Czy runy słowiańskie są rzeczywiście nieautentyczne?

Kamienie mikorzyńskie

Z Wikipedii

Kamienie mikorzyńskie – dwa nieckowate kamienie żarnowe z domniemanymi wyobrażeniami słowiańskich bóstw i napisami runicznymi, odkryte rzekomo w latach 1855–1856 w wielkopolskim Mikorzynie.

W liście z 10 czerwca 1856 roku Piotr Droszewski, brat ówczesnego właściciela Mikorzyna i domniemany autor fałszerstwa, powiadomił lokalną gazetę o odkryciu słowiańskiego kamienia nagrobnego. Kamień miano wykopać przypadkowo jesienią 1855 roku w ogrodzie dworskim. Droszewski pisał także, że znajdowała się pod nim urna, która miała się rozsypać po wyciągnięciu na powierzchnię, zaś okoliczni mieszkańcy w zeszłych latach znajdowali podobne artefakty[2]. W sierpniu 1856 pojawiła się informacja, że pod rosnącym w lasku brzozowym dębem wykopano kolejny kamień[2].

Kamień pierwszy przedstawia rzekomo boga Prowe i 13 znaków runicznych, drugi wizerunek konia i 21 run. Istniały różne koncepcje odczytania napisów na kamieniach na podstawie ich podobieństwa do run skandynawskich. Rozszyfrowywano je m.in. jako smir prowe kmet i smir bogodan woin z lutvoi[3], lub sair erdwd tzdt i sair dogothlu woiu s lutwoi[1]. Napisy runiczne na kamieniach wykorzystywano jako dowód na istnienie pisma słowiańskiego.

Autentyczność kamieni mikorzyńskich podważono już w latach 70. XIX wieku, krytycznie na ich temat wypowiadali się m.in. Karol Estreicher, Antoni Małecki i Zygmunt Gloger. Wątpliwości bardzo szybko wzbudził fakt że w jedynej relacji o Prowem autorstwa Helmolda znajduje się wzmianka, iż bóstwo to nie posiadało żadnego posągu[2]. Wojciech Cybulski zauważył, że postać „Prowe” jest niemal identyczna z podobną postacią znaną z idoli prillwickich, zaś konik z drugiego kamienia wygląda jak ten z odkrytego niedługo przed kamieniami Światowida[2].

Czy rzeczywiście były fałszerstwem jak nam to mówią autorytety?

Często zdarza nam się przyjmować sądy tzw. wielkich autorytetów, lub powszechnie uznane poglądy powtarzane przez różnorodne encyklopedie nie poddając ich żadnej weryfikacji, ani testom prawidłowości. W ten sposób przyjmowano przez niemal 100 lat słowa wielkiego uczonego Aleksandra Brucknera, który zredukował słowiański panteon do jednego a może dwóch niepodważalnych bóstw.


Szacunek dla nauki i jej osiągnięć wpaja nam się od przedszkola i ulegamy łatwo magii wielkich nazwisk. Często dopiero gdy inny wielki autorytet, jak w wypadku mitologii słowiańskiej profesor Gieysztor, podważy stawiane przez poprzednika z absolutnych wyżyn niepodważalnego oświecenia tezy, za nim inni, odważają się niektóre stwierdzenia poprzednio absolutnie pewne, również uznać za nieprawdziwe lub zbyt radykalne. Konformizm w środowisku naukowym spowalnia postęp. Im bardziej prowincjonalne i nepotyczne jest środowisko naukowe tym mocniejsza jest tendencja do wykluczania wszelkich śmiałych hipotez i odstępstw, od przyjętych za pewnik twierdzeń poprzedników.


Widać to doskonale także w dziedzinie kultury. Nowe śmiałe prądy w sztuce rodzą się w centrach kulturalnych świata, a prowincja powtarza je z opóźnieniem nie wychylając się sama z siebie poza uznane trendy  i tendencje. Wyrwanie się z tego kręgu jest  niesłychanie trudne, bo wymaga zmiany sposobu myślenia o samym sobie i roli własnego środowiska, otoczenia kulturowego jaką spełnia ono, i jaką może odgrywać w dziejach całego świata. Wolnej i radykalnej myśli w nauce i sztuce nie sprzyja niewola polityczna. Niewola polityczna krępuje wolną myśl na wszystkich poziomach.

Jedyne odnalezione ślady pisma słowiańskiego z okresu plemiennego, które nie budzą zastrzeżeń archeologów czy historyków to tzw. tabliczki z grodziska Podebłocie. Odcyfrowane napisy to: greckie IXH na drugiej IXS co ma oznaczać Iesos Christos Nika (Jesus Chrystus Zwyciężaj) i Jezus Chrystus. Czyli ślady misji Cyryla i Metodego.


KAMIENIE MIKORZYŃSKIE – PRZEKRĘT LELEWELA?

Według żyjącego na przełomie XIX i XX wieku. wybitnego historyka Franciszka Piekosińskiego, gdyby autentyczność kamieni mikorzyńskich została udowodniona, zajęłyby obok Światowida „jedno z najcelniejszych miejsc pomiędzy pomnikami pogańskiej naszej przeszłości”.

W 1855 r. wielkopolska wieś Mikorzyn stała się sławna. W tamtejszym majątku znaleziono kamienie młyńskie z wyrytymi tajemniczymi rysunkami i napisami runicznymi. Odkrycia dokonał dwudziestokilkuletni archeolog amator Piotr Droszewicki. Początkowo znalezisko uznano za epokowe. Kiedy więc we wrześniu 1858 r. została otwarta specjalna wystawa starożytności archeologicznych, jej sztandarowymi artefaktami były: posąg Światowida, wyłowiony z rzeki Zbrucz, i właśnie kamienie mikorzyńskie. Jednak epokowe znalezisko zaczęto niebawem kwestionować, a odkrywcę podejrzewać o sfałszowanie napisów. Spory naukowców trwały przez całą drugą połowę XIX w. W tym okresie gorączkowo poszukiwano zabytków pisma prasłowiańskiego, rzekomo używanego przez Słowian na długo przed opracowaniem głagolicy i przyjęciem alfabetu łacińskiego. Jednym z powodów dyskusji na temat runów słowiańskich było odnajdywanie na ziemiach polskich rylców do pisania na tabliczkach woskowych. Pochodziły z VI–VIII w., zatem z okresu poprzedzającego o kilka stuleci moment przyjęcia łaciny w Polsce. Naukowcy zastanawiali się, jakiego pisma wówczas używano. Większość autorytetów opowiadała się za pismem runicznym. Runami posługiwały się plemiona germańskie, a zwłaszcza skandynawskie, zaś najstarszy taki alfabet (tzw. futhark starszy) pochodzi z II w. n.e. Fakt, że napisy z Mikorzyna przypominają łacińskie litery i germańskie runy, został uznany przez część autorytetów za dowód ich autentyczności. Alfabety łaciński i germański mogą wywodzić się bowiem od etruskiego. Uważano więc za możliwe, że był on także źródłem pisma słowiańskiego.

Spór wokół autentyczności znaleziska ostatecznie nie został rozstrzygnięty. Zaangażowało się w niego wielu wybitnych uczonych, m.in. Joachim Lelewel, który w swych pracach poświęcał wiele uwagi zabytkom archeologicznym. Omawiał np. sławną mistyfikację ze słowiańskimi idolami z Prillwitz w Niemczech (które sam uważał za autentyczne) i posąg wydobyty z rzeki Zbrucz (to on pierwszy nadał mu nazwę „Światowida”).

Wspomniany Franciszek Piekosiński skłaniał się do uznania autentyczności odkrycia w Mikorzynie, argumentując, że ktoś, kto „sfabrykował kamienie (…) byłby niewątpliwie zaraz po (ich) ukazaniu się wystąpił z naukową rozprawą, w której by te kamienie dla swoich poglądów spożytkował. Otóż z taką naukową rozprawą nikt zgoła po odkryciu kamieni mikorzyńskich nie wystąpił. A jeśli rozpatrzymy się w szczupłym szeregu uczonych, których byśmy (…) o podrobienie tych kamieni posądzić musieli, z Lelewelem na czele, i jeśli zważymy (…)zwłaszcza wielkie znawstwo alfabetu runicznego, jakie się z kamieni mikorzyńskich przebija, i stan literatury runicznej współczesny Lelewelowi, to przychodzimy do przekonania, że nawet zasoby naukowe takiego archeologa jak Lelewel nie byłyby dostateczne, aby móc sfabrykować kamienie mikorzyńskie”.

Aż do wybuchu I wojny światowej kwestia najstarszego pisma Słowian, pozbawionych z reguły własnej państwowości, była sprawą polityczną. Zapotrzebowanie na słowiańskie runy, umacniające dumę i historyczne korzenie narodów słowiańskich, osłabło, gdy większość z nich uzyskała po wojnie niepodległość. Zagadka pozostała.

Dawni zwolennicy oryginalności odkrycia powoływali się na argument, że w Mikorzynie poza kamieniami młyńskimi z inskrypcjami znaleziono także prasłowiańskie posągi (wykorzystane jako fundament karczmy). Co ciekawe, w 2006 r. miejscowi gimnazjaliści natrafili w pobliżu na osadę ludności przeworskiej z II i IV w. n.e., używającej pisma runicznego. Odkrycia dokonali podczas realizacji programu Archeologiczne Wakacje…



Idole Przylwickie (prillwickie)

Z Wikipedii

Idole prillwickie, bałwanki przylwickie – nazwa grupy stu kilkudziesięciu figurek odkrytych rzekomo w II połowie XVIII wieku w Prillwitz nad jeziorem Tollensee w Meklemburgii. Pierwsza informacja o ich odkryciu ukazała się w 1768 roku.

Figurki te miały rzekomo pochodzić z Radogoszczy i przedstawiać wyobrażenia bóstw słowiańskich, m.in. Radogosta. Wiele z nich opatrzonych jest napisami runicznymi, rzekomym pismem słowiańskim. Znaczna część figurek przedstawia postaci z lwimi głowami i bujnymi grzywami[1].

„Odnalezienie” idoli prillwickich stało się wielkim wydarzeniem w ówczesnej Europie i początkowo badacze powszechnie przyjęli ich autentyczność. Oszustwu dał się zwieść m.in. Jan Potocki który w 1794 roku osobiście odwiedził miejsca ich rzekomego odkrycia, wykonał rysunki części z nich, a całą sprawę nagłośnił w wydanej w 1795 w Hamburgu relacji z podróży po Niemczech.

Autentyczność rzekomych znalezisk z Prillwitz zakwestionowano dopiero wraz z rozwojem archeologii w połowie XIX wieku. Okazały się one jedynie niezdarnymi odlewami z brązu pomieszanymi z kilkoma znaleziskami autentycznymi, jednak niemającymi nic wspólnego ze Słowianami. Autorem fałszerstwa był najprawdopodobniej złotnik z Neubrandenburga Gideon Nathanael Sponholz.

Idole prillwickie są obecnie przechowywane w muzeum w Schwerinie.

Szczególnie jaskrawo mogliśmy tego doświadczyć w Polsce. Każde słowo od 1791 roku podlegało tutaj wszechstronnej cenzurze okupantów. Nasz stosunek do Niemców i Rosjan jest wypadkową tego stanu rzeczy. Nasza wizja rzeczywistości jest wypadkową w dużej mierze ich wizji świata, wizji narzuconej Polakom poprzez cenzurowane wydawnictwa i cenzurowane media, wizji narzucanej przez wiele, wiele pokoleń. Tak wiele, że uważać dzisiaj czasy Rzeczpospolitej Szlacheckiej za coś pozytywnego, czy też oceniać Wielką Polskę Wielonarodową jako ideał – to dzisiaj bluźnierstwa niepoprawne politycznie

To prawdziwy cud, że Polsce i Polakom udało się wyzwolić z tego zniewolenia, ale przed nami wszystkimi daleka jeszcze droga do rzeczywiście własnej wizji świata. W Polsce ubiegłych dwóch stuleci, które wszak były stuleciami rozkwitu nauki i sztuki na świecie, jedynie powtarzaliśmy i małpowaliśmy obce wzorce, wygłaszaliśmy i pomnażaliśmy obce poglądy.

Nie było tak dlatego, że nie jesteśmy twórczy. Trzeba być niesłychanie twórczym żeby przeżyć w takich warunkach jakie nam tutaj zaserwowano – zwłaszcza ostatnie 50 lat, to niewyobrażalny horror, który właściwie dopiero teraz odkrywamy zbliżając się z każdym rokiem do większej „normalności” warunków społecznego i cywilizacyjnego rozwoju.

Czy narodził się tutaj, na naszej ziemi, jakikolwiek nurt sztuki światowej?

Można powiedzieć, że tam gdzie nie używano słowa zbliżaliśmy się, lub pojedynczy twórcy znaleźli się, na poziomie awangardy Świata – współczesna muzyka poważna (Penderecki i inni), teatr bez słów (Tomaszewski, Kantor, Grotowski, Teatr Dnia Siódmego i inne), malarstwo i sztuki wizualne (ale tylko abstrakcyjno-konceptualne – Opałko, Winiarski i kilku innych). Co by tu jeszcze – Noble za poezję, poezję, która co charakterystyczne, wyraża esencję indywidualnych uczuć, a nie diagnozę czy analizę stanu społecznego, cywilizacyjnego czy politycznego.


Księga Welesa

Z Wikipedii

Księga Welesa – apokryficzny tekst dotyczący religii i historii starożytnych Słowian. Przez większość naukowców tekst uważany jest za falsyfikat, co jednak nie przekonuje w pełni części słowiańskich rodzimowierców (brak możliwości jednoznacznego potwierdzenia lub nie autentyczności źródła, z powodu jego zagubienia), uważających go za swoją świętą księgę[1].

Tekst dotyczy okresu od IX wieku p.n.e. do VIII wieku naszej ery. Opisuje migrację plemion słowiańskich z Azji Środkowej po Dunaj i ich walkę z napotkanymi po drodze ludami takimi jak Alanowie, Awarowie, Chazarowie, Hunowie, Waregowie czy Grecy. Zawiera także jakoby unikatowe informacje na temat kultury materialnej i duchowej ówczesnych Słowian i sylwetki ich władców[1]. Pierwotnie miał być rzekomo zapisany był na drewnianych deseczkach, w co najmniej w trzech dialektach słowiańskich.

Historia

Tekst Księgi Welesa został ujawniony po raz pierwszy przez profesora A.A. Kurienkowa na łamach czasopisma Żar Ptica w okresie od marca 1957 do maja 1959.

Według opowieści o odkryciu Księgi Welesa w 1919 roku pułkownik Białej Armii Ali Fiodor Arturowicz Izenbek podczas ataku Denikina, w jednym z majątków w okolicach Charkowa lub Orła (możliwe, że był to Kurakins) jak twierdził znalazł i zabrał drewniane deseczki pokryte dziwnymi napisami. Po klęsce armii „białych” Izenbek wyemigrował do Belgradu, gdzie w 1923 roku próbował bezskutecznie sprzedać je do muzeum. Od 1925 r. mieszkał w Brukseli; tam o tabliczkach dowiedział się J.P. Mirolubow, który rozpoczął naukowe badanie deseczek. Miał on zajmować się odrestaurowaniem deseczek, ich fotografowaniem i przepisaniem większości tekstów. Mirolubow próbował też odczytać zawarte tam teksty. Podczas badań Izenbek był bardzo ostrożny w stosunku do deseczek, nie pozwalał ich wynosić z domu i odmówił profesorowi uniwersytetu w Brukseli, który chciał zbadać tabliczki (co stało się podstawą do podejrzeń o falsyfikat).

Deseczki miały zaginąć w czasie II wojny światowej i do dziś zachowało się tylko zdjęcie jednej z nich wykonane przez Mirolubowa.

Po wojnie Mirolubow wyemigrował do USA i przekazał swoje materiały Rosyjskiemu Muzeum w San Francisco. Tam miały zostać odnalezione w 1953 przez profesora A.A. Kurienkowa, a S. Paramonow dokonał redakcji tekstu. Paramonow nazwał także tekst Księgą Welesa, od imienia słowiańskiego boga, pojawiającego się na jednej z tabliczek[2].

Wszystkie rzekome tabliczki były tej samej wielkości: 38 x 22 cm, grubości około 5 mm, o nierównych krawędziach, z otworami do mocowania rzemienia. Napisy były wykonane ostrym przedmiotem (szydłem), a następnie pokryte jakimś rodzajem lakieru. Wzdłuż każdej narysowane były linie, pod którymi wpisany jest tekst. Niektóre z desek były częściowo spróchniałe.

Krytyka

Księga Welesa uważana jest przez historyków za falsyfikat. Kontrowersje budzą już same okoliczności „odkrycia” tekstu[1] i relacja Izenbeka, który w rzeczywistości miał stopień miczmana artylerii, a jego pobyt na Charkowszczyźnie jest wątpliwy[3]. Ponieważ rzekomy oryginał zaginął, nie są możliwe badania drewna, na którym był spisany. Przeciw oryginalności przemawiają błędy w pisowni liter, ich wygląd (krzyżówka cyrylicy ze skandynawskimi runami[4]) i niepoprawne użycie niektórych sformułowań. Wskazuje się także na chaotyczny język tekstu, brak stałej gramatyki i występowanie słów nie istniejących 1000 lat temu w żadnym słowiańskim języku[2]. Przeciwko autentyczności tekstu świadczą również jego fantastyczna, często niezgodna z faktami historycznymi, treść i brak innych tego typu zabytków z opisywanego okresu[4]. Wskazuje się także na analogię do innych tego typu fałszerstw, takich jak kamienie mikorzyńskie, idole prillwickie, kronika Prokosza czy rękopisy królowodworski i zielonogórski. Jako domniemany autor fałszerstwa, obok Mirolubowa, wskazywany jest Gruzin Aleksander Sułakadzew (1771-1830), autor licznych fałszerstw obejmujących „starożytne teksty”[2].

Zdaniem obrońców Księgi Welesa za autentycznością tekstu miałoby przemawiać to, że do takiego fałszerstwa potrzebny byłby wybitny historyk i lingwista, a ani Izenbek, ani Mirolubow takimi nie byli. Zwolennicy wskazują na to, że Izenbek i Mirolubow nie odnieśli żadnej osobistej korzyści z badania tych tabliczek, więc takie oszustwo nie miałoby sensu, a ewentualne błędy w tekście powstały w wyniku jego przepisywania.

Niektórzy słowiańscy neopoganie (zwłaszcza na obszarze Rosji i Ukrainy), wbrew stosunkowo jednoznacznemu osądowi badaczy na temat autentyczności Księgi Welesa, uważają ten tekst za swoją świętą księgę[1]. Część z nich czyni to nawet całkowicie pomijając kwestie autentyczności rzeczonego źródła tłumacząc to tym, że nawet jeśli jest ona falsyfikatem, to jej autorzy (wnosząc po treści) bazować musieli na wcześniejszych autentycznych źródłach – Księga Welesa będąc więc nawet falsyfikatem, z ich punktu widzenia nadal przekazuje dość istotne, ważne dla ich wiary, treści.

Czy od czasu Marii Skłodowskiej – która swych odkryć dokonała wraz z Piotrem Curie we Francji a nie w Polsce, Polacy otrzymali jakiegoś Nobla tutaj w kraju, poza nagrodami za Pokój i Literaturę?


Jak wielki był stopień umysłowego zniewolenia Polaków przez obcych, jak degradująco wpłynął na polską naukę i sztukę realny socjalizm, widać choćby porównując owe nieliczne nagrody jakie Świat przyznał nam za nasz wkład w rozwój ogólny Całej Cywilizacji Zachodniej. Jeszcze w okresie niewoli rozbiorowej były to przynajmniej nagrody za dzieła literackie które zawierały treści społeczne, utrwalały obraz życia i przeszłości w sposób szczególnie twórczy i wyrazisty (Reymont, Sienkiewicz). W ostatnich czasach jednym nagrodzonym był emigrant-poeta, a drugim także poetka, tym razem krajowa, lecz skrajnie indywidualistyczna w swej twórczości, oczywiście bardzo piękna duchowo, bardzo wyrafinowana i esencjonalna, ale przecież niesłychanie odległa od jakiejkolwiek analizy stanu zbiorowego, czy opisu świadomości zbiorowej.


Zniewolenie umysłowe było szczególnie brutalne w sferze nauk społecznych i historycznych. Te 200 lat to nieustanna indoktrynacja i zatruwanie polskiej myśli doktrynami zmierzającymi do ostatecznego podporządkowania obcym. To dominacja agresywnych ideologii, które tłamsiły wszelką wolną myśl rugując ją z obrotu publicznego. Tylko głęboką niewolą umysłową można wyjaśnić fenomen 20 lat tzw. Wolnej Polski (1989-2009), w orbicie jedynej słusznej myśli politycznej wyrażanej przez środowisko Okrągłego Stołu. Ten okres w Polsce wydaje się  – z całą ostrożnością co do skali zjawiska i skali zła jaką wywołało – bardzo podobny zarówno do czasu faszyzmu w Niemczech jak i czasu komunizmu w Rosji – bo Polska była tylko wtórnym obszarem oddziaływania tych ideologii. Przez 20 lat Wolnej Polski wytwarzaliśmy coś własnego – własne zniewolenie światopoglądowe ukształtowane pod wpływem środowiska które – proszone czy nieproszone – przejęło ster władzy i media, głosząc przy tym własną ideologię – np. nieuchronności Stanu Wojennego, braku winy Komunistów Polskich, jedynej możliwej drogi prywatyzacji majątku narodowego, uwłaszczenia nomenklatury PZPR, wzorców zachowań biznesowych i publicznych, jakie obserwujemy w obecnym Sejmie Polskim, i wiele,  wiele innych środowiskowych poglądów.


Porównanie znaków pisma słowiańskiego

  1. велесовица
  2. кириллица X-XI в.
  3. византийский унициал IX-X в.
  4. глаголица болгарская
1 2 3 4 Названия букв (nazwa liter)
аз
буки
веди
глаголи
добро
есть
живете
зело
земля
ижеи
иже
(й)
гервь
како
людие
мыслите
нашъ
онъ
покои
рьцы
слово
твердо
оукъ
фрьтъ
херъ
омега
ци
чрьвъ
ша
шта
еръ
еры
ерь
ять
юс малый
юс большой
кси
пси
фита
ижица

Zapytacie czemu służy ten przydługi wstęp?


Nie mam tutaj zamiaru wygłaszać żadnych politycznych poglądów, chociaż jak twierdzą niektórzy nie ma w ogóle poglądów niepolitycznych – dlatego w okresie socjalizmu realnego – w ogóle nie można było mieć publicznie jakichkolwiek poglądów odmiennych od realnego socjalizmu.


Chciałbym żebyśmy otworzyli jak najszerzej wrota naszych umysłów na taką oto możliwość, iż żyjemy wciąż jeszcze przeszłą, ukształtowaną w sposób fałszywy wizją świata. Żebyśmy  poddali w najbliższym czasie krytycznej analizie i rewizji niewzruszone wciąż jeszcze poglądy i twierdzenia takich dziedzin nauki jak archeologia, religioznawstwo, językoznawstwo, etymologia, kulturoznawstwo, psychologia społeczna, historia,  socjologia, szeroko rozumiane  nauki społeczne i wiele innych dyscyplin, łącznie z tak zwaną myślą polityczną i społeczną.

Jeśli nie uda nam się odkryć rzeczywistego – własnego obrazu świata i wprowadzić tego obrazu do zbiorowej świadomości – To już niestety po nas. Po nas jako samodzielnym narodzie, który jest w stanie wnieść własną oryginalność i niepowtarzalność do zbiorowej skarbnicy Światowej Cywilizacji. Jeśli nam się to nie uda uczynimy następne pokolenia Polaków niewolnikami – tak jak tego chcieli od wieków nasi do niedawna obecni w Polsce zaborcy.

Husarz

Dowody na istnienie pisma słowiańskiego

Ostateczne obalenie teorii run słowiańskich nie przesądziło jednak całkowicie sprawy istnienia pisma prasłowiańskiego. Jakkolwiek nadal nie ma żadnych dowodów materialnych potwierdzających jego istnienie, to są pewne dowody pośrednio wskazujące, iż Słowianie posiadali jakiś system zapisywania informacji. Nie jest jednak jasne, czy system ten, jeśli w ogóle istniał, był jednolity dla całego obszaru słowiańskojęzycznego, czy też w poszczególnych jego częściach wykształciły się odrębne rodzaje pisma.

Relacje kronikarzy

Drugą grupą dowodów pośrednich wskazujących na istnienie własnego pisma u Słowian są opisy kronikarzy z Europy Zachodniej, których relacje świadczyć mają, że ludy te używały systemu znaków pisarskich. Tak np. niemiecki biskup Thietmar z Merseburga w swej kronice Gesta Saxonum (Dzieje Sasów) opisując pogańską świątynię w Radogoszczy informował iż: „(…) jej ściany zewnętrzne zdobią różne wizerunki bogów i bogiń (…), każdy z wyrytym u spodu imieniem”. Inne, podobne relacje mówią o systemie pisma złożonym z kresek i kropek.

Tak. Thietmar wcale nie cenił Redarów ani innych Słowian, a Poganami gardził:

„Jest w kraju Redarów pewien gród o trójkątnym kształcie i trzech bramach doń wiodących, zwany Radogoszcz, który otacza zewsząd wielka puszcza, ręką tubylców nie tknięta i jak świętość czczona. Dwie bramy tego grodu stoją otworem dla wszystkich wchodzących, trzecia od strony wschodniej jest najmniejsza i wychodzi na ścieżkę, która prowadzi do położonego obok i strasznie wyglądającego jeziora. W grodzie znajduje się tylko jedna świątynia, zbudowana misternie z drzewa i spoczywająca na fundamencie z rogów dzikich zwierząt. Jej ściany zewnętrzne zdobią różne wizerunki bogów i bogiń – jak można zauważyć, patrząc z bliska – w przedziwny rzeźbione sposób, wewnątrz zaś stoją bogowie zrobieni ludzką ręką w straszliwych hełmach i pancerzach, KAŻDY Z WYRYTYM U SPODU IMIENIEM. Pierwszy spośród nich nazywa się Swarożyc i szczególnej doznaje czci u wszystkich pogan. Znajdują się tam również sztandary (stanice), których nigdzie stąd nie zabierają, chyba że są potrzebne na wyprawę wojenną i wówczas niosą je piesi wojownicy. Do strzeżenia tego wszystkiego z należytą pieczołowitością ustanowili tubylcy osobnych kapłanów.”…

opis Gontyny w Radogoszczy


Jeszcze o Thietmarze i innych


fragment tekstu Pawła Jasienicy („Trzej Kronikarze”, Prószyński i S-ka, Warszawa 2008)obszerne fragmenty stron 202-205

Trudne to słowa, ale do pewnego stopnia prawdziwe, Wielka Sarmacja Europejska i Mazjatycka była już wtedy w strzępach, rozerwana w sprzecznościach, bez jednolitego przywództwa, od czasów Serbsko-morawskiego Samona:


 

„…W roku 1147 wyruszyła z Magdeburga „krucjata saska”. Nazywa się ją również „wendyjską”, a to dlatego, że godziła w Słowian połabskich, nadal trwających w pogaństwie. 29 czerwca Henryk Lew uderzył na Niklota, księcia Obodrzyców, których od północy zaatakowała jednocześnie flota duńska, l sierpnia wyszły z Magdeburga siły główne, jakoby to liczące sześćdziesiąt tysięcy wojowników. Z wodzów duchownych wymienić trzeba arcybiskupa magdeburskiego Fryderyka oraz pięciu biskupów z Saksonii. Ze świeckich wystarczy wspomnieć o jednym, mianowicie o Albrechcie Niedźwiedziu, przyszłym założycielu Marchii Brandenburskiej. W jego cieniu nikną wszyscy inni.

Zjawił się w Magdeburgu i wziął udział w wyprawie syn Krzywoustego, Mieszko zwany Starym. Przyprowadził liczne wojsko z Wielkopolski, którą władał. (…)

Udział Mieszka Starego w tym przedsięwzięciu to wstydliwy zakątek naszej historii. Tak też traktują go przeważnie polscy dziejopisarze. Piastowicz w jednym szeregu z Albrechtem Niedźwiedziem oraz Henrykiem Lwem (którego hitlerowcy uważali za swego patrona)!

(…) Udział Mieszka Starego w tej wyprawie wyjaśnia się czy też tłumaczy chęcią pilnowania interesów polskich. Ryzykując zgorszenie publiczne, można próbować wzmocnić ten pogląd. Postępek księcia był z dobrem Polski całkowicie zgodny.

W jaki sposób można było uchylić się od udziału w powszechnej akcji europejskiej, nie narażając się na konflikt z Europą? Krucjata to rok 1147. Poprzedniego lata Konrad III szedł na Polskę, ująwszy się za wygnanym z kraju Władysławem II. Odry nie przekroczył, zawrócił, lecz nie wcześniej, aż mu polscy książęta przyrzekli stawić się na sąd. Władysław poszedł do Palestyny razem z Konradem III i Ludwikiem VII, a współzawodniczący z nim bracia mieliby zostać w domu? Zlekceważyć apele największego podówczas autorytetu w chrześcijaństwie i nie wyruszyć na pogan? Chyba po to, aby postawić się na równi z nimi i sprowokować katastrofę.

(…) Królowie Francji i Niemiec nie oparli się wezwaniom i wbrew najistotniejszym własnym interesom pociągnęli do Azji. Jakże mogli polscy juniorzy nie pójść… za Odrę? Nie wszyscy się zresztą tam wybrali. Kiedy Mieszko Stary pomaszerował do Magdeburga i dalej, Bolesław Kędzierzawy ze znacznymi siłami uderzył na Prusy. Obie akcje posługiwały się tym samym sztandarem powszechnej krucjaty europejskiej, do której papież Eugeniusz III bullą z 12 kwietnia 1147 roku wezwał wszystkich chrześcijan zachodnich. Pewien szczegół świadczy, jak trzeźwo umieli myśleć książęta, posądzani o rozbrat z polską racją stanu. Kędzierzawy uzyskał pomoc od Rusinów, których apel papieża wszak nie dotyczył. Niemcy potrafili piec własną pieczeń przy ogólnoeuropejskim ogniu? Polacy także. A jeśli im się gorzej wiodło, to dlatego że byli słabsi. Zamykanie się w zaścianku osłabiało jeszcze bardziej.

Anonim wiedział, co się na kontynencie święci, i dobrze uczył, kiedy zalecał płynąć z prądem. Drogowskaz, który wystarcza na kilka dziesięcioleci – wielka rzadkość w polityce.

Samo dno historii Polski to czasy saskie, „rządy” Augusta III, kiedy właściwie wyłączyliśmy się z dziejów powszechnych. Tego rodzaju ideał naszemu średniowieczu nie przyświecał.

Zagłada Słowian połabskich oraz większości ludów bałtyckich jest tragedią, której rozmiarów stanowczo nie doceniamy. Chodzi o poważniejsze rzeczy niż osłona Polski od zachodu. Jak się już rzekło w szkicu o Thietmarze, kultura kontynentu została zubożona, dorobek powszechny zmniejszony. Doprawdy śmieszne nieporozumienie i dowód zaściankowego sposobu myślenia zarzucać średniowiecznej Polsce, że nie dała pomocy pobratymcom. Ależ oni sami odcięli się zarówno od tej pomocy, jak od wielu znacznie cenniejszych desek ocalenia. Istota zła polega na tym, że te ludy nie przyłączyły się do wspólnych dziejów Europy. Zajadle broniły swego partykularyzmu, podczas gdy owa niebezpieczna i trudna „wspólnota” uznawała różnorodność, nie oznaczała paktu o duszę. Uważnie czytajmy Anonima. Chciał współpracy Polski z cesarstwem, ale „starodawną wolność Polaków” wysławiał i bronił jej piórem. Nie wiadomo, czy Krzywousty rzeczywiście w tych słowach odpowiedział cesarzowi, że lepiej zginąć, broniąc wolności, niż zachować nawet władzę za cenę hańby. Jedno nie ulega wątpliwości: taki kodeks moralny zalecał pisarz, będący chorążym zgody wśród chrześcijan, myśliciel, uważający za pełne szczęście ten dzień, w którym Otto III i Bolesław I tak wielką „złączyli się miłością, że cesarz mianował go bratem i współpracownikiem cesarstwa i nazwał go przyjacielem i sprzymierzeńcem narodu rzymskiego”. Niestety, żaden taki Anonim nie mógł przywędrować ze świata do stolic Obodrzyców, Wieletów ani też Prusów. Litwini mieli więcej szczęścia – na pięć minut przed dwunastą podparli się Polską. Pierwszą po łacinie napisaną i w patriotycznym duchu utrzymaną historię Litwy napisał Augustyn Rotundus Mieleski rodem z Wielunia. Dobrowolne przystąpienie do powszechności ściągało trudne dobro, odcinanie się od niej – pewną zagładę…”


Znaki garncarskie

Inaczej gmerki. Stanowiły rodzaj znaku osobistego czyli podpisu rzemieślnika, wykonawcy.

Dowody etymologiczne

Wreszcie trzeci rodzaj dowodów ma charakter etymologiczny: starosłowiańskie określenie liter to bukwy (słowo to używane jest do dziś m.in. w języku rosyjskim). Nazwa ta wywodzi się z praktyki rycia liter na bukowych deseczkach[]. Jakkolwiek nie jest jasne, kiedy rzeczownik ten powstał, to jednak powszechność stosowania pergaminu jako materiału piśmienniczego w całym świecie chrześcijańskim wskazuje na wcześniejszy rodowód słowa „bukwa”. Zatem jedynymi „bukwami” mogły być inne niż łacińskie i greckie litery. Słowo pisać brzmi prawie identycznie we wszystkich językach słowiańskich i znacząco różni się od odpowiedników w łacinie i grece, co świadczy o tym, że czynność pisania była znana Słowianom jeszcze zanim podzielili się na grupy, a było to na długo przed Św. Cyrylem.

Piśmiennictwo „Rusów”

Poza wszelką wątpliwością jest fakt, iż „Rusowie” posiadali jakiś system piśmiennictwa. Potwierdzają to niezależne liczne relacje wielu kronikarzy, zwłaszcza arabskich i bizantyjskich. Wątpliwości dotyczą jedynie tego, kogo autorzy ci rozumieli pod pojęciem Rusów. Zdaniem naukowców negujących istnienie pisma słowiańskiego (stanowiących większość), do początku X wieku jako Rusów określano jedno ze skandynawskich plemion germańskich, i w takim razie relacje o posiadaniu przez nich pisma są jedynie potwierdzeniem dawno ustalonych faktów (problem ten ma znacznie szerszy charakter – dotyczy bowiem etymologii nazwy Rusi i związanego z tym faktu, czy jedno z największych słowiańskich państw, którego prawnym i kulturowym kontynuatorem jest Rosja, powstało w wyniku rozwoju społecznego Słowian, czy obcej interwencji). Część naukowców kwestionuje jednak wyjaśnienie utożsamiające Rusów z Germanami i zakłada ich słowiańskie (wschodniosłowiańskie, tj. tzw. ruskie) pochodzenie, co oznacza pośrednio, że relacje kronikarzy potwierdzające istnienie piśmiennictwa wśród Rusów oznaczają zarazem istnienie pisma słowiańskiego. Paradoksalnie, jakkolwiek koncepcja słowiańskiego charakteru Rusów ma wielu zwolenników (mniej więcej tyle, co koncepcja germańska), to jednak tylko nieliczni spośród nich są skłonni przyznać istnienie słowiańskiego piśmiennictwa.

Głagolica ozdobna, kwadratowa

Głagolica –  pismo słowiańskie

ze strony: http://vulpian.blog.onet.pl/Glagolica-pierwsze-pismo-slowi,2,ID3810655,n

Kiedy kilka dni temu (09.08.2004) zamieściłem króciutki tekst chorwacki o tak zwanej „płycie z Baszki”, obiecywałem sobie, że wyjaśnię, o co chodzi. To, że tekst był po chorwacku, nie powinno być dla nikogo przeszkodą, bo bardzo łatwo zrozumieć jego treść. Otóż Chorwacja to chyba już jedyny kraj na świecie, gdzie używa się specyficznego pisma słowiańskiego, czyli tak zwanej głagolicy kwadratowej. Pod pojęciem „używa” nie należy jednak rozumieć tego, że wszystko jest tam pisane głagolicą. Nie, tylko w kościele używa się tekstów liturgicznych zapisanych tym alfabetem, a także (pewnie dla podkreślenia własnej odrębności) na monetach można zobaczyć napisy zapisane głagolicą kwadratową.

Głagolicę wymyślili dla potrzeb nawracania Słowian bracia Cyryl i Metody, przy czym wskazuje się na Cyryla (naprawdę miał na imię Konstantyn), jako na twórcę pisma. Bracia urodzili się w Salonikach, które były wówczas zamieszkałe przez większość słowiańską i zwały się nawet w tekstach oficjalnych Sołuniem. Cyryl i Metody znali biegle mowę słowiańską, gdyż ich matka była rzekomo Słowianką. Litery głagolicy były niezbyt podobne do znanych alfabetów, a nawet można zaryzykować stwierdzenie, że były dość skomplikowane. Za to (podobno) były doskonale dostosowane do oddawania słowiańskiego systemu głosek. W kilkanaście lub kilkadziesiąt lat po śmierci Cyryla, jego uczeń Klemens (Kliment Ohrydzki) opracował nowe pismo dla Słowian, oparte na alfabecie greckim. To pismo rozpowszechniło się jako cyrylica. Pomimo tego, że cyrylica wyparła głagolicę prawie wszędzie, ta ostatnia przetrwała gdzieniegdzie jeszcze przez długie lata. Generalnie głagolica miała dwie odmiany: okrągłą i kwadratową. W Chorwacji używano odmiany kwadratowej, a wspomniana na początku tablica z Baszki (Baszka to małe miasteczko na południu wyspy Krk) jest najstarszym zachowanym do dzisiaj przykładem napisu głagolitycznego na terenie całej Chorwacji.

Drzewo logiczne


Велесова книга

(fragment – oryginał pod podanym poniżej linkiem)

————————————————————— © Copyright Александр Асов, перевод Origin: htttp://asov.nm.ru Источник: Лесной С. Откуда ты Русь?/ Ростов-н/Д, „Донское слово”,1995. с.283-340. OCR: VV:Lab /08/02/1999 Виктор Чибисов (chee@tomcat.ru) —————————————————————

СЛАВА ТРИГЛАВУ!

    11a-II /1/

    „И вот начните, во-первых, – главу пред Триглавом склоните!” – так мы начинали, великую славу Ему воспевали, Сварога – Деда богов восхваляли, что ожидает нас. Сварог – старший бог Рода божьего /2/ и Роду всему – вечно бьющий родник, что летом протек от кроны, зимою не замерзал, живил той водою пьющих! Живились и мы, срок пока не истек, пока не отправились сами к Нему ко райским блаженным лугам! И Громовержцу – богу Перуну, Богу битв и борьбы говорили: „Ты, оживляющий явленное, не прекращай колеса вращать! Ты, кто вел нас стезею правой к битве и тризне великой!” О те, что пали в бою, те, которые шли, вечно живите вы в войске Перуновом! И Свентовиту мы славу рекли, он ведь восстал богом Прави и Яви! Песни поем мы Ему, ведь Свентовит – это Свет. Видели мы через Него Белый Свет. Вы посмотрите – Явь существует! Нас Он от Нави уберегает – Мы восхваляем Его! Пляшущего мы воспевали, к нашему Богу взывали мы, ибо тот Бог – Землю нашу носил, звезды держал, Свет укреплял. Славу творите во всем Свентовиту: „Славу Богу нашему!” Скорбите же сердцем нашим – этим вы смели отречься от злого деяния нашего, и так притекли к добру. Пусть обнимаются дети! И говорите: „Все сотворенное не может войти в расторгнутый ум!” Чувствуйте это, ибо лишь это умеете, ибо тайна та велика есть: как Сварог и Перун – есть в то же время и Свентовит. Эти двое охватывают небо, сражаются тут Чернобог с Бедобогом и Сваргу поддерживают, чтоб не был повержен тот бог Свентовит. За теми двумя – Велес, Хорс и Стрибог. Затем – Вышень, Леля, Летеница.

    Kurhany w Pleśniku w dawnym powiecie złoczowskim

    11б-II

    Затем Радогощ, Крышень и Коляда, за ними – Удрзец, Сивый Яр и Дажьбог. А вот Белояр, Ладо, также Купала, и Синич, и Житнич, и Венич, и Зернич, Овсенич, и Просич, и Студич, и Ледич, и Лютич. /3/ За ними вслед Птичич, Зверинич, и Милич, и Дождич, и Плодич, и Ягодинич, и Пчелич, Ирестич, и Кленич, Озернич, и Ветрич” Соломич, и Грибич, и Лович, Беседич, и Снежич, и Странич, и Свендич” и Радич, Свиетич, Корович, и Красич, и Травич, и Стеблич. За ними суть – Родич, Масленич, и Живич, и Ведич, и Листвич, и Цветич, И Водич, и Звездич, и Громич, и Семич, и Липич, и Рыбич, Березич, Зеленич, и Горич, и Страдич, и Спасич, Листвеврич, и Мыслич, и Гостич, и Ратич, и Стриничь, и Чурич – Родич, и тут Семаргл-Огнебог – он чистый и яростный, быстро рожденный. То суть – Триглавы всеобщие. Сюда ты придешь, и тут же служитель ворота откроет, и пустит сюда – в прекрасный сей Ирий. Течет Ра-река там, та, что разделяет небесную Сваргу и Явь. И Числобог наши дни здесь считает. Он говорит свои числа богам, быть дню Сварожьему, быть ли ночи. И дни отсекает, поскольку он – явский” он сам в божьем дне. В ночи ж никого нет, лишь бог Дид-Дуб-Сноп наш. Славься, Перун – бог Огнекудрый! Он посылает стрелы в врагов, верных ведет по стезе. Он же воинам честь и суд, праведен Он – златорун, милосерд!

    Szlachecki strój polski z XVI wieku

      7е -II

      Как умрешь, ко Сварожьим лугам отойдешь, и слово Перуницы там обретешь: „То не кто иной – русский воин, вовсе он не варяг, не грек, он славянского славного рода, он пришел сюда, воспевая Матерь вашу, Сва Матерь нашу, – на твои луга, о великий Сварог!” И Сварог небесный промолвит: „Ты ступай-ка, сын мой, до красы той вечной! Там увидишь ты деда и бабу. О, как будет им радостно, весело вдруг увидеть тебя! До сего дня лили слезы они, а теперь они могут возрадоваться о твоей вечной жизни до конца веков! Той красе ты еще не внимал, ибо вои Ясуни не знали (?). Вы же все не такие, как греки, вы имели славу иную и дошли до нашего Ирия, здесь цветы увидели чудные, и деревья, а также луга. Вы должны тут свивать снопы, на полях сих трудиться в жатву, и ячмень полоть, и пшено собирать в закрома Сварога небесного. Ибо то богатство иное! На земле вы были во прахе и в болезнях все, и в страданиях, ныне ж будут мирные дни”. Мы стояли на месте своем и с врагами бились сурово, и когда мы пали со славою, то пошли сюда, как и те. И вот Матерь Сва бьет крылами по бокам своим с двух сторон, как в огне вся сияя светом, И все перья Ее – иные: красные, синие, рыже-бурые, желтые и серебряные, золотые и белые. И так же сияет, как Солнце-царь, и идет Она близ ясуни, и так же сияет седьмой красой, завещанной от богов. И Перун, увидев Ее, возгремит громами в том небе ясном. И вот это – наше счастье, и мы должны приложить все силы, чтоб видеть, как отсекают жизнь старую нашу от новой, так точно, как рассекают дрова в домах огнищанских. И Матерь Слава крылами бьет. Идем мы под наши стяги, и это – стяги ясуни!

      Strój damy polskiej z XVI wieku

        ИСХОД ИЗ СЕМИРЕЧЬЯ

          8/2-III

          Вот прилетела к нам птица, и села на дерево, и стала петь, и всякое перо ее иное, и сияет цветами разными. И стало в ночи, как днем, и поет она песни о битвах и междоусобицах. Вспомним о том, как сражались с врагами отцы наши, которые ныне с неба синего смотрят на нас и хорошо улыбаются нам. И так мы не одни, а с отцами нашими. И мыслили мы о помощи Перуновой, и виде- ли, как скачет по небу всадник на белом коне. И поднимает Он меч до небес, и рассекает облака и гром гремит, и течет вода живая на нас. И мы пьем ее, ибо все то, что от Сварога, – то к нам жизнью течет. И это мы будем пить, ибо это – источник жизни божьей на земле. И тут корова Земун пошла в поля синие и начала есть траву ту и давать молоко. И потекло то молоко по хлябям небесным, и звездами засветилось над нами в ночи. И мы видим, как-то молоко сияет нам, и это путь правый, и по иному мы идти не должны. И было так – потомок, чувствуя славу свою, держал в сердце своем Русь, которая есть и пребудет землей нашей. И ее мы оборо- няли от врагов, и умирали за нее, как день умирает без Солнца и как Солнце гаснет. И тогда становилось темно, и приходил вечер, и вечер умирал, и наступала ночь. А в ночи Велес шел в Сварге по молоку небесному, и шел в чертоги свои, и к заре приводил нас до врат (Ирия). И там мы ожидали, чтобы начинать петь песни и сла- вить Велеса от века до века, и храм Его, который блестит огнями многими, и стояли мы (пред Богом), как агнцы чистые. Велес учил праотцов наших землю пахать, и злаки сеять, и жать солому на полях страдных, и ставить сноп в жилище, и чтить Его как Отца божьего. Отцам нашим и матерям – слава! Так как они учили нас чтить бо- гов наших и водили за руку стезей правой. Так мы шли, и не были нахлебниками, а были русскими славянами, которые богам славу поют и потому – суть славяне.

            9а-I

            В те времена был Богумир – муж Славы, и имел он троих дочерей и двух сыновей. Они привели скот в степи и там жили среди трав, как и во времена отцов. И были они послушны богам, и имели разум, все схватывающий. И там мать их, которую звали Славуня, им приготавливала все необходимое. И сказала она Богумиру на седьмой день: „Мы должны выдать своих дочерей замуж, чтобы увидеть внуков”. Так сказала она, и запряг Богумир повозку и поехал, куда глаза глядят. И доехал до дуба, стоящего в поле, и остался ночевать у костра. И увидел он в вечерних сумерках, что к нему подъезжают три мужа на конях. И сказали они: – Здрав будь! Что ищешь ты? И поведал им Богумир о печали своей. А они ему ответили, что сами – в походе, дабы найти себе жен. И вернулся Богумир в степи свои и привел трех мужей дочерям. Отсюда начало трем родам. И соединились они, и славны были. Отсю- да идут древляне, кривичи и поляне, ибо первая дочь Богумира име- ла имя – Древа, а другая – Скрева, а третья – Полева. Сыновья же Богумира имели имена – Сева, и младший – Рус. От них идут северяне и русы. /4/ Три же мужа были, все три – Утренник, Полуденник и Вечерник. Создались роды те в Семиречье /5/, где мы обитали за морем в крае зеленом, когда были скотоводами. И было это в древности до исхода нашего к Карпатской горе. И было это за тысячу триста лет до Германареха. И в те времена была борьба великая за берега моря Готского, и там праотцы наши возводили курганы из белых камней, под коими погребли мы бояр и вождей своих, павших в сече. Anna z Tęczyna Szydłowiecka – XVI wiek


            9б-I

            Мы пришли из края зеленого к Готскому морю, и тут растоптали готов, которые были преткновением на нашем пути. И так мы бились за эти земли и за жизнь нашу. А до этого были отцы наши на бере- гах моря у Ра-реки (Волги). И с великими трудностями для нас мы переправили своих людей, и скот на сей берег, и пошли к Дону, и там готов увидели на юге и Готское море. И увидели мы против себя вооруженных готов и так были принуждены биться за жизнь и прожи- вание свое, когда гунны шли по стопам отцов наших и, нападая на них, людей били и забирали скот. И так род славен ушел в земли, где солнце спит в ночи, и где много травы и тучных лугов, и где реки от рыб полны, и где никто не умирает. Готы же были тогда в крае зеленом и немного опередили отцов на- ших, идущих от Ра-реки, Ра-река – великая, она отделяет нас от иных людей и течет в море Фасисте (Каспийское). Тут муж рода Белояру перешел на ту сторону Ра-реки и упредил там синьских куп- цов, идущих к фряженцам, поскольку гунны на острове своем поджи- дали гостей-купцов и обирали их. И было это за полстолетия до Алдореха. А еще раньше, в древнос- ти, род Белояров был сильным. И от гуннов торговцы прятались за мужами Белояровыми и говорили, что дают серебро и два коня золо- та, чтобы пройти и избежать угрозы гуннской, и так пройти мимо готов, также суровых в битве, и дойти до Днепра. И кони у них бесчисленны, и дважды берут они дань. Из-за того купцы, стекав- шиеся к нам, вернулись в Китай и не приходили уж никогда более.

              5а-I

              Вот жертва наша – это мед Сурья о девяти силищ, людьми на Солнце-Сурье оставленный на три дня, затем сквозь шерсть проце- женный. И это – есть и будет нашей жертвой богам истинной, какую суть наши праотцы (давали). Ибо мы: происходим от Дажьбога, и стали славны, славя богов наших, и никогда не просили и не молили их о благе своем. И вот боги говорят нам: „Ходите по Руси и ни- когда к врагам!” Матерь Сва /6/ славу поет нам, чтобы мы воспевали походы на врагов, и мы верили ей, так как эта слава (исходит) от птицы выш- ней, по небу России летящей от нас. И вот князя нашего избрали, чтобы он заботился о нас. Так как перейдет враг на границу нашу, если он ее не будет оберегать, созывая рать. А какие мы сами – то Сноп знает, так как мы молили, славу воз- нося, но никогда не просили Его, и никогда не требовали с Него то, что необходимо нам для жизни. И вот смотрите на отца нашего Орея, по облакам ходящего, восхи- щающегося силою кованья Перунова. И видел там Орей, как Перун ко- вал мечи на врагов. И Он говорил ему во время кования: „Вот мы имеем стрелы и мечи на воинов тех. И не смейте их бояться, так как повергнут они очи долу, и (число) воинов у них будет уменьшено до количества пальцев на руках, так как к земле они согнутся, и станут зверями, как поросята, измазанные грязью, и смрад свой понесут по следам своим. И будут говорить о них, что они – смрадные поросята и свиньи!” Так говоря, Перунько ковал мечи. И Орей об этом говорил, и то Орей поведал отцам нашим. И такова была наша борьба за жизнь и бои витязей много веков назад. А ныне поверили, будто все было не так. За-II Мы молили Велеса, Отца нашего, чтобы Он пустил в небо коней Сурьи, чтобы Сурья взошла над нами вращать вечные золотые колеса. Ибо она и есть наше Солнце, освещающее дома наши, и пред ним бле- ден лик очагов в наших домах. И сему богу Огнику Семарглу говорим мы: „Покажись и восстань на небесах и свети аж до мерцающего рассвета!” Мы называем его по имени Огнебоже и идем трудиться. И так всякий день, сотворивши молитву и удовлетворивши тело едой, идем в поля наши трудиться, как боги велят всякому мужу, которому предназначено работать ради хлеба своего. Дажьбоговы внуки – лю- бимцы божеские, и, божий плуг в деснице держа, воспеваем мы славу Сурье, и думаем об этом до вечера. И пять раз в день прославляем мы богов, и выпиваем сурицу в знак благости и общности с богами, которые во Сварге также пьют за наше счастье. Как воспоем славу Сурье, так золотой конь Сурьи вскочит на не- беса. А когда мы приходим домой, потрудившись, там огонь зажигаем и идем ужинать. Говорим, что есть любовь божеская к нам, и затем мы отходим ко сну, ибо день прошел, и настала тьма. Так отдавали мы десятую часть отцам нашим и сотую – властям. И так мы пребы- ваем славными, ибо славим богов наших и молимся с телами, омытыми чистой водой.

              Strój polski – XVI wiek

                10-II

                Богумиру же боги давали земные блага, и их мы не имели. И было у нас по-иному. Старшего в роде мы избирали в князья, который в старое время становился нашим вождем, нанятым в тот раз всеми. Те же князья были долгое время, пока греки не пришли, и не настал этому конец, и (ныне) мы должны обеспечивать из (княжьего) рода потомков, чтобы они правили нами. А после Богумира был Орей с сынами. А когда гунны затеяли вели- кую войну за образование своей великой земли, мы ушли вон оттуда на Русь. Ныне пришли иные времена, и мы должны браться за гужи и тянуть вперед. И не будет о нас сказано, что мы оставили наши земли и взяли иные, но скажут о нас, что мы сильно бились за себя. Борусичи не оставили грекам земли свои и бились за них. В те времена Ра-река (Волга) была границей с иными землями, и тогда возжаждали враги наши идти на нас, и должны мы были бороться за внучат наших, чтобы удержать степи наши и не отдать землю иным. Так же и мы должны были делать, чтобы не сжигать дубы и поля свои, а сеять на них и жать жниву в полях, ибо имели мы степи травные и должны были водить скот, оберегая его от врагов.

                  26-III

                  И был в те времена осевший огнищанин. И был он благ, и боги да- ли ему много овец и скота, пасущегося в степях. И было (в степях) много травы, и боги давали его скоту приплод и умножали его. И вот предстал пред его очами странник и сказал ему, чтобы его сыны пошли в землю иную в край чудесный – туда, где заходит Солнце, туда, где оно спит на золотом одре. И когда прискачет ту- да всадник, он скажет Солнцу: „Иди, Солнце, в свои синие луга. Ты должно подняться в колесни- цу свою и взойти с Зарей на Востоке И, так сказав, скачет он в иные края. И вечер прискакивает вслед за ним. И этот всадник го- ворит: „Солнце зашло за горы свои и покинуло свою золотую колес- ницу. И ее ворожеи желают утаить”. И тут приближается всадник, скачущий в иные края. И так Заря идет, и несет искры свои, и одежды Дажьбоговы трясет, и искры разлетаются до края небесного. Так он сказал. И тогда двое сыновей пошли туда, куда заходит солнце, и видели они там много чудес и злачные травы. И возврати- лись к отцу и сказали ему, как прекрасен тот край. И многие племена, и роды изъявили желание следовать по тропе той, и пришли они все к тому осевшему (огнищанину). И тут приказал отец Орей сыновьям своим быть впереди всех ро- дов. И не захотели они делиться на этих и тех. И тогда князь еди- ный повел своих людей на полдень – отец Орей повел их в край морской. И была там сушь великая и пустыня. И пошли они в горы, и там поселились на полвека, и собрали большую конницу, прежде чем идти в края чужие. И в тех краях воины встали на их тропе, и они принудил? их сра- жаться и были разбиты. И тогда они поили дальше, и увидели теплые земли, и пренебрегли ими, так как многие чужие племена там сиде- ли. И шли они дальше. И так боги вели их как своих людей. И добрались они до горы ве- ликой. И, повоевав там с врагами, двинулись далее. И с тех пор мы должны были помнить об этом и тянулись за своими, и так же, как отцы наши, очищались мольбой, омываясь, и, умываясь, мольбы тво- рили о чистоте души своей и тела, поскольку это умывание устано- вил для нас Сварог, и Купалец указывал нам на это. И мы не смели этим пренебрегать, к мыли свои тела, и умывали дух свой в чистой воде живой. И шли мы трудиться, и всякий день мольбы творили, и сурью пили, которую прежде брали. И ее пили пять раз в день и хвалили богов наших радостно, потому что сурья – молоко наше и пропитание наше, и корм, который идет от Коровы к нам, и тем мы живем, и травы злачные варим в молоке, и принимаем каждый свою часть. И тогда приходили мы к синей реке, стремительной, как время, а время не вечно для нас, и там видели пращуров своих и матерей, которые пашут в Сварге, и там стада свои пасут, и снопы свивают, и жизнь имеют такую же, как наша, только нет там ни гуннов, ни эллинов, и княжит там Правь. И Правь эта истинная, так как Навь совлечена ниже Яви. И это дано Свентовитом, и пребудет так во ве- ки веков. И это Заребог шел в этот край и говорил нашим пращурам, которые жили на этой земле и страдали повсюду, где приходилось быть и где пережили много зла. И здесь они не имеют зла, они видят зеленые травы. И внимают шелестам по воле божьей, и это счастье для тех людей. И так мы должны будем увидеть степи райские в небе синем. И эта синь идет от бога Сварога. И Велес идет там править стадами, и ступает по золоту и живой воде, и никому там не надо платить дань, и нет там рабов, и жертву приносят, которую неверные не знают, – дают для моленья виноград, и мед, и зерно. И так провозглашали мы славу богам, которые суть – отцы наши, а мы – сыны их. И будем достойны их чистотой телес и душ наших, ко- торые никогда не умрут. И не умирают они в час смерти наших тел. И падшему в поле Перуница давала выпить воду живую. И выпивший ее отправлялся к Сварге на белом коне. И там Перунько его встречал и вел в благие свои чертога. И там он будет пребывать в это время, и достанет себе новое тело, и так станет жить, радуясь и творя молитвы за нас ныне, и присно, и от века до века.

                  Dwór małopolski – XVI wiek

                    12-II

                    Когда Сурья сияет, мы поем хвалу богам, а также, огненному Перуну, которого называем губителем-потятичем на врагов. И про- возглашаем великую славу отцам нашим и дедам, которые сейчас во Cвapгe. Скажем так трижды и поведем стада свои на разнотравье. А если надо вести скот в иные стели, идем, другую хвалу богам воз- нося. Славу поем до полудня и возглашаем великую славу Хорсу зла- торунному, коловращающему Сурью. Пьем ее до вечера, а вечером, если костры сложены, – зажигаем их, и славу вечернюю поем Дажьбо- гу нашему, которого называем прадедом нашим, и идем мыться, чтобы быть чистыми, и, совершив омовение, отойдем ко сну – и там мы бу- дем объяты великим ничто.

                      1а-I

                      Это беспокойная совесть наша причиной тому, что мы своими сло- вами обличаем деяния. И так говорим во истину благое о роде нашем и не лжем! И ту истину рассказываем о первом господине нашем – с него пош- ли князи избираемые и сменяемые. Киська же тот шел, и вел родичей по степям со скотом своим на полдень, и туда, где солнце сияет, прибыл. И, придя к нему, отец Орей сказал: „Мы оба имели детей, и мужей, и жен. А старшие имели войны с врагами. И так решали, что- бы племена соединяли овец своих и скот и становились племенем единым. И это же боги предлагают нам. Мы же видели доблесть их с тех пор и во веки вечные”. А когда подсчитывать стали (голоса), одни – рекли, чтобы быть едиными, другие рекли – иначе. И тогда отец Орей отвел стада свои и людей от них. И увел их далеко и там сказал: „Здесь мы воздвиг- нем град. Отныне здесь Голунь /7/ будет, которая прежде была го- лой степью и лесом”. И Киська ушел прочь. И также увел людей своих в иные места, чтобы не смешались они с людьми отца Орея. И те предки наши, так сотворив, на землях тех осели. И так Киська отошел со своими людьми и создал землю иную. И там посели- лись они, и таким образом отделились и отмежевались, и решили быть чуждыми один | другому. Все они хлеб и соль имели и не пере- чили друг другу. И был Киська тот славен, и люди отца Орея слав- ны, так как в ту пору слава текла к ним и поля знали их мечи и стрелы.

                        1б-I

                        И пришли язи в его край, и начали забирать скотину. И тогда Кисек напал на них. Бился с ними сначала день, потом второй, и люди его бились. И грех пришел в те места, и многие ели останки, и людей убивали мечами. И так сказал отец Орей: „Грешим мы с родичами своими, и потому от мертвых черно и мертвечину едят, что мы сдерживаем себя”.(?) И стало мерзко на сердце Ориевом, и возопил он родичам: „Под- держите Кисека и людей его! Седлайте все коней!” И тогда броси- лись все на язов и бились с ними до тех пар, пока не разбили их. И тут начали ведать истину, что мы имели силу лишь, когда были вместе – тогда никто не мог одолеть нас. То же истинное, что нас не одолели обоих, ибо мы – русские и себе славу получили от вра- гов, проклинающих нас. Они же, видя житье наше, искушались взять братьев наших, и се- ребро с наших мечей, и гончарные горшки, из которых их сыны ели бы. Но житье наше в степях до конца нашего! Нам предрекали они иную жизнь, а сами нужды в Свете не имеют. И эта слова наши – суть истина, а их слова ложны, ибо они ложь говорят и не внимают (истине).

                          7а-I

                          Кисек (обращался) к людям своим перед нападением, и они возне- навидели врагов, и пошли на них, и победили. И это мы имели знак того могущества, которого не могла дать явь врагам. Сами мы были слабыми – и так получили большую силу, а враги не такую большую, ибо мы – русские, а врага – нет. И там, где пролита кровь наша, – там и земля наша. И это враги знают. И так они стремятся (захватить землю). Но их старания к смерти приведут, как это было в старину во времена отцов наших. Говорили мы эти слова наизусть, и ни одно слово из тех слов не было утрачено. И говорили мы братьям нашим, что сила божеская бу- дет на вас, и вы окончательно победите врагов ваших, которые хо- тят ваших земель. И тогда они уста свои наполнят, полакав жидкой грязи, и не будут браниться. Будьте сынами своих богов, и сила их пребудет на вас до конца! Не имели мы хлеба, чтобы насытить наше чрево, ибо он сожжен ог- нем. И коровы наши страдали, так же как и мы, пока быстро мы не охватили юг сталью и не стали сильнее врагов наших.

                            4г-II

                            И тот Орей, старый отец, сказал: „Идем из земли той, где наших братьев убивают. А то они и ста- рого отца забьют, как забивают коров и зверей. Они и скотину нашу крадут, и детей убивают”. Как только старый отец это изрек, мы ушли в иные земли, в которых течет мед и молоко. И эти земли ис- кали все три сына Орея. И это были – Кий, Пащек и Горовато, от коих истекли три славных племени. (…) сыновья были храбрыми, водили дружина, садились на коней и ехали… И за ними шли дружи- ны юношей, скот, коровы, повозки с запряженными в них быками… овцы… дети, охраняемые старцами, а также больные люди. Так шли на юг к морю и мечами разили врагов, шли до горы вели- кой, до долины с травами, где много злаков. И там освоился Кий, который начал обустраивать Киев, ставший русским… вести… пре- небрегли злом, и пошли туда, куда Орей говорил… коровы есть… и кровь наша просто… Русичи, не слушайте врагов, которые говорят недоброе… отец Орей, идам… 7з-II Так говорим мы, что имеем прекрасный венец нашей веры и не должны мы принимать чужую. И тут князь наш говорил, что мы должны идти к ясуни боярской, чтобы мы предохранили ее от вражеской по- беды. Рано или поздно наступит время последнего конца, и пусть мы будем иметь силу нашу во степи Матери Солнца. Она стережет нас (?) и крылья распускает во все стороны, а тела (наши) в середине, и голова ясуни на плечах в венце славном, она не может ее лишиться в сече. Голова (Матери) Сваясунь, и уберега- ли ее до этого дня. И когда чехи (пошли) к закату солнца с воина- ми своими и хорваты забрали своих воинов, тогда некоторая часть чехов поселилась с русскими, а также их земля не отделилась, и с ними образовалась Русколань. Кий же уселся в Киеве. И мы ему подчинились, а с ним Русь соб- ралась воедино, а если будет с нами иная сила (?), то не пойдем на нее, потому что она с Русью. Gospoda polska – XVI wiek

                            Nie musimy się z różnymi wizjami zgadzać, ale powinniśmy je uwzględniać, znać i mieć zawsze swoją własną wizję, która może być mniej lub bardziej zgodna, lub niezgodna, ale jest nasza przez to, iż przez nas przemyślana, przez nas wytworzona, przez nas – bez wpływów obcych – wyartykułowana – a nie przyjęta a priori.

                            C. B.

                            Co do Księgi Welesa to jest absolutną prawdą, że odzwierciedla ona stan wiedzy z wieku XIX, a więc resztę musimy sobie dopowiedzieć sami. Co innego gdyby nie udawała pradawnego autentyku, chociaż… Może to jakieś przetworzenie, jakiś zapis przekazów ustnych. A samo pismo przypominające koby – węzełkowe (jak w wiciach) ???

                            Lecz to jeszcze nie koniec.

                            Słowa powyższego, ostatniego akapitu tekstu o runach napisałem 10 stycznia 2010 roku. Dzisiaj – 10 grudnia tego samego 2010 roku muszę je zrewidować. Dzisiaj bijąc się w piersi z przyjemnością je prostuję.

                            Po pierwsze odsyłam do filmu o Arkaimie  [ http://www.youtube.com/watch?v=n8O5Vqhblzo&feature=related – trzeba oglądnąć wszystkie 6 części  zwłaszcza końcówkę poświęconą zapisom etruskim] gdzie wiele nowego w sprawie run słowiańskich – zwłaszcza w powiązaniu z nowym spojrzeniem na archeologię poprzez pryzmat genetyki – a więc nowym spojrzeniem na tzw „kultury kopalne” , które mogą być zakładane jak się okazuje przez ludność o tych samych cechach genetycznych a przybierać bardzo różny obraz nawet na nieodległych obszarach. To jest logiczne – jeśli ktoś patrzy na świat współczesny i widzi różnice między na przykład „kulturą jurt mongolskich w stepie i na pustyni azjatyckiej” a „kulturą mongolską Ułan Bator”.

                            Po drugie przedstawiam fragment opinii na ten temat Wojciecha Jóźwiaka z Taraki, którego wyważone sądy i wyrażane poglądy, jak już wspominałem na moim BLOGU bardzo wysoko cenię.

                            „…

                            Co zawiera „Księga Welesa”? Jest to najdawniejsza historia Rusi, czy w ogóle Słowian, zaczynająca się w IX wieku przed naszą erą i doprowadzona do lat 800-tych naszej ery. Praojcem Słowian był wg niej Bogumir, żyjący w kraju Siedmiorzeczu. Jego potomkowie popadli później w niewolę u „cara Nabsursara”, lecz uwolnili się i uciekli do kraju Scytów. Dalej Księga opisuje kolejne wojny i przymierza Słowian z Kostobokami, Chazarami, Gotami, Hunami. Pojawiają się w niej imiona wodzów, jak gocki Hermaneryk, znanych ze źródeł greckich i rzymskich. (Fantastyczność tej historii nie oznacza jeszcze fałszywości Księgi – np. „Kronika Polska” Kadłubka zawiera pseudohistoryczne fantazje w dośc podobnym stylu!) W opowieść wplecione są wzmianki o rodzimych obyczajach, religii i bogach. Słowianie wg Księgi byli monoteistami szczególnego rodzaju: wierzyli w jednego boga, który pojawiał się i był czczony pod wieloma różnymi postaciami i imionami: jako Swarog, Perun, Weles, Trygław, mając do pomocy pomniejsze bóstewka. Tu fragment Księgi, z tabliczki nr 30, zamieszczony w Wikipedii, transliterowany z cyrylicy:

                            ašče bot’ ie blouden’ in’ iakove oleščašet’ boze toia odieliaščeve osvrgy izverżden’ bude izdry iako ne niemiachomă bozia razvie vyšen’ i svrg i inoi soute mnożestvoi jako bg ie iedîn’ i mnăżestven’ da sen ne razdiliaščet’ nikie  toa mnoż’stwa i ne reščašet’ jakożde imiachom’ bogy mnogoa se bo sventyre  ade do noi i da boudiem’ dostiščenoi ovia

                            [‚ – jer miękki, ă – jer twardy]

                            Co jest tłumaczone (przekładam z rosyjskiego):

                            A jeśli jakiś wszetecznik będzie liczyć bogów, oddzielając ich od Swaroga, wyklęty będzie z rodu, jako że nie ma u nas bogów oprócz Najwyższego. Istotą Swaroga i innych jest mnogość, bo bóg jest zarówno jeden jak i mnogi. Niech nikt nie rozdziela tej mnogości i nie mówi, że mamy wielu bogów.

                            Gdyby „Księga Welesa” była autentyczna, byłaby prawdziwą rewelacją! Niestety, większość badaczy uważa ją za falsyfikat. Zwłaszcza językoznawcy zarzucają, iż jej język jest chaotyczny, nie ma stałej gramatyki i zawiera słowa, które nie mogły istnieć w żadnym słowiańskim języku ponad 1000 lat temu, jak np. słowo zapisane pszebende – odpowiednik współczesnego polskiego „przebędzie”. Zwolennicy autentyczności Księgi ripostują, że błędy powyższego rodzaju mógł wprowadzić Miroliubow podczas kopiowania; także mogły wkraść się przy przepisywaniu tekstu współczesną rosyjską czcionką na maszynie do pisania.

                            Jeśli falsyfikat, to kto go w takim razie wyprodukował? Najbardziej podejrzany jest sam Miroliubow, od którego pochodzą wszystkie zapiski, kopie i jedyna fotografia, która zresztą okazała się być zdjęciem wcale nie autentycznej tabliczki tylko jej odrysu. Być może to on, z pomocą Kurenkowa, wyprodukował ową fałszywkę w San Francisco w latach 1950-tych, wplatając do swojej fikcji opowieść o rzekomym znalazcy, nieżyjącym już wtedy Izenbeku.

                            Lecz jeśli nie Miroliubow, to kto? Z pewnością nie Izenbek, który ani nie miał odpowiedniej wiedzy, ani nie zadbał o pokazanie tego zabytku światu. Zapewne faktycznie tabliczki te poniewierały się w splądrowanym dworze, lecz sporządzono je wcześniej. Pewne ślady naprowadzają na Aleksandra Sułakadzewa (1771-1830). Był on z pochodzenia Gruzinem, miłośnikiem „starożytnych” ksiąg i zabytków, które zarówno zbierał, jak i sam fabrykował. Miał prywatne muzeum, gdzie przemieszane były autentyki z podróbkami. Była wśród nich „na 45 bukowych deskach, księga Jagipa, smarda z IX wieku” – i zapewne to były owe „deski”, które sto lat później znalazł Izenbek.

                            Powyższa wersja wydaje się najbardziej prawdopodobna. Księgę wykonano około 1800 r na zlecenie Sułakadzewa, nieznaną drogą weszła w posiadanie tamtej rodziny spod Charkowa, została znaleziona przez Izenbeka, po jego  śmierci zaginęła. Zdążył ją przepisać Miroliubow, który szczerze uważał ją za autentyczny strosłowiański zabytek.

                            Mimo niepewnego pochodzenia, „Księga Welesa” stała się świętą księgą rosyjskich neopogan i jako dzieło literackie powinien ją ktoś wreszcie przetłumaczyć całą na polski. Fragmenty przekładu są w zasobach Wikipedii, autor(ka) podpisuje się „Wikiskryba:Niki_K”.

                            …”


                            Podziel się!

                            7 komentarzy do “Czy runy słowiańskie są rzeczywiście nieautentyczne?

                            1. „Zdaniem obrońców Księgi Welesa za autentycznością tekstu miałoby przemawiać to, że do takiego fałszerstwa potrzebny byłby wybitny historyk i lingwista, a ani Izenbek, ani Mirolubow takimi nie byli.”

                              Nieprawda. Księga Welesa jest pod względem języka takim niepojętym absurdem, że napisać ją musiał właśnie jakiś zupełny dyletant w dziedzinie językoznawstwa.

                            2. „starosłowiańskie określenie liter to bukwy (słowo to używane jest do dziś m.in. w języku rosyjskim). Nazwa ta wywodzi się z praktyki rycia liter na bukowych deseczkach[]. Jakkolwiek nie jest jasne, kiedy rzeczownik ten powstał, to jednak powszechność stosowania pergaminu jako materiału piśmienniczego w całym świecie chrześcijańskim wskazuje na wcześniejszy rodowód słowa “bukwa”. Zatem jedynymi “bukwami” mogły być inne niż łacińskie i greckie litery. Słowo pisać brzmi prawie identycznie we wszystkich językach słowiańskich i znacząco różni się od odpowiedników w łacinie i grece, co świadczy o tym, że czynność pisania była znana Słowianom jeszcze zanim podzielili się na grupy, a było to na długo przed Św. Cyrylem.”

                              1) Słowo „buky” jest nie budzącą wątpliwości pożyczką z jakiegoś dialektu germańskiego.
                              2) „Pisać” znaczy etymologicznie „malować”, ten rdzeń oznacza właśnie taką czynność i w innych języ pie., do dziś mamy w językach słowiańskich relikty tego znaczenia (pisat’ kartinu, pisanka, pstry, głuż. pisany ‚kolorowy’).
                              Argumenty „nie v kassu”, jak się mówi po rosyjsku.

                            3. Witam,a ja dziękuję za interesującą lekturę.Można podważac autentycznośc księgi Welsa,dowody na prawdziwośc Bibli wcale nie są większe(moim zdaniem).Dla mnie ważne jest poruszenie tego tematu,gdyż we współczesnej Polsce jedynie słuszna jest historia katolicka.Raz jeszcze dziękuję i pozdrawiam. Ryszard Szafraniec W-wa

                            4. Witam
                              Bardzo pomogło mi to opracowanie o runach słowiańskich, dziękuję.
                              A fragmenty przekładu „Księgi Welesa” z Wikipedii już niestety zniknęły, strona usunięta. Opusdiaboli nie śpi i czuwa.

                              pozdrawiam

                            5. fragmenty przekładu „Księgi Welesa” z Wikipedii już niestety zniknęły, strona usunięta.”-wystarczy dodać i będzie 🙂

                            6. Zamieszczony powyżej tekst z książki Jerzego Strzelczyka na temat znalezisk w Prilwicach jest niby opinią autora, który jednak w zdanie wstawia w nawiasach nazwisko niemieckiego autora „p. Maubach”. Ci którzy powołują się na p. Strzelczyka nie zauważają w jego tekście „nauki niemieckiej”. Radzę oprzeć się na pracy hr. Jana Potockiego „Podróże”, który zadał sobie trochę trudu i odwiedził Prilwice, przy okazji wykonał 116 szkiców z zabytków tam odnalezionych. Spotkał się z niemieckim uczonym Maschem, który wydał drukiem książkę z poprzedniego znaleziska, to znaczy kotła wykonanego w złocie a w nim około 60 złotych figurek opisanych runami. Runy wg nauki niemieckiej miały być wynalazkiem Germanów we współczesnym rozumieniu tego słowa. Odkrycie z Prilwitz miał być dowodem na „odwieczność germańską tych ziem, które w czasie „wędrówki ludów” mieli zająć Słowianie. Dlatego nauka niemiecka narobiła wokół nich tyle szumu. Okazało się, że nikt nie potrafi ich odczytać a pan Masch uznał je za słowiańskie.
                              Mało tego. Miejscowy złotnik pan Sponholtz zaczął je skupować od tubylców, którzy znajdowali zabytki w ziemi i w swoich obejściach. Starali się sprzedać za złote, stąd opalanie patyny i polerowanie popiołem.
                              Złotnikowi wytoczono proces o fałszerstwo. Nikt, nawet jednym słowem nie wspomni, jak się ten proces zakończył.
                              Naukowcom nawet polskim wystarczy, że taki proces był. Czy złotnikowi udowodniono winę, czy nie, to już „naukę” nie interesuje.
                              Coś mi się wydaje, że jest to trochę nienaukowe podejście do tematu.
                              Sprawa następna.
                              Jestem przekonany, że udało mi się odczytać runy słowiańskie. Napisy na zabytkach z Prilwitz układaję sie nie tylko w słowa, ale w całe zdania.
                              Przykładowo. Figurka wykonana w brązie, prawdopodobnie udostępniona panu Potockiemu przez Sponholtza, opisana runami. Odczyt: RADIEWOLIT ŁSLAIEW ROZI ZILIRZ BORZT HOZIWŚI FSZIMEŁDRZ
                              Plik nr 10 z książki Mascha. Bóstwo wykonane w zlocie. Postać ludzka, ale tylko z przodu. Z tyłu głowa kota lub lwa. Napis na sukni bóstwa z przodu: PIERKQ DN MA DDĆI NAM DLIŚI DNIĆŹ ON – Pierku dni ma oddawać nam zachowuje dnienie on.
                              Po drugiej stronie na hełmie napis: PIERQ DNI DLIT AN REŹOD- Pierku dni zachowuje AN zarzyna
                              Zasługuje na uwagę fakt – imię bóstwa nocy zarzynającego dzień jest AN.
                              AN to naczelne bóstwo Sumerów o których kulturze nikt nie wiedział w tym czasie, gdy odkryto figurki w Prilwicah. Dopiero po odkopaniu Niniwy i biblioteki tabliczek glinianych zapisanych pismem klinowym świat stał się bogatszy o ich wysoką kulturę i cywilizację.
                              Ciekawy napis jest na trzygłowej a sześciotwarzowej figurce z brązu: RŻATRO W ORAD SIT. – Rżatro w oraczu siedzi.
                              Wg. Słownika Etymologicznego Języka Polskiego RŻA to ogólnosłowiańska nazwa żyta.
                              W języku polskim, aby utworzyć zawód od słowa ORA dodaje się CZ , tutaj mamy literkę -D. Nie ORACZ a ORAD.
                              Nie wszystkie napisy zdołałem zrozumieć, ale odczytałem wszystkie. Jest praca dla językoznawców.
                              Przy okazji.
                              Hełmy z Negau opisane runami etruskimi, wiek znaleziska oceniono na 200 lat przed Chrystusem. Na jednym z nich Niemcy usiłują czytać tekst w języku germańskim. Ten zabytek można odnaleźć w internecie. Drugi hełm stanowi tajemnicę i nie jest publikowany.
                              Mój odczyt:
                              HADICHA GŚIŚEI FAMIL’. Hadicha – imię od slowa chadzać. W Prilwicach słowo gęś pisano dwoma runami GŚ. Zatem Gśiśej znaczy Gęsiej.
                              Przy okazji wiemy jakim językiem mówili Etruskowie. Zabytków etruskich zapisanych w języku Słowian jest więcej.
                              Z odczytem z hełmu wiąże się jeszcze odczyt z dzbana odkopanego w Botzen. Napis próbował odczytać niemiecki uczony Momsen korzystając z dostępnego mu alfabetu etruskiego. Wyszło to co wyszło. Umieściłem jego odczyt w swojej pracy POLSKIE RUNY PRZEMOWIŁY . Sorzystał z tego przedstawiciel Uniwersytetu w Lipsku i na Forum Językowym nazwał mnie durniem, małpą przy fortepianie itp. Nie podał mego odczytu, który mam nadzieję jest czytelny:a LESZAM NI CHEDIU LI KUSI USICA CHWILI LILE
                              DISZ NASI Lasem nie chodzę choć kusi usica Chwilę Lile dziś nasi.
                              Runy na tym dzbanie i runy na jednym z hełmów z Negau są identyczne a napisy z obu zabytków czytają się w języku słowiańskim.
                              Jeszcze, tak dla ciekawości. Moneta Mieszka I jest opisana polskimi runami. Książę miał na imię MĘZKO a nie Mieszko.
                              Runy polskie podobnie jak wszystkie pierwotne alfabety są rysunkami. Rysunkami narządów mowy biorących udział w wypowiadaniu głoski. [ S] to rysunek górnego i dolnego zęba czyli [ X.] Z tego utworzono ś,ć,sz.
                              W pracy zebrałem przeszło dwieście zabytków opisanych runami w języku słowiańskim. jest to wystarczający dowód, że Słowianie mieli swoje pismo z którego wyrosły runy etruskie i łacińskie. Etruskowie trochę przerobili runy z Prilwitz. Przykładowo nosowe M i N Słowianie zapisywali rysując nos. Dla M ze skrzydełkiem a dla N z dziurą. Etruskowie odwrócili te runy o 180 stopni.
                              Wysyłam swą pracę właścicielowi strony z nadzieją na opublikowanie, przede wszystkim, alfabetu i ewentualnie, zabytków. Treścią odczytaną z zabytków powinni się zainteresować tropiciele wierzeń dawnych Słowian.
                              Winicjusz Kossakowski

                            Dodaj komentarz

                            Zaloguj się lub zarejestruj aby komentować bez podpisywania i oczekiwania na moderację (od drugiego komentarza).

                            Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.