Okiem Vrana: Napój mądrości, uczta ku czci słodkiej Góry. (2024)

Ciało Hermesa Źródło Mądrości (poi mądrością) czyli religia hermetyczna zwana też sabeizmem od Sabazjosa (swoboda oswobodziciela), Ispolini inaczej Cegławcy i ich scytyjska dzika przyjaźń („w szale tego, co nazywają przyjaźnią, a co jest często tylko okropną tyranią”).

(Opublikowałem ten tekst też z myślą o święcie zmarłych, poprawiając go i edytując, pisząc ten tekst teraz 19.11.24 co w nawiasie i kursywą, uzyskałem nowe spojrzenie, zyskałem parę nowych rymów, kołacz góra słodkich ziaren, (kutia-świąteczna miska różnych słodkich ziaren od miodu), stad sprasowane słodkie ziarna „sezamie otwórz” się, światowe łakomstwo ludów, przechowało ważną informację o Świętogórcach (Chorwatach), ale też uzyskałem wiedzę może w wymianie dwóch zdań gdzie indziej, dlaczego oficjalna nauka nie potrafi odgadnąć tajemnicy pochodzenia Słowian, oto oni mają zasadę czy zwyczaj, a może jakieś prawo, nie tłumaczyć znaczenia historycznych wyrazów na j. polski, czyli jak mają czerty i rezy to tego nie tłumaczą, jak mają słowa Peucyni, Amadoxi, Wandalowie czy Goci, to również się nie zastanawiają skąd one się wzięły, jaką mają etymologię, co się z nimi stało banalne wytłumaczenia, albo zginęli albo wywędrowali, a byli to Niemcy, Turcy, Irańczycy, Żoużanie również mongoloidalni Hunowie, a dla czego ci ostatni są mongoloidalni, bo nie mieli zarostu, czyli wytłumaczenie jest prostackie nielogiczne i sprzeczne z opisem, bo z tekstu źródłowego jasno wynika, że był to wynik skaryfikacji, nacinania skóry twarzy na brodzie od dziecka, szczerbienia, robienia blizn obok siebie, na których włosy już nie rosły, tak by przywyknąć do ran, nie bać się ostrzy mieczy i straszyć wyglądem, a nie cech rasowych.

Po prostu dla nich to zostało już dawno w XVII-XVIII wieku „naukowo” ustalone i przyjmują bezrefleksyjnie ustalenia nauki teutońskiej inaczej niemieckiej, oraz grecko-bizantyjskiej, ale faktycznie to ostatnie ustalenia ostforschungu i hakaty, i stąd się bierze moja przewaga, jak mnie pouczył chcąc nie chcąc Król Egiptu chyba Ptolemeusz II Filadelfos, na pewno ten który nakazał wszystko kopiować i tłumaczyć na grekę, każdy tekst czy księgę znalezioną na statkach przybywających do Aleksandriija to wszystko tłumaczę na j. polski i staram się to zrozumieć w szerokim kontekście, oraz uzyskałem w tym pewną „poetycką” biegłość, bo ja widzę w syntetycznych słowach j. polskiego rymy metafory czystą poezję, to co jest opisane w C.H. widzę całą siłę tego, co solenne i mocne – w pełnej energii mowie Imion. My nie używamy słów, lecz dźwięków przepełnionych czynami.

„Słowa Greków są puste, królu, zdolne jedynie do (przewrotnej) argumentacji; takie też jest greckie filozofowanie – jest hałasem słów.” Ten hałas słów ma przykryć prawdę, czyli mam hermetyczny młot (argument) na grekę i ich kłamliwą historię. No cóż ja wyszedłem od „Dziadów” improwizacji i wizji Mickiewicza i „Króla Ducha” J. Słowackiego, a nawet później włączyłem w to „O Naturze Bogów” Cycerona czy „Eneidę” Wergiliusza i „Metamorfozy” Ovidiusza, nie lekceważąc siły pewnych obiektywnych i podstawowych, ustaleń językoznawstwa. Słowa i ich rdzenie jak kwanty (morfemy), są ze sobą splątanie i zapisane gdzieś w czasie i historii, w różnych tekstach i samych językach czy ich słownikach, literaturze, z tych kwantów słów i ich splatania historycznego, można otrzymać właśnie prawdziwą historię.

Ten tekst też jest wynikiem chęci napisania lekkiej beletrystycznej historii alternatywnej, tłem historycznym do której mieli nawiązywać bohaterowie tej historii alternatywnej z czasów II RP, której koncepcja trochę ewoluowała.)

(przed 01.11.24) Życie pisze różne scenariusze, trochę zeszło z dodawaniem wpisu, końcowe odkrycie z poprzednich wpisów, że to Hermes – Czermag (znany też z Masudiego, pod imieniem Madżag-Mądrzak) był tym mędrcem który około 4000 lat temu, u nas na pewno w państwie, dokonał ciałopalnej rewolucji pogrzebowej, czy nawet stworzył Arkadię-Artanię, też na pewno z jeszcze starszego państwa Mogilatu, bo nawet w nazwie Arkadii-Arta/Nyji mamy też nazwę arki-raki (kurhanu) skrzyni pogrzebowej, zmusiło mnie choć była przy tym też pewna euforia do resyntezy mojej wiedzy z uwzględnieniem tego odkrycia, które nieco wcześniej było tylko parę razy wyrażanym przeczuciem, w tym dziele jest wiele myśli czy wyrażeń idei, które są jakby moimi, być może bo są z naszej historii i już gdzieś do tych faktów, zdarzeń doszedłem innymi drogami, choć umysł, język, słowo wcielone czy wcielające się jest poza nami, coś czego się uczymy, w samej księdze C.H. jest częścią duszy czy nieśmiertelnego umysłu.

Miałem też pewne (…) refleksje z postacią w/w mędrca uznawanego za boga jako psychopompa, (Mer/kury, opiekun-kurator dusz-mar) który pewnymi zabiegami na wyobraźni czyli rytuałami, dokonywał reinkarnacji, czyli nomen omen przepompowywania dusz z ciała do ciała, zwłaszcza duszy ofiarnego króla bohatera, tej postaci którą znamy z „Króla Ducha” Słowackiego, ów jest duchem tożsamym z władcą z innej znacznie starszej epoki królem Lapitów Ixjonem synem Wulkana/Swaroga, czyli Swarożycem/Apollionem (bogiem niebiańskim, zstępującym na ziemię wcielającym się w człowieka, jeden z tzw. siedmiu wcielonych niebiańskich zarządców opisanych w Corpus Hermeticum, będący ich królem) mamy jego wizerunek, postać związania z kołem słonecznym którego związania dokonuje sam Merkury, przy pomocy węży/więzów, w kształcie koła i krzyża X.

W historii i mitologii zapisana jest ta postać jako król Lapitów (czyli Wantuli/Wandali, Peucynów/Pecyna, Lechitów, stąd Cegławcy – Rdzawcy czy Szamoci od cegły ognioodpornej) Krak, Krok, Lech (lapis) wszystkie te słowa znaczą kamień, święty król kamień z kamiennego tronu, kamiennego ludu, (s)lawiny czerm (herm) z scytyjskiej góry świata, z zakazanego królestwa grobów.

Mamy więc zapisane dwie potężne świadomości z naszych dziejów w ich dziełach, w pismach czy księgach, dwa duchy króla i mędrca w całych ich fragmentach, frazach czy słowach, czy postawach ludzi którzy ich naśladowali, bo wyznawali stworzone przez nich wartości, w świadomości zbiorowej.

Pierwszą olbrzymią duszą (byt olbrzymi Poi/mandres) zapisaną w księdze, Corpus Hermeticum jest zapis duszy dziś bardziej byśmy powiedzieli świadomości, poglądów i wiedzy samego Czermaga czyli Hermesa, mamy dwa tłumaczenia tej księgi na język polski, Jerzego Wadolowskego dostępne na portalu taraka, druga Rafała Wąsowskiego w pdf’ie na stronie hermetyk.pl

Boski Pymander: Taraka

W owej księdze czy dość obszernej pozostałości z niej, mamy opis bardzo skomplikowanej psychologii, kosmologii, moralności czy dochodzenia do wiedzy prawdy o stworzeniu kosmosu, zwanej w niej z grecka gnozą (co znaczy wiedza, poznanie), gdzie kosmos jest odpowiednikiem stwórcy, który znów jest nazwany dobrem (bogactwem-stąd bóg) stworzenia, prawdziwym bogiem stwórcą, a owi niebiańscy i ziemscy bogowie są tylko zwani bogami, mamy też tam szereg stwierdzeń, nie ma śmierci jest zniszczenie stąd Nii/Nyja („wszystko obraca się w pył” domyślnie jak w młynie bogów), słowo jest bogiem, „byt olbrzymi” Poi/mandres jest od zawsze, „ucz mnie nadal mój umyśle” (czyli raczej on sam, powiedzmy tożsamy z językiem, jest od zawsze, a w nas od wcielenia słowa w nas, można to też taktować jak nadświadomość), czyli jak zaczniemy medytować i zadawać pytania w myślach, on się pojawi, mamy w C.H. też trochę twierdzeń o czasie, przestrzeni, ruchu, co jest przyczyną, a co twardym czy materialnym skutkiem tej przyczyny, oczywiście w hermetyzmie praprzyczyną kosmosu jest stwórca, czy kosmos jest jego przejawem czy powiedzmy kalką, a bóg dobrem (bogactwem bogiem ojcem stworzenia), którego możemy się domyślić, oczywiście myślą myśląc, a sam kosmos widzimy czy odczuwamy zmysłami.

Tu cytat z wersji Jerzego Wadolowskego z taraki mamy też ten wieczny wir „15. Ale Inteligencja Wykonawcy, Umysł, w połączeniu ze Słowem, zawierając to i utrzymując ten krąg, wirując tym dookoła własnej osi, jako koło – jego własne Wykonawstwo, w taki sposób powodując rozpoczęcie – Nieskończonego Początku do Nieskończonego końca. Tak, aby początek był zawsze tam – gdzie jest koniec.”

Można zauważyć, że bóg stwórca, (ojciec dobra, bogactwa wszechrzeczy) został zaimportowany do chrześcijaństwa, gdzie został jakby znacznie zubożony, zredukowany do roli Jahwe boga Judejczyków, zresztą w szczegółach sam Chrystus na krzyżu, jest wizerunkowym plagiatem i zubożeniem wiecznej ofiary iXjona, z którego energii słonecznej, czyli esencji, czerpie życiodajną siłę, wszystko co żyje na Ziemi stąd zBoża/zboga jest kołacz/chleb.

Jak widać bóg/bogactwo, zboże/z/boga nasze słowotwórstwo i metaforyka języka, jest zbieżna z hermetyzmem i jego gnozą, filozofią, opisem świata, więc odkrycie, że hermetyzm był naszą religią nie jest może tak bardzo zaskakujące, bo już pisałem, że wygląda jakby ktoś porządek nieba zastosował do naszych instytucji państwowych, książę księżyc, sędzia k<->X’siądz Polski (król Polski) Swarożyc-Słońce, 100 wojewodów/tysięczników północny gwiazdozbiór smoka, Hiperborea jako dwa państwa Apollonia czyli Polonia, Selencja Luncice/Lucice Połabie (bLuniia z Księgi Rogera), czy Hermes jako HarLechin (arlekin) to był chyba już tu odczytywany jako płonący kamień-król, przysięga dwoma/trzema palcami szlachty na Słońce itp.

Cytat tłumaczenia wersji z taraki, trzeba zaznaczyć, że Hermes jest przede wszystkim „naukowcem, mędrcem, filozofem” jest to całkowicie naukowa spekulacja, ciąg skutkowo przyczynowy, końcowa jej synteza, dialog wewnętrzny, oparty na jakiejś wiedzy starszej, czy pozyskanej w dłuższym czasie, ja na przykład uważam czas za złudzenie, wynikające z ruchu materii i energii w przestrzeni, teraźniejszości czyli wieczności, jest tylko teraz i ruch w teraz/przestrzeni;

KSIĘGA DZIESIĄTA – UMYSŁ/INTELIGENCJA DO HERMESA

1. Wysłuchaj tych słów, o Hermesie Wielki, i przypominaj sobie te rzeczy, które są wypowiedziane; bo Ja będę mówił bez opóźniania, co przychodzi do mojego umysłu, zawsze wielu ludzi mówiło wiele różnych rzeczy i w różny sposób, dotyczących Wszechświata/Kosmosu i Dobra; ale Ja nie nauczyłem się Prawdy.

2. Dlatego Pan/Bóg Najwyższy wyjaśnił mi to dokładnie w tym miejscu; I z tego powodu będę ufał tylko Bogu – odnośnie manifestujących się tych rzeczy.

3. Wtedy to otrzymałem wyjaśnienie wszystkiego dokładnie od Inteligencji/Umysłu – jak jest rzeczywiście.

4. Bóg i wszystko.

5. Bóg, Wieczność, Świat, Czas, Tworzenie/Poczęcie.

6. Bóg uczynił Wieczność, Wieczność – Wszechświat/Kosmos, Kosmos – Czas, a Czas Tworzenie/Generacje.

7. Z Boga, jako substancji jest Dobro; Piękno, Błogosławieństwo i Mądrość.

8. Z Wieczności, Tożsamość, albo Jaźń. /w angielskim używa się zwrotu –The Self/

9. Ze Wszechświata, Porządek.

10. Z Czasu, Zmiana.

11. Z Tworzenia/Generacji Życie i Śmierć.

12. Ale działaniem Boskim jest Inteligencja/Umysł i Dusza.

13. Z Wieczności, Trwałość, albo Długowieczność i Nieśmiertelność.

14. Ze Wszechświata, Regeneracja/Odradzanie i Rozkład, albo Zniszczenie.

15. Z Czasu, Powiększanie/Wzrastanie i Zmniejszanie/Zanikanie.

16. A z Tworzenia/Stwarzania – jakość.

17. Dlatego, Wieczność jest w Bogu.

18. Wszechświat/Kosmos w Wieczności.

19. Czas w Kosmosie/Wszechświecie.

20. A Tworzenie w Czasie.

21. I Wieczność zrównała się z Bogiem.

22. Wszechświat/Kosmos porusza się w Wieczności.

To ostanie dwa akapity wyżej nad cytatem, czyli Hermes jako HarLechin(Arlekin) wynika, z tej metody walki przy pomocy sztuczki z armią chochołów, którą opisał Kadłubek, teraz mała dygresja historyczna konkretnych wydarzeń dlaczego Peucyni (Pecyna i Pacynka), to to samo co Wandale, i mamy metaforę Kruk Krak, a Hermes to HarLechin, przepuściłem ten tekst przez AI, z pytaniem o jego zrozumienie, tak to zrozumiał. (ad. Arlekin pod maską, czapką Wenetów ukrywa się graficznie i metaforycznie, głowa Gorgony, węże symbolizują dusze przodków. Jej głowa była na jednej z trzech tarcz trójosobowego starego króla, obok Białego Orła i trójnogu znicza Apolla.)

„Wielki Kruk” nie mąci mi myśli jak Mickiewiczowi;

Longobardowie – był to mały lud zamieszkujący dolną Łabę w II wieku. Paweł Diakon w swojej Historii Longobardów, napisanej około 750 roku, opisał ich bitwę z Wandalami, jedyną, jaką Wandalowie mieli przegrać, ponieważ zawsze byli uważani za zwycięzców. Miejsce Longobardów nad dolną Łabą zajęli Obodryci, zwani także Wandalami. Ważnym miastem Obodrytów był Krakow am See, a książęta nosili imiona takie jak Krut (Kruk).

Obodryci, pod wodzą władcy Krak (Kruk), przybyli z okolic Krakowa i wypędzili Longobardów znad dolnej Łaby. W tym kontekście Wandalowie byli identyfikowani jako Peucynowie. To Peucynowie pokonali Longobardów nad dolną Łabą, a ich nazwa przetrwała w zmienionej formie jako „Pacyna”. Zjawisko „odpodobnienia” dźwięków (zamiany „a” na „e”) jest typowym procesem językowym, który sprawił, że słowo Pe(u)cyna wyewoluowało w nowy wyraz Pacyna, różniący się jedynie jednym znakiem od pierwowzoru, by uniknąć wieloznaczności.

Jednak skąd to przesunięcie znaczenia? Otóż, zgodnie z Kadłubkiem w jego Historii Polski (Sławnego Królestwa Polskiego), istniała pewna taktyka walki. Pod osłoną nocy Polacy używali kukieł-chochołów, tworząc „armię strachów” – figury w szatach i uzbrojone w drewniane piki, miecze, a tarcze malowano żółtą farbą (tzw. gleją). Figury te oświetlano pochodniami, co z daleka pozorowało gotowe do walki wojsko. Kiedy obce wojska atakowały te „sztuczne” oddziały, kukły były podpalane, co wywoływało konsternację w szeregach wroga. W tym czasie prawdziwe, nieliczne, ale doborowe wojsko, wyszkolone do walki w nocy, uderzało z innego kierunku, pogłębiając chaos. Często przeciwnicy wpadali w panikę i walczyli sami ze sobą.

W wyniku tej taktyki termin „Pacynka” (kukiełka, lalka) wywodzi się od słowa Pecyna, odnoszącego się do tych „strachów”, a tym samym do Peucynów. Przejście nazwy Peucynów czy Pacyna na pacynki (czyli rodzaj chochoła) ma więc swoje korzenie w historii. Powiedzenie „Strachy na Lachy” (straszenie strachów) odnosi się do tej sztucznej armii, którą Polacy wykorzystali w mistrzowski sposób. Polska opanowała sztukę wojennego straszenia do perfekcji.”

Dokładniej chodzi o to, że sami już żywi wojownicy, czernili swoje ciała sadzą i byli stylizowani na armię upiorów, „walczyli nocą, budząc trwogę już samym wyglądem i marą żałobnego wojska”, czyli też metaforycznie wojska Kruków stad Warnowie/Wranowie, na tym słowie oparta jest ta strona „vranovie”, nazwa wynikła też z tego, że dotyczył ich jeden z pierwszych wpisów na tym blogu.

Wracając do C.H. czy Hermes Czermag, Mędrzec (Ofion) który walczył z czasem (Chronos-Zas) przy pomocy ognistych kobiet (czerwonych, dobrego imienia/sławy), które rodziły bohaterów, wyeliminował starość poprzez heroiczną śmierć (do 40/50 lat), stworzył nieśmiertelne imiona (słowa), nadał je królom/bogom których duch kroczył po kurhanach, kolejnych ich wcieleń, taka to była tu elita w arkadyjskim (polskim) murze zaklętych w ogniste kamienie (szamot) Rdzawców, Cegławców, IsPolinów, czy był Polakiem czy może Egipcjaninem.

hermetyk.pl Rozdział XVI definicje Asklepiosa dla króla Ammona.

Kazanie wygłoszone w naszym ojczystym języku zachowuje czyste znaczenie słów. Bowiem sama jakość mowy i słów Egipskich zawiera w sobie energię obiektów, które opisują.

Na ile jesteś w stanie więc, królu (a w stanie jesteś wszystko [uczynić]), nie dopuść, aby kazanie to zostało przetłumaczone. Niech misteria tej rangi nie dostaną się w ręce Greków i pogardliwej greckiej mowy, która w swej rozwiązłości i powierzchownym niby to pięknie odbiera całą siłę tego, co solenne i mocne – pełnej energii mowie Imion.

Słowa Greków są puste, królu, zdolne jedynie do argumentacji; takie też jest greckie filozofowanie – jest hałasem słów. My nie używamy słów, lecz dźwięków przepełnionych czynami

Ten fragment jakby zamienić język egipski na język polski, jest dokładnie moją myślą, dokładnie by odpowiadał naszemu językowi, i jego relacji do innych języków, który jest językiem pełnym słów dźwiękonaśladowczych, posada te mówiące imiona. No i właśnie na nim języku, narodowych legendach i podaniach, czy historiach zapisanych w starych księgach całego świata, opiera się dowód czy wywód o starożytności narodu i państwa polskiego.

Nie jest to tylko moja fantazja czy widzimisię, tylko jakby opisy kolejnych pokoleń polskich pisarzy czy wieszczy Mickiewiczu, Słowackim, Norwidzie, nie tylko polskich teraz wiadomo, że nazwa Słowianie jest oczywiście od Słowa/Suowa w imieniu mędrca S(u)owiego (Hermes Logios) który wprowadził około 4000 lat temu ciałopalenie. Wszędzie to jest, tu cytat „Ów Sowij zaprowadzić miał zwyczaj palenia ciał zmarłych u Litwinów, Jadźwingów, Prusaków, Jemów, Liwów i wielu innych narodów, które Sowicą nazywają. Wszystkie owe ludy, Sowicą zwane, nauczył też Sowij składania ofiar Perkurowi etc.

 Szczególnie zgadza się z sobą, że Huculi wierzyli w gada, Sofiję, jak Serbowie w Soviję; Litwini zaś w Sowija, którego tożsamość z wężem najmniejszej nie może ulegać wątpliwości.” Nazwa Sławianie od AmaDoxów miłośników sławy i Świętej Góry MiłoSławskiej czyli Peukion itd.

Opieram się też na ustaleniach polskich językoznawców głównie prof. Witolda Mańczaka, pisząc z pamięci, to przedstawił on swoje twierdzenia, w sposób uzasadniony i obiektywny, uzasadniony wywodem logicznym, po pierwsze opartym o analogię, do rodziny języków romańskich, gdzie dowiódł, że wszystkie języki romańskie najbardziej nawiązywały głównie leksykalnie, do łaciny, chyba potem włoskiego, następnie uznał, że podobnie powinno być w grupie języków i.e. czyli ten język i.e. do którego najbardziej będą leksykalnie nawiązywały te języki będzie dla nich tym czym łacina dla języków romańskich. Po drugie obliczył to na podstawie tych samych fragmentów tekstów z Biblii, przetłumaczonej na wszystkie języki i.e.

No i najbardziej poszczególne języki i.e. pomijając podobieństwa w podgrupach językowych, to te języki nawiązywały do języka polskiego, stąd twierdzenia jak wyżej, nie jest to żadne widzimisię tylko obiektywny wywód poparty arytmetyką, frekwencją słów, inaczej to się zwie dystansami leksykalnymi, czyli przedstawił obiektywną metodę, sposób w jaki do tego doszedł.

Moja wiedza wynika oczywiście też z nauki, przeczytałem trochę prac językoznawczych, ale zanim to zrobiłem to najpierw przeczytałem trochę podręczników do językoznawstwa, czy nawet „Encyklopedię językoznawstwa ogólnego”, poznałem terminologię, zasady, prawa czy reguły językowe w zasadzie dość proste, ale inaczej trudno to czytać czy zrozumieć, dlatego np. wiem co to są, czym się charakteryzują i jak powstają języki kreolske, języki analityczne czy syntetyczne.

Przykładowo angielskie pop me (fon. mi) – popchnij mnie (zaimek me-mi, popchnij mi samochód) na pewno angielski ma taki sam zaimek jak w j. polskim, czy pop jest kreolską redukcją polskiego pop’chnij, być może tyle, że trudno to udowodnić bo pop jest bardzo krótkie zredukowane czyli skreolzowne bez sufiksów czy prefiksów, „muzyka pop” to pop jest tu skrótem od populus (m.i. lud język łaciński), ale mamy tu przykład, że w łacinie mamy słowa podobnie skonstruowane do polskich, popchnij jest złożeniem po-pchnij, analogicznie po-pulus, po jest słowem posiłkowym takim jak z, i, do, przy (pra, pre, prze), na, nad, pod, nie, w, od, itp. tworzącym prefiksy i polskie słowotwórstwo, są też sufiksy (łac. fīgo, fīgĕre, su-fīxi, fīxum) analogicznie w polskim su- (su-w, su-wać, su-nąć, su-nie), dlatego łacina jest bardzo podobna do języka polskiego po/tensi – po/tęga.

Czy takie słowo jak „superpozycja” jest słowem polskim czy łacińskim, każdy powie łacińskim tyle, że su/per/po/zycja jest złożeniem z polskich rdzeni vel słów posiłkowych gdzie sufiksowi -zycja odpowiada polskie słowo siedzenie – zydel, su/per/po/zycja, czyli – su(w) przez po siedzenie, po/sesja-po/siadłość, którą się da po/siąść.

Taki początek wstępu; „Arcydzieło Wielkiego Hermesa nazywanego Trzykrotnie Wielkim dlatego, że był uważany za Najwyższego Kapłana, Największego Króla, Największego Filozofa. To do niego ciągnęli mędrcy z całego świata, by zasiąść u jego stóp i słuchać jego mądrości lub drogi powrotnej do domu, do Boga-Ojca-Stwórcy.

Mówi powyższe nam dwie rzeczy, był nie tylko mędrcem, ale też królem oraz, że wysyłał mędrców, do Boga-Ojca-Stwórcy. Czyli rola przewodnika dusz w zaświaty, taką rolę pogrzebową dla scytyjskich króli pełni kraina Gerros (ziemia stara czy herosów), czyli wskazywałoby to gdzie on był tym królem.

Teraz przechodząc do wyjaśnienia nauk hermetyzmu w zastosowaniu, czyli do tego na czym poległa potęga Scytii, czyli do przyjaźni. Mamy taki ciekawy opis Polaków, dokonany przez pisarza sławnego z miłosnych przygód Giacomo Casanovę który opisał to w XVII wieku; „(Polacy) Chociaż dzisiaj w ogóle dość uprzejmi, są jednak jeszcze bardzo przywiązani do swego dawnego usposobienia. Są jeszcze Sarmatami czy Dakami przy stole, na wojnie i w szale tego, co nazywają przyjaźnią, a co jest często tylko okropną tyranią„.

Co on w zasadzie opisał, przyjaźń to okropna tyrania? Jest w tym dużo prawdy jeśli przypomnimy sobie, że druh czy druhna to przyjaciel czy przyjaciółka, choć oczywiście nie do końca prawda, owszem pisałem tu już, o tym, że szlachcianka podczas małżeństwa miała siedem druhen (przyjaciółek), tak jak szlachcic siedmiu druhów (przyjaciół), i to wygląda jakby to była ta dziesiątka, drużyna która wchodziła potem w setkę którą dowodził setnik, ta setka, dawała z innymi setkami, 10 setek czyli odział tysięcznika/wojewody, nazwa dziewiątki (dziewiczej) liczby nowej, wyjaśnia dla czego to była liczba 8 czyli 7+1.

Przyjaciół, druhów czy sług, czyli to była też szlachta, ale pada tam słowo, że owe druhny to był jej posag, służba, szlachta, niewolnicy, domownicy, stołownicy, tych siedmiu druhów, żeniło się z druhnami, i tworzyło dwór szlachecki, panujący nad okolica czy wsiami, mamy przyjaźń i niewolę tyranię. W pamiętnikach szlachty często opisują swoje sługi jak przyjaciół, czy zapisują im jakiś majątek w testamentach, nawet wsie, czyli relacje bardziej skomplikowane, niż pan niewolnik. Przypomina to starożytne opisy o stosunkach w domach etruskich, gdzie była też etera, ci którzy jedli z panem domu przy jednym stole, mieli status domowników, przyjaciół, którym pewnie zlecano jakieś prace nadzoru, załatwianie spraw, czy głównie ochroniarzy siły obronnej domostwa/dworu.

Wyżej opisaliśmy dwór i dworaków (druhów) szlachcica w okresie schyłkowym działania tego, hermetycznego mechanizmu życia społecznego. Ale mamy opis „jedni” w C.H. mamy tam taki dialog, dwa zdania z niego, na stronie 62, tym razem tłumaczenie z strony hermetyk.pl, Hermes do syna Tata;

„Czy nie zdajesz sobie sprawy z tego, że jak i ja narodziłeś się jako Bóg, Syn Jedni? Na co Tat odpowiada „Ojcze chciałem usłyszeć hymn pochwalny, o którym powiedziałeś, ze słyszalny jest po wejściu do Ogdoady Mocy” Ogdoada to ósemka, czyli można to zrozumieć jako – moc ośmiu w jedni. Oczywiście całe stworzenie jest dobrem, czy bogactwem Boga, który jest wszędzie w tym bogactwie, to stworzenie jest jednią, więc w tym sensie jesteśmy Bogiem.

Czyli pierwotnie ta szlachecka 8, drużyna ośmiu, mogła być Jednią, inaczej jednym ciałem. To dokładniej opisane jest w dziele „Toksaris albo O przyjaźni Lukiana z Samosat” trudne w odbiorze i nie zrozumiałe o czym świadczy te pytanie „ideał czy parodia?” Chodzi o to, czy to ideał czy parodia przyjaźni.

Niżej dłuższy tekst o tym dziele, więcej jest tam opisanych przypadków przyjaźni, nas zainteresuje jeden przykład z scytyjskich, być może warty eposu jak wojna Trojańska, bo wojna o pannę chyba dziewicę, córkę króla, w imię obrażonej scytyjskiej przyjaźni trzech, o jednym ciele, tak to widzi autorka w dziele poniżej.

„Joanna Sowa
Toksaris albo O przyjaźni Lukiana z Samosat – ideał czy parodia?

Kliknij, aby uzyskać dostęp 3978-4715.pdf

W skrócie pewien poseł Scytów jw. o imieniu Arsakomas, do króla Bosforu (Krym i Kubań), wszedł w konkury o córkę króla o dziwnym dla nas imieniu Mazaia (mazać się, płakać), bo była wysoka, można zrozumieć dziewczyna jak marzenie, posągowa;

https://youtube.com/watch?v=eSmTlnlEyUA%3Ffeature%3Doembed

i dlatego mu się spodobała, król spytał czy jest bogaty, odpowiedział, że najbardziej cenne jest u niego to, że ma dwóch najznamienitszych Scytów za przyjaciół, król go wyśmiał, oddał córkę królowi Lazyki (Gruzji). Scyta wrócił do Scytii powiedział przyjaciołom, że zostali obrażeni, jeden z nich pojechał na Krym i przywiózł, głowę króla, drugi z przyjaciół odbił dziewczę z orszaku który jechał do Gruzji(Lazyki), robiąc przy tym dużo zamieszania, on sam zebrał wojska i doszło jeszcze do wojny w której Alanowie potwierdzają swoją zależność od Scytów i podporządkowują jakiś lud który nie uznawał zwierzchnictwa Scytów, czy nie płacił im podatku.

Dla wywodu o hermetycznej jedni ciała czy ducha, ważne jest w sytuacji owych Scytów, to co powiedział Makantes, parafrazując: jesteśmy tą samą osobą o jednym ciele bo dawno, żeśmy się zjednoczyli, w domyśle w jedni wynikającej z wiedzy hermetycznej. (Oczywiście jest ich trzech Macent, Lonchates i Arsakomas)

W tym dziele pada jeszcze wiele ciekawych stwierdzeń, dowodzących, że był to wybitnie świat nie tyle patriarchalny, co militarnego braterstwa mężczyzn, w którym kobiety czy żony były nagrodą czy celem działania, raz „Scytowie mieli być bardzo wybredni w wyborze żon”, drugie bo o czym mówi takie zdanie, że „lepiej stracić żonę i dzieci niż przyjaciela, bo przyjaciela już się nie odzyska, a żonę i dzieci można znów mieć”. Czy zdanie o samej przyjaźni, że „ten który ma wielu przyjaciół jest jak kobieta lekkich obyczajów, przyjaciół można mieć tylko kilku”.

Teraz łatwiej zrozumieć też mity o Tyfonie i jego 100 smoczych głowach zamiast palców, bo oczywiście jest to zintegrowana w jednym ciele, na zasadach hermetyzmu armia Scytów, czyli tak opisywano jego Jednię, choć z czasem pewnie nie rozumiano już co właściwie opisują.

Oczywiście musiałby być jakieś rytuały zawierania przyjaźni, sam pamiętam jakieś dziecinne jeszcze „braterstwo krwi”, można o tym poczytać, że było nawet silniejsze niż naturalne więzy krwi, bo wiązało się z wyborem, przyjaciela. Sama Szlachta uważała się za brać szlachecką, była instytucja niedziału braterskiego, za który można w zasadzie uznać całe państwo, ojczyzna jako dziedzictwo po ojcach.

Jest jakaś skrócona wersja tej opowieści Krasickiego „Dandamis i Amizokas, przysięgli sobie przyjaźń, i krwią (jak zwyczaj u nas) oznaczyli jej trwałość.”

patrz: https://pl.m.wikisource.org/wiki/Lucyan/Rozmowa_X

Sam hermetyzm jak widać był religią czy raczej wiedzą, poza tym, że światową, ale też tajemną, raczej elitarną królewską, misteria miałby być dla wtajemniczonych, nawet wprost piszą, że tłum czy motłoch mógłby jej nie zrozumieć, i prześladować wyznawców tej wiedzy.

To wiedza bliska tronu króli ostanie akapity w wersji hermetyk.pl poświęcone są chwaleniu królów, obowiązku ich wychowania, itd. Dla mnie najciekawszym jest zdanie „Cnotą króla, która zawiera się nawet w jego imieniu, jest nadzorowanie pokoju.” Tu mamy potwierdzenie tej etymologii rex-lex (prawo-słowo) które przechodzi w nasze (regina-rehina-lehina).

Dalszy wywód wygląda na jakąś grecką poprawkę, tłumacza na grekę „Słowo „król” pochodzi bowiem od faktu, ze kładzie on gładko stopę na szczeblu najwyższej władzy i słowa jego zarządzają pokój.” Co według przypisu ma być od imienia basileus i basei leia (kłaść stopę, czyli deptać), co jest bez sensu, pokój to się depcze, a nie ustanawia stopami, ale głównie przez to bez sensu, że  C.H. miała  być przetłumaczona z języka egipskiego, który językiem greckim nie jest i mocno się od greki różni. (no może gdyby Basileos był kalką imienia Kazimir, naKaz (pokoju)miru, miałby by to sens, ale Czesi inaczej to imię rozumieją Kaziświet/Kazimir to u nich wichrzyciel/niszczyciel, w znaczeniu kazić, deptać gasić, stąd kazirodca). 

Obie wersje polskiego tłumaczenia się mocno od siebie różnią, są tłumaczone z angielskiego, to z greki, a na grekę z egipskiego, i to jest jakiś stan hermetyzmu sprzed dwóch tysięcy lat, jak już pisałem hermetyzm do Egiptu najprawdopodobniej zanieśli jakieś 3600 lat temu tzw. Hyksosi lub ktoś kto nadał imię miastu Awaris, co wiążemy z imieniem Awarów czyli Awarinów/Nawarów siedzących począwszy od źródeł Wisły, jeszcze 2000 lat temu w geografii Ptolemeusza.

Tyfon jest z trzysta lat późniejszy niż Hyksosi, to okres, może nawet 400 bo tu wyraźnie mamy już 100 wojewodów, czyli początek scytyjskiego potem suewskiego ładu (Ladu-Ladon), a ten wiązał się z frygijskim Sabazjosem (*swobodiosem) to ostatnie jest twierdzeniem Kempińskigo w „S. Mitologii Ludów I.E.”

No patrząc na rękawice wotywne Sabazjosa, w kształcie dłoni złożonej do przysięgi na słońce, jak szlachty, czy to jest dwaka jak chcą Czesi, być może jednak trzy palce, bo na kciuku mamy szyszkę czyli symbol kaganka, na palcu serdecznym wąż Ofion czyli Czermag (Hermes). Taka wiele mówiąca ciekawostka co do kciuka; „Diodor Sycylijski nazywa ich (Kabirów) Idaioi Daktyloi (gr. Ἰδαῖοι Δάκτυλοι) – „daktylami idajskimi” (dosł. „karły” Idy) od Idy – góry w Grecji, gdzie według najdawniejszej tradycji miał zamieszkiwać Zeus, sam uważany za jednego z Kabirów i w najdawniejszym okresie religii greckiej przedstawiany jako karzeł wielkości kciuka.”

Rękawica Sabazjosa ma trzy symboliczne palce wyprostowane symbolizuje przysięgę, na palcu serdecznym jest wąż Ofion czyli Hermes, szyszka na kciuku jest pochodnią, geometrycznie identyczną z kształtu jak żelazny kaganiec lampion, pierwotnie to symbol każdej z siedmiu planet (Hefajstosa hepta siedem stosów), czyli kciuk wskazywał na Kagana/Gagana, siedem płonących stosów, ojca planet Swaroga, w tym Słońca i Księżyca, palec wskazujący ma znacznie jeden-pierwszy i tu wskazywałby Słonce bo to jest ręka(wica) przysięgi na Słonce. Zeus w prymitywnej mitologii greckiej obalił w Niebie Hefajstosa stąd jego spadnie z olimPu (Polim), prze 9 dni i „usynowienie” go, bo Hefajstos był synem samorodnym Hery, nie był synem Zeusa tylko pierwotnie ojcem stwórcą, Hera – Hara (Święta Góra).

Też mamy takie słowo jak,  pecyna pot. «gruda błota, gliny, gruzu itp.; pacyna». Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego* · pecyna · Słowniki PWN, wyżej już użyte, wyjaśnia ono nazwę Pe(u)cynów. Niżej mamy dłuższy wywód jak ono funkcjonowało w języku historycznie, tu znaleźli 5 znaczeń „Wszystkie znaczenia, których jest aż pięć, sprowadzają się właściwie do ogólnego ‘grudka (ziemi)’. Wymieńmy je dla porządku:
1) ‘materiał budowlany z gliny i słomy, lepianka’; 2) ‘rumowisko z gliny piecowej,
kamienia, wapna itd.; zlepek gliny, gruz z muru”.  Tutaj najciekawsze jest nawiązujące do arkadyjskiego muru z rdzawca drugie znaczenie, oraz 4)sadza rozmiękczona parą, zlana w jedną masę”, dla czego bo sadza służyła do malowania ciała, czy twarzy, stąd słowo „MoruSać się” sadza moru, nasz język opisuje co działo się jeszcze kilkaset lat temu, bo są w literaturze wezwania do młodzieży, by zaniechała malowania twarzy. Też te znaczenia „lata 1242 „duże porcje soli zwane pecyny” i 1254 „czrzan cum pecina”, ludzie jako sól ziemi, „Pecyna zaś to ‘odłamek wypalonej gliny z polepy wewnętrznej
pieca, zwłaszcza hutniczego„, co nawiązuje do garnków popielnic pogrzebowych, czy pieca jako modelu wulkanu, rodzącego kamiennych ludzi Lapitów, dokładnie tym samym są czermy-hermy, stąd te Wantule – wanta – duża skała, blok skalny.

Oczywiście te wantule leżą na zboczu wandołu, czy leżą na wandole padole ziemskim, ma to jeszcze nawiązanie do vand-ili, ga-węda (ga-worzyć, gugać, słowa-ga rdzeń w znaczeniu artykułować wiązać słowa z języka dziecinnego) wędzić (wend-wand), związywać, ili znaczy ił, mog-iła, serbskie gom-iła, czyli oba słowa w znaczeniu „związek grobów”, związek (państwo) obrony grobów przodków, tak mniej więcej mówi Idan/tyrs „spróbujcie znaleźć groby naszych przodków” wtedy będziemy walczyć, ila jest też w języku Etrusków w tym znaczeniu zilat, z/ila/t, z grobu (rozkazujący z grobu czy w imieniu zmarłych przodków). Więc mamy tu potwierdzenie, że Wandalowie i Peucynowie to synonimy.

Dlatego w dziele;

Geografia K. Ptolemeusza 19. (7) Zamieszkują Sarmację ogromne ludy: Wenedowie wzdłuż całej Zatoki Wenedyjskiej, powyżej Dacji Peukinowie i Bastarnowie, wzdłuż całego wybrzeża Meotydy (czyli już za Dnieprem, zamieszkują) Jazygowie i Roksolanowie itd. Czyli od Bałtyku do Dniepru mamy tylko dwa wielkie ludy Wenedów i Peukinów/Peucynów (Basternowie) to ma być jakiś synonim Peucynów).

Nie ma Wandali, między Bałtykiem, a Dnieprem są za to jako wielki lud Peucynowie, obok nadbałtyckich Wenedów.

patrz: https://rep.up.krakow.pl/xmlui/bitstream/handle/11716/5168/AF234–1-29–Skad-pochodzi-pacynka–Waniakowa.pdf?sequence=1&isAllowed=y

Jeszcze raz Pecyna ‘odłamek wypalonej gliny z polepy wewnętrznej
pieca, zwłaszcza hutniczego„, też pecyna to mur pieca, staje się zrozumiałe dla czego Olbrzym po bułgarsku to też Cegławiec nie tylko Ispolin. Czyli nazwa Pecyna –Peucyna to synonimiczna czy metaforyczna nazwa Ispolinów – Cegławców.

Teraz taki tekst „Poganie z Pragi” Gościwita Malinowskiego oczywiście z błędną identyfikacją etniczną czy to było specjalnie tak sfałszowane, czy wynik nieznajomości geografii, błędów, to identyfikacja z Polską tej nazwy i naszą szlachtą z żelaznego muru Polski, jest oczywista, szlachtą przysięgającą na Słońce.

Patrz: https://hellenopolonica.blogspot.com/2014/03/poganie-z-pragi.html

Grecki historyk Laonikos Chalkokondyles (ok. 1430 – ok. 1490) : Z Prusami sąsiadują Samotowie [Żmudzini], plemię odważne i niepodobne stylem życia do żadnego z mieszkających wokoło, mówiące językiem niepodobnym do innych. To plemię uważa za bogów Apollona i Artemidę; posługują się takim stylem życia i obyczajami, jak dawniej Hellenowie, a ich przedmioty codziennego użytku są podobne do tych u Prusów”. (…) „Z nimi [Żmudzinami] sąsiadują Boemowie [Czesi], cieszący się opinią i Samotów, i Germanów, którzy mieszkają w tym kraju. Wyposażeni są w przedmioty codziennego użytku podobne jak u Pajonów [Wegrów]. Jest u nich stolica, miasto bogate i ludne, zwane Braga, i wielu ludzi z tego miasta nie tak dawno zarzuciło wiarę w ogień i w słońce. Jedyny to lud w Europie pozostający poza uznanymi w obecnych czasach religiami, mówię o religiach Jezusa, Mahometa i Mojżesza. Wiemy bowiem, że one z grubsza podzieliły znaną nam z wielu części ziemię zamieszkaną. Jest jednak, jak się dowiedzieliśmy, zamieszkujący ziemie powyżej Morza Kaspijskiego i poza Massagetami [Turcy z Azji Centralnej] lud indyjski oddany tej religii Apollona. Plemię to uważa, że są jeszcze inni bogowie, Zeus i Hera.”

W tym tekście nie mamy Polski, a Prusowie sąsiadują z Czechami, miedzy nimi leży Żmudź, mamy tam cały czas nazwy antyczne, poprawiane na współczesne, nazwa Samotowie oczywiście nie dotyczy Żmudzinów, zarówno Czesi jak i Prusowie sąsiadują z Polską ciż Samotowie to szamotowie (szamot – kamień ognioodporny) – pecyni czyli Peucyni-Wandale, Cegławcy-Ispolini, metaforyka pieca hutniczego i Wulkanu i arkadyjskiego muru go otaczającego, czyli plus czermy-hermy, jako państwa Scytów, w sposób oczywisty lud Indyjski to skrót od Windyjski, a zasięg do morza Kaspijskiego to po prostu, jego wschodnie granice tego państwa, kult „To plemię uważa za bogów Apollona i Artemidę”.  To po prostu prosta kontynuacja kultu hiperborejskiego Słońca i Księżyca w Selencji i Apolonii (stąd połabie – Luncice i Polonia).

Dokładnie jest to co mamy w C.H. to co powiedział Asklepios (sklep – jaskinia, sklepienie niebieskie) do króla Ammona (kamień słońca) „Kazanie wygłoszone w naszym ojczystym języku zachowuje czyste znaczenie słów. (Historia) w pogardliwej greckiej mowie, która w swej rozwiązłości i powierzchownym niby to pięknie odbiera całą siłę tego, co solenne i mocne – pełnej energii mowie Imion.” 

Jeszcze powinniśmy wyjaśnić to zdanie o Samotach „plemię odważne i niepodobne stylem życia do żadnego z mieszkających wokoło, mówiące językiem niepodobnym do innych.” Widać z powyższego i samego tego zdania, że Laonikos korzystał z jakiegoś starszego historycznego źródła, którego nie rozumiał, pisze też, że Czesi niedawno przeszli na chrześcijaństwo, a pisał w XV wieku, też te archaizmy w nazwach, nie miał kompletnie świadomości, że z opisu geograficznego mogą to być tylko Polacy bo Polska leży między Prusami i Czechami, bo współczesnych sobie Polaków też opisywał, język dawniej znaczyło tyle co lud, czyli nie tyle język co lud („Lachowie, Niemcowie, Wszyćcy językowie,” czyli wszystkie ludy), czyli lud całkiem niepodobny do innych, co zdanie poprzednie potwierdza „niepodobne stylem życia do żadnego z mieszkających wokołoŻmudzini mówili językiem podobnym do Prusów, Łotyszy czy Litwinów, byli w środku tych ludów, chodzi więc tu o coś innego o zupełne oddzielnie od innych ludu państwa Artanyji, nieznanych reszcie świata Scytów, opisanych przez Pliniusza.

Porfirogeneta opisywał 6 wieków wcześniej państwo Grek. Patzina-kitai, łac.: Bisseni, Bessi, Pizena-ci, Расinа-сi, Расinа-сае, Расinа-сitае, czy na pewno to byli Turcy? Pisał, że byli Scytami Basileo, Biesy to diabły (idi k Ljadu-diabłu, ziemia Liadska to Polska), biesieda to mówić w scs. Nawet jak zmieszali się z Turkami (nazwa ukradziona od Turkutów wg. Gumilowa) czy Bułgarami to byli dalej Słowianami, podobna sytuacja militarno-polityczna była za I RP, Ukraina formalnie była tylko Małopolską Wschodnią, Ukraina od Małopolski odpadła zamieszkana przez mieszany nowy naród też słowiański to nie znaczy, że Małopolanie byli Ukraińcami. Pecyna/Pacan chłopiec bo młody to głupek.

Nie jestem już Pacanem (chłopcem), tylko starcem pod 60tkę, czyli pora na łabędzi śpiew, pieśń ślepca, starcem który każde słowo, każdy zapis, legendę, mit, wedę czy edę też grecki, czy rzymski itd. czy bajkę z bardzo wielu starych ksiąg, przeżułem i wyplułem, oraz odszyfrowałem wiele tyd (tyda-szyfr szwec. ty-da/je dziesięć znaczeń), każde te słowo, mit, zapis użyję przeciwko wrogom Olbrzymów.

Menja i Wenja duchy manii natchnienia i weny, siostry olbrzymów górskich, mielą w Tartarze młynie bogów pod wiatą świata, mąkę z słów, bo tyle z nas pozostaje na nowy wypiek, luddu, tartę, jajecznik.  Mani/mi znaczy dla mnie, umysł mój jest duchem/językiem przodków, czysty hermetyzm, Obr z Świętych Gór (Peukion), jest Mądrą Górą (Tervag’nan Góra do Mahometa czy Mahomet do Góry), tam obrona i piecza, pieczary, piec Apolla, a nie jacyś Pieczyngowie Turcy czy Żoużanie. Karwaci (Peucyni) od karw – byk/wół też byli Wołami (Wołynianami czy Turcy/lingami Dulębi – gołębiami, których kobiety gnębić mieli Obrzy), od czarnego łba Tura z czerwonym językiem (linga-znak, lingua-język) TauroScytów, czyli mieliśmy swoich słowiańskich Turków, tak jak mamy miasta Turek czy miejscowości Turów.

To są nazwy etniczne które stały się toponimami na mapach historycznych z których można odczytać historię sprzed X wieku, że od Łaby, a nawet Renu (dokładniej Menu) do Dniepru istniało wielkie państwo Wandali zwanych Peucynami/ Pieczyngami/ Turcy/lingami i Bastarnami – de-Wastarni-vastum(pustkowie, dewastować niszczyć) związek obrońców grobów przodków Band/Ili itd. A dla czego to łeb Tura był na proporcach, no bo mamy Welesa/Nyja boga Polaków, a jego bronią był właśnie kos/tur co widzimy na greckich jego wyobrażeniach, u nich pironi to widły, u nas to pioruny.

Parafrazując Mickiewicza jak nie ja, to przyjdzie ktoś inny, kto umie czytać, bo wszystko jest jasne, jak w „Królu Duchu” Słowackiego gdzie jest królestwo króla kurhanów wiślanych, cóż innego mamy w tzw. Germanii Tacyta, mamy tylko dwie krótkie opowieści, jedną syntetyczną z nazwą Na/ha/nar/wali i kulcie u nich Alków, oraz opis sztuki walki bezimiennej armii (Hari to poprawka, z alii-inni), stylizowanej na armię zmarłych, w domyśle obrońców grobów ojców. Ogólnie najgłośniejszego imienia Lugii i nic więcej, Manimi, Helizjowie, Helwekonowie to gołe imiona lub przymiotniki, a samo Lugii – Lugentes, znaczy coś jak (ludzie) żałobnicy, ale w macedońskim luge znaczy ludzie, czyli ma dwa znaczenia.

Kim są Na/ha/nar/wali jak to deszyfrować, Naha/narwali, czeski nahý, po polsku naha-nagi, narwali się narwańcy, narowisty, czyli nadzy narwańcy, staropolskie nary łoże, leżeć na narach vel marach, nasz język to szyfr nar-wać, nar-wany, nar-wali, nar-wańcy, naro-wis/ty (wis-moc) (nieujarzmiony koń) sufiksy nadają mu wiele różnych znaczeń. Mamy 300 wspólnych rdzeni z językami germańskimi dawniej teutońskimi, zobaczmy co w niemieckim on znaczy, narr to głupiec, w norweskim nar to trup (nar/hval-trupi wieloryb), czyli razem znaczy głupi trup, u nas też pacanie i ty turku (durku, duraku dora-góra), to też ty głupku, pasuje do robienia z Hermesa – Harlechina, arlekina błazna tylko, że chochoł to straszył otumaniał wrogów, tu też czeskie harat-płonąć, płonący król-lechin.

Znów wracamy do j. polskiego nary łoże hval-chwały (sławy), to łoże bohatera którego palono na stosie, no bo u nas urządzano stosy pogrzebowe, dla wracających martwych króli i bohaterów, żarliwcom, narwańcom co czcili Apolliona, dziś bohaterstwo też nazwane jest głupotą, znamy dwóch wielkich zbiorowych bohaterów olbrzymów Wilka i Smoka, w jednych legendach braci w innych Ognistego Ojca Smoka i Syna ognistego Wilka.

dalszy ciąg i zdecydowanie więcej u źródła: https://vranovie.wordpress.com/2024/11/01/napoj-madrosci-czyli-poi-mandres/

Podziel się!