Od Poli Dec

*
W jednym miejscu harcerze kopali dół pod maszt, a trafili na cmentarzysko z 1.200 roku przed naszą erą. W innym wichura powywracała drzewa, odkrywając pochówki wojowników sprzed setek lat. Do wielkich odkryć archeologicznych w Lubuskiem często dochodziło zupełnym przypadkiem. Ziemia skrywała broń, naczynia, pradawne cmentarzyska, zapomniane osady, ozdoby, kosztowności.
Cmentarzysko wojów w Krześnicy
Poszukiwacz poroży w wyrwanych korzeniach znalazł grot włóczni. Powiadomił o tym badaczy historii. Okazało się, że przyroda odsłoniła tajemnicę sprzed dwóch tysięcy lat. O cmentarzysku wojowników nikt do tej pory nie wiedział.
W korzeniach innych drzew znaleziono kolejne przedmioty. To było coś niesamowitego, odkryto gromne cmentarzysko. Zajmowało ono większą powierzchnię, niż początkowo zakładano. Było znacznie większe, niż dwa hektary. Wśród znalezionych przedmiotów były resztki ceramiki, spinki do szat, pozostałości spalonych kości, groty od włóczni, miecze i umba. Udało się odkopać również dwie całe misy, w których złożono prochy umarłych wraz z różnymi przedmiotami. To, że zachowały się w całości, graniczy z cudem.
Udało się odkopać również dwie całe misy, w których złożono prochy umarłych wraz z różnymi przedmiotami. To, że zachowały się w całości, graniczy z cudem.
Harcerze odnaleźli stare cmentarzysko
Harcerze z Zielonogórskiego Obwodu ZHR kopali dół pod maszt. Kiedy dokopali się do czegoś tajemniczego, najpierw myśleli, że to bomba z II wojny światowej.
Okazało się, że to naczynia, które powstały 1200 lat przed naszą erą, a miejsce jest cmentarzyskiem, o którym archeolodzy nie wiedzieli.
Chłopcy trafili najprawdopodobniej na miejsce grobu ciałopalnego, znajdującego się w przestrzeni miedzykurhanowej lub w obrębie zniwelowanego kurhanu.
Budowlańcy odkopali skrzynię ze skarbem
Na przebudowywanym kąpielisku przy ul. Botanicznej w Zielonej Górze Ochli w 2023 roku odkryto skrzynię wypełnioną porcelaną, biżuterią i różnymi pojemnikami. Najmłodszy przedmiot z datą to dwa franki francuskie z 1923 r.
– Podczas oględzin znaleziska ustalono, że jest to skrzynia metalowa zawierająca depozyt w postaci przedmiotów, prawdopodobnie mających dużą wartość sentymentalną dla ludzi, do których należał ów „skarb”. Należą do nich m.in. wyroby z porcelany, biżuteria, szklane fiolki, pojemniki, w tym pudełko z widocznym napisem „SEDOBROL” zawierającym w środku prawdopodobnie wyciąg z korzenia lubczyku w tabletkach – wyjaśnia Iwona Lewandowska z Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Zielonej Górze.
Najciekawsze dla badaczy są znalezione monety. To m.in. ½ kronenthalera z 1766 r. pochodząca z Niderlandów Austriackich, 5 marek z Cesarstwa Niemieckiego z 1901 r., 2 franki francuskie z 1923 r. i moneta pochodząca z Indii Brytyjskich z 1891 r.
Najstarszy miecz na ziemiach polskich
Górzyca, 12 km od Kostrzyna. To tam archeologowie znaleźli najstarszy miecz na ziemiach polskich. – Odkryliśmy cmentarzysko ludności kultury mogiłowej. W jednym grobie znaleźliśmy miecz, który ma 3.600 lat – mówi Krzysztof Socha, archeolog z Muzeum Twierdzy Kostrzyn.
Prace badawcze w Górzycy rozpoczęły się w 2008 r. Rok później został znaleziony miecz. Ale dopiero teraz znalazły się pieniądze, które umożliwiły dokonanie ekspertyzy odkrytych w mogiłach przedmiotów. W 35 grobach było 115 przedmiotów lub ich fragmentów. Dominują wyroby z brązu, m.in. broń, narzędzia oraz ozdoby ciała i stroju, w tym szpile (jedna do trzech w grobie), wieloelementowe naszyjniki, pierścionki, naramienniki i inne ozdoby obręczowe, ozdoby głowy i włosów, małe ozdoby spiralne z drutu oraz uzbrojenie i narzędzia wykonane z brązu (sztylety, siekierki). Znaleziono także naczynia ceramiczne i grociki krzemienne. Rzadkim znaleziskiem jest paciorek szklany, odkryty w grobie ciałopalnym.
Jednak najcenniejszy jest 52-centymetrowy miecz, który zachował się w dobrym stanie. – Miecz został odkryty w grobie wojownika. Oprócz miecza dostał on na ostatnią drogę jeszcze siekierkę, ozdoby, naczynie i grociki krzemienne. Prawdopodobnie do grobu został złożony też łuk, więc był on wyspecjalizowanym wojownikiem – mówi Krzysztof Socha. O tym, że w grobowcu znajdował się jeszcze łuk mogą świadczyć groty strzał.
Stara piwnica w centrum Gorzowa
Pomiędzy bimbą na Wełnianym Rynku a Przemysłówką w Gorzowie natrafiono na piwnice z przełomu XIV i XV wieku. To kolejne odkrycie w tym miejscu.
Tym razem archeolodzy z Muzeum Lubuskiego w Gorzowie odkryli pozostałości późnośredniowiecznej zabudowy, konkretnie piwnicy. Znajduje się ona kilka metrów poniżej powierzchni chodnika między repliką wagonu tramwajowego z 1899 a wejściem do Przemysłówki.
Piwnica sprzed około 600 lat nie była jedynym znaleziskiem przy Przemysłówce. W trakcie prac archeolodzy natrafili na niewielką liczbę ceramiki oraz narzędzia kościane i rogowe oraz… współczesne naczynie. Oprócz tego, dzięki pomocy Stowarzyszenia Eksploracyjno-Historycznego Warta odnaleziono średniowieczne i nowożytne monety oraz srebrny sygnet, a także butelkę po piwie, która ma wytłoczoną datę z 1914 roku.
Znaleziska na terenie prastarego grodu
Po blisko dwóch tysiącach lat od zniszczenia grodu w Wicinie, na jego terenie pod Żarami wydobyto „skrzynie” pełne skarbów: od brązu przez bursztyn po złoto. Czy jest szansa, że jeszcze nie wszystko zostało odkryte? Że jeszcze pod ziemią coś zalega? To jest niemal pewne. Wśród ogromnej ilości znalezisk mamy przedmioty codziennego użytku, ale też biżuterię m.in. ze złota, bursztyn, naczynia. To wszystko w połączeniu z niezwykłą historią tego miejsca robi ogromne wrażenie. To jeden z największych skarbów odkrytych na terenie Ziemi Lubuskiej.
Specjaliści zajmujący się badaniem przeszłości zgodnie podkreślają, że Wicina to nie tyle lokalna, co ogólnopolska perła dziedzictwa historycznego, porównywalna z Biskupinem. Nagłe i dramatyczne wydarzenia, które doprowadziły do jej upadku, sprawiły, że znajdujący się na terenie Ziemi Lubuskiej gród przetrwał w naprawdę dobrym stanie. Nie spodziewaliśmy się, że znajdziemy tutaj tyle cennych przedmiotów i skarbów w postaci biżuterii, broni.
– To jest jeden z ważniejszych, jeśli nie najważniejszy teren archeologiczny województwa lubuskiego. Lubuskie Pompeje. Gród kultury łużyckiej, który był użytkowany około VI – VII wieku p.n.e. i został w wyniku najazdu Scytów spalony. I to właśnie tam, pod tymi popiołami znajduje się kultura materialna i dziedzictwo kultury łużyckiej – wyjaśnia w rozmowie z nami dr Arkadiusz Michalak, dyrektor Muzeum Archeologicznego Środkowego Nadodrza w Świdnicy.
W Żaganiu te artefakty przeleżały w ziemi 3 tys. lat
W kwietniu 2024 archeolodzy znaleźli fragmenty glinianych naczyń oraz grzęzidła, które mogą pochodzić nawet sprzed trzech tysięcy lat! Ich wielkość świadczy o tym, że ówcześni ludzie zasadzali się nad wodą na ogromną rybę lub zwierza.
Jednymi z najciekawszych odkryć pod warstwami ziemi są grzęzidła, czyli obciążniki do sieci rybackich. To świadczy o tym, że ludzie mieszkający w rozlewisku Bobru trudnili się głównie rybactwem. Jeden z takich „ciężarków” jest zastanawiająco duży. Jak dłoń dorosłego mężczyzny.
Już wiadomo, że w miejscu, w którym archeolodzy znaleźli najwięcej artefaktów, było centrum osady, prawdopodobnie rybackiej.
Prastare cmentarzysko w Górzycy
Przepalone ludzkie szczątki, gliniane naczynia, przedmioty wykonane z brązu, żelaza, kości i kamienia. To wszystko kryła i wciąż kryje ziemia w Górzycy (pow. słubicki). Podczas uzbrajania terenu natrafiono na prastare cmentarzysko.
– W trakcie eksploracji grobów pozyskaliśmy szereg wspaniałych zabytków. To przede wszystkim gliniane naczynia, które zostały złożone jako dary w jamach grobowych. Maksymalnie trafiliśmy tu na 15 naczyń przy jednym pochówku – mówi Julianna Sójkowska-Socha, archeolog w Muzeum Twierdzy Kostrzyn. W odkopanych prastarych grobach odnaleziono też m. in. ozdoby wykonane z brązu, żelaza, a nawet ozdoby szklane. – Do najciekawszych możemy zaliczyć kolię, składającą się z 30 paciorków w różnych kolorach i wielkości. Odnaleźliśmy też ołowianą bransoletę, różnego rodzaju ozdoby, szpile, pierścionki i fragmenty naszyjników – wyliczał J. Sójkowska-Socha.
W pochówkach do dziś można odnaleźć fragmenty ludzkich kości. Zwłoki były rytualnie palone, a ich przepalone szczątki składane w popielnicach, które dziś są odnajdywane przez archeologów. Fragmenty kości są w takim stanie, że w czasie późniejszych analiz antropologicznych badacz jest w stanie ustalić płeć, wiek, czy ilość osób, które złożono w popielnicy. Przez setki lat na terenach, gdzie znajduje się cmentarzysko, uprawiano pola i prowadzono inną działalność.
Masowe groby w Kunowicach
Kości, guziki, resztki mundurów odnaleźli archeolodzy w grobach masowych, które odkryto na terenie bitwy pod Kunowicami. To XVIII-wieczne pochówki. Szacuje się, że w krwawej bitwie z okresu wojny siedmioletniej poległo około 11 tys. osób, a około 23 tysiące zostało rannych. Nie odnaleziono jednak miejsca, gdzie pochowano tysiące ciał. W 2019 r. natrafiono na masowy grób pruskich żołnierzy, w 2010 r. odnaleziono pojedynczy pochówek rosyjskiego grenadiera, te odkrycie jest trzecim. Gdzie pozostałe mogiły? Tego nie wiadomo.
W tej mogile nie było całych szkieletów, były przemieszane bez ładu i składu kości. Do tej pory nie odkryliśmy ani jednego kompletnego szkieletu, a odkrywane szczątki ludzkie nie znajdują się w układzie anatomicznym. Są to luźne kości, pojedyncze czaszki, kości udowe itp. – informują badacze.
Do tej pory w mogile odkryto już 11 czaszek (badania trwają, to dane z piątku, 19 kwietnia 2024 roku). Archeolodzy zastanawiają się nad charakterem tego grobu. Dlaczego brakuje kompletnych szkieletów? Dlaczego są tylko pojedyncze kości? Nie ma natomiast wątpliwości, że są to szczątki uczestników bitwy pod Kunowicami. Przy kościach odnaleziono guziki mundurowe, a nawet resztki mundurów. Większość z nich należy wiązać z armią rosyjską. Na razie odkryto jeden guzik pruski.
Szkielety nie miały głów
W 2020 roku podczas prac przy budowie parkingu przy ul. Matejki w Zielonej Górze doszło do odkrycia pochówku. Odkryto szkielety czterech osób. To dwie dorosłe osoby i dziecko. Nie wiadomo, czy to szkielety mężczyzny i kobiety oraz ich dziecka. Kości udowe wskazywały jednak, że mogłyby to być szkielety dwóch mężczyzn. Głowy zmarłych są w nienaturalnym miejscu i nie wiadomo,, czy na 100% zostały odcięte. Czaszki leżały na klatce piersiowej. Odwrócone w dół.
Hipotezy są różne. Może to jakiś rytuał, związany z zarazą w mieście z 1312 roku, kiedy to ludność miasta chroniła się przed chorobą na Winnym Wzgórzu. A może jest to związane z czarownicami? Albo wampirami (chowano po odcięciu głów)? Szkielety były ułożone tak, jakby zmarli się obejmowali. Tu także jest wiele znaków zapytania. Czy były to objęcia czy tak ułożyły się ręce po wrzuceniu zmarłych do grobu i przykryciu ich piaskiem.
Wygląda na to, że pochówek znajdował się w pobliżu kościoła pw. św. Jana. Świątynia spłonęła w 1582 roku. Potem została odbudowana. Drugi pożar – w 1652 roku strawił go doszczętnie. Nie próbowano go znowu odbudowywać.
więcej i zdjęcia u źródła: https://gazetalubuska.pl/zloto-naczynia-ozdoby-bron-lezaly-w-ziemi-w-lubuskiem-te-odkrycia-zaskakiwaly-nawet-archeologow/gh/c1p2-28846281/2