Piąty Mały Tan – Narodzenie Człowieka (fragment z Księgi Tanów, tom 1)

Z Księgi Tanów (Wiosna) – Tany Małe i Mniejsze (fragment)

Piąty Mały Tan – Narodzenie Człowieka

– Dziecino, dziecino, małaś ty, lecz dosyć już duża, aby o Narodzinach Człowieka i wcieleniu weń Trzeciej Duszyczki dla dopełnienia Ducha Świętego powziąć wiedę.

W Wielki Maj przez ukwiecone łąki Mokosza – Pani Wyroków Boskich, Czystota-Czstnota – Pani Słowa i Sławy oraz Rodżana-Przyroda, dziewczynkę za rączki prowadziły. Wokół nich orszak Rodzanic, Naręcznic, Sądzenic, Wieszczyc i Odmienic pląsał. Dziwne to było wydarzenie, bo przecie działo się to, gdy owo dziecię maleńkie ledwo na świat przyszło, dopiero co dwa tygodnie ziemskie w nim bytowało. Czy kto przypuszczał, że może gdzieś samo sobie iść?

Dobrynia, która na czas prania w strumyku dziecię na płótnie obok siebie złożyła, gdy przez ramię okiem rzuciwszy dziecka nie znalazła, w przestrach okrutny wpadła. Zerwała się na równe nogi, ze strumyka na brzeg wyskoczyła, wkoło się rozgląda. Czyżby Męcice, Bylice albo Mamuny jej dziecko porwały? Na boginiaka chcą je przemienić albo boginiaka w zamian za jej dziecię tutaj podrzucić?! Strach okrutny ścisnął serce matczyne. – Dziwoląga podrzutka mi tu chcą dać zamiast mojej ślicznej córeczki?

Widok szeroki był. Łąka wzdłuż obu brzegów strumyka płaska i rozległa się ciągnęła. Patrzy i cóż widzi. Trzy Królowe Szczerozłote jej dziecię wiodą! W powietrzu ci ono nóżkami macha, pofruwa, fikołki wyczynia i śmieje się. A nad głowami bogiń przeróżnej maści Rusałoczek aż trzydziewięci wkoło się kręci. W powietrzu nad boskimi głowami koronowanymi, niczym wielka barwna Korona Koron, motyle unoszą się i mienią kolorami Tęczy. Gędźba dziwna, ciche granie błogie, w przestroni bliskiej i dalekiej dźwięczy. Ni to owadzie brzęczenie, ni ptaszków ćwirczenie, ni dziecka kwilenie, a wszystko naraz. A z tym razem córeczki Dobryniowej śmiechy i kląskania. 

Miała Dobrynia odruch, aby do nich doskoczyć i dziecię swe z rąk ich wyszarpać. Lecz w jednej chwili zrozumienie z Niebios spłynęło na nią, że to są same Te Boginie, we własnych istotach, które Nadaniem Miana i Wyroków Boskich Sprawiedliwych zawiadują. Zwykle przysyłają ci one tylko po jednej bogince zaledwie! Gdzieżby tam same, we własnych osobach! A tu z orszakiem całym strojnym przybyły i do tego we trzy!

Z nagła grono owo szlachetne twarzami do niej się odwraca i uśmiechem szczerym, szerokim ją obdarza. Rękami machają, szczodrze ją pozdrawiają. Nie może Dobrynia wzroku od nich oderwać, tak pięknem swym porażają!

Spoziera Dobrynia raz to na puste płótno, gdzie dziecko leżało, raz na łąkę kwiecistą, i ze zdumienia wyjść nie może. Jak to możliwe?!… Ale patrzcie, na płótnie coś leży, coś jest! Dziwne… Co to? Ach, pępowina odpadła!!! I zaraz Dobrynia głos usłyszała.

– Nie lękaj się, Dobryniu, twoje dziecię trudną żywota ziemskiego próbę pomyślnie dzisiaj ukończyło i w nowy stan przeszło. My teraz twojej córce miano święte nadajemy, trzecią duszyczkę w niej budzimy, wkoło tę łąkę obejdziemy, koło to zamkniemy, wierg jej w rączkę wciśniemy, a i tobie na ucho też to jej imię przed odejściem naszym szepnąć zdążymy. Dziecię nie tylko całe i zdrowe ci zwrócimy, lecz głębię wiedy tajemnej ono posiędzie. A kiedy na tyle dorośnie, aby tę wiedę wszem Sławianom przekazać, to ją i przekaże. Nie wcześniej, nie później się to stanie, niż stać się ma.  

Idą, idą, chodzą i chodzą, kręcą się i kręcą po łące, a ze spokojem w główkę płową dziecięcia wiedę tę wsączają.

– Od teraz tyś jest Orsułka, ja ci to miano nadaję – od tego Pani Rodżana zaczyna.

– A wiesz ty, Orsułko, skąd miano twe się bierze? – pyta Pani Słowa. I nie czekając, sama sobie i Orsułce odpowiada. – Od Orchu boskiego twoje nazwanie śliczne, od Sołu sołonecznego miano twe się wywodzi. Or-Soł i Ro-Soł te dwie rzeczy różne – jedna Duch Boży, a druga Tan i Dań Boska.

– Tyś ta, która jedno i drugie w sobie złączy. Ród Wszechwołodowy i Dobryninowy na Równi wybrano, by po Matce Ziemi Wiedę Boską niósł i Strażnikiem onej Wiedy i Wiary przez wiekuiste wieki pozostawał – dodaje Pani Mokosza. – Ja ci to Przeznaczenie, ten Boski Wyrok wręczam. Kiedy indziej i komu innemu Dodola to robić będzie albo Stworzyce Boginki.  – Mówiąc to, Trzy Deszczułki dziecięciu daje. Deseczki w promieniach słonecznych nad dziecięciem się unoszą i migotliwymi znakami Nieci pobłyskują.

 – Tyś OR-Sua, czyli Światło Słońca – Suonca/Sounca, SuaRAgicza/SouRAżicza, Sua-Raga/SouROga. Twoje miano od tego samego pochodzi, co drugie miano dane ziemskiemu zwierzowi miedźwiedziowi: Or-Sou. A jest tak, bo onże Orsoł to ten, który zasypia na zimę ze słabnięciem Sounca, na wiosnę zaś mocarną mocą jarą Suonca jest wzbudzany i do żywota przywracany. Na matce Ziemi on jest zwirzorowym uosobieniem Dażbogów i wcieleniem tych Skrzystych Miedźwiedzi, Orsuły i Orsułsa, co na Niebie z Głębi Wszechświata Wielki i Mały Wóz po Gwiazdozbiorze Niebieskim ciągną, Boski Kołowrót – Świastykę Odradzającego Się Wiecznie Światła i Żaru zaczyniają. Taż Świastyka-Wir jest Przekazicielką Światła (RA) na Matkę Ziemię, Gwiaździstą Strzałą Niebieskiego Kowala Sua-Raga, Znakiem Nieskończonego Światła Świata. Skrzyste Miedźwiedzice ciągną tęż Świętowitową Świastykę nie tylko przez Przestronie Niebieskie, ale i przez Czas, przez tysiąclecia.

Stąd też Orobor – Wąż Czasu! I stądżeś też ty, dziecinko, Orsułko nasza, z Nieba Gwieździstego, z Weli, z Rdzenia Boskiej Istoty! Z Ducha Świętego Siędzieje i Jamjest!  – powtarza jej Żena Rodowa, Pani Przyroda.

– Oto Korona Twoja. Trzecia Duszyczka pojawia się i przejawia w Jawi. Kiedy bowiem same Boginie Stworzenia albo ich Stworzyce – Rodzanice, Narecznice i Sądzenice – ku dziecięciu wniosą Przeznaczenie z Mianem, Wyroki i Dolę, wtedy Ty Jednią z Wszech Istem się stajesz, pełnym Duchem Świętym.

– To ci powtórzę, Orsułko, co już Lubce, siostrzyczce twojej, było powiedziane.

– Jakże to? Przecie Lubka młodsza od Orsołki, przecie jej na Świecie przejawionym nie ma? Kiej i kiedy ona to słyszała?

– W Zamyku Wzorcowym to jej rzeczono, w Rdzeniu Istu to jej wyłożono, w Niebieskim Bycie wprost przez Świadomość Nieskończoną jej to wyjawiono.

– O tym ci jeszcze raz powtórzę, dla dobitności, że te trzy rzeczy – Przeznaczenie, Wyrok i Dolę Boginie Stworzenia lub ich Stworzyce dziecięciu darowują wyryte na Deszczułkach Niebiańskich, Patyczkami i Nieciami Welskimi na nich zapisane, podczas gdy ich prawzór Władcy Baji wszywają w Materię Wszego Świata. Niecią Skrzystą wplatają oni w Baję Trzecią Duszyczkę razem z dwiema poprzednimi! Na Niebiosa je wszystkie razem jako Jedń wynoszą i Gwiazdą Jasną trzeci raz zapłoniają! Teraz dla ciebie to Siędzieje! Od tej chwili Duch twój Święty, w Jedń scalony. Miano, jakie jawnie otrzymałaś, będzie aż do Zaplecin twoim zawołaniem. Miano, które usłyszysz wyłącznie w swym umie, jest twoim zwaniem na całe życie. Ma ono swoje brzmienie tajemne, i tę Taję ja tobie tylko i matce twojej na ucho szepnę – rzecze Przyroda-Rodżana, dziecię ku sobie z powietrza ściągając, usta swe do uszka jego nachylając, boskie Słowo w um jego wnosząc. – Ten Tan Narodzenia Człowieka tylko jeden raz jest w życiu czyniony! Nigdy więcej czcić go nie będziesz ani obchodzić jako święta dorocznego.

– A to ode mnie masz – powiada Czstnota-Czystota i Ręcznik Obrzędowy dziecięciu przed oczy kładzie. – Czysty ci on, bialusieńki, czterema znakami jeno wyszywany: Przeznaczenia, Wyroku, Doli i Miana. Będzie się wzorami nowemi z twoim życiem wzbogacał.

– Słuchaj nas, dziecię, a wiedę tę którą teraz dostaniesz przekaż wszystkim Ludom Słowa. Ja, Rodżana, czczona mam być jako Gąść, Przyroda i Mienia-Titra. Mienia czyli mieniąca się, świetlista, barwna, również zmienna, ale przede wszystkim, Dawczyni Mian, czyli nazywająca rzeczy i dająca imiona przedmiotom oraz ludziom. Od tajemnego miana danego przeze mnie zależy wiele w życiu człowieka, czasami dokładnie całe jego przyrodzenie, ułożenie, cechy ciała i umysłu, płeć i siła nadana danemu ciału i duchowi. Miano to jest związane z wiergiem-wyrokiem, określanym przy narodzeniu przez Mokoszów i Rodów.  Dlaczego takie, a nie inne te znaki tu, na ręczniku twoim są, to wynika ze żmudnego wyplotu Baji – Materii Świata i kształtowania na niej ich Obrazu. Nim powstanie owa Baja, koniecznych jest wiele robót, które przygotowują przędzenie i tkanie. Prace Makosza-Źrzeba, Mokoszy, Wida i Dodoli są bardzo podobne do działań z lnem czy konopiami, tyle że nici i sama materia, jaka z nich powstaje, są zupełnie niezwykłe. Wpierw więc na Łące Bańskiej Mokoszów, po samym jej środku, w miejscu zwanym Niecą Źrzebu cztery rodzaje pajączków bytu snują swe pajęczyny-śnietki. Pierwszym z nich jest Czelustek, który snuje Śnitkę czelustną – głęboką, grubą, będącą nicią osnowną. Jego śnitka jest rdzeniem Przędzy Dodolinej. Daje czelność, odwagę, zdolność przewodzenia, dobrą mowę, cześć, lecz także żarłoczność, nienasycenie, żądzę posiadania. Drugi z nich to Boczeń, którego śnitka boczy przędzę, otacza inne śnitki wchodzące w nieć, zbocza wierg, kieruje w stronę przeciwną, ale i daje czujność, baczność, ostrość widzenia. Trzeci z pajączków to Krzeczeń dający śnitkę krzepką, rozkrzewioną, wiążącą się z wieloma innymi, skrzącą, ale i krętą, mocno się wijącą. Czwarty pająk Namiastek daje śnić miestną, mastną, tłustą, grubą, stałą, łatwo osiadającą (moszczącą się) w materii bytu, lecz nieco kruchą. Dodola zbiera owe śnitki pajęcze, zbija w wielkie kule, wiąże i przygotowuje do przędzenia. Potem razem z Widem je prostuje. On rozczesuje kłęby swoimi widłami i układa odpowiednie rodzaje śnitek obok siebie, ona przędzie na kądzieli, łącząc śnitki, a on znowuż zwija uprzędzione nieci w kłębki. Z twardych i mocnych ma powstać nieć na Osnowę Baji, z miękkich nieci na samą Materię. Kiedy już są uprzędzione, Mokosza moczy gotowe nieci w swoim wielkim sicie-przetaku, gdzie je polewa żywą wodą. Niestety za Mokoszą zawsze chodzą Plątwa i Mąd.

Kiedy tylko mogą, ci dwoje dolewają czarnej wody do Przetaku, a także przekładają motki, plączą śnitki, nadgryzają je i czynią inne psikusy. Woda życia zlepia nieci, pogrubia je, daje im giętkość i wytrzymałość. Czarna woda uszkadza włókna. Z tych uszkodzonych przez Plątów nieci wychodzi potem kiepska Nieć Żywota.

Na Materii i Obrazie Świata każda rzecz, jaka w Świecie istnieje, ma przypisane sobie miejsce i swoją własną nieć odpowiedniej długości, wplecioną pomiędzy te wszystkie inne, które przedstawiają rzeczy stykające się z nią w jakikolwiek sposób, w jakimkolwiek miejscu czasu bądź przestrzeni. Gdzie nieć owej rzeczy lub istoty czy osoby się kończy, tam kończy się jej żywot. Kiedy jakąś nową nieć Źrzebowie wplatają, wtedy nowy byt zostaje powołany do żywota na Ziemi. Mokosza i Dodola przez czas, kiedy Wid z Makoszem tkają, zbierają po Łące Bańskiej źdźbła wiergu – wyroku. Boginie wiążą źdźbła w pęczki po trzy trawy w jednym. Taki Pęczek nazywa się właśnie wiergiem. Gdy już nadejdzie czas rozpoczęcia nowego życia, wołają Rudź i Rodżanę, by te rzuciły gdzie trzeba grudę-ródę. Zrzuconą już na Ziemię, w pieczę bierze ją Rada-Zboża, Wielka Sporzynia. Potem Rudź i Rodżana wręczają swoim pomocnicom, bogunkom Narecznicom i Rodzanicom, wierg nowego żywota, a te niosą go na Ziemię i kładą nowonarodzonemu pod poduszkę. Taka jest jego dola i byt cały, jak ów wierg, który pod poduszką w chwili narodzin spoczął.

Niektórym, wybranym starannie ludziom wierg dawany jest na trzech deseczkach jak tobie. Do niektórych, bardzo rzadko, w drodze wielkiego wyjątku, deszczułki opisane nieciami wyroku przynosimy my same – Boginie Stworzenia – zawsze we trzy.  

Wierg, pochodząc dokładnie z miejsca skąd pochodzą śnitki, zawiera w sobie to wszystko, co wpleciona w Baję Nieć Żywota.

Często po wierg żywej istoty przychodzą też Sądzenice – boginki Sądzy-Kriwdy. One zjawiają się wtedy, kiedy wierg jest kiepski lub zły. Dlatego, gdy Sądzenice przychodzą nad kołyskę noworodka i kładą mu wierg, jest to niepomyślny znak, chociaż da się go obrócić w ciągu żywota za pomocą Dodoli.

Kiedy nieć zostaje przez Wida albo Makosza obcięta, wtedy żywot się kończy, Lelij-Smęt gasi znicz w swojej komorze, Płon gasi koniec nieci-gwiazdy na Niebie, a Duchem Świętym zmarłego, jego Trzema Duszyczkami, zajmują się Welesowie. Trzy Duszyczki, Trzy Boginie, Trzy Deszczułki Wiergu (Patyczki Wyroków), Trzy Czakry czynne nowonarodzonego dziecięcia. Tyle wiedy o tym teraz tobie wystarczy.

– Teraz już Mateczce twojej cię oddamy – rzekła Mokosz.

I jako rzekła, tako się stało.

Patrzy Dobrynia znad strumyka na ręcznik, na którym dziecię leżało i widzi, że jak leżało, tak leży. Czas pranie kończyć i do domu wracać. Podchodzi Dobrynia do płótna, ale nie płótno to jest, lecz ręcznik obrzędowy zdobny. Ale patrzcie, na ręczniku obok dziecięcia coś leży, coś jest, dziwne… co to? Ach, pępowina odpadła!!! I zaraz Dobrynia głos usłyszała:

Wierg dziecięcia pod główką jego, pod ręcznikiem na deseczkach masz. Miano, które teraz ci wyjawię, powinno być okryte tajemnicą i nikomu niepowołanemu nieujawniane, bowiem zawładnięcie tym imieniem przez wroga albo złego czarownika jest zgubne dla człowieka. – To rzekłszy, imię „Orsułka” jej szepnęła i drugie tajemne Or…..?

A teraz idźcie, Wszechwołod was już czeka, on już Drzewko Narodzinowe swego dziecięcia w sadzie posadził[i], Jajo-Zapis Żywota, zdobne Jajo Welatne dla córeczki waszej od babci Bogoluby, jej ręką wyryte przyniósł i podarki dla was obu przysposobił. Opijcie to radosne wydarzenie Pępkówką Rudzi – mocną wódką z pąpródzią, miodem, lubczykiem, żywcem i lebiodą!

Nad łóżeczkiem – Kolibką zawieście dziecięciu Naimkę, coby je ode złego chroniła jako Oko Boże[ii]. Uczyńcie ją z pięciu kwadratów w czterech barwach bożych każdy, sznureczkami je razem powiążcie i za róg jednego z nich na kołeczku wezgłowia ją zawieście. Darujcie też przy tym dziecięciu swemu owo Jajo-Zapis Żywota, Jajo Welatne ręką babuszki przysposobione, które mu będzie całe życie towarzyszyć, a po śmierci do grobu z nim pójdzie[iii]. Wierg spod poduszki weźcie i w skrzyni-ladzie razem z Jajem onym i Ręcznikiem zakluczcie. Strzeżcie ich jak oka w głowie.

Pępkówką ziemię u Drzewa Orsułki waszej skropcie obficie, na Narodzin Dziecięcia obwicie. 

A kiedy dziecię szósty miesiąc skończy, powtórzcie tę uroczystość, na uszko mu owo imię tajemne szeptając. Wtedy pęp jego uroczyście u Werbynki pogrzebcie lub spalcie, a popioły z pępioła tego na wiatrach w świat szeroki puśćcie. Jeszcze raz Pępkówką Rudzi (Ródzi albo Rodzi, w mowie prawilnej wymawianej) uraczcie się uroczyście i drzewo dziecięcia waszego nią podlejcie.


[i] Zwyczaj sadzenia Drzewka Narodzinowego w chwili narodzin nowego człowieka, ma korzenie odwieczne, praindoeurpopejskie (słowiano-aryjskie), albo jeszcze starsze. Z tego obrządku wywodzi się obrzęd i zwyczaj strojenia Choinki w Boże Narodzeniea, czyli w Szczodre Gody, kiedy rodzi się Nowe Światło Świata pod postacia Bożej Krówki – Bedrika-Wedraka.

a Racjonalista.pl – Mariusz Agnosiewicz [właśc. Mariusz Kamil Gawlik], Słowiańskie korzenie choinki, [w:] Racjonalista.pl [online], 27.12.19, <http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,10277>, dostęp 21.08.2020.

[ii] Naimka – Oko Bożea – to wykonane z wełny na drutach albo z konopnego sznurka kwadraty, barwione i powiązane razem za rogi sznurkami. Jest ich pięć, a każdy zawiera szlaczek z czterech kolorów odpowiadających różnym Tynom Bogów Żywiołów i Bogów Mocy (8 + 12 tynów bożych). Dwa kwadraty (Żywioły – wyższy krąg Koła Bogów) znajdują się wyżej, a trzy są podwieszone do nich (Moce – niższy krąg). Sznurki od dwóch wyższych łączą się w okrągłym oczku – Oko Boże, które jest jednocześnie pętlą służącą do zawieszania na ozdobnym kołku u wezgłowia kołyski. Trzy niższe kwadraty są podczepione za jeden róg do kwadratów wyższych, boczne do jednego, a środkowy do obydwóch. Tych sznurków jest więc 6 (czerta życia), a każdy barwą odpowiada tumowi innego boga Kiru oraz trzemowi Boga Działu (biały i czarny).

Oko Boże Naimki odpowiada Twerowi Swąta – jako wian, w którym wszystko się łączy – Najwyższy Krąg – Świadomość Nieskończona. Naimka zastępuje Trzy Deseczki czy Patyczki Wiergu, które są zbyt cenne, by spoczywać cały czas pod poduszką dziecka. Wierg przechowuje się w skrzyni-ladzie, gdzie trzymane są wszystkie przedmioty obrzędowe. Każde dziecko w domu ma swój Wierg i swoją Naimkę. Naimkę po obrzędzie Podstrzyżyn czy Zaplecin chowa się także w skrzyni-ladzie. Nazwa naimki wiąże się w oczywisty sposób z Małym Tanem Mianowania, czyli nadaniem imienia dziecku przez bogów – tknięciem dziecka Palcem Bożym – Przyniesieniem Wyroków i nadaniem ich dziecku na całe życie wraz z mianem tajemnym.

a O Naimce zwanej w religii bon Namkha, a u Słowian Wschodnich Okiem Bożym, piszą Diana i Rafał Jakubowscy, w swojej książce Wierzenia Słowian i Indoariów rekonstrukcja utraconych tradycji (str. 150). Znajdują się tam także zdjęcia przedstawiające te zachowane do dzisiaj wzory obrzędowe, związane z narodzinami dziecka.

Zarówno w bon, jak i w wierze rodzimej Słowian stanowią one osobiste wyposażenie obrzędowe nowonarodzonego dziecka i wieszane są przy łóżeczku dla jego ochrony i nadania miejscu dobrej energii. Wiara Przyrodzona Słowian rekonstruuje Naimkę – Oko Boże w takim kształcie, jaki tutaj przedstawiono, który według niej wyraża w pełni wijozowijną podstawę wierzeniową (podstawę filozoficzną), leżącą u podłoża owego obrzędu i obyczaju.   

[iii] Jajo-Zapis Żywota, Jajo Welatne – to pisanka ryta ręką najstarszej kobiety w rodzinie, albo nawet w całej zadrudze, która zawiera ważne znaki stanowiące dobrą wróżbę na całe życie Narodzonego Człowieka, a jednocześnie znaki osobiste, takie same jak na Ręczniku obrzędowym, wplecione we Wzory Życia.

            To osobiste Jajo-Zapis jest grzebane ze zmarłym w obrzędach pośmiertnych. 

Podziel się!