EP: Makai Elías Calles – Czy rośliny mają świadomość? [część 6. cyklu „Skąd się bierze świadomość?”; Archiwum 2024]

Rośliny nie mają neuronów, ale mimo to z łatwością się komunikują, m.in. przekazują sygnały ostrzegające przed niebezpieczeństwem (ilustracja: Ran / The Epoch Times)

Granice, które wyznaczyliśmy percepcji i świadomości, mogą być zbyt wąskie.

Cleve Backster był ekspertem od wykrywania kłamstw, który szkolił funkcjonariuszy CIA prowadzących przesłuchania. Całą swoją karierę poświęcił odczytywaniu sygnałów wskazujących na ludzkie kłamstwa.

Pewnej lutowej nocy 1966 roku, kierowany ciekawością, podłączył elektrody poligrafu do rośliny i ją podlał. Ku jego zaskoczeniu roślina zareagowała.

Sygnał elektryczny był podobny do tego, który widział już niezliczoną liczbę razy, i przypominał reakcję człowieka odczuwającego radość lub podekscytowanie. Roślina najwyraźniej była zadowolona z tego, że została podlana.

Backster rozważał podpalenie liścia, aby sprawdzić reakcję rośliny. Jednak zanim zdążył zapalić zapałkę, igła poligrafu gwałtownie przesunęła się po papierze, rysując linię podobną do ludzkiej reakcji na strach lub stres.

Backster miał ochotę wybiec na ulicę i krzyczeć: „Rośliny potrafią myśleć!”.

Eksperymenty zostały opisane w jego książce „Primary Perception: Biocommunication with Plants, Living Foods, and Human Cells” (pol. „Percepcja pierwotna: Biokomunikacja z roślinami, żywymi organizmami stanowiącymi pożywienie oraz komórkami ludzkimi”). Backster nazwał zaobserwowane przez siebie zjawisko „percepcją pierwotną” – zgodnie z tą koncepcją świadomość wykracza poza układ nerwowy, a pewna forma świadomości występuje nawet na poziomie komórkowym. Uważał, że wszystkie rośliny i zwierzęta wykazują „obecność jeszcze nieokreślonej percepcji” na poziomie mikroskopowym.

Dominujący wśród naukowców pogląd był sprzeczny z jego twierdzeniem, że rośliny są świadome. Backster spotkał się z ostrą krytyką w następstwie swoich badań. W kolejnych testach eksperymenty nie przyniosły powtarzalnych wyników.

Odrzucenie jego twierdzeń nie oznaczało jednak, że rośliny są bierne. Nauka nadal skupiała się raczej na zjawiskach o skromniejszym zakresie – takich, które mogła rozpoznać, zweryfikować i odtworzyć.

Komunikacja bez słów

Rośliny nie mają neuronów, ale mimo to z łatwością się komunikują, m.in. przekazują sygnały ostrzegające przed niebezpieczeństwem.

Kiedy gąsienica nadgryza roślinę, roślina uwalnia cząsteczkę znaną jako glutaminian – ten sam neuroprzekaźnik, który występuje w ludzkim układzie nerwowym. Glutaminian wyzwala w całej roślinie przekazywanie sygnałów związanych z uszkodzeniem. Jego uwolnienie przygotowuje nieuszkodzone części do obrony przed szkodnikami.

Rośliny przekazują ostrzeżenia również innym roślinom. Kiedy gąsienica zaczyna obgryzać liść, roślina aktywnie uwalnia do powietrza substancje chemiczne. Sąsiednie rośliny wychwytują te lotne związki i zaczynają przygotowywać się do obrony.

W 1983 roku David Rhoades jako pierwszy naukowiec udokumentował przekazywanie przez rośliny sygnałów za pośrednictwem powietrza. Spotkał się jednak z krytyką i sprzeciwem, głównie dlatego, że było to zjawisko dotychczas nierozpoznane i niezweryfikowane, a częściowo dlatego, że brzmiało fantastycznie. Z czasem jednak jego teoria została przetestowana, zweryfikowana, a opisane zjawisko odtworzono u ponad 30 gatunków.

W 2023 roku japoński zespół sfilmował, jak zdrowa roślina wykrywa unoszące się w powietrzu substancje chemiczne pochodzące od uszkodzonej rośliny rosnącej w pobliżu. W ciągu kilku sekund roślina rozjaśniła się od wewnątrz, emitując lotne substancje chemiczne. Roślina wysyłała sygnały alarmowe z jednego liścia do reszty swojego organizmu, podczas gdy pobliskie rośliny wykrywały cząsteczki przekaźnikowe uwalniane w trakcie tego procesu.

Dodatkowe eksperymenty wykazały, że rośliny mogą komunikować się nie tylko za pomocą substancji chemicznych, lecz także poprzez sygnały elektryczne. Krótko mówiąc, rośliny komunikują się i „rozmawiają” ze sobą w większym stopniu, niż nam się wydaje.

Podejmowanie decyzji i wydawanie dźwięków

Niektóre rośliny wydają się również posiadać zdolności poznawcze. Muchołówka nie zamyka się natychmiast po dotknięciu. Czeka, analizuje i liczy, zanim zamknie pułapkę.

Wewnątrz pułapki znajdują się maleńkie włoski czuciowe. Po pierwszym dotknięciu nic się nie dzieje. Drugie dotknięcie w ciągu 15-20 sekund powoduje, że pułapka się zatrzaskuje.

Nawet gdy pułapka jest zamknięta, roślina nie rozpoczyna trawienia od razu – czeka, aby upewnić się, że złapała coś żywego. Roślina rejestruje ruch w jej wnętrzu: szamoczący się owad wielokrotnie pobudza włoski czuciowe. Gdy włoski te zostaną pobudzone około pięciu razy, roślina uruchamia enzymy trawiące ofiarę.

Muchołówka w istocie zlicza pobudzenia i wykorzystuje tę informację do podjęcia rzeczywistej decyzji, mimo że nie ma mózgu, który mógłby wykonać to zadanie.

Co jeszcze można zrobić, gdy już umie się liczyć? Podjąć ryzyko.

W jednym z eksperymentów naukowcy umieścili korzenie jednej rośliny grochu w dwóch doniczkach. W jednej zapewniono stałą ilość składników odżywczych. W drugiej występowały okresy większej i mniejszej dostępności składników odżywczych, choć średnio ich ilość była taka sama.

Naukowcy sprawdzili, czy groch preferuje stałe, czy mniej przewidywalne źródło składników odżywczych, obserwowali, w której części systemu korzeniowego roślina intensywniej rozwija korzenie. Gdy stała ilość składników odżywczych w jednej doniczce wystarczała do przetrwania, rośliny wybierały bezpieczne rozwiązanie i intensywniej rozwijały korzenie w kierunku tego niezawodnego źródła. Kiedy jednak stała podaż była zbyt mała, by zapewnić przetrwanie, roślina podejmowała ryzyko i intensywniej rozwijała korzenie w doniczce, w której ilość składników odżywczych była zmienna – w istocie przedkładając ryzykowną możliwość uzyskania wystarczających zasobów nad pewność niedoboru.

Naukowcy doszli do wniosku, że rośliny wykazują „wrażliwość na ryzyko” – kierują się logiką podobną do stosowanej przez inwestora.

Badania wykazały, że rośliny potrafią również wydawać głos, a gdy znajdują się pod wpływem stresu – niejako skarżyć się. Zadrzewiona przestrzeń, która dla nas jest cicha, może zatem być głośna dla wielu innych form życia.

W badaniu z 2023 roku udokumentowano, że odwodniona lub uszkodzona roślina może wydawać dźwięki przypominające trzaski. Dźwięki te są ultradźwiękami, rozchodzą się w powietrzu i można je zarejestrować za pomocą mikrofonów. Naukowcy odkryli na przykład, że niedostatecznie podlewana roślina pomidora wydawała takie dźwięki ok. 35 razy na godzinę, podczas gdy roślina, której niczego nie brakowało, pozostawała niemal zupełnie cicha.

Emitowane dźwięki były na tyle charakterystyczne, że model uczenia maszynowego mógł na ich podstawie ustalić, czy roślina była przesuszona, czy przecięta.

Autorzy sugerują, że dźwięk ten może wynikać z kawitacji, czyli procesu, w którym w systemie transportu wody rośliny tworzą się i pękają pęcherzyki. Chociaż ludzie nie słyszą tych dźwięków, są one wystarczająco głośne, aby słyszały je owady i niektóre inne zwierzęta. Wstępne dowody sugerują na przykład, że ćma, wybierając miejsce do złożenia jaj, nasłuchuje dźwięków, aby wybrać roślinę zdrową, a nie znajdującą się pod wpływem stresu.

Dla nas ludzi las może brzmieć jak miejsce pogrążone w ciszy, ale dla innych uszu może być całkiem głośny.

Pamięć bez mózgu

Mimoza wstydliwa (Mimosa pudica) jest znana z tego, że składa liście po dotknięciu. Jednak w badaniu z 2014 roku badaczka Monica Gagliano wraz ze swoim zespołem wykazała, że roślina ta może nauczyć się nie reagować.

Jej zespół upuszczał doniczkę z mimozą na poduszkę z niewielkiej wysokości, wywołując nieznaczny, lecz nieszkodliwy wstrząs. Początkowo mimoza składała liście po każdym upadku. Po kilku upadkach reakcja ta jednak osłabła, a roślina przestała reagować, co sugeruje, że nauczyła się nie zużywać energii na nieszkodliwy bodziec.

Kiedy jednak roślinę poddano działaniu innego, nieznanego bodźca, ponownie złożyła liście. Co więcej, gdy zbadano ją ponownie kilka tygodni później, efekt ten nadal się utrzymywał, co sugeruje istnienie pewnej formy pamięci trwającej prawie miesiąc.

Autorzy doszli do wniosku, że „proces zapamiętywania może nie wymagać konwencjonalnych sieci neuronowych i szlaków właściwych zwierzętom; mózgi i neurony są jedynie jednym z możliwych, niezaprzeczalnie wyrafinowanych rozwiązań, ale mogą nie być konieczne do uczenia się”.

Zespół Gagliano przeprowadził w 2016 roku kolejny eksperyment, wzorowany na klasycznych badaniach Iwana Pawłowa nad warunkowaniem, w których psy uczyły się kojarzyć dzwonek z jedzeniem. Naukowcy podjęli próbę wytrenowania roślin grochu poprzez skojarzenie podmuchu powietrza z wentylatora ze światłem. Powiew wskazywał kierunek, z którego miało nadejść światło. Rośliny nauczyły się tego skojarzenia i rosły w kierunku powiewu, oczekując światła, które jeszcze się nie pojawiło.

Wyniki badań dotyczących pamięci okazały się solidniejsze niż te dotyczące uczenia się asocjacyjnego. Jednak niepowodzenie w odtworzeniu takich wyników nie dowodzi, że rośliny są bierne lub pozbawione świadomości. Oznacza to po prostu, że niektóre z tych odkryć nie stanowią jeszcze rozstrzygających dowodów i że zrozumienie tego, co Backster wyczuł w 1966 roku, wymaga zasadniczo innego podejścia.

A jeśli słowo „umysł” ma zbyt wąskie znaczenie?

Spory w tej dziedzinie mają charakter częściowo empiryczny, ale także pojęciowy.

Niewielu badaczy zaprzeczyłoby, że rośliny wyczuwają swoje otoczenie, komunikują się za pomocą substancji chemicznych, przekazują sygnały elektryczne oraz dostosowują się i rozwijają stosownie do zmieniających się warunków. Spór zaczyna się, gdy te zdolności określa się mianem „inteligencji” lub „świadomości”.

W 2006 roku grupa naukowców próbowała zapoczątkować dziedzinę zwaną „neurobiologią roślin”, ale sprzeciw był tak silny, że ostatecznie zmienili jej nazwę. Trudno było bowiem podważyć wysuwane zastrzeżenie: rośliny nie mają neuronów, a zatem – jak wnioskują niektórzy botanicy – nie mogą mieć inteligencji ani świadomości.

Ze względu na nieostrość definicji niektórzy naukowcy twierdzą, że inteligencja roślin nie powinna być w ogóle przedmiotem badań naukowych.

„Jako naukowcy musimy zajmować się wyłącznie tym, co da się sprawdzić i sfalsyfikować, a inteligencja, jako pojęcie definiowane subiektywnie, nie spełnia żadnego z tych warunków” – napisał genetyk Daniel Chamovitz w eseju.

Stefano Mancuso proponuje odmienną interpretację. Twierdzi, że inteligencja nie musi być scentralizowana w mózgu. Postrzega system korzeniowy rośliny jako zdecentralizowaną sieć, w której liczne wierzchołki korzeni w skoordynowany sposób wykrywają substancje chemiczne, wilgotność, grawitację i przeszkody, dzięki czemu roślina może podejmować decyzje i rozwiązywać problemy. Mancuso stwierdził, że rośliny mają inną budowę fizyczną, lecz stosowana przez nie zasadnicza strategia może być taka sama.

Sceptycy do pewnego stopnia posługują się błędnym kołem w rozumowaniu. Jeśli świadomość definiuje się jako coś, co jest wytwarzane przez mózg, to wniosek, że organizmy niemające mózgu jej nie posiadają, jest po prostu powtórzeniem tej definicji. Być może nie musimy definiować tego terminu w tak wąskim zakresie ani budować jego definicji od podstaw. Spójrzmy w przeszłość.

Pomiędzy maszyną a umysłem

Historyczne koncepcje mogą pomóc wyjaśnić współczesny spór, nawet jeśli go nie rozstrzygną.

Około 2400 lat temu Arystoteles nie postrzegał roślin jako istot świadomych, ale nie traktował ich też jako bezwładnych, pozbawionych życia obiektów. Przypisywał im „threptike psyche” – duszę wegetatywną: nie umysł ani uczucia, lecz wewnętrzną zasadę wzrostu i przetrwania.

Klasyczna myśl chińska zawiera zbliżoną koncepcję ziran, często tłumaczone jako „natura”, w rzeczywistości oznacza jednak coś bliższego „byciu takim samo z siebie”: sposób, w jaki coś rozwija się zgodnie z własną naturą, bez konieczności istnienia stojącego za tym świadomego podmiotu. Korzeń odnajduje wodę, a liść sięga ku światłu – działanie pochodzi od nich samych, a sprawczość ujawnia się w samym przebiegu tego procesu.

Stopniowo utraciliśmy tę pośrednią kategorię pomiędzy „mechanicznym przedmiotem” a „świadomym umysłem”, a debata na temat roślin trwa nadal.

Nie chodzi o to, że starożytni filozofowie dowiedli, iż rośliny mają świadomość. Jako ludzie mamy intuicyjne przeczucie, że potrzebujemy mózgu, aby mieć wewnętrzne poczucie własnych przekonań. Nigdy jednak tego nie zbadano.

Backster spędził resztę życia w przekonaniu, że rośliny prowadzą tajemnicze życie wewnętrzne. Późniejsze badania naukowe podważyły jednoznaczność niektórych z jego odkryć. Miał jednak prawo odczuwać zdumienie. Spojrzał na roślinę doniczkową, której nikt nie zauważał, i zapytał, czy ktoś tam jest.

Szczera odpowiedź brzmi: wciąż nie wiemy tego w pełni. Rośliny mogą nie posiadać umysłu lub mogą posiadać umysł takiego rodzaju, który pozostaje poza zasięgiem naszego rozumienia.

Poglądy wyrażone w tym artykule są opiniami autora i niekoniecznie odzwierciedlają poglądy „The Epoch Times”. „Epoch Health” chętnie przyjmuje profesjonalne dyskusje i przyjazne debaty. Aby przesłać opinię, postępuj zgodnie z poniższymi wytycznymi i prześlij ją za pośrednictwem naszego formularza zamieszczonego tutaj.

Makai Lee Elías Calles pisze w „The Epoch Times” na tematy związane ze zdrowiem, prowadzi również program „The Upgrade”. Uzyskał tytuł Bachelor of Science w dziedzinie nauk biomedycznych oraz Master of Arts w dziedzinie nauk humanistycznych. Prowadził badania biomedyczne na Uniwersytecie Marylandu, współpracował przy projektach analizy danych z NASA i był wizytującym naukowcem w Center for Hellenic Studies Uniwersytetu Harvarda. Z Makaiem można się skontaktować pod adresem: makai.allbert@epochtimes.nyc.

Tekst oryginalny ukazał się w anglojęzycznej edycji „The Epoch Times” dnia 2026-08-07, link do artykułu: https://www.theepochtimes.com/health/do-plants-have-consciousness-6067755

Pozostałe części: 

1. Czy świadomość może istnieć bez mózgu?
2. Świadomość nie idzie do grobu – więc dokąd zmierza?
3. Rzeka świadomości: Podróż przez czas i przestrzeń
4. Jak świadomość otwiera drzwi do wyższych wymiarów
5. Ludzie, którzy odwiedzili „drugą stronę” i wrócili całkowicie odmienieni

źródło: https://epochtimes.pl/czy-rosliny-maja-swiadomosc/

Podziel się!