Jak upośledza nas nowoczesność/NoWO szczeznąć czyli o po(d)stępie technologicznym i postępującej (nie)mocy umysłu [część 3 – zebrał i opracował Mezamir Snowid]

 „Czym jest tulpa?

W tym momencie nie jest  jeszcze to w pełni jasne i biorąc pod uwagę naturę problemu prawdopodobnie nie prędko będzie.

Na tą chwilę najlepszą definicją tego pojęcia, najlepiej oddającą podejście grupy od której się o tym dowiedziałem, jest ten tekst:

Uważa się, że tulpa to niezależna świadomość egzystująca również w postaci halucynacji, samoistnie nakładającej się na postrzegane otoczenie, której wygląd zazwyczaj możesz w sporej mierze sam wybrać. Tulpa jest zupełnie świadoma i kontroluje swoje opinie, uczucia i ruchy.

Mówiąc wprost, tulpa to dodatkowa świadomość w naszej psychice.

Nie prawdziwa lecz „symulowana” i ożywiona przez podświadomość.

Faktycznie nie jest drugą świadomością,

jest tylko konstruktem psychiki jej twórcy.

Ale zważywszy na fakt, że postrzegamy ją jako drugą osobę, możemy ją w takich kategoriach rozpatrywać.

I tak też możemy się śmiało do niej odnosić.

Czym tulpa nie jest?

Przy okazji rozmowy na temat tulpy, często pojawiają się tezy jakoby owo zjawisko było zaburzeniem tożsamości szerzej znanym jako rozdwojenie jaźni lub nawet wymuszoną na samym sobie schizofrenią. Najczęściej padają one ze strony osób nie do końca rozumiejących naturę tego fenomenu. Świadomie wytworzona tulpa w żaden sposób nie może być traktowana jako stan patologiczny. Ponieważ o ile sama sprawia wrażenie niezależnej i żyjącej własnym życiem, jej wpływ na nosiciela jest w zupełności przez niego kontrolowany. Tulpa niema większego wpływu na twórcę niż jakakolwiek inna osoba z jego otoczenia. Oczywiście może przekonywać swojego twórcę do pewnych, nawet negatywnych, zachowań ale nie będzie mieć większego wpływu na końcową decyzję niż ktokolwiek inny z jego otocznia. W ostateczności decyzja należy do naszej świadomości, nie świadomości tulpy.

Jeśli chodzi o zarzut rozdwojenia jaźni to faktycznie przy tulpie mamy do czynienia z mnogą osobowością, jednak do potocznie rozumianego rozdwojenia jaźni brak tu paru kluczowych elementów. Przede wszystkim to zjawisko niema charakteru dysocjacyjnego. Tulpę tworzymy z własnej, nieprzymuszonej woli. Nie zaś, jak mam to miejsce w przypadku rozdwojenia jaźni i innych zaburzeń dysocjacyjnych, na wskutek traumy lub nieświadomym celem wyparcia jakiegoś wspomnienia. Brak też przemiennego charakteru zjawiska. Tulpa egzystuje z nami równolegle, obok nas. Nie powoduje przejściowych stanów nieświadomości hosta w których ten nie kontroluje swoich poczynań. Nie ma więc powodów aby porównywać tulpę do rozdwojenia jaźni.

Nie ma to także nic wspólnego z wymuszaniem na sobie schizofrenii. We wspomnianym wyżej tekście Dane słusznie zauważa, że nie można wywołać u siebie choroby z którą trzeba się urodzić.

Dusza jest najważniejsza.

Kluczowym elementem całego zjawiska jest niezależność od twórcy i własna wola jaką tulpa uzyskuję w skutek autosugestii i procesu narracji. Bez tego podstawowego czynnika mieli byśmy do czynienia z pospolitym zmyślonym przyjacielem, martwą marionetką jaką często bawią się dzieci, bądź też z serwitorem, mniej pospolitym aczkolwiek nieciekawym w obliczu tulpy. O ile zmyślony przyjaciel wymaga ciągłej uwagi swego twórcy i nie potrafi podjąć samodzielnie żadnego działania, zaś serwitor jest pozbawioną duszy maszyną wykonującą tylko z góry zadane czynności (tu mogę się mylić, nie jestem ekspertem). To tulpa postrzegana jest przez jej twórcę dokładnie tak samo jak każda inna osoba. Zarówno pod względem bodźców jakimi zasila zmysły jak i jakości interakcji z twórcą.

Kiedy już doprowadzimy naszą tulpę do stanu w którym uzyska świadomość nie trzeba ciągle skupiać na niej swej uwagi, sama kręci się za nami i dotrzymuje nam towarzystwa. Wrażenie niezależności jest tak silne, że zaczynamy postrzegać tulpam jak osobną osobę. Jako przyjazny głos dobiegający z wnętrza głowy, lub z zewnątrz ze strony halucynacji jaką sobie serwujemy.

Dążenie do świadomości.

W jaki sposób tulpa staje się świadoma i samodzielna? Jest to w ogromnej mierze skutek naszej autosugestii. Poprzez odpowiednie odnoszenie się do naszej tulpy tworzymy pewien rodzaj afirmacji który sprawia, że z czasem nasza podświadomość zaczyna traktować stworzoną przez nasz postać jako osobny byt. Prawdopodobnie właśnie to zjawisko napędza cały fenomen.

Afirmacja ta polega na traktowaniu naszego „zmyślonego przyjaciela” jak kolejnej osoby, a także na wystrzeganiu się okazywania przed naszą nieświadomą częścią psychiki, że możemy wpływać na akcje tulpy. Mówiąc do niej nie mówimy za nią, nigdy nie odpowiadamy jej ustami na nasze pytania. Jeśli milczy, a przez pierwsze tygodnie tak będzie, pozostawmy te pytania bez odpowiedzi. Jeśli chcemy aby gdzieś się udała nie ciągniemy jej tam, nie wyobrażamy sobie jej kroków i ruchów. Prosimy ją o to i czekajmy aż sama tam pójdzie. Jak wyżej, z początku po prostu nie zareaguje ale z czasem się poruszy. Z czasem usłyszymy „z tyłu głowy” głos który zaskoczy nas odpowiedzią jakiej byśmy się nie spodziewali. W końcu tulpa wyryje na naszej psychice swoje własne obwody i będzie żyć własnym życiem.

Osobowość i zachowania.

Spora część twórców tulp zaczyna proces tworzenia od rozrysowania jej charakteru za pomocą skomplikowanych wykresów pełnych cech osobowości i upodobań. Ja osobiście starałem się znaleźć swoją metodę na ten etap. Opisałem swoją tulę na czymś w rodzaju czarnych skrzynek odpowiedzialnych za poszczególne aspekty jej życia. Z kolei zaś niektórzy, jak na przykład Irish_ który napisał kilka przewodników na temat kreacji tulpy, w ogóle nie pracują nad osobowością. Zamiast tego stosują inne, bardziej „pasywne” metody. Irish_ na przykład pozwolił swojej tulpie wejść do swoistej biblioteki wypełnionej jego wspomnieniami i  z zawartych tam informacji, jak i z jego codziennego życia, czerpać wiedzę.

Postrzegana forma fizyczna.

Ten obraz przypomina tulpę we wczesnym stadium kreacji. Pozbawioną szczegółu i niewyraźną. Grafika autorstwa Houseofleaves. houseofleaves.deviantart.com

Tulpę nakładającą swoją prezencję na otaczający nas świat, kręcącą się za nami postać, będziemy w stanie w pełni postrzegać dopiero po żmudnym procesie kreacji i nakładania. Ale kiedy już do tego dotrwamy, będzie dla nas jak prawdziwa. Dosłownie. Wielu ludziom którzy po raz pierwszy słyszą o tulpie wydaje się, że jej aparycja ma formę transparentną, zbliżoną do zjawy czy ducha. Nie jest to prawdą. Tulpa jawi się jako konsystentna, wyczuwalna, nieprzeźroczysta postać. Forma idealnie udająca fizyczny obiekt.

Jak będzie wyglądać? To w ogromnej mierze może zależeć od nas. Samodzielnie tworzymy jej wizerunek siedząc godzinami w skupieniu i zaprzęgając naszą wyobraźnię do tworzenia dla niej ciała. Zaczynamy wizualizację od najbardziej elementarnej bryły będącej jej sylwetką i rzeźbimy dalej, aż po najdrobniejsze szczegóły. Jak najbardziej może to być człowiek, najlepiej jakaś postać w całości stworzona przez nas, od podstaw. Jednak wizerunek człowieka wcale nie jest obligatoryjny. Tulpa może także być spersonifikowanym zwierzęciem, przedmiotem, dziwnym stworem, pokemonem czy zużytą oponą. To jak zobrazujemy sobie tulpę to tylko kwestia naszej inwencji, ograniczanej wyłącznie wyobraźnią. Miło było by jednak gdyby było to coś sensownego. Tulpa to żywa, czująca istota i prawdopodobnie nie będzie zadowolona będąc zjechanym ogumieniem.

Proces tworzenia wizerunku wygląda następująco: Najpierw siadamy i zamykamy oczy. Staramy się oczyma naszej wyobraźni zobaczyć pożądaną postać i dopracować ją w najmniejszym szczególe. W pewnym momencie możemy spotkać się z sytuacją w której coś stanie się samo. Na przykład jakiś szczegół jej wyglądu zmieni się bez naszej woli. I bardzo dobrze! Świadczy o pierwszych przebłyskach świadomości tulpy i pod żadnym względem nie powinniśmy z tym walczyć.

Co ciekawe, wizerunek tulpy to coś co tworzymy tylko dla własnej potrzeby, dla ułatwienia interakcji i wzmocnienia wrażenia obecności innej osoby. Samym zaś rdzeniem tulpy jest jej „dusza” wyryta w podświadomym umyśle hosta. Jest więc możliwe stworzenie tulpy bez żadnego konkretnego ciała, a następnie wspólne z nią zadecydowanie jak ma wyglądać. Prawdę powiedziawszy sporo osób wybiera tą ścieżkę.

Jakie są możliwości tulpy?

Co tulpa może a czego nie? Często pojawia się całą masa pytań dotyczących zakresu jej możliwości. Czy potrafi wykonywać jakieś niestworzone cuda z liczbami? Co widzi? Czy może przesuwać przedmioty? Trudno było by odpowiedzieć na wszystkie dziwne pytanie jakie zdarzyło mi się słyszeć odnośnie tego fenomenu. Najłatwiej będzie wyjaśnić po prostu na jakich zasadach działą taka istota. To z reguły rozwiewa wiele wątpliwości.

Interakcja tulpy z otoczeniem realizowany jest jedynie i wyłącznie za pomocą naszych organów zmysłów. I to powinno być oczywiste, że nie widzi, nie słyszy ani nie czuje nic, czego my nie postrzegamy. Niemniej jednak tulpa egzystuje nie w przestrzeni rzeczywistej a w jej hologramie tworzonym przez nasz umysł. Tym samym z którego korzystamy na co dzień na przykład myśląc o tym co mamy za plecami. Więc jeśli wykonamy na tulpie doświadczenie z kartami, to znaczy będziemy pokazywać jej losowe karty których oznaczenia nie znamy i tylko ona będzie je widzieć, a następnie zapytamy ją o ich zawartość. To bardzo możliwe, że tulpa powie nam co jest na kartach, ale nie będą to prawdziwe informacje. Prawdopodobnie będzie po prostu zmyślać. Jeśli jednak tulpa sama zajrzy na przykład do szuflady której zawartość doskonale znamy, będzie ona mieć wrażenia, że widzi coś czego my nie widzimy. Z kolei jeśli w międzyczasie jakaś inna osoba wprowadzi zmiany w zawartości szuflady, to tulpa nie będzie posiadała żadnych informacji o tych zmianach i co oczywiste, nie zauważy ich.

Jak powyżej, tulpa może wpływać na otoczenie tylko i wyłącznie za pośrednictwem naszych organów ruchu. To nie jest tak dobrze znana i opracowana dziedzina jak postrzeganie tulpy. Ludzie którzy zgodzili się na eksperymenty z oddaniem tulpie kontroli nad własnym ciałem są dopiero w trakcie ich tworzenia, więc przyjdzie jeszcze trochę poczekać na jakieś konkretnie wnioski. Jednak domniema się, że jeśli tulpa miała by wpływać na swoje otoczenie, to prawdopodobnie działało by to na następującej zasadzanie: Najpierw tulpa modyfikuje otoczenie za pomocą ciała jej twórcy, na przykład przewracając szklankę ręką hosta, a następnie nadpisuje wspomnienia jej hosta wspomnieniami tulpy przewracającej szklankę samodzielnie.

Wiele pytań dotyczy też potencjalnych zagrożeń związanych z posiadaniem tulpy. Tutaj wszelkie wątpliwości rozwiązuje kilka prostych faktów. Po pierwsze tulpa jest jak druga osoba i jest świadoma tego, że jest naszą tulpa. Wie, że jej egzystencja zależy wyłącznie od naszej woli. Prawdę powiedziawszy, jeśli będziemy ją traktować z szacunkiem to nawet nie będzie miała powodu żeby coś knuć za naszymi plecami. Po pewnym etapie kreacji posiada także pełen dostęp do naszej podświadomości, przez to cechuje ją silna empatia wobec jej twórcy. No i chyba najważniejsze jest to, że dosłownie żywi się naszym zainteresowaniem. Nie to żeby była jakaś zachłanna i ciągle wymagała naszej uwagi, nigdy nie spotkałem się z taką opinią. Potrzeba jej jedynie kilku minut rozmowy dziennie, samego faktu jej zauważania i zwracania uwagi na nią od czasu do czasu. Wobec tego jeśli zaczniemy ignorować tulpę ta zacznie powoli blednąć i z czasem zniknie z naszego życia na stałe. Można znaleźć wiarygodne zeznania mówiące, że zajmuje to około miesiąca. Jednak ja nie jestem sobie w stanie wyobrazić dlaczego ktoś miał by to robić.

Czy to w ogóle możliwe?

Jedynym sposobem żeby przekonać się o tym jest stworzenie własnej tulpy. Toteż ja w tym momencie jestem już po około osiemdziesięciu godzinach medytacji i miałem już pierwsze przejawy świadomości ze strony tulpy.

Nie chcę jednak mówić z całą pewnością, że coś takiego jak tulpa jest możliwe, przynajmniej do momentu aż będę w stanie z nią swobodnie rozmawiać. Normalnie po sześćdziesięciu godzinach inne osoby potrafiły już uzyskać mówiącą tulpę, ale jako że ja podążałem swoimi ścieżkami i starałem obejść się bez przewodników, popełniłem kilka błędów związanych z papugowaniem i niedostatecznym opracowaniem osobowości tulpy.

Niemniej jednak jestem dość pozytywnie nastawiony do całego fenomenu. Na mój prosty rozum nie widzę żadnych przeszkód. Istnieje coś takiego jak rozdwojenie jaźni, więc wiemy, że dwie osobowości mogą okupować jeden umysł. Jeśli chodzi o widzenie tulpy nałożonej na otaczającą nasz rzeczywistość, powiem tak: Każdy z nas ma omamy, choćby w momencie kiedy zasypia. Czy to wzrokowe, czy tylko słuchowe. Wiec nie trudno mi wyobrazić sobie świadome rozwinięcie tego zjawiska do poziomu zakładanego przy fenomenie tulpy. Potrafimy modyfikować swoją podświadomość za pomocą afirmacji, mantr, medytacji czy choćby prostej nauki. Jak na przykład pisanie na klawiaturze komputera, kiedy to pewną czynność związaną z wciskaniem klawiszy powtarzamy tak długo i skrupulatnie, aż wyryje się w naszej podświadomości. Nie musimy więcej myśleć o klawiszach, przelewamy myśli prosto na ekran. Tak samo dzieje się z widzeniem tulpy, kiedy na początku skupiamy się aby zobaczyć ją hasającą po okolicy a z czasem rolę tę przejmuje nasza podświadomość i psychika tworzy hologram tulpy bezwiednie, bez naszej ingerencji w ten proces.

Wszystkie niezbędne elementy są już dawno poznanie i uchodzą za wiarygodnie fakty naukowe. Teraz potrzeba nam tylko znaleźć wystarczającą ilość wiarygodnych i chętnych osób do wskrzeszenia własnej tulpy aby ten fenomen przestał uchodzić za tybetańską magię a stał się uznawanym faktem”.

www.tulpa.pl

Wiedza to moc, stadko wierzące jest bardziej plastyczne od wiedzącego.

Wiernymi łatwiej jest manipulować.

Ciekawość jest pierwszym stopniem do wiedzy ale nie w religiach abrahamowych u nich ciekawość to pierwszy stopień do piekła,wiedza to zło.

“Skup się na świetle i miłości zamiast na lęku, ponieważ przyciągasz do siebie to, na czym się koncentrujesz. Jesteś wolny, gdy nie ma w tobie lęku.”

“Utrzymuj intencję widzenia tylko miłości – a tylko ją zobaczysz”.

“Dobro najwyższe jest jak woda, wszystkim jednakowo sprzyja I bez szmeru podąża w miejsca przez człowieka wzgardzone.” Lao Tse

Religijność polega na wpychaniu w pułapkę dogmatów, na zmuszaniu do życia cudzym życiem życiu poglądami “nieomylnego magisterium”.

Pobożność i pacierze to ściana hałasu cudzych opinii tworzona po to by zagłuszyć nasz własny wewnętrzny głos.

“Prawdziwy świat istnieje poza naszymi myślami oraz pojęciami; postrzegamy go poprzez sieć własnych pragnień jako podzielony na przyjemność i ból, na to, co właściwe i niewłaściwe, wewnętrzne i zewnętrzne. Aby ujrzeć wszechświat takim, jakim jest, musisz wyjść poza tę sieć. Nie jest to trudne, gdyż sieć jest pełna dziur” Szri Nisargadatta

“Kiedy zrozumiesz, że nazwy i kształty są pustymi skorupami bez żadnej zawartości, a to, co rzeczywiste nie ma nazwy ani kształtu, bo jest czystą energią życia i światłem świadomości, będziesz odczuwał spokój, pogrążony w głębokiej ciszy rzeczywistości. ” Śri Nisargadatta Maharaj

“Nie trzeba żadnych świątyń, nie trzeba skomplikowanej filozofii. Nasz mózg i nasze serce są naszą świątynią; moją filozofią jest dobroć”. Dalajlama

Siła Umysłu

Źródło mocy

Źródło mocy jest narzędziem,sposobem postępowania, który może pobudzać w nas energię i mądrość służące uzdrawianiu.

Każdy może zdać się na wizję boga zgodny z ich własnymi wierzeniami.

Źródłem mocy może być każda pozytywna forma, natura, esencja lub siła – Słońce, Księżyc, przestrzeń, woda, rzeka, ocean, powietrze, ogień, drzewo

kwiat, człowiek,zwierzę, światło, dźwięk, zapach, smak – każdy aspekt energii, który jest dla kogoś inspirujący i leczniczy.

Formy duchowych istot (takich jak Budda,Kriszna czy Bogini Matka)

jako że ucieleśniają i wyrażają ostateczny spokój oraz radość uniwersalnej prawdy są skuteczniejsze aniżeli zwykłe formy.

Jednak najlepszym źródłem mocy będzie to z którym sami czujemy się najlepiej.

Kiedy zdecydujemy się na dane źródło mocy, poświęćmy wiele dni na rozmyślania nad nim i ustanowienie więzi z jego energią, nim zaczniemy medytować.

Później, kiedy wykonujemy już ćwiczenia lecznicze powinniśmy poprzez wizualizację, doświadczanie i ufność odnowić związek z jego energią.

Jeśli wyobrażenie określonego źródła mocy powoduje napięcie, poczucie ograniczenia i stres, znaczy to, że mimo iż jest to święty obiekt,

podchodzimy do niego z umysłem pełnym przywiązania, pomieszania i lgnięcia do „Ja”.

Nie złagodzi to naszych problemów.

Z drugiej strony, nawet gdy znaleźliśmy coś, z czym się dobrze czujemy, możemy to zmienić w zależności od własnych potrzeb i etapu duchowego lub emocjonalnego rozwoju.

Kiedy kontaktujemy się ze źródłem mocy, powinniśmy odczuwać i przyjmować spokój i energię, jakiej nam udziela.

Przy właściwym nastawieniu każdy obiekt może zyskać wielką moc.

Paltrül Rinpocze opowiada taką oto historię:
   Pewna kobieta o wielkim religijnym oddaniu poprosiła swojego syna, który często podróżował do Indii w interesach, by przywiózł jej święty przedmiot z kraju Buddy.

Syn zapomniał o prośbie matki. Przypomniał sobie dopiero, gdy był blisko domu.

Wziął więc ząb martwego psa, owinął go w brokat i jedwab i wręczył matce, mówiąc:

„Matko, przywiozłem ząb Buddy, byś mogła składać mu hołd”.

Przez resztę swojego życia matka wielbiła psi ząb z pełnym oddaniem i ufnością, tak jakby był on prawdziwym zębem Buddy.

Wokół zęba pojawiły się cudowne znaki, a w chwili śmierci kobiety, na znak głębokiego uduchowienia, wokół jej ciała pojawiło się tęczowe światło.
Niektórzy ludzie mogą myśleć, że są zbyt świadomi, by polegać na wizerunku, który miałby im pomóc.

Mogą odnosić wrażenie, że wyobrażenie czy wizualizacja są czymś „zmyślonym”, czymś, co znajduje się poza nimi; otóż wręcz przeciwnie,

wykorzystanie wyobraźni faktycznie pomaga wydobyć niewykorzystane siły, które już posiadamy.

Nie ma większego znaczenia, jaką formę czy wyobrażenie obierzemy sobie za źródło mocy, ponieważ tak naprawdę nawiązujemy kontakt z naszą wewnętrzną mądrością.

 

Raraszek/Kania Ruda/Karuda/Garuda/Feniks/Fenghuang/Żarptak-Źródło Mocy

To, co istotne, to zaufanie i bycie otwartym na ową mądrość – celebrowanie prawdziwej natury wszechświata.

Pielęgnując źródło mocy, rozluźniamy ciasne, sztywne postawy i uczucia, które stwarzają nam wiele problemów

a rozwijamy pozytywny, otwarty na uzdrowienie umysł.

 

„Umysł jest jak spadochron, działa gdy jest otwarty”-Frank Zappa

„Jeśli źródło mocy, kiedy je wizualizujemy, sprowadza na nas ciepło, spokój i siłę, znaczy to, że możemy używać jego mocy do uzdrawiania swoich emocjonalnych psychicznych i duchowych problemów oraz do rozwijania siły umysłu.

Kali Daman

Syrenka/Nagini/Żmij na księdze rachunkowej Starej Warszawy z 1659

„Obok medytacji na źródło mocy możemy także użyć wizualizacji różnych przejawień ziemi, powietrza, wody,

przestrzeni czy światła, jako sposobu sprowadzania błogosławieństwa i leczniczych energii na nas samych.

W celu stabilizacji i wzmocnienia możemy na przykład widzieć i odczuwać moc ziemi.

Powietrze może oczyszczać i inspirować. Ogień może ogrzewać, przekształcać, uszlachetniać i dawać moc.

Jeśli zaś dany problem wydaje się wymagać schłodzenia naszych emocji, możemy wyobrażać sobie kojącą, oczyszczającą moc wody.

   Spośród wszystkich tych żywiołów światło jest środkiem najbardziej witalnym

Wizualizacja światła

„Zawsze, gdy przywołujemy światło lub jakiś inny środek uzdrawiający,

powinniśmy sobie wyobrażać jego wizerunek czy obecność,

by odczuć jego pozytywne właściwości i uwierzyć w jego lecznicze moce.

Bądźmy twórczy w wyobrażaniu sobie światła w sposób, który na nas oddziałuje.

W miarę praktyki spostrzeżemy, że nasza zdolność do medytowania na światło pogłębia się i umacnia.

Możemy uznać za pomocne wyobrażanie sobie światła, które spada na nas niczym deszcz, zalewa i przenika swoim ciepłem umysł i ciało, sprowadzając otwartość i odprężenie na wszystko, z czym się stykamy.

Możemy też wyobrażać sobie światło, które przybywa z naszego źródła mocy.

Przypuśćmy, że przyjmuje ono formę tęczowych promieni.

Odczujmy, że całkowicie wypełnia nasz umysł i ciało, niosąc ukojenie, spokój i zdrowie,

że w okamgnieniu ogrzewa i uzdrawia chore miejsca czy rozpuszcza je w światło i spokój.

Każda cząstka ciała aż do najdrobniejszej komórki naturalnie wypełnia się światłem.

Wyobraźmy sobie, że nasze ciało przekształca się w ciało świetliste albo – jeśli wolimy – w jaśniejący, ciepły płomień.

Czasami możemy odczuwać potrzebę emocjonalnego bezpieczeństwa i schronienia.

Wówczas dobrze jest wyobrażać sobie wokół siebie światło w postaci aury, namiotu bądź jakby ochronnej skorupy jaja.

Tego rodzaju wyobrażenia powinny sprawić, że poczujemy się rozluźnieni i otwarci, całkowicie bezpieczni.

Jeśli jesteśmy spięci, zamknięci lub odcięci i odizolowani od świata i innych ludzi,

to spróbujmy wprowadzić więcej przestrzeni w tę medytację albo po prostu zrelaksujmy się i zajmujmy czymś innym.

Medytacje na światło mogą służyć rozwiązywaniu specyficznych problemów lub też pomagać ogólnie, sprawiając,

że poczujemy się bardziej otwarci i swobodni. Kiedy medytujemy, możemy wyobrażać sobie,

że światło rozchodzi się poza nasze ciało i promieniuje w przestrzeni bez końca.

Możemy też obserwować, jak cały świat jest przez nie dotykany,

zalewany i przekształca się w czyste i spokojne światło. Jeśli medytujemy na światło w otwarty sposób, pojmujemy,

że jest ono nieskończone, bez ograniczeń czasu i przestrzeni.

W zależności od własnych potrzeb, możemy widzieć lecznicze światło w różnych formach.

Jeśli dokucza nam emocja, która wydaje się być umiejscowiona w jakimś określonym obszarze,

jak np. w klatce piersiowej czy w gardle, możemy w leczniczy i troskliwy sposób przyłożyć do tego miejsca swoją dłoń.

Dzięki samemu delikatnemu dotykaniu, głaskaniu czy masowaniu takiego miejsca przy jednoczesnym zrelaksowanym oddychaniu, złagodzimy swój problem. Prócz tego możemy wizualizować wielobarwne lecznicze światło wypływające z naszej własnej dłoni. Współczesny mistyk chrześcijański, Omraam Mikhaël Aivanhov, radzi:
   Kiedy bardzo cierpisz, poproś o pomoc światło.

Wyobraź sobie, że z twoich palców emanują promienie światła we wszystkich kolorach. Skieruj je na bolące miejsce.

Wkrótce odczujesz, jak ból stopniowo ustępuje.
U niektórych ludzi medytacja na światło powoduje wrażenie nadmiernego unoszenia się czy płynięcia. Jeśli nam się to przydarzy, ugruntujmy się przez wyobrażanie sobie, że chociaż lecznicze światło jest czyste, przejrzyste i wszechobecne, jego niezmienna i nieporuszona natura sprawia, iż odczuwamy je jako ciężkie”. -Tulku Thondup

 

„Po raz pierwszy naukowcom udało się zawiązać światło na supeł. Sukces ten jest osiągnięciem fizyków skupionych wokół Marka Dennisa z Bristol University.

Nowe badanie jest fizycznym zastosowaniem teorii węzłów. Według naukowców promienie światła udało się zawiązać w węzeł,

oddziałując na promieniowanie wyjściowe za pomocą specjalnie opracowanych hologramów”.

Źródło: http://www.focus.pl/newsy/zobacz/publikacje/wezel-ze-swiatla/

fala

widmo

 

spektrum

Budzenie leczniczej energii

„Każdy z nas ma znacznie więcej, niż by mu się wydawało, fizycznej i duchowej świetlistej energii.

Możemy obudzić tę energię, by wykorzystać ją w medytacji i w życiu codziennym.

Ostatecznie energia i światło są tym samym. Aby poprawić swoje samopoczucie, mentalne czy fizyczne, możemy wydobyć i spotęgować swoją wewnętrzną energię, światło i mądrość.

By obudzić tę moc, medytujmy na swoje ciało jako źródło ogromnej energii.

Usiądźmy gdzieś wygodnie, w cieple, z zamkniętymi lub na wpół otwartymi oczami.

Oddychajmy naturalnie i spokojnie. Powoli wyobrażajmy sobie,

jak zadziwiające i niezwykłe jest nasze ciało z jego skórą, kośćmi,

mięśniami, nerwami i organami oraz bilionem komórek wszelkiego rodzaju, niezbędnych do zaistnienia cudu życia.

Możemy wyobrażać sobie to wszystko z naukową dokładnością, choć nie jest ona konieczna.

Kluczem do leczniczej mocy tej medytacji jest wykorzystanie wszelkich wyobrażeń,

które pomagają odczuć i uwierzyć, że nasze ciało jest siedzibą energii i nieograniczonej zdolności leczenia.

Dużym ułatwieniem może być wizualizowanie na początek pojedynczej komórki swojego ciała, wejście w tę komórkę oraz zobaczenie i odczucie jej cudownej witalności. Wyobrażajmy sobie jej bezmiar – może być wielka jak cały świat.

Pomocą może być również wprowadzenie w tę kontemplację pewnych właściwości żywiołu ziemi,

powietrza, ognia i wody – takich jak np. urodzajność czy siła ziemi lub oczyszczająca przejrzystość powietrza.

Możemy także doceniać bogactwo i piękno komórki, wyobrażając sobie muzykę czy jakiś spokojny dźwięk bądź dotykając i odczuwając ją jako żywą lub tętniącą mocą.

Po pewnym czasie, który poświęcimy jednej, dwóm czy trzem komórkom, stopniowo poszerzajmy swoją medytację aż do momentu, w którym odczujemy bezmiar własnego ciała, jego niezwykłą siłę i zdolność uzdrawiania.

Wyobraźmy sobie, że znajdujemy się w pięknym, wspaniałym i niezmiernie bogatym miejscu.

Następnie cofnijmy się i zobaczmy jedną lub kilka komórek, jak promieniują światłem.

Starajmy się czuć ciepło światła.

Świętujmy to spokojne, wspaniałe świetliste miejsce, np. poprzez ponowne wyobrażenie sobie przepięknej muzyki czy dźwięku. Poszerzmy swoją medytację, by objąć nią całe ciało jarzące się, a nawet płonące zdrowiem i ciepłem.

Następnie wyobraźmy sobie i odczujmy, że wszelka ciemność, zimno, ból, napięcie, smutek czy dysharmonia w ciele i umyśle zostają uleczone przez światło, uczucie spokoju i uroczystą atmosferę.

Wszystkie komórki są żywe we wspólnocie ciepła i błogości. Lecznicza energia i światło miliarda komórek,

jak promienie miliarda słońc, wypełniają nasze ciało.

Wciąż powracajmy do tego uczucia, spoczywając i pławiąc się w nim.

Na koniec możemy wyobrażać sobie, że światło i energia wytryskują z naszego ciała niczym świetlisty ogień świętojański z ciemności. Promienie emanują z nas w formie aury – ochronnego kręgu leczniczej energii.

Energia ta rozprzestrzenia się, dociera do innych ludzi i miejsc, wypełniając ich światłem i spokojem.

Po jakimś czasie, jeśli nabierzemy doświadczenia w medytacji, energia ta może rozprzestrzenić się na cały wszechświat.

Bez względu na rodzaj kontemplacji, kończmy ją relaksacją oraz poczuciem jedności ze swoimi uczuciami.

Innym ćwiczeniem budzącym leczniczą energię będzie wizualizowanie siebie w postaci bóstwa,

takiego jak Budda lub inna cudowna istota. Wyobraźmy sobie boskość i doskonałą mądrość wewnątrz siebie,

wzywajmy tę mądrość do ujawnienia się w formie energii i siły.

 

Lecznicze światło i energia w życiu codziennym

Świadomość światła i energii możemy wcielać w każdą dziedzinę swojego życia. Może ona nadać mu uzdrawiający wymiar.

Dobrą praktyką dla każdego, bez względu na temperament bądź biegłość w medytacji,

jest docenienie naturalnego światła – światła słonecznego i subtelnych zmian jego natężenia w ciągu dnia i w różnych porach roku,

pięknych zachodów słońca, świateł księżyca i gwiazd, łagodnej poświaty pochmurnego nieba.

Możemy też pielęgnować, bodaj konceptualnie, świadomość czystego światła absolutnego w zwyczajnym świecie.

Kiedy wpadamy w tok codziennych zajęć, świadomość uniwersalnego światła może przysparzać nam sił i wiary.

Kiedy więc siedzimy, nie siedźmy jak kawałek skały. Siedźmy swobodnie, ale czujnie, z uczuciem, że świętujemy światło i energię, jakbyśmy byli płomieniem świecy która je emituje.

Kiedy myślimy, nie myślmy z pomieszanym, pożądliwym ani nienawistnym umysłem.

Bądźmy świadomi, że światło umysłu może inspirować przejrzystość otwartości i spokoju.

Kiedy rozmawiamy, mówmy głosem, który nie jest ani ostry, ani słaby.

Jak światło i energia, nasz głos może być mocny, czysty i kojący.

Kiedy chodzimy, nie chodźmy jak kukiełka z mięsa, nerwów i kości, pociągana w różnych kierunkach przez sznurki fascynacji czy pragnień.

Jeśli odczuwamy obecność leczniczego światła i energii, to możemy poruszać się w sposób, który je celebruje.

Zamiast ociężale przemieszczać się tu i tam, dzięki świadomości światła możemy obdarzyć swoje ruchy energią i gracją.

Korzystajmy z rozpierającej nas życiowej energii i rozluźnijmy swoje ciało w prostej, zrelaksowanej postawie.

Oddychajmy swobodnie i pozwólmy energii promieniować. Bez przesadnych ruchów odczuwajmy brak skrępowania ciężarem zmartwień.

Niczym astronauta spacerujący po księżycu poczujmy subtelną, ale radosną sprężystość swoich kroków,.

Kiedy dotykamy, nie dotykajmy przedmiotów jak robot sięgający po narzędzie.

Róbmy to tak, jakby energia emanowała z naszej dłoni, dotykając obiektu,

który sam jest źródłem światła.

Światło nie znajduje się tylko w nas, ale wszędzie wokół.

Nawet jeśli absolutne światło jedności istnieje poza koncepcjami czy wyobrażeniami, możemy na względnym poziomie

odczuwać czy wyobrażać je sobie jako subtelnie widoczne w powietrzu wokół nas, w naszym zwyczajnym otoczeniu.

Każdy nasz ruch i myśl może łączyć nas ze światem światła. Nawet poruszenie palcem może być radością, świętem oraz grą światła i energii.

Podobnie jak w przypadku medytacji na światło, bycie świadomym światła w życiu codziennym

może niekiedy przejawiać się niepokojem czy uczuciem unoszenia się.

Powinniśmy wówczas wyobrażać sobie, że światło w całym naszym ciele albo tylko w stopach jest ciężkie.

Odczuwajmy, że ciało nie może się unieść i że nasze stopy mocno stąpają po solidnym gruncie.

Powinniśmy rozpoznać, czy dane ćwiczenie odpowiada naszej osobowości i możliwościom.

Niektórzy mogą mieć trudności z utrzymaniem kontaktu z własnymi prawdziwymi uczuciami.

Możemy nie być przygotowani na tego rodzaju praktykę życia codziennego.

Jeśli czujemy się spięci i zamknięci, znaczy to, że wykonujemy ją w niewłaściwy sposób.

Jeśli natomiast czujemy się roztargnieni czy nadmiernie pobudzeni,

zwróćmy się ku bardziej wyciszającej praktyce czy po prostu zajmijmy się czymś innym.

Adepci medytacji często pytają, czy dane ćwiczenie lecznicze jest dla nich odpowiednie albo czy wykonują je we właściwy sposób.

Uczucie odprężenia i otwartości powinno być naszym przewodnikiem. Świadczy ono o tym, że praktyka przebiega prawidłowo.

Utrzymywanie świadomości światła jest jednym ze sposobów wzbudzania leczniczej energii. Istnieje wiele innych metod.

Aktywność fizyczna wprowadza doskonałą równowagę w nasze życie i aktywizuje energię.

Piesze wycieczki, wykonywanie ćwiczeń hatha jogi lub innych, taniec i śpiew – wszystko to celebruje życie i niesie zdrowie”.-Tulku Thondup

Chciałbym przy okazji polecić kilka książek które nawiązują do tematu i sądzę że warto je przeczytać.

„To udowodnione naukowo: Ci którzy czytają, lepiej radzą sobie w życiu”

AKTYWUJ PEŁNĄ MOC MÓZGU, Dr David Perlmutter , Dr Alberto Villoldo

http://www.talizman.pl/pdf/01001773.pdf

Rozdział 1. Neurobiologia oświecenia ……………………….. 29

Rozdział 2. Potężny umysł …………………………………………. 41

Rozdział 3. Ewolucja mózgu i umysłu ……………………….. 57

Rozdział 4. Mitochondria i żeńska siła życiowa …………. 69

Rozdział 5. Sieci nerwowe i nawyki umysłu……………….. 83

Rozdział 6. Jak stres szkodzi mózgowi ……………………….. 99

Rozdział 7. Dar neuroplastyczności …………………………… 115

Rozdział 8. Neurogeneza: tworzenie nowych

komórek mózgowych ………………………………. 133

Rozdział 9. Trzy stany, których nie chcesz mieć …………. 153

Rozdział 10. Nowoczesne terapie wspomagające produkcję energii …………………………………….. 167

Rozdział 11. Dar szamana ……………………………………………. 191

Rozdział 12. Przygotowanie swojego mózgu

do oświecenia ………………………………………….. 203

Rozdział 13. Ćwiczenia szamańskie……………………………… 217

Rozdział 14. Program aktywacji mocy swojego mózgu … 247

Rozdział 15. Poszukiwanie swojej duszy………………………. 271

Uzdrawiająca Moc Umysłu-Tulku Thondup

http://www.gandalf.com.pl/b/uzdrawiajaca-moc-umyslu-B/

UZDRAWIAJĄCE MEDYTACJE

http://www.gandalf.com.pl/b/uzdrawiajace-medytacje-buddyjskie/

BIOLOGIA PRZEKONAŃ – Lipton Bruce

 

MÓZG BUDDY – Dr Rick Hanson i Dr Richard Mendius

http://www.talizman.pl/pdf/01001787.pdf

Rozdział pierwszy: Samoprzekształcający się mózg …… 25

Część pierwsza: Przyczyny cierpienia …………………….. 43

Rozdział drugi: Ewolucja cierpienia ………………………… 45

Rozdział trzeci: Pierwsza i druga strzała  …………………. 75

Część druga: Szczęście  ……………………………………….. 93

Rozdział czwarty: Wchłanianie dobra ……………………… 95

Rozdział piąty: Studzenie płomieni ………………………… 109

Rozdział szósty: Niewzruszone intencje…………………… 129

Rozdział siódmy: Bezstronność ……………………………… 143

Część trzecia: Miłość  ………………………………………….155

Rozdział ósmy: Dwa wilki w sercu …………………………. 157

Rozdział dziewiąty: Współczucie i asertywność ………… 175

Rozdział dziesiąty: Bezgraniczna dobroć …………………. 199

Część czwarta: Mądrość  ………………………………………219

Rozdział jedenasty: Fundamenty uważności …………….. 221

Rozdział dwunasty: Błoga koncentracja …………………… 237

Rozdział trzynasty: Rozluźnienie ego ……………………… 253

Aneks: Neurochemia w żywieniu – Jan Hanson, L.Ac.  .. 279

 

Boska matryca – Braden Gregg

http://tajemnica.wordpress.com/2012/07/01/gregg-braden-boska-matryca-recenzja/

Ajurweda. Tajemnice medycyny holistycznej

„Twoje ciało jest jak żywa świątynia. Pełna sił witalnych, tętniących w każdej komórce, i energii, płynącej w żyłach.

By mogło Ci służyć i być silne jak skała, musi być przede wszystkim zdrowe. Bycie zdrowym to Twój naturalny stan.

To coś więcej niż tylko brak choroby lub ułomności – zdrowie to pełny fizyczny, psychiczny i społeczny dobrobyt.

To także poczucie radości, spełnienia oraz świadomości pozostawania w harmonii z otaczającym Cię światem.

Otwórz oczy i wpuść do swojej świątyni światło, jakim jest Ajurweda.

Ten starożytny system lecznictwa indyjskiego zawiera medyczną i metafizyczną wiedzę o zdrowym życiu.

Pomoże Ci on poprawić Twoje fizyczne, psychiczne i duchowe samopoczucie. To jeden z niewielu systemów medycyny niekonwencjonalnej wykorzystujących chirurgię.

Oto przełomowa książka – pierwsza, w której Deepak Chopra zaprezentował nowe spojrzenie na kwestię zdrowia, zaburzeń energii oraz leczniczej siły umysłu.

Dr Chopra jest najwybitniejszym rzecznikiem Ajurwedy.

Z prawdziwą wprawą łączy zdobycze medycyny Wschodu i Zachodu, prezentując jasną,

bogatą wizję drogi prowadzącej do idealnego zdrowia – drogę do harmonii umysłu, ciała oraz ducha.

Słynny hinduski aforyzm głosi, że „Ajurweda służy nieśmiertelności”.

Przekonaj się, że ta uzdrawiająca siła tkwi w utrzymaniu harmonii w kwestii jedzenia, zachowania, rytmów biologicznych, środowiska i myśli.”

http://sensus.pl/ksiazki/ajurweda-tajemnice-medycyny-holistycznej-deepak-chopra,ajurwe.htm

Na koniec Franz Bardon i jego system.

„W niniejszym dziale przedstawione są pełnowymiarowe dzieła z zakresu hermetyzmu i systemu magicznego Bardona.

Kybalion

stanowi doskonałe przedstawienie filozofii hermetycznej i prawdziwej natury Wszechświata.

Opierając się na ciekawych przykładach przedstawia zawiłości i prostotę egzystencji.

Wtajemniczenie do Hermetyzmu

jest pierwszą i podstawową książką całego systemu magii hermetycznej

stworzonego przez Franza Bardona.

Ta jedna książka jest warta miliony innych.

ROZDZIAŁ I
FILOZOFIA HERMETYCZNA

„Usta mądrości są zamknięte dla wszystkiego z wyjątkiem uszu zrozumienia” – Kybalion.

Ze starożytnego Egiptu pochodzą fundamentalne, ezoteryczne i okultystyczne nauki,

które tak silnie wpływały na filozofie wszystkich ras, nacji i ludzi przez kilka tysięcy lat.

Egipt, dom Piramid i Sfinksa, był miejscem narodzin ukrytej mądrości i nauk mistycznych.

Wszystkie narody czerpały z jego sekretnej doktryny. Indie, Persja, Chaldea, Medea, Chiny, Japonia,

Asyria, starożytna Grecja i Rzym oraz inne starożytne kraje brały wolny udział w paradzie wiedzy,

którą hierofanci i mistrzowie kraju Isis udostępnili tak swobodnie dla tych, którzy przybyli gotowi na udział w wielkim zgromadzeniu mistycznej i okultystycznej nauki, którą wielkie umysły tego starożytnego lądu zebrały razem.

Nawet do dzisiaj używamy terminu ‚hermetyczny’ w sensie ‚sekretny’, ‚szczelnie zamknięty’ itp.

– a jest to spowodowane tym, że naśladowcy Hermesa zawsze obserwowali zasadę tajemnicy w tych naukach.

Nie wierzyli w „rzucanie pereł pomiędzy świnie”, lecz raczej trzymali się zasady

„mleko dla dziecka; sztuka mięsa dla mężczyzny” – obie te maksymy zawarte są w chrześcijańskich tekstach,

lecz obie były też używane przez Egipcjan na wieki przed erą chrześcijaństwa.

I właśnie ta polisa bezpiecznego szerzenia prawdy zawsze charakteryzuje hermetyzm, nawet dzisiaj.

Nauki hermetyczne można odnaleźć w wielu krainach, pomiędzy wieloma religiami,

lecz nigdy nie są one identyfikowane z konkretnym krajem ani z konkretną grupą religijną.

Jest tak z powodu ostrzeżenia starożytnych nauczycieli zabraniającemu sekretnej doktrynie ukształtować się w wyznanie. Mądrość tego ostrzeżenia jest oczywista dla wszystkich znawców historii.

Starożytny okultyzm Indii i Persji zdegenerował się i w dużej części został utracony przez fakt, że nauczyciele stali się kapłanami, więc teologia została wymieszana z filozofią, co zaowocowało tym, że okultyzm Indii i Persji stopniowo ginął pośród mas przesądów religijnych, kultów, wierzeń i ‚bóstw’.

Tak samo stało się ze starożytną Grecją i Rzymem. To samo dotyczy nauk hermetycznych u gnostyków i wczesnych chrześcijan, które zostały zagubione w czasach Konstantyna

którego żelazna ręka pokryła filozofię narzutą teologii, przez co Kościół chrześcijański utracił to

co było jego podstawową esencją i duchem.

„Tam, gdzie kierują się kroki Mistrza, otwierają się uszy gotowe na jego Naukę” – Kybalion.

„Kiedy uszy ucznia gotowe są słuchać, pojawiają się usta, aby wypełnić je Mądrością” – Kybalion.

„Praw Prawdy jest siedem; ten, kto je zna, rozumiejąc, posiada Magiczny Klucz, pod którego dotykiem wszystkie Drzwi Świątyni stają otworem” – Kybalion.

Siedem praw hermetycznych, na których oparta jest cała filozofia hermetyczna, to:

I. PRAWO MENTALIZMU

II. PRAWO ZGODNOŚCI

III. PRAWO WIBRACJI

IV. PRAWO BIEGUNOWOŚCI

V. PRAWO RYTMU

VI. PRAWO PRZYCZYNY I SKUTKU

VII. PRAWO RODZAJU

Te siedem praw zostanie omówionych i wytłumaczonych w kolejnych lekcjach.

Jednakże krótkie wytłumaczenie każdego z nich może być podane już w tym miejscu.

I. Prawo mentalizmu

„WSZYSTKO jest UMYSŁEM; Wszechświat jest Mentalny” – Kybalion.

To prawo obejmuje prawdę, że „wszystko jest Umysłem”.

To tłumaczy, że WSZYSTKO (co jest substancjalną rzeczywistością leżącą u podstaw wszelkich zewnętrznych manifestacji i zajść, które znamy pod określeniami:

„materialny wszechświat”, „zjawisko życia”, „materia”, „energia” i w skrócie wszystko,

co jest widoczne dla naszych materialnych zmysłów) jest DUCHEM, który sam w sobie jest

NIEPOZNAWALNY, NIEDEFINIOWALNY, lecz którego można uważać za UNIWERSALNY,

NIESKOŃCZONY, ŻYJĄCY UMYSŁ.

To również tłumaczy, że cały świat zjawisk czy Wszechświat jest jedynie mentalnym wytworem WSZYSTKIEGO, przedmiotem Praw rzeczy stworzonych, a także to, że Wszechświat, jako całość i jako pojedyncze jego części

lub jednostki, zawiera swoją egzystencję w Umyśle WSZYSTKIEGO,

w którym „żyjemy, poruszamy się i posiadamy swoje istnienie”.

To prawo, poprzez ustanowienie mentalnej natury Wszechświata,

z łatwością tłumaczy wszystkie najróżniejsze mentalne i psychiczne zjawiska,

które zajmują tak dużą część publicznej uwagi, a które, bez takiego wytłumaczenia,

są niezrozumiałe i zaprzeczają naukowemu podejściu.

Rozumienie tego wielkiego hermetycznego prawa mentalizmu umożliwia osobie pełne uchwycenie praw mentalnego Wszechświata i na zastosowanie tego samego do swojego istnienia i rozwoju.

Uczeń hermetyzmu jest w stanie inteligentnie stosować wielkie mentalne prawa, zamiast używać ich w sposób czysto przypadkowy.

Posiadając uniwersalny klucz, uczeń jest w stanie otworzyć wiele drzwi mentalnej i psychicznej świątyni wiedzy

i wejść weń swobodnie i rozważnie. Ta zasada wyjaśnia prawdziwą naturę „energii”, „mocy” i „materii”,

jak również to, w jaki sposób i dlaczego one wszystkie podlegają władzy umysłu.

Jeden ze starych mistrzów hermetyzmu napisał wieki temu:

„Ten, kto uchwyci prawdę mentalnej natury Wszechświata, jest bardzo zaawansowany na drodze do perfekcji”.

I te słowa są dzisiaj tak samo prawdziwe jak w dniu, kiedy je po raz pierwszy zapisano.

Bez tego uniwersalnego klucza, perfekcja jest niemożliwa, a uczeń na próżno puka do wielu drzwi Świątyni.

II. Prawo zgodności

„Tak jak na górze, tak i na dole; tak jak na dole, tak i na górze” – Kybalion.

To prawo obejmuje prawdę, iż zawsze istnieje zgodność pomiędzy prawami i zjawiskami na różnych płaszczyznach istnienia i życia. Stary hermetyczny aksjomat brzmi: „tak jak na górze, tak i na dole; tak jak na dole, tak i na górze”. A uchwycenie tego prawa daje możliwości rozwiązania wielu mrocznych paradoksów i ukrytych sekretów natury. Istnieją płaszczyzny wykraczające poza naszą wiedzę, lecz kiedy zastosujemy do nich prawo zgodności, to będziemy w stanie rozumieć wiele z tego, co inaczej pozostawałoby dla nas nieznanym. To prawo ma uniwersalne zastosowanie i manifestację, na różnych płaszczyznach materialnego, mentalnego i duchowego Wszechświata – to jest prawo uniwersalne. Starożytni hermetycy uważali to prawo za jedno z najważniejszych mentalnych narzędzi, dzięki którym człowiek był w stanie odsuwać na bok przeszkody, które zasłaniały widok na nieznane. Jego użycie zrywa nawet zasłonę Isis do tego stopnia, że można uchwycić mgnienie twarzy bogini. Tak samo jak znajomość zasad geometrii pozwala człowiekowi na mierzenie odległych słońc i ich ruchów, nie ruszając się z obserwatorium, tak samo znajomość prawa zgodności pozwala człowiekowi inteligentnie wnioskować – od tego, co znane, do tego, co nieznane. Studiując monadę, rozumie on archanioła.

III. Prawo wibracji

„Nic nie spoczywa; wszystko jest w ruchu; wszystko wibruje” – Kybalion.

To prawo obejmuje prawdę, iż „wszystko jest w ruchu”, „wszystko wibruje”, „nic nie spoczywa” – są to fakty,

które współczesna nauka potwierdza i nowe naukowe odkrycia tego dowodzą.

A jednak to hermetyczne prawo zostało określone tysiące lat temu przez mistrzów starożytnego Egiptu.

To prawo tłumaczy różnice pomiędzy różnymi manifestacjami materii, energii, umysłu, a nawet Ducha,

które są głównie rezultatem zmieniającego się natężenia wibracji. Od WSZYSTKIEGO,

które jest czystym duchem,w dół do najgęstszej formy materii,

wszystko jest wibracją – im wyższa wibracja, tym wyższa pozycja na skali.

Wibracja Ducha przebiega z taką nieskończoną częstotliwością i tak gwałtownie,

że praktycznie jest on w spoczynku – tak samo jak szybko kręcące się koło wygląda jakby stało w bezruchu.

Natomiast na drugim końcu skali istnieją duże formy materii,

których wibracje są tak niskie, że zdają się być w spoczynku.

Pomiędzy tymi ekstremami istnieją miliony milionów różnych stopni wibracji.

Od cząstek elementarnych i elektronów, atomów i molekuł,

do światów i wszechświatów, wszystko jest w ruchu wibracyjnym.

Dotyczy to również płaszczyzn energii i mocy (które są niczym innym jak różnymi stopniami wibracji),

a także płaszczyzn mentalnych (których stan zależy od wibracji), a nawet płaszczyzn duchowych.

Rozumienie tego prawa, przy odpowiednich formułach, pozwala uczniom hermetyzmu kontrolować ich własne mentalne wibracje tak samo jak i wibracje innych. Mistrzowie również stosują to prawo do władania nad zjawiskami przyrody w różny sposób. „Ten, kto rozumie prawo wibracji, uchwycił berło władzy” – mawiał jeden ze starych pisarzy.

Eugeniusz Fajdysz „Karma a Urazy Psychiczne”.

„Spróbujmy przede wszystkim poznać kosmogonię starych tradycji

którą ilustruje między innymi hinduska tantra oraz taoizm.

Założenia ich teorii okazały się zdumiewająco zbieżne z najnowszymi odkryciami naukowymi.

Według filozofii tantry ewolucja kosmosu przebiega w etapach

i podlega działaniu 36 podstawowych zasad kosmicznych, zwanych tattwami.

Decydują one o funkcjonowaniu naszego wszechświata.

Rozwój rozpoczyna się od najsubtelniejszych aspektów rzeczywistości – informacyjnych

natomiast ukształtowanie gęstego świata zwartej materii dokonuje się na końcu.

Pierwotnie wszystko było jedną całością, która podzieliła się na wiele części

dając bogactwo różnorodnych istot żywych i obiektów nieożywionych.

To, że wywodzimy się z pierwotnej jedności, jest dla Europejczyka(judeochrześcijanina) myślą niezwykłą.

W tradycji hinduskiej istnieje diagram medytacyjny – Śri jantra, na którym zobrazowano cały proces ewolucji

kosmosu.

Ruch ze środka ku peryferiom odpowiada ewolucji, od peryferii do środka – inwolucji.

Śrijantra ilustruje jednocześnie indywidualny rozwój człowieka, jako że w ujęciu tantrycznym makrokosmos

(wszechświat) i mikrokosmos (człowiek) są względem siebie analogiczne.

Ułożone promieniście warstwy Śri jantry

odpowiadają różnym czakrom, punkt centralny (bindu) – sahasrarze

a kwadrat swastyki otaczający Śri jantrę – muladharze.

„Proces ewolucji wszechświata prowadzący do powstania indywidualnego „ja” i ciała fizycznego

rozpoczyna się w punkcie, w którym wszystko skupione jest w jednej całości (centrum Śri jantry).

Punkt ten odpowiada niezróżnicowanemu stanowi kosmosu, w którym nie istnieje jeszcze dualizm

lecz jedno Wyższe Ja – zasada twórczości przenikającej cały wszechświat

Paramasiwa złączony w jedną całość z aspektem żeńskim, potencjalną energią tworzenia – Siakti.

Ową wyższa forma świadomości jest niczym nie ograniczoną wolnością i siłą

stojącą ponad i poza wszelkim działaniem, ani męską, ani żeńską.

Pierwotny stan wyższy określany jest także jako mahabindu i porównywany do nasienia

z którego wyrasta drzewo (nasz wszechświat).

Często w pracach naukowych jako axis mundi Słowian

podaje się Drzewo Kosmiczne z niebem (Rajem/Wyrajem) ulokowanym w jego koronie

i krainą umarłych (Nawie) w korzeniach .

Motyw ten byłby podobny do znanego z mitologii skandynawskiej wielkiego jesionu Yggdrasila.

Jest nim też święta góra (Góra Kosmiczna) stanowiąca religijny środek świata lub symbolizujący ją kamień

a także Droga Mleczna jako przejście do zaświatów.

Z mitem o axis mundi wiąże się także rozumienie nieba jako wielkiego klepiska lub młyna

obracającego się wokół Gwiazdy Polarnej.

O tym, jak Krabat w czarnym młynie nauczył się młynarstwa i czarodziejskich sztuczek.

O tym, jak Krabat przemienił się w wołu i został sprzedany na zwierzęcym targu.

O tym, jak Krabat swojemu królowi dżdżownice i żaby podał na stół zamiast uczty.

O tym, jak Krabat wyczarował pułk żołnierzy z ziarnek owsa.

O tym, jak Krabat zniósł poddaństwo

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/131465/mistrz-krabat-dobry-luzycki-czarodziej

„W folklorze Słowian zachodnich za oś tej konstrukcji uznawany jest słup biegnący od wspomnianej gwiazdy.

Podobnie jak nasienie zawiera w sobie przyszłe drzewo (choć oko człowieka nie dostrzega drzewa w fazie nasienia),tak mahabindu zawiera w sobie cały wszechświat”.

Wg Słowian wszechświat wyłonił się z jaja.

Mapa kosmosu.

„Nie chodzi tu bynajmniej o coś podobnego do rysunku

technicznego czy projektu stworzenia makro- i mikrokosmosu, lecz o zarodek

który kiełkując wyrasta na wszechświat.

Nie ma tu więc mowy o Stwórcy działającym jak inżynier, stwarzającym atomy i molekuły, planety i galaktyki.

Centralną ideą taoizmu jest zasada wzrastania.

Współczesna fizyka odkryła tę ideę stosunkowo niedawno i określiła ją jako zasadę samoorganizowania się. Także odkrycia dokonane w dziedzinie termodynamiki systemów nierównowagowych

synergetyki i w innych obszarach nauki, potwierdziły w całej rozciągłości,

że dla wszystkich systemów naturalnych, od cząstek elementarnych po organizmy społeczne, charakterystyczne są właśnie mechanizmy samoorganizacji, „wzrastania”.

Mahabindu potencjalnie zawiera w sobie nie tylko nasz Wszechświat, ale i wiele innych możliwości

które przejawią się w następnych cyklach rozwoju.

Chodzi tu więc o zdumiewające nasienie: nasienie, z którego może wyrosnąć absolutnie wszystko.

Zasada ta, mimo że obecna wszędzie, jest nie przejawiona i utożsamiana w związku z tym z pustką (siunja). Interesujące jest to, że odkrycia fizyki w dziedzinie cząstek elementarnych potwierdziły

iż próżnia fizyczna (pustka) nie jest pustką w potocznym tego słowa znaczeniu

tj. stanem, w którym niczego nie ma.

Przeciwnie, ukryta jest w niej ogromna energia, tyle, że w stanie utajonym( czyli okultystycznym)

Zlanie się, zjednoczenie z mahabindu, zasadą Paramasiwy znajdującą się w centrum Śri jantry

stanowi cel duchowej praktyki najróżniejszych religii i tradycji mistycznych.

Wśród nich znajdują się nie tylko hinduska i tybetańska tantra czy taoizm

lecz także chrześcijańska alchemia duchowa (połączenie z Boskim Androgynem)

mistyczna tradycja Celtów i wiele innych.

Praktyka wymaga od praktykującego przejścia najpierw drogi inwolucji

tj. drogi od peryferiów do centrum – wejścia w mahabindu

doświadczenia boskiego źródła twórczości

zdobycia jedności i wewnętrznej harmonii, a następnie ewolucji

w której praktykujący odtwarza siebie na nowo.

Kolejny etap rozwoju wszechświata następuje

gdy w niezróżnicowanej jedni Paramasiwy dokonuje się pierwotne rozszczepienie

na pierwiastek męski i żeński.

Co prawda nie jest to jeszcze zupełny podział, oba pierwiastki są ze sobą nadal połączone

ale już różnią się między sobą.

Ta faza rozwoju jest w tradycji tantrycznej symbolizowana w postaci mężczyzny i kobiety

złączonych w miłosnym uścisku i patrzących na siebie

ale mających już za sobą doświadczenie ekstazy.

Kolejny etap prowadzi do rozbicia hindu, rozszczepienia na dwie części zasadę męską, Siwatattwę

oraz zasadę żeńską, Siaktitattwę, stanowiące razem zasadę energii, początek ruchu.

Jednak mimo tego rozdzielenia wewnętrzna jedność zasady męskiej i żeńskiej zostaje wciąż zachowana.

Związek Siwy i Siakti rodzi w tym stadium pierwotny dźwięk zapoczątkowujący wibrację energetyczną

która następnie dzieli się na głoski (litery) sanskrytu:

Pierwsza litera „A” odpowiada czystej zasadzie męskiej

litera „H” – czystej zasadzie Siakti.

Każda z pozostałych liter zawiera w sobie obie początkowe zasady

i odzwierciedla energię wibracji wszystkich pierwotnych żywiołów

(eteru, powietrza, ognia, ziemi i wody).

Zgodnie z tantrą, kombinacje tych wibracji ukształtowały cały makro- i mikrokosmos.

Wiedza o związkach wibracji liter sanskrytu z „gęstymi” lub „subtelnymi” obiektami świata fizycznego

leży u podstaw praktycznych metod mantra jogi.

O fizycznych i psychofizjologicznych efektach mantr napisano całe tomy.

Jeszcze raz kolejna teoria tantry, tym razem teoria wibracji subtelnych

okazała się zdumiewająco proroczym wglądem w naturę rzeczy.

Fizyka odkryła mechanikę kwantową i potwierdziła falową naturę materii dopiero w XX w.

a przecież na takim właśnie postrzeganiu świata teoria i praktyka tantry opierała się od tysięcy lat”.

IV. Prawo biegunowości

„Wszystko jest podwójne; wszystko ma swoje bieguny; wszystko tworzy parę ze swoim przeciwieństwem; podobne i niepodobne są tym samym; przeciwieństwa są identyczne w swojej naturze, lecz różne w stopniu; skrajności się spotykają; wszystkie prawdy są jedynie półprawdami; wszystkie paradoksy da się pogodzić” – Kybalion.

To prawo obejmuje prawdę, że „wszystko jest podwójne”, „wszystko ma dwa bieguny”, „wszystko tworzy parę ze swoim przeciwieństwem” – to są stare aksjomaty hermetyczne.

Tłumaczy ono stare paradoksy, które zdumiewały tak wielu, a określone jako: „teza i antyteza są identyczne w swej naturze, lecz różnią się stopniem”; „przeciwieństwa są takie same, różnią się tylko stopniem”; „pary przeciwności da się pogodzić”; „ekstrema się spotykają”; „wszystko jest i nie jest w tym samym czasie”; „prawdy są niczym innym niż półprawdami”; „każda prawda jest półfałszem”

„wszystko ma dwie strony” etc., etc., etc.

Tłumaczy ono, że wszystko ma dwa bieguny czy też przeciwne aspekty i że „przeciwieństwa” tak naprawdę są jedynie dwoma ekstremami tej samej rzeczy z wieloma różnymi stopniami pomiędzy nimi.

Aby to zilustrować: ciepło i zimno, chociaż są „przeciwnościami”, to jednak są tą samą rzeczą, a różnica bierze się tylko ze stopni tej rzeczy. Spójrz na swój termometr i zobacz, czy będziesz w stanie odkryć, gdzie kończy się „ciepło” i zaczyna „zimno”! Nie ma takiej rzeczy jak „absolutne ciepło” czy też „absolutne zimno” – te dwa określenia, „ciepło” i „zimno”, po prostu wskazują różnicę stopni tej samej rzeczy, a „ta sama rzecz”, która manifestuje się jako „ciepło” i „zimno”, jest zaledwie formą, różnorodnością i częstotliwością wibracji.

Tak więc „ciepło” i „zimno” są po prostu „dwoma biegunami” czegoś, co nazywamy „ciepłem”, a zjawiska mu towarzyszące są manifestacją prawa biegunowości. To samo prawo manifestuje się w przypadku „światła” i „ciemności”, które są tą samą rzeczą, a różnica wynika jedynie z różnych stopni pomiędzy dwoma biegunami tego zjawiska. Gdzie kończy się „ciemność”, a zaczyna „światło”?

Jaka jest różnica pomiędzy „dużym” i „małym”? Pomiędzy „twardym” i „miękkim”?

Pomiędzy „białym” i „czarnym”? Pomiędzy „ostrym” i „tępym”? Pomiędzy „głośnym” i „cichym”?

Pomiędzy „wysokim” i „niskim”? Pomiędzy „pozytywnym” i „negatywnym”? Prawo biegunowości tłumaczy te paradoksy i żadne inne prawo nie może go zastąpić. To samo prawo działa na płaszczyźnie mentalnej.

Weźmy radykalny i skrajny przykład: „miłość” i „nienawiść” – dwa stany mentalne

które zdają się być całkiem różne.

A jednak istnieją stopnie nienawiści i stopnie miłości, a na środku używamy terminów „lubić” lub „nie lubić”, które przechodzą w siebie w tak łagodny sposób, że czasami jesteśmy zagubieni, bo nie wiemy, czy „lubimy”, „nie lubimy”, czy „żadne z tych uczuć”.

A wszystko to są jedynie stopnie tej samej rzeczy, co zobaczysz, jeśli pomyślisz nad tym przez chwilę.

I, co więcej (i co jest uważane za dużo ważniejsze przez hermetyków)

możliwa jest zmiana wibracji nienawiści w wibracje miłości w swoim własnym umyśle

i w umysłach innych osób.

Wielu spośród czytających te słowa miało własne doświadczenia niezamierzonego, gwałtownego przejścia z miłości do nienawiści i na odwrót, w swoim własnym przypadku lub też w przypadku innych osób.

Zdasz więc sobie sprawę z możliwości, że zostało to uczynione przez użycie woli, środkami hermetycznych formuł.

„Dobro i zło” są jedynie biegunami tej samej rzeczy i hermetycy rozumieją sztukę transmutacji zła w dobro poprzez zastosowanie prawa biegunowości. W skrócie: „sztuka biegunowości” staje się częścią „mentalnej alchemii”, znanej i praktykowanej przez starożytnych i współczesnych hermetycznych mistrzów.

Rozumienie tego prawa pozwoli osobie na zmianę swojej własnej biegunowości, tak samo jak i biegunowości innych osób, jeśli poświęci ona czas i badania konieczne do opanowania tej sztuki.

V. Prawo rytmu

„Wszystko płynie, na zewnątrz i do środka; wszystko ma swoje pływy; wszystkie rzeczy wznoszą się i upadają; ruch wahadła manifestuje się we wszystkim; miara wychylenia w prawo jest miarą wychylenia w lewo; rytm się kompensuje” – Kybalion.

To prawo obejmuje prawdę, że we wszystkim manifestuje się ruch – wprzód i wstecz, przypływ i odpływ, wysoka fala i niska fala – pomiędzy dwoma biegunami, które istnieją w związku z prawem biegunowości opisywanym przed chwilą. Zawsze istnieje akcja i reakcja, pójście naprzód i wycofanie się, wzniesienie się i zatopienie. Istnieje to w sprawach wszechświata, słońc, światów, ludzi, zwierząt, umysłu, energii i materii. To prawo manifestuje się w powstawaniu i ginięciu światów, w powstaniach i upadkach narodów, w życiu wszystkich rzeczy, i na koniec,

w mentalnych stanach człowieka (i właśnie z tego ostatniego powodu hermetycy uważają rozumienie tego prawa za najważniejsze).

Hermetycy uchwycili to prawo, znajdując jego uniwersalne zastosowanie, i odkryli również pewne środki do pokonania jego działania w nich samych

poprzez użycie odpowiednich formuł i metod.

Stosują oni prawo neutralizacji. Nie mogą anulować prawa ani wstrzymać jego działania, lecz nauczyli się uciekać spod jego działania do pewnego stopnia, który zależy od opanowania tego prawa.

Nauczyli się, jak go UŻYWAĆ, zamiast być PRZEZ NIE UŻYWANYM.

Z tej i z podobnych metod składa się sztuka hermetyków.

Mistrz hermetyki polaryzuje się w punkcie, w którym chce pozostać, i potem neutralizuje rytmiczny ruch wahadła, które inaczej zaniosłoby go do drugiego bieguna.

Wszystkie osoby, które uzyskały jakikolwiek stopień panowania nad sobą, w pewnym stopniu to wykonują, bardziej lub mniej nieświadomie, lecz mistrz robi to świadomie, poprzez użycie swojej woli

i przez to uzyskuje stopień równowagi i stałości mentalnej

który jest prawie niemożliwy do wyobrażenia przez masy, które wędrują wstecz i wprzód jak wahadło.

To prawo razem z prawem biegunowości były dokładnie studiowane przez hermetyków i metody przeciwstawiania się, neutralizowania i UŻYWANIA ich kształtują ważną część mentalnej alchemii hermetycznej.

VI. Prawo przyczyny i skutku

„Każda przyczyna ma swój skutek; każdy skutek ma swoją przyczynę; wszystko dzieję się według Prawa;

przypadek to jedynie nazwa dla nierozpoznanego Prawa; istnieje wiele płaszczyzn przyczynowości, lecz nic nie wymyka się Prawu” – Kybalion.

To prawo obejmuje fakt, iż dla każdego skutku istnieje jego przyczyna, a każda przyczyna ma swój skutek. Tłumaczy ono, że: „wszystko dzieje się według Prawa”, nic nigdy „nie dzieje się samo”, nie ma takiej rzeczy jak przypadek, że chociaż istnieją różne płaszczyzny przyczyny i skutku, wyższe dominują nad niższymi płaszczyznami, to nic nigdy całkowicie nie wymyka się Prawu.

Hermetycy rozumieją sztukę i metody wznoszenia się ponad zwyczajne płaszczyzny przyczyny i skutku, do pewnego stopnia, i poprzez mentalne wzniesienie się na wyższą płaszczyznę stają się czyniącymi zamiast skutkiem. Masy ludzi są prowadzone, posłuszne środowisku – wola i pragnienia innych są silniejsze od nich; dziedziczność, sugestia i inne zewnętrzne przyczyny poruszają nimi jak pionkami na szachownicy życia.

Lecz mistrzowie, wznoszący się na wyższą płaszczyznę, dominują ich nastroje, charaktery

wartości i moce, tak samo jak i kształtują otaczające ich środowisko, i stają się graczami zamiast pionkami.

Pomagają oni PROWADZIĆ GRĘ ŻYCIA, zamiast być prowadzonymi i poruszanymi przez wolę innych oraz przez środowisko.

Oni UŻYWAJĄ tego prawa zamiast być jego narzędziem.

Mistrzowie są posłuszni przyczynie pochodzącej z wyższych płaszczyzn

lecz pomagają RZĄDZIĆ na swojej własnej płaszczyźnie.

W tym stwierdzeniu skondensowane jest bogactwo hermetycznej wiedzy – niech odczyta to ten, komu dane.

VII. Prawo rodzaju

„Rodzaj jest we wszystkim; wszystko ma swoje męskie i żeńskie pierwiastki; rodzaj manifestuje się na wszystkich płaszczyznach” – Kybalion.

To prawo obejmuje prawdę, że istnieje RODZAJ manifestujący się we wszystkim – pierwiastek męski i żeński zawsze działają. Jest to prawdą nie tylko na płaszczyźnie fizycznej, lecz również na mentalnej, i nawet na płaszczyźnie duchowej. Na płaszczyźnie fizycznej to prawo manifestuje się poprzez PŁEĆ, na wyższych płaszczyznach przybiera ono wyższe formy, lecz prawo jest zawsze takie samo. Żadne tworzenie – fizyczne, mentalne czy duchowe – nie jest możliwe bez tej zasady. Zrozumienie jej praw rzuci wiele światła na przedmiot, który zdumiewał umysły ludzi. Prawo rodzaju działa zawsze w kierunku generowania, regenerowania i tworzenia. Wszystko i każda osoba zawiera dwa elementy, czyli pierwiastki czy też to wielkie prawo w sobie. Każdy mężczyzna ma również element kobiecy; każda kobieta zawiera w sobie pierwiastek męski. Aby zrozumieć filozofię mentalnego i duchowego tworzenia, generowania i regenerowania, musisz zrozumieć i badać to hermetyczne prawo. Zawiera ono rozwiązanie wielu tajemnic życia. Ostrzegamy, że to prawo nie ma żadnego odniesienia do wielu płytkich, szkodliwych i deprawujących, wypełnionych pożądaniem teorii, nauk i praktyk nauczanych pod różnymi, dziwacznymi nazwami, które stanowią prostytucję dla wielkiego, naturalnego prawa rodzaju. Takie płytkie odnawiania starożytnych, niesławnych form fallicyzmu rujnują umysł, ciało i duszę, a hermetyczna filozofia zawsze brzmiała nutą ostrzeżenia przeciwko tym zdeprawowanym naukom, które kierują się w stronę pożądania, rozwiązłości i perwersji wobec naturalnych zasad. Jeśli szukasz takich nauk, to musisz iść po nie gdzie indziej – hermetyzm nic takiego dla ciebie nie zawiera. Dla czystego wszystkie rzeczy są czyste; dla prymitywnego wszystkie rzeczy są prymitywne.

Krok I

Magiczne kształcenie ducha

Kontrola myśli, obserwacja myśli, opanowanie myśli

Obserwacja myśli

Usiądź wygodnie w fotelu lub połóż się na kanapie czy łóżku.

Zrelaksuj całe swoje ciało, zamknij oczy i obserwuj bieg swoich myśli.

Na początku zauważysz, że zalewają cię myśli dotyczące spraw życia codziennego, twojej pracy i spraw z nią związanych, czy też dotyczące twoich trosk.

W odniesieniu do tych myśli powinieneś stać się cichym obserwatorem, całkowicie wolnym i niezależnym.

To ćwiczenie może być proste bądź trudne, zależnie od twojej sytuacji i obecnego stanu umysłu.

Kiedy pojawiają się trudności, nie trać biegu myśli i nie trać poczucia siebie, lecz uważnie obserwuj swoje myśli. Nie zasypiaj podczas tego ćwiczenia. Jeśli się zmęczysz, to natychmiast przerwij ćwiczenie i odłóż je na czas, kiedy postanowisz, że nie padniesz ofiarą zmęczenia.

Ludzie z Orientu, np. z Indii, opłukują bądź myją twarz i górną część ciała zimną wodą, aby pozostać czujnym i nie tracić cennego czasu. Aby zapobiec nadmiernemu zmęczeniu i senności możesz przed rozpoczęciem ćwiczenia wziąć kilka głębokich oddechów.

Z czasem uczeń samodzielnie rozwinie te i inne, podobne, metody.

To ćwiczenie kontroli umysłu musi być praktykowane rano i wieczorem, zaczynając od pięciu minut.

Każdego dnia to ćwiczenie powinno być przedłużane o jedną minutę, abyś w ciągu tygodnia był w stanie obserwować i kontrolować swoje własne myśli przez co najmniej dziesięć minut bez najmniejszego rozkojarzenia.

Ten okres czasu jest niezbędny dla przeciętnego człowieka. Jeśli jednak jest on niewystarczający

wówczas możesz go wydłużać, w zależności od własnej zdolności percepcji.

Bądź sumienny we wszystkim; wykonywanie tego ćwiczenia w pośpiechu mija się z celem.

Rozwój każdej osoby jest bardzo indywidualną rzeczą.

Pod żadnym pozorem nie powinieneś przechodzić do następnego ćwiczenia zanim w pełni nie opanujesz obecnego.

Uważny uczeń zauważy, jak bardzo, na początku, oblegany był przez myśli i jak szybko one przepływały, że trudno było mu je wszystkie zapamiętać.

Zauważy on jednak, że w miarę ćwiczenia myśli będą stawały się mniej chaotyczne

i będą stopniowo słabnąć, aż w końcu jedynie kilka myśli będzie wyłaniało się w świadomości

jak gdyby z bardzo daleka.

Musisz poświęcić swoją największą uwagę ćwiczeniu kontroli myśli

gdyż jest ono niezwykle ważne dla magicznego rozwoju – jest to fakt, który później zrozumiesz.

Jeśli opanujesz to ćwiczenie w wystarczającym stopniu

to możemy zająć się następnym ćwiczeniem w rozwoju mentalnym.

Dyscyplina myśli

Nauczyliśmy się kontrolować nasze myśli. Następne ćwiczenie upora się z myślami, które nieustannie, wbrew naszej woli, naprzykrzają się nam, i pozwoli na powstrzymywanie ich przed pojawianiem się w naszych umysłach. Na przykład musimy być w stanie odrzucić od siebie myśli o zadaniach i rozdrażnieniach naszego życia zawodowego, w czasie gdy jesteśmy w domu lub zajmujemy się sprawami prywatnymi.

Musimy unikać wszelkich myśli, które nie dotyczą naszego życia osobistego, i musimy umieć stawać się natychmiast inną osobą. I na odwrót: kiedy jesteśmy w pracy czy w inny sposób wykonujemy naszą profesję, wtedy musimy wszystkie nasze myśli kierować ku pracy i nie pozwalać im na przebywanie w innym miejscu, takim jak nasz dom czy sprawy osobiste.

Należy to praktykować, aż stanie się to nawykiem.

Przede wszystkim musisz przyzwyczaić się do wykonywania wszystkich zadań z pełną, świadomą uwagą, niezależnie od tego, czy dotyczy to twojej profesji, czy życia osobistego, i niezależnie od tego, czy jest to coś poważnego, czy nie. Należy to ćwiczenie wykonywać przez resztę swojego życia, gdyż wyostrza ono ducha oraz wzmacnia świadomość i pamięć.

Gdy osiągniesz już pewną sprawność w praktykowaniu tego ćwiczenia, to możesz przejść do następnego. Wygląda ono następująco: utrzymuj pojedynczą myśl czy ideę przez dłuższy okres czasu, podczas gdy nieugięcie tłumisz wszystkie pozostałe myśli, które próbują się do niej dołączyć.

Do tego celu wybierz jakąkolwiek ideę, bieg myśli, czy też jakąkolwiek inną, odpowiednią koncepcję, wedle własnego uznania. Utrzymuj tę koncepcję całą swoją mocą.

Energicznie odpieraj wszystkie pozostałe myśli, które nie mają nic wspólnego z tą, na której oparłeś ćwiczenie. Na początku będzie udawało ci się to jedynie przez kilka sekund, potem będą już minuty.

Musisz być w stanie utrzymywać pojedynczą myśl i podążać za nią przez co najmniej dziesięć minut.

Opanowanie myśli

Po opanowaniu poprzedniego ćwiczenia, możesz przejść do następnego.

Teraz nauczymy się tworzyć całkowitą pustkę umysłu. Zrelaksuj całe swoje ciało

leżąc wygodnie na sofie bądź łóżku, albo siedząc w wygodnym fotelu. Zamknij oczy.

Energicznie odpieraj wszelkie myśli, które będą cię atakować.

Nie można pozwolić, aby cokolwiek pojawiło się w twoim duchu, czyli umyśle; zachowywana powinna być jedynie całkowita mentalna pustka.

Wtedy utrzymuj ten pusty stan umysłu bez rozkojarzania się i bez zapominania siebie.

Na początku będzie ci się to udawało jedynie na kilka sekund.

Jednakże, poprzez regularne ćwiczenia będzie wychodziło to coraz lepiej.

Kiedy będziesz potrafił utrzymywać ten stan przez pełne dziesięć minut

bez zapominania siebie ani zasypiania, wówczas cel tego ćwiczenia zostanie osiągnięty.

Dokładnie zapisuj w dzienniku magicznym swoje sukcesy, porażki, czas trwania ćwiczeń

przerwania czy przeszkody (szczegóły podane są w rozdziale „Magiczne kształcenie duszy”).

Ten dziennik daje uczniowi środki do badania własnego rozwoju.

Jeżeli uczeń będzie prowadził go sumiennie, pozwoli mu to

na osiągnięcie lepszych rezultatów z następnymi ćwiczeniami.

Przygotuj konkretny plan na jutrzejszy dzień bądź na nadchodzący tydzień i ćwicz samokrytycyzm.

http://franzbardon.pl/ksiazki/index.php

 

Rama Czaraka – Filozofia Wschodu. Okultyzm wschodni. Terapeutyka tajemna.

Siedem pierwiastków człowieka

„Siedem pierwiastków człowieka, jak określa je filozofia jogów w terminologii europejskiej – (zamiast słów sanskryckich) – są następujące:

7. Duch.

6. Rozum Duchowy.

5. Intelekt.

4. Rozum Instynktowy.

3. Prana, czyli Siła Życiowa.

2. Ciało Astralne.

1. Ciało Fizyczne.

Nazwy pierwiastków składowych istoty ludzkiej są rozmaite w różnych szkołach nowej filozofii, które powstały ze wspólnego źródła – filozofii Hindów.

Ustrój człowieka

Człowiek jest istotą bardziej złożoną, niż się zwykle sądzi.

Ma on nie tylko ciało i duszę, ale jest jeszcze Duch, który posiada duszę; ta zaś objawia się w kilku postaciach „przewodników”, przewodniki te bywają różnej gęstości. Różne przewodniki ujawniają się na rozmaitych „płaszczyznach”, czyli „planach”, jak na „planie fizycznym”, „planie astralnym” itd. Wszystko to będzie dalej tłumaczone.

Rzeczywiste „Ja” jest czystym Duchem – iskrą ognia bożego.

Duch ten jest zamknięty niby w kilku powłokach, które mu utrudniają całkowite i swobodne wypowiedzenie się. W miarę tego, jak człowiek dorasta w swym rozwoju, świadomość jego przechodzi z niższych płaszczyzn na wyższe i coraz bardziej poznaje on swą wysoką naturę.

Duch zawiera w sobie wielkie możliwości i w miarę tego, jak się człowiek rozwija, budzą się w nim nowe siły, występują nowe cechy.

Filozofia jogów uczy, że człowiek składa się z siedmiu pierwiastków.

Najwłaściwiej jest określić człowieka w ten sposób, że jego prawdziwa „Jaźń” – to Duch – a niższe pierwiastki to jedynie przejawy Ducha w sferach niższych.

Człowiek może się objawiać na siedmiu płaszczyznach, choć dla większości ludzi naszego czasu, wyższe płaszczyzny są niedostępne. Bądź co bądź każdy człowiek, choćby najmniej rozwinięty, posiada w sobie potencjalnie wszystkie siedem pierwiastków.

Pierwszych pięć planów przeszło wielu, do szóstej płaszczyzny dosięgło niewielu, do siódmej praktycznie nie dotarł nikt z należących do rasy ludzkiej.

Ciało Astralne

Drugi pierwiastek człowieka „Ciało Astralne” nie jest nam znane tak dobrze jak Ciało Fizyczne

choć bardzo ściśle jest z nim połączone – i Ciało Fizyczne stanowi jakby kopię Ciała Astralnego.

Ciało Astralne było znane ludziom od początku czasu i stanowiło źródło wielu przesądów, a to wskutek niedostatecznych wiadomości o jego naturze.

Nazywało się „ciałem eterycznym”, „ciałem fluidycznym”, „sobowtórem” itd. składa się ono z materii nieskończenie subtelniejszej niż ta, z której składa się nasze Ciało Fizyczne,

ale bądź co bądź jest to materia. Dla porównania weźmy wodę. Woda przy temperaturze poniżej zera ma postać lodu, ciała twardego, szorstkiego.

Przy temperaturze powyżej zera,

jest ona cieczą „wodą”; przy dalszym podwyższaniu temperatury woda ulatnia się w postaci „pary”, para jest niewidoczna dla ludzkiego oka, i staje się widoczna dopiero wówczas,

gdy zmiesza się z powietrzem.

Ciało Astralne to oryginał, według którego buduje się Ciało Fizyczne i przy pewnych warunkach może się od niego odłączyć. Rozłączenie obu tych ciał przedstawia znaczną trudność,

ale u tych ludzi, którzy zdołali zapanować nad swoją psychiką

Ciało Astralne może odłączać się od Ciała Fizycznego i od świadomości. Może działać i otrzymywać wrażenia bez pośrednictwa Ciała Fizycznego i jego narządów.

Dalej, Ciało Astralne może też bezpośrednio oddziaływać na wzrok Duchowy jasnowidzących i wówczas zdaje im się, jakoby widzieli i słyszeli Ciało Fizyczne.

Po śmierci człowieka jego Ciało Astralne w dalszym ciągu istnieje i przy pewnych warunkach staje się „widzialne” żywym.

W tych wypadkach „dusza”, tj. grupa wyższych pierwiastków człowieka przebywa w Ciele Astralnym. Ale potem dusza uchodzi z Ciała Astralnego.

Powłoka astralna, pozostawiona przez duszę, nie jest niczym innym, jak bezdusznym trupem,

choć z materii subtelniejszej niż Ciało Fizyczne. Nie ma w niej życia, ani rozumu.

Jest to powłoka i nic więcej.

Takie Ciało Astralne może niekiedy być wywołane mocą gorącego pragnienia bliskich, i wtedy ukazuje się krewnym i znajomym, połączonym ścisłą sympatią ze zmarłym.

O zdarzeniach takich niewątpliwie słyszał prawie każdy z uczniów. Więcej powiemy o Ciele Astralnym i powłoce astralnej w dalszych lekcjach tego kursu.

Dalej będziemy o tym mieli sposobność mówić, rozważając płaszczyznę astralną.

Ciało Astralne jest niewidzialne dla zwykłego oka, ale z łatwością je dostrzega człowiek obdarzony jasnowidzeniem niskiego stopnia.

Przy pewnych warunkach Ciało Astralne osoby żywej może być widziane przez przyjaciół i innych, o ile nastrój osoby i jej przyjaciół jest analogiczny.

Wyrobiony i świadomy okultysta może świadomie wydzielić swoje Ciało Astralne i uczynić je widzialnym; ale taka siła jest rzadka i zdobyć ją można wyłącznie poprzez ćwiczenia. Jasnowidzący „widzą” jak ciało astralne człowieka odłącza się od Ciała Fizycznego, kiedy przybliża się godzina śmierci.

Wydaje się wtedy, że unosi się ono nad Ciałem Fizycznym, jako jego sobowtór, połączony z nim cienką nicią. Kiedy nić pęka, człowiek umiera i dusza odlatuje, uprowadzając Ciało Astralne, które z czasem również ulegnie rozpadnięciu, jak to przedtem stało się z Ciałem Fizycznym.

Zwracamy uwagę na rozmaite przewodniki duszy ludzkiej – na jej siedem pierwiastków – i przechodzimy do najbliższego.

Chcielibyśmy jeszcze powiedzieć o interesującym zjawisku, gdy „Jaźń” (Ego) przechodzi z Ciała Fizycznego w Ciało Astralne i ma to miejsce w czasie snu.

Chcielibyśmy wam powiedzieć, jak człowiek może w czasie snu rozkazać swemu Ciału Astralnemu, aby się o czymkolwiek dowiedziało lub, aby wykonało inne zadanie wówczas,

gdy jego Ciało Fizyczne jest pogrążone we śnie. Ale wszystko to należy do drugiej części naszego wykładu.

Musimy przede wszystkim utrwalić w naszym umyśle siedem pierwiastków, abyście mogli państwo doskonale rozumieć terminy, gdy będziemy się nimi posługiwali.

[c.d.n – część 4]

Podziel się!

54 komentarze do “Jak upośledza nas nowoczesność/NoWO szczeznąć czyli o po(d)stępie technologicznym i postępującej (nie)mocy umysłu [część 3 – zebrał i opracował Mezamir Snowid]

  1. niewiarygodne.pl/kat,1031981,title,Cierpisz-na-dziwna-chorobe-Szeptucha-Cie-uleczy,wid,14893108,wiadomosc.html

    niewiarygodne.pl/kat,1031981,title,Paranormalna-Katie-Kobieta-ktorej-cialo-wydziela-zlote-platki,wid,14829903,wiadomosc.html

    niewiarygodne.pl/kat,1031981,title,Ezoteryka-i-magia,kategoria.html

    niewiarygodne.pl/kat,1031981,title,Podroze-w-czasie-sa-mozliwe-Tajne-dokumenty-zdradzaja-prawde,wid,14978076,wiadomosc.html

    niewiarygodne.pl/gid,11255151,img,11255161,kat,1017185,title,Znany-fizyk-twierdzi-ze-podroze-w-czasie-sa-mozliwe,galeriazdjecie.html

    „Mallet już od dawna marzył o budowie wehikułu czasu, ale wcześniej ich nie ujawniał. Kierowały nim obawy o reakcję najbliższych. Bał się, że jeśli komuś powie wprost o swoich zamiarach, to może zostać uznany za osobę niepoczytalną, a to mogłoby zrujnować jego karierę na uczelni. Teraz jednak przestał dbać o konsekwencje i podczas wielu wywiadów głośno opowiada o swojej wizji.

    „Pomyślałem, że mógłbym zbudować maszynę czasu, aby ocalić życie mojego ojca i zobaczyć go ponownie.” – powiedział dziennikarzom stacji ABC. Fizyk stwierdził, że dorósł już do tego, by stawić czoło temu śmiałemu wyzwaniu, które wiele osób z pewnością uzna za szaleńcze.”

    • Przeniesienie wątku:

      PRAWDĘ NIOSĄ SAWANCI a nie mędrcy. Pośrednictwo Mędrców jest skończone. Wiara przyrodzona to Nauka + Wieda. Nie ma tu żadnych czarów ani opowieści które nie trzymają się kupy. Jest ścisłość i porządek – co najwyżej wygląda to na chaos – bo obejmuje całą Rzeczywistość. Każdy musi to sobie uporządkować po swojemu. Błądzenie też jest drogą – tylko po co ją wydłużać. To co wydaje się skomplikowane jest proste.

      Mitologia Słowian i Wiara Przyrodzona ma tak olbrzymią energię, że próby jej zduszenia są czynione w zarodku i nieustannie – trwa to już tysiąc lat i nic z tego nie wychodzi. Teraz nastąpiła zmiana – Ludzie są WYKSZTAŁCENI – piszą i czytają, a wielu z nich nie tylko powtarza jak papugi to co przeczytali ale samodzielnie myśli, rozwija się i ROZUMIE – Tysiące ludzi sięgnęły Oświecenia.

      Widzą że religie stawiające niby w centrum CZŁOWIEKA – sprowadzające Boga do Człowieka – są błędne, a ich doktrynerska OBŁĘDNOŚĆ prowadzi nie tylko do bestialstwa wobec drugiego Człowieka – uważanego za niższego- chwasta – Niewolnika – ale także do bestialstwa wobec Matki – wobec Ziemi – wobec chwastów i motyli, wobec muchy i robactwa, wobec drzewa i wody, wobec powietrza i światła.

      Siła Wiary Przyrodzonej polega na tym, że tego doktrynerstwa w niej nie ma – na tym polega Siła Mitologii Słowian – że Ja mogę głosić swoją Mitologię a ty swoją i obaj/oboje możemy wierzyć w swoją wizję i obaj/oboje będziemy mieć Kontakt z Nieskończoną Świadomością i obaj/oboje będziemy z tego kontaktu czerpać. To działa tylko dotąd dokąd nie pragniemy zemsty i dokąd nie siejemy nienawiści. To działa też dotąd dokąd nie próbujemy nikomu niczego narzucić i dokąd nie zaczynamy uważać że Mamy Jedyną Słuszną Rację – wtedy to już jest doktryna.

      Zbrodnie wojenne i inne masowe to jest Zwyrodnialstwo Człowieka – odczłowieczenie – na które pozwala zarówno chrześcijaństwo jak i judaizm – obydwie te religie mają zakodowane mechanizmy dopuszczające do masowych mordów w ich imieniu – w imieniu tzw. Wyższej Cywilizacji albo Cywilizacji Człowieka. Wszystkie religie dotychczasowe z doktryną i księgami – wedaizm i buddyzm i taoizm także – służą Systemowi – Pan – Niewolnik. Służą ujarzmieniu i pokonaniu Matki – Ziemi i jej Siostry Przyrodzonej PRZYRODY przy RODZIE Ludzkim Stojącej

      Siła Wiary Przyrodzonej polega na tym, że jej się nie da użyć jako narzędzia walki ani jako narzędzia niewolenia.

      Czaropanowie ścigali do starości Żar-Zduszta (Zaratusztrę) za to że wprowadził pojęcia absolutnego dobra i absolutnego zła do Wiary Przyrodzonej,a z nimi pojęcie KARY, i za to że zaczął pisać tę wiarę w postaci Księgi. Czaropanowie są nazywani też KAROPANAMI – Karpanami – Harpatami – To my, Harusowie z Karpat – Harnasie. Głupota albo Pycha albo jedno połączone z drugim, powodują że Komuś raz po raz się wydaje że to ON Jeden Jedyny Wie.
      A kiedy próbuje to wykorzystać, że ma rzeczywiście dużą Wiedę zaczyna tworzyć doktrynę nieświadom co czyni. Nieświadom, bo gdyby miał Pełną Wiedę nie robiłby tego – to kopanie grobu Wiary nim jeszcze wzeszła na dobre.

      Czaropanowie zabili Żarzduszta – za to że zapisał wiarę i stworzył doktrynę z której narodziły się takie doktryny jak chrześcijaństwo i judaizm i islam. Zrobili to gdy był wielkim dostojnikiem na dworze największej satrapii ówczesnego Świata – PERSJI PARTÓW/PARNÓW(państwa Scytów ale też państwa Systemu Pan – Niewolnik – które jego wiarę wykorzystało po mistrzowsku). Zabili go gdy miał 77 lat – co jest głęboko symbolicznym przekazem na całą przyszłość Świata, kiedy myślał że złapał Pana Boga za nogi. Jak go zabili? Brat Rah i brat Okrasa – zostali posłani nad jezioro w Karakorum – Górach Kary i Ukorzenia (Korzenia), niedaleko Góry Kalii (Kailasz). Tam go utopili w Wodzie Życia. Tam ma się podobno odrodzić Świat według jego wyznawców przez Misapojętów – Jętylianów – ale Czaropanowie nigdy nie dopuszczą do tego żeby znów rządzili Światem Yetisinowie -Jętylianowie (patrz: Szukalski i jego Katyń z Yetisynem).

      Czynienie z Wiedy doktryny pisanej to jedyne za co należy się kara śmierci temu Pyszałkowi Który Ukradł Ziarno i myśli że wie Lepiej i Jedynie Słusznie.

      Nie Wierz, że ty Jedyny Wiesz i nie nawracaj nikogo na swoje. pozwól wszystkim wierzyć tak jak chcą i w tę część Wiedy w którą chcą.

      Ja tylko spisuję te podania by nie zaginęły – Ja nie jestem JP III – Jasny Pan Trzeci – To Światło Świata jest jedynym Jasnym Panem, z którym każdy musi osobiście porozmawiać, a po rozmowie tej, będzie mógł już zawsze korzystać z Jego Jasnej Jaźni – Światła Świadomości Nieskończonej. Nie ogłaszam żadnej doktryny – tylko podaję “zestawy/zastawę” podaję moduły na Wielką Ucztę Ducha, którą każdy sporządza sobie sam według uznania własnego. NA TYM POLEGA SIŁA WIARY PRZYRODZONEY SŁOWIAN.

      Strażnicy Wiary Przyrodzonej przez tysiąclecia niosą Wiedę i kto chce zobaczyć ich dzieło może wejść do Kościoła Mariackiego i równie dobrze je tam zobaczy i odczyta jak w Katedrze na Wawelu, jak w Bożnicach na Kazimierzu Krakowskim, jak na Górze Ślęża, jak na Kopcach postawionych JP I czy Kościuszce-Kościejowi, czy w Sanktuarium postawionym JP II, czy na pogańskim Kopcu Kraka czy obok Kopca Kraka w Kręgu Pamięci Dziadów, albo na wzgórzu Horsa-Księżyca gdzie Kaplica Czarnej Pani – Czarodany – Matki Żabi-Kraka (Zabij-Kruka). Znaki Strażników są na chrzcielnicy w Gnieździe/Gnieznie i gdzie byś nie chciał – Wawel i Rynek krakowski kapie od herbów Odrowążów, Śląsk kapie od herbów Łabędzi Alby-Białych i od postaci Żmijów i tzw Maszkaronów. Strażnicy przenieśli tę wiarę przez Kabałę Żydowską i to jest cenny wkład Żydów w dzieje przetrwania Prawdy i Światła przez Kalijugę.

      Dosyć antyżydostwa – jest tylko Człowieczeństwo i Antyczłowieczeństwo, są Ludzie i Yetisyny, i bestialstwo wynikające z zasad religii głoszących że Ktoś jest Wyższy i Lepszy i Jedyny Wie.

      Każdy ma własną od Nikogo Niezależną Świadomość i dobrze wie czy się mieszać rasowo czy nie i co ze sobą począć, a jeśłi nie wie ponosi osobiste skutki swojej niewiedzy. bo w Wierze Przyrodzonej Słowian nie ma wybaczenia ani rozgrzeszenia – są tylko błędy i obłęd za który się płaci osobisty rachunek.

      • „wedaizm i buddyzm i taoizm także – służą Systemowi – Pan – Niewolnik” – FENG SHUI to TAOIZM. Skoro jest zły to po co używać go w kręgach mocy? Albo jest zły i go odrzucamy albo jest dobry i czerpiemy z niego wiedze. Konfucjanizm jest zły bo miał na celu produkcję idealnego OBYWATELA.

        • Każda religia służy podtrzymywaniu systemu Pan – Niewolnik, gdyż zawiera kastę pośredników, którzy wypaczają sens pierwotnego przekazu. Czynią owi pośrednicy wszystko, żeby utrzymać stan „zaćmienia umysłów” – utrzymać Ludzi jak najdalej od Światła Świata, gdyż kiedy się do Niego zbliżają stają się Wolnymi Ludźmi, stają się Świadomi (inaczej mówiąc Oświeceni) i rozumieją że Pośrednicy są zbędnymi pasożytami, którzy ich okłamywali dla własnych przyziemnych korzyści egzystencjalnych – wygody, bogactwa.

          Wiara jest jedynym narzędziem rozumu Człowieka jakie posiada, jedynym mechanizmem pozwalającym odróżnić Istocie Materialnej szkodliwe od nieszkodliwego, wrogie od przyjacielskiego, smaczne i zdrowe od trującego i niesmacznego. Obserwacja, wiara i eksperyment – to to narzędzia w jakie wyposażona została Świadomość Istoty Materialnej do badania Świata Materialnego, o którym owa Istota ma tylko Wyobrażenia filtrowane przez jej tak zwane Zmysły.Nauka to także wiara w pewien „zestaw twierdzeń”, które powstały w ten sam sposób jak wszystkie inne Obserwacje Człowieka.

          Wiara nie jest zła – jest sprawą osobistą, jest własnym doświadczeniem Istoty Świadomej – zmaterializowanej Świadomości Nieskończonej- czyli inaczej cząstki Boga Bogów jaką jest każdy z nas.

          Religia JEST SYSTEMEM KŁAMSTW i Prawd, ale systemem przez owo kłamstwo tłumiącym wolność Istot Świadomych, kształtującym Niewolników. Feng Shui to nie religia tylko wiara, ale tylko dotąd dokąd nie zaczyna twierdzić iż niezbędne jest przybycie Mistrza aby ustawił nam przedmioty w domu tak jak ma być a potem odebrał za to stosowną zapłatę – to już jest pośrednictwo. Czerpanie korzyści materialnych z dzielenia się wiedzą prowadzi do wynaturzenia Wiedzy – to widać w systemie uniwersyteckim gdzie tym którzy wiedzą płaci się za wiedzę, a z jej owoców korzysta tylko ten który płaci a nie cała ludzkość. Najwięcej płaci Kompleks Zbrojeniowy a po nim Kompleks Medyczny – obydwa nastawione na czerpanie korzyści z nieszczęścia ludzi, ze zbrodni, z choroby – z NIEWIEDZY. Współczesny Gmach Nauki jest Świątynią Pośredników taką samą jak gmachy religii.

          TO NIE JEST CZAS NA GRĘ W SŁOWNEGO PING PONGA ANI NA EDUKOWANIE NIEDOWIARKÓW, ANI EDUKOWANIE MALUCZKICH. Każda Istota Świadoma jest cenna – jest bezcenna, ale to ona wybiera. Wczoraj w nocy słuchałem oszołomiony przemówienia pana Piechocińskiego polityka PSL, który zastąpił Pawlaka – przecierałem uszy ze zdumienia. Piechociński powiedział że miał dzisiaj wyjątkowo dobry dzień – Zgadzam się z nim – mówił jakby czytał naszego bloga, mówił o Wielkim PSLu – o tym sprzed II Wojny – o tym o którym ja wiem, że sypał Kopce Bogom Pogańskim i krzewił prawdziwą Wiedę pośród ludu w Związku WICI, mówił o odrodzeniu się tego PSLu do czego on doprowadzi TERAZ – natychmiast, mówił jakby mówiła przez niego Świadomość – Byłem zaszokowany. Jak widać każdy człowiek podlega Zmianie i może ją głosić i może sięgnąć po sukces – bo Zmienia się Wszystko Dookoła Nas – cały kosmos.

      • „Strażnicy przenieśli tę wiarę przez Kabałę Żydowską i to jest cenny wkład Żydów w dzieje przetrwania Prawdy i Światła przez Kalijugę. ” – powiedzmy coś co będzie bliżej prawdy żydzi ukradli coś co ich przerosło znaczeniem i pomimo kilku tysięcy lat dumania i uporczywych nasiadówek pseudomedytacyjnych niewiele z tej wiedzy posiedli. Jedynym ich wkładem w „przetrwanie” jest dokładne zbeszczeszczenie każdego mozliwego symbolu czy zaklęcia swoimi satanistycznymi bohomazami czy zbrukanie ich krwią w nadziei, że jakieś wreście zaskoczy i ozłoci żyda bogactwem. Ale nie dla psa kiełbasa, nie dla zyda wiedza tajemna.

        Zresztą po co się zajmować czymś czego los już jest przesądzony, zajmijmy się doczesnością i sprawami NARODOWYMI. Polacy to Ludzie czy Yetisy? Antypolonizm to wyraz Człowieczeństwa czy walka z nim? Co maja zrobic Słowianie by reszta się odstosunkowała od ustawiania im życia czy wierzeń?

      • zerpanie korzyści materialnych z dzielenia się wiedzą prowadzi do wynaturzenia Wiedzy – to widać w systemie uniwersyteckim gdzie tym którzy wiedzą płaci się za wiedzę, a z jej owoców korzysta tylko ten który płaci a nie cała ludzkość. Najwięcej płaci Kompleks Zbrojeniowy a po nim Kompleks Medyczny – obydwa nastawione na czerpanie korzyści z nieszczęścia ludzi, ze zbrodni, z choroby – z NIEWIEDZY.

        Gdyby ludzie przestali chorować,lekarze nie mieliby co ze sobą zrobić.
        W interesie „lekarzy”jest więc utrzymywanie ludzi w chorobie.

        Gdyby ludzie sami nawiązali kontak z boskością,kapłani nie mieliby co ze sobą zrobić
        musieliby iść wreszcie do pracy.
        W interesie kapłanów/religii,jest utrzymywanie ludzi w ciągłej niewiedzy,ciemności/ciemnocie.

      • „Każda religia służy podtrzymywaniu systemu Pan – Niewolnik, gdyż zawiera kastę pośredników, którzy wypaczają sens pierwotnego przekazu.”

        W 399 r. p.n.e. nieznany szerzej poeta Meletos

        przy poparciu przywódcy demokratów

        Anytosa i retora Lykona wniósł przed archonta basileusa (urzędnika zajmującego się sprawami religii) oskarżenie przeciwko Sokratesowi.

        Oskarżał go o
        niewyznawanie bogów, których uznaje państwo,
        wyznawanie bogów, których nie uznaje państwo i psucie młodzieży.

        Szczegóły procesu zostały przekazane przez Diogenesa Laertiosa, do którego czasów miał się zachować akt oskarżenia”
        http://pl.wikipedia.org/wiki/Sokrates#Proces_i_.C5.9Bmier.C4.87

      • Wiedza nie powinan trafiać w ręce ludzi którzy nie są na taki dar gotowi. Błędem było pozostawienei jej na Ziemii ale teraz będzie okazja nadrobić to niedopatrzenie.

  2. „To właśnie działalność umysłu w formie aktów woli ustanawia karmę, natomiast nasze pokłady karmiczne stają się odpowiedzialne za kierowanie strumieniem świadomości z przeszłego życia do nowego ciała. Dlatego Budda mówi:

    „To ciało, o mnisi, to przeszła karma, którą należy postrzegać jako wytworzoną i ukształtowaną przez wolę oraz jako coś, co możemy odczuć tu i teraz” (SN XI.37).

    Nie tylko ciało jest wytworem minionej karmy, ale także organy zmysłów (patrz: SN XXV.146). Oko, ucho, nos, język, dotyk i zmysł umysłu również są ukształtowane przez przeszłą karmę i dlatego karma do pewnego stopnia wpływa na całość naszego doświadczenia zmysłowego. Jako że prawo karmy ostatecznie tłumaczy się poprzez pojęcie woli (cetana), nasze określone ciało, ze wszystkimi organami zmysłów i szczególnymi cechami, jest zakorzenione w aktach wolicjonalnych z przeszłych żywotów. Nie potrafimy metodami naukowymi określić w jaki sposób przeszłe akty woli wpływają na rozwój zygoty, ale jeśli wierzyć słowom Buddy, taki rodzaj oddziaływania musi naprawdę zachodzić.

    Kanałem transportującym karmiczne wpływy z jednego życia do następnego jest indywidualny strumień świadomości. Świadomość obejmuje dwie fazy egzystencji – tę, w której wytwarzamy nową karmę i tę, w której zbieramy plon starej. W ten sposób łączy ze sobą przeszłe i przyszłe żywoty. Świadomość nie jest samodzielnie transmigrującym podmiotem, jak dusza lub „ego”, lecz strumieniem ulotnych aktów świadomościowych, z których każdy powstaje, trwa przez chwilę, a następnie zanika. Cały ten strumień, pomimo iż zbudowany z efemerycznych elementów, zostaje zespolony w jedną całość przez związki przyczynowe istniejące pomiędzy wszystkimi wydarzeniami w świadomości indywidualnego kontinuum. Każda manifestacja świadomości dziedziczy karmiczny spadek swojego poprzednika z tego samego strumienia świadomości. Gdy konkretna świadomość znika, przekazuje ten karmiczny bagaż, wzbogacony własnym wkładem, swojemu następcy. Z tego powodu nasze akty wolicjonalne nie wyczerpują swego potencjału w formie natychmiastowych efektów. Każdy akt wolicjonalny, kiedy już przeminie, pozostawia po sobie subtelny ślad odciśnięty na wciąż płynącym strumieniu świadomości. Akt ten umieszcza w strumieniu zalążek zdolny wywołać efekt odpowiadający etycznej wartości czynu.

    Kiedy napotykamy na właściwe okoliczności, karmiczny zalążek umieszczony w psychicznym kontinuum budzi się z uśpienia i rodzi odpowiedni skutek. Najistotniejszą funkcją karmicznego prawa jest przygotowanie kolejnych narodzin człowieka w odpowiedniej dla niego sferze, która da mu możliwość zużycia zmagazynowanego potencjału. Mostem łączącym nowe życie ze starym jest, jak już ustaliliśmy, wciąż ewoluujący strumień świadomości. To właśnie w tym strumieniu świadomości zostaje, poprzez różnorodne działania woli, wytworzona karma, i to ten sam strumień świadomości przenosi karmiczną energię do nowego życia, by później doświadczyć jej skutków. Być może na najgłębszym poziomie wszystkie indywidualne strumienie jednoczą się w jakąś wszechogarniającą matrycę i w ten sposób, ponad poziomem zwykłych wydarzeń, oddzielne akumulacje karmiczne wszystkich żywych istot krzyżują się, przenikają i łączą ze sobą. Taka hipoteza – choć wysoce spekulatywna – mogłaby pomóc w opisaniu różnych, przedziwnych zbiegów okoliczności, które nierzadko wskazują na luki w naszym racjonalnym rozumowaniu.

    Twórcza rola karmy w procesie wytwarzania nowych wcieleń została opisana przez Buddę w krótkiej, acz treściwej suttcie zachowanej w Anguttara Nikaya (AN III. 76). Ananda pyta Nauczyciela:

    „Mówi się o istnieniu, Czcigodny Panie. W jaki sposób zachodzi istnienie?” Budda odpowiada: „Gdyby nie było karmy dojrzewającej w sferze zmysłów, nie można by rozróżnić żadnych zmysłów. Gdyby nie było karmy dojrzewającej w sferze formy, nie istniałaby żadna forma. Gdyby nie było kamy dojrzewającej w sferze bezforemnej, nie byłoby niczego bezforemnego . Dlatego, Anando, karma jest glebą w której kiełkuje nasienie świadomości podlewane przez wodę, czyli lgnięcie. Dzieje się tak u wszystkich istot omroczonych niewiedzą i skrępowanych pragnieniem odrodzenia się w kolejnych sferach egzystencji: niskiej (sfera zmysłów), pośredniej (sfera formy) lub wysokiej (sfera bezforemna).”

    Dopóki niewiedza i lgnięcie – bliźniacze korzenie kołowrotu odrodzeń – pozostaną nietknięte w naszym umysłowym kontinuum, dopóty dominująca karma w momencie śmierci będzie budzić się i kierować strumień świadomości ku sferze egzystencji odpowiadającej jego szczególnym preferencjom. Kiedy „nasienie” świadomości zostaje zasadzone w takiej nowej sferze egzystencji, kiełkuje w całym psychofizycznym organizmie określanym jako „nazwa i forma” (nama-rupa). W miarę wzrastania organizmu także pozostałe karmiczne nagromadzenia mają możliwość wytworzenia odpowiednich skutków. Poza tym w ramach nowej egzystencji, wyposażeni w pewne karmiczne doświadczenie, angażujemy się w różne działania, które prowadzą do powstania nowej karmy zdolnej do ukształtowania następnych narodzin. W rezultacie kołowrót samsary nigdy nie przestaje się obracać, a strumień świadomości, napędzany pożądaniem i sterowany przez karmę, przyjmuje coraz to nowe formy ucieleśnienia.

    Jesteśmy panami własnego losu – oto konsekwencja jaką powinniśmy wyciągnąć z nauk Buddy o odrodzeniu i prawie karmy. Poprzez nieszlachetne uczynki, zakorzenione w chciwości, nienawiści i ułudzie, stwarzamy niekorzystną karmę, sprawczynię złych narodzin, przyszłego nieszczęścia i zniewolenia. Poprzez szlachetne uczynki, mające u podstaw hojność, serdeczność i mądrość, upiększamy nasze umysły i wytwarzamy karmę zdolną zrodzić szczęśliwe narodziny. Używając mądrości, by przeniknąć naturę rzeczy, możemy odkryć subtelne prawdy, które zostały zakryte przez nasze zaabsorbowanie tym, co powierzchowne. W ten sposób jesteśmy w stanie wykorzenić niewolące nas skazy i uzyskać spokój wyzwolenia – wolność wiodącą poza karmiczny cykl.”
    http://sasana.wikidot.com/czy-odrodzenie-ma-sens

  3. Oświecenie nie jest czymś różnym od doczesności.Jeśli szukamy go w oderwaniu od świata,
    przypomina to poszukiwanie królika z rogami.- Mistrz Szeng Jen

  4. Mam tylko nadzieję taką, że zaprezentowane w tekście i temu podobne zabawy dla absolwentów szkół specjalnych nie znajdą posluchu Rodzimowierców, bo jesli tak, to od razu można Rodzimowierstwo pochować niczym nieboszczyka ku uciesze chrześcijaństwa.

  5. Ku uciesze kościoła,Słowianie nie powinni nic wiedzieć,ciemnotą zawsze łatwiej jest sterować
    a wiedzący jest niebezpieczny,bo wie jak się bronić.

    Każdemu wg potrzeb,dla jednych skansen dla drugich Tu i Teraz.
    Nikt nie ma obowiązku czytać dalej i interesowac się wszystkim co go otacza.

    CZTERY UZDRAWIAJĄCE MOCE UMYSŁU.

    Wykorzystanie w naszej medytacji czterech uzdrawiających mocy umysłu-pozytywnych wyobrażeń,pozytywnego myślenia,pozytywnych uczuć i wiary-daje nam większą siłę leczenia dolegliwości mentalnych,emocjonalnych i fizycznych.

    POZYTYWNE WYOBRAZENIE.

    Podczas wizualizacji przedmiotów mentalnych lub fizycznych o charakterze pozytywnym
    nasz umysł angażuje się w ćwiczenie wyobraźni.
    Jeśli uda nam się przez dłuższą chwilę utrzymać w umyśle pozytywne wyobrażenie
    leczenie będzie bardziej skuteczne.
    Umysł ma skłonność do rozproszenia,zwłaszcza w początkowym etapie praktyki medytacyjnej.
    Jeżeli poćwiczymy skupienie się na przedmiocie medytacji tak długo jak długo możemy to robić bez nadmiernego wysiłku
    nasza zdolność koncentracji się poprawi.

    Wizualizacja jest jednym z najważniejszych elementów medytacji
    a wielu ludziom Zachodu wydaje się ona czymś egzotycznym,obcym.

    Tworzenie mentalnych wyobrażeń jest tymczasem zjawiskiem uniwersalnym,nawet jeżeli nie stanowi elementu praktyk medytacyjnych.
    Można powiedziec że wszyscy stale coś wizualizujemy w codziennym życiu.
    W większości przypadków nasz umysł jest pochłonięty neutralnymi lub negatywnymi wyobrażeniami.

    Jeśli uda nam się wykształcić nawyk wyobrażania sobie tego co pozytywne,zacznie się wyłaniać pierwotna,spokojna natura naszego umysłu i najgłebsza radość.

    Możemy w codziennym życiu choćby podczas przerwy w pracy,wykorzystać medytację wraz z pozytywnymi wyobrażeniami ORAZ TOWARZYSZĄCYMI IM UCZUCIAMI.

    Umożliwia to pozytywym uczuciom przejęcie steru nad naszym postępowaniem.

    Dla wielu z nas najbardziej istotne są bodźce wzrokowe
    dlatego tez skupmy się na pozytywnych wyobrażeniach tego rodzaju.
    Można też wykorzystać dźwięk ,zapach,smak,dotyk,jeżeli tylko uznamy że jest to bardziej uzasadnione jako metoda lecznicza.

    Osoby dla których ważniejszym zmysłem jest słuch,mogą podczas medytacji czy modlitwy
    wykorzystać słowa lub muzykę.

    POZYTYWNE MYSŁENIE.

    Słowa mogą mieć ogromną moc-pozytywną lub negatywną.
    Jako istoty myślące nieustannie toczymy ze sobą wewnętrzny dialog.
    Nadajemy rzeczom nazwy,wartościujemy.
    W taki sposób poznajemy i sprawdzamy właściwości tego co postrzegamy.

    Medytacja z pozytywnym wyobrazeniem nabiera większej mocy gdy rozpoznajemy wyobrazenie jako pozytywne.
    Jeżeli wizualizujemy kwiat,możemy myśłeć o jego pozytywnych właściwościach:
    „Ten przepiękny kwiat kwitnie” albo „Ma takie wspaniałe kolory,całe otoczenie promieniejej jego wspaniałością”

    albo „Krople rosy lśnią na jego dorodnych,świeżych płatkach”
    lub „Ten kwiat jest tak nieskazitelny,jakby powstał z tęczowego światła”.

    Czasami wystarczy świadome rozpoznanie pozytywnych właściwości bez nadawania im etykiety.
    Niemniej etykietka-jak choćby powiedzenie sobie:”To jest piękne”(albo czerwone)-może pomóc nam w otwarciu się na jakieś wyobrażenie.

    Chodzi o potwierdzenie w naszym umyśłe siły tego,co pozytywne.
    W ten sposób zaczynamy przekształcać negatywne schematy.
    Jako dodatkowy elementmożemy wprowadzić pozytywne dźwięki,zapachy,gesty i dotyk.

    Rozpoznając cenne właściwości zjawisk,wzmacniamy siłę ich oddziaływania.

    POZYTYWNE UCZUCIA.

    Umysł nie tylko mysłi i rozpoznaje(nazwy)-umysł takrze czuje.
    Uzdrawianie umysłu i ciała będzie skuteczniejsze ,jesli w swoją świadomość pozytywnych właściwości przedmiotów medytacji wprzęgniemy także emocje.

    Jeśli w medytacji wyobrazimy/zwizualizujemy sobie piękny kwiat,możemy po prostu myśłeć że jest on piękny
    ale pozytywne wyobrazenie to zaledwie namiastka tego,czym mógłby dla nas być ten kwiat.

    Możemy bowiem otworzyć się nań także na poziomie uczuć-poczuć jego czarodziejskie piękno,świeżość osiadającej na jego płatkach rosy,wyrazistość barw.
    Możemy odczuć własciwości kwiatu w swoim sercu i w ciele,wręcz celebrować swoje odczuwanie,zamiast ujmowac kwiat tylko intelektualnie.

    Tę samą otwartość sercas mozemy przenieść w nasze codzienne życie doceniając otaczające nas piękno.

    Otwarcie się na uczucia(wzbudzanie uczuć/wizualizacja emocji)w trakcie medytacji doda później smaku i radości wszystkiemu co robimy.
    Odczuwanie emocji jest potrzebne i zdrowe.
    Czasem możemy odczuwać potrzebę chronienia się przed destruktywnymi emocjami wywołanymi przez niepożądane sytuacje lub wyobrażenia.
    Lepiej wówczas przenieść doświadczanie emocji na poziom intelektu,starając się nie dopuścić by chwilowy impuls przejął nad nami kontrolę.
    Kierowanie negatywnych emocji głęboko do serca na nic nam się nie przyda.

    Tak w medytacji jak i w życiu możemy skierować swoją świadomość na pozytywne właściwości postrzegane za pośrednictwem zmysłó słuchu,zapachu,smaku i dotyku.
    Poczujmy bezmiar nieba,odświeżającą siłe wiatru,ciepło Słońca.

    WIARA

    Jeśłi nie uwierzymy że nasze medytacje rzeczywiście mają siłe uzdrawiania,jej efekty będa słabe.
    Wiara daje medytacji mocny fundament-angażuje umysł skutecznie i całkowicie.
    NIE CHODZI O WIARĘ ŚLEPĄ LECZ POPARTĄ WIEDZĄ ŻE LECZNICZĄ MOC UMYSŁU MOŻNA WYKORZYSTAĆ ZA POŚREDNICTWEM WYOBRAŻEŃ,SŁÓ I UCZUĆ.

    Powinniśmy wierzyć że że możemy wten sposób naprawić swoje życie.
    O ile medytacja pozwala nam się rozwinąć to HOŁUBIENIE WĄTPLIWOŚCI W UMYŚLE,SPRAWI ŻE BĘDZIEMY SIĘ COFAĆ.

    Ludzie tacy jak my-o intelektualnym i materialistycznym nastawieniu-mają jednak kłopot z uwierzeniem w cokolwiek.
    musimy pamiętac że umysł jest jest potężnym źródłem uzdrawiających mocy
    i że celem medytacji jest obudzenie naszego wewnętrznego uśpionego potencjału.

    Musimy posłużyć się zewnętrznymi przedmiotami i jednocześnie wierzyć w siłe naszego umysłu.

    Jeżeli jesteśmy sceptykami i myśłimy:
    „Jak mogę uwierzyć że coś takiego mi pomoże?”,najlepiej będzie po prostu wstrzymać na chwilę wszelkie ocenianie.
    Choćby tylko na czas trwania medytacji powinniśmy całkowicie oddać się odczuwaniu i wierze w skuteczność tego co robimy(potem po skończonej medytacji znów możemy być ateuszami haha-Mez)

    Chociaż intelekt będzie nam w tym próbował przeszkodzić,musimy zebrac się na odwagę i…zaufać
    (choćby tylko na czas trwania medytacji-Mez).

    Być może sądzimy że tam gdzie silnie włacza się wiara,tylko wydaje się nam że coś faktycznie się dzieje.
    Jeśli nie potrafimy inaczej-UDAWAJMY ŻE WIERZYMY,ALE UDAWAJMY CAŁYM SERCEM.

    Pamiętajmy że aktor potrafi przywołać emocje za sprawą samego udawania-ale tylko wtedy gdy wierzy w swój kunszt.

    Pamiętajmy że nasza podświadomość nie rozpoznaje udawania.
    Dla naszej podświadomości WSZYSTKO co udajemy,dzieje się NAPRAWDĘ.

    Jeśli będziemy udawać wystarczająco długo że coś nam się udaje,to w końcu zacznie 😉

    Jeśłi będziemy dostrzegać pozytywne włąściwości przedmiotu medytacji,myśłeć o nich i je CZUĆ
    powoli zauwazymy też pierwsz pozytywne zmiany w swoim nastawieniu,choć na pocżatku mogą one być niewielkie.

    Gdy jednak zaczniemy tych zmian doświadczać w naturalny sposób rozwinie się w nas zaufanie/wiara.
    (Na tym polega też wiara w bogów,na wierze/zaufaniu im,a nie w nich-Mez)

    Wizualizację dowolnego przedmiotu medytacji,możemy rozpocząć choćby od pozytywnego nastawienia się wobec niego.
    Gdy oswoimy się z naszym wyobrażeniem,wzrośnie czerpana z niego radość.
    Powinniśmy dostrzegać każde pozytywne uczucie.

    CZTERY UZDRAWIAJĄCE MOCE UMYSŁU to podstawowe komponenty medytacji,dzięki któym nabiera ona pełni i doskonałości.Za sprawą wizualizacji proces uzdrawiania zyskuje na wyrazistości
    a rozpoznawanie i nazywanie pozytywnych własciwości wizualizowanych przedmiotów
    zwiększa jej skuteczność.

    Uczucia pogłębiają i wzbogacają praktykę,pomagają w określeniu problemu
    w nawiązaniu z nim bezpośredniej łączności i wreszcie-w przekształceniu go.

    Wiara zaś pozwala wzmocnić proces leczenia,zwiększa siłę medytacji.

    Używając czterech uzdrawiających mocy medytacji,pomagamy sobie już teraz ale z ich dobrodziejstw skorzystamy także w przyszłości.
    Zalążki wszelkich doświadczeń są zasiewane w naszej podświadomości.
    Nasze uczynki mentalne i fizyczne,zarówno pozytywne jak i negatywne,podlegają uwarunkowaniom
    które nazywamy prawem przyczyny i skutku.

    Prawo przyczyny i skutku to nasiona przyszłych zdarzeń zasiane w naszym nieświadomym umyśle
    gdzie przechowują się one póki nie dojrzeją a wówczas wyrastają z nich konsekwencje minionych działań
    które były pozytywne lub negatywne.
    Mogą przyjąc formę wydarze,emocji albo wspomnień.
    Medytacja z użyciem czterech uzdrawiających mocy umysłu jest skutecznym lekarstwem na negatywne konsekwencje naszych działań w przeszłości.

    Owe cztery moce możemy zastosowac również w codziennym życiu:będziemy wówczas widzieć w sobie i wokół siebie to co pozytywne,potwierdzać to w umyśle,cieszyć się każdym odczuciem i wierzyć w uzdrawiającą siłe tego sposobu patrzenia na świat.
    Takie podejście do życia daje wspaniałe owoce.

    Może się jednak zdarzyć że że zastosujemy cztery uzdrawiające moce umysłu niewłaściwie,warto więc wyjasnić jakie może być właściwe i niewłaściwe ich wykorzystanie.

    NIEWŁAŚCIWE WYKORZYSTANIE MOCY UMYSŁU.

    Postawa kurczowego trzymania się i chwytania może utrudnić medytację albo wręcz zniweczyć jej efekt.
    Moż esię zdarzyć że że kłądziemy zbyt duży nacisk na wykorzystanie pozytywnych wyobrazeń ,słó,uczuć i wiary,stwarzając sytuację przymusu.
    Zaczynamy pragnąć określonego mentalnego wyobrażenia czy przedmiotu,uslinie dążąc do uchwycenia jego pozytywnych własciwości albo pragnąc by nasza medytacja była lepsza niz jest.

    Medytacja może też stać się tożsama z zaborczym pożadliwym myśleniem:
    „Ile też uda mi się z tego wyciągnąć”

    Zaczynamy obsesyjnie pożądać szybkich rezultatów albo tez za bardzo się wysilamy.

    Moż na patrzec na różę i po prostu podziwiać jej piękno ale gdy próbujemy zatrzymac piękno kwiatu w umyśłe za pomoca intelektu,pragniemy za wszelką cenę to piękno posiąść-to znak że za bardzo się wysilamy.

    Podobnie jeśli przez dłuższy czas podczas wizualizowania czujemy napięcie i niewygodę-powinniśmy praktykować z mniejszą intensywnością.

    WŁAŚCIWE WYKORZYSTANIE

    Celem medytacji jest uwolnienie się od stresu i napięć.
    Gdy stajemy się otwarci i odprężeni,możliwe jest doświadczenie spokoju umysłu.

    Nie oznacza to przysypiania,rozleniwienia ani otępienia ale nie należy się tez do niczego zmuszać.
    Nie forsowac się ani też zbytnio nie rozluźniać-oto włąściwa droga.
    Należy być czujnym i otwartym.

    Jeśłi jednak nasz umysł wyrobił nawyk negatywnego oceniania i odczuwania,to nawet kurczowe lgnięcie do pozytywnegoprzedmiotu medytacji może wstępnie być dla nas korzystne.
    Z całą pewnością jest to zdrowsze niż dalsze trzymanie się negatywizmu.

    Zmiana nawyku-z lgnięcia do tego co negatywnemna lgnięcie do tego co pozytywne-nie jest rozwiązaniem idealnym ale stanowi pierwszy krok na przód na drodze do uzdrowienia.

    Pozwala na stopniowe uwolnienie się od przywiązania do negatywizmu i nabranie wprawy w medytacji.

    Uzdrawiająca medytacja polega zazwyczaj na wizualizowaniu światłai przywoływaniu siły ciepła i błogości.
    Pomocne może być też wizualizowanie konkretnego przedmiotu emanującego leczniczymi energiami.
    Możemy wybrać dowolne wyobrażenie,które uznamy za odpowiednie i inspirujące-nazywamy je źródłem mocy.

    Niech to będzie np słoneczna kula światła,płomień wypalający lęk,obłok na otwartym niebie,święty symbol lub wizerunek religijny,obraz świętego lub jakiejś innej istoty-wszystko co niesie nam natchnienie i łaczy nas z mocami naszego umysłu.

    W początkowej fazie medytacji wizualizujmy źródło mocy pozostając z tym wyobrażeniem na tyle długo by poczuć jego leczniczą siłę.

    Następnie zobaczmy,poczujmy i uwoerzmy że uzdrawiające moce spływają z tego źródła wprost w nasze ciało.

    W WIELU TRADYCJACH WYOBRAŻENIA TAKIE SPRAWDZIŁY SIĘ JAKO NIEZWYKLE SKUTECZNE

    Uruchamiają one bowiem lecznicze siły umysłu rónież u osób nie związanych z żadną religią.

    (Poniewaz siła naszego umysłu i nasz potencjał duchowy
    nie jest czymś co otrzymujemy w zamian za religijność i przynależność do tej czy innej grupy-Mez)

    Równie silne może działać wyobrażenie sobie ściągania leczniczych mocy z nieba nad nami z otaczającej nas przyrody albo z własnego umysłu.”-Tulku Thondup

    Jak widać tybetańczyk,totalny niesłowianin 😀 ma więcej do powiedzenia na temat tego jak żyć i praktykować duchowość niż prawdziwy Rodzimowiercy 😉 którzy co prawda mają wiele do powiedzenia jeśli chodzi o krytykę spraw któych nie rozumieją ale nie mówią nic na temat tego jak należy praktykować żeby było dobrze 😉 tzn zgodnie z kanonem i doktryną Rodzimowierczą która nigdy nie sitniała ale już pomału się tworzy z tego co widać.

    Umysł to coś czego Słowianie nie znali,nie posiadali ,nie rozumieli 😉
    w kronikach nie ma na ten temat ani słowa.Nie ma żadnego dowodu.
    Wykopaliska archeologiczne potwierdzają że Słowianie 🙂 i kropka.
    Wiadomo że Słowianie – .

    Modlili się,praktykowali,żyli jak ludzie ale nie,nie widzieli niczego dalej niż własny ogródek.

    Tak więc jeśli ktoś chce krytykować,niech sobie krytykuje i myśłi że jest prawdziwszy.
    Pozostałości po erze judeochrzęscijaństwa ciągle siedzą głeboko w umysłach wielu Rodzimowierców
    głwónie tych nawróconych 😉
    Zmiana słowa Jahwe na Świętowit we własnych modlitwach,to jeszcze nie Rodzimowierstwo.

    Zmienić trzeba myślenie,podejście,a nie oprawę wizualną.

    „Jeśli świt nie wstanie w Tobie,nie spodziewaj się Słońca od sąsiadów”.

    Czekam z utęsknieniem na pierwszą prawdziwą,zatwierdzoną przez czołowych żerców w Polsce
    Biblię Rodzimowierstwa.
    Rodzimotechizm w którym będziemy mieli 44 przykazania Prawdziwego Rodzimowiercy
    przekazane Bogusławowi na górze Ślęża w ostatni czwartek miesiąca
    wypalone pierunem na dębowych słupach,a wszystko zwiastował będzie Raraszek
    pewnej Marynie ze młyna,żonie Juniesława.

    Będą żyli długo i szczęśliwie,prześladowani przez new ageowców w ramach przeciwdziałania narodzinom
    Jaropełka któy odnowi oblicze Rodzimowierstwa w Europie likwidując heretyckie setky
    podszywające się pod prawdziwe rodzimowierstwa,a symbolem ich stanie się zły upadły Perun niosący iluzoryczne swiatło albowiem nieiluzoryczne światło zostało spisane na dębowym słupie na Ślęży
    i mamy na to naukowe dowody:Rodzimowangelia Brucknera werset piąty,słowa proroka Gieysztora.

    😀 Tak więc jak ktoś szuka informacji,nie wie jak się modlić,czym jest dusza,czym jest jaźń
    niech sobie odwiedzi prawdziwe rodzimowiercze forum
    http://www.rbi.webd.pl/phpBB/viewtopic.php?f=18&t=11680&start=105

    i poczyta jak Słowianin Słowianinowi Żydem 😉
    czyli o tym czyja racja jest mojsza,kto wie lepiej,a kto wie gorzej.

    Bo łasnie to jest najważniejsze w momencie gdy ktoś szuka odpowiedzi na pytanie jak się modlić itp.

    Modlić się tzn wzbudzać w sobie uczucie wdzięczności za to o co prosimy
    tak,jakbyśmy już to o co prosimy dostastali.

    Na prawdziwym forum prawdziwego rodzimowierstwa tego nie znajdziecie,ale co komu po tym,lepiej będzie zapoznać się z kąśliwymi uwagami przedstawicieli pooszczególnych związków na swój temat 🙂

    Druga „ziemia święta”,Palestyna i Izrael 2.

    „My wiemy lepiej”
    Nie,to my lepiej wiemy”
    To nie prawda”
    Prawda
    No przecież wy wiecie gorzej,tu jest tak napisane.
    O nie,to wy gorzej wiecie go gorzej macie napisane.

    • Nie tylko zbiór obciachów, ale zbiór fantazmów spaczonych umysłów.
      Eko-Elektro-Ekumena już była, byli to Hippisi w latach 70-tych. Hippisi zniknęli bo rwanie lasek na nawiedzone teksty o kosmicznej świadomości, trwało krótko, bo laski zorientowały się, że za hasełkami o „prawdziwej wolności” i „wyzwoleniu ducha” kryją się gołe dupy Hippisów w tanich dżinsach. Laski przerzuciły się na doradców finansowych, tudzież prawników w garniakach i wypasionych brykach.

      Teoryjki o nowych świadomościach-oświeceniach będą miały krótki żywot, chyba że Meazmir trzy razy pod rząd trafi szóstkę w Lotto.

      Na razie poza Mezamirem mało kto chce się już na blogu odzywać. Za mało Słowian, za dużo New Age. A o New Age to se można wszędzie poczytać.

      Może znów wrócą jakieś słowiańskie motywy, słowiańskie galerie, mity zamiast tao-izmu, kosmicznych świadomości i takich tam „obciachów”

      Pozdrawiam

      • Zachowujesz się jakby ten blog i to co pisze było adresowane tylko do Ciebie.
        Nie czytaj jeśli nie chcesz.
        Komu jak komu ale Tobie,katolikowi/neojudaiście
        słowiańskie motywy akurat najmniej są potrzebne przecież 🙂
        Tobie sa potrzebne motywy betlejemskie i galilejskie 😉
        Zamiast pisac o niczym,napisz o czymś co się przyda osobom czytającym bloga.
        Nie jesteś jedyny,świat nie kręci się wokół Ciebie,serio.

      • Sceptyk pozwolę sobie nazwać cię imbecylem, ponieważ obrażasz tu ludzi.
        Kobiety to nie tylko ” puste laski ” lecące na kasę frajerów w garniturach. Może w twojej rodzinie był taki przypadek „zorientowanej laski”, ale nie uogólniaj zaraz zachowań wszystkich pań z lat 70tych. Może moda hippisowska przeminęła, ale idea została – zarazili nią nas nasi rodzice.

        To, że ktoś nie pisze na tym blogu nie znaczy, że go nie czyta.

        A new age to się zaczęło dwa tysiące lat temu jak chrześcijany zaczęli na nową wiarę nawracać;)

        Zacznij używać rozumu i bądź szczęśliwy 🙂 pozdrawiam

  6. „Nasze zdrowie może być w dobrym lub złym stanie.to czywiste.
    Jest jeszcze trzecia możliwość:zdrowie doskonałe.
    Wszystkie 3 możliwości mozna opisać tak:

    1. Zły stan zdrowia.
    Przeżywamy ycie uwikłani w ból,lęk,smutek i zagubienie.
    Umysł i ciało są schwytane w pułapkę niekończącego się cyklu pożadania i niechęci.
    Ten stan wymaga uzdrowienia.

    2.Dobry stan zdrowia.
    Czujemy spokój i szczęście i jest to uczucie trwałe.
    Powinniśmy cieszyć się swoim zdrowym ciałem i umysłem,wnieść w swoje życie podejście uzdrawiające
    aby pojawiające się problemy nie przytłaczały nas.

    Choć jesteśmy zdrowi to dualistyczne pojmowanie bytu-spokój i burza,radość i ból
    narodziny i śmierć-które nadal cechuje nasz umysł,sprawia że wciąż nie jest to zdrowie doskonałe.

    3.Zdrowie doskonałe.

    Doświadczamy absolutnego spokoju umysłuwykraczającego poza pojęcia cierpienia i szczęścia.
    Doskonałe zdrowie oznacza harmonię wszystkich”przeciwieństw”
    i w tej harmonii z radością przyjmujemy życie takim jakim jest.
    W tym stanie oświecenia możemy czerpać radość z każdej sytuacji i doświadczać prawdziwej natury
    nie musząc niczego unikać ani do niczego lgnąć.

    Oto o czym powinni pamiętać ci z nas którzy pragną być zdrowi i szczęśliwi:
    1)Jeśli nie jesteśmy zdrowi to dzięki własnym działąniom możemy być zdrowi w przyszłości.

    2)Jeżeli jesteśmy zasadniczo zdrowi,to nadal jesteśmy narażeni na potknięcia i upadki.
    Medytacje uzdrawiające dadzą nam siłę,cierpliwość i umiejętność odzyskiwania równowagi w obliczu problemów.

    3)Sama wiedza o tym czym jest zdrowie doskonałe,może odgrywać inspirującą rolę w naszym życiu.

    Pamiętajmy że wszystko jest w swej najgłębszej naturze doskonałe
    a każda życiowa burza jest jak wzburzona fala na powierzchni głebokiego spokojnego oceanu.
    Jeśłi to wiemy i potrafimy wyciągnąc z tego wnioski,będziemy potrafili przyjąć trudne sytuacje ze spokojem.
    To z kolei pozwoli nam uleczyć pojawiające się problemy.

    Cztery Uzdrawiające Przedmioty MEdytacji.
    Każdy z nas ma niepowtarzalne poglądy,potrzeby i zdolności.
    Decydując które źródło uzdrawiania jest najlepsze musimy wybrać odpowiedni przedmiot medytacji.
    Jako główne źródła uzdrawiania można wyróznić cztery kategorie takich przedmiotów.

    1.Pozytywne przedmioty medytacji.
    KAżdy przedmiot mający dobre włąściwości i postrzegany przez nas jako pozytywny
    przyniesie nam pożytek i wspomoże proces lecenia.
    Może to być np nasze ciało wizualizowane jako świetliste i emanujące uzdrawiającą mocą
    lub dowolne inne przejawienie piękna i siły natury-rzeka,góra lub ocean czy niebo.

    Przedmiotem medytacji może tez być KAŻDY budzący pozytywne skojarzenia wizerunek,smak lub odczucie.

    2.Duchowe przedmioty medytacji.
    Jeśli otworzymy na nie swój umysł,duchowe przedmioty medytacji będą wyjątkowo silnie działać podczas medytacji uzdrawiania.
    Możemy wybrac wizerunek,słowo albo uczucie związane z dowolnym bóstwem,świętym miejscem
    modlitwą,uduchowioną osobą,lub wizualiacją która ma dla nas duchowe znaczenie.

    Także osoby nie wyznające żadnej religii mogą odnieść pożytek z wykorzystania tego rodzaju przedmiotów medytacji jeżeli tylko ich umysł docenia pozytywne łasciwości danego przedmiotu.
    Możemy też zapożyczać wyobrażenia z tradycji innej niż nasza.
    Wizerunek Buddy może pomóc niebuddyście.

    3.Dowolne przedmioty medytacji.
    Osoby zaawansowane w praktyce medytacyjnej mogą w uzdrawianiu posłużyć się
    dowolnym przedmiotem medytacji-pozytywnym lub negatywnym.
    Gdy wszystko postrzegamy jako pełne spokoju w swej prawdziwej naturze
    kazdy przedmiot może się stać źródłem uzdrowienia-czy będzie kojarzył się z gniewem czy spokojem
    czy będzie piękny czy brzydki,duchowy czy świecki.

    4.Najgłebsza natura umysłu.
    Urzeczywistnieni medytujący nie potrzebują w swej praktyce przedmiotów medytacji
    gdyż urzeczywistnili już prawdziwą naturę swojego umysłu.
    Wystarczy im spokojny umysł.
    Nawet gdy niszczeje ich fizyczne ciało,co jest naturalne
    ma to znikomy wpływ(albo żadnego)na ich umysł.

    Medytacja powinna trwać w sumie około 2 godzin w ciągu doby.
    Lepiej pomedytować 5 minut i zrobić sobie przerwę niż siedzieć na siłę przez godzinę.

    Medytacja w trakcie zasypiania.

    Podczas pięciu lub dziesięciu minut poprzedzających zaśnięcie
    zobacz swoje ciało okiem umysłu.
    Wyobraź je sobie w całości jako ciało utworzone ze światła.
    Jeśli wolisz mozesz wyobrazić sobie poszczególne partie ciała bardziej szczegółowo
    od czubka głowy po podeszwy stóp.

    Poczuj i zobacz miliardy komórek w swoim ciele w formie komórek światła.
    Poczuj że każda nieskończona komórka jest wypełniona uzdrawiającą energią błogiego ciepła.
    Zanurz się w nieskończonej uzdrawiającej energii własnego ciała.

    Otwórz się na uczucie ciepła,odprężenia i spokoju.
    Pozwól swojej świadomości stać się jednością z tym doświadczeniem,jak woda rozpływająca się w wodzie
    bez zatrzymywania czegokolwiek.

    Z tym uczuciem zaśnij.

    Jeśłi obudzisz się w środku nocy,jeszcze raz zanurz się w świadomośc uzdrawiających energii
    w Twoim nieograniczonym ciele-i pozwól sobie zasnąć.-Tulku Thondup

  7. Ale ja się tutaj akurat zgadzam ze Sceptykiem. To jest wszystko pomieszanie z poplątaniem i kompletnie się nijak nie ma do słowiańskiej historii. Tu jakiś lama, tam piramidy, zaraz kręgi zbożowe, jakaś energoterapia, jakieś UFO, za chwilę joga, Żydzi, protokoły mędrców Syjonu, później trójkąt bermudzki i najnowsze odkrycia z badań nad telepatią i teleportacją a w tym wszystkim kalendarz Majów, koniec świata, normalnie za chwilę będzie baza SS na ciemnej stronie Księżyca. Lecą tego całe strony jedna po drugiej.. Sory Mezamir, ja rozumiem, że się starasz wykazać wiedzą, szukasz inspiracji itd. ale wiedza powstaje z tego, że się dochodzi do konkretu w czymś konkretnym. Na przykład jakbyś się zajął jogą, to po prostu ćwiczysz jogę w jakiejś jednej szkole, masz jednego nauczyciela, parę lat to praktykujesz i do czegoś dochodzisz. Albo zen podobnie. Czy cokolwiek. Podejmujesz studia nad słowiańszczyzną to po prostu skupiasz się na słowiańszczyźnie i czytasz autorów, porównujesz ich, wchodzisz w tę historię czytając różne poważne opracowania, badania.. Po pewnym czasie rzeczywiście stajesz się ekspertem od Słowian. I możesz podjąć serio dyskusję.
    Ja zacząłem praktykować zen jak miałem 16 lat. To był rok 1984. I zajmowałem się tylko tym. Nie czytałem o astrologiach, energoterapiach, czakramach i wszystkim o czym się dało tylko po prostu praktykowałem zen w szkole Czogie. W 86 wziąłem 5 wskazań, w 89 wziąłem 10. Po pewnym czasie odszedłem z tej szkoły z powodu wpadki pewnego mistrza i zawirowań wokoł tego. Przeszedłem do innej szkoły, znów praktykowałem konkretnie przez parę lat. Zawsze unikałem takiego chaosu – pięć rodzajów jogi, do tego tajczi, coś tam jeszcze.. Bez sensu. To jest śmietnik we łbie nic więcej i wchodzi to zamiast realnego życia. A praktyka duchowa to przede wszystkim realne życie. Później się zająłem sztuką walki i podobnie – ćwiczyłem konkretną umiejętność, było to oparte na praktyce medytacyjnej, tym się zająłem, reszta mnie nie interesowała. Doszedłem do tego, że prowadziłem własną szkołę ale szkołę jednej konkretnej rzeczy. Nie jednego dnia masaż mauri w tańcu, drugiego świecowanie uszu a trzeciego stawiamy horoskopy i przypominamy sobie poprzednie wcielenia latając po ogniu. Od paru lat interesuje mnie słowiańska historia i o tym czytam. I po to też wchodzę tutaj, bo tu można znaleźć czasem fajne rzeczy z tej dziedziny. Ale pseudonaukowe pseudorewelacje rodem z pisma Skandale (kiedyś takie wychodziło) że niby tu cywilizacja gadów, tam Atlantyda, gdzie indziej działa orgonowe itd. to jest po prostu tworzenie sobie alternatywnej rzeczywistości a kończy się to u Wróża Macieja. Zacząłeś Mezamir na przykład tego Fromma to weź się może zajmij już tym Frommem. Fromm, Karen Horney, psychoterapia humanistyczna, w ogóle może podjęcie jakiejś własnej terapii.. To cię do czegoś doprowadzi. Bo moim zdaniem to co w tej chwili tu serwujesz nie zaprowadzi cię nigdzie. Akademia Jupiter już była i się zmyła. I całe szczęście. Drugiej nie ma co zakładać.

    • i kompletnie się nijak nie ma do słowiańskiej historii”. – 😀

      O historii niech piszą historycy,ja nie jestem historykiem więc nie będę się brał za coś
      co nie jest moją działką.
      Poza tym,czy ja gdzieś napisałem że jestem rekonstrukcjonistą??

      Biorę się za to na czym się znam najlepiej.

      😀 a w ogóle to smiać mi się chce jak czytam że Taoizm z IV wieku p.n.e to new age
      wg kogoś kto wyznaje eklektyczną tradycję sprzed 2 tyś lat zaledwie 😀

      Żeby to jeszcze była faktycznie jakaś konkretna tradycja ale gdzie tam.
      Zapożyczenia i parodie kultur całego śiwata 😀

      Jeśli ktoś nie rozumie medytacji,nie potrafi medytować bez kontekstu historycznego
      to ja nie wiem jak pomóc takim ludziom 😀

      Istnieje medytacja nasza i nie nasza? 😉
      To pewnie matematykę i chemię też musimy wymyślić swoją w przeciwieństwei do reszty świata? 😀
      W szkole uczą twierdzeń jakiegoś Pitagorasa,nas Słowian,new age 😀

      O,i jeszcze żeby śmieszniej było,kk nas uczy swojej wersji hisTory i 😉
      a polakatolicy na palmy i pustynie mówią korzenie Europy 😀 i mówią to śmiertelnie powaznie 😀
      Polacy przybyli do Europy na arce Noego w 966 r 😉

      Fajnie jest się pośmiać 😀

  8. @Mezamir
    Spokojny postawił ci zarzuty i dał ci wskazówki (takie lub siakie – jeśli chodzi o ich wagę, ale jedne i drugie „konkretnie konkretne”) a ty ripostujesz słowotokiem, który na dodatek odnosi się do nich (co najwyżej) miernie. Spróbuj rzeczowo i logicznie ustosunkować się do kilku z nich, bo odpowiadanie w stylu „a u was biją murzynów” jest infantylne. Podobnie zachowałeś się w stosunku do uwag o młocie Thora i sierpie Saturna w herbie CCCP jako symbolach zburzenia istniejącego (zastanego) ładu i wyrżnięciu ludzi niosących idee przeciwne do bolszewickich. Wyśmiałeś nas – (mnie i tego kogoś) bez spójnej kontrargumentacji, mimo że ten ktoś (nie ja) podał ci wtedy źródło, to samo, z którego ja o tym się dowiedziałem i z pamięci przytoczyłem w dyskusji. Punktuj logicznie, zbijaj argumenty, a wtedy takie uwagi jak Krystyny cię nie spotkają…

    • Dla mnie ciągłe „zbijanie argumentów” jest śmieszne i bezsensowne. Czy nie lepiej zająć się czymś co cieszy, niż dyskutować z człowiekiem, który chce byś udowadniał, że nie jesteś wielbłądem….?

      Do pani k. : wystarczy ruszyć kulką i same się otworzą 😉

  9. Dokładnie Dobrosławo 🙂

    „Każde twierdzenie filozofa daje się obalić z taką samą łatwością, z jaką można go dowieść,
    nie wykluczając powyższego twierdzenia”

    Jeśli ktoś lubi tracić czas na udowadnianie innym swojej nieomylności to trudno.

    “Pan docent Kossecki używając jezyka d o g m a t ó w nauki
    udawadnia inne dogmaty czyli a k s j o m a t y religii
    czyli twierdzenia których sie nie udawadnia.
    W ten sposób mozna udowodnić wszystko.” 😀

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Kategoria:Filozofowie_umys%C5%82u
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Filozofia_przyrody

  10. Cieszę się, że udało się niejako wywołać małą dyskusję w jakim kierunku zmierza blog Białczyński.

    Mezamir czuje się mocny w New Age, słabo w wiedzy o Słowianach, tylko czy blog Białczyński to właściwe miejsce dla mezamirowych produkcji?

    Jeszcze dwa lata temu blog Białczyński był fenomenem w sieci, czymś wyjątkowym bo podejmował otwarte dyskusje i teksty o słowiańszczyźnie. Czasem nawiedzenie, czasem pseudonaukowo, a czasem bardzo, bardzo fajnie. Można tam było znaleźć rzeczy o których głucho gdzie indziej. Beletrystyczna wizja słowiańskich mitów w wykonania gospodarza bloga była bardzo ciekawa i wiele wnosząca do naukowego bardzo ograniczonego z racji nikłych źródeł dyskursu.

    Teraz blog jest podobny do tysięcy witryn w sieci. New Age jest modny, pełno tego w księgarniach, antykwariatach, w Sieci, w gazetkach typu Wróżka czy Gnoza.

    Czy rzeczywiście wiara Słowian to to samo co amerykański New Age? Czy naprawdę nie stać nas na coś własnego?

    Pozdrawiam

  11. Ja bym do wypowiedzi Sceptyka dodał tylko tyle, że jak nie ma konkretów z serii „czym jesteśmy” to idzie to w kierunku „czym NIE jesteśmy” albo „czym ONI są” i wtedy się zaczyna o Żydach, spiskach syjonistów, protokoły mędrców Syjonu i inny nazistowski szit w tym rodzaju. To już są bardzo niefajne rejony i o ile New Age jest po prostu obciachowy, to to już jest coś na co ja słów nie mam. Na pewno nie chciałbym być z czymś takim kojarzony.

  12. Etykietka New Age to kolejne słowo klucz obok takich wytrychów mentalnych jak:
    satanista,antysemita,itp.

    Właściwie nic nie znaczy ale zawsze można kogoś zdyskredytować
    oskarżając o satanizm,antysemityzm lub new age.

    New Age czyli co?Co to jest new age?

    Satanista to osoba znienawidzona prez jedyny słuszny kościół.
    Antysemita to soba znienawidzona przez żydów.
    New ageowiec to soba znienawidzona przez kogo?

    Przez prawdziwych new ageowców/globalistów?

    New Age to Plejadianie,Reptilianie,Chanelingii z Oriona,Karty Tarota Druidów,Tarot Indian,Tarot Runiczny itp

    Ani tarot nie jest new agem ani runy.
    Runiczny Tarot to wynalazek przemysłu new age.

    Jeśłi ktoś np szuka totemów za pomocą Indiańskiego tarota 😀 można mu zarzucać new age.
    Lub kiedy idzie na kurs szamański dwutygodniowy,z dyplomem,za jedyne 1500zł.
    Po którym staje się prawdziwym szamanem inicjowanym
    gdyż posiada na świstku papieru ponieważ pieczątkę 😀 kupioną za 1500zł.

    To jest new age a nie medytacja czy informacje o umyśle lub świecie.

  13. „Pusta runa Wyrd” też jest wynalazkiem new ageu.

    „Wiele mitów i legend narosło wokół tzw. pustej runy, jedni wogóle nie wróżą dalej, gdy się ona pojawi, inni cieszą się, gdyz oznacza dla nich nowy początek… nim jednak zaczniemy rozważania nad jej znaczeniem, warto zastanowić się nad jej historią.

    Pierwszą znaną publikacją na jej temat była książka autorstwa Ralpha Bluma – „The Book of Runes” z 1982 roku i przyjmuje się iż On jest jej Twórcą. Tak więc runa ta nie dość iż młoda pochodzeniem, nie należy również do Futharku Starszego – z punktu widzenia historycznego. Jednym z podawanych powodów jest to iż wraz z książką R.Blum rozpowszechniał tanie, masowej produkcji komplety runiczne, a pudełko jakie najłatwiej było mu zdobyć pasowało do wykonania przegródek w kształcie 5×5 pól. Inną hipotezą jest iż R. Blum zaczynając swoją przygodę z runami, nie wiedział nic o nich, tak więc zaczął od pustego kamienia. Tak wygląda udokumentowana historia owej runy, przejdźmy więc teraz pokrótce do ideologii jaka wokół niej narosła:

    Insynuacje jakoby pusta runa miala spełniać rolę odstępu między słowami nie są zadowalające, choćby dlatego iż funkcję „spacji” pełniła w inskrypcjach runicznych kropka, bądź dwie kropki.

    Słowo „Wyrd” służące za jej określenie, oznaczało wśród ludów używających Futharku Starszego pojęcie zbliżone do czegoś co obecnie nazywamy na modłę wschodnią – karmą, ale ten element natury, jest wiązany w Futharku Starszym z inną runą.

    Podobnie jest z „niespodzianką i kształtującym się losem” – te są wspaniale objęte przez runę Pertho.

    Można w ten sposób podawać jeszcze wiele argumentów, jednakże pytanie jakie warto postawić brzmi: Używać, czy nie używać?
    Odpowiedź zależy tak naprawdę od osobistego wyboru – jeśli chcemy używać run w zgodzie z ich historycznym układem i podążać ścieżką tradycyjną, to pozostaje nam 24 znakowy Futhark Starszy. Jeśli nie interesuje nas zgodność historyczna, mamy pełną dowolność, przy czym ze świadomością iż 25 znakowy alfabet runiczny Nie jest Futharkiem Starszym, lecz produktem z epoki New Age.”

    http://runy.net.pl/content/pusta-runa

    Jeśli ktoś nazywa Runy new agem tylko dlatego że new age na runach żeruje
    to jest zwykłym ignorantem.
    Takim samym jak osoba twierdząca ze swastyka jest symbolem nazistowskim
    albo ze pentagram jest satanistyczny.

  14. Uzdrawiające Medytacje Dla Umierających i Zmarłych.

    „Śmierć może przerażać-wiąze się z koniecznością opuszczenia swojego ciała i wszystkiego co znane.
    Ale w doświadczeniu śmierci można odnaleźć także pozytywne aspekty.
    Choć towarzyszyą jej ból i lęk,może przynieść wielkie otwarcie i spokój a nawet oświecenie.

    W stanie pośrednim między życiem a śmiercią-dusza doświadcza wielkiego stresu
    i wówczas bardzo potrzebuje naszego wsparcia.

    Istnieje bardzo wiele rodzajów Bardo-czyli stanów przejściowych.
    Życie także jest stanem przejściowym między narodzinami a śmiercią.

    Najlepszym przygotowaniem do wielkiego Bardo Umierania jest osiągnięcie już w tym życiu spokoju umysłu.

    Kiedy rozpocznie się proces umierania będziemy na niego gotowi.
    (Kiedy śmierć nas zaskoczy nie będzie czasu na naukę,wtedy to będzie wielka stresująca improwizacja-Mez)

    Jeśli za życia wypracujemy pozytywne nawyki umysłu
    wniesiemy te przyzwyczajenia i powodowane nimi cykliczne związki przyczynowe w śmierć i każdy swój przyszły zywot.

    Rozwinięcie pełnego spokoju umysłu może uczynić śmierć łatwiejszą i spokojniejszą także w wypadku niebuddysty.

    Kiedy umieramy nasze umysły stają się bardziej niż zwykle otwarte i rażliwe.
    Medytacja i modlitwa mogą wtedy ogromnie pomóc.

    Jeśłi dzięki medytacji umysł jest pozytywnie nastawiony i spokojny,możemy przekształcićswoje negatywne doświadczenia w pozytywne.
    Wówczas zarówno w chwili śmierci jak i w czasie podróży przez stan pośredni między śmiercią a narodzinami
    nasze wyobrażenia i odczucia będa spokojne,pełne miłości i mocy.

    Słyszane dźwięki będą kojące i uroczyste.
    Wsztystkie doznania staną się odbiciem umysłu-pełne spokoju i radości.

    TEgo rodzaju doświadczenia zmienią wszystkie odczucia towarzyszące podróży przez śmierć:od mroku pomieszania do światłą mądrości,od lęku i smutku do ufności i radości
    od sztywności konceptualbnych ograniczeń do otwartości wyzwolenia.

    Oczywiście jeśli jesteśmy zwyczajnymi borykającymi się z przeciwnościami losu ludźmi,choroba i śmierć będa bardzo bolesnym doswiadczeniem.

    Nawet jeśli wobec cierpienia jesteśmy samotni i przerażeni,powinniśmy być pewni
    że najlepsze co możemy zrobić w momencie śmierci,to rozluźnić lgnięcie naszego umysłu
    do rzeczy i zjawisk-tak dalece jak to możliwe,

    Nawet jeśłi nie godzimy się na śmierć ,może nam się udać zrezygnować z tego kurczowego uścisku.
    Im bardziej zaakceptujemy o co się wydarza a czego nie możemy zmienić
    tym dla nas lepiej.
    W czasie umierania bardziej niż kiedykolwiek możemy odczuć co znaczy brak lgnięcia do JA.
    Może to przynieść spokój którego tak pragniemy.

    Jeśłi pomagamy chorej lub umierającej osobie powinniśmy być uczciwi otwarci
    i zachowywac się wobec niej w sposób naturalny.

    Najważniejsza rzeczą jest aby odkryć czego cierpiący potrzebuje najbardziej
    i nie narzucać swich poglądów czy emocji.

    Pada nieraz pytanie czy tradycje buddyjskie świadomego umierania sa odpowiednie dla niebuddystów?

    Niektórzy ludzie nawet jeśli nie są buddystami,są otwarci na dharmiczny pogląd na umieranie i śmierć.

    Inni doceniają buddyzm ale niełatwo im zaakceptować np buddyjskie wizerunki czy poglądy
    na temat śmierci i tego co będzie po niej.

    Wreszcie pozostają osobycałkowicie zamknięte na buddyzm i buddyjskie nauki o śmierci.
    Niektózy nauczyciele uważają że koro ktoś umierający czuł za życia niechęć wobec buddyjskich koncepcji,może pozostawać pod wpływem tych skłonności takrze w stanie pośrednim/Bardo.

    W takim wypadku wprowadzanie buddyjskich modlitw może doprowadzić
    do powstania w umyśle umierającego pewnego pomieszania,niechęci czy nawet nienawiści-i wręcz skrzywdzić daną osobę.

    Jeśłi zmarły lub umierający jest otwarty na Dharmę
    możemy przemówić do niego i przesłac mu w myślach lub w mowie następujące pozytywne treści:

    * W stanie pośrednim możesz ujrzeć gniewne paskudne albo przerażające wizje.
    Jeśłi tak się stanie pamiętaj że owe przerażające zjawy nie są rzeczywiste.
    Są wytworem i odzwierciedleniem Twojego własnego umysłu.
    To jedynie wyobrażenia wytworzone przez twój umysł które są niczym halucynacje lub złudzenia.
    Teraz musisz myśłeć o nich jak o świetlistych wizerunkach.
    Pamiętaj że w swej prawdziwej naturze są one pokojowe,radosne i otwarte.

    * Możesz słyszeć groźne dźwięki i przerażające słowa.
    Są one jedynie wytworem Twojego umysłu.

    * wstanie pośrednim możesz czuć się osamotniony i zlękniony.
    Pamiętaj że te doznania stwarza twój włąsny umysł.
    Musisz pamiętać że wszystkie myśłi i uczucia są w swej prawdziwej naturze spokojne i radosne.
    Odczuwaj swoje myśli i doznania jako pełne radosci i spokoju.

    * Nie przywiązuj się do tych wyobrażeń,dźwięków,doznań
    Nie lgnij do nich ani się ich nie lękaj.
    Postrzegaj wszystko w otwarty sposób,słuchaj spokojnie owych dźwięków i doświadcaj z radością wszystkiego co cię spotka.
    To tylko wizerunki,dźwięki i odczucia [rawdziwej natury twojego umysłu.

    Starożytne tybetańskie rytuały wykonywane w intencji umierającego lub zmarłęgo wzywają żyjących do medytacji i modlitwy.
    Mogą one prowadzić zmarłego bezpośrednio dooświecenia.
    Lecz nawet jesli tak się nie stanie ,wytworza one dla niego dobre prawo przyczyny i skutku
    które pomoże mu lepiej się odrodzić.”-Tulku Thondup

  15. Już wiem z czego wynika niechęć do tematów takich jak te które poruszam 🙂

    Gdybym pisał o historii,kazdy mógłby się powołać na swoje źródła i zaprzeczać temu co piszę 🙂

    A kiedy jakiś temat nie opiera się na źródłach historycznych
    tylko na osobistych doświadczeniach i odczuciach
    (których najwidoczniej wielu krytykantów nie posiada,nie doświadcza)
    wtedy ciężko coś powiedzieć,ciężko dyskredytować,ciężko udowadniać swoją nieomylność 🙂
    pozostaje tylko frazes new age,satanizm itd.

  16. 3. Prana, czyli Siła Życiowa

    Prana jest to energia, ale my rozważać będziemy ten przejaw Prany, który zwiemy „Siłą Życiową”. Owa Siła Życiowa znajduje się we wszystkich formach życia – od ameby do człowieka – od najprostszej formy życia roślinnego do najwyższej formy życia zwierzęcego. Prana przenika wszędzie. Znajduje się we wszystkim, co żyje – jak zaś uczy filozofia okultystyczna, życie jest we wszystkich rzeczach – w każdym atomie, a pozorna nieżywotność niektórych rzeczy jest tylko słabszym stopniem przejawu życia – słowem, Prana nie jest Jaźnią (Ego), jest tylko formą energii, którą „Jaźń” zużytkowuje w swych przejawach materialnych. Gdy „Jaźń” odpływa od Ciała Fizycznego w chwili naszej śmierci, Prana, nie będąc już pod kontrolą Jaźni, odpowiada jedynie nakazom pojedynczych atomów lub ich gromad, które przedtem tworzyły Ciało Fizyczne, a ponieważ Ciało Fizyczne rozpada się na swoje części składowe, każdy atom zatrzymuje w sobie tylko tyle Prany, ile potrzeba, by być zdolnym do wejścia w nowe kombinacje. Nie zużytkowana zaś Prana powraca do swego źródła wszechświatowego, skąd wypłynęła. Prana znajduje się we wszystkich formach materii, ale sama nie jest materia, jest energią lub siłą, która ożywia materię. Zaznaczymy tylko, że Prana jest to siła, czynna w leczeniu magnetycznym, psychicznym, na odległość itd. To, co powszechnie zwie się magnetyzmem ludzkim – w istocie jest to Prana. Można Praną operować tak, aby samego siebie czy innych wyzwolić od cierpień, kierując ku obolałym częściom większą ilość Prany, wydobytą z powietrza. Prana może oddziaływać na inne osoby z oddalenia. Myśl uzdrawiającego posyła i barwi Praną – zgromadzoną w tym celu – i przenika nią psychiczny ustrój pacjenta. Prana jest niewidzialna dla oka (wyjąwszy osoby, które już osiągnęły wysoki stopień jasnowidzenia) przedziera się przez wszystkie przeszkody i szuka osoby, która wskazana jest do przyjęcia. To przenoszenie się Prany stosownie do nakazów woli jest zasadniczym pierwiastkiem przesyłania myśli na odległość, telepatii itd. Można człowieka osnuć atmosferą (aurą) Prany, która się zabarwi napięciem jakiejś silnej myśli ochronnej i nada mu zdolność do oporu przeciw złowrogim falom myśli innych ludzi – i obudzi w nim możliwość wytrwania w atmosferze myśli nieprzyjaznych i dysharmonijnych. Radzimy naszym uczniom, aby raz jeszcze przeczytali „Naukę oddychania”, która uczy, jak korzystać z Prany. Zamierzamy przystąpić do bliższych szczegółów tego przedmiotu, gdy w naszych wykładach nadejdzie odpowiednia chwila, ale „Nauka oddychania” daje dobrą podstawę ku zrozumieniu natury Prany i metodę jej używania – i uczniowie dobrze uczynią, odświeżywszy sobie te zasady w pamięci.
    Nie chcemy was nudzić szczegółowym opisem każdego z tych siedmiu pierwiastków, spostrzegamy zaś, że niecierpliwie oczekujecie bardziej interesujących zagadnień naszego przedmiotu. Jest to jednak konieczne, byście wyrobili sobie jasne pojecie o tych siedmiu zasadach, w takim mianowicie porządku, w jakim one następują po sobie.
    Opuszczamy teraz Pranę i przechodzimy do najbliższego pierwiastka; ale wy nie opuszczajcie jej, dopóki nie wyrobicie sobie należytego i jasnego pojęcia o Pranie, o jej cechach i sposobach korzystania z tej siły. Czytajcie „Naukę oddychania”, póki nie zrozumiecie Prany dokładnie.

    Pierwiastki umysłowe

    Czytelnik, który studiował pisma psychologów europejskich – rozpozna w Rozumie Instynktowym – niektóre cechy tego, co pisarze nazywają „rozumem subiektywnym” lub „podświadomym”. Pisarze ci odkryli w człowieku zarówno te cechy, jak też i niektóre wyższe fazy Duchowości (płynące z Rozumu Duchowego) – i nie badając rzeczy głębiej, ogłosili „nową” teorię, że człowiek posiada dwoisty umysł, tj. „obiektywny” i „subiektywny”, albo jak mówią niektórzy „świadomy” i „podświadomy”. Wszystko to byłoby bardzo dobre, ale badacze ci, wydzieliwszy umysł „świadomy” bardzo jaskrawo, wszystko inne określają jako „podświadome” lub „subiektywne”, nie widząc, że w ten sposób pomieszali najwyższe i najniższe cechy i umieścili je w jednym szeregu. „Umysł subiektywny” i teoria „podświadomości” są bardzo mętne, więc czytelnik znajduje razem połączone najwyższe poloty geniuszu i najnędzniejsze refleksy człowieka niedorozwiniętego, którego umysł zazwyczaj nosi nazwę „subiektywnego”. To, cośmy wyżej powiedzieli o tych teoriach, może czytelnikowi dopomóc w rozumieniu trzech pierwiastków umysłowych człowieka, – aby tylko pamiętał, że umysł „świadomy”, czyli „obiektywny” odpowiada bardzo blisko temu, co filozofia jogów zwie „Intelektem”; najniższe przejawy umysłu „subiektywnego” lub „podświadomego” odpowiadają temu, co Joga zwie pierwiastkiem „Rozumu Instynktowego”; gdy wyższe i podniosłe cechy, które pisarze europejscy przemieszali z niższymi objawami, tworząc swoje teorie „rozumu subiektywnego” lub „rozumu podświadomego”, stanowią „Rozum Duchowy” jogów, z tą różnicą, że ci w „Rozumie Duchowym” pomieścili takie cechy, o których teoretycy europejscy nawet nie śnili. Gdy należycie zbadamy te trzy pierwiastki umysłowe, zobaczymy, na czym polegają podobieństwa i różnice między nauka jogów a teoriami zachodnich uczonych.
    Nie mamy bynajmniej zamiaru lekceważyć badaczy europejskich. Uczeń, który czytał dzieła tych autorów owszem, łatwiej uchwyci idee trzech pierwiastków umysłowych w człowieku, niż gdyby nigdy nie słyszał o podziale czynności umysłu ludzkiego. Główny powód, dla którego rozmijamy się z uczonymi europejskimi oraz ich teorią umysłowości polega na tym, że jogom boleśnie jest widzieć, jak najwyższe objawy umysłu, to, co jest owinięte natchnieniem i geniuszem, to, w czym wypowiada się czysty Duch (Rozum Duchowy), ten, co właśnie pobudza człowieka do rozwoju i rozrostu, jak są one pomieszane i powiązane z najniższym pierwiastkiem umysłowym (Rozumem Instynktowym) – i umieszczone w jednej kategorii; ten zaś Rozum Instynktowny, konieczny i użyteczny człowiekowi, wspólny jest nie tylko najmniej rozwiniętemu człowiekowi, ale nawet niższym formom królestwa zwierzęcego, a nawet życiu roślin.
    Mamy nadzieję, że nasi słuchacze wyzwolą swoją myśl od wszelkich z góry powziętych przypuszczeń w tej sprawie i wysłuchają nas, nim wyrobią sobie ostateczne przekonanie. W drugiej lekcji przejdziemy do szczegółowego wykładu tych wszystkich danych, które dotyczą trzech pierwiastków umysłowych.

    Lekcja Druga

    Pierwiastki umysłowe

    W lekcji pierwszej zwróciliśmy uwagę na trzy niższe pierwiastki człowieka, tj. 1) Ciało Fizyczne, 2) Ciało Astralne, 3) Pranę, czyli Siłę Życiową.
    Przechodzimy teraz do pierwiastków umysłowych (mentalnych), które tworzą czwarty, piąty i szósty – z siedmiu elementów człowieka.
    Wyliczymy tu dla lepszej orientacji wszystkie cztery pierwiastki wyższe:
    7) Duch.
    6) Rozum Duchowy.
    5) Intelekt.
    4) Rozum Instynktowy.
    Terminologia ta jest więcej niż niezadowalająca, ale przyjmujemy ją chętniej, niż terminy sanskryckie, które dla ucznia europejskiego są nazbyt pogmatwane i sztuczne.
    Trzy pierwiastki niższe są najbardziej materialne; atomy, które się na nie składają – są niezniszczalne – i trwają dalej w niezliczonych formach i postaciach; te pierwiastki stanowią narzędzia do użytku w związku ze szczegółami życia ziemskiego, jak odzież, ciepło, elektryczność itd.; w wyższej naturze człowieka nie grają one żadnej roli.
    Cztery pierwiastki wyższe tworzą myślącą, rozumną stronę człowieka. Najniższy z czworga – Rozum Instynktowy służy również wyższej stronie człowieka. Tym, którzy się nad tym wcale nie zastanawiali wydawać się może niedorzecznym, że umysł ludzki działa na więcej niż jednej płaszczyźnie. Ale ci, którzy studiowali psychologię wiedzą, że istnieją rozmaite fazy działania myślowego, i że dla ich wyjaśnienia przedstawiano rozmaite teorie. Tym uczniom jedynie filozofia jogów daje klucz do tej tajemnicy. Ci, którzy studiowali dualistyczne teorie psychologii pewnych pisarzy europejskich znajdą łatwiejszy sposób zrozumienia, dlaczego istnieje więcej niż jeden plan umysłowości.
    Na pierwszy rzut oka wydaje się, że świadoma, rozumująca strona umysłu ludzkiego wykonuje większą część jego pracy, jeżeli nie całość. Ale po krótkim zastanowieniu okaże się, że świadoma, rozumująca praca umysłu jest tylko drobną częścią jego zadania. Umysł ludzki działa na trzech płaszczyznach, które niepostrzeżenie przechodzą jedna w drugą. Uczeń może sobie rzecz wyobrazić jako jeden umysł, działający w trzech kierunkach lub jako trzy umysły, niepostrzeżenie przechodzące w siebie nawzajem. Prawda jednak jest zbyt złożona, byśmy ją mogli rozważać w tym wykładzie. Główna rzecz, o którą nam teraz chodzi, – to utrwalić w myśli te pojęcia – stworzyć umysłowe ogniwa, na których można połączyć późniejsze wiadomości. Dotkniemy tu pokrótce rozmaitych rodzajów „umysłów”, czyli płaszczyzn wysiłku umysłowego, zaczynając od najniższego, Rozumu Instynktowego.

    4. Rozum Instynktowy

    Ten plan (płaszczyznę) działalności umysłowej ludzie mają wspólnie z niższymi zwierzętami. Jest to pierwsza płaszczyzna działalności umysłowej osiągana na skali ewolucji. Niższe jej fazy są poza linią, na której słabo widoczna jest świadomość, i rozwijają się na skali ze swego niskiego miejsca aż do punktu, na którym objawia się bardzo wysoki stopień świadomości w porównaniu z niższymi fazami. W istocie, kiedy stan ten przechodzi w piąty pierwiastek (Intelekt), trudno go odróżnić od niższych przejawów ostatniego. Pierwszy brzask Rozumu Instynktowego daje się spostrzec już w królestwie mineralnym, zwłaszcza zaś w kryształach itd. Dalej, w królestwie roślinnym rośnie on coraz wyraźniej i na wyższych szczeblach, pewne wyższe rodzaje roślin zdają się posiadać pewną zarodkową świadomość. Następnie, w świecie zwierząt niższych widzimy coraz bardziej rosnące objawy Rozumu Instynktowego, od zupełnie podobnej roślinnym przejawom inteligencji form niższych, aż dochodzimy do stopnia co najmniej równego Rozumowi (Instynktowemu) niższych form życia ludzkiego. Na wyższym stopniu, u ludzi spostrzegamy, jak stopniowo przelewając się w pierwiastek piąty, Intelekt – przed osiągnięciem swej najwyższej formy, jaką widzimy w człowieku współczesnym – już kontroluje pierwiastek czwarty czy to zgodnie ze świadomym celem, czy nieświadomie. Ale pamiętajcie, że nawet w najwyższej formie umysłu ludzkiego tkwi jeszcze wiele z pierwiastka czwartego (Rozumu Instynktowego) i w rozmaitych stopniach nim kieruje lub mu ulega. Rozum Instynktowy jest jeszcze bardzo użyteczny człowiekowi w obecnym stadium jego rozwoju – żaden twór fizyczny nie mógłby istnieć bez niego – i możemy zeń uczynić bardzo cennego sługę; ale tragedią jest, jeżeli pozostawia się mu władzę nad sobą lub nadaje mu prerogatywy należne jego starszemu bratu – Intelektowi. Tu musimy zwrócić uwagę na fakt, że człowiek jest istotą wciąż się rozwijającą i w żaden sposób nie może być uważany za twór skończony. Człowiek osiągnął obecne stadium rozwoju po uciążliwej podróży; ale widzi dopiero wschód słońca, a południe jest jeszcze od niego daleko. Pierwiastek piąty, Intelekt, rozwinął się do pewnego stopnia, ale u większości jest dopiero w zaczątkach swego rozwoju. Znaczna liczba ludzi stoi na stopniu niewiele wyższym od zwierząt, a ich umysł działa wyłącznie na płaszczyźnie Instynktowej. Wszyscy zaś ludzie, z wyjątkiem nielicznych, prawdziwie wysoko rozwiniętych indywidualności, powinni wciąż czuwać nad sobą, aby przypadkiem instynkt nie zdobył sobie nieodpowiedniej władzy nad nimi.
    Najniższa faza działania Rozumu Instynktowego podobna jest do takich samych przejawów w królestwie roślinnym. Czynności naszego ciała zależą od tej strony umysłu. Nieustanna praca odnawiania tkanek, ich przetwarzania, przenoszenia z miejsca na miejsce, trawienia, asymilacji, wydzielania itd. – wszystko to odbywa się za pomocą tej strony umysłu, zawsze poza płaszczyzną świadomości. Zdumiewająca praca ciała, w zdrowiu i chorobie, z najlepszą wiarą wykonywana jest przez tę stronę naszego umysłu, bez żadnego udziału świadomości. Czytajcie w „Nauce Oddychania” cudowne procesy obiegu krwi, jej oczyszczania itd. a zrozumiecie, jak przedziwna jest nawet najniższa faza Rozumu Instynktowego. Ta część pracy Rozumu Instynktowego dobrze funkcjonuje u niższych zwierząt, u roślin i u człowieka, póki ten nie zacznie pomału rozwijać Intelektu, który często wciska się w sprawy należące do czwartego pierwiastka i podsuwa mu niewłaściwe sugestie, obce myśli itd. Zamieszanie to jest chwilowe, i gdy Intelekt rozwinie się bardziej, spostrzega błędy – stara złagodzić zamęt i uprzedzić jego szkodliwość (dla organizmu).
    Ale to – życie roślinne – jest tylko jedną częścią Rozumu Instynktowego. Gdy zwierzę doskonali się na skali ewolucji, pewne rzeczy stają się konieczne dla jego ochrony i dobrobytu. Sprawy te nie wymagają rozumowania; instynkt podświadomy kieruje zwierzęciem tak, iż w nim samym budzi się zdolność do samozachowania i walki o nie. Ten „instynkt walki”, który tak doskonale służy do obrony zwierzęcia, jeszcze trwa w nas i czasami w naszej działalności psychicznej objawia się w sposób zdumiewający. Pozostało w nas jeszcze dużo dawnego, bojowego ducha zwierzęcia, choć my umiemy go kontrolować, dzięki światłu myśli, jakie pozyskaliśmy przez rozwój naszych wyższych uzdolnień. Rozum Instynktowy uczy zwierzęta budować gniazda, zanim nastąpi zima, wędrować do ciepłego klimatu, zimę spędzać w stanie śpiączki i wielu innych rzeczy dobrze nam znanych. I nas też uczy on wielu rzeczy, które wykonujemy, posłuszni jego głosowi. Ponadto bierze on na siebie pracę, którą my początkowo uczymy się wykonywać za pośrednictwem Intelektu, a potem ją oddajemy Rozumowi Instynktowemu, który ją wykonuje automatycznie lub prawie automatycznie. Jest wprost zdumiewające, ile codziennych czynności wykonujemy pod kierunkiem Rozumu Instynktowego. Kiedy uczymy się robić coś „na pamięć”, to znaczy opanujemy pracę na płaszczyźnie intelektualnej, potem ją oddajemy instynktom, które ją wypełniają nie gorzej, a nawet lepiej. Kobieta, która szyje na maszynie; mechanik, kierowca; blacharz, malujący dach: wszyscy zależą od Rozumu Instynktowego. Zwróćcie uwagę na różnice, jak robicie coś, kiedy się tego uczycie, i jak robicie to samo potem, gdy się już nauczycie.
    Rozum Instynktowy jest to również „Rozum nawyków”. Stanowi on osobliwy magazyn, napełniony mnóstwem rzeczy, pochodzących z bardzo licznych źródeł. Wiele jest w nim materiałów, otrzymanych drogą dziedziczności; wiele takich, które się w nim rozwijały samoistnie i takich, które otrzymał od Intelektu, wliczając tu sugestie pochodzące od innych ludzi, a także i fale myśli, płynące przez ludzkość od jednych ludzi do drugich. Rozum Instynktowy przechowuje w sobie wszystkie formy szaleństwa i mądrości.
    Rozum Instynktowy wiąże się z rozmaitymi szczeblami świadomości, zaczynając od prawie nieuchwytnej „prostej świadomości” zwierzęcia i niższych typów człowieka. „Świadomość własna” ukazuje się dopiero w człowieku wraz z rozwojem Intelektu – i o niej również będziemy mówili. „Świadomość kosmiczna”, czyli „świadomość wszechświata” przychodzi wraz z rozwojem Umysłu Duchowego – i rozważymy tę rzecz później. Taki jest stopniowy wzrost zjawiska świadomości w świecie. Zanim przejdziemy do następnego pierwiastka, zwrócimy uwagę na to, że Rozum Instynktowy jest siedliskiem naszych potrzeb, namiętności, pożądań, instynktów, wrażeń, uczuć i wzruszeń. Wszystkie wrażenia, odnoszące się do wzruszeń i namiętności należą do tej sfery. Wszystkie potrzeby ciała, jak głód i pragnienie, fizyczny popęd płciowy; namiętności, jak miłość fizyczna, nienawiść, zazdrość, gniew, zawiść, pragnienie zemsty, należą do tej sfery. Jest to pierwiastek zasadniczy, najbardziej materialny z trzech pierwiastków Duchowych, i który najbardziej przywiązuje nas do ziemi i do spraw ziemskich. Zwracam uwagę, że nie narzucam potępienia na te rzeczy materialne, czyli „ziemskie”. W swoim miejscu i czasie mają one całkowite prawo do istnienia, ale człowiek w swym rozwoju powinien na nie spoglądać, jak na niższe stopnie swej ewolucji Duchowej. To też człowiek, osiągnąwszy nieco jaśniejszy stopień rozumienia, powoli zrzuca z siebie pęta, które go potężnie przywiązują do materialnej strony życia i zamiast w nich widzieć swój cel, choćby tymczasowy, zaczyna rozumieć, że w najlepszym razie jest to tylko środek do osiągnięcia wyższego celu.
    Wiele „grubych” instynktów zachowało się jeszcze w nas, i szczególnie ostro występują na zewnątrz u ludzi mało rozwiniętych. Okultyści uczą panowania i kontroli nad tymi niższymi pożądaniami, i wskazują, jak je poddać władzy wyższych ideałów Duchowych, które się odsłaniają przed nami. Ale człowiek nie powinien wpadać w rozpacz, jeżeli w sobie znajdzie wiele instynktów zwierzęcych. Nie jest to bynajmniej oznaka niczego złego. Już to, że człowiek ma o nich świadomość dowodzi, że jego rozwój poszedł naprzód, gdyż, chociaż instynkty zwierzęce istniały w nim i przedtem, to jednak on nie znał ich istotnej roli w życiu. Teraz ją zna. I to pomoże mu w rozwoju. Uczcie się poznawać resztki natury zwierzęcej w sobie samych i stańcie się poskromicielami dzikich bestii. Pierwiastki wyższe zawsze wezmą górę, ale do tego trzeba cierpliwości, wytrwania i wiary. „Grube” właściwości są potrzebne w swoim czasie. Zwierzęciu są one niezbędne. Ale teraz, kiedy człowiek doszedł do wysokiego stopnia rozwoju, widzi rzeczy jaśniej i uczy się poddawać swoje niższe pierwiastki wyższym.
    Niższe pierwiastki nie zostały bynajmniej zaszczepione w nas przez „diabła”, wystąpiły one w procesie ewolucji, jak zjawisko całkowicie uprawnione w swoim miejscu i w swoim czasie. Ale teraz możemy je zostawić poza sobą. Dlatego nie lękajcie się dziedzictwa przeszłości; o ile będziecie mieli wolę, możecie odrzucić swoje niższe instynkty. Ale nie gardźcie nimi nawet wówczas, gdy je depczecie nogami – są to stopnie, po których weszliście na obecny poziom rozwoju.

    5. Intelekt

    Doszliśmy teraz do pierwiastka Rozumu, który odróżnia człowieka od zwierzęcia. Cztery pierwsze pierwiastki, prócz człowieka, posiadają i niższe królestwa natury. Ale pierwiastek piąty jest wyłącznie cechą człowieka. Jaskrawej przemiany lub widocznego przejścia od świadomości czwartego pierwiastka do piątego nie ma. Niepostrzeżenie przechodzą te pierwiastki jeden w drugi i zlewają się jak kolory w słonecznym widmie. W miarę tego, jak się rozwija Intelekt, „Prosta świadomość” zmienia się w „Samoświadomość”. Póki nie wystąpi wyraźnie zasadniczy pierwiastek piąty, istota, posiadająca należycie rozwinięte cztery pierwiastki może objawiać namiętności, lecz nie Rozum; wzruszenia, lecz nie Intelekt; pragnienia, lecz nie Rozumną wolę. Człowiek na tym stadium rozwoju podobny jest do narodu, który oczekuje na monarchę; do śpiącego, który oczekuje na magiczne dotknięcie tego, który jest posłany, by go ze snu przebudzić; jest to zwierzę, które oczekuje na zjawienie (w sobie) pierwiastka twórczego, który go przekształci w istotę ludzką.
    U niektórych zwierząt już w działalności instynktownej zaczyna przeświecać prawie że rozsądek, tj. w pierwiastku czwartym już zaczynają występować niższe formy piątego. Z drugiej strony u niektórych niższych typów ludzkich, niestety Intelekt objawia się nader nikle, tak, iż „człowiek” przedstawia więcej rysów zwierzęcych, niż niejedno zwierzę. Pierwszą cechą rzeczywistego rozwoju zasadniczego pierwiastka piątego, to znaczy Intelektu, jest poczucie samoświadomości. Aby lepiej tę sprawę zrozumieć – rozpatrzmy, co to jest świadomość.
    Zwierzęta niższe mają bardzo mało tego, co możemy nazwać „samoświadomością”. Świadomość niższych zwierząt jest niewiele większa nad czucie. Życie na tych szczeblach niższych jest prawie automatyczne. Procesy Duchowe, jeżeli można je tak nazwać, odbywają się wyłącznie w dziedzinie podświadomej i dotyczą wyłącznie życia fizycznego oraz zaspokajania elementarnych potrzeb organizmu. Dalsza świadomość pierwotna rozwija się do tego stanu, który psychologowie określają terminem „świadomość prosta”. Świadomość prosta jest to pewne uświadomienie o zjawiskach zewnętrznych i mętne uzdolnienie do ich rozróżniania od zjawisk wewnętrznych. Jednakże cała świadoma uwaga skierowana jest na świat zewnętrzny, zwierzę wcale nie może myśleć o swych myślach i uczuciach, o nadziejach i trwogach, o dążeniach i zamiarach, nie może ich porównywać z podobnymi myślami podobnych mu istot. Zwierzę nie jest zdolne zwrócić myśli wewnątrz siebie i rozmyślać abstrakcyjnie. Po prostu przyjmuje rzeczy tak, jak one do niego przychodzą i nie zadaje sobie pytań. Nie stara się znaleźć rozwiązań swoich zagadnień wewnętrznych, ponieważ takie zagadnienia dla niego nie istnieją.
    Dzięki samoświadomości w człowieku zaczyna powstawać pojęcie o swoim „Ja”. Zaczyna on porównywać siebie z innymi, rozmyślać o tym. Bada swój poziom umysłowy i zaczyna wyprowadzać wnioski z tego, co znajduje w swym umyśle. Zaczyna myśleć, analizować, klasyfikować, rozróżniać, wnioskować itd. W miarę rozwoju zaczyna myśleć coraz bardziej samodzielnie i podsuwa coraz to nowsze sugestie swojemu Umysłowi Instynktowemu. Zaczyna mieć zaufanie do własnego Rozumu i nie chce już przyjmować na ślepo tego, co słyszy od innych. Samodzielnie zaczyna tworzyć i nie występuje jako prosty automat w pracy umysłowej.
    Z tego brzasku świadomej siły rozumowej, rozwija się wyższe uświadomienie. Jeden z nowszych pisarzy – Ryszard Bucke w „Świadomości kosmicznej” jasno tę myśl wypowiada w następujących słowach:
    „W ciągu setek lat obserwowano ruch wzrastania ku górze na wspólnej płaszczyźnie świadomości, stopniowy z punktu widzenia człowieka, ale niezmiernie szybki ze stanowiska rozwoju kosmicznego. Z wyższej „prostej świadomości” rozwinęła się zasadniczo ludzka zdolność samoświadomości i towarzyszący jej bliźniak – „mowa”.
    Dzięki tym uzdolnieniom oraz temu, co one stworzyły, droga cierpień bez końca, droga pracy i walki – przez setki i tysiące lat, z pół-zwierząt powstała ludzkość współczesna wraz ze wszystkim, co zdobyła i nad czym panuje. Aby dojść do stanu dzisiejszego, ludzie musieli przejść przez zwierzęcość, dzikość i barbarzyństwo; przez niewolę, chciwość i straszne wysiłki; przez nieskończone zwycięstwa, przez straszliwe klęski, przez boje, przez stulecia bezcelowego istnienia półbarbarzyńskiego, żywiąc się korzonkami, jagodami, ucząc się korzystać z przypadkowo znalezionego kija lub kamienia; przez życie w głuchych puszczach, gdzie za pożywienie służyły orzechy i ziarna; albo na brzegu morskim, gdzie się karmiono małżami, rakami, rybami; potem, dokonawszy być może największego z ludzkich zwycięstw, opanowawszy ogień i po długich, bezowocnych wysiłkach, nauczywszy się uprawiać ziemię, budować domy, obrabiać metale; wynalazłszy alfabet i pismo, człowiek stał się takim, jakim my go dziś widzimy”.
    Wszystko to byłoby niemożliwe, gdyby nie zjawiła się samoświadomość i mowa. Samoświadomość zrozumieć łatwo, ale określić trudno. Tenże autor mówi: istota pozbawiona samoświadomości, może wiedzieć, ale tylko przy pomocy samoświadomości może ona wiedzieć, że wie.
    Wraz z rozwojem Intelektu ukazują się początki wszelkich zdobyczy umysłu ludzkiego dni dzisiejszych. Ale, jakkolwiek wspaniałe są te zdobycze, są one niczym wobec tego, co oczekuje człowieczeństwo. Intelekt idzie naprzód od zwycięstwa do zwycięstwa. Rozwijając się, pozyskuje on coraz więcej światła poprzez najbliższy pierwiastek wyższy (szósty) – „zdolność intuicyjną” – i w końcu tworzy takie rzeczy, o jakich my nawet nie możemy marzyć. Tym nie mniej konieczną rzeczą jest pamiętać, że Intelekt bynajmniej nie jest najwyższym elementem ludzkim. Ponad nim stoją jeszcze dwa najwyższe pierwiastki, o tyle przewyższające Intelekt, o ile ten stoi wyżej nad Rozumem Instynktowym. Dlatego nie należy robić sobie Boga z Intelektu i nie należy dopuszczać, aby jego pycha nas oślepiała. Wielka waga samoświadomości ukaże się jeszcze jaśniej, gdy powiemy, że zgodnie z doktryną tajemną, życie duszy objawia się z tą chwilą, gdy w niej budzi się świadomość samego siebie, świadomość swego „Ja”, tj. z chwilą przebudzenia samoświadomości. Nie mamy teraz na widoku tego życia wewnętrznego, które następuje po przebudzeniu „Duchowym” to będzie stadium znacznie wyższe – mówimy tylko o przebudzeniu duszy ku świadomości swego rozumnego „Ja”. Jest to chwila, w której zaczyna czuwać „Ego” niemowlęcia. Do tego momentu „Ego” drzemie, żywe, lecz nieświadome siebie. I oto nadchodzi godzina męczarni, trudu wewnętrznego i narodzin duszy. Dusza z chwilą pierwszego samopoczucia, napotyka coraz to nowe warunki i musi do nich przywykać, i przezwyciężać liczne przeszkody, zanim osiągnie dojrzałość Duchową. Przeżyje ona wiele prób, przejdzie niejedno doświadczenie, ale wciąż musi posuwać się naprzód i naprzód.
    Chwilami bywa ruch powolniejszy, który może się nawet wydać cofaniem, ale dusza przezwycięża wszystkie przeszkody i dąży po swojej drodze. Nigdy nie ma istotnego ruchu wstecz. Jakkolwiek powolny bywa ruch naprzód, w każdym razie my poruszamy się bez przerwy.
    Dużo użytecznych nauk do zrozumienia samych siebie możemy pozyskać, rozważając objawy przebudzeń i działań Rozumu Instynktowego i Intelektu – musimy się nieco zatrzymać na tych sprawach. Należy baczną uwagę zwrócić na to, że przebudzenie Intelektu nie czyni daną istotę lepszą w znaczeniu „dobra”. I choć jest to niewątpliwa prawda, że rozwijający się nowy pierwiastek lub uzdolnienie zmusza człowieka, aby szedł naprzód, to jednakże niektórzy ludzie są tak gęsto osnuci powłokami zwierzęcości, że budzący się Intelekt daje im tylko większą siłę ku zaspokojeniu ich niższych pragnień i skłonności. Człowiek, jeżeli zechce, zdolny jest w zwierzęcości przewyższyć najdziksze zwierzęta. Może spaść do takich nizin, które są zupełnie niedostępne zwierzętom. Zwierzę kieruje się wyłącznie instynktami i wszystkie jego działania są zupełnie zgodne z naturą. Dlatego niepodobna potępiać zwierzęcia za to, że idzie ono za tym czy owym impulsem natury. Ale człowiek, w którym Intelekt już osiągnął należyty rozwój wie, że spaść do poziomu bestii, a nawet niżej tego poziomu jest sprzeczne z jego wyższą naturą. Ponadto, opadając ku tym nizinom, dodaje on do zwierzęcych pożądań nabyte zdolności – chytrość i rozwagę – i świadomie obniża swoje pierwiastki wyższe, przymuszając je, by służyły jego powiększonym skłonnościom zwierzęcym. Ludzie nadużywają swoich pragnień bardziej niż zwierzęta. Im wyżej człowiek jest rozwinięty, tym niżej może upaść. Sam on stwarza sobie nowe pragnienia, albo mówiąc dokładniej, buduje sobie własne gmachy na podstawie instynktów zwierzęcych. Uważamy za zbyteczne mówić w tym miejscu to, co wszystkim okultystom jest wiadome, że taki przebieg rzeczy prowadzi do określonych następstw, i że dusza zmuszona będzie stracić wiele ciężkich lat, ażeby znowu przejść tę drogę, po której własnowolnie kroczyła wstecz. Swój postęp powstrzymała sama i znów będzie musiała przebyć drogę do rozwoju ludzkiego, i to wraz z istotami podobnymi do zwierząt, przezwyciężając zapory leżące na drodze, i dusza będzie musiała nosić na swych barkach ciężar zgrozy wskutek świadomości całego upadku, gdy jej towarzyszki, nie mając świadomości, nie będą cierpiały przez swe położenie. Wyobraźcie sobie cywilizowanego, wytwornego człowieka, który świadomie korzysta ze swych wyższych uzdolnień, by służyć niższym celom i pragnieniom. Ale nawet i takim duszom, czas przynosi zbawienie.
    Niechaj wasza wyższa natura stoi na straży i nie pozwoli strącić siebie w życie zwierzęce, przez które już przeszła. Skierujcie oczy ku wyżynom, i niech waszym hasłem będzie: „naprzód”. – Wasza natura zwierzęca może was ciągnąć wstecz, ale utajona w was Duchowość podtrzymuje was, a wasz Rozum Duchowy pomoże wam, jeżeli mu zaufacie. Intelekt znajduje się pośrodku, między siłami wyższymi i niższymi, i mogą na niego wywierać wpływ zarówno jedne jak i drugie. Niech dusza walcząca sama wybiera drogę. Zbawienie człowieka jest w nim samym. Człowiek powinien go szukać, nie dopuszczając do pogrążenia w trzęsawisku natury zwierzęcej. Człowiek powinien dążyć do tego, aby odkrywać swe „Ja” wewnątrz siebie. Jest w nim nieśmiertelna dusza, która dąży wciąż wyżej i wyżej. – Pokój niech będzie z wami!

    Lekcja Trzecia

    Pierwiastki Duchowe

    W lekcji drugiej daliśmy lekki zarys czwartego i piątego pierwiastka duszy człowieka, tj. 4) Rozumu Instynktowego i 5) Intelektu. Jak wspominaliśmy wyżej, człowiek doszedł w rozwoju czwartego pierwiastka do jego ostatecznego punktu i teraz jego świadomość przechodzi do pierwiastka piątego – Intelektu. Niektórzy z nas w znacznym stopniu rozwinęli w sobie i tę zdolność, gdy inni, najwidoczniej, mają świadomość, która jeszcze nie wychodzi poza granice Rozumu Instynktowego i ujawniają tylko przebłyski Intelektu. Jest to słuszne w stosunku do bardzo wielu ludzi, którzy jeszcze nie nauczyli się postępować zgodnie ze swoim przekonaniem i chętnie pozwalają innym myśleć za siebie, idąc za przewodem swych przewodników, jak stado baranów. Bądź co bądź rasa ludzka idzie naprzód w sposób pewny, choć powolny i wielu z tych, co przedtem nie myśleli, zaczynają myśleć, wielu odpycha myśli zapożyczone i poprzestaje na swoim własnym poznaniu. Jeżeli zwrócimy uwagę na to, że istnieje wielu ludzi, u których pierwiastek piąty – Intelekt, rozwinięty jest bardzo słabo, i że ludzie w ogóle niedaleko się posunęli w sferze Intelektu, to zrozumiemy, że trudno pojąć komukolwiek z nas, z wyjątkiem ludzi o bardzo wysokim stopniu rozwoju Duchowym, istotne znaczenie wyższych pierwiastków Duchowych; pojąć choćby tylko w słabym stopniu. Jest to tak trudne jak ślepo urodzonemu pojąć, co to jest światło, lub głuchoniememu od urodzenia pojąć, co to jest dźwięk. Pojęcie można stworzyć sobie tylko o czymś, co nam jest znane z doświadczenia. Człowiek, który nie jadł nigdy nic słodkiego, nie może sobie wyobrazić pojęcia o cukrze. Bez doświadczenia, stosującego się do danego zjawiska, umysł nasz nie może sobie o nim wyrobić pojęcia.
    Ale z tych, których interesują zagadnienia poruszane w tej książce, prawie wszyscy mają dostateczne doświadczenie, aby móc zrozumieć, co będziemy mówili o pierwiastku szóstym, gdyż znają już owe przebłyski świadomości, które nam odsłaniają istotę Rozumu Duchowego, czyli „intuicyjnego”. Dążność do okultyzmu – głód duszy poszukującej światła – jest wskazówką, że pierwiastek szósty Rozum Duchowy zaczyna stawać się narzędziem naszej świadomości. I chociaż być może przeminą wieki, zanim nastąpi dla nas przebudzenie całkowitej świadomości Duchowej – w każdym razie Umysł Duchowy, jakkolwiek byłby słaby, będzie miał na nas wpływ i będzie nam pomagał. Będziemy się czuli niezadowoleni z tych okruszyn, jakie nam spadają ze stołu Poznania. Nie należy jednak rozpaczać; wszyscy, którzy poszukują prawdy powinni wiedzieć, że te cierpienia to męki narodzin Duchowych. Mamy przed sobą wielkie zjawiska, powinniśmy być mężni i nie lękać się niczego. Na końcu tego wykładu będziemy mówili o procesie „prześwietlenia”, czyli Świadomości Duchowej, która już nastąpiła lub następuje u wielu z nas. Zwrócimy się teraz do pierwiastka szóstego, do Rozumu Duchowego, który rozumieją ci, co mieli przebłyski świadomości, co mieli przebłyski świadomości, idące z tej płaszczyzny duszy. Co się zaś tyczy pierwiastka siódmego – Ducha, to ten znajduje się poza granicami zrozumienia kogokolwiek z ludzi, wyjąwszy nielicznych wysoko rozwiniętych dusz, znajdujących się w powłoce cielesnej. Ludzi, którzy o tyle stoją wyżej od innych, o ile człowiek, który już doszedł do stopnia Rozumu Duchowego stoi wyżej od istoty, która nie doszła jeszcze do płaszczyzny intelektualnej i żyje zgodnie z instynktem. Jesteśmy w stanie wyłożyć tylko ogólne pojęcie o tym, co rozumiemy przez wyraz „Duch”. Nawet jego pierwszy objaw, tj. Rozum Duchowy, jest jeszcze bardzo daleki od rasy ludzkiej w obecnym stanie jej rozwoju. Należy jednak wiedzieć o istnieniu Ducha. To nam pomoże zrozumieć istotę Rozumu Duchowego, który stanowi drogę komunikacji Ducha ze świadomością intelektualną. Przy tym pojęcie Rozumu Duchowego odsłania nam tak zdumiewający świat, że z uczuciem pewnej pociechy możemy pozostawić rozumienie Ducha aż do chwili, gdy dorośniemy wewnętrznie do tego pojęcia.

    6. Rozum Duchowy

    Pierwiastek szósty – Rozum Duchowy – niektórzy autorzy opisywali pod nazwą Rozumu świadomego. Termin ten zaznacza różnicę, jaka istnieje między Rozumem podświadomym, czyli Instynktowym, a Rozumem świadomym, czyli Intelektem. W ten sposób Rozum Duchowy, (czyli „intuicja”) wydziela się. Staje się widoczne, że będąc odrębny od Intelektu, nie ma on nic wspólnego z niższym Rozumem Instynktowym. I chociaż rzeczywiste istnienie Rozumu Duchowego jasne jest tylko ograniczonej liczbie ludzi, bywa prócz nich wielu takich, którzy mają poczucie, że tkwi w nich coś „wyższego od nich samych”. I ten pierwiastek wyższy prowadzi ich do myśli, pragnień, dążeń i postępów, coraz wznioślejszych i szlachetniejszych. Większa jednak jest liczba ludzi, do których dochodzi tylko słabe migotanie promieni Ducha. I choć oni go nie znają, znajdują się w pewnym stopniu pod jego wpływem. W ten sposób cała ludzkość otrzymuje dobroczynne światło Ducha, chociaż w wielu przypadkach światło płynące ze strony Ducha bywa zamglone gęstymi przegrodami, które do tego stopnia otaczają człowieka, że jego prześwit Duchowy podobny jest do mroku nocy. W każdym razie człowiek rozwija się nieustannie; zdziera z siebie powłokę za powłoką i pomału idzie do swego wysokiego celu. W końcu światło zabłyśnie dla wszystkich.
    To, co uważamy za dobre, szlachetne i wielkie w umyśle ludzkim – płynie z Rozumu Duchowego i staje się stopniowo cząstką zwykłej świadomości. Niektórzy pisarze wschodni wolą termin, że Duchowość „rzutuje się”, jako lepiej wskazujący na proces, przy pomocy którego promień światła przenika w świadomość ludzką, która jeszcze nie dosięgła stadium całkowitej świadomości Duchowej.
    Wszystko, co człowiek osiąga na drodze swego rozwoju, wszystko, co go prowadzi do szlachetności, do prawdziwego uczucia religijnego, do miłosierdzia, ludzkości, sprawiedliwości, altruizmu, sympatii itd. – wszystko to powstaje dzięki współdziałaniu jego rozwijającej się siły Rozumu Duchowego. Jego miłość Boga i miłość człowieka rozkwitły na tej drodze. W miarę tego rozwoju, jego pojęcie sprawiedliwości rozszerza się; budzi się w nim większa zdolność współczucia, rozrasta się zmysł powszechnego braterstwa ludzi; krzepnie pojęcie miłości i utrwalają się wszystkie cechy, które u ludzi noszą nazwę „dobrych”, a które wszystkie mogą być sprowadzone do praktycznej próby życia, według nauki wielkiego mistrza Duchowego, który wygłosił tę wielką prawdę (tak dobrze znaną okultystom wszelkich wierzeń, ale tak mało rozumianą przez wielu jego wyznawców): „Kochaj Boga twego z całego serca i całej duszy, a bliźniego swego, jak siebie samego”.
    W miarę rozwoju świadomości Duchowej, rozwija się też w człowieku uporczywe poczucie realności istnienia wyższej Potęgi – a jednocześnie stopniowo powstaje w nim poczucie braterstwa i pokrewieństwa wszystkich ludzi. Nie może on otrzymać tych rzeczy od swego Rozumu Instynktowego, ani też Intelekt nie jest zdolny ich wywołać. Rozum Duchowy nie jest sprzeczny z Intelektem; stoi on po prostu poza granicą Intelektu. Udziela on Intelektowi pewnych prawd, które znajduje we własnych dziedzinach Ducha, a o których Intelekt umie tylko rozumować. Ale źródło tych prawd nie leży w Intelekcie. Intelekt jest chłodny – świadomość Duchowa gorąca i ożywiona wysokim uczuciem.
    Człowiek w celu lepszego i pełniejszego poczucia potęgi boskiej nie wychodzi z Intelektu, choć rozumuje o otrzymywanych wrażeniach i stara się układać z nich systemy, wierzenia, kulty itd. – również nie Intelekt daje nam rosnący zmysł pokrewieństwa między człowiekiem a człowiekiem – braterstwa ludzi. Powiemy tu, dlaczego człowiek staje się dobrotliwszy względem istot swego gatunku oraz niższych tworów życia. Pochodzi to nie tylko stąd, że Intelekt poucza o wartości miłosierdzia i miłości, gdyż człowiek nie może się stać miłosiernym i miłującym pod wpływem zimnego rozumowania. Przeciwnie, staje się on miłosiernym i miłującym, dlatego że w nim samym budzą się pewne impulsy i pragnienia, płynące z niewiadomego punktu, a które czynią niemożliwym, aby postępował inaczej, nie odczuwając przy tym uczucia cierpienia. Impulsy te są równie rzeczywiste, jak inne pragnienia i odczucia, i gdy człowiek rozwija je, stają się one liczniejsze i mocniejsze. Spójrzcie na świat, jaki był kilkaset lat temu i spójrzcie dzisiaj, a zobaczycie o ile za naszych dni jesteśmy lepsi. Ale nie należy się tym chełpić, gdyż i my będziemy się wydawać dzikimi tym, co przyjdą po nas. Będą oni zdumieni naszą nieludzkością w stosunku do naszych braci-ludzi. W miarę rozwoju Duchowego człowiek coraz bardziej odczuwa swe pokrewieństwo z całą ludzkością. Z biegiem czasu i w miarę dalszego rozwoju człowieka, straszliwe cierpienia, jakich doznają teraz istoty ludzkie, staną się niemożliwe z tej przyczyny, iż rozwijająca się świadomość Duchowa rasy ludzkiej, odczuwać będzie cudze cierpienia tak potężnie, że już nie będzie mogła ich wytrzymać. Z wnętrza duszy wyłoni się protest przeciw dążeniom niższej natury i, choć czasowo starać się będziemy go usunąć (zagłuszyć) – to jednak będzie on coraz natarczywszy, aż wreszcie będziemy musieli zwrócić na niego uwagę. Stara historia, że każdy człowiek ma dwóch doradców, po jednym u każdego ucha, z których jeden szepce mu, aby szedł za wyższymi zasadami, drugi zaś kusi, aby szedł drogą niższą, okazuje się prawdziwa wobec tajemnej nauki o trzech pierwiastkach Duchowych. Intelekt wyraża świadome „Ja” przeciętnego człowieka. Owo „Ja” ma z jednej strony Rozum Instynktowy, który mu przesyła stare pożądanie poprzedniego „ja”, impulsy mniej rozwiniętego życia zwierząt lub niższego typu ludzi, właściwe niższym stadiom rozwoju, ale nieodpowiednie w doskonalącym się człowieku. Z drugiej strony Rozum Duchowy, przesyłający swe wyższe instynkty Intelektowi i starający się podnieść jego świadomość do własnej wyżyny, aby dopomóc w rozwoju i doskonaleniu człowieka, budząc w nim zdolność do panowania i kontroli nad swą niższą naturą. Walkę między wyższą a niższą naturą postrzegali wszyscy gorliwi badacze umysłu i charakteru ludzkiego i ogłoszono wiele teorii dla wyjaśnienia tej sprawy. Dawno temu uczono, że człowieka kusi z jednej strony diabeł a z drugiej strony czuwa nad nim anioł-stróż. Ale prawdę znają wszyscy okultyści, że odbywa się walka między dwoma elementami natury ludzkiej, nie wbrew sobie przeciwległymi i wrogimi, ale idącymi po swojej linii wysiłku. „Ja” zaś łamie się i rozbija, pragnąc usilnie dostosować się do nich. „Ego” jest w stadium przejściowym świadomości, a walka bywa czasem męcząca, ale doskonalący się człowiek z czasem podnosi się ponad wezwania natury niższej, a świtająca świadomość Duchowa, umożliwia mu rozumienie prawdziwego położenia rzeczy – pomaga mu opanować swe niższe „Ja” i przybrać w stosunku do niego odpowiednią postawę, gdy jednocześnie ten rozwój wewnętrzny każe człowiekowi otworzyć swą duszę na światło, idące z Umysłu Duchowego, nie opierając się na jego sile.
    Rozum Duchowy jest również źródłem „Natchnienia”, które budziło się po wszystkie czasy w duszy niektórych poetów, malarzy, rzeźbiarzy, pisarzy, kaznodziejów, mówców i które budzi się w nich również dzisiaj. Jest to źródło, z którego jasnowidz czerpie swe wizje, prorok swe przepowiednie. Niektórzy ludzie, koncentrując swego Ducha na wysokich ideałach w swej pracy, otrzymywali z tego źródła rzadkiej wartości wiedzę – i przypisywali ją łasce istot z drugiego świata, aniołom, duchom, samemu Bogu; ale wszystko to płynęło z ich własnego wnętrza; był to głos ich wyższej Jaźni, przemawiający do nich. Nie zamierzamy przez to powiedzieć jakoby żadne wiadomości nie przychodziły do człowieka od innych wyższych istot – przeciwnie, wiemy, że wyższe inteligencje często komunikują się z człowiekiem poprzez kanał jego Rozumu Duchowego, – lecz wiele z tych rzeczy, które człowiek przypisywał potęgom zewnętrznym, w istocie pochodzą z niego samego. I człowiek drogą rozwoju swej świadomości Duchowej może sam siebie wprowadzić w wyższe pokrewieństwo i zetknąć z tą wyższą stroną swej natury, i tym sposobem uzyskać wiedzę, o której Intelekt nie śmiał nawet marzyć.
    Pewne siły psychiczne odsłaniają się człowiekowi tą samą drogą, ale siły takie człowiek rzadko osiąga, zanim stanie wysoko nad niższą stroną swej natury, gdyż w przeciwnym razie człowiek może korzystać z tych wysokich darów dla niższych celów. Tylko wówczas, gdy człowiek przestaje dążyć do zdobycia potęgi dla swych własnych celów, potęga ta przychodzi do niego. Takie jest prawo.
    Gdy człowiek dowiaduje się o istnieniu swego Rozumu Duchowego i zaczyna rozpoznawać jego nakazy i wskazania, wzmacnia tym sposobem swój związek z nim i zaczyna otrzymywać światło wyższej jasności. Kiedy przywykamy bardziej ufać Duchowi, ten odpowiada nam, przesyłając częściej błyskawice prześwietlenia, opromienienia. W kim zaś rozwija się świadomość Duchowa, ten coraz bardziej polega na tym głosie wewnętrznym i coraz lepiej potrafi odróżniać go od impulsów, które płyną z niższych płaszczyzn umysłu. Uczy się dowierzać wskazaniom Ducha i przyjmuje wyciągniętą ku niemu przewodnią rękę. Niektórzy z nas nauczyli się poznawać rzeczywistość bytu „kierowani przez Ducha”.
    Tym, którzy już doświadczyli tego kierownictwa, nie mamy potrzeby nic mówić, gdyż ci doskonale rozpoznają wszystko, o czym mówimy. Ci zaś, którzy jeszcze go nie doświadczyli, muszą czekać, aż nadejdzie dla nich odpowiedni czas, gdyż nie możemy spraw tych opisać, nie da się bowiem w słowach wyrazić to, do czego słów brak.
    Na zakończenie tej lekcji damy krótki zarys niektórych faz „prześwietlenia” tzw. „Iluminacji”, czyli „przebudzenia świadomości Duchowej”, jakie kiedyś spływało na niektórych ludzi i jakie spłynie na wszystkich w przyszłych okresach ich rozwoju. Teraz spieszymy, by dać streszczony obraz tego, co w słabym tylko stopniu może być przez nas zrozumiane, mianowicie siódmego pierwiastka – Ducha.

    7. Duch

    Jak mamy podejść do tego zagadnienia, skoro nawet największe umysły, żyjące za naszych dni, zdolne są zaledwie słabo ogarnąć jego sens. Jak to, co jest skończone, może pojąć rzecz nieskończoną? Duch, siódmy pierwiastek człowieka jest iskrą Bożą, naszym najcenniejszym dziedzictwem, pochodzącym z Potęgi Boskiej – promieniem słońca ośrodkowego, naszą Jaźnią rzeczywistą. Słowa nie są zdolne go wypowiedzieć. Rozum nie potrafi go objąć. Jest to dusza duszy. Aby go zrozumieć, musimy zrozumieć Boga, gdyż Duch jest kroplą z Oceanu Ducha – ziarnkiem piasku z brzegu morza Nieskończoności – cząstką świętego płomienia. Jest to jakaś moc, tkwiąca w naszym wnętrzu, a która jest przyczyną naszej ewolucji poprzez pełne udręczeń stulecia. Duch istniał pierwszy przed wszystkim i okaże się on ostatnim po wszystkim. Gdy człowiek dojdzie do pełni świadomości Ducha, stanie się on na tyle wyżej rozwiniętym, że współczesny Intelekt nie zdoła tego pojąć. Osnuty siecią materialnych powłok, oczekiwał on długie, ciężkie stulecia i związany czekać będzie jeszcze długie lata, dopóki nie przeniknie w pełni do świadomości. Człowiek musi wznieść się po wielu szczeblach rozwoju – od człowieka do archanioła – zanim Duch w pełni upomni się o swoje prawa. Duch jest we wnętrzu człowieka tym, co najbardziej przybliża się do centrum, najbliżej Boga. Tylko w wyjątkowych, drogocennych chwilach mamy uświadomienie, że Duch istnieje w nas – i w takich momentach czujemy, że podchodzi ku nam straszna obecność Niewiadomej. Takie chwile mogą się zjawiać, gdy człowiek pogrąża się w głębokim rozmyślaniu religijnym, albo, gdy czyta poemat, który przynosi dostojne posłanie z duszy do duszy, albo w chwilach takiej rozpaczy, gdy wszelka pomoc ludzka jest zawodna, a słowa ludzkie zdają się szyderstwem, w chwilach, gdy wszystko zdaje się stracone i człowiek czuje konieczność bezpośredniego słowa istoty wyższej, niż my sami. Gdy chwile takie przychodzą, pozostawiają w naszym sercu spokój, który już nigdy potem w całości nas nie opuszcza i już potem jesteśmy zawsze jakby inne, zmienione istoty. W chwili Iluminacji, czyli przebudzenia Świadomości Duchowej czujemy również rzeczywistą obecność Ducha. W takich chwilach stajemy się świadomi pokrewieństwa i łączności z Ośrodkiem Życia. Za pośrednictwem Ducha Bóg objawia się człowiekowi.
    Nie możemy dłużej zatrzymywać się na tym przedmiocie. Jego ogrom nas przygnębia, a słowa są zbyt bezsilne, by się nimi posługiwać w stosunku do niego. Ci, którzy odczuwali impulsy Rozumu Duchowego mogli słabo odczuwać tkwiące w nich poczucie Ducha, nie mogą jednak ogarnąć pełni jego znaczenia. Ci zaś, którzy nie doświadczyli tych zjawisk, nie zrozumieją nas, choćbyśmy napisali całe tomy, by wytłumaczyć nasze niedoskonałe i nierozwinięte pojęcia o tym przedmiocie. Poprzestaniemy więc na tym, cośmy powiedzieli, ufni, żeśmy obudzili w waszym umyśle przynajmniej słabe pragnienie, by się podnieść ku ściślejszemu związkowi z tą najwyższą cząstką waszej Jaźni. Pokój Ducha niech przebywa z wami!

    Prześwietlenie, czyli Świadomość Duchowa

    U większości ludzi Umysł Duchowy rozwija się stopniowo i pomału, a choć człowiek może odczuwać nieustanny rozrost poznania Duchowego i świadomości, może on nie doświadczać jakiejkolwiek widocznej lub uderzającej przemiany. Inni jednak miewają momenty tego, co nazywamy pod nazwą „Prześwietlenia”, czyli „Iluminacji”, zdają się unosić ponad swój stan normalny i przechodzą na wyższą płaszczyznę świadomości czy bytu. Taki moment popycha ich mocno naprzód w stosunku do chwili poprzedniej, chociaż nie mogą odwrócić się wstecz ku świadomości, by przejrzyście wyłożyć to, czego doświadczyli w tym stanie egzaltacji Ducha. Takie doświadczenia zdarzają się w rozmaitych postaciach i stopniach, wielu osobom różnych wierzeń religijnych i zazwyczaj są w łączności z pewną postacią poszczególnych wierzeń religijnych osoby, ulegającej doświadczeniu Iluminacji. Ale wytrawni okultyści uznają wszystkie doświadczenia za rozmaite formy tej samej rzeczy – prześwit Świadomości Duchowej – rozwój Umysłu Duchowego. Niektórzy pisarze określają doświadczenie to jako „świadomość kosmiczną” (np. dr R. Bucke), co jest bardzo odpowiednim terminem, gdyż Iluminacja, zwłaszcza w formach wyższych, wprowadza człowieka w kontakt z Życiem w jego pełni, pozwala mu odczuć pokrewieństwo z całym Życiem wysokim i niskim, wielkim i małym, „dobrym” i „złym”.
    Doświadczenia te (przeżycia), oczywiście – rzeczowo, zmieniają się stosownie do stopnia rozwoju osobnika, jego wyćwiczenia, jego temperamentu itd., ale pewne charakterystyczne cechy są wspólne dla wszystkich. Najpowszechniejszym jest poczucie posiadania bezwzględnej znajomości wszechrzeczy – słowem poczucie Wszechwiedzy. Poczucie to istnieje tylko przez chwilę i pozostawia w człowieku mękę żalu za tym, co widział i utracił. Inne poczucie, doświadczane również powszechnie – to pewność nieśmiertelności – zmysł istotnego Bytu, pewność naszego istnienia zawsze, w przeszłości i przyszłości. Dalej, uczuciem powszechnym jest zanik wszelkiej obawy i uzyskanie uczuć pewności, prawdy i ufności w stopniu tak wysokim, że ich nie pojmie ten, który tego stanu sam nie przeżył. Następnie spływa na człowieka uczucie miłości – miłości ogarniającej całe życie od najbliższych fizycznie do tych, którzy się znajdują na krańcach świata; od tych, których uważamy za świętych i czystych do tych, których świat ma za nikczemnych, występnych i niegodnych. Wszelka dążność do wywyższenia siebie i potępienia innych zanika – i w twoim sercu, niby promienie słońca błyska miłość jedna dla wszystkich, nie bacząc na ich stopień rozwoju i „dobroci”.
    Niektórzy przeżywają te doświadczenia w głębokim i zbożnym usposobieniu lub nastroju, które nadaje im szczególną przenikliwość na krótszy lub dłuższy czas; inni wpadają jakby w sen i uzyskują tylko świadomość Duchowego podniesienia wraz z pamięcią wrażenia światłości otaczającej ich dookoła i na wskroś przenikającej. Niektórym pewne prawdy objawiają się w postaci symboli, ich prawdziwe znaczenie staje się im jasne często dopiero po wielu latach. Doświadczenia te, gdy ktoś raz je przeżyje, pozostawiają człowieka w nowym stanie Ducha, i nigdy już on nie będzie tym, czym był przedtem. I choć wyrazistość obrazu słabnie, pozostaje jednak pewna pamięć, która długo jeszcze potem trwa jako źródło oparcia i mocy człowieka, zwłaszcza, gdy w nim słabnie wiara, i gdy jego dusza chwieje się jak trzcina od wiatru sprzecznych dążeń i rozważań Intelektu. Pamięć takiego doświadczenia jest źródłem odnowienia siły, przystanią, dokąd uchodzi znużona dusza w poszukiwaniu ochrony od świata zewnętrznego, który jej nie rozumie
    Przeżyciom tym (tj. prześwietleniom) zazwyczaj towarzyszy uczucie natężonej Radości; w istocie, to słowo i ta myśl „Radość” zdaje się nieustannie przepełniać duszę. Ale nie jest to coś, o czym można śnić tylko wówczas, gdy się tego doznało – jest to „Radość”, której samo wyobrażenie pobudza krążenie krwi i bicie serca, gdy umysł zwraca się pamięcią ku tej ekstazie. Jak już mówiliśmy, wraz z tym stanem przychodzi zmysł „poznania” wszechrzeczy – oświecenie intelektualne niemożliwe do opisania.
    Z pism dawnych myślicieli wszystkich ras, z pieśni wielkich poetów wszystkich narodów, z kazań proroków wszystkich religii i czasów – możemy zebrać ślady tej Iluminacji – to rozwinięcie Świadomości Duchowej. Nie mamy tu miejsca, by wymieniać te liczne przykłady. Jeden opowiada w taki sposób, drugi – inaczej, ale wszyscy w rzeczy samej opowiadają to samo. Wszyscy, którzy doznali tego prześwietlenia nawet w słabym stopniu, rozpoznają to samo doświadczenie w powieści, śpiewie, choćby między tymi przeżyciami minęły stulecia. Jest to pieśń duszy, którą, gdy raz ktoś usłyszał, nigdy jej nie zapomni.
    Oby ta wielka Radość Prześwietlenia stała się wasza. I stanie się ona waszą, gdy nadejdzie właściwy czas. Gdy zaś nadejdzie, nie miejcie obawy, a gdy was opuści, nie płaczcie z jej straty, albowiem do was powróci. Żyjcie, dążąc wciąż wyżej i wyżej, aby osiągnąć wasze prawdziwe „Ja” i odsłaniając swą duszę, by jej wpływy miały do was dostęp. Bądźcie zawsze gotowi słuchać Głosu Milczenia i odzywać się na dotknięcie Ręki Niewidzialnej. W drugim podręczniku „Światło na drodze” znajdziecie wiele nowych rzeczy, które teraz staną się jaśniejsze.
    Nie lękajcie się, gdyż zawsze jest z wami wasze rzeczywiste „Ja” – iskra Płomienia Bożego. I ono będzie wam świecić i pokazywać drogę.

    Lekcja Czwarta

    Aura Ludzka

    W trzech poprzednich wykładach zatrzymaliśmy uwagę czytelników na każdym z siedmiu pierwiastków człowieka. Ale opis budowy człowieka byłby niecałkowity, gdyby nie wspominać o tym, co okultyści nazywają aurą człowieka. Jest to jeden z najciekawszych działów nauki tajemnej: wzmiankę o aurze napotkać możemy we wszystkich dziełach okultystycznych i w podaniach wszystkich narodów. Co do aury ludzkiej powstały rozmaite nieporozumienia i spory, a ich prawdę mocno zaćmiły teorie i rozumowania niektórych pisarzy. Bynajmniej nas nie powinno to dziwić, jeżeli przypomnimy, ze aura widzialna jest wyłącznie przez tych ludzi, którzy mają bardzo wysoko rozwinięte zdolności psychiczne. Ci zaś, którzy nie posiadają tak wysoko rozwiniętego wzroku psychicznego, mają możliwość widzenia tylko niektórych większych przejawów emanacji, wchodzącej w skład aury, ponieważ w całej pełni aura może stać się widoczna tylko dla ludzi o bardzo wysokim rozwoju psychicznym.
    Niektóre teorie ostatnich czasów uczą, że aura w swej istocie jest „materią” występującą poza granice przestrzeni, zajętej przez Ciało Fizyczne. Jest to prawda tylko w takim znaczeniu, jakim światło jest częścią słońca; promienie cieplne idące z ognia są częścią ciepła samego płomienia; zapach kwiatu, jest częścią samego kwiatu. W rzeczywistości aura jest emanacją jednego lub kilku z siedmiu pierwiastków człowieka; to znaczy, są to tylko promienie, płynące z pierwiastków – nie zaś część samego pierwiastka, o ile nie będziemy rozumieli w przenośni, jak to było zaznaczone. Każdy z siedmiu pierwiastków, wchodzących w skład człowieka, promieniuje energią, która jest „widzialna” dla rozwiniętych zmysłów psychicznych niektórych ludzi. Ta promieniująca energia pokrewna jest światłu, znanemu pod nazwą promienie X – i tak jak one jest niewidzialna dla ludzkiego oka, dopóki oko ludzkie nie otrzyma jakiejś pomocy. Niektóre z „grubszych” form aury dostępne bywają widzeniu tych, którzy są obdarzeni stosunkowo mało rozwiniętą siłą psychiczną, gdy jej formy wyższe bywają widzialne tylko przez tych ludzi, których zdolności psychiczne dosięgły wysokiego rozwoju. Za naszych czasów stosunkowo mało jest ludzi, którzy widzieli aurę płynącą z szóstego pierwiastka, z Rozumu Duchowego. Aura zaś siódmego pierwiastka Ducha, widoczna jest tylko przez istoty stojące wyżej niż człowiek. Aura wychodząca z pięciu pierwiastków niższych widoczna jest dla wielu z nas, o ile obdarzeni jesteśmy dość rozwiniętymi zdolnościami psychicznymi – przy czym jasność naszego widzenia i szerokość jego objęcia określa szczególny stan osiągniętego przez nas rozwoju.
    Postaramy się dać czytelnikom w tym wykładzie pojecie ogólne o aurze ludzkiej i krótki zarys tego, co się do niej odnosi. Ale natychmiast zobaczymy, jak obszerny jest ten przedmiot. Opis aury wymagałby obszernego tomu i niełatwo wyłożyć rzecz pokrótce, ale mamy nadzieję, że się nam powiedzie dostatecznie jasno przedstawić tę sprawę, tym naszym czytelnikom, którzy bez przerwy będą iść za nami.
    Jak to już zaznaczyliśmy, każdy pierwiastek człowieka promieniuje energią, to zaś promieniowanie, wchodząc w związki tworzy to, co się nazywa „aurą ludzką”. Aura każdego pierwiastka wzięta oddzielnie, o ile usunąć aury wszystkich innych pierwiastków, zajmie taką samą przestrzeń, jaką zajmowała aura wszystkich razem lub któregokolwiek jednego z innych pierwiastków. Innymi słowy, aury rozmaitych pierwiastków przenikają się nawzajem, przy czym jednak zważywszy, że każda z nich posiada odmienną szybkość falowania, jedna drugiej nie zakłóca. Gdy mówimy o aurze, mamy na oku nie aurę jednego, któregokolwiek pierwiastka, ale całkowitą aurę ludzką, dostępną widzeniu człowieka, obdarzonego wykształconym wzrokiem psychicznym, gdy zaś mówimy o aurze jednego określonego pierwiastka, wyraźnie wskazujemy na ten pierwiastek.
    Najprostszą formą aury ludzkiej jest oczywiście aura wypływająca z fizycznego ludzkiego ciała. Mówi się o niej zazwyczaj jako o aurze „zdrowia”, gdyż postać tej aury przejrzyście wskazuje stan fizycznego zdrowia tego człowieka, z którego ona promieniuje. Jak i inne formy aury, rozlewa się ona na przestrzeni dwóch lub trzech stóp od ciała, co zależy od pewnych okoliczności, o których nie ma potrzeby tu mówić. Podobnie jak wszystkie inne formy aury, jest ona owalna lub jajowata. (Forma ta, wspólna wielu zjawiskom sprawiła, że niektórzy pisarze wprowadzili termin „jajo auryczne”). Fizycznie biorąc aura jest w istocie bezbarwna (lub błękitno-biała, jak czysta woda), ale posiada szczególną cechę, której nie ma w innych przejawach aury, a mianowicie w widzeniu psychicznym ukazuje się ona jakby „prążkowana” licznymi, cienkimi liniami idącymi w kształcie prostych włosków od ciała na zewnątrz. W normalnym stanie zdrowia i zdolności życiowej włoski te stoją prosto, w razie zaś obniżenia siły żywotnej i osłabienia, spuszczają się końcem w dół, jak miękka sierść zwierzęcia; niekiedy zaś ma postać pomarszczonej skóry, gdyż rozmaite włoski sterczą w rozmaitych kierunkach, zbite w masę, pomieszane, poskręcane. Zjawisko to wywołane bywa przez prąd Prany, który przynosi wzmocnioną energię ciału, przy czym zdrowe ciało pochłania dostateczną ilość Prany, a ciało chore lub osłabione cierpi z powodu niedostatecznego przypływu Prany.
    Rozwinięta psychika czasami z wielkim trudem rozróżnia aurę ciała, gdyż zasłaniają ją mocne barwy wyższych form aury i dlatego „psychik”, gdy ją śledzi, musi powściągać wrażenia idące z wyższych form aury i stara się dostrzegać tylko zafalowania tej szczególnej formy aury, którą usiłuje obserwować. Oddzielając się od aury fizycznej, cząstki pozostają koło tej przestrzeni lub miejsca, gdzie znajdowała się dana osoba czy istota.
    Aura wypływająca z drugiego pierwiastka, czyli z Ciała Astralnego, podobnie jak sam pierwiastek ma kształt i barwę podobną do pary, która lada chwila gotowa się rozwiać. Aurę astralną bardzo trudno rozróżnić, gdy jest zmieszana z innymi formami aury, ale gdy Ciało Astralne rozpatrujemy osobno od Ciała Fizycznego – to jego aura może być widoczna, zwłaszcza, gdy obserwatorowi niedostępne są falowania innych pierwiastków, które wysyłają aurę innych kolorów. Ci z naszych czytelników, którzy widzieli kiedykolwiek formę astralną, czyli to, co w życiu potocznym zwie się „duchem”, zauważyli niewątpliwie jajowaty obłoczek pary, otaczający jaśniejszą postać formy astralnej. Ten słaby, podobny do pary owalny obłok, jest właśnie aurą astralną. I on istotnie bywa widziany przez tych, którzy dostrzegają materializację formy astralnej. Aurę trzeciego zasadniczego pierwiastka, czyli Prany, bardzo trudno jest opisać ludziom, wyjąwszy tych, którzy mogą widzieć promienie X. Jest ona podobna do czegoś w rodzaju obłoku pary, barwę zaś i kształt ma podobny do iskry elektrycznej. Prana ma odcień różowy, gdy znajduje się w ciele albo w jego pobliżu, ale traci ten kolor, gdy się oddali. Ludzie, obdarzeni wzrokiem psychicznym jasno dostrzegają podobne do iskier cząstki Prany, strząsane z zakończeń palców osób, zajmujących się „leczeniem magnetycznym” lub robiących „passy” mesmerowskie. Widzą ją być może też ludzie, nie mający wzroku psychicznego; tym ukazuje się ona w postaci ogrzanego powietrza, na wzór tego, jakie się unosi od pieca lub od gorącej ziemi, tj. bezbarwnej, falującej, pulsującej pary. Tę praniczną aurę niekiedy odbiera niejako, zdrowemu i silnemu człowiekowi, osłabiony i chory, który odczuwa brak Sił Życiowych. W takich przypadkach człowiek, któremu bez jego zgody odbierają Pranę, spędziwszy jakiś czas w towarzystwie osoby, która pochłonęła część jego Sił Życiowych, doznaje uczucia wyczerpania i znużenia.
    W „Nauce o oddychaniu” w rozdziale pod tytułem „Powstawanie aury” – wskazaliśmy sposób, przy pomocy którego można się zrobić nietykalnym dla tej formy wampiryzmu, czy to świadomego czy nieświadomego. Sposób ten, który w owej książce przytaczamy dla innego celu – w istocie jest skuteczny i w tym przypadku. Jeszcze silniejszy wynik otrzymamy tworząc obraz umysłowy – skorupę auryczną, poprzez którą nie ujdzie żadna siła i z zewnątrz również żaden wpływ nie przeniknie bez zgody danej osoby. Tą drogą można się uchronić od niebezpieczeństwa grożącego osobom, które sobie takiej osłony nie stworzyły.
    Aura Praniczna również wylewa się w „passach” mesmerycznych lub leczeniu psychicznym, ale w takich przypadkach doświadczony „lekarz” reguluje dopływ Prany w swym systemie, który wytwarza i wypuszcza ciągłe prądy aury. Nie będziemy zatrzymywali się na szczegółach, gdyż te opisane są szczegółowo w „Nauce o oddychaniu”. Książka ta w nowym świetle ukaże się czytelnikom, którzy przyswoili sobie to, cośmy tu mówili o właściwościach aury ludzkiej. Książka, o której wspominamy, została napisana dla szerokiej publiczności; ta zaś mając z niej dużo pożytku, nie może jednak przeniknąć w ten jej sens, który jest dostępny czytelnikowi, głębiej badającemu poruszane sprawy. Radzimy czytelnikom od czasu do czasu zaglądać do tej książki, a spostrzegą, jak za każdym razem znajdować w niej będą coś nowego, czego przedtem zupełnie nie zauważyli. Przechodzimy teraz do najciekawszych osobliwości aury ludzkiej i sądzimy, że niektóre fakty przytoczone w tym wykładzie, będą wprost objawieniem nawet dla osób, zaznajomionych z tymi fenomenami aury, o których wspominaliśmy. Znajdzie się niejeden, który z wielką nieufnością będzie się odnosił do podanych przez nas twierdzeń, ale musimy powiedzieć takim osobom, że mają w sobie środki do rozwijania swoich sił psychicznych, by zobaczyć opisywane tu zjawiska tak, jak się one ukazywały wielu innym ludziom. Nic z nauki okultystycznej (tajemnej) nie powinno być ukryte wobec człowieka, który wątpi. Każdy może wejść w świat okultystyczny sam przez się, pod tym jednym warunkiem, że za wejście zapłaci. Ale za to wejście nie zapłacisz złotem ani srebrem, lecz wyrzeczeniem się swego niższego „Ja”, poświęceniem się temu, co jest u człowieka najwyższe. Niektórzy ludzie wdzierają się do świata psychicznego nie przygotowawszy się i nie oczyściwszy siebie należytymi sposobami. Dla nich zdobycie zdolności okultystycznych będzie raczej przekleństwem niż błogosławieństwem, gdyż znów z wielkim cierpieniem muszą się cofać, póki im się nie uda wejść przez właściwe drzwi, od których klucz łatwo znajdują ci, którzy go szukają w odpowiednim nastroju, bez osobistych celów.

    Przechodząc do wyższych przejawów aury ludzkiej, znów zwracamy uwagę czytelników na to, że aura, obserwatorowi psychicznemu ukazuje się w postaci obłoku świetlnego, formy prawie owalnej, zajmującej przestrzeń od dwóch do trzech stóp we wszystkich kierunkach ciała. Nie przerywa się ona nagle, ale stopniowo staje się coraz rzadsza, póki ostatecznie nie

  17. póki ostatecznie nie zniknie. I rzeczywiście aura rozlewa się dość daleko poza granicę swoich „widzialnych” zarysów. Ma ona postać świecącego obłoku, o nieustannie zmieniających się odcieniach barw, chociaż niektóre barwy występują w niej, jako przeważające dla każdego osobnika, skutkiem przyczyn, które wkrótce rozważymy. Barwy i odcienie aury zależą od szczególnych cech osoby, którą aura otacza. Wszelka myśl albo uczucie, ujawnia się w pewnych barwach lub kombinacjach barw, odpowiadających tej myśli czy uczuciu, przy czym dany kolor lub kolory występują w aurze tego pierwiastka, z którego ta myśl lub to uczucie wypływa, i widoczne są badaczowi, który śledzi złożoną aurę myślącego i czującego osobnika. Człowiek o rozwiniętych zdolnościach psychicznych, może czytać myśli drugiego człowieka z niemniejszą swobodą, jak czyta otwartą książkę, przypuszczając oczywiście, że rozumie język barw aury, co bezwarunkowo umieją czynić wszyscy okultyści. Ale człowiek, który przypadkowo i nieczęsto wchodzi do świata psychicznego, nie zobaczy nic, prócz refleksu przedziwnych barw w obłoku świetlnym, a których znaczenie pozostanie mu całkowicie niewiadome. Zanim pójdziemy dalej, uważamy
    za konieczne dać czytelnikom pojęcie ogólne o barwach aury i o tych myślach i uczuciach, które się za ich pośrednictwem wypowiadają. Barwy te zlewają się ze sobą i przechodzą w tysiące kombinacji i odcieni. Poniższy wykaz daje ściślejsze wyobrażenie o tym przedmiocie i pozwala czytelnikom lepiej zrozumieć to, o czym będziemy mówili nieco dalej w tym wykładzie.

    Barwy aury i ich znaczenie

    Czarna – wyobraża nienawiść, złośliwość, zemstę itp. uczucia.
    Szara – odcienia jasnego – wyraża egoizm.
    Szara – szczególnego (trupiego) odcienia – wyraża strach i przerażenie.
    Szara – odcienia ciemnego – wyraża przygnębienie i melancholię.
    Zielona – w odcieniu brudnym – wyraża zazdrość. Jeżeli do zazdrości przyłączy się gniew, to się to wyraża czerwonymi pręgami na zielonym tle.
    Czarno-zielona – jest wyrazem niskiego oszustwa.
    Zielona – w odcieniu jaskrawym – wyraża tolerancję wobec cudzych opinii i wierzeń, umiejętność łatwego przystosowania do zmieniających się warunków; takt, grzeczność, mądrość życiową itd., te cechy, które można określić jako „oszustwo subtelne”.
    Czerwona – w odcieniu z dymem pomieszanego płomienia, który się wydziera z płonącego budynku – wyraża zmysłowość i zwierzęce żądze.
    Czerwona – w postaci jaskrawo-czerwonych wybuchów, podobnych do wyładowań błyskawicy – oznacza gniew. Wybuchy te zazwyczaj ukazują się na czarnym tle wtedy, jeżeli gniew powstaje z nienawiści, a na tle zielonym wtedy, gdy pochodzą z zazdrości. Gniew, wywołany oburzeniem lub obroną rzekomego „prawa”, wyraża się czerwonymi wyładowaniami przy braku tła.
    Karmazynowa – wyraża miłość, zmieniając swe odcienie stosownie do cech namiętności. Wielka miłość zmysłowa wyraża się ciemnym, czasami brudno-szkarłatnym; miłość, połączona z wyższymi uczuciami, wyraża się w jaśniejszych i milszych odcieniach. Bardzo podniosła postać miłości wyraża się w pięknej barwie różowej.
    Brunatna – czerwonawego odcienia – wyraża skąpstwo i chciwość.
    Pomarańczowa – jaskrawa – wyraża dumę i ambicje.
    Żółta – w rozmaitych odcieniach – wyraża siłę intelektualną. Jeżeli Intelektowi wystarczają cele osobiste zjawiska niższego rodzaju – to mamy barwę ciemno-żółtą; o ile zaś Intelekt się podnosi na wyższy poziom, barwa żółta staje się coraz żywsza i jaśniejsza, a piękny złocisto-żółty odcień wyraża podniosłe napięcie umysłowe, świetne i obszerne uzdolnienia itd.
    Niebieska – w odcieniu ciemnym – wyraża wierzenia, wzruszenia i uczucia religijne. Barwa ta jednak zmienia się pod względem żywości stosownie do stopnia altruizmu, jaki się ujawnia w wyobrażeniach religijnych. Odcień i skala żywości stopniuje się od ciemnego indygo do żywo-jasnego lila, który wyraża najwyższe uczucia religijne.
    Błękitna – zwłaszcza jasnego odcienia – wyraża Duchowość. Niektóre z wyższych stopni Duchowości, obserwowanej u ludzi, wyrażają się barwą błękitną z rozsypanymi w niej błyszczącymi punktami, które iskrzą się i świecą, jak gwiazdy w jasną, zimową noc.

    Czytelnik nie powinien zapominać, że wszystkie te barwy tworzą nieskończone kombinacje i związki, i ukazują się w rozmaitych stopniach żywości i siły, przy czym każda barwa i odcień ma swe odrębne znaczenie w oczach okultysty. Oprócz wyliczonych barw, istnieje jeszcze wiele innych, które są bezimienne. Znajdują się one poza granicą barw, w widmie, a ponieważ ludzie ich nie znają, zatem nie nadali im żadnej nazwy, choć teoretycznie wiadomo, że takie barwy istnieją. Nauka mówi nam o promieniach ultra-fioletowych i ultra-czerwonych, które są niewidzialne dla ludzkiego oka, nawet przy pomocy narzędzi mechanicznych, ponieważ ich falowania świetlne mieszczą się poza granicą naszych zmysłów. Te dwie „ultra-barwy” (i wiele innych nieznanych nauce), znane są okultystom i mogą stać się widzialnymi, gdy człowiek dosięgnie pewnego rozwoju siły psychicznej. Zrozumiemy to lepiej zaznaczając, że ukazanie się w aurze ludzkiej tych ultra-barw jest cechą rozwoju psychicznego danej osoby, przy czym żywość barw zależy od stopnia rozwoju. Drugi fakt, który wyda się godnym uwagi temu, co nie zastanawiał się nad tym zagadnieniem, polega na tym, że barwa ultra-fioletowa w aurze wskazuje na rozwój psychiczny, którym się odznacza człowiek na wysokiej płaszczyźnie altruizmu, gdy barwa ultra-czerwona świadczy o rozwoju psychicznym, z którego korzysta dla celów samolubnych i niższych. Jest to cecha czarnej magii. Promienie ultra-fioletowe leżą z jednej strony widzialnego spektrum; ultra-czerwone z drugiej. Falowania pierwszych są zbyt wysokie tj. częste i dlatego są niewidoczne, falowania drugich są niewidoczne, dlatego że są zbyt niskie, tj. rzadkie. Różnica między tymi dwiema formami rozwoju psychicznego widoczna jest ze stopnia rozwoju tych dwóch ultra-barw. W uzupełnieniu tych dwóch ultra-barw istnieje jeszcze jedna, niewidzialna przez zwykłe oko – prawdziwa, pierwotna barwa żółta, wykładnik prześwietlenia Duchowego, słabo widzialna dookoła głowy ludzi wielkich duchowo (aureola). Barwą pierwiastka siódmego – Ducha jest kolor szczególnie świetlisty, jakiego nigdy nie widziało oko ludzkie. Jest to barwa absolutnie biała, której samo istnienie odrzuca nauka zachodnia.
    Aura, wychodząca z Umysłu Instynktowego, wyraża się w cięższych, ołowianych i burych odcieniach. We śnie, gdy umysł odpoczywa, ukazuje się zwykle mętna barwa czerwona, która świadczy, że Umysł Instynktowy wykonuje zwierzęce funkcje ciała. Odcień ten, jak to samo z siebie wynika, istnieje zawsze, ale w godzinach czuwania zasłaniają go żywsze odcienie zmiennych myśli, wzruszeń i uczuć.
    W tym miejscu zaznaczyć musimy, że nawet wtedy, gdy umysł znajduje się w zupełnym spokoju, w aurze falują i przechodzą przez siebie nawzajem odcienie, wskazujące na dążenia, które górują w człowieku. W ten sposób, wysokość rozwoju człowieka i jego „zamiłowania” oraz inne rysy jego osoby, mogą być widoczne z jego aury nawet wówczas, gdy on sam jest bierny. Tak np. silny atak gniewu wywołuje w całej aurze jaskrawo-czerwone wybuchy na czarnym tle, które niemal zasłaniają wszystkie inne barwy. Stan taki trwa dłużej lub krócej, stosownie do siły gniewu. Gdyby ludzie mogli, choćby na mgnienie, ujrzeć aurę ludzką, ubarwioną w ten sposób, odczuliby wobec zjawiska taką zgrozę, że nigdy by nie pozwolili sobie wpadać we wściekłość; przypomina to płomienie i dym piekła, o których mówi nauka kościelna i chrześcijan. I rzeczywiście, w takich chwilach dusza ludzka staje się na jakiś czas piekłem. Silna fala miłości, wyraża się w aurze barwą karmazynową, przy czym jej odcień zależeć będzie od charakteru wzruszenia. W podobny sposób poryw uczucia religijnego nadaje całej aurze ubarwienie niebieskie, jak to już zaznaczyliśmy w wykazie barw. Krótko mówiąc, silne wzruszenie, uczucie czy namiętność, wywołuje w aurze ten lub inny odcień, póki trwa dane uczucie.

    Z tego, cośmy powiedzieli, że istnieją dwa rodzaje barwnych właściwości aury; pierwsze zależy od myśli panujących, które stale występują w życiu umysłowym danej osoby; drugi jest wynikiem uczucia, wzruszenia lub namiętności, która się zjawia w danej chwili. Kolor znika wraz ze znikaniem uczucia, choć uczucie, namiętność lub wzruszenie, które często się powtarza, zmienia z czasem ogólną barwę aury. Ta zmiana barwy aury będzie wskazówką charakteru danej osoby. Niezmienne barwy aury są wskazówką stałych cech duszy; zmienne – są wskazówką wzruszeń panujących w duszy w danej chwili. Barwa zwyczajna, ujawniająca się w aurze, zmienia się stopniowo od czasu do czasu – w miarę tego, jak się doskonali.
    Z tego, co już wcześniej powiedzieliśmy wynika, że w miarę tego, jak się człowiek rozwija, coraz mniej poddaje się przemijającym namiętnościom, wzruszeniom i uczuciom, wypływającym z Umysłu Instynktowego – i że Intelekt, potem Umysł Duchowy zaczynają się ukazywać, zamiast drzemać w stanie utajonym. Pamiętając o tym, czytelnik będzie widzieć, jak wielka powinna być różnica między aurą człowieka nierozwiniętego, a aurą człowieka rozwiniętego. – w pierwszej mieści się mnóstwo ciemnych, gęstych, surowych barw, często zmieszanych z kolorami przemijających wzruszeń i namiętności. Druga wykazuje barwy wyższego porządku, jaśniejsze i czystsze – i tylko w małym stopniu naruszają ją uczucia przemijające, w znacznym stopniu już zależne od woli. Człowiek o Intelekcie dobrze rozwiniętym posiada aurę przesiąkniętą pięknym kolorem złocisto-żółtym, świadczącym o rozwoju zdolności umysłowych. Kolor ten w takich przypadkach jest szczególnie widoczny w górnej części aury, otaczającej głowę i barki danego człowieka, gdy barwy bardziej zwierzęce opadają ku niższej części aury. Gdy Intelekt ludzki wchłonął w siebie idee Duchowości i poświęca się dopięciu potęgi Duchowej, jej rozwojowi i rozpostarciu, dokoła tej żółtej barwy powstaje jasny i promieniujący błękit. Ten szczególny błękitny kolor świadczy, że to, co my zazwyczaj nazywamy „Duchowością”, a co w istocie jest „Duchowością intelektualną” – o ile wolno użyć takiej nieco paradoksalnej nazwy – nie jest tym samym, czym Rozum Duchowy: jest to tylko Intelekt, przesiąknięty Rozumem Duchowym, że użyjemy drugiego, również ubogiego terminu. W niektórych przypadkach, gdy ten stan intelektualny dosięga wielkich wyżyn rozwoju, dokoła złocisto-żółtej barwy intelektu powstaje błękitna wypustka, przy czym ta obwódka czy wypustka bywa nieraz szersza, niż sam ośrodek złocisto-żółty. Te jasne punkty świadczą, że barwa aury Umysłu Duchowego już się ustaliła, jak również, że świadomość Duchowa stała się oczywistą danej osobie, albo w najbliższym czasie się nią stanie.

    Aura, wychodząca z Umysłu Duchowego, czyli pierwiastka szóstego – ma prawdziwy, pierwotny żółty kolor, niewidoczny dla zwykłego oka, a którego człowiek nie jest zdolny odtworzyć sztucznie. Barwa ta koncentruje się dokoła głowy Duchowo prześwietlonego człowieka i chwilami wytwarza szczególne światło, widzialne nawet przez ludzi i nierozwiniętym wzroku psychicznym, bywa to zwłaszcza widoczne, gdy taka Duchowo rozwinięta osoba, zajęta jest poważną rozmową lub nauczaniem, przy czym jego twarz jakby świeci i nabiera osobliwego blasku. Światło – w postaci korony, jaka widzimy na malowidłach wielkich Duchowych wodzów narodu, jest niczym innym, jak wyobrażeniem tego, co widzieli pierwsi wyznawcy owych wielkich świętych. I dlatego aureola dokoła głowy wielkiego nauczyciela Duchowego, którego głębokie i prawdziwe nauki będą zawsze żywą prawdą dla okultystów wszystkich krajów i narodów, przy całej ich rozmaitości wierzeń, ukazuje nam się w innym świetle.
    Co do aury pierwiastka siódmego Ducha – to możemy o niej powiedzieć bardzo niewiele, a to niewiele doszło do nas dzięki tradycji. Mówi nam, że aura składa się z „czystego koloru białego”, koloru nieznanego nauce. Nie ma wśród nas ani jednego człowieka, który by go widział, i nikt go nigdy nie zobaczy (w ludzkim stadium rozwoju). Widok tej zdumiewającej promienistości bywa dostępny istotom, stojącym na daleko wyższym stopniu niż my, istotom, które kiedyś były śmiertelnikami, jak my – i my też w odpowiednim dla nas czasie staniemy się do nich podobni. – „My jesteśmy Synami Bożymi i jeszcze nie ukazaliśmy się takimi, jakimi być powinniśmy” – ale znajdujemy się na Drodze, a ci, co przeszli przed nami, przynoszą nam pocieszające wieści. Po długich latach dojdziemy do swego domu.

    Lekcja Piąta

    Dynamika myśli

    Gdyby te wykłady były pisane nie dziś, lecz dwadzieścia lat temu, byłoby niesłychanie trudną rzeczą wywołać wśród czytelników zrozumienie wagi, jaką ma potęga myśli, jej natura, jej wyniki. Dwadzieścia lat temu stosunkowo mała liczba ludzi wiedziała cokolwiek o danej sprawie – i pominąwszy nielicznych okultystów, słowa nasze były uważane za najdzikszą niedorzeczność. Ale w oznaczonym czasie świat powoli się kształcił, aby choć częściowo zrozumieć znaczenie potęgi myśli, zaś echa słów wielkich nauczycieli wschodnich doszły do uszu niemal wszystkich myślących ludzi.
    Przebudzenie to jest w zgodzie z prawami natury i jest częścią ewolucji ras. Trzeba przyznać, że wiele z tej nauki pochodzi od osób, które częściowo tylko przebudziły się ku prawdzie, i że nauki, które oni wygłaszali, były mniej lub więcej surowe i niedoskonałe, mniej lub więcej ubarwione treścią osobistych teorii i rozmyślań różnych autorów, którzy pisali i mówili o tym przedmiocie. Przeciętnego czytelnika, który się interesował tym, co w ogóle znane jest pod nazwą „Nowej Myśli” – na bezdroża prowadziły pozorne przeciwieństwa różnych teorii. Ale staranna analiza wykaże nam, że w podstawie tych wszystkich nauk leżą pewne fakty zasadnicze, które umysł przebudzony przyjmie jako prawdę. Wszyscy ci mistrzowie, i rzeczywiście nauka każdego z nich odpowiadała pewnym umysłom, które pożądały pewnych poszczególnych rzeczy od poszczególnych nauczycieli – nauka ich była możliwie najlepsza w stosunku do rozwoju danego ucznia. Wielu otrzymało tą drogą naukę i przerośli potem swoich mistrzów i ich naukę, i sami stawali się nauczycielami, szerząc wśród innych prawdę tak, jak do nich doszła, mniej lub więcej barwiąc jej dane swoją własną wiedzą.
    Gorliwy uczeń – okultyści używają wyrazu „student” dla oznaczenia tych, którzy gorliwie studiują okultyzm. My używamy uczeń, słuchacz, czytelnik itd., który zadał sobie trud, by sięgnąć do zasadniczych podstaw rozmaitych szkół naszej Myśli, odkryje tę prawdę, że wszystkie one opierają się na naukach wschodnich, i że nauki te płyną nieraz spoza granic historii pisanej – i były wspólnym skarbem okultystów wszystkich wieków i narodów. Ta „Nowa Myśl” jest to w istocie myśl najstarsza na ziemi, ale jej nowe wyrażenie ukazuje się jako nowe zjawisko tym, którzy słyszą o niej dziś, i ten nowy ruch ma prawo liczyć na zaufanie do swego dzieła, ale wytrawni okultyści wiedzą, że zasadnicza prawda, tkwiąca u podstawy tych wszystkich sprzecznych układów, stopniowo się odsłoni, wszystkie zaś wojujące ze sobą teorie rozmaitych nauczycieli zostaną odrzucone.

    Większość naszych czytelników słyszała zapewne cokolwiek w sprawie potęgi myśli i nieraz pewnie doświadczyła jej wpływu. W ten sposób, chociaż lekcja niniejsza może się wydać stara, to jednak postaramy się dać tu krótki zarys nauk jogów w tej sprawie, co być może ułatwi nam pogodzenie pozornie sprzecznych poglądów, o których wspominaliśmy wyżej.
    Nie będziemy próbowali wyjaśnić, czym jest myśl – jest to zbyt złożone zagadnienie dla wykładów elementarnych, ale przede wszystkim chcemy przedstawić tu niektóre jej właściwości, prawa i przejawy. I rozważając to, pominiemy wszelkie teorie i przejdziemy wprost do strony „praktycznej” zagadnienia.
    Pamiętacie, cośmy w ostatniej lekcji mówili o aurze? Wytłumaczyliśmy, że aura jest to rzut w przestrzeni pewnych pierwiastków ludzkich, jak światło jest rzutem słońca, ciepło rzutem pieca, zapach – kwiatu itd. Każde z tych źródeł daje początek wibracjom (drganiom, falowaniom), które nazywamy światłem, ciepłem lub zapachem. W pewnym sensie te emanacje są to drobne cząsteczki rzeczy, które je wydzielają. Musimy przy tym pamiętać, że chociaż rzecz wydzielająca (emanacje) może zniknąć, to jednak sama emanacja może trwać jeszcze dłuższy lub krótszy przeciąg czasu. Podobnie, jak to nas uczy astronomia, daleka gwiazda może zgasnąć, a jednak promienie z niej idące dalej będą płynąć swoją drogą i my na Ziemi możemy je widzieć długie lata potem, gdy sama gwiazda znikła; – w istocie też to, co my widzimy realnie w danej chwili, są to promienie gwiazdy, wysłane przez nią na wiele lat przedtem. Tak samo ogień w piecu może być zgaszony, a jednak ciepło trzymać się będzie w pokoju jeszcze jakiś czas potem. Nie inne też mamy zjawisko, gdy położymy w pokoju małą cząsteczkę substancji zapachowej, potem ją zabierzemy; zapach dłuższy czas będzie wciąż wyczuwalny. Podobnie wreszcie myśli mogą trwać w egzystencji czynnej, chociaż mogły być wyłonione (wysłane) na wiele lat przedtem przez jakąś osobę, której typ umysłowy mógł się zmienić całkowicie lub, która w istocie dawno już rozstała się ze swoim ciałem. Miejscowości i siedziby ludzkie często są przesiąknięte myślami osób, które tu mieszkały dawniej, które wyjechały lub umarły wiele czasu przedtem.
    Umysł wciąż wysyła z siebie emanacje, które mogą być widzialne tak samo jak aura, snując się na parę stóp od danej osoby, stają się one coraz subtelniejsze i mniej dostrzegalne w miarę oddalania od osoby emanującej. Wysyłamy wciąż fale myśli (mówiąc ulubionym terminem) i fale te, jeśli zużyją pierwotną siłę rzutu (projekcji), unoszą się niby obłoki, mieszając się z innymi falami myśli tego samego charakteru – rozchodzą się nieraz po najdalsze zakątki ziemi. Niektóre emanacje myśli pozostają dokoła tego miejsca, z którego były wysłane i o ile ich nie wyprą inne mocne myśli natury przeciwnej, przetrwać mogą mało co zmienione w ciągu długich lat. Inne myśli, wysłane w celu określonym, albo pod wpływem potężnej żądzy, wzruszenia lub namiętności, z wielką szybkością idą ku temu przedmiotowi, do którego były skierowane. Przykłady tego poznamy, czytając ciąg dalszy niniejszej lekcji.

    Większość ludzi wprowadza mało mocy w swoje myśli. Rzeczywiście, myślenie ich staje się prawie procesem mechanicznym, a zatem ich fale myślowe mają ruch bardzo nikły i nie rozchodzą się daleko, chyba że przyciąga je ku sobie inny człowiek o podobnym rodzaju myślenia.
    Chcemy, aby uczeń zrozumiał, że gdy my powiadamy „Myśli – są to Rzeczy” (może lepiej byłoby przetłumaczyć: Zjawiska, zamiast Rzeczy) – nie używamy tych słów bynajmniej jako figury retorycznej lub fantazyjnej, ale wykładamy prawdę dosłowną. Chcemy powiedzieć, że myśl jest to taka sama rzecz, jak światło, ciepło, elektryczność i tym podobne formy zjawisk. Myśl może być widzialna dla wzroku psychicznego; może być wyczuwalna dla jednostki sensytywnej; a nawet, gdyby istniały odpowiednie narzędzia, mogłaby być zważona. Skoro myśl została wysłana, ma postać obłoku właściwej barwy, jak to mówiliśmy w naszym wykładzie (aury). Myśl podobna jest do lekkiej pary (stopień gęstości jest zmienny) – i jest również realna, jak powietrze, które nas otacza, para z kotła parowego lub liczne gazy, jakie znamy. Ma ona swoją siłę tak, jak mają siłę wszystkie wzmiankowane wyżej formy.
    Tutaj musimy zaznaczyć, że gdy myśl wydziela się z wielką mocą, zazwyczaj towarzyszy jej pewna ilość Prany, która tej sile udziela siły dodatkowej i często wywołuje nadzwyczajne wyniki. Prana w istocie „witalizuje” (nadaje siłę życiową, życie) myśl – i czyni z niej siłę żyjącą. Pomówimy o tym więcej nieco niżej.
    Tak więc, moi przyjaciele i uczniowie, powinniście zawsze pamiętać, że gdy mówimy o myślach, jako o rzeczach realnych, to chcemy powiedzieć właśnie to, co mówimy. Konieczne też jest, abyście dla utrwalenia tego faktu w naszym pojęciu, wyobrażali sobie umysł jako nadajnik myśli emanujących. Niektórzy (autorzy) uważają wyobrażenie promieniujących fal światła, jako najłatwiejszą drogę do utrwalenia tej idei w umyśle. Inni wolą obraz rozchodzenia się ciepła z pieca. Innym łatwiej myśleć o kwiecie, który rozprzestrzenia dokoła mocny zapach. Czytelnik zaś może wolałby porównać emanacje myśli do pary, wydobywającej się z czajnika. Starajcie się sami wybrać sobie lub wymyślić wzór, byle tylko mocno utrwaliła się w waszym umyśle ta zasada. Dla wielu łatwiej osiągnąć możliwość operowania tymi rzeczami za pomocą jakiejś ilustracji materialnej, niż starać się o to wysiłkiem idei abstrakcyjnych.

    Chociaż możemy uznać za prawo, że potęga myśli pewnego rodzaju zależy od siły, z jaką została rzutowana, jest jednakże drugi pierwiastek siły, który umożliwia myślom ujawnienie ich potęgi. Chcemy tu mówić o dążeniu myśli, by przyciągnąć ku sobie inne myśli podobnego charakteru i tak potęgować ich siłę. Nie tylko myśl przyciąga do myślącej jednostki myśli pokrewne i z atmosfery myślenia w granicach pola przyciągania, ale nadto myśli mają właściwość jednoczenia się razem, wiązania, niejako zrastania. Zazwyczaj atmosfera myślowa pewnej grupy jest to splot myśli osób wchodzących w tę grupę. Miejsca, jak i osoby, mają swe osobliwości, swoje cechy; swoje punkty mocne i słabe, swoją atmosferę przeważającą. Fakt ten jest oczywisty dla wszystkich, którzy o tym myśleli, ale pytanie to zazwyczaj pozostawia się na boku, bez żadnych prób jego wyjaśnienia. Rzecz jasna, że miejsce samo przez się nie jest istotą, i że szczególne cechy nie są w nim przypadkowe, ale muszą mieć własną przyczynę i własne źródło. Okultysta wie, że atmosfera myślowa wsi, miasta, państwa lub narodu, stanowi splot myśli ludzi, którzy żyją lub żyli. Cudzoziemiec, który przybywa w takie otoczenie, odczuwa zmianę atmosfery dokoła siebie, i o ile nie znajduje w nim harmonii ze swoim własnym usposobieniem, doznawać będzie nieprzyjemnych uczuć i będzie chciał opuścić tę miejscowość. Jeśli ktoś, kto nie zna praw działających w świecie myśli, dłużej zostanie w tym miejscu, najczęściej ulegnie przeważającej atmosferze myślowej; wbrew jego woli zaczyna w nim występować zmiana – i wędrowiec spadnie lub wzniesie się do poziomu myśli panującej. W starszych krajach, cechy charakterystyczne głównych miast narodu, stały się mniej lub więcej podobne, choć zachowały się jeszcze różnice, które odczuwa zwiedzający cudzoziemiec. Ale np. w Ameryce, która jest krainą nową i zajmującą wielkie przestrzenie, odrębność różnych miejscowości wyraża się jaskrawiej. Jest to prawda odnosząca się nie tylko do miast leżących na różnych krańcach kraju, ale też i takich, które się znajdują w bliskim ze sobą sąsiedztwie.
    Myślący cudzoziemiec, który zwiedza ważniejsze miasta Stanów Zjednoczonych, podziwiać będzie Ducha każdego miasta z osobna, gdyż każde ma własne cechy i własną osobowość, wynik pewnych linii myślowych, zrodzonych w mózgu pierwszych osiedleńców tych miejscowości, które napływały na nowych przybyszów; ci zaś z kolei dodawali emanacje swoich myśli do atmosfery miasta, aż na koniec owe miasta stały się wewnętrznie tak różne, jak dwie rozmaite narodowości. Jeżeli ten cudzoziemiec zwiedzi Boston, Nowy Jork, Filadelfię, Chicago, Denver i San Francisco, to zauważy wielką różnicę tych miast. Różnica ta nie wyda mu się tak wyraźna, gdy będzie rozmawiał z oddzielnymi obywatelami, ale stanie się widzialna, gdy sam zacznie przesiąkać „Duchem miejsca”. Ludzie często mówią o tych cechach charakterystycznych, jako o „atmosferze” miejscowości, a realne wytłumaczenie tej rzeczy daliśmy wyżej; jest to atmosfera myślowa danego miasta. Cechy te mogą ulec zmianie, nawet całkowicie się przekształcić, o ile nowi ludzie osiedlą się w mieście. Niechaj tylko parę energicznie myślących jednostek zacznie rozsyłać silne fale swoich myśli w życie codzienne, wkrótce myśli te ubarwią na swój sposób złożoną myśl danego miasta. Myśl jednej psychicznie mocnej jednostki przeważy słabą, bezprzedmiotową myśl wielu ludzi, którzy wysyłają tylko myśli negatywne. Pozytyw jest zawsze przeciwwagą negatywu. W ten sam sposób „Duch” narodu jest splotem poszczególnych części. Jeżeli w danym mieście, w którym przejawia się pozytywna energia osiedli się ktoś, odczuwa on natychmiast działanie myśli pozytywnej koło siebie, która wywołuje w nim samym podobne myśli. Jeżeli zaś osiedli się w miejscowości martwej, śpiącej – jego żywotność prędzej czy później odrętwieje i stopniowo jego Duch opadnie do poziomu miasta. Oczywiście, mężczyzna czy kobieta, mający w sobie mocną pozytywną indywidualność, nie ulegnie tak łatwo wpływom cech mu przeciwnych – i w istocie sam oddziaływać będzie na masę; ogólnie jednak biorąc, przeciętna jednostka wpada bardzo rychło pod wpływ złożonej atmosfery myślowej miejsca, w którym spędza dłuższy czas.
    W ten sposób domy mieszkalne, ciągi handlowe, budowle publiczne itd. przesiąkają myślą tych, którzy tu mieszkają lub kiedyś mieszkali. Niektóre miejsca są notorycznie „nieszczęśliwe” – i chociaż mężczyzna lub kobieta silnej woli może usunąć to fatalne oddziaływanie, to jednak jednostka przeciętna ulegnie mu bez oporu. W niektórych domach panuje atmosfera światła słonecznego, życzliwości i wesela, gdy inne odtrącają cię chłodem. Giełdy i rynki często są odbiciem kierowniczej myśli tych, którzy się znajdują na czele przedsiębiorstw lub zarządzają interesami. Niektóre sklepy budzą zaufanie u klientów, gdy inne każą się mocno trzymać za portfel i dobrze się pilnować. Miejsca, gdzie popełniono zbrodnie, często powtarzają bardzo niemiłą atmosferę, powstałą pierwotnie z mocnych myśli obu osób, biorących udział w tym zdarzeniu – zbrodniarza i ofiary. Atmosfera więzienia budzi przerażenie w jednostce „sensytywnej”. Atmosfera jaskini grzechu i widowiska niskich rozkoszy zwierzęcych dusi po prostu człowieka o wyższym typie Duchowym. Atmosfera szpitala zawsze wywiera mocny wpływ na odwiedzających. Atmosfera starego kościoła wywołuje w duszy zwiedzającego uczucie spokoju oraz ciszy. Mówimy tu o rzeczach najogólniejszych; oczywiście istnieje wiele wpływów, które zamieniają te dążenia.
    To samo dotyczy ludzi. Niektórzy roztaczają dookoła siebie atmosferę wesela, słoneczności i woli życia, gdy inni wnoszą poczucie dysharmonii, rozkładu i skrępowania.
    Niektórzy działają jako zabójcy wesela i gasiciele wszelkiego entuzjazmu i swobodnego nastroju. Liczne przykłady ilustrujące to zjawisko można przytoczyć, ale uczeń sam sobie to uzupełni własnym doświadczeniem i obserwacją.

    Rozmaite fale myśli wysyłane przez ludzi przyciągają ku sobie myśli podobnego typu i bywają przez nie przyciągane. Formują one warstwy myślowe w przestrzeni astralnej, podobnie jak obłoki w atmosferze łączą się w grupy. Nie znaczy to, że każda warstwa myśli zajmuje pewną część przestrzeni, wyłączając z tej przestrzeni wszelkie inne obłoki myśli. Przeciwnie, cząstki tych myśli tworzących obłoki astralne mają tak rozmaity stopień wibracji, że ta sama przestrzeń może być zapełniona treścią tysiąca rodzajów, rozchodzących się z zupełną swobodą i przenikających się nawzajem, przy czym nie mieszają się ze sobą i łączą się tylko z myślami typu pokrewnego, choć w pewnych okolicznościach mogą powstawać tymczasowe kombinacje z innymi. Nie możemy tu wchodzić w szczegółowe rozważania i chcemy tylko dać czytelnikom ogólne pojęcie o prawach wzajemnego stosunku myśli, pojęcie, które potem może się stać podstawą dla własnych konstrukcji ucznia.
    Każdy człowiek przyciąga ku sobie myśli odpowiadające tym, które powstają w jego umyśle – i z kolei on poddaje się wpływowi cudzych myśli, zgodnych z jego własnymi pojęciami. Jeżeli ktoś w ciągu dłuższego czasu zataja w sobie myśli gniewu lub nienawiści, to w jego umysł wpłynie tak występny strumień myśli, że ogarnęłaby go zgroza, gdyby pojął to, co czyni ze sobą. A im dłużej będzie się upierał w tym kierunku swych myśli, tym gorsze będą wyniki. Każdą myślą człowiek otwiera się temu lub innemu wpływowi. Staje się ośrodkiem myśli tego rodzaju, które w nim najczęściej występują. I jeżeli będzie je przechowywał aż do czasu, gdy staną się w nim przyzwyczajeniem, wówczas zacznie on przyciągać do siebie okoliczności i warunki, które dadzą mu możliwość ujawnić swe myśli w czynach. Ten lub inny stan umysłu nie tylko przyciąga do siebie, ale prowadzi do okoliczności i warunków, które dają ci możliwość zużytkowania myśli i skłonności, które do tej pory taiłeś i żywiłeś w sobie. Jeżeli umysł człowieka pochłaniają namiętności zwierzęce, cała jego natura knuje spisek, by go prowadzić tam, gdzie jego żądze mogą być zaspokojone.
    Z drugiej strony, jeżeli człowiek rozwinie w sobie nawyk, by myśleć o rzeczach wzniosłych i oderwanych, to z biegiem czasu osiągnie warunki harmonizujące z jego myślami, które przybrały charakter nawyku i będzie przyciągał do siebie inne myśli (pokrewne), które natychmiast się połączą i jakby zrosną z jego własnymi (myślami). Jest to prawdą nie tylko w stosunku do myśli, ale też i w stosunku do samych ludzi: każdy człowiek będzie przyciągał do siebie ludzi podobnego rodzaju i sposobu myślenia – z kolei sam będzie przyciągany przez ludzi podobnych. W istocie tworzymy sobie środowisko i towarzystwo. Myśli wczorajsze w dalszym ciągu wywierają na nas wpływ w mniejszym lub większym stopniu, ale myśli dzisiejsze mają zawsze więcej siły i, o ile zapragniesz, mogą zastąpić i usunąć myśli przeszłości. Zauważyć należy, że myśl czynna, tj. wysłana dla osiągnięcia pewnego celu lub wpływu, jest daleko silniejsza od wszelkiej myśli stworzonej bez celu. Mówiliśmy już, że myśl przesiąknięta Praną wykazuje większą siłę niż myśl pospolita. I wszelka myśl pozytywna (tj. aktywna, czynna) płynie przesiąknięta mniej lub więcej elementem Prany. Człowiek silnej woli nawet nieświadomie wysyła myśli aktywne i wraz z nimi udziela zapas Prany, proporcjonalny do siły rzutu owej myśli. Myśli takie często lecą jak kule do tarczy, zamiast płynąć pomału na wzór zwykłych emanacji myśli. Niektórzy mówcy posiadają sztukę nadawania swym myślom niezwalczonej siły i każdy bez słów może odczuć ich moc. Potężny myśliciel, którego myśl obficie jest przesiąknięta Praną, często tworzy to, co znamy pod nazwą „Myśli-Formy”, tj. myśli, obdarzonych taką Siłą Życiową, iż stają się niemal żywymi istotami. Takie Myśli-Formy, wchodząc w zetknięcie z psychiczną atmosferą człowieka, mają potęgę równą osobie, która je wysyła; jak gdyby osoba ta była obecna i starała się swoją myśl przelać za pomocą poważnej rozmowy. Ludzie rozwinięci okultystycznie częstokroć wysyłają takie Myśli-Formy, by pomóc bliźnim w żałobie lub potrzebie – i niejeden z nas doświadczył działania dobroczynnych myśli, które nam tą drogą przysłano. Dają one nam pomoc wówczas, gdy nawet nie podejrzewamy przyczyn zmiany w naszych uczuciach, budzą w nas świadomość dopływu nowej siły i odwagi.

    Chociaż ujemne Myśli-Formy często nieświadomie bywają wysyłane przez ludzi o pożądaniach i dążeniach samolubnych, zarażając niejednego, to jednak nie powinniśmy lękać się ich wpływu, gdyż nikt nie może im ulec, o ile tylko będzie utrzymywał koło siebie atmosferę miłości i zaufania. Atmosfera ta będzie odpychać silniejsze fale myśli, skierowane przeciw danej osobie lub te, które dadzą się napotkać w sferze astralnej. Im szczebel jest wyższy, tym ona jest silniejsza. Najsłabszy człowiek, jeżeli tylko jego dusza jest przepełniona miłością i zaufaniem do Jedynej Potęgi, jest dużo silniejszy od człowieka, obdarzonego największą mocą, o ile tylko ten używa swej mocy dla celów osobistych. Siły wyższe mogą należeć do ludzi wyższego rozwoju Duchowego, którzy się dawno wyrzekli niższych dążeń i ambitnych zamierzeń człowieka nierozwiniętego. Ludzie tacy nieustannie wysyłają fale myśli pełne siły i zdolne do pomocy a skierowane do tych, którzy jej potrzebują. Gdy człowiek zażąda pomocy od tych, którzy jej mogą udzielić, natychmiast przyciągnie do siebie fale siły, dobroczynnej myśli Duchowej, która wciąż wypływa z myśli istot wyższych – zarówno żyjących na ziemi, jak też i bezcielesnych. Gdyby ludzkość znajdowała się pod wpływem ludzi o myśli egoistycznej, dawno by już wyginęła, ale na szczęście dla nas istnieje inny porządek rzeczy.
    W świecie Myśli-Form należy lękać się tylko takich myśli, które odpowiadają niższym pojęciom, tkwiącym w nas samych. Tak np., jeżeli podtrzymujemy w sobie myśli samolubne, otwieramy dostęp do siebie Myślom-Formom takiego charakteru, które być może znajdują się naokoło nas w atmosferze psychicznej i mogą nas opanować, i zmusić, że uczynimy coś, co przedtem budziłoby w nas zgrozę. Mamy prawo zaprosić jakich tylko chcemy gości na ucztę naszej myśli – i dlatego powinniśmy być bardzo ostrożni w wyborze tych, których zapraszamy. Nasze silne pragnienia tworzą Myśli-Formy, dążące do zaspokojenia tych pragnień, bez względu na to, czy te pragnienia będą dobre czy złe. Za pomocą tych Myśli-Form przyciągamy ku sobie różne pokrewne zjawiska – z kolei takie same zjawiska pociągają nas do siebie. Stworzone przez nas Myśli-Formy zmieniają się w naszych czynnych pomocników i nigdy w swej pracy nie zasypiają, – bądźmy więc ostrożni, tworząc te myśli. Nie będziemy wysyłali pragnień myślowych, które nie mogą się spotkać z aprobatą wyższej „Jaźni”. W przeciwnym razie zaplączemy się w skutkach, które nieodzownie muszą wypłynąć z naszych własnych myśli – i będziemy cierpieli przekonując się doświadczalnie, że nie wolno korzystać z sił psychicznych dla złych celów. Ludzie bywają karani przez te (wytworzone przez siebie) zjawiska, a nie zaś z ich powodu. Najważniejsze jest: by nigdy i w żadnych okolicznościach nie wysyłać silnych Myśli-Pragnień, które mogłyby przynieść szkodę drugiemu człowiekowi, gdyż działanie takie może wywołać jeden tylko skutek – działanie przeciwne i pełną goryczy naukę. Człowiek zazwyczaj sam dostaje się na szubienicę, która zbudował dla innych. Zła myśl, wysyłana do czystej duszy, odskakuje od niej i zwraca się przeciw temu, który ją wysłał i jeszcze nabiera nowej siły. Dłużej zatrzymaliśmy się na tym przedmiocie, ale jest to, że tak powiemy, sygnał ostrzeżenia, który dajemy nieostrożnym i nieprzezornym.

    Tym, którzy się zajmowali badaniem dynamiki myśli, znane są zdumiewające możliwości, dostępne ludziom, pragnącym skorzystać z zapasu myśli, stworzonych przez mędrców czasu minionego. Zapas ten jest otwarty dla każdego, kto pragnie z niego korzystać i kto wie, jak z niego wyciągnąć pożytek dla siebie. O tej stronie sprawy pisano stosunkowo mało i jest to rzecz dziwna, skoro zważymy nadzwyczajne możliwości, odsłaniające się tym, którzy umieli z tego korzystać. Rzecz polega na tym, że ludzkość ubiegłych stuleci stworzyła mnóstwo myśli w dziedzinie najrozmaitszych zagadnień – i człowiek, pracujący w jakiejkolwiek specjalności, za naszych czasów może przyciągać do siebie niezmiernie użyteczne myśli, które stosują się do jego dziedziny, i w istocie, niejedno z największych odkryć, niejeden ze zdumiewających wynalazków, wielcy ludzie zyskiwali właśnie na tej drodze, choć sami nawet nie mieli świadomości, skąd przychodziły do nich takie myśli. Wielu wynalazców, uparcie myśląc o jakimkolwiek przedmiocie, otwierało tym sposobem swój umysł na zewnętrzne wpływy myślowe, które przenikały w pochłaniający je umysł i w wyniku tego pożądana konstrukcja lub brakujące ogniwo łańcucha myślowego wchodziło w pole świadomości. Myśl, wyrażona w czynie, nasiąknięta dostateczną siłą pragnienia, wciąż szuka sobie ujścia i wyrazu, i łatwo przyciąga ją umysł tego, który zdolny jest czynnie ją wyrazić. Inaczej mówiąc, jeżeli w myślach występują koncepcje, dla wyrażenia których brak mu należytej energii albo uzdolnień, i z których on żadnej korzyści nie potrafi wyprowadzić, to owe myśli, całymi latami będą szukać innych umysłów dla swego wyrażenia; i gdy w końcu przyciągnie je do siebie człowiek odpowiedniej energii dla ich wypowiedzenia – myśli te strumieniami będą się lać w jego umysł – będą w nim rozpalać natchnienie. Jeżeli człowiek pracuje nad jakąś sprawą i nie może znaleźć rozwiązania, to starczy, że przyjmie bierną postawę wobec swojej myśli – i bardzo prawdopodobne, że gdy sam przestanie myśleć, rozwiązanie kwestii nagle mu zabłyśnie, jakby pod czarodziejskim wpływem. Niektórzy najwięksi myśliciele świata, pisarze, mówcy i wynalazcy, doświadczali na sobie tego prawa, czynnego w świecie myśli, choć tylko niewielu miało świadomość jego przyczyny. Świat astralny pełny jest doskonałych, nie wyrażonych myśli, oczekujących człowieka, który je wyrazi i wypowie.
    Jest to tylko wzmiankowanie wielkiej prawdy; niech z niej skorzystają ci, którzy są do niej gotowi. Tym sposobem człowiek może przyciągnąć do siebie myśli dobroczynne, które mu pomogą w zwalczaniu napadów rozpaczy i rozczarowania. Istnieje wielki zapas nagromadzonej energii w świecie myśli – i każdy, komu jest ona potrzebna, może przyciągnąć do siebie to, co mu potrzebne. Nagromadzona myśl świata jest waszą. Czemu z niej nie korzystać? „-Jogi Rama Czaraka

  18. http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=XKWpKf7HAaE#!

    41:45

    ” Gdy Adolf Hitler pojawił się na lądowisku rozbłysło 150 refrektorów rozmieszczonych wokól całego kwadratu tworząc baldachim światła na nocnym niebie. Zaskoczonym widzom odjęło mowę , bo nikt dotąd nie widział czegoś takiego. Cały teren przypominał teraz gigantyczną gotycką światynię ze światła. 140 tys gości przybyłych na zjazd nie może oderwać wzroku od tego widoku. Jeśli przysięgi wznosi się ku niebu w świetlnym stożku, śpiewają uczniowie… ten spektakl przypomina niezwykłą mszę na która przybyliśmy wszyscy by zyskać nowe siły Trwa magiczna chwila skupienia członków naszego ruchu ocean światła chroni ich przed mrokiem na zewnątrz obiektu.

    od 39 min

    • Ten film ma za zadanie utrwalić status quo – jest przeciw Nowemu – Rycerze Zakonu Wawelsburga byli tymiż samymi następcami Rzymu i systemu Pan Niewolnik co pozostali – oni najordynarniej zbrukali Wiarę Przyrody i wszystkie jej symbole – byli szczególnym wcieleniem ideii postrzymskich, Cezara, Nerona i innych zwyrodnialców. HH i SS i wszystkie ich hitlerowskie organizacje to szczególny pomysł na zawrócenie historii i zbrukanie PRAWDY – to najbezczelniejsza próba przywłaszczenia w Dziejach, która wzięła się ze Świadomości nieuchronnego upadku POŚREDNICTWA.

      Bławatska ma oczywiście rację Hiperborea i Atlantyda istniały naprawdę. Obejrzyjcie uważnie ten film – jest tam sporo prawdy. Za ich sprawą, Wawelsbergczyków, do dzisiaj króluje nazi-judeo-syjonizm – czyli pośrednictwo duchowe czyli Postrzym i niewolnictwo.

      Ten film to szczególna ohydna manipulacja Wiarą Przyrody wykonana na zlecenie kk.

        • Oczywiście już wielokrotnie mówiliśmy o tym co znaczy słowo Obłęd – to dotyczy Wawelsberczyków, którzy zbrukali nawet słowo WAWEL, ze nie wspomnę o wszystkich symbolach wedyjskich. Obłęd kolejnych pośredników. W filmie trwa dalsze zohydzanie Wiary Przyrody podobne do zohydzania Szukalskiego. Celowo porównuje się dzisiejsze Oświecenie i ruch Wolnych Ludzi i Wielką Zmianę do hitleryzmu. To jest szczególnie odrażające i nasuwa na myśl najgorsze skojarzenia z czasami Inkwizycji Rozumu. Warto pokazywać Obłęd Hitlerowskiej Ideologii Nadludzi i bezmiar pogardy jaki miała ona dla innych ludzi – ale przy tej okazji piec pieczeń „przykuwania Niewolników do galery”, którą ciągną przez Czas Ciemności tyle wieków – to po prostu szczyt perfidii – esencja jezuityzmu.

        • Oni tłumaczą, ci Niemcy – ta Niemota – tłumaczy słowo runa, runy – jako „szepty” – śmiech pusty. Pe-Runa – to już dla nich za daleko było do Peruna?! Nawet mają runę błyskawicy w znaczku SS, nosili ją na czapkach nad Trzecim Okiem – bałwany – i pieprzą takie głupoty, że runa – to szept. Widać na pierwszy rzut oka pokrętność i wtórność i obłęd – Na szczęście ten przekaz został spreparowany przez Altantów tak sprytnie, że nawet oni uduchowieni – ezoteryczni – okultystyczni, aryjscy – a jednak na szczęście skreolizowani w języku Niemcy – hitlerowcy, którzy usiłowali zawładnąć fałszywie ,dla utrwalenia systemu Pan – Niewolnik, Wiarą Przyrodzoną nie zdołali odkryć Lustrzanego Przekazu – i kłamstwa, które im podsunięto – zaszyfrowane w JĘZYKU przekazu – I próbowali w majestacie „Prawdy” sprzedać te kłamstwa i paplaninę o wyższości Rasy, jak dobra monetę. Wciąż oczywiście pełno jest na świecie pobałamuconych tym wawelsberdzkim spiskiem osób – biednych osób – Prosi się żeby im rozjaśnić w głowach, no cóż ale oni choć z krwi Słowianie siedzą tam w Niemczech i nie rozumieją po polsku i nie czytają po polsku- choćby tutaj.Nie zapominajmy o innych spadko(p/b)iercach tego samego kłamstwa zaszyfrowanego przez Poprzednią Cywilizację – o ezoterykach i masonach Partii Robotniczych – ZSRR i ich lenniczek z Demoludów wspieranych przez zbrojne ramię bojówek UBeckich i Stasi czy innych – ta „rewolucja” kontynuująca system Pan – Niewolnik pochodziła z tego samego zatrutego źródła. Oni z kolei ulubili sobie cyfrę 13 i sierp i młot i gwiazdę – kolejne zbrukane skradzione zdeptane symbole Wiary Przyrodzoney. To systematyczne plugawienie PRAWDY – jest zastanawiające – celowe? 13 Przekręcony Symbol czerty 4.

      • Adolf Hitler (wł. A. Schicklgruber: 1889-1945)
        głosząc mesjanizm i posłannictwo własnego światopoglądu(zupełnie jak Biblia)
        pisał w “Mein Kampf”:

        “Nas wybrało Przeznaczenie na świadków katastrofy
        która będzie najlepszym dowodem słuszności nacjonalistycznej teorii rasowej”.

        Adolf Hitler nie jest autorem szowinistycznego i rasistowskiego programu hegemonii niemieckiej w Europie, znanego powszechnie pod tytułem: “Mein Kampf”.
        Napisali ów program dwaj niemieccy „dominikanie”/jezuici,oraz ojciec Staempfle.

        „Celowo porównuje się dzisiejsze Oświecenie i ruch Wolnych Ludzi i Wielką Zmianę do hitleryzmu. ”

        Z tego samego powodu utożsamia się okultyzm z nazizmem,nazizm z pogaństwem
        a pogańśtwo z satanizmem.

        Na ludzkiej ignorancji i niewiedzy podtrzymywanej w stadzie przez autorytety i pośredników
        buduje się neo”prawdy”.

        Na szczęśćie prawda którą głosi władza czyli 1 kościół we wszystkich wcieleniach
        od protestantów po islamistów

        nie jest żadną prawdą a jedynie poglądem władzy 🙂

        Władza ma swoje poglądy i jednym z nich jest przeświadczenie o swej nieomylności.
        Nie warto przejmować się tym co mówi władza
        kiedyś głosili że Ziemia jest płaska,dzis głoszą inne bzdury.

  19. Co niektórzy nie mają chyba życia poza internetem 🙁 no albo umocnię się w swojej hipotezie, że niektóre nicki są tu przechodnie, a pisze pod nimi „cała organizacja” 😀
    Rano, wieczór, we dnie, w nocy – Mezamir zawsze do pomocy 😀
    Dobrze kombinujecie, ale ciągle przechodzicie obok prawdy. Niby coś o przebłysku świadomości się pojawia, ale zaraz potem potrzebujecie materialnych dowodów, źródeł itd. – nie tędy droga. Jest na jutjubie taki cykl (i w oryginale i z tłumaczeniami) – Gry Bogów. Wy też zatracacie się w grach, budujecie lub tylko wyciągacie stare zabawki. Nam Słowianom (a przynajmniej mi) trzeba tworzyć. Jest wcale nie subtelna granica między tworzeniem a grą.
    Nie mniej warto poczytać tak wskazanego z nicka jak i innych tutaj piszących. Nie mało się dowiaduję.

  20. Szczęście w nieszczęściu Mezamirów polega na tym że
    Mezamirowie wykorzystują chorobę do granic możliwości.

    Póki Mezamirowie siedzą w domu to piszą,bo gdy wyzdrowieją i pójda do pracy
    wtedy nie będa mieć czasu na nic innego tylko pracę i urzędowe papirecki.

  21. Pokażę Wam teraz fajną(jak mawiał mój dziadek)”śtuczkę” 😀

    Nasza wiki na temat Tulpy :>
    pl.wikipedia.org/wiki/Tulpa
    JEDNO ZDANIE!!DRAMAT

    Angielska wiki na ten sam temat

    en.wikipedia.org/wiki/Tulpa

    Masa tekstu i wyjasnień.

    Śtuczka.

  22. Franek Kluski (właściwie Teofil Modrzejewski, ur. 1874, zm. 1949) – polskie medium oraz reporter prasowy. W pierwszej połowie XX wieku zasłynął z rzekomej materializacji bytów duchowych.

    Świadkami zjawisk materializacyjnych produkowanych przez Modrzejewskiego było ponad 350 osób, w tym 6 profesorów wyższych uczelni, 20 doktorów medycyny, 3 doktorów chemii, 3 doktorów filozofii i 11 inżynierów. Na seansach z nim około 650 razy manifestowały się przedziwne zjawy ludzi i zwierząt, przy czym naliczono blisko 250 zróżnicowanych widziadeł. Wśród zjaw ludzkich znaczny procent stanowiły fantomy osób zmarłych, znanych uczestnikom seansów.

    Widziadła były zróżnicowane pod względem zaawansowania materializacji. Część z nich to ciemne postacie, niewidzialne lub mgliste twory, przejawiające jednak naturalną żywotność (m.in. ciepło ciała). Wyższą fazą materializacji było produkowanie fragmentów ciał (najczęściej głowy, torsu, rąk) i całych postaci. Twory te – oświetlające się ekranem fosforyzującym na życzenie uczestników seansu – przeobrażały się i doskonaliły na oczach widzów, czasem początkowo podobne tworom z tektury i szmat. Również stroje zjaw podlegały ewolucji, przypominając w fazie wstępnej ubranie medium, stopniowo przybierały formę odpowiadającą profesji rzekomego ducha. Zachowanie się widm było zgodne z ich wyglądem: oficerowie byli szarmanccy, zmarli okazywali wielką serdeczność wobec bliskich – uczestników seansu, człowiek pierwotny demonstrował swą siłę, arcykapłan asyryjski był pełen dostojeństwa.

    Zachowanie się zjaw zdaje się przemawiać za hipotezą, że Kluski, tworząc ich osobowości, korzystał z informacji zawartej w mózgach uczestników eksperymentów. Znany literat i publicysta – Andrzej Niemojewski (1864-1921) rozmawiał ze zjawą, która wypowiadała się ze znawstwem w sprawach wiadomych tylko jemu samemu. Miał on wrażenie, że rozmawia z samym sobą. Widma popełniały też typowo ludzkie pomyłki. Na przykład duch poległego w 1920 r. syna państwa P. witał się bardzo serdecznie z rodzicami – uczestnikami seansu, całując ojca w rękę.

    Podczas następnego seansu duch znów się pojawił i pocałował w rękę dr Geleya, który usiadł
    tym razem na miejscu pana P., po czym, uświadomiwszy sobie pomyłkę, powiedział z żalem;
    „Nie ma ojca…”

    Bardzo ciekawym zjawiskiem były też niezwykłe mgławicowe twory, wybiegające z ciała medium i kończące się, niekiedy w odległości kilku metrów od niego, wierną kopią jego ręki.
    Taka „ręka fluidalna” mogła wykonywać konkretne czynności, np. przekręcać wyłącznik lampy elektrycznej, pisać na maszynie (świadkiem tego był m.in. Boy-Żeleński) i ołówkiem.

    Czy zjawiska te nie mogły być halucynacją, wywołaną jakąś szczególną postacią zbiorowej sugestii? Otóż istnieją doświadczenia i powstałe w ich wyniku materialne dowody rzeczowe, zdające się przeczyć takiej możliwości. A chodzi tu ni mniej, ni więcej tylko o gipsowe odlewy rąk i nóg zjaw, będące materialnymi śladami ich… dematerializacji.

    Doświadczenia tego rodzaju polegały na tym, że w pobliżu Modrzejewskiego, pogrążonego w
    transie, stawiano naczynie z roztopioną parafiną, pokrywającą powierzchnię gorącej wody. Na prośbę uczestników seansu zjawa, już w pełni zmaterializowana, zanurzała rękę, nogę, czasem także twarz lub inną część ciała, kilkakrotnie w parafinie i na powierzchni jej ciała pozostawała paromilimetrowa warstwa parafiny, która szybko tężała w temperaturze pokojowej lub po zanurzeniu kończyny w naczyniu z zimną wodą. Wystarczyło teraz, aby zjawa się zdematerializowała, a pozostawała po niej cienka parafinowa foremka, do której można było wlać gips i otrzymać odlew uprzednio zmaterializowanej części ciała, rzekomego ducha. Trzeba tu zaznaczyć, iż wydobycie dłoni czy stopy z takiej parafinowej foremki bez jej zniszczenia jest fizycznie, w sposób naturalny niemożliwe (przeprowadzane próby wytwarzania takich foremek sztucznie dały bardzo mizerne wyniki), nie mówiąc już o tym, że nierzadko były to odlewy rąk ze splecionymi palcami.

    Zdolności medialne, zwłaszcza materializacyjne, rozwinęły się u Modrzejewskiego późno, gdy miał już ponad 45 lat, i utrzymywały się przez 6 lat – do 1925 roku. Był m.in. badany w Instytucie Metapsychicznym w Paryżu przez prof. Richeta, przy czym na 14 odbytych tam seansów tylko trzy zakończyły się niepowodzeniem.

    Napiszcie co o tym myślicie.

    Jak ktos jest zainteresowany to moze ściagnąć sobie książki ,, Spór o duchy” i ,, W świecie zjaw i mediów”

    http://www.paranormalium.pl/post96903.html

Dodaj komentarz

Zaloguj się lub zarejestruj aby komentować bez podpisywania i oczekiwania na moderację (od drugiego komentarza).

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.