Mezamir Snowid: Ochrona psychiczna – Klątwy

Tym razem postanowiłem podzielić się treścią ciekawej książki

nie należy tego wszystkiego traktować jak prawdy objawionej,każdy niech wyciągnie wnioski sam.

Zdanie autora warto poznać choćby dlatego że jest po prostu ciekawe.

Oczywiście jest to tylko fragment książki ale w razie potrzeby można po książkę sięgnąć w wersji cyfrowej.

Nie wiem czy papierowa jest jeszcze gdziekolwiek dostępna.

Ludzi wystarczająco silnych by być zdolnym do szkodzenia innym ludziom na odległość jest niewielu.

Na szczęście ludzi wystarczająco silnych i jednocześnie głupich na tyle by to robić jest jeszcze mniej 🙂

Wcale nie chodzi tutaj o kwestie moralne czy etyczne lub jakieś wiccańskie trójpowroty.

Chodzi tylko i wyłącznie o konsekwencje „wiązania”się na poziomie duchowym z własnymi ofiarami

poprzez szkodzenie im w jakikolwiek sposób.

Szkodzenie innym to tworzenie własnej bolesnej karmy na przyszłość.

Można w to wierzyć lub nie,wolny wybór.Można to olać i szkodzić komu dusza zapragnie.

Należy tylko pamietać że nasza ofiara może poprosić o pomoc silniejszych niż my 😀

Tytuł oryginału:

Principy sovremiennoj psichiczeskoj samozaszczity.

Spis treści
1 Patogenne systemy wierzeń
2 Obrona absolutna i jej względność
3 Mechanizmy ataku psychicznego
4 O naturze negatywnej dominanty
5 Ogólne zasady obrony przez koncentrację
6 Metodyka budowania „osłon ochronnych”
7 Inne formy obrony poprzez koncentrację
8 Ogólne zasady obrony poprzez medytację
9 O kontruderzeniach
10 Obrona centrów
11 Obrona rytualna
12 Zasady obrony ze zmianą podmiotu percepcji
13 Egregory fikcja czy rzeczywistość
14 Obrona egregorialna
15 Nadegregorialność
16 Witalne ataki i witalna obrona
17 Astralne ataki i astralna obrona
18 Obrona przed atakami we śnie
19 Antyobrona
20 Obrona w sytuacji przedhalucynacyjnej
21 Ogólna obrona w sytuacjach halucynacji

1 Patogenne systemy wierzeń

Obrona psychiczna to obrona przed tak zwanymi „atakami psychicznymi”. Ataki psychiczne są to rozmaite negatywne stany psychofizjologiczne rozpatrywane przez „poszkodowanych” jako atak z zewnątrz, jako coś wychodzącego od innego człowieka,

z którym „poszkodowany” w momencie ataku znajdował się w kontakcie bezpośrednim.

Temat jest nadzwyczaj śliski, ponieważ w psychiatrii „ataki psychiczne” są określane jako „omam obcego wpływu psychicznego”.

Atak psychiczny okazuje się możliwy jedynie w tym przypadku, gdy potencjalna ofiara również podziela ten sam system wierzeń co agresor, zakładający ewentualną możliwość ataku psychicznego, mogącego wpłynąć na zdrowie człowieka. A więc obrona psychiczna prezentuje sobą w istocie obronę przed patogennymi systemami wierzeń.

Od razu należy uściślić, że nie ma systemów całkowicie patogennych. Systemy wierzeń mogą być patogenne jedynie w swych szczególnych aspektach, zakładających zasadniczą możliwość „ataku”.

Współcześnie można wskazać trzy główne patogenne systemy wierzeń:

– ludowy (używane są tu takie patogenne pojęcia jak „złe oko”, „rzucanie uroku” itp.),

– okultystyczny („sznury astralne”, „larwy”, „inwoltacja”),

– psychotroniczny („wpływy telepatyczne”, „promieniowanie”, „strumienie energii”, „ładunki negatywnej informacji” itp., itd.).

Ludowy system wierzeń patogennych cechuje brak własnej bazy konceptualnej: jest to system wierzeń w znaczeniu dosłownym, aczkolwiek do tłumaczenia pojęć takich jak np. „złe oczy” mogą być używane pojęcia okultystyczne i psychotroniczne.

Okultystyczny system wierzeń – przeciwnie, opiera się na solidnym fundamencie teorii okultystycznych i jest ich wynikiem logicznym: aby odczuć na sobie patogenny wpływ okultystycznego systemu wierzeń, człowiek najpierw musi przyswoić sobie te teorie.

Głównym przedmiotem naszych dociekań będą ataki psychiczne i obrona przed nimi w ramach współczesnego psychotronicznego systemu wierzeń . Współcześni okultyści twierdzą, że psychotroniczny system wierzeń nie posiada specyfiki wewnętrznej, będąc po prostu „przełożeniem” idei okultystycznych na nowy paranaukowy język, że jakoby zmienił się jedynie kształt idei, nie zaś ich treść.

Jednak przy baczniejszym zgłębieniu zagadnienia ujawnia się coś przeciwnego: mimo oczywistych wspólnych niektórych cech formalnych poglądów okultystycznych i psychotronicznych, te ostatnie niosą w sobie jakościowo nową treść. Wszechstronna analiza tych różnic jakościowych nie jest celem niniejszej pracy. Wykażemy jedynie, jak te różnice wpływają na patogenne aspekty teorii psychotronicznych. Specyfika psychotronicznego systemu wierzeń patogennych polega przede wszystkim na tym, że rzeczywisty materiał, którym się ten system zajmuje, dotyczy głównie odczuć ciała (natury somatycznej i emocjonalnej) i wahań ogólnego psychofizycznego tonusu organizmu, nie zaś wizualizacji, jak w tradycyjnym systemie wierzeń.

Specyfika tego systemu polega również na tym, że odwołuje się on nie do animistycznych sił i istot z zaświatów, lecz do obiektywnych procesów biofizycznych. I wreszcie na tym, że psychotroniczny system wierzeń, w odróżnieniu od tradycyjnego, okultystycznego, nie jest ezoteryczny, lecz egzoteryczny. Nie przeciwstawia się on popularno-naukowemu obrazowi świata, do którego przyzwyczailiśmy się i nie „nadbudowuje się” nad nim, lecz wyrasta z niego organicznie. I dlatego ten system w odróżnieniu od systemu wierzeń tradycyjnego okultyzmu o wiele trudniej jest rozpatrywać jako system wierzeń.

2 Obrona absolutna i jej względność

Zdefiniujmy zatem potencjalnego napastnika jako „induktora”, a potencjalną ofiarę jako „percepienta”. Główne zadanie induktora („ekstrasensa”) w pracy ze zwykłym człowiekiem („nieeks-trasensem”) polega na tym, by zawładnąć jego wyobraźnią, być w stanie zasugerować mu myśl o możliwości oddziaływania pozazmysłowego. Osiągane jest to dzięki „podłączeniu” danej osoby do specjalnego systemu wierzeń. „Nowowłączona” osoba odczuwa przewagę „ekstrasensa” jako profesjonalisty, wtajemniczonego w jakiś system wierzeń i otwierając swą psychikę na manipulację ze strony induktora, przekształca się w percepienta (odbiorcę). W zależności od postawionego zadania oddziaływanie induktora może w sposób dodatni lub ujemny odbić się na zdrowiu i samopoczuciu percepienta, może też nie wpłynąć na niego wcale.

„Obroną absolutną” przeciwko czynnikom patogennym dowolnego systemu wierzeń jest zasadnicza niewiara, a zwłaszcza kpina.

Trzeba jednak zaznaczyć, że pasywnie wykonywana absolutna obrona, polegająca na braku wiary, nie zawsze jest efektywna i może powodować przebicia. Znana jest na przykład historia pewnego dziennikarza, który zbierał materiały o szamanach. Będąc kiedyś obecnym na pewnej ceremonii poczuł nagle, że wchodzi w stan odmiennej świadomości, że szaman posiadający bezgraniczną władzę nad umysłami swych współplemieńców, w jakiś niezrozumiały sposób dotknął i jego ucywilizowanego umysłu. Nie wiadomo czym by to się skończyło, gdyby w rękach dziennikarza nie znajdował się przenośny magnetofon, na którego tranzystorach, kondensatorach i innych częściach skoncentrował on całą swą uwagę. Te części w tym momencie stały się ucieleśnieniem wielkości i mocy naszej cywilizacji technologicznej i zrodzonego z niej systemu wierzeń, wobec której mamroczący bezsensowne zaklęcia szaman był jedynie ciemnym dzikusem.

W tym przypadku magnetofon posłużył jako narzędzie wzbudzenia niewiary, zapewniając w ten sposób potrzebną obronę. Prawdopodobnie, gdyby dziennikarz ów wiedział coś o biopolu, magnetofon nic by tu nie poradził. Przecież skoro magnetofon działa, że tak powiem za pośrednictwem pola elektromagnetycznego, tak samo i szaman działa za pośrednictwem pól – również elektromagnetycznych.

Jako szczególny system wierzeń koncepcja biopola łączy się organicznie z całościowym obrazem świata, który buduje współczesna nauka, – obrazem świata, który dziś dla przeważającej większości ludzi tworzy ostateczny, absolutny system wierzeń, tożsamy z „rzeczywistością”. Pełniąc w stosunku do obiektów biologicznych faktycznie tę samą funkcję, którą w stosunku do obiektów fizycznych pełni hipotetyczne pole grawitacyjne, pole biologiczne jest czymś nie mniej „realnym”.

Jednak wraz z koncepcją biopola prawo do „realnego” istnienia otrzymuje logiczny skutek tej koncepcji – zasadnicza możliwość oddziaływania pozazmysłowego pomiędzy obiektami biologicznymi i wskutek tego możliwość operowania biopolami.

Gdy zaś człowiekowi wydaje się, że ktoś operuje jego biopolem, wówczas czepianie się magnetofonu w poszukiwaniu obrony przed „mrokami średniowiecza” nie ma już sensu.

Zatem istnieje szereg tradycyjnych patogennych wierzeń, śmiać się z których (czyli stosować absolutną obronę psychologiczną) nie jest specjalnie trudno, w skrajnym przypadku wystarczy trzy razy splunąć przez lewe ramię lub odwrócić czapkę daszkiem do tyłu.

Jednakże w przypadku współczesnego psycho-tronicznego systemu wierzeń sprawa jest trudniejsza, plucie tu nie wystarczy.

W związku z wejściem danego systemu wierzeń w przestrzeń popularnej prasy, obrona absolutna przed nim stała się bardzo trudna.

„Nie wierzyć w ogóle” staje się coraz trudniej.

Nie łatwiej jest też utrzymywać się w ramach „małej wiary”, że niby co ma wspólnego moje pole z waszym. A ma, i to wiele!

Dlatego obecnie wzrasta znaczenie takich form obrony, które nie tylko nie odżegnywałyby się od owego systemu wierzeń,

lecz byłyby opracowane na jego własnej bazie.

Istnieją dwie formy „obrony przed biopolem”:

– ze zmianą obiektu percepcji i

– ze zmianą subiektu percepcji.

Jednakże zanim przejdziemy do opisu zasadniczych mechanizmów obrony psychicznej, niezbędnym jest powiedzenie kilku słów na temat mechanizmów ataku psychicznego, o tym CO podlega atakowi i JAK odbywa się ten atak.

Narzędzie ataku psychicznego będziemy dalej nazywali umownie „ładunkiem negatywnym” , natomiast dla opisania mechanizmu ataku skorzystamy z umownego modelu „przestrzennego” świata wewnętrznego.

3 Mechanizmy ataku psychicznego

Im bardziej świadomy jest człowiek, im klarowniej odbiera sytuację, tym mniej potrzebuje obrony psychicznej.

Chodzi tu o konieczność rozróżniania procesów, które zachodzą w trzech otaczających nas „powłokach”. Rozpatrzmy pokrótce ten tradycyjny „przestrzenny” model świata wewnętrznego.

Jak wiadomo człowiek może percepować przedmioty nie tylko świata zewnętrznego, lecz też i wewnętrznego.

W świecie wewnętrznym istnieją co najmniej trzy jakościowo różne typy obiektów percepcji: intelektualne, emocjonalne i tzw. „energetyczne” tj. specjalny typ odczuć związanych z tonusem psychofizjologicznym.

Te trzy jakościowo różne strefy wewnętrznej percepcji są zewnętrznymi dla tego, kto je obserwuje; one go „otaczają”, otrzymując w związku z tym nazwę „powłok” lub „ciał subtelnych” – mentalnego, witalnego i eterycznego.

Najściślej do nas przylega powłoka intelektualna, dalej idzie powłoka emocjonalna, a po niej „energetyczna”.

W tym modelu hierarchiczna kolejność powłok określana jest stopniem naszego naturalnego z nimi utożsamiania się.

Najłatwiej człowiek oddziela tę część „siebie”, która tworzy część świata zewnętrznego – swe ciało fizyczne, „powłokę fizyczną”.

W razie konieczności człowiek potrafi zwykle bez specjalnych trudności obserwować swe ciało jako „nie ja”, lecz wspomniane wyżej trzy powłoki wewnętrzne są przez niego doświadczane jako pewne, całe niepodzielne „ja”.

Jednakże ważną sprawą jest nauczenie się rozróżniania tych powłok, ponieważ atak psychiczny odbywa się właśnie na planie psychicznym.

Gdy induktor (napastnik) posyła do percepienta (potencjalnej ofiary) ładunek negatywny, proces ten zachodzi na najbardziej zewnętrznym z wewnętrznych poziomów, czyli na poziomie energetycznym. „Ładunek negatywny” przenika do tej powłoki i wywołuje, jak się teraz mówi, ostre zaburzenie jej równowagi energetycznej, rozsynchronizowanie się jej „dynamicznej struktury przestrzenno-falowej”, zniekształcenie jej „struktury siłowej” itd. Percepient doświadcza tego subiektywnie jako spadek ogólnego tonusu psychofizjologicznego, uczucie ogólnej słabości, spadku sił lub jeżeli wrażliwość jego jest wystarczająco rozwinięta – jak specyficzne odczucia w różnych obszarach doświadczanego przez niego „schematu ciała” (czyli w tzw. „centrach” lub czakrach).

Należy podkreślić, że w absolutnej większości przypadków ostry spadek tonusu zachodzi wskutek naturalnej niezgodności indywidualnych charakterystyk pól, nie zaś wskutek zamierzonego ataku psychicznego. W przypadku takiej niezgodności pole silniejsze na jakiś czas rozsynchronizowuje pole słabsze.

A więc obiektywnym przejawem pierwszej fazy ataku psychicznego, tj. przeniknięcia ładunku negatywnego do naszej powłoki energetycznej, jest spadek ogólnego tonusu psychofizjologicznego lub wystąpienie jakichś negatywnych odczuć w „schemacie ciała”.

Trzeba powiedzieć, że ta wyrazista w swej oczywistości faza ataku psychicznego jest dla percepienta całkowicie nieszkodliwa.

Powłoka energetyczna jest bardzo ruchliwa, stale rejestruje zmiany otoczenia energetycznego, przy czym jest to funkcja informacyjna i jest spełniana tym bardziej skutecznie, im czulej i pełniej reaguje na dowolne formy oddziaływań zewnętrznych, niezależnie od ich charakteru.*1

———

1* – P.K.Anochin wskazywał, że w razie konieczności układy funkcjonalne organizują swą działalność, przedsięwziętą w celu osiągnięcia korzystnego efektu, nie licząc się ze stratami energii. W przypadku powłoki energetycznej takim korzystnym celowym biologicznie skutkiem jest dokładna i bezstronna informacja o charakterze oddziaływania zewnętrznego; oczywistym jest, że wynik korzystny dla układu funkcjonalnego może nie zbiegać się z pożytecznym skutkiem, którego spodziewa się człowiek, może on być dla niego niemiły. Patrz: J. P. Iljin „Teoria systemu funkcjonalnego a stany psychofizjologiczne” – w „Teoria systemów funkcjonalnych w fizjologii i psychologii” Moskwa, 1978.

———

I jeżeli nie dochodzi to do powłok wewnętrznych – emocjonalnej i intelektualnej, to żadne oddziaływanie zewnętrzne nie jest w stanie na czas dłuższy zmienić patologicznie ich struktur, zakłócić ich stabilności, spowodować „zniszczenia” itd. Jeżeli nie są dotknięte głębsze warstwy, nawet w przypadku braku jakiejkolwiek specjalnej obrony, skutek ataku psychicznego sprowadza się wyłącznie do spadku tonusu fizycznego i słabości ogólnej, która może trwać od dwóch godzin do dwóch dni.

Jednak całe nieszczęście polega na tym, że ludzie w większości przypadków nie są w stanie rozróżniać swych powłok, nie są w stanie z dystansu obserwować życia swych bardziej powierzchniowych powłok.

Dlatego ładunek negatywny przenika bez przeszkód powłokę energetyczną, dostając się do powłoki emocjonalnej.

Przejawia się to w ten sposób, że człowiekowi pogarsza się nastrój, staje się on drażliwy, zgaszony i rzutuje swe emocje do wewnątrz, bądź na zewnątrz. Mówiąc krótko przeniknięcie ładunku negatywnego do powłoki emocjonalnej subiektywnie jest doświadczane w całym zakresie negatywnych stanów emocjonalnych, specyfika których jest determinowana poprzez temperament percepienta i przez inne czynniki indywidualne, przy czym wszystko to łączy się z negatywnym stanem fizycznym (wskutek zaistnienia przebicia powłoki energetycznej).

W końcu nasz percepient zaczyna się niepokoić: niepokoi go jego stan. Usiłuje więc wyjaśnić, z czym jest to związane.

Świadczy to o tym, że z powłoki emocjonalnej (witalnej) ładunek negatywny przeniknął do powłoki intelektualnej (mentalnej).

Percepient zaczyna się zastanawiać nad swym stanem, zaczyna szukać jego przyczyny. Tu właśnie do niego dochodzi: „Przecież dokonano na mnie ataku psychicznego!” (Aczkolwiek nie jest wykluczone, że po prostu się przejadł w czasie obiadu).

Zaczyna on ze wszystkich stron badać ten temat – to włączyła się wyobraźnia . Gdy zaś przy tym jeszcze się przestraszy…

Koniec. Można powiedzieć, że atak się powiódł – cel został trafiony. Trzeba zaznaczyć, że „ładunek negatywny” sam w sobie jeszcze nie niesie choroby, czy czegoś podobnego, aczkolwiek może być jakościowo ukierunkowny na wykonanie tego lub innego konkretnego zadania dywersyjnego. Sam przez się stwarza jedynie odpowiednią patogenną „dominantę negatywną„, ognisko dominującego pobudzenia w świadomości percepienta na wszystkich jego poziomach – mentalnym, emocjonalnym i energetycznym. Ta negatywna dominanta niszczy równowagę i prowadzi do ogólnego rozsynchronizowania na wszystkich trzech wskazanych poziomach, co stwarza idealne warunki do zachorowania.

4 O naturze negatywnej dominanty

Powstaje pytanie: co zasila tę dominantę? Dlaczego trwa przez tak znaczny okres? Dla tych, którzy są do pewnego stopnia obeznani z zagadnieniem, będzie tu wyjawiona pewna wielka i bardzo ważna, z punktu widzenia obrony, tajemnica.

Autor może sobie na to pozwolić, nie będąc „osobą zainteresowaną” i bez zaangażowania obserwując „pozazmysłową” sferę ludzkiej aktywności. Autor nie znajduje żadnych powodów, by pielęgnować różne, do dzisiaj pokutujące w tej dziedzinie tradycyjne mity, umożliwiające jednym ludziom utrzymywanie w strachu innych, umożliwiające bawienie się innymi ludźmi.

Tak więc, co zasila negatywną dominantę? Zwykle sprawa przedstawia się następująco. Induktor ustala pewien związek z percepientem tzw. „raport”. Pod koniec XIX stulecia pod pojęciem „raportu” rozumiano coś na kształt „kabla psychicznego”, rury, przez którą induktor może wtłaczać w nieszczęsnego percepienta (lub też z niego wysysać) wszystko co mu się zechce w ilościach nieograniczonych. Wówczas to cała nadzieja pozostaje jedynie w „doświadczonym okultyście”, który potrafi kabel „przegryźć”.

Dzisiaj mówimy o oddziaływaniu pól: induktor jakby dopisuje do struktury pola percepienta jakąś „destruktywną informację negatywną”, tzw. „wampira” i biedny percepient nosi w sobie ten „dodatek”, aż nie zostanie przez niego zniszczony bez reszty.

Oczywiście dobry radiesteta może zdestrukturyzować ten „dodatek”, odciąć „wampira”.

Tajemnica polega na ciągłym oszukiwaniu. Zmusza się ludzi do utworzenia „kabla”, by mieć możność go potem przegryźć.

Zmusza się ludzi do tworzenia „wampirów”, by mieć możność później ich odciąć. Manipulowano ludźmi i manipuluje się nadal.

Pomiędzy induktorem a percepientem rzeczywiście ustala się raport, w jakichkolwiek terminach by się go nie opisywało.

Nie jest ważne jaki jest model konceptualny – raport istnieje, jest czynnikiem psychicznym.

Tak, raport jest rzeczywiście obcym ciałem w ciele subtelnym percepienta, strukturą „narzuconą” w jego strukturze energetycznej.

Lecz system energetyczny tej narzuconej struktury jest nieporównywalnie słabszy od całościowego systemu energetycznego ustroju percepienta.

Tak, raport jest swego rodzaju pasożytem, który otrzymuje zasilanie od percepienta, żyje dzięki jego fluidom, lecz jego wielkość w stosunku do percepienta przypomina pluskwę. Ale czy dużo krwi może wyssać pluskwa ?

Tak, raport rzeczywiście tworzy „negatywną dominantę”, lecz jej nie zasila, bowiem zasilana jest ona przez percepienta.

Zasila ją nasza wyobraźnia. Zadaniem raportu jest skierowanie przeciwko nam samym naszej własnej mocy, włączenie lawinopodobnej kaskady naszej wyobraźni. Właśnie rozpalona wyobraźnia zmusza nas do dostrzeżenia w pluskwie wampira i właśnie w wyobraźni znajduje się jądro „dominanty negatywnej” . Mechanizm dominanty natomiast (wg Uchtomskiego) na tym akurat polega,

że zasila ona siebie sama. Dominanta zarazem zasila też mimo woli stymulujący ją raport i gdyby nie to sprzężenie zwrotne, gdyby raport nie otrzymywał minimalnego zasilania (potrzeby zaś jego są minimalne) – to w krótkim czasie „usechłby” i „odpadł”.

„Osoby zainteresowane” mogą uważać, że autor nazbyt wielkie znaczenie przypisuje uświadomieniu sobie tych faktów.

Przecież cała istota ataku psychicznego polega właśnie na tym, że jest dokonywany bez wiedzy ofiary.

Nieszczęśnik nie wie, co się dzieje, poznając tylko skutek.

Istota tego „sprzeciwu” polega właśnie na tym, żeby głębiej poruszyć wyobraźnię potencjalnych ofiar, aby pracowała ona w sugerowanym kierunku i wówczas, gdy wszystko w człowieku jest w porządku, by drżała przez cały czas w trwożliwych przeczuciach, i by w przypadku pierwszych oznak słabości lub niedomagań (a czy mało jest ku temu powodów ?) westchnęła z pokorną ulgą: „O właśnie…” i zwiększyła objawy stokrotnie. Mówienie o ataku poza świadomością nie ma sensu: jeśli człowiek nie uświadamia go sobie oznacza to, że atak się nie powiódł. Naprowadzenie i wszczepienie ładunku negatywnego ustanawiającego raport jest jedynie pierwszym etapem w mechanizmie ataku psychicznego. Percepient „przetrawia” ten ładunek bardzo szybko, potem zaś za pośrednictwem negatywnej dominanty zaczyna trawić sam siebie, mogąc zresztą doprowadzić ten proces do zejścia śmiertelnego.

W tym przypadku, gdy powstaje możliwość niekontrolowanej reakcji psychicznego samozniszczenia pojawia się naturalnie potrzeba samoobrony, czyli obrony przed samym sobą.

Przypomnijmy jednak jeszcze raz, że jeśli ładunek negatywny nie przeniknie dalej niż powłoka energetyczna, naturalnym zadaniem której jest współdziałanie z każdym oddziaływaniem tak pozytywnym jak i negatywnym, tak silnym jak i słabym – nie zachodzi konieczność obrony. Jogini rozwijający swą świadomość i nie utożsamiający się ze swymi powłokami w ogóle, nie korzystają z żadnej obrony, ponieważ każda obrona ukrywająca nas przed światem, czyni nas mniej świadomymi.

Lecz gdy człowiek nie panuje nad swym światem wewnętrznym w pewnych sytuacjach, powstaje potrzeba obrony przed tą częścią „siebie”.

5 Ogólne zasady obrony przez koncentrację

A więc wskutek ataku psychicznego w świadomości percepienta powstaje patogenna, negatywna dominanta. Zadanie obrony ze zmianą obiektu percepcji sprowadza się do tego, by „wypchnąć” tę dominantę za pomocą innej. Istnieją dwa główne rodzaje obrony „ze zmianą obiektu” przeznaczone dla ludzi mających predyspozycje do koncentracji ł medytacji, czyli dla typów koncentracyjnego i medytacyjnego.

Zasada obrony poprzez koncentrację jest bardzo prosta. W razie wystąpienia objawów „ataku” należy ściśle skoncentrować uwagę na zadanym „obiekcie opiekuńczym”, który w swej istocie jest aktywatorem dodatkowego systemu wierzeń obronnych .

Rzeczywiście, w przypadku niemożności zrezygnowania z przyjętego systemu wierzeń, walka z jego negatywnymi skutkami może być prowadzona jedynie poprzez utworzenie w ramach danego systemu jakiegoś dodatkowego, neutralizującego go systemu wierzeń obronnych.

Niekiedy w poszukiwaniu „obrony przed biopolem” korzysta się z tradycyjnych okultystycznych form obrony „ze zmianą obiektu”.

Jednak tradycyjne sposoby mogą skutecznie pełnić swą funkcję jedynie w tym przypadku, gdy człowiek przynależy do złożonego systemu specjalnych wierzeń okultystycznych i dlatego nie mogą być zbytnio polecane dla „profanów”.

Ponieważ aby mieć możność ich wykorzystywania, człowiek musiałby uprzednio przyswoić sobie ten legion fobii okultystycznych, strachów, przed którymi później można by się było bronić. Gra tu wyraźnie nie jest warta świeczki.

Współczesne psychotroniczne postacie obrony poprzez koncentrację cechuje prostota zarówno metodyki jak i uzupełniającego systemu wierzeń. Chodzi przede wszystkim o tworzenie wszelkiego rodzaju „osłon ochronnych”, o „zagęszczenie indywidualnego pola” itd., a w istocie – o ekstrawertyzację (uzewnętrznianie) wrażliwości dotykowej . W odróżnieniu od okultystycznego, psychotroniczny uzupełniający system wierzeń jest zorientowany nie na animistyczne związki z zaświatami, nie na anioła stróża czy Policję Okultystyczną, lecz na naturalne procesy bioenergetyczne.

Innymi słowy, podłoże tego systemu wierzeń obronnych nie jest mistyczne, lecz naukowe.

Ponieważ „naukowymi” są również bioenergetyczne strachy, będące wytworem naszych czasów.

6 Metodyka budowania „osłon ochronnych

[foto: Henryk Jankowski]

Proszę „dotknąć” wzrokiem strony, którą czytacie, by sprawdzić jaka jest w dotyku, „pogłaszczcie” ją. Potem swą rękę.

Zaobserwujcie różnicę doznań. Potem dokładnie tak samo „dotknijcie” wzrokiem jakiegoś przedmiotu z otoczenia, „pogłaszczcie” go i znów odnotujcie różnicę odczuć. Jeżeli nie czujecie, o co tu chodzi, proszę dotknąć przedmiot ręką, a potem spróbować odtworzyć to odczucie w umyśle, nie dotykając przedmiotu. „Dotykanie” rzecz jasna przeprowadza się nie wzrokiem, lecz umysłem, jednakże na początku jest to łatwiejsze z zastosowaniem wzroku lub rąk „ciała subtelnego”, czyli poprzez myślowe dotykanie przedmiotu ręką.

Po opanowaniu „dotykania wzrokowego”, należy się odwrócić lub po prostu nie patrzeć na przedmiot i „dotknąć” go znów.

Nie trzeba przy tym zamykać oczu. Opisywaną zdolność, jeśli się chce, można rozwijać, lecz w tym przypadku trzeba po prostu odczuć o co chodzi, kiedy mówi się o eksterioryzacji (uzewnętrznianiu) wrażliwości dotykowej.

Teraz, proszę poczuć w środku mózgu, na poziomie odstępu pomiędzy brwiami złotą kulkę, odczuć jej ciepłe, dobre światło. Właśnie należy nie wyobrazić, lecz odczuć, ponieważ ekran wyobraźni jest zlokalizowany przestrzennie przed oczami, nie zaś w środku mózgu. Potem należy poczuć, że kulka podzieliła się na dwie i. jedna z nich powoli wyszła z nas przez miejsce pomiędzy brwiami na odległość wyciągniętej ręki. Pomiędzy kulkami istnieje pewien związek, coś w rodzaju przyciągania. Zbadajcie zewnętrzną kulkę „dotykiem”. Jeżeli jest to trudne można wykorzystać „ręce subtelne”, rzeczowo zbadajcie też przestrzeń oddzielającą kulki. Potem wyprowadźcie jeszcze dwie takie kulki na odległość wyciągniętej ręki w przestrzeń po bokach głowy, z lewej i prawej strony. Jednocześnie dotknijcie wszystkich czterech kulek i odczujcie przestrzeń dzielącą je.

Zadanie właściwie polega na osiągnięciu objętościowego wymiaru wrażliwości dotykowej. W tym celu trzeba odczuć złotą kulkę na tym samym co poprzednio poziomie, w odległości wyciągniętej ręki poza głową. (To jest najtrudniejsze: na początek wystarczy tylko odczuwanie potylicy). W ten sposób utworzony jest krzyż leżący w płaszczyźnie poziomej. Potem można ten krzyż obracać w kierunku zgodnym z ruchem wskazówek zegara. Powstaje złota obręcz, środkiem której pozostaje pierwsza kulka. Ważne jest przy tym, by przez cały czas odczuwać dotykowo przestrzenność tego, co się dzieje i nie ześlizgiwać się na ekran wyobraźni. Należy kategorycznie przestrzec przed zbytnią gorliwością w ćwiczeniach tego typu. Nie licząc kilku pierwszych prób praktyka powinna być bardzo krótka (nie dłuższa niż minuta), lecz dość częsta. Ćwiczyć można w dowolnym miejscu i czasie (nie bezpośrednio przed snem), nawet i co 15 minut. Jako element tej samej praktyki można uznać „dotykanie” przedmiotów z naszego otoczenia lub krajobrazu – przed sobą, po bokach lub z tyłu, bez odwracania głowy. Pożądane jest przy tym, by z wolna zmieniać odległość, obmacując to bliższe to dalsze przedmioty.

Dalej już całkiem bez problemu można przekształcić złotą obręcz w złote jajo otaczające nasze ciało i nie pozwalające na przeniknięcie do wewnątrz żadnym „wpływom negatywnym”. Należy dodać, że osłony mogą być najrozmaitszego typu: dwu-kolorowe (np. u góry niebieska na dole pomarańczowa), ze środkiem w splocie słonecznym, ogniste z centrum w sercu, kryształowe ze środkiem w gardle lub „utkane ze światła”, z centrum nad głową. Uważa się, że każdy człowiek powinien wypracować swój własny typ osłony ochronnej.

Jednakże nie należy zapominać, że niezawodność osłony jest uwarunkowana przede wszystkim wyraźną przestrzennością i namacalnością percepcji . Wizualizacja jest jedynie środkiem wspomagającym, który wzmacnia działanie podstawowe.

(Dodam tylko że wszelkie osłony psychiczne,wizualizacyjne tarcze itp nie są „niezniszczalne”.Najskuteczniejszą obroną przed jakimkolwiek obcym wpływem jest pożądne uziemienie się o którym psałem w pierwszej części Rytuału Pogańskiego-przyp Mezamir)

7 Inne formy obrony poprzez koncentrację

Obok „osłon ochronnych” wielkim powodzeniem cieszy się tzw. „wirowanie biopola”. Metodyka tej postaci obrony jest analogiczna do opisanej wyżej, jednak brakuje przy tym trwałej osłony, cała przestrzeń natomiast pomiędzy ciałem a umownym brzegiem osłony jest wypełniona pewną gęstą substancją. Substancja ta wiruje wokół osi ciała w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara.

Niektórzy twierdzą, że wirowanie lewostronne zamyka nas przed wpływami środowiska i odpycha wpływy zewnętrzne, natomiast prawostronne – przeciwnie. Zresztą zagadnienie to jest niejasne. Tradycyjne „koło magiczne” na przykład można wizualizować jedynie z lewa na prawo, zgodnie z ruchem Słońca.

(Kierunek wirowania czegokolwiek w prawo lub lewo daje dwa rezultaty: albo wir zasysa coś do siebie albo wyrzuca od siebie-przyp Mezamir)

Gdy wirowanie wykonywane jest prawidłowo, znika odczucie ciała, pozostaje poczucie jednolitej masy, wirującej w postaci kokona. Wytworzenie świecenia kokona da jeszcze lepsze skutki.

Za jeszcze jeden sposób obrony poprzez koncentrację może posłużyć jednoczesne skupienie się na końcach palców rąk i stóp oraz na końcu nosa i języka.

Wszystkie postacie obrony poprzez koncentrację wymagają pewnego wysiłku w celu skupienia uwagi,

ale ludziom skupionym nie sprawia to z reguły trudności. Uważa się, że powinno się utrzymywać w tajemnicy nie tylko rodzaj wykorzystywanej obrony przez koncentrację, lecz również sam fakt jej stosowania w ogóle.

Ponieważ induktor zachęcony pogłoskami o skuteczności swych działań, staje się o wiele bardziej skuteczny.

Za obronę poprzez koncentrację można też uznać każdą działalność wymagającą skupienia lub która nas wciąga np. kibicowanie na zawodach sportowych (nie mówiąc już o braniu w nich udziału) itp. Czyli wszystko, co odciąga uwagę i wyobraźnię „ofiary” od faktu ataku. D. Fortune pisze, że: „jeśli ofiara ataku psychicznego skupi się na sprawach doczesnych(uziemienie,zakorzenienie o którym wspominałem-przyp Mezamir), staje się twardym orzechem do zgryzienia dla każdego czarownika.

Cóż może zrobić czarownik, skoro gdy on nasyła czary, jego ofiara zaśmiewa się do łez w miejscowym kinie?”

Dodaje też, że atak psychiczny nie może trwać w nieskończoność, ponieważ zabiera induktorowi bardzo dużo energii.

8 Ogólne zasady obrony poprzez medytację

Dla ludzi o typie medytatywnym poddanych „atakowi psychicznemu” (jedynym obiektywnym objawem którego jest, przypomnijmy, spadek tonusu) poleca się obronę, która prowadzi do radykalnej zmiany ogólnego stanu psychofizycznego, np. zimny lub przemienny prysznic, zakończony fazą zimną, szybki taniec na wzór szamańskiego lub rock-and-roll itd.

Świetne wyniki daje ostra papryka. Im ostrzejsza, tym lepiej działa. Kawałek papryki można po prostu ssać jak cukierek, można też zażywać ją w połączeniu z kawą: do zwykłej 100 gramowej filiżanki kawy trzeba dodać jedną łyżeczkę cukru i kawałek papryki wielkości małej monety lub małą szczyptę suszonej ostrej papryki. W przypadkach szczególnie ciężkich można zjeść, dokładnie przeżuwając, połówkę strączka. Gdy zaś zażycie papryki łączy się z tańcem, wtedy taka obrona niszczy w zarodku każdą „informację negatywną”.

Istnieje też nieco bardziej skomplikowana technika uchylania się od ciosu. Ponieważ atak jest dokonywany na jakiejś „standardowej częstotliwości nośnej” znanej induktorowi, więc w razie stwierdzenia początkowych objawów ataku można zdecydowanie zmienić „częstotliwość”, wchodząc w takie stany psychiczne, w których kontakt z induktorem nie występuje.

Trudność tej techniki polega na tym, że przejście na inną „częstotliwość” odbywa się bez wspomagających środków w rodzaju tańca z papryką, samym tylko wysiłkiem woli. Oprócz tego, koniecznym warunkiem jest to, by percepient znał induktora.

9 O kontruderzeniach

Niektórzy uważają, że skoro wróg jest znany, trzeba odpowiedzieć na atak walką, nie pozostawiając zła nie ukaranego. Autor uważa jednak, że zachowywanie się w ten sposób jest równoznaczne ze sprowadzeniem siebie do poziomu tego ignoranta, który usiłuje tłuc orzechy przy pomocy mikroskopu i walczyć przy pomocy biopola, wykorzystując je wyraźnie niezgodnie z przeznaczeniem.

W ten sposób człowiek zniża się do poziomu tego napastnika, jakby nie był zdolny do niczego więcej.

Zresztą w stosunku do zdrowych czarowników rzeczywiście można zastosować technikę zdławiania, lecz zdławiania nie na płaszczyźnie „kontrataku astralnego”, tylko na płaszczyźnie systemu wierzeń. Należy zdać sobie sprawę z tego, co przedstawiają sobą tacy ludzie z pasją wyliczający na palcach po każdym spotkaniu „kto i co komu wyssał”, wzdrygający i rozglądający się na boki w poszukiwaniu „czarnych magów”, gdy tylko zaburczy im w brzuchu lub zadzwoni w uchu.

Ludzi, których zasadniczy temat rozmów sprowadza się do tego, że „…on mnie ciach, a ja go łup” i sprzeczania się o to „kto ma dłuższe biopole”.

Oczywiście nie należy brać tego rodzaju ludzi na poważnie, a wiązać się z nimi po prostu nie wypada.

Zresztą popatrzmy, czy nie mignęły w tym opisie nasze własne cechy.

10 Obrona centrów

Ludzie o podwyższonej wrażliwości uważają, że atak psychiczny nie odbywa się jako tło ogólne, lecz wybiórczo: z zasady ładunek ujemny wbija się w powłokę energetyczną w okolicach szóstego i trzeciego centrum – Ajna lub Manipura – czyli w okolicach „trzeciego oka” lub „splotu słonecznego”.

Zasada obrony przed zlokalizowanym atakiem na ten czy inny centr jest prosta: trzeba w atakowanym centrum podnieść próg reakcji na oddziaływania zewnętrzne. Można to osiągnąć na dwa sposoby.

1. Aktywnie oddziaływając na atakowane centrum – np. przez wcieranie maści wietnamskiej w okolicę pomiędzy brwiami lub naciskając skrzyżowanymi ramionami na splot słoneczny w połączeniu z napinaniem mięśni brzucha.

2. Podnosząc wewnętrzną aktywność innych centrów. Tak w przypadku, gdy zaatakowany jest brzuch, trzeba „obciążyć” głowę (książką, filmem itp.), jeśli zaś zaatakowana jest głowa, trzeba „naładować” brzuch. D.Fortune zaznacza, że żołądek nie powinien pozostawać pusty. Człowiek, którego zaatakowano powinien jeść co dwie godziny. Przy tym krew przypływa ku żołądkowi i próg reakcji centrów znacznie się podnosi.

11 Obrona rytualna

W obu wariantach obrony – medytacyjnej i koncentracyjnej, mechanizm operacji obronnej „ze zmianą obiektu percepcji” powinien być wyraźnie wprowadzony do odpowiedniego systemu wierzeń. Należy wyraźnie uświadomić sobie, dlaczego dana czynność przeszkadza przenikaniu negatywnej informacji. Na przykład, „osłona” tworzy się poprzez sztuczne utwardzanie powierzchniowej strefy napięcia indywidualnego biopola. Mając bardziej ścisłą strukturę i większy potencjał energetyczny niż ów „ładunek”, osłona nie pozwala mu przeniknąć poza swą granicę.

I przeciwnie, na skutek braku konkretnej struktury wirujące biopole nie pozwala wspomnianemu „ładunkowi” zaczepić się, a rozbija go i pochłania.

Zimny prysznic i taniec są głębokim wstrząsem i odnowieniem całej struktury energetycznej, dogłębną dezintegracją wszelkich struktur obcych itd.

W odróżnieniu od obrony medytacyjnej i poprzez koncentrację, rytualna forma obrony nie wymaga podobnej argumentacji.

Chodzi tu o obronę, opartą na czynnościach zewnętrznych. Ta cecha formalna łączy ją z pewnymi rodzajami obrony medytacyjnej, również wymagającymi działań zewnętrznych (nie tylko wewnętrznych, jak miało to miejsce w obronie przez koncentrację).

Jednak w odróżnieniu od czynności obrony medytacyjnej, zmieniającymi bezpośrednio ogólny stan psychofizjologiczny człowieka,

czynności rytualistyczne takich zmian nie powodują.

Czynności typowo rytualistyczne to plucie przez lewe ramię i „odpukiwanie” w drewno. Obroną tutaj jest czynność sama w sobie.

Właśnie sama czynność rytualistyczna wykonana z należytym nastawieniem i nastrojem, w jakiś niewyjaśniony sposób zapobiega ujemnym skutkom „ataku psychicznego”.

Zresztą mechanizm tej obrony wydaje się irracjonalnym i niewytłumaczalnym jedynie na pierwszy rzut oka.

Odciskając się w naszej pamięci czynność rytualistyczna wzmacnia „obronną dominantę” w wyobraźni i pomaga jej wchłonąć patogenną dominantę wywołaną przez atak, która z kolei będąc jedynie zjawiskiem psychicznym nie ma żadnego wsparcia fizycznego.

Innymi słowy wskutek czynności rytualistycznej włączamy w sprawę obrony wyobraźnię, sprawiającą nam w rezultacie ataku psychicznego tyle kłopotów. Ściślej mówiąc, przełączamy wyobraźnię podobnie, jak przełączamy ją w przypadku obrony przez koncentrację.

Czynności rytualistyczne, niestety, przekształcają się często w tzw. „czynności natrętne”, opanowując człowieka i stając się czymś w rodzaju narkotyku – bez nich człowiek zaczyna się czuć całkiem bezbronnym.

Stopniowo czynności rytualistyczne wypychają wszystkie pozostałe i w końcu dana osoba trafia do szpitala.

Z tego samego powodu trzeba bardzo uważać również na obronę poprzez koncentrację, ponieważ również może się ona przekształcić w natrętne czynności wewnętrzne. Autor uważa, że spośród innych typów obrony ze zmianą obiektu percepcji, najbardziej skuteczną a pozbawioną skutków ubocznych jest obrona medytatywna.

12 Zasady obrony ze zmianą podmiotu percepcji

Podczas gdy obrona „ze zmianą obiektu” jest stosowana tylko w odpowiednich okolicznościach, to obrona, która zakłada ten czy inny stopień zmiany podmiotu percepcji może być nazywana „ponadsytuacyjną”, ponieważ człowiek, który opanował tę formę obrony

jest chroniony stale.

Zadanie obrony ponadsytuacyjnej polega na tym, żeby „wybić” ze świadomości negatywną dominantę

a nawet by w ogóle nie dopuścić do jej powstania.

Osiąga się to za pośrednictwem podniesienia przez percepienta swego potencjału energetycznego do takiego poziomu

aby różni czarownicy, radiesteci i przypadkowi złośliwcy po prostu nie byli w stanie wykonać uderzenia energetycznego

– by byli na to za słabi.

Jednakże chodzi tu nie o „swą własną” energetykę bezpośrednio doświadczaną, nie o jej aktualny poziom „kinetyczny”, który jak to czujemy posiadamy w każdym dowolnym momencie.

Metodyki podnoszenia poziomu osobistej energetyki kinetycznej należą do form obrony „ze zmianą obiektu”.

Wiążą się one z szeregiem niedogodności, z których główną jest obiektywny i dość ograniczony zakres indywidualnej pojemności energetycznej.

W przypadku jakiegokolwiek znaczniejszego przekroczenia określonego poziomu energetycznego

cały osobowościowy układ energetyczny staje się niestabilny i łatwo wychodzi spod kontroli.

Natomiast w przypadku obrony ” ze zmianą podmiotu” chodzi o podłączenie się do nadosobowych źródeł mocy

o podniesienie potencjalnie dostępnej energii – zawsze niewidzialnie obecnej w pobliżu, podobnej do niewzruszonej góry

energii dostępnej nawet w momentach wyraźnych kryzysów energetycznych.

Takimi nadosobowymi źródłami mocy są tzw. „egregory” lub inaczej „grupowe pola psychoenergetyczne”.

Najbardziej konkretnie zagadnienie egregora przedstawione jest w pracach Awerianowa.*4

———

4* – Awerianow W. S. pod pseudonimem Guru War Awera „Księga Początków” 1974

———

„Procesy myślowe przebiegają na poziomie pól energetycznych… Każda myśl, która rodzi się w ludzkim mózgu odchodzi potem do wspólnego pola psychicznego i przebywa tam w postaci fal energetycznych.

Myśli identyczne wibrują rezonansowe, jakby zlewając się w jedno ciało – egregor.

Ludzie myślący w obszarze jednego egregora, ładują go swą bioenergią.

Istnieje przy tym łączność tak w jedną jak i w drugą stronę, czyli że egregor ze swej strony może również doenergetyzowywać człowieka „lojalnego” wobec niego.

Istnieją ogromne egregory wypracowane przez wiele pokoleń ludzi.

Największe z nich zostały stworzone przez różne religie i wielkie ruchy społeczne.

O egregorach można powiedzieć, że są to żywe myślące byty (rodzaj ich aktywności rzeczywiście bardzo odpowiada temu określeniu) w rodzaju aniołów, demonów itp.,(podział na anioły i demony jest stosunkowo nowy i niesprawiedliwy,dawniej demon oznaczał po prostu ducha ludzkiego lub natury,obojętnie.W momencie gdy wymyślono diabły,część duchów stała się „lepsza”-anielska i „gorsza”-demoniczna-przyp Mezamir), które żyją swym indywidualnym życiem, „walczą” ze sobą, przeszkadzają lub pomagają ludziom.

Lecz szersza i bardziej swobodna analiza egregorów, którą można przeprowadzić dzisiaj, pozwala nam zrezygnować ze skrajnych poglądów i terminologii. Jeśli poszukać analogii, to egregor bardziej przypomina gigantyczną energetyczną amebę, która pływa „z zamkniętymi oczami” w swym stawie (psychosferze), i gdy napotyka inną wrogą jej amebę to albo ją pożera, albo jest przez nią pożerana. Gdy zaś spotyka osobnika przyjaznego, swojego gatunku – łączy się z nim, przy czym w nowym ciele połączone egregory zachowują swe charakterystyki pierwotne (powstanie nowych jakości „nie niszczy starych” – Awerianow).

(Trehlebow ciekawie opisał to pożeranie się „demonów i bogów”,czyli dwóch różnych sił,tak samo „dobrych”(pojęcie względne)jak i „złych”.

Demon chce aby wszystko czym nie jest, stało się nim. Bóg chce stać się wszystkim co nim nie jest.

To nawet łączy się z opisem wirów lewo i prawoskrętnych czyli zasysających do siebie lub wyrzucających na zewnątrz.

Czyli bez względu na to czy demon pochłonie boga czy bóg wniknie w demona dobrowolnie z chęci stania się wszystkim

efekt będzie ten sam.

Demon i bóg nie jest kwestią zła i dobra,to kwestia światła i ciemności stojących na równi-Mezamir)

Poważne traktowanie kontrowersyjnych pism Awerianowa -„astralnego bałamuty” uważa się za postępowanie w złym tonie, nawet w kręgach okultystycznych. Tym nie mniej koncepcja, że stając się nośnikiem idei jakiegoś egregora, człowiek staje się również dysponentem jego mocy wspierającej go w realizowaniu tych idei, nie powstała jedynie skutkiem chorej wyobraźni poniektórych bohaterskich osobników – „wojowników Niewidzialnego Frontu”. Lśniące konstrukcje „wiedzy ezoterycznej” podobne przytoczonej wyżej, stoją na lotnych piaskach faktów naszego bieżącego doświadczenia psychicznego. Oczywiście zawartość konceptualna tego rodzaju tekstów jest przede wszystkim wytworem twórczej woli i wyobraźni ich autorów, u podstaw której leżą jednak pewne rzeczywiste zjawiska, z którymi spotyka się każdy wchodzący w obszar psychologii introspektywnej. Każdy kto dostatecznie uważnie obserwuje reakcje swego świata wewnętrznego na rozmaite kombinacje wydarzeń zewnętrznych i wewnętrznych, usiłuje poznać zasady, które nimi rządzą.

Ludzie doszli do idei egregorów, usiłując wytłumaczyć swą „egregorialność”.

To co później zostało nazwane „egregorialnością” lub „łącznością z egregorem” odbiera się subiektywnie jako uczucie przynależności. Chodzi nie o przynależność formalną lub deklarowaną, lecz o przynależność istotną, faktyczną, której człowiek doświadcza nie tylko umysłem, lecz sercem, całą swą istotą.

Można wyodrębnić szereg „poziomów przynależności” do egregora:

1. rodzinny,

2. żywiołowo-grupowy,

3. zawodowy,

4. kulturalno-grupowy,

5. organizacyjny,

6. państwowy,

7. narodowościowy,

8. klasowy,

9. ideologiczny,

10. antropologiczny,

11. kosmologiczny,

12. ontologiczny.

Na każdym z tych poziomów człowiek wyraźnie czuje się wyodrębnionym i ograniczonym indywiduum, lecz również elementem wchodzącym organicznie w skład pewnej mocy wyższego rzędu, realizującej zadania

które wykraczają poza ramy jego chwilowych indywidualnych potrzeb.

Mężczyzna i kobieta, którzy doświadczają siebie jako „jedną z połówek”, sportowiec

który oddaje wszystkie siły walcząc dla swej drużyny, człowiek ostro uświadamiający sobie swą przynależność narodową

i święty męczennik za wiarę – wszystko to są różne przykłady „zjawiska przynależności”.

Poczucie przynależności w jakimś stopniu rozmywa granice osobniczego „ja”, otwierając je na nadosobowe „my” i wprowadza do specyficznej „osobowości zbiorowej”.

Powoduje to częściową przemianę podmiotu percepcji: to co się dzieje zaczyna być odbierane nie przez pryzmat „ja”, lecz „my”.

Takie przekształcające indywidualną percepcję naturalne, nieformalne stowarzyszenia, połączone więzami namacalnej a bezinteresownej solidarności, otrzymały w tradycji okultystycznej miano „egregorów”.

W bardziej wąskim, szczególnym sensie termin „egregor” odnosi się jedynie do ideologicznego poziomu przynależności (dalsze trzy poziomy określa się tu jako nadegregorialne), czyli do nieformalnych wspólnot, powstających dookoła jakiegoś systemu idei.

Członkowie takich wspólnot, nieobeznani z teoriami okultystycznymi, zwykle mówią o sobie, że „czerpią siłę ze swych przekonań”.


Autor anonimowy

Rok wydania 1983

przekład: Antonina Mioduchowska

Projekt okładki: L. Gościniak, M. Kocurek, M. Górny

wydawnictwo Verbum

Katowice 1994

POLAND

Ilustracje znalazłem na tej stronie

http://prapoganstwo.jun.pl/printview.php?t=8&start=0

Chwała!

Podziel się!