
© by Czesław Białczyński
Zarzynek, Kosy, Rozkownik, Przepiórka (20-26 lipca) nowy fragment z Księgi Tanów
– Co by nie było, zawdy Święta Lata, które są świętami Roli – Ziemi Uprawnej, Matki Plennej – przy pomocy Zarzynku, Peruniki, Rozkownika, winien świętować każdy, każdusieńki człeczyna. Potem zaś może Dożynkami Zbóż się rozkoszować, a też w końcu oddać się świętowaniu Plonów, czyli Zwieńczeniu Zbiorów wszelkich płodów Matki Ziemi, całego bogactwa jej plenności.
– Każdy winien w swoim sadzie czy ogrodzie grządeczkę jarzynową z sałatą, pieruszką-persziną zieloną, morchwią, bobem, grochem, szczypiórem, kalarepą, cebulą, czosnkiem i garścią ogóreczków, rzodkwi czy rzeżuchy posiać i posiadać.
– A też choćby mały łanek, grządeczkę czterech zbóż zachować. A to po to, żeby te sałaciny-jarzyny na uroczystą Wieczerzę Zarzynkową móc spożyć, żeby ze zbóż owych Przepiórkę w rogu pólka uczynić, a ze zżętych kłosów Wiązankę, Wieniec i Snop Święty – Dziducha zdziełać. Te ziela będzie mógł godnie użyć jako lekarstwo, jako samopomoc, na zaklęcia dla siebie i zadrugi. Dziducha zaś w świętym kącie głównej izby w domostwie swoim postawi i ładnie ustroi na Święto Szczodrych Godów. W końcu zaś ziarna z Dziducha użyje na wiosenny siew.
– A kiedy by ni kawałeczka swojej ziemi nie miał, to godzi się te kłoski na wiązanki i wieńce i snop, te garście ziarna złotego, kajsik pokupić! Za cosik wymienić się z kim, kto zboże owo ma. A owe jarzyny-sałaciny, to choćby w donicy posiać się da, żeby własne mieć na Wieczerzę Świętą, kiedy wszyscy gospodarze z gospodyniami z pól do domów swoich Zarzynek niosą.
W samo południe to się działo, na Wyspie Rujana, kiedy w czas dojrzewania zbóż, w pełne słońce wchodzić w łany żytnie jest zabronione.
– Obraz Święta Perunicznego w czasie rozciągniony jak żaden inny, gdyż w największym stopniu święto owo związane jest z rozpoczęciem zbiorów zbóż. Podczas gdy kośba łąk i zbiór siana odbywają się po kilka razy od wiosny, a ostatnie Letnie Sianokosy następują zaraz po Krasnych Godach, to kośba zbóż odbywa się tylko raz w roku. Zacząć musi się w czasie, kiedy ziarno jest pełne i suche, lecz z kłosów się nie osypuje. Jest to krótki okres, którego żaden gospodarz przegapić nie może.
Zatem, im dalej na południe od rzeki Dunaj, tym wcześniej owo święto nadchodzi, a im dalej na północ i wschód Białego Lądu czy w północną Mazję, tym później ono się odbywa. Różnice czasu są bardzo wielkie, więc niektórzy na południu Białego Lądu i Mazji zaczynają to świętowanie już na początku czerwca albo w jego połowie, albo z początkiem lipca. Dalej zaś – w połowie lipca, a nawet z początkiem Miesiąca Sierpowego – Sierpienia. Jednak główne trzydniowe obchody ostatnich dni Lipcowego Święta Zarzynku odbywają się według prastarej miary księżycowej Królestwa Północy w obecnych dniach Kołodaru Słonecznego od 24 do 26 lipca. Są to dni, w które nikomu nie wolno pracować, a które wszyscy winni świętować.
Kiedy kosiarze ruszają w łany złote, by je zżąć, konieczne jest zwrócenie się do Bóstw Lata o powodzenie i opiekę, a do Bogów Sporu o Wspór Żniw i Plonów. Po zakończeniu zbiorów – zwózce zboża do stodół i jego omłóceniu, konieczne jest podziękowanie za szczęśliwe zbiory zbóż i plonów.
Tak więc wszystko zaczyna się od Zarzynku i Tłoki[i], Peruniki i Żarenicy[ii] oraz Perepielicy-Przepiórki.
A to ostatnie dlatego, że początek zbiorów żniwiarzom i wszym członkom plemienia Sławskiego z Macierzy Północnej, z Korony Świata, obwieszczają swoimi ptasimi krzykami i kwileniem – przepiórki. One to, gniazdujące gęsto i często po łanach zbóż w czasie, kiedy pierwsze z tychże traw szlachetnych – żyto – najbardziej gotowe jest już do zżęcia, ze swoimi młodymi, co je wysiedziały i wykarmiły, także są gotowe do lotów owej młódzi przepiórczej, do pełnej jej samodzielności.
Przepióreczka się odzywa,
Idą, idą polem żniwa,
Brzęczą sierpy, milkną kosy,
Ciężkie ziarnem lecą kłosy.
Dana! Da Dana!
A ode wsi słychać śpiewki,
Śpieszą chłopcy, śpieszą dziewki,
Niosą grabie, w pole dążą,
Za żeńcami snopy wiążą.
Dana! Da Dana!
Co powiążą ciężkie snopy,
To składają je na kopy;
Dobra ziemia, łaska boża,
Będzie chlebek z tego zboża.
Dana! Da Dana![iii]
– Jako powiedziano, pierwszym świętym obrzędem i ofiarą jest Zarzynek, bez którego odprawienia żadne żęcie, żadne żniwa rozpocząć się nie mogą – rzecze Bóg Łado. – Drugim obrzędem zaś jest Perunika i Żarenica, które to obydwa powstrzymują burze i deszcze na czas żniw, a także sprowadzają żar i suszę na pola, dla dosuszenia zboża w snopkach i dla szczęśliwej jego zwózki do stodół. Także dla omłotów potrzebna jest dobra pogoda.
Obrzęd Zarzynku i Peruniki odbywa się wcześniej niż Tłoka. Tłoka bowiem jest wspólną pracą przy żniwach na polach tych członków wspólnoty i mieszkańców sioła, co własnymi siłami nie nadążą z żęciem. Zboże na polach czekać nie może, musi na czas być w całości zebrane. Praca rolnika to wielkie wspólnotowe dzieło, współpraca, wspólna robota całych rodzin i społeczności. Bywa więc i na odwrót, że to Tłoka żniwa rozpocznie, bo pierwsze dojrzeje żyto na polu kogoś starego i niezdatnego już do samodzielnych żniw i zwózki. Nie jest to żadne odstępstwo niegodne, ani nic zdrożnego. Tłokę rozpoczyna się osobnym obrzędem Zarzynku Tłokowego, związanym wyłącznie z ową wspólną pracą na czyimś polu.
Te sprawy dwie miejcie wy, Sławianie, zawsze na uwadze i rozróżniajcie je: co innego własny Zarzynek, a co innego obrzędy zarzynkowe w Tłoce.
– No i czas dziełań owych dla różnych Ziemic Sławian różny. Ale ponieważ my przybyliśmy dzisiaj tutaj – do was… – rzecze Bożebóg-Radogost z uśmiechem słonecznym na twarzy – …do Sambora i Kazka na wyspę Rujanę-Roję, nad Morze Syromatskie, Serbo-Mazowskie, Sarmatyjskie, na Północ Korony, w Serce Świata, to powiemy wam o przebiegu Święta Lipokowego, które trwa od dwudziestego do dwudziestego szóstego dnia tego właśnie Brata Miesiąca według Słonecznego Kołodaru Lipcem lub Lipieniem zwanego.
Zatem przed świętami i w pierwszy dzień świąt do południa wszystkie prace domowe i ogrodowe muszą być skończone. Popołudniem bowiem zaczyna się Zarzynek z modłami i odkopaniem Jaja Pisanego z Wielkiej Nocy. Potem, pod wieczór, ma miejsce Pieczenie Rajskiego Bochna – Bogracza-Bogacza i Rojnych Bułek oraz Wieczerza Zarzynkowa „dla Rodziny i Zwierzyny-Domowiny”.
Co znaczy miano Zarzynek? Wpierw znaczy to, że w ów wieczór wznosi się modłę do Bogów Nieba, przemawiając w niej:
na początek do Pani Zorzy Wieczornej i Bodnyjaka – Pana Nocy,
a potem do Dabogi Niebieskiej i Dażboga-Darzzboża – Pana Dania i Jasnego Nieba, Pana Kopuły Niebieskiej,
a na koniec do Dengi-Radugi – Pani Tęczy, Wielkiej Wężycy-Wedernicy, a z nią do Swarożyca-Słońca.
Zorza Bogini ma pod opieką Zmierzchy i Świtania. Gdy Ona się zmierzcha, pokazuje nam swoją twarz ciemną, wieczorną, jako Wieczerka-Wieczornica, a kiedy świt nastraja, pokazuje nam swoje lico białe, jasne, poranne, jako Zorza Zaranna, Jutrznia, Jutraboga.
Bodnyjak-Bezdnik ma we władaniu Noc, która przed rozpoczęciem żniw musi – musi! – MUSI! być pogodna, sucha i łagodna!
Pani Niebieska winna pierwszy dzień żniw i kolejne dnie rozbłękicić, nakryć niebiosa całe swoją Suknią Niebieską, a Pan Jasnego Nieba i Dnia, Pan Kopuły Niebiańskiej, powinien owe niebiosa rozświetlić, rozjaśnić je, rozniebieścić, rozmodrzyć aż do najbielszej bieli.
Na koniec Wedernicę się zaprasza na żniwa, bo jeśli już gdzieś ma padać deszcz, to nie Tu, tylko Tam! U nas nie Deszczycę-Dżdżę we żniwa, lecz Ją – Dengę-Tuczę co najwyżej chcemy gościć! U siebie chcemy podziwiać wyłącznie obraz Dengi-Radugi, Wężycy Siedmiobarwnej wysysającej Niebieskie Wody na Niebiańskie Błękity. A z Wedernicą Tęgą, z Radugą oną prosim też Swarożyca, aby nam przyświecał w żniwie, nie zaś prażył przy tem żeńców, żeby nam jeno lał Ogień Niebieski w samiusieńkie kłosy zbożowe.
Zarzynek znaczy też zażynek, czyli zerżnięcie oro zżęcie lub żęcie (rzęcie w mowie Prawi) pierwszych kiści i pęków żyta (rzęta-rżęta-rgiełcu-roży-rugu – gdyż tak się to miano zapisuje prawijnie).
Czynią tę rzecz wyłącznie gospodarz i gospodyni, w parze.
Odświętnie ubrani idą na Żytnie-Rogołcowe Pole, gdzie Krzizrk-Krzyżyk jest wkopany, gdzie Werbynka listki puściła, a u jej stóp w dołek Jajo Zapisu z Wielką Nocą włożono, aby tam dojrzało. Tutaj posiane jest takie żyto (rzyto, rżęto, roża, rug), które najwcześniej wschodzi i najwcześniej dojrzewa.
Odświętność owa konieczna jest dla czci Świętowita Pana, dla czci Białobogi Pani, dla chwały Samobyty-Swątbody. A ich wspólna obecność jest niezbędna, aby uczcić Rujana-Gaja i Roję-Runę, co są w jednej osobie dwoma Bogami Rujewitowymi, Bogami Lata.
Także po to, aby uczcić boską parę Opiekunów Wszelkich Robót Gospodarskich, Rogła-Rgła i Reżę-Raganę (Rzwę, Żytnią-Rgłową Babę, Babę Razową-Zbożową) oraz aby oddać cześć ich dzieciom, Małym Bogom, Władcom Pól i Łąk, Upraw i Godowli: Rogołcowi-Reżcowi, Rżecowi-Rgiełcowi i Żywi-Żywie, Siwie-Żwi (Rzywi-Rżwi, Rzwi-Szywie – według Zapisu w Prawi).
Gospodarz i gospodyni, po modłach ze śpiewami skierowanych do Bogów Sporzenia, dawców Sporu Żniwnego, do Nieba i zachodzącej Tarczy Swarożnej, ścinają świętym sierpem tyle pęków żyta, aby na jedną kopę-postawek złożony z kilku snopów starczyło.
A z tego, co ścięli, wybierają tyle kiści żyta, co by było dosyć na wypiek dwóch dużych Kołaczy Rujewitowych i Roju Bułek Zbożnych – Bożych. Nie jest to bardzo wiele, jako że Jarą Mąkę na wypiek miesza się z Mąką Starą, zeszłoroczną, kolednią, to jest całe Kole Dni – cały god obrzędowy mającą.
Dwie kiście żyta biorą i układają na krzyż w rogu pola opodal Krzirzyka, kłosami na wschód i południe. Na środek tego krzyżaka kładą Wianeczek Kupalny, wybrany spośród tych trzymanych w ladzie-skrzyni domowej. Tam Pierwszy Snop uroczyście na środku Krzyża Żytniego stawiają i obwiązują dwoma niećmi, Bajorkiem Złotym – Jarym oraz Rudym – Rujnym, ze lnu wyrobionemi, maściami barwnemi pobarwionemi. Snop ów nazywa się Dziduchem, Gospodarzem i Gościem jednocześnie. Mówi się o nim Gość, gdyż jest uosobieniem Boguna Sporu – Ducha Zbóż, który tutaj chwilowo w gościnie przebywa. Mówi się o nim Gospodarz, gdyż jest on uosobieniem owego Ducha Zbóż jako Opiekuna dokładnie tego pola i innych pól rolnika, który go postawił, oraz całych żniw w jego gospodarstwie. Dziduch znaczy też, iż jest on uosobieniem Strażników z Zaświatów, Przodków Rodowych, naszych Bliskich Zmarłych, Dziadów i Bab, a także – jeśli ziemia jest nabyta od innej zadrugi – Duchów Przodków poprzednich właścicieli tejże roli.
W śpiewach do Dziducha gospodarze wymodlają lekkie i łatwe zbiory, wyobrażają obfitość, proszą go o dobre jutro, o opiekę nad ich gospodarstwem i o spokój dla całego sioła podczas tych ważnych robót. Potem układają wokół Dziducha kolejnych kilka snopków, tak aby powstała kopka (postawek), który nakrywa się czapą ze snopka odwróconego kłosami w dół, niczym chałupę strzechą.
Żęcie tego wieczora musi być lekkie, łatwe, spokojne i przyjemne. Każdą czynność wykonywa się bez przykładania wielkiej siły[iv]. Przy robocie zarzynkowej gospodarze uważają, żeby ziarno z kłosów nie osypywało się na ziemię. Postępując z Dziduchem i kłosami Zarzynku – Rżętem, wychwalają przez cały czas pod Niebiosa cały Tyn Dażbogowy, Tyn Rogłowy, Tyn Sporów i Matki Ziemi oraz Tyny Prowów i Ładów. Po zakończeniu obrzędów z Dziduchem wykopują nabożnie Jajo Zapisu z brzucha Matki Ziemi, które Ona tam przechowywała w swoim łonie i ścinają jeszcze jedną niewielką kępę żyta. Z niej powstanie Wiązanka Żytnia i Wieniec Zbożowy.
Jajo Pisane i Rżęto owo niosą uroczyście, ze śpiewem dziękczynnym, do domu. Tu ziarno z części kłosów zostanie starannie otrzepane na lniany obrus. Pozostałe z nich składa się do skrzyni-lady, zawijając je w lnianą chustę. Ziarna jarego żyta tłucze się na mąkę w moździerzu i miesza z mąką z zeszłorocznych zbiorów. Z tak przygotowanej mieszanki z odrobiną oleju, wody i miodu wyrobione zostanie w dzieży (dzierzy, dzierży) chlebowe ciasto. Ciasto owo krzci się mlekiem, miodem, wodą i solą i układa w dwa piękne Rujewitowe Miodowe Kołacze. Jeden kołacz oznacza się pośrodku krzyżem prostym, a drugi krzyżem skośnym.
Z tymi dwoma dużymi kołaczami wyrabia się Rój Kołaczyków, czyli bocheneczków (boheneczków) pomniejszych, po jednym dla każdego Boga z Koła Bogów. Opisuje się je odpowiednim znakiem, głagołem lub runami, czyli Słowem Bożym. Bardzo ważne jest, aby owe bochny i bułeczki wysmarować po wypukłej stronie białkiem i pokryć je gęsto ziarnami maku. Tak przygotowane bochny i bochenki wypieka się na piękne Boskie Bogoce (Rujne Bohacze, Rajskie Bogracze) i Święte Bógołecki – Boskie Bułecki Miodne i Rojne.
Oto są owe pierwsze, świeże, jare, nowe i odnowione, rajskie i rujewitowskie chleby i chlebki z Zarzynku, połączone poprzez kołodarską, kołodunną, kolednią starą mąkę z poprzedniego zbioru w Jedń Godowego Kręgu Przemian.
Słowo mąka oznacza życiodajny boski pył gwiaździsty, pył skrzysty – pył, na który Niebieski Młyn męłł Gwiazdy na Początku Świata. Ziemski MAK i MĄKA to Ziarno Żywota i Pył Życia, jedno i drugie MA(jące) KA, czyli stanowiące samymi sobą łódź-kłódź – KA, będące oba nosicielami RA – Światła Świata.
Tego wieczora wypieka się też wielki Kołacz Serowy – Rumiany Serowiec Słoneczny (Syry Kołacz Sołów), wykonany wyłącznie z sera, grysiku, scukrzonego miodu, masła i jajek.
Jajo Pisane z Wielkiej Nocy Nowego Godu Obrzędowego kładzie się w krągłym gnieździe-wieńcu uwitym z części słomy zarzynkowej i z sianka z pierwszego sianokosu (odbytego w Rogalicę Wielkomajową). Gniazdo owo stawia się na białym czechole po samiuśkim środku biesiadnego stołu. Domownicy zasiadają i oczekują, aż chleby i bułeczki ładnie się wypieką, a czas skracają sobie śpiewami ku Duchom Pól i Zbóż, ku Stworzom Pomocnikom Gospodarskim, ku Bogom i Bogunom Sporzenia, Mnożności i Obwiłtości, ku Bogom Wiosny i Rodzenia, Bogom Lata i Dojrzewania, ku Źrenicy-Żarenicy Złotej i ku wszystkim Bytom Niebiańskim, a wreszcie też ku Najwyższemu – Światłu Świata.
Wieczerza Zarzynkowa składa się z owych dwóch Kołaczy Rujewitowych i pokarmów mlecznych: serów (białych, żółtych, twardych, miękkich i ziołowych), mleka kwaśnego, śmietany, maślanki i masła. Także z jajek w różnej postaci: mlińców, blińców, plińców i roztrzepańców[v], jajecznicy czy jajka na miękko albo na twardo. Ważnym składnikiem tej wieczerzy jest Sałatka Rajska, jarzęca, czyli z młodziutkich jarzyn. Ową letnią Sałatę Rajską (Sauacinę Rojną) tworzą zaś wyłącznie rośliny Światła Świata – RA, a to: burak z liśćmi, rzodkiew (rodkiw, redis, radyska) z liśćmi, rzepa (repa, rada) – korzenna bulwa ostra, karpiel (brukwa, bruczka) – korzenna bulwa słodka, kalarepa (kołorep, kołorzepa) – korzeń słodki, rzeżucha (reruga, goricwiet, swjetnik) – świeżo wykiełkowana, żyto-rżęto (raż, rug, rugiai, rudzi, rżen) – kiełki, koperek (kopor, krip, mirodżja, krapai) – młodziutki, dzika marchew (morkos, mrkev, szargarepa, morkovi) – młode korzonki, pieruszka (pietruszka, petrażoles, perszun) – zielone listki, ogórek (krastawac, oguriec) – młode owocniki w plasterki krojone, młody por – główka posiekana, macierzanka-materynka (czabor, czebriec, majczina duszica) – świeże listki, majeranek (mażuran) – świeże listki, szczypiór cebulowy albo zwyczajny szczypiorek (parzitka, drobnjak) – siekane łodygi, cykoria (szczerbak, dorożnyk, twardostój, uraźnik), a też na koniec i roszponka (motowilec, polniczek, jahnia, lachska/rahska sałata) i zwyczajna sałata, których liście są na drobno ręką ludzką targane. Ta ostatnia, jak wiadomo, jest jarzyną Sourożyczną, czyli Tynu Swarogów – Panów Ognia.
Komu to dozwolone, ten łyczkiem wódki żytniej – regalicy oro kapalicy musującej (wyrobionej z serwatki) może się ugościć. Komu zasię niedozwolone używać tak mocnych napitków, ten niech kwasem chlebowym i kwaśnym mlekiem albo i śmietaną kwaśną, albo ziołem jakim we wrzątku uparzonym oną wieczerzę zapija.
Kęsami pierwszego chleba lata – Bohna, Bogoca Zarzynkowego, suto masełkiem omaszczonego, każdy domownik z każdym się dzieli. Przy tem zaś wymawiają słowa „Się Dzielę” i życzą sobie wzajem lekkich i dobrych żniw, udanej zwózki i młocki oraz obwiłtości (obfitości) plonów wszelakich. Po wieczerzy biorą Wiązankę i Wianek Żytni i wszyscy razem idą ze śpiewem do obory, do stajni, do koziego czy owczego kosza, do chlewika, do kurnika. Każdemu zwierzęciu wkładają ów wianek na głowę z życzeniami dobrych płodów i zbiorów: dorodnego przychówku, mnogości jaj, plennego sporu, tłustego mleka i lekkiego, przyjemnego wypasu. Każde ze zwierząt trącają kłosami owej wiązanki, ale z ostrożna, aby ziarna nie uronić. Wypowiadają przy tem słowa „Się Dzielę”, jako to czynią między ludźmi.

Przypisy
[i] Tłoka (ukr. толока) – słowiański obyczaj pomocy sąsiedzkiej na wsi, związanej głównie ze zbiorami płodów ziemi, ale także w związku ze zbiorowymi pracami gospodarskimi, budowami wiejskimi i grodzkimi (palisady, wały, mosty, bramy), jak również wycinką drzew i obróbką drewna czy wypalaniem lasów i wytwarzaniem gorzałki lub dziegciu. Posiady Prządek, plecenia koszy czy barwienia płótna są także rodzajem tłoki, gdyż polegają na wspólnym działaniu wielu osób.
Zwyczaj tłoki istniał w Polsce powszechnie jeszcze w XX wieku, a w Rosji czy Serbii jest znany do dzisiaj. Kiedy pojawiała się pilna potrzeba wykonania jakiejś pracy, która przerastała możliwości jednej rodziny czy zadrugi, zapraszano do pomocy całe sioło. Wspólnota wykonywała pracę nieodpłatniea.
Pojęcie „tłoka” występuje już w Krótkiej rozprawie… Mikołaja Reja z 1543 rokub.
Pracę rozpoczynano od Zarzynku lub Zażynku – uroczystego ścięcia pierwszej kępy zboża i obrzędów ofiarnych, z hudbą (muzyką), oracjami i śpiewem oraz tanami dla bóstw rolnych. W ramach tych obrzędów odbywano wspólną początkową ucztę z prośbami wznoszonymi do bóstw opiekuńczych oraz końcową ucztę z podziękowaniami dla tychże bóstw.
Miano całego święta lipcowego wiąże się często z owym pierwszym jego akordem dlatego, że zawiera on w sobie kilka znaczeń, co jak zawsze świadczy o jego wadze i faktycznym odświętnym traktowaniu oraz godowym, obrzędowym charakterze dla Wiary Przyrody oraz Wiary i Wiedy Słowian.
Zarzynek to Zoranie, czyli początek, chwila dnia kiedy nastaje świt rodzący się z mroku – Zorza, inaczej Jutrznia-Jutraboga. O tym czasie dnia rozpoczyna się właśnie zbiór pierwszego zboża/zborza, a właściwie obrzędy związane z tym zbiorem. Drugie znaczenie tego słowa to oczywiście żęcie, które poprawnie powinno być zapisane przez „rz” jako rzęcie (rżnięcie), podobnie jak zborze, a nie zboże. Pierwotnie obydwa te pojęcia wypływają od boga i bogactwa – skąd zapis przez „ż” ale i z boskiego pierwiastka ożywiającego / orzywiającego świat: or – ro, ar – ra.
W językach słowiańskich zachowały się ich formy archaiczne jak chorwackie rit, a w polskim przejściowe lub archaiczne w słowach takich jak: rzeźwy, orzeźwiać, rżnąć, czy rzyć – określenie z gwary ludowej Małopolski, na część ciała służącą rodzeniu życia (rzycia). To ostatnie słowo znam z własnego doświadczenia, ponieważ powszechnie używano go w Lanckoronie jeszcze w latach 60-tych XX wieku. Na Śląsku rzić jest powszechnie używanym niewulgarnym określeniem „tyłka”. Etymologię wywodzi się od prasłowiańskiego*ritь (chorw. rit, czes. řiť, słc. riť i słń. rit)c.
Z tego samego rdzenia wywodzą się takie pojęcia jak bór, orać, ryć, rysować, ryt, orować, borować (wiertłem w dziurze, co nawiązuje wprost do poczęcia życia/rzycia w rzyci/życi), oracja, orator, orzeł, orzech, żar, gar-ogarek-ogar, gorzeć, jary, jar, jarać, jarzyna, jarzyć, orzyna-ostrężyna-jerzyna/jeżyna oraz zorza – utra, utro, jutro, jutrznia, Zorza-Jutraboga, Utrenica, Jastra/Jaster, zaranie, żarenie, żarzenie, rzenić się – w rozumieniu spółkować i żenić – zaślubiać, czy żeńszczyna/rzeńszczyna, żena/żona – rzena/rzona – kobieta, małżonka i inne.
a A. Brückner: Słownik języka polskiego. Wiedza Powszechna, 1998.
W. Kopaliński: Słownik mitów i kultury. Wydawnictwo Rytm, 2000.
Z. Przyrowski: Popularna encyklopedia staropolska. Wydawnictwo ABC Future, 1998.
b Wikipedia polskojęzyczna – hasło: Tłoka (dostęp 04.07.2019).
c Zobacz np. hasło rzyć w Wiktionary.org: <https://pl.wiktionary.org/wiki/rzy%C4%87>, dostęp 25.02.2022.
[ii] Perunika jest świętem Perunowym. Najważniejsze prośby są kierowane w nim do Perperuny – Pani Chmurnych Sukien i do Dodoli – Pani Kierującej Deszczem. Nie mniej ważna jest w tych obchodach postać Peruna – Boga Burz i Piorunów oraz trzech synów Perunowych – Perunica, Ciosły-Turupita i Łyska (Yska).
Na Bałkanach przetrwały do naszych czasów obrzędy znane jako Peperuda, związane z Boginią Perperuną. W Polsce ocalały zwyczaje i obrzędy żniwne w Toporkach – zwane Perepelica, w których nazwie znajdujemy wprost zachowane imię owej boginia.
Lipiec jest w krajach słowiańskich miesiącem gwałtownym, obfitującym w ulewy, burze, a nawet powodzie, zdecydowanie gorącym i wilgotnym, ale w drugiej jego połowie, na przykład w Małopolsce i na Podhalu zwykle nastaje czas słoneczny i susza, czyli czas ostatecznego dojrzewania zbóż do żęcia. Stąd obrzędy ofiarne Żarenicy. Te dotyczą głównie Bogów Nieba, Dagów-Dażbogów, Zorzy-Jutrzni (Jutrabogi Zarannej i Wieczeraki-Wieczerki), Pani Niebieskiej – Dabogi-Darzzboży, Pana Nieba – Dażboga (Dagboga, Darzboga), Bożyca-Bezdnica (Bodnyjaka) i Płona Netnika!
Żarenica to także Święto Bogów Ognia, zwłaszcza Swaroga – Pana Ognia Niebieskiego i Swarożyca – Boga Słońca, Swary-Żary – Pani Gorącej i Gorzejącej oraz Wiedrenicy-Wedernicy – Radugi-Tęczy.
a Perepielica w Toporkach: <https://www.facebook.com/watch/?v=1530844783643669>, dostęp 13.07.2019.
[iii] Rozmowa Mistrzów pod/nad Znakiem Kultu Tura – Żniwa Marii Konopnickiej.
Zwracam uwagę na pierwszą zwrotkę tego wiersza, gdzie „brzęczą sierpy” a „milkną kosy”. Chodzi tutaj o to, że owe ptaki właśnie z początkiem żniw w Koronie – Sercu Świata milkną, przestają śpiewać.
[iv] O Snopku Dziducha, Gospodarza, Gościa i innych czynnościach mogtycznych związanych z Zarzynkiem pisze szeroko i szczegółowo Stanisław Dworakowski w Kulturze społecznej ludu wiejskiego na Mazowszu nad Narwią w rozdziale Zwyczaje żniwnea.
a S. Dworakowski, Zwyczaje Żniwne, Wydawnictwo Białostockiego Towarzystwa Naukowego, Białystok 1964, str. 132-135.
[v] Mliniec, bliniec, pliniec (serbo-łużyckie – mlinc, blinc; warmijskie, pruskie – plinc), roztrzepaniec – to słowiańskie określenia różnych rodzajów omletów, wykonanych z jajek rozbełtanych z mlekiem lub roztrzepanych trzepaczką albo z ubitej piany z białek i żółtek jajek z dodatkiem mleka i mąkia.
a D. K. Rembiszewska – Niemieckie pożyczki leksykalne w dziewiętnastowiecznych materiałach Georga Wenkera z obszaru Warmii i Mazur, „Gwary dziś”, Instytut Slawistyki PAN Warszawa 2015, t. 7, str. 234.

Tan Siódmy Wielki – fragment (2025)

Kalendarz obrzędowy święta
