WiaraPrzyrodzona.wordpress.com: Słowianie dumna Aryjsko-Słowiańska Święta Biała Raso co z wami? (Archiwum 2016)

Słowianie dumna Aryjsko-Słowiańska Święta Biała Raso co z wami?

Słowianie dumna Aryjsko-Słowiańska Święta Biała Raso co z wami przebudźcie się chcą was koczownicy Chazarscy podstępnie wymordować

 

Slavic Słowianie


Rasa Aryjska jest najwspanialszą rasą na Ziemi. Najstarszą. Najbardziej rozwiniętą pod każdym względem, a zwłaszcza kulturalno intelektualnym. Jest najlepszą zatem Rasą, co wyczerpująco udowodnię, i posiada najwspanialszy skarb, jaki tylko istnieje na planecie Ziemi. Jest to skarb ponad skarbami. Skarb, który jest tak gigantyczny i wspaniały, że nawet nie można go ukraść, chociaż już bardzo wiele dzikich hord na przestrzeni dziejów bezskutecznie tego próbowało.

Ale od początku, około 300 lat temu, przekazywana z pokolenia na pokolenie przez długie tysiąclecia pamięć o starożytnym Słowiano – Aryjskim imperium została niemal całkowicie wymazana z oficjalnych źródeł przez dokładnie te same siły, które wymazały fizycznie z mapy świata Rzeczpospolitą. To są dokładnie te same żydomasońskie mętne kliki i tajne stowarzyszenia, które prowadzone na sznureczku koczowników, fizycznie z mapy świata wymazały również Jugosławię, Czechosłowację, a lada rok kto wie czy nie uda im się wymazać jeszcze Ukrainy i docelowo Federacji Rosyjskiej – gdyż to o Rosję im zawsze chodziło. Rosję – Matkę wszystkich Aryjskich Słowian.

Ta zwierzęca, czysto fizjologiczna nienawiść do naszej Rasy, jaka od zawsze koczowników cechuje ostatnio jeszcze bardziej się nasiliła, co widać doskonale w uporczywym wmawianiu nam, że słowo Słowianie wywodzi się od „slave” co oznacza w języku angielskim niewolnika. Prawidłowa geneza tego słowa jest tymczasem zupełnie inna, i oczywiście dziesiątki wieków starsza niż tak zwany język angielski, który wówczas nawet nie istniał, i znaczy po prostu „Sloboda”, czyli człowieka w pełni wolnego – to jest prawidłowa definicja Słowianina – no i absolutne oczywiście przeciwieństwo niewolnika.

Wyniszczanie naszej Rasy to jednak nie są tylko pyskówki na polu językoznawczym prowadzone przez koczowniczych histo(e)ryków, ale co gorsza wyniszczanie Rasy na polu fizycznym – wszystkie, powtarzam wszystkie bez wyjątku dzisiejsze Narody Słowiańskie są wyniszczane z zimną premedytacją – fizycznie w sposób zaplanowany i niezwykle metodyczny. Znikają z egzystencji, jest to więc i to dosłownie zorganizowana eksterminacja najlepszej części ludzkości. Takiego ludobójstwa, a zwłaszcza jego stopnia zorganizowania, niestety dla nas, ale jeszcze nie znano w dziejach. To co się dzieje obecnie – w czasach dzisiejszych przechodzi po prostu ludzkie pojęcie. Taki na przykład Naród Bułgarski z 10 milionowego w latach 90-tych liczy obecnie zaledwie połowę. Połowa wspaniałego Narodu Bułgarskiego po prostu… zniknęła! Pobudka! 5 milionów Bułgarów, od zawsze stojących dzielnie na południowych rubieżach Słowiańszczyzny – zniknęło. Ich już nie ma ale to jeszcze nie wszystko. Nie ma również paru milionów Serbów oraz Chorwatów w związku ze „zniknięciem” Jugosławii. Słowo Chorwat wywodzi się od „chrwat” – co także oznacza dzielnego strażnika. Strażnika, którego z roku na rok ubywa. Żeby się nie zapędzić za daleko i nie pozostawić kogoś z tyłu, wypada abym nieco zwolnił w tym miejscu i wyjaśnił szczegółowo wszystkim nieświadomym co jest grane, czyli co takiego w ogóle jest do obrony, to znaczy, czego ci wszyscy strażnicy w ogóle tam na południowych rubieżach strzegą.


Źródło oryginalnego artykułu



Naszej ziemi, ludziska oni tam bronią. Dokładnie tak samo jak my strzeżemy naszych granic na zachodzie. Nasze bratnie południowe narody nie „walczą” i nigdy nie „walczyły” o duperele jakieś – o nieważne popierdółki obcych i zachłannych popaprańców. Nie „walczyły” o wolność jakiegoś murzynka, ponieważ nie zniewoliły nawet jednego, nie „walczyły” o jakiś klimat albo o środowisko, bo je szanowały od zawsze w sposób tak naturalny, że wręcz oczywisty, nie „walczyły” o pokonanie kryzysu jakiegoś lub z jakąś biedą, bo nigdy nawet nie znały u siebie po prostu czegoś takiego, no i rzecz jasna nie wyręczały w tych nieustających „walkach” żadnego koczownika a wręcz przeciwnie – to kniaź z naszego plemienia (dzisiejsza Ukraina) zlikwidował kaganat chazarski i rozpędził tę dziką swołocz na cztery strony świata po tym jak im – koczownikom się zamarzyło „powalczyć” i „zniewolić” Słowian. I od tamtej pory aż do utworzenia przez Adolfa Hitlera pseudopaństwa – Izraela (WP: państwo Izrael był to plan Rotszyldów nie Hitlera – on był przez nich dotowany i „hodowany”) koczownicy byli przez tysiąclecia w rozsypce, podczas której rozpełzli się po całym świecie bezrozumną, przepędzaną zewsząd ciemną, prymitywną, chciwą zemsty masą.

Nasi południowi strażnicy słowiańskości – oni walczą naprawdę – oni strzegą od pradziejów naszego dziedzictwa – naszej ziemi, lasów, ludności, słowiańskiej tradycji no i oczywiście naszych bogactw naturalnych, od których zależy nasze istnienie i nasz dobrobyt. Oni strzegą od długich tysięcy lat po prostu całego dorobku naszej Rasy Aryjskiej. Mówiąc brutalnie i bez żadnych ogródek nasi wrogowie zaplanowali nam – wszystkim Słowianom los… identyczny jak tych nieszczęśników w Palestynie.  Identyczny jak tych nieszczęśników w Ameryce Środkowej. Identyczny jak tych nieszczęśników w Ameryce Północnej. Identyczny jak tych „nieszczęśliwie” nie zadłużonych u lichwiarzy wszystkich Peruwiańczyków, (wymordowano w Peru 80 % ludności – wszystkich mężczyzn powyżej 12 roku życia). Nam Słowianom również zaplanowano likwidację totalną i całkowitą grabież wszystkiego, nawet naszej narodowej tożsamości. Są już tak pewni swego, że oficjalnie zdarza im się powiedzieć jak na przykład oddelegowanemu już na wieczną sesję plenarną do piekła Geremkowi: „was Polaków nie będzie”!

Od tamtej pory (300 lat temu) zamiast oczywistej historycznej prawdy spreparowano dla nas, drobnymi kroczkami, kroczek po kroczku, mega oszustwo, w którym Słowiańskie narody opisywane są jako dzikusy, okradając je przy okazji ze wszystkich osiągnięć na polu cywilizacyjnym, technologicznym oraz kultury. My Słowianie mamy tym samym śmiertelnych wrogów, których odwiecznym marzeniem jest nas po prostu unicestwić i taka jest brutalna prawda.

Ten artykuł ma temu tak troszeczkę chociaż zapobiec i dlatego pozbawiony będzie jakichkolwiek gdybań, domniemywań lub mętnego bełkotu oferując wyłącznie sprawdzone dowody i potwierdzone fakty historyczne. Fakty niepodważalne, bo wielokrotnie juz zweryfikowane przez niezależne i niezliczone źródła.

Oficjalna wersja, ta w której Słowianie są dzikusami przebywającymi od niedawna na swojej ziemi to jest haniebne, jahwistyczno – koczownicze oszustwo wpajane całemu światu, w tym również nam samym, przez wrogów mających oczywiste – złe zamiary. Dzisiaj ma ono status ogólnie uznanej wersji historii i powielane jest przez oficjalne środki masowego przekazu aż do znudzenia. Ponieważ przybiera to komiczne rozmiary, czyli nawet wbijanie tych głupot namolnie dzieciom w szkołach – efekt jest natychmiastowy i zupełnie odwrotny, bo Polacy są genetycznie przystosowani od piętnastu pokoleń do walki o Polskę i automatycznie, kiedy tylko „moc” antypolskiej propagandy aktualnego, (koczowniczego) okupanta się wzmaga do granic idiotyzmu – rośnie też jak na drożdżach samoświadomość narodowa i poszukiwanie niezafałszowanej historii naszej Rasy i naszego Narodu. I ta historyczna prawda dzień po dniu nieustannie przedostaje się na światło dzienne i wypływa na jaw.

Prawda o Słowianach jest zatem zupełnie ale to zupełnie inna niż głosi wersja oficjalna.

W szczególności, sądząc z osiągnięć naukowych samego Narodu Rosyjskiego można śmiało powiedzieć, że ponad 80 procent wynalazków zmieniających świat stworzyli właśnie Słowianie. Na początek przelecimy sobie bardzo pobieżnie przez o wiele moim zdaniem za krótki zarys dokonań najwspanialszej w dziejach ludzkości Rasy. Naszej rasy.

Pod Krakowem odkryto wazę sprzed 5 i pół tysiąca lat z widniejącym na niej wizerunkiem zaprzęgu kołowego – to jest najstarszy na świecie wizerunek koła! Ba, wizerunek nie jakiegoś tam koła tylko urządzenia kołowego. Zaprzęgu. Razem z wazą odkopano bowiem szczątki turów, co jest dowodem, że były one już wówczas wykorzystywane jako napęd pojazdu zaprzęgowego. Sama waza pochodzi z tak zwanej w języku fachowym Kultury Pucharów Lejkowatych występującej na terenach Polski w okresie 3600 – 3200 lat przed nasza erą. Pierwsze natomiast modele wozów kołowych odnaleziono całkiem niedaleko – a dokładnie na terenie dzisiejszej Ukrainy.

I to właśnie są najstarsze dowody na planecie Ziemia, jeśli chodzi o wynalazek koła. Możemy być cholernie dumni jako Słowianie, jako Polacy.

Również  pierwszy samochód na świecie nie został stworzony przez jakiegoś cudaka Daimlera z Niemiec ale przez… chłopa z Niżno Nowogrodzkiej guberni Leonta Szamszurenkowa. Pojazd ten zademonstrowany został w Petersburgu 1 listopada 1752 roku – czyli w czasach, kiedy pradziadek Daimlera był jeszcze amebą lub co najwyżej młodym plemnikiem. Samochód Szamszurenkowa to była czterokołowa samojezdna bryczka, która rozwijała prędkość 15 km/h. Był w niej nawet wiorstomierz – licznik przebytej drogi.

Pierwsze na świecie udokumentowane praktyczne opracowanie aparatu latającego cięższego od powietrza zostało wykonane przez rosyjskiego uczonego Michaiła Wasiljewicza Łomonosowa. W 1754 roku zbudował on działający model, który latał na zasadzie helikoptera z obrotowymi śmigłami. On również po raz pierwszy w świecie sformułował prawo zachowania materii i opracował około setki fizycznych i meteorologicznych przyrządów a w szczególności: lepkościomierz, reflektometr, twardościomierz, pirometr, anemometr, gazowy barometr, lunetę nocną oraz stał się prekursorem tego co się dziś określa mianem noktowizorów.

Andriej Konstantinowicz Nartow natomiast wynalazł teleskop i pierwszą na świecie maszynę tokarską.

Pierwszą na świecie maszynę parową zaprojektował tymczasem mechanik Iwan Iwanowicz Połzunow w 1763 roku a dopiero rok później zbudował/podkradł ją James Watt, który był (podobnie jak koczownik Einstein) członkiem komisji przyjęcia wstępnego wynalazku Połzunowa. Watt w kwietniu 1784 roku w Londynie otrzymał patent na „swoją” maszynę parową, którą po prostu na chama ukradł (identycznie jak Einstein teorię „Einsteina”), no i znalazł się… wśród jej wynalazców. Kabaret ha ha ale to nie koniec…

Kolejną udaną konstrukcją samobieżnego pojazdu była ta dokonana przez Rosyjskiego konstruktora inżyniera Iwana Kulibina, którą jeździł on po ulicach Petersburga już w 1791 roku. Jego trójkołowy pojazd rozwijał szybkość do 16,2 kilometra na godzinę i zawierał prawie wszystkie główne składniki normalnego, dzisiejszego samochodu – oczywiście wprowadzone przez niego jako pierwsze, czyli: skrzynia biegów, hamulec, koło zamachowe (zębatki), toczone łożyska. I to wszystko kiedy dziadek Daimlera nie był jeszcze zapłodnionym jajkiem.

Michał Doliwo-Dobrowolski (z polsko-rosyjskiej rodziny) wynalazł system prądu trójfazowego i w 1888 roku zbudował pierwszy trójfazowy generator prądu zmiennego z wirującym polem magnetycznym.

Pierwszy na świecie napęd gąsienicowy zbudował w 1837 roku kapitan Dymitr Andrejewicz Zagriażski a w 1879 roku rosyjski wynalazca Fiodor Abramowicz Blinow otrzymał patent na stworzony przez niego napęd gąsienicowy dla traktora. Zachodni złodzieje musieli na gąsienice czekać aż do I wojny światowej – kiedy w końcu je w rosyjskich archiwach „wynaleźli”.

Jest tego oczywiście dużo więcej – fotografia kolorowa, fotografia trójwymiarowa, kombajn, łódź podwodna, silnik benzynowy, rakiety, tramwaj, samolot, centrala telefoniczna, spadochron, karabin automatyczny. – i to wszystko niemal 200 lat temu wynaleźli Słowianie, Rosjanie!

Ponadto nie kto inny tylko Igor Sikorski, (polskiego pochodzenia), był twórcą całego cholernie wielkiego amerykańskiego przemysłu lotniczego!

Tyle z grubsza ale jest tego duuuuuuużo więcej w źródłach – polecam na przykład wartościową stronę Trebora, bardzo bogatą także w ilustracje tych i jeszcze innych wynalazków: http://treborok.wordpress.com/slowianscy-wynalazcy-i-ich-dziela/

To jednak nie wszystko, gdyż zwróćcie uwagę chociażby na nasze – czysto polskie niezbywalne osiągnięcia, kiedy tylko na moment, na króciutką chwilę, udało się nam wywalczyć prawdziwą wolność – lata dwudziestolecia międzywojennego. Jedyne w ostatnich 300 latach czasy bez okupantów, bez zaborców, bez koczowników. Natychmiast stworzyliśmy polską bankowość – nie było jej i nagle była, w zaledwie rok był to dosłownie z niczego doskonały system finansowy i rzeczywisty cud gospodarczy a siła naszej waluty wynosiła 1 Zł = 1 $ – to był aż tak uczciwy system, pozbawiony oczywiście współczesnej okupacyjnej koczowniczej lichwy i prawdziwa silna waluta. Ówczesny grosz był więcej warty niż dzisiejsze koczownicze pseudo „sto złotych”!

Jeszcze wcześniej przypomnę, nazwa „złoty” oznaczała uncję złota – taka była wartość najsilniejszej waluty na świecie – w przedrozbiorowej Polsce. Nawet funt szterling będący równowartością funta srebra nie mógł się równać z naszym bogactwem. Koczownicy po kradzieży matryc z błogosławieństwem cesarza niemieckiego na potęgę fałszowali naszą walutę fundując nam ogromny przemyt fałszywek który zalał Rzeczypospolitą, później kryzys i w efekcie… rozbiory.

Ale powróćmy do chwilowej niepodległości w okresie międzywojennym. Kiedy szkopy odmówiły nam dostępu do morza w trzy lata zbudowaliśmy miasto i port w Gdyni – całe miasto powstało powtarzam w mgnieniu oka – nikt oprócz nas nie byłby w stanie tego w tamtych czasach powtórzyć – przypomnę że matołki od Cheopsa „walczyli” z tą kupą gruzu ponad 20 lat, ok? A my Polacy w trzy lata zbudowaliśmy całe cholerne miasto. Plus port pełnomorski niezależny oczywiście od znerwicowanych Goebelsów.

W kilka lat niepodległości Polacy stworzyli najnowocześniejszy na świecie bombowiec – to był słynny Łoś. Zwycięzca wszystkich możliwych kategorii i światowych wystaw lotniczych.

W kilka lat niepodległości Polacy stworzyli najnowocześniejszy na świecie okręt podwodny – słynny Orzeł. Tak zaawansowany że dopiero po II wojnie ukazały się na zachodzie odpowiedniki.

W kilka lat niepodległości Polacy stworzyli najnowocześniejszą lokomotywę na świecie – perła i cud techniki wyprzedzający o dekady inne kraje. Również zwycięzca wszystkich możliwych wystaw światowych.

W kilka lat niepodległości – dosłownie dwa, trzy lata Polacy rozgromili armię żydokomunistów, których zwierzęca nerwica na wieść o naszej „nagłej i nieoczekiwanej” niepodległości rzuciła, aby nas ponownie rozszarpać jako Naród.

W kilka lat niepodległości Polacy stworzyli najlepszy na świecie karabin przeciwpancerny – jedyny zdolny przebić pancerz każdego niemieckiego Tygrysa i nabojem za pięćdziesiąt groszy zlikwidować lub wysłać na hmm… szrot warty miliony „cud” germańskiej techniki.

Wcześniej też nie było najgorzej – to Polak Ignacy Łukasiewicz stworzył od absolutnego zera przemysł petrochemiczny i wydobywczy, który mu oczywiście ukradł Rockefeller.

To Polka Maria Skłodowska odkryła promieniotwórczość i gdyby nie zabory to Polska byłaby pierwszym światowym mocarstwem jądrowym. To również ukradli nam razem z niepodległością koczownicy.

Tego było dużo więcej – dziś podałem tylko kilka faktów, aby pokazać do czego wolni Słowianie są zdolni. Tego co było i co nadal jest nie można przekłamać i nie wolno dopuścić aby nas umniejszano kosztem odwiecznych pasożytów. To koczownicy brytyjscy ukradli pomysł na zderzak pana Łągiewki i… opatentowali go u siebie w uniwersytecie Cambridż. Ukradli nam błękitny laser – Blue Ray i zapewne ukradną technologię otrzymywania grafenu w której Polska również obecnie jest liderem. To wszystko robota koczowniczych pasożytów. Pasożytów, którym się marzy nie tylko wszystko co nasze ale także nasza likwidacja i… przybranie się w naszą chwałę. Już to tu to tam daje się słyszeć jakieś nędzne glosy, że żydzi to przecież Słowianie – masakra do czego oni są zdolni.

Najlepszym tego przykładem jest bodajże przypadek Zdradosława Sikorskiego – z loży masońskiej Windsor, który sobie powiesił w domu portret generała Sikorskiego, po czym dumnie ogłaszał gościom, no że on jest jego krewnym.  Źródlo:

http://www.fakt.pl/Wpadka-Radoslawa-Sikorskiego-dotyczaca-generala-Sikorskiego-,artykuly,223061,1.html

Sprawa się rypła, kiedy ktoś go litościwie poinformował, że generał Sikorski nie miał potomków w linii męskiej a z koczownikami łączyło go tylko tyle, że oni jego (i jego córkę) skrytobójczo zabili we śnie. (Rozkaz wydał osobiście Churchill i generała zamordowano kiedy spał a potem upozorowano lotniczy wypadek w Giblartarze – tak zeznali przed śmiercią agenci brytyjskiego wywiadu. Zamordowano go, ponieważ domagał się opublikowania prawdy na temat NKWD-owsko – żydowskiego mordu na Polakach w Katyniu, co popsułoby stosunki koczowników Rotschilda – rządzących Wielką Brytanią z koczownikami Rosyjskimi rządzącymi Związkiem Radzieckim). Zdradek strzelił focha, gdy nastąpił mega blamaż tego szarlatana no i portret generała Sikorskiego schował. Może jeszcze kiedyś wyciągnie – nie wiadomo…

Wiadomo jednak, że on jest agentem brytyjskich koczowników: źródło:

http://www.warszawskagazeta.pl/polityka/35-polityka/1248-kim-pan-jest-panie-sikorski-

z dyplomem kupionym za 10 funtów:  źródło:

http://www.aferyprawa.eu/Codziennosc/Radoslaw-Sikorski-kupil-sobie-angielski-dyplom-za-10-funtow

i tacy jak on tylko czekają na stosowną chwilę, aby się przystroić w piórka z naszego orła. Na razie im jeszcze niezbyt proces ten wychodzi, bo podchodzą po prostu za blisko i przystrajają się wyłącznie w orle guano…

No i nie kto inny tylko Polacy stworzyli podczas okupacji całe Państwo Podziemne – unikat na skalę światową. Z niezależną armią, niezależnym sądownictwem, niezależnym systememedukacji no i olbrzymim – całkowitym poparciem zniewolonego Narodu. Nikt inny czegoś takiego nigdy nie dokonał! A te państwo było tak silne, że nawet Hitler poszedł na ustępstwa i zakończył wyniszczanie naszego Narodu – ba, nawet przyznał w odnalezionej po wojnie notatce do Himmlera, że Polaków należałoby przyjąć w poczet „rasy aryjskiej”.

Tu jest treść tej notatki:

http://jakublubelski.salon24.pl/30757,hitler-o-polakach-to-najzdolniejsz…

Hmm… wujkowi Adolfowi coś się najwyraźniej popier*** bo to my Polacy jesteśmy ową Rasą i to od przynajmniej 12 tysięcy lat przed Rotschildem, który go spłodził jedno pokolenie wcześniej ze służącą:

Źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Maria_Anna_Schicklgruber

 – tak dowodzą przynajmniej niepodważalne badania genetyczne. Polacy a wcześniej Lechici – oddzielili się od Rosjan właśnie w tak dalekim okresie – utrzymując jednakże bratnie stosunki, bo to Ruscy przecież a nie koczownicy są naszymi naturalnymi starszymi braćmi. Nie te „oficjalnie” przyszywane nam na siłę zadżumione jahwizmem przybłędy, z którymi łączy nas tylko to, że nasi prawdziwi starsi bracia w cholerę ich rozgromili i przepędzili likwidując raz na zawsze ten chazarski wrzód na mapie świata!

SS – Największy Skarb Aryjczyków

A oprócz najbardziej istotnych wynalazków, mających największy wpływ na dzieje całej ludzkości Aryjczycy posiadają swój największy skarb – najlepszy na całej Ziemi system polityczny. System, przy którym nawet szwajcarska demokracja bezpośrednia wygląda po prostu żałośnie i nędznie.

System ten nazywam SS – Słowiańska Siła, ponieważ jest najlepiej dopracowanym systemem polityczno społecznym na świecie – jest on niezawodny, gdyż przez niezliczone dziesiątki tysięcy lat był doskonalony aż do osiągnięcia perfekcji a potem działał niezawodnie i bez najmniejszych problemów chronił nasz dorobek na polu wolności, swobód i interesów nawet najsłabszych społecznie jednostek. SS jest to system idealny i polega on na… braku władz!

Totalna swoboda dla jednostek i fundamentalny brak władców. Oto pierwszy sekret Słowiańskiej Siły.

Ten system przestał istnieć około tysiąca lat temu i od tego też momentu pojawiły się symptomy naszego upadku jako Słowiańskiej Rasy – to najlepszy dowód, że mam rację i pora wracać do starego systemu, jeśli nie mamy zamiaru wyginąć.

Opowiem teraz o istocie tego systemu i geniuszu jakim był w praktyce brak realnych władców. Otóż ten właśnie brak władców u ludów Słowiańskich był największym koszmarem u naszych odwiecznych wrogów – koczowników. Są na ten temat starożytne zapiski nawet dawnych kronikarzy z czasów Rzymskich lub jeszcze dawniejszych. Ten właśnie Słowiański brak władców paraliżował ich knucia i poczynania, ponieważ po prostu nie wiedzieli kogo zaatakować. Na tym polegał geniusz tego prostego przecież rozwiązania. Nie było króla, którego można by przekupić, otruć lub obalić. Nie było cesarza, którego można byłoby pokonać. Nie było księcia, żeby mu na przykład podsunąć koczowniczą żonę i w ten sposób go „zneutralizować”. Nie było po prostu celu do ataku, no więc oślepieni brakiem wyraźnego przeciwnika wrogowie po prostu nie wiedzieli kogo konkretnie atakować aby naszą Rasę podbić.

Dziesiątki, powtarzam długie dziesiątki tysięcy lat dzięki temu systemowi udawało nam się świetnie bronić oraz… cywilizować świat. Podbijać go owszem, ale na drodze rozwoju, bezinteresownej nauki i pokoju! Wiedzą i dobrocią powszechną. Piramidy „egipskie” zbudowali Ruscy – Słowianie jako wyraz czci swoich dawnych bogów, cywilizacja „Etrusków” – to po prostu (eto Ruski) Rosjanie, pierwsi cesarze „chińscy” – to Słowianki o blond włosach i błękitnych oczach, wszystkie bez wyjątku alfabety świata – to pochodna od Run Słowniano Aryjskich – językoznawcy i lingwiści są zgodni co do tego. Przybyliśmy do Azji oraz Europy jako pierwsi, dobrze ponad 140 tysięcy lat temu, po globalnej katastrofie, która zniszczyła i zamroziła naszą praojczyznę Arktykę – nie ulega wątpliwości, że znajdują się tam – głęboko pod lodem kolejne, niezliczone dowody naszej wspaniałej przeszłości. I od momentu przybycia cywilizujemy cały świat przy pomocy naszych wynalazków, którymi dzielimy się bezinteresownie – podzieliliśmy się naszymi Wedami z Hindusami i oni do dziś żyją według nich – posiadają nasz wspaniały systemkastowy. To tylko jeden z wielu dowodów na autentyczność Wed.

Koczownicy tymczasem wyłącznie pasożytujący na dorobku innych plemion, a zwłaszcza osiadłych, mieli więc jak każdy pasożyt nie lada problem, jak podbić nasz słowiański hermetyczny i odporny na wszystkich wrogów świat. Nie słowiańskie narody koczownicy bowiem podbili stosunkowo gładko i niczym wirus zmusili do niewolniczej pracy na korzyść pasożyta. To widać doskonale po zachowaniu na przykład USA i Europy Zachodniej – których działania sprowadzają się wyłącznie do własnych – dokuczliwych demokratycznie i ekonomicznie strat i uzyskania wyłącznej korzyści pasożytniczych koczowników. USA i UE wymierają a plemię pasożyta się rozrasta na ich wyniszczonych organizmach, gdyż te dwa duże organizmy są tu traktowane tylko jako nosiciel pasożyta według terminologii medycznej. Ponadto główne gniazdo koczowników – Izrael otrzymuje z UE i USA większą „pomoc humanitarną” niż cała RESZTA świata – powtórzmy to aby dotarło, ten pseudo kraj o strukturach mafijnych otrzymuje więcej „pomocy” od niezliczonych wręcz krajów – tych tak zwanych rozwijających się. Izrael nie znający głodu w ogóle bierze więcej tej „pomocy” niż umierające z głodu dzieci i to jak świat długi i szeroki.

Bierze skąd?

Najwięcej oczywiście ssie z USA I UE, poprzez fałszywy i oszukańczy system finansowy (VAT, podatki od dochodów, akcyzy – a to wszystko siecią banków spływa do Izraela). Dlaczego te wpływy nie płyną do USA I UE? Dlaczego, ponieważ to tu właśnie powinny trafić w pierwszej kolejności ICH WŁASNE „środki pomocowe”. No tak czy nie? Kto ma prawo do wypracowanych przez siebie dóbr w pierwszej kolejności?

No właśnie. I taki jest fakt a pech tych wszystkich głodujących dzieci polega tylko na tym, że nie są z plemienia pasożyta.

Ten pasożyt jest tak straszny jak wirus/bakteria toksoplazmozy, sprawiająca że zarażona nim mysz sama idzie na pożarcie w kierunku kota – jeden mikroskopijny pasożyt zainstalowany w mózgu sprawia, że idzie na nieuchronną zagładę cały – biliony razy większy od niego ORGANIZM. Dzieje się tak bo zarażony mózg ofiary – tej myszy – pracuje inaczej i kieruje jej ciało na śmierć i zagładę po to aby dostać się do dróg pokarmowych kota, bo taki ma cykl reprodukcyjny. To samo robią zarażone pasożytami rządy USA i UE – kierują swoje własne narody i całe państwa na nieuchronną zagładę w perfidnie zaplanowanych wojnach, po to aby nakarmić plemię pasożyta pasące się na każdym konflikcie. Analogia jest po prostu idealna. Świat jest ciężko chory a świat Zachodu śmiertelnie i małe są już szanse aby ten świat to przetrwał.

Jak to się zatem dokonało – te podbicie narodów? Jak wyglądał upadek Zachodu i dużej części Słowian – w tym nas Polaków?

Wyłącznie na podstawie prawdziwych materiałów historycznych doskonale to już wiadomo – otóż ich obywatele dali się ponabierać na odwieczne hasełka koczowników typu „wolność”, „równość”, „braterstwo”, „swobody obywatelskie”, „prawa człowieka”, „demokracja – czyli „władza dla obywateli” itp. itd. Śmieszne, tak to jest śmieszne, bo w jakim by oni nie żyli systemie ci wszyscy ludzie, czy to w kapitalizmie, czy w komunizmie, czy demokracji, NIGDY ani jeden kapitalista, ani jeden obywatel, ani jeden chłoporobotnik, ani jeden rewolucjonista, ani jeden bojownik o prawa człowieka… NIE ZOSTAŁ NIGDY RZĄDZĄCYM! O nie. Rządy w każdym z tych koczowniczych systemów zawsze należą do koczowników, którzy po to tylko te systemy wymyślają.

Możecie to sprawdzić i zweryfikować – rządy po Rewolucji „Francuskiej” objęła żydomasoneria. Rządy po Rewolucji „bolszewickiej” objęła wyłącznie żydokomuna. Rządy po rewolucji „faszystowskiej” objęli wyłącznie koczownicy z Hitlerem, Himmlerem, Eichmanem i 100 tysiącami innych koczowników z SS na czele. Tak, tak dobrze przeczytaliście – to byli koczownicy a plemienia chazarów – kiedy po wojnie ścigająca „nazistów” „fundacja  Szymona Wiesentala” za bardzo się rozpędziła i sprowadziła he he pod żydowski sąd za zbrodnie wojenne z Argentyny do Izraela samego Adolfa Eichmana – Szymon Wiesental… został odsądzony przez izraelskich żydów od czci i wiary i… wypędzony z Izraela. Pozbawiono go także bodajże obywatelstwa za to, że ośmielił się podnieść rękę na jednego ze swoich.

I chyba tylko dlatego bratanek Hitlera dożył spokojnie swoich dni w Izraelu po wojnie. – tak samo zresztą jak cała trójka morderców z NKWD, którzy bezpośrednio zamordowali strzałem w tył głowy tysiące Polaków w Katyniu i kilkudziesięciu Rosjan którzy nie chcieli strzelać do naszych jeńców wojennych. Prawda o tym mordzie jest już od 1996 roku dzięki Rosjanom znana, bowiem odtajnili dokumenty i przekazali je do „naszego” rządu! Rządy po Rewolucji „Ukraińskiej” także objęli koczownicy – natychmiast więc ograbili zadłużony kraj z rezerw w postaci złota i… wypuścili koczowników z więzień – Julię Tymoszenko (Kapitelman) na przykład i ona niejako z mety zaczęła snuć plany wybicia 8 milionów kolejnych Słowian – tym razem przy pomocy broni atomowej.

Wcześniej przy pomocy głodu sztucznie wywołanego na najbardziej żyznej ziemi na świecie (1/3 całego światowego czarnoziemu !) koczownikom udało się wymordować 10 milionów Ukraińców. Dochodziło podczas tej strasznej rzezi do powszechnego kanibalizmu, nie dziwi więc wcale, że wytworzył się u nich patologiczny „ruch obronny” tego ukraińskiego organizmu – frakcja Banderowców pragnąca wytępić koczowników oraz ich pomocników pochodzących z własnego plemienia z nami Polakami i Rosjanami na czele – to nie dziwi, bo jak się przekonacie z następnego rozdziału jest przerażająco skuteczna metoda, aby taki efekt uzyskać i to nawet bez kanibalizmu – czyli jak sprawić aby brat wystąpił przeciwko bratu albo ojciec przeciwko synowi. To właśnie ta metoda jest przyczyną naszego upadku, od której rozpoczął się przyśpieszający coraz bardziej schyłek Rasy Aryjskiej i nazywa się ona w bacologii:

Rozmowy O Dupie Maryni

Pora więc nadeszła aby otworzyć oczy i dostrzec, co konkretnie sprawiło, że nasz wspaniały Aryjski świat zaczął chylić się ku upadkowi. Co było przyczyną tego, że Słowianie odporni dzięki SS na wszelkie możliwe niebezpieczeństwa, opierający się doskonale wszelkim próbom podboju, zawsze zwycięscy, tym razem stanęli jednak na krawędzi klęski.

Co było przyczyną?

Rozmowy o niczym – ot co. Oto cała tajemnica tymczasowego, (ale strasznego sukcesu pasożytniczych koczowników). Opracowali oni iście diabelski plan po to, aby nas zniszczyć i… wprawili go w życie. I coś niebywałego na skalę globalną – ale ten idiotyczny pomysł zaczął być skuteczny. Ale on zadziałał tylko dlatego ponieważ był tajny. Gdyby nie był taki nigdy by się nie powiódł! Oto więc on:

KOCZOWNICY WYMYŚLILI SOBIE BOGA I PRZYSZLI O NIM POGADAĆ – JAKBY NIGDY NIC LUB O DUPIE MARYNI

I oto jest cała istota upadku Imperium Słowian. Z obrzezanego prostego cieśli zrobili bóstwo i wpadli do nas z dobrą nowiną opowiedzieć nam o tym jak go zaszlachtowali.

No i zaczęły się ROZMOWY O BOGU. Rozmowy o bogu są potwornie straszne, jeśli wziąć pod uwagę ich następstwa. Każde rozmowy o niczym zresztą są takie właśnie i doskonałym przykładem są na przykład rozmowy o pogodzie.  Na pozór niewinne, na pozór nijakie, na pozór zupełnie nieszkodliwe a w rzeczywistości nie są nie… pozorne – są śmiertelnie niebezpieczne.

No bo sami spójrzcie, czy dla ludzi zbytnio zagadanych o pogodzie nie skończy się to przypadkiem bardzo tragicznie, kiedy tak się zagadają o słonku i o chmurkach, że nie zdążą przygotować opału na zimę lub zbudować domu i ta właśnie pogoda ich… zabije? Czy nie wymarzną w cholerę ci najbardziej zapalczywi… „rozmówcy”? Ano wymarzną jak te cholerne mastodonty na Syberii, kiedy zamiast się zająć sobą zaczną dyskutować o czymś na co i tak nie mają absolutnie żadnego wpływu.

To samo jest z „rozmowami o bogu” – ten bóg jak wiadomo jest urojony – wymyślony przez koczowników, tak więc rozmowy o nim w najlepszym wypadku niczego nie wniosą do sprawy, no bo czyż nie? Czy na przestrzeni minionych tysiącleci nie odbyło się przypadkiem miliard rozmów o bogu przeprowadzonych przez miliardy najwybitniejszych „teologów”, hę? No pomyślcie przez chwilę nad tym. Czy nadal te „dyskusje” nawiedzonych kleryków nie dręczą przypadkiem ludzkości brakiem JAKICHKOLWIEK wniosków? „Dyskutowano” od tysięcy lat ile diabłów mieści się na czubku szpilki a ile aniołów – gdzie wnioski? Gdzie wyniki tych „dyskusji”?

Wyników nie ma, gdyż nie może ich być po prostu.

Udowodnili to starożytni matematycy arabscy, kiedy wymyślili zero. Albowiem jeśli bóg nie istnieje to nawet miliard rozmów o nim nie sprawi że on będzie Smile Zero jest bowiem zerem i to nawet pomnożonym przez miliard. Nawet podniesionym do miliardowej potęgi. Ba, nawet pomnożone przez miliard i wzięte do miliardowej potęgi pozostanie… zerem! Jest tak gdyż, zero możemy mnożyć i potęgować przez nieskończoność i to dalej będzie tylko… zero, czy to już jasne?

Nasz błąd jako Słowian polegał tylko na jednym – że naprzeciwko koczowników pragnących podzielić się „dobrą nowiną” nie wyszło po prostu pięcioletnie Słowiańskie dziecko.

Gdyby wyszło im naprzeciwko, to by zapytało:

– Hej gamonie brodate, jeśli bóg jest to… jest, a jeśli go nie ma, no to go nie ma.

– Ależ on jest, chłopaczku. Jest wszędzie…

– No to go kuźwa gamonie pokażcie, debile, debile, debile – rozbawione dziecko odparło i odbiegło pobawić się z innymi dziećmi.

I na tym właśnie zdaniu, natychmiast czyli od ręki zakończyłyby się rozmowy o dupie Maryni czyli „rozmowy o bogu” na wysokim szczeblu – pomiędzy myckami syjonu a plemieniem Słowiańskim. I w dalszym ciągu bylibyśmy potęgą największą na świecie i tym samym najlepszą.

Tak się jednak nie stało i „rozmowy o bogu” weszły na wyższy szczebel, co zaskutkowało oczywiście tym, że stały się dużo bardziej niebezpieczne i śmiertelne od pogadanek o pogodzie. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki pojawiły się bowiem „problemy”… nie istniejące wcześniej. Nagle świat Słowian wypełnili „heretycy”, „wiedźmy”, „czarownice” i nagle też… no masz… znalazło się „cudowne” rozwiązanie „problemów” których nie było wcześniej – rzeź tych co nie chcą „gadać o bogu” albo „gadają inaczej”.

To naprawdę jest takie proste.

Pod pozorem wrogów boga – nikczemni koczownicy mordowali najbardziej inteligentną część Słowian – szlachtę i kradli jej majątki. To oni zawsze zadawali „niewygodne” pytania i to oni zawsze „ujawniali się” „dobrodziejom” jako „czarownicy”, jako „heretycy” jako „poganie”, jako wrogowie po prostu. W żydofaszyźmie to byli antyfaszyści, w żydokomuniźmie – kapitaliści, w żydokapitaliźmie – komuniści, w żydokracji – tyrani, w żydotyranii – populiści, w żydoreligii – odszczepieńcy no i bezbożnicy. I tak w kółko Macieja. Koczownicy jak już raz weszli – nieustannie „tworzą” jakiś z dupy wzięty idiotyczny system, a chwilę później idiotycznych wrogów również z dupy wziętych – czyli PROBLEMY, KTÓRYCH NIE BYŁO po prostu. Dużo tego jest – dziś „problemem” jest wszystko – śmieci, terroryści, antysemici, narodowcy, palacze tytoniu, przechodnie i kierowcy – wrogie jest im w ich systemie… wszystko. Wszystko co niekoczownicze. Wszystko co inteligentne, rzecz jasna i nie koszerne. Dlatego są utrącani zdolni biznesmeni, zdolni wynalazcy, zdolni artyści – zdolni ludzie po prostu. Zdolni do tego, aby dostrzec istotę rzeczy po prostu i nazwać ją po imieniu.

To zawsze oni byli wystawiani na odstrzał starannie zaaranżowanymi „rozmowami o bogu” – ech ci wykształceni i winni świadomości „bezbożnicy”. Ci cholerni „wojujący ateiści” Ale jedno jest niepodważalne – żadni, ani jedni w historii przeciwnicy – tak zwani „wojujący ateiści” nie wywołali… ani jednej wojny. Wszystkie bez wyjątku wojny wywoływali ci, którzy „rozmawiali o bogu”. Przekłada się to na kontynenty, na cywilizacje, na narody, na państwa i nawet na rodziny. Nasze „problemy z Niemcem” tez mają… no masz… tysiąc lat – nadążamy? Od „chrztu Polski” zaczęły się „problemy”, wcześniej nie istniejące. Wcześniej Germańscy i Lechiccy władcy ucztowali razem! To samo się tyczy w przełożeniu nie na duże kraje tylko nawet małe rodziny. Wystarczy bowiem, że tylko jeden jedyny, członek jednej pojedynczej rodziny zostanie na przykład „ranny w głowę od rozmów o bogu” lub inaczej mówiąc świadkiem jehowy – i natychmiast rodzina ta jest podzielona i to najgłębiej jak to tylko możliwe – brat występuje przeciwko bratu, ojciec przeciwko synowi, matka przeciwko córce. Destrukcja jest straszna po prostu i to też oczywiście się przekłada na dowolnie małą lub wielką społeczność. Narody napadają na inne narody, kraje na kraje, a cywilizacje na cywilizacje. Do rzezi na Wołyniu (200 tysięcy Polskich kobiet i dzieci) nawoływał przecież każdy ukraiński rabin, każdy ukraiński pop prawosławny! Tak działają „niewinne” rozmowy o jahwistycznym patologicznym boziu!To wszystko co się obecnie dzieje na świecie to są właśnie skutki „rozmów o bogu”! Dostrzeżcie Słowianie to wreszcie!

Słowianie mieli mnóstwo własnych bogów, byli ufni, dobroduszni, surowi i okrutni dla wrogów ale zarazem niezwykle gościnni dla pokojowo nastawionych gości, a więc z dobrodusznym politowaniem przyjęli jeszcze jednego boga do swojego panteonu bóstw – obrzezanego cieślę, który he he „oddał za nich życie”. Co prawda żaden ze Słowian nigdy go o to nie prosił – tak samo jak żaden z Eskimosów, no ale on „oddał” w czym wybitnie mu „pomogli” żydzi mocując go jak należy do rzymskiej szubienicy. Po prostu go zakatowali żeby się nie zawahał być „bogiem” i jak już go dostatecznie zmiękczyli, no to w finale tej zbrodni przybili go do krzyża i się napawali tym jak cierpi.

Na tej samej zasadzie bogiem mógłby zostać każdy z Polaków zastrzelonych przez żydów w Katyniu i każdy zastrzelony Rosjanin, który nie chciał strzelać w tył głowy Polakom. Oni też byli niewinni i też zostali nieludzko zamordowani przez koczowników. I nie ulega wątpliwości, że pewnego pięknego dnia Słowianie pójdą do koczowników… pogadać o tej sprawie i ją „wyjaśnić”. Tego typu niesłychane i nie mające ludobójstwo bowiem jest największą zbrodnią wojenną wszechczasów i… nigdy się nie przedawni. To wisi nad koczownikami jak miecz Damoklesa. Tak samo jak wisi nad nimi odpowiedzialność za co najmniej 300 milionów Słowian zamordowanych przez nich odkąd toczą się „rozmowy o bogu”. Być może pan Putin zakończy te szabasowe dyskusje, być może ktoś inny, ale one pewnego pięknego dnia na dobre się zakończą i na Słowiański świat powrócą stare obyczaje. Dobre obyczaje sprzed tej jahwistycznej patologii, która tu nadeszła wraz z koczownikami. To jest nieuniknione. To jest pewne. Nikt jeszcze w dziejach naszej Rasy nie zwyciężył, gdyż to jest po prostu niemożliwe.

To co się jeszcze do niedawna działo na tym portalu jest tego właśnie najlepszym dowodem – „rozmawiaczy o bogu” wyrwano z korzeniami jak chwasty i portal odzyskał swą świetność. Dalej króluje na nim SS – Słowiańska Siła. W dalszym ciągu można tu wiecować w najlepsze i oklaskiwać czyli „zaplusować” rozsądnych lub wybuczeć, czyli „zminusować” pasożytów albo oszołomów

Koczownicy odeszli… oni i ich wyimaginowane „problemy” które przynieśli – tę histerię o rzekomych „wrogach”, te nieustające wycie o rzekomych zagrożeniach ze strony rzekomej sekty… ale oni powrócą… powrócą na pewno… być może z innym „boziem” być może z całą „trójcą”… być może z inną jahwistyczną patologią… albo jahwistyczną „przepowiednią”

Powrócą żeby jak zawsze, z jakimś pseudo bóstwem, pseudo mocą, pseudo ideologią, po to aby „wyrżnąć” największych patriotów, szlachtę – najbardziej wykształconych obrońców Słowiańszczyzny… bądźcie więc czujni… i uważajcie na śmiertelne niebezpieczeństwo, jakim jest na pozór niewinna „pogadanka o bogu”. Uważajcie, bo i tak nie wyliczycie ile jest diabłów na czubku szpilki – a oni o tym wlaśnie przez wieki „gadali” i to całkiem na poważnie. To przebiegłe debile po prostu i debilizmem chcą nas pozarażać… to wszystko co potrzeba aby nas zniewolić.

Słowiańska Siła jednakże na przestrzeni tysiącleci wypracowała najlepszą broń przeciwko „gadaczom o bogu”. Jest to po prostu WIEC – czyli kwintesencja Słowiańskiej Siły lub inaczej mówiąc jej drugi sekter. Wiec jest tak bardzo nierozerwalnie złączony ze Słowiańską Siła, że stanowi jej integralną część.

Co bowiem Słowianie nie posiadający przywódców robili kiedy napotykali jakiekolwiek kłopoty? Co poczyniali, kiedy ktoś chciał ich podbić lub zniewolić? Co robił ten nasz zacny Słowiański ludek, kiedy widmo problemów zajrzało mu w oczy?

Otóź oni w przypadku problemów zwoływali:

Wiec

Ot co. I wierzcie lub nie – ale nie ma lepszej metody na zapobieżenie problemom, jakiekolwiek by one nie były. Gdy wystąpiły tylko same zalążki kłopotów Słowianie, Polacy skrzykiwali się na przykład na leśnej polanie gdzie zaczynali wiecować. Na wiecu każdy, kto tylko chciał mógł przedstawić swój punkt widzenia i sposób na pokonanie kłopotów. Każdy bez wyjątku – była to wolność słowa w pełnym znaczeniu. I co się działo dalej?

Otóż ci którzy mówili rozsądnie, zbierali poparcie a oszołomy zbierali gwizdy – to tyle. A efekty były wręcz znakomite, bo społeczność ruszała w ślad za tymi którzy przemawiali z największym rozsądkiem. To takie proste, że już nawet nie może być bardziej. Dzisiejsza pseudodemokracja to tylko zwyrodniała parodia tego systemu. Dzisiejszy „rząd” to tylko podszywający się oszukańczo pod Słowian agenci obcych koczowników lub wręcz sami koczownicy. Dzisiejsza wolność słowa to tylko zwyrodniała parodia tamtej swobody.

I ten artykuł dedykuję Adminowi bo umyślnie lub nieumyślnie ale tworząc te forum odkrył pradawną Słowiańską Siłę czyli zdolność do wiecowania i wprawił ją w ruch. Jest niemal jak za dawnych dobrych czasów, każdy człowiek, w tym każdy oszołom może się tu wypowiadać i albo ma poparcie albo jest wybuczany przy pomocy minusów czyli głosów reszty społeczności nie tolerującej kretynów lub szpiegów.

I tak samo jak kiedyś za pomocą Wiecu wybierano przywódcę, który bronił interesów społeczności tak i powinno to być teraz – bo tylko taki wariant gwarantuje powodzenie Słowian. Słowianie tak zawsze robili i miało to jeszcze jedną zaletę – otóż ZAWSZE TAK wybierany był NAJMĄDRZEJSZY, ok?

Nigdy głupiec, nigdy oszołom, nigdy szpieg mający złe intencje.

Bo nawet w przypadku „tradycyjnego” (poMieszkowego) króla Słowian tak dobrze już nie było  nigdy z tej prostej przyczyny że choćby nawet trafił się drogą dziedziczenia Słowianom najmądrzejszy król na całym świecie to już jego dzieci… niekoniecznie, prawda?

To właściwie wręcz żałosna reguła, że po wybitnym przywódcy jego potomkowie są wybitnie nieudolni i po prostu trwonią to co zdobył ich przodek – Karol Wielki, Dżyngis Han, Krzywousty, mnóstwo cesarzy Rzymskich, cesarzy niemieckich – to reguła po prostu a zatem Słowiańska Siła czyli Wiec jest o niebo lepszym rozwiązaniem, bo GWARANTUJE systemem elekcyjnym, to że ZA KAZDYM RAZEM, królem będzie ten najlepszy. Ten najmądrzejszy. A w każdym pokoleniu jest ktoś taki.

Dostrzegacie już ten geniusz SS?

Powinniście dostrzec, gdyż tamci, ci wszyscy „rozmawiacze o bogu”, oni są niezwykle przebiegli i niezwykle cierpliwi – potrafią bez najmniejszego trudu „przeczekać” rządy wybitnego króla i wyczekać na moment, kiedy u władzy znajdzie się jego potomek o za miękkim sercu lub inna miernota aby… „rozmawiać o bogu”, potem stworzyć „problemy” , których oczywiście nie było, a na koniec wszystko przejąć! Tak wykończyli właśnie cara Rosji, tak wykończyli prezydenta Ukrainy. Poczekali na mięczaka – to wszystko. Przy działającej SS byłoby to nawet teoretycznie niemożliwe aby rządy objął ktoś kto jest nieudolny lub ułomny.

I tak właśnie koczownicy przejęli… wszystko. Państwa, kraje, stocznie, fabryki, banki, telewizję, prasę, niezliczone portale, ba przeklętego pejs-zbuka wartego miliardy w ten właśnie sposób przejęli. Prawowity twórca tego serwisu dostał na odczepnego śmiesznych kilka milionów a zagarnęli go jak całą resztę – Zuker-koczownicy-berga.

Na małą, naszą skalę nleży po prostu bez przerwy być czujnym i bez przerwy przyglądać się tym, którzy wpadli na forum z radosną nowiną „porozmawiać o bogu” albo głosic „przepowiednie” – i to nie są żarty, bo pierwszym krokiem jak już gdzieś wejdą i się zainstalują są natychmiast pytania pełne udawanego oburzenia „a co ty do cholery chcesz od np. Jezusa”?

Jak to co chcę? Chcę tylko powiedzieć że nie interesuje mnie ani jego historia, ani jego pseudo poświęcenie ani jego nauki bo… ku*wa nigdy go o nic nie prosiłem!!!!

A skoro nie prosiłem się o „Jezusów” to dlaczego mam „pokutować”, „cierpieć”, „popielcowa”, „pościć”, lub się „obarczać grzechem” za żydowskich koczowników, którzy go ubili?

To oni po tak debilnym czynie powinni do końca czasów, pościć, cierpieć, popielcowa, pokutować i być obarczeni grzechem. Oni – żydzi.

I spoko, bo właśnie SS czyli Wiec jest im to stanie wytłumaczyć – zarówno na małą (forumową) skalę jak i na większą (np. sejmową).

A niestety dla koczowników Rasa Aryjska jest JEDYNĄ na świecie która po zbiciu się w tłum nabiera inteligencji. Wszystkie inne plemiona kiedy się stłoczą zamieniają się w bezmyślny motłoch. A Aryjczycy odwrotnie – potrafią wymyślić coś więcej dzięki zbiorowej inteligencji. Ta cecha to także skarb – którego nie można nam ukraść.

Jedyne co nie wolno to odbierać gwarantowanej w Karcie Praw Człowieka swobody do wypowiedzi, a już szczególnie odbierać jej przez tych, którzy chcą sobie ot tak „pogadać o jakimś boziu”

Powtórzymy zatem jeszcze raz i zapamiętajmy tę metodę, bo schemat jej jest od tysięcy lat wciąż ten sam:

1 – Rozmowy o dupie Maryni lub o jakimś (oczywiście niesłowiańskim) jahwistycznym pseudo boziu,

2 – „Problemy” których nie było wcześniej

3 – „Wrogowie” których nie było wcześniej

4 – „Cudowne” rozwiązania owych „problemów” – którymi są ZAWSZE:

5 – Ci, którzy przyszli „rozmawiać o jahwistycznym boziu”.

Pięć prostych kroków, łatwych do zapamiętania, a efekty ich lekceważenia lub puszczenia w niepamięć – są po prostu straszne.

No i to tyle moich wniosków – pozdrawiam i polecam załączone to tu to tam źródełka.


http://innemedium.pl/wiadomosc/slowianska-sila-najwiekszy-skarb-rasy-aryjskiej?page=0


Źródło oryginalnego artykułu

źródło: https://wiaraprzyrodzona.wordpress.com/2016/10/03/slowianie-dumna-aryjsko-slowianska-swieta-biala-raso-co-z-wami-przebudzcie-sie-chca-was-koczownicy-chazarscy-podstepnie-wymordowac/#more-9041

Podziel się!