obozach krzyżowców – nie jest nasza? Dlaczego wiec swymi nieprzyjaciółmi jesteśmy? Takie głosy było słychać wśród Sasów (Helmold). Jasno z nich wynika (co podkreśla Andrzej Michałek), że wśród krzyżowców aktywnie działała agentura słowiańska, siejąc defetyzm i doprowadzając do upadku morale.

Podczas tej krucjaty w zasadzie nie stoczono żadnej większej i rozstrzygającej bitwy (poza oczywiście oblężeniem Dubina i Dymina oraz walkami na morzu), jednak nieustannie trwały drobne utarczki, zasadzki i szybkie rajdy w wykonaniu Połabian, na które krzyżowcy nie potrafili znaleźć żadnej skutecznej metody. Słowianie całkiem sprawnie opanowywali szlaki komunikacyjne, uniemożliwiając dowóz żywności oraz kontakt pomiędzy oddziałami wroga. Efektem tego był głód i nieuchronne zarazy, które dziesiątkowały krzyżowców.

W końcu stało się jasne, że kontynuowanie walki może skończyć się katastrofą. Pokój zawarto pod Dubinem na zasadzie „status quo ante”, czyli utrzymania dawnego stanu rzeczy (Niklot zobowiązał się także do wydania jeńców duńskich i do przyjęcia chrześcijaństwa), co w zasadzie niewiele znaczyło i mogło być jedynie wstępem do kolejnych wojen. Krucjata skończyła się porażką, jednak dla Połabia to nie koniec nieustannej walki o przetrwanie.

P.S.

Postać księcia Niklota była przez poprawnych religijnie historiografów bezlitośnie wyszydzana i starano się umniejszyć jego osiągnięcia. Niklot, mimo pewnej rysy na swoim życiorysie, był władcą naprawdę dużego formatu, łagodnym w czasie pokoju i straszliwym wojownikiem podczas wojny, dotrzymywał słowa danego wrogom i nigdy nikomu niczego nie zabrał. W porównaniu do bandy złodziei i morderców z drugiej strony wypada naprawdę wspaniale.

„Dzieje polityczne Obodrzyców” Adam Turasiewicz.

„Słowianie zachodni. Początki państwowości” Andrzej Michałek.

Tu link do „Kroniki Słowian” Helmolda, jeśli ktoś chciałby ją przeczytać:

http://www.scribd.com/doc/16492859/Helm-Old

Obodrzycka epopeja

Historia Połabia jest absolutnie fascynująca, z pewnością zasługująca na epicką powieść, a przynajmniej na porządny film.

Najbardziej ciekawe jest to, że w przypadku chrześcijańskiego najazdu na pogańskie Połabie mamy do czynienia z klasycznym podziałem ról – dobrzy i źli, czarne i białe. To właśnie chrześcijańscy najeźdźcy byli źli, kłamliwi, chciwi, skrytobójczy, pozbawieni honoru. W zasadzie mamy tu do czynienia z najazdami sfanatyzowanych złodziei i morderców, którzy swe mordy i grabieże obłudnie ubierali we wzniosłe słowa.

Po odparciu krucjaty w 1147 roku książę Niklot swoje rządy podporządkował (w zasadzie próbował) próbom odbudowy kraju i zapewnienia dobrych relacji z sąsiadami. Jednak ten region nieustanie wrzał od działań wojennych. Jeśli wierzyć zapiskom Helmolda, Niklot (między 1147 a 1151) dostał się do niewoli i został z niej odbity. Wtedy też miało dojść do kolejnej gwałtownej reakcji pogańskiej.

Wbrew pozorom najgroźniejszym przeciwnikiem Słowian nie był ani Albrecht Niedźwiedź, czy też Henryk Lew, tylko król duński Waldemar I nazwany wkrótce Wielkim. Niewątpliwie przewyższał on obu brutalnych i bezwzględnych władców saksońskich (prawdziwych słowianożerców) inteligencją i przebiegłością, a w tandemie z biskupem Absalomem (doskonałym wojskowym) stawał się wyjątkowo niebezpieczny.

Nie ulega też żadnym wątpliwościom, że to właśnie intryga Waldemara duńskiego doprowadziła do wybuchu wojny w 1160 roku. Niestety już na jej początku Niklot wpadł w zasadzkę i zginął w trakcie walki. Śmierć tego wybitnego wodza była ogromnym ciosem dla Obodrzyców. Co prawda jego synowie Warcisław i Przybysław razem przejęli rządy (tak zdecydował wiec), jednak nie dorównywali oni umiejętnościami swemu wielkiemu ojcu.

Podczas oblężenia grodu Orle (Wurle) Warcisław dostał się do niewoli, sam zaś Przybysław nie potrafił wykorzystać właściwie początkowych sukcesów Niklota, popełniając kilka istotnych błędów.

Najeźdźcom pomogło też w zwycięstwie pojawienie się prawdziwej wunderwaffe tamtych czasów. Henryk Lew zastosował nowy sposób zdobywania grodów – ogromny hak, który zrywał obramowania murów, oraz wysoką wieżę oblężniczą, z której sypał się grad pocisków na obrońców. Duńczycy zaś pokazali jeszcze bardziej przełomowy wynalazek – nowy rodzaj statku o podwyższonych burtach i wybudowanych kasztelach na dziobie i rufie (tzw nef). Słowianie już od dawna wywoływali lęk na morzu (nawet u potomków wikingów), a zastosowanie tego typu łodzi dawało większe szanse ich przeciwnikom, zmieniając bitwę morską głównie w walkę łuczników.

Jednak najważniejszym czynnikiem, który doprowadził Połabie do klęski było same chrześcijaństwo. Helmold nie bez powodu z dumą podkreśla, iż to działalność propagandowa kościoła umożliwiła ogromny napływ ochotników do wojsk saskich, nawet z tak odległych regionów Europy jak Italia. Płomienne kazania, hojne obietnice zysków niebiańskich (tych ziemskich także) oczyściły tawerny z szumowin, którzy z obłędem w oczach ruszali na Saracenów z północy (tak nazywano Słowian). W prawdziwej walce było to jedynie mięso armatnie, ale przynajmniej częściowo spełniało swoją rolę, zaprowadzając terror i zajmując się wyrzynaniem bezbronnych kobiet i dzieci.

W 1164 roku doszło jeszcze raz do wybuchu powstania przeciwko chrześcijańskim rządom na Połabiu. Powodem był nieludzki wyzysk i złe traktowanie ludności słowiańskiej. Turasiewicz pisze o nagminnym wręcz stosowaniu przez biskupów prowokacji, gdy dochodziło do niszczenia słowiańskich świątek, oszustw przy pobieraniu dziesięcin, oraz prawnej dyskryminacji. Słowianom zabraniano składania przysiąg przed drzewami, źródłami i kamieniami, obwinionych zaś o przestępstwa przyprowadzano przed księdza do wybadania za pomocą żelaza lub lemieszy … stare dobre tortury.

Dlatego też powstanie, jaki wybuchło w 1164, było bardzo gwałtowne i krwawe. Jednak książę Przybysław, mimo początkowo ogromnych sukcesów militarnych (m.in. Meklemburg został zdobyty i zniszczony), przystąpił do walki w zasadzie bez dalekosiężnego planu, co nieuchronnie doprowadziło nie tyle do klęski, co do … wygaśnięcia powstania.

W 1167 roku książę Przybysław otrzymuje  od Henryka Lwa we władanie Obodrsko (choć bez Zwierzyna), stając się jego lennikiem. Rok później zostaje obdarzony przez cesarza Fryderyka Barbarossę tytułem księcia Rzeszy …

Trzeba podkreślić, że Przybysław pozostawał władcą słowiańskim, na którego dworze zdecydowanie przeważał właśnie żywioł słowiański. Książę próbował jeszcze raz wywołać powstanie, jednak brak poparcia ze strony władców pomorskich (który wręcz zagrozili przyłączeniem się do jego wrogów), przekreślił te plany.

Uparci Obodryci długo trwali na swych ziemiach i wciąż opierali się przed przyjęciem chrześcijaństwa, jednak wielu z nich uciekało w inne regiony (Pomorze, Dania), imało się pirackiego rzemiosła. Helmold z uciechą propagował pogląd, iż ludność słowiańska została wytępiona już w XII wieku. Jest to oczywiście totalna bzdura, o czym cała masa imion słowiańskich w Registrum Raceburgense spisanych niemal wiek później najlepiej zaświadcza. Obecnie wielu uczonych stanowczo odrzuca żenujące tezy Helmolda o wytępieniu Słowian w XII wieku, a ów proces ich całkowitej germanizacji umiejscawia na XIV/XV wiek (Jegorow nawet na XVII)….

… (więcej na slowianin.wordpress.com)

niklot2

Bohaterowie Słowiańszczyzny – Niklot

ze strony www.opolczykpl.wordpress.com (Blog Polski) – fragment

O Niklocie, bohaterze Słowiańszczyzny zamierzałem napisać już wcześniej. Wspomniłem o nim zdawkowo przy okazji rocznicy pamięci bohaterów Arkony:

“Oblegana w 1168 roku Arkona opierała się hordom jahwistów przez 4 tygodnie. Wojskiem dowodził biskup Absalon. W najeździe na Arkonę wspomagali go książeta pomorscy Bogusław I oraz jego brat Kazimierz I.

Kolejnym słowiańskim zdrajcą pomagającym jahwistom w zdobyciu Arkony był Przybysław   – wyrodny syn bohatera Słowiańszczyzny – Niklota.

Niklot pokonał jako jedyny władca słowiański wyprawę krzyżową przeciwko Połabianom i powstrzymał przymusową jahwizację jego ziem.

Zginął – jak na wojownika przystało – na polu bitwy.”

Do napisania więcej o Niklocie zmobilizowały mnie teksty o nim na stronie Słowianina:
“NIKLOT – Słowiański książę dzielny wielce / Książę Niklot i krucjata antysłowiańska / Obodrzycka epopeja”

Kroniki niewiele mówią o tym niezwykłym człowieku. Nie wiadomo nawet, jak nazywali się jego rodzice. Niemiecka wiki pisze o nim jako o założycielu dynastii książąt Meklemburgii. Określa go też jako ostatniego znaczącego reprezentanta Obodrytów:

“Niklot (* 1090 Herkunft unbekannt; † August 1160 bei Bützow auf der Burg Werle) war der letzte bedeutende Repräsentant des Volkes der Abodriten und ist der Stammvater der Herzöge und Großherzöge von Mecklenburg.”

Choć trzeba przyznać, że jak na założyciela 800-letniej dynastii niemiecka wiki pisze o Niklocie niezwykle krótko i powściągliwie. Powodem tego jest zapewne fakt, iż Niklot był Słowianinem.

Nadmienię w tym miejscu, że polska wiki za założyciela dynastii meklemburskiej uznaje syna Niklota, a nie jego samego:

“Od jego syna, Przybysława (
Pribislav), wywodzi się dynastia książęca panująca w niemieckiej Meklemburgii do 1918 roku.”

Na scenie historii pojawił się Niklot w roku 1129, kiedy to Obodryci obrali go sobie za księcia. Choć w tym samym czasie oficjalnym księciem narzuconym Obodrytom przez cesarza Lotara III był Kanut Lavard.

W tym miejscu garść dygresji…
Kanut był ojcem kata Arkony Waldemara I (uhonorowanego przez jahwistów za zniszczenie Arkony przydomkiem “Wielki”).

Ironia Losu sprawiła, że Niklot dzielnie walczył przeciwko Kanutowi. Jego syn natomiast pomagał synowi tegoż Kanuta w zniszczeniu Arkony. Jeśli wczyta się ponadto uważnie w życiorysy Kanuta i jego syna Waldemara, to natychmiast uderza ilość intryg, walk, zdrad, zamachów i zabójstw w tych chrześcijańskich rodach panujących. Łatwiej było wtedy wśród chrześcijańskich władców zginąć z ręki zazdrosnego o władzę kuzyna czy nawet brata, niż dożyć w pokoju sędziwego wieku.

Niklot i tak miał szczęście, że uwięziony przez Kanuta uszedł ostatecznie z życiem. Kanut musiał być nadzwyczaj gorliwym jahwistą, skoro ogłoszono go nie tylko “świętym kościoła katolickiego”, ale jeszcze na dodatek “męczennikiem za sprawiedliwość“. Choć zamachu na jego życie dokonali zazdrośni o wpływy polityczne jego kuzyni. Naturalnie katolicy. Zamach na Kanuta z jego “wiarą” nie miał więc absolutnie nic wspólnego.

Po zabójstwie Kanuta Niklot z poparciem Obodrytów pozostał księciem.
Sytuacja Obodrytów była wówczas niezwykle trudna. Atakowani byli oni przez katolickich władców Danii, Saksonii, Marchii Północnej. Podbojem ludu Obodrytów zainteresowani byli cesarz i papież.
Już pod koniec VIII wieku Obodryci toczyli wojny obronne przed Saksonią. Na początku IX w. ich ziemie zaczynają najeżdżać Duńczycy.
W roku 821 Sławomir Obodrycki przyjął chrzest – jako pierwszy książę słowiański. Krótko potem zmarł.
Na przestrzeni następnych dwóch wieków losy Obodrytów były zmienne. Władców katolickich zastępowali pogańscy, obalani przez kolejnych jahwistów. W X wieku przez blisko 30 lat kraj Obodrytów kontrolował cesarz. Podbił ich w 955 roku tłumiąc pogański bunt z roku 954. W roku 983 wybuchło kolejne, tym razem zwycięskie antykatolickie i antyniemieckie powstanie (polska wiki o nim nie wspomina).

Miało ono doniosłe skutki – na blisko 2 wieki wstrzymało niemieckie osadnictwo na wschód od Łaby.
W XI w. sytuacja kraju Obodrytów była podobna – toczyli oni wojny obronne przed katolickimi Niemcami i Duńczykami, a na tronie książęcym władców pogańskich zastępowali chrześcijańscy zdrajcy i na odwrót.

Ostatnim do końca pogańskim księciem Obodrytów był właśnie Niklot.
Niklot był jak na owe czasy niezwykle rozsądnym i dalekowzrocznym władcą. Doskonale rozumiał, że nie jest w stanie walczyć przeciwko wszystkim jego wrogom. Dlatego zabiegał o dobre stosunki z cesarstwem, jak i z Saksonią. W jednej tylko sprawie był on niezłomny i nieugięty. Wierny był pogańskiej wierze jego przodków. To sprawiło, w roku 1147 wyruszyła przeciwko niemu i  jego państwu krucjata połabska.

Dużo bardziej szczegółowo opisuje ją niemiecka wiki.

Inicjatorem jej byli Saksończycy, którzy chcieli podbić kolejne tereny. Ideę krucjaty przeciwko Słowianom żarliwie wsparł Bernhard von Clairvaux, święty kościołów katolickiego, anglikańskiego i ewangelickiego, “mistyk”, członek zakonu cystersów. Krucjata ta była także dla niemieckich katolików możliwością wymigania się od udziału w zorganizowanej przez papieża w tym samym czasie krucjaty do Palestyny. Z tym, że i krucjata połabska miała “błogosławieństwo” herszta Watykanu połączone z “odpustem całkowitym” dla jej uczestników. Krzyżowcy podzieleni byli na dwie grupy. Wojska pod dowództwem saksońskiego Henryka Lwa ruszyły na Niklota. Natomiast wojska pod wodzą Albrechta Niedźwiedzia ruszyły dalej na wschód, na Pomorze, gdzie spotkała ich porażka przy oblężeniu chrześcijańskiego już w tym momencie Szczecina. Niemcy ponieśli pod Szczecinem duże straty, po czym zawarli z księciem Raciborem I rozejm.
Na marginesie dodam, że przywódca tej grupy krzyżowców, Albrecht Niedźwiedź, został przez Adolfa Hitlera wybrany na patrona NSDAP.

… więcej na: http://opolczykpl.wordpress.com/2012/08/06/bohaterowie-slowianszczyzny-niklot/

7772204444_d09af277de_z

Niklot ze strony Sędruga-Zadruga

Niklot – Wódz Słowiańszczyzny Połabskiej

NIKLOT

Wódz Obodrzyców – bohater pogańskiej Słowiańszczyzny

Jeszcze dziś mieszkańcy dzisiejszej Meklemburgii mówią o sobie, że są „deutschsprechenden Wenden” (tzn. „niemieckojęzycznymi Słowianami”). Od początku XII stulecia, aż do roku 1918, Księstwem Meklemburskim ze stolicą w Swarzynie (dziś Schwerin, była NRD) rządzi słowiańska dynastia wielkoksiążęca, której założycielem był Przybysław, syn pogańskiego księcia Niklota, wodza wschodnich Obodrzyców.

W źródłach historycznych Niklot jest wymieniony w r. 1130 jako wódz pogańskich Słowian. W roku 1147 zwycięsko odparł niemiecką chrześcijańską krucjatę przeciw Słowianom. W roku 1160 poległ w bitwie z najeźdźcą niemieckim, księciem Henrykiem Lwem.

Niklot miał trzech synów : Przybysława, Warcisława, i Przysława. Przybysław dał początek dynastii, która panowała w Swarzynie. Na zamku w Swarzynie stoi w otwartej wnęce frontowej ściany na III piętrze pomnik Niklota. Jest to dzieło z roku 1855 Christiana Fryderyka Genschowa, urodzonego w r. 1814 w Rostoku, a więc ziomka Niklota, o czym świadczy jego słowiańsko brzmiące nazwisko Gęsiow.

Statua Niklota W Swarzynie (Schwerin)
Na pomniku taki napis :

HIER STAND ZUR WENDENZEIT
EINE BURG KAMPFBEREIT
DIE BARG DEN KONIG MISTIZLAY
HELD NIKLOT LOBESAN
WAR DIESES HAUSES AHN
BEFESTIGTE DIE STAMMBURG BRAV

Co w wolnym przekładzie znaczy :

Gdy żył tu Słowian ród
Ten to warowny gród
wzniósł dla króla Mścisława
Wódz Niklot, przodek nasz
By czujną pełnić straż,
Więc niech trwa jego sława !

Książęta Meklemburscy ostentacyjnie demonstrowali swe słowiańskie pochodzenie, Z reguły żenili się z arystokratkami słowiańskimi spokrewnionymi z rodami panującymi (często Rosjankami). Do tradycji należało, żeby członek słowiańskiego domu panującego (rosyjskiego, serbskiego) w czasie pobytu w Niemczech, składał oficjalną wizytę na zamku w Swarzynie.

Imię „Niklot” najprawdopodobniej znaczy w dzisiejszej polszczyźnie „Niekłót” (tj. niekłuty, czyli „nie czuły na ukłucia”, tzn. „mężny”).

M.S. Czarnowski, Wrocław, 2 października 1989

166cc54

OBODRYCI W MASZEWIE i nie tylko na Połabiu także (fragment)

ze strony: Massovia – Pomerania

czwartek, 3 marca 2011
Obodryci w Maszewie

Chociaż pochodząca od nazwiska starego słowiańskiego rodu Warsowów, zachowana w ciągu wielu wieków przez Niemców, a także przez ponad 20 lat po II wojnie światowej nazwa Jeziora Warszewskiego w Maszewie została w ostatnich latach zamieniona na Jezioro Młyńskie, albo zwyczajnie Jezioro Maszewskie, to dobrze, że nie pozbyliśmy się w mieście nazwy ulicy Obodrytów.  Imieniem tego słowiańskiego plemienia znad dolnej Łaby, występującego w historii pod nazwami Obodrytów, Obodrzyców, a także Obotrytów,  nazwane są ulice w Nowogardzie, Boleszkowicach i Maszewie (ul. Obodrytów), w Koszalinie i Białogardzie (ul. Obotrytów), w Szczecinie, Gorzowie Wlkp., Lesznie, Gdańsku i Warszawie (ul. Obotrycka) oraz w Poznaniu (ul. Obodrycka). Oto zdjęcie Jeziora Warszewskiego z około 1898 roku, kiedy na jego skarpie nie było jeszcze ulicy Obodrytów, ale czynny był  nadal stary młyn. Ponad siedzącym na łódce rybakiem, na horyzoncie majaczy zarys holenderskiego wiatraka, o którym wspominam w poprzedzającym artykule.

W trakcie migracji Słowian w VI-VII wieku ze wschodu Europy w kierunku zachodnim i południowym, część plemion, zwanych później Obodrytami, dotarła do opuszczonych przez Germanów ziem między dzisiejszą Lubeką i Schwerinem, aż po dolną Łabę, a nawet na zachód od tej rzeki. W literaturze historycznej nazwa Obodrytów często jest rozciągana na wszystkie  plemiona słowiańskie między dolna Łabą, Bałtykiem i dolną Odrą. W polskiej literaturze częściej używa się ogólnego określenia Słowian połabskich. Studiując historię Obotrytów, najstarszych Słowian zachodnich, można zauważyć pewną cezurę czasową, od której ich losy „wychodzą” ze źródeł archeologicznych, dotyczących VII/VIII wieku, aby zaistnieć w dokumentach pisanych w IX wieku.Z biegiem czasu organizacje plemienne Słowian połabskich zaczęły być zastępowane bardziej dojrzałymi  społecznie i silniejszymi  politycznie strukturami państwowymi.  „Witzan dux Abodritorum”, czyli Wican, to nazwisko pierwszego księcia obodryckiego, jakie pojawia się w zachowanych dokumentach z 789 roku. Oto fragment Roczników Królestwa Franków z tego roku:

… Domino largiente supradictos Sclavos sub suo dominio conlocavit. Et fuerunt cum eo in eodem exercitu Franci, Saxones; Frisiones autem navigio per Habola fluvium cum quibusdam Francis ad eum coniunxerunt. Fuerunt etiam Sclavi cum eo, quorum vocabula sunt Suurbi (Sorabi), nec non et Abotriti, quorum princeps fuit Witzan. Ibique obsides receptos, sacramenta conplurima, Domino perducente Franciam pervenit…” (Annales regni Francorum orientalis).

Wican złożył hołd królowi Franków (a po zdobyczach terytorialnych, cesarzowi) Karolowi Wielkiemu (747-814), kiedy ten po jednym z kolejnych najazdów na Saksonię przekroczył Łabę i wszedł z wojskami na  ziemię obodrycką. Zawiązał się wówczas sojusz między Wicanem i Karolem Wielkim przeciwko Saksonom i Duńczykom.

Historia pisana Słowian połabskich zaczyna się od konfliktów z sąsiadującymi Saksonami, kiedy Karol Wielki  decyduje się w 772 roku na podbój pogańskich ludów Saksonii i Fryzji. Niszczy ich bożka Irminsula (wielka kolumna rzeźbiona lub dąb) i próbuje siłą zmusić Saksonów do przejścia na chrześcijaństwo. W swoim kapitularzu, czyli zbiorze praw (Capitularium) z 785 roku „De partibus Saxoniae” ogłasza, że każdy kto nie porzuci starej wiary, zostanie skazany na karę śmierci.

Saksonowie zostali ostatecz- nie podbici nie kiedy ich wódz, książę saksoński Widukind, zmuszony był się ochrzcić w 785 roku, ale dopiero w 804 roku, kiedy to po wybuchu kolejnego powstania pogańskiego Karol Wielki przesiedlił około 10 tysięcy Saksonów z plemienia Engrów (niem. Engern, łac. Angrivarii), z okolic dzisiejszych miast Minden i Detmold) wgłąb państwa frankońskiego, a ich ziemie miał oddać lojalnym mu Obodrytom. Powyższa ilustracja pochodzi z książki „Sachsenspiegel” i przedstawia Karola Wielkiego wręczającego Widukindowi zbiór praw, którymi mają obowiązek posługiwać się Saksonowie. A poniższa reprodukcja ilustracji z XIII-wiecznej książki Einharda „Vita Karoli Magni” (Zycie Karola Wielkiego) przedstawia bitwę cesarza z Saksonami.

Wican zginął wcześniej, przekraczając Łabę w pobliżu Bardowiku (Bardowick, Bardowiek, Bardowieck, Bardewyk, Bardenuwic, Bardaenowic, Bardenwih) koło Lüneburga, z rąk Saksonów w 795 roku, kiedy udawał się na spotkanie z Karolem Wielkim, który na niego oczekiwał w obozie pod Bardowikiem. Oto fragmenty wspomnianych annałów, zwanych także Rocznikami Einharda (Einhardi Annales); pierwszy dotyczy zaproszenia Wicana przez cesarza do Bardowiku, dwa następne napadu Saksonów.

Cumque (rex) in pagum Bardengoi pervenisset, et iuxta locum qui Bardenwih vocatur positis castris, Sclavorum, quos se venire iusserat, exspectaret adventum …”. I dalej: „Witzinum regem Abodritorum, cum Albim traieceret, in dispositas a Saxonibus insidias in ipso flumine incidisse et ab eis esse interfectum.” oraz:  ” …et usque ad fluvium Albim pervenit, ad locum qui dicitur Hliuni, in quo tunc Witzin Abodritorum rex a Saxonibus occisus est.”Poniższy fragment mapy Joana Blaeu z 1645 roku (źródło: Wikipedia) przedstawia okolice miasta Bardowik. Interesującym jest uwzględnienie na południe od Bardowiku terenów zamieszkałych jeszcze wtedy przez słowiańskich Drzewian, a przez  kartografa zaznaczonych jako Wilczanie (Vltzen), czyli ogólnie Obodryci, a w najszerszym pojęciu – Wieleci.

Wymieniony w wyżej cytowanym dokumencie Bardowik, położony około 10 kilometrów na zachód od Łaby, był już wówczas wyznaczonym przez Karola Wielkiego miejscem handlu między Saksonami, Duńczykami (Normanami) i Słowianami. Po ustabilizowaniu politycznym Saksonii cesarz wydał w Kapitularzu z Thionville (Diedenhofen) z 805 roku prawo zabraniające w tym grodzie sprzedaży mieczy Słowianom i koni Normanom, w celu zapobieżenia ich ataków na Saksonię. Chociaż nie zapobiegło to toczonym nadal między nimi napadom zbrojnym (o jednym z napadów Obodrytów w 997 roku na okolice Bardowiku wspomina kronikarz Thietmar), to między wojnami prowadzili ożywioną wymianę handlową.

W XI wieku gród ten wydawał własną monetę. Do dziś zachował się bity tam srebrny fenig (denar), średnica 17 mmm, waga 1,04 g, datowany na lata około 1060-1080 (źródło: The Fitzwilliam Museum). Bardowik musiał być przez kolejny jeszcze wiek znaczącym ośrodkiem handlowym i politycznym, bowiem kronikarz Helmod wspomina w „Kronice Słowian” (Chronica Slavorum) wizytę cesarza Lotara III w tym grodzie w 1134 roku. W owych czasach przez Bardowik wiódł najkrótszy i najważniejszy szlak handlowy, łączący Pomorze z Cesarstwem Karolińskim: Bardowik – Parchim (Parchum) – Güstrow (Ostrów) – Demmin (Dymin) – Usedom (Uznam) – Wolin.

Sojusz Karola Wielkiego z Obodrytami – poganami, wymierzony przeciw Saksonom – poganom, praktycznie wygasły w 805 roku, miał więc charakter tymczasowy raczej, niż strategiczny. Wytępione przez niego wśród Saksonów pogaństwo uczyniło ten naród żarliwym wyznawcą chrześcijaństwa, z którego terenów miała wkrótce rozpocząć się ekspansja nowej wiary i kultury wśród narodów słowiańskich. Oto pomnik cesarza Franków, zwanego przez nich Charlemagne, usytuowany przed katedrą Notre-Dame w Paryżu (źródło: Wikipedia).

Książę Wican poprzedził o dwa wieki pierwszego, historycznie udokumentowanego, polskiego księcia Mieszka I (zm. 992) oraz o ponad trzy wieki księcia pomorskiego Warcisława I (zm. 1135). Nie wiadomo, czy te znaczne różnice czasowe w pierwszych źródłach pisanych wynikają z opóźnienia w rozwoju kulturowym i politycznym Polan i Pomorzan względem Obodrytów, czy też, co bardziej prawdopodobne, z braku wcześniejszych kronikarskich zapisów o Polanach i Pomorzanach, którzy weszli w kontakt ze „światem pisanym” dopiero z nadejściem chrześcijaństwa, poprzez kronikarzy kościelnych i świeckich z zachodu Europy. Poniższa mapa pokazuje zasieg terytorialny imperium Karola Wielkiego. Tereny oznaczone kolorem żółtym wskazują kraje związane z cesarstwem obowiązkiem lenna (źródło: Wikipedia).

Wracając do krótkiej historii Obodrytów, w 1147 roku pod przywództwem księcia Niklota (1090-1160) przeciwstawiają się oni napaści prowadzonej przez książąt niemieckich, duńskich, polskich i morawskich, z upoważnienia papieża, błogosławionego Eugeniusza III, w ramach II wyprawy krzyżowej, antypogańskiej krucjaty wymierzonej w Słowian połabskich, a także pomorskich. W 1160 roku, we wspólnej wyprawie księcia Saksonii Henryka Lwa i króla Danii Waldemara I przeciwko Obodrytom, ginie książę Niklot, co oznacza początek utraty niepodległości Słowian zachodnich i przejmowanie kontroli ich ziem przez Niemców. Zamek ten zbudowano na miejscu byłego grodu słowiańskiego, w różnych dokumentach historycznych znanym jako Zuerin, Zuarina, Zwerin Zvarin. W języku połabskim „zvěŕ” oznaczało zwierzę, spolszczona nazwa: Zwierzyn, Swarzyn, Skwierzyn. Oto zdjęcie pomnika (autor: pappnas, fotocommunity.de).

Następca i syn Niklota,  książę Przybysław (zm. 1178), przyjął chrześcijaństwo i oddał kraj w lenno Saksonii. W 1172 roku towarzyszył Henrykowi Lwu w pielgrzymce do Jerozolimy, a także (w tej samej podróży) do Konstantynopola, gdzie Henryk Lew spotkał się z cesarzem Manuelem I. Komnenem (1118-1180). Cesarz bizantyjski, który podobnie jak Henryk Lew był przeciwnikiem cesarza Niemiec Fryderyka I Barbarossy, podarował księciu saksońskiemu  żywego lwa, z którym ten powrócił na zamek w Brunszwiku. Tak  W ufundowanej przez siebie ewangelii, wydanej w 1180 roku, Henryk Lew z żoną Matyldą przedstawiony jest w ceremonii koronacji. Sponsor Ewangeliarza został właściwie doceniony przez autora ilustracji, który przedstawił parę księżęcą w chwili, kiedy ręce z niebios zakładają im korony.

Jak pisze W. Bogusławski w IV tomie „Dziejów Słowiańszczyzny Północno-Zachodniej” (Poznań 1900), „… po powrocie (z pielgrzymki) do domu (Przybysław) starał się o rozszerzenie między poddanymi swymi oświaty chrześcijańskiej. Z pomocą Przybysława, Henryk Lew władał Słowianami jakby jaki król”. Chociaż Niklot jest biologicznym twórcą dynastii, już nie obodryckich ale meklemburskich książąt, to faktycznym, politycznym jej założycielem jest książę Przybysław, którego następcą był jego syn Henryk Borwin (Borzywój) I (zm. 1227). Ta słowiańsko-germańska linia panowała w Meklemburgii aż do 1918 roku, a do dzisiaj żyje jej potomek, książę Borwin. Oficjalny jego tytuł to „Książę Mecklenburg-Strelitz, Książę Wendów, Schwerina i Ratzeburga”.

Dynastia meklemburska, jedyna wśród linii monarchistycznych o słowiańskim pochodzeniu, jest jednocześnie jednym z najstarszych rodów królewskich w Europie, z którego pochodzi m. in. królowa angielska Elżbieta II, poprzez Charlottę of Mecklenburg-Strelitz, babkę królowej Victorii. Oto zdjęcie z 2011 roku, ze spotkania w Mirowie księcia Borwina (z brodą, obok jego córka Olga) z ambasadorem Wielkiej Brytanii z okazji 250-tej rocznicy koronacji królowej Charlotty (źródło: flickr.com). W tym kościele chrzczona była przyszła królowa Anglii.

Dzięki mądrości politycznej Obodrytów, którzy w obliczu zagrożenia ze strony Danii, Saksonii, Polski i Czech zdecydowali się wesprzeć na najsilniejszym z tych sąsiadów, do dzisiaj zachowało się we wschodnich Niemczech około tysiąca nazw geograficznych (miejscowości, rzek, terenów) pochodzenia słowiańskiego, o czym pisze Oswald Jannermann w pracy „Slawische Orts- und Gewässernamen in Deutschland” (2009).

więcej czytaj: Massovia – Pomerania

Dynastia Niklotowiców

Książęta Meklenburgii

Dynastia meklenburska

  • 1160-1178 – Przybysław (syn księcia Obodrytów Niklota, patrz wcześniej: książęta Obodrzyców)
  • 1178-1227 – Henryk Borzywój (syn)
  • 1227-1264 – Jan I Meklemburski (wnuk)
  • 1264-1265 – Albert I Meklemburski (syn)
  • 1264-1299 – Jan II Meklemburski (brat)
  • 1264-1302 – Henryk I Pielgrzym (brat)
  • 1302-1329 – Henryk II Lew (syn)

Linia na Stargardzie

  • 1329-1392 – Jan I (syn, 1352 podział, Burg Stargard)
  • 1392-1416 – Jan II Meklemburski (syn)
  • 1392-1417 – Ulryk I Meklemburski (brat)
  • 1416-1438 – Jan III Meklemburski (syn Jana II)
  • 1417-1423 – Albrecht von Meklemburg-Stargard (syn Ulryka I)
  • 1417-1466 – Henryk Meklemburski (brat)
  • 1466-1471 – Ulryk II Meklemburski (syn)

Linia na Schwerinie

  • 1329-1379 – Albrecht II (syn Henryka II, 1358 podział, Schwerin)
  • 1379-1383 – Henryk III Meklemburski (syn)
  • 1379-1384 – Magnus I Meklemburski (brat)
  • 1379-1412 – Albrecht III (syn Albrechta II, król Szwecji 1364-1389)
  • 1383-1388 – Albrecht IV Meklemburski (syn Henryka III)
  • 1384-1422 – Jan IV Meklemburski (syn Magnusa I)
  • 1412-1423 – Albrecht V Meklemburski (syn Albrechta III)
  • 1422-1442 – Jan V Meklemburski (syn Jana IV)
  • 1422-1477 – Henryk IV Gruby (brat, Burg Stargard 1471)
  • 1477-1483 – Albrecht VI (syn)
  • 1477-1503 – Magnus II (brat)
  • 1503-1547 – Albrecht VII (syn)
  • 1503-1508 – Eryk II (brat)
  • 1503-1552 – Henryk V Zgodny (brat)
  • 1547-1576 – Jan Albrecht I (syn)
  • 1576-1592 – Jan VII Meklemburski (syn)

Linia na Güstrow

  • 1592-1636 – Jan Albrecht II (syn, podział 1621, Güstrow)
  • 1636-1695 – Gustaw Adolf Meklemburski (syn)

Wallenstein

  • 1628-1631 – Albrecht von Wallenstein

Linia na Schwerinie

  • 1592-1658 – Adolf Fryderyk I (syn Jana VII, podział 1621, Schewerin)
  • 1658-1692 – Chrystian Ludwik I (syn)
  • 1692-1713 – Fryderyk Wilhelm (bratanek, Gustrow od 1695)
  • 1713-1728 – Karol Leopold (brat)
  • 1728-1756 – Chrystian Ludwik II (brat)
  • 1756-1785 – Fryderyk Pobożny (syn)
  • 1785-1837 – Fryderyk Franciszek I (wielki książę od 1815, bratanek)
  • 1837-1842 – Paweł Fryderyk Meklemburski (wnuk)
  • 1842-1883 – Fryderyk Franciszek II (syn)
  • 1883-1897 – Fryderyk Franciszek III (syn)
  • 1897-1918 – Fryderyk Franciszek IV (syn, usunięty, zm. 1945)

od 1918 republika

Linia na Strelitz

  • 1701-1708 – Adolf Fryderyk II (syn Adolfa Fryderyka I)
  • 1708-1752 – Adolf Fryderyk III (syn)
  • 1752-1794 – Adolf Fryderyk IV (bratanek)

Wielcy książęta

  • 1794-1816 – Karol II Meklemburski (wielki książę od 1815, brat)
  • 1816-1860 – Jerzy Meklemburski (syn)
  • 1860-1904 – Fryderyk Wilhelm (syn)
  • 1904-1914 – Adolf Fryderyk V (syn)
  • 1914-1918 – Adolf Fryderyk VI (syn)

od 1918 republika

Prince Niklot [eng]

From Wikipedia, the free encyclopedia

Statue of Obotrite Prince Niklot at the Schwerin Castle (sculptor, Christian Genschow)

Niklot or Nyklot (1090 – killed in action August 1160) was a pagan chief or prince of the Slavic Obotrites and an ancestor of the House of Mecklenburg. From 1130 or 1131 until his death he was chief of the Obotrite confederacy, the Kissini, and the Circipani. At the same time he was Lord of (Herr zu) Schwerin, Quetzin, and Malchow. For nearly 30 years he resisted Saxon princes, especially Henry the Lion during the Wendish Crusade. He also opposed the conversion of the pagan Polabian Slavs to Roman Catholic Christianity.

Niklot’s place of birth is unknown. After the death of the Obodrite prince Henry, a Christian, Niklot renounced Christianity in support of the traditional pagan beliefs.

Niklot began his open resistance when Lothar III, Holy Roman Emperor, granted the Obotrite realm to his Danish vassal Canute Lavard. Together with Pribislaw, the son of Henry of Alt-Lübeck, Niklot fought against Lothar and Canute. After the murder of Canute in 1131, Niklot and Pribislav partitioned the Obotrite territory, with Niklot receiving the eastern lands. In order to weaken Pribislav in the following years, Niklot allied himself with Saxon lords, especially Count Adolf II of Holstein, allowing Slavic pirates to attack the Danes.[1]

The prince’s Saxon allies turned against him during the 1147 Wendish Crusade. Although Niklot resisted the siege of his fortress at Dobin, he was forced to pay tribute to the Christian crusaders. He subsequently was on peaceful terms with Adolf of Holstein, Duke Henry the Lion of Saxony, and Henry of Ratzeburg.

By 1158, King Valdemar the Great of Denmark had begun to pay Henry the Lion for assistance, leading Niklot to retaliate. The Danish king and the Saxon duke then allied in 1160. While the Danes harried the coast and distracted the Rani, the Saxons killed Niklot at his stronghold of Burg Werle; the Obotrite territory was largely partitioned by the Christians.[2] Niklot’s death ended Slavic control in Mecklenburg up to the Peene River. His son Pribislav recovered the inheritance of Niklot as Prince of Mecklenburg in 1167 as a Saxon vassal.

Footnotes

  1. ^ Christiansen, p. 65
  2. ^ Christiansen, p. 66

References

This article incorporates information from the revision as of August 30, 2007 of the equivalent article on the German Wikipedia.
  • Christiansen, Eric (1997). The Northern Crusades. London: Penguin Books. p. 287. ISBN 0-14-026653-4.
  • Marek, Miroslav. „Mecklenburg”. Genealogy.EU
Podziel się!

41 komentarzy do “Połabscy, Pomorscy i Łużyccy Strażnicy Wiary Słowian oraz bohaterowie narodowi – Książę Obodrytów Niklot (1090 – 1160)

  1. Dobry pomysł z tą promocją prawdy historycznej przeciw germańskiej (i nie tylko, nie tylko…) propagandzie. Podawajmy linki do tego tekstu gdzie się da w sieci! także na niepolskich stronach. I tu, właśnie w takim osobnym dziale adresowanym także do obcych, nie tylko można a wręcz trzeba tłumaczyć treści na ich języki. Może coś do nich trafi i zmieni ich sposób myślenia…

  2. Pomimo niedawnych sporów a po przejrzeniu dalszych dokumentów w internecie, pragnę panu panie Czesławie pogratulować pochodzenia, bo o ile pamiętam wspominał pan o swojej haplogrupie Y-DNA jako I2a.
    Nie rozumiem tylko dlaczego przyłączył się pan do scytyjskiej propagandy. Jak Niemcy przyłączyli się do propagandy celtyckiej (R1b). W obecnej zupie genetycznej zresztą łatwo pływać, natomiast nie przybliża nas to do poznania przeszłości, i mimo że marchewka pływa w zupie ogórkowej nigdy ogórkiem kiszonym nie zostnie.

    Jugosławia nie była niszczona ze względu na Słowian, ale z faktu występowania tam sporej procentowo ludności o haplogrupie I2a. To unicestwianie trwa chyba dalej. Kryzys w Grecji to niszczenie kultury praeuropejskiej, choć u samych Greków z haplogrupami jest już jak w polskich kiełbasach (jest tam wszystko, np. MOM byle nie mięso). A będąc już przy Polsce, dane w eupedii na 2013 rok mówią o 9% I2 + I2a, 6% I1 i 1% I2b.

    Dagome iudex… Dakome – Dacy, Daoi (nazwa własna Daków) …. – mi wychodzi, że Mieszko I to ostatnia postać z etnosu pra-europejskiego – Dak (geto-dak, trako-dak), któremu bliżej Grecji niż Rzymowi, Scytom/Słowianom, Celtom czy Germanom.

    W zrekonstruowanym słowniku języka dackiego słowo ‚balt’ oznacza akwen wodny lub kałużę, stąd Bałtyk, który faktycznie w porównaniu z błękitem Adriatyku, kolorami Morza Czarnego (nad którym też lud tracko-dacki mieszkał) wygląda na zbiornik błotny, jak kałuża.
    Miejscowości Dacji posiadały końcówkę -dava. Konin to starożytna Setidava – niewątpliwie ślad po przeszłości ziem obecnej Polski.
    Wyjaśnia się też nam sporo nazw miejscowych z Vistulą w roli głównej.

    Słowiańskie języki to mowa stworzona (na pniu PIE), jak obecnie w Czechach trwają projekty nad tzw. nowo-słowiańskim. Sarmaci/Scytowie jako lud indo-irański wchodząc na te ziemie z Azji zmienił język sobie jak i Dakom.
    Celtowie wkraczający z Afryki (r1b Tutenhamona) zmienili mowę ludności z I1. Niemcy i Skandynawowie to obecnie taka sama mieszanka jak Słowianie. Ludy północy zastąpili (w nawiązaniu do Bałtyku i wyrazu ‚balt’) słowo sea/zee słowem mare i mamy tam obecnie dwa określenia na termin morze.
    Dlatego nie tylko niemiecki to język kreolski, bo skoro widać w nim związki ze słowiańskim, to wnioski można wyciągnąć samodzielnie.

    Nie jestem pewien roli kościoła na utrwalenie kultury scytyjskiej. Nie wiem czy pozwolił osłabić czy umocnić jej wpływy. A opisy starożytnych pełne są relacji z okrucieństw Awarów, Alanów, Scytów, Słowian itd. w porównaniu do takich Daków, którzy pomimo „pozwolenia jakichś bogów” np. dalej nie tknęli mięsa.

    Nikt nie zechce tu na pewno podjąć rzeczowej dyskusji nad tym co zarysowałem, a pojawi się „sława” i zakrzyczanie. Nie mniej jednak, zamierzam poszukiwać dalej, bo tylko na prawdzie można budować przyszłość. Nikt nikogo nie wygania i nie potępia, ale przeszłość należy znać.
    Na obecnym etapie odkrywania dziejów widzę, że nie tylko Słowianie, ale i Germanie to już konglomeraty różnych etnosów, a uznając pierwszeństwo Wandalów czy Gotów w zasiedlaniu terenów na zachodnim brzegu Wisły nad Słowianami widzę na tych obszarach ludność dawniejszą – Daków.

    Wandale i Goci to celto-germanie, ale Ostro-Goci i Wizy-Goci to już ludność z dominacją I2a. A nauki niemiecki próbują i tu łapę do podkucia położyć.

    • Działaliśmy (wieki temu) w myśl błędnego założenia, że wróg mojego wroga jest moim przyjacielem.
      I wieki temu Grecy zaprosili Celtów (na spustoszenie Rzymu) a Rzymianie zaprosili Scytów (na spustoszenie Grecji, Tracji, Dacji).
      A ci potem roznieśli w pył tak jednych jak drugich i powstały obecne cywilizacje: germańska (ze śladem łacińskim) i słowiańska (ze śladem bizantyjskim).

      Przy czym Germanom udało się zlatynizować (chodzi oczywiście o religię) Polskę, Czechy, Słowację, Węgry, Rumunię, Chorwację i Słowenię.
      Bizancjum pozostała Serbia, Macedonia, Albania (?) Bułgaria…. i oczywiście Grecja.

      I teraz dzieje się tak wkoło Macieja. I apropos koła – skoro wymyślili je aryjscy Słowianie i użyli do podbojów to jakie to osiągnięcie, czym się chwalić? Zakładam się o garść orzechów Gabonu, że użyli by tego koła do transportu wody w beczkach. Podczas gdy europejskie cywilizacje budowały akwedukty. Do akweduktów siłę i pracę wkłada się tylko w momencie budowy. Koło trzeba każdego razu pchać i tracić na to zadanie sporo sił.

      Jestem ciekaw jak bardzo urośnie nam w Polsce jeszcze udział I2a. Kibicuję aby rosło.
      Dakowie też mają w legendach smoka panowie i panie Scytowie z Polski.

      Jeszcze rok temu nie znałem rosyjskiego, dziś znam na tyle, że potrafię czytać ich „źródła”, teraz uczę się greki – na własne potrzeby czytania. Te źródła wydają się być ciekawsze, bliższe, europejskie względem Indii.

      W moim przekonaniu dużo zależy od naszej samoświadomości i chciałbym abyśmy rozbudzili w sobie znajomość przeszłości i świadomość pra-europejską a nie azjatycką czy afrykańską. Nie pałamy jako naród miłością ani do Rosji ani do Niemiec, czy to przypadek czy to nasza hellenistyczna (nie mówię, że jesteśmy Grekami) przeszłość?

      • ALLO, ALLO allochtonisto zaganpolska, jest tam kto?

        Ktorego greckiego dilektu sie uczysz? Czy czytales artykul o zaporzyczeniach w jezuku „greckim”, wzietych z jezyka slowianskiego/prapolskiego? Co na to powiesz? Jest tam takie graficzne przedstawienie pochodzenia jezykow, w postaci drzewa, o zgrozo bez twojego ukochanego kreolskiego germanskiego. Wiesz dla czego tego „starozytnego pragermanskieg” jezyka tam nie umieszczono? Bo nie istnial, tak jak pragrecki! HAHAHAHAHAHAHA!

        http://bialczynski.wordpress.com/slowianie-tradycje-kultura-dzieje/dzieje/slowianie-pochodza-znad-dunaju-i-wisly/czy-praslowianie-to-to-samo-co-praindoeuropejczycy/

        http://bialczynski.wordpress.com/slowianie-tradycje-kultura-dzieje/dzieje/slowianie-pochodza-znad-dunaju-i-wisly/czy-praslowianie-to-to-samo-co-praindoeuropejczycy/are-the-pre-slavic-peoples-the-pre-indo-europeans-eng/

        Czytales komentarze pod tymi artykulami? Jakos tam nie widzialem ciebie ani twoich progermanskich „madrosci”.
        Moze jakos podzielisz sie swoja wiedza „gleboka” jak Baltyk i skomentujesz cos tam?

        http://bialczynski.wordpress.com/2013/04/08/mystery-20-annotation-45-why-are-scolotians-scyths-slavs-and-veneti-the-same-peoples-etymological-and-mythological-evidence/#comments

        http://bialczynski.wordpress.com/2013/04/05/kto-sie-od-kogo-i-czego-nauczyl-germanie-skoloci-serbomazowie-slowianie-2/#comments

        http://bialczynski.wordpress.com/2013/03/30/20-lat-dobrego-sasiedztwa-z-niemcami/#comments

        „A będąc już przy Polsce, dane w eupedii na 2013 rok mówią o 9% I2 + I2a, 6% I1 i 1% I2b.”
        No to znalazles sobie „wiarygodny” i rownie przekonywujacy, jak i inne nazistowsko/faszystowskie autorytety.
        Tylko nie zacznij sie tu powolywac na modrosci austryjackiego zyda z jego Main Kampf, czy inne wczesniejsze podobnie „wielkopomne” pozycje, ok?

        „Dagome iudex… Dakome – Dacy, Daoi (nazwa własna Daków) …. – mi wychodzi, że Mieszko I to ostatnia postać z etnosu pra-europejskiego – Dak (geto-dak, trako-dak), któremu bliżej Grecji niż Rzymowi, Scytom/Słowianom, Celtom czy Germanom.”
        Juz nie wychodzi ci ze on byl zydowskim vikingiem? Dakowie, Teakowie i Geti… Geci, Goci to Getae= MassaGetae.
        Jakie masz dowody na indo-iranskosc tych ostatnich, Scytow i Sarmatow?

        „W zrekonstruowanym słowniku języka dackiego słowo ‘balt’ oznacza akwen wodny lub kałużę, stąd Bałtyk, który faktycznie w porównaniu z błękitem Adriatyku, kolorami Morza Czarnego (nad którym też lud tracko-dacki mieszkał) wygląda na zbiornik błotny, jak kałuża.”
        No tak, Baltyk-bloto to za trudne, jak jest po germansku – blotten? Tak, germanie juz „dokladnie” na podstawie ich „pradawnego i czystego rasowo jezyka” odtworzyli PIE… Ppoczytaj o nazwach czesci wozu itd. HAHAHAHAHHAHAHAHA!

        „Dlatego nie tylko niemiecki to język kreolski, bo skoro widać w nim związki ze słowiańskim, to wnioski można wyciągnąć samodzielnie.” HAHAHAHAHHAHAHAH, jak wyzej

        „Nikt nie zechce tu na pewno podjąć rzeczowej dyskusji nad tym co zarysowałem, a pojawi się „sława” i zakrzyczanie. ”
        Ja chce, jakie masz dowody na swoje teorie?

        „Na obecnym etapie odkrywania dziejów widzę, że nie tylko Słowianie, ale i Germanie to już konglomeraty różnych etnosów, a uznając pierwszeństwo Wandalów czy Gotów w zasiedlaniu terenów na zachodnim brzegu Wisły nad Słowianami widzę na tych obszarach ludność dawniejszą – Daków.”
        To kto w koncu, kto nad Wisla byl pierwszy Dakowie? Skoro Dakowie to Trakowie i Getae? A, skoro Getae to Goci a i Wandale to Slowianie/Polacy? Patrz linki, ktore zamiescilem.

        „Wandale i Goci to celto-germanie, ale Ostro-Goci i Wizy-Goci to już ludność z dominacją I2a. A nauki niemiecki próbują i tu łapę do podkucia położyć.”
        Czyli i wg ciebie filogermanie KLAMIA! Powiedz to Niemcom/Germanom, a szybko potraktuja cie … lub wysla do… sam wiesz jak traktowali i gdzie lubili wysylac tych, co sie im przeciwstawiali lub ich nie lubili. A fe.

        „I apropos koła – skoro wymyślili je aryjscy Słowianie i użyli do podbojów to jakie to osiągnięcie, czym się chwalić? Zakładam się o garść orzechów Gabonu, że użyli by tego koła do transportu wody w beczkach. Podczas gdy europejskie cywilizacje budowały akwedukty. Do akweduktów siłę i pracę wkłada się tylko w momencie budowy. Koło trzeba każdego razu pchać i tracić na to zadanie sporo sił.”
        Czyli jednak co, to nie Germanie/Grecy/Rzymianie wymyslili to kolo? Jak to? A lyzka na to, niemozliwe!
        Pchasz sam swoj rower czy samochod? Nie wiesz kto tez oswoil tura i konia? HAHAHAHAHAHAHAHAHA

        „Jestem ciekaw jak bardzo urośnie nam w Polsce jeszcze udział I2a. Kibicuję aby rosło.
        Dakowie też mają w legendach smoka panowie i panie Scytowie z Polski.”
        No prosze ile smoczego jadu. O ile ma rosnac, niech rosnie, super! Ciekawe skad te legendy wzieli? Po rumunsku np. „nie wolno” to „ne wolia”. Mam kumpla Rumuna i bardzo Go szanuje. Jego imie to Dragos – Drak/Drako/Drago…
        obacz te filmy, co Rumuni sami mowia o ich przeszlosci i skad sie wziela lacina.
        http://www.youtube.com/watch?v=6PBdNU7xAcM
        http://www.youtube.com/watch?v=TgmKrGSJVnU

        O tekstach z Tartarii i Vinca cos slyszales?

        Wy wszyscy ALLO ALLO germanofile jestescie niepoprawnie pretensjonalni i smieszni. Rozumiem, ze ta ciagla manipulacja maskujecie swoje gigantyczne kompleksy, wynikajace z prawdziwie barbarzynskiej i bestialskiej tradycji.
        Ja tam bym sie raczej tego wstydzil, ale ok, jak to cie uszczesliwia… lub placa ci za mieszanie w bredniach. Dobrze tobie. Zalatw mi etat, umiem pisac bzdury i tez moge byc uzyteczny.

      • Dosyć mieszania tutaj w temacie, który przebrzmiał 3 lata temu. Proszę mieszać na Eupedii i Historycy.org – to są portale finansowane przez Niemców, myślę że rzeczywiście tam znajdzie pan więcej zrozumienia.

        Wałkowanie czerstwego pieczywa na bułkę tartą, pod artykułami na zupełnie inny temat będzie banowane zgodnie z zasadami tego blogu. Wyjechałem na dwa dni bez dostępu do internetu i proszę już się zaczęło! Czy to może wiosna tak działa?.

        Proszę o Niklocie tu pisać, o rzezi Słowian w krucjatach chrześcijańskich i niemieckich oraz 0 30% Słowian w Niemczech, albo o 80% Słowian nad Łabą, którzy udają dzisiaj Niemców – o tym jest artykuł.

        CB

    • R1a typowe dla ludów Irańskich, Tureckich dla Hindusów i Żydów to marker Z93, na terenach słowiańszczyzny nie do uświadczenia. Więc ludów irańskich tu nie było, albo nie pozostawiły o sobie śladu (względnie ewaporowały, albo teleprtowali się do Azji). Natomiast w projekcie Geno 2.0 odnalazł się Polak z Południa Polski, którego I2a1b1 (dawne I2a dynarskie) jest starsze od wszystkich bałkańskich.I2a-Din, a to oznacza (jeśli potwierdzą to dalsze wyniki z Południowej Polski), że I2a-Din powinno nazywać się I2a-Krak 😉 albo jak proonuje Polako – I2a-Proto Slavic.

      Pozatym, Panie Czesławie – witam w klubie I2a-Din 🙂

      coś o Z93:

      http://www.forumbiodiversity.com/showthread.php/41423-Did-the-Alans-carry-r1a-z93

      Coś o I2a1b1:

      http://www.forumbiodiversity.com/showthread.php/15055-Was-hg-I2a2a-Thraco-Illirian?p=1117041&viewfull=1#post1117041

      Pozdrawiam
      I2a1b1 / U3a1a protosłowianin 😉

      • Zaraz zajrzę, choć zaglądam na to forum nie od dziś. Tam są różne zdania i opinie, ale jednak większa otwartość niż u „forumowiczów” tutaj. Dobrze znaleźć choć jedną osobę do dyskusji. Dzięki Piotreus.

        • Dosyć mieszania tutaj w temacie, który przebrzmiał 3 lata temu. Proszę mieszać na Eupedii i Historycy.org – to są portale finansowane przez Niemców, myślę że rzeczywiście tam znajdzie pan więcej zrozumienia.

          Wałkowanie czerstwego pieczywa na bułkę tartą, pod artykułami na zupełnie inny temat będzie banowane zgodnie z zasadami tego blogu. Wyjechałem na dwa dni bez dostępu do internetu i proszę już się zaczęło! Czy to może wiosna tak działa?.

          Proszę o Niklocie tu pisać, o rzezi Słowian w krucjatach chrześcijańskich i niemieckich oraz 0 30% Słowian w Niemczech, albo o 80% Słowian nad Łabą, którzy udają dzisiaj Niemców – o tym jest artykuł.

          CB

      • Rozumiem Pioterusie, ze twierdzisz, ze Slowianie nie maja zupelnie tego markera Z93, czy tak?
        Rozumiem, ze twierdzisz, ze bramini w Indiach maja ten marker Z93?
        Czy Scyci, Sarmaci, Dakowie, Trakowie, Geci/Goci/Getae maja, czy nie maja ten marker Z93?
        Jesli go nie maja, rozumiem ze to definitywnie demoluje poglad o ich rzekomej „iranskosci”, czy tak?
        …………………………………………………………………….
        http://www.tropie.tarnow.opoka.org.pl/polacy.htm

        „Ród R-M417, obecny od dziesiątego tysiąclecia przed Chr. (najpierw w swoich przodkach R-M17) zapewne na Bałkanach, nad Dunajem lub w ogóle w Europie Środkowej, na pewno uczestniczył jakoś w procesach rewolucji neolitycznej od około 5500 lat przed Chrystusem: w powstaniu i upowszechnianiu się produkcji ceramiki, hodowli zwierząt i rolnictwa, którego skutkiem był szybki rozwój demograficzny i migracje ludności. W tym czasie w jedności populacji/rodu R1a1a musiał się dokonać proces kształtowania się języka i etnosu, najpierw o wspólnym charakterze indo-słowiańskim, a po rozdzieleniu się – etnosu prasłowiańskiego.

        Zapewne w rejonie Europy naddunajskiej około 6000-7000 lat temu w rodzie R-M17 pojawiła się mutacja M417, która dała początek wielkiego rodu euro-azjatyckiego R1a1a1. Ze względu na jej późniejsze, tj. około 1500 roku przed Chr. pojawienie się na terenie Indii i Iranu z językiem pokrewnym prasłowiańskiemu i pod szeroko w starożytnych źródłach znaną nazwą „Ariowie”,
        grupę R1a-M417 można by ogólnie nazwać indoeuropejską.

        Z tego też, zapewne naddunajskiego czy karpackioego terenu dokonały się po około 3500 lat przed Chr. migracje w różne rejony Europy, na zachód, północ i wschód. Czas i kierunek wędrówek jest dziś rozpoznawany przez warianty haplotypów w STR w haplogrupie R1a1a1, zakodowane w Y-DNA dzisiejszych mieszkańców Europy lub w znalezionych kopalnych szczątkach praprzodków, choć rzadko (bowiem niektóre nowsze plemiona Prasłowian paliły swoich zmarłych; zresztą nie tylko Prasłowianie). Etapy i kierunki migracji pozwalają też rozpoznać kolejne mutacje SNP, aktualnie wykrywane w Europie i Azji, zwłaszcza przez FTDNA.

        Wynikiem tych migracji był udział R1a1a1 w powstaniu rozmaitych kultur archeologicznych nad Dunajem, zapewne np. ceramiki wstęgowej, oraz na północ i wschód od Karpat, np. kręgu ceramiki sznurowej z kulturami grobów jednostkowych i amfor kulistych. http://en.wikipedia.org/wiki/Globular_Amphora_culture

        Potem nad Dniestrem, Bohem i Dnieprem dochodzi być może do symbiozy z ostatnią fazą kultury Cucuteni-Trypolie u wschodnich Karpat, od rzek Prut i Seret do Dniepru, a w strefie północnej – z kulturą Bałtów – fatianowską.

        Genealodzy genetyczni ustalili, że przodek dzisiejszych wschodnich Słowian z hg R-M417 żył na ziemiach Ukrainy i Rosji od około 2800-2600 lat przed Chr, Następuje teraz rozwój kultury Prasłowian dalej w kierunku wschodnim, ku Wołdze i Uralowi z jakimś udziałem w rozwoju kurhanowego kręgu kultury jamowej (którą A. Klosov przypisuje populacji R1b1a2). Na stepach pontyjsko-kaspijskich praindoeuropejskim kulturom przypisuje się też udomowienie konia, stosowanie powozu i upowszechnianie hodowli zwierząt domowych (zob. Renfrew, Archeologia i język, PWN 2001, s. 249). (..)

        Nieco starsze niż na Ukrainie i Rosji, bo z około 2800 lat p.n.e., korzenie plemion R1a1a1 znajdują się na terenie Niemiec, a więc ród ów jest tam daleko wcześniejszy niż geneza Germanów, zwłaszcza tam, gdzie dziś nadal żyje skondensowane osadnictwo także słowiańskiej hg R1a1a1g/g2 Serbołużyczan (choć zwykło się je datować dopiero na wiek VII po Chr.!). Potwierdza to np. niedawne, dokonane w 2005 r., słynne odkrycie i genetyczne przebadanie cmentarzyska kilkunastu zmarłych, a wśród nich trzech męskich osób z hg R1a1a w Eulau, 40 km za Lipskiem nad rzeką Soławą (niem. Saale) w dorzeczy Łaby w Saksonii. Owe groby ofiar jakiejś starożytnej przemocy pochodzą z około 2600 lat p.n.e i wyróżniają się świadectwami bogatej kultury życia rodzinnego i małżeństwa egzogamicznego. Plemię to prezentowało kulturowe środowisko tzw. ceramiki sznurowej, kojarzonej powszechnie z Indoeuropejczykami. Archeologiczny haplotyp mężczyzny z Eulau genetycy kojarzą obecnie ze staroeuropejską lub skandynawską gałęzią, wydzieloną wcześniej z ogólnego pnia.”

        Godni uwagi są Nadłabscy Serbowie. jest możliwe, że w jakimś sensie oni, zanotowani przez tzw. geografa bawarskiego jako Zeriuani (Serbianie?), byli tymi, „z których wszystkie plemiona słowiańskie powstały i ród swój – jak zapewniają – wywodzą”. Wśród ludności niemieckiej do dziś około 10% wykazuje haplogrupę R1a1a1, których wspólny przodek żył tam już może około 2700 lat p.n.e. Wyizolowani w niemieckiej społeczności Serbołużyczanie słyną obecnie z tego, ze jest u nich największe w Europie zagęszczenie hg. R1a1a1 (63%). Ale chyba niesłusznie, gdyż jeszcze większe zgęszczenie zostało zauważone na Polskim Spiszu (73%, zob.).”

        „(Uwaga. Nie znaleziono dotąd w rejonie Ukrainy i Rosji oczekiwanych przez naukowców genetycznych śladów starszej ludności R1a1a, zwłaszcza takich, których by można datować na czasy ukraińskiego refugium podczas LGM, którego domyślał się już O.Semino i zesp. 2000, tak jak je znaleziono na Bałkanach. Ukraina nie jest więc pierwotną kolebką wszystkich Słowian. Zwłaszcza nie wolno ich genezy datować tam na czasy niedługo przed V wiekiem po Chr., jak to głoszą niektórzy archeolodzy polscy, tzw. skrajni allochtoniści („dnieprowcy”) np. K. Godłowski, a za nimi także niektórzy genetycy (zob. Dyskusja n.5), chyba wprowadzeni w błąd publikacjami znanego niemieckiego archeologa i rasisty Gustawa Kossiny (+1931). Około VI-VII w. po Chr., a więc już w czasach historycznych, ówcześni Słowianie z Ukrainy swoją reemigracją tylko może nieco zasilili osadnictwo południowych Słowian na Bałkanach, przerzedzone klęskami w wojnach z cesarstwem wschodnim oraz na terenie Polski i krajów sąsiednich).”
        ……………………………………………………………………….

        Mi nie przeszkadza zadna haplogrupa, czy marker. Moge miec taka teorie, ze np. tzw. Slowianie mogli wszystko lub duzo zapozyczyc od starszych plemion (Vinca itp. o ile Vinca to nie proto/pra Slowienie… hehehe). 🙂 Wcale by mi to nie przeszkadzalo. Chwala dla tych, ktorzy wspoltworza a nie niszcza innych.

        Mnie nie obchodzi, jak stare sa jakies haplogrupy, kto od kogo co bral itd. Mnie obchodzi, czy ktos mowi prawde, czy manipuluje.
        Jesli ktos mowi prawde, bardzo dobrze. Jesli ktos klamie i manipuluje, dokladnie odwrotnie i bede tego kogos TEPIL BEZ LITOSCI!
        Nie cierpie oszustow i manipulatorow i ich podlej roboty. Jak ktos mi wyjezdza, z allofilskimi/germanofilskimi tekstami, to dla mnie jest i pogrobowcem kossiny i jego kolegow mordercow ssmanow, a ci sa pogrobowcami krzyzakow i innych judejsko-rzymsko-chrzescijansko-niemieckich bydlakow i ludobojcow!
        Jesli ktos jest ALLO ALLO jest tym samym apologeta dluuuuuuuuuuuuugiej barbarzynskiej, bestialskiej i zbrodniczej tradycji!!!
        Mam nadzieje, ze sie wyrazilem jasno.

        P.S.
        Nie twierdze, ze jestes ALLO ALLO Pioterusie.

      • Allo, Allo, zaganpolska.
        Unikasz odpowiedzi na moje pytania i moja argumentacje.
        Kapitulujesz? Czt tez zaraz napiszesz, ze trolluje?

        Wiesz, ze nazwa super ultra germanskiego boga ODYN, to nic innego jak O-Dyn/O-Dzien/ Dzien/Dien/Dan/Dia/Dios/Dzeus/Deus/Zeus/?
        Jak tam z twoja greka? Uczysz sie jonskiego, eolskiego, czy attyckiego, czy innych dialektow tzw jezyka straogreckiego/klasycznego?

        http://pl.wikipedia.org/wiki/J%C4%99zyk_grecki_klasyczny
        „Zróżnicowanie dialektalne

        Klasyczny język grecki charakteryzował się dużym zróżnicowaniem – występowały liczne dialekty, ukształtowane już w okresie archaicznym, ich wczesne formy zaświadczone są m.in. w dziełach Homera (zob. greka homerycka). Wyróżnia się cztery główne zespoły dialektów:

        Zespół jońsko-attycki – obejmujący:

        a) dialekt attycki z Attyki i północnych wybrzeży Morza Egejskiego;
        b) dialekt joński z południowo-zachodnich wybrzeży Azji Mniejszej oraz Cykladów i Sporadów Północnych (łącznie z Eubeą);

        dialekt eolski – właściwie grupa dialektów Beocji, Tesalii i północno-zachodnich wybrzeży Azji Mniejszej oraz niektórych wysp północnej części Morza Egejskiego, m.in. wyspy Lesbos;
        dialekty arkadyjsko-cypryjskie (achajskie) – zespół obejmujący starożytne dialekty Cypru, Pamfilii i Arkadii;
        Zespół zachodni:

        a) dialekt dorycki – właściwie grupa dialektów używanych na terenach Lakonii, Mesenii, Argolidy i Koryntu, a także Krety i wysp Dodekanezu oraz części Epiru i północnych Wysp Jońskich (m. in. na Kerkyrze).
        b) dialekty północno-zachodnie (włączane często do zespołu doryckiego), rozpowszechnione w północno-zachodniej części Peloponezu, oraz w Etolii, Akarnanii, Fokidzie, częściowo też w Epirze i na Wyspach Jońskich.

        Wśród językoznawców nie ma zgody, czy słabo zaświadczony starożytny język macedoński z obszarów Macedonii Greckiej należy uznać za osobny język helleński, czy też włączyć go do dialektów greki klasycznej. Dialekty attycki, joński, dorycki i eolski – z racji dużego stopnia poświadczenia w tekstach literackich – nazywane są głównymi dialektami greki klasycznej. Wszystkie dialekty języka greckiego były wzajemnie zrozumiałe i mieszkańcy różnych rejonów Hellady nie mieli problemów z porozumiewaniem się.

        Starożytni autorzy stosowali często określony dialekt jako wyróżnik formalny gatunku literackiego, np. epika i wczesna historiografia nawiązywały do języka Homera (opartego przede wszystkim na dialektach jońskim i eolskim), liryka subiektywna Safony i Alkajosa powstała w dialekcie eolskim, a liryka chóralna (Pindar) i bukolika (Teokryt) w dialekcie doryckim. W dialekcie attyckim wypowiadała się znaczna większość pisarzy okresu klasycznego. Z drugiej strony u wielu autorów tej epoki pojawiają się też ślady innych dialektów (np. Ajschylos i Sofokles obok dialektu attyckiego stosowali też joński i dorycki). Stosunkowo najmniej wpływów z innych dialektów ma proza attycka (Tukidydes, Platon, Ksenofont) oraz u mówców ateńskich (Izokrates, Demostenes, Lizjasz).

        W okresie hellenistycznym liczne odmiany języka zlały się w jeden wspólny, dając początek grece koine (opartej jednak w znacznej mierze na dialekcie attyckim).”

        • Wg. mnie, świat jest bardziej skOMplikowany. I nie jest tak, że komputery wymyślił prof. Komputerow, a telefon Sierioża Telefonow. Ja stronę „rosyjską” zdołałem już nieco poznać i wiem, że nie ma co zawierzać tylko jednej stronie. Tak jak próbujesz tu udowodnić, że Odyn pochodzi od dnia, tak można cię łatwo skontrować w drugą stronę.
          Siedząc ponad 1,5 roku nad zagadnieniem słowiańszczyzny jakoś nie dane mi było odkryć tych słowiańskich źródeł, greckie czy rzymskie owszem są dostępne. Czemu ci Słowianie tak chronią swą wiedzę i dlaczego rozwój technologiczny to raczej zasługa świata zachodniego?
          Mam znajomego (internetowo) Węgra, który z całą swoją powagą mówi: „No. The celtic vends (venetico, vindobona) are not slavs later LOL
          The slavs name means total other. German windisch, latin sclavus, means folks who lost the independente (rulers). These people were scytho-huns (hungarians) after Hunnish times. Byzant created a new language and hellenized them, but the slavic mythology is 100% hungarian”.
          A mój promotor pracy mgr mówił mi swojego czasu, że gdyby tak móc się zagłębić w przepastne węgierskie dokumenty to by się nam włosy nie raz zjeżyły.
          Trzeba zachować zdrowy rozsądek a nie wierzyć ślepo Sierioży Telefonowi, paniał? nu da, kanieszna.

          • Dosyć mieszania tutaj w temacie, który przebrzmiał 3 lata temu. Proszę mieszać na Eupedii i Historycy.org – to są portale finansowane przez Niemców, myślę że rzeczywiście tam znajdzie pan więcej zrozumienia.

            Wałkowanie czerstwego pieczywa na bułkę tartą, pod artykułami na zupełnie inny temat będzie banowane zgodnie z zasadami tego blogu. Wyjechałem na dwa dni bez dostępu do internetu i proszę już się zaczęło! Czy to może wiosna tak działa?.

            Proszę o Niklocie tu pisać, o rzezi Słowian w krucjatach chrześcijańskich i niemieckich oraz 0 30% Słowian w Niemczech, albo o 80% Słowian nad Łabą, którzy udają dzisiaj Niemców – o tym jest artykuł.

            CB

        • Ksiądz z Tropia jest cenzurowany przez kościół i uprawia politykę poprawności politycznej. Już dwa lata temu zaczął kręcić w sprawie języków aryjskich i opowiadał że wyciąganie wniosków które budują nacjonalizm na wynikach badań prowadzi w „złą stronę”. Prawda i wnioski prowadzą gdzie prowadzą, cenzura zawsze prowadzi do skłócenia. Ksiądz nie ma tam wolności na stronie parafialnej, bez złudzeń proszę państwa.

      • zaganpolska,
        Pytam jeszcze raz: Czy jestes w stanie jakkolwiek merytorycznie odniesc do moich uwag?

        „A mój promotor pracy mgr mówił mi swojego czasu, że gdyby tak móc się zagłębić w przepastne węgierskie dokumenty to by się nam włosy nie raz zjeżyły.”
        Masz w ogole jakies zrodla, czy tylko bazujesz na swoich przepastnych wegierskich wspomnieniach i domniemaniach, o ktorych wspominal twoj promotor?
        Nie pisales juz kiedys, ze mowil to jakis twoj kumpel po wspolnym pijaku i ze jakos nigdy nic z tego o czym mowil nie widzales na trzezwo?

        P.S.
        „Trzeba zachować zdrowy rozsądek a nie wierzyć ślepo Sierioży Telefonowi, paniał? nu da, kanieszna.”
        Jestem prostoliniowym czlowiekiem 😉 i nie rozumiem twoich dwuznacznie zakreconych metafor, a podtekstowe alegorie sprawiają, że się rumienię.
        Aż strach pomyślleć, co będzie jak „polecisz otwartym” tekstem. Umiesz sam sobie wytlumaczyc, o co ci w sumie chodzi?
        Nie baw sie jak tratva swego czasu. On polegl, czyli zatonal. Potknal sie o wlasne wywody.

      • Dosyć mieszania tutaj w temacie, który przebrzmiał 3 lata temu. Proszę mieszać na Eupedii i Historycy.org – to są portale finansowane przez Niemców, myślę że rzeczywiście tam znajdzie pan więcej zrozumienia.

        Wałkowanie czerstwego pieczywa na bułkę tartą, pod artykułami na zupełnie inny temat będzie banowane zgodnie z zasadami tego blogu. Wyjechałem na dwa dni bez dostępu do internetu i proszę już się zaczęło! Czy to może wiosna tak działa?.

        Proszę o Niklocie tu pisać, o rzezi Słowian w krucjatach chrześcijańskich i niemieckich oraz 0 30% Słowian w Niemczech, albo o 80% Słowian nad Łabą, którzy udają dzisiaj Niemców – o tym jest artykuł.

        CB

      • Aktualny stan wiedzy na temat odkladów R1a1a np. tu:

        http://www.forumbiodiversity.com/showthread.php/13605-New-branches-of-R1a1a1-post-all-updates-here-plz

        Aktualne badania naszych pramatek np. tu:

        http://eurogenes.blogspot.com/2013/04/ancient-mtdna-from-unetice-culture.html

        A tu skrócone podsumowanie zrobione przez Davidskiego/ Polako nt. R1a / R1b:

        http://polishgenes.blogspot.com.au/2013/04/r1a-and-r1b-as-markers-of-proto-indo.html

        I teraz, kto dezinformuje i mąci?

    • Dosyć mieszania tutaj w temacie, który przebrzmiał 3 lata temu. Proszę mieszać na Eupedii i Historycy.org – to są portale finansowane przez Niemców, myślę że rzeczywiście tam znajdzie pan więcej zrozumienia.

      Wałkowanie czerstwego pieczywa na bułkę tartą, pod artykułami na zupełnie inny temat będzie banowane zgodnie z zasadami tego blogu. Wyjechałem na dwa dni bez dostępu do internetu i proszę już się zaczęło! Czy to może wiosna tak działa?.

      Proszę o Niklocie tu pisać, o rzezi Słowian w krucjatach chrześcijańskich i niemieckich oraz 0 30% Słowian w Niemczech, albo o 80% Słowian nad Łabą, którzy udają dzisiaj Niemców – o tym jest artykuł.

      CB

      • Panowie Zaganpolska, Warcislaw i Piotreus – z wiosną wróciła wam ochota do siania zamętu. Myślałem że tutaj piszemy brednie tak niegodne uwagi, że nie warto ich komentować? A tu proszę jaki piękny zbiorowy powrót. To jakieś zlecenie Werwolfu , RAŚiu czy co?
        Chęć siania wyłącznie zamętu została panom udowodniona po 100 razy, brak konstruktywności też. Czego jeszcze szukacie na tym blogu, przecież jest obrzydliwy i bezwartościowy? Widzę, że wiosna rzeczywiście rozgrzewa wszystkich i szykuje się decydujące stracie.

        Niezawodne „naukowe” wskaźniki wzrostu poziomu lęku u rządzących to: a) wzrost zalewu spamem na blogu, b) wzrost aktywności śledczych z Centralnego Biura Śledzenia i z Policji oraz prokuratury, c) wzmożona aktywność Trolli na blogu. To wszystko obserwujemy właśnie od 20 marca 2013. NIC WAS NIE URATUJE.

        A swoją drogą ciekaw jestem skąd wiedzieliście, że przez 2 dni nie będę miał dostępu do blogu? Czy sprowokowały was wybuchy na Słońcu, wzrost temperatury na północnej półkuli, czy wiadomość przekazano wam poprzez eter – ciemną materię – siecią informacyjną Gadoidów? Bo przecież nie uwierzę że wystawiła mnie WAM Świadomość Nieskończona, no chyba że postanowiła WAS ostatecznie „załatwić” i Ujawnić. Tak, to ostatnie jest możliwe. WAS IST DAS?

  3. http://opolczykpl.wordpress.com/2013/04/13/czy-stowarzyszenie-niklot-nie-schodzi-niechcaco-na-manowce/

    Inwazja neopogaństwa. Zagrożenia wiary.
    „Pogaństwo jest to najstarsza struktura duchowa, która odwołuje się bezpośrednio do pomocy i przewodnictwa świata duchów, stąd pierwotnym doświadczeniem takiej duchowości jest opętanie. Zasadą podstawową jest także rytualne układanie się ze światem duchów, którym składa się ofiarę, często nie tylko w postaci zwierząt, ale i ludzi. Z tego punktu widzenia zarówno w pogaństwie, jak i w gnozie i satanizmie mamy do czynienia z pokrewnymi zjawiskami duchowymi, które stanowią najbardziej radykalne formy zagrożeń duchowych.”

    Wypisywanie w amoku takich bredni i paranoicznych wizji
    powinno być traktowane w ten sam sposób co negowanie holokaustu.

    • No coz, to jest pewno judeo/chrzescijansko/islamsko/marksistowsko/faszystowsko/postepowa opinia (sic). To taka tradycja wywodzaca sie z Starego Testamentu i Talmudu itd. Dziwi to kogos? Tepa glupota, propaganda i typowa obzydliwosc.

      Z tym tzw. holohaustem, to dziwne to jakies takie jest coraz bardziej. Im wiecej o tym czytam, tym wiecej pojawia sie watpliwosci, jak to bylo. Skad wiemy, ze naprawde bylo jak bylo? Kto to mowi i na jakiej podstawie? Komu wierzyc?
      Jesli za samo pytanie jak bylo, mozna pojsc do wiezienia, to o co w tym chodzi?Ja bym nie wsadzal do wiezienia i nie przesladowal nikogo za to, ze ktos ma wlasne inne zdanie, niz inni. Mi to pachnie tzw nowa postepowa inkwizycja.
      Ponowna obzydliwosc.

      Zostalem Zprowokowanym, bo mi osobiscie zarzucano, ze moi Przodkowie zabili 3.000.000 tzw zydowi i ze powinienem czuc sie za to osobiscie odpowiedzialny. Robila to nie tylko taka jedna podla judzaca dziennikarka z usraela. Robili to i inni, np. moi od dawna najlepsi przyjaciele, jak sie okazalo synowie komunistow i zdrajcow Polski. Poszlo o klamstwo o Jedwabnem i nie tylko. Jak zadalem pytanie o NKWD i wspoludzial ich kumpli w tej zbrodni, nagle przerwali rozmowe.
      Ja tylko zacytowalem wiki i ciach. Koniec, ucieczka. To jak to jest? Oni moga Nas bezpodstawnie obrazac i szargac pamiec Naszych Przodkow, a my co nie mozemy sie nawet bronic, bo pojdziemy do wiezienia?
      TO JEST JEDNA WIELKA CHUCPA I KPINA ZE SPRAWIEDLIWOSCI! (Najdelikatniej mowiac).
      Ja jak tylko sie zapytalem o fakty niewygodne dla nich, to natychmiast nastapil koniec piesni i paniczna ucieczka!!?

      Oto wlasnie jest „poklosie” naszego spolegliwego i tolerancyjnego podejscia do innych.
      Oni nie znaja pojecia prawdy i honoru. Talmud i wszystko jasne lub w sumie ciemne, najciemniejsze!.

      KONIEC!!! SLYSZYCIE WY PODLI TCHORZE I MANIPULATORZY!!! (Tu znow nie napisze co o tych… mysle, tylko ze wzgledu na szacunek dla Gospodarza tego bloga) KONIEC!!! KONIEC!!! KONIEC!!!

      Jak jestescie tacy mocni w gebie to chodzcie tam, zapraszam. Wyrazcie swoja opinie tam, niech sie wszyscy dowiedza, jak to bylo i jest, kto jest kim i kto udaje kim jest! Jesli chcecie pogadac o tym, przeczytajcie co zamiescilem pod artykulem/reklama spotkania „O cywilizacji zydowskie”, robionym wlasnie przez stowarzyszenie Niklot.

      Chetnie porozmawiam i przeczytam wasze zdanie, jakiekolwiek by ono nie bylo. Nie wydam was do sadu, czy innego gulagu, jak wy i wasi przodkowie mieli w zwyczaju robic. Nie strzele wam w tyl glowy, ani nie bede was torturowal, jak to lubilo robic NKWD. No na co czekacie? Juz macie pory pelne waszej najlepszej i najczystszej tresci?

      http://bialczynski.wordpress.com/slowianie-tradycje-kultura-dzieje/kultura/6-04-2012-stowarzyswzenie-niklot-zaprasza-o-cywilizacji-zydowskiej/

      UWAGA, ROBICIE TO NA WASZA WLASNA ODPOWIEDZIALNOSC.
      NIE MA I BEDZIE DLA ZDRAJCOW LITOSCI!!!
      SLAWA! SLAWA! SLAWA!

  4. http://www.naszdziennik.pl/wiara-kosciol-na-swiecie/19041,neopoganstwo-karmi-sie-krwia-chrzescijan.html

    „Neopogaństwo karmi się krwią chrześcijan”

    Zwłaszcza tych wymordowanych(przez neojudaistów)na krucjatach „pogan”.

    To już jest robienie z ludzi kompletnych idiotów i trzeba się wreszcie zacząć obrażać.
    Niedawno czytałem bełkot na temat krysznowców,sprawa została skierowana do sądu
    i kościółkowcy musieli odszczekać wszystkie swoje wymysły oraz publicznie przeprosić.

    Najwyższy czas żeby propagandę KK zaczęto traktować jak podżeganie do nienawiści.
    Chcą głosić to niech głoszą swoje dogmatactwa a każda próba szkalowania innych wyznań
    powinna się kończyć wyrokiem.
    Mało ważne że w ichnich pismach pisze,że tak trzeba i że jakieś książki im każą kłamać
    i włazić z buciorami w życie innych.
    W Japonii np,Koran itp bzdury są prawnie zakazane.
    Da się.

    • Popieram!
      Ja juz pracuje nad podobnym podarkiem dla NG.
      Nigdy nie wybacze tym manipulatorom i rasistom pominiecia/exterminacji Slowianskiej Tradycji i MItologii.
      Jak bede mogl, zawsze pomoge.

  5. Panowie, jeśli ktoś zagląda gdzieś sporadycznie z czystej ciekawości to taki przekaz nie ma żadnego sensu.
    Pojawia się nowy wątek o hg „I”. I wchodzi ktoś i nie wie o co chodzi- chyba ze posiweci 10h na dalsze studia.. Z tej strony wiem, że Pan Czesław lansuje tezę autochtoniczną o R1a1. Czego dotyczy wątek I2a?
    Dodam, ze nie obce mi są nici do spekulacji na temat Mieszka ale nie chwytam calosci… Co winka a 10% populacji jakiejs Haplogrupy? Tak zerkam na kraj Baskow…., Walie, Szkocje i inne podobne i stwierdfzam ze 10% to nic…

    • warcislaw,

      Ja widze, ze to wy ciagle sie tu z ALLO nieudolnie probujecie lansowac.
      Poczytajcie troche dokadniej jakies posty, pomyslcie a nie tylko mieszajcie, wtedy cos moze wiecej niz te 10% zrozumiecie.
      Z samego mieszania, tylko sobie garnek przypalicie i dno jego porysujecie, a i nadgarstek nadwyrezyc lub uszkodzic mozecie…
      Warto tak?

    • Dzieki za te ksiazke, Mezamirze. {ok}
      Pytales o te „Weze w wierzeniach…”?
      Dalem Ci linka do biblioteki UAM w Poznaniu. Maja ja tam.

      P.S.
      Ten link to sa wlasnie slowianskie zrodla z XIXw, dla zaganpolska.
      Dla niego pewno beda za stare… albo za mlode… albo na odwrot i na dodatek po polsku, nie po wegiersku… ech, zycie.
      Coz robic? Coz, poczac lub sfabrykowac cos lepszego, cos talentu i czasu mi nie staje.

    • Do wszystkich Allochtonistów przesłuchajcie tę audycję a zwłaszcza od 15 min do końca usłyszycie co to jest PODSTAWOWE PRAWO FILOLOGRAFII. Pan Gospodarz tego bloku ma rację aby nie wałkować rzeczy które już nauka i jej najnowsze odkrycia tak naprawdę ustaliły nieoficjalnie wyniki badań, tylko politycy i inni pasożytnicze grupy nie mogą tego przyjąć do wiadomości ponieważ burzy to ich system.

  6. http://opolczykpl.wordpress.com/2013/04/15/demaskowanie-katolickiej-mitologii-domniemana-koniecznosc-chrztu-mieszka-i/

    Demaskowanie katolickiej mitologii – domniemana konieczność chrztu Mieszka I

    Epitafium Bolesława Chrobrego

    W tym grobie spoczywa wódz – szlachetna gołębica

    Zwano ciebie Chrobrym, po wieki bądź błogosławionym
    Choć z ojca pogana, lecz matką twą chrześcijanka
    Krople świętej wody sprawiły, żeś sługą bożym
    Gdy cię postrzyżono, w Rzymie twe włosy złożono
    Odtąd pośród waśni tyś był Chrystusa zapaśnik
    Zwyciężałeś ziemie walk i wojen czynąc wiele

    Imię twoje w sławie, więc chwała ci Bolesławie
    Tak królestwo Słowian, Jaćwingów, a także Polan
    Cesarz wyniósł wyżej, byś księciem już nie był dłużej
    Za to tyś z wdzięczności hojnych mu darów nie skąpił
    I jakie sam chciałeś, z radoścą ofiarowałeś
    By przydać ci sławy Otto koroną obdarzył

    Za czyny wspaniałe obyś zbawiony był. Amen.

    Anonimowy utwór, określany jako Epitafium Bolesława Chrobrego był umieszczony na gotyckim sarkofagu władcy w nawie głównej katedry poznańskiej. Grobowiec ten po połowie XVIII wieku (pomiędzy 1755 – 1766) przeniesiono do kaplicy bocznej, gdzie – w wyniku katastrofy budowlanej – w 1790 roku uległ zniszczeniu. Tumba Bolesława Chrobrego znana jest z nielicznych świadectw ikonograficznych natomiast umieszczony na niej napis doczekał się wielu odpisów.
    Ostatnio ich korpus powiększył się o kolejny przekaz, odkryty we włoskim kodeksie z I połowy XV wieku przechowywanym w Huntington Library (San Marino; Kalifornia), w którym z foliału 206 usunięto tekst, wpisując w jego miejsce wiersz sławiący Piusa II. Jednakże niestarannie wykonana razura pozwala odczytać pierwotny zapis, będący najstarszym z zachowanych odpisów.
    (…).

    “Choć z ojca poganina…“

    Gdyby Mieszko I się rzeczywiście ochrzcił – czy na sarkofagu jego syna napisano by – z ojca poganina?
    .
    Jednym z najgorliwiej kolportowanych przez żydo-katolików, wspieranych przez większość historyków – a raczej chistorykóf – jest ten o konieczności przyjęcia chrztu przez Mieszka I. Gdyż inaczej naszych przodków czekał rzekomo los PoŁabian, gdyż przed potęgą cesarstwa niemieckiego nie było ratunku.

    Największą trudność w rzetelnej ocenie tamtego okresu sprawia to, że mapa Europy zmieniała się wówczas nieustannie, dzień w dzień; ciągłe trwały wojny, najazdy i podboje nowych terenów przez głównie chrześcijańskich władców (choć i pogańskich też), notorycznie konkurujących pomiędzy sobą, a różne państwa powstawały i upadały. Albo słabły stając się lennikiem potężniejszych sąsiadów.

    Samo cesarstwo niemieckie powstało zaledwie cztery lata przed domniemanym chrztem Mieszka. Na temat samego chrztu powiem w tym miejscu jedynie tyle, że być może była to historia wymyślona i fikcyjna. Tak ważne dla jahwizmu wydarzenie zostałoby zapewne przez żydłackich kronikarzy dokładnie opisane. A tymczasem nie jest znana ani data, ani miejsce owego rzekomo “wiekopomnego” wydarzenia. Datę chrztu jedynie “zakłada się”, natomiast na temat jego miejsca istnieją jedynie gdybania:

    “Obecnie zakłada się, iż Mieszko I przyjął chrzest na terenie swojego państwa w Poznaniu, na Ostrowie Lednickim lub w Gnieźnie; w dwóch pierwszych miejscach znaleziono bowiem baptysteria datowane na II poł. X wieku. Część historyków sądzi jednak, że mogło się to stać na terenie Niemiec (wielu uczonych wskazywało na Ratyzbonę), Czech bądź też w samym Rzymie.”

    Mamy więc sytuację taką, że chrzest Mieszka uwżany jest w historiografii (i to nie tylko katolickiej) za “narodziny państwowości polskiej”, ale nikt nie wie kiedy i gdzie Mieszko został “ochrzczony”.

    Co do fikcyjności chrztu Mieszka odsyłam jeszcze do komentarza Dobrogosta, z którym w tej sprawie dokładnie się zgadzam.

    “Tak ważne dla jahwizmu wydarzenie zostałoby zapewne przez żydłackich kronikarzy dokładnie opisane.” – więcej dodam nie tylko było by opisane jako “cudowne zwycięstwo wiary nad błędami pogaństwa” powstały by hagiografie Mieszka a on sam niewątpliwie byłby “Mieszkiem Świętym” rocznica jego śmierci byłaby wielkim świętem katolickim podobnie jak “Włodzimierz I Wielki” i o mieszku pisano by i mówiono tak jak o Włodzimierzu “Do tej pory okrutny, wojowniczy i rozpustny (…), zmienił się całkowicie po przyjęciu chrztu i ślubie z Dobrawą. Po nawróceniu zniszczył pogańskie chramy i po przybyciu duchownych kazał przeprowadzić masowy chrzest ludności.”

    Dokładnie tak! Gdyby Mieszko rzeczywiście przyjął chrzest, zostałby kanonizowany. A przynajmniej otrzymałby przydomek “wielki”, “wspaniały” czy w ostateczności choćby ”pobożny”. A tym czasem, jak wiemy pozostał tylko “Mieszkiem pierwszym”. Czyli chrztu nie było, a wymyśliła go późniejsza żydłacka “historiografia”. Najważniejszym dowodem w tej sprawie jest epitafium Chrobrego z jego sarkofagu, na którym przez wieki widniał napis “z ojca poganina“. Nie wiadomo, jak było naprawdę z “katastrofą budowlaną”, która zniszczyła sarkofag. Natomiast wyraźne zacieranie śladów pogaństwa Mieszka miało miejsce przy usunięcie z foliału 206 włoskiego kodeksu epitafium Chrobrego i zastąpienie go wierszem sławiącym herszta Watykanu Piusa II.

    Utworzone cztery lata wcześniej cesarstwo niemieckie dalekie było od przypisywanej mu potęgi. Powstało ze wschodniej części wcześniejszego cesarstwa Karola “Wielkiego”, które samo rozpadło się na mocy traktatu z Verun w roku 843 “inaugurującym” ponad tysiącletnią rywalizację Francuzów i Niemców.

    Same tereny niemieckie jeszcze pod koniec VIII wieku nie były do końca skatoliczone. Nordalbingowie trwali w pogaństwie i dopiero nierozważna/haniebna pomoc udzielona Karolowi “Wielkiemu” przez księcia Obrodytów Drożka złamała ich opór.

    Triumf Drożka trwał niedługo. Krótko później jego ziemie najechali Duńczycy (pod wodzą Godfreda) i Wieleci, a sam Drożko został zamordowany w roku 809.

    Po rozpadzie cesarstwa Karola “Wielkiego” na ziemiach “niemieckich” królestwa wschodniofrankijskiego pomiędzy lokalnymi władcami trwała nieustanna walka o zdobycie dominacji, a królestwo dalej dzieliło się na mniejsze państewka:

    “Po śmierci Ludwika w 876, królestwo wschodniofrankijskie uległo podziałowi między jego synów.”

    Gdy wreszcie powstało “święte” Cesarstwo Rzymskie/Niemieckie w roku 962 z Ottonem I jako cesarzem, pozycja cesarza nie była niepodważalna. Już jego syn, kolejny cesarz, musiał tłumić bunty i walczyć o koronę.

    “Przez 7 pierwszych lat swych rządów walczył przeciw niemieckim książętom o utrzymanie niemieckiej korony. W latach 974-977 występował przeciwko niemu brat stryjeczny, książę Bawarii, Henryk II Kłótnik, który cieszył się poparciem władców Polski (Mieszka I) i Czech (Bolesława II).”

    Na południu od naszych ziem sytuacja także zmieniała się jak w kalejdoskopie, a panowanie rzymskiej szubienicy nie było ani ugruntowane, ani pewne. Państwo Wielkomorawskie istniało jeden wiek i padło w roku 907 pod ciosami Węgrów. Skatoliczone zostało ono przez Niemców, choć na krótko poddane było wpływom żydłaków Cyryla i Metodego. Których żydłacki słowiańskojęzyczny jahwizm z uporem maniaka jahwiści nazywają “obrządkiem słowiańskim“. A przecież wszystkie jahwizmy są obrządkiem żydowskim, bez względu na to czy ich gusła odprawiają żydłacy po łacinie, niemiecku, po polsku, chińsku czy na migi (dla niesłyszących).

    Powstałe z części Wielkomaraw Czechy zostały zjahwizowanenie nie bardzo wiadomo kiedy i gdzie. Załgana żydłacka mitologia nazywa Borzywoja I pierwszym chrześcijańskiem księciem Czechów. Ale nikt nie wie, kiedy gdzie i kto go ochrzcił. Przypisuje się ową “zasługę” Metodemu.

    “Borzywoj I został ochrzczony przez arcybiskupa Metodego na terenie Moraw.

    Data chrztu Borzywoja I nie jest pewna. Kosmas z Pragi podał rok 894, jednak jest to niemożliwe, gdyż Metody, który ochrzcił Borzywoja I, zmarł już w 885 roku. Proponuje się rok 884″

    I tak wygląda żydłacka farsa… Tak tworzą oni “historię”: “proponuje się rok 884″. Aby Metody mógł Borzywoja “ochrzcić” zanim umarł. Czyli podobna fikcja jak ze chrztem Mieszka.

    W każym bądź razie ostatecznie Czechy dostały się pod wpływy żydo-katolicyzmu niemieckiego i watykańskiego, a Niemcy ciągle ingerowali w sprawya czeskie napuszczając często Czechów przeciwko sobie. Choć gwoli sprawiedliwości dodać należy, że i Niemcy walczyli pomiędzy sobą o wpływy polityczne w Czechach. Ciągle zmieniały się więc koalicje i sytuacja polityczna. Jahwizm doprowadził do totalnego skłócenie w Czechach każdego z każdym. Skatoliczenie Czech nie wszystkim się podobało. Drogomira/Drahomira wywołała w roku 921 bunt pogański. Istotne jest to, że nie była ona kobietą “z ludu” a księżniczką Stodoranów. Pokazuje to, że nawet wysoko postawione osoby, którym jahwizm teoretycznie gwarantował większą i pełniejszą władzę “z woli boga” trwały przy pogańskiej wierze, kulturze i tożsamości. Wywołany przez Drogomirę bunt słtumiony został przez połączone siły bawarskiego Arnulfa i saskiego Henryka I. Niemniej można spokojnie założyć, że panowanie jahwizmu było w Czechach niepewne i gwarantowane jedynie przez Niemców. Bez nich pogaństwo w Czechach miało wszelkie szanse na odrodzenie się. O stosunku Czechów do “świętej wiary katolickiej” najlepiej świadczy ponadto fakt, że żydłacki fanatyk biskup Vojtěch dwukrotnie musiał uciekać z Czech, które odmówiły mu prawa powrotu sprzeciwiając się nawet woli papieża. I tego fanatyka żydłactwo w Polsce przerobiło na “patrona Polski”.

    Jeszcze bardziej skomplikowana sytuacja panowała na południowym wschodzie naszych ziem – na Rusi. Tam ścierały się przeróżne wpływy – słowiańskie, chazarskie, waregowskie (wikingowskie). Pierszą próbę jahwizacji Rusi podjęła Olga przyjmując w roku 957 chrzest (za co została kanonizowana). Ku ubolewaniu jahwistów po jej śmierci jej syn Światosław pozostał władcą pogańskim. Ale już jego syn, Włodzimierz I “Wielki” okazał się ruskim odpowiednikiem Mieszka I i Bolesława Chrobrego w jednej osobie. Ochrzcił się w roku 988 w Konstyntynopolu (dwadzieścia dwa lata po domniemanym chrzcie Mieszka) i natychmiest po tym fakcie stał się nadgorliwym zżydzaczem jahwizmem Rusi.

    “Po powrocie do Kijowa zniszczył pogańskie chramy, wrzucił własnoręcznie posąg Peruna do Dniepru i po przybyciu duchownych z Bizancjum kazał przeprowadzić masowy chrzest ludności w Dnieprze.”

    Za jego zasługi dla jahwizmu – głównie za faktyczne przyjęcie chrztu – nie tylko go kanonizowano, ale jeszcze dodatkowo otrzymał przydomek “wielkiego” (proszę porównać to z tytulaturą Mieszka, który też rzekomo się “ochrzcił”).

    Niemniej na Rusi jeszcze w przez kilka wieków wybuchały lokalne bunty pogańskie pod wodzą wołchwów:

    “Wołchwowie cieszyli się wśród ludu wielkim poważaniem, chociaż nie mieli takiego wpływu na władzę jak żercy[1]. W początkach chrześcijaństwa na Rusi kierowali buntami przeciwko nowej religii i porządkowi społecznemu, na przykład w Suzdalu w 1024 czy w Nowogrodzie i ziemi rostowskiej w 1071. Podczas buntu w Nowogrodzie w 1071 po stronie chrześcijaństwa opowiedział się tylko książę Gleb z drużyną, podczas gdy mieszkańcy stanęli po stronie wołchwa.
    Władza państwowa i kościelna surowo tępiły wołchwów. W 1227 w Nowogrodzie czterech z nich spalono na stosie. Jeszcze w II połowie XIV wieku św. Stefan z Permu musiał walczyć z silnymi wpływami wołchwa Pama wśród Zyrian.
    Wołchwowie byli także strażnikami tradycji ustnej – dzięki nim znamy antropogeniczną opowieść o Bogu pocącym się w łaźni.”

    Na północnym zachodzie Polska graniczyła z pogańskimi Bałtami. Od nich jahwizacja nam nie groziła. Wręcz przeciwnie – Masław w obronie pogańskiego Mazowsza przeciwko połączonym siłom Kazimierza Odszczepieńca, Niemców i Rusinów szukał wsparcia i sojuszu z Prusami i Pomorzanami. Hańbą dla Polski jest fakt, że Piastowie brali aktywny udział w narzucaniu znienawidzonej rzymskiej szubienicy ludom Prusów. Co robili gorliwie, ręka w rękę z krzyżakami, których zresztą do tego celu Konrad Mazowiecki sprowadził do jego księstwa.

    Najistotniejsza jednak dla zrozumienia ówczesnej sytuacji “geopolitycznej” państwa Mieszka jest znajomość tego, co działo się u plemion Słowian Połabskich. I otóż w momencie domniemanego (w rzeczywistości wyssanego z palca przez żydłacką propagandę) chrztu Mieszka I plemiona te, sąsiadujące bezpośrednio z katolickm żywiołem niemieckim były jeszcze o całe lata świetlne oddalone od ujarzmienia i skatoliczenia.

    Dobrym przykładem tego może być np. plemię Obodrytów.

    Od czasu kolaborującego z katolickim Karolem “Wielkim” księciem Drożkiem (bitwa nad Święcianą 798 rok) do śmierci bohatera Niklota w roku 1160 minęło prawie 400 lat! Prawie cztery wieki potrzebowali jahwiści, aby ostatecznie skatoliczyć Obodrytów. Choć i synowie Niklota początkowo bronili pogaństwa. Dopiero gdy jahwiści powiesili Wracisława w roku 1164 , Przybysław załamany poddał się rzymskiej szubienicy.

    W momencie domniemanego chrztu Mieszka Połabie już od wieków było terenem ekspansji niemieckiej. Ale losy tego regionu wcale nie były jeszcze przesądzone na korzyść niemiecko-watykańskiego buldożera jahwizmu. Niemcy odnosili wprawdzie sukcesy, udawało im się tu i tam osadzić na tronie powolnego im księcia żydłaka, ale najczęściej szybciej tracił taki władzę, niż go na tronie osadzono. Odnosili też Niemcy sukcesy w zdobyczach terytorialnych osiąganych siłą militarną, które następnie tracili. Najczęściej jednak stosowali oni podstępy.

    Klasycznym tego przykładem jest margrabia Geron. Gdy zachodziła konieczność, walczył bronią. Ale więcej zdziałał podstępami i intrygami. Aby osłabić opór Słowian otruł on 30 zaproszonych przez niego na ucztę słowiańskich przywódców plemiennych. Albo udał się do Arkony, udając powrót do pogaństwa i łatwowiernych Ranów wciągnął do sojuszu z Saksonią przeciwko Wieletom i Obodrytom.
    Niemniej wszystkie te “sukcesy” niemieckie zostały w jednym zdecydowanym ataku słowiańskim unicestwione. W czerwcu 983 roku połączone siły Wieletów i obodrytów zaatakowały Niemców.

    “29 czerwca – wybuchło wielkie powstanie Słowian połabskich, w wyniku którego Cesarstwo Niemieckie utraciło tereny na wschód od Łaby. Powstańcy wywalczyli niepodległość i utrzymali ją do XII wieku.“

    Tak pisał o tym powstaniu słowiańskim niemiecki Spigel:

    “Jest rok 983, kiedy to cesarstwo rzymskie na niemieckich ziemiach w taki właśnie sposób zatrzęsło się w posadach. 29 czerwca płonie siedziba biskupa w Havelbergu w pobliżu Łaby, 1 lipca w płonie (siedziba biskupa) w Brandenburgii.

    “Barbarzyńcy” ze wschodu przekraczają nawet Łabę, plądrują klasztor Kalbe nad rzeką Milde w pobliżu dzisiejszego Salzwedel w Saksonii-Anhalt i niszczą wiele wiosek. Plądrują Hamburg, a biskupstwo Aldenburg w Ostholstein położone naprzeciwko Fehmarn zostało wgniecione w ziemię/zrównane z ziemią. Jedynie dzięki ucieczce na łeb na szyję w kierunku na zachód uratowali swoje życie dostojnicy kościelni i polityczna elita.

    Atak Słowian ze wschodu wywołał takie zaskoczenie, że ówcześni kronikarze jeszcze lata później filozofowali/zastanawiali się – kim są ci atakujący i skąd się oni wzięli – jak to sformułował na początku następnego stulecia biskup Thietmar z Merseburga, kronikarz z tamtych czasów.”

    Większość wcześniej utraconych terenów Połabianie odzyskali, powstrzymując ponadto na ponad 150 lat ekspansję niemiecką. Jedynie Łużyce trzymane żelazną łapą przez zabójcę Słowian Gerona pozostały w niemieckim ręku. Niemcy próbowali w dorocznych wyprawach od 985 roku przy pomocy wspierających ich (zdrajców słowiańszczyzny – przypis mój) Mieszka I a następnie Bolesława Chrobrego ponownie podbić te tereny, ale bezskutecznie.

    “Ab 985 unternahmen die Reichsfürsten gemeinsam mit den polnischen Fürsten Mieszko I. und später Boleslaw I. jährliche Kriegszüge, um das Gebiet fest zu unterwerfen. Die Feldzüge erwiesen sich als wirkungslos.”

    Natomiast Wieleci odnosili nad Niemcami chwalebne zwycięstwa militarne. W roku 1033 rozbili Sasów pod Wierzbnem. A w roku 1056 całkowicie rozgromili i unicestwili armię saską pod Przecławą.

    Na wieść o rozmiarach klęski niemiecki cesarz zmarł na apopleksję.

    Tak więc widzimy, iż w momencie domniemanego chrztu Mieszka cesarstwo niemieckie ani nie było niepokonaną potęgą, ani sprawa podboju Słowian nie była przesądzona.

    Zastanówmy się w tym miejscu, jak by mogło przebiegać powstanie Słowian połabskich z roku 983, gdyby do Wieletów i Obodrytów przyłączył się Mieszko z całą jego silną armią? Otóż nie trzeba być specjalistą od wojskowości, aby móc przypuszczać, że z cesarstwa prawdopodobnie nie pozostałby kamień na kamieniu. Był to taki moment w historii, kiedy istniała realna szansa unicestwienia cesarstwa niemieckiego, a przynajmniej rozbicia go na małe, skłócone ze sobą państwka i utrzymywanie Niemiec w takim stanie przez następne wieki. Istniała nawet szansa na reaktywowanie pogaństwa w Niemczech, oraz ogromna szansa odzyskania przez czeskich pogan suwerenności i kontroli nad ich krajem uwolnionym od niemieckiej żydo-katolickiej kurateli. Można byłoby nawet przeciwstawić się jahwizacji Rusi, a jahwistów wypędzić z Europy nad Jordan.

    Tak więc, opierając się na faktach, a zwłaszcza na sytuacji cesarstwa i siły plemion Połabian można i należy wyciągnąć konieczny wniosek, iż w roku 966 nie istniało najmniejsze, realne zagrożenie dla plemion żyjących na obecnych ziemiach polskich ze strony dopiero co powstałego i szarpanego konfliktami wewnętrznymi cesarstwa niemieckiego. Które dodatkowo toczyło spory z zachodnim królestwem frankońskim oraz zażartą walkę z papiestwem o polityczną dominację nad katoliczoną watykańskim odpryskiem jahwizmu częścią Europy. Klęski zadawane cesarstwu przez Wieletów i Obodrytów już po domniemanym chrzcie Mieszka pokazują, że cesarstwo było “kolosem” na glinianych nogach. Gdyby Mieszko połączył się z plemionami Połabian w solidarnym sojuszu w obronie pogaństwa, jahwiści nie mieliby absolutnie żadnych szans, aby ziemie Słowian zachodnich podbić i skatoliczyć.

    Niemniej jak wiemy, historia potoczyła się inaczej. Na klęskę Słowiańszczyzny nałożyło się kilka różnych przyczyn.

    Pierwszą z nich była ogromna różnica pomiędzy mentalnością i sposobem postępowania naszych przodków a mentalnością i postępowaniem wyznawców nadjordańskiej dżumy. Nasi przodkowie wolni byli od chęci totalnego podboju wszystkich nie-Słowian i od chęci totalnego zniszczenia kultury sąsiadów. Natomiast nadjordańska dżuma była od zawsze i nadal jest w jej najgłębszym sensie ideologią totalitarną – nie spocznie, dokąd nie podbije i nie skatoliczy wszystkich, niszcząc podbitym ich wiarę, kulturę i rabując im ich tożsamość. Słowianie np. po odniesionym zwycięstwie nie zamierzali unicestwić wroga. A po przegranej pragnęli jedynie zebrać siły aby powrócić do status quo ante bellum. Dżuma natomiast po porażce natychmiast podejmowała kolejne wysiłki nadal zmierzające do podbicia i zadżumienia pogan. A zwycięstwa dodawały jej jedynie animuszu i dlatego po każdorazowym zwycięstwie planowała kolejne podboje i inwazje.
    Podejrzewam, że nasi przodkowie nie do końca pojmowali tę właśnie tatalitarną i globalistyczną naturę jahwizmu. Gdyby ją pojęli, zapewne podjęliby wojnę prowadzącą do wyniszczenia i wytępienia zagrażającej im totalitarnej dżumy.
    W tym miejscu dodam tylko, nie ma się co dziwić naiwności naszych przodków, skoro i dzisiaj, nawet wśród rodzimowierców nie ma pełnej świadomości co do totalitarystycznej natury dżumy. Z nią nie można zawrzeć kompromisu. Ona nie zna kompromisów. Ona chce pokonać i skatoliczyć wszystkich, by opanować i zadżumić cały świat.

    Kolejną przyczyną porażki Słowian była ich etyka i prostolinijność. Wychowywani byli na ludzie kochających prawdę i uczciwość. Im po prostu nie mieściło się w głowie, aby z założenia oszukiwać innych. Natomiast dla wyznawców dżumy każda, nawet najbardziej zbrodnicza i nieuczciwa metoda podbojów była dobra – byleby przynosiła efekty. Stąd często np. zachowywali się oni na obcym terenie początkowo jak gołąbki pokoju, a prawdziwą ich naturę – koszmarną mordę jahwizmu – pokazywali dopiero wtedy, gdy na obcym terenie się zakorzenili. Oszustwa, skrytobójstwa czy podstępne napuszczanie na siebie zwalczanych plemion słowiańskich było w repertuarze dżumy na porządku dziennym. Klasycznym tego przykładem był wspominany już przeze mnie Geron. Potrafił walczyć zbrojnie, ale potrafił podstępnie wymordować zaproszonych na ucztę słowiańskich “gości”; potrafił też podstępnie udawać powrót do pogaństwa, aby Ranów oszukać i napuścić ich na Wieletów.
    Stosowanie podobnych, niegodziwych czy wręcz zbrodniczych podstępów dla uczciwych i prostolinijnych Słowian po prostu było nie do pomyślenia. Uczciwość i prostolinijność Słowian przegrywała z podstępnością, zbrodniczością i oszustwami jahwizmu.

    Kolejną przyczyną porażki Słowian były spory pomiędzy ich plemionami. Zapewne spory takie miały miejsce u nich i wcześniej. Nigdy jednak nie trwały długo i nie były prowadzone z założenia w celu podbicia i wyniszczenia przeciwnika. Podstępność i mściwa zawziętość dżumy wykorzystywała fakt istnienia wielu plemion słowiańskich nie podlegających centralnemu władcy. Dżuma celowo, świadomie i z premedytacją konfliktowała przy pomocy wszelkich dostępnych jej środków podbijane, czy wręcz eksterminowane plemiona (tę samą metodę stosowała dżuma wobec Indian) . I niestety nasi przodkowie często dali się dżumie nabierać, oszukać i pozwalali sobą manipulować. Ich nieświadomość rzeczywistej natury, istoty i celów podstępnej, mściwej, zachłannej i totalitarnej dżumy, jej nienasyconej ekspansywności, była ich wielką słabością. Dlatego naiwnie i łatwowiernie dawali się napuszczać przeciwko sobie.

    Następną z przyczyn porażki Słowiańszczyzny były narastające w miarę naporu dżumy przypadki zdrady i renegacji kolejnych słowiańskich wodzów/władców. Skuszeni korzyściami pełniejszej i bardziej autokratycznej władzy dziedzicznej oferowanej przez dżumę kolejni książęta zdradzali wiarą i tradycję przodków przyjmując dobrowolnie nadjordańską zarazę. Gorzej jeszcze, bo po jej przyjęciu stawali się często gorliwymi neofitami zwalczającymi pozostających w tradycji przodków pogańskich braci.

    Powyższe faktory miały decydujący wpływ na porażkę słowiańszczyzny. Rzekoma potęga niemieckiego cesarstwa to wymyślony katolicki mit mający bronić zdrady renegata Mieszka i dostarczać jego zdradzie alibi “konieczności dziejowej”. Takiej konieczności nie było. Mieszko był renegatem i chciał jedynie poprzez przyjęcie dżumy zapewnić dynastyczne panowanie jego rodu i powiększyć zakres władzy panującego.

    Słowianie byliby w stanie – gdyby udało się im zjednoczyć na wzór Mapuczy – dać trwały odpór dżumie. Przykład Mapuczy jest o tyle ciekawy, gdyż ich sukces w walce przeciwko hiszpańskim konkwistadorom pokazuje ciekawą rzecz – silne i scentralizowane państwo Inków padło bardzo szybko pod naporem zbrodniczych i chciwych Hiszpanów. A solidarny związek małych plemion Mapuczy powstrzymał na 300 lat zapędy żydłackiej dżumy. Dopiero republikańskie Chile, wzmocnione emigracją z Europy i dysponujące dużo nowocześniejszą bronią Mapuczy ujarzmiły.

    Przykład Mapuczy w ich walce przeciwko Hiszpanom pokazuje nam, że solidarny związek wielu plemion może stanowić większą siłę niż jedno scentralizowane państwo. Naturalnie pod warunkiem dochowania solidarności i udzielania pomocy wszystkich plemion każdemu spośród nich zagrożonemu agresją z zewnątrz.

    Mieszko nie uratował Polski przed losem Wieletów czy Ranów. Mieszko i jego następcy ponoszą współodpowiedzialność za ich tragiczny los. Wszak całkowite podbicie i zniewolenie Połabian bez wydatnego wspierania cesarstwa niemieckiego przez zdradzieckich Piastów było praktycznie wykluczone. To skatoliczeni Piastowie pomagając żydłackiemu cesarstwu przypieczątowali ponury los naszych połabskich braci..

    ps. Chciałbym jeszcze wyjaśnić, dlaczego tak cząsto odwoływałem się w powyższym tekście do wikipedii – choć uważam ją za stronniczą, najczęściej mało wiarygodną, a często wręcz zafałszowaną. Otóż w cytowanych z niej fragmentach opierałem się na bogatej częstokroć bibliografii dołączanej do wikipedycznych tekstów. Ponadto znam opisywaną historią i z innych źródeł – i stąd wiem, że opisywane np. notoryczne konflikty o władzę pomiędzy żydłackimi władcami i możnowładcami miały faktycznie miejsce. Pokazuje to też, że przyjęcie żydłackiej dżumy nie zapewniało ani rozwoju ani pokoju. Skutkowało jednym – ciągłymi walkami pomiędzy sobą w łonie skłóconych żydłacki elit. W tamtych czasach, tak zachwalanych przez żydłacką mitologię, należąc do elit często kończyło się życie otrutym, z nożem w plecach, lub z głową roztrzaskaną toporem – a nie ze starości. Taka była rzeczywistość w średniowiecznej euro-Judei z królującymi w niej tzw. “chrześcijańskimi wartościami”.

  7. Piszesz tutaj dużo o Słowianach i słowiańskości, ale używasz germańskiej nazwy Rugiowie, zamiast Ranowie. Jak to tak?

    • Drogi doliwaq

      Rugia to nazwa słowiańska, tak jak i Ługja/Ługia/Lugia/Lugja – gdzie g wymienia się na j lub na h. Rugia to to samo co Ruja/Roja (Ługia/Lugia to to samo co Lęhia).

      Nazwa Ranów też jest słowiańska, lecz Ranowie byli kim innym, a Rujanie/Rojanie/Rugianie byli kim innym.

      Znani z zapisów kronikarskich Bast-Ranowie/Bastaranowie/Bastarnowie (co interpretowano na germańsko uparcie lub na celtycko maniakalnie!)to między innymi odłam słowiańskich Ranów z Biesów, czyli Ranów Bies-czadzkich, Best- lub Biest-Ranów. Tarnów czy Tarnobrzeg – to nazwy pozostałe po tychże BasTA-RAnach.

      • to gliniarze, plemiona w cechu wykonywania glinianych artykułów być może tez cegieł co jest wielce prawdopodobne, gdyż w Bieszczadach jeszcze praktykuje się wypalanie węgla drzewnego.

    • @doliwaq

      Chłopie co ty piszesz? 90% polskich historyków to głąby wykreowane przez Niemców i Londyn. A u nas przez swoich czerwonych i sprzedajnych i półdebilowatych historykach z bredniami jezuickimi.
      https://en.wikisource.org/wiki/The_Danish_History/Book_II
      Porównaj sobie z naszymi kronikami. Te które są nie są tłumaczone, a przetłumaczone są ocenzurowane.
      Ja w tej chwili kilka mam w tłumaczeniu, ale co chwila natrafiam na luki. Praktycznie 80% kadry na uniwersytetach powinna być wyrzucona na zbity ryj.

      Za to straszenie żydami, przez gazety niemieckich właścicieli. A to że żydzi mają swojego Bibiego bombera – Bolka i Komorowskiego w jednym to już inna sprawa

      • Sławku jakbyś dzisiaj słuchał programu w PR3 o staroniemieckim zwyczaju i słowie Śmigus Dyngus , który oczywiście jak znaftza się wypowiedział, zaniknął!!!! to by Cie szlag na miejscu trafił – i takie banialuki owi znaftzy w eter puszczają.
        Niemcy to 1871r – jak już tutaj było kilkarazy poruszane,. na terenie dzisiejszych Niemiec nie istniał jeżyk niemiecki, a więc nie istniał język staroniemiecki!

Dodaj komentarz

Zaloguj się lub zarejestruj aby komentować bez podpisywania i oczekiwania na moderację (od drugiego komentarza).

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.