
In November 2019, archaeologists excavating the Hittite city of Sapinuwa, an important military and religious centre of the Hittite empire 3,500 years ago, discovered a skull and femur bone believed to be from the Hittite period…
W listopadzie 2019 roku archeolodzy prowadzący wykopaliska w hetyckim mieście Sapinuwa, ważnym ośrodku wojskowym i religijnym imperium hetyckiego1CB sprzed 3500 lat, odkryli czaszkę i kość udową, które prawdopodobnie pochodzą z okresu hetyckiego...
[1CB Tego rodzaju odsyłacze prowadzą do przypisów pod artykułem, na końcu, gdyż nie chcę burzyć odbioru tekstu głównego obszerną informacją w nich zawartą, która jest jednak bardzo ważna dla zrozumienia kontekstu dziejowego istnienia Imperium Hetytów / Nasilanów i ich kultury będącej wynikiem asymilacji ludu tubylczego z indoeuropejskimi „najeźdźcami” słowiano-aryjskimi z Północy.]
The discovery of the bones is important as Hittites cremated and seem to have hid the remains of their dead. This is why no royal tombs belonging to Hittite kings have been found to date, and only very few skeletal remains of Hittite people have been unearthed…
Odkrycie kości jest istotne, ponieważ Hetyci kremowali i prawdopodobnie ukrywali szczątki swoich zmarłych. Dlatego do tej pory nie odnaleziono żadnych grobowców królewskich należących do hetyckich królów, a odkopano jedynie bardzo niewiele szczątków kostnych Hetytów…
[Jakże wiele mówi ten fakt kremacji o przepływach cywilizacyjnych. Nie chodzi tutaj tylko o to, że mamy dowód zmiany w obrządku grzebalnym u ludu rdzennego nie-indoeuropejskiego Hattów, ale że mamy dowód, iż przyjęta została obrzędowość „północna” a więc „najeźdźców”, czyli ich „wyższa” kultura w zakresie religii i obrządku grzebalnego (przynajmniej wśród kasty najwyższej: władców i wojowników). Jest on typowy dla końcowej fazy kultury ceramiki sznurowej, a potem kultury pól popielnicowych, a jeszcze później łużyckiej i w dużym stopniu trzcinieckiej, jak też w pomorskiej i przeworskiej, a też częściowo w wielbarskiej – a więc dla kultur pra-słowiańskich, pra-lechickich i lechickich. Obrządek ten jest niestety powodem sytuacji, że nie mamy kopalnego DNA władców Nasilanów i Nasemilów, ale o ich pochodzeniu możemy wnioskować nie tylko z zapisów dziejowych, lecz także z przemian językowych, cywilizacyjnych i kulturowych jakie zaszły w kraju Hattów.]
Now the fact that no Hittite royal burials were ever found is very interesting indeed. Hittite texts talk about „The stone house (É.NA4) of the Gods” which was the place where the bones of the deceased Hittite kings and queens were brought after the cremation ceremony…
Fakt, że nigdy nie odnaleziono hetyckich grobowców królewskich, jest niezwykle interesujący. Teksty hetyckie mówią o „Kamiennym Domu (É.NA4) Bogów”, miejscu, do którego przywożono kości zmarłych hetyckich królów i królowych po ceremonii kremacji…
This royal cemetery, or royal mausoleum was probably a resting place for all members of the royal family. But the problem is no one knows where that royal cemetery or royal mausoleum was…
Ten królewski cmentarz, czyli królewskie mauzoleum, był prawdopodobnie miejscem spoczynku wszystkich członków rodziny królewskiej. Problem w tym, że nikt nie wie, gdzie znajdował się ten królewski cmentarz ani królewskie mauzoleum…
There is however an indication that it was located in Yazılıkaya, the natural bedrock outcrop, which was the main sanctuary of the Hittite capital Hattusa…
Istnieją jednak przesłanki wskazujące na to, że znajdował się on w Yazılıkaya, naturalnej odsłoniętej skale, która była głównym sanktuarium stolicy Hetytów, Hattusy...
[Dziwna zbieżność miana świętego miejsca Yazilikaya (Jazylikaja) ze znanym z zapisów greko-rzymskich plemieniem Języtów (Jazygów/Jazyków) z Moraw, Harkonoszy i Śląska Lugijskiego (Lehickiego) i Ukrainy oraz późniejszym mianem zatwardziałych pogan, wyznawców wiarowiedy na Rusi – Języczników/Jazyczników. Tym ostatnim mianem określano rodzimowierców starej wiary słowiańskiej jeszcze w początkach średniowiecza, kiedy to chrześcijaństwo rugowało z ziem Słowian pradawny obrządek prawa przyrodzonego. Przyznacie, że to bardzo ciekawa zbieżność historyczna, kulturowa i lingwistyczna. Czyżby ta nazwa miejscowa w Małej Azji przetrwała od starożytności (2500 p.n.e.) jako ślad mowy i nazewnictwa Nasilanów i Nasemilów, albo jakiegoś ich odłamu np. Jazygów – tych w scytyjskich czapkach królewskich, których widzimy poniżej na kamiennym reliefie z Jazylikaji utrwalonych jako bogów???]

Yazılıkaya means „inscribed rock” because it contains the most important group of religious rock reliefs made by the Hittites. One of the reliefs alone depicts a procession of 12 gods of the underworld…
Yazılıkaya oznacza „skałę z inskrypcjami”, ponieważ zawiera najważniejszą grupę religijnych reliefów skalnych wykonanych przez Nasilanów (Hetytów). Jeden z nich przedstawia procesję 12 bogów podziemi...

So if there was a „Stone house of the gods” anywhere in the Hittite kingdom, this could have been it…
Jeśli więc gdziekolwiek w królestwie Hetytów istniał „Kamienny Dom Bogów”, to mogło to być właśnie to miejsce…
Yazılıkaya is where some archaeologists, like Charles Burney in his „Historical Dictionary of the Hittites” believe the mysterious „Hesti house” was situated…
Niektórzy archeolodzy, tacy jak Charles Burney w swoim „Historical Dictionary of the Hettites”, uważają, że w Yazılıkaya znajdował się tajemniczy „dom Hesti”…
What this „Hesti house” was is still a matter of debate. Hittite „Hesti” meaning „a ritual place”, is equated to Greek altar, and in that sense would indicate a presence of fire, hearth, which is what „Hesti house” contained…
To, czym był ten „dom Hesti”, wciąż pozostaje przedmiotem dyskusji. Hetyckie „Hesti”, oznaczające „miejsce rytualne”, jest utożsamiane z greckim ołtarzem i w tym sensie wskazywałoby na obecność ognia, paleniska, które właśnie zawierał „dom Hesti”…
Now was this hearth just a ritual hearth where offerings were prepared for the gods and offered to them, as was a Hittite custom?
Czy to palenisko było jedynie paleniskiem rytualnym, gdzie przygotowywano ofiary dla bogów i składano im ofiary, zgodnie z hetyckim zwyczajem?
Or was this hearth also the funeral pyre hearth, where bodies of the kings and queens were cremated? The Yazılıkaya chambers, rooms are open courtyards where a funeral pyre could have been lit without problems…As can be seen on this map of the sanctuary from „Hattusa: sacred places near Büyükkaya, Ambarlikaya and the Budakŏzŭ” by Joost Blasweiler:
A może to palenisko było również paleniskiem stosu pogrzebowego, gdzie kremowano ciała królów i królowych? Komnaty i pomieszczenia Yazılıkaya to otwarte dziedzińce, gdzie stos pogrzebowy można było bez problemu rozpalić… Jak widać na mapie sanktuarium z książki Joosta Blasweilera „Hattusa: święte miejsca w pobliżu Büyükkaya, Ambarlikaya i Budakŏzŭ”:

Well when the body is cremated, the only things that remain among the ashes are the big bones and sometimes the skull. It is these bones that were placed into „The stone house of the gods”…
Cóż, gdy ciało jest kremowane, jedyne, co pozostaje wśród prochów, to duże kości, a czasami czaszka. To właśnie te kości umieszczono w „Kamiennym Domu Bogów”…
In Hittite language the word for bones was „hastai”. There is even a late Hittite term „hastiyas pir” meaning „house of the bones”…Which is why some linguists propose that „Hesti house” would then be „the house of the bones”, the place where the bones of the members of the Hittite royal family were deposited after being taken out of the funeral pyre…
W języku hetyckim (naszeńskim / naszemilskim) kości nazywano „hastai”. Istnieje nawet późnohetyckie określenie „hastiyas pir” oznaczające „dom kości”… Dlatego niektórzy językoznawcy sugerują, że „dom Hesti” oznaczałby „dom kości”, miejsce, w którym grzebano kości członków hetyckiej rodziny królewskiej po zdjęciu ze stosu pogrzebowego…
[„hastiai” jest bardzo podobne do słowiańskiego „kości” a pir to prażenie, wypalanie w ogniu, obrzęd ciałopalenia i ogniowej ofiary (stąd miano Perun i Piorun i pir – gorąca strawa/żertwa boża oraz pojęcie piróg / pieróg – typowo słowiańska potrawa, pierwotnie obrzędowa)2CB.]
Now this „Hesti” house, the house containing the bones of the Hittite kings and queens, was an important cultic place which had permanent attendants, priests…Which is not surprising knowing how important ancestor worship was to the Hittite royal elite…
Ten dom „Hesti”, w którym przechowywano kości hetyckich królów i królowych, był ważnym miejscem kultu, w którym stale byli obecni kapłani… Nic dziwnego, zważywszy na wagę kultu przodków dla hetyckiej elity królewskiej…
[O Hestii i Hostii czytaj w przypisie 2CB ]
Even the remains of the kings who died away from Hattusa were later brought to Hattusa, so they can reside with their kin. This was and still is a practice around the world, where royals are all buried together. Usually near the capital and the throne room…
Nawet szczątki królów, którzy zmarli poza Hattusą, były później sprowadzane do Hattusy, aby mogli zamieszkać ze swoimi krewnymi. Praktyka ta była i nadal jest stosowana na całym świecie, gdzie wszyscy członkowie rodziny królewskiej są chowani razem. Zwykle w pobliżu stolicy i sali tronowej…
[Tę praktykę mocno podkreślam i częściowo opisuję ją w książce „Tomirysa i Czaropanowie – Świątynia Dziewięciu Kręgów”.]
This was done not just so the living kings can pay proper tribute to the famous dead ones, but also that these famous royal ancestors can give legitimacy to the present kings…
Robiono to nie tylko po to, by żyjący królowie mogli oddać należny hołd sławnym zmarłym, ale także po to, by ci sławni przodkowie królewscy mogli legitymizować panowanie obecnych królów…
If a king chose a new capital and new burial place for himself, this was an act with a political or religious message. It meant he wanted the break with the tradition. And the family…
Jeśli król wybierał nową stolicę i nowe miejsce pochówku, był to akt o przesłaniu politycznym lub religijnym. Oznaczało to, że chciał zerwać z tradycją. I rodziną…
[Często w takiej sytuacji nowi władcy / przywódcy wojowników wychodzili poza teren opanowany przez stare plemię i zakładali swoją dziedzinę w miejscu wyznaczonym przez prowadzącego ich świętego zwierza lub ptaka3CB.]
And if a king was not buried in the royal cemetery, that was also an act with a political message. It meant that he was not worth being buried together with his ancestors…
A jeśli król nie został pochowany na cmentarzu królewskim, również był to akt o przesłaniu politycznym. Oznaczało to, że nie był godny pochówku razem ze swoimi przodkami…
For the Royal Hittites this link between the living and the dead was so strong, that when the split happened in the royal family, and the king Muwatalli transferred his capital from Hattusa to Tarhuntassa, he took with him the statues of the gods and „GIDIM.HI.A” a mysterious thing which is now believed to mean „the bones of his ancestors”…
Dla królewskich Hetytów (Nasemilów i Nasilan) ta więź między żywymi a umarłymi była tak silna, że kiedy doszło do rozłamu w rodzinie królewskiej, a król Muwatalli przeniósł swoją stolicę z Hattusy do Tarhuntassy, zabrał ze sobą posągi bogów i „GIDIM.HI.A”, tajemniczą rzecz, którą obecnie uważa się za „kości jego przodków”…
This is not the only time someone did something like this in Middle East. Chaldean king Meredach, when he fled from Babylon to Elam, in front of the advancing forces of Sargon, „took with him all the gods of the land and all the bones of his ancestors from their graves”…
To nie jedyny raz, kiedy ktoś zrobił coś takiego na Bliskim Wschodzie. Chaldejski król Meredach, uciekając z Babilonu do Elamu przed nacierającymi wojskami Sargona, „zabrał ze sobą wszystkich bogów tej ziemi i wszystkie kości swoich przodków z ich grobów”…
He did this so he can continue to make funerary offerings to his ancestors.
Uczynił to, aby móc nadal składać ofiary pogrzebowe swoim przodkom.
[Dzisiaj wiemy, że ofiar Przodkom (dziadom i babom) Słowianie nie składali raz w roku, ani dwa razy, ani nawet cztery – jak do niedawna myślano. Obrzęd składania czci duchom przodków odbywał się w każde godowe święto a więc conajmniej 12 razy do roku, a być może i 20 razy licząc specjalne obrzędy poświęcone wyłącznie czci zmarłych oraz Święta Godowe Ukośnego Krzyża. Przeniesienie takie było tym ważniejsze, że (jak widzieliśmy w poprzednich wpisach Gorana Pavlowica) do pamięci przodków sięgano nieustannie także w Małych Tanach i Tanach Mniejszych, a więc przy każdych zakładzinach, postrzyżynach, zaplecinach, zaślubinach i weselach, innych obrzędach przejścia stanów społecznych z wiekiem, czy przy zawieraniu umów i zabiegach leczniczych. Jest to niespotykane wśrod Celktów, Rzymian czy Greków, a tym bardziej tzw. wśród Germanów, czyli potomków Skandów.]
Also, there is a King Ashurbanipal’s inscription in which he says that he exposed the grave of the Elamite kings and deprived them of sacrificial food and drink offerings…This inscription is mentioned in the article „Peace for the Dead, or kispu(m) Again” by Akio Tsukimoto, which talks about „the Mesopotamian wide custom of regular, ritual food and drink offerings to the dead”…
Istnieje również inskrypcja króla Aszurbanipala, w której stwierdza on, że odsłonił grób królów elamickich i pozbawił ich ofiar z pożywienia i napojów… Ta inskrypcja jest wspomniana w artykule „Pokój dla zmarłych, czyli kispu(m) ponownie” autorstwa Akio Tsukimoto, który mówi o „powszechnym w Mezopotamii zwyczaju regularnego, rytualnego jedzenia i picia z intencją dla zmarłych.
[Mamy tutaj piękną ilustrację (poprzez obrzędy pogrzebowe i towarzyszące im obrządki) oraz dowód przejścia wierzeń, obrzędów i obyczajów z Północnej Ojczyzny Ariów, ze Wspólnoty Słowiano-Aryjskiej na Południe wraz z zajmowaniem przez nich coraz to nowych terenów, w Małej Azji, Medii i Sistanie, jak też poprzez kraj Koszanów (Kuszan) i Haraharum oraz Zimajale (Góry Gór – dzisiaj Karakorum i Himalaje) aż po doliny Indii, rzek Saraswati-Świętoswary, Gęgawy-Gangi i Widjuszu-Indusu.]
And knowing how important ancestors were for Chaldeans, we can now understand this scene depicted on the relief from Nineveh palace: Two Assyrian soldiers forcing Elamite captive to grind bones of his family, 7th – 6th c. BCE.
A wiedząc, jak ważni byli przodkowie dla Chaldejczyków, możemy teraz zrozumieć scenę przedstawioną na płaskorzeźbie z pałacu w Niniwie: dwóch asyryjskich żołnierzy zmuszających jeńca elamickiego do mielenia kości jego rodziny, VII-VI w. p.n.e.

This wasn’t like most people think an act of random cruelty…Making someone destroy the bones of their ancestors was a deliberate forced act of sacrilege…
To nie był, jak większość ludzi uważa, akt przypadkowego okrucieństwa… Zmuszenie kogoś do zniszczenia kości przodków było celowym, wymuszonym aktem świętokradztwa…
Why were ancestors and their bones so important to the Hittites?
Dlaczego przodkowie i ich kości byli tak ważni dla Hetytów (Nasemilów)?
In „The Religion of the Hittites” published in „The Biblical Archaeologist” in 1989, Gary Beckman gives a ritual incantation dating from the Hittite Old Kingdom period in which Hittite king says that gods have entrusted him to rule the land of Hittites…But he only mentions two gods: Sun god and Storm god…
W książce „The Religion of the Hettites” opublikowanej w „The Biblical Archaeologist” w 1989 roku, Gary Beckman podaje rytualne zaklęcie pochodzące z okresu hetyckiego Starego Państwa, w którym król hetycki mówi, że bogowie powierzyli mu władzę nad ziemią Hetytów… Ale wspomina tylko o dwóch bogach: Bogu Słońca i Bogu Burzy…
„The gods, the Sun-God and the Storm-God, have entrusted to me, the king, the land and my household, so that I, the king, should protect my land and my household, for myself”
„Bogowie, Boże Słońca i Boże Burzy, powierzyliście mnie, królowi, ziemię i mój dom, abym ja, król, chronił moją ziemię i mój dom, dla siebie samego”.
As the source for the incantation text, Gary Beckman cites E. Laroche, „Catalogue des textes hittites” 1971, and K. Bittel, „Hattusa, the Capital of the Hittites”, 1970…
Jako źródło tekstu zaklęcia, Gary Beckman cytuje E. Laroche’a, „Catalogue des textes hittites” 1971 i K. Bittela, „Hattusa, the Capital of the Hittites”, 1970...
Well, the Hittite royals, who „ruled in the name of the Sun god and the Storm god” also firmly believed that the fortunes of the living were not only determined by the gods, but also by the ancestors…
Cóż, hetycka rodzina królewska, która „rządziła w imieniu Boga Słońca i Boga Burzy”, również głęboko wierzyła, że losy żyjących zależą nie tylko od bogów, ale także od przodków…
Which is why the ancestors were regularly remembered and given food and more importantly water. Because forgotten, hungry and especially thirsty ancestors can get angry and bring ruin to their descendants…
Dlatego właśnie o przodkach regularnie pamiętano i podawano im jedzenie, a co ważniejsze, wodę. Ponieważ zapomniani, głodni, a zwłaszcza spragnieni przodkowie mogą wpaść w gniew i sprowadzić zgubę na swoich potomków…
They can bring drought and storms which can result in crop failures and hunger and thirst…Which is what was happening increasingly often during the last years of the Hittite empire…
Mogą sprowadzać susze i burze, które mogą prowadzić do nieurodzaju, głodu i pragnienia… Co zdarzało się coraz częściej w okresie ostatnich lat imperium hetyckiego…
The effects of the climate change which eventually led to the collapse of the Bronze Age empires around Mediterranean, Hittites blamed on themselves. Because they have forgotten to honour their ancestors. And all that have been plaguing the living was the revenge of the dead…
O skutki zmian klimatycznych, które ostatecznie doprowadziły do upadku imperiów epoki brązu wokół Morza Śródziemnego, Hetyci obwiniali samych siebie. Zapomnieli bowiem o czci dla swoich przodków. A wszystko, co trapiło żywych, było zemstą zmarłych…
This belief was the most clearly expressed in the oath of the last Hittite king, Suppiluliuma II in which he says that the „…humiliation of the Hittite kingdom is the result of the fact that the living Hittite kings and their subjects have forgotten to respect the sacred bond with the dead…” He then promises in the name of the Hittite kings and in the name of his subjects that they will do everything in their power to rebuild this sacred bond again…
To przekonanie zostało najdobitniej wyrażone w przysiędze ostatniego króla hetyckiego, Suppiluliuma II, w której stwierdza, że „…upokorzenie królestwa hetyckiego jest wynikiem faktu, że żyjący królowie hetyccy i ich poddani zapomnieli o poszanowaniu świętej więzi ze zmarłymi…”. Następnie obiecuje w imieniu królów hetyckich i swoich poddanych, że zrobią wszystko, co w ich mocy, aby odbudować tę świętą więź…
But that was too little too late…The Hittite empire collapsed, their capital Hattusa was abandoned and Hittite royals disappeared from the face of the world…Together with the bones of their ancestors…
Ale to było za mało i za późno… Imperium hetyckie upadło, ich stolica Hattusa została opuszczona, a hetyccy królowie zniknęli z powierzchni świata… Razem z kośćmi swoich przodków…
Curious…Very curious…Maybe the reason why archaeologists have never found the bones of the Hittite royals in the house of bones, was because the Hittite royals took them with them when around 1200 they moved out of Hattusa…
Ciekawe… Bardzo ciekawe… Może powodem, dla którego archeolodzy nigdy nie znaleźli kości hetyckich władców w Domu Kości, było to, że hetyccy królowie zabrali je ze sobą, gdy około 1200 roku opuścili Hattusę…
[To czas drugiego najazdu Ludzi Gór (Hariów) i ich wejścia na ziemie Miodewów (Medów) i czas ustanowienia przez Parnów, Dahów i Mazogątów (Massagetów) nowych królestw protoplastów państwa Persów. Persowie byli potomkami słowiano-aryjskich, scytyjskich Parnów zmieszanymi z miejscową ludnością nie-indoeuropejską. Zatem te zwyczaje pogrzebowe i cześć przodków brały się z okresu pierwszego wejścia Słowiano-Ariów do kraju Hattów w okresie około 2500 roku p.n.e.]
Where did they go?
Dokąd się udali?
At the end of his paper „In Hattusa the Royal House Declined. Royal Mortuary Cult in Thirteenth Century Hatti„, Itamar Singer from the university of Tel Aviv says:
Pod koniec artykułu „W Hattusie ród królewski upadł”. „Królewski Kult Pogrzebowy w XIII-wiecznej Hatti” – mówi Itamar Singer z Uniwersytetu w Tel Awiwie:
„To sum up Suppiluliuma II’s document, it would seam that its all embracing message of the vital bond between the Living and the Dead is unique in the Hittite literature, and I am not aware of a clear parallel in the Near Eastern corpus either…This document seeks to guarantee and immortalise the obligations of the Living towards the Dead and vice versa…”
„Podsumowując dokument Suppiluliuma II, wydaje się, że jego wszechogarniające przesłanie o żywotnej więzi między Żywymi a Umarłymi jest unikatowe w literaturze hetyckiej i nie znam jego wyraźnego odpowiednika w całych zbiorach bliskowschodnich… Dokument ten ma na celu zagwarantowanie i uwiecznienie zobowiązań Żywych wobec Umarłych i odwrotnie…”
I don’t know if this kind of „vital link between the Living and the Dead” existed in any other culture, but here is something I know, which is totally unrelated to the previous story about the Hittites’ ancestor cult of course:
Nie wiem, czy tego rodzaju „żywotna więź między Żywymi a Umarłymi” istniała w jakiejkolwiek innej kulturze, ale oto coś, co wiem, co oczywiście nie ma nic wspólnego z poprzednią historią o hetyckim kulcie przodków:
The cult of the dead was and still is the most important cult of the Serbs. Serbs believed that it was not just the gods that determine their faith but also their dead ancestors…They even considered their supreme god Dabog, who is both Sun god and Storm god, to be their original ancestor, thus attributing even god’s actions to the ancestors. In the past Serbs buried their dead under their doorsteps and their hearths. Effectively they lived with their dead…So that the Living can continuously venerate the dead, and so that the Dead can continuously support and protect the Living. And they made damn sure that the dead were always remembered, always well fed and especially well watered…
Kult zmarłych był i nadal jest najważniejszym kultem Serbów. Serbowie wierzyli, że nie tylko bogowie determinują ich wiarę, ale także ich zmarli przodkowie… Uważali nawet swojego najwyższego boga, Daboga, który jest zarówno bogiem Słońca, jak i bogiem Burzy, za… swojego pierwotnego przodka, przypisując im nawet boskie czyny. W przeszłości Serbowie chowali swoich zmarłych pod progami domów i przy paleniskach. W rzeczywistości żyli ze swoimi zmarłymi… Aby Żywi mogli nieustannie czcić zmarłych, a Zmarli mogli nieustannie wspierać i chronić Żywych. I do cholery zadbali o to, aby o zmarłych zawsze pamiętano, zawsze byli dobrze nakarmieni, a zwłaszcza dobrze napojeni…
Or else:
Albo inaczej:

You can read more about this in my post „Thirst„…
Możesz przeczytać więcej na ten temat w moim poście „Pragnienie”…
And finally:
I wreszcie:
There are even records from this, 21st century, of Serbs digging out and carrying away their dead with them when they were forced to move or relocate. Here is an example from last Serbian exodus from Kosovo:
Istnieją nawet zapisy z XXI wieku, w których Serbowie odkopywali i zabierali ze sobą swoich zmarłych, gdy byli zmuszeni do przeprowadzki lub relokacji. Oto przykład z ostatniego serbskiego exodusu z Kosowa:
In an isolated village Staro Gracko, on a scorching summer day in 1999, 14 men were bringing in the wheat harvest as NATO and the U.N. were still moving in to secure the province. Shots rang out, but no one came to help. Later, British peacekeepers found the 14 dead in a field fringed with poplar trees, in an attack blamed on ethnic Albanians.
Local Serb Ljubica Zivic didn’t hear the shots that day, but felt an ominous breeze that seemed to foretell that both of her sons, Radovan and Jovica, would not return home.
„I waited and waited. There was an eerie wind blowing,” Zivic said, clasping her hands together in grief. „In the evening I went inside and said, 'It’s all over.'”
Zivic ekes a living on euro40 (US$60) a month, struggling to feed seven grandchildren who survived their slain fathers.
She did not join the 200,000 Serbs who sought shelter in Serbia, some unearthing their dead and carrying away the bones as they left.
Clad head to toe in black, the tiny woman is bound to the dead in a village that now has the air of a ghost town.
„This is my village and this is where my dead are,” she said. „I will stay.”
W odizolowanej wiosce Staro Gracko, w upalny letni dzień 1999 roku, 14 mężczyzn zbierało plony pszenicy, podczas gdy NATO i ONZ wciąż wkraczały do prowincji, aby ją zabezpieczyć. Rozległy się strzały, ale nikt nie przyszedł z pomocą. Później brytyjskie siły pokojowe odnalazły 14 zabitych na polu otoczonym topolami, w ataku, którego sprawcami byli etniczni Albańczycy. Lokalna Serbka Ljubica Živic nie słyszała strzałów tego dnia, ale poczuła złowieszczy powiew, który zdawał się przepowiadać, że jej synowie, Radovan i Jovica, nie wrócą do domu. „Czekałam i czekałam. Wiał upiorny wiatr” – powiedziała Živic, załamując ręce w geście żalu. „Wieczorem weszłam do środka i powiedziałam: »Koniec«”. Zivic zarabia 40 euro (60 dolarów) miesięcznie, z trudem wyżywiając siedmioro wnucząt, które przeżyły śmierć swoich ojców. Nie dołączyła do 200 000 Serbów, którzy szukali schronienia w Serbii. Niektórzy z nich odkopywali swoich zmarłych i zabierali kości, odchodząc. Ubrana na czarno od stóp do głów, drobna kobieta jest przywiązana do zmarłych w wiosce, która teraz wygląda jak miasto widmo. „To moja wioska i tu są moi zmarli” – powiedziała. „Zostanę”.
[Zabieranie prochów przodków ze sobą znane jest także w Polsce współczesnej, nie tylko w związku z „przenoszeniem” kości i prochów poległych żołnierzy czy bohaterów narodowych, ale i zwykłych ludzi. Robi się to także w czasach pokoju. Osobiście znam rodzinę, która po przeprowadzce ze Śląska do Krakowa, przeniosła prochy swoich przodków ze Szczyrku na cmentarz Rakowicki.]
PS: According to genetic data, Serbs are a very mixed population, which has absorbed pretty much anyone who passed through the Balkans in last 10,000 years…Some of Serbian ancestors could have been in some way related to Hittites…Or not…
PS: Według danych genetycznych Serbowie stanowią bardzo zróżnicowaną populację, która wchłonęła praktycznie każdego, kto przebył Bałkany w ciągu ostatnich 10 000 lat… Niektórzy serbscy przodkowie mogli być w jakiś sposób spokrewnieni z Hetytami… Albo i nie…
There of course could have been intermediaries with the same belief in the link between the Living and the Dead. Ancestor worship was and still is an important part of many cultures. Also there is the common Indoeuropean cultural root…
Oczywiście mogli istnieć pośrednicy, którzy podzielali tę samą wiarę w więź między Żywymi a Umarłymi. Kult przodków był i nadal jest ważną częścią wielu kultur. Istnieje również wspólny indoeuropejski korzeń kulturowy…
[Nie ma możliwości żeby każdy z nas posiadał pełną wiedzę i wiedę o wszystkim, więc nic dziwnego, że ani ja jej nie mam na tematy mitologiczne i kalendarzowe oraz obrzędowości bałkańskiej, ani szczególnie serbskiej, jak też i Goran Pavlovic nie posiada pełnej wiedzy historycznej np. o obrzędowości słowiańskiej a szczególnie polskiej, ani o tym jak powstawał kraj Hetytów i kim naprawdę byli Hetyci czyli Nasilanie i Naszemile i Jazygowie Nadczarnomorscy, czy Ludzie Haratu (Gór a nie Morza), którzy opanowali kraj Hatti i całą małą Azję, a potem ziemie dzisiejszego Iraku, Iranu, Afganistanu, Pakistanu (dawnej Persji) aż po Indie i Nepal oraz Wielki Step – Kazachstan, Kirgizję i Tocharystan.]
źródło: https://oldeuropeanculture.blogspot.com/2020/05/house-of-bones.html
Przypisy:
1CB Warto wiedzieć, co podaje anglojęzyczna Wikipedia na temat pierwotnej ludności Hattów i tej wojowniczej, która przyszła z północy zza Kaukazu lub przez cieśninę Dardanele znad Dunaju, która nazywała się Naszemilami, Naszelanami i Nasilanami:
„Najwcześniejsze ślady osadnictwa na stanowisku Hattusa (stolica ziemi Hattów) pochodzą z VI tysiąclecia p.n.e., z okresu chalkolitu. Pod koniec III tysiąclecia p.n.e. ludność Hattii założyła osadę w miejscach, które były zamieszkane jeszcze wcześniej, nazywając to miejsce Hattush (Hattusz).
Hattyci (/ˈhætiənz/) byli starożytnym ludem posługującym się odrębnym językiem hatti, który nie był ani semicki, ani indoeuropejski. Istnienie Hatytów potwierdzają zapisy archeologiczne z wczesnej epoki brązu oraz wzmianki historyczne w późniejszych źródłach hetyckich i innych. Ich głównym ośrodkiem było miasto Hattusz / Hattusza. W obliczu ekspansji hetyckiej od ok. 2000 r. p.n.e.) Hatyci zostali stopniowo wchłonięci (do ok. 1700 r. p.n.e.) przez nowy porządek polityczny i społeczny, narzucony przez Hetytów, którzy byli jednym z ludów indoeuropejskich. Hetyci zachowali niezmienioną nazwę kraju („kraina Hatti”), która stała się również głównym określeniem państwa hetyckiego.
Skomplikowane kwestie związane z etymologią rodzimych nazw Hattyjczyków, ich ziemi, języka i stolicy (Hatti, Hattili, Hattush) są przedmiotem debat wśród uczonych. Późniejsi zdobywcy (Hetyci)* nie zmienili nazwy miasta (Hattush). Przyjęli również nazwę regionalną (Ziemia Hatti), a nawet rozszerzyli jej użycie, przekształcając ją w najpowszechniejszą nazwę całego kraju, który rozrósł się znacznie poza granice starożytnego terytorium Hattyjczyków.„

Imperium Nasemilów i Nasilanów, czyli Hetytów 1300 p.n.e. Widać na zachodzie ziemię Draków/Traków za morzem Marmara i Dardanelami, dawniej należącymi do Dardawianów, widać też po stronie Małej Azji Wilusę z jej miastem strażniczym nad cieśniną – Troją-Wilusą (Widłużą), a dalej na południe ziemię Masa (Mazogątów – Mazję, potem Mezję), Arzawę (Orzawę – zwaną w nauce Luwią) i ziemię Lukka, czyli ziemię Łuczanów / Łączan. Wciąż istnieje też na północy tej mapy Pala, czyli ziemia Pałkinów.
*Hetyci nie nazywali siebie w ten sposób. określali się w rodzimym indoeuropejskim języku jako Naszemile / Naszemilowie albo Naszanie oraz Nasyci / Nesyci – według anglojęzycznej XIX wiecznej transliteracji nazwy własnej. Założyli swoją stolicę, w północnej Anatolii i nazwali ją Nesza, a później Asyryjczycy nazywali ją Kanesza. Ich własna nazwa mogła brzmieć Naszi /Nasi albo Naszimilowie/Naszemile oraz Nesytowie (drugi wielki składnik plemienny, ale były zapewne też mniejsze skjładniki takie jak Jazygowie/Jazykowie). W Mitologii Słowian i Księdze Wiedy nazywam ich w uproszczeniu Nasilanami i Nasemilami.
Wiki eng: „Język hetycki (autodesygnacja: Nešili, „[w języku] Nešy”) jest językiem indoeuropejskim, a zatem językowo odrębnym od (nieindoeuropejskiego) języka hattyjskiego. Hetyci nadal używali terminu „Kraina Hatti” na określenie swojego państwa. Hattyjczycy ostatecznie połączyli się z ludami posługującymi się językami indoeuropejskimi, w tym językiem hetyckim {CB: naszyjskim}, luwijskim {CB: orzawskim} i palaickim {CB: pałkińskim}. Współczesna konwencjonalna nazwa „Hetyci” wywodzi się z pierwotnej identyfikacji mieszkańców Hattusy z biblijnymi Hetytami przez XIX-wiecznych archeologów, co od tamtej pory zostało poddane wnikliwej analizie naukowej. Hetyci prawdopodobnie nazywali siebie bliżej „Neszytami” lub „Neszyanami”, od miasta Nesza, które rozkwitało przez około dwieście lat, aż król o imieniu Labarna** zmienił imię na Hattusili I (co oznacza „człowiek z Hattusy”) około 1650 r. p.n.e. i ustanowił swoją stolicę w Hattusie.
**Labarna to znowu odtworzenie językowe anglosaskie przełożone z otoczenia anatolijskiego. Trudno odtworzyć prawdopodobne brzmienie właściwe tego miana, w pierwotnym języku ariosłowiańskim (indoeuropejskim niezmieszanym z otoczeniem hattyckim). 'La’ – może tutaj być równie dobrze częścią imienia jak przedrostkiem ułatwiającym południowcom wymowę, zaś 'Barna’ bardzo przypomina w brzmieniu Barno, Bardo, Borna, Berło, Bierło, Barn, może wręcz wyjściowo brzmieć Wran lub Warna, w związku ze znaną zasadą że ’w’ łatwo przechodzi w ’b’. Może to więc też oznaczać Lawira lub Labra, czyli po prostu władcę, tj. tego który posiada lawir/sekir/tyrs – oznakę władzy np. rytualną pałkę, berło, dzidę, łuk, itp. To oczywiście tylko luźne moje dosyć szalone literackie spekulacje, a akurat w moim przypadku im bardziej szalona wydaje się początkowo przyjęta przeze mnie hipoteza tym pewniej w przyszłości potwierdza się, jako prawda naukowa.
Wiki eng.: „W XIX i XVIII wieku p.n.e. kupcy skupieni w (Neša / Nasza, później asyryjskie Kanesz, dzisiejsze tureckie Kültepe), stworzyli w Hattusz duże osiedle, które stało się ośrodkiem wymiany handlowej. Widoczna w wykopaliskach warstwa zwęglona świadczy o spaleniu i zniszczeniu miasta Hattusa około 1700 r. p.n.e.”
Rok 1700 p.n.e. może być czasem walk wenętrznych, jak i kolejną falą „najścia” / „najazdu” Hariów, czyli Ludzi Gór (bo Nie Ludzi Morza), po czym Labarna zmienił stolicę i własne imię w roku 1650 p.n.e. przenosząc się z Neszy do Hatuszy, która istniała już jako ośrodek Naszemilów od około 200 lat.
2CB Podobnie ma się sprawa imienia bogini Hestii, która była grecką opiekunką Ogniska Domowego (Paleniska i Owinu). Mimo, że u Greków jej funkcja wiązała się wyłącznie z ogniskiem domowym jej imię wiąże się z ofiarami z palonych w ogniskach kości zwierzęcych, które bywały darem dla bogów zamiast pożywnego mięsa. Mówi się o niej w mitach greckich, że zeszła na z Olimpu na Ziemię aby tam pilnować Ofiarnego Ognia, a więc początkowo była to funkcja szersza.
Tylko pierwszy kęs mięsa należał do bogów a poza tym: skóra, wnętrzności, czasami futro i pióra, rogi, kopyta oraz kości.
Kult Hestii miał rodowód praindoeuropejski a nie grecki, imię to współgra zaś ze słowiańską Kostuchą (Śmiercią, Marzanną) i Kościejem Bezśmiertnym, który nauczył ludzi jak we właściwy, miły bogom Nawi, sposób grzebać zmarłych. Hestia według współczesnej nauki jest uznawana za jedno z najstarszych bóstw europejskich, a więc jej rodowód jest najprawdopodobniej dłuższy niż minojskiej Krety i Grecji. Nie bez powodu chrześcijaństwo przyjęło rónież określenie Hostia na ofiarę z ciała Jezusa u „ołtarza pańskiego”. Znowu jest to przejęcie i jakaś adaptacja chrześcijańska z pogańskiej wiary przyrodzonej.
3CB Znamy tę sytuację, że to zwierzę decyduje gdzie zostanie założony nowy kraj / ziemia, z wielu opowieści założycielskich w różnych krajach Słowian i Bałtów: poczynając od Litwy (Wilk), Rusi (Ukraina: Kij, Szczek i Choryw oraz ich siostra Łybedź – Łabędzica – jak u Polaków; tak samo Białoruś, która identyfikowała się albo z Polakami i ich mitem albo Litwinami i ich mitem), przez kraje kultury Lechickiej (Polskę, Czechy, Słowację, Łużyce – gdzie Orzeł i Lech, Czech i Rus lub tylko Lech i Czech), Wołoszę i Uhorze (Uhorze-Hungarię – jakże słowiański „węgierski” Biały Jeleń Csodaszarvas / Cudas Zarwas i ptak Turul); Mołdawię i Rumunię (jakże słowiański w brzmieniu językowym Tur [Bourul, czyli Bórul] lub Żubr [Zimbru] i Suka Mołdowa), po Bałkany (Chorwację – podanie o trzech braciach Čehu, Lehu i Mehu nad rzeką Huj niemal identyczne z lechickim oraz Siedmiorodziańskie o pięciu siostrach i dwóch braciach; Bośnię – Tur i Węże; Serbię – której mitycznym założycielem jest Wilk; Czarnogórę – gdzie stolicę Podgoricę wyznaczył Kogut; i wreszcie Bułgarię – Koń hana Asparucha, czy Albanię, której miejsce wyznaczył Orzeł podobnie jak w przypadku Lecha).
Zna takie podania także starożytna Grecja, gdzie mamy (odsłowiańskie?) założycielskie mity Krety – o Byku, Arkadii o Wilku, o Orłach Zeusa „założycielach” Delf i o Beocji założonej przez Kadmosa i wyznaczonej przez Krowę.
W Indiach, poczynając od czasów Wed to Krowa jest powszechnym zwierzęciem „założycielskim” wielu miejscowości i świątyń i świętych miejsc, a Koń, np. Aśvamedha także w Wedach, Indiach Sanskryckich, Nepalu i u Persów wyznaczał terytorium kraju i był często uznawany za święte zwierzę.
Także Rzymianie mieli taki mit założycielski, wzięty najprawdopodobniej od Rasenów czyli Etrusków – o Wilczycy, Remusie i Romulusie, którzy to bracia porwali następnie raseńskie dziewice Sabinki, a także o Białej Losze (wyraźnie słowiano-aryjskiego bo trojańskiego pochodzenia) „założycielce” Alba Longa.
Germanie i potomkowie Celtów w tym: Norwegowie, Szwedzi, Islandczycy, Niemcy, Austriacy, Szwajcarzy, Anglosasi i Szkoci, Walijczycy, Irlandczycy oraz Francuzi, Hiszpanie i Portugalczycy, zdecydowanie nie posiadają takich mitów, a jedynym wyjątkiem jest tutaj prawdopodobnie odsłowiański źródłowo mit Duńczyków o założeniu Danii i Kopenhagi na wyspie Zelandii przez zaoranie jej czwórką (!) Wołów (Byków / Turów).
Nie jest też znany żaden mit Nasilański / Hetycki, ani Hattycki o założeniu ich kraju w miejscu wyznaczonym przez święte zwierzę, jakkolwiek to Nasilanie przywieźli ze sobą wysoko zaawansowaną hodowlę koni, sztukę walki na koniach i wprowadzili rydwany bojowe. Tym uprzywilejowaniem konia jako świętego zwierzęcia wpisują się oni w całą tradycję i kulturę Scytów, Sarmatów, Hariów Perskich i Wedyjskich (Indyjskich) łącznie z tradycją „założycielską” jak i tradycją ofiar zakładzinowych.