Snowidziadło z kołdry spadło,spadło na kamycki potłukło se… – zebrał Mezamir Snowid

Wykłady Rudolfa Steinera

Wykład I
Londyn 2 sierpnia 1923

Dopóki rozpatruje się wszystko co nas otacza tutaj w świecie fizycznym,w ziemskim bycie
i co zostaje wniesione w ziemski byt przez naszą własną pracę
dopóty uwagę trzeba oczywiście przywiązywać głównie do czasu jaki człowiek spędza w ziemskim bycie podczas czuwania.

Ale wspomniałem już że dla ludzkiego bytu,choćby dla tego ,czym człowiek może być również w ziemskim bycie
jeszcze ważniejsze jest to co dzieje się z człowiekiem w czasie który przesypia podczas ziemskiego bytu.

Jeśł w jakimkolwiek punkcie naszego ziemskiego życia spojrzymy wstecz na to o czym możemy sobie przypomnieć
to właściwie zawsze pomijamy czas który przespaliśmy,natomiast bierzemy pod uwagę wszystko
czego dokonaliśmy za dnia w czasie czuwania,tworząc z tego niejako powiązaną całość.

Nie byłoby to jednak możliwe gdyby nie przeplatanie czuwania stanem snu.

Właśnie wtedy gdy chce się poznać prawdziwą istotę człowieka
trzeba zwrócić uwagę na te stany snu bowiem człowiek łatwo mógłby powiedzieć:
przecież nic nie wiem o tym co dzieje się podczas snu.

Tak to prawdopodobnie wygląda dla zewnętrznej świadomości ale w rzeczywistości jest to nieprawdą.
Dlatego jeszcze ważniejszy od tych zmieniających się z dnia na dzień stanów snu jest czas
który przesypiamy jako małe dzieci,bowiem oddziaływanie tego snu pozostaje w nas na całe życie
a my niejako dołączamy do tego jedynie to co każda noc dodaje nam podczas późniejszych stanów snu.

Bylibyśmy automatami gdybyśmy jako dzieci wkraczali w świat czuwając
gdybyśmy pozostawali w stanie czuwania i nigdy nie spali.
Bylibyśmy tylko automatami lecz w ramach tego stanu automatyzmu nie moglibyśmy też czynić czegokolwiek
w sposób świadomy,tego co zrobilibyśmy automatycznie,nie traktowalibyśmy jako czegoś co nas dotyczy.

Jeśli patrzymy wstecz i stany snu zawsze wypadają z naszej pamięci
to właściwie patrząc na nicość,na te okresy czasu gdy spaliśmy
w taki czy inny sposób widzimy zdarzenia które przeżyliśmy w stanie czuwania.

Jeśli jednak patrzymy wstecz na te chwile  w których spaliśmy
to w rzeczywistości nie widzimy wtedy niczego.

Jeśli macie państwo przed sobą białą ścianę i w pewnym miejscu nie ma na niej żadnego koloru
lecz tylko czarne koło ( czarny to też kolor 🙂 ciekawe co widać gdy nie widać ŻADNEGO koloru -Mez)
to równiez niczego państwo nie widzicie.
Widzicie ciemność(a więc jednak coś,ciemność czyli światło i kolory których nie widzimy takimi jakie są,wydaja się czernią-Mez)

bądź też jeśli nie jest to czarne koło ale otwór za którym nie ma żadnego światła(widzialnego dla naszych oczu,bo ciemność to też światło-Mez) to widzicie państwo otwór,widzicie ciemność.

Tak samo w swoim życiu widzicie ciemność gdy spoglądacie wstecz.
Te chwile które przespaliście jawią się wam w życiu jako ciemność
i do tych ciemności mówicie państwo”Ja”.
Nie mielibyście państwo żadnej świadomości jaźni gdybyście nie widzieli tych ciemności.

Tego że możecie państwo powiedzieć o sobie”Ja”,nie zawdzięczacie temu że od rana do wieczora
wciąż pracowaliście;to,że możecie mówić do siebie”Ja” zawdzięczacie temu że spaliście.
Albowiem jaźń tak jak ujmujemy ją w ziemskim bycie,jest zrazu ciemnością życia, pustką, bytm nicości.

Kiedy spojrzymy na nasze w prawidłowy sposób to w odniesieniu do naszej samoświadomości
nie możemy powiedzieć że zawdzięczamy ją dniu lecz że zawdzięczamy ją nocy
bo właściwie dopiero poprzez noc stajemy się tym co czyni nas prawdziwymi ludźmi
bo bez tego bylibyśmy automatami.

Można zatem powiedzieć:
Naszej właściwej wewnętrznej jaźni właściwie w ogóle nie zabieramy ze sobą z duchowego świata do fizycznego ziemskiego.
Zostawiamy ją zawsze w świecie duchowym.
Ona była w świecie duchowym zanim zstąpiliśmy do bytu ziemskiego
i jest znowu w świecie duchowym między zaśnięciem a obudzeniem,ona zawsze pozostaje w świecie duchowym.
Gdy jako człowiek mamy podczas dnia obecną świadomość i nazywamy siebie”Ja”
to słowo”Ja” wskazuje na coś co nie znajduje się w świecie fizycznym
lecz w świecie fizycznym posiada jedynie swój obraz.

I nie patrzymy na siebie prawidłowo gdy mówimy:
Jestem tym krzepkim człowiekiem na Ziemi,stoję tu swoją prawdziwą istotą
Prawidłowo patrzymy na siebie wtedy gdy mówimy:
To co jest z nas tutaj na Ziemi,to obraz,odbicie naszej prawdziwej istoty.

Tego co jest tutaj na Ziemi nie należy postrzegać jako właściwego człowieka
lecz jako obraz właściwego człowieka.

(Powiedziałbym że nasze ziemskie życie jest jak odbicie w lustrze
lustro to Ziemia,my na Ziemi  jesteśmy odbiciem
a nasze prawdziwe Ja stoi przed lustrem-Mez)

Ten obraz stanie się bardziej jasny jeśli wyobrazimy sobie rzecz następującą.
Załóżmy że śpimy.
Jaźń jest poza ciałem fizycznym i eterycznym i ciało astralne jest poza ciałem fizycznym i eterycznym
ale jaźń oddziałuje we krwi i w ruchach człowieka.
Potem przestaje ona oddziaływać ponieważ w czasie snu nie ma tam jaxni;ale to co jest we krwi działa dalej.

Wystarczy tylko spojrzeć na ciało fizyczne żeby powiedzieć:jak to jest włąściwie z tym ciałem gdy śpimy?
Przecież wtedy też coś musi w jakiś sposób przenikać krew tak  jak za dnia w czasie czuwania przenika ją jaźń.
Tak samo ciało astralne które żyje wciąż w całym procesie oddychania.
W nocy opuszcza ono proces oddychania ale działa tak jak za dnia działo ciało astralne.
Podczas snu nasze ciało astralne opuszcza w nas te narządy które są np narządami oddychania.

Nasza jaźń opuszcza siłę pulsowania krwi.
Cóż zatem robi jaźń i ciało astralne w nocy?
Gdy człowiek pozostaje w łóżku a jego jaźń opuszcza siły pulsowania krwi
to do tych sił wkraczają jestestwa pierwszej wyższej hierarchii[ponad człowiekiem]
Wtedy w tych samych narządach w których za dnia w stanie czuwania żyje jaźń
żyją  Anioły,Archanioły i Archaje.

W narządach oddychania które opuściliśmy dlatego że wystąpiło z nas ciało astralne
działają w nocy jestestwa następnej wyższej hierarchii:
Exusiai, Dynamis i Kyriotetes.

W polskim nazewnictwie dla określenia tych wyższych duchowych hierarchii
używa się też innych nazw.
Exusiai określane są jako Potęgi albo Duchy Formy.
Dynamis jako Mocarstwa albo Duchy Ruchu
a Kyriotetes jako Panowania albo Duchy Mądrości

Gdy zatem wieczorem przy zasypianiu wychodzimy naszą jaźnią i ciałem astralnym z naszej dziennej cielesności
wnikają w nas Anioły,Archanioły oraz wyższe duchowe byty i nadal utrzymują przy życiu nasze narządy
od zaśnięcia do przebudzenia.

W odniesieniu do ciała eterycznego nigdy podczas dziennej świadomości nie jesteśmy w stanie uczynić tego
co powinno być tam dokonane.
Musi ono zostać przeniknięte przez jestestwa najwyższej hierarchii
przez Serafiny,Cherubiny i Trony,również wtedy gdy jesteśmy w stanie czuwania
one pozostają tam przez cały czas.

Hebrajski rzeczownik שרף (saraf) zwykle łączony jest z czasownikiem להישרף (lehisaref) oznaczającego spalać się się, płonąć. W ten sposób sugerowano, że serafini to istoty mające jakiś związek z ogniem (powstały z bezdymnego ognia). Serafini (i pokrewni im cheruby) nie pełniły funkcji posłańców Bożych (aniołów)

http://pl.wikipedia.org/wiki/Serafin_(anio%C5%82)

Karuda
Karuda

1980799_kania-ruda
Kania Ruda

ros-now-korolkow-poslaniec-peruna-pacdagzwik-0_2c8c7_7b95da39_xl

Raraszek

Raróg, Raraszek – w mitologii Słowian demoniczny duch ognia, objawiający się pod postacią drapieżnego ptaka (najczęściej sokoła), ognistego smoka lub ognistego wichru.
Wierzono, że raróg może wykluć się z jaja, które przez 9 dni będzie wysiadywał człowiek.
Najprawdopodobniej postać raroga była wcieleniem Swaroga, na co wskazuje podobieństwo teonimu oraz podobny motyw przedstawiania demiurga pod postacią ptaka, występujący m.in. w mitologii bałtyjskiej czy fińskiej[1].
W kulturze ludowej raróg przetrwał pod postacią malutkiego demona (potrafiącego zmieścić się w kieszeni), który przynosił ludziom szczęście[2].
W rosyjskich baśniach raróg przybrał postać Żar ptaka.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Rar%C3%B3g_(mitologia)

Feniks (gr. φοίνιξ (foinix), łac. phoenix) − mityczny ptak, uznawany za symbol Słońca oraz wiecznego odradzania się życia.

Fenghuang (chiń. ?凰, pinyin: Fènghuáng; jap.: ?凰 hōō; kor.: ?? bonghwang; wiet.: Phượng Hoàng); w języku polskim:Chiński feniks.
Mityczny ptak pochodzący z mitologii chińskiej. Feniksy chińskie były przedstawiane jako władcy wszystkich ptaków. Feniksy rodzaju męskiego nazywano Feng, natomiast żeńskiego Huang. Współcześnie jednak nie czyni się takiego rozróżnienia i wszystkim feniksom przypisuje się rodzaj żeński (Huang), co umożliwia połączenie ich w parę ze smokiem chińskim, będącym rodzaju męskiego. Chińczycy Han często używają terminu Potomkowie Smoka dla określania swej tożsamości narodowej. Fenghuang znany jest też jako „Dostojny Kogut” (??, pinyin: yùnjī lub kūnjī). W kulturze Zachoduzazwyczaj nazywany jest „Chińskim feniksem”, a czasami „Ptakiem Ho-ho” (od japońskiej nazwy hō-ō).
http://pl.wikipedia.org/wiki/Fenghuang

http://opolczykpl.wordpress.com/2012/06/29/smoki-mezamir/

  ♦

„Gdybyśmy sami musieli troszczyć się o wszystko co w naszym ciele fizycznym rozgrywa się jako wspaniałe potężne procesy,

to nie tylko robilibyśmy to źle lecz w ogóle nie wiedzielibyśmy jak się do tego zabrać
bo jesteśmy pod tym względem zupełnie bezradni.
To co o ciele fizycznym mówi anatomia nie mogłoby wprawić w ruch nawet jednego atomu naszego ciała.
Z tym związane są zupełnie inne moce.
Są to właśnie te moce które od pradawnych czasów(na długo przed pojawieniem się judaizmu i jego odnóg-Mez).

Nazywane są mocami Trójcy. (W neojudaizmie zwanymi-Mez)mocami Ojca Syna i Ducha,mocami właściwej trójcy żyjącej w naszym ciele fizycznym.

Trójca nie jest wynalazkiem neojudaizmu.

Określenie to mówi o trójcy bóstw, popularnej zwłaszcza na Wschodzie jak panteony kananejskie i babilońsko-asyryjski oraz w Egipcie. Najbardziej popularne triady bóstw występowały w miastach syryjskich i fenickich. Przykładem może być Ugarit-ob., Ras Szamra inaczej El, Baal, Aszera, Tyrze-ob., Sur to Melkart, Asztarte, Baal i Sydonie-ob, Sajda inaczej Baal, Asztarte, Eszmun. W Mezopotamii najbardziej znaną triadą bóstw tworzyli Elil, An i Enki, zaś w Egipcie Amon-Re, Mut i Chonsu oraz Ozyrys, Izyda, Horus.
Triada bóstw znane były również w Rzymie, jak chociażby triada bóstw związanych z urodzajem i wegetacją, w skład której wchodzili Ceres, Liber i Liberia. W hinduizmie Trimurti: Brahma, Wisznu, Siwa.
http://www.historia.net.pl/news,375.html
http://pl.wikipedia.org/wiki/Trimurti

Trójca Rzymian to: Jupiter, Netpun i Pluton.

Fenicką trójcę tworzyli Ulomus, Ulosuros i Elium;

Na tatarskiej monecie widnieje obraz człowieka z trzema głowami, który reprezentuje ich trójcę, zgodnie z treścią napisu umieszczonego na odwrotnej stronie.

W skład trójcy irlandzkiej

wchodziły bóstwa: Kriosan, Biosena i Sira;

Skandynawską starodawna trójcę

tworzyły bóstwa:

Thor, Wodan i Frikko;
pogańskich Germanów reprezentowali: Odyn, Thor i Frija.

Dawni Indianie w Ameryce Północnej i Południowej

nazywali swoich trzech w jednym bogu Tangalonga (jeden w trzech i trzech w jednym) i Trinimaaka (trójca).

Buddyjskie wizerunki potrójnego bóstwa.

Według szkół buddyzmu Wielkiej Drogi (Mahajana) Budda Siakjamuni obrócił Kołem Dharmy trzykrotnie udzielając w ten sposób trzech zestawów różnych nauk. Nauki Mahajany opisują postać Buddy nie tylko jako historyczną, ale przede wszystkim jako trzy ciała Buddy Siakjamuni.

Do greckiej trójcy

należeli Zeus, Posejdon i Pluton ale trójcę również Apollo, Latona, Artemida oraz Demeter, Tryptolemos, Persefona.

Trójca w Indiach (Trimurte),

Brahma, Wisznu i Sziwa, jest czczona jako trzy osoby, chociaż pierwotnie Brahma był jeden jako boski pierwiastek. Jedno ze świętych pism oświadcza: “Ta wielka jedność ma być wyraźnie rozpoznawana jako trzej bogowie w jednej osobie”. Jeden z jej hymnów podaje: “Są trzy bóstwa; jednakże jest tylko jedno bóstwo, ta wielka dusza”.

Trójcę bóstw Egipcjan

tworzyli Horusa, Ozyrysa i Izydy ale również Amon, Ptah i Ozyrys. Jako że faraon był uznawany jako ucieleśnienie boga tworzono również trójce królewskie takie jak Amon-Ra, Ramzes II i Mut czy tzw. trójca Mykerinosa.

Trójca babilońska przedstawiona jest w trzech obrazach w świątyni Bala

Isztar, Sin, Szamasz
Nanna, Nannar – sumeryjski bóg Księżyca.

Nazywany też był Suen, Zuen
Anu (sumer. An – niebo) – w mitologii sumeryjskiej bóg nieba

Utu – sumeryjski bóg słońca,
Enki w mitologii sumeryjskiej (Ea w mitologii babilońskiej) – bóg słodkich wód, bóg mądrości, stwórca człowieka, czczony w Eridu. Razem z bogiem nieba Anu i bogiem Enlilem tworzył również wielką triadę głównych bóstw sumeryjskich.
Ea – jeden z najważniejszych bogów asyryjsko-babilońskich.
Tzw. wyrocznia chaldejska oświadcza: “Jedność zrodziła Dwoistość, która przebywa z nią i wydaje światło intelektualne; z nich pochodzi Trójca”. Imiona trójcy chaldejskiej to: Anu, Enlil i Ea.

Roger Penrose uważa, że świat idei jest jak najbardziej realny. Ze świata idei matematycznych (ale nie tylko matematycznych) bierze się cały Świat fizyczny. To znaczy, część matematyki występuje w świecie fizycznym. Umysł bierze się ze świata fizycznego w całości ale matematyka z części umysłu. Takie zapętlenie.

Eklektyczne judeochrześcijaństwo w tym neojudaizm/katolicyzm kształtowało się stopniowo przez stulecia, wchłaniając poszczególne kulty.

W II czy III wieku nie było kultu maryjnego czy obchodzenia Bożego Narodzenia (a już zwłaszcza w zimowe przesilenie).
Paweł poddał chrześcijaństwo Hellenizacji (zakaz obrzezania, likwidacja koszerności, nakaz monogamii)
Origenes wprowadził alegoryczne czytanie Biblii (jak u pogańskich Greków)
w późniejszych czasach wprowadzono Trójcę… i tak dalej.

1 Wielka bogini Egiptu Izis urodziła Horusa także jako dziewica, jej statuę z niemowlęciem na ręku obnoszono przez parę pokoleń w uroczystych procesjach.
2 W Denderach, świątyni boga Hetora widniało malowidło przedstawiające kobietę z dzieckiem w ramionach (dziś w Paryżu). Napis głosił, że jest to dziewica-matka
3 Na murach egipskiego Luxoru widnieje napis, że jej budowniczy, faraon Amenefis III, urodził się z dziewicy.
4 Kult matki-dziewicy istniał w bardzo wielu krajach, tylko imiona matek były różne. W Turkiestanie na przykład występuje dziewica-matka Kariti”, w Chinach – Kuan-Y-in”, w Japonii – Kwaunon”.
5 Najciekawszą analogię znajdziemy w Indiach, gdzie w roli matki bożej” występuje królowa Devaki, rysowana i rzeźbiona zazwyczaj z małym Kriszną na ręku. To Kriszna właśnie jako niemowlę, przechowywany w ubogiej stajence, w koszyku z sianem, cudownie uniknął śmierci, gdyż pastuszka Nana, słysząc o zarządzonej rzezi niemowląt podmieniła swą martwo urodzoną córeczkę na żywego Krisznę. Co nam to przypomina?
Rzeź niewiniątek opisana w Biblii to fikcja,w ogóle nie miało miejsca takie wydarzenie
„Rzeź niewiniątek” nie jest znana z innych źródeł niż jEwangelie.
Józefa Flawiusz, historyk żyjący w tamtym okresie,nie przepadał za Herodem
i w swoich pismach zamieścił obszerną listę zbrodni króla. Nic jednak nie wspomniał o owej rzezi.
Gdyby do takiej rzezi doszło,na pewno nikomu nie umknąłby ten fakt.
6 Wśród cudownie urodzonych dzieci są: Herkules, Dionizos, Jowisz, Pitagoras, Pluton, no i… Cezar August.
i wielu innych.
7 – Bóg Athis także przyszedł na świat z dziewicy zapłodnionej zjedzeniem kawałka granatu -nieźle!
8 Matka Buddy Maya „zwiastowana” została przez bramina w identyczny sposób jak Maria przez Gabriela. Kuzyn zaś Buddy Akanda (patrz Jan Chrzciciel!) urodził się z „niepłodnej staruszki” (patrz Elżbieta!).
Gdy Maya rodziła, wskaźnikiem jej miejsca pobytu była rgwiazda przewodnia”.
(O buddzie szczególnie czwartym historycznym Gotamie- to już w ogóle obszerne opisy i legendy powstały na ten temat…)
9 Twórca religii Iranu – Zaratustra (Zoroastra) urodzony został, gdy matka wypiła napój zapładniający „koma”.

KULT MATKI BOGÓW w judeochrześcijaństwie był długo nie znany podczas gdy świat znał go od dawna!
Pierwszą świątynie kultu Maryjnego ( bo o tym mowa) wzniesiona została dopiero w
IV w w Efezie. ( sobór Efezki)

http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=6n0YQcPrZ-o

Możemy więc powiedzieć że przez całe nasze ziemskie życie,nasze ciało fizyczne nie jest nasze

Dzięki nam nie mogłoby się ono rozwijać(nawet ruszać i żyć-Mez)
Jest ono jak mówiono w dawnych czasach prawdziwą świątynią boskości
potrójnie objawiającą się boskością.
Nasze ciało eteryczne jest miejscem zamieszkiwania hierarchii Serafinó,Cherubów i Tronów.
A o narządy fizyczne i eteryczne które w nocy opuszczone zostają przez ciało astralne
musi się troszczyć druga hierarchia,Kyriotetes,Dynamis i Exusiai.
Natomiast o narządy które muszą być opuszczone przez jaźń
troszczą się Anioły,Archanioły i Archaje.
Zatem w człowieku nieustannie zachodzi działanie które nie pochodzi bezpośrednio od niego.
Człowiek ma w tym swoim organizmie jakby tylko wynajęte mieszkanie na czas trwania czuwania
w tym samym czasie ten jego organizm jest świątynią i miejscem zamieszkiwania duchów wyższych hierarchii.

Na zewnętrzną postać człowieka patrzymy prawidłowo jedynie wtedy kiedy mówimy sobie że jest ona obrazem
Obrazem oddziaływania wszystkich hierarchii duchowych.One są w nim.
Gdy spoglądamy na wszystkie szczegóły uformowanej ludzkiej głowy
na resztę uformowanego ciała,to postrzegamy je prawidłowo nie wtedy mówimy że jest ono taką czy inną istotą
lecz wtedy gdy mówimy że jest ona obrazem oddziaływania wszystkich hierarchii duchowych.

Jedną z metod na uzyskanie świadomego snu jest tzw “test rzeczywistości”. Zwyczajowo wykonuje się go w ciągu dnia, by wyrobić sobie nawyk, który zadziała też we śnie. Polega na sprawdzeniu, czy w rzeczywistości, w której aktualne przebywa nasze JA funkcjonują znane nam prawa natury, fizyki. To co na co dzień jest niemożliwe – latanie, zmiana przedmiotu w inny, telekineza, teleportacja, zmiana własnej postaci, przechodzenie przez ściany itd, w snach jest zupełnie realne i tylko wiara śniącego jest tu ograniczeniem. Bytof opisuje też zjawisko, które nazywa “Znakami Snu”. Są to zjawiska, które występują tylko we śnie. W swoim wprowadzeniu do śnienia (“Oneironautyka. Sztuka Świadomego Snu”, wyd oryg. 1996) dzieli je na cztery kategorie: stan wewnętrzny, forma, działanie i kontekst. Chcę tu wspomnieć o znaku z kategorii “działania”. Często omawianym i spotykanym zjawiskiem w snach jest niedziałający wyłącznik światła. racjonalnie można to wytłumaczyć tym, iż w rzeczywistości jawy wyłącznik jest częścią układu elektrycznego i zamykając obwód sprawiamy iż przez żarówkę przepływa prąd. W rzeczywistości jawy jaką znamy jest to konieczne, by żarówka świeciła. Nasza podświadomość jednak nie musi martwić się o takie szczegóły, więc wyłączniki światła, żarówki, źródła oświetlenia są tylko i wyłącznie nawykiem przeniesionym ze świata jawy do świata snów. Takie wyłączniki są jak atrapy. Równie łatwo możemy zdjąć Księżyc z nieba jak i zapalić Słońce, nie mówiąc o żarówce. Mimo wszystko śniący trzymają się reguły wyłącznika. Efektem jest właśnie niedziałający wyłącznik. Do tej pory sądziłem, iż jet to reguła. Powszechnie przyjmuje się, iż w snach wyłączniki nie działają. Tę zasadę przedstawiono m.in. w filmie “Waking Life” (w poniższym YT czas – 6:15 i wcześniejsza rozmowa głównego bohatera).

http://chomikuj.pl/Labanga/Film/Waking+life

Dziś jednak przekonałem się, że nie jest to żelazna reguła mogą być wyjątki. We śnie pokazywałem dzieciom swoje tatuaże. Dość ciekawe rytualne wzory, prymitywne wykonanie (niemal więzienny styl), proste kreski. Na lewej stopie kilka linii, wzdłuż nich kropki, jakby szwy. Wiedziałem, że sam wykonałem te tatuaże. Na prawej kostce drugi wzór w formie kresek – fraktalne drzewo. Ten wzór również łączył się dalej z innymi poprzez linie, aż do ramienia. Na wysokości barku, tuż nad prawą pachą wzór zwiniętego węża (spirala), a dalej wzdłuż ramienia pies lub lis. Dalej już nie widziałem, bo miałem na sobie ubrania a akurat coś odwróciło moją uwagę. Ktoś wszedł do pokoju i próbował włączyć światło. Za nim druga  i trzecia osoba – to samo. Niby zasada wyłącznika działa, prawda? Mógłbym w tym momencie wykonać test na rzeczywistość, by upewnić się że to sen, gdybym miał wątpliwości. Mógłbym, gdybym ćwiczył. Ale nie ćwiczę. Dlaczego? Dlatego, że w moim przypadku to nie działa. Nie działa, bo moje rozumienie rzeczywistości nie jest stereotypowe tak jak w przypadku przeciętnego człowieka. Gdybym np w tym momencie zaczął lewitować, nie zdziwiłbym się. Nie wierzę w to, ale nie wierzę też, że to nie możliwe. W przypadku testów na rzeczywistość takie myślenie dyskwalifikuje technikę. We śnie wiedziałem, dlaczego wyłącznik nie działa – bo wyłączyłem światło. Wstałem i… włączyłem normalnie światło. Jaki z tego wniosek? Ano taki, iż podobnie jak w przypadku wszelkiej dziedziny wiedzy, warto czasem samemu coś sprawdzić, zanim będziemy powielać obiegową opinię.
Mam nadzieję, że temu m.in. będzie służyć nowa platforma…
http://kruczysen.wordpress.com/2012/01/20/fraktalne-testy-rzeczywistosci-snu-wylacznik-swiatla-dziala/

yume_dream_by_carmenharada-d329oyc

YUME/Sny (1990)

Film składa się z ośmiu krótkich opowieści opartych na snach samego Kurosawy.

Każdy z nich przedstawia inną prawdę o człowieku i świecie w którym żyjemy.
Niezależnie od tego czy będzie to wizja nuklearnej zagłady
wiszącej nad Japonią czy sielankowy obraz wsi odciętej z dala od cywilizacji, to mamy do czynienia z obrazem pełnym symboliki i wizjonerstwa.

Akira Kurosawa w swoich „Snach” opowiada nam 8 krótkich historii. Mowią one o ludzkich pragnieniach i strachach. Japoński reżyser najpierw przedstawia chęć poznania świata przez dziecko, aby w nastepnych kilku epizodach pokazać bezsens ludzkiej brutalności, która przyjmuje ogromne rozmiary dzięki postępowi technicznemu. Ukazanie zagłady atomowej możemy uważać za preludium do jego następnego filmu – „Sierpniowej Rapsodii”.

http://www.filmweb.pl/film/Sny-1990-118819

Fragment

WIEŚ MŁYNÓW

Jak nazywa się ta wieś?
Nie ma nazwy.Nazywamy ją po prostu „Wieś”.
Niektórzy zwą ją Wsią Młynów.

Wszyscy wieśniacy żyją tutaj?

Nie.Żyją w innych miejscach.

Nie ma tu elektryczności?

Nie potrzeba.Ludzie za bardzo przywykli do wygód.
Myślą, że udogodnienia są lepsze.Porzucają to co jest naprawdę dobre.
Ale co ze światłem?

Mamy świece i kaganki.

Ale co gdy noce są zbyt ciemne?

Tak. Taka właśnie powinna być noc.
Dlaczego noc miałaby być tak jasna jak dzień?
Nie lubiłbym nocy tak jasnych,że nie byłoby widać gwiazd.

Macie pola uprawne anie macie traktorów do ich uprawiania?

Nie potrzebujemy.Mamy krowy i konie.

Czego używacie jako paliwa?

Przeważnie drewno opałowe.
Nie czujemy się dobrze,ścinając drzewa, ale…
starcza drzew, które same padają.
Rąbiemy je wtedy na opał i jeśli robi się węgiel z drewna…
to parę drzew może dać tyle ciepła co cały las.

Tak, i krowi gnój to także dobre paliwo.
Próbujemy żyć jak człowiek kiedyś żył.To naturalna droga życia.
Ludzie dziś zapomnieli…że są tylko częścią natury.
Niedługo ją zniszczą…a to od niej zależy nasze życie.
Oni ciągle myślą,że mogą coś zrobić lepiej.
W szczególności naukowcy.
Oni mogą być mądrzy…ale większość nie rozumie serca natury.
Oni tylko wymyślają rzeczy,które czynią człowieka nieszczęśliwym.
Są dumni ze swoich wynalazków.
Co gorsza, większość ludzi jest dumna.Dostrzegają w nich…cudotwórców.
Uwielbiają ich.
Nie wiedzą tego,ale niszczą naturę.
Nie widzą, że sami się gubią.

Najważniejszymi rzeczamidla człowieka są
czyste powietrze i czysta woda…
i drzewa i trawa, która je produkują.
Wszystko to zaczyna być zanieczyszczone…
Skażone na zawsze.
Brudne powietrze, brudna woda…
Szarzejące ludzkie serca.

Gdy tutaj szedłem, widziałem dzieci układające kwiaty na kamieniu obok mostu.

Po co to robią?

Aaa, to.
Mój ojciec opowiedział mi kiedyś.
Dawno temu chory podróżnik umarł przy moście.
Wieśniak się zlitował|i pochował go tam.
Na jego grobie położył wielki kamień…
a na nim kwiaty.
To stało się zwyczajem by kłaść tam kwiaty.
Nie tylko dzieci to robią.
Wszyscy mieszkańcy kładą tam kwiaty gdy przechodzą obok…
Pomimo, że większość nie wie dlaczego.

Dziś jest dzień świąteczny?

Nie, to pogrzeb.
Wydaje Ci się to  dziwne?
Miły, szczęśliwy pogrzeb.To dobrze ciężko pracować…
długo żyć i dziękować za to.
Nie potrzebujemy tutj kaplicy czy księdza.
Wszyscy mieszkańcy niosą umarłego na cmentarne wzgórze.
Nie lubimy gdy dorośli czy dzieci umierają.
Ciężko świętować taką stratę.
Na szczęście mieszkańcy tej wioski prowadzą życie zgodne z naturą.
Dożywają sędziwego wieku.
Kobieta, którą dziś chowamy dożyła 99 lat.
Musisz mi teraz wybaczyć…
ale idę dołączyć do procesji.

Prawdę mówiąc…ona była moją pierwszą miłością
ale złamała mi serce i zostawiła mnie dla innego…
Hahahaa

Swoją drogą, ile pan ma lat?

Ja?
100 plus 3.
Dobry wiek by przestać żyć.
Niektórzy mówią, że życie jest ciężkie ale to tylko takie gadanie.
Tak naprawdę,to dobrze jest żyć.
To takie ciekawe.

****************

Promieniowanie je dopadnie.
Chmury…
Czerwone…
to Plutonium-239.
Dziesięciomilionowa część grama powoduje raka.
Te żółte to strontium-90.
Gdy cię dostanie zachorujesz na białaczkę.
Te purpurowe to cesium-137.
Powoduje reprodukcję.Tworzą się mutacje.
Powstaną monstra.Ludzka głupota jest niewiarygodna.

Promieniowanie było niewidzialne i z powodu jego zagrożenia, pokolorowali je.
Ale to tylko pozwala dostrzec,co cię zabija.
Można nazwać rodzaj śmierci.
Do zobaczenia.

Poczekaj!

Promieniowanie nie zabije cię od razu.

Co z tego?
Powolna śmierć jest jeszcze gorsza.
Nie zgadzam się na powolną śmierć,|niech dorośli umierają…
żyli już długo
ale dzieci nie spróbowały jeszcze życia.To nie w porządku.
Czekanie na śmierć to nie życie.

Mówili nam, że te elektrownie są bezpieczne.
Błędy ludzkie są niebezpieczeństwem,nie elektrownia sama w sobie.
„Żadnych wypadków, żadnego niebezpieczeństwa”-Tak nam mówili.
Kłamcy!
Jeśli nie zawisną za to sama ich zabiję.

Nie martw się.Promieniowanie cię wyręczy.

Tak mi przykro.

Jestem jednym z tych,którzy zasłużyli na śmierć.

PŁACZĄCY POTWÓR Kolejny sen…

Człowiek, prawda?Co się stało?
Jesteś potworem?
Tak sądzę ale kiedyś byłem człowiekiem.
Co za świat.Tak głupi!
Dawno temu…
w tym miejscu była piękna łąka pełna kwiatów..
Wtedy te bomby atomowe,te pociski…
Zamieniły ją w tą pustynię.
Teraz…
Przez ten radioaktywny osad wyrosły dziwne kwiaty.
Dmuchawce.

Dmuchawce?

Dmuchawce monstra.
To jest róża.
Łodyga wyrasta z kwiatu i dziwny pączek u góry.
To wszystko przez promieniowanie.
Ono stworzyło te mutacje.
Kwiaty-kaleki.
Nie tylko kwiaty.
Ludzie także. Spójrz na mnie.
To robota durnej ludzkości.
Zamienili naszą planetę w śmietnik toksycznych odpadów.
Natura zniknęła z powierzchni ziemi… natura, którą się cieszyliśmy.
Straciliśmy ptaki, zwierzęta, ryby.
akiś czas temu…
Widziałem dwugłowego zająca…
Ptaka z jednym okiem…
I owłosioną rybę.

Więc co jesz?

Tu nie ma pożywienia!
Żywiliśmy się sobą nawzajem.
Najsłabsi padają pierwsi.
Teraz nadeszła moja kolej.
Nawet tutaj mamy hierarchię.
Jednorogie mutanty jak ja, zawsze zostają zjedzone przez te
które mają dwa lub trzy rogi.
Wcześniej były potężne i pretensjonalne.
A teraz poszerzają swoją władzę naszym kosztem.
Więc, niech im będzie.
Niech mają te wszystkie rogi.
Niech żyją w cierpieniu szukając wyjścia.
To piekło.
Gorsze niż śmierć.
Nie mogą umrzeć, nawet gdyby chcieli.
To ich kara…
Nieśmiertelność.

Torturowani przez własne błedy…
Muszą cierpieć w nieskończoność.
Niedługo mnie zjedzą. Będę wyzwolony.

Ale ja nie chcę być zjedzony.

Dlatego właśnie uciekam.
Ale wtedy poczułem głód…
Brzydzę się samym sobą.
Byłem rolnikiem, gdy byłem człowiekiem.
Wylewałem galony mleka do rzeki by utrzymać ceny.
Przekopałem ziemniaki i kapustę swoim buldożerem.
Co ta głupota!

Słyszałeś?
Kiedy nadchodzi noc…
Te słynne potwory wyją z bólu.
Ich rogi bolą je bardziej niż rak.
Modlą się o śmierć, ale są potępione na wieki.
Nikt ich nie zabije więc już tylko wyją.
Chodź, pokażę ci.
Zobaczysz jak płaczą.
Mój róg też zaczyna boleć.

Odejdź.

Odejść gdzie?

Chcesz się także stać potworem?

Londyn 2 sierpnia 1923 ciąg dalszy

Mówi się że ten fizyczny świat nie jest rzeczywistością lecz ułuda,mają,a rzeczywistość jest poza nim
ale nie można od tego zaczynać,jest to tylko ogólna prawda.
Podobnie gdy mówi się ze na łące rosną kwiaty.
Tak jak można od tego rozpocząć dopiero wtedy gdy się wie jak kwiaty rosną na łące
tak samo dopiero wtedy można szczegółowo wskazać na to jak zachodzi oddziaływanie tych wyższych jestestw
w tym co zewnętrznie  przejawia się jako obraz,jako maja,jako odblask w przejawie fizyczno-zmysłowym.

Tak więc człowiek jako całość związany jest swoim dziennym życiem ziemskim a także nocnym
nie tylko z tym co otacza go zmysłowo-fizycznie w bycie ziemskim
lecz również ze światem wyższej duchowości.
Tak jak to co tu na Ziemi oddziałuje jako pewna niższa duchowość przez królestwo przyrody
królestwo mineralne,roślinne,zwierzęce-tak samo to co działa na człowieka jako wyższa duchowość
oddziałuje przez świat gwiazd.

Tak jak człowiek jako całość,poprzez swój fizyczny byt posiada na Ziemi pewien związek z roślinami
zwierzętami,wodą i powietrzem
tak samo posiada on również jako całość pewien związek ze swiatm gwiazd
który jest również jego obrazem,przejawem tego co istnieje właściwie w rzeczywistości.

A w rzeczywistości istnieją tam właśnie te jestestwa wyższych hierarchii.
Gdy człowiek spogląda ku gwiazdom to w gruncie rzeczy spogląda na duchowe jestestwa
które zsyłają mu tylko trochę symbolicznego światła swojego bytu.

Przez co również dla fizycznego bytu jest to pewnym wskazaniem na to
co w gruncie rzeczy wszędzie wypełnia wszechświat jako duchowość.

Niewiele brakowało, a towarzyszący nam w pogodne wieczory obraz rozgwieżdżonego nieba, na którym króluje Księżyc, moglibyśmy jedynie oglądać na starych fotografiach oraz filmach. Srebrny Glob planowali zniszczyć Amerykanie, którzy mimo upływu wielu lat wciąż milczą na temat sprawy. Przedsięwzięcie miało być jedną z operacji, którą Amerykanie chcieli przeprowadzić w ramach zimnowojennej rywalizacji ze Związkiem Radzieckim.

Informacje ujawnione przez jednego z naukowców, który stał na czeleprojektu, nie pozostawiają wątpliwości. Amerykanie w ramach jednej z najbardziej nieprawdopodobnych misji w dziejach ludzkości planowali – dosłownie – wysadzić Księżyc. W czasach, kiedy świat przedzielony był żelazną kurtyną, a pomiędzy Zachodem a sowietami trwał wyścig zbrojeń, którego część wykraczała poza granice stratosfery, Amerykanie mieli plan, jak utrzeć nos Związkowi Radzieckiemu – przypomniał dziennik „Daily Mail”.

http://niewiarygodne.pl/kat,1031987,title,Amerykanie-planowali-wysadzic-Ksiezyc,wid,15129085,wiadomosc.html?smgajticaid=6fa1a

 Londyn 2 sierpnia 1923 ciąg dalszy

I tak jak tu na Ziemi odczuwamy tęsknotę za tym by poznać rzekę,zwierzę,roślinę
tak powinniśmy już włąściwie odczuwać też tęsknotę za tym by uczyć się poznawać prawdę na temat gwiazd
a świat gwiazd jest naprawdę duchowy.

Dźjotisz (sanskryt: ज्योतिष, ang. jyotisha ) – system astrologii i astronomii praktykowany od czasów starożytnych w Indiach, a obecnie na całym świecie. Dźjotisz w języku angielskim określa się jako:

  • hinduska astrologia i astronomia,
  • indyjska astrologia i astronomia
  • wedyjska astrologia i astronomia.

W hinduizmie dźjotisz jest okiem w symbolicznym ciele Boga. Dźjotisz jest nazwą piątej Wedy napisanej podczas treta jugi. Jest nauką postrzegania wpływu indywidualnych układów, oraz innych punktówhoroskopu, na istotę ludzką i Wszechświat. Dźjotisz historycznie stanowi integralną część życia Hindusów.

Nazwa sanskrycka Nazwa polska Symbol Płeć Guna Powiązania
Surja (सूर्य) Słońce Sy lub Su M Sattwa dusza, Król, ojciec.
Ćandra (चंद्र) Księżyc Ch lub Mo Ż Sattwa Umysł, królowa, matka.
Mangala (मंगल) Mars Ma M Tamas Działanie, siła, ego
Budha (बुध) Merkury Bu lub Me N Radźas Komunikacja, inteligencja
Bryhaspati (बृहस्पति) Jowisz Gu lub Ju M Sattwa Szczęście, nauczyciel
Śukra (शुक्र) Wenus Sk lub Ve Ż Radźas Bogactwo, sztuka i płodność
Śani (शनि) Saturn Sa N Tamas Kariera, długowieczność, karma
Rahu (राहु) Ascendent/Północny węzeł księżycowy Ra Ż Tamas Chaos
Ketu (केतु) Descendent/Południowy węzeł księżycowy Ke M Tamas Unikalność

Ćandra (dewanagari चंद्र , księżyc) – w hinduizmie spersonifikowane bóstwo Księżyca. Pojęcie ma wiele ezoterycznych konotacji w tantryzmie i w jodze.
W kulturze wedyjskiej każdej planecie,oraz księżycowi i gwiazdom przypisuje się posiadanie boskiej Duszy (Jaźni) uważając, że są to byty duchowe mające materialne ciała. Stąd personifikowanie planet, Księżyca i Słońca oraz ważniejszych gwiazd. Skutkiem takiego pojmowania przyrody i kosmosu jest pogląd, iż cała planeta jest żyjącą istotą, duszą, a wszystkie formy życia są ze sobą powiązane jako żyjące w świadomości Logosu planety, duszy czy ducha planety. Następstwem jest bogata mistyka i mitologia istot planetarnych i kosmicznych.
W ezoteryce tantrycznej, w tak zwanej jodze planet, także w astrologii wedyjskiej, wykonuje się pewne formuły modlitewne i mantry z użyciemhinduistycznego różańca modlitewnego (mali), dla przezwyciężenia niekorzystnych wpływów bóstwa księżycowego na los człowieka.
Mantry

 

  • Om Ćandrāya Namah!
  • Om Ćandramase Namah!
  • Om Śram Śrim Śraum Sah Ćandramase Namah!

Surja (sanskr. सूर्य sūrya = słońce) – solarne bóstwo wedyjskie, personifikacja słońca występujące również w późniejszych tekstach mitologii indyjskiej . Bóg Surja przemierza przestrzeń wokół góry Meru w swym rydwanie w okresie doby.

http://pl.wikipedia.org/wiki/D%C5%BAjotisz

http://www.umysl.pl/astrolog/weda/astroweda.html

 Londyn 2 sierpnia 1923 ciąg dalszy – Rudolf Steiner

„W Penmaenmawr wspominałem trochę o duchowości Księżyca

Tak jak patrząc na Księżyc właściwie nigdy jego samego nie widzimy
a co najwyżej pewne słabe zaznaczenie jako dalszą część oświetlonego sierpa
tak jak zawsze widzimy po prostu tylko odbite światło słoneczne a nigdy samego Księżyca.
Tak samo odbite od Księżyca siły wszechświata które dochodzą do na na Ziemię
nie są tym co żyje na samym Księżycu
Jest to jedynie część-i to najmniejsza część-tego co należy do Księżyca
gdy odbija on nam światło słoneczne na Ziemię.

Tak naprawdę odbija on do nas jak lustro wszystkie fizyczne i duchowe impulsy
które oddziałują na niego z wszechświata.
Tak jak nie widzi się tego co jest za lustrem,tak samo nigdy nie widzi się wnętrza samego Księżyca
ale to wnętrze zamieszkują rzeczywiste duchowe jestestwa wraz z wysokimi wiodącymi mocami.
Te wzniosłe wiodące moce oraz inne jestestwa zamieszkujące Księżyc były niegdyś na Ziemi
jednak w pewnym okresie ziemskiego rozwoju przeniosły się z Ziemi na Księżyc.
Wcześniej Księżyc nie zsyłał „w dół” na Ziemię po prostu światła słonecznego
lecz wplatał swoją własną istotę w to słoneczne światło.
Oczywiście to nie musi nas interesować ale powinno nas interesować to
że Księzyc jest dzisiaj jakby twierdzą wszechświata i w tej twierdzy żyją istoty
które już ponad 15 tyś lat temu zakończyły ludzki los i przeniosły się na Księżyc wraz z istotami
które były przewodnikami ludzi.

Jan Twardowski na Księżycu

Puścił więc diabeł Twardowskiego, on zaś zamiast spaść na ziemię, wylądował na księżycu.
Niemieccy badacze uważają że Jan Twardowski był Niemcem i studiował w Wittenberdze najprawdopodobniej magię (która w tych czasach była nauką równorzędną do wszystkich innych, a nawet stojącą ponad nimi).
Jan Twardowski pozostawił po sobie dwie księgi, pracę o magii oraz encyklopedię nauk, z których żadna jednak nie przetrwała do dnia dzisiejszego. Przedmiotem utożsamianym z postacią Twardowskiego jest zwierciadło magiczne tzw. Lustro Twardowskiego przechowywane w zakrystii kościoła parafialnego w Węgrowie.
Wszyscy niemal znamy legendę Ikarze i Dedalu, którzy wzlecieli w powietrze uciekając z Krety po skutecznym wyeliminowaniu Minotaurusa. Polecieli oni na skrzydłach wykonanych z ptasich piór posklejanych woskiem wykonując pierwszy przelot nad wyspami Samos, Paros, Delos i nad Ikarią gdzie tragicznie swój lot na skutek młodzieńczej brawury skończył syn Dedalosa. W świetle starochońskich legend także cesarz Shun latał na uskrzydlonych smokach. Potrafił też wykorzystać dwa słomiane kapelusze w roli spadochronu, skacząc z wysokiej płonącej stodoły. Na czarnym lądzie legendarne latanie nosi już nutkę wojenną, bo oto wojowniczy Kibanga z Ugandy nie dość, że potrafił latać ale z powietrza raził wroga unoszonym z sobą kamiennym ładunkiem. Salomon latał na zielonym jedwabnym dywanie obszywanym złotem, podobnie zresztą jak i książę Persji – Housain. W folklorze słowiańskim znana jest czarownica Baba Jaga, która w charakterze statku powietrznego wykorzystywała latający moździerz. Nasze rodzime, polskie podwórko w tej dziedzinie zresztą nie odstaje od światowej czołówki, bo przecież wiedzmy made in Poland opanowały sztukę przemieszczania się w locie na miotłach. Znany powszechnie Imć Pan Twardowski latał na kogucie, a w Pieninach żył mnich Cyprian co z Czerwonego Klasztoru nad Dunajcem do samego sztyftu Trzech Koron doleciał.Wiecej: http://www.eioba.pl/a/20kz/zanim-polecieli-bracia-wright#ixzz2DvNaGhHr

Cd wykładu

Ci wielcy nauczyciele i wychowawcy ludzkości którzy niegdyś przynieśli ludziom na Ziemię pradawną mądrość
której jedynie podźwiękiem są Wedy i Wedanta,żyją dzisiaj wewnątrz Księżyca
i zsyłają w dół na Ziemię tylko to co żyje poza Księżycem we wszechświecie.

A przecież na Ziemi pozostało coś z tych sił księżycowych
Są to siły rozrodcze człowieka i zwierzęcia”.

Podobieństwa między dawną kulturą słowiańską a wedyjską

http://nama-hatta.pl/articles.php?article_id=212

https://bialczynski.pl/wp-content/uploads/2009/12/w-korolkow-czislobog-podag-27-1.jpg

Na  obrazku widzimy człowieka który trzyma w ręce coś co wyglada jak łapka na muchy
To coś nazywa sie Namka – występuje w Bon
oraz jako ozdoba świąteczna w niektórych naszych wsiach…to takie jakby oko boga/opatrzności.

Związki z Bonem na tym się nie kończą,Wawel oznacza Niebo w języku tybetańskim.

„ Kim jest ten, który się odradza?”
„Na pewno jest to księżyc, który nieustannie się odnawia i obdarzony jest mocą życiodajną.”
http://kazwid.w.interia.pl/wedyzm.htm

„Zaś ci, którzy w wioskach czczą ofiarę, czyny i dary,
Wchodzą w dym, z dymu w noc,
Z nocy w połowę miesiąca o malejącym księżycu,
….Z tych miesięcy do świata przodków,
Ze świata przodków w przestworza, z przestworzy na księżyc,
….Tam przebywają tak długo,
Jak wielka jest pozostałość ich czynów,  
I tą samą drogą, którą tam przybyli, stamtąd powracają
Wracają w przestworza, z przestworzy w wiatr,
Stając się wiatrem, stają się dymem,
Stając się dymem, stają się mgłą.
Stając się mgłą, stają się chmurą,
Stając się chmurą, spływają z deszczem”…

http://kazwid.w.interia.pl/upaniszady.htm

Tenzin Wangyal Rinpoche, tybetański lama bon, urodził się w Amritsar, w Indiach, gdzie uciekli jego rodzice przed inwazją Chin na Tybet. Otrzymywał nauki od mistrzów zarówno buddyjskich, jak i bon i uzyskał tytuł gesze – najwyższy tybetański stopień naukowy.
Od 1991 roku Rinpoche przebywa w Stanach Zjednoczonych, gdzie udzielał licznych nauk, [Rinpoche] nauczał również w Europie i Meksyku. Jest założycielem i prezesem Instytutu Ligmincha w Charlottesville, który powstał dla zachowania nauk, przekazów i tradycji bon.
Rinpoche jest jedynym lamą bon, który mieszka w Stanach Zjednoczonych, jest również autorem książki: „Cuda naturalnego umysłu”. Rinpoche opowiedział o swojej nowej książce: „Tybetańska joga snu i śnienia” swojej uczennicy – Cindy Loew 24 czerwca 1998 r.


Cindy (C): Czemu Rinpoche napisał tę książkę?
Tenzin Wangyal Rinpoche (R): Od kiedy byłem mały interesowałem się snami, a gdy dorastałem, często słyszałem, jak moja matka i nauczyciele rozmawiali o swoich snach, o tym, w jaki sposób śnili i jaki miały one związek z nimi samymi. Byłem tym zafascynowany. Kiedy przyjechałem na Zachód, zrozumiałem, że i tu sny są uważane za bardzo istotne, a szczególnie ich analizowanie. Wiedziałem, że tybetańskie spojrzenie na kwestę marzeń sennych, ich rozumienia i praktykowania jest odmienne [od zachodniego]. Pomyślałem zatem, że ważne jest, aby moi zachodni przyjaciele: psychologowie, terapeuci i uczniowie dowiedzieli się tych różnicach. To jest powód, dla którego napisałem tę książkę.
C: Czy ten temat był już wcześniej opisywany?
R: Powstało kilka książek, ale sądzę, że prawdopodobnie ta najszczegółowiej omawia tybetańską jogę snu i śnienia.
C: Kto nauczył Rinpoche jogi śnienia i od jak dawna Rinpoche ją praktykuje?
R: Uczyłem się [jej] od moich nauczycieli: Lopona Sandzie Tenzina i Lopona Tenzina Namdaka. Praktykuje ją tak sumienniej od 10 lat.
C: Dlaczego powinno się praktykować jogę śnienia? Dlaczego jest ona istotna?
R: Każdy praktykujący stara się bardziej rozwijać duchowo, aby ostatecznie osiągnąć stan Buddy. Jednym z głównych utrudnień dla ludzi Zachodu jest brak czasu na praktykę. Ale nigdy nie powiedzą oni: „Jestem zbyt zajęty, mam ważne spotkanie, więc nie pójdę dziś spać”. Każdy człowiek potrzebuje snu. Ma się wtedy „wolny czas”, a jest to bardzo dobry czas na praktykę. Ponadto przesypiamy jedną trzecią swojego życia, jeśli ktoś żyje 60 lat, 20 lat przesypia. To jest szalenie istotne dla praktykującego, aby rozumiał, co się z nim dzieje w ciągu tych dwudziestu lat. Marzenia senne są ważne również dlatego, że są jednym z najlepszych sposobów na dotarcie do najgłębszych zakamarków nas samych. To także jedna z ważniejszych metod uzdrawiania.
C: W jaki sposób sen jest istotny w kwestii uzdrawiania?
R: Każdy sen jest uzdrawiający sam w sobie, jeśli nie zostanie zakłócony przez pojawienie się marzeń sennych i ich obrazów i „fabuły”. Jeżeli ktoś ma przejrzysty sen, to znaczy sen, podczas którego jest on świadomy faktu, ze śni, [sam] naturalnie się uzdrawia.
C: Które z aspektów jogi śnienia są najważniejsze dla kogoś, kto dopiero zaczyna tę praktykę?
R: Myślę, że najważniejsze jest, aby nie zaczynać jogi śnienia, dopiero gdy idzie się spać, ale by zacząć ją na jawie. Staraj się być świadomym; zdać sprawę z tego jak czasem jesteś bezradny, gdy ogarniają cię emocje. Gdy zdasz sobie z tego sprawę, ważne jest abyś na jawie próbował wykształcić pewną stabilność umysłu. Stabilność ta może być wspierana doświadczaniem radości, no wiesz, dostrzeganiem piękna życia, czy pozytywnych wydarzeń wokół ciebie. Zwykle wszystkie doświadczenia naszego umysłu i duszy, które zbieramy w ciągu dnia gdzieś się rozpraszają. W jakiś sposób zanim pójdziemy spać stajemy się „pokawałkowani”. Jeśli tacy „pokawałkowani” udamy się na spoczynek, nie będziemy mieć dobrych doświadczeń podczas snu. Należy zatem próbować utrzymywać pewną uważność [umysłu], postarać się zebrać te wszystkie kawałki i stać się jednością.
C: Ale jak tego dokonać?
R: Postaraj się poczuć te wszystkie zebrane w ciągu dnia doświadczenia i rozpuścić je, a potem stać się jednym w tej właśnie chwili. Spróbuj poczuć to zanim zaśniesz.
C: Należy zatem starać się rozpuścić [wszystko] i stać się uspokojonym?
R: Tak, uspokojonym, a potem skupić się na tym spokoju. Żeby skupić się na spokoju, można modlić się. W każdej duchowej tradycji, w jakiej ktoś praktykuje. Można prosić o pomoc strażników, czy anioły. W cokolwiek się wierzy.
C: Czyli ludzie, którzy nie są buddystami, mogą modlić się do własnych bóstw?
R: Tak, oczywiście. Nie ważne jakiego kto jest wyznania, wszyscy jesteśmy czującymi istotami. Czująca istota, to taka, która ma umysł, a jeśli ktoś ma umysł, zawsze, dopóki będzie w samsarze, będzie miał kłopoty z kontrolą nad nim. Powinno się używać takiego wsparcia, które rzeczywiście pomaga skupić umysł. Wszyscy mogą spróbować wykształcić umiejętność nie poddawania się swoim emocjom. Postaraj się codziennie kontrolować swoje emocje. To jest ważne w rozwijaniu praktyk snu i śnienia.
C: Czyli praktykowanie jogi śnienia pozytywnie wpływa na nasze zdrowie oraz pomaga rozwijać poczucie wewnętrznego spokoju, równowagi i przejrzystości?
R: Tak.
C: Co dokładnie można robić na jawie, aby wspomóc praktykę podczas śnienia?
R: To, co robimy na jawie jest bardzo ważne. W praktyce podczas śnienia nie chodzi o to, by coś robić, gdy się śpi, czy śni, ale oto jak używać umysłu na jawie. Jeżeli [nasz] dzień został spędzony w rozproszeniu i w pułapce wytworów konceptualnego umysłu, bardzo prawdopodobne jest, że tak samo będzie podczas snu. Jeżeli natomiast jesteśmy bardziej obecni w [tym, co robimy] w naszym życiu, również podczas snu odnajdziemy tę obecność.
W jodze śnienia wyróżniamy cztery podstawowe praktyki, które wykonuje się na jawie. Pierwsza dotyczy naszego postrzegania zmysłowego: wszystko, co widzicie słyszycie, czujecie, dotykacie, wąchacie, doświadczajcie jako sen. Powtarzajcie sobie: „To tylko sen” W ten sposób uczymy umysł nowego nawyku: postrzegania zjawisk, jako niesubstancjalnych, przelotnych i ostatecznie wypływających jedynie z projekcji naszego umysłu. Kiedy zjawiska są postrzegane jako ulotne i pozbawione esencji, nie chwyta się ich tak bardzo. To pomaga robić to samo, gdy śnimy i prowadzi do rozpoznania snu jako snu, oraz rozwijania jego przejrzystości. Nie ma skuteczniejszej metody wprowadzanie spójnej przejrzystości do snu, niż nieustanne pozostawanie przejrzyście obecnym w ciągu dnia. To jest pierwszy krok: postrzegać całość naszego życia jako sen.
Druga podstawowa praktyka ma na celu jeszcze bardziej zmniejszyć chwytanie i niechęć, gdy nie śpimy. Podczas, gdy pierwszą praktykę stosujemy w momencie zetknięcia się z jakimś zjawiskiem, zanim jeszcze pojawi się reakcja, to drugą praktykę wykorzystujemy już po pojawieniu się reakcji. Idealnie, praktyka ta powinna być zastosowana, kiedy tylko wobec jakiegoś przedmiotu, czy sytuacji pojawia się w nas chwytanie, lub niechęć. Chwytający umysł może zamanifestować swoją reakcję jako pożądanie, gniew, zazdrość, duma, żal, rozpacz, radość, niepokój, depresja, strach, nuda itd. Kiedy pojawia się reakcja, przypomnij sobie, że ty, przedmiot tej reakcji i ona sama jest snem.
Trzecia podstawowa praktyka wymaga, abyśmy przed zaśnięciem przyjrzeli się jeszcze raz minionemu dniu, oraz abyśmy wzmocnili intencję praktykowania w nocy. Kiedy przygotowujesz się do snu, pozwól, by pojawiły się wspomnienia z całego dnia. Cokolwiek nie przyjdzie ci na myśl, rozpoznaj to jako sen. Potem złóż silne postanowienie, że tak jak dostrzegasz, iż dzień jest w swej naturze niczym sen, rozpoznasz również nocne marzenia senne, jako to, czym są. Niech będzie to najsilniejsza intencja, że śniąc, będziesz wiedział dokładnie, że śnisz, Taka intencja jest niczym strzała, za którą może podążyć świadomość, jest strzałą prowadzoną przez przejrzystość we śnie. Pomódl się przed zaśnięciem o przejrzysty sen.
Czwartą podstawową praktyką jest radowanie się i wdzięczność za przejrzysty sen, gdy ci się powiedzie. Powiedz: ” To jest wspaniałe”. Jeśli zaś praktyka się nie uda, dostrzeż to i nie zniechęcaj się. Zamiast tego [spróbuj], by twoja intencja była jeszcze silniejsza. Na koniec, postanów sobie rankiem, że wytrwasz w praktyce przez cały dzień. I nie zapomnij modlić się z całego serca o powodzenie. Modlitwa jest jak magiczna moc, którą wszyscy dysponujemy, ale zapominamy jej używać.

http://www.seremet.org/dzogczen02.html

Wastu. Starożytne metody budowania i urządzania domów

[Feng Shui i Wastu (Vastu) cieszą się coraz większym zainteresowaniem. Systemy te sprawdzają się w praktyce. Wiele zasad oryginalnie wywodzi się z tych samych źródeł. Mistrzowie Wastu (Feng Shui) tacy jak mistrz Bhoganatha znani sa także w Chinach. W tym wypadku chodzi o mistrza Bo-Yang czyli Lao Tsy, który w Indii znany jest jako Bhogar. 

Dwa najbardziej znane systemy aranżacji domostwa, Feng Shui i Wastu mają ze sobą bardzo wiele wspólnego, a pozorne nieznaczne różnice pojawiają się głównie z powodu niezrozumienia ich filozofii, klimatu czy kultury u ludzi Zachodu. Feng Shui (jap. Fu Sui) dosłownie znaczy „Wiatr Woda”, czyli dwa czynniki mające największy wpływ na środowisko. W dawnych Chinach wiedza Feng Shui była pilnie strzeżona i służyła cesarzowi, jego rodzinie oraz bardzo bogatej arystokracji. Dopiero z czasem zaczęła docierać do szerszych warstw społeczeństwa ale na zawsze pozostała czymś szczególnym i bardzo kosztownym. Podobnie w Indii system Wastu służył najbardziej braminom i królewskiej arystokracji acz wiele jego porad było w praktyce szeroko stosowanych w budownictwie.

CB]1569

Sthapatja Weda Maharishiego jest najstarszym, kompletnym systemem architektury, który oferuje, jak zbudować dom, wioskę lub miasto, aby mieszkańcy byli zdrowi iszczęśliwi oraz cieszyli się pomyślnością. Sanskryckie słowo „Sthapan” oznacza ustanawiać a „Weda” wiedzę o Prawie Naturalnym. Zatem Sthapatja Weda jest wiedzą o ustanawianiu (budowaniu) w zgodzie z Prawem Naturalnym.
Jest to jedyny na świecie system architektury, który ma swoją podstawę w fundamentalnym i skoncentrowanym polu inteligencji Natury.
Sthapatja Weda Maharishiego dostarcza uniwersalnych reguł i zasad, precyzyjnych wzorów matematycznych, równań i proporcji – by projektować domy i biura, osiedla i miasta tak, żeby mieszkający i pracujący tam ludzie odczuwali korzyści we wszystkich dziedzinach swojego życia.
Wastu jest tym aspektem Prawa Naturalnego, które łączy indywidualną inteligencję z inteligencją kosmosu.

Architektura Sthapatja Weda Maharishiego jest jedyną nauką na świecie, posiadającą precyzyjną wiedzę i sprawdzone przez czas formuły, które pozwalają wyznaczyć właściwy kierunek, właściwe usytuowanie pokoi oraz właściwe proporcje dla każdego budynku.
Najpotężniejszy wpływ Prawa Naturalnego na ziemi pochodzi od słońca, które ustanawia rytmy dnia i pór roku dla wszystkich form życia.
1. Właściwy kierunek
Główne wejście do budynku powinno być skierowane na wschód. Energia pochodząca od słońca jest wtedy największa i najbardziej życiodajna.
Drugi dopuszczalny kierunek odpowiedni dla wejścia do budynku to północ. Każdy inny kierunek wywiera negatywny wpływ. Np. bardzo niepomyślne są południowe wejścia i zaleca się zaniechanie takich wejść.
2. Właściwe usytuowanie pokoi
W miarę jak słońce porusza się po niebie, promieniuje ono różne rodzaje energii, wytwarzając określony wpływ na poszczególne części domu. W architekturze Sthapatja Wedy Maharishiego budynki są zaprojektowane tak, że rozmieszczenie pokoi w budynku jest zgodne z oddziaływaniem tych energii. Zgodnie z tym istnieje idealne miejsce na wejście, salon, kuchnię, jadalnię i sypialnię. Jest bardzo ważne, aby usytuować każdy pokój w domu we właściwym miejscu, zależnie od jego funkcji, tak abyśmy nie stawali się śpiący w jadalni lub głodni w pracowni.
3. Właściwe proporcje
Wszystko w Naturze ma właściwe proporcje zależnie od swojej funkcji. Na przykład każda część ludzkiego ciała jest nie tylko właściwie umiejscowiona, lecz również ma precyzyjne proporcje a dowolne odchylenie może spowodować nierównowagę i problemy.
Istnieją również idealne proporcje dla każdego pokoju w domu i biurze.
4. Zdrowe, ekologiczne materiały budowlane

http://www.wastu.pl/images/stories/uk.jpg
Tylko 2 z 8 kierunków świata wytwarzają pomyślny wpływ wspierający życie
Budynki, które są zwrócone w jakimkolwiek innym kierunku niż dokładnie na wschód lub na północ, oddziaływują negatywnie i niepomyślnie na właściciela i mieszkańców (patrz na rysunek po lewej).
Ten niebezpieczny wpływ architektury powstaje z łamania Prawa Naturalnego. Może on być jeszcze wzmocniony przez nieodpowiedni kierunek nachylenia działki, jej kształt, otoczenie, umiejscowienie wody (stawy, rzeki, jeziora) na działce i w okolicy oraz przez wiele innych czynników.
Według Sthapatja Wedy Maharishiego, w każdym istniejącym mieście na ziemi około 75% wszystkich budynkow posiada niepomyślnie zorientowane główne wejście.
Zła orientacja budunku może przyczynić się do niepokoju, chorób, braku kreatywności, niepowodzeń w życiu rodzinnym i zawodowym, zachowań antyspołecznych, a nawet tendencji przestępczych.
Sthapatja Weda Maharishiego wyraźnie mówi, że nasz mózg funkcjonuje optymalnie, gdy nasz dom jest zorientowany na wschód – w kierunku wschodzącego słońca.

Ukierunkowanie jest połączone ze strukturą Kosmosu 

Najnowsze odkrycia w neurologii wykazały, że słońce, księżyc i planety mają dokładny związek z różnymi częściami ludzkiego mózgu: podstawowym zwojem nerwowym, wzgórzem i podwzgórzem. Z naturalnej tendencji do funkcjonowania w harmonii z Kosmosem wypływa wedyjska zasada orientowania budynków w kierunku wschodnim, tak aby zyskać pełne wsparcie wschodzącego słońca.

http://www.wastu.pl/

Wastu, hinduska sztuka aranżacji przestrzeni.
 
Ze wstępu:
„Architektura to jeden z najwspanialszych sposobów człowieka na uczczenie naszego miejsca w naturalnym świecie. To świadomy i racjonalny wysiłek stworzenia harmonii. Uznany zostaje duch świata, nawet wtedy gdy wznosi się budowle, by łatwiej czynić go sobie poddanym. Architektura to także zjawisko życia miejskiego. Dom wiejski jest zbyt blisko przyrody, by próbował j ą sobie podporządkować, lecz miasto, duże czy małe, wykorzystuje architekturę w akcie samookreślenia wbrew surowym realiom przyrody.
Indie mogą rościć sobie prawo do posiadania najstarszych miejskich osiedli kiedykolwiek znanych ludzkości – miast na równinach Harappa sprzed około 3000 lat p.n.e., a także kultury, która wychwalała i wielbiła przyrodę. Jednym określeniem – naganka – nazywano zarówno mieszkańca miasta, jak i ludzką istotę obdarzoną kulturą. Dlatego też architektura w Indiach od samego zarania miała silne posady.
Na szczęście kultura hinduska zawsze ceniła transcendentalne i kosmiczne aspekty sztuki. Stąd wyjątkowość, idiosynkratyczna oryginalność vaastu shastra, hinduskiej sztuki aranżacji przestrzeni. Wastu szastra sięga we wszechświat nawet wtedy, kiedy jednocześnie narzuca mu strukturę. Jest to dziwny amalgamat nauki i religii, projektowania i instynktu… może nieunikniony dla sztuki, która przetrwała dwa tysiąclecia i dopiero teraz została zdjęta z listy sztuk zagrożonych wyginięciem. Wastu zajmuje się subtelnymi złożonościami systemu energetycznego, którym jest istota ludzka w powiązaniu zarówno ze środowiskiem naturalnym, jak i zaprojektowanym. Jej powiązania z geomancją są szczególnie silne, a fundamentalna filozofia jest spójna z feng shui, chociaż obie sztuki różnią się od siebie w detalach. Ujmując to prosto, wastu jest tworzeniem form, które pozostają w harmonii z naturalnymi prawami kosmosu.
W najbardziej praktycznym ujęciu wastu określa pewne zasady, które orientują i planująkażdy element budynku, począwszy od ogólnego ujęcia dotyczącego kształtu i rozmiaru, aż do szczegółów takich jak umiejscowienie okien i drzwi. W tradycyjnych Indiach budowa domu nie była po prostu inwestycją na przyszłość. Był to także akt religijny, ślubowanie złożone przez pana młodego pannie młodej. Ona go przyjmuje pod warunkiem, że wzniesie budowle dla dobra publicznego… przydrożne schronienie, świątynię lub gospodę. Prywatne i publiczne sfery życia osoby nigdy nie były traktowane jako oddzielne aspekty. Indywidualne wyrażanie siebie, manifestowane budową domu, zawsze było tonowane przez zachowanie tradycyjnej mądrości i jej zasad. Taka równowaga miała przynosić zamożność i zadowolenie ze wzbogaconego życia publicznego. Bowiem, jak opisuje Rig Weda, wastu powstało ze zwrotu vasanti praminae yatra, „miejsce zamieszkiwane przez żywe istoty”. Ukształtowanie domu na wzór kosmosu było zatem próbą uczynienia życia pełniejszym.
Niniejsza książka stara się utrzymać przy życiu ducha wastu. Wiedza nie jest ograniczona historią, czasem ani kulturą.”- Rohit Arya

Spis treści

1. Historia wastu 13
2. Kluczowe elementy wastu 35
3. Znaczenie środowiska 43
4. Właściwe położenie 51
5. Właściwy dom 67
6. Wastu przemysłowe i komercyjne 87
7. Sprzyjające pory 99
8. Wastu a feng shui – porównanie 107
9. Odnośniki 119
Wnioski 125
Suplement
Wastu dla kraju 129
Źródła 131

domek2

Wastu. Starożytne metody budowania i urządzania domów

Marcus Schmieke

Wastu to starożytna wiedza o kształtowaniu przestrzeni mieszkalnych, tak aby przynosiły one szczęście i dobrobyt.
Jest metoda równoległą do chińskiego Feng Shui. Podobnie jak ono, Wastu liczy sobie tysiące lat, a mimo to sprawdza się do dziś.

http://sirikathavastu.blogspot.com/2010/10/vastu-purusha-mandala.html

http://www.youtube.com/watch?v=zNfk__Aw6LY

 

Dodatek nadzwyczajny

http://sphotos-g.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/382165_10151412733262573_466648302_n.jpg

Przypuśćmy, że jesteście oficerem obcego wywiadu poszukującym doskonałej, niewykrywalnej trucizny, przy pomocy której chcecie zniszczyć wroga, tak aby nie padł na was choćby cień podejrzenia. Przypuśćmy, że wasi uczeni odkryli działającą na niskim alpoziomie, powolną truciznę – płynny metal, nieradioaktywny i najbardziej śmiercionośny pierwiastek w całym układzie okresowym. Toksyna ta ze szczególnym upodobaniem atakuje mózg oraz tkankę neurologiczną, a zwłaszcza otoczkę powlekającą neurony, poprzez które przekazywane są procesy myślowe w mózgu.

Początki klinicznych symptomów są tak zdradzieckie, że lekarze nie potrafią określić etiologii dolegliwości pacjenta. U jednej osoby może rozwinąć się schizofrenia, u innej drżenie lub Alzheimer, ponieważ trucizna zawsze atakuje najsłabszy organ i gen. Gdybyście zdołali nakłonić dentystów waszego wroga, aby umieszczali tę diabelską truciznę w jamie ustnej swoich pacjentów – w odległości „dwóch cali od mózgu” – obejmując tą działalnością 85 procent populacji, spowodowalibyście poważne rozdarcie w materii tamtego społeczeństwa.

Setki tysięcy jego obywateli trafiłyby za waszą sprawą do szpitali psychiatrycznych. Bylibyście w stanie zniszczyć całe rodziny. Ludzie chorzy są mało wydajni jako pracownicy, stwarzają kłopoty. Pobierają zasiłki. Trafiają do więzień. Możecie sprawić, że setki miliardów dolarów pochodzących z podatków zostaną wydane na utrzymanie psychicznie chorych oraz uwięzionych. Moglibyście spowodować, aby wasz wróg wydał biliony dolarów na niezbędną opiekę medyczną nad zatrutymi pacjentami, zanim ci w końcu rozstaliby się z życiem. A do tego, chorzy, nie w pełni wykorzystani pracownicy nie są w stanie zapłacić podatków. Najlepsze zaś w tym wszystkim jest to, że dentysta byłby ostatnią osobą, którą chorzy podejrzewaliby o podkładanie trucizny.

Gdyby powyższy scenariusz okazał się prawdziwy, gdyby jakiś naród skazał dziesiątki milionów1 naszych obywateli na zagładę, z pewnością wypowiedzielibyśmy mu wojnę, a moment odkrycia takiego faktu zyskałby miano „Dnia Niesławy”. Niestety, jedyna niezgodność z przedstawionym schematem polega na tym, że nie ma żadnego oficera obcego wywiadu. Bardzo bym chciał, żeby takowy istniał, gdyż dalsze informacje byłyby wówczas łatwiejsze do przełknięcia.
A oto, co przed nami ukrywano:

I. Podstawowa przyczyna Alzheimera ma charakter jatrogenny 2. Chorobę tę wywołują lekarze za pośrednictwem „srebrnych” wypełnień stomatologicznych, które zatruwają mózg oraz system nerwowy. Rtęć ze srebrnych wypełnień atakuje tkankę mózgową i z łatwością przenika barierę krew-mózg. Jony par rtęci są zbyt małe, aby system immunologiczny mógł je rozpoznać. Dopiero gdy nagromadzi się ich więcej w osłonkach nerwowych otaczających synapsy, nasz system obronny zaczyna traktować te tkanki jak ciała obce i atakuje osłonki nerwowe, jak gdyby były one obcymi intruzami.

II. Jeśli chory na Alzheimera jest w stanie prowadzić na poły zrozumiałą pięciominutową rozmowę, nie pozwólcie, aby jakiś niedouczony lekarz wmawiał wam, że Alzheimer jest nieodwracalny. Pewien anestezjolog po lekturze m1

Beating Alzheimer’s przez sześć miesięcy konsultował moje informacje z dentystami i lekarzami, a potem usunął trzynaście kanałów korzeniowych. Wyleczył się z Alzheimera w ciągu dwóch godzin. Co chwilę ktoś łapie mnie za rękaw w sklepie lub restauracji i mówi, że uratowałem mu życie.
Nie da się ustalić, ile milionów ludzi zmarło w wyniku schorzeń neurologicznych o nieznanej etiologii. Prawidłowa nazwa Alzheimera powinna brzmieć „Chroniczne zatrucie rtęcią na niskim poziomie”. Zatrucie rtęcią ze „srebrnych” wypełnień stomatologicznych stanowi czynnik sprawczy u większości osób, u których wykryto Alzheimera. I w tym miejscu oskarżam ADA (American Dental Association; w skrócie ADA)  o ukrywanie swojej winy w taki sam sposób, jak to czynią producenci papierosów lub Dow Chemical wytwarzająca silikonowe implanty piersi, którzy zaprzeczają związkowi swoich produktów z chorobą.Ci spośród nas, których życie zostało przewrócone do góry nogami na skutek zatrucia rtęcią, mogą żyć ze świadomością, że nasi dentyści popełnili kardynalny błąd, nie zwracając wcześniej uwagi na toksyczność rtęci. Nie możemy jednak tolerować faktu, że ADA zrobiło wszystko, co w jego mocy, aby pacjenci nie dowiedzieli się, iż byli zatruwani przez „srebrne” wypełnienia. Dopuściło, aby ponad dziesięć milionów „srebrnych” amalgamatowych wypełnień znalazło się w naszych ustach, zaledwie dwa cale od mózgu, po tym jak znaleziono dowody potwierdzające występowanie poważnych problemów na skutek zatrucia spowodowanego przez „srebrny” amalgamat. ADA usiłowało ochraniać swoje zyski oraz reputację, a nie pacjentów. W tym czasie tysiące odwiedzających stomatologa osób zapadły na katastrofalną chorobę, której mogły uniknąć. Jeżeli trudno wam uwierzyć, że nasi dentyści ukrywają fakt zatrucia co najmniej 12 procent populacji, przeczytajcie notatkę na szarym tle poniżej.
Skoro lekarze wiedzieli, że rtęć jest trucizną, dentyści musieli to także wiedzieć. Przecież to proste. Od roku 1830 hierarchowie – starzy dobrzy koledzy z ADA oraz nasi profesorowie stomatologii – musieli wiedzieć, że dentyści umieszczają w ustach swoich pacjentów truciznę. Okłamywali studentów stomatologii. Okłamywali nas. W kulturalnym towarzystwie kłamstwo określane bywa terminem „błędna nazwa”. Dentyści amalgamat rtęci nazwali „srebrnym” amalgamatem. Srebrne wypełnienie jest błędną nazwą. Mamy tutaj do czynienia z klasyczną zasłoną dymną – kamuflażem. To znaczy z oszustwem.
ADA przyznało, że 5 procent pacjentów wykazało objawy alergii na „srebrny” amalgamat. W tym miejscu nie ma mowy o jakiejkolwiek alergii. ADA próbuje wykazać, że trucizna nie jest trucizną. W wydanej w roku 1990 The Pharmacological Basis of Therapeutics (Farmakologiczna podstawa terapeutyki) Goodman i Gilman piszą: „Poza nielicznymi wyjątkami zatrucie rtęcią nie jest diagnozowane u pacjentów ze względu na zdradziecki rozwój schorzenia, niejasny charakter wczesnych objawów klinicznych, a także słabą znajomość tego typu przypadków wśród lekarzy”.

m2

Nie da się ustalić, ile milionów ludzi zmarło na skutek przewlekłych chorób wywołanych przez zatrucie rtęcią. Według ADA zaledwie pięć procent 3 (13 milionów) pacjentów stomatologów miało uczulenie na „srebrny” amalgamat. Stan taki utrzymywał się tylko do momentu, gdy Centrum Zwalczania Chorób stwierdziło, że z definicji mamy do czynienia z epidemią. Wtedy ADA zmniejszyło swoje szacunki do zaledwie jednego procenta. Nawet w takim przypadku daje to jednak 2600000 pacjentów, którzy ulegli zatruciu. Ostatnio słyszałem, że ADA określiła w swoich wypowiedziach liczbę zatruć jako nieznaczną – mniej niż sto przypadków.

W końcu nawet największe media miały tego wszystkiego dość. Specjalne wydanie emitowanego przez CBS programu 60 Minutes (60 minut) nosiło tytuł „Czy masz w ustach truciznę?” Nadano je na antenie ogólnokrajowej 16 grudnia 1990 roku. W programie omówiono między innymi przypadki niezwykłych uzdrowień po usunięciu wypełnień z amalgamatu. „Czy masz w ustach truciznę?” okazał się najbardziej oglądanym programem telewizyjnym, jaki kiedykolwiek wyprodukowano w cyklu 60 minut. Panorama CBC wyemitowała „Truciznę w twoich ustach” w Londynie. Te dwa programy zniszczyły wiarygodność przemysłu stomatologicznego. ADA wiedziało, że jeśli nie zdoła podważyć rewelacji ujawnionych w telewizji, jego dni będą policzone.

POLOWANIE NA CZAROWNICE 

W dwóch stanach, Kolorado i Minnesota, izby stomatologiczne wykorzystały Biuro Prokuratora Generalnego oraz miliony dolarów podatników, aby odebrać licencje stomatologom i lekarzom, którzy informują swoich pacjentów, że amalgamat rtęci jest odpowiedzialny za nękającą ich chorobę. Biuro Prokuratora Generalnego w Kolorado wydało 4 miliony dolarów w ciągu dwudziestu dwóch lat na śledztwo w sprawie dra Hala Hugginsa, aby ostatecznie zwrócić mu licencję. Zanim Hal uznał, że dalsza walka nie ma sensu, wydał przeszło 700 tysięcy dolarów na pokrycie kosztów sądowych. AMA (Amerykańskie Towarzystwo Medyczne) odebrało dr Sandrze Denton licencję na teren Kolorado, ponieważ utrzymywała kontakty z drem Hugginsem. Dr Sandra Denton należy do najbystrzejszych, najbardziej zaangażowanych lekarzy, jakich kiedykolwiek miałem okazję poznać. Została zwyczajnie wrobiona. Nie zrobiła nic złego. Izba Lekarska Stanu Kolorado cofnęła jej licencję, aby pozbawić dra Hugginsa wsparcia ze strony społeczności lekarskiej.

Znam wielu ciężko chorych pacjentów, którym dr Denton pomogła. Pewna młoda kobieta była bliska śmierci. Inni lekarze nie potrafili wyjaśnić jej stanu, nie rozumieli też podłoża jej choroby. Dr Denton dokonała prawidłowej diagnozy, a potem odwołała połowę wizyt w ciągu następnych dwóch tygodni, aby starannie zaopiekować się tą jedną, ubogą pacjentką. Poleciła swoim pielęgniarkom, aby nieustannie nad nią czuwały. Dostępni w okolicy chirurdzy nie chcieli jej operować, ponieważ była bliska śmierci. Dr Denton załatwiła samolot, który przewiózł chorą z Seattle do Colorado Springs. Dwaj chirurdzy szczękowi usunęli tytanowe implanty z dolnej szczęki pacjentki, a także wszystkie „srebrne” wypełnienia. Śmiali się przy tym z dr Denton. Mówili Sandrze, że jej pacjentka umrze na stole.
Młoda kobieta zaczęła wracać do zdrowia już w dwie godziny po zabiegu. Sześć miesięcy później ponownie wszczepiono jej dwa tytanowe bolce w dolną szczękę, aby utrzymać w odpowiednim położeniu uzębienie i wówczas błyskawicznie wpadła w schizofrenię. Dr Denton musiała błagać chirurgów, aby usunęli jej implanty, a kiedy to nastąpiło, kobieta szybko doszła do siebie. Od tamtych wydarzeń minęło kilka lat i dzisiaj pacjentka Sandry prowadzi normalne życie.

Dr Denton przeniosła się do Anchorage na Alasce, gdzie odegrała istotną rolę w zmianie prawa stanowego, tak aby utrudnić izbom lekarskim unieważnienie licencji lekarza stosującego w swojej praktyce odmienne od tradycyjnych metody leczenia. Tak bardzo cenię jej doświadczenie, że przed kilku laty pojechałem w grudniu z Seattle w stanie do Anchorage na Alasce, aby wziąć udział w jej programie alergicznego odczulania. Od tego momentu nie muszę już odwiedzać alergologów, nie zdarzają mi się także krótkotrwałe zaniki pamięci. Mózgowe reakcje alergiczne na ulubione pożywienie oraz wrażliwość na substancje chemiczne, określane przez lekarzy środowiskowych jako „brain-fag” i „brain-fog”, występują również w chorobie Alzheimera. 4 

m3

Tak wielu lekarzy popadło w konflikt ze swoimi izbami lekarskimi za wskazanie chronicznego zatrucia rtęcią na niskim poziomie jako przyczyny schorzenia swoich pacjentów, że na spisanie ich przeżyć potrzeba kilku tomów. Jeszcze więcej tomów zapełniłyby relacje o zatrutych pacjentach dentystów, którzy wrócili do zdrowia po usunięciu z zębów „srebrnych” wypełnień. Były prezes Towarzystwa Toksykologicznego w rozmowie ze mną powiedział:
— Wiemy, że rtęć jest trucizną. Uczymy o tym naszych studentów. Stosowanie „srebrnych” wypełnień stomatologicznych to decyzja ekonomiczno-polityczna. Nie wiń o nią lekarzy.Przypisy: 

1. Dla osoby niepoinformowanej „dziesiątki milionów” wydają się zapewne liczbą niedorzecznie wysoką. Zważywszy że przez 180 lat dentyści stosowali amalgamat rtęci do wypełnień stomatologicznych, powyższe przybliżenie jest właściwie bardzo ostrożne. Siedem procent naszej populacji podlega hospitalizacji w instytucjach zdrowia psychicznego, niekiedy nawet na całe życie. Dziś 7 procent naszego społeczeństwa to 18 milionów ludzi. Podstawowym, subklinicznym objawem zatrucia rtęcią jest depresja endogenna. Amalgamat rtęci został ostatnio w sposób jednoznaczny powiązany z wieloma schorzeniami neurologicznymi. Jeśli środek ten stanowi bezpośrednią przyczynę choroby zaledwie połowy pacjentów szpitali psychiatrycznych, uzyskamy liczbę 9 milionów osób, których życie zostało zrujnowane przez rodzinnych dentystów. Ponadto w Stanach Zjednoczonych żyją 4 miliony chorych na Alzheimera. Opierając się na doświadczeniach z przeszłości, należy oczekiwać, że ADA uczyni wszystko, co w jego mocy, aby zdyskredytować Adolph Coors Human Study Results, które zostaną opublikowane w roku 1997. Badania te – pierwsze tego typu na świecie – obejmują usunięcie amalgamatu, jego wymianę i ponowne usunięcie, a także efekt wywierany przez „srebrny” amalgamat na procesy chemiczne zachodzące we krwi. Ich rezultaty dowodzą ponad wszelką wątpliwość, że chroniczne zatrucie rtęcią na niskim poziomie z tak zwanych „srebrnych” wypełnień stomatologicznych stanowi podłoże wielu przewlekłych chorób, których przyczyn, jak dotąd, nasi lekarze nie potrafią wyjaśnić.

2. Jatrogenia – stan chorobowy wywołany przez lekarza. – Przyp. red.

3. Dr Alfred Zamm uważa, że dokładniejszą liczbą jest 12 procent. 12 procent to ponad 30 milionów Amerykanów, których system autoimmunologiczny został narażony ma zatrucie rtęcią.

4. Mózgowe reakcje alergiczne na ulubione pożywienie oraz wrażliwość na substancje chemiczne wywołujące brain-fag oraz brain-fog są elementami patologii choroby Alzheimera. Brain-fag przypomina stan, w jakim znajduje się rozkapryszone senne dziecko, które potrzebuje drzemki. Brain-fog najbardziej przypomina stan narkotycznego odurzenia.

Bibliografia: 

• Hahn i inni, „Dental Silver Tooth Fillings: A Source of Mercury Exposure Revealed by Whole-body Image Scan and Tissue Analysis”, Uniwersytet Calgary, Alberta, Kanada, 3 sierpnia 1990, 2641-2646.
• Hahn i inni, „Whole-body Imaging of the Distribution of Mercury Released from Dental Fillings in Monkey Tissues”, Uniwersytet Calgary, Alberta, Kanada, 3 sierpnia 1990, 2641-2646.
• W.R. Markesbery, „Trace Elements in Isolated Subcellular Fractions of Alzheimer’s Disease Brains”, Brain Research 533, 1990, 125-131.
• Wenstrup i inni, „Trace Element Imbalances in Isolated Subcellular Fractions of Alzheimer’s Disease Brains”, Brain Research 533, 28 sierpnia 1989, 123-189.
• Alfred V. Zamm, „Dental Mercury: A Factor that Aggravates and Induces Xenobiotic Intolerance”, Journal of Orthomolecular Medicine, drugi kwartał, 1991, vol. 6, nr 2.

Bentonit

Zwany również „żywą glinką”.
Nazwa pochodzi od złóż w okolicach Fort Bentona w stanie Wyoming (USA). Glinka bentonitowa otrzymywana jest z wiekowego popiołu wulkanicznego, wydobywanego z głębi ziemi. Wydobyte pokłady zastygłego popiołu są suszone na słońcu i odpowiednio rozdrabniane. Składnik ten używany jest w przemyśle farmaceutycznym, kosmetycznym i chemicznym. Jest na tyle bezpieczny, że poleca się go także wewnętrznie jako kurację „detox” – ma silne właściwości wiążące. Glina bentonitowa używana była i jest przez INDIAN jako wewnętrzne i zewnętrzne oczyszczanie organizmu.
Medycyna naturalna potwierdza jej działanie jako silnie odtruwające, przeciwzapalne, przeciwbiegunkowe, a także wydalające fale po napromieniowaniu. Wiąże metale, toksyny i środki narkotyczne, a następnie uwalnia od nich ludzki organizm. W kosmetyce, stosowana zewnętrznie – działa wygładzająco, odtłuszczająco, pomaga oczyścić i zwęzić pory skóry. Glinka bentonitowa nie rozpuszcza się w wodzie, natomiast po zmieszaniu z wodą pęcznieje – nałożona na skórę w postaci maski jak porowata gąbka wchłania nadmiar tłuszczu, nieczystości oraz obumarłe komórki naskórka.
Ma kolor jasnoszary. Zawiera wiele minerałów takich jak: krzemian, aluminium, żelazo, sód, magnez, wapń, tytan, potas i inne. Ma wysokie pH 8,5-9,1. Jest glinką o sporych właściwościach leczniczych, stosuje się ją zarówno wewnętrznie, jak i zewnętrznie.
Właściwości lecznicze Bentonitu w stosowaniu wewnętrznym:
• oczyszczanie organizmu z wszelkiego rodzaju toksyn i trucizn,
• skuteczne w leczeniu alergii,
• pomaga w walce z bakteriami,
• działa jak katalizator stymulujący procesy syntezy,
• zapobiega w rozmnażaniu mikroorganizmów,
• oczyszcza nerki i układ moczowy,
• wspomaga organizm w pozbywaniu się pasożytów,
• w problemach żołądkowo-jelitowych.
Stosowana zewnętrznie w postaci okładów pomocna jest w leczeniu dolegliwości takich jak:
• oparzenia,
• egzemy,
• bóle głowy,
• przepuklina,
• lumbago,
• bolesne miesiączki,
• półpasiec,
• żylaki,
• urazy stawów,
• rany, skaleczenia, wrzody.
Właściwości kosmetyczne:
• wygładza,
• odtłuszcza,
• oczyszcza pory,
• delikatnie złuszcza martwy naskórek,
• mineralizuje i odżywia,
• działa gojąco i łagodząco,
• poprawia koloryt skóry.
W kosmetykach występuje również w postaci oleju dodawanego w celach zagęszczających lub ściągających – jako substancja czynna. Skutecznie wiąże wodę w skórze i wykazuje działanie nawilżające.

www.sekretyurody.eu, www.bazarek.pl

http://www.nowenowe.pl/kosmopedia/haslo/id,66.html

Podziel się!