O ważnym artykule Grzegorza Niedzielskiego poświęconym Panteonowi Długoszowemu


Otrzymaliśmy wiadomość o pojawieniu się w Internecie ważnej analizy panteonu Słowian w kontekście notatki Jana Długosza. Artykuł opublikowano na stronie BogowiePolscy.net i jest to głos bardzo ważny, więc zachęcam do jego przeczytania. 

 [kliknij aby odczytać] [źródło: http://www.bogowiepolscy.net/]

Świętowit złączony z Jessą – dla nas pozostają to oddzielne postacie bowiem po Jessie, Yaszy (Owsieniu-Owczeniu, Owseniu-Wąsieniu, Tausieniu-Awsieniu, Usieniu-Usyni) pozostał nam obrzęd jesienny (święto Plonów, powrotu Owiec z gór,  przyśpiewy jesienno-noworoczne na Rusi, bóg koni u Litwinów, ale przede wszystkim na Rusi pamięć że to był opiekun także owiec i świń i innych zwierząt hodowlanych). Zostało nam po nim miano  Jesieni, postać Jasienia – Boga Owsianego związana również z siewem zbóż przed zimą, wężami oraz „Us-Ładem – Złoto-Wąsem” – „złotym wąsem dojrzałego, żółtego kłosa zboża zbieranego przecież jesienią. Zostało nam wiele innych rzeczy – jak choćby germańska symbolika Jesionu – drzewa łącznika z Niebem i Zaświatami – wskazujących na Boga Kiru – a więc tylko cząstkową (dwugłową) emanację Boga BOGÓW – KTÓRY ZAWIERA W SOBIE WSZYSTKO (nie tylko symbolikę Trzeciej Jesiennej Głowy). Bardzo długo wyłącznie z  jesionu wytwarzano brzechwy strzał – narzędzia śmiercionośnego. „Je-seń” – Bóstwo Przynoszące Żywotom Sen – zasypiające roślinność i wszelkie życie przed Zimą – Kostromą.

Artykuł Grzegorza Niedzielskiego „Struktura panteonu Polan w kronice Długosza”:

http://www.bogowiepolscy.net/panteon-polan.html

Autor odnosi się tu do wydanych w tym roku „Wierzeń Prasłowian” Jakuba Zieliny oraz swojej „Mitologii plemion prapolskich”.

Obserwuję z radością i dużym zaciekawieniem próby ujęcia przy pomocy narzędzi nauki tego co pozostało z Wiary Przyrody  po nieudolnym usiłowaniu jej totalnego zniszczenia przez chrześcijaństwo. Cieszy, że podejmuje się tematy już dawno wskazywane przez Strażników Wiary Słowian jako godne analizy, godne uznania naukowego, godne rozważenia i ujęcia przy próbie odtworzenia narzędziami „nauki” słowiańskiego systemu wierzeń Wiary Przyrodzonej.

Takie działania są bardzo ważne dla samej nauki, mniej jednak ważne dla Wiary Przyrodzonej Słowian, która żyje własnym życiem niezależnym od ustaleń naukowych.

Na Rusi…

…To wypis z Aleksandra Brucknera – Starożytna Litwa – ludy i bogi. Chociaż nie zawsze się z nim zgadzamy co do interpretacji – tak i tu na przykład nie bardzo – to materiał zebrany został solidnie.

Wiara Przyrody, Wiara Przyrodzona, Wiara Rodzima, Wiara Słowian, Rodzimowierstwo Słowiańskie, Polskie Pogaństwo – tyle jest nazw na tę samą sprawę  – tę samą religię. W odróżnieniu od chrześcijaństwa Wiara Przyrody nie stoi w sprzeczności ze światopoglądem naukowym i z życzliwością oraz pełnym pozytywnym nastawieniem śledzi postępy nauki w dziele odtwarzania wierzeń słowiańskich (polskich – czy to tożsame?!), panteonu Słowian (Polaków?! – znów pytanie o tożsamość w świetle ustaleń Genetyki na temat R1a1a?!!!) i rytuałów, jakie towarzyszyły w przeszłości  religijnemu i w ogóle duchowemu życiu naszych przodków, Naszych Dziadów.

[źródło: http://www.bogowiepolscy.net/]

Łado identyfikowany tutaj z Jarowitem – dla nas bezsprzecznie dwie różne postacie zachowane w obrzędach – pierwszy w weselnym (jako dawca nowego Ładu), ale drugi w wiosennym (Jaryła) – jak i nazwa zbóż które są podstawą bytu kultur rolniczych. Być może jako uosobienie sił witalnych stał się na Połabiu w okresie walk z chrześcijaństwem także Wodzem Wojennym, tym który mógłby pokonać wrogów. Bogiem Wojny był jednak Łado – bo wojna burzy i stwarza nowy Ład (tak nam to przekazuje język).


Rzecz w tym, że dla nauki jest to materia niesłychanie skomplikowana zarówno  ze względu na zakres tematyczny jak i z powodu możliwości metodologicznych jakimi nauka współcześnie dysponuje. Nie dziwię się, że wielu naukowców w przeszłości było do tego tematu zniechęconych i woleli gdzie indziej skierować swoją aktywność – gdyż po prostu nie chcieli ryzykować, że strawią całe swoje naukowe życie na niepewnych dywagacjach, które za chwilę ktoś z innej strony skutecznie podważy, obali, a na koniec wyśmieje, używając innej metody i biorąc pod uwagę inny zakres tematyczny (np. inny okres dziejów, inne obszary geograficzne, inne ustalenia nauk towarzyszących – archeologii czy antropologii, albo lingwistyki).

[źródło: http://www.bogowiepolscy.net/]

Nyja tu jako identyczna z Trzygłowem – ale Trzygłowy obejmują cały Dział – Trójpodział swoją władzą (tak mówią Wedy i cała wiedza filozoficzna ludzkości), więc Nyja jest dla nas tylko Zaświatową emanacją Trzygłowych – ich cząstką – Mocą Nawi – Władczynią Zaświatów – Panią Śmierci i Krainy Zmarłych (to wynika z wiedzy języka)

Na szczęście dzisiaj nie brakuje na tyle otwartych osób w środowisku nauki i na tyle odważnych, żeby poświęcić się badaniom tej tematyki. To bardzo cenne i prawdę mówiąc miałem nadzieję, publikując prawie 20 lat temu „Stworze i zdusze”, że uda mi się zasiać ziarno, które kiedyś po latach, gdy pojawi się nowe pokolenie, „głodne własnych odkryć”,  wyda taki właśnie plon.

Trochę żałuję, że nie mogę wciąż opublikować na tych stronach mojego artykułu „Rzecz o granicach” – ponieważ przyrzekłem go wpierw opublikować w drukowanym czasopiśmie przygotowywanym właśnie do rychłego debiutu na naszym rynku wydawniczym. Uczynię to niezwłocznie jak tylko to będzie możliwe.  „Rzecz o granicach” – jest tak naprawdę Lekcją Piątą Wiary Przyrodzonej Słowian, która mówi o granicach między Nauką, Wiarą i Magią (nie mylić z „nauką”, „wiarą” i „magią”). Taja 5 – to znak – czerta „granicy”.

Wiara Przyrody – jest religią – jest religią żywą  i praktykowaną. Jako taka nie może czekać na ustalenia nauki ani poddawać się chwilowym interpretacjom, czy też bieżącym odkryciom – nie może też się na nich opierać. Po pierwsze wymaga codziennego praktykowania – czyli duchowego przeżywania Świata Przyrodzonego – jest to proces spójny z tożsamością każdego jej wyznawcy – każdej osoby. Nie może też niestety oprzeć się na nowych ustaleniach dotąd dokąd nauka nie dotrze do ustaleń absolutnie pewnych.

[źródło: http://www.bogowiepolscy.net/]

Łada – nareszcie uznana za istniejącą po stuleciach odsądzania jej od bytu. Tu jako Lelija – Opiekunka Rodziny, Nowego Stadła – dawczyni nowego ładu rodzinnego. Jednak według nas jest to inna postać niż Bracia: Lel i Polel. Lel i Lelek jako wróżący śmierć nijak (nyjak) się mają – według nas –  do Łady-Łagody – Pani Ładności Świata (to również wynika z logiki zapisów kronikarskich i przekazu polskiego języka). Jak słusznie się zauważa rdzeń „lel” ma bardzo szerokie znaczenie, nie tylko duszy (lelek) ale także  przelewać, chwiać się, zataczać kręgi (leleń – jeleń), radosny staropolski toast leli poleli, lulać,  lele – niewieściuch, lelawy- powolny, niechlujny, ociężały itd. (Słownik Etym. Fr. Sławskiego) . Istnieje określenie lelek – silny, młody – ale jest to określenie odosobnione w językach słowiańskich. Istnieje też lelać – jako „pieścić”, które pochodzi od lelać – kołysać, chwiać się, falować. Istnieje przekaz Miechowity, że Łada to matka Lela i Polela, których „potłuczone posągi” widział w Krakowie. Jednak słowo lulać – ma sprowadzić sen i oznacza sen, a radosny toast „leli-poleli” oznacza „lejmy aż nie uśniemy”, bo upijanie się prowadzi do tego samego – upojnego snu. Także według naszego odtworzenia (Taja 10 – Księga Tura) to Łada jest matką tych dwóch braci bliźniaków Lela i Polela-Sowicy (tak jak donosił Miechowita) – jednak ich ojcem jest Weles i to przesądza o ich funkcji. Postaci Lela nadawano żeńskie cechy, jest ona co do płci „rozchwiana”, ale naszym zdaniem nakłada się tutaj na jej obraz postać Łady-Leliji – łączącej pary małżeńskie i będącej tą silną, młodzieńczą – Opiekunką obrzędu weselnego i uczty we-se-l(n)ej. Jeleń-Leleń jest totemowym zwierzęciem Ładów.

Czekam, kiedy wreszcie zostanie zaakceptowany naukowo fakt, że to Rygweda, Atharwaweda, Gatha i Zoroastryzm (z tą uwagą iż Gatha i zoroastryzm były „odchyleniem” od wiary przyrody – schizmą wprowadzającą błędne pojęcie Dobra  – zidentyfikowanego z Jasnymi Mocami i Zła  – zidentyfikowanego z Ciemnymi Siłami), że to one  zawierają zapis najstarszy wspólnych wierzeń Słowian, Istów i Skołotów (Słowiano-Wenedów,  Indów-Windów, Scyto-Sarmatów), czyli po prostu Ariów, albo Indo-Europejczyków.

Nie uwzględnienie wiedzy (Wiedy) wynikającej z tych zapisów musi prowadzić na manowce interpretacyjne, jeśli idzie o próby naukowego odtwarzania  systemu wierzeń Słowian. Chyba, że ktoś przyjmuje, iż Słowianie przed VI wiekiem naszej ery nie posiadali wierzeń, albo nie istnieli.

Nie możemy się zgodzić z takim podejściem z prostej logicznej przyczyny – czy ich będziemy zwali Słowianami (przed tym VI wiekiem) czy jakkolwiek inaczej, to byli oni naszymi przodkami (Dziadami, Prapradziadami – itd) i przekazywali nam nasze pogańskie wierzenia od początku, z całą ciągłością ich ukształtowania w ludzkim świecie wartości, z ciągłością nazw dla Rzeczy Tego Świata oraz imion dla Zjawisk Tego Świata.

Klucz do odtworzenia, czyli do prawdy o przeszłości i przeszłym kształcie Wiary Przyrody,  na pewno tkwi w języku i pojęciach nim przekazywanych (określanych), a nie gdzie indziej. Reszta to narzędzia uzupełniające.

Mamy pewność, że Weda i Gatha są naszą wspólną własnością Słowiano-Indo-Scytów.

Pogaństwo – jest Wiarą Przyrody, a wiara przyrody tkwi w każdej biologicznej istocie organicznie, immanentnie i odtwarza się samoistnie w każdym kolejnym pokoleniu ludzkim  – tak jak wielokrotnie pisali to Chodakowski czy Szukalski, tak jak twierdził Mickiewicz czy Słowacki – samoczynnie i automatycznie w każdym nowo narodzonym człowieku jest ona zakorzeniona od jego urodzenia.

 

Dlatego chrześcijańskie zabiegi wykorzenienia Wiary Przyrody spośród Słowian i skądkolwiek były i są nieskuteczne. Wręcz odwrotnie, widać gołym okiem jak chrześcijaństwo wciąż nieustannie się wypacza, kierując się w obrzędach i interpretacjach Pisma nieuchronnie ku pogaństwu.

[źródło: http://www.bogowiepolscy.net/]

Marzanna i Dziewanna – pozostaną dla nas według wskazań polskiego języka osobne w swych funkcjach

Tak więc starożytne wierzenia Hindusów i Irańczyków, Sarmatów i Scytów, Asyrii, Medii i Persji wreszcie wyrastające z nich wierzenia pogańskie Egiptu, Celtów, Greków , Rzymian i Germanów to jest substrat, punkt wyjścia do współczesnej Wiary Przyrody, Wiary Przyrodzonej Słowian. Od tego się jej sensowne odtwarzanie powinno zacząć.

Sama współczesna Wiara Przyrody Słowian ten fakt posadowienia własnych korzeni w Wedzie i Gathcie już dawno zaakceptowała, wręcz nigdy tego faktu nie podważała. Jest to fakt fundamentalny dla filozofii tej religii i dla jej całej duchowości. Nasze pogaństwo jest tym samym pogaństwem sprzed 10 tysięcy lat – to sposób myślenia o Ziemi, o jej Przyrodzie, o powiązaniach we Wszechświecie, o nadrzędności Kosmosu nad Człowiekiem (Osobą, jednostką, społecznością ludzi).

To pogaństwo jest dzisiaj bogatsze o akceptację odkryć współczesnej nauki, ale jest nadal magią, bo jest Wiarą. Nauka, wciąż nie potrafi zinterpretować świata pewniej i pełniej niż to czyni WIARA PRZYRODY. Mam poważne wątpliwości czy kiedykolwiek nauka będzie potrafiła to uczynić.

Zatem polecam wszystkim wyznawcom Wiary Przyrody, do przeczytania ów artykuł i przywołane powyżej książki.  Są to materiały niezwykle ważne i cenne. Tak samo cenne i ważne są wynikające z nich próby interpretacyjne, które tchną świeżością spojrzenia. Czytając jednak miejmy świadomość, że jest to ważny krok dla otwarcia się nauki na interesujące nas tematy, jest to ważne – być może – odkrycie dla samej nauki – jeśli się ostoi krytyce narzędziami naukowymi, ale z punktu widzenia Wiary Przyrodzonej i wierzeń  osobistych każdego z nas, a także praktyki magicznej  (bo rytuał to nic innego jak magia – Magija) każdego z nas , nie ma ono większego znaczenia.

Analiza panteonu Długoszowego jest ważna i przyjęcie wreszcie do wiadomości przez świat nauki, iż Długosz nie zmyślał, a jego panteon jest zapisem „szczątków prawdziwych” pomieszanym z być może błędną interpretacją dokonaną przez tego kronikarza-chrześcijanina, będzie mieć duże – jak sądzę – znaczenie w ogóle dla naszej kultury i wiedzy masowej o przeszłości Słowian.

Napisałem powyżej, że te nowe odkrycia, próby interpretacji, nowe oświetlenia przeszłości dla Wiary Przyrody nie mają znaczenia. Nie znaczy to że nie mają one wartości i wielkiego znaczenia dla każdego Polaka, każdego Słowianina, każdej osoby interesującej się przeszłością. Mają one – a przynajmniej powinny mieć – wielkie znaczenie dla naszej świadomości przeszłości, odkrywania prawdy o naszych korzeniach. Powinny też mieć wielki wpływ i mają nieocenioną wartość dla  kształtowania poczucia jedności i zakorzenienia w określonej kulturze i systemie wartości, kształtowania poczucia naszej łączności ze słowiańską starożytnością i wkładem Słowian w różnorodne, uważane za wysokie, kultury archeologiczne Euroazji. 

 

[źródło: http://www.bogowiepolscy.net/]

Swarog-Kowal. Dla nas nigdy nie będzie Ojcem Nieba – bo Ogień (Swar-róg) i Niebo (Daw-bóg, Dag-bog) to dwa oddzielne żywioły w odwiecznej naturalnej wierze przyrody. Swaróg to ojciec Swarożyca – Ogień Niebieski jest ojcem Ognia Ziemi – Słońca. Tezy nauki o tożsamości Swarożyca z Dażbogiem (Panem Światła Niebieskiego) nie przemawiają do nas ze względów logicznych i filozoficznych. Niebo jest jednym z Ośmiu Żywiołów – a żywioły nie są sobie podporządkowane w żaden sposób i pochodzą z Jednego Łona a nie od siebie nawzajem. Każdy Żywioł ma też dwoistą – męską i żeńską formę – stąd bogini Swara – Pani Żaru i Daboga-Dana-Dawana, Pani Niebieska zwana Królową Niebios, a w chrześcijaństwie Matką Boską. Niezależnie od tego co mówią interpretatorzy Kronik nadrzędna jest tutaj Zasada Filozoficzna – 8 Żywiołów, a wśród nich tak Niebo jak i Ogień. Bogowie są tylko upostaciowieniem kosmicznych sił.

Zachęcam do regularnego odwiedzania ambitnej strony http://www.bogowiepolscy.net/

Ta strona bardzo interesująco się rozwija – Pozdrowienia dla jej Autorów.

Polemika zamieszczona w tym artykule w podpisach do bardzo ciekawych obrazów z owej strony internetowej, w żadnym wypadku nie ma na celu krytyki głoszonych tam interpretacji. Jest wskazaniem różnicy interpretacyjnej pomiędzy SSŚŚŚ a przedstawianym tam poglądem naukowym (czy popularno-naukowym).

Odtwarzające się samoczynnie w naszej człowieczej naturze bóstwa Wszechświata mogą nosić imiona jakie sami im nadamy, lub te które przyjmujemy z przeszłości, mogą nosić imiona nasze lub obce (nasze łatwiej do nas przemówią) – to nie zmieni istoty, ani zakresu ich oddziaływania – pozostaną i tak kosmicznymi siłami górującymi nad Człowiekiem, który zawsze będzie im podległy.

Czesław Białczyński

Podziel się!