Księga Welesa – fragment po polsku i duże tłumaczenie czeskie

Ponieważ podobno linki do tłumaczenia na język polski fragmentów Księgi Welesa z deszczułek zniknęły zamieszczamy tutaj posiadane tłumaczenie , które było i pewnie dalej jest na stronie www.slawinja.republika.pl

Welesowica

Do tego dokładamy tłumaczenie na czeski – Czesi potrafią my jakoś nie bardzo. Może jakiś poganin rusycysta by się tym zajął jako hobby po godzinach? Byłby to znaczący wkład w ogóle w kulturę polskojęzyczną, a szczególnie w literaturę i język – w odsłonięcie korzeni słów. To w końcu oryginalna Księga Welesa.

Nie mylmy tego przypadkiem z Księgą Welesową Asova. Ale swoją drogą także obie książki Asowa (Księgę Welesową i Księgę Koliady) warto by było przetłumaczyć i wydać po polsku

CB

Kniga Welesowa – fotografia oryginalnej deszczułki

Polskie fragmenty

Deseczka 1 (II 1)

Dlaczegoż nie pamiętamy dawnych chwalebnych czasów, zmierzając niewiadomo dokąd. Spoglądamy wstecz i mówimy, że wstydzimy się poznawać obie strony Nawii-Prawii-Jawii i wszystkiego wokół doświadczać i rozumieć.

Oto Darzbog stworzył nam to i tamto – wszystko co istnieje. Światło gwiazd lśni dla nas, i w tej otchłani Darzbog zawiesił ziemię, aby była tak utrzymywana, Oto dusze przodków które świecą nam gwiazdami z Iru.

Ale oto Grecy napadli na Ruś i niegodziwość szerzą w imieniu swych Bogów. A my – mężowie, nie wiemy dokąd biec i co robić. Wszak co zostało przewidziane Darzbogiem w Prawii – jest nam nie widoczne. A w ślad za nią – jak ta oto wojna – Jawia się porusza, i ta tworzy nasze życie. Kiedy odejdziemy – to śmierć. Jawia jest ruchem, tym co stworzone przez Prawię. Nawia – jest przed nią , i po niej – Nawia. A przecież w Prawii istnieje Jawia.

Otrzymaliśmy mądrość o starożytności i dusze pogrążyliśmy w nią. Oto ona, wiedza nasza, jakbyś nie uważał – i tak już coś innego następuje. Oto wszystko wokół nas tworzy siłę Bogów. Widzimy to w sobie, otrzymaliśmy to jako dar Bogów, i na Ich potrzeby. Zatem robić to znaczy podążać za Prawią.

Oto dusze naszych bohaterów spoglądają na nas z Iru. I Żalia płacze tam nad nami i mówi, że lekceważymy Prawię-Nawię-Jawię. Lekceważymy ją i jesteśmy głusi na prawdę. Nie jesteśmy godni być darzbożymi wnukami. Jako że jedynie modląc się do bogów i dusze nasze czyste mając, i ciała, możemy życie otrzymać z praojcami w Bogach, zlewając się w prawdę jedyną! Jakeśmy wnuki Darzboga.

Spójrz, ruski rozumie, jakże wielki jest Rozum Boski! Głoście więc jego chwałę , i temu się poświęcajcie i z Bogami obrócicie się w jedność… Ulotne jest nasze życie i musimy , tak jak nasze kone, pracować, mieszkając z cielętami, owcami i bydłem naszym na ziemiach swoich, od wrogów ratując się, podążać na północ…

Kniga Welesowa – fotografia oryginalnej deszczułki

Deseczka 2а (II 2а)

Nie ten jest mężem prawym, kto się obmywa i o którym mówią ze jest bogobojny, ale ten u którego w pełni pokrywają się słowa z czynami. Dlatego już w starożytności było powiedziane, abyśmy jak dziadowie nasi dobro tworzyli. I my będziemy orać pola nasze i sławni będziemy.

Takoż i w czasach Zielonosława , Boruś i Ruś porąbana była wrożym ramieniem i szerzyło się zło i niegodziwość. Kniaź nasz był w niemocy. i posłał synów swoich na bitwę, a oni zostali przez wrogów pokonani. Wiecu nie posłuchali i co było postanowione nie przestrzegali. I dlatego zostali pobici i w niewolę pojmani.

Czyż nie takoż dzisiaj powiadamy? Kniaziami są naszymi i nie powinni chodzić na południe aby ziemie zdobywać dla nas… i dzieci naszych. A tam Grecy na nas napadli, jak tylko Boruś od nas się oddzieliła. I była siecz wielka i wiele miesięcy.

Sto razy Ruś się odradzała i sto razy była rozbita od północy do południa. I tak jak praojcowie nasi trzodę prowadzali i byli przez Oriego – ojca do ziemi ruskiej przywiedzieni. I na cierpienia liczne nie zwracali uwagi i rany i zimno. Tak oto dotarli do tego miejsca i osiedli onegdaj na ziemi ruskiej.

I dwakroć ćma czasu minęła, a po tych dwuch ćmach przyszli Waregowie… I ziemię Chazarów, u których byliśmy w poddaństwie, zabrali w swoje ręce.

A jeszcze był naród Ilmerów liczący od stu do dwustu rodów. Naród nasz osiedlił się pośród Ilmerów, jako że przybył do ziemi ruskiej później. A przecież oni braćmi są naszymi i do nas… podobni. Jakże odróżnić jeszcze, przecież nas od zła chronili.

I u nich wiec był nieraz, i to co powiedziane było … na wiecu, to po prawdzie było. A czego na wiecu nie przyjęto, tego być nie miało prawa… Od zgromadzenia do zgromadzenia razem kniaziów wybieraliśmy i tak oto żyliśmy i pomoc im okazując i tak było. My trawy znaliśmy i wiedzieliśmy jak dzbany w ogniskach wypalać, jakoż i oni dobrymi garncarzami byli, jak bydło prowadzać i ziemię orać – wszystko rozumieli… Takoż i nasi ojcowie. I napadł na nas zły ród. I dlatego …

Deseczka 2b (II 2b)

…musieliśmy ukryć się w lasach i żyć tam jako myśliwi i rybacy, aby
uniknąć niebezpieczeństwa. Tak przeżyliśmy ćmę jedną i zaczęliśmy
miasta stawiać i wszędzie wokół paleniska zakładać. A po ćmie drugiej
nastąpił chłód wielki, ruszyliśmy więc na południe gdyż miejsca tam są
zbożorodne. A tam rzymianie nasze bydło brali po cenie, która była
umówiona i słowa dotrzymywali. I powędrowaliśmy na południowy …
zielone trawy i mieliśmy mnóstwo bydła…

Deseczka 3а (II 3а)

Modlimy się do Welesa, Ojca naszego, aby puścił na niebo Konnicę Suriego i aby Suria wkroczył na niebo aby obracać wieczne złote koła. Przecież to słońce nasze, które oświetla nasze domostwa i przed którego obliczem bledną oblicza palenisk domowych. Ogieńkowi temu, Semurgle Bogowi mówimy aby się pojawił i pokazał na niebie i oddał się pracy swej, aż światło stanie się błękitem… Nazywamy go jego imieniem „Ognieboże” i idziemy pracować. I jak co dzień odmówiwszy modlitwę i nasyciwszy ciało posiłkiem idziemy w pole aby podjąć trud nasz. Tak jak nakazali bogowie każdemu mężowi aby pracował na chleb swój.

Jesteśmy wnukami Darzbożymi, ulubieńcami bożymi i boże rodło w prawicy dzierżąc, opiewamy sławę Cudownego i do wieczora pięciokroć Bogów wysławiamy codziennie. Suricę pijemy na znak wdzięczności i obcowania z bogami, którzy w Swarogu istota, takoż piją za nasze szczęście.

Kiedy opiewamy sławę Cudownego, złoty koń Suriego galopuje po niebie. A kiedy wracamy do domu, utrudzeni, rozpalamy ogień i posilamy się jedzeniem. I mówimy Jakaż jest miłość boska do nas i odchodzimy w sen, jako że dzień przeszedł i ciemność nastała.

I jeszcze oddajemy dziesiątą część naszym Ojcom i setną władzy. I tak pozostajemy mili bogom, o ile Bogów sławimy i modlimy się do nich z ciałem obmytym wodą czystą .

rekonstrukcja

Uwagi:
Tekst oryginalny lekko się rymuje, ale nie każda linijka.
Słowo „oto” zostało użyte, zamiast specjalnej litery (czytanej : sie bo), służącej do inwokacji i rozpoczynającej większość linijek w oryginale.
v Istnieją dwa tłumaczenia rosyjskie bezpośrednio z oryginału: S.Lesnogo i N.Słatina. Różnią się one gdyż niektóre znaki są słabo czytelne, wiele słów jest zapisanych pojedyńczym znakiem i to w jakiej formie jest on użyty trzeba wywnioskować z kontekstu, a tu są największe różnice. Ja posługiwałem się obyma tekstami starając się uśrednić.

Кайсаров А., Глинка Г., Рыбаков Б. Мифы древних славян. Веселова книга

ОГЛАВЛЕНИЕ

Солнечные боги славян 3
С любовью к Отечеству 19
А. Кайсаров. Славянская и российская мифология 23
«Глинка из Глинок» 87
Г. Глинка. Древняя религия славян 89
Историк языческой Руси 143
Б. Рыбаков. Рождение богинь и богов 247
Обретение «Велесовой Книги» Велесова Книга 252
Л. Рыжков. Были и небылицы о Древней Руси 308
Библиография 316


 ♦

 Czeskie tłumaczenie Księgi Welesa

Velesova kniga

SLAVA TRIGLAVU!
11a-II /1/
„I vot nachnite, vo-pervyh, – glavu pred Triglavom sklonite!” – tak my
nachinali, velikuyu slavu Emu vospevali, Svaroga – Deda bogov
voshvalyali, chto ozhidaet nas. Svarog – starshij bog Roda bozh’ego /2/ i
Rodu vsemu – vechno b’yushchij rodnik, chto letom protek ot krony,
zimoyu ne zamerzal, zhivil toj vodoyu p’yushchih! ZHivilis’ i my, srok
poka ne istek, poka ne otpravilis’ sami k Nemu ko rajskim blazhennym
lugam! I Gromoverzhcu – bogu Perunu, Bogu bitv i bor’by govorili: „Ty,
ozhivlyayushchij yavlennoe, ne prekrashchaj kolesa vrashchat’! Ty, kto
vel nas stezeyu pravoj k bitve i trizne velikoj!” O te, chto pali v boyu, te,
kotorye shli, vechno zhivite vy v vojske Perunovom! I Sventovitu my slavu
rekli, on ved’ vosstal bogom Pravi i YAvi! Pesni poem my Emu, ved’
Sventovit – eto Svet. Videli my cherez Nego Belyj Svet. Vy posmotrite –
YAv’ sushchestvuet! Nas On ot Navi uberegaet – My voshvalyaem Ego!
Plyashushchego my vospevali, k nashemu Bogu vzyvali my, ibo tot Bog –
Zemlyu nashu nosil, zvezdy derzhal, Svet ukreplyal. Slavu tvorite vo
vsem Sventovitu: „Slavu Bogu nashemu!” Skorbite zhe serdcem nashim –
etim vy smeli otrech’sya ot zlogo deyaniya nashego, i tak pritekli k
dobru. Pust’ obnimayutsya deti! I govorite: „Vse sotvorennoe ne mozhet
vojti v rastorgnutyj um!” CHuvstvujte eto, ibo lish’ eto umeete, ibo tajna
ta velika est’: kak Svarog i Perun – est’ v to zhe vremya i Sventovit. |ti
dvoe ohvatyvayut nebo, srazhayutsya tut CHernobog s Bedobogom i
Svargu podderzhivayut, chtob ne byl poverzhen tot bog Sventovit. Za
temi dvumya – Veles, Hors i Stribog. Zatem – Vyshen’, Lelya, Letenica.

11b-II
Zatem Radogoshch, Kryshen’ i Kolyada, za nimi – Udrzec, Sivyj YAr i
Dazh’bog. A vot Beloyar, Lado, takzhe Kupala, i Sinich, i ZHitnich, i
Venich, i Zernich, Ovsenich, i Prosich, i Studich, i Ledich, i Lyutich. /3/ Za
nimi vsled Ptichich, Zverinich, i Milich, i Dozhdich, i Plodich, i YAgodinich, i
Pchelich, Irestich, i Klenich, Ozernich, i Vetrich” Solomich, i Gribich, i
Lovich, Besedich, i Snezhich, i Stranich, i Svendich” i Radich, Svietich,
Korovich, i Krasich, i Travich, i Steblich. Za nimi sut’ – Rodich, Maslenich, i
ZHivich, i Vedich, i Listvich, i Cvetich, I Vodich, i Zvezdich, i Gromich, i
Semich, i Lipich, i Rybich, Berezich, Zelenich, i Gorich, i Stradich, i Spasich,
Listvevrich, i Myslich, i Gostich, i Ratich, i Strinich’, i CHurich – Rodich, i tut
Semargl-Ognebog – on chistyj i yarostnyj, bystro rozhdennyj. To sut’ –
Triglavy vseobshchie. Syuda ty pridesh’, i tut zhe sluzhitel’ vorota otkroet,
i pustit syuda – v prekrasnyj sej Irij. Techet Ra-reka tam, ta, chto
razdelyaet nebesnuyu Svargu i YAv’. I CHislobog nashi dni zdes’ schitaet.
On govorit svoi chisla bogam, byt’ dnyu Svarozh’emu, byt’ li nochi. I dni
otsekaet, poskol’ku on – yavskij” on sam v bozh’em dne. V nochi zh
nikogo net, lish’ bog Did-Dub-Snop nash. Slav’sya, Perun – bog
Ognekudryj! On posylaet strely v vragov, vernyh vedet po steze. On zhe
voinam chest’ i sud, praveden On – zlatorun, miloserd!

7e -II
Kak umresh’, ko Svarozh’im lugam otojdesh’, i slovo Perunicy tam
obretesh’: „To ne kto inoj – russkij voin, vovse on ne varyag, ne grek, on
slavyanskogo slavnogo roda, on prishel syuda, vospevaya Mater’ vashu,
Sva Mater’ nashu, – na tvoi luga, o velikij Svarog!” I Svarog nebesnyj
promolvit: „Ty stupaj-ka, syn moj, do krasy toj vechnoj! Tam uvidish’ ty
deda i babu. O, kak budet im radostno, veselo vdrug uvidet’ tebya! Do
sego dnya lili slezy oni, a teper’ oni mogut vozradovat’sya o tvoej vechnoj
zhizni do konca vekov! Toj krase ty eshche ne vnimal, ibo voi YAsuni ne
znali (?). Vy zhe vse ne takie, kak greki, vy imeli slavu inuyu i doshli do
nashego Iriya, zdes’ cvety uvideli chudnye, i derev’ya, a takzhe luga. Vy
dolzhny tut svivat’ snopy, na polyah sih trudit’sya v zhatvu, i yachmen’
polot’, i psheno sobirat’ v zakroma Svaroga nebesnogo. Ibo to bogatstvo
inoe! Na zemle vy byli vo prahe i v boleznyah vse, i v stradaniyah, nyne
zh budut mirnye dni”. My stoyali na meste svoem i s vragami bilis’
surovo, i kogda my pali so slavoyu, to poshli syuda, kak i te. I vot Mater’
Sva b’et krylami po bokam svoim s dvuh storon, kak v ogne vsya siyaya
svetom, I vse per’ya Ee – inye: krasnye, sinie, ryzhe-burye, zheltye i
serebryanye, zolotye i belye. I tak zhe siyaet, kak Solnce-car’, i idet Ona
bliz yasuni, i tak zhe siyaet sed’moj krasoj, zaveshchannoj ot bogov. I
Perun, uvidev Ee, vozgremit gromami v tom nebe yasnom. I vot eto –
nashe schast’e, i my dolzhny prilozhit’ vse sily, chtob videt’, kak
otsekayut zhizn’ staruyu nashu ot novoj, tak tochno, kak rassekayut
drova v domah ognishchanskih. I Mater’ Slava krylami b’et. Idem my pod
nashi styagi, i eto – styagi yasuni!

Oryginalny napis słowiański z Retry umieszczony jako imię boga na jego posągu – zapisany przez arabskiego kupca i podróżnika Ibn al-Nadima – niestety stylizowany na pismo arabskie i do dzisiaj nieodczytany

ISHOD IZ SEMIRECHXYA

8/2-III
Vot priletela k nam ptica, i sela na derevo, i stala pet’, i vsyakoe pero ee
inoe, i siyaet cvetami raznymi. I stalo v nochi, kak dnem, i poet ona
pesni o bitvah i mezhdousobicah. Vspomnim o tom, kak srazhalis’ s
vragami otcy nashi, kotorye nyne s neba sinego smotryat na nas i
horosho ulybayutsya nam. I tak my ne odni, a s otcami nashimi. I myslili
my o pomoshchi Perunovoj, i vide- li, kak skachet po nebu vsadnik na
belom kone. I podnimaet On mech do nebes, i rassekaet oblaka i grom
gremit, i techet voda zhivaya na nas. I my p’em ee, ibo vse to, chto ot
Svaroga, – to k nam zhizn’yu techet. I eto my budem pit’, ibo eto –
istochnik zhizni bozh’ej na zemle. I tut korova Zemun poshla v polya
sinie i nachala est’ travu tu i davat’ moloko. I poteklo to moloko po
hlyabyam nebesnym, i zvezdami zasvetilos’ nad nami v nochi. I my
vidim, kak-to moloko siyaet nam, i eto put’ pravyj, i po inomu my idti ne
dolzhny. I bylo tak – potomok, chuvstvuya slavu svoyu, derzhal v serdce
svoem Rus’, kotoraya est’ i prebudet zemlej nashej. I ee my oboro- nyali
ot vragov, i umirali za nee, kak den’ umiraet bez Solnca i kak Solnce
gasnet. I togda stanovilos’ temno, i prihodil vecher, i vecher umiral, i
nastupala noch’. A v nochi Veles shel v Svarge po moloku nebesnomu, i
shel v chertogi svoi, i k zare privodil nas do vrat (Iriya). I tam my
ozhidali, chtoby nachinat’ pet’ pesni i sla- vit’ Velesa ot veka do veka, i
hram Ego, kotoryj blestit ognyami mnogimi, i stoyali my (pred Bogom),
kak agncy chistye. Veles uchil praotcov nashih zemlyu pahat’, i zlaki
seyat’, i zhat’ solomu na polyah stradnyh, i stavit’ snop v zhilishche, i
chtit’ Ego kak Otca bozh’ego. Otcam nashim i materyam – slava! Tak kak
oni uchili nas chtit’ bo- gov nashih i vodili za ruku stezej pravoj. Tak my
shli, i ne byli nahlebnikami, a byli russkimi slavyanami, kotorye bogam
slavu poyut i potomu – sut’ slavyane.

9a-I
V te vremena byl Bogumir – muzh Slavy, i imel on troih docherej i dvuh
synovej. Oni priveli skot v stepi i tam zhili sredi trav, kak i vo vremena
otcov. I byli oni poslushny bogam, i imeli razum, vse shvatyvayushchij. I
tam mat’ ih, kotoruyu zvali Slavunya, im prigotavlivala vse neobhodimoe.
I skazala ona Bogumiru na sed’moj den’: „My dolzhny vydat’ svoih
docherej zamuzh, chtoby uvidet’ vnukov”. Tak skazala ona, i zapryag
Bogumir povozku i poehal, kuda glaza glyadyat. I doehal do duba,
stoyashchego v pole, i ostalsya nochevat’ u kostra. I uvidel on v
vechernih sumerkah, chto k nemu podŽezzhayut tri muzha na konyah. I
skazali oni: – Zdrav bud’! CHto ishchesh’ ty? I povedal im Bogumir o
pechali svoej. A oni emu otvetili, chto sami – v pohode, daby najti sebe
zhen. I vernulsya Bogumir v stepi svoi i privel treh muzhej docheryam.
Otsyuda nachalo trem rodam. I soedinilis’ oni, i slavny byli. Otsyu- da
idut drevlyane, krivichi i polyane, ibo pervaya doch’ Bogumira ime- la
imya – Dreva, a drugaya – Skreva, a tret’ya – Poleva. Synov’ya zhe
Bogumira imeli imena – Seva, i mladshij – Rus. Ot nih idut severyane i
rusy. /4/ Tri zhe muzha byli, vse tri – Utrennik, Poludennik i Vechernik.
Sozdalis’ rody te v Semirech’e /5/, gde my obitali za morem v krae
zelenom, kogda byli skotovodami. I bylo eto v drevnosti do ishoda
nashego k Karpatskoj gore. I bylo eto za tysyachu trista let do
Germanareha. I v te vremena byla bor’ba velikaya za berega morya
Gotskogo, i tam praotcy nashi vozvodili kurgany iz belyh kamnej, pod
koimi pogrebli my boyar i vozhdej svoih, pavshih v seche.

9b-I
My prishli iz kraya zelenogo k Gotskomu moryu, i tut rastoptali gotov,
kotorye byli pretknoveniem na nashem puti. I tak my bilis’ za eti zemli i
za zhizn’ nashu. A do etogo byli otcy nashi na bere- gah morya u Ra-reki
(Volgi). I s velikimi trudnostyami dlya nas my perepravili svoih lyudej, i
skot na sej bereg, i poshli k Donu, i tam gotov uvideli na yuge i Gotskoe
more. I uvideli my protiv sebya vooruzhennyh gotov i tak byli
prinuzhdeny bit’sya za zhizn’ i prozhi- vanie svoe, kogda gunny shli po
stopam otcov nashih i, napadaya na nih, lyudej bili i zabirali skot. I tak
rod slaven ushel v zemli, gde solnce spit v nochi, i gde mnogo travy i
tuchnyh lugov, i gde reki ot ryb polny, i gde nikto ne umiraet. Goty zhe
byli togda v krae zelenom i nemnogo operedili otcov na- shih, idushchih
ot Ra-reki, Ra-reka – velikaya, ona otdelyaet nas ot inyh lyudej i techet v
more Fasiste (Kaspijskoe). Tut muzh roda Beloyaru pereshel na tu
storonu Ra-reki i upredil tam sin’skih kup- cov, idushchih k fryazhencam,
poskol’ku gunny na ostrove svoem podzhi- dali gostej-kupcov i obirali ih.
I bylo eto za polstoletiya do Aldoreha. A eshche ran’she, v drevnos- ti,
rod Beloyarov byl sil’nym. I ot gunnov torgovcy pryatalis’ za muzhami
Beloyarovymi i govorili, chto dayut serebro i dva konya zolo- ta, chtoby
projti i izbezhat’ ugrozy gunnskoj, i tak projti mimo gotov, takzhe surovyh
v bitve, i dojti do Dnepra. I koni u nih beschislenny, i dvazhdy berut oni
dan’. Iz-za togo kupcy, stekav- shiesya k nam, vernulis’ v Kitaj i ne
prihodili uzh nikogda bolee.

5a-I
Vot zhertva nasha – eto med Sur’ya o devyati silishch, lyud’mi na Solnce-
Sur’e ostavlennyj na tri dnya, zatem skvoz’ sherst’ proce- zhennyj. I eto –
est’ i budet nashej zhertvoj bogam istinnoj, kakuyu sut’ nashi praotcy
(davali). Ibo my: proishodim ot Dazh’boga, i stali slavny, slavya bogov
nashih, i nikogda ne prosili i ne molili ih o blage svoem. I vot bogi
govoryat nam: „Hodite po Rusi i ni- kogda k vragam!” Mater’ Sva /6/
slavu poet nam, chtoby my vospevali pohody na vragov, i my verili ej, tak
kak eta slava (ishodit) ot pticy vysh- nej, po nebu Rossii letyashchej ot
nas. I vot knyazya nashego izbrali, chtoby on zabotilsya o nas. Tak kak
perejdet vrag na granicu nashu, esli on ee ne budet oberegat’, sozyvaya
rat’. A kakie my sami – to Snop znaet, tak kak my molili, slavu voz-
nosya, no nikogda ne prosili Ego, i nikogda ne trebovali s Nego to, chto
neobhodimo nam dlya zhizni. I vot smotrite na otca nashego Oreya, po
oblakam hodyashchego, voshi- shchayushchegosya siloyu kovan’ya
Perunova. I videl tam Orej, kak Perun ko- val mechi na vragov. I On
govoril emu vo vremya kovaniya: „Vot my imeem strely i mechi na voinov
teh. I ne smejte ih boyat’sya, tak kak povergnut oni ochi dolu, i (chislo)
voinov u nih budet umen’sheno do kolichestva pal’cev na rukah, tak kak
k zemle oni sognutsya, i stanut zveryami, kak porosyata, izmazannye
gryaz’yu, i smrad svoj ponesut po sledam svoim. I budut govorit’ o nih,
chto oni – smradnye porosyata i svin’i!” Tak govorya, Perun’ko koval
mechi. I Orej ob etom govoril, i to Orej povedal otcam nashim. I takova
byla nasha bor’ba za zhizn’ i boi vityazej mnogo vekov nazad. A nyne
poverili, budto vse bylo ne tak. Za-II My molili Velesa, Otca nashego,
chtoby On pustil v nebo konej Sur’i, chtoby Sur’ya vzoshla nad nami
vrashchat’ vechnye zolotye kolesa. Ibo ona i est’ nashe Solnce,
osveshchayushchee doma nashi, i pred nim ble- den lik ochagov v nashih
domah. I semu bogu Ogniku Semarglu govorim my: „Pokazhis’ i vosstan’
na nebesah i sveti azh do mercayushchego rassveta!” My nazyvaem ego
po imeni Ognebozhe i idem trudit’sya. I tak vsyakij den’, sotvorivshi
molitvu i udovletvorivshi telo edoj, idem v polya nashi trudit’sya, kak bogi
velyat vsyakomu muzhu, kotoromu prednaznacheno rabotat’ radi hleba
svoego. Dazh’bogovy vnuki – lyu- bimcy bozheskie, i, bozhij plug v
desnice derzha, vospevaem my slavu Sur’e, i dumaem ob etom do
vechera. I pyat’ raz v den’ proslavlyaem my bogov, i vypivaem suricu v
znak blagosti i obshchnosti s bogami, kotorye vo Svarge takzhe p’yut za
nashe schast’e. Kak vospoem slavu Sur’e, tak zolotoj kon’ Sur’i vskochit
na ne- besa. A kogda my prihodim domoj, potrudivshis’, tam ogon’
zazhigaem i idem uzhinat’. Govorim, chto est’ lyubov’ bozheskaya k
nam, i zatem my othodim ko snu, ibo den’ proshel, i nastala t’ma. Tak
otdavali my desyatuyu chast’ otcam nashim i sotuyu – vlastyam. I tak my
preby- vaem slavnymi, ibo slavim bogov nashih i molimsya s telami,
omytymi chistoj vodoj.

Jedno z wydań Księgi Welesa

10-II
Bogumiru zhe bogi davali zemnye blaga, i ih my ne imeli. I bylo u nas po-
inomu. Starshego v rode my izbirali v knyaz’ya, kotoryj v staroe vremya
stanovilsya nashim vozhdem, nanyatym v tot raz vsemi. Te zhe knyaz’ya
byli dolgoe vremya, poka greki ne prishli, i ne nastal etomu konec, i
(nyne) my dolzhny obespechivat’ iz (knyazh’ego) roda potomkov, chtoby
oni pravili nami. A posle Bogumira byl Orej s synami. A kogda gunny
zateyali veli- kuyu vojnu za obrazovanie svoej velikoj zemli, my ushli von
ottuda na Rus’. Nyne prishli inye vremena, i my dolzhny brat’sya za guzhi
i tyanut’ vpered. I ne budet o nas skazano, chto my ostavili nashi zemli i
vzyali inye, no skazhut o nas, chto my sil’no bilis’ za sebya. Borusichi ne
ostavili grekam zemli svoi i bilis’ za nih. V te vremena Ra-reka (Volga)
byla granicej s inymi zemlyami, i togda vozzhazhdali vragi nashi idti na
nas, i dolzhny my byli borot’sya za vnuchat nashih, chtoby uderzhat’ stepi
nashi i ne otdat’ zemlyu inym. Tak zhe i my dolzhny byli delat’, chtoby ne
szhigat’ duby i polya svoi, a seyat’ na nih i zhat’ zhnivu v polyah, ibo
imeli my stepi travnye i dolzhny byli vodit’ skot, oberegaya ego ot
vragov.

26-III
I byl v te vremena osevshij ognishchanin. I byl on blag, i bogi da- li emu
mnogo ovec i skota, pasushchegosya v stepyah. I bylo (v stepyah)
mnogo travy, i bogi davali ego skotu priplod i umnozhali ego. I vot
predstal pred ego ochami strannik i skazal emu, chtoby ego syny poshli v
zemlyu inuyu v kraj chudesnyj – tuda, gde zahodit Solnce, tuda, gde ono
spit na zolotom odre. I kogda priskachet tu- da vsadnik, on skazhet
Solncu: „Idi, Solnce, v svoi sinie luga. Ty dolzhno podnyat’sya v kolesni-
cu svoyu i vzojti s Zarej na Vostoke I, tak skazav, skachet on v inye
kraya. I vecher priskakivaet vsled za nim. I etot vsadnik go-
vorit: „Solnce zashlo za gory svoi i pokinulo svoyu zolotuyu koles- nicu. I
ee vorozhei zhelayut utait'”. I tut priblizhaetsya vsadnik, skachushchij v
inye kraya. I tak Zarya idet, i neset iskry svoi, i odezhdy Dazh’bogovy
tryaset, i iskry razletayutsya do kraya nebesnogo. Tak on skazal. I togda
dvoe synovej poshli tuda, kuda zahodit solnce, i videli oni tam mnogo
chudes i zlachnye travy. I vozvrati- lis’ k otcu i skazali emu, kak
prekrasen tot kraj. I mnogie plemena, i rody izŽyavili zhelanie sledovat’
po trope toj, i prishli oni vse k tomu osevshemu (ognishchaninu). I tut
prikazal otec Orej synov’yam svoim byt’ vperedi vseh ro- dov. I ne
zahoteli oni delit’sya na etih i teh. I togda knyaz’ edi- nyj povel svoih
lyudej na polden’ – otec Orej povel ih v kraj morskoj. I byla tam sush’
velikaya i pustynya. I poshli oni v gory, i tam poselilis’ na polveka, i
sobrali bol’shuyu konnicu, prezhde chem idti v kraya chuzhie. I v teh
krayah voiny vstali na ih trope, i oni prinudil? ih sra- zhat’sya i byli
razbity. I togda oni poili dal’she, i uvideli teplye zemli, i prenebregli imi,
tak kak mnogie chuzhie plemena tam side- li. I shli oni dal’she. I tak
bogi veli ih kak svoih lyudej. I dobralis’ oni do gory ve- likoj. I, povoevav
tam s vragami, dvinulis’ dalee. I s teh por my dolzhny byli pomnit’ ob
etom i tyanulis’ za svoimi, i tak zhe, kak otcy nashi, ochishchalis’
mol’boj, omyvayas’, i, umyvayas’, mol’by tvo- rili o chistote dushi svoej i
tela, poskol’ku eto umyvanie ustano- vil dlya nas Svarog, i Kupalec
ukazyval nam na eto. I my ne smeli etim prenebregat’, k myli svoi tela, i
umyvali duh svoj v chistoj vode zhivoj. I shli my trudit’sya, i vsyakij den’
mol’by tvorili, i sur’yu pili, kotoruyu prezhde brali. I ee pili pyat’ raz v den’
i hvalili bogov nashih radostno, potomu chto sur’ya – moloko nashe i
propitanie nashe, i korm, kotoryj idet ot Korovy k nam, i tem my zhivem,
i travy zlachnye varim v moloke, i prinimaem kazhdyj svoyu chast’. I
togda prihodili my k sinej reke, stremitel’noj, kak vremya, a vremya ne
vechno dlya nas, i tam videli prashchurov svoih i materej, kotorye pashut
v Svarge, i tam stada svoi pasut, i snopy svivayut, i zhizn’ imeyut takuyu
zhe, kak nasha, tol’ko net tam ni gunnov, ni ellinov, i knyazhit tam Prav’.
I Prav’ eta istinnaya, tak kak Nav’ sovlechena nizhe YAvi. I eto dano
Sventovitom, i prebudet tak vo ve- ki vekov. I eto Zarebog shel v etot
kraj i govoril nashim prashchuram, kotorye zhili na etoj zemle i stradali
povsyudu, gde prihodilos’ byt’ i gde perezhili mnogo zla. I zdes’ oni ne
imeyut zla, oni vidyat zelenye travy. I vnimayut shelestam po vole
bozh’ej, i eto schast’e dlya teh lyudej. I tak my dolzhny budem uvidet’
stepi rajskie v nebe sinem. I eta sin’ idet ot boga Svaroga. I Veles idet
tam pravit’ stadami, i stupaet po zolotu i zhivoj vode, i nikomu tam ne
nado platit’ dan’, i net tam rabov, i zhertvu prinosyat, kotoruyu nevernye
ne znayut, – dayut dlya molen’ya vinograd, i med, i zerno. I tak
provozglashali my slavu bogam, kotorye sut’ – otcy nashi, a my – syny ih.
I budem dostojny ih chistotoj teles i dush nashih, ko- torye nikogda ne
umrut. I ne umirayut oni v chas smerti nashih tel. I padshemu v pole
Perunica davala vypit’ vodu zhivuyu. I vypivshij ee otpravlyalsya k Svarge
na belom kone. I tam Perun’ko ego vstrechal i vel v blagie svoi chertoga.
I tam on budet prebyvat’ v eto vremya, i dostanet sebe novoe telo, i tak
stanet zhit’, raduyas’ i tvorya molitvy za nas nyne, i prisno, i ot veka do
veka.

12-II
Kogda Sur’ya siyaet, my poem hvalu bogam, a takzhe, ognennomu
Perunu, kotorogo nazyvaem gubitelem-potyatichem na vragov. I pro-
vozglashaem velikuyu slavu otcam nashim i dedam, kotorye sejchas vo
Cvapge. Skazhem tak trizhdy i povedem stada svoi na raznotrav’e. A esli
nado vesti skot v inye steli, idem, druguyu hvalu bogam voz- nosya.
Slavu poem do poludnya i vozglashaem velikuyu slavu Horsu zla-
torunnomu, kolovrashchayushchemu Sur’yu. P’em ee do vechera, a
vecherom, esli kostry slozheny, – zazhigaem ih, i slavu vechernyuyu
poem Dazh’bo- gu nashemu, kotorogo nazyvaem pradedom nashim, i
idem myt’sya, chtoby byt’ chistymi, i, sovershiv omovenie, otojdem ko
snu – i tam my bu- dem obŽyaty velikim nichto.

1a-I
|to bespokojnaya sovest’ nasha prichinoj tomu, chto my svoimi slo- vami
oblichaem deyaniya. I tak govorim vo istinu blagoe o rode nashem i ne
lzhem! I tu istinu rasskazyvaem o pervom gospodine nashem – s nego
posh- li knyazi izbiraemye i smenyaemye. Kis’ka zhe tot shel, i vel
rodichej po stepyam so skotom svoim na polden’, i tuda, gde solnce
siyaet, pribyl. I, pridya k nemu, otec Orej skazal: „My oba imeli detej, i
muzhej, i zhen. A starshie imeli vojny s vragami. I tak reshali, chto- by
plemena soedinyali ovec svoih i skot i stanovilis’ plemenem edinym. I
eto zhe bogi predlagayut nam. My zhe videli doblest’ ih s teh por i vo
veki vechnye”. A kogda podschityvat’ stali (golosa), odni – rekli, chtoby
byt’ edinymi, drugie rekli – inache. I togda otec Orej otvel stada svoi i
lyudej ot nih. I uvel ih daleko i tam skazal: „Zdes’ my vozdvig- nem
grad. Otnyne zdes’ Golun’ /7/ budet, kotoraya prezhde byla go- loj
step’yu i lesom”. I Kis’ka ushel proch’. I takzhe uvel lyudej svoih v inye
mesta, chtoby ne smeshalis’ oni s lyud’mi otca Oreya. I te predki nashi,
tak sotvoriv, na zemlyah teh oseli. I tak Kis’ka otoshel so svoimi lyud’mi
i sozdal zemlyu inuyu. I tam poseli- lis’ oni, i takim obrazom otdelilis’ i
otmezhevalis’, i reshili byt’ chuzhdymi odin | drugomu. Vse oni hleb i sol’
imeli i ne pere- chili drug drugu. I byl Kis’ka tot slaven, i lyudi otca Oreya
slav- ny, tak kak v tu poru slava tekla k nim i polya znali ih mechi i
strely.

1b-I
I prishli yazi v ego kraj, i nachali zabirat’ skotinu. I togda Kisek napal na
nih. Bilsya s nimi snachala den’, potom vtoroj, i lyudi ego bilis’. I greh
prishel v te mesta, i mnogie eli ostanki, i lyudej ubivali mechami. I tak
skazal otec Orej: „Greshim my s rodichami svoimi, i potomu ot mertvyh
cherno i mertvechinu edyat, chto my sderzhivaem sebya”.(?) I stalo
merzko na serdce Orievom, i vozopil on rodicham: „Pod- derzhite Kiseka
i lyudej ego! Sedlajte vse konej!” I togda brosi- lis’ vse na yazov i bilis’ s
nimi do teh par, poka ne razbili ih. I tut nachali vedat’ istinu, chto my
imeli silu lish’, kogda byli vmeste – togda nikto ne mog odolet’ nas. To
zhe istinnoe, chto nas ne odoleli oboih, ibo my – russkie i sebe slavu
poluchili ot vra- gov, proklinayushchih nas. Oni zhe, vidya zhit’e nashe,
iskushalis’ vzyat’ brat’ev nashih, i se- rebro s nashih mechej, i
goncharnye gorshki, iz kotoryh ih syny eli by. No zhit’e nashe v stepyah
do konca nashego! Nam predrekali oni inuyu zhizn’, a sami nuzhdy v
Svete ne imeyut. I eta slova nashi – sut’ istina, a ih slova lozhny, ibo oni
lozh’ govoryat i ne vnimayut (istine).

7a-I
Kisek (obrashchalsya) k lyudyam svoim pered napadeniem, i oni vozne-
navideli vragov, i poshli na nih, i pobedili. I eto my imeli znak togo
mogushchestva, kotorogo ne mogla dat’ yav’ vragam. Sami my byli
slabymi – i tak poluchili bol’shuyu silu, a vragi ne takuyu bol’shuyu, ibo
my – russkie, a vraga – net. I tam, gde prolita krov’ nasha, – tam i
zemlya nasha. I eto vragi znayut. I tak oni stremyatsya (zahvatit’
zemlyu). No ih staraniya k smerti privedut, kak eto bylo v starinu vo
vremena otcov nashih. Govorili my eti slova naizust’, i ni odno slovo iz
teh slov ne bylo utracheno. I govorili my brat’yam nashim, chto sila
bozheskaya bu- det na vas, i vy okonchatel’no pobedite vragov vashih,
kotorye ho- tyat vashih zemel’. I togda oni usta svoi napolnyat, polakav
zhidkoj gryazi, i ne budut branit’sya. Bud’te synami svoih bogov, i sila ih
prebudet na vas do konca! Ne imeli my hleba, chtoby nasytit’ nashe
chrevo, ibo on sozhzhen og- nem. I korovy nashi stradali, tak zhe kak i
my, poka bystro my ne ohvatili yug stal’yu i ne stali sil’nee vragov
nashih.

4g-II
I tot Orej, staryj otec, skazal: „Idem iz zemli toj, gde nashih brat’ev
ubivayut. A to oni i sta- rogo otca zab’yut, kak zabivayut korov i zverej.
Oni i skotinu nashu kradut, i detej ubivayut”. Kak tol’ko staryj otec eto
izrek, my ushli v inye zemli, v kotoryh techet med i moloko. I eti zemli is-
kali vse tri syna Oreya. I eto byli – Kij, Pashchek i Gorovato, ot koih
istekli tri slavnyh plemeni. (…) synov’ya byli hrabrymi, vodili druzhina,
sadilis’ na konej i ehali… I za nimi shli druzhi- ny yunoshej, skot, korovy,
povozki s zapryazhennymi v nih bykami… ovcy… deti, ohranyaemye
starcami, a takzhe bol’nye lyudi. Tak shli na yug k moryu i mechami razili
vragov, shli do gory veli- koj, do doliny s travami, gde mnogo zlakov. I
tam osvoilsya Kij, kotoryj nachal obustraivat’ Kiev, stavshij russkim…
vesti… pre- nebregli zlom, i poshli tuda, kuda Orej govoril… korovy
est’… i krov’ nasha prosto… Rusichi, ne slushajte vragov, kotorye
govoryat nedobroe… otec Orej, idam… 7z-II Tak govorim my, chto
imeem prekrasnyj venec nashej very i ne dolzhny my prinimat’ chuzhuyu.
I tut knyaz’ nash govoril, chto my dolzhny idti k yasuni boyarskoj, chtoby
my predohranili ee ot vrazheskoj po- bedy. Rano ili pozdno nastupit
vremya poslednego konca, i pust’ my budem imet’ silu nashu vo stepi
Materi Solnca. Ona sterezhet nas (?) i kryl’ya raspuskaet vo vse storony,
a tela (nashi) v seredine, i golova yasuni na plechah v vence slavnom,
ona ne mozhet ee lishit’sya v seche. Golova (Materi) Svayasun’, i
uberega- li ee do etogo dnya. I kogda chehi (poshli) k zakatu solnca s
voina- mi svoimi i horvaty zabrali svoih voinov, togda nekotoraya chast’
chehov poselilas’ s russkimi, a takzhe ih zemlya ne otdelilas’, i s nimi
obrazovalas’ Ruskolan’. Kij zhe uselsya v Kieve. I my emu podchinilis’, a
s nim Rus’ sob- ralas’ voedino, a esli budet s nami inaya sila (?), to ne
pojdem na nee, potomu chto ona s Rus’yu.

15b-II
Vnachale my byli tam, gde zahodit Solnce, a ottuda poshli k Solncu do
Nepry-reki (k Dnepru), i vzyal tam Kij ukreplennyj grad, v kotorom
prebyvali inye slavyanskie rody. I tam my poselilis’, ogni, zazhigaya
Dubu i Snopu, kotorye i est’ Svarog – prashchur nash. I v tot raz napal na
nas novyj vrag, kotoryj v etoj sechi krov’ prashchurov nashih pil. I rati
svoi ustremil na nih Kij, uvidya vra- zheskih voinov. I voiny Peruna
brosilis’ na nih, i tratili silu do teh por, poka te ne pobezhali, pokazyvaya
svoi zady. I vot plemya yazov napalo na nas, i secha byla velikaya, i
pohishcheno bylo vse do poslednego. I vidya eto, nashi voiny
govorili: „Bogi nashi progonyat vragov nashih, ibo Vyshen’ gryadet na
smertnyh!” I govoril on nam: „Deti, ogorazhivajte svoi goroda ot
napadenij, chtoby byli oni surovymi i krepkimi! I eto Svarog posy- laet
menya k vam… chtoby sila nebesnaya byla s vami… takzhe govo- ril
vam… berezhet…”.

2b-I
I vot otec Orej shel pered nami, a Kij vel rusov, i SHCHek vel svoi
plemena, a Horev svoih horvat, i shli oni iz zemel’ teh. I tak by- lo
vnusheno bogami, kogda otoshli Horev i SHCHek otsyuda, chtoby my seli
v Karpatskih gorah. I tam byli drugie goroda, postroennye inymi, i nazhili
inye soplemenniki bogatstvo velikoe. I vot vragi napali na nas, i my
pobezhali k Kievu-gradu i do Goluni, i tam poselilis’, ogni svoi vozzhigaya
do Svargi i zhertvy tvorya v blagodarnost’ bogam i takzhe sebe. I tut Kij
umer, tridcat’ let vladev nami. A posle nego byl Lebedyan, ego zhe
nazyvali Slaver, i tot zhil dvadcat’ let. Potom byl Veren iz Velikograda –
takzhe dvadcat’. Zatem Serezhen’ – de- syat’. S temi l’vami pobezhdali
vityazi vragov, nesshihsya lihimi tysyacha- mi-t’mami na synov nashih i
gryadushchih na nas i na vas. I tut goty prishli v stepi, zlo, tvorya nam. I
togda doblest’ po- luchili praotcy nashi, boyas’ za zhizn’. I stali
slavyanami, ibo sla- vili bogov. I tak my – ot bogov vnuki Svaroga
nashego i Dazh’boga. I togda my terpeli zlo, a prezhde silu imeli
velikuyu i zashchishchalis’ ot nashestviya gotov-vragov pochti shest’ let. I
tut il’mery nas podderzhali, i my pobili vrazheskih vityazej. I tak desyat’
carej vzyali – teh, chto byli kak volki, prinyavshie l’vi- nuyu hrabrost’.
Kogda my na nih napali, te nachali hitrit’: „Mol, my – inye!” I dlya inoj
brani oni mechi sohranili, i stali menyat’ ovec i ovoshchi, i klyalis’ (?)
samim nebom.

2a-I
Predresheno bylo v starye vremena, chtoby my splotilis’ s inymi i sozdali
(Ruskolan’?) velikuyu. Rozhdena byla Ruskolan’ nasha bliz Goluni, gde
stalo u nas trista gorodov i sel – dubovyh domov s ochagami. Tam i
Perun nash, i zemlya nasha. I vot ptica Mater’ Sva poet o dne tom. I my
so vsemi zhdali vremya onoe, kogda zavrashchayutsya Svarozh’i kolesa
u nas. |to vremya posle (pesni?) Materi Sva nastu- pit. Govorili my Materi
Sva, kogda terpeli bedy: „Horosho oboronyaj zemlyu nashu!” Vendov,
kotorye ushli na zapad Solnca i tam pered vragami zemlyu pashut i
shatkuyu veru imeyut, vsegda pobezhdayut iz-za inoj very. Borovin zhe
govoril, chto on silen, i lyudi ego veryat slovam tem. A inye sami glupcy
izumlennye i ne verili v eto do teh por, poka ne prozreli. Vendy! Vernites’
na zemli nashi v stepi drevnie? I poglyadite na vspahannye polya,
kotorye byli bednymi do prihoda nashego iz Pyati- rech’ya
(Semirech’ya?), poka ot vragov-dasu nami ne byli ochishcheny. I ptica
Sva govorit, kogda ogon’ i smert’ nesetsya k nam, prevrashchaya Golun’
v pogorelishche: „Bogi, polivajte i dozhdem dozhdite! Ibo ta zemlya
bednaya, i razorennaya, i konyami zatoptannaya, tak kak yazi za-
birayut synovej ee, protekaya na konyah po zemle”. |to bogi syuda v
stepi posylayut demonov-dasu, iz-za togo, chto my prenebregaem
bogami. I my dolzhny byli ih slushat’sya ne tak, kak vo vremena antov.
Te anty mnogih pobezhdali mechom, a inye pogrebeny i lezhat v domah
vashih, kotorye chuzhdy nam i kotorye stroyat po-inomu.

RUSICHI V SIRII I EGIPTE
15a-II
Prinesya v zhertvu belyh konej, ushli my iz Semirech’ya s gor Irijskih iz
Zagor’ya i shli vek. I tak kak prishli v Dvurech’e, my razbili tam vseh
svoej konnicej, i (zatem) poshli v zemlyu Sirii. I tam ostanovilis’, a posle
shli gorami velikimi, i snegami, i l’da- mi, i pritekli v stepi so svoimi
stadami. I tam skifami pervo-na- pervo byli narecheny nashi prashchury.
Prav’ ih ohranyala ot Navi, ibo v velikoj bor’be ona sily daet otrazhat’
vragov. I vot posle etih bitv my prishli k Karpatskim goram, i tam pos-
tavili nad soboj pyat’ knyazej, i goroda i sela (stroili), i byli tesnimy
mnogimi vragami.
6v-II
|ta zemlya za YAv’yu. My reshili stroit’ sto gorodov: Horsun’ i inye, zatem
vozvedennye. No Ruskolan’ razdirali smuty, tvoriv- shiesya na yuge, a
borusy na severe mnogo preterpeli. Potomu chto (vragi) ne hoteli
nashego porodneniya, chtoby russkie rody soedini- lis’. A v Ruskolani te
zhe dva roda oboronyalis’ v Surozhe, i zvali surenzhane rusov i borusov
na bitvu i bor’bu. I byla eta… (suro- voj?) bitva i bor’ba. I dolgaya
vrazhda mezhdu rodami razdirala Rus’… I vot praotcy nashi byli slovno
medvedi s mechami. I tak im v starye vremena govorili: delajte zhelezo i
berite konej, kotorye tekut ot bogov k nam. I tak byla Ruskolan’ sil’noj i
tverdoj. I bylo eto iz-za Peru- na, podderzhivavshego nas. Skol’ko raz my
izvlekali mech i otrazhali vragov ot sebya, ibo vozhdi Orievyh rodov byli
sil’ny, kak posle pit’ya solnechnoj sur’i. Bylo eto v starinu. V eto zhe
vremya my ne imeli edinstva. I byli my kak ovca bez Velesa… A on
govoril nam, chto my dolzhny hodit’ pryamo, i nikogda – krivo, no my ego
ne poslushali. Naprasno my ne osteregalis’, i potomu (nas) praotcov
zabrali – i byli ugnany rusy Nabsurom. I sluchilos’ eto iz-za vrazheskih
(na- shestvij), i napali na nas otsyuda i do svetlogo morya, i poshli my
klonit’ golovy svoi pod vrazheskie bichi. I te sil’nye (vragi) na Rus’ napali
s treh storon. I nashi lyudi poshli pod Nabsura-carya. A zatem ushli v
solnechnyj Egipet. I dolgo v te gody davali my dan’. No proshli dni, i rusy
ubezhali ot Nabsura! Ibo (my) praotcy…
6g-II
…ne potekli za nim, a poshli k krayam nashim. I tam my slozhili pesni
nashi ob Indre i Valu. I bilis’ my, kak l’vy… bilis’ vmes- te s bogami, i k
svoim bogam nashih otcov ne prinuzhdal nikto. Edinstvenno k smehu to,
chto my dolzhny byli platit’ podat’-myto, i nikogda ne smeli… esli dan’
terpeli. A knyazem byl togda Nabsur, kotoryj nas pod sebya vzyal. I my
ot- davali emu svoih yunoshej dlya vojny, i togda my preterpevali poboi
palkami po polovym organam, i chreslam, i shchekam, i ne mogli eto
sterpet’. My ne mogli tak. I govorili, chto eto nam ne po serdcu. I bylo
eto v tot den’, kogda sluchilos’ velikoe zemletryasenie, i zemlya
vertelas’, i mnogie voznosilis’ k Svarge. I togda koni i voly me- talis’ i
reveli. I zabrali my svoi stada, i brosilis’ k severu, i spasli nashi dushi. I
tak, esli budem my hranimy bogami, ne utratim my svoih synov,
docherej, a takzhe zhen, i budem my prosto pereda- vat’ im nasledstvo.
I ne budem my smeteny, potomu chto ne pojdem vperedi rati (Nabsura).
I dan’ budet nasha. My hodili, slovno po- tomki psov, i mogli byt’ gordy,
chto ne beregli sebya. I vot Magura poet pesni svoi k seche. I eta ptica
ot Indry izosh- la, ibo Indra byl i prebudet naveki tem samym Indroj,
kotoryj vmeste s Perunom vse brani (nachinaet). I bylo tak, i veshchala
ona pravdu yaruyu do polunochi (?). I luchshe nam pogibnut’, nezheli
byt’ pod dan’yu i zhertvy prinosit’ ih bogam!
25-III
Byli oni u Karani, /8/ i eto byl malen’kij gorod na beregah morskih
russkih. I tam byl knyaz’, kotoryj povelel bit’ ellinov i otognat’ ih ot Rusi.
I on snaryadil rat’ i konnicu, i poshel na nih, i borolsya s nimi. A elliny
plakali o pechali svoej i prosili, chtoby im platit’ dan’. I sobirali s nih dan’-
ovec na zaklanie i vino. I togda elliny, vidya, chto rusichi mnogo p’yut,
reshili na nih nab- rosit’sya i poborot’ ih. I prishel volhv na zaklanie i brat
ego Solovej. I oni skazali rusicham: „Ne napivajtes’ etimi darami!” No
rusichi ih ne poslushali. I vot napilis’. I v tot den’ elliny nab- rosilis’ na
nih i razbili ih. I, pogibel’ svoyu vidya, rusichi otosh- li v stepi. I tam
oseli, i sily svoi sobrali, i poshli obratno na vragov, i pobedili ih, ibo bogi
nas podderzhali, i ruki nashi ukrepili, i my oderzhali pobedu. I vot
b’yutsya vragi i tak govoryat, chto oni rasstrigut ovec i sa- mi budut tem
kraem vladet’, tak kak on prekrasnyj, i oni ego ne otdali. I vot my
Triglavu molilis’ velikomu i malomu. I tot Trig- lav predosteregal nas, i
bystro on skakal na kone, vragov pora- zhaya. I my uvideli to, chto bogi
berut verh nad vragami. I uvideli, chto ubitye bogami mertvy. I nam za
nimi sleduet ubivat’ i videt’ mnogo mertvyh tel i to, kak velikaya rat’
Perunova nabrositsya na nih i ih razob’et. I vot Svarozhichi sleva idut, i
prinesli oni nashu pobedu v svoih rukah rodu slavnomu,
podderzhavshemu slavu otcov. I do sego dnya na pole (ne mogut)
protivostoyat’ vragi moguchemu (Bogu). I vot ZHelya zhaluetsya nad
vragami, i Gorynya goryuet o smerti, v kotoruyu pover- gayutsya oni
rukami bozh’imi. I vot Karna plachet o teh mertvyh, ko- torye stoyali na
trope bozh’ej i umerli. I polya eti zapolneny mertvymi koshchyunnikami i
otsechennymi golovami, i chlenami, otrezan- nymi ot tel. I vse eto lezhit
na trave, i smrad idet ot etogo po- lya. I vorony letyat syuda klevat’
ostanki mertvyh tel, i est’ nezh- noe chelovech’e myaso. I vot Svarog,
kotoryj sozdal nas, skazal Oreyu: „Sotvoreny vy iz pal’cev moih. I budut
pro vas govorit’, chto vy – syny tvorca, i stanete vy kak syny tvorca, i
budete kak deti moi, i Dazh’bog budet otcom vashim. I vy ego dolzhny
slushat’sya, i on vam skazhet, chto vam imet’, i o tom, chto vam delat’, i
kak govo- rit’, i chto tvorit’. I vy budete narodom velikim, i pobedite vy
ves’ svet, i rastopchite rody inye, kotorye izvlekayut svoi sily iz kamnya, i
tvoryat chudesa – povozki bez konej, i delayut raznye chude- sa bez
kudesnikov. I togda vsyakij iz vas budet hodit’, slovno kudesnik, i
propita- nie dlya voinov budet sozdavat’sya s pomoshch’yu zaklyatij. No
voiny stanut rabami mnogosloviya, i ot mnogih teh sloves vy lishites’ mu-
zhestva, i stanete rabami dani i zolotyh monet, i za monety zaho- tite
prodat’sya vragam. I togda vam bogi skazhut: „Lyubite zavet otca Oreya!
On dlya vas – svet zelenyj i zhizn’! I lyubite druzej svoih, i bud’te mirnymi
mezhdu rodami!” I s teh por bylo sem’desyat knyazej nashih, takih kak
Mezislav, Boruslav, Komonebranec i Gorislav. I togda inyh izbirali na
veche, a drugih na veche otluchali, esli lyudi ne hoteli ih. V to vremya
knyazi mnogo trudilis’. I byl togda Kyshek velik i mudr. I umer on, a
posle nego byli inye, i kazhdyj tvoril chto-ni- bud’ horoshee. I rusichi eto
uderzhat v pamyati, potomu chto my vsegda ih slavim na kazhdoj trizne.
Trizhdy pochitaetsya pamyat’ ih sy- nov’yami, i nikto ne smeet ob etom
zabyt’, tak kak poluchit prok- lyat’e bozheskoe i chelovecheskoe i lyudi
imya ego ohayut naveki.
8/2-III
Ot morskih beregov Gotskogo morya shli my do Dnepra, i nigde ne videli
inyh brodyag, takih zhe kak russkie, a videli svobodnye ple- mena
gunnov i yazygov. I sami ih boyar uvideli, kotorye s nami sta- li voevat’ i
razdirali nas na chasti. Ot utra do utra my videli zlo, kotoroe tvorilos’ na
Rusi, i zhdali, kogda pridet dobro. A ono ne pridet nikogda, esli my sily
svoi ne splotim i ne dojdet do nas odna mysl’, kotoruyu glagolet nam
glas praotcov. Vnimajte emu – i potomu nichego drugogo ne delajte! I
togda poj- dem my v stepi nashi borot’sya za zhizn’ nashu, ibo my –
voiny knya- zheskie, a ne skoty besslovesnye, kotorye ne vedayut (chto
tvoryat).

Welesowa Kniga nowe wydanie – listopad 2010

SLAVYANSKIE PLEMENA
6a-I
I byli knyaz’ya Slaven s bratom ego Skifom. I togda uznali oni o raspre
velikoj na vostoke i tak skazali: „Idem v zemlyu Il’merskuyu!” I tak
reshili, chtoby starshij syn ostalsya u starca Il’mera. I prishli oni na sever,
i tam Slaven osnoval svoj gorod. A brat ego Skif byl u morya, i byl on
star, i imel syna svoego Venda, a posle nego byl vnuk, kotoryj byl
vladel’cem yuzhnyh ste- pej. I krovi mnogo tam lilos’ ottogo, chto byla
rasprya velikaya za po- sevy i pashni po obe storony ot Dona i do gor
russkih, i do pastbishch karpatskih. I tam oni nachali ryadit’ i vybrali
Kola, i byl on dlya nih vozh- dem, a takzhe on otpor vragam tvoril. I
porazil on ih, i otbilsya ot nih. I o tom s rodom svoim govoril, sozvav
edinoe veche, chtoby sozdalas’ zemlya nasha. I posle stoyala zemlya ta
pyat’sot let, a zatem nachalas’ mezhdu russkimi usobica, i vrazhdovali
my, i silu tratili i imeli mezhdu soboj bespokojstvo i razlad. I togda prishli
vragi na otcov nashih s yuga i srazilis’ s Kievskoj zemlej za morskoe
poberezh’e i stepi. Posle otoshli na sever i sgovorilis’ s fryazhcami,
kotorye tozhe prishli na pomoshch’ vragam. I v takom polozhenii Skifiya
okazalas’, i srazilas’ s vrazh’ej siloyu, i pobedila ee. I tak byli gunny
popra- ny, kotorye na Rus’ nastupali, i byli oni v tot raz otbity. I eto byl
znak: mol, esli budem to i nyne tvorit’, eto zhe budem imet’.
6b-I
My vernulis’, chtoby hranit’ stepnye pastbishcha, tak zhe kak otcy nashi i
praotcy, kotorye pastbishcha brali, imeya svoi stepi. I oni travy svoi i
cvety umeli hranit’, krov’ svoyu prolivaya. I tak Golun’ nashu my ostavili
vragam. I ta Golun’ krugom (valom) byla (okruzhena?), no vragi pritekli
pryamym putem. I my dolzhny byli nashi grady krugami stavit’ (valami
okruzhat’?), tak zhe kak i otcy nashi, kotorye v starinu borolis’ za zemlyu
nashu. I vsyakij otrok-voin pripadal k zemle, i celoval ee, i tam zhe umi-
ral. I na step’ nashu ne shli voiny, potomu chto kuda by oni ni posh- li –
nigde ne nashli by ukrytiya. I eto my govorili o tom, kak otcy nashi
borolis’. I esli my byli togda poverzheny – Perun prihodil k nam. I on vel
nas, i togda, skol’ko by ni bylo praha na zemle – stol’ko bylo voinov Sva-
rozh’ih. |to byla pomoshch’ ot rati, idushchej ot oblakov k zemle. I eto
ded nash Dazh’bog byl vperedi ih. I kak bylo togda ne pobedit’ ot- cam
nashim? A my ne ponimali, mog li byt’ on vperedi? I tak voznosili mo-
litvu bogam nashim, chtoby oni pospeshili na pomoshch’ nam i dali pobe-
du nad vragami! Molilis’ eshche o zemle nashej, kotoraya poprana poga-
nymi nogami vrazheskimi. I tak my videli, kak eto bylo i, kak sko- loty
(?) potekli na onyh (vragov), i okunali ih v gryaz’, i ne po- zabotilis’ o
ranah vrazheskih, poka ne ubili teh, kotorye na nih napadali. O tom my
povedali vam!
2a-II
Muzh pravyj ne tot, kto sovershaet omoveniya i hochet byt’ pravym, a tot,
u kogo slova i deyaniya sovpadayut. Ob etom bylo skazano v drevnosti,
chtoby my vsegda tvorili horoshee, tak zhe kak dedy nashi. I my
vspahivaem polosy i budem so vremenem ves’ma slavnymi. No Borus’ i
Rus’ byli razbity rukoj vrazheskoj, i tvorilis’ tog- da zlodeyaniya. I knyaz’
nash byl nemoshchen, i poslal on synov svoih na bran’, i polegli oni,
srazhennye vragom, ibo prenebregli tem, chto reshilo veche. Ne uvazhili
(reshenie) i potomu byli razbity, i potomu u nas vzyali dan’. I ne tak li
my reshaem nyne: „Knyaz’ya – sut’ nashi, i ne sleduet im hodit’ na
polden’ (na yug), chtoby dobyvat’ zemlyu dlya nas i dlya nashih detej”. A
tam (na yuge) greki napadali na nas, kak tol’ko Borus’ ot nas otdelilas’.
I byla secha velikaya, i mnogo mesyacev (ona prodolzhalas’). Sto raz
vozrozhdalas’ Rus’ – i sto raz byla razbita ot polunochi do poludnya (ot
severa do yuga). I tak vodili skot praotcy nashi, i byli otcom Oreem
uvedeny v kraj russkij, potomu chto, ostavayas’, preterpeli by mnogoe. I
kon- chilis’ raneniya, i ne stalo holoda, kak tol’ko doshli do sego mesta i
poselilis’ ognishchanami na zemle russkoj. I vot proshli dve t’my, a za
etimi dvumya t’mami prishli varyagi i otobrali zemlyu u hazar, na kotoryh
my rabotali i komu platili dan’. I eshche byl narod il’merskij, imevshij ot
sta do dvuhsot kraev. Narod zhe nash pozdnee prishel iz russkoj zemli i
poselilsya sredi il’mercev. I byli oni nam brat’ya, podobnye nam. I dazhe
esli oni ot nas otlichalis’, vse zhe ohranyali nas ot zla. I ne raz sobiralos’
veche. I to, chto bylo postanovleno, to pro- vozglashalos’ i prinimalos’ za
istinu. A chto ne bylo prinyato, ne dolzhno bylo byt’. Izbirali my knyazya
ot sobraniya i do sobraniya, i tak my zhili i im pomogali, i bylo tak. I
mnogo my znali i delali v ochagah sosudy goncharnye, vzyav horo- shej
zemli (gliny), a takzhe my umeli razvodit’ skot, kak i otcy nashi. I prishel
na nas zloj rod. I…
2b-II
…my byli prinuzhdeny ukryt’sya v lesah, i zhili my tam ohotnika- mi i
rybolovami. I tam my mogli uklonit’sya ot ugrozy. Tak my pe- rezhili
odnu t’mu – i nachali grady i ognishchanskie sela stavit’ pov- syudu.
Posle drugoj t’my byl velikij holod, i my otpravilis’ na polden’ (na yug),
potomu chto tam mesta zlachnye. I tam rimlyane za- birali nash skot po
cene, kotoraya byla nam ugodna, i pered nami oni derzhali slovo. I
otpravilis’ my k yuzhnomu zelenotrav’yu i imeli mnogo skota.
15a-II
Posle poshli k ozeru Il’men’ i tam osnovali Novgorod. I otnyne my zdes’
prebyvaem. I tut Svaroga – pervogo prashchura molili sredi
rozhdayushchihsya rodnikov i prosili ego, ibo on – istochnik hleba nashe-
go, – Svaroga, kotoryj sotvoril svet. On – est’ Bog Sveta, i Bog Pravi, YAvi
i Navi. I vot imeli my ih voistinu, i eta istina pereboret sily temnye i
privedet k blagu, tak zhe kak vela praotcov.
5a-II
Podrobnee o nachale nashem my rasskazhem tak. Za tysyachu pyat’sot
let do Dira pradedy nashi doshli do Karpatskoj gory, i tam oni oseli i zhili
spokojno, potomu chto rody upravlya- lis’ otcami rodichej, i starshim v
rode byl SHCHeko iz irancev. I Parkun nam blagovolil, i tut my stali
chehami (?) i tak zhili pyat’sot let, a potom ushli ot chehov (?) na voshod
Solnca, i shli do Nepry (Dnepra). Reka zhe ta techet k moryu, i my u nee
uselis’ na severe – tam, gde (rechka), imenuemaya Pripyat’yu, vtekaet (v
Dnepr). I tam my poselilis’, i pyat’sot let vechem upravlyalis’, i byli bo-
gami hranimy ot mnogih, nazyvaemyh yazygami. I bylo tam mnogo
il’mercev – osedlyh ognishchan. I tak my skot vo- dili v stepi i tam byli
hranimy bogami. Mozhet: byt’, eto predvi- del otec Orej, – chto my
budem imet’ mnogo zolota i budem zhit’ bo- gato.
5b-II
I vot yazycy otoshli na polden’ (na yug) i ostavili nas odnih. I tak shli my
tuda, kuda vyvodyat skot i bykov nashih. I veshchali tut pticy Siriny (?),
vo mnozhestve priletaya k nam. I galki, i vorony nad edoj letali, i bylo v
stepyah mnogo edy, tak kak napalo na nas plemya kostobokih. I
otkrylis’ mnogie rany, i prolilas’ krov’. Te vnezapno otseka- li golovy
vragam svoim, i ih eli vorony. I tak Striby svishchut v stepyah, i buri
gudyat do polunochi. Nebezopasna byla ta secha veli- kaya. YAzyci i
kostobokie razili i so zloboj utekali i vorovali by- kov nashih. I tak
prodolzhalas’ eta bor’ba dvesti let. I nashi rodi- chi togda ushli k lyaham
i tam oseli za sto let do gotov Germanare- ha. A te ozlobilis’ na nas, i tut
byla bor’ba velikaya, i goty by- li potesneny i otognany k Doncu i Donu. I
Germanareh pil vino za druzhbu s nami posle nashih voevod. I tak byla
utverzhdena novaya zhizn’.
16-II
Velesovu knigu siyu posvyashchaem Bogu nashemu, kotoryj est’ nashe
pribezhishche i sila. V ony vremena byl muzh, i byl on blag i dobles- ten,
i nazvali ego otcom tivercev. I tot muzh zhenu i dvoih docherej imel, a
takzhe skotinu, korov i mnozhestvo ovec. I zhili oni vo ste- pyah, gde ne
bylo muzhej dlya docherej ego… I molil on bogov o tom, chtoby rod ego
ne preseksya. I Dazh’bog uslyshal mol’bu tu i po mol’be dal emu
izmolennoe, tak kak nastalo dlya togo vremya. I vot proshel on mezhdu
nimi i nachal vorozhit’. I navorozhil yasnu tuchu. I tut bog Veles prines
otroka. I my poshli k Bogu nashemu i stali Emu voznosit’ hvalu: „Bud’
blagosloven, vozhd’ nash, i nyne, i prisno, i ot veka do veka!” Izrecheno
eto kudesnikami. Oni proch’ uhodili i nazad vozvrati- lis’.
5b-I
I doshli tivercy do sinya morya i Surozha k vam – i vam skazali: „Kak my
sami pomnim, v starye vremena splotilis’ anty, ot yazov (spasayas’). I
takzhe bylo mnogo krovi prolito, i na nej Rus’ stoit, poskol’ku my krov’-
rudu prolili, i tak naveki do konca bu- det. Ot zemli nashej (poshli)
slavyanskie plemena i rody. I my sla- vili bogov, nikogda ne prosya ih,
lish’ slavya ih silu. A takzhe ve- lichali my prashchura nashego Svaroga,
kotoryj byl, est’ i prebudet vozhdem nashim naveki i do konca”.
7e-II
Tam Perun idet, tryasya zolotoj golovoj, molnii posylaya v sinee nebo, i
ono ot etogo tverdeet. I Mater’ Slava poet o trudah svoih ratnyh. I my
dolzhny ee slushat’ i zhelat’ surovoj bitvy za Rus’ na- shu i svyatyni
nashi. Mater’ Slava siyaet v oblakah, kak Solnce, i vozveshchaet nam
pobedy i gibel’. No my etogo ne boimsya, ibo imeem zhizn’ vechnuyu, i
my dolzhny radet’ o vechnom, potomu chto zemnoe pro- tiv nego –
nichto. My sami na zemle, kak iskra, i sginem vo t’me, budto ne bylo nas
nikogda. I tak slava otcov nashih pridet k Materi Slave, i prebudet v nej
do konca vekov zemnyh i inoj zhizni. I s etim my ne boimsya smerti, ibo
my – potomki Dazh’boga, rodivshego nas cherez korovu Zemun. I
potomu my – kravency (korovichi): skify, anty, rusy, borusiny i surozhcy.
Tak my stali dedami rusov, i s peniem idem vo Svargu Svarozh’yu
sinyuyu. V starye vremena ryboedy nas ostavili, ne zhelaya idti v nashi
zemli i govorya, chto im i tak horosho. I tak oni pogibli i ne stali
plodit’sya s nami, umerli, potomu chto ot neplodnyh nichego ne osta-
los’. I neizvestno (nyne) o teh kostobokih, kotorye zhdali pomoshchi ot
samoj Svargi i perestali trudit’sya, i vyshlo tak, chto oni byli pogloshcheny
lirami. I tut my skazali, chto eto, pravda, chto nichego ot nih oboih ne
ostalos’, tak kak liry byli pogloshcheny nami – i ne imeem my teper’ ih. I
tak duleby povernuli ot nas na Borus’. Malo ostalos’ lirov, i oni byli
narecheny nami il’mercami, potomu chto poselilis’ oni voz- le ozera. Tut
vendy uselis’ dal’she, a il’mercy ostalis’ tam. I tak ih bylo malo. I
govorila Sva v pole nashem, i bila kryl’yami Mater’ Sva, i pela pesni k
seche, i ta ptica ne est’ Solnce, ona – ta, iz-za kotoroj vse stalo (?).

VOJNY S GREKAMI I RIMLYANAMI
1-II
Naprasno zabyvaem my doblest’ proshedshih vremen i idem nevedomo
kuda. I tam my smotrim nazad i govorim, budto by my stydilis’ poznavat’
obe storony Pravi i Navi i byt’ dumayushchimi. I vot Dazh’bog sotvoril
nam eto i to, chto svet zari nam siyaet, ibo v toj bezdne povesil Dazh’bog
zemlyu nashu, chtoby ona byla uderzhana. I tak dushi prashchurov
siyayut nam zoryami iz Iriya… No greki napadayut na Rus’ i tvoryat zloe
vo imya ih bogov. My zhe sami – muzhi, ne ve- dayushchie kuda bezhat’
i chto delat’. Ibo chto polozheno Dazh’bogom v Pravi, nam nevedomo. A
poskol’ku bitva eta protekaet v yavi, kotoraya tvorit zhizn’ na- shu, a esli
my otojdem – budet smert’. YAv’ – eto tekushchee, to, chto sotvoreno
Prav’yu. Nav’ zhe – posle nee, i do nee est’ Nav’. A v Pravi est’ YAv’.
Pouchilis’ my drevnej (mudrosti), vverglis’ dushami v eto, poskol’ku eto
vokrug nas sotvoreno siloj bogov. |to my uz- reli v sebe, i eto dano kak
dar bogov, i eto trebuetsya nam, ibo (delat’) eto, – znachit, sledovat’
Pravi (?). I vot dushi prashchurov siyayut nam iz Iriya. I tam ZHalya
plachet o nas, i govorit nam, chto my prenebregali Prav’yu, Nav’yu i
YAv’yu… Pre- nebregali my sim i byli gluhi k istine… I my nedostojny byt’
Dazh’bogovymi vnukami. Ibo lish’ molya bogov da imeya chistye dushi i
tela nashi, budem imet’ zhizn’ s praotcami nashimi, v bogah slivshis’ v
edinuyu Pravdu. Tak lish’ my budem Dazh’bogovymi vnukami. Smotri,
Rus’, kak velik um bozheskij, edinyj s nami, i emu tvo- rite (slavu), i
provozglashajte ee s bogami voedino… Brennaya est’ nasha zhizn’, i my
sami – takzhe, i, slovno konyam nashim, nam pridetsya rabotat’, zhivya
na zemle s tel’cami i ovcami v sytosti i ubegaya ot vragov na sever.

19-III
I vot videlos’ v Navi: tam Ognebog vlachas’, uhodil ot prichudli- vogo
Zmeya. I, zatoplyaya zemlyu, tekla krov’ iz Zmeya, i on lizal ee. I tut
prishel sil’nyj muzh, i rassek Zmeya nadvoe – i stalo dva (Zmeya), i
rassek eshche raz – i stalo chetyre. I etot muzh vozopil bo- gam o
pomoshchi. I te prishli na konyah s neba i togo Zmeya ubili, potomu chto
sila ego ne lyudskaya, ne bozheskaya, a – chernaya. I etot Zmej – sut’
vra- gi, prihodyashchie s yuga. |to bosporskie voiny, s kotorymi nashi
dedy srazhalis’. Oni hotyat, chtoby zemlya nasha otoshla k grekam, no
my ee ne otdadim, potomu chto ona nasha, i my ne upustim ee. A
sotvoren- nyj tot Zmej – est’ pogibel’ nasha. My dolzhny srazhat’sya i
zhivoty polozhit’ za zemlyu nashu. Ona tyanet- sya ot nas do polyan, i
dregovichej, i rusov, tyanetsya do morya i gor, do stepej poludennyh. I
eto est’ Rus’. I tol’ko ot Rusi my imeli pomoshch’, potomu chto my –
Dazh’bogovy vnuki. My molili Patara Dyya, chtoby on nizverg ogon’,
chtoby on pozvolil Materi Sva slavu pri- nesti na kryl’yah svoih praotcam
nashim. I ej my pesni poem vozle kostrov vechernih, gde my
rasskazyvaem starymi slovami o slave nashej, o svyatom Semirech’e
nashem, gde my imeli goroda, gde otcy nashi srazhalis’. I tu zemlyu my
pokinuli, idya k zemle inoj, gde my dolzhny teper’ uderzhat’sya. I v
drevnosti my vzyali Golun’ nashu, i v etoj zemle sotvorili i goroda, i sela, i
ochagi. I vot omoem telesa nashi i dushi nashi, chtoby byla chistoyu
Russkaya Golun’, gde sil’no b’yutsya i na vragov navodyat strah i
izumlenie. Ibo ot pastbishch, gde ovcy hodyat, prostiraetsya zemlya na
den’ puti ot nas do inyh, gde tvoritsya inoe, gde byli my v starye
vremena, gde odoleli nas. I tam my uzreli ruku, ugrozhayushchuyu nam,
i videli surovyj den’, kotoryj hotel krovi. I my ee prol’em na zemlyu svoyu
russkuyu… V russkih gorodah kamni vopiyut nam, i my reshilis’ idti i
smotret’ smerti (v glaza)… Pochtite syna moego, kotoryj umer za nee.
4g-II
V Surozhe svet budet nad nami. I my idem tuda, gde vidim goryashchuyu
zemlyu… u Lukomor’ya vsyakij den’ obrashchaem vzor k bogam, kotorye
est’ – Svet. Ego zhe my nazyvaem Perun, Dazh’bog, YAr i inymi imena-
mi. I poem my slavu bogam i zhivem milost’yu bozh’ej, do teh por, poka
zhizn’ imeem. V Surozhe byli vragi nashi, kotorye zmeyami polzli i grozili
nam bolyami, i smert’yu, i lisheniem zhivota. I vsem im yavilsya bog
sil’nyj, i bil ih mechom-molniej, i oni ispustili duh. I Sur’ya svetit na nas i
k nam, i vse uvideli snachala, kak slavu Sur’i zastilaet Dedova ten’,
prinosyashchaya zlo, i kak ot toj t’my izoshlo zloe plemya demonev-
dasu. I to zloe plemya na prashchurov nashih nateklo, i napali oni, i
potomu mnogie ushli i umerli.
22-III
Takzhe rasskazhem o tom, kak Kvasura poluchil ot bogov tajnu – kak
prigotavlivat’ surinu. I ona – est’ utolenie zhazhdy, kotoroe my imeli, i my
dolzhny na Radogoshche okolo bogov radovat’sya, i plyasat’, i venki
podbrasyvat’ k nebu, i pet’, slavu bogam tvorya. Kvasura byl muzhem
sil’nym i ot bogov vrazumlyaemym. I tut Lado, pridya k nemu, povelela
vylit’ med v vodu i osurivat’ ego na Solnce. I vot Solnce-Sur’ya sotvorilo
to, chto on zabrodil i prev- ratilsya v suricu /9/. I my p’em ee vo slavu
bozh’yu. I bylo eto v veka dokievskie, i muzh tot byl vo sto krat ves’ma
vydelen (bogami), i peredal on (tajnu) otcu Bogumiru (Blagomiru), i tot
poluchil pouchenie nebesnoe, kak tvorit’ kvasuru, kotoruyu na- zyvayut
surynya. I eto (my vspominaem) na nashem Radogoshche. I vot kogda
nastupayut dni Ovsenya, my. okanchivaem zhatvu i ra- duemsya etomu.
I esli inoj ne uderzhit svoego estestva v etot raz i skazhet bezumnoe – to
eto ot CHernoboga. A drugoj poluchit radost’ – i eto ot Beloboga. I tak my
dolzhny iskat’ druzej i vragov… Kuya mechi nashi na silu vrazh’yu, my
poluchaem silu bozheskuyu, chtoby porazit’ vragov nashih s obeih storon.
I etot Bogumir sur’yu sotvoril, kogda te predrekli emu slavu. I byli oni, i
ona (surŽya) byla, kogda bogi rekli emu hvalu… I vot ustanovili oni rody
dlya sebya, i potomu bogi – pri- china rodov, i tak stali imet’ oni rodnye
te rody, I teper’ Svarog – Otec, a prochie – sut’ syny ego. I my dolzhny
byli pokoryat’sya emu, tak zhe kak pokoryalis’ roditelyu, potomu chto
On – Otec nashego roda. I etot rod -voiny ot Kiya do knyazej kievskih. I
kogda posle gotskoj vojny obrushilas’ Ruskolan’, my ee ostavili, i pritekli
k Kievu, i uselis’ na zemle toj, gde my vstupili v bor’bu so stepnymi
vragami. I tut my oboronyalis’ ot nih. I tak bylo cherez tysyachu trista let
posle veka Kiya, cherez trista let posle zhizni v Karpatah i tysyachu –
posle osnovaniya Kieva. Tog- da odna chast’ ushla k Goluni i tam
ostalas’, a drugaya (doshla) do grada Kieva. I pervaya – eto ruskolany, a
drugaya – te, kotorye su- ren’ chtili, hodili za skotom i stada vodili
desyat’ vekov po zemle nashej (t. e. surozhcy?). I vot ta Golun’ byla
gradom slavnym i imela trista gorodov sil’nyh. A Kiev-grad imel men’she:
desyat’ gorodov na yuge, nemnogo sel – i vse. A do etogo vse rody ih
byli v stepyah na yuge, oni seyali, zhali zhito. I tam otdavali (produkty)
grekam v obmen na zo- lotye cepi, monety i ozherel’ya. I sami nosili ih v
obmen na pivo i vino grekam i razvodili ovec dlya etogo obmena. I te
rusy sozdali na yuge grad sil’nyj Surozh /10/, kotoryj ne sozdat’ grekam,
no oni ego razrushili i hoteli russkih pobit’, i potomu my hodili na nih i
razrushali sela grecheskie. |lliny zhe sii – vragi ruskolanam i vragi bogam
nashim. V Grecii ved’ ne bogov pochitayut, a lyudej, vysechennyh iz
kamnya, podobnyh muzham. A nashi bogi – sut’ obrazy. I kogda bilis’ s
gotami, kotorye nadevali na golovy svoi vo- lov’i i korov’i roga, i kozhami
oblekali chresla svoi, i mnili etim ustrashit’ russkih, togda my snimali svoi
portki, i, ogolya chresla svoi, shli v boj, i ih poboroli. I s teh por my
hodim ogolennymi na srazheniya i pobezhdaem. I takzhe, kogda greki
stoyali, boyas’ vynut’ mech iz nozhen, oni by- li izmozhdeny svoim
odeyaniem, i byli slovno zhertva, kotoraya dolzhna past’ na zemlyu, i ta
budet pit’ ee krov’, kogda iz nee pri umershchvlenii budet ishodit’ zhizn’.

8/3-III
Kogda nashi prashchury sotvorili Surozh, nachali greki prihodit’ gos- tyami
na nashi torzhishcha. I, pribyvaya, vse osmatrivali, i, vidya zemlyu
nashu, posylali k nim mnozhestvo yunoshej, i stroili doma i grady dlya
meny i torgovli. I vdrug my uvideli voinov ih s mechami i v dospehah, i
skoro zemlyu nashu oni pribrali k svoim rukam, i poshla inaya igra. I tut
my uvideli, chto greki prazdnuyut, a slavyane na nih rabotayut. I tak
zemlya nasha, kotoraya chetyre veka byla u nas, stala grecheskoj. I my
sami okazalis’ kak psy, i vygonyali nas ottuda kamen’yami von. I ta
zemlya ogrechilas’. I teper’ my dolzhny byli snova ee dostavat’, prolivaya
krov’ svoyu, chtoby ona opyat’ stala rodnoj i bogatoj. I letela v nebe
Perunica, i nesla rog slavy, i my ego vypili do dna. I vityazej u nas stalo v
desyat’ raz bol’she, chem u vragov na- shih. I ta Perunica skazala: „Kak
zhe vy, russkie, prospali pashnyu svoyu? S etogo dnya vy dolzhny
borot’sya za nee!” I togda Sur’ya skazala: „Idite, russkie, i de- lajte eto!”
I kogda my prishli v kraj svoj, to udarilis’ v (go- rodskuyu) stenu, i
prodelali v nej dyru dlya sebya i dlya nashih, i okazalis’ togda sami u
sebya. (I reshili:) „Komu prisudil Perun, tot popadet v raj – est’ yastva
vechnye v Svarge. Byt’ mozhet, my segodnya pogibnem, no my ne
imeem inyh vo- rot k zhizni. I luchshe byt’ mertvym, chem byt’ zhivym i
rabstvovat’ na chuzhih. I nikogda ne zhivet rab luchshe despota, dazhe
esli tot emu potakaet. My dolzhny byli slushat’sya knyazej nashih i
voevat’ za zem- lyu nashu, kak oni govoryat nam”. I tut Indra prishel k
nam, chtoby my sohranili svoyu silu v boyu i stali tverdymi, chtoby vityazi
nashi odoleli, ibo sila nasha – bozhes- kaya, i nam ne byt’
pobezhdennymi na pole. Prinesli my zhertvy bogam svoim na Rusi, i
gadali, smotrya na po- let ptic, i uvideli, chto vragi dolzhny byt’
poverzheny dolu v prah i v krov’. I esli my kol’co (sten) probit’
osmelimsya, to za nim okazhutsya greki, kotorye ne imeyut sily, ibo oni
obabilis’ – i mechi imeyut tonkie, i shchity legkie, i skoro oni ustayut i na
zemlyu bro- sayutsya po slabosti svoej. I ne uspeyut poluchit’ pomoshch’
ot vasilij- cev, i potomu oni dolzhny budut sami vstat’ na zashchitu svoyu.
I ta Surozh nashej byla – i stanet nashej, i ne dolzhny my ih slu- shat’.
Oni govorili, chto ustanovili u nas ih pis’mennost’, chtoby my prinyali ee i
utratili svoyu. No vspomnite o tom Ilare, kotoryj hotel uchit’ detej nashih i
dolzhen byl pryatat’sya v domah nashih, chtoby my ne znali, chto on
uchit nashi pis’mena i to, kak prinosit’ zhertvy bogam nashim. I ya vam
povedal o tom, chto vy pobedili grekov. I budet tak, kak bylo, ibo ya
yasno videl Kiya – otca nashego, i on skazal mne, chto my unichtozhim
ih, i unizim Horsun’ – dlya nas postydnuyu merzost’, i budem velikoj
derzhavoj s knyaz’yami nashimi, gorodami velikimi, nes- chetnym
zhelezom, i budet u nas bez chisla potomkov, a grekov umen’shitsya, i
budut oni na byloe divit’sya i kachat’ golovami. Delajte tak, ibo budut u
nas i grozy mnogie, i gromy gremyashchie, i dva (knyazhestva)
obŽedinyatsya, i vstanet drugoe novoe. I tak my pobedim
okonchatel’no, utverdimsya naveki. Mnogoe dadut nam bogi, i nichto nas
ne unizit. Vstan’te, kak l’vy, – odin za odnogo! I der- zhites’ za knyazya
svoego. I Perun budet s vami i dast vam pobedu. Slava bogam nashim
do konca vekov! I zemle toj – Rusi otcovskoj, zemle nashej – vsyakih
blag! I tak budet vsegda, ibo eti slova ot bogov.

21-III
I vot hrabryj poborol tu zluyu silu – obe sotni opoyasannyh voinov. I my
dolzhny byli sohranit’ porvannye odezhdy i postavili dlya bogov
hranilishche. I prihodili k stene dubovoj i k drugoj stene – i tam hranili
podobiya nashih bogov. My imeli mnogo hranilishch v Novgorode na reke
Volhove, imeli i v Kieve-grade v Bozh’ih lesah. A takzhe imeli na Vol’shi
dulebskoe hranilishche i v Surozhe na sinem Surozhskom more. I eto
velikoe oskorblenie dlya nas, chto v surozhskih hranilishchah, dobytyh
vragami, bogi nashi poverzheny vo prah i dolzhny valyat’sya, tak kak
rusichi ne imeyut sil, chtoby odolet’ vragov v boyu. I my imeli rvanye
odezhdy takie zhe, kak u strannika, kotoryj hodil noch’yu po lesam i
porval odezhdu svoyu na kuski. Takzhe i russkie imeli lohmot’ya na tele
russkom. I my ne beregli odezhdy, lish’ stremilis’ slavit’ bogov, kotorye
ne priemlyut ot nas zhertv, poto- mu chto oni razdrazheny nashej
lenost’yu. I vse zhe ptica Mater’ Sva slavu nam predrekla i molila nas
ube- rech’ slavu otcov. Ne imeli my derzosti dvinut’sya na rat’ i mechami
svoimi vzyat’ zemlyu nashu, ochistiv ee ot vragov. I vot tysyachu tris- ta
let my hranim nashi svyatyni, a nyne zheny nashi govoryat, chto my –
blazhennye, chto my utratili razum svoj i stoim my kak agncy pered
vragami. CHto ne smeem pojti na bran’ i mechom razit’ vragov nashih. I
vot gryadet k nam Kupala i govorit nam, chto my dolzhny stat’ voinami s
chistymi telesami i dushami nashimi. I poshli my po stopam ego, kotoryj
prishel k nam i, nas ohranyaya, povel k surovoj bitve. I tam my
(pogibnuv) predstali b pred likom Svaroga. I tak, idya k seche, my hvalili
bogov nashih pered bran’yu, kak v mirnye dni. I vot Kupalich skazal
nam, chto my dostigli onoe vremya, i budem te- per’ pochitaemy za
slavu svoyu, i takzhe s otcami nashimi prebudem.

7zh-II
I my vedali, chto russkij rod dolzhen sobirat’sya v desyatki i v sotni,
chtoby napast’ na vragov i snyat’ s nih golovy. I togda zlye polyagut, i
zveri hishchnye, ih poev, sdohnut. Tekut reki velikie po Rusi, i zhurchat
mnogie vody, i poyut oni o starodavnem. O teh boyarah, chto ne boyalis’
idti k polyam gotskim, chto mnogie leta borolis’ za vol’nost’ russkuyu, o
teh, chto ne be- regli nichego, dazhe zhizni svoej, – o nih govorit
Bereginya. I b’et kryl’yami Mater’ Sva, slavu poet ta ptica voinam boru-
sinskim, kotorye ot rimlyan pali okolo Dunaya vozle Troyanova vala. I oni
na pryamom puti k trizne polegli, i Stribogovy vnuki plyashut nad nimi, i
plachut o nih osen’yu, a studenoj zimoj o nih prichi- tayut. I golubi divnye
tak govoryat, chto pogibli oni slavno, i os- tavili zemli svoi ne vragam, a
svoim synov’yam. I tak my potomki ih, i ne lishimsya my zemli nashej,
ne otdadim ee ni varyagam, ni grekam. I tut Zarya Krasnaya prishla k
nam, kak zhena blagaya, i dala nam moloko, chtoby krepost’ i sila
nasha udvoilas’. Ibo Zarya vozveshchaet Solnce. I takzhe slyshali my,
kak skachet vestnik na kone k solnech- nomu zakatu, chtoby napravit’
zolotoj cheln k nochi, chtoby (solnech- nyj) voz byl smirnymi volami
vlekom po sinej stepi. I tam zhe Solnce lyazhet spat’ v nochi. I kogda
den’ prihodit k vecheru, drugoj naezdnik poyavlyaetsya i tak govorit
Solncu, chto voz i voly gotovy i ozhidayut ego na otmechennom puti, i
chto Zarya prolilas’ v step’, i pozvala Mat’, chtoby Sva pospeshila…

8/2-III
I tut prishla Krasnaya Zarya, nanizyvaya dragocennye kamni na ub-
ranstvo svoe. I ee my privetstvovali ot serdca – kak russkie, a ne kak
greki, kotorye ne znayut o bogah nashih i govoryat zloe po nevezhestvu.
No my imeem imya slavy – i slavu tu dokazali na vrazh’em zheleze,
kogda prihodili na ih mechi. I dazhe medved’ ostanovilsya, chtoby us-
lyshat’ slavu tu, i skakavshie alany ostanovilis’ i potom govorili inym o
russkih: „Oni ne nachali by ubivat’, esli b ne bylo nuzhdy, – i etim russkie
gordyatsya, a greki voyuyut radi pohoti svoej. I dayut hleb oni ne tak,
kak greki, kotorye berut, a sami zlobu tayat na dayushchih”. I o slave toj
orly klichut vo vse storony, ibo russkie vol’ny i sil’ny v stepyah.

7a-II
Slava bogam nashim! My imeem istinnuyu veru, kotoraya ne trebuet
chelovecheskih zhertv. |to zhe delaetsya u varyagov, prinosyashchih
takie zhertvy i imenuyushchih Peruna – Perkunom. I my emu prinosili
zhertvy, no my smeli davat’ lish’ polevye zhertvy, i ot trudov nashih
proso, moloko, zhir. A tak- zhe podkreplyali Kolyadu yagnenkom, a
takzhe vo vremya Rusalij v YArilin den’, a takzhe na Krasnuyu goru. Tut
zhe my nachinali vspominat’ o Karpatskih gorah. V to vremya nash rod
imenovalsya – karpeni. Te, kotorye ot straha zhili v lesah, imenovalis’ po
nazvaniyu – drevi- chi, a na polyah my nazyvalis’ – polyanami. Tak
vsyakij, kotoryj slushaet grekov, skazhet pro nas, chto my – lyudoedy. No
eto – lozhnaya rech’, poskol’ku eto voistinu ne tak! My imeli inye obychai.
Tot zhe, kto hochet pobedit’ drugogo, govorit o nem zloe, i tot – glupec,
kto ne boretsya s etim, potomu chto i drugie eto nachnut govorit’. I tak
my dolgo upravlyalis’ rodami, i starshie iz vsyakogo roda shli sudit’
rodichej pod Perunovym drevom. I takzhe imeli my v tot den’ igrishcha
pered ochamya starshih: i silu yunoshi pokazyvali, oni bystro begali, peli
i plyasali. V tot den’ ognishchane hodili na pro- mysel i prinosili dich’
starcam, kotorye delili ee s prochimi lyud’mi. I volhvy zhertvu delali
bogam, voshvalyali ih i slavu pro- vozglashali. Vo vremya zhe gotov, ili
kogda poyavlyalis’ varyagi, izbiralsya knyaz’ v vozhdi. I etot vozhd’ vel
yunoshej k surovoj seche. I vot rimlyane, poglyadev na nas, zamyslili
zloe. I prishli so svoimi kolesnicami v zheleznyh bronyah i napali na nas.
I potomu my dolgo oboronyalis’ ot nih i otvazhivali…

7b-II
… ih ot nashej zemli. I romei uznali, kak my dorozhim zhizn’yu nashej, i
potomu ostavili nas. No togda greki zahoteli bit’sya s nami okolo
Horsuni /11/. I bilis’ my surovo protiv rabstva nashe- go, i byla bor’ba i
rasprya velikaya tridcat’ let, i oni ostavili nas. I togda greki prishli na
torzhishcha nashi i skazali nam: „Obmenivaj- te korov vashih na maz’ i
serebro, kotorye trebuyutsya zhenam i de- tyam”. Tak my menyali
borony na ih sned’. Posle edy greki staralis’ nas oslabit’, i stremilis’ vzyat’
s nas dan’. No my ne oslabilis’ i ne otdali zemlyu nashu, kak i zemlyu
Troyanyu ne dali romeyam. Daby ne vstala Obida Dazh’bogovym
vnukam, bespokoyashchimsya o vooruzhennyh vragah. Tak i segodnya
my ne zasluzhivaem huly, kak i otcy nashi, ibo my rubilis’ u berega
Gotskogo morya i tut oderzhali nad nimi pobedu. Pesn’ hvalebnuyu poet
Mater’. Ona – prekrasnaya ptica, kotoraya nesla prashchuram nashim
ogon’ v doma, a takzhe agnca prinimala. Nad gotami, bol’yu nashej, my
oderzhivali verh siloj. I dolzhny my vragov rassekat’ i progonyat’ ih, kak
psov. Poglyadi, narod moj, kak my oberegli (inye) narody. I my ne
oshiblis’, poluchaya rany, i ne brosilis’ ryadit’sya. A my sami vragov
progonyali, i bedu izbyli, i imeli inuyu zhizn’, potomu chto sami bi- lis’ za
sto gorodov i ne othodili ot nih. I tyagchajshee porazhenie bylo nam, no
my tysyachu pyat’sot let dolzhny byli perenosit’ mnogie bitvy i raspri, a
vse zhe ostalis’ zhivy iz-za svireposti i zhertvennosti yunoshej i voevod.

23-III
I vot prishli novoyary ot staryh pashen, gde byli takie zhe russkie. I oni
prishli na yug i srazhalis’ v stepyah desyat’ vekov. I eto takzhe russkie,
kotorye izbirayut svoih knyazej. |to delalos’ v kazhdom rode, a rody
davali ot kazhdogo plemeni svoego knyazya, a knyazi izbirali starshego
knyazya. I tot byl vozhdem v srazheniyah. I tak my zhili v zemle toj do
teh por, poka vragi ne prishli k nam i ne razbili nas. |to Greciya prishla
na tu zemlyu, i osela na nej, i ne zabotilas’ o Rusi. I vot rusy vynuli
mechi, i napali na grekov, i otognali ih ot svoih morskih beregov. I togda
greki priveli rati, zashchishchennye zheleznymi bronyami. I byla secha
velikaya, i vorony tam grayali pri vide chelovechiny, razbrosannoj po
polyu. I eli oni ostanki, i veli- kij graj stoyal v pole tom. I eli oni ostanki
grecheskie, russkie ne trogaya. Tam oni zashchitu imeli, tak kak bogi ne
zhelali gibeli russkih. I tam srazhalos’ Solnce s Mesyacem za zemlyu tu. I
Nebo srazhalos’ za pole bitvy, chtoby zemlya ta ne popala v ruki
ellinskie, a osta- las’ russkoj. I tam plachet mat’ o detkah svoih, kotorye
prolili krov’ na pole srazheniya, i to pole stalo russkim. Novoyary
nahodyat- sya tam do sego dnya, a zemlya ta – nasha iz-za krovi,
prolitoj mecha- mi. I tam skazali elliny nashemu starshemu knyazyu,
chto oni ne hotyat hodit’ v zemlyu nerov (nevrov?), a takzhe brat’ rabov
alanskih, ibo imeyut berega morskie (i etogo dostatochno). I pro eto my
imeli predskazanie v nashi dni – poskol’ku praotcy nashi, umershie na
pole bitvy, ne vzyali zemlyu u vragov nashih, zna- chit, i segodnya,
soglasno predskazaniyu, ee nikto ne voz’met. I vot Germanareh prishel
na sever k nam, i my dolzhny byli oboronyat’ zem- li svoi, a takzhe idti
na nego, ibo gotskaya zemlya – nasha. Ee belo- gory seyali i useivali
kostyami svoimi i krov’yu svoej polivali – i potomu ona nasha. I vot poet
ptica Mater’ Sva i slavu predrekaet nam: nam samim i mecham nashim.
I my poshli do svyatogo polya, i odoleli vragov polnoch- nyh (severnyh), i
otrazili vragov poludennyh (yuzhnyh). I poshli na vragov i soshlis’ s nimi,
i byli germancy poverzheny russkimi, po- tomu chto my – Otca nashego
Peruna syny i Dazh’boga vnuki. I vot Svarog ukazal nam, kuda ushli
elliny i Germanareh. I tot Germanareh otoshel na sever, a elliny na yug. I
tak my obreli zemlyu nashu i sobrali ee voedino, i ne davali my synovej
svoih, ibo ceny ne imeyut syny nashi. I vot idet v stepi nashi velikoe
mnozhestvo inyh rodov, i ne dolzhny my byt’ mirnymi, i ne dolzhny prosit’
pomoshchi, ibo ona v myshcah nashih i na konce mechej, i imi my
sechem vragov. I eto poet ptica Mater’ Sva nam, chtoby my podnyali
mechi svoi na zashchitu svoyu. I ona b’et kryl’yami o zemlyu, i prah
podnimaetsya k Svarge. I na etoj zemle – vragi, i ona b’et ih, i ona
srazhaetsya za nas. I ih my odoleli, kak ona nam krichala, ibo krik ee
byl v serdce nashem. I my vedali, kak vit’ sur’yu i idti do sechi, i tam
odolevali pit’e inoe, sotvorennoe bogami. I ono budet nam, kak zhivaya
voda v poslednij chas velikoj trizny, kotoraya budet u vsyako- go, kto
umer za zemlyu svoyu. I vot Svarozhich smotrit na nas ot svoej chudnoj
Svargi i, vidya rati nashi, pereschityvaet ih. I esli ne hvataet dlya scheta
pal’cev na rukah, to on schitaet po pal’cam na nogah. I vedaet Prashchur
nash, chto my – sila velikaya i ne mogut odolet’ nas vragi nashi. I tak my
tekli na nih i dozhidalis’, poka oni upadut na zemlyu i umrut ot Mary. A
etu Mar’ my znaem! I vot govorili my v serdcah nashih, chto ne
vernemsya my k ochagam svoim, dokole eshche vragi ryshchut, dokole
ne brosimsya telami nashimi na vragov, poka eshche vragi zabi- rayut
zemli nashi. I govorim my, chto bogi zabotyatsya o nas. I esli budut
ubity peredovye voiny, to luchshe detej svoih brosit’ na kop’ya, chem
povernut’ zady Vragam nashim. I vot lyudi nashi oderzhali pobedu, i
potekla zemlya chasha k nam, chtoby my smogli uderzhat’ ee do
smertnogo chasa i uzret’ Maru. I chtoby Mara otstupilas’ ot nas i skazala,
chto ya ne imela silu i potomu ne odolela vityazej russkih. I togda slava
potechet k Svar- ge. I tam bogi skazhut, chto rusichi – hrabrye, i est’ im
mesto pod- le boga vojnyPeruna i Dazh’boga – ih otca.

8a-I
Posmotrite vokrug – uvid’te pticu tu na chele vashem! I ta ptica povedet
vas k pobedam nad vragami, ibo vy – syny ee i potomu oderzhite
pobedu! I ona, krasuyas’ pered nami, vlekla nas k sebe svetom. I tak by-
lo v inye vremena, kogda russkie shli s vendami i te hoteli unesti bogov
svoih k moryu. I my tam ugnezdilis’. I tam byli goroda i hramy-pomol’ya,
i tam zhe byli mnogie zdaniya, i byli my bogaty. I te pomol’ya byli ukra-
sheny zlatom i serebrom, i my pochitali mnogih derevyannyh bogov i
uhodili ot iskushenij. I eto bylo vedomo inym, kotorye videli eto, kotoryh
eto zadevalo i im perechilo, – i potomu rodichi nashi ne imeli pokoya.
Araby prihodili i terzalis’ na torzhishchah o bogatstve i dani,
dayushchejsya navsegda poselivshimsya tam otrokam (rabam i voinam).
I ta zemlya, govoryat, takzhe oprotivela nam vojnami i trudnoj zhizn’yu. I
togda my otoshli k goram Karpatskim, ishcha pokoya, no i tam takzhe
my vrazhdovali s zlymi yazychnikami. Tam peli my, chto my – russkie, i o
slavnyh dnyah teh. I imeem my pesni te ot otcov nashih – o prekrasnom
zhit’e v stepyah i slave otcov. I vot voevoda Bobrec povel russkih v Golun’
i obrel posle smer- ti chin v hrabrom vojske Peruna. |to my ne zabudem
nikogda, ibo my – syny otcov nashih i imeem lyubov’ k ih pamyati. I my
govorili o nih, tak kak oni byli siloj nashej, i sily toj, chto shla k nam ot
nih, dazhe u l’vov net, a l’vinuyu my peremogli. My skazali…

8b-I
…o teh, kotorye zabotilis’ o nas. My togda ne imeli mol’bishch i sluzhili
pered kolodcami i rodnika- mi, gde tekla zhivaya voda. I tam
volshebstvo est’, i volki hishchnye tuda ne zahodyat. Teper’ vspomnim
vremena Aldoreha. Ego prizval zhrec, tak kak my ne radeli o blagochestii
(?) i ne derzhali slovo. I krasavic nashih togda vnezapno brali i
pohishchali – i uvozili de- vushek. A mezhdu nami byli raspri iz-za gotov.
I tam my zhili, i by- li pod gotami. A v te veka my upravlyalis’ rodami i
knyaz’yami. I byl knyaz’ Brav- lin, kotoryj otobral u ellinov berega
morskie. I posle bitvy my prishli zhit’ tuda, i tam razvodili skotinu, i
skifam davali popas- ti skotinu v stepyah. I togda terpeli bedu oni,
potomu chto greki snova sideli v Goluni, a kogda prihodili v goroda –
zlobstvovali na nas. V te vremena my ushli proch’ na sever i tam byli
dvesti let, i tam my ostalis’ s teh por i donyne. I sejchas my imeem
drugogo knyazya Bravlina, pravnuka svoego deda, kotoryj govoril: „Idite
na yug, na grecheskuyu Golun’! Ibo greki mezhdu ellinami – plemya
osoboe, i prodayut oni nas, pojmav v ste- pyah, i skotinu nashu hotyat
vzyat’ zadarom. |to my imeli ot nih. Stryahnite zhe ih v more i gonite v
svoi kraya, tak kak zemlya ta – russkaya, i tam russkaya krov’ lilas’ vniz
na zemlyu, i ta pila krov’ nashu. Na nas nadejtes’! I my budem ee
zashchishchat’ vo vse dni, kak i ranee hoteli”.

BORXBA S GOTAMI I GUNNAMI
13-II
I vot, umom i hrabrost’yu okrepnuv, poshli my k voshodu Solnca, s obeih
storon reki vidya. I tam oseli, gde Mater’ Sva skazala, i ona obe storony
kryl’yami otvoevala, i takzhe zabrala zemlyu tu i oboronila ee ot dasu i
gunnov, a takzhe k gotam obratila strely svoi i mechi ottochennye…

8/1-III
I tut rodichi nachali delit’ – komu byt’ starshim. Kij otoshel k otcam i
praotcam umershim. Kij ushel nas – i pritekla beda. I tut velikaya svara
odolela russkih, kotorye prinyalis’ bit’sya za razde- lenie – i razdelilis’. I
tut greki ot svoih zemel’ zhat’ stali. A my na bitvu ne imeli sil, chtoby
sojtis’ v krug i po kryl’yam. I vsyakij byl sam po sebe, poglyadyvaya na
sosedej svoih. I ot togo very ne imeli, chto muhi, idya k seche i idya
obratno, prinimalis’ branit’sya – mol, pri pohodah Kiya bylo luchshe, pri
Kie s vechera za- ranee shla rech’ o pobede. I togda peli o pohodah
otcov svoih, o tom, chto kogda Ruskolan’ pala nic iz-za srazhenij s
gotami i gun- nami, togda sozdalas’ Kievskaya Rus’ i Antiya, i goty etogo
ustra- shilis’ i ushli von k svoemu krayu. I my vedali pro dva kraya – odin
vendov, a drugoj – gotov. I tut goty prishli k nam, i goty eti usililis’, a
vendy oslabeli. A vokrug nas byla chud’, a takzhe byla litva, i oni
nazyvalis’ il’mami, a ot nas oni byli narecheny il’mercami.

6a-II
Ot Oreya – eto obshchij nash otec s borusami – ot Ra-reki (Volgi) do
Nepry (Dnepra) rody upravlyalis’ rodichami (starejshinami) i vechem.
Vsyakij rod naznachal sebe rodicha, kotoryj byl sut’ pravyashchim. A
kogda my poshli k gore, togda (izbrali) knyazya, voevodu nad lyud’mi,
chtoby on voeval s vragami vo slavu Peruna. I eto Dazh’bogova
pomoshch’ vozvratilas’ k nam! Tak zemlya ta stala russkoj iz-za bor’by
rusov i borusov. I velikaya neprestannaya bit- va shla vo vsyakij chas. I
mnogie byli v to vremya ubity, no vrazhij natisk byl v to vremya
okonchatel’no sokrushen. I tut Germanareh /12/ prishel k nam i napal na
nas. I tak nas srovnyali s zemlej, kogda my bilis’. I prishlos’ nam iz-za
gotov mezhdu dvuh ognej tlet’ i vosplamenyat’sya. I tut prishla velikaya
be- da, i zhnivo nashe bylo spaleno, i ne ostalos’ seleniya, gde by ne
bylo dyma i pepelishcha. I tut priletela k nam ptica bozheskaya i
skazala: „Idite na pol- noch’ i nabros’tes’ na teh, kotorye prihodyat k
selam nashim i pash- nyam (?)”. I tak sotvorili my – ushli na polnoch’, i
postaralis’ (borot’sya) s nimi. I v etoj raspre my ih pobedili. I tak prishli
my k nim, i vstali stanom na reke Don – tam, gde byli rimlyane (?), i tak
nabrosilis’ na nih i bilis’ mnogo. Tut nekotorye hote- li nas bystro
oprostovolosit’ – i vmesto etogo sami oprostovolo- silis’. I tut byla t’ma
oprostovoloshennyh voinov. Velikie shli snega, golod muchil nashih
lyudej, ostavshihsya u reki i lishivshihsya vsego. V tot raz volki stradali,
potomu chto ne mogli zaglatyvat’ tvarej (lesnyh)…

6b-II
Tak sto dvadcat’ let (prodolzhalas’) vojna. Goty prishli „na ple- chah”
gunnov, i (otoshli) na polnoch’, i oseli mezhdu Ra-rekoj (Vol- goj) i
Dvinoj. Germanareh i Gulareh priveli ih v novye zemli, ibo gunny s bre-
dushchimi bykami svoimi stali stanom v tom krayu. Tam bylo mnogo ko-
nej i bykov, trava zlachnaya, voda zhivaya. I tut Gulareh privel no- vye
sily svoi i otrazil glavnye sily (?) gunnov, mnogie iz koto- ryh tekli na
nas. I tut rodichi sobralis’ na konyah idti na nih. I byla surovaya se- cha
tam tridcat’ dnej. I rusy pustili gotov v svoi zemli. I ot etogo zlye poshli
vremena. Napali na nas rimlyane… opolchilis’ (?) i goty s severa i s yuga.
I togda velikaya krov’ lilas’ (?)… I tam bor’ba byla… Tam mnogo travy
poleglo, ugodnoj bogam i lyudyam. I vot ne mogli my ni k chemu inomu
pribegnut’, krome kak vybrat’ knyazya iz vozhdej, kotoryj byl by ot oseni
do vesny i kotoromu my platili by dan’ ot polyud’ya. A v starye vremena
my vodili stada svoi i obrabatyvali zemlyu. I byla takoj nasha zhizn’ sto
desyat’ let, i tvorili my vsyakij den’ bor’bu s gunnami. I… prishel
(Sah?)… i nichego ne vzyal. I vot my stali imet’ knyazya Saha, i byl on
premudryj… v ladah s rusami, i byl nashim drugom… Za-I |to b’et
kryl’yami ptica mater’ Sva, kogda tyagosti novye idut na nas. I vragi
razdvigayut shchel’ (na granice) i nachinayut, i, prory- vayas’, napadayut
na nas. I vot techet pechal’ velikaya v krae nashem, budto dym stepnoj,
vidennyj nami, kotoryj podnimaetsya k Svarge. Kogda ZHalya plachet o
nas i klichet Mater’ Sva k Vsevyshnemu, posy- layushchemu veter lesam i
ogon’ ochagam nashim, togda On prihodit na pomoshch’, i vmeste s nim
otcy nashi b’yutsya s vragami. I vot Germanareh otstupil, i goty ushli za
maluyu Kadku i utekli k beregu morya. I tak zemlya osvobodilas’ do
Dona i po tu storonu Dona-reki. I eto Kalka velikaya – est’ granica
mezhdu nami i prochi- mi plemenami. I tam goty bilis’ chetyresta let so
svoimi vragami. I togda my nachali zasevat’ zemlyu nashu, nachali
pahat’ spokojno zemlyu dlya ellinov, torgovat’ s nimi – sovershat’ obmen
skota, shkur i sala na serebryanye i zolotye monety, i pit’e, i yastva
vsyaches- kie. I zhizn’ nasha posle togo byla spokojnaya i mirnaya. I vot
goty napali na nas eshche raz. I byla rasprya desyat’ let. I my uderzhali
zemlyu nashu. Takzhe my imeli bran’ ot vragov, uklo- nyayushchihsya ot
svyatyh volhvovanij. A te svyatye prihodyat k nam. I pervyj svyatoj –
Kolyada, a drugie – YAr i Krasnaya gora, i Ovsen’ velikij i malyj. I idut te
svyatye, kak muzh ot grada do sela ogni- shchanskogo, i s etim na
zemlyu mir gryadet ot nas k inym i ot drugih k nam.

3b-I
Sotekajtes’ i idite, brat’ya nashi, plemya s plemenem, rod s ro- dom, i
srazhajtes’ – kak eto i nadlezhit nam – za sebya na zemlyah nashih. I
nikogda ne dolzhno byt’ po-inomu! Ibo my – russkie, sla- vyashchie
bogov nashih pesnyami nashimi i plyaskami, i zrelishchami, kotorye my
ustraivaem vo slavu bogov. I vot my oseli na zemlyah i nachali perstami
prikladyvat’ ee k ranam svoim i toloch’ ee. I posle smerti predstavali
pered Marmo- roj, kotoraya rekla nam: „YA ne budu vinit’ togo, kto
napolnen zem- lej, i ne mogu ego otdelit’ ot nee”. I bogi,
nahodyashchiesya tam, posle nee govorili: „Ottogo ty rusich i
ostanesh’sya im, chto nabral zemlyu v svoi rany i prines ee v Nav'”. V te
vremena, poka knyazej izbirali, mnogie vozhdi i knyazi byli. I vsyakoe to
knyazhenie na veche utverzhdalos’ prostymi muzhikami. I tak
postanovlyali: „Zemlyu pashite – sebe, a knyaz’ pust’, soglasno
resheniyu, zashchishchaet lyudej”. A hleb, i edu, i vse, chto nuzhno dlya
zhizni, on ot svoih lyudej kazhdyj den’ imel. (Nyne zhe) inye knyazi i
podati berut, i synam svoim vlast’ dayut ot otca k synu i takzhe ot deda
k pravnuku.

6d-II
I tak zhrec skazal, chto demony-dasu umnozhilis’. I ot nih spase- niya
ne bylo b nyne, esli b my ne imeli nashih voinov. Tak my okonchatel’no
uznali – otkuda my. I eto byl boyarin Gordy- nya, kotoryj bil gotov
Triedora. I bylo eto cherez desyat’ stoletij i tri goda posle Karpatskogo
ishoda. I on, kak i Triedor, shel bez straha na nih. A boyarin Segenya,
kotoryj ubil syna Germanareha i otroka Gulareha, poshel k
Voronezhcu. /13/ Tam ostalas’ Rus’ Borusskaya i Ruskolan’. I tak nam
pridetsya stydit’sya iz-za slov vragov nashih, esli my ih poluchili, no ne
smogli vozvratit’ vdesyatero za vsyakoe slovo, skazannoe nam. I vot
Zarya svetit nam, i Utro idet k nam, i tak my imeem vestnika,
skachushchego po Svarge. I rekli my hvalu i slavu bogam! I vot
Surozh „ogrechilas'”, i ne budet ona teper’ russkoj. I tam bogi
grecheskie. No zhizn’ v stepi – k blagu nashemu, poluchili my ot nee
tverdost’ i krepost’, daby vragi otvedali, chto est’ istina. I Gulareh poshel
na novye zemli.

7v-II
Togda ne bylo inyh gostej, a nyne pribyvayut i bespokoyat nas. Togda
my mogli otrazit’ vragov. I ezhednevno tak i otrazhali, i brali (v plen) i
etih, i teh. Snachala my zvali pod styagi vozhdej nashih, kotorye eshche
ne obabilis’, a byli voinami… Prihodili eti voiny na ploshchadi i govorili,
chto ne budet po-inomu – i my dolzhny idti na grekov, kak postanovilo
veche. I prosili my v YAsuni, i Indra shel za nami, kak shel za otcami
nashimi na romeev v Troyanovoj zemle. I nichego ne bylo by, esli b
varyagi veli nashih voinov na Troyanovu zemlyu, tak kak my mogli i sami
ih vesti. Tysyachu let my otbivalis’ ot romeev i gotov. I Sur’yu antskuyu,
kotoraya byla s nami, my nikogda ne zabudem, i to, kak goty soedi-
nilis’ s gunnami protiv nas. I Gulareh napal s polnochi, a gunny – s
poldnya. I tut zaplakala Ruskolan’, Borusiya” potomu chto gunny
soedinilis’ (sroilis’) s gotami. Tut Rus’ podnyalas’ svoej siloj i otrazila
gunnov, sotvoriv Kraj Antov i Skuf’ /14/ Kievskuyu. I do sego dnya iz-za
srazhenij serdce nashe oblivaetsya krov’yu ot utra do vechera. I hodili
my, i ronyali slezy o sud’be nashej zhizni. I ne byli my nemy (?) v chas
tot, i vedali, chto pridet vremya, kog- da my dolzhny budem idti na sechu
s vragami – bud’ to greki libo gunny. I tol’ko esli nas ohomutat’ (?) i
ohranyat’, togda lish’ ne budet u nas vragov, kotorye – merzost’ pered
ochami nashimi. Gulareh zhe zaplatil za to, i dolzhny my prinudit’ Horsun’
zapla- tit’ za slezy docherej nashih uvedennyh i synov, vzyatyh kak dan’.
I plata ta zhe – ne serebrom i ne zolotom, poskol’ku sleduet otse- kat’ ih
golovy i „rubat’ ih v shchepu” (!).

14-III
I vot drugoj vrag Germanareh prishel na nas s severa. On vnucha- tyj
vnuk Otoreha. Novye vragi s rogami na lbah na nas napali. A varyagi
govoryat nam, chtoby my shli na nih. No my ne stanem voevat’ na oba
polya, ved’ (i varyagi, i goty) – vragi, i my ne mozhem raz- delit’ mezhdu
nimi – kto iz nih pervyj. I vot yazygi prishli na nas s Tanaisa (Dona) i
Tmutarakani s sil’noj konnicej i beschislennoj rat’yu. I t’ma za t’moj
potekla i prodolzhala tech’ na nas. I ne imeli my inoj pomoshchi, krome
kak ot bogov. Bogi poveleli nam – i udesyaterilis’ sily, i potekli my na nih.
|to Belobog povel nashi rati i konnicu. I tut my uvideli byvshih v lesah
volshebnikov, prishedshih k rati i vzyavshih mechi. I videli my
kudesnikov, tvoryashchih velikoe chudo, kak iz perstov, podnyatyh k ne-
bu, vstayut rati nebesnye. I tekut oni na vragov i vvergayut ih v mogilu. I
tut my videli ptic velikih, letyashchih k nam. I brosaetsya na vragov, b’et
kryl’yami Mater’ Sva i klichet nam, chtoby my shli za zemlyu nashu, i
bilis’ za ochagi nashego plemeni, ibo my – rusichi. Sobirajtes’ i tekite,
brat’ya nashi, – plemya za plemenem, rod za rodom! I borites’ s vragami
na zemle nashej, kak i nadlezhit nam i nikogda inym. Zdes’ i umrite, no
ne povorachivajte nazad! I nichto vas ne ustrashit, i nichego s vami ne
stanetsya, potomu chto vy v ru- kah Svarozh’ih. I on povedet vas vo
vsyakij den’ k shvatkam i sra- zheniyam mnogim. I kazhdyj raz, kogda
prihodil vrag na nas, my sami brali mechi i oderzhivali pobedy. Bylo
vozveshcheno ot Materi Sva, chto budushchee nashe – slavno. I my
pritekali k smerti, kak k prazdniku. Bylo predska- zano eto nam v starye
vremena, kogda u nas byli hramy svoi v Kar- patah, kogda my (Prinimali
kupcov – arabov i inyh. I te gosti po- chitali Radogoshch, i my brali v te
dni poshlinu i sobirali ee chestno, potomu chto chtili bogov. I nam bylo
povedeno chtit’ ih. I my imeli na to ukazanie v nashe vremya, chtoby my
ne prinimali shatkuyu (veru) i otcam nashim pochesti vozdavali, a ne
prosto ot bezdel’ya prihodi- li k derev’yam. I budut ruki nashi utruzhdeny
ne ot pluga, a ot tyazhelyh mechej, tak kak nam povedeno idti k
granicam nashim i sterech’ ih ot vra- gov. I vot dymy, vozdymayas’, tekut
k nebu. I eto oznachaet skorb’ velikuyu dlya otcov, detej i materej
nashih. I eto oznachaet – prishlo vremya bor’by. I my ne smeem govorit’
o drugih delah, a tol’ko ob etom. I vot prishli varyagi k Dnepru, i zabrali
zemlyu nashu, i uveli lyudej. I zemlya teper’ pod nimi. Ne ugonyajte
lyudej! A esli ne soglasites’ na eto, isprobuete na- shi mechi. Otvad’te
Ryurika ot zemel’ nashih, gonite ego s glaz doloj tuda, otkuda prishel. I
vot granicy nashi vragami sokrusheny, i zemlyu nashu popiraet vrag. I
eto obyazannost’ nasha (zashchishchat’ zemlyu), i my ne zhelaem inoj
rati.

9b-I
Goty zhe byli togda v krae zelenom i nemnogo operedili otcov na- shih,
idushchih ot Ra-reki. Ra-reka velikaya otdelyaet nas ot inyh lyu- dej i
techet v more Fasiste (Kaspijskoe). Tut muzh roda Beloyaru pereshel na
tu storonu Ra-reki i upredil tam sin’skih kupcov, idushchih k
fryazhencam, poskol’ku gunny na ostrove svoem podzhidali gostej-
kupcov i obirali ih. I bylo eto za polstoletiya do Aldoreha. A eshche
ran’she etogo byl rod Beloyarov sil’nym. I ot gunnov torgovcy pryatalis’ za
muzhami Beloyarovymi i govorili, chto dayut serebro i dva konya zolota,
chtoby projti i izbezhat’ ugrozy gunnskoj, i tak projti mimo gotov, takzhe
surovyh v bitve, i dojti do Dnepra. I koni u nih beschislenny, i dvazhdy
oni berut dan’. I potomu posle kupcy, stekavshiesya k nam, vernulis’ v
Kitaj i ne prishli bol’she nikogda.

AVARSKOE IGO, HAZARSKIJ KAGANAT, PRIHOD VARYAGOV
4a-I
I vot gryadet s silami mnogimi Dazh’bog na pomoshch’ lyudyam svoim. I
ne imeem my straha, poskol’ku izdrevle, kak i sejchas, on pechetsya o
teh, o kom zabotilsya, kogda hotel togo. I tak my ozhidali dnya svoego –
togo, o kotorom imeli (predvestie?). I vot byl Voronezhec mestom, gde
goty usililis’. A Rus’ tam bilas’, i v tom grade nas bylo malo. I tak posle
bitvy, sozhegshi ego v prah, i pepel vetrami razveyavshi vo vse storony
po polyam, (goty) mesto sie ostavili. Ne blagoslovlyajte tu zemlyu
russkuyu! Ne ozirajtes’ na nee, no i ne zabyvajte ee! Tam zhe krov’ otcov
nashih lilas’, i potomu my po pravu prihodili tuda. I ot etogo Voronezhca
slava techet po Rusi, i ee Svarog imeet. Berite ee vsemi silami, vozvratite
ee so svoimi knyaz’yami, osvo- bodite blazhennuyu russkuyu zemlyu!
Ibo eto prekrasnye pashni, kotorye mogut dat’ propitanie – rugu dlya
knyazej i dlya ognishchan – ih slug. (Sdelaem tak, chtoby) ot nee imeli
te, kto osvobodit ee v seche, rugu osobuyu – edu i pit’e, kotoruyu budut
davat’ ot svoego vremeni i do smerti. I polegli oni. I tak mnogie slozhili
kosti svoi na ravnine, i my poluchili urok tak zhe, kak anty vo vremena
Mezenmira. I my, slavu poyushchie bogam, tak i nazyvaemsya
slavyanami, my nikogda ne prosili nichego, lish’ slavu peli. I kogda
molenie tvorili, omyvali telesa nashi i rekli slavu, a takzhe…

4b-I
…pili sur’yu – napitok vo slavu (bogov), pyat’ raz v den’ ogon’ zazhigali
(v svyatilishchah) – zhgli Dub. I takzhe Snop velichali i govo- rili hvalu
emu, ibo my – Dazh’bogovy vnuki i ne smeli protivit’sya slave svoej. A
neskol’ko vekov tomu nazad my byli antami na russkoj ravnine, a v
drevnosti byli rusami – i nyne prebyvaem imi. …vot na Volyn’ prishli i,
pridya, bilis’ s vragami, tak kak my – hrabrye. Ta Volyn’ – (mesto)
pervejshego Roda. I togda oserchali voi, i anty Mezenmira oderzhali
pobedu nad gotami, razveyali ih na vse storony. A za nimi potekli gunny,
zhazhdushchie slavnyh korov, i byla bor’ba s nimi surovoj. I tut goty
soedinilis’ s gunnami, i s nimi na otcov nashih napali, i byli razbity nami i
unichtozheny. Zatem prishli obry i knyazya nashego ubili. I tak sine more
otoshlo ot Rusi. Bogi russkie ne berut ni zhertv lyudskih, ni zhivotnyh,
tol’ko plody, ovoshchi, cvety i zerna, moloko, pitnuyu sur’yu, na travah
zab- rodivshuyu, i med, i nikogda zhivuyu pticu, ryb. I eto varyagi i elli-
ny dayut bogam zhertvu inuyu i strashnuyu – chelovecheskuyu. My zhe ne
zhe- lali delat’ eto, tak kak my sami – Dazh’bogony vnuki i ne stremi- lis’
krast’sya po stonam chuzhezemcev.

4a-II
I byl v stepi boyarin Skoten’, zhivshij svoim trudom, i ne popal on pod
vlast’ hazar. I potomu chto byl on irancem, on poprosil po- moshch’ u
irancev. I oni prislali konnicu i razbili (hazar). Rasska- zyvayut, chto
nekotorye rusichi ostalis’ pod hazarami, a nekotorye dobralis’ do grada
Kieva i tam poselilis’. Te zhe rusichi, kto ne hotel hodit’ pod hazarami,
poshli k Skotenyu. I tak Rus’ sobralas’ na ravnine (?). Irancy izdrevle s
nas ne brali dan’, a takzhe razreshali russkim zhit’ po-russki. A hazary
rusichej brali na raboty, vzimali s nas dan’, i brali i detej, i zhen, i ochen’
zlo bili, i tvorili zlo. I tut goty prishli i napali na Rus’, a Skoten’ byl
ryadom… I on prepoyasalsya mechom, i prashchury nashi vystupili protiv
nih, i togda iranskaya konnica potekla k nim i razbila gotov. I byli goty
ras- seyany i bezhali s polya, ibo krov’ tut lilas’ russkaya, cheremnaya. I
zemlyu tu my zabrali. Rasteklas’ Rus’ v gotskoj zemle, i mechami my
unichtozhili vsyakogo, i zemli ih sebe prisvoili. I tut hazary napali na nas,
utrativshih veche, i „poyali” nas. I tut rusichi rinulis’ v bitvu, kak l’vy,
govorya: „My propali, esli o nas ne pozabotitsya Perun”. I on pomog
nam. I goty byli pobezhde- ny, a do nih pervymi – hazary byli
nizverzheny v prah i rasseyany. I tut Rus’ zatihla, no govorili my: eto li
eshche budet… Hazary zhe ubezhali do Volgi, Dona i Donca. I tam sram
oni poime- li, i povergli mechi svoi v zemlyu, i potekli, kuda glaza
glyadyat. I v tot raz goty peremestilis’, i otoshli na sever, i tam izgnali
yazov, idya dalee, ibo Rus’ ustroilas’ na ih zemle, vzyatoj i rekami
russkoj krovi politoj. My prishli, chtoby govorit’, i skazali my, pridya, o
milosti bo- zheskoj. I hvalim my Dazh’boga nashego i Peruna za to, chto
oni byli s nami. I tak vpervye vospeli my slavu bogam na toj zemle, koto-
ruyu narekli zatem Ruskolan’. I na toj zemle my imeli bol’shie za- boty,
i byla utverzhdena zemlya nasha. I hazary boyalis’ podhodit’ k zemle toj
i nikogda ne napadali na Ruskolan’, opasayas’, chto ut- verdyatsya goty.

4v-II
Rus’ zhe uzrela zemlyu tu. Do etogo vremeni prishli v Kiev varyagi s
torgovcami i pobili hazar. Hazary zhe obratilis’ k Skotenyu, chto- by on
okazal im pomoshch’. No Skoten’ eto otverg i skazal, chto vy sami sebe
pomozhete, a takzhe to, chto im v Ruskolani nechego delat’ okolo nas.
Togda vrazh’ya sila prishla na zemli Voronezhca. V drevnosti Voro-
nezhec etot mnogo vekov stroilsya i byl ograzhden ot okrestnyh napa-
denij. (I togda) varyazhcy prihodili k Voronezhcu brat’ ego, i tak stala
Rus’ otgorozhennoj ot zapada Solnca. I nekotorye poshli k Sur’e na yug
otvoevyvat’ Surozh-grad… u morya, gde treki imeli uk- replennyj grad
Surozh’. Beloyar Krivorog byl v to vremya russkim knyazem i belogo
golubya vypuskal. Kuda tot letit, tuda idti. A poletel on k grekam, i
Krivorog napal na nih i razbil ih. Tut greki, kak lisy, stali vertet’ hvostom,
davaya Krivorogu zolotoe runo i konej serebryanyh. I tot Krivorog
ostalsya v Surozhi. Greki zhe byli v Goluni, a Krivo- rog (ne?) dogadalsya,
chto Rus’ otkryta tam. I togda greki napusti- li na nas voinov v zheleznyh
bronyah i pobili nas. Mnogo bylo pro- lito krovi rusichej vniz na zemlyu, i
ne bylo chisla stenaniyam russkim. Il’mercy govorili, chto my – glupcy, oni
by pribezhali k nam na pomoshch’… Tak pochtem zhe pamyat’ teh,
kotorye polegli v zemlyu russkuyu i udobrili ee i stali svoimi dlya nashih
starcev-praotcov, teh, kotorye otdali sily svoi Rusi. Na sechah s vragami
ih krov’ udobryala zemlyu nashu. Oni zhe sut’ te, kotorye s Perunom
kovali na nakoval’ne mechi na vragov nashih. My zhe im pomolimsya, i
oni nam pomogut.

4b-II
Mnogie voiny s mechami shli s nami, i takzhe oni potrudilis’, i ot togo my
stali vol’nymi i groznymi, kak i prashchury nashi. I Veles nauchil ih
zemlyu pahat’, a takzhe seyat’ zerno, ibo hoteli nashi pra- shchury stat’
ognishchanami i byt’ zemledel’cami. Govorim zhe eto, kak govoryat v
nashej zemle, no ne kak greki, zhazhdushchie russkoj zemli iz korysti.
Bulgary (?) nachali… dolzhny svoj skot vodit’ v polyah zlachnyh. I dolzhny
byli izbirat’ starshego iz roda v rod, i tak by- lo by pravil’no. (No) za
desyat’ vekov zabyli my, kto svoi, i po- tomu rody stali zhit’ osobymi
plemenami, tak obrazovalis’ polyane, a na severe -drevlyane, oni zhe
vse rusichi iz Ruskolani, kotorye razdelilis’ kak bezumnye. I iz-za togo
prishla na Rus’ usobica. A v drugoe tysyacheletie my podverglis’
razdeleniyu, i togda ubylo samostoyatel’nosti i prishlos’ otrabatyvat’
chuzhim dan’; vnachale – gotam, kotorye krepko nas obdirali, a zatem –
hazaram, kotorye ubivali. YAvilsya kagan, i on ne radel o nas. Vnachale
on prishel s kupcami na Rus’, i byli oni velerechivy, a potom stali zly i
stali rusichej pritesnyat’. I my stali govorit’: „Kuda my pojdem ot nih? Gde
budem my vol’nymi? My siry ves’ma, i ruka bozheskaya ot nas otvratilas’,
ibo tysyachu dvadcat’ let ne mogli my sotvorit’ Rus’, i potomu k nam
prishli varyagi i zabrali u nas eti mesta”. My – synov’ya velikoj Rusi,
kotoraya sozdavalas’ ot severa, tak kak ne bylo u nas inoj vozmozhnosti.
My sobralis’ v lesah il’merskih, kuda prishla nebol’shaya chast’ lyudej iz
Kieva, ibo v nem uselis’ varyagi, kotorye sut’ – hishchniki, povesivshie
Sventoyarov. I sdelali oni eto, chtoby uvideli my telo boyarina Gordyni
nashego, kotoryj porazil gotov vmeste so Skotichem. I bylo eto slavnoe
deyanie posle prihoda slavyanskih lyudej na Rus’ posle desyati stole- tij i
treh let, ibo, nagleya i grabya, oni na nas napali. I bylo eto, kogda
Sventoyar, odin iz knyazej, kotorogo vybrali borusichi v Ruskolani, vzyal
ruskolan, i (alan?), i borusov, i vooruzhil ih, i poshel na gotov iz
Voronezhca, i bylo ih desyat’ tysyach otbornyh kon- nyh voinov i ni
odnogo peshego. I tak nabrosilsya na nih, i byla secha zloj i kratkoj. I
ona stanovilas’ vse surovej k vecheru, i goty byli porazheny.

7g-II
I tak veli my rody, kuda govorila ptica. Grecheskaya lisa hitros- tyami
otvernula nas ot trav nashih, obŽyasniv nam, chto solnce nam vredit. No
i tut kolichestvo (naroda) u nas umnozhilos’, a ne umen’shilos’. I vot
posle tysyachi trehsot let ot Karpatskogo ishoda Askol’d zloj prishel k
nam. Tut sognulsya narod moj ot ladoni ego (?), i sdelal on tak, chto
lyuboj poshel pod styagi nashi. Zahvacheny vragami my mozhem byt’ na
Rusi, no Svarog – Bog nash, a ne inye bogi, a bez Svaroga my ne imeem
nichego, krome smerti. A ona ne strashila nas, kol’ my na nee byli
obrecheny, ibo Svarog zval nas, i my shli k ne- mu. I vot my shli, ibo
Mater’ Sva pela pesn’ ratnuyu, i dolzhny my by- li ee slushat’, chtoby ne
prishlos’ otdavat’ grekam nashi travy i skot nash. A oni nam kamen’ya
dayut gryzt’, potomu chto u nas zuby ochen’ tverdye i ostrye. |to nam
govoryat sami vragi, chto my strash- no rychali po nocham na lyudej,
kotorye sut’ greki. I sprashivali nas narody: kto est’ my? I my otvechali
im, chto my – lyudi, ne imeyushchie kraya, i pravyat nami greki i varyagi.
I chto zhe my povedaem detyam nashim, kotorye nam budut plevat’ v
glaza – i budut pravy? I vot druzhina sobralas’ pod nashi styagi, i
skazhem my vsyakomu, chto ne dolzhny my est’, buduchi na pole brani,
chtoby my otbirali grecheskuyu edu, a ne brali to, chto ne sŽedim (s
soboj). Ibo Mater’ Sva poet nad nami, i dolzhny my styagam nashim dat’
trepetat’ na vetru, a konyam nashim – skakat’ po stepyam. I podnyali
my prah voennyj za soboj i dali vragam vdohnut’ ego. I v tot pervyj den’
sechi imeli my dvesti ubityh za Rus’. Vechnaya im slava! I prihodili k nam
lyudi, no ne imeli my boyar, chtoby prijti…

7d-II
…i spravit’ triznu slavnuyu po vragam. Naletim sokolami na Horsun’,
chtoby vzyat’ edu, i dobro, i skot, no ne budem grekov polonit’. Oni zhe
nas znayut kak zlyh, no my – dobrye na Rusi. I ne budet s nami tot, kto,
vzyav chuzhoe, govorit, chto delaet dobro. I ne budem my takimi, kak
oni, ved’ nas vedet nasha YAsun’, i potomu postaraemsya trudami
nashimi pobedit’ vseh vragov do edinogo. Slovno sokoly napadem na nih
i brosimsya v groznuyu bitvu, ibo Mater’ Sva poet vo Svarze o podvigah
ratnyh. My ushli ot svoego doma, i potekli my na vragov, i dali im
otvedat’ russkogo mecha, (i uvideli oni) kak sekut yasuni. Ne govorite
zhe, chto my ne mogli nichego inogo delat’, a tol’ko idti vpered. Ne
dolzhny my eto govo- rit’, ibo ne mogli my povernut’ vspyat’ pered
(Mater’yu) Sva. I bystro my shli, a kto bystro idet, tot imeet slavu, a kto
idet po- tishe, na togo vorony karkayut i kury klichut. No my ne byki, a
rusy chistye. I eto inym nauchenie, oni teper’ budut znat’, chto Prav’ v
soyuze s nami, a Navi my ne boyalis’, potomu chto Nav’ ne imeet sily pro-
tiv nas. I potomu my dolzhny byli starat’sya i molit’ bogov o pomo- shchi
v trudah ratnyh nashih. I vot Mater’ Sva b’et krylami o podvigah ratnyh i
o slave voinov, kotorye ispili vody zhivoj ot Perunicy v krutoj seche. I eta
Perunica priletala k nam, i ona davala rog, polnyj vody zhizni vechnoj,
(lyubomu) voinu nashemu, porazhennomu mechom i poteryavshemu
bujnuyu golovu. I tak smert’ my ne imeli, no imeli zhizn’ vechnuyu, i
brat’ya-vozhdi trudilis’ dlya brat’ev.

8/1-III
I vot my pokorilis’ inym, potomu chto byl golod, i my byli siry- mi i
nishchimi. Te zhe zhelezo natochili, chtoby nashi zhivoty vsporot’. Ot
etogo vse i proizoshlo, i potomu byli sirymi i nishchimi. Askol’d i Ryurik
po Dnepru hodyat i lyudej nashih vyzyvayut na boj. No tak kak my Dira
imeli u sebya, my ne hoteli sami idti k nim. I eto budet nam urokom,
chtoby my osoznali nashi oshibki, chtoby vse bylo inache v nashe
vremya. I vot Askol’d voinov svoih posadil na lad’i i poshel grabit’ v
drugie mesta. I stalo tak, i poshel on na grekov, chtoby unichtozhit’
goroda ih i prinosit’ zhertvy bogam v ih zemlyah. No nam ne sleduet
delat’ tak, ibo Askol’d ne rusich, a varyag, i hochet on poprat’ moshch’
russkuyu, no pogibnet, delaya zlo. I Ryurik ne rusich, potomu chto on,
kak lis, ryskal s hitrost’yu v ste- pi i ubival kupcov, kotorye emu
doveryalis’. My na starye pogrebalishcha hodili i tam razmyshlyali, gde
lezhat na- shi prashchury pod travoj zelenoj. I teper’ my ponyali, kak byt’
i za kem idti.

14-III
Bylo vozveshcheno ot Materi Sva, chto budushchee nashe – slavno. I my
pritekali k smerti, kak k prazdniku. Bylo predskazano eto nam v starye
vremena, kogda u nas byli hramy svoi v Karpatah, kogda my prinimali
kupcov – arabov inyh. I te gosti pochitali Radogoshch, i my brali v te dni
poshlinu i sobirali ee chestno, potomu chto chtili bo- gov. I nam bylo
povedeno chtit’ ih. I my imeli na to ukazanie v nashe vremya, chtoby my
ne prinimali shatkuyu (veru) i otcam nashim po- chesti vozdavali, a ne
prosto ot bezdel’ya prihodili k derev’yam. I budut ruki nashi utruzhdeny
ne ot pluga, a ot tyazhelyh mechej, tak kak nam povedeno idti k
granicam nashim i sterech’ ih ot vra- gov. I vot dymy, vozdymayas’, tekut
k nebu. I eto oznachaet skorb’ velikuyu dlya otcov, detej i materej
nashih. I eto oznachaet – prishlo vremya bor’by. I my ne smeem govorit’
o drugih delah, a tol’ko ob etom. I vot prishli varyagi k Dnepru, i zabrali
zemlyu nashu, i uveli lyudej. I zemlya teper’ pod nimi. Ne ugonyajte
lyudej! A esli ne soglasites’ na eto, isprobuete na- shi mechi. Otvad’te
Ryurika ot zemel’ nashih, gonite ego s glaz doloj (?) tuda, otkuda
prishel. I vot granicy nashi vragami sokrusheny, i zemlyu nashu popiraet
vrag. I eto obyazannost’ nasha (zashchishchat’ zemlyu), i my ne
zhelaem inoj rati.

6e-II
Vremya bylo ves’ma spokojnoe, dni zhe te byli yasnye, i sush’ byla u nas
surovaya. I potomu zhatva ta ne urodilas’, i my ushli v inuyu zemlyu i
tam zaderzhalis’. Rus’ byla rastoptana grekami i rimlyanami, kotorye shli
po bere- gam morskim do Surozhi. I tam sozdali oni surozhskij kraj, ibo
tam byl grad Surozh’, poddannyj Kievu. I bylo eto sozdanie ne dobrym, a
zlym, potomu chto iz-za nego nachalis’ bitvy. I tut vpervye varya- gi
prishli na Rus’. Askol’d siloyu razgromil nashego knyazya i pobedil ego.
Askol’d, a posle nego – Dir uselis’ u nas kak neproshenye knyaz’ya. I oni
nachali knyazhit’ nad nami i stali vozhdyami samogo Ogneboga, ochagi
hranyashchego. I potomu otvratil on lik svoj ot nas, chto my imeli
knyazya, kreshchennogo grekami. Askol’d – temnyj voin i tak segodnya
grekami prosveshchen, chto nikakih rusov net, a est’ var- vary. No my
eto mogli osmeyat’, tak kak byli zhe kimry, takzhe nashi otcy, i oni
rimlyan potryasali, a grekov razmetali, kak ispugannyh porosyat!

6e-II
Tot vozhd’ predlagal kazhdomu po ego potrebnosti. No tut nastupa- la ili
zasuha, ili inaya beda. A etot Askol’d prinosil zhertvy chu- zhim bogam, a
ne bogam nashim, kak bylo zavedeno otcami nashimi – i ne dolzhno byt’
po-inomu! A greki hotyat nas okrestit’, chtoby my zabyli bogov nashih i
tak obratilis’ k nim, chtoby strich’ s nas dan’, podobno pastyryam,
stekayushchimsya v Skifiyu. Ne pozvolyajte volkam pohishchat’ agncev,
kotorye sut’ deti Solnca! Trava zelenaya – eto znak bozheskij. My dolzhny
sobirat’ ee v sosud dlya osurivaniya, daby na sobraniyah nashih
vospevat’ bogov v mer- cayushchem nebe i otcu nashemu Dazh’bogu
zhertvu tvorit’. A ona v Irii uzhe svyashchenna vo sto krat.

——————————————————————————–

Primechaniya

1.

Cifroj I oboznacheny doshchechki, opublikovannye S. Lesnym v
Kanade v 1966 g.

Cifroj II – teksty, opublikovannye Kurenkovym v
zhurnale „ZHar-ptica”, v kotorom YU. P. Mirolyubov byl redaktorom.

Cifroj
III – teksty iz arhiva Mirolyubova, opublikovannye Skripnikom posle
smerti Mirolyubova.

2. Svarog – edinyj nebesnyj bog, ded bogov, on zhe –
Triglav, Troica, Vselennaya.

3. Beloyar, Lado, Kupala, Sinich, ZHitnich,
Venich, Zernich, Ovsenich, Prosich, Sgudich, Ledich, Lyutich – nazvaniya
mesyacev i imena bogov, prihodyashchih v eti mesyacy i
pokrovitel’stvuyushchih yavleniyam prirody.

4. Po mneniyu istorika V. V,
Sedova, eto odno iz slavyanskih ple- men, skifo-sarmatskogo, iranskogo
proishozhdeniya, chto oprovergaet normannskuyu versiyu
proishozhdeniya Rusi, berushchuyu nachalo v „Povesti vremennyh let”.

5.
Semirech’e – oblast’ mezhdu ozerami Balhash, Sasykol’, Alakol’ i
Dzhungarskim Alatau.

6. Mater’ Sva – na sanskrite „Sama Mater'” –
Velikaya Mater’.

7. Golun’ – nazvanie goroda i mesta v skifskih stepyah.
Arheologa schitayut, chto Golun’ – eto tak nazyvaemoe Bel’skoe
gorodishche na re- ke Vorskle – pritoke Dnepra, gde zhili gelony

8.
Karan’ – nebol’shoj gorod bliz sovremennoj Kerchi.

9. Surica –
svyashchennyj napitok, ot indoevropejskogo „sur’ya” solnce.

10. Surozh –
poselenie tavrov v IV v. do n. e. S III v do n. e. – grecheskij gorod
Sugdeya.

11. Horsun’ – Hersones, Herson, Korsun’ – drevnegrecheskaya
koloniya na territorii sovremennogo Sevastopolya

12. Germanareh –
korol’ ostgotov iz roda Amalov, osnovatel’ tak nazyvaemoj „imperii Ger-
manareha”. Gotskij istorik Iordan utverzhdal, chto eta imperiya
prostiralas’ ot Baltijskogo morya do CHernogo. 

13. Voronezhec – vozmozhno, eto pos. Voronezh v
SHostkinskom rajone Sumskoj oblasti. Tam v centre do sih por
sohranilsya drevnij val

14. Kraj Antov – po istoriku
Iordanu, „mogushchestvennejshie iz antov zhivut bliz lukomor’ya Ponta
ot Dnestra do Dnepra”. Skuf’ Kievskaya – zemlya Kievskaya.

tekst pochodzi z http://www.slavinja.republika.pl

To zupełnie inna Kniga Welesowa – Aleksandra Asowa

Podziel się!