
No i doczekaliśmy się! Historycy wzięli Ruch Słowiański i Rodzimowierczy XX i XXI wieku poważnie na tapetę. Muszę jednak powiedzieć, że raczej ze skutkiem „takim sobie”, ponieważ patrzą na rzecz najwyraźniej z fałszywej perspektywy, tak ideologicznie (w swoim ujęciu historycznym i religioznawczym), jak i czasowo, a przede wszystkim bez refleksji nad skutkami tego post- i anty-kolonialnego polskiego ruchu społeczno-geopolitycznego w ujętym przez nich odcinku historii Polski. Akurat ta przytoczona tutaj praca używająca propagandowego epitetu ukutego przez lewackie i lewicowe post-komunistyczne media, czyli Turbolechityzmu i Turbosłowiaństa, skupia się najmocniej na postaci Tomasza J. Kosińskiego.
We współczesnej Polsce wciąż trudno jest doczekać się rzetelnej oceny naukowej (historycznej, socjologicznej, politologicznej) np. wkładu Ruchu czyli Hippisów Polskich w Rewolucję Solidarności i likwidację Bloku komunistycznego w Europie oraz przywrócenie Polsce Niepodległości w formie III RP, jak i rzetelnej oceny Polskiego Ruchu Słowiańskiego (pośrednio także Ruchu Rodzimowierczego w Polsce) w budowaniu nowej, wyzwolonej z post-kolonializmu tożsamości i świadomości narodowej i w budowaniu społeczeństwa w pełni obywatelskiego, które jako Suweren samostanowi w swoim kraju o jego ustroju wewnętrznym i postawie międzynarodowej tak politycznej jak i geopolitycznej.
Znacznie lepsi w formułowaniu takich obiektywnych ocen są Amerykanie. Przy okazji polecam jedną z takich pozycji dokumentalistycznych, ale i oceniających wkład Ruchu w wolność i demokratyzację USA oraz w wyzwolenie Kobiet, Murzynów i innych mniejszości amerykańskich, w tym ludzi dotkniętych chorobami, upośledzeniami i niepełnosprawnościami (o co podobno tak bardzo walczy obecnie polska „lewica”): Jonathan Rosen „Najlepsze Umysły”, której już sam tytuł jest parafrazą pierwszych słów Skowytu Allena Ginsberga, a całość opisuje na marginesie Amerykańskiego Ruchu Hippies, jednym celnym zdaniem, także rolę Ruchu Polskich Hippisów w Obaleniu Muru Berlińskiego i hegemonii Kremla nad Europą Wschodnią oraz w likwidacji stanu Zimnej Wojny.
Ten przykład wskazuje jak bardzo polska historiografia wciąż tkwi w postkolonialnym piekiełku Nauki Polskiej sponsorowanej przez władze państwowe i europejskie oraz różnorodne korporacyjno-bilionerskie pseudo-fundacje społeczne ukorzenione ideologicznie mocno w propagandzie Systemu Zachodniego jako panaceum na wszelkie bolączki współczesnego świata.
Czesław Białczyński
Czytaj dalej