
© by Czesław Białczyński
Siódmy Mały Tan – Tan Podstrzyżyn (Postrzyżyn, Podstrzyżenia, Podcięcia) i Zaplecin (Kosoplecin, Zawarkoszczenia, Warkoczenia, Warkoszenia, Koszoplecenia) – fragment z Księgi Tanów (tom1)
Dzień był piękny, pełnią wiosny tętniący, a Libusza po Tułu stokach nieco się tego połednia tułała, aż kwiecia dziwego woniami odurzona, co licznie tutaj zakwitło, u wrót Zadniego Gaju przysiadła. Twarz ku słoneczku obróciła i grzała się, leniwie nosiła czasami wzrok, a czasem samiuśką ino myśl swoją, a to ku Czartoryji i Stokłosicy, a to ku Groniu, to ku Równicy, to ku Zagoju Górze, gdzie cisy czarną zielenią stok wypełniały, a też ku Biesowej Skidowej Przełęczy, to znów ku Górze Ciosły, Cieślarowi.
Oj, kwitło tu na Tule, oj, kwitło i pachniało tysięcznymi kwiaty, a jedne piękniejsze od drugich. Zieleń ci one głowami swemi, a właściwie nadobnymi rodniami wybarwiały niczym dywan-dawan tęczowy. W kolorowe kępy wezbrane i w pojedyncze szpice wzniesione, łanami całemi się ciągły. Tak piękne oneż były, iż wzrok skuwały niczym jarzmem, a nozdrza dziewczęcia wypełniały wozduchem rozgrzanem, tak mocno, że aż po czubki płuc ją weń ona przenikała, serce do żywego budziła, w skronie gorącem uderzała i we wszytkie członki rozkosznie szła.
Z jednych kwiatów na drugie Libusza wzrok kładła, a w głowie nazwania owych zielin same się jej otwierały, chociaż nigdy nie była ich uczona. Patrzajcie, tu kępa obuwików żółtemi warżkami zdobna, a tam niczym wieże koślaczki stożkami od różu do krwistej czerwieni sterczą. A dalej pomiędzy trawami pysznią się odmianami fioletu, karminu i bieli przysadziste stoplamki kukułki, storczyki samcze i trójzębne. Jeszcze dalej zaś, połacie stoku w zagłębiniach wilgotnych wyniebieszczają się morzem kosaćców perunicznych. Tuż obok nich plamy dyptamów jesionolistne, z ostrożniami przeplecione, a dalej w dół tysiącami w zieleniach traw usiane kaskady kwiecia złotego, drobnego. Nie mleczów, nie podbiałów, ino czegosik inszego, nienazwanego.
Wzrokiem skacząc to po kwiatkach, od bieli niedźwiedziego czosnku aż do złota owegoż nieznanego kwiecia, to po widnokresie rozległym, po szczytach ukochanych Bieśnych Gór Ślęchskich i Gołęszyckich, Golemskich, tak głęboko się w myślach swoich knagineczka zapadła, że aż boski głos w sobie posłyszała.
– O Podstrzyżynach i Zaplecinach, a też wielu innych Pasowaniach, bardzo wiele Bogowie wam ludziom już dotychczas powiedzieli – rzekła do ksieniczki Libuszy Pani Łada-Łagoda, Rządczyni Rzeczy. – Tego ja ci tutaj powtarzać nie będę. Lecz, kaganiczko przepiękna, kniagińko, ksieniczko z Golemów i Lęchów, jako że tyś w sam raz do Zaplecin źrzała, ja tobie opowiem o tych wszytkich rzeczach, które dotychczas powiedzianymi nie były.
Słodycz wielka i nieopisana na serce Libuszy ze słowem bogini spłynęła i po piersiach szeroko się rozlała, wzrok jej zapłonął niczym pochodnia, a lico aż pokraśniało. Ciepło wnet w każdy paluszek się wlało, w każden jeden nerw weszło i tak ją wzmożyło, że każdy oddech Przyrody onego siedliska górskiego skórą całą chłonęła. Z odechem owym, poprzez każdy wziew i wyziew, sama Piękna Pani, co zawdy i wszędy Przy Rodzie Stoi, w Libuszę wstąpiła, a też się w jej myślach objawiła i ozwała nadobnie.
– Ciesz, Libuszo, oczko twoje tą górską Skyda Bieśnika Białego krainą, syć ducha swego tym przecudnym krajowidokiem, abyś go na zawdy popamiętała i w sercu zachowała, kiej za mężem Mieczywładem w dalekie ziemice żar miłosny cię powiedzie. Pomnij, kiej tam już u stóp Garpiej Góry swe dziatki powijesz, u wód Iwosojonu ród swój ułożysz, żeś z tej wielkiej ziemicy Lęchów Ślęchickich i Golemów-Golęszyców krwią swoją wyszła, że to tutaj żeś ciężkie próby pasowania pierwszego swojego przeszła, i że tutaj cię wpierw Zapleciono, a potem też i Rozpleciono.
Libusza nagle na łokciach się uniosła i wkoło nieco spłoszonym spojrzeniem potoczyła.
– Skąd wiesz, że to będzie?! – wyrwało się na głos dziewczęciu – Czy to aby pewne?
– A kto miałby to lepiej wiedzieć, niż nie my? – odzywa się na to Łada Pani. – Nie płosz się dziecko, wiedz, że zdarzenia te przyszłe i uradują cię, i rozkoszą napełnią, i zmysły twoje nasycą, a otoczona miłością męża owego i dzieciąt swoich, późnej, statecznej starości dożyjesz, poważana pośród braci skońskiej. A próby, którym ciało twoje i duch twój poddany będzie, tylko temu posłużyć mają, aby się dowiedzieć, czyś ty już naprawdę ku pasowaniu owemu jako to sześcioletnie dziwcze źrzała, czy też trza jeszcze z nim poczekać rok, dwa, albo i trzy.
– Ale ja stąd odchodzić nie chcę. Patrzajcie, jako tu piękno! Kto by w mroźne krainy z tych wzgórz cisowych chciał się wybierać?!
– Nie znasz ty, dziecino, jeszcze porywów serca swego mocy, nie wiesz, co to za siła, kiedy motyle w trzewiach dziewczęcych się trzepoczą, nie zaznałaś ognia miłości, co kobietę przez cały świat potrafi przepędzić i w dobre lub złe strony ją zagnać. Jam, dziecino, przywiedła cię tutaj – powiada Pani Rodżana-Przyroda – byś w tej przecudnej okolicy ku żeńskości swojej, ku przeznaczonej ci kobiecości pierwszy krok uczyniła. Nowinę o Zaplecinach i Podstrzyżynach od nas tutaj dostała i rozniosła ją stąd właśnie we świat, z Ziemi Woja Ciecha i Pani Żywi-Siwej. Zatem słuchejże, ksieniczko Cieszyńska i Wiślańska i Olzańska, wpierw o próbach źrzałości do onych Zaplecin słowo ci powiem. A też słowo o próbach chłopięcych, które wiele się od dziewczęcych nie różnią.
Próby owe są przeróżne, takie jak próba głodu i próba chłodu, próba gorąca, ognia i płomienia, próba zagadek i próba rymowanek bajnych, próba wyplotu, próba malowania znaków, próba znajomości dziewięciu run, dziewięciu głagołów i dziewięciu czert liczebnych. Próba nocna – dla chłopców i dzieweczek odbywana w lesie, a złączona z próbą czuwania i utrzymywania ognia oraz wiele przeróżnych prób innych jeszcze. Część z nich odbywa się poprzez igry dla dzieci i młódzi w sielskich obchodach świąt Wielkich Tanów. Te igry i próby zostały przy okazji owych Tanów Wielkich i ich dni świątecznych ludziom opisane, więc tu ich nie powtórzym.
Wiedz tyle, że próba głodu polega na tym, aby przez jeden dzień od świtu do zmroku obejść się bez jedzenia. Próba chłodu odbywa się na mrozie w zimie, a przychodzi ona tuż po próbie gorąca. Najpierw więc mateczka dziewczynkę ze starszemi jej siostrami i przyjaciółkami swemi do pirci, do bani wiedzie. Tam w parze one parzą się i warzą, a też próbę wytrzymałości na ból przez chłostanie wenikami brzozowymi przechodzą. A z bani trza na goło po śniegu pobiegać i śniegiem się natrzeć, a potem do chałupy. Wytrzeć się, opatulić i zioła naparzonego wypić, a odpowiedni głagoł i runę w swój ręcznik obrzędowy wszyć. Tak więc w jednej tej próbie jest wiele prób zawartych. Jeśli dziewczę marudzi, popłakuje, robić tego, co mu mówią, nie chce, to widać jest ono jeszcze niegotowe, aby Zaplecionym zostać. Tako samo i z chłopaczkami się czyni.
Tak ze wszystkimi owymi próbami jest, a mają one przygotować dziecko na prawdziwą Próbę w Dniu Zaplecin czy Podstrzyżyn – tę, którą odbywa się w Chyży Rady-Drasznicy lub w chramie.
– Powiem ci pieśń starodawną, tak starą jako świat – ogłosił z nagła głos niski, choć żeński, w trzewiach Libuszy dziwnie ujawniony. – Pieśń o tym, jak bzem i różami ledwo co zaplecione panienki strojono, jak wiły one wianki, jak rzucały płatki kwietne, dywany dla bogów piwoniami święcąc.
– Ktoś ty?
– Plątwa Pani! A powiem ci pieśń przez ucho ludzkie niesłuchaną. O tym, jak owe dzieweczki małe Urusałczano, kiedy jeszcze nie śnił się gród Woja Ciecha i uroczysko Rodżany-Przyrody na Tule i w Zadnim Gaju oraz uroczysko Roda na Wróżnej Górze i świętym gaju u jej stóp, ani uroczysko Krasatiny na Grodzisku.
W Wielki Maj, w Rusalia, w Rośniak-Rusłak, w Rozaria – Święto Kwietne, Różane, Rodżanicowe, w to Różańcowe Święto Łąk i Ziół czynione będą pasowania dziatwy na młódź młodszą przez Podstrzyżyny i Zapleciny – na tych górach i w tych świętych gajach. W Krasz-Kres Kupalny poprawiny owych wydarzeń będzie się tutaj świtaniem z pierwszym promieniem słońca i o zachodzie z ostatnim jego promieniem czynić![i] Dzieweczki i chłopięta kwiat biały i czerwony pod nogi bogom rzucą, wieńce łąkarskie zaplotą.
W Święty Dzień Rudzi i Rady-Rodzicy, w Radunicę Wielkomajową Rylcem-Szpikulcem, Latającą Łopatą Chlebową oraz Kamienną Tablicą i Beriostem twój obrzęd przejścia, Urusałczenie, Libuszko, twoje się dokona. Ty po igrach dnia tego Bzową Królową się staniesz. Ciebie kwiatami bzu ustroją, a głowę okryją ci ciemną zasłoną, którą ułożą na wzór Boskiego Welonu. Ciebie koroną bzową zwieńczą.
Tan Kuraka, Tan Czarnej Ciecierzycy, tan twojego pasowania z bajorkami Siedmiu Tęcz odtańczą dla ciebie panny i kawalerowie z plemienia twojego. Dwa Kręgi Pełni Ósemkami się dla ciebie zamkną i w Siódemkę Szczęścia się obrócą.
W dzień Róży i Różańca, owego znaku Koła Kół, Godu Godów, znaku ciągłości czasu Kołodaru i Więzi Trzech Czasów: Prawi, Jawi i Nawi, ludziska z plemienia twego odmówią dwa różańce: na cześć Rożanego Drzewa oraz dla twojego dalszego Żywota, aby ci on w Przyjemności upływał. A bawić będą się wesoło do samego rana!
– A idźżesz ty, Plątwo Nadobna, już precz – cichutki szept cienki w ucho Libuszy się wlewa; to Czstnota Czystota, Pani Sławy i Słowa Danego, Pani Czci w opowieść bogiń Przyrody, Ładu i Plątu się wwiła. – Jak to jest, że Zapleciny i Podstrzyżyny wyrażają jedną i tę samą rzecz, a tak różny mają swój obraz?
Czy ktoś z ludzi kiedyś nad tym się zastanowił?
Czemuż to chłopakom nie plecie się warkoczy, lecz ich długie za łopatki włosy strzyże się, skracając je do wysokości ramion? Albo też na odwrót, czemu dziewcząt nie podstrzyga się, lecz je zaplata?
Czemu w obrzędzie owym końce włosów chłopięcych obcina się jednym cięciem poniżej karku, tak aby wciąż do ramion sięgały? Dlaczego te obcięte splata się w kosę z pękiem włosów matki i tę kosę w ladzie chowa?
Czemuż czyni to cięcie jego ojciec, a nie matka, i czemu to mateczka włosy córek swych zaplata?
– Włosy to siła, to mogtyczna moc, więc się ich w Podstrzyżynach wcale nie ścina do gołej skóry, ani nawet na krótko, jak to w Ciemnych Wiekach będą wam bałamuciciele Pustynnej Zarazy próbowali wmawiać. Tak samo jak miano „życzenie” po mowie Prawi zapisywać (morwijnować) należy jako rzyczenie, a nie jako tamci je przekręcili, na życzenie obracając. Bo rzyczenie z rzykania się bierze, z RY-czynienia i z RA-czynienia, z ryku i rycia, i z raczenia, ra-powiadania! Bo to jest wyrzekanie w myślach tej rzeczy, o którą się bogów uprasza i jej spełnienia od bogów „rząda”! Rząda, a nie pożąda!!! Rząda po to, aby Rząd w RzeczyIstności sprawować, swoją drogą Rzycia (Życia) Zarządzać, aby Porządek od Boga przejąć i w swoją drogę go wwić. Rządać więc a nie Żądać – piszemy, morwijnujemy oraz Pożądać a nie Porządać – bo to pierwswze działanie od Rządu a drugie od Żędności, od Żądzy się bierze.
Takoż i tutaj jest. W Podstrzyżynach włosy się Podstrzyga, czyli podcina, a nie strzyże, ścinając je na krótkie.
Ten zabieg w Pasowaniu z Dziecięctwa na Młódź podkreśla głęboką różnicę ukształcenia kobiety i mężczyzny, a jest też znakiem, który samym Pasowanym mówi, jak bardzo różne zadania i cele przed nimi w życiu stać będą.
Chłopaki i dzieweczki do tej chwili, kiedy owo wyniesie ich do wspólnoty żeńskiej i wspólnoty męskiej poprzez Pasowanie nie nastąpi, razem cały czas przebywają, razem oddają się zabawom przeróżnem, razem sypiają, chadzają tymi samymi ścieżkami, te same rzeczy poznają. Rzec można, pobierają od urodzenia te same nauki przekazywane przez rodzicieli, rodziny, rody, zadrugi, społeczność plemienia, przez duszki – boginki i bogunów, przez boże podszepty. Oniż w zajęciach i zachowaniach codziennych podglądają owe pojedyncze duchowości, osoby oraz wspólnoty, po czym bezwiednie je na swój sposób naśladują.
– Podstrzyżyny i Zapleciny to jasny znak końca tejże drogi rozwoju Istoty Ludzkiej – wyrzekła dalsze słowa prosto w um Libuszyny kolejna bogini. – To znak rozdziału dziedzin, jakie są obu płciom do dalszego zgłębiania przeznaczone. Znak rozdziału zadań, jakie przed obiema płciami w najbliższym czasie staną.

Przypisy
[i] Między górą Tuł i nieodległą górą Grodzisko zachodzi zależność astronomiczna.
W dniu letniego przesilenia azymut wschodu Słońca obserwowanego z góry Tuł powinien pokrywać się z kulminacją góry Grodzisko. Natomiast w dniu zimowego przesilenia, stojąc na szczycie góry Grodzisko, powinniśmy zobaczyć zachód Słońca na tle góry Tuł. Tuł jest wyższy od Grodziska, a za Grodziskiem nic nie przesłania horyzontu.
Kolejna ciekawa koincydencja dotyczy Góry Wróżna (czes. Vružná, napograniczu polsko-czeskim). Na mapie lidarowej widać tam obiekt w kształcie podkowy, której ramiona zwrócone są w stronę góry Tuł. Natomiast wały widziane na Tule mają kształt zbliżony do trójkąta równoramiennego, którego wierzchołek zwrócony jest w stronę owej „podkowy”.
Archeologowie ustalili wstępnie, że „budowla” na Tule pochodzi z czasów kultury łużyckiej, podobnie jak obiekty na Grodzisku. Podejrzewa się, że formacje na tych górach wykorzystywane były do obrzędów męsko-żeńskich, prawdopodobnie inicjacji (Zapleciny i Podstrzyżyny oraz Rozpleciny i Podgoliny), gdyż mamy tu zespół znaków żeńsko-męskich.
Azymuty przesileniowe między Tułem a Wróżą Górą również, jak wskazują mapy, powinny się pokrywać. „Podkowa” na Wróżej Górze jest najpewniej pochodzenia całkowicie naturalnego, co nie wyklucza jej wykorzystania obrzędowego.