Rafał Kopko Orlicki: Presłowiańskie pochodzenie i pierwotne znaczenie znaków zwanych cyframi arabskimi i literami łacińskimi

Fot.: Autor i herby rodzinne; Orlickich (Nowina) i Jędrzejewskich (Nałęcz)

Wstęp

Ku pamięci przodków,

dedykuję moim córkom; Monice i Natalii,

wnukom; Jankowi, Kubie, Mateuszowi, Michałowi.

Niniejsze opracowanie, analizujące znaczenie nazwisk i herbów mojej rodziny, nie jest tylko publicznym przypomnieniem potomnym ich pochodzenia i rodowej symboliki. Ma ono większe zadanie, a mianowicie, wskazać jeden ze sposobów odbudowy w Polsce kultury rdzennych elit narodowych w oparciu o fundament ich osiągnięć cywilizacyjnych, jakim jest nasza mowa i pismo, ich etymologia bliska duchowi dawnej Lachi, Sarmacji, ludu lechickiego, Słowiańszczyźnie, pradawnych kultur z jej obszaru. To czynię, odtwarzając w tym miejscu drobny, rodzinny fragment naszego narodu, składający się na jego tożsamość związaną z wymienionymi, podstawowymi obszarami etnosowymi. Tym opracowaniem, będącym wstępem do dalszych analiz liczb i pisma odvinczańskiego, wpisuję się również w naukową genealogię rodów polskich, poprzez pokazanie, jak mogą być analizowane od strony językoznawczej, piśmienniczej, graficznej, archeologi kulturowej, genetyki, historii, obyczajowości. Odnoszone do mniejszych kultur regionalnych z obszaru obecnej jak i dawnej Rzeczypospolitej, jak ziemia małopolska czy wołyńska a na niej; Bużan zwanych czasami Dulebami, Wołynian, Białych i Czerwonych Chorwatów, czy krewniaczych Czarnych Rusinów z Wołynia lub Białych Rusinów z północy. Czy do tych wielkich kultur, jak; lechicka, lendzielska, łużycka, wielbarska, sarmacka, scytyjska, arjowa czy vinczańska, pucharów lejkowatych, ceramiki rytej i sznurowej. Ma być to przykład, jak taką analizę można przeprowadzać, czego w podobnym kształcie nigdzie dotąd nie spotkałem. A powinniśmy jako Polacy to czynić, czerpiąc z korzeni rodów szlacheckich, włościańskich i mieszczańskich czy stanu kapłańskiego. Bo pomimo swoich licznych wad stanowych ich wszystkich, wielki wkład kulturowy w naszą wspólnotę wniósł cały lud polski, życiem każdego z tych środowisk społecznych. Z tym, że księża przy pomocy części rycerstwa, niestety często zwalczali przejawy kultury nie tylko religijnej co wybitnie słowiańskiej, obcej franko-romańskiej kulturze celtyckiej, oparte na przedchrześcijańskich wierzeniach a służące przecież dawnej tożsamości plemienno-rodowej Sarmato-Lechitów wypowiadanej za pomocą ich obyczajów. Celowo zwracam uwagę na prześladowanie tożsamości plemion lechickich jaka w ich obyczajach została ukryta, bo to właśnie od czasów chrystianizacji ziem lechickich, zaczęło się tak naprawdę zacieranie etnosu i etosu lechickiego, czyli polskiego, naszej tożsamości prenarodowej. Tożsamości zbudowanej nie tyle na kamieniach dawnych zamków laskich i na tak drogim nam wizerunku godła polskiego i barwach narodowych, a jakie zastępowane są teraz przez stanowiska polityczne czy urzędnicze lub nowoczesne auta, wille czy apartamenty nowobogackich i wysokie zarobki posłów i senatorów, jako współczesne atrybuty władzy lub pozycji ekonomicznej, tylko na duchu narodowym, tożsamości kulturowej opartej na odczuwaniu pradawnej tożsamości lechickiej. Polska, jest i może być dalej państwem zwanym polskim, tylko z nazwy, lecz bez tego ducha. Z narodem nazywanym polskim lecz złożonym w większości z zupełnie innych nacji, nie rządzącym się suwerennie wewnątrz swojego kraju. Z nacji nie czujących i nie realizujących dawnej tożsamości rodowej Lechitów, budując raczej nową tożsamość kosmopolityczną bez narodowości realnej, opartą na komercji, rozrywce, bez ducha polskich przodków i kultury polskiej. Nawet porozumiewających się poprawnym językiem polskim, jednak nie rozumiejąc znaczeń jego słownictwa, symboli narodowych, misji etnosowej jaką ma do wykonania na Ziemi a wskazanej przez naszych Ojców i Matki, od których wywodzą się terminy; Ojczyzna i Macierz. Może być tak, że groby ojców i matek, milionów najlepszych synów rodu polskiego, nie będą ich już interesować, bo nie będą nimi ani z krwi, ani z kultury, ani z ich ducha. Setki powstań narodowych, będą tłumaczone opacznie, bez podawania ich prawdziwej przyczyny, w tym często ich obcych prowokatorów lub pomijając ich ważne powody a przede wszystkim wieloletnie i dobre przygotowanie – gdy takie miało miejsce jak udane Powstanie Wielkopolskie. Wszystko dlatego, że Polska jest od ponad tysiąca lat, poddawana systematycznej, celowej likwidacji jej elit, jak uczyniono to ze Słowianami na Połabiu i Rusi, gdzie z ich resztek stworzono niewolników, znaczną część sprzedano do Arabii za pośrednictwem tzw. „starszych braci w Bogu”, a resztę zgermanizowano lub schazarowano lub zrusyfikowano, co się tam niemal całkowicie udało i dzisiaj jest kontynuowane w sposób ekonomiczny poprzez korporacje i nacisk administracyjny, polityczny. Resztki Łużyczan, nazywają teraz Niemcy, słowiańskimi osadnikami, pomimo że według genetyki ich potomkowie żyją nad Łabą od 8000 pne. Zaś Rusinów przemianowano dzisiaj na Ukraińców od nowożytnej nazwy krainy między Donem i Dnieprem,  znacznie młodszej językowo niż starożytna Ruś mazońska i jej księżniczki czy książęta jak Tomirysa czy Rusa, pokonujący lub budujący państwo perskie. Rusini, poddani władzy udających Słowian Waregów, handlujących ich plemionami z Khaganatem Khazarskim tak, że niemal Ruś się całkiem wyludniła, zmuszeni zostali do przyjęcia miana Ukraińców. Ich wola, bo narody mają prawo do zmieniania swoich nazw. Lecz uczynili to pod naciskiem kozackim, gdy ci, założyli pierwszy hetmanat ukrainny. To Kozacy, pochodzący od miana Khazarii, a z niej Khazaki, powołali się w swojej pierwszej konstytucji Ukrainy, na sentyment do rycerstwa Khaganatu Khazarskiego z jego religijną, judejską wiarą państwową. Bagatelizując zupełnie rolę zniewalającego niegdyś całą Ruś, Khaganatu, każącego Kijowowi płacić trybut z tysięcy słowiańskich niewolników. Kozacy, ci przyszli żandarmi caratu rosyjskiego, narzucili nową kulturę, nową politykę i nową ideologię państwową ziemiom Rusi, ściśle związanej od wieków z Polską i Litwą. Brutalnie przerywając te związki, wypracowaną współpracę, powiązanie rusińskich, lechickich i litewskich zwyczajów, kultury i ustroju politycznego, a nawet rodów – jak mój, Orlickich z Małopolski i Mazowsza zaniesionych do Białej Rusi, domu, z którego narodził się ostatni hetman kozacki Filip Orlik. Przymuszeni Rusini, ich ocalałe resztki, ulegli podobnej nowo mowie nazewniczej jakiej uległa i Polska, acz pod innymi naciskami. Dawnych Lechitów, Lachów, sami pozwoliliśmy nazywać Polakami, jakoby od licznych pól, rzekomo od plemienia Polan, pod wpływem niemieckim i rosyjskim, cenzury scentralizowanego pod zaborami MEN-u. Podczas, gdy Lachowie byli od starożytności znani u naszych sąsiadów jako plemiona scytyjskie i po wenedyjskie o znacznie szerszych osiągnięciach społecznych niż tylko w rolnictwie. A w naszej polskiej tradycji kulturowej, w słowiańskich obyczajach, etyce narodowej tak niechętnej wojnom zaborczym, tkwi szacunek nie tyle do naszej ojczystej ziemi, jakiej granice obejmowane przez Polskę się znacząco zmieniają, czasami zupełnie znikają jak po rozbiorach, co bardziej do tradycji rodowej, pamięci o przodkach i ich kultury, tego co było głęboko duchowe, rdzenne, co stanowiło ustrój społeczny naszego narodu. Tradycję takiej kultury, niosły pokolenia elit lechickich, jakie w większości nasi dawni czy bliżsi wrogowie, jak; Frankowie, Niemcy, Szwedzi, Rosjanie, często Kozacy, ale też i Żydzi w służbie zaborców lub komuny, wybili w nas niemal do cna. Bo wrogowie ci zrozumieli, że naród polski najskuteczniej jest pokonać poprzez biologiczną i etyczną eliminację elit oraz ich kultury żywej, codziennie praktykowanej. Przekupując tych, których się da, deprawując aparatem władzy lub konsumpcją przy jej korycie. A resztę, szczególnie nieposłusznych, zwyczajnie i masowo mordując. Ten aparat terroru kulturowego, wymierzonego przeciwko elitom, zainicjował na lechickiej ziemi wpierw Rzym, wojnami na Połabiu, następnie jego kapłani, księża chrześcijańscy.  Dlaczego więc, niektóre ze słowiańskich zwyczajów pogańsko-słowiańskich, przyjęto do Chrześcijaństwa za pomocą również osiadłych lub urodzonych w Polsce księży? W celach wyraźnie politycznych. Tak czyniono z wyrafinowania, dla zyskania w IV wieku za panowania cesarza Konstantyna, religijnego wsparcia dla strategii Cesarstwa Rzymskiego walczącego z naporem Pogan, poprzez kulturowe podlizywanie się tymże Poganom, nie tylko Słowianom, bo i Celtom, Anglom, Nordykom. Cesarstwo Rzymskie rozumiało bowiem, przewodnią rolę jaką odgrywa kultura, dawne obyczaje, szczególnie mowa rdzenna i pilnująca jej panowania elita. To rdzenne elity u władzy, daną kulturę niosące, stają się przeciwne agresorom, gdy wszelką tożsamość rodzimą owi najeźdźcy tępią! Takie elity są więc niszczone. Liczne więc zwyczaje pierwotnie pogańskie, za pomocą księży tworzących dla nich nową, kościelną oprawę, przyjęto do chrześcijańskich obrzędów, aby wyzuć nas z tożsamości rodowej. Nie po to zaś, aby je ocalić. Aby nas po chrześcijańsku niejako zglobalizować, nie zaś uszanować nasz wkład w różnorodność kultur ludzkich. A były to takie zwyczaje, jak; Wielkanoc, która wywodzi się z pogańskich Jarych Godów — słowiańskiego święta wiosny i odrodzenia przyrody, które Słowianie obchodzili na przełomie zimy i wiosny, aby pożegnać zimę i powitać cieplejsze dni, prosić o urodzaj. Obecnie przejmowana jest nawet  tradycja topienia Marzanny, czy ozdabianie jajek (pisanek) wkładanych do święconek, używanie gałązek bazi do zdobienia wielkanocnych stołów, plecenie wielkich palm i ich poświęcanie, a także uczty i obrzędy związane z błogosławieniem jedzenia. Kościół włączył je do obchodów Wielkanocy, aby Słowianom, łatwiej było zaakceptować nowe święta rzymskie. 

Wiodącymi, kulturowymi fundamentami, jest tutaj zrozumienie własnego języka, sensu jego terminów, znaków jakimi się posługujemy w ich zapisywaniu, logiki każdego słowa wypowiadanego po polsku. A cyfr szczególnie, bo są one najmniej zmienionymi terminami mowy i znakami pisma je obrazującymi, jako służące przez tysiąclecia wymianie handlowej między znacznie odległymi plemionami, co gwarantowały ich stabilne cechy graficzne i nazewnicze. Narody wyrosłe na wielkiej kulturze starożytnej, są niemal niemożliwe we współczesnym Świecie, do zniszczenia. Spójrzmy, dlaczego nie udało się to Rzymowi i Turkom osmańskim wobec Hellady, czy Ormian, Serbów, Macedonów. Od czasów utraty swej niepodległości, Grecja była obszarem słabym militarnie. Jak Polacy, odnotowywała ciągłe niepowodzenia  w licznych  powstaniach, w walkach przeciwko Wenecji, Cesarstwu Rzymskiemu, Krzyżowcom którzy spustoszyli Konstantynopol (obecnie Stambuł). Po jej podbiciu przez Turków, Grecy wzniecili 14-cie powstań, zawsze krwawo stłumionych, zanim w cyklu kolejnych zrywów z sukcesami, przy pomocy zachodu (Angli, Francji) i wschodu (Rosji), będących w konflikcie z Turcją, nie odzyskali niepodległości.  Lecz za każdym razem, po pacyfikacji Greków przez Turków, Świat, zawsze tą Grecję wspominał, powoływał się na przyniesioną na zachód i wschód, grecką kulturę, cywilizację niemal wyjściową dla zachodu i wschodu, chociaż vinczańska i zespół kultur dunajskich są w Europie znacznie starsze i oddziaływały równie daleko. Pomimo, że greckie mity, to zwykle czyste baśnie, śnienia o bogach bez oparcia w faktach, nieraz podebrane sąsiadom, jak Scytom i Słowianom, wraz z ich kulturą materialną jak i zabytkami lingwistycznymi, wyniesionymi z północy, na co sami Grecy wskazują, zwykle podając; Dorów z doliny Dunaju, Daków, Macedonów i Traków, Achajów, a wszyscy z obszaru kultury vinczańskiej.  Kultura polska, ukryta w naszych nazwiskach, w tym wieśniaczych jak i szlacheckich, również w  kształtach herbów – o czym pisał brytyjski historyk Norman Davies dowodząc ich pokrywania się z tamgami scytyjskimi, niesie tą starożytną wiedzę i powinna być naszą opoką  dla zachowania pamięci narodowej, w obliczu groźnych chmur jakie zasnuwają dzisiejsze niebo nad Polską. A że wbrew specjalistom wojskowym przewidziałem już kilkanaście lat temu na stronach bialczynski.pl  agresję Rosji na Donbas, następnie na Krym, potem wojnę w celu połączenia tych obszarów oraz dalszy atak na całą już Ukrainę, komitywę Rosji z USA, atak USA na Iran wspólnie z Izraelem, również to co jeszcze się nie wypełniło; agresję na Polskę od północy, kolejny atak na Iran, strategiczne użycie atomu przez Rosję dla zastraszenia Polski i zachodu, dla wystraszenia i przepędzenia nie zrusyfikowanej części Ukraińców, to proszę o potraktowanie moich słów poważnie, nawet, jeśli ta reszta się nie spełnia. Nie możemy lekceważyć planów nowego porządku Świata z mapy Gomberga, skoro to samo środowisko tak wpływowe w USA, dalej jest na tyle silne aby zajmować połowę stanowisk rządowych w USA, aby realizować kierunek podziału Świata w niej wskazany, kreując bez żadnych konsekwencji dla Izraela, ogromne ludobójstwo w Gazie dokonywane na dzieciach i cywilach. A Prezydent Trump, okazuje publicznie swoje marzenia, jako żądania wobec Kanady i Grenlandii, wprost powiązane z ujawnionymi dawno planami z tego dokumentu, czy dążąc do izolacji Chin jaką też tam widać. Zaś Rosja, zyskuje wsparcie Amerykanów na kierunkach w nim przedstawionych włącznie z Iranem, gdy Izrael jest w tym planie przewidziany  jako obszar znacznie większy, obejmujący Gazę – co właśnie jest realizowane. To wszystko nie są tylko zbiegi licznych przypadków. Jest ich zbyt wiele! Jest to stary, trwale realizowany, plan geopolityczny pewnego środowiska finansowego, niezwykle wpływowego, właścicieli wiodących korporacji globalnych, rozłożony na lata. Według którego, Świat ma zostać podzielony na około dwanaście obszarów, w tym kilka ogromnych, decydujących o politycznych wpływach na Ziemi i jej administracji politycznej, jej kastach jak stanach społecznych za czasów feudalnych. Generujących scalanie wielkich obszarów wpływami finansowo-technologiczno-politycznymi tego środowiska i prawa globalne jak za Pandemii Covid, a poprzez nie, dominację nielicznych, wyróżnionych nacji na czele tych obszarów, na korzystniejszych prawach niż pozostałe narody z nimi scalone, wynaradawiane ich pseudodemokratycznymi narzędziami władzy i kulturowymi, medialnymi, będącymi zwyczajną agenturą wpływu. Ale każdy plan, w tym obce plany wobec Polski, nie jest żelazny. Mogą je zmienić z korzyścią dla nas Polaków i naszych słowiańskich czy innych krewnych, doprowadzić do ich korozji, rozmaite wyłomy, okoliczności historyczne, mądrość bratających się a zagrożonych nimi narodów, solidarność wewnątrz narodowa Polaków i Międzymorzan, zaprzestanie wojen partyjnych dzięki reformie konstytucyjnej i nowemu ustrojowi nastawionemu na bezpośrednią wolę Suwerena, mądra współpraca z Ukrainą liczącą się z naszymi bezwarunkowymi wymaganiami jak całkowite porzucenie banderyzmu i jego rozliczenie, scalanie Intermarum w ewidentny byt państwowy, odrodzenie kultury polskiej opartej na etnosie lechickim i słowiańskim, szczególnie w obszarze poznawania języka lechickiego i jego odvinczańskiej starożytności, autochtonizmu przodków Prasłowian w Europie, w tym ich pochodzenie od Wenedów i Lachów, Scytów, powinczańskich kultur Dunajskich – jako wspólnej, jednoczącej je prakolebki kulturowej Intermarum.

Kto dzisiaj pragnie, aby Polska przetrwała i stawała się bardziej suwerenna, aby polski naród był realnym suwerenem na swojej ziemi i rozwijał się kulturowo i gospodarczo, aby miała w swojej obronie wielkie wsparcie realne, militarne, nie tylko dyplomatyczne ze strony Zachodu jak i szacunek a nie tylko wrogość u narodów na Wschodzie i Południu czy Północy, musi aktywnie działać w obszarze umacniania naszej kultury i mocnego oparcia jej o starożytne korzenie. Obficie czerpiąc podobnie jak czynią Grecy czy Niemcy, Skandynawowie, Anglosasi, z faktów naukowych ale i swoich mitów nie wyśmiewać. Bo w każdym micie narodowym, jest ziarno, co najmniej ziarno prawdy i działają one jak barwny spójnik wewnątrz-narodowy i wyróżnik pośród innych narodów.  Temu służyła też kultura słowiańsko – sarmacka polskiej szlachty jak i kultura wyraźnie słowiańsko – lechicka polskich chłopów.Nie mamy wyboru. Albo będziemy w wojsku narodowym, w mundurach  własnej nacji, albo przyszli okupanci wykorzystają nas, wykrwawiając w pierwszych szeregach do swoich wojen, jak to uczynili Rosjanie w wojnie z Japonią, czy Niemcy i Rosjanie w I-szej Wojnie Światowej przeciwko sobie. Kultura polska, w tym nasze dawne zwyczaje, szczególnie gdy są oparte na szlachetności, na etyce, oraz na mowie polskiej i piśmie zgodnym ze znakami raseńsko-vinczanskimi do jakich na szczęście nawiązuje pismo łacińskie, na ich zrozumieniu, są tym, co będzie na tysiąclecia spajać nas jako Naród ale i łączyć z nami w sposób pokojowy, sąsiednie narody, zapobiegając wzajemnym wojnom. Bo kultura, do jakiej inni mają szacunek, budzi respekt i łagodzi spory, tworzy nić porozumienia. Kultura, jest jedynym rodzajem dopuszczalnej ekspansji, jeśli tylko nie używa siły, poza siłą konkurencji kulturowej nie narzucanej siłą! Litwini mieli do Polaków pretensję, że ich wynaradawialiśmy kulturowo, acz działo się to pokojowo, dobrowolnie. To nieuzasadniony zarzut, lecz spowodował współpracę Litwinów z hitlerowskimi Niemcami i masowe mordowania Polaków, jak w Ponarach, nie tylko Żydów. Narody mają prawo do ekspansji kulturowej jak i gospodarczej, lecz bez przymusu, bez używania siły władzy, siły ekonomicznej, siły z jakiejkolwiek pozycji uprzywilejowanej. Bo wszelka pokojowa konkurencja, nie tylko kulturowa, jest motorem postępu, okazją do przejmowania najlepszych osiągnięć. Dlatego nie można narzucać zapisu nazwisk w dowodach osobistych czy paszportach, według zniekształceń języka narodowego państwa w jakim są drukowane, korzystając z jego siłowych mechanizmów kulturowych (jak to obecnie czyni się na Litwie wobec Polaków, gdzie zamiast zapisać Kowalski, wpisują w dokumenty np. Kowalskus, sztucznie litwinizując te nazwiska i ich właścicieli), tylko według możliwie wiernej wymowy narodowej ich posiadaczy. Kultura szerzona pokojowo, naukowo, zwyczajowo, dobrowolnie, to rodzaj dopuszczalnej konkurencji. My Polacy, przyjęliśmy wiele wartościowych dokonań z innych, bardzo odległych nam kultur,  jak; anglosaska i francuska, rzymska, czy z pobliskich; rusińskiej, niemieckiej, rosyjskiej czy litewskiej, nawet z żydowskiej. A narody silne etycznie, zawsze dbają o zachowanie i rozwój kultur autochtonicznych z jakimi współegzystują, przynajmniej zapewniając im wolność rozwoju. Dlatego, to w I-szej Rzeczypospolitej wydano drukiem jedne z pierwszych tekstów rusińskich, w tym Biblię w języku białoruskim, a język ruski był równorzędny polskiemu długie wieki na dworze królewskim na Wawelu, zaś sam król Władysław Jagiełło pochodził z rodu rusińsko-litewskiego. W każdym razie, gdy w swojej przemowie w dniu Święta Niepodległości i Wojska Polskiego w sierpniu 2025 roku, Prezydent Karol Nawrocki dał jasno do zrozumienia w czym się zgadzam, że; – Kto nie kocha swego narodu, jego kultury, ten nie jest w stanie dbać o jego obronę i doprowadzi do panowania nad nim innych narodów, jakie są mu bliższe i ich kultury, w tym tych nierzadko skrajnie barbarzyńskich… Prezydent co prawda tego w prost nie powiedział, lecz taki przekaz odczytałem z jego przemówienia.  To właśnie odnoszenie się do polskiej kultury, do jej starożytnych korzeni, wskazuje, kto naprawdę służyć będzie narodowi polskiemu, nie sąsiadom czy jeszcze odleglejszym nacjom. Polskość, to nie jest jakaś nienormalność jak kiedyś twierdził Premier, tylko wybór rozsądku i serca, bo daje członkom narodu polskiego możliwość uniknięcia służenia celom totalitarnym, likwidującym ludzkie wolności a nieraz i biologicznie, nie tylko kulturowo – całe narody.  Polskość, to rycerskość ale nie łatwowierność, nie wybaczanie bez rozliczenia, bez ukarania bandytyzmu, w tym banderyzmu i niemieckiego nazizmu, bolszewizmu stalinowskiego, agenturalizmu pewnych nacji. Nie tylko przeproszenia! Bo bandytyzm nie ukarany, rozwija się dalej. To czerpanie z kultury słowiańskiej, z wzorcowego Chrześcijaństwa, odwagi oraz uczciwości, słowności Zawiszy Czarnego na jaką przysięgają Harcerze, lecz przede wszystkim rozsądku i etyki razem wziętych! Zacznijmy więc reformować nasz program edukacyjny, od pokazania kiedy i skąd do Europy przybyli nasi główni przodkowie, jak tworzyły ich dwie główne haplogrupy DNA; I2 oraz R1a, z których pierwszej, wojowie tak licznie występowali w bitwie pod Tołężą/Tolense tysiąc trzysta lat przed nową erą. Oprzyjmy nauczanie o stopniowym budowaniu Polski na wiedzy naukowej, na kulturach naddunajskich, na naszej genetyce, lechickości i sarmatyzmie, na czasach starożytnych, nie dopiero na dacie chrystianizacji Mieszka I-go. Bo nie spadliśmy z nieba, nie wyleźliśmy z bagien, nie zeszliśmy z drzew, nie napadliśmy innych jako plemię najeźdźców, nie staliśmy się cywilizowanymi ludźmi dopiero po poznaniu nauk Chrystusa, nie przynieśliśmy mowy i kultury Słowian z Azji tylko tutaj na miejscu je stworzyliśmy na bazie kultur presłowiańskich, staroeuropejskich, gdzie wiele tysięcy lat temu budowaliśmy w środkowej Europie swoje fundamenty społeczne na obszarach niezbyt odległych niż obecne, gdy w Polsce obecnej jeszcze panował lodowiec,  między Renem a Uralem jako autochtoni, stopniowo dzieląc się w Scytii europejskiej na mniejsze narody. Z których każdy ma dzisiaj prawo do suwerennego bytu i rozwoju własnej kultury, pod warunkiem zachowywania pokoju z sąsiadami, nie dominowania nad nimi swoją presją polityczną opartą na sile militarnej. Gospodarka, przedsiębiorczość, ma swoją narodowość i zwykle są nią kraje pochodzenia do jakich płynie gro zysków z nich osiągane! Tak dzisiaj mówi Premier Polski Donald Tusk, powtarzając za członkami Unii Polityki Realne, że kapitał ma swoją narodowość. W UPR-ze to mówili już w latach 90-tych, dzisiaj są oni głównie sympatykami lub członkami Konfederacji, jak Sławomir Mentzen czy Ja – dzisiaj niepartyjny, autor tego wstępu. Premier się przez te kilkadziesiąt lat uczył  polityki realnej, Miltona Friedmana. Długo się takich podstaw uczył. Podobnie jak z narodowością gospodarki, jest z kulturą. Kultura, jej osiągnięcia, ma swoje nacjonalne pochodzenie, lub plemienne, czyli oparte na genetyce jaka tworzy takie wspólnoty bo wiąże ludzi zwykle sobie podobnego obyczaju i krwi, czyli rodów, można rzecz – przeważnie podobnych genów i obyczajów. Dlatego, kultura jest we współczesnym świecie, szczególnie ta popularna, masowa, narzędziem walki, wręcz nieustającej wojny, sposobem dominacji jednych narodów nad innymi. A mowa i pismo, są jednymi z najważniejszych narzędzi kulturowych oraz technicznych, bo należą do największych osiągnięć cywilizacyjnych i najsilniejszych przekaźników kultury.  Kultura masowa, jest wspierana, wręcz szerzona globalnie, przez media w rękach przeważnie udziałowców mających swoje związki narodowe z określonymi krajami i ich dominującymi nacjami, jak Anglosasi w USA panujący nad wieloma stacjami telewizyjnymi w wielu krajach a za ich plecami Żydzi, mający zwykle większościowe pakiety udziałowe w tych stacjach telewizyjnych, produkcjach filmowych, prasie. Kultura, jest bronią! Polonizujmy media i ceńmy własną kulturę za ich pomocą,  rozwijajmy tą pokojową broń, bo nikt tego za nas nie uczyni, gdy odnajdujemy najmniejsze ślady jej starożytności, pierwszeństwa w wielu osiągnięciach cywilizacyjnych u Presłowian, u naszych przodków staroeuropejskich! Kultura tak doceniana, szczególnie w obszarach pisma i mowy, w lingwistyce, wyniesie nas jak naturalna fala, jako powszechnie uznawany w Świecie naród starożytny, na obecny – rdzenny ląd naszej Ojczyzny, zbuduje jej bezpieczne brzegi oparte na tej przeszłości. Nikt nas wtedy nie zniszczy. Jak nikt nie zniszczy Chin, nie ograniczy ich rozwoju i suwerenności, nie podbije ich trwale, bo są starożytne. Może tylko naciskać na ich etyczność, rezygnację z totalitaryzmu, globalne układy. Mamy ten przywilej, że Chińczycy, uważają lud Lachów, dzisiaj Polaków, za starożytny, tak jak my ich. A lud Arjów przybyły do Azji z naszych ziem, biorący udział w budowie Chin, przyniósł im miano od pierwszego władcy Cin (czytaj Sin; Śi-in; jasny – on), moim zdaniem od jego jasnej cery i włosów, wraz ze swoim ludem arjowym walczącego z wielkimi powodziami, podobnie jak w Indiach gdzie wprowadzał kastę nauczycieli i rycerzy z dominującym w niej genem R1a.   

Polecam przed czytaniem niniejszego materiału, zapoznanie się z filmami Ewy Rawicz „Słowianie – najstarsze pismo”.

A także, z moimi wprowadzającymi w tą tematykę, starymi filmami „Prawdziwe pochodzenie cyfr zwanych arabskimi”, na kanale TV Orlicki.

Ponadto, polecam wywiad u Edu Drwala z rzetelnym historykiem Leszkiem Żebrowskim, dzięki któremu zrozumiecie Państwo, dlaczego nie wiecie tego, o czym tutaj piszę o  znakach naszej kultury pradawnej i pochodzeniu narodu polskiego.

A także ten materiał naukowy z Wikipedii, niezwykle ważny dla tematyki tu poruszanej: A także ten materiał naukowy z Wikipedii, niezwykle ważny dla tematyki tu poruszanej.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Kultura_ceramiki_wst%C4%99gowej_rytej

Analiza obu herbów i nazwisk rodowych.

1. Nazwiska.

Po Ojcu; Kopko;  Ryszard Kopko, urodzony w Łaźniach a pochowany w Pradze czeskiej, z rodu kresowego z młynem nad Słuczą, po polsko-ormiańskiej matce Marii Tondel. Stąd do końca życia miał kruczoczarne włosy, jak to Ormianie. Jej krewnych Ormian jak Janina Tondel, od dawien dawna Polaków, przeważnie Greko-Katolików mordowało UPA/OUN na Wołyniu na równi z rdzennymi Polakami i Żydami. Krewniak Kopko, przedwojenny oficer WP jako jeden z pierwszych, został zamordowany w procesach stalinowskich oficerów LWP. Siostra Kopko (znana jako Kopkowa), wyszła w Czechach za słynnego ordynatora szpitala na podstawie którego wspomnień powstał czeski serial filmowy „Szpital na peryferiach” / cz. „Nemocnice na kraji města” . Stąd, bywałem w młodości u czesko-słowackiej rodziny lekarzy w jej kwaterach, w pięknych, zalesionych górach. W genealogicznej wyszukiwarce internetowej znalazłem niemal swojego sobowtóra o nazwisku Kopko, mieszkającego w Rosji pod Uralem. Miał identyczne, europejskie rysy twarzy. Świadczy to moim zdaniem o typowym u Rosjan procesie wynaradawiania sąsiednich, podbitych narodów, przejmowaniu ich zasobów ludzkich, zasiedlania nimi wschodniej Rosji lub Syberii, w tym  powstańcami polskimi. Nazwisko ‘Kopko’, występuje niekiedy jako stare nazwisko szlacheckie już od XIVw., lecz częściej jako włościańskie lub mieszczańskie. Osoby o tym nazwisku spotkać można w dużej reprezentacji ok. tysiąca, niemal równej występowaniu w Polsce, w społeczeństwie po-rusińskim, na zachodniej Ukrainie. Ewidentnie jest to efektem zajęcia przez Rosję a po niej przez Ukrainę, dawnych ziem Lachów Lendzielskich; Małopolski Wschodniej i Wołynia, Żytomierszczyzny. Co pokazuje też, jak bardzo stare jest to nazwisko w społeczności wiejskiej, bo dowodzi czasów, gdy ziemie Lędzian znalazły się pod mieczem książąt rusińskich i odbicia ich przez Bolesława Chrobrego, następnie gdy ponownie zostały  utracone przez Lachów, odzyskane za króla Kazimierza Wielkiego a po II Wojnie Światowej znowu utracone – bo tak Stalin z Amerykanami wytyczył nasze wschodnie granice, nie dbając o prawa Polaków i prawdę historyczną, genealogię naczelnych rodów tych ziem. Ludność wiejska zwykle nie zachowała żadnych dokumentów piśmienniczych o swoim rodowym pochodzeniu, poza nielicznymi księgami parafialnymi. Może na nie jednak wskazywać lingwistyka, etymologia składników słowotwórczych nazwisk, co poniżej czynię. To tło historyczne, zasiedlenie nazwiskiem Kopko głównie obszaru wschodniego obecnej Polski jak i zachodniego Rusi/Ukrainy, pokazuje również, jak ważne jest utrzymywanie ziem narodowych w całości, aby ich ludność poddana obcym wpływom, działaniom wynaradawiającym, nie stawała się mięsem armatnim w walce z krewnymi ze swego rodu, bezwzględnie nastawiana przeciwko sobie i wychowywana w służeniu innej nacji i obcej kulturze, przez nią zastraszana. Z racji szerokiego występowania nazwiska Kopko na Wołyniu, szczególnie przed eksterminacją Polaków za sprawą UPA/OUN, lecz również po stronie rusińskiej, musimy tu wspomnieć o Lendzianach i Dulębach, jakich traktują za rdzennych Wołynian niektórzy naukowcy.

[ Cytaty z Wikipedii; „Gerard Labuda, Polak z Kaszub, historyk popierający teorię R. Jakimowicza, przedstawioną w książce Okres wczesnohistoryczny. Prehistoria ziem polskich, pisze że Wołynianie żyli obok Bużan, zaś Dulebów na tym terenie nigdy nie było. (G.Labuda wysnuł też arcy ważną propozycję najstarszego zapisanego zdania w języku polskim. Nie jest nim, jak dotąd uznawano „Daj, ać ja pobruszę, a ty poczywaj!” (Day, ut ia pobrusa, a ti poziwai) z Księgi henrykowskiej, lecz „Gorze nam się stało”, które według kronikarza miał wypowiedzieć książę Henryk Pobożny w trakcie bitwy pod Legnicą. Zdanie to znamy dopiero od Jana Długosza, jednakże Labuda argumentował, iż Długosz zaczerpnął je z obecnie zaginionej kroniki Wincentego z Kielczy.) Według rusińskiego kronikarza Nestora, Dulebowie żyli nad Bugiem gdzie dziś Wołynianie, czyli u źródeł Bugu, w samym środku ziemi Lędzieńskiej. Nestor podkreśla że Dulebowie żyli na tym samym terytorium, ale przed pojawieniem się na tych terenach Wołynian, a następnie zmienili swoje miejsce osiedlenia. Powieść minionych lat w żadnym z zestawień plemion „wschodniosłowiańskich” Dulebów nie wymienia, a sam region Bugu Nestor nigdy nie traktował jako regionu „wschodniosłowiańskiego”. W związku z powyższym m.in. profesor Henryk Paszkiewicz uważa, że nie ma żadnych podstaw, aby Dulebów zaliczać do „wschodnich Słowian”. W Powieści minionych lat, ruski Nestor nazwą Lachy (Lęchy w oryginalnym zapisie wczesną cyrylicą) konsekwentnie oznacza Polaków. Lędzianie, także Lachowie, Lędzanie, Lędzice, Lendisi, Lendzaninoi, staronormańskie Laesa, Laesar (1031), staroruskie Лѧхъ (Lęch/Ljach/Lach, (1115) – zachodniosłowiańskie plemię lechickie zamieszkujące tereny pogranicza dzisiejszej Polski i Ukrainy.  Lędzianie (*lędo + *ěninъ) pochodzi z prasłowiańskiego oraz staropolskiego słowa „lęda” oznaczającego obszar, równinę, pole nieuprawne przeznaczone lub nadające się pod uprawę roli. Nazwa plemienia wywodzi się bezpośrednio z gospodarki żarowo-wypaleniskowej polegającej na wycinaniu i wypalaniu lasów w celu przygotowania terenu pod pola uprawne. Zgodnie z tym znaczeniem Lędzianin oznaczał rolnika, „wypalacza lasów” . Dulęba – przysiółek wsi Ostojów położonej w województwie świętokrzyskim w powiecie skarżyskim w gminie Suchedniów. „]

By Orlicki; Dlatego, dla mnie Dulebowie to termin pochodzący od staroruskiego określenia dla zachodniej grupy Słowian żyjących nad Bugiem, czyli Lędzian. Stworzony jako zbitka z trzech terminów, starosłowiańskiego „DU”; daje/do; jak „du-je” czyli „daje wiatr” lub „duj/dej” czyli „daj” – i lechickiego LE/ŁĘ ; równina, pole + BA; wa/ta. To nic innego, jak nazwa większej grupy plemion laskich, miejscowych, po rusku Du-lę-da/ba;(wycięte; „si” jakiej nie ma też w „łęda”) -an, jako Du-lęba zamiast Du-lęda, czyli dają/czynią – lędy/pola, jako o Lachach/Lędach, którzy po najazdach rusińskich uwidocznili w przekazach trzy pomniejsze plemiona na tym obszarze żyjące, właśnie; Bużan, Wołynian, Chorwatów niekiedy tak wspólnie nazywanych. Stąd właśnie w tym obszarze, mamy Podlasie i Polesie, dawniej u Polaków obszary zwane tak dla określania lokalnych Lachów, jako PO; przynależnych – do Lachi, dawniej w brzmieniach z wyraźną głoską „h”, jak; Poleszacy/Po-Leszi/Pod-Lehsie i Podlaszacy/Pod-Laszi/Pod-Lahsie, co widzimy na najstarszych mapach. I nie miały te terminy żadnego związku z lasami w tym obszarze, jakich i gdzie indziej nie brakowało na wielkiej przestrzeni, północy, południu, zachodzie czy wschodzie Lachi, czy w jej centrum.

Polecam wykłady na Youtube, p. Gościwita Malinowskiego, profesora w Instytucie Studiów Klasycznych, Śródziemnomorskich i Orientalnych Uniwersytetu Wrocławskiego. ;   

By Orlicki: Zwracam jednak uwagę, że Szanowny Pan profesor, wyciąga moim zdaniem nieprawidłowe wnioski z badań genetycznych uczestników bitwy nad Tolensee.  Profesor twierdzi, że nie było tam Słowian, tylko haplogrupy R1a oraz I2, odczytane wśród poległych tej wielkiej bitwy z roku ok.1300 p.n.e. Jednak, haplogrupa staroeuropejska I2, licząca w Europie ok.20 000 lat, jest jedną ze współtworzących kulturę nordycką a przede wszystkim łużycką i etnos słowiański do dzisiaj, gdyż współcześni Polacy posiadają jej ok 30%, czyli dużo ale mniej niż R1a, jakiej mamy prawie 60%. Haplogrupa I2, występuje najczęściej u Słowian południowych, Chorwatów, Serbów i Rusinów, czyli narodów bliższych kolebki vinczańskiej. Haplogrupa ta, już nad Morzem Czarnym połączyła się z napływającą ze stepów, prescytyjską R1a, ok 10 000 pne. Natomiast haplogrupa R1b, późniejsza w środkowej Europie niż R1a, jest wyraźnie kształtującą etnos celtycki, galijski oraz germański przez jej łączenie z nordycką, staroeuropejską I1. Nie można uznać żadnych haplogrup za narodowe, ale etnosowe już tak, jeśli ludy o określonym etnosie posiadają ich najwięcej. Archeologia, jak badanie bitwy nad Tollense, wskazuje, że dawniej lokalne ludy posiadały jej równie wiele w tym obszarze. Bo kultury i społeczności plemienne jakie budowały etnosy wielkoplemienne, wyniesione zostały właśnie przez ich rody plemienne, określone przez związki krwi, czyli haplogrupy genowe! Możemy więc z całą pewnością stwierdzić w oparciu o genetyczne badania niemieckie, że w bitwie tej wzięli udział również staroeuropejscy przodkowie Słowian, ich protoplaści, etnosowi założyciele, poświadczając autochtonizm presłowian w Europie środkowej już w czasach tej bitwy. Nie byli to z nazwy Słowianie, bo jeszcze tak się nie nazywała ich wspólnota kulturowa, lecz raczej Wenedowie, czyli głównie staroeuropejczycy – jak nazywali późniejszych Słowian, Niemcy; Wenden. Co potwierdzają też cechy antropologiczne szczątków ludzkich z tej bitwy, w dużej mierze podobne do obecnej ludności Polski. To wpływ właśnie staroeuropejskiego genu I2. Potwierdzają to również czasy nowsze, gdyż we wczesnym średniowieczu tereny nad środkową i dolną Tollense, zamieszkiwało słowiańskie plemię Dołężan należące do Związku Wieleckiego, stąd rzeka ta była na pewno nazywana  pierwotnie Dołężą lub Tołężą, od;  do/to/przy + łęża/leża, podobnie jak w terminie Ś-lęża; światło – leży, lub Łużice/Łużyca/Łuźica;  leżąca, jak w dawnym terminie łoże, czyli łóżko, skąd łożyć, czy służyć, to się poddawać, nisko kłaniać, mieć kogoś nad sobą, bo łoże było płaską powierzchnią, równą. Dolina z kolei, jak niektórzy klasyfikują Dołężan i rzekę Dołężę/Tołężę, to coś w dole, a rzeka ta na pewno nie płynie wyraźną doliną i daleko jej brzegom do łagodnych wzniesień. Dołężanie żyli na równinie, nie w wyraźnej dolinie. Stąd odnoszę tą nazwę do równin rzecznych na Łużycach północnych gdzie rzeka Tołęża płynie, do płaskiego szczytu Ślęży, do Łużyc środkowych i częściowo południowych z ich przeważnie rzecznymi równinami i dopływami Łaby. Wszystkie te terminy mają bardzo wiele wspólnego z Lachią i Lędą, bo oba z rdzeniem La/Lu/Łu/Lę/Li/Lo, z decydującą o takim przeznaczeniu głoską „L” zapisywaną w piśmie vinczańskim poziomo jak symbol płaskiego obszaru, tak jak język układa się w aparacie mowy poziomo i lekko zagina na końcu (tu kłania się teoria Winicjusza Kossakowskiego o budowaniu znaków mowy; liter, pisma linearnego, w nawiązaniu do kształtów aparatu mowy/krtani, co szczególnie dobrze widzimy w literze „O” i kształcie ust przy jej wymowie) oznaczają coś równego, równinnego, wyrównanego jak wykarczowany las lub pole uprawne, płaskiego, gładkiego. Stąd, rdzeń ten został zastosowany do oznaczania czegoś podobnego, również o funkcji społecznej, jak Lacheni, Lachy, czy już opisani przez Herodota, żyjący w obszarze od Kujaw po Kaukaz, starożytni Melacheni, lub Melanchaeni, co po odrzuceniu greckich zniekształceń tłumaczę sobie na; My – Lacheni/lachami; my – podobni sobie (wyglądem), lub podobni i równi sobie (obyczajem).  Czy termin szlachta, od sz-lach-ta; z – lachów – ta; czyli z równych sobie, podobnych sobie, co u szlachty polskiej pozostało naczelnym przekazem, wzmocnionym przez uchwalenie tak naprawdę pierwszej Konstytucji Świata, z 1505r Nihil Novi w Radomiu. Podobnie naddunajscy Lachajowie, zwani w Helladzie w formie skróconej, Achajami, z grecka Achajoj, znani byli z cenienia sobie plemiennej równości. Mianem Lachajoj, plemiona nordyckie i Niemcy, nazywali często Lędzian, Lachów. W okolicach Tollense, jest wiele miejscowości posłowiańskich, ze zgermanizowanymi nazwami, rozpoznawalnymi jako miana pierwotnie słowiańskie, do dzisiaj. Tak jest i z rzeką Tollense.

  • Rdzeń KOP; Oznacza w rozbiciu na morfemy; ‘K’; krzywiznę, kres, koniec, jako runa vinczańska i etruska, pokazywana pierwotnie poziomo,

obrazująca dotykanie zachodzącym/kresem/krasem Słońca inii horyzontu,   jako znak;                   .

Stąd „K” to; koniec, za-kończenie, krzywe, kres, kąt, krzy-ż (słoneczny, kres-życia), kara (Ka; kres/koniec wymierzany z góry; + Ra; siły/z mocy/prawa), itd. Z kolei morfem ‘O’; to swoim kształtem znaku i wymową; okrąg. K-O razem, to; zamknięte koło, krąg, z jakiego to powodu wzniesienie czy góra, to często „kopa”, kolista krzywizna. Tu widzimy, że polskie „kOło” (ko; zamknięty okrąg + ło; to), zawierające wyraźne „o” jest starsze od rosyjskiego „kAło”, gdyż głoska „A” może opisywać wzniesienie, wysokość, wielkość lecz nie O-krąg. Inaczej jest w terminie gdzie nasza „góra” wywodzić się może nie od „gOra” ale od „gAra” lub „hAra” lub hetycka „kAra”, jak u Rosjan gdzie mają „gara” czy Słowaków, Ukraińców, Chorwatów gdzie jest „hara”. Podobnie u Rosjan jest „grAb” (mogiła), gdy u nas grób nie grob. Stąd nasza „kArpa” (występ, pień ściętego drzewa), „skArpa” i „gArb” czy ryba „kArp”, nie zaś „korpa, skorpa, gorb, korp”. Nie można jednak jednoznacznie stwierdzić, czy tak jest w każdym przypadku, bo nie wiemy czy termin „głOwa” pochodzi od „go-ło-wa” czyli „owalna – ta”, czy też od „gAława” (podobnie jak w j.ros. „gaława”), czyli coś wysoko umiejscowionego w ciele człowieka. A przecież mamy szereg wyrazów, związanych z ciałem ludzkim, wyniesionych od ich położenia lub kształtu bądź funkcji, jak; stopa, od stania na niej, stąpania, jak; pierś, w tym piersi kobiety, od najbardziej frontowo wysuniętej czyli pierwszej części klatki piersiowej, dawniej zapewne; piersza, pierśiej od „śi-ej; światło-tej” jako liczebnik jeden oznaczający pierwszy czas, porę dnia. Tak się w historii złożyło, że Rosjanie położeni w oddaleniu od rzymskiej łacinizacji i romanizacji Słowian głównie przez kościół rzymski i władzę książąt niemieckich w podbijanych grodach słowiańskich z których Niemcy rugowali lub wręcz sprzedawali w niewolę naszych słowiańskich krewnych na zachodzie, niszczeniu słowiańskiej mowy i pisma, oddaleni od wpływów  germanizacji i ketumizacji, czyli celtyzacji języków słowiańskich, łatwiej od nas przechowali niektóre starosłowiańskie terminy i znaki pisma w postaci pierwotnej, nadając im tylko śpiewne brzmienie. Zaś wpływ fińskiego i mongolskiego był u nich niewielki. Dlatego, należy na terminy rosyjskie patrzeć z szacunkiem i poszukiwać w nich wielu wyjaśnień, nie zaś jak w słowniku Brucknera, głównie u Niemców. Jednak, przykład prastarego terminu jakim jest „koło”, przechowanego w polszczyźnie, wyraźnie wskazuje, że język rosyjski pochodzi z lechickiego, lendzielskiego i przybył z południa poprzez obszar niziny polskiej w kierunku kijowskim i moskiewskim, jak to podaje Nestor, najstarszy historyk rusiński oraz genetyka. Przykład materialny dla terminu „koło”, jego starożytności, widzimy również w wizerunku dawnego wozu kołowego, wyrytego na glinianej wazie z Bronocic nad Nidzicą w województwie świętokrzyskim. Jest on interpretowany jako jeden z najstarszych na Świecie materialnych dowodów używania pojazdu kołowego, a przecież skoro miał on koła to musiał posiadać i nazwę dla tej części pojazdu. Znalezione obok rogi bydła z Bronocic miały otarcia, dowodzące, że były one obwiązane sznurem tworzącym prawdopodobnie coś w rodzaju jarzma. Jej wiek szacuje się za pomocą datowania radiowęglowego na 3635–3370 p.n.e. Artefakty zaliczane są do kultury pucharów lejkowatych, zaś odkryta osada z Bronocic (tu istotna jest starożytna nazwa miejscowości; brona/brono-cice; od pługu zwanego dawniej broną; b-ro-na; w – roni/rani/rodzi-na/ta, lub radłem; ra-d-ło; moc-daje-to, pierwotnie kamiennego lub z kości zwierząt, służącego dla spulchniania gleby, będąc terminem świadczącym o starożytności rolniczej tego miejsca przechowanej przez prosty lud w jego wiejskiej nazwie), największa z tej kultury, co świadczy, że mogło być to jej centrum i wyjaśnia, dlaczego nazwa tak bliska temu artefaktowi i zaawansowanej kulturze rolniczej tej społeczności, przetrwała w tym miejscu w mowie laskiej. Kultura pucharów lejkowatych, była jedną z kultur  neolitu z kręgu kultur naddunajskich, występującą w Europie między 3800–2700 p.n.e., na terenach Danii, północnych i wschodnich Niemiec, całych Czech, prawie całej Polski, wschodniej Holandii, północno-wschodniej Austrii oraz części Wołynia i Podola. Rozwinęła się ewidentnie w Europie środkowej, z obszaru kultury Vincza. Obszar jej zasięgów, przedstawia niemal idealnie zasięg Słowiańszczyzny zachodniej, do jakiej zaliczani są Polacy, Słowacy, Morawianie, Czesi, obszar wybitych lub zgermanizowanych Połabian, w tym Łużyczan, Danii i południowej Szwecji, dawniej S-we(n)-den. Wiążąc terminy  obecnej polszczyzny z nazwami lokalnymi i kulturowymi zabytkami materialnymi, możemy przypuszczać, że podstawowe rdzenie mowy polskiej, jak rdzeń KO, pochodzą od tych prastarych ludów i ich kultur, nie ulegając zmianie w wymowie i  opisywaniu danego zjawiska.  

Patrz; Zapomniana Stara Europa – od zlodowacenia (20 000 pne) po przybycie indoeuropejczyków (2700 p.n.e.)

Musimy więc widzieć rdzeń „ko”, jako opis zjawiska fizycznego, czegoś owalnego (O), okrągłego, lub zaokrąglonego, zamkniętego (K), który po dodaniu morfemu „P”, zwykle oznaczającego „przy, obok”, w złożeniu „KOP”, przeszedł w tym rdzeniu również na zachowania ludzkie, jak; kopać, koło ludzkie czy kopagromada ludzi (zgromadzenie, wiec), czy kopę jako wzorzec miary; wagę lub ilość, liczbę. Rdzeń już znacznie rozszerzony, jako „KOPA”, to wyraźnie „KO; krąg – PA; na” ; „w/na- kole”. Z tego powodu, odnoszono ten rdzeń do dużej liczby towaru, znacznej wielkości produktu lub większej gromady ludzi, a pojedynczo do czegoś dużego. Termin KOPA zawiera wyraźnie dwa rdzenie; KO-PA; koliste-na/ma i cztery morfemy; K; krzywizna, koniec – O; okrąg, koliste, otwarcie – P; przy – A; wysokie, wielkie.

Kopa, jako dawna liczba, oznacza sześćdziesiąt (60). Była to tradycyjna jednostka miary, używana w Polsce w przeszłości, a także współcześnie w niektórych kontekstach, np. w powiedzeniu „kopa lat” czyli bardzo wiele lat lub dawno temu. W dawnych czasach kopa mogła oznaczać również 50 sztuk (kopa piętna) lub 64, 80, a nawet 100 sztuk (kopa chłopska).  64 zapewne tylko dlatego, że 6+4 daje liczbę dziesiętną, czyli 10-ęć, a kopa zawsze była synonimem tej dzieśiętności, wypełnienia się pory dnia, czyli spoczynku światła, zachodu Słońca. Od zrozumienia terminu dziesięć < dzień-siedź/dśiń-siadł; dśiń-sid/sad; dzień – odpoczął czyli nastąpiła noc. Noc jest liczbą dziesiąta na lini czasu w postaci pór doby/liczebników pierwotnych, naturalnych. „Kopa”, była nazwą odnoszoną do sztuk towaru i często przez chłopów stosowana do obliczania zbiorów rolnych (snopów zboża), z racji ich podobieństwa do wzniesień zwanych kopami. Kopa, była też miarą obrachunkową dla monet: W średniowiecznej Polsce, kopa równała się np. 60 groszom praskim. Istnieją liczne szczyty o nazwie Kopa, których naliczyłem dwanaście w Polsce i Słowacji razem. Natomiast szczytów o nazwie Kopa nie ma na Ukrainie, co pokazuje, że Lendzianie na Karpackiej Rusi niemal nie występowali bo była ona dalej niż Wołyń i Podole, a ten termin najpewniej przynieśli w swoich nazwiskach, bo swój główny zasięg mieli Ledzianie aż do źródeł Dniestru, do północnego podnóża Karpat wschodnich. Same szczyty w tym obszarze pozostawiając innym ludom, żyjącym w kręgu kultury Tripolskiej, jak Łemkom. Kopa to również tradycyjny deser śląski, zazwyczaj w kształcie półkuli, czym nawiązuje do kopy jako wzgórza. Jak widzimy, rdzeń KOP jest starożytny, niewątpliwie z racji jego zastosowania jako znana jednostka miary używana nawet przez prosty lud i odnoszona do kształtu fizycznego podobnego do wzniesień, do szczytów, jakie to kształty ludzie musieli bardzo dawno nazwać z racji konieczności życia z ich opisaniem od czasów pradawnych.

Warto też zauważyć, że w języku greckim, litera K jest nazywana „kappa” i rzekomo pochodzi z Lewantu, czyli obszaru pod panowaniem krewnych Słowian, Hetytów, z jakimi mamy szereg pokrewnych a starożytnych terminów, jak u nas „woda/wada” gdy u Hetytów „watar” i wiele innych.

Wikipedia: Kappa (gr. κάππα, pisana Κ κ lub ϰ) – to dziesiąta ( By Orlicki; I znowu ta dziesiętność terminu „kappa”, tak podobnego do terminu wybitnie słowiańskiego, autorskiego dla kultury lendzielskiej bo znajduje swoje odniesienia do „wielkości”, jakim była „kopa”) litera alfabetu greckiego oznaczająca spółgłoskę zwartą miękkopodniebienną bezdźwięczną /k/. W greckim systemie liczbowym oznacza liczbę 20.”

Kappa, jest więc przypisana do pełnej liczby dziesiętnej, tak samo jak w miarach stosowanych u Słowian dla liczby „kopa”. Zadziwia, również podobna grafika tej litery, odnoszona do tak podobnego terminu i jej podobny rdzeń; kap-pa/kop-a. Głoska „a” bardzo często u samych Słowian przemienia się z „o” jak w „gora” w „gara” lub odwrotnie. Zaś słowiańska kopa to zapewne skrót od kop-pa; wzniesienie-na, gdy u Greków ten przyrostek zachowano bez skrócenia. Nie może być to przypadek, z uwagi na sąsiedztwo Hellenów z kulturą Vincza, jaka promieniowała i dalej na Lewant do Hetytów, do Sumerów, Mezopotamii, do Etrusków i Fenicjan poprzez przynależnych do nich Wenedów z północy obecnej Italii.

W alfabecie łacińskim jaki według nauki pochodzi wprost z języka etruskiego/prawidłowo; raseńskiego jako nazwy własnej, litera K została wyrugowana na rzecz C. Rzymianie, po zdemolowaniu Etrusków (Et-Rusi; to – jaśni ludzie, podobnie jak BoRuSi/dawni Pruśini, czy Ruśi, jak „tabula – rasa; tabica – czysta/biała”), pozbawili przejęty po nich i cząstkowo tylko zachowany alfabet i liternictwo, licznych ligatur etruskich i prezentowanych przez nie dźwięków, jak typowo słowiańskiej głoski zębowej Z (zet). Zupełnie z tej głoski zrezygnowali, bo jej niemal nie używali. Jak więc można językami zachodnimi, po romańskimi, czytać dzisiaj pismo etruskie? Podobnie uczynili z etruskim znakiem K, chociaż wymawiali „ka”, bo w terminach etruskich litera ta, była stosowana w miejscach trudnych dla wymowy rzymskiej, jak np. w wyrazie etruskim uruna, gdzie zapewne skrócono jego brzmienie z k-uruna (od; ku/ko-run-na; kolista – ruń/runo – na; przyjęta zapewne jako symbol winobrania, lub rodu i znana już w starożytnej Persji). To więc Etruskowie skrócili jego wymowę do „uruna” a Rzymianie potem dodali ponownie już nie pierwotną głoskę ”k”, lecz „c”, w terminie nieco zmienionym, jako „corona”, z czego pochodzi przyjmujący taką ozdobę już z metalu; car/cesar/cezar/cesarz/kaiser/krol/król. (By Orlicki; etymologia własna). W systemie zapisu liczbowego u Etrusków litera K oznaczała 100, a więc liczbę dziesiętną, porę nocy dla modelu liczbowego opartego na czasie naturalnym, pierwotnego; dzień – noc, rodzaj parzysty i żeński, stąd ta; Ka lub Kapa. W systemie rzymskim litera K została zastąpiona przez C, również przypisaną po Etruskach do liczby 100, czyli dużej liczby parzystej, dziesiętnej, jak słowiańska ‘kopa’.  

W swej formie słowotwórczej, rdzeń; ‘KOP’ jest więc wyjściowym do terminu ‘kopa’, związanym z przestrzenią rytualną, prawem wiecowym, społecznością, wzniesieniem, gdzie mamy; KO; koliste – P; przy.

KOPA, była z tego powodu nazwą dla wielkiego  zgromadzenia ludności, zwykle w okręgu (krom-Lechu, rond-elu) lub na wzniesieniu (jak ‘A-gora’) i to zapewne w prawiekach na co wskazuje; starość, prostota i pokrewne zastosowanie rdzenia „kop” dla wielu dawnych terminów. Prawo kopne, czyli wiecowe, było w I-szej Rzeczypospolitej prawnie zalegalizowane na Ruśi czyli w Wielkim Księstwie Litewskim w jego statutach, dla ludności wiejskiej. Ale były też KO-ŁA (ko; koliste- ła; to/te) rycerskie, odmiana prawa wiecowego dla szlachty w Polsce. Stąd „ko(koliste)-pa (ta/na)-ać” to czynić kopę, sypać pryzmę ziemi zwykle w kształt kolisty, jak „kop-iec”. Jest i ‘ko-pyto’ u zwierząt, kształtu kolistego, owalnego. Podobnie jak ‘ko-lano’ to kolista rzepka stawu, czy też podobnie owalnego kształtu jest ‘o-ko’, czy „ko-ość”.„Ko-ra” to zaś kolista (bo wokół pnia) – twarda narośl na drzewie (ra; siła, moc). „Ko-ryto”; koliście wydrążone/wy-ryte/dłubane w drzewie na poidło dla zwierząt, skąd i ‘korytarz’ jak od słowiański Korynt / Coryntus – pierwotnie nazwany Koryto; przesmyk w Helladzie. Jak podaje Aleksander Brückner w swoim najstarszym Słowniku etymologicznym języka polskiego; „Termin „kobieta”, zgodnie z teorią Aleksandra Brücknera, odnosi się do pierwotnego znaczenia tego ostatniego jako „tej, która służy przy korycie” lub „zajmuje się chlewem”.  Brückner wywodził słowo „kobieta” od prasłowiańskiego *kob, co miało oznaczać „chlew” lub „koryto”. W takim ujęciu, pierwotne znaczenie słowa kobieta miało charakter pejoratywny i sugerowało zajmowanie się pracami związanymi z chlewem, co w tamtych czasach mogło być uznawane za obelgę. Natomiast samo koryto”, korytko (»podnieść komu korytka« 1564 r., o ‘ujęciu obroku’); to u niego ‘wydrążenie we pniu (dla napajania) lub w ziemi (rzeczysko)’; urobione od kory, jak kopyto od kopy (kopania). Natomiast korytarz, korytarz, z włos. corridore, z łac. corritorium.„   Bruckner wykazał się w tych dwóch terminach, zarówno „koryto” jak i „kobieta”, zupełną abstrakcją, wymysłami zmierzającymi do wywodzenia mowy Słowian zbyt często z zachodu, od Niemców od których ten naukowiec pochodził rodzinnie, lub z Italii. Nie dostrzegał zupełnie, słowotwórczych, słowiańskich rdzeni własnych, morfemów i terminów odvinczańskich, wendyjskich, bo nie czuł ich słowotwórczej składni. Kobieta, wywodzi się bowiem moim zdaniem nie od „koryta” jak u niego, tylko od terminu „ko-b-ła”; czyli czytając w lewo sens terminu; ta-w-kolistości, jako rodzaj żeński, istota ludzka w ciąży, brzemienna, stąd zaokrąglona w kształcie, obła. Jak to zachowało się dla koni, jako ko-by-ła – czyli ciężarna klacz. Stąd „kobieta”, jest bardzo bliska tym terminom, w wyrazie; ko-ob-je-ta;  koliście-obła/owalna/zaokrąglona – jest – ta.  Kobieta miała u presłowiańskich ludów prastarych, wiele niezwykle ważnych czynności do wykonywania, jak rodzenie dzieci i często rządzenie plemieniem w ustroju matriarchalnym, przewodzenie plemionom scytyjskim (stąd typowo polskie, poscytyjskie całowanie kobiet w dłoń, jak całowano księżniczki scytyjskie, przywódczynie plemienne), i żadne koryto jej nie mogło uchybiać w godności i to często mężczyźni wypełniali koryto ciężką masą posiłku dla zwierząt czy wiadrami wody. Bruckner niesłusznie wiąże koryto z korą, zupełnie pomijając fakt tworzenia tego narzędzia, poprzez półkoliste drążenie czyli rycie wnętrza dużego pnia. Ryte, czyli dłubane jak dawne łodzie „dłubanki”, a wpierw zapewne wypalane dla przyśpieszenia procesu tworzenia koryta pnie drzew, nie miały najmniejszego związku z korą je obrastającą, zrywaną na samym początku obróbki pnia. Możliwe, że Bruckner unikał zastosowania odniesienia do „ryto/ryte”, aby nie zwrócić uwagi na posiadanie przez Prasłowian własnego pisma w tym terminie, w ten ryty sposób praktykowanego u Vincza i Wenedów w kamieniu, glinie, kości, metalu. Wszak stąd właśnie mowa, to u Słowian południowych, recz < ryć/reć/rić. Odnoszenie przez niego powstania terminu „korytarz” do włoskich terminów, to już zupełny wymysł, bo słowiańskie Koryto było w Helladzie wcześniej niż Korynt. W końcu słownik Brucknera powstał po długim okresie zaborów, gdy społeczność na obszarze odrodzonej Polski, wychowywana była i edukowana, w duchu wyższości kulturowej Niemców i ich pierwszeństwa we wszelkich dziedzinach osiągnięć cywilizacyjnych.    

Idąc dalej w przedmiocie rdzenia „KOP”, to najważniejsze synonimy pierwotne jak; ko-ło; zamknięty okrąg – czy też krzywizna (k) okręgu (o), jak w słowie; ‘ko-sa’ ; kolista – jest/ta, podobnie w ruchach koszenia, chociaż tutaj okrąg nie jest pełen i rdzeń ‘ko’ stanowi w tym wynalazku tylko nawiązanie do prasłowa, do części „koła”. Bliskoznaczny termin to „kop-ia”, broń używana przez rycerzy a od tej broni nazwa najmniejszej jednostki organizacyjnej rycerstwa, gdzie nazwa polska wykształciła się z lekkiej włóczni drewnianej/drzewca przez dodanie metalowego grotu, od staroruskiej broni jazdy zwanej „kopiją”, zapewne od ‘kop’; kopać/uderzać-ija/nią’ jak koń lub też od używania jej przez konnych wojów, ko(p)-nych, lub od kolistego przekroju drzewca; KO + PIJA; KO; koliste drzewce – PI-Ja; pija/pije/mokre – jest; od lekkiego namaczania drzewca dla zapobiegania wysuszeniu włókien kopii i jej łatwego pękania. Rdzeń KOP odmienia się często w KUP jak w ‘kupa ludzi’, jak w Święto Kupały / Kupalnocka / stąd na dawnej Ruśi znana jako Kopalnocka; < kop-pal-noc-ka (najkrótsza noc w czasie przesilenia letniego); Kup/kop-pali ; wielu/gromada ludzka/kupa ludu – pali/ognie, jak w opisach zachodnich mnichów obserwujących to święto u Słowian z wierzchołków górskich, gdy widzieli tysiące ognisk wzdłuż biegu rzeki. Dotąd istnieje poarjowa świątynia bogini Pali w Indiach, z wiecznie płonącym, świętym ogniem, jej jedynym ołtarzem. Najwięcej nazwiska Kopko jest na zachodniej i środkowej Ukrainie gdzie były ziemie polskie a dawniej lendzielskie, zaś w obecnej Polsce najwięcej w Małopolsce też polendzielskiej i na Mazurach z racji przesiedleń z kresów polskich na obecnej Ukrainie po II wojnie, nieco mniej na Słowacji. Pokrewne nazwiska dawne: Kopkowski, Kopkowicz. O Kopko czytamy np. u; A. Boniecki, Herbarz Polski (tom/str.): 11/131 gdzie czytamy o rodzie Korabiewskich i niejakiej Kseni Kopko (imię wyraźnie rusińskie):

Mamy też u pokrewnych od rdzenia KOP, słynnego piłkarza francuskiego; Wikipedia; „Raymond Kopa, właśc. Raymond Kopaszewski (ur. 13 października 1931 w Nœux-les-Mines, zm. 3 marca 2017 w Angers) – francuski piłkarz pochodzenia polskiego grający na pozycji napastnikareprezentant Francji. Brązowy medalista mistrzostw świata 1958. Trzykrotny zdobywca Pucharu Europy. Czterokrotny mistrz Francji, dwukrotny mistrz Hiszpanii. Laureat Złotej Piłki (1958). „

Z rdzeniem KOP, mamy bardzo wiele nazwisk wywodzonych od KOPA i KOPKO, szczególnie licznych wokół Polski, bo zniemczonych np. w Kope, czy zruszczonych jak i wiele wariantów polskich. Ten rdzeń słowotwórczy, skrócony do formy KO, zawarty jest przez jeszcze więcej nazwisk, jak s-KO-rupko (aktorka polska o takim nazwisku grała w filmie o Bondzie), czy sKOrupski. Celowo przytaczam oba nazwiska, wywodzone od „skorupy” jajka lub owocu, np. orzecha. Bo termin skorupa, jest blisko związany z terminami; kora, skóra i koryto. Pokazuje, jak wszystkie są spójne ze sobą jednakowymi cechami fizycznymi opisywanymi przez ich morfemy. Tutaj wyraźnie widzimy:

1) Skorupa; s; z – k; koliste – ru < ro; twarde rodzi – p; na/ta; z tej rodzi twardość kolistą/obejmującą .

Pierwotnie „skorupa” oznaczała twardą powłokę, osłonę, pokrywę, np. skorupę jajka, skorupę orzecha, czy skorupę ziarna. Z czasem termin ten zaczął być używany do określania twardej powłoki ciał zwierząt (np. skorupa żółwia). Istniało oznaczające skorupę słowo czeskie „skraloup” czy słoweńskie „szkralub”.

2) Skóra; < skora; z – kolistego (też obejmującego coś wokół) – twarda.

Istniały słowa; greckie; keirō, czyli ‘odcinam, strzygę’; łac. caro, ‘mięso’ (stąd karnawał (malowanie skóry), karnacja (cera), anglosaskie; scearu, ‘dział’. Pierwotny czasownik w lit. skirti, ‘dzielić’, nordyckim: skera, ‘strzyc, urzynać’, skor, ‘karb’, skurthr, ‘rznięcie’, niemiecki. skerjan, scheeren, ‘strzyc’, czeskie; s(z)kraloup, o ‘skórze (na mleku)’, o ‘lodzie’. Widzimy tutaj, że odsłowiański termin skóra/skora był związany często z oddzielaniem skóry od mięsa po upolowaniu zwierzyny i przeszedł do języka niemieckiego, angielskiego, nordyckiego, jako czynność „skórowania”, nie zaś dla nazywania tej powłoki tkankowej. Wskazuje to na starożytność mowy słowiańskiej i takiego rdzenia słowotwórczego jak KO. W języku litewskim mamy; skara, ‘szmat oddarty’, i karna, ‘łyko’ (czasownik kerti, atkerti, o ‘odstawaniu skóry’), co pokazuje, że niektóre języki zmieniały pierwotne słowiańskie „skora/skóra” na „skara” z morfemem A zamiast O/U.

3) Kora; kolista – twardość.

Według lingwistów; „Korę drzewa dawni pisarze i lud (np. wielkopolski) stale skórą nazywali, jako skórą rośliny”. U innych Słowian było też dla nazywania kory;  cerk. skrałupa i skrałuszta.  

4) Koryto; koliście – ryte/dłubane.

Co innego jest korowanie; oddzielanie z kory na zewnątrz przedmiotu drewnianego, nie zaś wydłubywanie go w półkolu, wewnątrz!

Inne morfemy bo już KA nie KO, zawierają częściowo podobne terminy w związku z posiadaniem przez nie morfemu K, lecz o innym znaczeniu z racji posiadania morfemu A;

6) Skarpa ; s-ka-ar – pa; z – krzywizny – wysokiej – ta; ostry stok wzniesienia, jakby duża karpa/występ ziemi; K; krzywe – A; wysokie.  

5) Karina;  To imię żeńskie, pochodzi rzekomo z jęz. niemieckiego od Karin i nordyckiego czyli germańskiego; Katrin, Karen. Tak wielu etymologów klasyfikuje większość słów które są zawarte w języku polskim a podobne im występują w języku niemieckim, jakby Niemcy musieli zawsze być pierwsi w ich stworzeniu. Imię to, zostało rozpowszechnione w Polsce jako zdrobniała forma Kasia od Katarzyna czy w rosyjskim Katierina > zdrobniale Katia. Hipoteza jaką popieram, mówi, że imię Karina rzeczywiście zostało spopularyzowane przez niemiecką formę imienia, lecz forma ta wywodzi się z zupełnie innego obszaru. Jest to słowo bliskie łacińskiemu „cara”, które oznacza; „kochana, droga” lub; „carina”, co oznacza „ładna, miła”, lub „cera”; wosk, który jest oczywiście gładki po zastygnięciu, zaś w galijskim/celtyckim „cara” to;  „przyjaciel”.  Wszystkie te odniesienia, oznaczają kogoś „miłego”, dla oczu, zwykle ładnego, bo kobietę gładkiej cery. Lub życzliwego, przyjacielskiego, bo miłego (dawniej mówiono; gładkiego w obyciu). Wszystkie te terminy, zawierają rdzeń KA lub CA/CE wyniesiony z rdzenia raseńskiego/etruskiego a po vinczańskiego KA zmienionego przez Rzymian w CA.   Ale już Etruskowie, nazywali okrągłą ozdobę głowy; laur, wieniec, lub inną, „(k)uruna”, skracając ten termin o obcięcie przedrostkowej głoski K. Rzymianie, przejęli ich termin i używali formy Coruna. Od tego terminu, właśnie od dawnej korony, przez noszenie takiej ozdoby z metalu, powstało imię Karol. Wyrazy; korona, karuna czy też coruna, wszystkie z racji ich wspólnej cechy ozdoby głowy, pokazują zmiany w brzmieniu rdzenia oznaczającego jednak zawsze: koliste – ruń/roń/runa (stąd „s-kroń”, czyli fragment owalu głowy), jako ozdoba głowy pierwotnie z winnej latorośli lub liści laurowych i pęt krzewu winnego (co widzimy na rycinach etruskich), zakładana na święto Bahusa, winobrania czy zbierania oliwek. Potem zapewne stworzono podobne ozdoby dla władców scytyjskich i perskich, później europejskich, już z metalu, pierwotnie z wyraźnie trójkątnymi kształtami w okręgu, oznaczającymi panowanie nad życiem; jasność-dzień. Ale pierwotnym dla tych terminów, była zapewne forma podobna do; „skorana/skurana”, czyli gładka, skórzana przepaska zakładana na czoło, zawierająca jakieś znaki. Ozdoba dawnych Słowian, służąca umocowaniu na głowie płótna osłaniającego twarz przed owadami lub Słońcem. W dawnych tysiącleciach, na obszarze środkowej Europy a szczególnie Lachi i Rusi, w okresie letnim panowały takie stada owadów na bagiennych, polodowcowych ziemiach, gdzie podróżowano tylko rzekami z powodu braku jakichkolwiek dróg, że takie osłony twarzy były konieczne. Wystarczy spojrzeć, jak w tundrze fińskiej czy syberyjskiej, przeganiane są przez chmary owadów rojących się w ocieplonej zmarzlinie ziemi, ogromne stada reniferów posiadających znacznie grubszą skórę niż ludzka. Karina, to więc najprawdopodobniej termin wywodzący się od „korony”, kolistej, gładkiej ozdoby głowy, pierwotnie ze skóry, w formie np. jako; „s-KO-ra-na” lub krótszej; „KOrana”.     

  • Przyrostek końcowy KO; po Lechicko-Lendziański, stąd najczęściej zachodnio Rusiński po zajęciu ziem Lędów/Lendsian/Lendzian przez Rusów, pochodzący od plemion Lachickich (zapewne miano; ‘Ljach/Lach’ dało łac; Lendisi/Lędsi/Lendi; od herodotowych a więc opisywanych już 400 lat. pne, Melachenów/Melanhaeni; me-lanh-eni (‘n’ to greckie zniekształcenie i zmiękczenie typowo miękkiej u Słowian głoski ‘h’, zapisywanej obecnie z tego powodu jako ‘ch’); my-lach/lanh-ami, lud starożytny pokrywający się obszarowo z kulturą lendzielską i wielbarską; gocko (nordycką) – słowiańską, a stąd ‘lęda’, od ich miana nazwana i dla ich licznych pól jako przeważająco rolniczej kultury po vinczańskiej, gdzie „lęda” to tak zwana ziemia uprawna, czyli równa, zaorana, wygładzona, bo morfem „La”, oznacza zwykle; równe, podobne, wygładzone, proste, płaskie, jednakowe lub równe prawa, podobne zwyczaje, jak; „łan-y, łania od po-lana, łacha, laska, lina, lico, linia, liść, p-łyć/płycizna, stąd i płoć żyjąca na niej, ład/lad>władanie/władza, Lach: sz-lach-cic/z – lachów-ci; równy sobie, (L)-Achaj-owie; równi rycerze a szczególnie ta równość ceniona u Spartan z ich rodu. Zastanawiającym jest, że Szkoci, z którymi mamy jako Polacy wiele wspólnoty krwi, genu R1a, nazwisko Mc Welech czy Woles czytane przez lektora w filmie „Waleczne serce” / ”Braveheart”, gdzie główny bohater William Wallace  jest grany przez reżysera filmu Mela Gibsona, wymawiany jest z nazwiska przez polski dubbing jako Łiliam Łoles, podczas gdy amerykański lektor przekazuje tutaj inne brzmienie, jako Łiljam ŁoLEHs, z wyrażną głoską miękką „hs” na końcu. Badania genetyczne prof. Figlerowicza, wskazują, że niektóre linie genetyczne Piastów (analizowane głównie na podstawie chromosomu Y) mają związek z linią genetyczną Piktów, ludu starożytnego, zamieszkującego Szkocję. Moim zdaniem, nie musi być to związane z jakimś przybyciem jego przedstawiciela do Lachi, lecz odwrotnie. Z pozostaniem na obecnie polskiej ziemi, przedstawiciela staroeuropejskiego rodu autochtonicznego, tak zwanych ludów azjanickich czyli I2/I1 lub nawet wcześniejszych, jakiego członkowie poszli dalej, na północny zachód Europy, na obszary obecnej Szkocji i Walii. Lud Piktów (nazwa pochodzi z łaciny i oznacza wytatuowanych, gdy sami siebie nazywali Cruthini, patrz rzeka Krutynia! Czyli niezwykle „kręta”. Czy nie takie były właśnie tatuaże Piktów, jako  kręcone, spiralne obrazy? Wiemy też, że uprawiali zwyczaj obejmowania się w pary i turlania po ziemi i lud ten był prastarym ludem pierwotnym, że wymieszali się z napływowymi Szkotami. Niektórzy naukowcy łączą język piktyjski z językami azjanickimi, pierwotnymi w starej Europie przedlodowcowej, w której znaki zaliczane od azjanickich łączę w tej pracy z vinczańskimi, jako z nimi identyczne.

Wikipedia; Tradycyjne opisy źródła (obecnie odrzucone?) podawały, że Piktowie przesiedlili się do Szkocji ze Scytii – regionu, który obejmuje Europę wschodnią oraz centralną Azję. Buchanan, szukając p-celtyckiego scytyjskiego kandydata na przodka języka piktyjskiego, wybrał Kotynów (mówiących w języku galijskim) – plemię z regionu współczesnej Słowacji, które przedstawił jako Gothuni.”. Jak widzimy, po badaniach genetycznych Piastów, teoria ta może odżyć na nowo, szczególnie, że Scytowie łączą geny i kulturę starej Europy ze starożytną.

Wikipedia; „Nazwa lęda występuje w wielu słowiańskich językach: u Serbów nazywa się ledina, w Czechach – lado, a na Rusi występowały terminy ladaladinaladica. Niektórzy historycy i językoznawcy uważają, że słowo to stanowi źródło nazwy plemienia Lędzian (*lęd-jan-inъ). W dzisiejszej polszczyźnie od tego słowa wywodzi się słowo „ląd” oznaczające „ziemię”. Zgodnie z tym znaczeniem Lędzianin oznaczał rolnika, „wypalacza lasów” , wyrównującego ziemię. „

Przyrostek KO wschodniosłowiański, potwierdza związek z Lędzianami (Ruś Czerwona), pierwotnie obszar wielkich wieców i starożytnych rolników, gdzie mamy liczne występowania kopców / kurchanów scytyjskich. Stosowany w nazwiskach odlechickich, jak np. u Polako-Rusinów; Kościuszko, Moniuszko, czy Skorupko, ale i Miesz-ko czy miejscowość Milsko w zachodniej Lachi, bo język laski przybył z południa, poprzez Łużyczan, Śląsk; Ś-lahs-k; z – lahi pierwotnej, z południa, od kultury Vincza-Wedyjskiej po Lendzielską.

Wikipedia:Małopolskie i mazowieckie nazwy z XII wieku (BuskPłońskPołtowskPłock) wskazują, gdzie pierwotnie przebiegała granica występowania formantów „-sk” i „-sko”, która pokrywała się z granicą mazurzenia. Bardzo często nazwy miejscowe tworzone z użyciem tego formantu były nazwami odrzecznymi pochodzącymi od rzek np. Słupsk od rzeki Słupi, Bielsk od Białej oraz Busk od Bugu. …Występowanie formacji słowotwórczych -sk oraz -sko w nazwach miejscowych na terenie Polski na podstawie średniowiecznych dokumentów badał w dwudziestoleciu międzywojennym polski językoznawca Stanisław Rospond, który zauważył na przykład, że forma -sko w XII-XIII wieku bardziej popularna była na terenie Wielkopolski, podczas gdy formant -sk częściej notowano w Małopolsce. W XIV wieku obecność formy -sko zwiększa się w dokumentach na Małopolszczyźnie stając się dominującą w nazwach miejscowych. … Końcówka ta występuje także w rodzimych nazwach innych krajów słowiańskich np. w czeskiej i słowackiej nazwie „Czech” i „Słowacji” – Čes-ko i Slovens-ko. W obu tych językach używa się podobnie skonstruowanej nazwy – Polsko na nazwę kraju „Polska”.

 AI: Przyrostek „-ko” w języku polskim jest sufiksem zdrobniałym, służącym do tworzenia form oznaczających małe rozmiary lub pozytywne uczucia, jak na przykład w słowie „usz-ko” (od „ucho”). Jego etymologia jest typowa dla polskich zdrobnień, a jego funkcja to wyrażanie sympatii lub wskazanie na niewielką wielkość obiektu. 

KO jako funkcja przyrostka

  • Wskazuje na mały rozmiar:

Podobnie jak inne przyrostki zdrobniałe, „-ko” może zmniejszać znaczenie nazwy podstawowej, np. „uszko” od „ucho”. 

  • Wyraża pozytywne uczucia:

Często używa się go, aby wyrazić sympatię, czułość lub pozytywny stosunek do przedmiotu lub osoby, np. „kotek” (od „kot”) może oznaczać nie tylko małego kota, ale też miłego, sympatycznego kota. 

Przykłady użycia 

  • Ucho -> uszko
  • Jan -> Jasio (tutaj kolejny przyrostek) > Jaśko

Inne zdrobnienia

  • W języku polskim istnieje wiele innych przyrostków tworzących zdrobnienia, np. „-ek” (np. dyrektorek, kotek), „-ka” (np. rączka, kolumienka). 
  • Często zdrobnienia są bardzo ekspresywne, a ich celem jest podkreślenie uczuć mówiącego do danej rzeczy. 

KO jako przedrostek:

  • Pochodzenie; Od „ko-pa”; ko; koliste – pa; na/ma, kształtu fizycznego do zwyczaju wiecowania w gromadzie, bardziej niż od kopania, ale było związane z ludnością rolniczą, bo taką byli Presłowianie, niosąc z Bałkanów od kultury Vincza, najstarszą w Europie kulturę agrarną znad Dunaju aż po Bałtyk, równie starą co Gangeska czy Mezopotamska. Moją jest też teoria, iż pierwotną nazwą „konia” był „ko(p)ń” (jak dzisiaj podobnie nazywamy niektóre zwierzęta „kopytnymi”), od jego kopania jako metody obrony lub walki w rui, pochodząc od części jego nóg, czyli kopyt, którymi kopał/grzebał w ziemi.  U Bułgarów do tej pory; „stanca pa najem”, oznacza; „kwatera na/do wynajmu”, co w znaczeniu lechickim; „ko-pa” możemy odtworzyć jako; „koliste – na”’; „na kole”, czyli coś jak kopiec, koliste zakrzywienie, lub gromada ludzi w kole, okręgu. 

Po matce i dziadku: Jędrzejewski

Dziadek, Antoni Jędrzejewski, z zawodu rymarz, zginął k. Babska w 43r. , jako młody chłopak,  przypuszczalnie z rąk udających partyzantów Rosjan wychwytujących patriotów i rabujących po nocy domy czego partyzanci AK nie czynili, karzących się matce z dzieckiem na rękach odwrócić twarzą do ściany pod groźbą śmierci, został zabrany rzekomo na ochotnika do oddziału, zamordowany pod lasem, pozostawił roczną córkę – moją Mamę, pochowany na małym cmentarzyku w Babsku obok grobu pierwszej miłości F. Chopina, blisko wejścia, w mogile z krewnym – Kobziakowskim. Szlachta zagrodowa. Według herbarza, jego przodek to pierwszy klucznik czyli dawny zarządca  na królewskim Wawelu. Kiedyś śnił mi się przez kilka nocy pod rząd gdy byłem we Francji u Mamy, grób dziadka i niezwykle mnie ciągnęło do tego odległego od Warszawy miejsca, bliższego Łodzi. Gdy przyjechałem pod pływem tego przemożnego wezwania sennego na cmentarz w Babsku, okazało się, że tabliczka z jego nazwiskiem była na ziemi, pęknięta na pół, leżąc pod krzyżem. Niedługo nie byłoby po niej śladu i jedynej pisemnej pamiątki po zamordowanym dziadku spoczywającym w tym miejscu, bo w starym piaskowcu nie wykuto jego nazwiska, szybko go chowając w czasie wojny w grobie krewnych. Oczywiście, księdzu zaginęły dowody opłacenia grobu, bo podobno Niemcy spalili parafię. Chociaż wiem, że żona dziadka a moja babcia, ten grób opłaciła przed swoją śmiercią już znacznie po wojnie i często tam bywała, dbając o niego. Pobrał więc ode mnie niezłą opłatę na kolejne 20 lat, chwaląc się przy okazji swoim japońskim autem wystającym zza domu, jego licznymi funkcjami, jakby to było tak ważne w naszym życiu doczesnym, szczególnie kapłańskim. Na prośbę o pokwitowanie opłaty za przedłużenie ochrony grobu przed splantowaniem, tylko zapytał; – Mnie nie wierzysz? A gdy podałem nazwisko; Kopko – Orlicki, spytał czy jestem herbowy i stwierdził że już Orlickich tu nie ma, wymarli. No cóż, ja żyję….. Na marginesie; Kiedy nasze świeckie władze raczą wyrwać spod tej koterii kapłańskiej, nieoficjalnych opłat, zarządzania cmentarzami i  oddzielą administrację publiczną od ołtarza? Kiedy dadzą jednakowe stawki opłat i wymaganie ich ewidencji? Kiedy zapewnią każdemu Polakowi, prawo do bezpłatnego pochówku w podstawowym standardzie w zamian za podatki i bezpłatne miejsce 2,5m/1,5m, na ziemi ojczystej, dla której żyli? Zamiast tych kilkunastu tysięcy plus koszta pogrzebu! Twierdzę, że kiedy się tak stanie, to Polska będzie suwerenna, bo prawa takie są wyraźnie narodowe i naród polski będzie się wówczas sam rządzić na własnej ziemi, z decydującym głosem większości w referendach – w ustroju demokracji bezpośrednio – przedstawicielskiej. Bo na pewno nie tej partyjniackiej!

  • JĘ — typowo starosłowiański, lechicki, nosowy przedrostek, fonetycznie związany z „jędrnością”, staropolszczyzną oznaczający; zdrowie, siłę.
  • DRZEJ — rdzeń związany ze słowem „drzewo”, „drzewiej”, oznaczając; „trwałość”, „korzenie”, „twardość”, stąd starość rodu bo zdrewniały to stary.  „Drzewiej” czy „drawy” to niegdyś w języku czeskim lub staropolskim; „dawny, stary, silny”. Odmianą wtórną nazwiska Jędrzej (-ewski) jest Andrzej. W starożytności przeszedł ten termin przez język wiślańskich Wenedów zwanych też Wandalami, do j.portugalskiego, gdy przybyli do; Wandaluzji, Katalonii i dalej do Portugalii, gdzie termin ‘drewniany’ to ‘ma-deira’, stąd portugalska, lesista wyspa odebrana białym Guanczom to po portugalsku prawidłowo; Ma-dejra/ obecnie Madera, pełna ‘le-wad’ czyli równych kanałów nawadniających. Jędrzejewskich jest zdecydowanie najwięcej na Mazowszu. 

Jędrzejewski:

→   A. Boniecki, Herbarz Polski (tom/str.): 2/5, 321, 15/210, 17/116;

→   Herbarz szlachty polskiej „Rodzina” Seweryna Uruskiego (tom-str.):
● III-11, VI-90, VIII-95, XV-248 (pokaż źródło)
● zob. Jędrzejowski

→   vel Jędrzejowski, h. Jastrzębiec, 1550 r. Jędrzejowice, pow. opatowski, radomski, opoczyński, woj. sandomierskie, pow. sądecki, woj. krakowskie, lubelskie, Powozie, pow. łucki, woj. wołyńskie, kijowskie.

⇒ Dunin-Borkowski, Jerzy Seweryn. Rocznik szlachty polskiej. Lwów, 1881-83 r.
http://pbc.biaman.pl/publication/1623
Dunin-Borkowski, Jerzy Seweryn. Spis nazwisk szlachty polskiej. Lwów, 1887 r.

Dunin-Borkowski, Jerzy Seweryn. Genealogie żyjących rodów polskich. Lwów, 1894 r.
http://www.wbc.poznan.pl/publication/54074

⇒ Niesiecki, Kacper. Korona polska przy złotej wolności, starożytnemi rycerstwa polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego klejnotami ozdobiona. Lwów, 1728-43 r.
Wydane także jako: Herbarz polski, t. 1-10 przez Jana Nepomucena Bobrowicza, Lipsk, 1839-46 r. Reprint: Warszawa, 1988 r.
http://ebuw.uw.edu.pl/dlibra/publication?id=166

⇒ Polska Encyklopedia Szlachecka. Wykazy polskich rodzin szlacheckich. (oprac. Starykoń-Kasprzycki, Stefan Janusz; Dmowski, Michał). Warszawa, 1935-38 r.

⇒ Uruski, Seweryn. Rodzina, herbarz szlachty polskiej. Warszawa, 1904-38 r.
http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/docmetadata?id=82197

→   vel Bruski, v. Ditiuk, v. Ditrich, v. Jędrzejowski, h. Nałęcz, 1550 r., 1854 r. potw. Jędrzejów, pow. chełmski, woj. ruskie, Śląsk.

⇒ Dunin-Borkowski, Jerzy Seweryn. Rocznik szlachty polskiej. Lwów, 1881-83 r.
http://pbc.biaman.pl/publication/1623
Dunin-Borkowski, Jerzy Seweryn. Spis nazwisk szlachty polskiej. Lwów, 1887 r.

Dunin-Borkowski, Jerzy Seweryn. Genealogie żyjących rodów polskich. Lwów, 1894 r.
http://www.wbc.poznan.pl/publication/54074

⇒ Akta Heroldii Królestwa Polskiego, Archiwum Główne Akt Dawnych w Warszawie

⇒ Niesiecki, Kacper. Korona polska przy złotej wolności, starożytnemi rycerstwa polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego klejnotami ozdobiona. Lwów, 1728-43 r.
Wydane także jako: Herbarz polski, t. 1-10 przez Jana Nepomucena Bobrowicza, Lipsk, 1839-46 r. Reprint: Warszawa, 1988 r.
http://ebuw.uw.edu.pl/dlibra/publication?id=166

⇒ Polska Encyklopedia Szlachecka. Wykazy polskich rodzin szlacheckich. (oprac. Starykoń-Kasprzycki, Stefan Janusz; Dmowski, Michał). Warszawa, 1935-38 r.

⇒ Paprocki, Bartosz. Gniazdo cnoty. Kraków, 1578 r.
http://www.pbi.edu.pl/book_reader.php?p=41363
Paprocki, Bartosz. Herby rycerstwa polskiego. Kraków, 1584 r.
http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/docmetadata?id=48455

  • SKI — szlachecki sufiks, przypisujący do osoby ziemskie włości. Wikipedia: -sk – przyrostkowy formant przymiotnikowy określający przynależność do czegoś, który charakterystyczny jest dla słowiańskich nazw przestrzennych i miejscowych oraz polskich nazwisk.

Wiki:

Formy oraz pochodzenie

Formant -sk jest kontynuatem prasłowiańskiego *-ьskъ i występuje w wielu językach słowiańskich, w tym również w języku polskim. Wywodzony jest pierwotnie z praindoeuropejskiego sufiksu *-iskos[1][2] i znany jest również w językach germańskich (pgerm. *-iskaz > ang. -ishniem. – -ischskand. -(i)sk[2]) oraz bałtyckich[3].

Wywodząc się z pierwotnej formy bezosobowej -sk przyjmuje w polskim nazewnictwie również odmiany rodzajowe. Występuje w niezłożonej formie rodzaju nijakiego -sko, a także rodzaju męskiego -ski oraz żeńskiego -ska. Użyty jest on również w samych nazwach wymienionych rodzajów „-ski” oraz „żeń-ski” od prasłowiańskich *mąž-ьskъ-jь oraz *žen-ьskъ-jь[3]. W języku polskim przyrostek ten ma wiele oboczności, np. -ck-cko-zk-zko-sc-zc itp.[4].

Procesy lingwistyczne spowodowały dużą produktywność formantu -sk we wszystkich językach słowiańskich[  Formant -sk oraz jego trzy odmiany rodzajowe (-ski-ska-skie) stosuje się w języku polskim do tworzenia przymiotników przynależnościowych określających zależność wobec słowa źródłowego, pełniącego w utworzonym wyrazie funkcję nadrzędną wobec tej końcówki. Za pomocą tego przyrostka tworzy się słowa określające przymioty oraz cechy przedmiotów.Pierwotnie zrostek -sk znalazł najszersze zastosowanie w tworzeniu nazw miejscowych, które licznie notowane są na terenie Polski już w dokumentach z XII-XIII wieku[10]. W nazewnictwie polskim oraz ogólnosłowiańskim jest to formant produktywny dla nazw topograficznych i dzierżawczych, stanowiąc charakterystyczną cechę polskich geograficznych nazw miejscowych i przestrzennych[11]. Oboczności tego formantu jak -sk-sko-ck-cko oraz -zk-zko charakterystyczne są dla bardzo dawnych nazw miejscowych nadawanych miejscowościom na terenie Polski, jak ok. 1000 roku – „Gdańsk[12], a także „Bużesk”, „Łańsk”, „Wąchock”, „Rajsko”, „Bielsko”, „Kłodzko”, „Radomsko”, „Sławsko”, „Słupsk” itp[11]. Małopolskie i mazowieckie nazwy z XII wieku (BuskPłońskPołtowskPłock) wskazują, gdzie pierwotnie przebiegała granica występowania formantów „-sk” i „-sko”, która pokrywała się z granicą mazurzenia[11]

  •  -ski – morfem oraz końcówka odmiejscowych[1] nazwisk. Wraz z morfemem -cki i -dzki był charakterystyczną końcówką dla szlacheckich nazwisk polskiego pochodzenia, które związane były z posiadaną własnością – najczęściej rodowych miast lub wsi[2][3]. Nazwiska z tego typu przyrostkami wiążą się z sarmacką kulturą szlachecką i były odpowiednikiem zwrotów tytularnych występujących w szlacheckich nazwiskach za granicą jak we Francji de czy w Niemczech von .  „Ski” jest formantem przymiotnikowym, kontynuantem z języka prasłowiańskiego -ьskъ-jь, który określał przynależność do czegoś. Stanowi odmienioną formę formantu „-sk z końcówką rodzaju męskiego[5][6]. Dzięki temu formantowi tworzy się w języku polskim przymiotniki jak np. „modelar-ski”, „zielar-ski”, „lniar-ski”. Na przykład w XIV wieku „niebieski” oznaczało „przynależny do nieba”, a dopiero później wyraz ten stał się osobnym określeniem barwy niebieskiej, charakterystycznej dla koloru nieba. Oprócz męskiej odmiany używa się w języku polskim także innych odmian formantu „-sk” – w rodzaju żeńskim „-ska” oraz nijakim „-sko” .

Pierwsze nazwiska z tym sufiksem pojawiają się w Polsce już w połowie średniowiecza, o czym świadczyć może np. nazwisko komesa miasta Kalisza wymienione we fragmencie „comes Nasan Conarski Kalisiensis” w łacińskim dokumencie z 1282 roku sygnowanym przez Przemysła II[8]. Od późnego średniowiecza, za pomocą tego formantu, tworzono w Królestwie Polskim nazwiska szlacheckie. Pierwszy na ten temat wzmiankuje polski kronikarz Jan Długosz, który w swoich Kronikach sławnego Królestwa Polskiego pisanych w latach 1455–1480, podaje, że w Polsce za czasów Władysława Jagiełły nastał zwyczaj tworzenia nazwisk od posiadłości, tj. przez dodanie końcówki przymiotnikowej ski lub cki[9]. Od XIV wieku nazwiska z dodanym sufiksem „-ski” stawały się coraz bardziej powszechne, najpierw w Wielkopolsce, a później także na Pomorzu i Mazowszu.  Nazwiska na -ski oraz na -cki, tworzone od XIV wieku z nazwy wsi rodzinnej lub dziedzicznej, były z początku o tyle tylko sukcesyjne, o ile syn dziedziczył po ojcu tę samą wioskę, z której powstało nazwisko. Jeżeli osiadł w innej, otrzymywał automatycznie inne nazwisko. Zwyczaj ten stał się wkrótce powszechny i prowadził niekiedy do paradoksalnych sytuacji, jak zmienność nazwisk jednej osoby. Przykładem może być nazwisko sławnego kronikarza polskiego Marcina Bielskiego, który po ojcu nazywał się Wolski, od wsi Wola, ale gdy osiadł we wsi Biała (koło Pajęczna), został Bielskim, a syn jego, Joachim, już zatrzymał to nazwisko ojca ponieważ urodził się w tej miejscowości oraz odziedziczył majątek. Jeżeli szlachcic sprzedał majątek i kupił nowy to mogło się zmienić również jego nazwisko. Zdarzało się także, że jedna osoba posiadająca kilka majątków ziemskich mogła jednocześnie bądź wymiennie posiadać kilka różnych nazwisk… Po pewnym czasie charakter odmiejscowy uległ zatarciu i zaczęły pojawiać się nazwiska z tym formantem, pochodzące od przydomków lub imion …  Z czasem nazwiska zakończone na -ski zaczęły się również upowszechniać wśród warstw niższych jak mieszczanie czy chłopi. W pierwszej połowie XVII wieku nazwiska z tą końcówką nadawała sobie samozwańcza szlachta z ziemi krakowskiej. Zjawisko to spotkało się z protestem szlachty, która nazwiska na ski uznawała za jeden ze szlacheckich przywilejów. Aby więc uniknąć zupełnego podobieństwa nazwisk plebejskich do szlacheckich kończących się na -ski zastosowano wybieg ortograficzny i zapisywano je w formie oski zastrzegając formę z literą w na początku formantu -ski dla przedstawicieli stanu szlacheckiego. Szlachta w swoich nazwiskach pilnowała dość długo formy „wski”, ale z biegiem czasu różnice te zatarły się w polskich nazwiskach, a ich ortograficzny podział zatracił swój klasowy charakter. Zasada ta zresztą nigdy nie była ściśle przestrzegana i wielu przedstawicieli szlachty nie miało litery w przed -ski … Ostatecznie szlachecki pisarz sarmacki Szymon Starowolski zauważył filozoficznie, że: „Nie po swej woli, nie po wygolonej ordyńskiej czuprynie, nie po kontusie, ani po herbach, ani po przezwisku na ski ma być poznawan prawy szlachcic, ale po cnocie”[  Początkowo nazwiska z końcówką -ski w okresie I Rzeczypospolitej charakterystyczne były dla szlachty z terenów Królestwa Polskiego. Natomiast wśród szlachty na Rusi i Litwie bardziej popularne były nazwiska zakończone końcówkami odojcowskimi jak -owicz oraz -ewicz[17] wywodzących się bezpośrednio z formantu „-ic” za pomocą którego tworzono na Rusi nazwiska odojcowskie[18]. W wyniku funkcjonowania tych terenów w granicach jednego państwa Rzeczypospolitej Obojga Narodów nazwiska z końcówką -ski upowszechniły się na tamtych regionach, a z końcówką -wicz w Królestwie Polskim. Obecnie oprócz Polski, nazwiska z końcówką -ski występują również na terenie państw znajdujących się historycznie we wpływach kultury polskiej jak tereny dawnej I Rzeczypospolitej. Spotyka się je na BiałorusiLitwieUkrainie oraz w Rosji.Część osób noszących nazwiska z tą końcówką należy do ludności mieszkającej w obrębie I RP, która po rozbiorach Polski znalazły się w granicach Rosji, a część należy do potomków polskich zesłańców w Imperium Rosyjskim wysyłanych na Syberię oraz inne tereny w Rosji, które nastąpiły w wyniku wojen oraz powstań polskich wymierzonych przeciw temu krajowi. Dla przykładu po upadku Konfederacji barskiej na Sybir zesłano według szacunków samego posła rosyjskiego Nikołaja Repnina ponad 14 tys. konfederatów, resztę przymusowo wcielono do armii rosyjskiej. Po stłumieniu insurekcji kościuszkowskiej na Syberię zesłano około 20 tys. powstańców[19]. W ramach represji po powstaniu listopadowym 28 tys. żołnierzy polskich zostało wcielonych do armii Imperium Rosyjskiego na 15 lat (w Królestwie służba trwała tylko 10 lat) i odesłanych w głąb Rosji skąd wielu już nie wróciło. Po zakończeniu powstania styczniowego 40 tys. wysłano etapami na katorgę na Sybir.   Za przykład może posłużyć sławny rosyjski uczony polskiego pochodzenia Konstantin Ciołkowski, który był synem polskiego zesłańca Edwarda Ciołkowskiego wywodzącego się ze szlacheckiej rodziny herbu Jastrzębiec[25], czy tancerzchoreograf oraz jeden z najwybitniejszych rosyjskich tancerzy baletu XX wieku Wacław Niżyński, który chociaż uznawany jest za Rosjanina, to miał oboje polskich rodziców, został ochrzczony w Warszawie i osobiście uważał się za Polaka zyskując sławę na świecie pod nazwiskiem pisanym w formie francuskojęzycznej, jako Vaslav Nijinsky, pradziadek Igora Strawińskiego i konfederat barski Stanisław Strawiński, konstruktor lotniczy Igor Sikorski. Formant -ski często występował również na terenach innych państw uczestniczących w zaborach Rzeczypospolitej jak Prusy, a później Niemcy czy Austrii. W krajach tych zapis tego formantu przyjmował oprócz pierwotnego zapisu również formy -sky lub -zky.   Przykładem użycia tak zniekształconej końcówki -ski może być amerykańskie miasto Sandusky w stanie Ohio nazwane tak od nazwiska Antoniego Sadowskiego polskiego szlachcica, tłumacza oraz pioniera dzikiego zachodu[ . Na Węgrzech nazwiska słowiańskiego pochodzenia tego typu mają końcówkę szky[33]Litewską wersją końcówki owski jest zaś auskas.   Analogiczne nazwiska pojawiają się również w kulturze narodów byłej Jugosławii (przy czym w kulturach chorwackiej, serbskiej i bośniackiej popularniejsze są nazwiska z formantem -ić)[35]. Zbliżony przyrostek -śkyj (-ський) można spotkać wśród znacznej części nazwisk ukraińskich[36], a przyrostek -skij (-ский) wśród pewnej części nazwisk rosyjskich; takież -ski (-скі) jest charakterystyczne dla białoruskich[37]-ský dla czeskich, a -ski (-ски) dla macedońskich nazwisk. Podobieństwo ma dwa źródła: wspólne, słowiańskie korzenie języków oraz silne oddziaływanie polskiej kultury, począwszy od XIV wieku, na terenie kresów południowo-wschodnich i wschodnich.

Po pradziadkach ze strony matki: ród Orlickich

Ze zubożonego szlacheckiego rodu Orlickich spod Babska, dwór przepadł na Gołyniu i  Studzianku k. Babska w Łódzkiej ziemi. Prababcia Zofia Orlicka wyszła za Pawła Borowca, a zmarła przy siódmym dziecku mojej babci Zofii Borowiec po mężach Jędrzejewskiej – Krasickiej. Prababcia ma grób na tym samym małym cmentarzu co dziadek Jędrzejewski w Babsku. Babcia Zofia Jędrzejewska a jej córka jest pochowana w Warszawie na Wólce, tak samo jej siostra Maria Okrasa. Babcia wyszła za drugiego dziadka żołnierza 5 Kresowej Dywizji Piechoty, ciężko rannego w Bitwie pod Monte Cassino, zmarłego w Londynie. Inne rodziny krewniacze; Borowiec, Okrasa, Wołyniec, Woźnica, Kobziakowski, …) 

  • ORLI — rdzeń nazwiska związany z orłem, symbolem wznoszenia, dalekiego widzenia, najwyższych wartości duchowych. W mitologii lechickiej, w tym laskiej a więc i czeskich legendach (bo język czeski jak i łużycki, razem z polskim to języki laskie, zachodnio-słowiańskie gdyż przyszliśmy z południa gdy na północy był lodowiec lub polodowcowe bagna długo nie do przebycia) ten biały ptak jest symbolem czystości duchowej, siły, odwagi i najwyższych wartości etycznych. W odróżnieniu do niego orzeł niemiecki jak i rosyjski, pochodzą od nawiązania do czarnego orła cesarskiego, rzymskiego symbolu imperialnego, ustroju niezwykle przemocowego. Orel, Oril, czy z czeska Ożil, od którego jest polski Orzeł w wymowie; Ożeł, z czego „ż” przeszło w nasze „rz” oznaczając pierwotnie; „o-żywający” (morfem Ż ; to przeważnie; ż-ycie, jak z-bo-że; z – tego/to (do tej pory na Łużycach termin ‘bo’ znaczy ‘to’) – życie, lub sam Bóg < Bog, Boh < Boż (stąd dawne bożiszcze), gdzie Bo-ż; to – życie, czyli siła stwórcza/duchem dająca wszelkie życie, a ‘żyć; to w gwarze śląskiej miejsce urodzenia, czyli tyłek), zawsze odradzający się do życia po krwawej walce dnia z nocą, Słońca z Księżycem, męskiej siły z kobiecą, podobnie jak; Horus, Feniks, Raróg. Czerwień zachodu Słońca, kolor krwi – to powszechna barwa rodowa/narodowa u Słowian, stosowana na Rusi do barwienia trumien, zwana ‘krasna’ czyli piękna od krasu/kresu zachodzącego Słońca, dawniej i ciała barwione były u Słowian ochrą rudy żelaza jak u poarjowych Indusów do dzisiaj, lub szaty, kamienie i posągi nagrobne dla okazywania wiary w nieśmiertelność duszy jaka i dzisiaj panuje u Chrześcijan, lecz również wiara w powrót do życia w ciele (reinkarnacja) powszechne w kulturze Vincza i Etruskiej/Raseńskiej i Fenicjan malowanych na czerwono w egipskich freskach (Fenów/Wenów zasilali też żeglarze z Wenedów/Wendów) oraz Etrusków. Biel Orła, to symbol czystości duchowej, sprawiedliwości i rycerskości/etyczności, skąd biała chusta dla rycerza, od jego wybranki, to wyraz zaufania w jego rycerskość, etyczność, opiekuńczość.

Orlickich jest najwięcej w okolicach Krakowa. 

Herbu Lis, 1560 r. Orliki, woj. krakowskie.   

Orlik, h. Nowina, 1500 r., 1859 r. potw. Orliki, woj. krakowskie, pow. krzemieniecki, woj. wołyńskie, wileńskie, smoleńskie. Niektórzy z Orlików h. Nowina w Małopolsce zmienili w XVII w. nazwisko na Orlicki.

⇒ Dunin-Borkowski, Jerzy Seweryn. Rocznik szlachty polskiej. Lwów, 1881-83 r.
http://pbc.biaman.pl/publication/1623
Dunin-Borkowski, Jerzy Seweryn. Spis nazwisk szlachty polskiej. Lwów, 1887 r.

Dunin-Borkowski, Jerzy Seweryn. Genealogie żyjących rodów polskich. Lwów, 1894 r.
http://www.wbc.poznan.pl/publication/54074

⇒ Niesiecki, Kacper. Korona polska przy złotej wolności, starożytnemi rycerstwa polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego klejnotami ozdobiona. Lwów, 1728-43 r.
Wydane także jako: Herbarz polski, t. 1-10 przez Jana Nepomucena Bobrowicza, Lipsk, 1839-46 r. Reprint: Warszawa, 1988 r.
http://ebuw.uw.edu.pl/dlibra/publication?id=166

⇒ Polska Encyklopedia Szlachecka. Wykazy polskich rodzin szlacheckich. (oprac. Starykoń-Kasprzycki, Stefan Janusz; Dmowski, Michał). Warszawa, 1935-38 r.

⇒ Uruski, Seweryn. Rodzina, herbarz szlachty polskiej. Warszawa, 1904-38 r.
http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/docmetadata?id=82197

Herbowny 1809 r. Albert, syn Andrzeja i Anieli Podgórskiej, ur. w 1809 r. w m. Targowicy, na Wołyniu, w powstaniu 1831 r. porucznik WP.

⇒ Polska Encyklopedia Szlachecka. Wykazy polskich rodzin szlacheckich. (oprac. Starykoń-Kasprzycki, Stefan Janusz; Dmowski, Michał). Warszawa, 1935-38 r.

⇒ Uruski, Seweryn. Rodzina, herbarz szlachty polskiej. Warszawa, 1904-38 r.
http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/docmetadata?id=82197

Orlicki;

→   Herbarz szlachty polskiej „Rodzina” Seweryna Uruskiego (tom-str.):
● III-257, XII-252, 380, 381 (pokaż źródło)

→   Herbarz polski Kaspra Niesieckiego (tom-str.):
● v. Orlik III-15, 405; VI-583; VII-128.

→   Wiadomość o klejnocie szlacheckim oraz herbach domów szlacheckich w Koronie Polskiej i Wielkim Księstwie Litewskim Ewarysta Andrzeja Kuropatnickiego (tom-str.):
● II-75.

  • CKI — przyrostek dzierżawczy, sugerujący przynależność do rodowego gniazda szlacheckiego. Wikipedia: Stosunkowo najpóźniej nazwiska z końcówką -ski oraz -cki upowszechniły się wśród chłopów, o czym świadczyć może fakt, że jeszcze w 1794 roku podczas insurekcji kościuszkowskiej naczelnik Tadeusz Kościuszko, w formie wyróżnienia oraz rodzaju promocji, nadał nazwisko Głowa-cki czyli myślący głową, rozumny, za jego cwane zatkanie armaty czapką, walecznemu kosynierowi Wojciechowi Bartosowi, który jako pierwszy zdobył rosyjskie armaty w Bitwie pod Racławicami[16].  

Wykorzystano fragmenty informacji ze strony; https://szlachtarp.p

2. Herby rodowe.
Nałęcz:
  • Symbolika geometryczna: Górne KOŁO (symbol światła, słoneczności, pełni, zgromadzenia), dolny TRÓJKĄT  (symbol wzniesienia, świętej przestrzeni, narodzin światła/dnia).  Po unowocześnieniach przedstawia chustę tworzącą na górze krąg a na dole trójkąt. Sama nazwa herbu, wskazuje, że Nałęcz pierwotnie oznaczał „nałęcze wici”, czyli rodzaj pisma, znaku, lub runy słowiańskiej. Herb ten jest legendarnie znany w Polsce od X wieku, z czasów Mieszka.

Uwagi, by Orlicki:

Identyczny znak jak ten po prawej, odkryto na miejscu wczesnosłowiańskiej osady w Břeclav-Lány w południowych Morawach, wyryty na kości bydlęcej i datowany na 600 r.ne. Jest on zgodny ze znakami kultury Vincza. Odkryte znaki, niektórzy naukowcy przypisują oczywiście Germanom, rzekomo tam niegdyś żyjącym przed Słowianami. Przekaz Czernorizeca Chrabyra, bułgarskiego mnicha żyjącego na przełomie IX i X stulecia i działającego w presławskiej szkole piśmienniczej, w dziele zatytułowanym „O literach” wspomina iż przed przyjęciem chrześcijaństwa Słowianie posługiwali się „nacięciami”. Nacięcia takie zwano; rezami/rjezami/rysami, rytami (zapewne od rycia, podobnie jak ryło ziemię rodło/radło), z rosyjskiego; czertami (czyli kreskami), podobnie jak znaki vinczańskie to głównie linie proste, acz są i wyjątki. Przypisywane jest pochodzenie tych znaków do grupy Futhart starszy pochodzącej z południowej Skandynawii, wobec czego większość naukowców pozaniemieckich wywodzi to pismo runiczne (znaki te mają sens głoskowy jak i znaczeniowy), z alfabetu Wendyjskiego (słowiańskiego) z obszaru północnosłowiańskiego lub etruskiego które niewątpliwie pochodzą z pisma kultury Vincza i staroeuropejskich zwanych azjanickimi. Warto pamiętać, że część plemion haplogrupy celtyckiej R1b, oraz staroeuropejczycy I1, podobnie jak R1a zwana słowiańską i staroeuropejczycy I2, przeszła nizinę dunajską opanowaną przez staro europejską kulturę vinczańską. Według naukowców, pismo Futhart oznacza w tym znaku i podobnym; gdzie widzimy, że pierwszy znak, ;opila/opalan; (brzmi jak „opalane” słońcem); wywodzi się od kanciastego nawiązania do kształtu otwartej w okrąg lub owal głośni jaka jedyna wydaje dźwięk „o” , lecz jest ten ukośnie położony kwadrat nad wzniesieniem, oznaczającym moim zdaniem dśiń/dzień czego potwierdzenie widzimy w kolejnym znaku jako splotu dwóch podobnych trójkątów. Znak odnoszony do litery ‘O’, wynika z nawiązania przez Presłowian Vinczańskich do okręgu Słońca nad wzniesieniem dnia, czyli jego panowanie nad Ziemią w szczycie dnia, niezwykle ważnej porze żniw (odpoczynku i posiłku) i wielu obrzędów. Stąd, u Skandynawów znak ten przypisano do dziedziny; od dziennej zdolności do jej objechania/ rycerskiej własności, czyli obszaru jaki za dnia można przemierzyć konno. Cały tekst napisu znalezionego w Czechach, to zapewne fragment urwanego opisu czynności obejmowania we władanie, rodzaju prawa ważniejszego władcy, kniazia;  własności ziemi, (dziedzina rycerza, dziedzictwo, posiadanie) przez dzień – człowieka – na koniu – jadącego …… Znak drugi, to w znaczeniu słownym jak i graficznym, wyraźnie czas dnia, nazywany  od słowiańskiej pożyczki językowej jako: dagaz (daś-gaś? ; dzień – gasi? Gdzie znak nocy jest nad znakiem dnia, jako trójkąt z wierzchołkiem do dołu nad trójkątem z wierzchołkiem do góry. Termin ‘dzień’, to obecnie u Szwedów; ‘dag’, lecz wymowa jest tutaj ważniejsza; dosz, doż < doś).  Ciekawe odniesienie można znaleźć w wysnuciu nawiązania znaczenia „dziedzina/dziedzictwo/własność” do zgromadzenie plemienia/ludu/rodu, jakie przecież było właścicielem swojej dziedziny/ziemi. W takim przypadku moglibyśmy ten napis przetłumaczyć: „Włościanie (dziedzice) za dnia z ludźmi konnymi przybędą” ….co oznaczałoby jakieś łączenie, zgromadzenie, gdy czytamy tekst w lewo, zaś w prawo; „….przybędą konni ludzie za dnia na zgromadzenie/dzień rodu, wiec/zarząd plemienny”.

Warto przypomnieć, że w Futlarku, Słońce to Sowilo, zapewne od Son-wiło, co nie ma nic wspólnego z językiem germańskim lecz słowiańskim, co wyraźnie widzimy po przyrostku „lo” a zapewne pierwotnie „ło; to”. Jednak cały rdzeń w tym terminie; „wilo” (wije, tworzy) jest w nawiązaniu do Śo; ś(wiatł)o’, zrozumiałym znaczeniem bliskoznacznym i pochodzi z jednej rodziny słowotwórczej od;światło – tworzy. Pierwotnie, wyraz mógł brzmieć jako Świ(t)ło; czyli „światło”.

Wikipedia; Sowilo (* sōwilō ), oznaczające „słońce”, jest zrekonstruowaną nazwą runy s ( ᛊ , ᛋ ) w języku protogermańskim .

Zaś sam znak wyrażający tą gwiazdę, jest bardzo bliski współczesnej literze S (jak Słońce, obecnie po szwedzku; Sol), odmienionej przez Skandynawów w jedną linię więcej w kształcie obrazowym. Znak ten występował u Etrusków. Znak ten oparty na czterech kreskach, zapewne oznaczał Ś, gdy na dwóch, jest to już tylko S. Tak się dzieje, gdy odległe ludy jak skandynawscy Nordycy, pregermanie, nierozumiejące pradawnych prawideł budowania liter czy cyfr, terminów, rdzeni i morfemów, tworzą swoje ich odzwierciedlenia, pamiętając ich wymowę bez zrozumienia jej składni rdzeniowej i graficznych kształtów ich zapisu. 

Gdy ‘S’ jest w fulbarku brytyjskim pisana już bliżej obecnej formy, jako:

  • Kolorystyka; biało-czerwony, kolor Rzeczypospolitej, ale także kolorystyka światła i nieśmiertelności.
  • Znaczenie głębokie; energia zgromadzenia, zgody, wiecu, odwagi. Rodzaj męski; ten Nałęcz.
  • Zastosowania w przeszłości: Nałęcz, jako splot linowy o specjalnym układzie jak w tym herbie, wraz z zawołaniem „Nałęcz” wymawianym przez go dostarczającego, mógł być rodzajem wici oznaczających zwołanie wiecu rycerskiego, gdy inne wici i inne zawołanie, wzywały na wojnę. Ród pod herbem Nałęcz brał udział w bitwie pod Grunwaldem w 1410r, co uwiecznił reżyser żydowskiego pochodzenia Aleksander Ford (Lipszyc) na rok przed moim urodzeniem, dwukrotnie pokazując piękną chorągiew z tym herbem, we wspaniałym filmie „Krzyżacy”, nakręconym w oparciu o powieść Henryka Sienkiewicza. To zapewne pozostałość tamgi scytyjskiej, a ta została wyniesiona z pisma vinczańskiego, gdzie występuje jako znak/ligatura/grafem oznaczając moim zdaniem cyfrę i głoskę. Taki znak, występuje w tym piśmie jako pierwotnie kwadrat (lub koło) na górze, połączony u dołu z otwartym wierzchołkiem/trójkątem. Jest to światło, czyli Słońce, nad wzniesieniem. Czyli O nad niepełną literą D, odwróconą ostrym bokiem do góry. Oznaczał zapewne rozświetlone wzniesienie, mógł być z tego powodu stosowany jako symbol wiecu/koła/kopy, skąd zawołanie i nazwa ; Nałęcz! Na – łączenie/zebranie nastał czas, pora. W tłumaczeniu znaczenia liczbowego, jest to zapewne cyfra 7 (siedem, śidm) lub 12 (dwi-naść), bo zamknięty krąg to pięć lub dzieśięć, pełnia, pięść, piąty dzień z cyklu pór doby; 1 dzień, 2 noc, 3 dzień, 4 noc, 5 dzień, czyli światło. A spód to dzień z nowego rzędu; 6 noc, 7 dzień, czyli czwarty dzień. 5 + 2 to 7. Siedem po rozkładzie słowotwórczym to; Ś-je-deń (dzisiejsze; siedem)/dawniej; śiedm/śidm, czyli; światło – jest – dniem, lub światło/Słońce nad dniem. Może jednak oznaczać też pełnię dnia, wzniesienie Słońca w południe, kiedy zapewne zaczynano obrady wiecowe w cieniu góry lub wielkich, świętych drzew, jako czytelnej dla wszystkich pory zejścia się na obrady gdy nikt nie dysponował innym zegarem niż Słońce.

Nowina:

  • Symbolika geometryczna: Półksiężyc otwarty do góry, symbol nocy, pierwszej fazy Księżyca – nowiu, ale też; łaski, powrotu światła, spokoju. Możliwe, że to dawna głoska Ć, jak „cień”, wymawianej w mowie polskiej jako; ćień.
  • Znaczenie głębokie: W wersji najstarszej bez miecza — symbol otwartości, oczekiwania na nowinę, światło życia w ciemności, cień Ziemi i odblask Słońca jakie daje jego światło odbite od Księżyca. Rodzaj żeński; ta Nowina.
  • Kolorystyka; Kolor błękitu nieba, przestrzeni duchowej, przynależności do wielkiej wspólnoty stepowej — scytyjskiej.
  • Zastosowanie w przeszłości:  Drugi człon nazwiska; ORLICKI, po babci Zofii i prababce ze szlacheckiego, rozdrobnionego na 7-ro dzieci pod-rodu z Babska pod Rawą Mazowiecką, zmarłej przy porodzie babci (po mężu Borowiec), w woj. łódzkim, mającą przed wojną odłamy w Warszawie. Ród ten przybył gdzieś z południa Polski w dawnych wiekach, ze Śląska, gdzie kultura lechicka mieszała się z morawską, czeską. Orliccy udostępnili swoje nazwisko i herb Nowina, na mocy unii horodelskiej z 1413 roku, ruskim i litewskim bojarom w ramach adopcji herbowej dla ustanowienia równości domów szlacheckich. Z tego skoligaconego na Białej Rusi domu, pochodzi ostatni hetman kozacki i twórca pierwszej kozackiej konstytucji dzisiaj zwanej ukraińską, noszący się po polsku, szlachcic, sprzyjający Rzeczypospolitej, Filip Orlik (Orłyk; nazwisko Orlickich zostało tutaj uproszczone i zruszczone), posługujący się właśnie herbem Nowina. Najstarszy znany wizerunek herbu Nowina pochodzi z Polski, z odciśniętej w 1293 roku pieczęci, a najstarszy zapis dotyczący herbu pochodzi z zapisu sądowego z 1392 roku. Herb Nowina jest podobnie jak herb Nałęcz, pozostałością tamgi scytyjskiej. Pierwotnie nie posiadał na pewno miecza, tylko półokrąg otwarty do góry, jakby księżyc w nowiu. Stąd jego nazwa i zawołanie; – Nowina!, oraz błękitne barwy. W znaczeniu liczbowym, podobnym do znaków kultury Vincza, taki odwrócony wierzchołkiem do dołu trójkąt, to symbol nocy, bo odwrotny to symbol dnia. Symbol V oznacza dzisiaj liczbę 5 w piśmie rzymskim. Pierwotnie, w starszym od łaciny piśmie raseńskim czyli etruskim, 5 – ka była oznaczana odwrotnym trójkątem jako; ^. Rzymianie zwalczali kulturę etruską i to zmienili. V mogła pierwotnie oznaczać liczbę 2, gdyż noc jest drugim czasem/porą po dniu i znak ten może się wywodzić od rozszerzonego kształtu N – jak noc, czyli druga pora czasu.
3. Wnioski syntetyczne:
  • Genealogia; To połączenie starożytnej kultury wiecowej, rolniczej (Kopko); prawo kopne na Rusi, zgromadzenie ludowe z tradycją ziemiańsko-szlachecką opartą o zakorzenienie w drzewie życia (Jędrzejewski), oraz kulturze zmartwychwstawania życia narodu jako orlego wzlotu do walki i odbudowy rodowej/narodowej, kulturowej (Orlicki).
  • Dwa herby: Nałęcz + Nowina, symbolizują powiązanie; Nałęcz; światłość nad zgromadzeniem, nad Narodem laskim, myślenie narodowe, a Nowina; aktywną noc oczekującą na pełną światłość, na przebudzenie do życia, dla nowiu, nowego, nowiny, poczynanie życia w cieniu nocy. Razem, oznaczają harmoniczne powiązanie, idealną równowagę natury i społeczności rodowej, jak dzień z nocą tworzą pełnię pierwotnego cyklu czasu, przez połączenie pierwiastka męskiego z żeńskim.

Oba znaki obok siebie, tak powszechnie stosowane w starożytnych kulturach presłowiańskich, stały się pradawną ornamentyką lecz pierwotnie były językiem symbolicznie opisującym upływ czasu, przechodzenie światła dnia w ciemność nocy, w nawiązaniu do nich; życia w śmierć i ponowne życie, jako bezustanny cykl, czyli wiarę w nieśmiertelność, w o-żywanie rodu, dzisiaj zwane reinkarnacją, zmartwychwstawaniem.  Stąd znak rodowy Polaków to z nazwy O-żil/Orzeł a barwą czerwień i biel, oraz to, że nasi przodkowie powszechnie palili szczątki zmarłych wierząc w oczyszczającą siłę ognia, ułatwiającą odrodzenie do kolejnego żywota.

Fot.Wikipedia; Rekonstrukcja pochówku popielnicowego

Materiały uzupełniające;

Urna z Białej pod Łodzią:

Nigdy nie wstydźcie się lechickich korzeni!

To nie jest żadna wyższość czy miraż szlachectwa,

bo te, nabywamy wyłącznie dobrymi czynami i honorem.

To uznanie dla naszych przodków i wielo-rodowej wspólnoty,

  obraz wspaniałej kultury laskiej i dowód starożytności Polahów,

fundament dla jedności, obrony i przyszłości polskiego Narodu.

SKRÓCONY TEKST

1. Nazwiska:

Po Ojcu; Kopko. 
  • Rdzeń KOP; z rdzeniem KOP, oznacza w rozbiciu na morfem K; krzywizna, kres. Morfem O; okrąg, KO razem; koło, krąg, z jakiego to powodu wzniesienie to często „kopa”. Wskazuje na; wzniesienie, koło, kopę (zgromadzenie, wiec), związane z przestrzenią rytualną, prawem wiecowym, społecznością rolniczą. KOPA, była z tego powodu nazwą dla wiecu ludności, zgromadzenia w okręgu i to zapewne bardzo dawno. Prawo kopne, czyli wiecowe, trwało w Rzeczypospolitej prawnie zalegalizowane na Rusi, dla ludności chłopskiej. Ale były też KOŁA rycerskie, odmiana prawa wiecowego dla szlachty.
  • Przyrostek -KO — rusiński, wschodniosłowiański, potwierdzający związek z lechickimi Lędzianami (Ruś Czerwona), pierwotnie obszar wielkich wieców, odebrany Lechom przez Ruś. Stosowany w nazwiskach, jak np. u Polako-Rusinów; Kościusz-ko, Moniusz-ko.
  • Pochodzenie; Od „kopy”; wiecowania w gromadzie, bardziej niż od kopania, ale było związane z ludnością rolniczą, bo taką byli Presłowianie, niosąc z Bałkanów od kultury Vincza, najstarszą w Europie kulturę rolniczą aż po Bałtyk. Istnieje teoria, że pierwotną nazwą „konia” był „ko(p)ń” (jak dzisiaj podobnie nazywamy zwierzęta „kopytne”), od jego kopania jako metody obrony lub walki w rui, pochodzących od części jego nóg, czyli kopyt, którymi kopał/grzebał w ziemi, owalnego kształtu a więc ko-listego. 
Po matce: Jędrzejewski.
  • JĘ — nosowy przedrostek, fonetycznie związany z „jędrnością”, staropolszczyzną oznaczającą zdrowie, moc.
  • DRZEJ — rdzeń związany ze słowem „drzewo”, „drzewiej”, „trwałość”, „korzenie”, „twardość, „starość”.  „Drzewiej/drawy” to niegdyś w języku czeskim lub staropolskim; „dawny, stary, silny”
  • SKI — szlachecki sufiks, przypisujący do osoby ziemskie włości.
Po dziadkach: Orlicki.
  • ORL — związane z orłem, symbolem wznoszenia, siły, dalekiego widzenia, najwyższych wartości duchowych, w lechickiej, w tym laskiej bo i czeskich legendach ten biały ptak jest symbolem czystości duchowej, siły, odwagi i najwyższych wartości etycznych. Orel, Oril, czy czeski Ożil, od którego jest olski Ożeł/Orzeł, oznacza „ożywający”, zawsze odradzający się do życia po krwawej walce (czerwień zachodu, czerwień krwi – powszechna barwa u Słowian, stosowana na Rusi do barwienia trumien, dawniej i ciała lub szat, kamieni i posągów nagrobnych dla oznaczania wiary w reinkarnację, nieśmiertelność duszy). Przypuszczalnie odnosił się pierwotnie do wiązania Słońca ze zmartwychwstawaniem i obumieraniem, co przeniesiono na tego ptaka. O ; okrąg słoneczny, R ; siła, moc. Stąd „or-ać, o – ra – ć” ; odradzać, ożywiać, otwierać ziemię siłą; ra.
  • ICKI — przyrostek dzierżawczy, sugerujący przynależność do rodowego gniazda związanego z orłem.
2. Herby rodowe:
Nałęcz:
  • Symbolika geometryczna: górne KOŁO (symbol światła, słoneczności, pełni), dolny TRÓJKĄT  (symbol wzniesienia, świętej przestrzeni, narodzin światła/dnia), przypuszczalnie pochodzenia od tamg scytyjskich.  Przedstawia chustę tworzącą na górze krąg a na dole trójkąt. Sama nazwa herbu, wskazuje, że Nałęcz pierwotnie oznaczał nałęcze wici, czyli rodzaj pisma, znaku, lub runy słowiańskiej. Herb ten jest legendarnie znany w Polsce od X wieku, czasów Mieszka.
  • Kolorystyka; biało-czerwony, kolor Rzeczypospolitej, ale także kolorystyka światła i ziemi, nieśmiertelności.
  • Znaczenie głębokie; energia zgromadzenia, zgody, wiecu, odwagi.
  • Zastosowania w przeszłości: Nałęcz, jako splot linowy o specjalnym układzie jak w tym herbie, wraz z zawołaniem „Nałęcz” wymawianym przez go dostarczającego, mógł być rodzajem wici oznaczających zwołanie wiecu rycerskiego, gdy inne wici wzywały na wojnę. Ród pod herbem Nałęcz brał udział w bitwie pod Grunwaldem w 1410r, co uwiecznił reżyser żydowskiego pochodzenia Aleksander Ford (Lipszyc) na rok przed moim urodzeniem, dwukrotnie pokazując chorągiew z tym herbem, we wspaniałym filmie „Krzyżacy”, nakręconym w oparciu o powieść Henryka Sienkiewicza. to pozostałość tamgi scytyjskiej, a ta została wyniesiona z pisma vinczańskiego, gdzie występuje jako znak/ligatura oznaczający moim zdaniem cyfrę i głoskę. Taki znak, występuje w tym piśmie jako pierwotnie kwadrat (lub koło) na górze, połączony u dołu z otwartym wierzchołkiem/trójkątem. Jest to światło, czyli Słońce, nad wzniesieniem. Czyli O nad niepełną literą D, odwróconą ostrym bokiem do góry. Oznaczał zapewne rozświetlone wzniesienie, mógł być z tego powodu stosowany jako symbol wiecu/koła/kopy, skąd zawołanie i nazwa ; Nałęcz! Na – łączenie/zebranie (pora). W tłumaczeniu znaczenia liczbowego, jest to zapewne cyfra 7 (siedem), bo zamknięty krąg to pięć, pełnia, pięść, piąty dzień z cyklu pór doby; 1 dzień, 2 noc, 3 dzień, 4 noc, 5 dzień, czyli światło. A spód to dzień z nowego rzędu; 6 noc, 7 dzień, czyli czwarty dzień. 5 + 2 to 7. Siedem po rozkładzie słowotwórczym to; Ś-je-deń (dzisiejsze; siedem)/dawniej; śiedm, czyli; światło – jest – dniem, lub światło/Słońce nad dniem. Może jednak oznaczać też pełnię dnia, wzniesienie Słońca w południe, kiedy zapewne zaczynano obrady wiecowe w cieniu góry lub wielkich, świętych drzew, jako czytelnej dla wszystkich pory obrad.
Nowina:
  • Symbolika geometryczna: Półksiężyc otwarty do góry, symbol nocy, pierwszej fazy księżyca – nowiu, ale też; łaski, powrotu światła.
  • Znaczenie głębokie: W wersji najstarszej bez miecza — symbol otwartości, oczekiwania na Nowinę, światło życia w ciemności, cień Słońca jaki daje jego blask odbity od Księżyca.
  • Kolorystyka; Kolor błękitny — nieba, przestrzeni duchowej, przynależności do wielkiej wspólnoty stepowej — scytyjskiej.
  • Zastosowanie w przeszłości:  Drugi człon nazwiska to ORLICKI, po prababce ze szlacheckiego, rozdrobnionego na 7-ro dzieci gałęzi rodu z Babska pod Rawą Mazowiecką (po mężu Borowiec), w woj. łódzkim, ale była to rodzina mająca też przed wojną odłamy w Warszawie. Ród ten przybył gdzieś z południa Polski w dawnych wiekach, ze Śląska, gdzie kultura lechicka mieszała się z czeską. Orliccy udostępnili swoje nazwisko i herb Nowina, na mocy unii horodelskiej z 1413 roku , ruskim i litewskim bojarom w ramach adopcji herbowej i ustanowienia równości domów szlachty laskiej ze bojarami ruskimi i litewskimi. Z tego domu, pochodzi ostatni hetman kozacki i twórca pierwszej kozackiej konstytucji dzisiaj zwanej ukraińską, noszący się po polsku, szlachcic, sprzyjający Rzeczypospolitej, Filip Orlik (nazwisko Orlickich zostało tutaj uproszczone i zruszczone) posługujący się właśnie herbem Nowina. Najstarszy znany wizerunek herbu Nowina pochodzi z odciśniętej w 1293 roku pieczęci, a najstarszy zapis dotyczący herbu pochodzi z zapisu sądowego z 1392 roku. Herb Nowina jest podobnie jak herb Nałęcz, pozostałością tamgi scytyjskiej. Pierwotnie nie posiadał na pewno miecza, tylko półokrąg otwarty do góry, jakby księżyc w nowiu. Stąd jego nazwa i zawołanie; Nowina, oraz błękitne barwy. W znaczeniu liczbowym, podobnym do znaków kultury Vincza, taki odwrócony wierzchołkiem do dołu trójkąt, to symbol nocy, bo odwrotny to symbol dnia. Symbol V oznacza dzisiaj 5 w piśmie rzymskim. Pierwotnie, w piśmie raseńskim czyli etruskim, 5 – ka, była oznaczana odwrotnym trójkątem. Rzymianie zwalczali kulturę etruską i to zmienili. V mogła pierwotnie oznaczać liczbę 2, gdyż noc jest drugim czasem/porą po dniu.
3. Wnioski syntetyczne:
  • Genealogia; To połączenie kultury wiecowej rolniczej (Kopko; prawo kopne na Rusi, zgromadzenie ludowe), tradycji ziemiańsko-szlacheckiej opartej o zakorzenienie w drzewie życia (Jędrzejewski), oraz kultury orlego wzlotu do walki i odbudowy rodowej/narodowej (Orlicki).
  • Dwa herby: Nałęcz + Nowina, symbolizują powiązanie; Nałęcz; światłość nad zgromadzeniem, a Nowina; aktywną noc oczekującą na pełną światłość. Razem, oznaczają harmoniczne powiązanie, równowagę natury.

Opisał:

Rafał Kopko – Orlicki,

01.03,2026r. Warszawa

Podziel się!