Władysław Łużycki – PIASTOWIE, GOCI i WANDALOWIE – BADANIA HG (haplogrup) W POLSCE

PIASTOWIE, GOCI i WANDALOWIE – BADANIA HG (haplogrup) W POLSCE

 

W Głosie Wielkopolskim z 18 listopada opublikowano artykuł „Już 2000 lat temu Wielkopolska była otwarta na świat” (https://plus.gloswielkopolski.pl/wiadomosci/a/juz-2000-lat-temu-wielkopolska-byla-otwarta-na-swiat,12684177). W artykule tym dziennikarka Karolina Koziołek przeprowadziła rozmowę z prof. Markiem Figlerowiczem kierownikiem zespołu naukowców, realizujących projekt „Dynastia i społeczeństwo państwa Piastów w świetle zintegrowanych badań historycznych, antropologicznych i genomicznych”.

 

 

 

Projekt ten 16 grudnia 2013 r (równo cztery lata temu), uzyskał finansowanie (6 milionów złotych) z Narodowego Centrum Nauki. Projekt jest realizowany przez  Poznańskie Centrum Archeogenomiki (Wydziały Historyczny i Biologii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza) oraz Instytut Chemii Bioorganicznej PAN. Dodatkowo w badaniach, w roli partnera, bierze udział  grupa niemieckich historyków z uniwersytetu w Münster. Na czele tej grupy stoi Prof. Eduard Mühle, znany specjalista w zakresie historii centralnej i środkowo-wschodniej Europy (https://www.ncn.gov.pl/finansowanie-nauki/przyklady-projektow/figlerowicz). Celem badań, jak podkreśla treść projektu jest: dostarczenie całkowicie nowych, niezależnych informacji, pozwalających zweryfikować istniejące poglądy oraz w niestereotypowy sposób spojrzeć na historię Europy centralnej, w tym szczególnie na szereg istotnych zjawisk związanych z powstawaniem i funkcjonowaniem państwa Piastów. W rezultacie w projekcie przewidziano badania szczątków czterech grup: przedstawicieli dynastii Piastów, elity państwa Piastów, osób spoza elit oraz (jako grupy porównawczej) ludności zamieszkującej Wielkopolskę w okresie wpływów rzymskich.

Powyższe badania, mimo że jeszcze nie zakończone (przewidywane zakończenie projektu w 2020 r.) cieszą się już znaczną popularnością. Są opisywane w wielu mediach, w tym na łamach Wolnych Mediów.

Artykuł w „Głosie Wielkopolskim” dotyczył badań ostatniej z wymienionych grup, w ramach czego, jak wynika z opisu projektu, zespół miał przebadać szczątki z 5 cmentarzysk znajdujących się na terenie Wielkopolski.

W omawianym tekście nie ma przedstawionych konkretnych wyników badań, jednak M. Figlerowicz twierdzi, że: Badania genetyczne pokazują, że tutejsi mężczyźni sprzed 2 tysięcy lat byli najbliżej spokrewnieni z populacjami zamieszkującymi wówczas Półwysep Jutlandzki, czyli dzisiejszą Danię. (…)  Nie można o nich mówić, że to wikingowie, ponieważ pojęcie to pojawiło się znacznie później, bo w VIII w.

Na podstawie tego w omawianym artykule pojawia się szereg sugestywnych komentarzy, jak:

 

czy ma jakikolwiek sens, popularne dziś w niektórych kręgach określenie „prawdziwy Polak”

 

(dawniej red.)  zmienność genetyczna wśród społeczeństwa była porównywalna do tej stwierdzanej u dzisiejszych społeczeństw europejskich.

 

2 tysiące lat temu, żyły otwarte społeczeństwa, kontaktujące się nie tylko z sąsiadami, ale i całym ówczesnym europejskim światem.

 

 Historie o wielkiej Lechii można zatem włożyć między bajki

Drugie ważne odkrycie dotyczy kierunku, w jakim było skierowane ówczesne społeczeństwo. – Ten kierunek był zdecydowanie zachodni

 

Na nasze ziemie przybywali ludzie z różnych stron, nie było to zamknięte społeczeństwo. Pod względem genetycznym nie różniło się ono od tego żyjącego na zachód od obecnej Polski

Sugestie M. Figlerowicza budzą jednak znaczące wątpliwości. Dotyczą one pochodzenia  cmentarzysk z których pobierano próbki do badań. Marek Figlerowicz wymienia dwa konkretne, przebadane cmentarzyska, w Kowalewkowie i Masłomęczu. Wspomina także o przebadanych (bliżej nieokreślonych) kolejnych nekropoliach z obszaru Pomorza i  południa Polski.

 

Na podstawie zaprezentowanych treści nasuwają się dwie podstawowe wątpliwości. Po pierwsze z treści artykułu wynika, że zespół badaczy zamiast pięciu cmentarzysk z Wielkopolski przebadał jedynie jedną nekropolie z tego obszaru i pozostałe z innych terenów Polski.

Po drugie co najważniejsze, oba wymienione w tekście cmentarzyska należą do kultury wielbarskiej, innymi słowy odkryte szczątki należą do grupy Gotów.

 

Zasadniczym w takim ujęciu są pytania:

 

– Z których cmentarzysk pochodziły pozostałe,  badane szczątki. Jak wiadomo liczne cmentarzyska gockie znajdują się właśnie na Pomorzu, oraz na południu Polski.

– Czy zespół badawczy pod przewodnictwem M. Figlerowicza dokonał badań w miejscach innych niż zakładano w projekcie?

– Jeśli doszło do przebadania wyłącznie, lub w większości stanowisk kultury wielbarskiej, to czy nie mamy do czynienia z podstawowym błędem metodologicznym, kwestionującym uzyskane wyniki, ponieważ próbki do badań zostałyby pobrane tylko z cmentarzysk jednego kręgu kulturowego?

– Dlaczego nie przebadano cmentarzysk kultury przeworskiej (utożsamianej z Wandalami i Wendami), która w owym czasie była przeważającą kulturą na badanym obszarze ?

 

Istnieje jeszcze więcej niejasności związanych z wypowiedziami zawartymi w omawianym artykule oraz w treści projektu badań.

Z dotychczasowych badań genetycznych oraz antropologicznych dotyczących Gotów wynika, iż faktycznie była to społeczność o dość zróżnicowanych pochodzeniu, bynajmniej nie złożonym z osób pochodzenia wyłącznie nordyckiego., ale również bałtyckiego czy słowiańskiego.

Na obszarze Jutlandii w okresie wpływów rzymskich, funkcjonowała znaczna mieszanka kulturowa, w tym kultury, które można zakwalifikować jako nordyckie jak Jastoforczycy czy Anglowie, ale również reprezentanci kultury przeworskiej.

Niemniej w tekście nieśmiało sugeruje się, iż przebadane szczątki są zbliżone do protoplastów Wikingów (nie Wikingów, gdyż…” pojęcie to pojawiło się znacznie później, bo w VIII w. „. Jednak jeśli kultura wielbarska to prawikingowie, to należałoby mówić o zupełnym zwrocie w religijności, ponieważ choćby na podstawie pochówków obu grup można zauważyć zasadnicze różnice odnoszące się do obszaru religijności. Wikińscy wojownicy byli chowani zwykle z uzbrojeniem, a przede wszystkim z mieczem, co umożliwiało im pośmiertne wejście do Walhalli. Z kolei, co charakterystyczne dla grobów kultury wielbarskiej, to brak w nich rynsztunku czy uzbrojenia.

Znamienne jest także to, że w opisie projektu realizowanego przez zespół badaczy (na stronie Narodowego Centrum Nauki) na mapie przedstawiającej ludy zamieszkujące Europę Środkową doby rzymskiej, znajduje się napis „GERMANY” (https://www.ncn.gov.pl/finansowanie-nauki/przyklady-projektow/figlerowicz. Nazwa taka nie jest cytowana przez żadnego ze starożytnych kronikarzy, którzy posługują się pojęciem GERMANIA. Z kolei jak wiadomo Germany (to współczesna nazwa Niemiec). Co więc robią NIEMCY na mapie odwzorowującej starożytną Europę Środkową?

            Badania haplogrup są realizowane na świecie raptem od kilku lat. Często ich dotychczasowe wyniki, podważają dotąd powszechnie funkcjonujące opinie, poglądy historyczne, czy wręcz naukowe paradygmaty. Wagę badań związanych z haplogrupami w obszarze historii można porównać do dokonań fizyki kwantowej na płaszczyźnie nauk ścisłych. Dają one możliwość spojrzenia na historię z zupełnie nowej perspektywy. Powinno się jednak stosować je w syntezie z wiedzą historyczną, badaniami archeologicznymi, etnologicznymi czy religioznawczymi. Niemniej jak w przypadku wszelkich dziedzin nauki ważna jest rzetelność i obiektywizm, nie zaś partykularne interesy.

 

Władysław Łużycki

Podziel się!

26 komentarzy do “Władysław Łużycki – PIASTOWIE, GOCI i WANDALOWIE – BADANIA HG (haplogrup) W POLSCE

  1. Niemcy od przynajmniej 15 lat finansują większość „projektów badawczych” w Polsce w zakresie historii i archeologii. Widoczne jest to m.in. w publikacjach naukowych, które już od wielu lat w Polsce ukazują się w wersjach dwujęzycznych, lub tylko w języku niemieckim. Oficjalnie ogłasza się, że to Unia Europejska finansuje te celowe projekty.
    Sądzę, że jest to forma „przekupstwa” środowiska naukowego w celu wykazywania starych tez, że np. Kultura łuzycka i Łużyczanie – to wcale nie byli Polacy ani Słowianie, i że z kultura łużycka zanikła całkowicie w czasach antycznych, i nie ma nic wspólnego ani z kulturą germańską, która rozwijała się równolegle na tych terenach, reprezentowana przez Wandalów, Gotów, i inne germańskie plemiona, an i z kulturą Słowian, którzy „spadli z nieba” w VIII wieku. Teza ta jest głoszona szeroko przez niemieckie media przynajmniej od 25 lat , i powtarzana jest przez „polskich” profesorów w Polsce i polskojęzycznych publikacjach naukowych.
    Tylko, czy to nie jest dalsze prowadzenie XIX wiecznej polityki niemieckiej dotyczącej mniej wartościowych i mniej znaczących narodów tubylczych podludzi zwanych Słowianami, potomków Sklavenów – czyli niewolników? Czego ci profesorowie uczą studentów?

  2. Zacytuję:
    „Na terenie obecnej Wielkopolski, 2 tysiące lat temu, żyły otwarte społeczeństwa, kontaktujące się nie tylko z sąsiadami, ale i całym ówczesnym europejskim światem. Nie były to zamknięte w puszczy enklawy. Historie o wielkiej Lechii można zatem włożyć między bajki – mówi profesor Marek Figlerowicz, badający genetyczne początki państwa polskiego.”

    Co za ewidentna propaganda… Nie wiem kto temu panu dał tytuł profesora, ale brak logiki w tej wypowiedzi jest przerażający. Co ma przepraszam fakt istnienia otwartego społeczeństwa z istnieniem, lub nieistnieniem Wielkiej Lechii???? W normalnych warunkach to za tak idiotyczną wypowiedź powinno się wywalać dożywotnio z uczelni.

    • Dokładnie! Wypowiedź Figlerowicza jest nie spójna i nielogiczna. Otwarte społecfzeństwo nie jest dowodem przeciwko istnieniu czy nieistnieniu Lechii. Wypowiedź jest wręcz głupia pod kilkoma względami. Wniosek nie ma związku z wypowiadanym zdaniem. Wniosek jest wręcz oderwany od zdania i nie ma tam żadnego związku przyczynowego. Wypowiedź kompletnie bez sensu. Podobna wypowiedź to coś na zasadzie: „Dzisiaj oglądałem telewizję. Zatem jutro Franiu nie będzie jadł frytek na obiad”. Zero związku przyczynowo-skutkowego. Brak logiki, panie psorze.
      Wypowiedź ta jest głupia także z innego punktu widzenia, o którym juz wspomniałem: wprowadza zamęt i zaognia walkę allo-auto. Nie wiem czy to dobrze czy źle, bo wzmacnia poczucie pewności siebie turboprypeciarzy. Być może to dobrze, bo tym bardziej boleśnie odczują uderzenie autochtoniczną patelnią w zakute prusackie łby. Tak czy owak pan prof. w przeciwieństwie do nas powinien zachować dystans do wojny polsko-prusackiej (auto-allo).

  3. Ten niemiecki nadzór nad pracami zespołu Figlerowicza jest rzeczywiście zastanawiający.
    Co do uwag ws. doboru próbek głównie z kultury wielbarskiej, to nie ma się czemu dziwić. W kulturze przeworskiej dominowało ciałopalenie, a więc próbek nie będzie (albo będą incydentalne i nie z cmentarzysk). Z tego powodu cały projekt może okazać się ciekawostką, bez większego znaczenia dla pełnego zrekonstruowania prawdziwego obrazu.

    • Ws. załączonych map. Z uwagami do pierwszej („Germany” zamiast „Germania”) – zgoda. Warto jednak zwrócić uwagę na drugą (486 r.). „Slavic” sięgają do Łaby i w ich składzie są (o ile dobrze odczytałem) „Sueves”, a nie „Swebs” czy jacyś Sweben. To samo dotyczy „Vandals”. Czyżby rzeczy oczywiste zaczęły docierać poza grono „turbosłowiańskie”?

      • Na wikipedii oczywiście mamy Suebi, tak żeby kojarzyło się ze Swebi -> Szwabi… Nawet dla mnie, kompletnego laika bardziej logiczne wydaje się przejście z Suevi do Słewi -> Słowianie.

        Jedna uwaga dla wszystkich – Słowianie to tylko nazwa pewnego ludu, zaczęto nas tak nazywać jak się nie mylę w VII/VIII wieku. Ale to nie znaczy, że istniejemy od tego momentu. Po prostu wcześniej nazywano nas/nazywaliśmy się inaczej. Ludzie podzielający nasze zdanie, dyskutując z innymi często dają się przez to złapać w pułapkę. Wystarczy tylko powiedzieć, że Słowianie to kolejna nazwa tego samego ludu, ludu który jest na tych ziemiach od dawna.

  4. Tylko, że te publikowane mapy wygłądają mi na mapy z końca XIX wieku, lub z samego początku XX wieku. Wówczas obowiązywała propaganda o Wielkiej Germanii, obejmującej pół Europy i podbijającej Zachodnie Cesarstwo Rzymskie .

  5. https://pl.wikipedia.org/wiki/Polska_Press – Głos Wielkopolski wydawany jest przez Verlagsgruppe Passau. Kapitał niemiecki. Dalszy komentarz zbędny.
    Cały ten „projekt Piastów” powinien być natychmiast zastopowany przez ABW w ramach walki z możliwością dywersji ideologicznej, która zresztą jest oczywista. Następnie powinno się ogłosić publicznie wyniku dochodzeń.

  6. Ja mam takie pytanko do znawców. Czy „Wielka” Lechia mogła być podobna do dzisiejszej Unii Europejskiej ?

    Czemu tak myślę. Nie ma jednoznacznych jakichś map świadczących o „Wielkiej” Lechii ale czy na dzisiejszych mapach Europy ,państwa wchodzące w skład UE są zaznaczane osobno czy też jest jedna wielka UE bez granic?Oczywiście że każde z osobna ze swoimi granicami. Czy gdyby za 1000 lat coś rypnęło by się na ziemi i zostały tylko te mapy a ktoś by gdzieś wyczytał że było cos takiego jak UE to czy na podstawie zachowanych map przyznano by mu rację czy raczej byłby atakowany i nazwany jakimś turbo unionistom.

    Moim zdaniem Lechia mogła tworzyć coś na kształt UE , na mapach tego nie zobaczymy bo każde plemię było odrębne z zaznaczeniem swoich granic.
    Lechici zapewne jako najsilniejsze z plemion odgrywało znaczącą rolę w tej wspólnocie. Analogiczna sytuacja jak z Anglii , kilka królestw ale to Wessex odgrywał kluczową, wiodącą rolę ale o zjednoczonej Brytanii (Anglii) nie możemy mówić jako jednym wielkim panstwie .Czyż nie mogło być podobnie na Naszych terenach?

    W przeciwieństwie do Rzymu który zagarniał ziemie i włączał je w swoje granice Lechici zapewne tak nie postępowali dlatego na mapach nie widać Lechii na wzór Rzymu a jedynie odrębne plemiona , czasami zaznaczone jako Słowianie albo Germania.
    Z chęcią poznam Waszą ocenę tego co napisałem.

    • O tym że ‚Wielka Lechia’ była tak naprawdę federacją plemion to dobrze wiemy, bo przecież był ‚związek Lugiów/Lugijski’ no i był związek/federacja Słewska (czy raczej Sławska) zorganizowany podobnie jak Reczpospolita SzLachecka.

      • Podobnie wyglądało później tzw Imperium Hunów, czy Imperium Awarów, a wcześniej Wielka Sarmacja (Euro-Azjatycka przecież) i Wielka Scytia (także euro-azjatycka) – to były federacje.

  7. Wypowiedzi Figlerowicza od jakiegoś czasu są dość wieloznaczne. I trochę mnie drażnią, bo niczego nie wyjaśniają, a wprowadzają chaos informacyjny i liczne spekulacje na temat tego, co pan prof. miał na myśli. A wypowiedź nt. Lechii była ze strony profesora nie tylko niestosowna i niepotrzebna, ale i głupia. Podgrzała tylko atmosferę sporu auto-allo, zamiast ją łagodzić. Mało tego: to, co wykryto w żaden sposób niczego nie podważa, również istnienia Lechii. Pan Marek troszkę zagalopował się w swojej wypowiedzi.
    Dlatego póki nie pojawią się oficjalne wyniki badań, nie przykładałbym wielkiej wagi do słów pana Marka. Poza tym każdy w jakimś stwierdzeniu widzi co innego. Ja na przykład nie wykluczam tego, że ówczesna ludność Danii była w większości słowiańska – bo i w ten sposób można interpretować słowa Figlerowicza. Na terenie Danii występują liczne zabytki słowiańskiej kultury materialnej. Występują też nazwy toponimiczne o słowiańskim rodowodzie. Są też nazwy związane z Wenedami, jak choćby słynny Vendsyssel, który kossiniarze błędnie uważali za kolebkę Wandalów i podawali jako „dowód” (hihi), że Wandalowie pochodzili ze Skandynawii. Bez konkretnych wyników badań nie ma sensu komentowania wypowiedzi pana Marka.
    Poza tym pokazałem to już w ostatnim swoim artykule, że głośne hasła i tytuły artykułów nijak się mieć do nauki. Chodziło o rzekomo celtycką, niemiecką czy germańską haplogrupę wykrytą u Piastów. Tak jak w tamtym przypadku apeluję o trochę dystansu, trzeźwości umysłu i cierpliwości. Bo rzekoma celtyckość czy niemieckość Piastów może być kompromitującym strzałem w pudło, tak jak rzekoma germańskość mieszkańców ziem polskich w czasach rzymskich.

    • Dodam, że cyrk będzie jeśli się okaże, że Figlerowicz miała rację, z tą jednak różnicą, że w ówczesnych czasach zarówno Polskę, jak i Danię zamieszkiwali Słowianie, a nie Teutoni . Jest to niewykluczone, biorąc pod uwagę fakt, że w średniowieczu osadnictwo słowiańskie sięgało półwyspu Jutlandzkiego, a nawet Westfalii i Nadrenii. Dużo do myślenia dają wspomniane nazwy toponimów oraz sama nazwa Vendsyssel na północy półwyspu!!! Zatem kolegom allo polecam nieco wstrzemięźliwości, bo to co wygląda na ich zwycięstwo może okazać się ich gwoździem do trumny.

  8. Napis GERMANY, na rzekomo starszym odtworzeniem ludności niż kolejna mapa z napisem SLAVIC, ma sugerować dla świata , napływ Słowian na ziemie pra-niemieckie. GERMANY, to jak GERLACH, oczywiście nazwa, nie istniejąca w tamtej epoce. Szkoda, że nie MADE IN GERMANY. Taka mapa dyskredytuje wszystkich naukowców, którzy używają jej w celu jakiejkolwiek wizualizacji tamtych czasów. Jest dowodem ewidentnej propagandy i chodzenia na pasku Niemiec. Nie do pomyślenia, aby za podobno dbającego o prawdę i patriotycznie nastawionego PiS-u, takie rzeczy, za ciężkie publiczne pieniądze, miały miejsce. A jednak mają. Dlaczego? Wyjaśni to mój artykuł Noworoczny. Żyjemy w epoce wielkiej walki, zwodzenia i propagandy służącej jednemu celowi. Niemcy jak i inne nacje, próbują ciągle przy tej okazji coś ugrać dla siebie. Trzymają się jak tonący brzytwy, popełniając tak śmieszne gafy. Żenada dla nauki. Ona nie może się nazywać nauką polską, bo to wstyd.

  9. Czytam właśnie polskie naukowe opracowanie na temat tzw „denarów krzyzowych” z roku 1907 roku pod red. dra Kopery, gdzie M Gumowski w artykule pt: Denary pierwszej doby piastowskiej, zawartym w: „Wiadomościach Numizmatyczno – Archeologicznych” opisuje walkę niemieckich uczonych z nazewnictwem denarów, które były nazywane wczesniej „denarami wendyjskimi”. Niemieccy uczeni forsowali nazwę „denary saksońskie” lub „meklemburskie”. Już wówczas ze 182 znalezisk skarbów tych denarów, znalezionych do roku 1903, aż 133 skarby znaleziono na terenach rdzennie polskich, 21 skarbów znaleziono na ziemiach słowiańskich pomiędzy Odrą a Elbą, 8 skarbów w Rosji i na Litwie, 8 skarbów w Niemczech , 8 skarbów w Skandynawii, 2 w Czechach i na Morawach. Dane te wskazują, że te monety były głównymi monetami w obiegu na terenie ówczesnej Polski, ponieważ aż 73% znalezisk tych monet znaleziono na terenach rdzennie Polskich, a tylko 11% na terenach Słowian Zachodnich. a jedynie 5% znalezisk pochodziło z Niemiec, 5 % z Rosji, 5% ze Skandynawi. Widzimy zatem, że nazwa „denary saksońskie” była również tak samo uprawniona jak „denary ruskie” albo „denary skandynawskie”. Statystyka była przytłaczająca – i wskazywała jednoznacznie na ich polskie pochodzenie.
    Co się zmieniło przez kolejnych 100 lat? Dziś te denary nazywa się powszechnie „denarami krzyżowymi”, „krzyżówkami” lub „denarami saksońskimi” (sic!), wskazując, że głównie wybijano je na terenie Niemiec, a w Polsce wybijano co najwyżej tylko ich naśladownictwa (sic!). Nazwa „denary wendyjskie” zanikła całkowicie. Zanegowano również związek tych powszechnie znajdowanych monet z Polską, wskazując teren Meklemburgii i Saksonii jako miejsce ich pochodzenia, obiegu i wybijania.
    Ciekawe?
    Po prostu nie do wiary! Można zakłamywać historię wbrew faktom? Można, i się to skutecznie od ponad 100 lat robi.
    To tylko mały przykład, jak to robią systematycznie i skutecznie Niemcy, osiągając 100% skutek w propagandzie i zakłamaniu historii.

  10. Adrianie, tak może się okazać… Na przykład Maciamo dowodzi, że całe indoeuropejskie osadnictwo skandynawskie było pierwotnie bałtosłowiańskie. A to na tej podstawie, że wczesne próbki skandynawskie (Olsund) są genetycznie typowo bałtosłowiańskie. Germanie mieli powstać wg. Niego gdzieś na kontynencie, gdy do jeszcze prasłowiańskiej mieszanki I1 i R1a dołączyli R1b. I dopiero ci Germanie mieli ruszyć ku Skandynawii, wchłaniając tam cześć Prasłowian.

    Jednak Wenedowie (Słowianie) wciąż dominowali na morzach północnych, a dopiero później dołączyli do nich normańscy Wikingowie. Dzisiaj już wiemy, m.in. na podstawie badań Przemysława Urbańczyka, że Wikingowie byli żywiołem normańsko-słowiańskim. Nie mówiąc już to typo słowiańskich wikingach – chąśnikach. Wystarczy spojrzeć na nazwy powenetyjskie w Skandynawii… Obok wspomnianej przez Ciebie Vendsyssel, mamy chociażby: Fano, Veno, Endelave (Wędesława), Hven (Ven). Ogólnie nazw słowiańskich jest oczywiście dużo więcej, a nawet słynna Winlandia jest podejrzana. U Pana Czesława był też jakiś artykuł na ten temat.

    • Dla mnie Germanie wciąż pozostają zagadką. Największym dla mnie fenomenem jest rozprzestrzenianie się żywiołu niemieckiego od wczesnego średniowiecza. Skąd się te niemieckie plemię wzięło, to mnie zastanawia? Tak czy owak musiało niebywale skutecznie wykorzystać swoje 5 minut, by tak rozprzestrzenić się na wschód. Prawdopodobnie z niewielkiej kolebki. Teoria podoba do prypeckiej, tylko jakby odwrócona, w której to Niemcy rozprzestrzenili się na wschód z niewielkiej kolebki, a nie Słowianie na zachód. Jest o tyle bardziej logiczna, że:
      1. Te rozprzestrzenianie nie było tak ekspresowe jak rzekome rozprzestrzenianie Słowian wg teorii allo.
      2. Te rozprzestrzenianie nie obejmowało tak wielkiego terytorium, jak terytorium na które mieli się rozlać Słowianie wg teorii allo.
      3. Niemcy mieli narzędzia asymilacyjne , aby móc niemczyć kolejne ludy i terytoria. Słowianie wg teorii allo tych narzędzi nie posiadali. Tymi narzędziami był cały państwowy aparat i administracja wschodniofrankijska odziedziczona przez Niemców. Poza tym ekspansja kościoła i jego administracji (oczywiście niemieckiej) oraz wojsko. Z czasem doszła też kształtująca się kultura. W późniejszych latach także terror niemiecki.

      Ludzie, którzy opowiadają bajki o rzekomej ekspresowej slawizacji połowy Europy na olbrzymich terytoriach w ułamku sekundy po prostu bredzą. Nie analizowali tych procesów, nie znają ich właściwości, podstaw, nie rozumieją ich.

      Nigdy o tym nie pisaliśmy, ale uważam także, że znaczącą rolę w powstaniu j. niemieckiego mieli Rzymianie. To dzięki nim słowiańskie słowa o końcówce „sław” dały początek łacińskim „leov, leob, leua, leuba”, a w konsekwencji niemieckim „leuben”. Podobnie było ze słynnym „mir, mierz, miar”, które poprzez łacinę dały niemieckie „mer” i „mar”. Wysuwam także hipotezę, że nawet słynny niemiecki „ulf” to konsekwencja przekręcenia przez Rzymian jakiegoś słowiańskiego członu – być może także „sław”. Udowodniłem już, że słynny niemiecki rzekomo człon „gisel” to tak naprawdę zniekształcony przez Rzymian wyraz słowiański Godegisel / Godigisel / Godigisclos / Goidi-sclos -> Godzi-sław . Pisałeś Sławku też o imieniu Reccared, dziś Ryszard. Wszelkie tego typu niemieckie imiona mają de facto słowiańskie korzenie. Czeka nas rewolucja w postrzeganiu powstania języków i etnosów. Prędzej czy później ona nastąpi. Allo nie nadążają intelektualnie za tym procesem, nie umieją wyciągać wniosków z badań genetycznych i nie rozumieją tego, co napisano w dawnych kronikach. I dlatego kiedyś ich teorie odejdą na śmietnik historii. Nikt o nich nie będzie pamiętał. Będą symbolem głupoty i zacofania. Tak jak dawni naukowcy, którzy całym swym autorytetem bronili teorii geocentrycznej w astronomii.

  11. W ogóle to zauważyłem, że my też bardzo mało rozmawialiśmy nt. asymilacji ludności. Napisałem na ten temat dwa artykuły nt. asymilacji, ale widzę, że nie odbiły się one szerszym echem, nawet w naszym środowisku. A jest to ważny argument przeciwko allo-bredniom. Kiedyś nawet Domen na forum historyków zwrócił uwagę na te moje dwa artykuły i wspomniał, że poruszyłem ciekawy temat nt. asymilacji, jakiej mieli dokonać Słowianie na Germanach i Irańczykach i porównując ją z asymilacją, jaką dokonali Niemcy na Słowianach. Sam zrobił swoje wyliczenia i był zdziwiony. Nikt z dyskutantów nie pociągnął tego tematu. Pewnie temat był niewygodny i pewnie wiedza kolegów allo jest w tej materii mizerna.
    Mam w głowie kolejny artykuł na ten temat, ale jak wiesz Sławku zmagam się z decyzją czy czasem nie odpocząć na kilka lat od pisania artykułów…

  12. Adrianie, pisz, koniecznie, gdyż edukacja społeczeństwa jest niezwykle ważna.

    Co myślę o Twoim pomyśle na człony imiennicze typu „leov, leuba” – napisałem Ci w prywatnej korespondencji. Uważam, że doszło tutaj do pomieszania przez skrybów członów „slawo” i „lubo”, na skutek dopasowywania znaków łacińskich do mowy słowiańskiej. Sam zresztą widzisz, że eponim Endelawe proponuję czytać jako Wędesława, Wędesławo.

    Ja piszę aktualnie o wikingach, gdyż tylko na słowiańskim gruncie językowym nazwa ta znajduje właściwą motywację, a uznawanie chąśnika za germańską pożyczkę – to już totalna bujda na resorach. Ale do imion niby-germańskich zamierzam oczywiście powrócić.

    A sprawa ekspansji niemieckiej jest oczywiście też bardzo ciekawa.

Dodaj komentarz

Zaloguj się lub zarejestruj aby komentować bez podpisywania i oczekiwania na moderację (od drugiego komentarza).

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.