Sporu o runy słowiańskie, znaki prilwickie, związki z językiem etruskim – ciąg dalszy

Sporu o runy słowiańskie, znaki prilwickie – ciąg dalszy

Pismo minojskie – Kreta-Wyspa Skryta, a także wyspa skrzętu-skryntu – labiryntu podziemnego kryjącego skarb Minotaura (Mężotura)

Dysk z Fajstos

Nie znamy wciąż języka jakim posługiwali się Kreteńczycy zapisując go pismem linearnym A (zapewne któryś z dawnych języków azjanickich –  A cóż to za język: czemu nie huno-awarski – czyli skołocki – scytyjski – czyli słowiański? C.B. ). Znaki PLA zaadoptowali przedstawiciele kultury mykeńskiej (Peloponez) i rozwinęli w PLB. To pismo także przepadło około 1200pne. „Klasyczny”, już alfabet grecki wywodzi się z Fenicji – grecy zaadoptowali alfabet fenicki dodając kilka samogłosek i zmieniając kierunek pisma (na dwustronny, w zależności od linii).

Ponieważ współczesna genetyka dowiodła, że haplogrupa DNA R1a1a1 jest słowińska ponad wszelką wątpliwość a także że jej przedstawiciele byli obecni nad Dunajem i Morzem Śródziemnym od 8000 p.n.e.  musimy dopuścić znaczący udział Słowiano-Scytów, których możemy też nazywać jeśli chcemy Prasłowianami nie tylko w kulturze trzcinieckiej czy łużyckiej nad Odrą i Wisłą oraz Dnieprem, ale także w wenetyjskich kulturach Europy i w ukształtowaniu nie tylko zabytków materialnych związanych z tymi kulturami ale także w ukształtowaniu pisma. Tak się składa że na Bałkanach odkryto kilka różnych możliwości takiego udziału Słowian w kształtowaniu różnych alfabetów – do niedawna nieznanych. jednym z nich jest język i pismo etruskie, ale nie tylko.

Na początek polecam cały cykl artykułów, a także może przede wszystkim książkę Winicjusza Kossakowskiego: Polskie Runy Przemówiły

Tutaj przytaczamy jedynie 3 artykuły z całej serii zamieszczonej na Wici Polskie – gdzie odsyłam zainteresowanych zgłębieniem teorii pana Kossakowskiego – chociaż od razu zaznaczam, że brak mi tam rysunków, zdjęć i materiałów,  do których autor się odwołuje.

Oto artykuły:



Współczesna genetyka lokuje Słowian na Bałkanach już w 8000 roku p.n.e. – Tabliczki z Tartaria – 5300 rok p.n.e. – to może być pismo słowiańskie.

Najstarsza, okrągła tabliczka z Tărtăria (podobnie ja jedna z późniejszych, prostokątnych) jest przedziurawiona i zapisana z jednej strony. Prawdopodobnie była więc wisiorem – amuletem, a napis zawierał jakieś zaklęcia lub wróżby.
Czegokolwiek by symbole te nie oznaczały, są one wyraźnie uporządkowane, przy czym nie wiadomo, czy krzyżujące się linie dzielące okrągłą tabliczkę na cztery pola są wyłącznie ramką tabeli czy maja jakieś dodatkowe znaczenie, jak w przypadku symboliki szamańskiej.

©Copyright  by Winicjusz Kossowski

Winicjusz Kossowski

CZY POLACY POSIADALI WŁASNE PISMO?

Historia jest jedyną nauką, którą piszą zwycięzcy.

To nauka  vv  manipulacji  faktami.

Nawet przy pobieżnej analizie historii Polski, mam wrażenie, że pisali ją patrioci innych narodów, wrodzy narodowi polskiemu. Co gorsza, w tej chwili, mamy niby „wolność” a antypolonizm jak wściekły, hasa nie tylko w środkach masowego przekazu, w polityce, gospodarce, ale i w nauce. Gdy ktoś próbuje przedstawić fakty w korzystnym świetle dla interesów polskich, jest wyśmiany i zakrzyczany. Gdy Polak umoczy pióro w atramencie, ma na karku prokuratora i cały urząd przymusu. Niewolnik ma siedzieć cicho! – Tymczasem mamy dumną i piękną przeszłość. Mieliśmy, jak wykazują nieliczne wykopaliska oraz historycy obcy, poczynając od Herodota, swoje państwo i swoją kulturę, swoją gospodarkę opartą na żelazie i drewnie. Nasza religia dopracowała się wysokiej etyki, przewyższając etykę chrześcijańską. Np. Szczecinianie wzbraniali się przed przyjęciem boga chrześcijan zarzucając że, „chrześcijanie kłamią, kradną i mordują”, utożsamiając te cechy z Bogiem chrześcijańskim. U Polaków gościnność, pomoc potrzebującym i honor, były cechami naturalnymi. Nie wyobrażano sobie życia w innych warunkach. Takich cech dopracowują się kultury wysoko rozwinięte, które b. często padają pod ciosami barbarzyńców. Z czasem i barbarzyńcy cywilizują się, przejmując zastaną kulturę. Tak było z Rzymianami podbijającymi Grecję, z hordami Dżingischana, zajmującymi Chiny, z Germanami zajmującymi Polskę, którą znano wówczas pod nazwą Horwati lub Weneti. W tym miejscu należy uściślić nazewnictwo. Otóż po raz pierwszy, jak wykazują kroniki, zaczęto używać nazwy Pollens do określenia państwa Bolesława Chrobrego. Kosmas z Pragi w swojej kronice nazywa Polaków Chorwatami, tej nazwy, obok Lahy, używa również kronikarz ruski Nestor. Ta nazwa, choć niezdarnie zapisana przez kronikarzy łacińskich, pojawia się w piśmiennictwie rzymskim i greckim.

Współczesna genetyka lokuje Słowian na Bałkanach już w 8000 roku p.n.e. – Tabliczki z Tartaria – 5300 rok p.n.e. – to może być pismo słowiańskie.

Czy nasi przodkowie znali pismo?

Pozwolę sobie w tym miejscu zacytować Wawrzyńca Surowieckiego, piszącego w „Rocznikach Historycznych Towarzystwa Naukowego Królewskiego” w 1822 r.: „Herodot, który na cztery wieki przed naszą erą zwiedzał na północ Morza Czarnego i Dunaju, i tam poznał różne Narody ówczesne, świadczy wyraźnie: że Barbarzyńcy używali pisma; że po większej części pisali na skórach; że u nich widział różne napisy na wystawionych pomnikach. Vellejus sam się przekonał że w obu Panoniach [ówcześnie słowiańskich] za jego czasów Litteratura iuż była rozkrzewiona. Co Cezar powiedział o Gaulach [Galach] i Helwetach [Horwatach], że z dawna używali Pisma”.

Zajrzałem niedawno do Słownika Etymologicznego Języka Polskiego Al. Brűcknera. Przy haśle – litera; pisze: „z łac. – litera, pożyczki [zniekształconej] z grec. Difthera, ’skóra ściągnięta’, ‘pergamin’, ‘pismo’. Przy haśle runo: ‘skóra z wełną’; stąd ruń, ‘porost zboża (na wiosnę)’, runić się i runieć, runią ziemię okrywać. Prasłowiańskie; wszędzie tak samo, szczególniej u Serbów”. Zaprzeczyć nie można, wzajemnym przenikaniu się kultur europejskich.

Zaprzeczyć nie można, że „okrywa golizny”, niezależnie od tego czy to będzie skóra czy zasiane pole, w języku słowiańskim noszą miano – runo.

Zaprzeczyć nie można, że pojedyncza roślinka, czy pojedynczy włos z runa, „runą” zwiemy.

Zapisana skórapergamin, naszym przodkom z runem się skojarzyła. Czy była to pożyczka grecka, czy odwrotnie? – trudno dzisiaj ustalić.

Natomiast jest pewnym: runa to słowiańska nazwa litery.

Na określenie litery w języku germańskim jest ta sama nazwa – runa, w polskiej odmianie l.p. Nauka niemiecka dowodzi, iż powstała ze słowa germańskiego – tajemnica. A literki są wynalazkiem niemieckiego boga Tora. Nie znam niemieckiego boga i nie znam niemieckiej nauki, opartej na legendach germańskich. W słowniku polsko-niemieckim, na określenie tajemnicy jest z pewnością inne słowo. Bardziej trafia do mnie przekonanie: Germanie; lud rybaków, myśliwych i pasterzy, poprzez Bałtyk, mieli kontakt z rolniczą, a zatem kulturotwórczą ludnością słowiańską. Taki wynalazek, jak pismo, musiał ich fascynować i był dla nich tajemnicą, a słowiańskie słowo runa, w rozumieniu „tajemnica”, weszła do języka germańskiego.  Swoje spostrzeżenie, opieram na porównaniu run słowiańskich z runami germańskimi.

Runy polskie tworzono, przez rysowanie narządów mowy, które biorą udział w powstawaniu głoski. Wszystkie runy są zbudowane według tej zasady, chociaż krój liter zmieniał się w zależności od tego, czy były wycinane na desce, czy kute w metalu (pieniądz, broń).

Runy germańskie są produktem wtórnym. Zasada tworzenia run, była im nie znana. Przy dostosowywaniu do swojej mowy cudzych liter, nie zawsze dokładnie zapamiętanych, powstawały niezrozumiałe potworki. Tym należy tłumaczyć niemożliwość ich odczytania na starych zabytkach, pomimo to, że ich znajomość przetrwała do czasów współczesnych wśród kowali skandynawskich.

Polskie runy, trzymały się konsekwentnie swej zasady i dzięki temu były łatwe do rozszyfrowania, pomimo niewielkiej ilości pozostawionej nam przez historię. Każde nowe wykopalisko runami opisane, jest czytelne, pomimo iż nieraz by słowo zrozumieć, sięgnąć należy do słownika etymologicznego, co jest naturalnym dla języka żywego.

Ostatnim zabytkiem polskimi runami zapisanym, jest ogólnie znana moneta Sieciecha [1100 r.]. Wcześniejsze monety Mieszka I, bite dwoma stemplami, nieznacznie różniącymi się między sobą, są również runami zapisane. Dla wyjaśnienia. Pismo europejskie głosowe, jest budowane, według zasady identycznej z zasadą budowy run polskich. Najmniej przetworzonym jest alfabet polski, następnie fenicki. Etruskowie i Grecy zasady tej nie rozumieją, jednak odchyłek jest niewiele. Łacina dostosowując alfabet etruski do swoich potrzeb, literki uprościła nie zważając na żadne zasady, których prawdopodobnie nie znała. Kanonik Jan Długosz opisując czasy Bolesława Chrobrego, pisze iż: „król wydał nakaz spalenia wszystkich polskich ksiąg”. Decyzja królewska, na pozór niezrozumiała, staje się jasna, gdy pogrzebiemy trochę w historii Polski, sięgając źródeł.

Idole  prilwitzkie – czyli przylwickie (z Przylwic na Połabiu)

W „Żywotach św. Cyryla i św. Metodego” istnieje zapis” „…książe Wiślech, silni wielce, został przymuszony do przyjęcia chrztu”. U kronikarza Gala Anonima, mamy wzmiankę, o początkach królowania Piastów. Poprzedniego władcę określa się przezwiskiem Popiel, Chwościsko – ogonisko. Tadeusz Miller w swej pracy „Trzy tysiące lat Państwa Polskiego” – przezwisko Popiel pisze Po-pi-jelc. Jelc to rękojeść miecza. Pop – grecka nazwa kapłana chrześcijańskiego. Drugie przezwisko Chwościsko-ogonisko – dogłębniej wyjaśnia sprawę. Sądzi przeto, że „Książę Wiślech silni wielce”, to Popiel, którego imię zaginęło, a przezwisko zostało. Datę „chrztu Polski” w obrządku słowiańskim, greko-katolickim ustala na rok 874.

Popiel stracił władzę po buncie swych poddanych, przeciw poczynaniom popów sterujących władcą. Buntowi przewodził prapradziad Bolesława Chrobrego. Kroniki, jak zwykle pisane przez zwycięzców, musiały wychwalać przywódców buntu, przeciwko nowej, chrześcijańskiej religii. A że byli to dziadowie Bolesława, później gorliwego chrześcijanina, wybijającego zęby swym rodakom za nieprzestrzeganie postu, jak pisze biskup niemiecki Thietmar, rozkazowi króla, dziwić się nie należy. Kroniki te, to przecież nic innego, jak instrukcja dla poddanych, którym nowa religia była obcą i wrogą. Zagrożenie buntem, było widocznie realne w czasach Bolesława, skoro do takiego doszło za czasów panowania wnuków – po śmierci Mieszka II.

Ci, którzy opowiadali Gallowi Anonimowi historię Polski, musieli ją znać z zachowanych egzemplarzy ksiąg polskich, lub z opowiadań dziadów, którzy je czytali. Sprytny kronikarz, w obawie zniszczenia swego dzieła, dawne dzieje opisuje w formie legendy. Gani w niej Popielca a wywyższa rodzinę Piastów, z nadzieją, że inteligentny czytelnik sam prawdę między wierszami wyczyta. Księgi ukryte przed wyrokiem królewskim, jakie niewątpliwie musiały się zachować do czasów Galla Anonima – zniszczył sam czas, a może i ludzie, którzy już nie potrafili ich odczytać. Zapisane nieznanymi znakami, brane za wytwór szatana, szły na stos zgodnie ze zwyczajami kapłanów nowej wiary. Na nasze tereny wkroczyła nowa religia i nowa kultura, gdzie umiejętność pisania przysługiwała jedynie kapłanom. Panowie a nierzadko i książęta, w miejsce podpisu, odciskali swój pierścień. Po zamordowaniu Bolesława Śmiałego, powróciły zwyczaje z czasów Popijelca, przeciwko którym podnieśli bunt pierwsi Piastowie. Napisy słowiańskie na broni, z czasów przedchrześcijańskich, świadczą o znajomości sztuki pisania kowalom, sztuki która musiała być powszechną.

Winicjusz Kossakowski

Perun z Prillwitz opisany runami

W przygotowaniu do druku, jest drugie wydanie książki POLSKIE RUNY PRZEMÓWIŁY, z odczytanymi rycinami z zabytków, dawnym alfabetem polskim zapisane. Dotarły do mnie w ostatnim czasie, ryciny hr. Jana Potockiego sporządzone na podstawie zabytków w Priwlicach. Jest 118 rycin. Opisanych runami słowiańskimi. Dwie tabliczki opisane alfabetem greckim z wtrąceniami z alfabetu run słowiańskich, opisane mową słowiańską [dziwne, że nauka niemiecka nie potrafiła ich odczytać]. Figurek sześć, nieopisanych, ich ubiór i atrybuty trzymane w ręku sugerują, że pochodzą z terenu kultury greckiej, może z granicznego Bizancjum. I, uwaga, rzecz ciekawa – jedna z figurek, niestety z utrąconą głową, nosi napis bóstwa germańskiego TOR, oczywiście napis w alfabecie run słowiańskich. Jedna ostroga z kwiatem w miejsce kółka – uważam to za import. Słowiańskie ostrogi, posiadały tępy, stożkowaty kolec. Reszta to narzędzia, broń, ozdoby, podobne do wykopalisk z terenów Polski. Przy pomocy rysunków i opisu, staram się przybliżyć zasadę tworzenia run polskich. Trochę wiadomości z historii pisma, ze szczególnym uwzględnieniem zabytków słowiańskich.

TEORIA POWSTANIA RUN SŁOWIAŃSKICH

06.02.2010.

TEORIA POWSTANIA RUN SŁOWIAŃSKICH

Tadeusza Millera poznałem, gdy miał lat 83, schorowany, milczący, gotowy do słuchania bardziej niż do rozmowy z nieznajomym. Było lato 2005 roku w lipcu, dwudziestego siódmego. Dzień upalny, parny, męczący. Okna mieszkania  szczelnie zamknięte.

Wrażliwy już był na przeciągi.

Książki po które przyjechałem, trzymano w domku opuszczonym, zarosłym bluszczem i zielem rozmaitym. Wewnątrz wilgoć i zapach niewietrzonego mieszkania. Stare sprzęty i narzędzia ogrodnicze obok dłut, pił i sprzętu rzeźbiarskiego. W kątach rzeźby ledwo zaczęte w których już duch artysty zamieszkał, ale zabrakło sił na wykończenie. Przy ścianach, jedne na drugich paczki książkami wypełnione – prosto z drukarni – pachnące farbą.

Prace chude, niewielkie z gęsto upchanymi faktami z historii Wenetów – jeszcze nie Słowian.

– Żmudna praca lat bez mała sześćdziesięciu.

– Godziny przesiedziane w archiwach i bibliotekach.

– Porywy radości, gdy odrzucony i zagrzebany w niepamięci szczegół historii rozbłyśnie, oświetli cząstkę drogi, da się poznać, zrozumieć.

Dzieje zaklęte w zdania i słowa – milczą, upakowane w paczuszki, pod zagrzybioną ścianą w opuszczonym domu.

Kupuję kilka paczek, może uda się umieścić je w księgarniach. Nierozprzedane egzemplarze pójdą na suweniry, dotrą do ludzi. Ilu z nich potrafi zrozumieć i docenić historię własną, podaną w prosty, niewyszukany sposób, oczyszczoną z „naukowych” śmieci „autorytetów”, typu Heleny Michnik, czy Bronisław Geremek?

„TRZY TYSIĄCE LAT PAŃSTWA POLSKIEGO jakiego nie znamy” Tadeusza Millera.

Tysiące przejrzanych starych map z nazwami rzek i miejscowości rozrzuconych po całej Europie, od Loary po Okę, mówi językiem Wenetów – Słowian.

-Po mapie Europy przewija się nitka drogi wskazującej wędrówkę ludów gockich, gdzieś z głębi stepów azjatyckich poprzez półwysep skandynawski i wyspy duńskie pakuje się w samo serce państwa Wenedów.

– Nazwy rzek i miast zdradzają ślady wędrówki Bałtów znad Oki na ziemie Słowian zamieszkałych nad Bałtykiem.

– Echo pamięci walk z ludami celtyckimi, wynalazcami żelaza, i imię słowiańskiego wodza Przemysła, zaklęte w nazwy grodów, które budował na obrzeżach swego imperium.

– Etymologia słów dawnych , zapomnianych.

Wszystko to ożywa i przemawia językiem zrozumiałym na kartkach książek pana Tadeusza.

Moja fascynacja jego pracami może mieć i przyczyny osobiste.

Właśnie w jego pracy traktującej o historii przedchrześcijańskiej mego narodu, znalazłem potwierdzenie własnych przemyśleń.

Sądzę, że udało mi się rozczytać alfabet Wenetów-Słowian. Zabytki historyczne odkryte w okolicach miejscowości Prilwice opisane runami polskimi, mówią dokładnie to samo co nazwy rzek i miejscowości z pracy pana Millera, rozszerzając temat o kulturę religijną i społeczną. Zabytki pisma runowego spisane w języku słowiańskim znajdowane są na terenach Europy, niegdyś państwa Słowian. Złożenie tych faktów stanowi już dowód niepodważalny, który sprzeciwia się rojeniom „autorytetów” niemieckich i – niestety – polskojęzycznych, którzy „sprowadzają” Słowian do Europy w wiekach średnich.

Gdy przekazałem panu Millerowi egzemplarz pracy „Polskie runy przemówiły”, po przejrzeniu jej powiedział: „Wiedziałem, prawda jest już udowodniona konkretnym materiałem źródłowym. Ale śmieci historyków we dwóch nie zmieciemy z historii Europy. A szkoda”.

Wkrótce zmarł

Winicjusz Kossakowski

Białystok – 9.11.2009r.

PS

Niżej przesyłam pracę T. Millera „Trzy tysiące lat państwa polskiego, jakiego nie znamy”.Sadzę, że warto ten materiał przybliżyć Narodowi Polskiemu.

– Mój list składa cześć jego pamięci.

==============

Inne pismo słowiańskie z Bałkanów – Napisy z Vinca

Wszystkie znaki Vinca zebrane z różnych artefaktów;
są wśród nich znaki występujące na tabliczce z Dispilio

Od 1908 r. na Bałkanach odkryto wiele obiektów ceramicznych z różnymi napisami należących do tzw. kultury Vinca. Większość tych obiektów datowana jest na koniec V w. pne, ale jedna z odkrytych w 1961 r. tabliczek z Tărtăria (obecnie rumuńskie Turdos) pochodzi z ok. 5.300 r. pne (datowanie węglowe).

Napisów nie udało się do tej pory odczytać, ale ich cechy i miejsca znalezisk pozwalają na snucie pewnych logicznych wniosków.

1. Większość napisów Vinca zawiera jeden symbol, który mógł być oznaczeniem producenta lub właściciela (a więc był raczej ideogramem a nie literą), jednak na wielu obiektach znaków tych jest więcej i wszystkie są w wyraźny sposób uporządkowane.
2. Obiekty Vinca znajdowano w śmietniskach, co oznacza, że nie miały one kultowego charakteru – w kulturze Vinca figurki wotywne i przedmiotu ofiarne grzebano razem ze zmarłymi pod podłogą domów. Ceramika była niewypalana, co wskazuje na użytkowy i krótkoterminowy charakter oznaczeń.
3. Wiele napisów umieszczono pod dnem naczyń, co wskazuje na to, że nie miały one religijnej treści, ale raczej funkcję użytkową. Wykopaliska z różnych rejonów wskazują na to, że kultura Vinca miała szerokie kontakty handlowe z innymi kulturami, być może więc symbole określały ilość naczyń lub ich zawartość i były częścią „rachunkowości”. Takie właśnie było źródło późniejszego pisma sumeryjskiego.

POLSKIE RUNY PRZEMÓWIŁY cz. II

TEORIA POWSTANIA RUN SŁOWIAŃSKICH

Runy słowiańskie są uproszczonymi rysunkami. Zauważono, że przy wymawianiu głosek biorą udział różne narządy mowy. Wystarczyło je rysować.

W tym miejscu natrafiono na schody. Te same narządy mowy biorą udział w wymawianiu całej grupy głosek.

Problem rozwiązano.

Do podstawowego znaku, doczepiano dodatkowe kreski, kropki, ogonki, różnicując w ten sposób zapis.  Przykładowo: dla głoski „S” trzeba było narysować ząb górny i dolny. Powstał znak „X”. Dla „Ś” przedłużono prawą nóżkę, którą przekreślono do zapisania głoski „SZ” , itp..

W tym systemie zapisu mowy, trzeba było już nauczyć się znaków. Poszczególne plemiona, korzystając z tej zasady, nieco inaczej znaki kreśliły, czasami dobierając literki z innych alfabetów.. Przeto trzeba było się nieco natrudzić, by odczytać tekst, pochodzący z innego kręgu.

Już bułgarski mnich Chrabar pisał: „Prjeżde ubo Słowjene ne imjechą knig, ną czrtami i rjezami cztjechą i gatachą, pogani sąszcze”, co znaczy: „Wprzódy bowiem Słowianie nie mieli ksiąg, lecz kreskami i nacięciami czytali i gadali. Poganami są jeszcze”.

Ze względu na narządy mowy biorące udział w wymawianiu, głoski dzielimy na:

1) Szczelinowe S, Ś, Sz, C, Ć, Cz, Z, Ż, Ź, przy wymowie których zęby górne i dolne zbliżają się do siebie. Dźwięk wydostaje się przez szczelinę między zębami, odpowiednio modelowany językiem, daje różne głoski. Aby napisać -S- rysowano przekrój górnego i dolnego zęba. Powstał znak [S = X] . Dla zapisania głoski -Ś- przedłużano dolną prawą nóżkę [Ś – Ś].

Głoskę -Sz, sporządzono z -Ś, dodając jej dodatkową kreseczkę [Sz – Q].

C to również przekrój zęba górnego i dolnego, jedynie dodatkową kreskę rysowano z lewej strony na górnym ramieniu [C – C]. Głoskę Ć wykonano podobnym sposobem jak C, przedłużając dolną prawą nóżkę podobnie do Ś – [Ć – Ć]. Z głoską Cz poradzono sobie w podobny sposób [Cz – V].

Głoski powstałe z -Z-, pisanej pionową kreseczką z obustronnym daszkiem – Z – na terenach Polski, układają się: [ Z – Z ], [Ż – Ż], [Ź – Ź]. Runami w Prilwicach – Z- pisano trochę inaczej. Dla  -Z- wystarczyła pionowa kreseczka z łuczkiem na dole. Dla – Ź- , łuczek rysowano na górze. Dla -Ż-, znak -Z- kładziono poziomo – lub wykonano go z X, dodając jedną pionową kreseczkę w środku znaku – X. Na hełmie z Negau -Ż- zapisano pochyłą kreseczką z kółeczkiem na dole – zamiast łuczku, jak w Prilwicach.

2) Zapisując głoskę – A, rysowano otwarte usta. Na podniebieniu, w miejscu w którym czujemy dźwięk postawiono jedną, lub dwie kreseczki [A – A].

3) Wargowe B i P pisano przez narysowanie górnej i dolnej wargi [B – B]. Robiono to w dwojaki sposób – patrz na B łacińskie. Znak P pisano przez odwrócenie B o sto osiemdziesiąt stopni. [P – P].

Drugi sposób, który przeszedł potem do łaciny, rozwiązano przez odjęcie rysunku dolnej wargi [p – P].

4) Językowe I, pisano prostą pionową linią. Bez zmian przeszła litera do łaciny. Długie -J pisano dwoma sposobami. Pierwszy to wyraźne przedłużenie linii pionowej, może udającej język. Drugi sposób, to dorysowanie na górze dodatkowej kreseczki, która mogła różnie się układać [J-J].

Językowe -R . Drgający język, przy wymawianiu tej głoski, zapisano linią falistą, odchodzącą od kreseczki podniebienia [R – R]. Znak w nieco zmienionej formie trafił do łaciny.

5) Zębowo językowe T oraz D pisano przez narysowanie zębów jedynie dwoma kreseczkami, do których dostawiono kreseczkę języka [T – T].

Przy pisaniu literki –D, kreseczkę pionową, udającą język przesunięto na krawędź daszka z zębów.

[D – D]. Taki znak widnieje na Monecie Mieszka I , i wchodzi w słowo ŁaDa. Późniejsi heraldycy przerobili nieco Herb ŁADA, przesuwając na środek dolne kreseczki. Z Ł [ Ł]  powstał Y, a z D [D]   strzała. [T]. A znak kopuły nieba przerobili na podkowę, zbezczeszczono w ten sposób ideogram starosłowiańskiego bóstwa Łady, patrona królów i władców, pilnujących ładu i prawa.

W języku polskim istnieją cztery rodzaje głoski – D. Należą do nich D, Dz, Dż, Dź. We współczesnym alfabecie poradzono sobie z tym problemem wykorzystując zasadę dyftongu – podwójnych liter. W runach istniejących na zabytkach z Priwlitz, problem ten rozwiązano trochę inaczej. Doliczyłem się trzech znaków D, D,. Który z nich jaką głoskę reprezentuje, trudno mi powiedzieć. Język, którym posługiwali się słowiańscy Sasi, już dawno przestał istnieć. Zostali zgermanizowani. Nie przeszkadza to jednak w zrozumieniu wyrazów, czytając każdy znak jak – D.

6) Gardłowe H i E Słowianie pisali podobnie, rysując górę gardła wraz z małym języczkiem, widzimy to dokładnie na monetach Mieszka I i  Sieciecha. Znaki nieco podobne do dużego E łacińskiego, w piśmie odręcznym.  Przy  wycinaniu  na  drewnie  przyjął  jednak nieco inną formę[E -E, E,   ] .

Gardłowe H, na monecie Sieciecha przybrało formę E pisanego ręcznie, jednak z przedłużoną górną linią i stopką po drugiej stronie litery [H – H,     ]. Wycinane na drewnie przybrało postać podobną do E, lecz w nieco innej postaci. Przypomina literkę -I- z rosyjskiej „grażdanki”.

7) Gardłowe bezdźwięczne K– K pisano rysując gardło znakiem C.

Dla G-G dodawano kreskę – wyróżnik, na górze lub dole.

Na ostrzu dzirytu z Rozwadowa U napisano, rysując dzwon. Na innych zabytkach przyjmuje prostszą do wycięcia postać – V.

9) Ł starożytni Słowianie urobili z U, dorysowując mu ogonek. Na dzirycie z Rozwadowa ogonek wychodzi ze środka [Ł – Ł]. Na monecie Mieszka I – Ł urobiono z U pisanego przez V z ogonkiem odchodzącym od prawego boku.

10) Rozróżniano O długie od krótkiego. „O” wymawiane nieco dłużej pisano rysując  kółeczko w jakie układają się wargi w czasie wypowiadania. O krótkie pisano przez zrysowanie górnej wargi linią prostą z nieco uchyloną dolną wagą. Przewrócono znak o kąt prosty [ O – O].

O z kreską, utworzono z O krótkiego dorysowując jej poziomą kreseczkę na zabytkach z Prilwic.

[Ó – Ó]. Podobnie ten problem rozwiązano na monecie Sieciecha.

W języku polskim mamy nosowe O, mylnie wykonane z literki A, przez dopisanie do niej malutkiego noska. W runach, Słowianie nosowe  O, utworzyli z O krótkiego, dorysowując do niego malutki nosek [Ą – Ą]. Literka wycinana na drewnie przybrała postać pionowej  kreseczki z dwoma krótkimi odchodzącymi od niej pod pewnym kątem. To rozwiązanie znalazło się w runach etruskich.

11) Nosowe M pisano rysując nos z profilu, razem ze skrzydełkiem [M – M].

Dla nosowego N, również narysowano nos z profilu, jednak z wyraźnym zaznaczeniem dziurki od nosa [N – N]. Literka czasami przybiera postać małego -h z alfabetu łacińskiego.

Nosowe Ę utworzono dorysowując mały nosek do E [E – Ę].

12) Literki Y, nie odnalazłem na zabytkach z terenu Polski. Ponieważ napisy pismem etruskim dają się czytać i to w języku słowiańskim, gdy ich znaczenie zrównamy z runami słowiańskimi, domyślać się można że jest do etruskiej podobna  [Y – Y].   Na zabytkach prilwickich Y pisano-

w, w odróżnieniu od W – W

Pozostały wargowo zębowe  W oraz F.

13) „W” pisano rysując przekrój górnego zęba, podpartego wargą, jak w czasie wymawiania [W- W].

Literkę F utworzono z literki W, dorysowując jej z prawej strony dodatkową kreseczkę-wyróżnik [F – F].

Rodzaj narzędzia pisarskiego, którym wycinano runy na drewnie wymuszał ich uproszczenie do krótkich kreseczek.

Starożytna cywilizacja słowiańska stała na „drewnie i żelazie”. Drewno, do dzisiaj najlepszy, najzdrowszy  materiał na domy. Z drewna wykonywano większość narzędzi gospodarskich, mebli. W kuchni królowała glina i drewno.  W kraju porośniętym gęsto lasami, drewno było najbardziej dostępnym i tanim materiałem. Do przekazywania krótkiej wiadomości wystarczył wycięty kawałek gałęzi. Do zapisywania praw boskich i ludzkich używano na pewno odpowiednio wyprawionych skór, prawdopodobnie z owcy. Świadczy o tym pomysł na nazwanie litery runą, stworzycielką, który z runem owczym się kojarzy, podobnie jak u Greków. Wątpić nie należy, że ważniejsze napisy na deskach wycinano.

Inne narody pozbawione lasów, domy swoje budowali z gliny. Gliny też używali do spisania swoich kodeksów i dzienników. Inni w górach mieszkający trudzili się nad pismem kując je w kamieniu. Czas i ogień niszczy drewno, pergamin a z nimi i zabytki pisma. Nieliczne znaleziska pisma słowiańskiego  odnajdujemy na broni, brązowych figurkach i naczyniach. Napisy w języku słowiańskim, wykute w kamieniu,  znajdujemy również w Skandynawii.

Cywilizacje piasku i gliny, zachowały swoje dziedzictwo kulturowe. Pamięć o naszej cywilizacji, dzięki „pomocy” króla Bolesława Chrobrego, który „polskie  księgi nakazał palić” – zanikła. Nie można wykluczyć działalności w tym kierunku biskupów chrześcijańskich, którzy dzielnie walcząc z diabłami, nieznane pisma, za szatańskie uważali i skazywali na spalenie. Zachowała się wiadomość z ciekawego zdarzenia. Watykan w ramach walki z kacerstwem, nakazał swoim biskupom palić księgi kacerskie. Pobożny biskup z Krakowa, tak się przejął rozkazem papieża, że i księgi liturgiczne popalił. Śmieją się z niego nasi naukowcy. Ale biednemu biskupowi do śmiechu nie było. Skąd mógł wiedzieć, które księgi kacerskie a które  nie. Paląc wszystko, przynajmniej nie stanął na stosie. Wykazał tym samym mądrość życiową a nie głupotę. Głupotą wykazują się ci, którzy nie potrafią sobie wyobrazić, jak mocno grzeje „stos ofiarny”, i w jakich mękach ginie ofiara.

Winicjusz Kossakowski

Pismo Etruskie – ok. 500 r. p.n.e.

POLSKIE RUNY PRZEMÓWIŁY – Artykuł Nr 11

23.02.2010.

POLSKIE RUNY PRZEMÓWIŁY – Artykuł Nr 11

HEŁMY Z NEGAU w STYRII

Ten artykuł chciałbym napisać zestawiając jedynie cytaty uczonych. Nie sądzę aby mi się to udało. Jednak spróbuję.

Jeży Cepik „JAK CZŁOWIEK NAUCZYŁ SIĘ PISAĆ” – 1974r.

„Kto pierwszy wpadł na trop etruskiego pochodzenia run? Chyba Włoch, Carlo Paulini, który w roku 1885 dostrzegł dziwne podobieństwo furtoku do pisma waz etruskich”.

„Ów zacny i pracowity człek wyszedł pewnego razu, w roku  Pańskim 1811, na swoje pole i właśnie miał zająć się robotą, gdy wpadł do głębokiej jamy, w której odkrył 26 brązowych hemów. Na 12 hełmach widniały tajemnicze znaki, które potem zostały zidentyfikowane jako etruskie. Na jednym z hełmów był napis: avietitsaxirach, co możemy oddać jako „Harigast bogu” albo „Harigast ofiarowuje bogu”. Język był germański, gdyż w napisie tym dwa słowa, czytane z prawej do lewej, były germańskie”. Dalej „bla, bla, bla”, czyli naukowa sieczka.

Teraz zdanie , które uważam za ważne ze względu na datowanie znaleziska.

„Za najstarsze inskrypcje runiczne można by uważać dwie, z Negau, na brązowym hełmie z II wieku p.n.e., i z Maria Saalerberg w Karyntii, na rogowym sztylecie z I wieku p.n.e.”

Czemu odkrycie z Negau jest tak ważne?

Otóż, jest to klucz do historii Europy i narodów słowiańskich i germańskich.

W tym miejscu muszę wstawić pogląd mego przyjaciela z plemienia handlowego, na naukę i naukowców, które -mam nadzieję- pozwoli trzeźwiej patrzeć na poruszane tematy.

„Nauka to jest towar. Naukowiec, to jest ten  co z ten towar żyje. Jeżeli  na  towar prawdziwy  kupca nie ma, a za towar fałszywy jest duży pieniądz, to ja się ciebie pytam: Który towar naukowiec ma  produkować?”

To naukowe odkrycie, jak raz, pasuje do nauki zwanej historią. Poruszając się po zapiskach historyków musimy dokładnie śledzić: Kto jest kto. Co kto pisze i dlaczego? W większości wypadków są one pisane na zamówienie aktualnej polityki.  Historyk musi się wykazać inteligencją i polotem by w zamówionej treści ukryć prawdę historyczną, licząc po cichu, że może ktoś kiedyś zrozumie jego dzieło.

Ja naukowcem nie jestem i nie żyję z nauki. Mogę sobie pozwolić na własne poglądy wynikłe z badań historycznych, które są moim  hobby.

Są zbudowane dwa poglądy na historię Europy w tym na narody Słowian i Germanów.

Nauka germańska utrzymuje, na podstawie mapy Wispaniusza Agrypy, że wpierw na terenach europejskich żyli Germanie. Słowianie to nikomu nieznany dziki naród przybyły z głębi stepów azjatyckich, który w czasie „wędrówki ludów(IV wiek n. e. )” osiedlił się na terenach opuszczonych przez Germanów zajętych podbojem Rzymu.

Napis na hełmach z Negau datowanych na II wiek starej ery, odnaleziony na granicy Jugosławii i Austrii, gdyby był w języku gockim, potwierdzał by teorię germańską. Problem tkwi w tym, że napis opisano pismem etruskim, którego – jak dotychczas – nikt prawidłowo nie odczytał. Są robione wysiłki w tym kierunku przez naukę germańską. Pozwoliłem sobie przedrukować z internetu całe strony zapisane językiem niemieckim z dołączonymi zdjęciami zabytków. Materiał ten pozwoli wykazać wysiłki niemieckie. Zajmiemy się tym przy omawianiu zdjęć.

Natomiast badania niezależnych naukowców polskich pozwoliły zbudować tezę przeciwną tezie germańskiej.

W zapiskach greckich i rzymskich sprzed kilku tysięcy lat nie ma wzmianki o narodach germańskich i słowiańskich. Ziemię zamieszkałe na północ od Italii zamieszkiwał wielki naród  Wenetów, Wenedów. Aby zrozumieć nagłe pojawienie się Germanów i Slawenów, proponują zajrzeć do słownika łacińsko – polskiego.

Germanus znaczy brat, przyjaciel. Natomiast slawen, znaczy to samo co niewolnik, robotnik zniewolony.

Rozrastające się wielonarodowe państwo rzymskie, tych Wenetów którzy dobrowolnie przystąpili do Unii Europejskiej w rozumieniu Unii Rzymskiej  przezwali braćmi i przyjaciółmi. Natomiast ci Wenedzi, którzy podnieśli broń i bronili swojej wolności, stali się rezerwuarem siły roboczej i przezwano ich   Slawenami, czyli niewolnikami.

Tacyt (55 – 120 po Chr.) Wenedów zalicza do Germanów.

Widocznie niezbyt dobrze działo się Wenetom w Unii z Rzymem skoro zatrudniali na stanowiskach dowódczych, napływających poprzez Bałtyk Gotów. Ich umiejętności wojskowe widocznie były wysokie skoro udało się im, stojąc na czele weneckich Germanów, pokonać Rzym. Goci stanowisk książęcych i dowódczych nie oddali. Podlegli im Weneci z upływem wieków zatracili swój język na rzecz swych książąt. Natomiast Goci zatracili swe imię i przyjęli nowe imię Wenetów – Germanie.

Polscy naukowcy swą teorię popierają zapiskami zostawionymi przez cesarza Porfirogenetę w których mówi, że Germanie mówią po słowiańsku.

Mapa Wipsaniusza wskazywała jedynie plemiona weneckie przyjazne Rzymowi. Poza Wisłą byli wrodzy weneccy niewolnicy.

Wykazanie, że napis na kluczu do historii tych narodów, czyli na hełmach z Negau, jest w języku słowiańskim a nie w języku gockim, dowodził by:  Prawda historyczna jest po stronie nauki słowiańskiej.

Do tego „klucza” należy jeszcze dodać rozczytane zabytki runiczne z terenów całej Europy świadczące o ludach niegdyś je zamieszkujących, a jest ich grubo ponad dwieście.

Ale nie wybiegajmy.

Zgodnie z założeniem podam cytaty wybrane z pracy doktora Wojciecha Cybulskiego profesora literatury i języków słowiańskich. Dodam od siebie, urzędującego w Poznaniu, ówcześnie pod zaborem pruskim. Przypominam o „handlowej teorii naukowej”.

„……Pierwszą o nich wiadomość(hełmy z Nrgau) podało pismo: „Streiermaerkische Zeitschrift”, Gratc 1826, Heft 7, p. 48-60; opisał je potem i czytał napisy Jędrzej Kucharski w „Powszechnym dzienniku krajowym” w dodatku za rok 1829;…”

…”opisał je nareszcie w r. 1853 na nowo i napisy szczegółowo wytłumaczył Jan Kollar, profesor archeologii w Wiedniu,…..Kucharski był pierwszy, który ogłosił je za słowiańskie.  …Kucharski  czyta je od prawej do lewej jak następuje: Sidaku tu dli Jaromejsel  żupni pan Wapi.

A na drugim hełmie , z wyłączeniem nieodczytanych dwóch części skrajnych i dwóch znaków środkowego napisu, czytając także od prawej do lewej: Eiarifas  i  eie   abil.

Co ma znaczyć razem spojone: Mularzu! Tu dli (leży) Jaromyśl, żupny pan Wapi. Eiarifas go tu ubił”.

Dalej „uczona sieczka”na kilka stron dowodząca niewłaściwego czytania przez Kucharskiego. Mówię „uczona”, może trochę na wyrost, ponieważ Cybulski nie znał polskiego alfabetu runowego i nie miał nic do powiedzenia, oprócz inwektyw. W efekcie końcowym trafił: Kucharski również run nie znał.

Odczyt czeskiego uczonego Jana Kollara z pierwszego hełmu.

„tekst: Siraku turpi. Jarmeisva iphauna Phinths – u . dosłownie: Sziraku trupy Jaromeisla, żupna Pinths-u…..

„Napis na drugim hełmie czytany przez Kollara tak: Hary Chastiteiva (a) ivil   XILXII

sens: Popiół Czastitiva roku 40”.

Teraz następuje kilka stron uczonej sieczki zakończonej propozycją: „Niech więc pan Kucharski, lub który z zwolenników ś.p.  Kollara, raczą zabrać się do odczytania po słowiańsku powyższego napisu ; oddadzą archeologii i nauce o runach słowiańskiej wielką przysługę. …Nieśmiertelność imienia niezawodna. Oby dłużej trwała , jak pozyskana w skutku pierwszego odkrycia”.

Do odczytania podaje napis zrysowany z brązowej wazy odkrytej w Botzen. Napis podaje wraz z rozczytaniem niemieckiego naukowca z Berlina profesora Momsena.

Tak się składa, że napis wykonano w alfabecie etruskim i w języku etruskim, bardzo zbliżonym do wcześniej odczytanych run z Prilwitz. Czytamy od prawej do lewej.

LESzAM NI ChEDIU  LI KUSI USICA  CHEI LI LILE DISz NASI

Co w przetłumaczeniu na współczesny język polski znaczy: LASEM NIE CHODZĘ CHOĆ KUSI SIUŚKA CHEI LI LILE DZIŚ NASI (prawdopodobnie zwrotka z pieśni frywolnej).

Dla wyjaśnienia: Tłumaczenie słowa Usica, wziąłem z języka serbo-chorwackiego. W gwarze polskiej zachowało się jedynie w piosence ale już  w formie pieszczotliwej: „Usia (co robi) siusia ja widziała u…..).

Proszę zwrócić uwagę: Momsen runę (D) czyta jako (R), podobnie jak uczeni niemieccy na hełmach. Natomiast runa (Ch) tutaj czytana prawidłowo, na hełmach odczytywana jako (G). Proszę jeszcze, by porównać mój odczyt  z odczytem Momsena i jednemu tylko przyznać rację.

W internecie odnalazłem dwie publikacje germańskie na ten temat. Potraktowałem je w całości jako cytaty. Pierwsza w języku angielskim, napis odczytuje: HARIKAST ITEIVA. Na drugim dokumencie w języku niemieckim napis rozczytano: HARIGASTIZ  FEFAKIT. Oczywiście w obu wypadkach uczeni doszukują się jakiegoś znaczenia tych słów. Napis zgodnie z dawnym zwyczajem etruskim jest wykonany bez przerw między wyrazami co z jednej strony utrudnia czytanie , z drugiej – daje szerokie pole do kombinacji, szczególnie gdy nie znamy wszystkich liter. Do tego dochodzi nieznajomość języka Etrusków. Na szczęście mamy fotografię zabytku.

I tutaj szok. Rozumiem, że można różnie czytać te same runy. Źle czy dobrze, zależnie od naszej wiedzy , spostrzegawczości i inteligencji. Ale świadomie, a co niewybaczalne, nieumiejętnie fałszować? Robić z siebie idiotę a w tym i z nauki swojego kraju?

To już przechodzi moje wyobrażenie o  ludziach nauki niemieckiej.

Zbulwersował mnie odczyt niemiecki: HARIGASTIZ  FEFAKIT. Mogę odpuścić czytanie (D) jak (R), pomimo tego że nigdzie i w żadnym alfabecie takiego kwiatka nie ma, i nie ma na to żadnego wytłumaczenia. Mogę odpuścić czytanie runy w kształcie widełek skierowanych w górę, jako (G), pomimo, że nie ma na to żadnego logicznego wytłumaczenia. Sam niemiecki wielki Momsen, co widać na napisie z Botzen, czytał tą runę jako(Ch). Odpuszczam czytanie runy (G) jako (S). W ten sposób pisali jedynie Słowianie, co jest potwierdzone w odczytanych tekstach runicznych choćby z Prilwitz. Czytanie iksa z prawą nóżką dłuższą jako (T) też można wybaczyć. Jest przecież jakieś podobieństwo do współczesnego (t). Ale czytanie drugiego takiego samego znaku, tym razem jako (Z), odebranie najniższej kreseczki dla (E), aby przeczytać (F). Pionową kreseczkę czytać jako(E), czytanie trzech pionowych kreseczek  jako (K) i  ostatniego znaku, we wszystkich alfabetach runowych czytanych jako (L), przeczytać jako (T), jest nie tylko nadużyciem, ale zwykłym szachrajstwem. Do świadomych fałszerstw można zaliczyć fakt nie publikowania napisów z drugiego hełmu, razem odnalezionego w którego napisach występuje znana we wszystkich alfabetach runowych literka (T), pisana strzałką z grotem do góry.  Nie można by wtedy czytać iksa jako (T).Choćby z tych względów, oba napisy, pomimo że różne, są świadomie czytane fałszywie i poparte naukowym bełkotem. Nie trzeba nawet zaglądać do słowiańskiego alfabetu z artykułu nr 1, by czytać kolejno: H A D I Ch A G Ś I Ś EI F A M I L.

Dopiero dzięki dołączonej tablicy run wszelkich przez TITUSA do tematu „Hełmy z Negau”, w szeregu run etruskich odnalazłem (M) pisane trzema kreseczkami. Słowianie dla nosowego (M), rysowali po prostu nos, czasami przypominający małe (b) z łaciny.   Po właściwym odczytaniu (M)  zrozumiałem napis. Podzieliłem na wyrazy. Brzmi on: HADIChA   GŚIŚEJ FAMIL.

Co czyta się tylko w jeden sposób: Hadicha (imię własne – od słowa chodzić) z Gęsiej  familii(rodziny, plemienia). Właściciel hełmu, po prostu go podpisał i nic więcej.

Na zabytkach z Prilwitz słowo GĘŚ pisano dwoma runami GŚ. Gęś musiała mieć jakieś magiczne znaczenie w wierzeniach Słowian, skoro odlewano jej postać w złocie i umieszczano w słowiańskich świątyniach. Może, jako ptak, miała kontakt z bóstwami i przy pomocy czynności wróżenia, przekazywała wolę bóstw Słowianom?

Powodem do dumy, mogło być pochodzenie z familii Gęsiej. W Polsce do dzisiaj są popularne gęsie nazwiska, jak Gąsowski, Gęsicki, lub po prostu Gęś. Bardzo mi przykro panowie Germanie z Gotów. „Klucz” z Negau pasuje do zamka polskiej historii. Proponuję przeczytać książkę popularno- naukową Tadeusza Millera „3 tys. Lat Państwa Polskiego”

Negau helmet from Daone. Museum of Santa Julia, Brescia

Negau helmet refers to one of 28 bronze helmets (23 of which are preserved) dating to ca. 400 BC, found in 1811 in a cache in Zenjak, near Negau, now Negova, Slovenia. The helmets are of typical Etruscanvetulonic‘ shape, sometimes described as of the Negau type. They were buried in ca. 50 BC, shortly before the Roman invasion of the area. the Negau helmet inscription (read from right to left)

On one of the helmets („Negau B”), there is an inscription in a northern Etruscan alphabet. Note that the inscription need not date to 400 BC, but was probably added by a later owner in ca. the 2nd century BC or later. It is read as/// harikastiteiva\ip,

Many interpretations of the inscription have been proffered in the past, but the most recent interpretation is by T.L. Markey (Journal of Indo-European Studies 2001) who reads the inscription as ‘Harigast the priest’ (from *teiwaz „god”), as another inscribed helmet also found at the site bears several names (mostly Celtic) followed by religious titles.

In any case, the Germanic name Harigast is almost universally read. Formerly, some scholars have seen the inscription as an early incarnation of the runic alphabet, but it is now accepted that the script is North Etruscan proper, and precedes the formation of the Runic alphabet. Harigast constitutes an attestation of the Germanic sound shift, probably the earliest preserved, preceding Tacitus perhaps by some two centuries.

Must (1957) reads Hariχas Titieva as a Raetic personal name, the first element from the Indo-European (Venetic rather than Germanic), the second from the Etruscan.

The four discrete inscriptions on the helmet usually called „Negau A” are read by Markey as: Dubni banuabi ‘of Dubnos the pig-slayer’; sirago turbi ‘astral priest of the troop’; Iars’e esvii ‘Iarsus the divine’; and Kerup, probably an abbreviation for a Celtic name like Cerubogios

Helmets of the Negau type were typically worn by priests at the time of deposition of these helmets, so they seem to have been left at the Zenjak site for ceremonial reasons. The village of Zenjak was of great interest to German archaeologists during the Nazi period and was briefly renamed Harigast during World War II. The site has never been excavated properly.

HARIGASTIZ  FEFAKIT Przedłuża się nieco ta rozprawka. Może trzeba będzie podzielić ją po połowie. Trudno, ale muszę odnieść się do napisu na drugim hełmie. Do fotografii zabytku nie dotarłem, posłużę się przerysowanym przez dr Cybulskiego samym napisem. Napis z pierwszego hełmu był najdokładniejszy z prezentowanych przez innych autorów. Mam nadzieję, że i w tym przypadku autor nie „przedobrzył”.

Podobnie jak na poprzednim hełmie, napisy czytamy z prawej do lewej. Mamy do czynienia z dwoma zdaniami, drugi napis jest pisany do góry nogami i jak stwierdził pan Cybulski, jest wykonany punkcikami. Zakładam, że był wykonany w różnym czasie.  Napis na pierwszym hełmie zawierał imię własne i pochodzenie właściciela hełmu, spodziewam się  powtórki tego zwyczaju. Napis pierwszy ma kropeczkami oddzielone słowa. Nic w takim razie kombinować nie można, tylko czytać.

GIDAKU  TUD  LI   JADMEISzFP

Nie mam żadnych wątpliwości, że napis jest wykonany runami etruskimi i w języku etruskim. Przy czytaniu korzystałem z oficjalnych alfabetów etruskich. Nie ma obcych liter.

Etruskowie byli narodem trzyjęzycznym. Władali językiem Greków, Itaków(łacina), oraz własnym. Jak wynika z odczytanych zabytków język rodzimy był zachwaszczony mową grecką i mową Itaków. Stąd gramatyka i końcówki słów weneckie(słowiańskie), natomiast słowa są mieszaniną słowiańsko-grecko-łacińską. Dla przykładu podam zdanie usłyszane od Polonusa w Nowym Jorku. „Luknij przez łindoł, czy tam moja kara na kornerze stoi”. Kto nie zna języka angielskiego zdania nie zrozumie, tak samo anglik bez znajomości języka polskiego.

Napis na pierwszym hełmie jest zrozumiały i wydaje się słowiańskim. Ale jedynie dlatego, że język współczesny polski został zachwaszczony łaciną. Słowa – familia – do języka polskiego zostało wprowadzone dopiero w średniowieczu. Dwadzieścia dwa wieki temu było nieznane naszym przodkom. Tak samo  jest z napisami na drugim hełmie. W słowie pierwszym mamy końcówkę słowiańską (-aku), jak w słowach: biedaku, bydlaku. Tak sformowane słowo oznacza, że zwracamy się do kogoś po przezwisku lub imieniu, w tej chwili. Ale co właściwie oznacza słowo GID? Dwa następne słowa: TUD   LI,  są z pewnością w języku Słowian.  JADEME – jedziemy. JADEMEISz – to już imię. Przeszkadzają dwie ostatnie litery  FP.  Gdybym mógł podzielić to słowo na dwa, wyszło by;

JADEMEI  SzFP, co kojarzy się ze znanym słowem Szwab. Wynikałoby z tego, że Szwabi byli przed zniemczeniem Słowianami. Do dzisiaj inni Niemcy wyrażają się o nich z pogardą.

Napis przybrał podobną formę jak na hełmie pierwszym. Właściciel oświadcza każdemu GIDAKOWI, że nosi imię JADEMEI  i jest z familii SZWAB.

Napis drugi, ten wykonany punktakiem:

U Ż U P N I P A N U A P I

Żupa to słowiańska przestarzała nazwa kopalni, lub urzędnik pobierający opłaty w imieniu księcia, szczególnie na Bałkanie. W takim wypadku mielibyśmy do czynienia z urzędnikiem Żupanem. Dalsza część napisu może być imieniem własnym, PANUAPI. (słowo pochodzi od – panowanie), lub całe zdanie, bez imienia: ŻUPAN PANUJĄCY.

Jeżeli słowo Żupni uznamy za kopalnię, wówczas zdanie nabierze innego sensu: U ŻUPNI PANUACzI (panujący) a prościej – Dyrektor kopalni-.

W tym miejscu mam problem. Nie dysponuję dobrą fotografią zabytku. Mogę jedynie podejrzewać, że przepisujący napis trochę przedobrzył. Widział poprzednie literki (P) pisane kółeczkiem na linii prostej a gdy literka przedostatnia miała niepełne kółko, uznał że to ubytek spowodowany korozją i wstawił całe kółeczko. Tymczasem podobnym znakiem Słowianie zapisywali swoje (Cz), co przejął alfabet rosyjski. Pisano tylko ¼ , lub ½ kółeczka.

Zdanie: U ŻUPNI PANUACZI (panujący) mieści się w kanonach gramatyki słowiańskiej.

Można wnioskować, że najpierw JADEMEI  SzWP podpisał swoją własność, a z chwilą awansu na dyrektora żupy(kopalni) już punktakiem dopisał swój aktualny zawód, jako powód do dumy.

Warto sprawdzić czy w pobliżu miejsca znaleziska nie było przed ponad dwoma tysiącami lat, jakiejkolwiek kopalni. Mogła to być kopalnia soli, krzemienia, kopalnia rud z których uzyskiwano miedź, srebro, czy złoto, a może kamienie szlachetne?

Słowianie w tym czasie potrafili już wytapiać żelazo, świadczą o tym znajdowane u nas monety rzymskie i ogromne skupisko żużli po dymarkach.  Może warto tam poszukać rudy darniowej i pamiątek po prymitywnych hutach żelaza.

Winicjusz Kossakowski

PS

Poszukuję zdjęcia drugiego hełmu z Negau, aby zweryfikować napis. Podczas moich poszukiwań zetknąłem się wielokrotnie z dopasowywaniem napisów do przemyśleń uczonych.

—————–

Polecamy też inną książkę o runach słowiańskich którą wspomina Winicjusz Kossakowski – wydaną przez wydawnictwo Armoryka, autorstwa Wojciecha Cybulskiego, która tak jest anonsowana:

Runy słowiańskie, świadectwo mowy wśród tysiąca niemych pomników – nie znalazły dotąd nikogo, co by je był szczegółowo, oddzielnie, w całości, stosownie do ważności przedmiotu i wymagań nauki traktował. Po odkryciu tak zwanych Obotryckich pomników, wykopanych pomiędzy 1687 a 1697 r. w Meklemburgii, we wsi Prilwic, w bliskości jeziora Dolen i rzeczki Dolenca (Tollense), w miejscu gdzie miała stać dawna Rhetra czyli Ratara z sławną świątynią Radegasta; a raczej po opisaniu ich w osiemdziesiąt kilka lat później przez Mascha, które dotąd jest głównym źródłem i pierwszą podstawą Nauki o Runach słowiańskich – nie brakło wprawdzie pisarzy pomiędzy niemieckimi i słowiańskimi a szczególnie też skandynawskimi uczonymi, którzy się pomnikami tymi, składającymi się z brązowych bałwanków i różnych naczyń i sprzętów obrządkowych, tudzież znajdującymi się na nich napisami runicznymi mniej więcej szczegółowo zajmowali. Zajęcie to w dwójnasób się powiększyło, gdy w dwadzieścia parę lat później pierwotny zbiór Mascha , składający się z 66 sztuk, pomnożony został zbiorem podobnych, także w Meklemburgii znalezionych posążków, naczyń i sprzętów w liczbie 118 sztuk, opisanych w dziele Jana Potockiego i na nowo się ożywiło, gdy w trzydzieści lat potem przybyło do tych zbiorów kilkanaście sztuk w tychże okolicach znalezionych kamieni runicznych, opisanych przez Hagenowa…

JASKINIA W SITOVIE – pismo odkryte tutaj można łączyć ze Słowianami ponieważ genetyka współczesna lokuje Słowian na Bałkanach już od roku 8000 p.n.e. (haplogrupa R1a1a)
Napis z jaskini Sitovo w Bułgarii, 4.500 BC W 1942 r. w jaskini w Sitovie w Bułgarii odkryto napis liczący 340 cm długości i składający się z dwóch wierszy liter o wysokości 40 cm. Napis datowany jest na 4.500 pne, a więc na okres, gdy w Varnie działało już „złote” cmentarzysko (opisane wyżej), a w Rudnej Glavie działała pierwsza kopalnia miedzi. Treść tego napisu podobno odczytano, ale nie podaję tłumaczenia, bo nie ma ono żadnego znaczenia. Znaczenie ma to, że dwa tysiące lat przed pojawieniem się sumeryjskiego pisma klinowego jakiś chalkolityczny człowiek wykonał na kamiennej ścianie napis o wymiarach 3,5 x 1 m używając całkowicie abstrakcyjnych symboli, których znaczenia nie można było odczytać przez zwykłe kojarzenie ich kształtu z realnie istniejącymi przedmiotami.

Forum językoznawcze o książce Winicjusza Kossakowskiego

I Wreszcie na koniec fragment dyskusji z forum językoznawczego poświęconej książce pana Kossakowskiego.

http://forum.jzn.pl/printview.php?t=1398&start=0&sid=7988bda44aa3a7f063c6e82c55e63531

Książkę „amatora” oczywiście fachowcom bardzo łatwo się kopie, ale raczej przy pomocy prześmiestwa, zarzutów o niefachowość autora właśnie i innych podobnych argumentów. Znacznie trudniej im się to udaje gdy przychodzi do twardej polemiki na argumenty.

Nie zamierzam popierać żadnej strony w tym sporze, choć jest oczywiste, że:

po pierwsze: cenię badania niezależne od autorytetów i nieuwikłane w hierarchiczny system akademicki

po drugie: cenię badania niezależne od takich czy innych funduszy państwowych, unijnych i wszelakich innych fundacyjnych za zachodnie pieniądze prowadzonych

po trzecie: ciekaw jestem jak polskie i rosyjskie badania pisma etruskiego i zapisów etruskich oraz ich tłumaczenia mają się wzajemnie do siebie i do oficjalnej „naukowej” wersji obowiązującej po akademiach polskich i rosyjskich

po czwarte: zgadzam się z Winicjuszem Kossakowskim na pewno w jednym, że polska nauka jest pełna kompleksów niższości a także głęboko przyczadzona XIX i XX wiecznymi  tezami, które często płynęły i nadal płyną z nacjonalistycznych uprzedzeń zwłaszcza końca XIX i początku XX wieku, i mają zabarwienie ideologiczne – przeważnie pangermańskie, antysłowiańskie i antypolskie.

A co z Mikorzynem – czy te kamienie na pewno są fałszywe? To co piszą w Wikipedii jest zupełnie nieprzekonywujące.

….

—————–

Mikorzyn kamienie

Podziel się!