
– O Zowijo! O Budymie! Szlachetni mążżonkowie nie tak dawno wyswatani, a dopiero co wyswadźbieni – rzecze Perunic, syn Pioruna i Piry Rudej – Perperudy-Perperuny, przysiadłszy z nimi któregoś wieczora zaraz po weselu w ogrodzie nowego domostwa ich, przy owinie. –Widziałem, jakeście po przyjeździe z weseliska z Waru Sławy, tutaj w dom nowy w Gołuniu, w gospodarstwo nowe swoje, w Ziemicy Budynów i Skrzyńców pięknie wstąpili.
Widziałem, jakeście duchom opiekuńczym onej ziemi, jej gospodzinom i opiekunom tego domostwa żertwę składali.
Widziałem, żeście o uczczenie duchów przodków Budymowych i danie im strawy w pierwszą noc zadbali.
A wpierw widziałem, jak Zakładzinę pod budowę domostwa, bani, studoły, koszaru, chlewika, kurnika, obory i piwniczki składał Budym z druhami, co mu budować pomagali.
Widziałem, jakeście pochodem wiano i posag wnieśli, jak ty, Zowijko, cielątko pierwsze w to gospodarstwo wprowadzałaś, jak Skryta, mateczka Budymowa, za pierwszym kogutem tu was wwodziła i z niego ofiarę czyniła, i jakeście owo ofiarne zwierzę w części zżarzyli, zżertwili (prawilno w mowie Jawi zrzarzyli lub zrarzyli oro zraczyli) i jakeście strawę z niego pożyli (sporzyli) i strawili. Widziałem wszystko, co uczyniono przy ofierze onej zakładzinowej, po kolei.
Widziałem, jak Budym ciebie, Zowijko, przez próg przenosił, jak żeście Nowy Ogień w Palenisku podkładali i rozpalali i jakeście każdy kącik obeszli, sypiąc solą i okruchami chleba, i ziarnem czterech zbóż po czterech kątach, jakeście dymem kładzidła z kosmkami włosów swoich onąż chałupę i ognisko domowe, i łoże własne obkadzili.
Widziałem, jakeście ogniem owinowym okrzcili: kołyseczkę dla pierworodnego dzieciątka, ręką Budymową struganą z lipowego drewna, a z nią – dzieżę chlebową, przetaki, sita i miski, miotły, łopaty i grabeczki, kądziel i wrzeciono, i jadło, a nade wszystko jabłko i gruszkę, i korowajczyk, i kęs korowaja swadziebnego, i skrzynię ladę – w którejście łubki-lubki i czapy swadziebne zakluczyli, a z nimi skorupy Dzbana-Czary Weselnej i inne sekiry swojego związku mąż-żeńskiego.
Widziałem też, jakeście swoją własną Strzałę z Łuku Mążżeńskiego w niebiosa puścili i jakeście ją w skrzyni-ladzie z Łukiem i Kołczanem schowali.
Widziałem, jakeście całe gospodarstwo obchodzili i uświęcali żertwą i kładzidłami, a też jakeście święcili każdy najdrobniejszy sprzęt gospodarski.
A wreszcie widziałem, jak zwierzynę świeżo tu wprowadzoną, co posag i wiano stanowiła, uwieńczyliście wianami świętymi.
– Nie dlatego więc przychodzę teraz i przysiadam przy was, abyście wy nie wiedzieli, jak czynić zakładzinę nowego ogniska rodzinnego i nowego gospodarstwa, lecz aby uroczyście naddać wam Pełną Wiedę o tym, co owe czynności przez was dokonane znaczą, co odbijają tutaj na Padole w Jawi, co takiego onegdaj wydarzyło się w Prawi, na Weli – w Niwach oraz w Nawiach Welańskich, że na Ziemi Matce jak w zwierciadle prawym jest oną ofiarą odbijane.
Przychodzę do was, aby wam dać przekazanie, czyli Naddam, o Małym Tanie Zakładzin.
Tu Perunic Bóg Wyniosły o Kryształowym Wejrzeniu zamilkł, z góry popatrzył na Budyma i Zowiję, którzy niczym Karzełki-Skrzaty albo Kraśnięta Bogunowie przy owinowym ogniu u bożego boku przycupli, a nie warzyli się dotąd wznieść oczu ku postaci bożej. Siedział i milczał. Milczał i myślał. Myślał i milczał tak długo, aż oboje skierowali ku niemu wzrok pytający i wejrzeniem, prostym a szczerym, go obdarzyli.
Podziw onże bóg okazały w sercu każdego człeka ziemskiego wzbudzał i odrobinę lęku, a to z powodu narzędzia bojowego – Miecza Samosiecza, co u pasa go miał. Budził pożądanie, tęsknotę, ckliwość, ale i zazdrość o piękno oblicza i wyniosłość postaci, o układność jej, o tęgą budowę boskiej postury. Budził podziw i poszanowanie sutym strojem, przyozdobieniami i zwieńczeniem. Skroń bożą wian dębowy wieńczył, a ciernisty szakłak przeplatał go zielenią listków delikatnych i owocem czarnym wykończał. Spod naramienników z brązu, co osłaniały tęgie ramiona boskie, spod napierśników z żelaza ochraniających szeroką bożą pierś, ledwie wyzierał gruby, skórzany kaftan bojowy, na bokach rzemieniami spięty. Pas Boży, którego pasy sługowskie (słudzkie, óczkórowe) i ręczniki obrzędowe bladym są jeno odbiciem, kipiał od drogich kamieni, dyjmądów oprawnych w złoto i srebro, przepleciony bluszczem, owocujący rokitnikiem, kolczastym rzepieniem i kwitnący gałązkami grochodrzewu. Pas ów opisany był Boskim Zapisem niesionym przez przebogate znaki dawanu, głagołu i run. Sam w sobie Zapis ów tworzył Taję, która owijała boga swą mogtyczną siłą. Oblicze jego miało rysy młodzieńcze, lecz twarde, o stanowczości onego boga mówiące. Niebiański ichor boży, niebieska boska krew wartko krążąca pod cienką skórą dawała siny poblask srebrzysto-błękitnej twarzy i rękom boga. Promieniująca od kędzierzawej, rudej głowy moc rozświetlała powietrze, czyniąc postać Perunica skrzystą niczym Zorza lub Książ Pełny w Lisiej Czapie.
– Napatrzyliśta się? – zapytał z nagła głosem gromkim Perunowy Syn, Bóg Błyskawic. – Skoro tak… – sam sobie odpowiedział, widząc, iż Zowija z przestrachu nieco skamieniała, a Budymowi mowę odjęło – …to uwidzieliście, że wszytko w was, w wyglądzie, we wnętrzu waszym, w umie i w sercu, wszytko w postawie i zachowaniu, wszytko w obyczaju i obrzędzie, wsjo na Dole odbiciem tego jest, co na Górze. Że to, co Dolne, pochodzenie boskie ma i boską cząstkę w Padół wasz z Góry wnosi. Przeto posłuchajcie, jak to z zakładzinami owymi rzecz się ma. Najogólniej wpierw, a potem i w szczegółach.
Otóż poniekąd każda ofiara składana z prośbą o cokolwiek przez Lud Słewski i Istyjski, i Skołocki, jest zakładziną. Obcy, którzy w wierze przyrodzonej nie są zakorzenieni, kiedyś, gdy próbować będą sobie i innym tłumaczyć rzeczy związane z Bogiem Porządku, z jego upostaciowaniami i uosobieniami płynącymi w Jawię, a też w Jawi działającymi, sami pochodząc ze wtórnych relęgij, co Bogiem Cudów żyć będą i nim wyłącznie dla zniewolenia maluczkich jako pasożyty posługiwać się, ani zrozumieć, ani poczuć, ani pojąć mogą owąż rzecz prostą jak kij cepa. Obrządki ich bowiem prymitywne są, Człowiek w nich odwyrtnięty w Niewolnika nie wie, co czyni w onych obrządkach, nie wie, że obrócone zostały przeciw Prawom Przyrodzonym, bo tylko tak – przez obrócenie na Odwyrt – obrzęd i mogtowija Pasożytom służyć może, dzieląc lud na Panów i Niewolnych. Gdy co bowiem działa w zgodzie z Prawem Przyrodzonym, prawym odbiciem Prawi będąc nie wyradza się, lecz wraz z odejściem z dróg właściwych, z pierwszymi małymi wyrodnościami unicestwia się, samo-unieszkodliwia się szybko i zanika. Do umysłu kapłów re-lęgij owych nie przyjdzie, iż może istnieć zakładzina niematerialna, wyłącznie w dziedzinach duchowych ustanawiana, pod duchową pomyślność ustanawiającego posadowiona. Nie przyjdzie do głów wyznawców owych re-lęgij, otumanionych ciągłym pieczętowaniem i wbijaniem w um fałszów, że zakładzina w istocie niematerialna jest, że ją jako podwalinę materialnych obiektów wywija się ze Świadomości Nieskończonej osadzonej w Prawi, że czyni się to poprzez świadomość własną osobistą w Jawi, gdzie materialne obiekty przejawiane są, wwijane w Materię Baji Świata, budowane na Dole i utrwalane w czasie na chwilę, mgnienie lub po wieki wieków. Gdy tak się zakładzinę dogłębnie, jądralnie, jǫtralnie, jaûtralnie, jatralnie, rozumie, to powiedziane powyżej przeze mnie pierwsze zdanie staje się oczywistością.
Jako wam, Ludom Słowa i Sławy, do tej pory w trzech ważnych Tajach Księgi Tanów przed um wasz i oczy dano i pod zrozumienie, jako jasno wam przedstawiono i uwidzieliście to już: w wielkich i małych tanach bezlik obrzędów występuje. To obrzędowe przebogactwo, jakie objawia się różnicami w wielu szczegółach, skierowane jest ku bóstwom różnych działów, kirów i tynów, dając wyraz czci dokładnie ku nim się odnoszącej, lecz też zawsze niesie cześć i sławienie i wdzięczność ku Wogółowi, ku OiO , ku Φ, ku Światłu Świata, ku Jedyności, ku Sławi, ku Świadomości Nieskończonej, ku Zamykowi-Koszowi i Twerowi-Goszowi (Gostowi-Gospodzinowi), Ku Wierszbie-Rodzie Wieńczącej Dzieło Swąta, rozpołożonej na Wierchu Prawi, w Sławi-Miru, wjątrzonej w Jądro, w Jątrę Oś-Ródy Świętej Baji – Materii Świata i Światła. Kto tego nie pojmuje, jest nieświadom, kto nie pojmuje, daje wiarę Złemu i błądzi, a błądząc, bezwiednie oddala się od Światła i Wiedy, od Wiary Przyrodzonej i Przyrodzonego Prawa Wszechistności, Wszechistnej RzeczyIstności, RA-Bytu.
Prosząc o cokolwiek, składasz ofiarę choćby pod postacią obiaty, czyli obietnicy, obiecanny, że tego, co otrzymasz, użyjesz tak a tak, dla takich a takich celów. Klniesz się tedy, iż tego potrzebujesz, że musisz to mieć, po to i po to. Obietnica to także obnietnica – obiata zaniecona i wzniecona, żarliwa, płonąca – żertwa.
Oto jest zakładzina najwyższa i najczystsza, bez materialnego przedmiotu, bez żadnego zewnętrznego znaku.
Gdy dokładasz do tego obrzęd, czynisz jąćtrę z przedmiotów i znaków, składasz ofiarę z pokarmu, a więc z Braci swej, Zróstów lub Zwirzorów, albo z obu ich naraz, dajesz swej obiacie zewnętrzny wyraz i świadectwo.
Każda ofiara, obrzęd, a więc każdy tan-dań ku najwyższemu Światłu Świata, jest skierowana i daje odbicie aktu Stworzenia – Ustanowienia Tweru Swąta na Wierchu Weli, Przejawienia Światła w Świecie, przejawienia tym Prawi w Jawi i Nawi, Odnowienia owym Iskonem Materii i Ducha w Sławi-Jedni, objawienia w Sławi Słowa.
Czyż nie jest tak w każdym Obiedzie Bożym, w każdej obiacie? Na przykład przy prośbie i zapewnieniu wznoszonym ku Bożebogowi-Bożycowi Panu Gospodarstwa, Rodowi Panu Człowieczemu albo Ródzi Pani Narodzin? Obiecujesz wszak onym bogom dalsze życie w zgodzie z Prawem Przyrodzonym, przy przestrzeganiu prawa pomocy sąsiedzkiej w uprawach i godowli oraz upraszasz ich przy tej uroczystości o to, czego potrzebujesz. O potomka, dla przykładu, jeśli go nie masz, abyś miał komu gospodarkę swoją ostawić.
Uczynić to możesz czy to podczas obrzędów jakiego święta, czy też osobno, kiedy ty sam Obiad Boży uroczyście wydasz i żertwę ze zwierzyny i roślin złożysz, a następnie z rodziną, z zadrugą, z sielanami w gromadzie obiad ów, ze strawy onej złożony, spożyjesz (sporzyjesz) w pospólnej biesiadzie wiejskiej.
– Gdy Obiad Boży uroczysty wydajesz, to czyń to z zachowaniem mów uroczystych, rytów i tanów pod Zapisem – czy w swojej zagrodzie, czy w świętym gaju, czy w gościnnicy lub radnicy.
Czyż nie tym samym jest Stopanowa Gostba skierowana ku Bożebogowi-Radogostowi, także Stopanem zwanemu albo Bożeńkiem i Bożem oro Bożyczkiem Ukochanym, kiedy najstarsza kobieta w rodzinie sprawuje obrzędy? Tam podczas obrzędu zarzyna się czarną kurę w ten sposób, aby jej krew spływała do specjalnej jamki w palenisku! Wtedy – gdy ofiara owa jest na ogniu świętym pieczona – jednocześnie piecze się Bochen Bożeboski (Bogan-Bohen), a potem na ogień wylewa się gorzałkę lub wino, zapraszając boga na wspólne weselenie i biesiadę!
Z dwoma wiedmami babka owa wynosi w końcu na strych domu żertwę z części pieczeni i głowy kury oraz kawałków chleba i trzech czarek świątecznych napojów: gorzałki, piwa i wina. Tam właśnie i wtedy składa jako żeńska Głowa Rodu, jako Pani Domu, jako Gospodyni-Godspodzina żertwę oną i obiatę godnego prowadzenia się i godnego żywota, dbałości o to, co ma pod opieką. Tam uprasza wtedy Boga Stopana i Bogunów Domowych oraz Gospodarskich i Duchy Przodków z domostwem związane o to, co dla rodziny, dla rodu, dla gospodarzenia najważniejsze: o pomyślność, o rosy, urodzaje, zdrowie, lekkie porody dla córek i wnuczek, ochronę owiec, bydła, zagonów i łąk, czy o co tylko jeszcze chce.
Potem dopiero, gdy kobiety wrócą do biesiadników, ofiarę owąż uczyniwszy, rozpoczyna się na dobre ucztowanie i wesoła zabawa. Ofiarę tę składać można w różnych częściach domu – na dachu, strychu, na stole, na przypiecku, pod owinem[i].
Czyż nie tym samym jest ofiarowanie Boginkom i Boginiom Opiekuńczym pokarmów składających się z jajek, kaszy i mleka?
Czyż nie tym samym jest karmienie węża domowego czy psa, czy łasicy, czy kota, będących wszak boskimi wcieleniami w zwierzęta, bądź wcieleniami bogunów strażników domu i gospodarstwa? Wszak karmiąc ich oczekujesz, iż pilnować będą dobytku i zabudowań, obiecujesz im, że zawsze dzielić będziesz z nimi pokarm w zamian za stróżowanie, za to, jak domowi i gospodarstwu służą.
Czyż nie tym samym jest skierowane ku Bogom Sporzenia karmienie bydełka, owiec, kózek, kurek i gęsi? Czy nie po to je karmisz, aby urosły, utyły, aby się pomnożyły, aby pokarm rodzinie dawały?
Jako widzisz, każde karmienie i każde posilanie się jest świętem i jest ofiarą, jest danią oraz prośbą – zakładziną.
Każde ślubowanie, czyli przyrzeczenie komukolwiek czegokolwiek także jest zakładziną. Czy to w śwaćbie, czy w swadźbie, czy w rozplecinach i podgolinach albo w innych pasowaniach: przy narodzinach dziecka, przy urodzinach, przy nadaniu imienia tajemnego, przy wstąpieniu w jakikolwiek związek – osobisty czy grupowy, braterski, siostrzany, pobratymczy, posiostrzyński, swatuński czy swacki. Przysięga – jako słowo ku drugim osobom zwrócone i wzniesione ku bogom – jest ślubowaniem wierności, pokrewieństwa, spełnienia obietnicy czy dochowania SŁOWA.
Jak każdej modle i obiacie, i prośbie, i mądowaniu, i jątrowaniu towarzyszy oddzielna duchowa zakładzina, tak i stawianiu budowli i stawaniu się każdego dzieła towarzyszą obrzędy-tany i dary, i danie-żertwy oddzielne, i z kr-tani dawane kr-rzykania – mowy i śpiewy uroczyste.
Jak każdemu świętu i każdemu kolejnemu pasowaniu na wyższe stopnie wspólnoty sielańskiej towarzyszy obrzęd-tan, dar i dań oddzielna, tak i występują one przy zakładzinach plemienia, przy jego wejściu w nową ziemię i objęciu władania nad nową krainą. W tym ostatnim wypadku jest to Wprowadzenie Wodza Wyprawy w nową ziemię przez Święte Zwierzę i ofiara złożona spólnie przez Władającego i owego Zwierzora – Gospodzinom Tej Ziemi. To za nim – za zwierzęcym wcieleniem bóstwa – postępuje wódz-wiedun z druhami-wojami lub wiedźma-wojewodzina z druhnami-wojkami swojemi i z całym plemieniem. Onoż zwierzę prowadzi i wskazuje miejsce osiadłości, potem zaś następuje Tan i Dań Osiedlenia się w Świętym Gaju, pod Świętym Drzewem, a więc Zakładzina Kraju i Narodu, odprawiona ku wszem bogom, ale głównie skierowana ku Osidle Bogini i ku Bogu Rodowi, i temu bóstwu, które jest w onym zwierzorze uosobione.
A w onym tanie-dani ofiaruje się Świętego Zwirzora i Zrósta, czyli składa się dar-żertwę z części ich ciała, upraszając o dobry byt i powodzenie w gospodarzeniu nową ziemią. W obrzędzie tym przeprasza się za Ubicie Zwierza i Ścięcie Rośliny na onąż ofiarę-dar, a owe przeprosiny kieruje się do Króla-Ducha Zwierzorów i Króla-Ducha Zróstlin tej ziemi.
Dopiero po tych działaniach można obrać drzewo na Zapis lub zasadzić nowe młode Drzewo Zapisowe. To wokół onego drzewa budowane jest pierwsze sioło, pierwszy okół, stawiane są pierwsze domostwa i budowle, a potem wokół tego ośrodka układany jest okrąg-opole, pąk-pąg (pag-pogost) oraz budowane są kolejne osiedla i grody na nowej ziemi.
– Dobra, tyle ogółem, aby prawidłowo pojmować rzecz zakładzin mążżeństwa, a też rodziny albo gospodarstwa, większej zadrugi, rodu całego, plemienia i narodu oraz wielkiej ziemicy jego i zarządu tegoż nadrodowego gosudarstwa. Tyczy się to każdej jednej nowej budowy i dziełania oraz powstałej z onej budowy-dziełania – budowli-dzieła.
Pośród Ludów Słowa wierzenie owo w obrzędach i orszakach oraz oracjach się od-z-WIER-ciedla – jako wynik znajomości wiedzy o tymże Prawie Przyrodzonym działającym zgodnie ze Świadomością Nieskończoną w imieniu Światła Świata.
– Oto szczegóły, Budymie i Zowijo, Małego Tanu Zakładzin towarzyszącego budowaniu i dziełaniu budowli oraz bytu-dzieła, jakiem wam powiedzieć obiecał – Rzekł Perunic Bóg, a odpiąwszy od pasa swój miecz samosiecz, wygodniej ci się on rozsiadł, ku dłuższej przemowie przyszykowany. Zza pazuchy fajkę-wajkę i woreczek z pienką wyciągnął, nabił powoli, starannie ugniótł, po czym płomieniem od ognia owinowego ją odpalił i kilka razy pyknąwszy, zaciągnął się głęboko. Dym długo w wątpiach swych więził, a kiedy bóg dym ów z wnętrzności swych wypuścił, ten spowił całą okolicę jakoby jakaś niespodziana mgła wonna. Zakręciło się, oj zakręciło w głowach Budymowi i Zowijce! Pokolorowiało, roześmiało się i cały lęk oraz skrępowanie obecnością bożą z nich zeszły.
– Mały Tan Zakładzin – podjął Perunic – czyni się po to, aby budowa-dzieło szła prawidłowo, aby budowla-dzieło, byt-dzieło jakie powstanie, niosło wszystkim zadowolenie, powodzenie, radość i szczęście. Kiedy dom dla małżonków, dla rodziny, Budymie, gospodarstwo nowe dla Stadła i Stada albo utwór jaki mówiony, śpiewany, grany czy zapisywany, budujesz, to rzecz owa ku szczęściu mieszkańców przyszłych czy odbiorców czyniona być musi, ku dobrobytowi i zdrowiu ich, ku mnożności i plenności miejsca, ku godnemu życiu, godnej robocie, ku godnemu gospodarzeniu, ku godnej uprawie Ziemi i Zróstliny i godnej Godowli Zwierzyny.
Kiedy chram czy gospodę, czy gościnnicę, czy drogę albo mur obronny czy mosty albo groble, Zowijo, wznosisz, albo lekarstwo łąkarskie z mieszaniny ziół stwarzasz, to ku szczęściu, ku dobrobytowi, ku powodzeniu osób i całego plemienia zwiesz je i zwaniem owym ustanawiasz. Oto po co jest i czym jest ofiara zakładzinowa i Mały Tan Zakładzin.
A ofiarą zakładzinową może być zarówno Zwierzę, jak i Zróstlina, jak i samo Słowo. A kiej Zróstlina, to w formie wieńców i wiązanek, albo w formie karmy i napoju. A kiej Słowo, to też w formie pięknie wiązanej. Tak więc ofiary zakładzinowe są Rzeczowe lub Rzeczone, są Rzeczmi albo Rzekaniami.
Im większa, im ważniejsza budowla, tym potężniejsza musi być zakładzinowa ofiara. Tak więc największe zwierzęta: jako to żubr – pod wały grodu, jako to tur – pod gaj świątynny, jako to krowa lub byk – pod chram, jako to niedźwiedź – pod okół, jako to wilk, jeleń, koza, baran – pod gospodarstwo, jako to pies, borowa suka lub kot, żbik albo łasica czy kuna albo wąż – pod koszary i zagrody, jako to wieprz i ptaki różne oraz jaja ptasie (pisane znakami i malowane) – pod zagony i domostwa, pod banie, studoły, pod kurniki i obory, i pod piwnice. Czaszka konia i wołu, i dzika – jako najważniejsze są pośród zakładzinowych ofiar zwierzęcych, gdyż wierzchowiec jest wojownika towarzyszem orężnym, a byk i krowa to święte zwierzęta obrzędowe rolników i karmiciele plemienia, dzik zaś i wieprz albo locha to wcielenia zwierzęce bogów Tynu Ziemi i Gospodarstwa[ii]. Ptactwo, jako to: kury, kaczki, gęsi i ich jaje malowane – pod ognisko domowe, pod budowę paleniska kładźcie, gdyż palenisko sercem domu jest. Tak jak ptactwo domowe mnogo jaja znosi, tak i owo ognisko ma mnogie potrawy uwarzyć i ku sile gospodarzy oraz rodziny je wnieść.
Także inne wcielenia boskie na zakładzinę nie są gorsze, jako to: motyle i ćmy, chrząszcze i biedronki już martwe oraz inne owady nieżywe, a też płazy i gady wyschłe albo wylinki wężowe. Również skutecznie rolę zakładziny pełnią: kamień, drewno odpowiednie, rośliny, zioła i kwiaty, owoce i pokarmy żertwienne, które są też jako strawa spożywane przez ofiarowujących podczas biesiady zakładzinowej. Wszystko to przypisane rzecz jasna do wybranego, odpowiedniego tynu boskiego powinno być.
Czy to ofiarę zmarłym dawasz – jeśli grobek zakładasz, czy to ku żywym ją kierujesz – jeśli zakładasz dom rodzinny, także te rzeczy bardzo dobrą i godną ofiarę zakładzinową stanowią. Wszystkie je użyć można i na zakładziny grobku i domu, czy gdy zamierzasz posadowić budowlę jakąkolwiek, albo kiedy inne ważne dzieło dziełać zaczynasz.
Na ustanowienie całego nowego smętarza, ale też i grobku pojedynczego, używa się szczególnie wężych głów, żabich szczątków czy jaszczurczych lub kozich czaszek.
W ziemię pod budowlę przeznaczoną wkluczona musi być też zawdy Strzała Żywota (lub sam jej Grot), którą wbija w odpowiednim miejscu właściciel ziemi, puszczając ją z Łuku Życia. Strzałę, która w takim wypadku przebiła brzuch Matki Ziemi, usuwa się z niej, ale w to miejsce wbijany jest Słup-Palwan lub Krzizryk ze znakiem-sekirem właściciela ziemi i budowli, który to znak okazuje też sobą bóstwo, jakiemu jest owoż miejsce poświęcone i w opiekę oddane. Im budowla znaczniejsza i ważniejsza, tym więcej palwanów i krzizrków w krąg się ustawia.
– Oto świątynie ważne postawisz na mamucich kłach, na turzym, na nosorożym albo żubrzym lub na łosia albo rena-irwasa rogu – powiada Perunic Bóg. – A inne na rogach jelenia, sarny, kozicy górskiej, albo na czaszce i kościach: niedźwiedzia, jaszczura, węża, konia, krowy, dzika, tygrysa, pantery śnieżnej (irbisa), rysia, jenota, żbika czy kota albo wilka, szakala, lisa, psa, łasicy lub borsuka, świstaka, zająca czy bobra. Ludy morskie i nadjeziorne czynić też mogą zakładziny świątynne z czaszek zwierzorów morskich lub wielkich rybich szkieletów.
Do tego dodasz w kamiennej skrzyni-ladzie drewniane pudło, a w nim schowasz jako ofiarę Mniejszą Zakładzinową kąptorgi ze szczęką, z zębami, z pazurami (kopytami), z sierścią (futrem) albo z puchem odpowiednich zwierzorów świętych przynależnych do tynu bożego, któremu kącinę stawiasz. Rzeczy owe tuż obok rogów lub czaszki (kości) Zakładziny Głównej kładziesz, zawinięte w szmatkach z odpowiedniej materii.
Jeszcze inną skrzynkę-ladę z pnia odpowiedniego drzewa uczynisz, a w niej schowasz w kąptordze skórzanej lub z materii uczynionej jajo świętego ptaka przynależącego do właściwego danemu bóstwu tynu. Jajo owo otoczysz wianuszkiem z przynależnych owemu tynowi ziół, wiązką z gałązek nakryjesz, liścianą wiązanką z ziela i kwiatów przyozdobisz. Ostatnia skrzyneczka-ladeczka (łódeczka-kłódeczka) z gliny wypalona, z żelaza albo brązu wykuta, kryć w sobie musi kamień szlachetny do tynu owego bóstwa przynależący lub posążek – upostaciowanie boskie: kamienne, żelazne, gliniane, drewniane lub rożane; ze znakiem dawanu, głagołu albo runą bożą odpowiednią.

Przypisy
[i] Rytualną ucztę (biesiadę obrzędową) zwaną „bożym obiadem” urządzaną w celu odwrócenia Gniewu Bożego (przekleństwa, zaklęcia bożego) oraz po to, aby zdobyć boskie łaski, opisuje Kazimierz Moszyński jako wyprawioną w roku 1926 przez bogatego, ale pozbawionego męskiego potomka chłopa z Grywałdu (Małopolska, Sądeckie). W celu uzyskania boskiego wsparcia w staraniach o spłodzenie syna i przeproszenia za ewentualne winy rodziny, urządził on biesiadę, która zgromadziła całą wieś Grywałd, a zabito na nią trzy jałówki, piętnaście owiec i dwie świnie. Z Bożego Obiadu nie mogą w domu pozostać żadne resztki. Wszystko należy starannie co do okrucha zebrać i ofiarować dzikiemu ptactwu (nie można dawać resztek jako pokarmu kurom i innym domowym zwierzętom)a.
Kazimierz Moszyński podaje w Kulturze ludowej Słowian, że do najczęściej składanych bogom ofiar należą pieniądze, zioła, orzechy, owoce, pieczywo, miód, jajka, ryby i drób. Jeśli chodzi o większe zwierzęta, na ofiary przeznaczano świnie, kozy, jagnięta, owce, krowy, cielęta, woły i byki oraz konieb.
Stopanova Gozba, to obrzęd odprawiany jeszcze w XX wieku przez Bułgarówc. Kierowany on był zarówno do boga Boża (Bożeboga-Stopana), jak do boginek i bogunów opiekuńczych domu i gospodarstwa oraz do Duchów Przodków związanych z owym gospodarstwem. Bóstwa te i Duchy Przodków odpowiadają za urodzaj i płodność oraz bogactwo miejsca swojego działania w najszerszym znaczeniu tych pojęć.
Ofiary dla duchów domowych składane były w różnych częściach domostwa – na dachu, strychu, stole biesiadnym, przy ognisku domowym (wareniku, palenisku, w kąszni-kuszni – kuchni, warni), przy owinie, itd. Duch opiekuńczy domu mógł objawiać się pod postacią węża, żaby, myszy lub jaszczurki (albo innego małego zwierzęcia), a chłopi składali mu ofiary z mleka i małych kurczakówd.
Także Borys Uspieński twierdzi, że kurczaki przeznaczano najczęściej na ofiary zakładzinowe podczas obrzędów przeprowadzki do nowego domu lub przed kładzeniem fundamentów pod nowy dom/budowlęe.
Zwyczajową, stałą ofiarą dla bogunów domowych była kasza, koniecznie niesolona, której miskę stawiano w sobotni wieczórf. Ofiary te znane są z licznych odkrywek archeologicznych.
a KLS, str. 261.
b KLS, str. 248.
c KLS, str. 665.
d Leszek Kolankiewicz, Dziady. Teatr święta zmarłych, str. 459, Słowo/Obraz/Terytoria, Gdańsk, 1999.
e Borys Uspienski, Kult św. Mikołaja na Rusi,str. 226, Wydawnictwo KUL, Lublin, 1985.
f Linda J. Ivanits, Slavic folk belief, str. 170, Routledge, New York, 1992.
[ii] Wiele wiadomości o tym, jakie szczątki zwierzęce znajdowano w wykopaliskach archeologicznych z różnych epok, począwszy od najgłębszej starożytności do XIX wieku na ziemiach dzisiejszej Polski, można znaleźć w opracowaniu Rytuały w przeszłościa. O ofiarach z polewki w związku z odkryciami w Żmijowiskach informowano w serwisie internetowym PAP – Nauka w Polsceb. Opracowań na temat ofiar zakładzinowych jest wiele, a zbiorcza podsumowująca praca zawarta została w Słowniku Starożytności Słowiańskichc.
a Rytuały w przeszłości, Analecta Archeologica Ressoviensia – (vol 10), Rzeszów 2015, pod redakcją Leszka Gardeły i Agnieszki Pulpanovej-Reszczyńskiej, a w szczególności artykuły: Kamila Kajkowskiego, Pies w wierzeniach pogańskich wczesnośredniowiecznych Słowian, str. 199-226; Izabelli Wenskiej Ofiary u Słowian: pomiędzy znaleziskami archeologicznymi a dziewiętnastowiecznym folklorem, str. 295-313.
b Serwis PAP Nauka w Polsce, artykuł: Ofiara dla bogów sprzed tysiąca lat odkryta w Żmijowiskach, [w:] DoRzeczy [online], 10.05.2017, <https://dorzeczy.pl/29219/ofiara-dla-bogow-sprzed-tysiaca-lat-odkryta-w-zmijowiskach.html>, dostęp 22.032020.
c SSS, tom 3, hasło ofiary, str. 461 – 462.
