
O Wielkim Maju (nowy fragment z Księgi Tanów)

[…]
Więc w pierwszym dniu Wielkomajowych Świąt, Dobrynio, Radunicą Wielkomajową z onym Zaświatem złącz się i czcij wiankami niesionymi na groby Czstnotę-Czystotę i Tyn Morów oraz Przodków swych zmarłych. Sławcie bliskich, co odeszli w Nawie, którzy tamże szczęsny żywot prowadzą, a czynom waszym od czasu do czasu bacznie się z Góry przyglądają. Przez dymy z kładzideł wysoko ku Niebiosom wzniesione, przez światła świecone na grobkach i przez wysławianie ich dokonań życiowych, na smętarzach cześć im oddawajcie. Z ludem Sławiańskim, Istyjskim – Jilyryjskim-Jilmeryjskim, z ludem Sokołockim sławcie w dzień pierwszy świąt owych przodków swoich.
Jak to czynić wiecie, tego powtarzać ci po Białobodze, Jarunie i Borowiłach nie będę.
Tyle ci tylko powiem, że wianki wasze, na znak owej tętniącej radością żywotności Zaświatów, urodziwe być powinny, kwiatami ródnymi okwitające, mniej zielone, bardziej barwne, znakami zróstowej rodni gęsto naznaczone.
Wpierw jednak w Radunicę o poranku niech mężczyźni obalą Słupisko, co stało od Białego Tanu i potną owo drzewo piłami na krążki, tak żeby dla każdego gospodarstwa starczyło.
Na powitanie owego siedmiodniowego święta umajcie zielonymi gałązkami, kwiatami róży, piwonii albo bzu okna, płoty, drzwi i wnętrza domostw. Wiązanki z gałęzi Bzowej kwitnącej, z Róży-Szypszyny, z Czeremchy, z Kłokoczki, w dzbany na stoły biesiadne wstawcie. Zależy, co tam u was wtedy kwitnąć będzie. A zalotnicy niech też zatkną na bramach lub płotach gospodarstw panien, do których ich serce się rwie, wiązki różane i gładyszowe-lanuszkowe z bajorkami bóstw wiosennych i znakiem swoim rodowym. Te rzeczy są wyrazem prośby i żądania, są jak oczekiwanie wyrażone przez kwietny obraz. Złączą one świadomość waszą z bóstwami, którym kwiaty owe przynależą, a przez to doprowadzą do szczęścia i rychłego spełnienia owych oczekiwań.
Powiadają ludzie, że mocna chęć cuda czyni, ale nie są to żadne cuda, ino więź istna z siłami żywotnymi Matki Ziemi i Rzeczy Istności. Moc ze Światła Świata wprost płynąca.
Domostwa umajone zyskują ochronę, bo takie jest życzenie gospodarzy wyrażone przez ziela i kwiaty ku siłom boskim odpowiednim.
Zalotnik serce panny zdobywa, bo taka jest chęć ich obojga wyrażona obopólną zgodą i miłością w wiązance za płot zatkniętej[i].
W tę Radunicę złóżcie dary Ródzi Rudej-Radej – Opiekunce Zarodków i Rodzenia oraz Radzie Rodzicy, Bogini Spełnienia, Pani Czuwającej nad Rozwojem i Rozkwitem Wszego Urodzonego, wszego, co do spełności podąża. One właśnie teraz czuwają nad porodami Gadziny, nad dobrym wejściem w świat żywy przypłodku pośród Zwirzorów domowych i leśnych, one czuwają nad zarodkami poczętymi i nad zawiązaniem się owoców u Zróstów, nad zawiązaniem ziaren w kłosach traw i zbóż. W tym czasie dokładnie zwierzyna godowlana na świat przychodzi po zagrodach i koszarach, w tym czasie po przekwitnieniu owoce wiążą się po krzewach i drzewach, a torebki nasienne u ziela łąkowego pęcznieją.
One dwie także na Weli nad nowym wcieleniem Ducha Człowieczego czuwają. Ródź-Ruda po Założy i innych Nawiach Duszyczki błąkające się na Dobródki i Złyródki naprowadza. Te mogą być im pomocne w odmienieniu bytu lub dla nich niekorzystne. Jak one działają tobie, córze Wytautasa, żercy Swantewitowego, tłumaczyć nie muszę[ii]. Dobrze wszak wiesz, Dobrynio, że także zetknięcie ze złyródzią, ze złym, obrócić może się człekowi i duchowi człowieczemu na dobre. Rada Rodzica nad wszelką przebudową i przekształceniem ma pieczę, a to rzecz najważniejsza przy Odnawianiu. W nowe wcielenie wejść należy duchem odmienionym dokładnie, do cna odnowionym, zwłaszcza jeśli poprzednie wcielenie nie do końca zostało spełnione. Konieczność zyskania przychylności tych bogiń w życiu przejawionym na Matce Ziemi jest oczywista. Jednak, jak widzisz, na Weli ich rola nie mniejsza, lecz jak to na Weli – welejsza-bolszejsza – większa, wolsza i bolsza, welsza i bielsza.
Po południu w Radunicę Wielkomajową dzieciakom czas Zapleciny i Podstrzyżyny wyprawić. Rada Rodzica nosi tytuły Pani Rodziny, Pani Nowych Pokoleń, Władczyni Młodych i Pasterki Dziatek. Jest związana z opieką nad dziećmi i z obrzędami przejścia dzieci od niemowlęctwa, kiedy są karmione piersią, do drugiego okresu dzieciństwa. Wspomagają ją w działaniach bogunki zwane Babajagami. Dla chłopców obrzęd przejścia to Podstrzyżyny i oddanie ich we władzę ojca i piastuna-wieduna. Także córki w tym samym wieku – sześciu do dziewięciu lat, zależnie od stopnia źrzałości, przechodzą podobne obrzędy, w których Pasterka Dziatek, Rada-Drasznica, pełni podobną rolę. A są to Zapleciny, Zawarkoszczenie, Kosopleciny. Dziewczęta pozostają nadal pod opieką matki oraz otrzymują piastunkę-wiedźmę. Piastun i piastunka to najczęściej wiedźmin i wiedźma, ludzie wiedzący i potrafiący wiedzę przekazywać. Narzędzia Rady-Drasznicy to: Rylec-Szpikulec, Latająca Łopata Chlebowa oraz Kamienna Tablica albo Beriost – zwój brzozowy, zwany także Knigą. Łopata jest narzędziem używanym przez Drasznicę w obrzędzie przejścia. Na nią bierze dzieci i wsuwa je do gorącego chlebowego pieca, lub zagania je nią do łaźni-pirci. Szpikulcem nakłuwa ich ciało w próbie dzielności. Obydwa zabiegi służą uczeniu odporności na strach i ból. Radorada przekazuje dzieciom niezbędną wiedzę, potrzebną by żyć w plemieniu.
Chyża-dom kapłanki-staruchy lub czarownika-starucha znajduje się zawsze w oddaleniu od sioła, na skraju boru albo na dzikiej śródleśnej polanie. Miejsce to musi oddzielać od sioła płynąca woda. Umieszcza się je blisko żgliska i żalnika-smętarza. Siedzibę czarownika Radorady otoczyć należy ostrym Zakazem[iii], gdyż jest to miejsce święte. Tam odbywać się mają oneż obrzędy przejścia. Jeśli zaś miejsca takowego w siole nie ma, to chram jest miejscem obrzędów, albo domostwa gospodarzy, albo święty gaj czy święta polana.
Obrzędy Zaplecin i Podstrzyżyn kończą krótkie igry, modełka mała i rzykanie do Opiekunów Młódzi Pasowanej: Gogołady – Pani Dziewcząt i Ładziwca – Pana Chłopaków. Treść owej modełki i rzykania oraz pozostałą o obrzędach owych wiedzę w Małym Tanie odpowiednim otrzymacie. Modłę oną w Rozpleciny i Podgoliny powtarza Młódź Starsza, treść jej odpowiednio do tych obrzędów pasując.
Po owych rzykaniach czyniony jest Tan Kukułczy oraz wybór Bzowej Królowej i Króla Olch. Krótkotrwałe są to tytuły, bo tylko do końca tych świąt są przez dzieciaki sprawowane. Żartobliwe są one, nieco swawolne, bo przecież prawdziwa Bzowa Królowa to Plątwa, a Król Olch to Przepląt Bóg.
Tan Kukułczy jest tańcem pasowania młódzi, nawojek i nawojów oraz dziatwy. Naśladuje się w nim ruchy skrzydeł ptaków, stroszenie piór, polatywanie, rozpychanie się w gnieździe. Tańczący kucają, z nagła podskakują, przysiadają i pobiegują. Co chwilę też pokukują, naśladując głos kukułki. Tancerze wypinają się tyłem do siebie i uderzają zadkami tak, jakby się chcieli wzajem na kolana rzucić – tak kukułka czyjeś jaja z gniazda wypycha, komu swoje podrzuciła.
Tan Kukułczy jest tanem w kole i wkoło tańczonym. Wkoło to jest dziewięć razy powtarzanym, w kole – bo po mowie prawilijnej Kukułka to jest Kukółka albo Kukołka. Kukułka to ptak kołujący, powtarzający, ptak kobny, wróżebny.
Tanowi temu towarzyszy piosnka śpiewana przez młódź pasowaną, o słowach tyczących się płochej, zielonej miłości młodzieńczej i dziecięcej.
Kukułeczko,
gdzieżeś to bywała
Żeś tak długo u nas nie kukała, ku, ku, ku,
Bywałam ja
w lesie na Jaworze,
i kukałam gdzie mój Jasio orze, ku, ku, ku,
Bywałam ja
w lesie na Leszczynie,
i kukałam Jasiowej dziewczynie, ku, ku, ku.
Kukałam ja
w lesie na Topoli,
i kukałam Jasiowej niedoli, ku, ku, ku.
Gry, jakie mają miejsce w tych igrach, to Kucany, Owce i Wilk, Piekło-Rajec, Gra w Gromadki i Zowijka[iv]. Po igrach dziewczęta udają się do świętego Gaju Dziewanny albo Krasatiny lub pod okoliczne drzewo Tynu Dziwieniów-Kraszeniów, Jarzębinę lub Jarząb, gdzie składają w darze wiązaneczki z kwitnącej gałązki róży i kaliny, z kłokoczki oraz bylicy, gładysza-lanuszki i mięty, prosząc o „urodę, wzięcie i stałość uczuć” oraz o uczynienie ich „uroczymi i dowcipnymi”. Chłopcy idą do Drzewa Ładów, pod Jesion lub Cis, i proszą Ładziwca – Boga Wojowników o odwagę, siłę i sprawność. Wieszają również oni na gałęziach drzewa wiązanki, lecz z gałązki wilczego łyka[v], kwitnącej szypszyny i werbeny, przystrojone odpowiednim bajorkiem.
Bzową Królową zostaje najpiękniejsza i najsprawniejsza w igrach wśród Zaplecionych, a Królem Olchowym najsprawniejszy w igrach i najprzystojniejszy z Podstrzyżonych. Oboje stroi się odpowiednio kwiatami bzu i gałęziami olszyny, a ich głowy okrywa się ciemną zasłoną, odwzorowującą boski Welon (lub Baję) i wieńczy koroną z tych zróstów. Do strojów tej pary doczepia się długie bajorki w barwach Siedmiu Tęcz.
Tak rozpoczyna się Tan Kuraka, zwany też Tanem Czarnego Cieciora i Czarnej Ciecierzycy.
Wybrane panny i kawalerowie, czyli druhny i druhowie, wiodą ich oboje, tworząc wokół nich barwny krąg święty. Każda z siedmiu panien i każdy z siedmiu kawalerów trzyma w ręku drugi koniec bajorka. Idąc, okręcają się po kolei wokół nich i rozkręcają, zbliżają się do nich i oddalają, wydając jednocześnie kogucie i cietrzewie pienia i krzyki. Naśladują w tym taniec godowy Kuraków, czyli kogutów i cietrzewi, ale w rzeczy samej jest to też Tan Jaja, czyli Kręgu Narodzin i Życia, Śmierci i powtórnego Odrodzenia, jak i Tan Koła Czasu. Nazywany jest on także Kurawijaniem lub Kurawajem – Tanem Kura i Jaja[vi]. Poszczególne bajorki mają siedem barw oddających barwy bogów i kolejnych pasowań życiowych od Urodzenia i Narodzin aż do Starości.
W ten sposób tworzą się Dwa Kręgi Pełni, z których każdy daje czertę pełni – osiem, a razem wspólnie dają czertę szczęścia – siedem.
Para prowadzona jest tym Tanem Kuraka w orszaku Młódzi Pasowanej przez całe sioło, od domostwa do domostwa. U każdego gospodarza przystają, śpiewają, kwiatkami zagrodę obsypują. Przy tym obstawa obtańcowuje wokoło „króla” i „królową”, wyśpiewując życzenia powodzenia i dobrych plonów dla gospodarstwa.
Na koniec tego Tanu Czarnej Cieciory i Cieciora biorą oni na ręce parę królewską i unoszą wysoko nad głowami, radośnie kukurycząc.
Zamiast wykrzykiwać kogucie czy cietrzewie pienia, mogą też dobywać dźwięki ptasie z grojki glinianej zwanej gwizdkiem-ptaszkiem albo okaryną.
W zamian za piękne pokazy obrzędowe cały Orszak Królowej Bzowej i Króla Olchowego obdarowywany jest przez gospodynię chlebem, ciastami i innymi pokarmami.
Chleb Raduniczy, Chlebki Kukułcze i Chlebki Kuracze – Ptasie towarzyszą całemu Świętu Wielkomajowemu[vii].
Czyńcie wianeczki im wszystkim – Boginiom, Bogunkom, Babom i Dziadom, Dziatkom swoim do obrzędu przejścia sposobionym – z tego, co w czasie onym w okolicy waszej zakwitło. Najmilej widziane będą w tę porę kwiateczki ziarnopłonu, żywca, barwinka, miodunki, kokoryczy, wiłków, piwonii, kaczeńce, bez, bratki, bławatki, koniczyny, macierzanki, lebiodki, marzanny, mięta, rozchodnik, rumianek, gładysz-konwalia czy kwiaty róż – a wśród róż najbardziej kwiat róży-szypszyny. Nimi, w pełni rozkwitłymi ku przodkom, ku bogom, ku Władcom Weli się zwracajcie. Z kwiatów i ziół przypisanych do wszystkich bogów i do całych tynów czy trzemów uczyńcie małe wineczki wielkości dłoni, które też w te święta okrzcijcie. Jednych użyjecie już teraz, innych w Święta Lata, kolejnych w Święta Jesieni i Zimy. Z końcem maja i w czerwcu większość ziół i roślin jest w pełnym rozkwicie i najpełniejsze są soków, więc teraz i w lato zapleść je wszystkie trza i użyć, kiej nadejdzie właściwa pora[viii].
Wielkomajowa Radunica inna jest niż ta przed Wielką Bitwą Niebieską z Wielkiej Nocy Nowego Roku. Tamta Radunica jest cicha przed bitwą, ta głośna, radosna, roztańczona od samego początku do samiusieńkiego zakończenia. Na koniec drugiego dnia rozdawane są kawały pnia z obalonego i pociętego w Radunicę Słupiska. Będą one zabrane do domostw i spalone w ogniskach domowych przez gospodarzy.
A Dzień Trzeci to Tan Różany, Dzień Róży i Różańca. Wszystko różami ustrójcie, dwa różańce odmówcie, a bawcie się wesoło do samego rana! Pierwszy na cześć Przyjemnego Żywota Zaplecionych i Podstrzyżonych, a drugi na cześć Rożanego Drzewa!
Różaniec wiadomo, od Rożanego Drzewa pochodzi i z pieńków ziemskich róż albo z nasion krzewu kłokoczki – na podobieństwo owoców onego drzewa – w kulki bądź owale jest toczony.
Różaniec jest jednym z najważniejszych obiektów czci tego właśnie dnia, bowiem stanowi on znak Koła Kół – Godu Godów, Boskiego Roku Welańskiego, Godu Zaświatowego Rajskiego. Jest znakiem ciągłości czasu, Koła Czakr, Kołodanu-Kołodunu i Kołodaru oraz Więzi Trzech Czasów – Prawi, Jawi i Nawi. Róża to krzew i kwiat Dażbogów. Kolor różowy jest maścią Prowów, a czerwień róży barwą miłości, krwi i sprawiedliwości. Biała róża oznacza niewinność. Do obrzędów i modeł tego dnia używa się wyłącznie Różańca Białobożego, o dziewięćdziesięciu sześciu (96 → czerta 6 → życie) ogniwach.
Drzewo Rożane (Różane, jak prawią inni, a po prawilijnej mowie Rorzane, Roratne) nachodzi się w Niwie Sołów na Weli. O tym drzewie oraz o pochodzących z niego różyczkach różanych wiele się mówi w podaniach Sławian. Różyczki owe szczerozłote dają bowiem w rozłące poczucie więzi, a też wzmagają wierność z taką siłą, że nic na świecie nie ma mocy, aby ją złamać. Dlatego właśnie Perunic, gdy uprowadził Zorzę z jej rodzinnego domu i uwięził w Niebieskim Zamyku Swarożyca, połamał różyczki, które bogini zabrała ze sobą. Róża szypszyna porasta obficie całą niwę Dażbogów, ale największa jest moc hodowanych przez owych bogów róż błękitnych. Z tego powodu Sławianie uważają za święte wszystkie błękitne kwiaty róży i szypszyny, jakie zakwitają na Ziemi.
Drzewa Rożanego strzegą skrzydlaty tur i sokół, a w jego korzeniach mieszka mądry kret, który wiele mógłby powiedzieć niejednemu uczonemu człekowi. Drzewo Rożane jest drzewem nie drewnianym, lecz rożanym, to znaczy uczynionym z rogu. Jego gałęzie są jak rogi łosia, jelenia lub sarny, a odrosty ostre jak szable albo kły dzika. Ma także pędy, które przypominają rogi baranie, żubrze lub bycze.
Drzewo Rożane ma pień czerwony, a jego konary i gałęzie układają się w rozetę. Wyrastają dokładnie dośrodkowo i koliście. Liście tego drzewa są okryte krótkim włosem i zaopatrzone w kolce wzdłuż nerwu. Mają też długi kolec na końcu liścia, a barwę bordową, czerwoną i karminową.
Drzewo to jest wiecznie okryte kwiatami pokroju podobnego do róży, o barwie różowej, złotej albo białej i nieustająco czerwieni się szypszynokształtnymi owocami wielkich rozmiarów. Owoce owe dają szczęście w miłości i piękny rumieniec licu. Kto zje owoc rożany, będzie miał wiecznie młodą skórę. Ucięty korzeń drzewa krwawi, a kto go posiądzie, ten będzie zawsze jurny i pełen ślepej żądzy. Liście drzewa rożanego dają moc męską, kwiaty moc żeńską, a wywar z kory lub pędów daje dar rodzenia, czyli wielką płodność.
Drzewo to znajduje się pod opieką Sołów (Dabogi), Dziewów (Kupały) i Sporów (głównie Wołosa, czyli Sporzca-Rogalca). Dlatego strzegą go skrzydlaty wół, tur i jeleń, a w jego koronie przebywają stale: gadający sokół, sroka i (ja)skółka.
W cieniu Drzewa Rożanego najchętniej spoczywają Rusałki, Krasawki, Dziennice, Radunice, Rodzanice i Skotniki.
Owoż Drzewo Rożane święci się w Tanie Różanym i przyzywa się je mową różańca.
Tegoż dnia sypcie główki kwiatów i płatki róży białej, czerwonej i niebieskiej pod Zapis, gdyż jest to też przecie dzień Rosariami zwany – Święto Kwiatów i Święto Kwietnych Matek – Śreczy, Krasatiny i Rady-Zboży.
– Dzień Tanu Różanego, Dzień Radunicy Wielkomajowej, Dzień Rodżanic i Rusałek zakończcie, racząc się miodem, piwem, winem i pienką – rzekła znów do Dobryni Plątwa, Bzowa Królowa. – „Życie jest przyjemnością”, a ten dzień to najweselsze i najradośniejsze chwile w całym dorocznym ciągu godowym. Niech żadna zgryzota dnia tego myśli waszej nie zajmie… Wybacz mi, Dobrynio, że cię powtórnie nawiedzam, i że Chorzyca-Groźnica moją towarzyszką znowu dzisiaj jest! Ty teraz w zdrowiu już do męża swego wracaj! Widzę, że bardzo tego pragniesz… Pragnąca jesteś?
Nagle Bogini Plątwa, która do odejścia już się sposobiła, przystaje i ponownie do Dobryni karminowymi usty przymilnie a fałszywie przemawia:
– Tyś go spragniona, ale czyś ty pewna jego pragnienia ku sobie? Czy on się tobą nie znudził?… Czy on różyczek swoich z Rożanego Drzewa nie połamał?… Mówią mi moje pomocnice boskie, Pleciugi i Lichoradki, że on na schadzki z inną żeńszczyną od roku już chadza… Pomnisz, jak to często przez rok zeszły w bór się zapuszczał… Niby to Świętych Drzew Orzechowych szukał?
– Pomnę – szepcze ledwie Dobrynia, wargami spiekłymi z trudem poruszając. – Pamiętam…
– A czy je znalazł?… Czy on pod tym pozorem z inną się po Puszczy nie puszczał?… Może on nie Orzecha, lecz Papródzi Kwiatu szukał, a to czego naprawdę poszukiwał, nalazł?… No nic… Jak było, to było, co się stało, to się nie odstanie… Pozwól, że cię opuszczę, bo i ja już teraz w moją Puszczę puścić się muszę.
– Pomnę… pamiętam… – szepcze Dobrynia, a Wszechwołod ku jej ustom ucho przykłada, znów lękiem straszliwym zdjęty. Znienacka miłość jego życia kolejny raz w Zaświaty mu odbiegła.
– Co pamiętasz, Dobrynio? – Wszechwołod po liczku rozpalonym ją gładzi. – Co, Serdeńko moje?!
– Czyś ty mię kiedy zdradził? – pyta z nagła, z majaków gorączki się otrząsając.
– Coś ty, Serdeńko! Coś ty?!
– Staram już… Nie mieniłbyś ty mnie na młodsiejszą?!
– Nie bądź głupia! Ani mi to w głowie. Co ci? Czy ciebie Plątwa-Klątwa wciąż nawiedza?!
I szli dalej przez bory, lasy, przez większe i mniejsze bagienka, aż doszli do rzeki Dziwnej. Dobrynia słowo po słowie wszystko Wszechwołodowi opowiada. A spamiętała wybornie to, co wczoraj i przedwczoraj. Słowo po słowie, obraz po obrazie. Lecz to, co na samym końcu było przez Boginię Matactwa i Przeklątwy powiedziane, w gardle jej utknęło. Tego powiedzieć nie może. To zmilczy. Pytanie rzucone, odpowiedź niby jasna, lecz wątpliwość raz a dobrze zasiana serce Dobrynine drąży.
– Dzień Drugi powiadała mi Czarna Pani – Święto Rodnej Bogini, Rodżanica oraz Dzień Krasy, a więc Święto Pani Przyrody i Krasnej Dziewanny. A Dziewanny jako Panny – Dziewicy i jako Pani Dziwej – Dojrzałej Dziewy. Na cześć tych dwóch bogiń i ich pomocnic, Rodzanic i Rusałek, każdy ród zbiera zioła po łąkach i lasach. Plecie się z nich maleńkie Wianuszki Ku Życiu. Do chramu się je wstawia, gdzie będą okrzczone żywą wodą i dymami z kładzideł. Ostatniego dnia świąt z chramów są odbierane i do domostw przez uczestników obrzędu roznoszone. Przez cały rok u powały wisieć powinny, albo w skrzyni, w ladzie, należy je trzymać – na lekarstwo dla domowników i do innych obrzędów dorocznych. Powiadała mi Plątwa, że tego dnia szmatki i bajorki na brzegach lasów albo na drzewach przydrożnych wiesza się wyłącznie dla tych dwóch bogiń oraz ich pomocnic Rusałek i Rodzanic. Mówiła mi, że Dziewanna i Rodżana, jak i ich boginki, potrafią być mściwe. Zwłaszcza owe boskie pomocnice, kiedy się o nich zapomina, potrafią człekowi mocno za skórę zaleźć. Niby to one nic wielkiego, tylko pomocnice boże, ale jak prawi święta gądba – Baja, mają się za ważniejsze niż Rodżana i Dziewanna razem wzięte. Powiadają one, że główna robota w ich rękach spoczywa, a nie w rękach Przyrody czy Krasy. One powabem swym wabią, one ku łowom miłosnym namawiają, one wieńczą miłosne dzieło owocem, one czuwają nad wydaniem owego owocu na świat widny, one wreszcie przynoszą dziecięciu nowonarodzonemu wyroki boże – Patyczki Wiergu lub Deszczułki Wyroczne.
– Czarna Pani, Plątwa-Klątwa, to Wielka Kręcicielka jest, a ty jej we wszystko wierzysz… – odpowiada jej zamyślony Wszechwołod. – … Tatulek powiadali, że na wszelkich brzegach wiesza się szmatki i bajorki dla Brzegiń. Z tego jasno przecie wynika, że na brzegu lasu też…
– Ale to przecie nie znaczy, że dla Rusałek i Rodzanic już wieszać tam nie wolno… Sama nie wiem… Zioła, co podała na te wianki, ty przecie od ojca swego, łąkarza nad łąkarzami, dobrze znasz. Więc ty mi powiedz, co w tym prawdą było, a co kłamstwem?
– Powiem ci, że z Pani Plątwy wielka jest bałaganiara. Na Radunicę Wielkomajową kwiaty – te, które na groby i te, które na obrzędy przejścia dziatwy trzeba zapleść – powinny zostać zebrane poprzedniej nocy. Tego ona nie powiedziała. Na wianki dnia drugiego też najlepiej zioła zebrać tamtej nocy, przy Księżycu, ale najpóźniej w Radunicę rankiem. Wianeczki pleść trzeba póki kwiatki świeże. W chramie żercy je rozłożą w krąg u palwanu i okrzczą, czyli dymami kładzidel okadzą i żywą wodą skropią. Kolejnej nocy zamkną je w przewiewnych skrzyniach-ladach. Tam przez sześć dni one w susz się obrócą, nie tracąc nic z leczącej zawartości. Na każdy następny święty dzień trzeba zbierać kwiaty i przygotowywać je do obrzędów poprzedniej nocy lub rankiem owego dnia. Niektórych z nich nie utrzyma się przy życiu nawet przez jedną noc…
– …A ten ciąg, który ci ona podała, to jest poplątanie z pomieszaniem. Krzew jest krzewem, drzewo drzewem, ziele zielem, zioło ziołem łękarskim. Na wieńce ku czci bóstwa inne rośliny się daje, kwiaty w nich być mogą, lecz nie są zawsze konieczne ani możliwe. Zgoda, na te święta akuratnie kwiaty być muszą, ale wianeczki łąkarskie, leczące, to co innego niż wieńce ku czci albo wianki na groby Bab i Dziadów. Wianeczki łąkarskie to są odpowiedniki ziół czarownych, co na Niwach Boskich wokół ich Tynów Niebiańskich rosną, a na Matce Ziemi naszej odwzorowane są Przyrody ręką na podobieństwo tamtych. A Plątwa Bogini tobie wszystko jednym cięgiem przekazała. Mętlik ci w głowie ona zrobiła…
– Racja, mężu mój – rzecze Dobrynia. – Ale czy owe rośliny z tynami i bóstwami się zgadzają? Wokół jakich tynów te wymienione przez nią rosną?!
– Szypszyna to róża dzika a słodka. Jest ci ona krzewem i rośliną Dażbogów. Ich ziołem łąkarskim jest bieluń dziędzierzawa, a na wieńce ku ich czci plecie się rumianki. Więc dwa kwiatki z Tynu Dażbogów tu się znalazły – róża i rumianek. Przy tym rumianek jako zioło i kwiat przynależy Rudzi z Tynu Rodów, więc dla niej też może on być tu podany, jako jej zioło. Służy on dobrze położnicom i noworodkom, małym dziatkom. Ale też każdemu, kto ma kłopot z żołądkiem, bólem brzucha, pęcherzem. Dobry na ropne zmiany, na oczy albo na rany. Wiele kłopotów rumianek usuwa. Jego kwiatki najlepiej zebrać popołudniem w suchy dzień. W owym ciągu Plątwy najprędzej to będzie bogini Ródzi-Rudej kwiatek poświęcony…
– …Róża jest królową kwiatów. Jako zioło do Krasatiny, Panny Kwietnej, należy. Róża głównie piękności służy, a ziele jej i owoc samo zdrowie niesie. Piękna Pani cały świat różami nam uwonniła i przystroiła. Trudno wprost wyobrazić sobie, jak wyglądałby nasz żywot pozbawiony radości płynącej z istnienia róż i wiłków… Róże niebieskawe z przyrodzenia to wielka rzadkość, więc dla użycia w Święto Matek Kwietnych barwi się róże białe, trzymając je czas jakiś w borówczanej, czarnojagodnej wodzie… Szypszyna sama z siebie potrafi błękitnawą różyczkę na świat wydać…
– A wiłek wonny, nazywany jest też wijołkiem, wijłem lub wiolą[ix]. Kwiatem Borowiłów ci on jest, ale na cześć Wija-Wida plecie się wianki z tym kwiatkiem. Z wijołków i róż wianki kładzie się zmarłym na grobie dla przywołania Wida-Wija, coby im dobrą, prostą drogę po Zaświatach dał, i ku przywróceniu zmarłym chęci do życia, do wcielenia się w kolejny ziemski ist żywy…
Szli chwilę w milczeniu, aż Wszechwołod znów zaczął:
– Ziele Marzanna, gdzieniegdzie Czerwonym Korzeniem zwane, jest – co się samo przez się rozumie – ziołem Bogini Marzanny. Dziwne to, że tu się jako kwiatek znalazło, bo jego moc w korzeniu ukryta. Wieniec dla uczczenia całego tynu Morów z lubczyka się wykonuje. Kwiatek ten mógł się znaleźć w ciągu Plątwinym jako ziółko i wianek dla bogini Marzanny, ale Marzanna nie przynależy do Trzemu Białobożego?! Chyba, że ten wianek akurat to na groby dla Dziadów i Babek albo do użycia dopiero w jesieni, w Ćwiarcie Jastry i Jastruba?!… Sam nie wiem?… – zniechęcony Wszechwołod głową kręci i znów milczy.
Za kilka wikieł wątek podejmuje:
– Macierzanka jest ogólnie zielem całego Tynu Rodów, ale szczególnym ziółkiem samej Pani Rodżany-Przyrody. Poza tym wianki ku czci Rodów plecie się z bławatków, które tu zostały w ciągu wymienione. Ziarnopłon, także pszońcem zwany, to Watry ziółko, a więc jest z Tynem Swarogów związany. Jest to jaskier, a jaskry wszystkie są roślinami Swarogów. Ten jeden nie jest trujący, jego kwiaty i liście w Sałacinie-Jarynie Wiosennej są dane. Wianek więc z niego jak najbardziej można ku czci Swarogów uczynić i jako ziółko do skropienia żywą wodą także można w wianeczek zapleść…. Długo by, Dobrynio moja kochana, tutaj o tym wszystkim mówić; co jest z czym, co do czego, co czyje, czy kogo czym czcić, a co jakim ziołem leczyć. To jest największa Księga z Ksiąg, Księga Przyrody, co nigdy skończoną nie będzie, ani też przez Ludzkość do końca przeczytaną.
W milczenie całkowite ci oni od nadmiaru tej Wiedy Tajemnej popadli i długo w ciszy szli, jedynie śpiewem leśnych ptaków uszy sycąc.
– Odczyńmy ją! – rzucił nagle Wszechwołod po godzinie jazdy. – Ona nigdy dla nas dobrym źródłem się nie stanie. To źródło zawsze matactwem jest zatrute, kłamstwo jest jej narzędziem. Nie dorównamy jej, ani jej kłębowiska nie rozwikłamy.
– Odczynić czy nie odczynić? – zadumała się Dobrynia.
Dziwnę wpław pokonali, przeprawiwszy się przez znany, płytki bród. Potem wzdłuż rzeki, drugim jej brzegiem ku Morzu Błotyckiemu ruszyli, żeby odszukać Romowski Trakt. Pod wieczór dotarli do rozlewiska na piaskach, które miało liczne wodne oczka. Takiego miejsca ani Wszechwołod, ani Dobrynia nie pamiętali, aby po drodze z Jilmienia do Romowego istniało. Słońce stało jeszcze wysoko na piątej po południu, więc spokojnie trzy godziny jeszcze można było iść. Ale Dobrynia znowu jakaś nieswoja. Nad jednym z oczek wodnych zatem przystanęli. Wszechwołod zdecydował, że tu przenocują. Rozłożył obóz, rozpalił ogień, posiłek uwarzył. Zjedli, ale Dobrynia jakoś miejsca sobie znaleźć nie potrafi. Wzrok jej niespokojny po zakątkach uroczyska tego biega.
– Pamiętasz ty takie rozlewisko-uroczysko, żeby kiedy było? – mówi wreszcie do męża.
– Po prawdzie nie pamiętam.
– Jedźmy stąd, złe mam przeczucia. Coś się tu czai, coś kryje!
– Co ty, Dobrynio? Ja tu złego nie czuję?
– Zbierajmy się!
Ale już ciemno się zrobiło, chmury na niebo naszły. Jak tu po nocy bez Gwiazd, bez Księżyca gdzie iść? Zostali.
Wszechwołod w sen głęboki zapadł. Lecz Dobrynia spać nie może, w ognisko spogląda, w tańczące Skierki i Ognichy okiem się wbija, w krążące wartko jęzory Ogniowe, w Żarki rude wypalające się w szare Popielice. Żarki oczkami czerwieni i czerni ku niej mrugają, Skierki w niebiosa ciemne ulatują. Tędy w jej myśl wwiło się nawiedzenie?
Kruk nawet ochrypł, który pod mój dach
kracze złośliwej Plątwy przybycie
Duchy, morderczych towarzysze myśli,
Modło, Morderstwo,
Do mnie tu!
Duszę moją odniewieśćcie,
A najczarniejszym jadem okrucieństwa
od stóp do głowy napełńcie mnie całą!
Krew moją zgęśćcie, zamknijcie szczeliny,
którymi wkraść by mogła się wątpliwość,
by żadnych ludzkich uczuć nawiedzenie
mym nie zachwiało okrutnym zamiarem,
nie rozdzieliło myśli od spełnienia!
Wejdźcie w pierś moją, mleko w żółć przemieńcie
Mordercze duchy, gdziekolwiek w przestrzeniach
czatuje wasza istność niewidoma
na Złe, jak ja z przyrodzenia, Istoty!
Przybądź, Nocy Ciemna,
w najgęstsze dymy Nawi owinięta!
By nóż nie dojrzał rany, którą zada,
By przez zasłonę nie przejrzało Niebo,
Nie zawołało: stój! stój![x]
Dobrynia za sztylet chwyta, ku Wszechwołodowi podpełza. Nad głowę owo mordercze narzędzie do zadania ciosu wznosi! Wtem mąż jej oczy szeroko otwiera. Zamarła. Widzi ją czy nie widzi? Nie rusza się! Ręka Dobryni w dół nagle spada, prosto w jego serce mierząc!
– Zabić mnie chciałaś?! Serdeńko moje, Ty, o ukochana, rękę morderczą na mnie podniosłaś?

[i] Zwyczaj majenia domów w taki właśnie sposób na święta Wielkiego Maja oraz potwierdzenie odbywania w ramach tego święta pochodów „z młodą dziewczyną i chłopakiem” (dziewicą i prawiczkiem) dokumentują po dziś dzień obrzędy związane z chrześcijańskimi świętami wiosennymi i Bożym Ciałem na Węgrzech: „Na święta okna lub płoty przyozdabiano w maiki, zielone gałązki, kwiaty róży, piwonii, bzu albo jaśminu, co miało chronić domostwa przed uderzeniami piorunów. Czasem maiki w ramach zalotów były przyczepiane przez kawalerów do ogrodzeń domów, w których mieszkały młode panny. W niektórych rejonach Zachodnich Węgier po wsiach chodził pochód z tureckim baszą – chłopakiem przebranym za Turka, ubranym w wypchane słomą spodnie, którego koledzy okładali kijami zmuszając do podskoków. W zamian za przedstawienie otrzymywali od gospodarzy pieniądze lub poczęstunek. Gdzie indziej chodził król ustrojony w gałązki bzu”a.
a Budapeszter – Codziennik Węgierski, Zielone Świątki na Węgrzech, <https://budapeszter.wordpress.com/tag/folklor/>, dostęp 04.04.2019; Czytaj też przypis 94 i 95 do tej Taji.
[ii] Dokładnie działanie Złyródzi (Złyrudzi) i Dobródzi (Dobrudzi) omawia Taja 16 – O Zajęciach i Robotach Bogów, w części Słowo o Dobródziach, Złyródziach i Zwykłociacha oraz w dziale Roboty Żywiołów Niskich i związanych z nimi Niskich Mogtówb. Także Taja 7 – Słowo o Drzewie Drzew mówi o roli dobródzi i złyródzi wplatanych w Baję Świata, a więc o ich wpływie na los-kos człowiekac. Mówi też o nich Taja 9 – Opisanie Welid, Taja 18 – Dziełania Bogów względem Ziemi i Zerywanówe. O złyródziach i dobródziach na Drzewie Wyspowiszu (Obwiłości) mówi Taja 23 – Opisanie Wielkiej Skołotii czyli Królestwa SIS…f.
a Księga Tura, Taja 16, str. 434-435.
b Księga Tura, Taja 16, str. 443, gdzie mowa jest o roli Rudzi-Ródzi we wcielaniu dobródzi i złyródzi w nowonarodzonych ludzi na Ziemi, ale też w rodzące się pomysły czy wynalazki.
c Księga Tura, Taja 7, str. 173-174; Przypis 17 str. 182.
d Księga Tura, Taja 9, str. 212, 220, 231.
e Księga Ruty, Taja 18, przypis 13, str. 56 – gdzie opisano mechanizm formowania się i działania złyródzi.
f Księga Ruty, Taja 23, str. 445.
[iii] Zakaz, a właściwie ZakaZ jest to słowo dokładnie lustrzane (ostatnie „z” jest odwrócone) w zapisie prawym (prawilijnym – zapisie Prawi). ZakaZ obwarowuje mogtycznie (magicznie), czyli wszechstronnie (fizycznie i psychologicznie, mentalnie), to znaczy „wyjmuje” z możliwości „zwyczajnego” użytkowania dane miejsce, czynność, przedmiot, miano (nazwę). Gdy ZakaZ dotyczy słowa, oznacza to, że takiego słowa nie wolno ani wymawiać, ani tym bardziej zapisywać. Jest to akt nadający miejscu, przedmiotowi, słowu, charakter wyjątkowy, święty, deifikujący je lub czyniący niedostępnym dla jakiejś katgorii osób, np. zbyt młodych bądź niewtajemniczonych.
Różne rodzaje zakazów i różne ich formy opisuje dokładnie Księga Rutya.
a Księga Ruty, Taja 19, przypis 7, str. 119; Taja 20, str. 159; przypis 23, str. 202.
[iv] Gry dziecięce, jakie przetrwały do dzisiaj, często są echem faktycznych zmagań obrzędowych dzieci związanych z przejściem ze stanu w stan, z „klasy” do „klasy”, z gromady (siostrzeństwa, bractwa) do gromady. W tym wypadku jest to przejście od stanu „dziecka małego” w stan „dziecka dużego”.
Zowijka to mała Zowija, gdzie zowia/zowija – zwanie, nazywanie rzeczy – czyli Mała Mądrość. Gra ta polega na zgadywaniu, co czym jest, kto co trzyma w ręku i rozwiązywaniu prostych rymowanych zagadek.
Gra w Gromadki, to nic innego jak gra w Klasy, czyli fizyczna gra polegająca na skakaniu z pola na pole po figurze ułożonej w „chłopka” lub w prostokąt. Figura ma zawsze 8 pól i na każde z nich po kolei wrzuca się kamyk, a potem skacze na jednej nodze z pola na pole, przechodząc w ten sposób całą figurę. Dotknięcie stopą kamyka w trakcie skakania albo wrzucenie go na niewłaściwe pole lub na linię to „skucha”, po której do gry wchodzi kolejny gracz. Wygrywa ten, kto pierwszy przejdzie wszystkie „gromady”, czyli stopnie pasowania, wtajemniczenia, klasy 1-8.
[v] Wawrzynek Wilcze Łyko czy Kłokoczka to na ziemiach Polski w XXI wieku rośliny w stanie dzikim bardzo rzadkie i chronione, a więc objęte ZakaZema użycia obrzędowego. Zatem nie należy ich włączać w obrzędy, jeśli nie ma się dostępu do roślin pochodzących z uprawy. To samo dotyczy innych dzikich roślin jak krokusy (szałwran), szarotki, rzadkie rodzaje mchów, porostów, paproci, grzybów i wszelkich innych chronionych, rzadkich w danym kraju, czy na danym obszarze okazów przyrodniczych.
Tym bardziej rozciąga się ów ZakaZ na świat dzikich zwierząt, ptaków, owadów, motyli, ryb, itp.
a Znaczenie ZakaZu – patrz: przypis 120 do tej Taji.
[vi] Tan Kuraka ma swój odpowiednik w Indiach, gdzie nazywany jest tanem Kuravai, co dokładnie oddaje słowiano-aryjskiego ducha owego wiosennego Tańca Kura/Kury i Jaja – Tańca Owitu, Uwijania Życia. W języku czeskim także i dzisiaj jajko – veico, słowac. – vaico. Pochodzi on z okresu sanskryckiego, a więc i pierwszych Wed (Rygwedy, ok. 1500 p.n.e.).
Jest to taniec w Kręgu wykonywany przez 7 mężczyzn, obrazujący cykl życia i koło czasu. Ten sam taniec utrwalono w VII wieku p.n.e. na jajkach znalezionych w etruskim kopcu w Vulczi. Oto opis jaki znajdujemy w materiałach rosyjskich na temat obrazu na tym jajku:
„Zwyczaj malowania jajek jest bardzo stary. Wiadomo, że w etruskich kurhanach archeolodzy znaleźli rytualnie malowane jajka – symbole zmartwychwstania. Rozważmy VII wiek p.n.e. etruskie jajo znalezione w kopcu Vulczi. Na jajku namalowane są u góry ptaki na niebie, które szybują nad ziemskimi trawami, następnie znajduje się tam rząd rombów, symbole pola już uprawianego, ale jeszcze nie obsianego zbożem – te pola czekają na swojego Boskiego Siewcę, Dawcę Życia. Poniżej widzimy obrazy tancerzy trzymających się za ręce, wykonujących rytualny taniec etruski – W Kręgu.
Podobny rytualny taniec w Kręgu widzimy na pieczęci z Mahendżo-Daro, która odzwierciedla moment narodzin Boga. Taniec ten nazwano KURAVAI – „kuravai” i jest on symbolem hinduskiego rozumienia czasu jako cyklu czasu, od narodzin, poprzez życie, do śmierci. „Kuravai” wykonywało 7 tancerzy obracających się w kręgu symbolizującym krąg czasu, od narodzin do śmierci, a następnie do ponownych narodzin.
W dolnej części etruskiego jajka z VII wieku p.n.e. narysowane są symbole Wielkiej Bogini Matki – ptak i ryba. Te same symbole ptaków i ryb są przedstawione na pieczęci z Mahendżo-Daro nad głową Świętej Koźlicy – antropomorficznej inkarnacji Wielkiej Bogini Matki. Wizerunek ryby w Mahenjo-Daro i Harappa (północne Indie) był uważany za symbol Wielkiej Matki. Symbole swastyki dotarły do cywilizacji minojskiej na Krecie…”a.
Taniec Kuravai jest dokładnie Tańcem Narodzin i oddaje cykl życia do śmierci oraz powtórnego odrodzenia. Jest to starożytny, z czasów Wed i sanskrytu Tan Jaja – taniec, który określa jego nazwa: Tan Kura i Owalu-Uwijania – Owitu, Owiumb.
a Ruskij sljed – Symbole Paschy (Символы праздника Пасхи), <http://ru-sled.ru/simvoly-prazdnika-pasxi/>, dostęp 20.02.2019.
b Portal Bialczynski.pl: Justyna Michniuk – Słowiańskie symbole na pisankach Serbołużyczan (Słowo Wstępu o Jajach w starożytności – Czesław Białczyński), <https://bialczynski.pl/2021/04/06/isap-justyna-michniuk-slowianskie-symbole-na-pisankach-serboluzyczan/>.
[vii] Obrzęd wyboru „Królowej” i „Króla” Święta Wielkomajowego przetrwał w najpełniejszej postaci na Węgrzech, gdzie jak wiadomo w dużym stopniu zamieszkiwała ludność słowiańska, która do dzisiaj daje Węgrom-Hungarom swój duży wkład genetyczny w postaci haplogrupy R1a1 oraz I2a2. Zwyczaj ten jest opisywany we wszystkich książkach i na portalach folklorystycznych węgierskich jako związany z Pięćdziesiątnicą chrześcijańskąa.
Przy tej okazji warto wyjaśnić, dlaczego w Księdze Tanów na określenie par królujących danemu obrzędowi czy całemu Tanowi używamy określenia królewna zamiast potocznie współcześnie przypisanego królowa oraz królewicz zamiast król. Królową i królem obrzędu czy całego cyklu świąt w określonym tanie może być wyłącznie para bogów, którym oddaje się w nim najwyższą cześć.
Należy też wiedzieć, że pojęcie władcy pod mianem króla (a zatem też miana królowa, królewicz i królewna) jest znane Słowiano-Ariom od najgłębszej przedrolniczej starożytności prehistorycznej, kiedy na czas walk o terytorium obierano przywódcę, najsilniejszego i najsprytniejszego łowcę, którego sadzano na kamiennym „tronie” i wręczano mu kamienną maczugę. Wbrew baśniuszkom, narzuconym w Europie przez mnichów chrześcijańskich w ich zapisach, nie pochodzi to miano zatem od Karola Wielkiego z VIII wieku ne., lecz od pojęcia Kołaka, Wielkiego Kołka, Osi, Osikołka – władcy Pala – Kamiennej Pałki Świata i Drzewa – Pnia-Kłodzi Świata.
Wywód miana król przytoczymy tutaj za Księgą Popiołów:
„Król, króla, Klel, klela, Krel, krela – nazwa to stara i na pewno nie od Karola Wielkiego. Król jest słowem wspólnym dla powańskiej* części Słowiańszczyzny, czyli Połabia, Czech i zachodniej Polski; łużyckie – kralejstwo, kralejski, czeskie – kral, za krale Holce (za króla Ćwieczka, gdzie holec, od kołek, pachołek [pacholec], bolec [bal], oś, sworzeń, lub od kolec – ćwiek), kralevic. W starofrancuskim mamy formy real-leal (król), co od lel’ek, leli, a w naszym języku przedrasta ‘k’+real (leal), skąd kreal-kral-król, wedle pary rasnal-krasnal. Forma król zapisała się też w V-VI wieku n.e. we frazie , a ściślej ‘tytule’ sagi „Hrólfs saga kraka” (Saga o Hrólfie kołku) ostatnim królu z rodu Skol-dungów, czyli dosłownie saga o królu kołku (chociaż możliwe że dla Skandynawów słowo Hrólfs jest imieniem własnym, bez szczególnego znaczenia)… Hrólfs Kraki to nasz Król Krak – Wielki Kołek, który zginął bohaterską śmiercią z całą drużyną…”b.
a „Na Węgrzech jednym z popularniejszych zwyczajów związanych z tym świętem jest wybieranie zielonoświątkowego króla. W niektórych regionach przetrwała tradycja organizowania zawodów, w czasie których kawalerowie mogą sprawdzić się w różnych dyscyplinach: np. jeździe konnej, ale też strzelaniu, podnoszeniu ciężarów, koszeniu traw na siano – Sianokosy, itd. Zwycięzca zostaje królem i w czasie trwania święta ma prawo do noszenia korony (stąd wzięło się powiedzenie „pünkösdi királyság” – zielonoświątkowe królestwo, odnoszące się do krótkiego okresu rządzenia). Oprócz tytułu króla zyskuje on przywilej przewodzenia wspólnocie w czasie wesel i zabaw oraz otrzymywania trunków i jedzenia na koszt wspólnoty.
Na wsiach znany był też zwyczaj wybierania królowej. Była to najpiękniejsza i najmłodsza dziewczyna, która w otoczeniu starszych panien (a czasem i w towarzystwie króla), ustrojona kwiatami i zielonymi gałązkami ruszała na obchód domostw, w czasie którego sypano płatki kwiatów, śpiewano piosenki. Starsze dziewczęta otaczały młodszą, rozpościerały nad jej głową chustę lub nakrywały ją welonem, następnie wypowiadały życzenia, obchodząc ją dookoła i na zakończenie unosząc – zwyczaj ten miał zapewnić gospodarstwu dobre plony”. (https://budapeszter.wordpress.com/tag/folklor/ )
b t’Leledrag T. S. Marski [właśc. Tomasz Markuszewski], Księga Popiołów, Wydawnictwo Kolorodruk, ze zbiorów Akademii Słowo Radzimowice, Inowrocław, str 178-179.
[viii] W Księdze Tura, Księdze Ruty i Księdze Tanów wymienione zostały podstawowe rośliny przynależne do poszczególnych tynów, tumów, trzemów bogów i tweru Swąta, z ich rozpisaniem na: drzewo, roślinę, zioło, ziele/kwiat i wienieca. Dokładne szczegółowe ich przypisania poszczególnym bogom, boginkom czy bogunom znajdą się w Księdze Wiedy.
a Np. Księga Tura, Taja 6, Słowo o tytułach, wtórych mianach i znakach Dużych Żywiołów i Dużych Mocy, str. 128 i następne.Patrz też np. kolejny przypis do tej Taji i inne.
[ix] Wiłek Wonny – kwiat leśny Wiłów (tak samo jak i zawilec), a także kwiat wieńcowy dla Wida-Wija Makowica w odmianie łąkowej, dwubarwnej, Bratka-Siestriczki. Leśny jest znany dzisiaj powszechnie jako Fiołek Wonny, którego liczne odmiany uprawiane są przez człowieka. Łąkowy znany jest jako równie ładnie pachnący kwiat – Bratek (na Rusi Siestriczka).
[x] Jest to parafraza fragmentu Makbeta Williama Szekspira, a to oznacza, iż Przekazy Bogów unoszą się wieczyście w Wymyśloności – Aurze RzeczyIstności, skąd wchodzą w umysły ludzkie w dowolnych czasach i przestrzeniach, wyznaczonych jedynie ramami Wyplotu Baji – Materii Świata.

Kulędarz – Godowe Koło Lędne
Tan Piąty Wielki – Wielki Maj, Majuma, Różańce-Rażalia, Rusalia, Rusłak-Rośniak
(20 – 26 maja)

20 maja – Radunica Wielkomajowa – Baby i Dziady Kwietne, Ródna Radosna Doba, Umajenie, Igry Bzowo-Olchowe, Kurawaj
Umajenie – Święto Morów;
Baby i Dziady Kwietne – Święto Przodków;
Święto Radosne, też Święto Ródzi Rudej i Rady Rodzicy-Drasznicy oraz Babajag;
Pasowania – Podstrzyżyny i Zapleciny;
Tan Kukułczy;
Igry Bzowe i Olchowe – wybór Bzowej Królowej i Króla Olch;
Tan Kuraka – Czarnej Cieciory i Cieciora – taniec godowy Kuraków, czyli kogutów i cietrzewi;
Kurawaj – Tan Kurawijania, Tan Kura i Jaja. Tan Jaja, czyli Kręgu Narodzin i Życia, Śmierci i powtórnego Odrodzenia, jak i Tan Koła Czasu.

21 maja – Rodżanica – Rusalia i Rodzanice, Święto Dziewanny i Rodnej Pani
Święto Bogini Przyrody i jej Rodzanic oraz Krasy – Krasnej Dziewanny i boginek Rusałek – na cześć tych dwóch bogiń i ich pomocnic każdy ród zbiera zioła po łąkach i lasach. Plecie się z nich maleńkie Wianuszki Ku Życiu.

22 maja – Rożalia – Święto Różane, Rosalia, Rozalia, Rosaria – Doba Rożana, Kwietna Doba
Rozalie-Różalie – Święto Kwiatów i Święto Kwietnych Matek – Śreczy i Krasatiny;
Strojenie Różami i Różaniec (Rożaniec) Koła Kół – Godu Godów, Boskiego Roku Welańskiego, Godu Zaświatowego Rajskiego. Jest znakiem ciągłości czasu, Koła Czakr, Kołodanu-Kołodunu i Kołodaru;
Dzień Więzi Trzech Czasów – Prawi, Jawi i Nawi. Tego dnia używa się wyłącznie Różańca Białobożego, o dziewięćdziesięciu sześciu (96 – czerta 6 – życie) ogniwach;
Modły do Ziemi-Matki i Sima – Pana Kamiennej Podstawy Świata.

23 maja – Rośniak-Rusłak – Rusłacza Doba
Dzień Sporzy-Śreczy – Pani Pośredniczącej, poświęcony Bogini Środka – Śrudzie-Środzie (Śródzie-Śródzi), Pani Złotolicej i Złotowłosej, Złotej Babie, Pani Spaśnej, Władczyni Zalęgu i Obfitości (Obwiłtości), Pani Grubaśnej, Plennej;
Święto Wód, Święto Sporów, Święto Ziemi-Matki i Sima;
Paliki-Palimonki i Gałązki Simów;
Pierwszy Tan Ogniowy – Tan Śródy-Sporzychy i Swarogów.

24 maja – Kołożary i Razalia – Lejkonik – Doba Kołożaru
Kołożary – Święto Świętowita, Bogów Słońca (Swarogów), Drugi Tan Ogniowy – Kołożar;
Razalia – Święto Dziwieniów, jako Władców Polowania i Opiekunów Myśliwych, Ładów – Rządców Rzeczy, Panów Wojny i Pokoju, Opiekunów Wojowników oraz Władców Weli/Prawi i Nawi;
Igry – Rażalia o Pałkę Pierwszeństwa wojów i łowców;
Rogalica – o Srebrny Sierp rolników;
Lel Koń, Lelij Koń – Tan Lejkonika.

25 maja – Majuma – Latko, Nowe Lato – Doba Majumy
Święto Chorągwi, Bajorków i Stanic Wiosny i Lata – Święto Białobogi oraz Bogów Wiosny i Lata; Święto Wspólnoty – Układności Ciała i Ducha, Układności Społeczności Sielańskich.

26 maja – Wielka Majówka – Obchód Wielkiego Maja, Doba Wielkomajowa
Obchód 4 hołdarzy, 4 stron świata, 4 kirów – Święto Kirów i Bajorów Wszych Barw Bożych – Jasnych i Ciemnych;
Podkreślenie Wspólnoty Plemiennej i Układności Ciała i Ducha;
Wielka Majówka – uczta na pamiątkę poczęcia Istów Żywych Matki Ziemi z Wiechcia-Wierszby Świętowitowej.

Aleksandra Dukat – Drzewo Rożane