
Kolejne badania specjalistów z najwybitniejszych ośrodków naukowych świata mówią o prastarych korzeniach słowiańskich kultur w Europie. Rysują fascynujący obraz, który trudno znaleźć w polskich podręcznikach historii. Raczej pasuje do hipotez przedstawianych na tzw. „turbosłowiańskich” stronach www. Może dlatego, że w międzynarodowym zespole, który to ustalił, nie było polskich naukowców
23. genetyków, antropologów, biochemików z całego świata, z tak renomowanych ośrodków jak Stanford i Cambridge, w potężnym badaniu uwzględniło ponad 16 tys. genotypów reprezentujących 126 populacji z całej Euroazji. Projekt był rozwinięciem badania przeprowadzonego w 2009 r. przez zespół pod kierownictwem Petera A. Underhilla z uniwersytetu Stanford w USA.
Przypomnijmy, że w roku 2009 wnioski zespołu Underhilla zatrzęsły dogmatami o historii Słowian, w tym szczególnie Polaków. Naukowcy uznali, że nasi przodkowie mieli takie geny, jak większość dzisiejszych obywateli Rzeczpospolitej, a nad Odrą i Wisłą jesteśmy od skromnych około 11 tys. lat. Oznaczało to, że dotychczasowe teorie historyków o pobycie Słowian na dzisiejszych polskich ziemiach dopiero od V wieku n.e. to bzdura. Dalszą konsekwencją tego wniosku było zakwestionowanie tezy niemieckich nacjonalistów, że wszelkie kultury przed tym okresem tworzyli Germanie. Dopóki nie wkroczyły nauki ścisłe łatwo było zbijać twierdzenia części polskich archeologów i historyków, że Słowianie byli twórcami wszystkich kultur na naszych ziemiach co najmniej od łużyckiej. Łatwo było wyśmiewać się z prymitywizmu Polaczków w porównaniu z wysoko cywilizowanymi Niemcami. Niestety po 2009 główny nurt polskiej historiografii nie wykorzystał daru podanego na tacy zza Atlantyku i podkulił ogon pod siebie.
Underhill nie przestaje szukać odpowiedzi
Tak, jak każdy naukowiec z krwi i kości Peter A. Underhill śledził jednak postępujące osiągnięcia genetyki, w których zresztą od lat uczestniczy. Miał wątpliwości co do precyzji pierwszych wniosków. Po pięciu latach wykorzystał nowe metody i uzupełnił materiał badawczy o dane z odkopanych przez archeologów szczątków ludzkich sprzed tysiącleci. W 2014 r. okazało się, że pomylił się, bo określenie czasu powstania „prapolskiego genu” R1a-M458 w oparciu o analizę STR i metodę koalescencji z roku 2009 było błędne.
W roku 2014 jego zespół obliczył czas w oparciu o SNP-y i sekwencjonowanie całego chromosomu Y oraz dane ze wspomnianych kopalnych DNA. W oparciu o tę metodę oszacowano wiek „naszej” haplogrupy na około 5800 lat.
Wyniki Underhilla z roku 2014 oznaczały też, że indoirańska hg R1a-Z93 i bez wątpienia słowiańska R1a-Z282 rozeszły się około 6 tys. lat temu oraz że nigdy się już potem nie spotkały, bo w Indiach i Iranie nie ma R1a-Z282, a w Europie Środkowo-Wschodniej nie ma R1a-Z93. Czas rozejścia się tych rodów można łączyć z czasem ostatecznego rozpadu wspólnoty praindoeuropejskiej i z początkiem kształtowania się języków praindoirańskiego i prasłowiańskiego (Proto-Slavic).
Pozorna porażka
Oznaczało to, że mógł pomylić się o 5 tys. lat, ale nie podważało to teorii o nadal kilkutysiącletnim nieprzerwanym pobycie Prapolaków na ich dzisiejszych ziemiach. Przy okazji znacznie ograniczyło tolerancję możliwego błędu datowania – teraz to około tysiąc lat, a nie kilka tysięcy. Uboczne efekty znalezienia tej korekty okazały sie jednak zaskakujące. W publikacji podsumowującej badanie z 2014 roku możemy przeczytać: „Zauważmy, że najwcześniejsze linie R1a znalezione do tej pory w starożytnym europejskim DNA, datowane na 4 600 lat temu, korespondują z kulturą ceramiki sznurowej. Natomiast trzy sample DNA uzyskano z wcześniejszej kultury ceramiki wstęgowej rytej (7600-6500 lat temu). Daje to możliwy obraz szerokiego i gwałtownego rozprzestrzeniania R1a-Z282, linii związanych ze społecznościami miedzi i wczesnej epoki brązu, które rozciągały się od Renu na zachodzie do Wołgi na wschodzie, włącznie z protosłowiańską kulturą epoki brązu, powstałą w centralnej Europie wokół Wisły.” Cały artykuł tu do przeczytania.
Turbosłowianie zyskują moc
Najnowsze ustalenia naukowców wychodzą więc ewidentnie na spotkanie z teoriami pasjonatów, którzy w oparciu o źródła, podważane przez zawodowych historyków, mówią o starożytnej Wielkiej Lechii rozciągającej się przez tysiące lat od… Renu do Wołgi. O federacji rodów z jednego pnia, która była w stanie oprzeć się imperiom perskiemu, rzymskiemu, macedońskiemu, bizantyńskiemu i frankońskiemu. O ludach różnie zwanych (Lechici, Wenedowie, Scytowie, Sarmaci), które były przodkami dzisiejszych Polaków.
Nie było przy tym polskich naukowców
Niemieckich również. I im akurat nie dziwię się. W zespole Underhilla byli za to dociekliwi Amerykanie, Hindusi, Chorwaci, Brytyjczycy, Francuzi, Rosjanie, Włosi. Stąd być może prace zespołu Underhilla mało obchodzą oficjalnych doktrynerów polskiej historiografii. Dlatego też pewnie bardziej wierzę specjalistom z najlepszych ośrodków akademickich współczesnego świata niż spekulacjom naszych „luminarzy”. I wstyd mi, bo tak jak nadwiślańska profesura też jestem Polakiem – tylko może jakimś innym. Chyba, że to taka nasza szczególnie kreatywna „polityka historyczna” – niech inni zabiorą nam nasze dziedzictwo, ale my cieszmy się z późnego chrztu mieszkowych dzikusów z bagien.
NA ZDJĘCIU: Ulubiona przez „turbosłowian” rzekoma mapa Lechii z 6 w.n.e. według brytyjskich historyków. Najpewniej falsyfikat, ale czy rzeczywiście? 🙂
źródło: https://rudaweb.pl/index.php/2016/08/30/lechia-od-renu-do-wolgi-od-6-tys-lat/