Badacze wiedzieli, że trafili na „coś dużego„, ale skala znaleziska zaskoczyła nawet ich. W Wicinie trafiono na pozostałości pradawnego grodziska. Wraz z nimi cała masa kosztowności, cennych przedmiotów, artefaktów i śladów ludzkiego osadnictwa. Szybko okazało się, że to jedno z największych odkryć w historii. Z ziemi wydobywano kilogramy skarbów, którymi można wypełnić po brzegi niejedną skrzynię.
Znacie termin Lubuskie Pompeje? Brzmi dumnie, prawda? Po blisko dwóch tysiącach lat od zniszczenia grodu w Wicinie, na jego terenie pod Żarami wydobyto „skrzynie” pełne skarbów: od brązu przez bursztyn po złoto. Czy jest szansa, że jeszcze nie wszystko zostało odkryte? Że jeszcze pod ziemią coś zalega? To jest niemal pewne. Wśród ogromnej ilości znalezisk mamy przedmioty codziennego użytku, ale też biżuterię m.in. ze złota, bursztyn, naczynia. To wszystko w połączeniu z niezwykłą historią tego miejsca robi ogromne wrażenie. To jeden z największych skarbów odkrytych na terenie Ziemi Lubuskiej.
Nasz lokalny Biskupin
Specjaliści zajmujący się badaniem przeszłości zgodnie podkreślają, że Wicina to nie tyle lokalna, co ogólnopolska perła dziedzictwa historycznego, porównywalna z Biskupinem. Nagłe i dramatyczne wydarzenia, które doprowadziły do jej upadku, sprawiły, że znajdujący się na terenie Ziemi Lubuskiej gród przetrwał w naprawdę dobrym stanie. Nie spodziewaliśmy się, że znajdziemy tutaj tyle cennych przedmiotów i skarbów w postaci biżuterii, broni.
Miejsce nazywane Lubuskimi Pompejami było dawniej grodem ludzi kultury łużyckiej, którego nie zniszczył wulkan ani inny kataklizm. To byli Scytowie. W rozległym warownym osiedlu w Wicinie, umocnionym potężnym wałem, archeolodzy znaleźli grube warstwy spalenizny oraz mnóstwo przedmiotów codziennego użytku. Stąd wniosek, że osada padła ofiarą napadu. Wszędzie znajdują się szkielety pomordowanych. W niektórych tkwiły groty strzał. Weźmy na przykład ten w warsztacie odlewniczym, gdzie natrafiono na szczątki mężczyzny, prawdopodobnie kowala-odlewnika.
To jest jeden z ważniejszych, jeśli nie najważniejszy teren archeologiczny województwa lubuskiego. Lubuskie Pompeje. Gród kultury łużyckiej, który był użytkowany około VI – VII wieku p.n.e. i został w wyniku najazdu Scytów spalony. I to właśnie tam, pod tymi popiołami znajduje się kultura materialna i dziedzictwo kultury łużyckiej – wyjaśnia w rozmowie z nami dr Arkadiusz Michalak, dyrektor Muzeum Archeologicznego Środkowego Nadodrza w Świdnicy.
Dzięki badaniom archeologicznym, które przez ponad trzydzieści lat były prowadzone na terenie grodu w Wicinie możemy się z tymi ludźmi trochę zapoznać i odkryć ich codzienność. Co więcej, jest takie miejsce w Lubuskiem, gdzie te wszystkie skarby możecie podziwiać na własne oczy. Mowa oczywiście o Muzeum Archeologicznym Środkowego Nadodrza, gdzie znajduje się bogata wystawa poświęcona wykopaliskom znajdującego się w Lubuskiem grodziska.
– Zgromadzone są tutaj przedmioty, które zostały podczas tych badań wydobyte. To jest największa kolekcja przedmiotów pochodzących z tego jednego stanowiska. Bogactwo kultury materialnej, które możemy tu podziwiać jest ogromne. Mamy tutaj przedmioty związane z codziennością tej ludności, z ich zajęciami, które były podstawą gospodarczą, czyli przede wszystkim odlewnictwem. Ludność trudniła się tym odlewnictwem, dzięki czemu osiągała różne korzyści, również materialne. Dzięki sprzedaży, wymianie tych przedmiotów możliwe było kupowanie rzeczy z bardzo odległych miejsc. Mamy tutaj przedmioty związane z bursztynem, który był importowany, rzeczy pochodzące z północnej Italii, ale mamy również przedmioty złote, więc to bogactwo materialne tej ludności było naprawdę duże – opowiada dr Arkadiusz Michalak.
Dla archeologów Wicina jest pewnego rodzaju objawieniem, bo pod popiołem znajdują się przedmioty należące do jednej ludności, zamieszkującej jeden teren, więc można dogłębnie zbadać, czym ta ludność się trudniła i w co wierzyła. To jest niezwykle interesujące, dlatego warto do muzeum w Świdnicy przyjechać i to zobaczyć. Z Zielonej Góry, to rzut beretem, dlatego jeśli odwiedzacie południową stolicę regionu, zachęcamy, żeby się tu wybrać.
Początek Lubuskich Pompejów w Wycinie
Działo się to niedaleko niewielkiej rzeczki, dziś dopływu Lubicy, gdzie rozciągała się górująca nad okolicą piaszczysta wydma. Ponieważ wokół znajdowały się rozległe mokradła, przypominała wyspę. Wokół każdy skrawek nadającej się pod uprawę ziemi był zagospodarowany, ale dominowały zalewane okresowo łąki. Na niewielkich działkach uprawiano zboża: pszenicę, jęczmień i proso. Obok rosły groch, bób i soczewica, a także len oraz mak. Dlatego też jesienią czworokątne spichrze pękały w szwach. Za linią lasu teren nieco się podnosił, widać było wzgórza – to polodowcowe wyniesienie żarskie.
Początek budowy grodziska to mniej więcej rok 754 p.n.e., a niszczycielski najazd scytyjski miał miejsce po 571 roku p.n.e. Musimy sobie jednak zdać sprawę, że to ciągle ledwie wycinek, ułamek wiedzy, którą oferuje nam to grodzisko. Czeka nas tutaj z pewnością wiele niespodzianek i tajemnic do odkrycia.
Forteca umacniała się z dekady na dekadę
Najpierw była to anonimowa wieś. Jednak z każdym rokiem stawała się coraz bardziej znana, a mieszkańcy zaczęli być majętni. Za sprawą sztuki produkcji brązu stawali się coraz zasobniejsi, a zaglądających tu kupców dobrze już znali. A nie były to bezpieczne czasy. Lotem błyskawicy, od osady do osady, rozchodziły się alarmujące opowieści o brodatych, okrutnych koczownikach, Kimmerach, którzy zaczęli najeżdżać osady na południu. Stąd w VII wieku przed naszą erą także w Wicinie rozpoczęto budowę wału drewniano-ziemnego.
A już sto lat później wicinianie postanowili udoskonalić swoją fortecę. Prace były na ukończeniu, wały miały mniej więcej sześć metrów wysokości i dziesięć szerokości u podstawy. To jakieś trzy czwarte planu zaplanowanego przez budowniczych. Czy osady kultury łużyckiej były pierwszymi lubuskimi, polskimi miastami? Historycy uważają, że nie. Osady nie miały miejsca centralnego, budowli publicznych, były samowystarczalne, a ich domy były niemal identyczne. To jeszcze nie miasto.
Ozdoby, które przywdziewały ówczesne kobiety, mężczyźni i dzieci miały nie tylko upiększać, ale przede wszystkim chronić przed wszystkim, czego się bali. Zabezpieczeniem miały być zarówno zdobienia, jak i sama forma ozdób podporządkowana kultowi solarnemu. Słońce symbolizowały znak „x”, spiralna forma, znaki i ryty. Dla mieszkańców Wiciny, podobnie jak dziś dla archeologów, miały one przede wszystkim wartość duchową.
Jeśli odwidzicie Muzeum Środkowego Nadodrz w Świdnicy, to zauważycie szkielet kobiety, która zginęła w trakcie najazdu. Miała wokół głowy ozdoby ze złota, skrętki charakterystyczne dla kultury łużyckiej. Wardo zaznaczyć, że ludność tej kultury nosiła różnego rodzaju szpile do spinania odzieży, tarczki, ale również masę biżuterii charakterystycznej dla kultury łużyckiej. To wszystko będziecie mogli tam podziwiać.
Wicina była stolicą brązu
Specjalnością Wiciny, która rozsławiła ją zapewne w bliższej i dalszej okolicy, była produkcja brązu. Nic zatem dziwnego, że archeolodzy znaleźli tutaj narzędzia służące do wytopu metalu i jego obróbki. Były to gliniane łyżki i tygle odlewnicze, ułamki form odlewniczych, jedyny odkryty w Polsce egzemplarz młota kowalskiego z okresu halsztackiego, rogowy młoteczek cyzelerski, zestaw przecinaków i dłut. Bardzo bogaty jest również zbiór gotowych już przedmiotów z brązu i żelaza, chociaż nie do końca jest pewne, że wszystkie były „made in Wicina”. Głównie to ozdoby naszyjniki, szpile, bransolety, naramienniki, spiralki z drutu, guzy, wisiorki, paciorki. W osadzie znaleziono także figurki i wisiorki z brązu, przedstawiające ludzi i zwierzęta. Narzędzi było tam zresztą sporo: od żelaznych noży, przez płaskie kamienie żarnowe i rozcieracze do ziaren, brązowy sierp, ciężarki tkackie, przęśliki, rylce, szydła i igły.
Wedle domniemań historyków, grupa śląska kultury łużyckiej najprawdopodobniej przejęła kontrolę nad słynnym szlakiem bursztynowym, który prowadził od północnych wybrzeży Morza Adriatyckiego, przez obszary naddunajskie, a następnie rzeką Morawą ku Bramie Morawskiej i dalej przez Śląsk, Odrą do Morza Bałtyckiego. Wytwarzane w Wicinie przedmioty z brązu wymieniano na żywność, surowce i inne produkty sąsiednich osad. Produkcja metalu oparta była prawdopodobnie na sprowadzanej z dalekich stron rudzie. Żelazo, brąz i złoto nie występują w okolicy i najbliższe złoża, z których mogły pochodzić, znajdują się w Sudetach. Do osady trafiały też inne towary i surowce z odległych terenów. Z północy sprowadzano bursztyn.
Zaatakowali, kiedy grodzisko było niemal bezbronne
Weźmy na tapet kobietę, około 25 lat. Jej urodę podkreślały złote ozdoby głowy, sznur szklanych paciorków, szpila przytrzymująca szatę i zapinki. To znaczyło posażną pannę i zapewne dlatego nazwano ją wicińską księżniczką. Pewnego dnia, a działo się to na przełomie VI i V wieku przed naszą erą, wyszła z domu obwieszona ozdobami. Jak chcą niektórzy, tego dnia, a było to jesienią, w Wicinie trwało jakieś święto. Może plonów? To osłabiło czujność tutejszej ludności. Zresztą za sprawą przebudowy umocnień osada była niemal bezbronna. Jej mieszkańcy nie zdążyli przygotować się do obrony lub nie mogli się bronić. Wykopaliska archeologiczne nie wskazywały bowiem na ślady zaciętej walki, nie znaleziono szkieletów obrońców.
Osadę w Wicinie spalono – jak w tragedii antycznych Pompejów
Wróg to wykorzystał. Kim byli okrutni najeźdźcy? Była to zapewne jedna z wypraw Scytów lub ludów powiązanych ze Scytami, żyjących w tamtym czasie na Zakarpaciu. O najeźdźcach świadczą pozostałości broni: liczne groty strzał do łuku oraza czekany typu scytyjskiego. Osada została zdobyta. Ludność uprowadzono w niewolę, częściowo wymordowano. Właśnie niewolnicy i bydło stanowiły główny cel łupieżczych wypraw. W trakcie prac wykopaliskowych odkryto szkielety kobiet, dzieci oraz starszych mężczyzn bez pochówku, pozostawione w zgliszczach spalonej osady. Znaleziono przy nich ozdoby stroju i ciała. Dla lubujących się w złocie Scytów kosztowności z brązu nie miały żadnej wartości. Niedaleko scytyjskiej księżniczki leżał szkielet matki przykrywającej swoim ciałem siedmioletnie dziecko. Część wicinian mogła zaczadzić się podczas pożaru grodu.
Ta strona używa ciasteczek (cookies), w celach statystycznych. Możesz wyłączyć obsługę plików cookies w Twojej przeglądarce. Rozumiem
Privacy & Cookies Policy
Privacy Overview
This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.