© by Goran Pavlovic
© tłumaczenie by Czesław Białczyński
© komentarz by Czesław Białczyński

Vlasi (mountain shepherds) from Eastern Serbia have a very interesting ritual from the cult of the dead, which is performed on Pentecost, for people who died before Easter…
Wołochowie / Wołosi (pasterze górscy) ze wschodniej Serbii mają bardzo ciekawy rytuał w kulcie zmarłych, odprawiany w Zielone Świątki dla osób zmarłych przed Wielkanocą…
The preparation for the ritual starts on Easter. A virgin girl from the family of the deceased person is tasked with going every morning to the well and fetching water in two jugs, like this one…
Przygotowania do rytuału rozpoczynają się w Wielkanoc. Dziewica z rodziny zmarłego ma za zadanie każdego ranka iść do studni i nabrać wody do dwóch dzbanów, takich jak ten…

These jugs with water are brought home blessed and dedicated to the the deceased with the words „This water is for the deceased…so and so”. The jugs are then placed outside of the house next to the house door…
Dzbany z wodą są przynoszone do domu, błogosławione i poświęcane zmarłemu ze słowami: „Ta woda jest za zmarłego… tego i tego”. Dzbany są następnie wystawiane na zewnątrz domu, obok drzwi…
On the day of Pentecost, a special „white” feast (only white food and drink are served) is prepared for the family and friends of the deceased, who come to witness the ritual…
W dzień Zielonych Świątek, dla rodziny i przyjaciół zmarłego, którzy przychodzą, aby być świadkami rytuału, przygotowywana jest specjalna „biała” uczta (podawane są tylko białe potrawy i napoje)…
Ritual begins before sunrise. Three women light a candle each. Then, after they bow towards the rising sun, they kneel, kiss the ground, and exclaim this prayer: I pray that the deceased, so and so, is let into the light (sunny) place…
Rytuał rozpoczyna się przed wschodem słońca. Trzy kobiety zapalają po jednej świecy. Następnie, po skłonieniu się w stronę wschodzącego słońca, klękają, całują ziemię i wykrzykują tę modlitwę: Modlę się, aby zmarły, taki a taki, został wpuszczony do jasnego (słonecznego) miejsca…
Then the three women drink the water from three glasses and eat some of the white food laid on three plates…The feast then starts and lasts until the sunset…
Następnie trzy kobiety piją wodę z trzech szklanek i jedzą trochę białego jedzenia położonego na trzech talerzach… Wtedy rozpoczyna się uczta, która trwa do zachodu słońca…
When the sun sets, the virgin girl that gathered the water from the well, brings some water to all the other houses in the village. The last jug is brought back to the well from which the water is taken and is poured back into the well…
Gdy słońce zachodzi, dziewica, która nabrała wody ze studni, zanosi trochę wody do wszystkich innych domów we wsi. Z ostatnim dzbanem wraca do studni, z której nabierała wodę i wlewa ją z powrotem do niej…
This is really cool on so many levels.
To naprawdę fajne z wielu powodów.
First I love the fact that the women pray to the sun to let the deceased „into the light place”…Does this mean „let him return, be reborn”? Is this sunny, bright place, our world, the world of living?
Po pierwsze, podoba mi się fakt, że kobiety modlą się do słońca, aby wpuściło zmarłego „do jasnego miejsca”… Czy to znaczy „niech powróci, odrodzi się”? Czy to słoneczne, jasne miejsce, to nasz świat, świat żywych?

Second, why is all that water gathered for the deceased? Well, did you know that in Serbia people believed that droughts could be caused by the angry thirsty ancestors who didn’t receive their water libations? I talked about this in my post „Thirst„….
Po drugie, dlaczego cała ta woda jest zbierana dla zmarłego? Czy wiesz, że w Serbii ludzie wierzyli, że susze mogą być spowodowane przez rozgniewanych, spragnionych przodków, którzy nie otrzymali swoich libacji wodnych? Pisałem o tym w poście „Pragnienie”…

In Serbia, for 40 days after the burial, the family of the deceased used to take water from their well to 40 different houses, different house each day, „for the soul”…
W Serbii, przez 40 dni po pogrzebie, rodzina zmarłego nosiła wodę ze studni do 40 różnych domów, każdego dnia do innego domu, „dla duszy”…
In Stip, Macedonia there is a curse „May no one bring water for him for the other world”…Some curse…
W Stip w Macedonii istnieje zaklęcie: „Oby nikt nie przynosił mu wody na tamten świat”… Jakaś klątwa…
This belief that „the otherworld was a thirsty place” was widespread and ancient. And was probably the reason why we find „empty” vessels in graves since Neolithic…Were they actually placed into the graves full of water (for the road) which evaporated? I talked about this in my post „One for the road„…
To przekonanie, że „tamten świat jest miejscem spragnionych”, było powszechne i starożytne. I prawdopodobnie to właśnie dlatego od neolitu w grobach znajdujemy „puste” naczynia… Czy rzeczywiście wkładano je do grobów pełne wody (na drogę), która wyparowywała? Pisałem o tym w poście „Jeden na drogę”…

Another interesting thing about this ritual is that all the food and drink had to be white? Why? Is it because white was the color of death? Or because white was the color of light? Not sure what to think here…
Kolejną interesującą rzeczą w tym rytuale jest to, że całe jedzenie i napoje musiały być białe? Dlaczego? Czy dlatego, że biel była kolorem śmierci? A może dlatego, że biel była kolorem światła? Nie wiem, co o tym myśleć…

Finally the whole water gathering ritual is seriously cool. The water is gathered by „a virgin girl”. A girl who had her first period. Whose „water of life has started to flow”. Who is full of „life force”. But who has not used any of this life force for producing new life yet…
Cały rytuał zbierania wody jest naprawdę niesamowity, wspaniały. Wodę zbiera „dziewica”. Dziewczyna, która miała pierwszą miesiączkę. W której „woda życia zaczęła płynąć”. Która jest pełna „siły życiowej”. Ale która jeszcze nie wykorzystała jej do stworzenia nowego życia…
Water is gathered from a spring. Spring water is in Serbia called „živa voda” (live water, water of life) and is believed to have magical properties. It is believed that it can even bring the dead back to life…
Woda jest zbierana ze źródła. Woda źródlana w Serbii nazywana jest „živa voda” (woda żywa, woda życia) i uważa się, że ma magiczne właściwości. Wierzy się, że może nawet przywrócić życie zmarłym…

The spring water is the menstrual blood of the mother earth…And it is literally „water of life”. The water for the ritual is collected during spring time…From virgin Mother Earth…Full of life force, which she still hasn’t used this producing new life (crops) yet…
Woda źródlana to krew menstruacyjna Matki Ziemi… I dosłownie jest „wodą życia”. Woda do rytuału jest zbierana wiosną… Od dziewiczej Matki Ziemi… Pełnej siły życiowej, której ona jeszcze nie wykorzystała do stworzenia nowego życia (plonów)…
This link between virgin girls, virgin spring earth, water, life and rebirth is what I talked about in my post „Willow in Slavic folklore„
To połączenie między dziewicami, dziewiczą ziemią źródlaną, wodą, życiem i odrodzeniem to to, o czym pisałam w poście „Wierzba w słowiańskim folklorze”.

So where’s willow here? Well, willow was in the Balkans often planted on graveyards…I didn’t understand why, until now…Willow, water, always thirsty dead??? Did people believe that willows attract water? I know they used willow branches for finding water…
Gdzie więc jest tu wierzba? No cóż, wierzba była na Bałkanach często sadzona na cmentarzach… Nie rozumiałem dlaczego, aż do teraz… Wierzba, woda, wiecznie spragniony zmarły??? Czy ludzie wierzyli, że wierzby przyciągają wodę? Wiem, że używali gałązek wierzby do szukania wody…

Also, in some parts of the Balkans, Ohrid, Macedonia for instance, in the jugs of water „for the dead” which was brought to the graveyard on Pentecost, people always put a green willow twig…
Również w niektórych częściach Bałkanów, na przykład w Ochrydzie w Macedonii, do dzbanów z wodą „dla zmarłych”, które przynoszono na cmentarz w Zielone Świątki, zawsze wkładano zieloną gałązkę wierzby…
It is interesting that willow, used in fertility rituals, was also used in ancestral, cult of the dead, rituals…Not surprising though…Serbs believed that all the good that comes to them is sent to them by the dead…Their dead ancestors…The thirsty ones…
Ciekawostką jest, że wierzba, używana w rytuałach płodności, była również używana w rytuałach kultu zmarłych… Nic dziwnego… Serbowie wierzyli, że całe dobro, które do nich przychodzi, pochodzi od zmarłych… Ich zmarłych przodków… Spragnionych…

In return for regular mention, food and drink…I talked about this in my posts „Diduch„, „Thirst„, „Blood red wine„, „Wolf feast„, „Tombstones„…
W zamian za regularne wspominanie, jedzenie i picie… Pisałam o tym w moich postach „Diduch”, „Pragnienie”, „Krwawe wino”, „Uczta wilka”, „Nagrobki”…
Sources (Serbian)
Źródła (serbskie)
Vlah custom description: „Namenjivanje za dušu (daće, pomane)” (Offerings „for the soul”) – Mira Stevanović
Opis w języku wlachskim (wołoskim): „Namenjivanje za dušu (daće, pomane)” (Ofiary „dla duszy”) – Mira Stevanović
Willow in the cult of the dead: „Rečnik srpskih narodnih verovanja o biljkama” (Dictionary of Serbian folk beliefs about plants) – Veselin Čajkanović
Wierzba w kulcie zmarłych: „Rečnik srpskih narodnih verovanja o biljkama” (Słownik serbskich wierzeń ludowych na temat roślin) – Veselin Čajkanović
źródło: https://oldeuropeanculture.blogspot.com/2022/01/white-feast.html
*
Mój Komentarz
Jakież to wszystko staje się oczywiste i proste oraz zrozumiałe, kiedy wiemy że to Wierzba właśnie jest słowiańskim Drzewem Życia i Drzewem Światła i Świata, Drzewem ŚwiatłoŚwiata, Drzewem Wszystkiego. No, ale to jest oczywiste tylko gdy biegle operuje się w języku polskim – gdy wiadomo, że Wierzba to również Wierżba, Wierszba i Wierchrzba/Wierzcha – Drzewo Wierchu Świata, Drzewo Wiary i Drzewo Słowa/Wiedy/Wici – Iwja / Iwa / Iwija / Wij-ER-ba.
To nie żadne angielskie willow (mimo że coś przypomina, np. „wicie” – prawda?), ani niemieckie weide (chociaż bliskie Wiedy), ani francuskie saule, żadne łacińskie salix, greckie ιτιά (itia), ani walijjskie / celtyckie helygen, ani litewskie gluosnis, ani węgierskie fűzfa (choć jest to mocno zniekształcone słowiańskie wizwa/wijrzwa), ani perskie bid, ale w sanskrycie już bliskie bo vilo, czyli Wijące, Drzewo Wici, też po rosyjsku blisko bo iva (wijące drzewo / drzewo wici), także kurdyjskie willo jest bliskie, jednak nawet po serbsku, czesku i chorwacku słowo vrba nie oddaje tych wszystkich znaczeń które zawiera polskie słowo wierzba i jiwa/iwa (wija, owa – owita/uwita i pierwsza).
Kolor Biały był oczywiście kolorem pogańskiej Żałoby, kolorem Śmierci, symbolem połączenia Ducha Zmarłego ze ŚwiatłoŚwiatem.
Wierzba, taka jaką widać na obrazku nie bez powodu nazywa się „płacząca”. Sadzono ją na cmentarzach w całej Polsce, była drzewem pogańskich żglisk i smętarzy, gałazki w wi(j)ązankach i wi(j)ankach nosiło się na groby w każde miesięczne święto Bab i Dziadów. Nosiło się też jadło i napitek, wodę ze święcenia obrzędowego, popiół, okruchy ciast i korowajów oraz inne atrybuty boże (maski karabożki, ręczniki osobiste – skRAjki po zmarłych itp.).
Wreszcie kilka razy do roku, w określone dni, urządzało się dla zmarłych przodków i dla wędrujących duchów ucztę w domu / lub w zagrodzie gospodarstwa przy owinie (Ow(ij)alu / Owi(j)nie / Uwi(j)nie, bo takie znaczenia to słowo w sobie nosi, prócz jeszcze innych). Do dzisiaj na cementarzu RA-KO-wi(j)ckim (RA-KA – grób, wicie – odnowa / od-nawienie życia – odrodzenie, stwarzanie życia) w Krakowie wierzba (a szczególnie płącząca) jest głównym drzewem, chociaż wycina się je obecnie i zastępuje – z braku pamięci i szacunku dla tradycji – innymi drzewami. Pojęcia Pragnienia i Prażenia oraz Progu, które nie są pojęciami wyłącznie materialnymi i nie oznaczają dosłownie konieczności napojenia Zmarłych, albo Dusz Zmarłych Żywą Wodą, ani wypalania / prażenia ciał w obrządku całopalnym (praga, prażyć), ani nie dotyczą dosłownie granicy między zewnątrz a wewnątrz fizycznej przestrzeni lub jej górą i dołem (między zenitem a nadirem; próg, poroh) czy miejsca przejścia z dworza (pola) do domu – wyjaśnię przy publikacji kolejnych odcinków pracy Gorana Pavlovica poświęconej zmarłym i obrzędom śmierci oraz pamięci zmarłych.
Żywą Wodą nazywano u nas wyłącznie wodę wypływającą ze źródeł w Świętych Gajach, a w zwykłych źródłach, które były zawsze pod opieką Bogini Wód – Wodycy (Tryski), tryskała Zdrowa Woda, lub Woda Zdrowia, której używano do „mniejszych” obrzędów przy niezliczonych okazjach godowych w życiu Słowian, o czym napisałem w Księdze Tanów (tomy 1, 2). CB