Arkona – Stonehenge – Piramida Cheopsa, czyli kilka niesamowicie dziwnych map – Słowianie, Wikingowie, Scyci

©® by Czesław Białczyński

Dzisiaj zamiast sążnistego artykułu z wyjaśnieniami poczęstuję was zestawem kilku dziwnych map, z których być może coś wynika a być może nie wynika nic. Ich dziwność polega na tym , że przedstawiają specyficzne linie proste łączące charakterystyczne punkty Ziemi. Są to więc linie biegnące na długich dystansach, które przechodzą jak się okazuje przez miejsca ważne dla Wiary Przyrod(zone)y i miejsca o szczególnym charakterze (jak np. Piramida Cheopsa), albo charakterystyczne punkty geograficzne.

[Kliknij – powiększ]

Oto pierwsza z nich – najszerszy możliwy plan – tak zwane Barbaricum – obszar, gdzie cywilizacja starożytna – według podręczników historii, którymi posługują się dzisiaj nauczyciele w podstawówkach, gimnazjach i liceach – się nie zapuszczała.  Megality to coś co miało miejsce przed cywilizacją starożytną. Starożytność rozumie się jednak różnie. Kiedy uczęszczałem do szkoły podstawowej w roku 1960 z trudem torował sobie drogę do świadomości ludzi światłych pogląd o miastach-państwach w Sumerze. Starożytność rozumiano jako czas Imperium Rzymskiego, Grecji, ewentualnie Egiptu. O Chinach podręczniki w zasadzie milczały. Na północ od Kaukazu i Dunaju podobno nic nie było, a megality to miały być czasy prehistoryczne – epoka kamienna. Istnienie fizyczne mitycznej Troi było wtedy jeszcze kwestionowane. Dzisiaj już inaczej patrzymy na te sprawy i na wiele innych. W tym na chronologię i status cywilizacyjny – chociażby kultury Scytów. Arkaim na Uralu jest na przykład budowlą istniejąca równolegle  a może nawet starszą od Troi. Popatrzymy na pierwszą z dziwnych map i pierwszą tajemniczą linię.

Linia Krąg Stonehenge – Kamczatka – Nowa Fundlandia

Linia prosta łącząca Stonehenge z Kamczatką – (samiuteńkim jej cyplem) ma długość 8486 kilometrów. Na niej lub w jej pobliżu, nie dalszym niż +/- 50-100 km, znajduje się szereg ważnych lub bardzo ważnych gór i wzgórz uważanych za święte przez wiarę przyrodzoną w przeszłości, lub uznanych za archeologiczne pomniki cywilizacyjne.

Proszę zwrócić uwagę, że odchylenie od linii 9000 km o średnio +/- 30-70 km można porównać do odchylenia na długości 90 km o 300 – 700 metrów, a na długości 9 km do odchylenia o 30 – 70 metrów. To niesłychana wprost precyzja dla kogoś kto nie dysponuje teodolitem ani GPSem. Między Łysą Górą a Kijowem mamy odległość 700 kilometrów a odchylenie od linii wynosi ok. 12 km. Jest to porównywalne z odchyleniem 1200 metrów od linii na odległości 70 kilometrów i odchyleniem od linii o 120 metrów na odległości 7 kilometrów. Trzeba też wziąć pod uwagę, że zachodziła konieczność posuwania się po linii od punktu wysokościowego do wysokościowego – widocznego z oddali, a nie pomiędzy jakimiś nieznaczącymi wybrzuszeniami terenu. Tak więc różne drobne boczne odchylenia naprawdę nie powinny przekreślać faktu, że ta linia jest niemal prosta na dystansie kilku do kilkunastu tysięcy kilometrów. Gdy ją przeciągniemy do Nowej Fundlandii wtedy ma o 3600 kilometrów więcej, a więc nawet 150 kilometrowe odchylenie od niej – jak jest np. z Arkaimem staje się niewielkie – zwłaszcza na takim pustkowiu jakim jest Syberia za Uralem.

Ta linia przedłużona przez ocean do Ameryki dziwnym trafem  przebiega przez Nową Fundlandię w Kanadzie – miejsce historycznego, zidentyfikowanego przez archeologię lądowania Wikingów w Ameryce Północnej w IX-X wieku n.e. Miejsce to, L’Anse aux Meadows, leży (zależnie od interpretacji) od 10 – 50 km na północ od Linii.  Tę osadę i Nową Fundlandię łączy się z legendarnym Winlandem wikingów i ich podróżami około 1000 roku. Osada pochodzi z 1000 roku, jednak Winląd z map średniowiecznych to Ziemia Buffina (tak jest odczytywany rysunek wyspy na mapie), a więc Nowa Fundlandia nie jest Winlądem a czymś zupełnie innym.

Dodatkowo warto zauważyć, że rozsiane po Europie i Azji nazwy miejscowe o członie win- wene– łączone są przeważnie z Wenetami-Wenedami, ludem kultury Łużyckiej,  a więc Wędami Mitologii Słowian. Zatem jest to być może znacznie starsza historia, z okresu kultury łużyckiej o ile nie wcześniejsza (kultury trzcinieckiej), zatem należy raczej może założyć, iż “pamięć ustna” pokoleń sięga dalej niż ślady materialne z X wieku n.e. jakie odnaleziono. W Ameryce Północnej są bowiem ślady i znaleziono szkielety ludzi nawet podobno z 19.000 roku p.n.e. W każdym razie na pewno można mówić o podróżach ludzi ze starożytnej Azji i Europy do Ameryki Północnej i jej zasiedleniu  – najdalej około 14.000 lat temu.

Ziemia Buffina

W ludach skandynawskich, jak wiemy, płynie krew skołocko-słowiańska (R1a1) oraz staroeuropejska (I1 i I2) a więc być może przenoszą oni z przeszłości kultury trzcinieckiej i łużyckiej ku średniowieczu  legendy i podania o zdobyciu Wenelądu. Cały znany ludom północy świat składał się wtedy z Trzech Lądów – Lądu Wądy (Wędy – Ameryki) , Lądu Lędy (Białego i Czarnego czyli Europy i Afryki) i Lądu Mazji (Mazji -Tetydy-Tetis-Tiamat, czyli Azji) co odzwierciedla się w uproszczonej dzisiaj nazwie Atlantyda (Wąd-Ląd-Tyda).

Tetyda i Achilles – Stanisław Wyspiański

Tetyda (także Tetis, gr. Θέτις Thétis, łac. Thetis) – w mitologii greckiej Nereida. Uchodziła za córkę Nereusa i Doris oraz za żonę Peleusa i matkę herosa Achillesa. Wychowywała ją Hera. Przepowiednia głosiła, że Tetyda urodzi syna, który będzie silniejszy od własnego ojca. Ostudziło to zapał do pięknej boginki tak wielkich bogów jak Zeus czy Posejdon. Została wydana za mąż za śmiertelnika Peleusa. Kiedy urodziła Achillesa, starała się uczynić swego syna nieśmiertelnym, więc zanurzyła go w Styksie, ale ponieważ trzymała go za piętę, pozostawiła – jedyne – słabe miejsce. Peleus przeciwny był takim działaniom Tetydy, ta więc zerwała ich małżeństwo i opuściła dom z Achillesem.

[My interpretujemy tę postać inaczej – jako Amazonkę Mazę-Mażę-Mazję – ciotkę (tetkę, i Tmę- Ćmę-Ciemnię – Tiamat, Tyię – wcielenie ziemskie Władczyni Krainy Ciszy a więc Nawi Nicości), siostrę Wędy i Lędy, czyli wcielenie bogini, Tyi-Nyji – tak samo jak tamte dwie były wcieleniami Wądy-Wody i Łady-Łagody. Tya-Nyja (T’ma-Ćma) nosi w mitologii Persów imię Tiamat – Tiamat’-Ciemność, jest boginią Podziemi i Zaświatów, która u Greków stała się nimfą Morza Czarnego – a ono jest Morzem Zmarłych. Jest także Tiamat’-Ciemność-Tya-Nyja Matką Azji-Mazji, Królową Eufratu-Nieuwratu – rzeki Bezpowrotnej i Tygrysu.

Imię Peleusa – Pałajusza wiążemy z Górą Pałki i plemieniem Pałkinów (Paukinów spod Góry Peuke) i z osiedlami oraz grobami królewskimi z okresu od 3700 – 1400 p.n.e. pod miejscowościami Pełczyska i Słonowice oraz Bronocice – czyli z tzw. Kompleksem Łyskogórkim Grobów Królewskich i Łysogórami – (Łysko-Górami – Święto-Górami C.B.].

Linia ta przechodzi przez szereg innych bardzo ważnych miejsc o znaczeniu kultowym, legendarnym i prehistoryczno-historycznym. Tak się składa, że kilka kilometrów na północ od tejże linii znajduje się na przykład Nebra, w której wykopano słynny Dysk z Nebry z odwzorowaniem Słońca, Księżyca, Plejad i innych  gwiazd, który jest  najstarszym na świecie kalendarzem wyrównawczym cyklu słonecznego i księżycowego (1600 p.n.e.). Miedź  z której go zrobiono pochodzi z Austerii a złoto z Karpat. Tak się składa że linia ta przechodzi przez główną oś Harskiego (Polskiego) Systemu Świętych Gór: Ślęża – Jasna Góra – Łysa Góra. Tak się składa, że w Bronocicach, o kilkadziesiąt kilometrów od tej linii odkopano słynną wazę z najstarszym wizerunkiem wozu na świecie, a w jej pobliżu znajduje się Kompleks Królewskich Grobów – do czego jeszcze wrócimy. Tak się składa, że dalej trafia ona  na Łysą Górę w Kijowie , a dokładnie przechodzi znów zaledwie kilka kilometrów od niej, i od Peryni, dokładnie przez miejscowość Vyszhorod – a Wyszhorodami nazywali Słowianie często najstarsze części osad zakładanych w danym miejscu – jak na przykład w Pradze – bo stawiano je na wierzchołkach.

Tak się składa, że ta linia przechodzi niemal – bo odchylenie jest naprawdę niewielkie  jak na ten dystans – przez Arkaim – prehistoryczny gród odkryty w końcu XX wieku na południowych stokach Gór Kamiennych (Uralu), a wcześniej przechodzi przez Górę Murom i leżące od niej 0 1800 metrów Uroczysko Kulma, a zaraz potem za uroczyskiem wprost niemal przez  znany z zapisów Greków – Gelonos-Gleń-Gołuń (osada archeologiczna Bielsk).

Tak się wreszcie składa, że linia ta trafia w góry Złote (Załtaje- Ałtaj) i przebiega kilkanaście kilometrów od Doliny Carów. Tak się składa, że przechodzi ona dokładnie przez południowy brzeg Jeziora Bajkał, nie wspominając już o tym, że wcześniej przebiega przez przedmieścia stolicy Kazachstanu Astany.

Stosunkowo daleko od tej linii na południe leżą również ważne i ciekawe miejsca – które tutaj zaznaczyłem –  takie jak Ryżanówka (150 km na południe) znana ze słynnego Scytyjskiego Grobu Królewskiego, także kilkaset kilometrów na południe znajduje się na Ukrainie wyspa Chortyca (300 km). Bardzo daleko na południe leży Gonur Depe w Turkiestanie i Dolina Rudych Mumii na granicy Chin. 

Zaznaczyłem tutaj tylko punkty, które bez specjalnie długich i głębokich studiów przychodzą mi do głowy. Trochę dziwne wydaje mi się takie nagromadzenie ważnych miejsc – zwłaszcza gęsto usianych w Europie. Sam fakt że Linia Stonehenge – Cypel Kamczatki przechodzi idealnie przez system polskich Świętych Gór wydaje się niesamowitym zbiegiem okoliczności – jeżeli nie czymś więcej. Jeszcze bardziej dziwnie zrobiło mi się na duszy, kiedy łącząc w Wikimapii Półwysep Arkona z Piramidą Cheopsa znów przeciąłem dokładnie Górę Ślęża. Polski System Świętych Gór i Wzgórz jest doskonale wpleciony w  obie linie:  tę z zachodu na wschód jak i tę z północy na południe.

Linia Arkona – Ślęża – Brama Morawska – Piramida Cheopsa

I to już przestaje być zabawne i śmieszne, a też  przestało wyglądać na zbieg okoliczności. Nadal jednak nie wykluczam prostych rozwiązań – takich jakie nasuwają się same – nie że to przypadek, ale że na przykład – jak to zauważył w swoim wpisie jeden z czytelników (Artur Wosinek) – ludzie posuwali się od wzgórza do wzgórza, na wzgórzach zakładali osady, na wzgórzach lokowali strażnice i miejsca święte, a kierowali się w tym wszystkim obserwacją gwiazd, które wyznaczały ich marszrutę. Nie mniej faktem jest, że działając w ten sposób stworzyli sieć wyróżniających się miejsc, miejsc szczególnych. Inna prawda jest taka, że te miejsca wyróżniają się nie za zasługą ludzi – po prostu Ślęża to góra która się niesłychanie wyróżnia – ale już Arkaim trudno wyróżnić z otoczenia niedaleko są znaczne szczyty górskie i miejsca, które bardziej się wyróżniają niż Arkaim obrosły różnymi dziwnymi podaniami, bajami i legendami.

Wróćmy do wyróżniających się miejsc Systemu Harskiego-Polskiego. Jak widać na powyższym obrazku szereg linii tworzy wewnętrzny System Polski, który ze względu na jego starożytność my wolimy nazywać Systemem Harskim lub Haruskim czyli Słowiano-Irano-Indyjskim.  Poszczególne ważne linie nieprzypadkowo przebiegają przez różne ważne miejsca kultowe takie jak właśnie Nebra, Weimar i Jeryń (Gheren), takie jak Kołomyja – Wawel (Kraków) – Góra Chełm Śląski (Góra Świętej Anny) – Ślęża – Wzgórze Kres Sołu (Niemcy) i dociera do brzegu Atlantyku w okolicy Groningen.

Nie wiem nic o tym miejscu koło Groningen choć tam byłem i widziałem, że jest jak to w Holandii, niesłychanie płasko. Może Holendrzy przechowali na jego temat jakieś podania i wierzenia, ale ja o nich nie słyszałem. Linia Arkona Piramida Cheopsa liczy niespełna 3100 kilometrów, ale dzieją się na niej równie ciekawe rzeczy, co na tej poziomej, do Kamczatki.

Powiązanie Linii Arkońskiej z innymi Liniami Polskiego Systemu widać na powyższym obrazie. Jest tutaj naniesiona ważna linia biegnąca przez Kraków i szereg jego świętych wzgórz takich jak Wawel czy Góra Grodzisko w Tyńcu, ale i mniej znanych jak sanktuarium Skołczanka, czy Wzgórze Morchołda na Czerwonym Prądniku.

Góra Chełm Łyskowicki z Paprotników-Mokoszy (Paprocice – Mokoszyn)

Linia ta łączy Wawel z Łysą Górą w Górach Świętokrzyskich, przechodząc na północ od Krakowa między innymi przez Bronocice (o których wyżej wspominałem) a także przez wzgórze Mokosze czy przez Górę Widełki do Łysej Góry, a także krok dalej – za nią – do Starej Słupi, gdzie jak na razie wydaje się znajdować  jej koniec – na Górze Chełm Łyskowicki. Drugi koniec tej linii celuje w Linię Arkona – Piramida Cheopsa dokładnie w miejscu, gdzie położona jest na Słowacji góra Horna Poruba i wieś Vapec u jej podnóża.

Horna Poruba z Vapcem [foto BadE z www.vivo.sk]

Inna krótsza linia wiedzie od Kopca Kraka II w Krakuszowicach niedaleko Wieliczki, przez szereg ważnych wzgórz także do Linii Arkona – Cheops. Linia Krakuszowicka kończy się na Bramie Morawskiej we wsi Carnotin, czyli w Czarnotynie. Co ciekawe mamy też w Małopolsce inny Czarnotyn a w tymże Czarnotynie (Czarnocinie) także kopiec.

Obie te linie przecinają się na górze nad planowanym Jeziorem Świnna Poręba. Góra nazywa się Wierzchownia – To Święta Góra. Linia Krakuszowicka przechodzi przez Łysą Górę pod Lanckoroną i przez Górę Bugaj, czyli Kalwarię Zebrzydowską, przez słynny klasztor i jego pustelnię – jest to linia, którą nazwałem Linią Trzech Jezior, bo przebiega dokładnie wzdłuż trzech zbiorników wodnych które powstały u podnuży świętych Gór – Dobczyckiej, Świnnej Wierzchowni i Żywieckiego Żaru. Jej dalszy ciąg wiedzie do miejsca świętego jakie stanowią trzy góry:  Palenica, Kopany – gdzie kamienny krąg święty i Trzy Kopce (z jaskinią).

Co ciekawe i dziwne, równolegle do Linii Arkona Piramida Cheopsa biegnie inna linia Galdhoppigen – Góra Synaj, przez Oslo i wyspę Ostoya oraz jezioro Ivo w Szwecji na brzegu Bałtyku a potem przez Chełmską Górę i jej szczyt Krzyżanka w Koszalinie (Grodzie Koszów-Koszanów) i dalej przez Jasną  Górę i Wawel przez Sarmacko-Dachską (Dacką – Gącką – Gocką) Sermizagetuzę – starożytne święte miejsce z kręgiem kamiennym, znane z rzymskich zapisów jako tracka stolica. Te dwie linie biegną równolegle w odległości 150 kilometrów od siebie.

Linia Galdhopiggen – Synaj liczy prawie 4200 kilometrów, tj. połowę długości Linii Stonehenge – Kamczatka.  Oprócz Sermizegetuzy znajdziemy także kilka kilometrów od niej na wschód słynne pasmo górskie Bucegi. W nim zlokalizowana była Góra Żalmokszysza (Zalmoksisa) Góra Kagania – Kaganjąt – Kogajon, z jaskinią, w której królowie i kapłani Draków-Traków przechodzili inicjację. W tej  jaskini Zalmoksis zniknął na 3 lata, by się powtórnie odrodzić jako Święty Człowiek (szaman) i przywódca Draków. Niektórzy uważają, że jaskinia i Góra Kagan-Jątu (Kaganatu) znajduje się gdzieś niedaleko nad Sarmizegetuzą i jej świętym kamiennym kręgiem. Wtedy leżałaby na samej linii. Sarm-izo-Getuza – wiecie skąd taka właśnie nazwa w rzymskich kronikach? Bo to była stolica nie tylko Getów-Gątów ale i Sarmatów, Sarmaci iz Getami (- tuza). Już to samo świadczy o istnieniu czegoś więcej niż luźnego związku plemion, zresztą i Rzymianie i Grecy nazywali ziemie za Dunajem Sarmacją Europejską, a na wschód od Donu Sarmacją Azjatycką czyli także Sarmacją.

Powie ktoś, że gdyby wykreślić takie linie obok siebie, kolejno w odległości po 150 kilometrów, to zawsze znajdzie się na linii wiele świętych gór i ważnych obiektów starożytnych związanych z wiarą przyrody i miejsc magicznych – To NIESTETY NIEPRAWDA. Spróbujcie je wykreślić – Traficie prosto w Saharę, albo w inne nieciekawe nic nie znaczące miejsca. Oczywiście gdybyście wykreślili sto linii północ południe przez Europę z gęstością co dziesięć kilometrów, to zawsze przejdą one przez mnóstwo chrześcijańskich kościołów – ale nie przez mnóstwo pogańskich świątyń naturalnych ani przez kilka zaledwie ważnych kamiennych kręgów.  Tych kręgów wcale nie jest tak wiele w Europie jak się wydaje, ale wypadają w bardzo dziwnych miejscach, które wiążą się z przedstawionymi tutaj głównymi liniami.

Na linii biegnącej przez Świętą Górę Chełm w Koszalinie i Jasną Górę i przez Wawel mamy też dalej bardzo ciekawe miejsce,  Cieśninę zwaną  Dardanele, gdzie u wrót  do Morza Mora (Mare Mara) stoi słynna Troja broniona zajadle przed Romajami przez sprzymierzone wojska Scytów, która wcale Grekom nie uległa. Troja upadła bowiem – jak wskazują badania archeologiczne – po trzęsieniu Ziemi i pożarze, które to zdarzenie tak pięknie przerobił na tryumf Greków Homer.

Szczyt Gładka Hopa – Galdhopiggen

Linia Góra Galdhoppigen – Góra Synaj

[Jakże chwiejne są norweskie etymologie nazw Ostoja, Bronnoja, Utoja i inne. Jeszcze dzisiaj mam w uszach wierszyk rosyjski z dzieciństwa o Witji z Małoj Bronnoj. A  herb szlachecki Ostoya i ten ród scyto-sarmacko-słowiański stał się marką jednego z najlepszych krakowskich hoteli. Słynna z zamachu Utoja – czy znacie słowo utka, utoczka – to po rosyjsku kaczka. To nie byle jaka kaczka, lecz owa mityczna kaczka Utka, która nosiła w dziobie garść gliny na początku świata, gliny dobytej przez Czarnogłowa z Głębi.  Utka  – bo to była glina utoczona z Gliny Czarnogłowowej, ukradziona mu, i Utka bo tę ziemie schowała – utkała w dziobie, a wreszcie Utokła – bo utiekła – czyli uciekała przed rozgniewanym Czarnogłowem ze swoją zdobyczą . Złota owa Kaczka jest tylko przebraniem dla Białobogi, która walczy w ten sposób z Czarnogłowem o panowanie nad wyłaniającą się z Głębi Ziemią. 

W języku polskim ta archaiczna, mitologiczna nazwa – miano świętej kaczki nie przechowało się. Wyspa Utoki – Utoya znajduje się w pobliżu Oslo, a Henryk Ibsen napisał także dramat Dzika Kaczka. Motyw do tytułu zapożyczył zaś z wiersza rodaka Welhalvena Morski ptak. Utwór ten opowiada historię zranionej przez lekkomyślnego myśliwego kaczki, która opadła na dno morza, by tam zginąć.  Jak widać wśród norweskich romantyków ludowe motywy były wykorzystywane tak jak wśród polskich twórców tego czasu. W pobliżu leżą też wyspy Gęsia (Gaesoja) i porośnięta borem Borowa (Boroya), a także wyspa Gromu (Grimsoya). Że to miejsca bardzo starego osadnictwa ok. 1000 lat przed naszą erą świadczą odkrycia na Bronnoyi. Trudności etymologicznego wywodu z języków skandynawskich z jakimi możecie się poniżej zapoznać przy jednoczesnej prostocie wywodu z języków słowiańskich świadczą o wspólnej – dziś zapomnianej – przeszłości Słowian i tutejszych Staroeuropejczyków. Ostoję można wywodzić w skomplikowany sposób najpierw od ostu – chwastu a potem zboża – owsa, lecz jednak najprościej gdy to wywiedziemy od stajania i stania, bycia – ostoja.   C.B.]

Ostøya

Ostøya is an island in the western section of Oslofjord (Vestfjorden), within the borders of the municipality of Bærum. It is the second largest island in the Oslo basin, after Nesøya. It is adjacent to the municipal border with Asker, where Nesøya and Brønnøya are to its northwest and southwest, respectively. Within Bærum, Borøya is to the north, Kjeholmen to the northeast, and Grimsøya to the east. To the south is Gåsøya.[1]

At some point the island was split in two. The island is named after the farm that is situated on it. The etymology of Oust, or Ost is uncertain. O. Rygh claims the etymology is unknown but that the farm derives its name from the island’s original name. Others speculate that it may have an Old Norse origin related to ouste, in the sense of claiming new land.[1][2]

Bronnoja

Brønnøya

[Tu sama liczba wariantów nazwy krecących się koło bronić i brona, obrona – świadczy o wielkiej niepewnosci nazewnictwa norweskiego i niezrozumiałoścui nazw przekazanej przez tradycję ustną, a zapisanej stosunkowo niedawno bo dopiero w XVI wieku]. 

The island is recorded by name in sea charts from the early 16th century. The etymology of “Brønnøya” (variously spelled Brøndøen, Brønnøen, Brunneyr, Brunøen, Bryøen, Brundøen, and Bryndøen) stems from the presence of wells (Norwegian: brønn) on the island, the source of water with an unusual ability to stay fresh in storage.

Remains of two Nordic Stone Age settlements have been found on the island that may stem from 4000 BCE (when the tide was 40–50 meters higher than today), and there are traces of agricultural activity going back at least 1500 years. The island became part of the considerable estate known as Nesøygodset that was formed in the late 14th century following the Black Death[

Szczątki dwóch skandynawskich osad z epoki kamiennej znalezione na wyspie, która może wynikać z 4000 roku pne (gdy fala była 40-50 metrów wyższy niż obecnie), a tam są ślady działalności rolniczej wraca co najmniej 1500 lat. Wyspa stała się częścią znaczne nieruchomości znany jako Nesøygodset, który został założony pod koniec 14. wieku po Black Death

Nesøya

Nazwami Nysa, Nisza – zajmiemy się za chwilę, bo jeszcze je spotkamy w dalszej części.

Nesøya is a small island in the municipality Asker, Norway. It is linked to the mainland via a bridge.
The island is known for having a number of celebrities and members of the Norwegian financial elite among its residents.
Much of the eastern part of the island is a nature reserve.

Jezioro Ivosjon – Wyspa Iwo i wzgórze Klecka

Jezioro Ivösjön, południowa Szwecja

[Także w tym wypadku mamy niepewną etymologię którą trudno uzasadnić – ale my przecież w Polsce doskonale wiemy czym się charakteryzują takie wyspy płaskie, trochę bagniste, z niewielkim wzgórzem,  które to wzgórze tutaj też się zowie swojsko Klacka – Kłocko – Kłodzko – jak w słowie Kłodź. Iwa to nic innego jak wierzbina, łozina, nie drzewa nawet ale chaszcze rosnące gęsto po takich właśnie błotach.  A czy niedaleka rzeka Morrum – to jakaś obca nazwa Mor ryg – Mor rzek – Mor -rjeka? CB]

Jezioro położone jest w regionie Skäne należącym do najpiękniejszych przyrodniczo obszarów Skandynawii. Od wybrzeży Bałtyku jest oddalone zaledwie o 20 km.

Rzeka Morowa

W pobliżu leży rzeka łososiowa Mörrum i miasto Mörrum.

Ivö (ou Ovö) is an island located on the Lake Ivö, the largest one in Scania (SE Sweden).
Historically the province of Scania was a part of Terra Scania (Skåneland in Swedish and Skånelandene in Danish), which together with Jutland and Zealand, the other two Lands of Denmark, formed a Danish state in the 9th century. Scania is separated from both regions by the strait of Sund (Öresund in Swedish, Øresund in Danish).
Following the Treaty of Roskilde in 1658, Scania became a possession of the Swedish Crown.
1 – On the promontory at Ivö Klack, on the northern tip of the island of Ivö, are the remains of china-clay (kaolin) mines worked from the end of the nineteenth century until well into the 1950s. The clay used to be transported by barge across the lake to the Iföverken sanitaryware factory in Bromölla. From these quarries many fossils were collected, especially the brachiopod craniid Crania craniolaris Linnaeus, 1758, as well as another craniid Isocrania egnabergensis (Retzius, 1781) has been recorded here too. Both brachiopod species occur in other outcrops in south of Sweden, i.e., in Balsberg (see below), in Ignaberga near Hässleholms.

http://nydahlsoccident.blogspot.com/2011/04/ivosjon-stillheten.html

Masyw Jotunhaeimen

Jotunheimen – Dom (Ojczyzna Gigantów) – masyw i park narodowy Norwegów

has been the site of hunting since before recorded time. Remains of Stone Age hunting camps have been found near the lakes Gjende and Russvatnet. These remains extend through the bronze and Iron Age, up to recorded times. The high pastures have been used as seters for at least 1000 years.
A “Royal Road” decree from the 15th century required that the residents of Lom must keep the mountain crossing passable to the middle of the Sognefjell, allowing folk from the north Gudbrandsdal access to their trading town of the period, Bergen. Caravans carried farm products down the mountains and returned with salt, iron, cloth and lutefisk.
The name Jotunheimen, or “Home of the Giants” is a relatively recent usage. Aasmund Olavsson Vinje (1818–1879), a famous Norwegian poet and journalist who is remembered for his pioneering use of nynorsk, as well as being an exponent of Norwegian romantic nationalism, coined the term in 1862, adopting it from Keilhau’s “Jotunfjellene” or the mountains of the giants. A memorial was raised in 1909 to Aa. O.Vinje at the western end of Lake Bygdin at his dear Eidsbugarden at today’s outskirts of the national park where he had a private hut. Old friends and followers wanted to commemorate his contribution to appreciation of Norwegian nature and strengthening of the Norwegian national identity.

Galdhøpiggen- Gładka Hopa (Kopa)

[etymologia powikłana jak i poprzednio. CB]

(English: Galdhø Peak) is the highest mountain in Norway, Scandinavia and Northern Europe, at 2,469 m (8,100 ft) above sea level. It is located within the municipality of Lom, (in Oppland) in the Jotunheimen mountain area.

Galdhøpiggen means “the peak (piggen) of the mountain Galdhø.” The first element in the name of the mountain is gald m “steep mountain road”, the last element is hø f “(big and) rounded mountain.” An old road between Gudbrandsdalen and Sogn passes beneath the mountain.

Jezioro Gjente

Gjende – Jezioro Grzęda (Gendir)

[Nie wiem jak was ale mnie wywód germańskiej etymologii tak jak i w poprzednich wypadkach nie przekonuje – to jezioro siedzi na górach jak kura na grzędzie – to jest Grzęda albo jest Zgięte – Jezioro Zgięte – Gjente. To są właśnie pozostałości słowiano–staroeuropejskiego języka, który legł u podstawy skandynawskich języków współczesnych. C.B.]
Gjende (or Gjendin) is a lake in the Jotunheimen mountains in Norway’s Jotunheimen National Park. The proglacial lake shows typical characteristics of glacial formation, being long and narrow—in length 18 km and in breadth 1.5 km at the broadest point with steep walls. Gjende has a characteristic light-green color resulting from the large quantity of rock flour which is discharged into the Gjende by the Muru river. The river Sjoa provides the outlet from Gjende at Gjendesheim, and flows eastward into the Gudbrandsdalslågen river.
Gjende lies in the middle of Jotunheimen National Park and both to the north and south of the lake lie peaks greater than 2,000 m. There are numerous staffed tourist cabins maintained by the Norwegian Mountain Touring Association (DNT); in the west end lies Gjendebu, on the north side lies Memurubu and on the east end lies Gjendesheim. In the summer boats provide transport between these locations.


Name
The name (Old Norse *Gendir) is derived from Norse gandr m ‘staff, stick’. This is referring to the form of the long and narrow lake.
See also Bygdin
Cultural and literary references
Lake Gjende is found in literature and travel books from the 18th century. Together, the Jotunheimen lakes of Gjende and Bygdin play in many such descriptions. For example Henrik Ibsen’s Peer Gynt took his famous wild-reindeer ride along “the Gjendin Ridge”, a reference to either the narrow Besseggen Ridge – or the Knutshø ridge on the other side of lake Gjende.
The official name Gjende is taken from the Gudbrandsdal traditional district dialect used in Lom and Vågå. In the Vang dialect the lake is called Gjendin, which is the form you find in Henrik Ibsen’s name for what is now called Besseggen, formerly Gjendineggen, or Gendineggen in the older orthography. The name Gjende is derived from the old Norse word “gandir” that can be translated into “straight stick”, whereas the lake to the south Bygdin can be translated as “bent stick”, the two names thereby referring to the shape of the lakes.
The lake gave its name to a famous early outdoors man and free thinker, Jo Gjende (1794—1884), who had a cabin at Gjende.

Brzeg i bugryszcze nad jeziorem Bydgin

Bygdin – Jezioro Bytów

[Nazwa Bydgin jak piszą Norwegowie pochodzi od słowa bugr – Czy znamy to słowo? Tak – jako bagr – bagno, jako breg– bereh,  ale i jako szczyt, wzgórze nadbagienne poświęcone bogom – bugryszcze. C.B.]

is a lake in the Jotunheimen mountain range. Bygdin is regulated and its normal level lies between 1,048 and 1,057 meters above sea level. It has an area of 46 km². The lake is long 25 km, but is narrow. The greatest depth is 215 m.
Bygdin lies to the southeast in Jotunheim and north of the lake lies an area over 2,000 m. Along the lake there are many tourist huts – on the west end lies Eidsbugarden, on the north side lies Torfinnsbu and on the east side lies Bygdin turisthytte. In the summer these huts are connected by boat and in winter by ski or snowmobile. A memorial was raised in 1909 to the Norwegian poet Aasmund Olavsson Vinje at the western end of Lake Bygdin at Eidsbugarden on the outskirts of Jotunheim National Park where he had a private hut. Friends and followers commemorated his contribution to appreciation of Norwegian nature and strengthening of the Norwegian national identity. Today Eidsbugarden is a rather large mountain tourist centre, with a hotel from 1909 which is being restored to reopen in the summer 2007, a Norwegian Mountain Touring Association (DNT) cabin and approximately 160 private huts.
The Vinsteråni river runs out Bygdin, passes through Vinstervatna and Vinstra lakes and flows into the Gudbrandsdalslågen river.
Name
The name (Old Norse *Bygðir) is derived from Norse bugr m ‘bending, nook, bay’. This is referring to the “bent” form of the lake.

Panorama Amageru z miasteczkiem Dragor, tu panorama [KLIKNIJ] ze wzgórza Kalve. Czyżby to jakaś kolejna niedoszła katolicka kalwaria?

Na linii Arkona – Piramida Cheopsa, gdy się ją przedłuży na północ niespodziewanie znajdzie się brzeg Danii. Linia ta przejdzie praz wysepkę Amager z nabrzeżną wsią – dzisiaj miasteczkiem Dragor, a następnie przez Kopenhagę, która Czesi wciąż do dzisiaj nazywają swojsko – Kodeń. 

Dragør

Dragør to urocze, duńskie miasteczko położone na wyspie Amager nad cieśniną Sund. W średniowieczu ta rybacka osada była centrum handlu bałtyckimi śledziami. Przez długi czas nie posiadała jednak portu, a łodzie wyciągano na brzeg. Stąd wzięła się nazwa tej miejscowości, która oznacza piaszczysty skrawek lądu, na który wyciągane są łodzie. Tysiące turystów każdego lata spaceruje po brukowanych uliczkach Dragør i napawa się widokiem żółtych domków ozdobionych kwiatami oraz mostu łączącego Danię ze Szwecją.

[Oto jak Duńczycy tłumaczą nazwę miasteczka, ale my przecież wiemy, że draga to łódź włoka, która wlecze po płytkim dnie sieci, która jest właście wciągana na brzeg i po bagiennych brzegach jak nad Prypecią – dragowana- przeciągana do innej rzeki, którą może dalej płynąć. Stąd znane nam plemię żyjące na bagnach Dregowicze i nazwa bagna – draga. Co ciekawe nazwę Dragor można też łączyć ze smokiem ognistym – Gorejącym Drakiem.

Czesi także do dzisiaj używają na określenie Kopenhagi swojskiej nazwy Kodeń. Tak ten gród nazywali Słowianie w dalekiej przeszłości. Znamy inne słowiańskie Ku-Dany, bo Dana-Dawana to nic innego jak Dażboga – Pani Niebieska – a nad morzem niebieska woda łączy sie z niebieskim niebem  w jedną wielką niebiańską siność-jasność. Inny Kodeń – Gdańsk – Ku-Dańsk, jak i K-Dynia-Gdynia. Znamy też Kodeń lubelski, dziś wioskę a kiedyś gród słynny z kultu Dany-Dawany-Dażbogi-Daćbogi Panny Niebieskiej – Matki Bożej Kodeńskiej. Duński Kodeń ze Słowianami i Scytami łączy jeszcze jedno – postać legendarnej herbowej Syreny znanej z Mazowsza i stolicy Polski – Warszawy. Tyle, że Syrena Mazowsko-Mazońska, jak przystało na Amazonkę, jest uzbrojona. C.B.]

Tu Kodeń polski

Przejdźmy jednak do innych elementów tej linii. Poprzez Jasną Górę i Wawel linie północne Arkona – Ślęża i dalej do Bramy Morawskiej włączają się w System Polski – z Łysą Górą i z jej Świątynią Dziewięciu Kręgów.

Łysa Góra – Kompleks Świątyni Dziewięciu Kręgów

Ta mapa jest superważna bo to jest Świątynia Dziewięciu Kręgów – Łysa Góra i osiem gór z nią sprzężonych, a każda poświęcona nie pojedynczemu bogu, lecz Tynowi Boskiemu. Poświęcona Dziewięciu Tynom Boskim na Dziewięciu Górach, ale i Dziewięciu Kręgom i Dziewięciu Ludom Królestwa SIS (Skołoto-Istyjsko-Słowiańskiego, Sistanu). To jeszcze mało, ponieważ tych poświęceń jest nie TRZY, ale TRZY razy po TRZY, czyli Dziewięć, a więc mamy tu zakodowaną Dziewiątkę Dziewiątek, Dziewiątkę do Dziewiątej potęgi – po prostu szczyt szczytów – to co zamknąć można w jednym słowie Dewa- Dew (Bóg – Bóg Bogów). O Dziewięciu  Dziewiątkach opowiemy w Lekcji 9. Dla porządku stwierdzimy tu tylko, iż wymieniona powyżej Trójka Dziewiątek to Trójka Jawii – Ziemi, swiata widzialnego.
Trójka Nawi – Zaświatów jest następująca: Dziewięcioro Wierzeji Sowiego do Zaświatów, Dziewięć Dróg Pątnych Lelija przez Nawie i Dziewięć jako czerta Śmierci i Końca – Najwyższa.
Trójka Prawii to: Dziewiąte Najwyższe Wcielenie = Bóg Bogów (1×9), Dziewięć Ognisk na Równi i Dziewięć Potworów z których powstało wszystko co żywe (2×9), a także 27 Bogów których się czci w Dziewięciu Kręgach  (27 = 3×9).

Tu zacytujemy Księgę Ruty – Taję 19 i przypis do niej:
“…Osiem jest czertą Pełni. Dziewięć jest Czertą Końca. Jeden jest Czertą Odnowy i Jedni.

Osiem jest Kręgów na Weli, a ostatnim z nich najniższym jest Krąg Stworzy.

Lecz każdy z Kręgów Życia, czy Weli, czy Ziemi, czy Nieba zazębia się z kręgami innego świata niejako wchłaniając ku sobie najwyższy z jego kręgów. Dlatego właśnie, że kręgów w świecie danego poziomu jest osiem oraz ten jeden ukryty, wznoszony i wznoszący się z niższego poziomu ku wyższym światom, najwyższą Świątynią Wiary Przyrody jest Świątynia Dziewięciu Kręgów. Ten jeden wciągany i prący ku górze krąg daje wszystkiemu ruch, jest źródłem odnowy i nieustającego żywota światów. Jest też ów krąg źródłem jedności całego Świata, jego spójnią….


…Pierwszy lud królestwa Sis – Lęgowie, składał tutaj ofiary Welesom (Nawiom) a szczególnie swoim patronom plemiennym – Welesowi i Nyji.

Drugi z ludów królestwa Sis – Budynowie, fetował w tym świętym miejscu Świstów, a szczególnie Strzyboga i Stryję. Budynowie nie składali tutaj ofiar tylko Poświstowi, Panu Łagodnych Powiewów. Królowie tego ludu uznawali się za wnuków Strzybogowych i tak ich nazywano powszechniec.

Trzeci lud królestwa Sis – Wędowie, oddawał w Świątyni Dziewięciu Kręgów  cześć Źrzebom, a zwłaszcza Makoszowi i Mokoszy. Wędowie nieustannie wędrowali po świecie a Żrzebowie i Weniowie to bogowie szczególnie ważni dla zdobywczych wypraw, a zwłaszcza przydatni przy morskich podróżach, jako Opiekunowie Żeglarskiego Wiergu (Wyroku Losu).

Czwarty lud – Istowie-Jątowie, czcił najmocniej Sołów, a głównie jako swoje patronki Zorzę i Dabogę-Dobrą. Zorza ma szczególne miejsce w wierze przyrody wszystkich Istów, a Znicz Sołów w Szwintorogu była najbardziej znanym miejscem pielgrzymek do Ziemi Istów, które ciągnęły tam z całego królestwa Sis.

Piąty lud – Nurowie, składał ofiary Runom, a pomiędzy nimi swoim głównym opiekunom Perunowi i Łyskowi. Stąd później w całej Nurusji utworzonej przez zjednoczonych Nurów i Budynów najmocniej czczono Strzyboga i Peruna.

Burowie, szósty lud królestwa Sis – czcili Simów, głównie Sima i Skalnika. Byli oni zawsze mocno związani z Górami Kamiennymi – Uralem, z kopalnictwem i wytopem żelaza, z rzeką Wołgą-Rzwą i Czarną Ziemią oraz Czarną Wyspą (Wyspa Kara).

Siódmy lud sistański – Skołoci, składał hołdy Ubożom, głównie Bożebogowi i Bodzie.  Było to zwłaszcza mocno widoczne w późniejszym czasie, kiedy założyli oni w kraju Bogtoharii gród Bogotroję, gdzie wywyższono Bożeboga spośród całego Pocztu Bogów Sistańskich. Bożebóg stał się też w końcu głównym bogiem w odszczepieńczej wierze zorianskiej głoszonej przez Żar-zdusza (Żarduszta). Stało się to powodem zerwania przez Skołotów więzi z Miodewami i Persami oraz długiego ciągu wojen, który doprowadził do wieczystej wrogości tych ludów.

Serbomazowie, a głównie Mazonie i Mazonki, czcili zwłaszcza Ładów, a najbardziej Ładę-Łagodę i Ładziwa-Diwa, z którymi wiązali także postać Lędy-Łabędy, patronki Lądud. Mazonki oddawały szczególną cześć także Dziewannie, co bardzo zbliża lud Serbomazów do ludu Dachów-Dawów.

Dziewiąty Lud Królestwa Sis to Dawowie-Dachowie, którzy składali ofiary i prosili o łaski Dziewów, a pomiędzy nimi zwłaszcza swoich patronów Kupałę-Dziwienia i Dziewannę.

Jak widać wymieniono tu 20 bogów z 9 tynów boskich  siedmiu zaś nie.  O tym niestety mówi się dopiero w Księdze Tanów – Taja 27 [czyli czerta 9].

Kompleks Łyskogórskich Grobów Królewskich – Pełczyska, Słonowice – Góra Pełke

Kompleks Welski – Kraków

Zodiak Oriona zreorientowany  do krakowskiego układu północ – południe

Oto zupełnie przypadkowa Linia Kopiec Kraka -Wawel Smocza Jama o niemalże idealnych interwałach 600-650 metrów pomiędzy ważnymi punktami. Na tak małym dystansie jak 2,4-2,5 kilometra dokładność do 50 metrów, jak tutaj, jest mierzalna i osiągalna przy pomocy kroków – tyle ,że trzeba pokonać przeszkody terenowe jak rzeka i duże spadki terenu.  Na Wawelu stał kopiec – rozumiem że to był Kopiec Welski imitujący Górę Skonu czyli tę Górę Welską którą znali doskonale i Litwini w swoich podaniach i Rusini, i która weszła do legend i baśni po uchrześcijanieniu jako Szklana Góra. U wejścia do niej żył smok, czyli Strażnik-Drak. Litwini nazywali tego smoka Wizunas.

Drakowie to Trakowie-Krakowie, Wojownicy Smoczy i Żmijowi-Wężowi, to Strażnicy Grobów Królewskich – Czaropanowie (Karopanowie). Tak więc ten Smok jest symbolicznym strażnikiem u wrót Jaskini – Jaseł-Skonu (Jas-końca), jaskini wiodącej w Zaświaty. To musi być starożytne miejsce inicjacyjne podobne do tego z Doliny Ojców z jej jaskinią. Na dodatek wyjście z systemu jaskiń (dzisiaj zamurowanego i ograniczonego do jednej jaskini)  do którego wchodzi się od góry znajduje się zwykle na dole –  pod górą, ale jeśli woda jest wysoka leży ono pod wodą.   Interwały 650 – 600 – 600 – 650 . Bardzo ciekawy przypadek przypadkowości.

Powiedziałbym wręcz, że to absolutnie nie może być przypadkiem. A co jeśli się do tego doda, że Linia ta wiedzie przez kopiec Esterki, przez Święty Gaj Tonie (Tonie = Duna jak w dunaj) i przez Psią Skałę w Jerzmanowicach na Jasną Górę, a dalej na Górę Lecha, a jeszcze  dalej na Chełm w Koszalinie i dalej przez Wyspę Iwo i rzekę Morową  i przez Ostoyę, Bronnoyę, Nesoyę, Boroyę, Gaesoyę oraz Grimoyę do Masywu Gigantów za Oslo – tam gdzie kończy się znany świat, skąd Widać Siódme lub Trzy-Dziewiętne Morze – Zaświaty z ich polarnymi Zorzami?

Kompleks Doliny Ojców i Doliny Źródła Bytów – Syriusz, Orion, Psie Skały

Tę mapę dobrze znacie z artykułu o Dolinie Ojców i tam odsyłam do zapoznania się ze szczegółami, ale wiele znalazło się tutaj na opisie.

[Pliki zdjęciowe w artykule udostępnione są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa–na tych samych warunkach 3.0 niezlokalizowana]

[cdn – wkrótce]

Podziel się!